Gaslonsky
|
 |
« : Wrzesień 17, 2011, 20:08:43 » |
|
Po przerwie wakacyjnej ponownie wystartowałem z wypacaniem szortów. Kolejny owych wypocin przedstawiam poniżej. Jak zawsze kopia tekstu znajduje się na mojej stronce: otchlan.weebly.com Jak zawsze wszelkie opinie mile widziane:). ----
Pomimo, że upłynęło już tyle czasu, nadal są dni, w których czuję samotność. Dni, które w swojej złośliwości ciągną się w nieskończoność. Stoję wtedy przy oknie i wpatruję się w statyczny krajobraz, zaś moje myśli podróżują w czasie. Odnajduję w pamięci wspomnienia, wyblakłe już i zakurzone. Obrazy, których kiedyś byłem świadkiem. Czasy, w których byłem szczęśliwy. Potem coś wymknęło nam się spod kontroli i zostałem sam.
Moja samotność nie stała się faktem z dnia na dzień. Długie miesiące chodziłem jeszcze z Tobą w sercu, nie mogąc znieść myśli, że żyjesz gdzieś tam, gdzie nie miałem już do Ciebie dostępu. Każdego dnia budziłem się z nadzieją, że to właśnie dziś przebędę tą odległość i uratuję to, o czym już dawno zapomniałaś.
Ta nadzieja spalała mnie od środka. Była jak choroba, która powoli wysysała ze mnie życie. Musiałem coś zrobić, by móc normalnie funkcjonować, przerwać ten stan zawieszenia w próżni. Dlatego pomogłem Ci odejść, tak by myśl o Twoim powrocie przepadła raz na zawsze.
Śmieszy mnie fakt, jak mało pamiętam z tamtego dnia. Coś podpowiada mi, że całe te wydarzenie powinno wypalić się w mojej głowie. Zamiast tego kojarzę tylko sceny. Jedno wiem napewno - nie żyjesz. Zabiłem Cię, wyprułem z Ciebie ostatni oddech, po to tylko, by samemu móc oddychać.
Twoje ostatnie słowa, wyraz Twojej twarzy, miejsce, w którym ukryłem Twoje martwe ciało przed światem - to wszystko tajemnice, którymi mój umysł nie chce podzielić się ze świadomością.
Tak jest, zdobyłem się na akt egoizmu, po raz pierwszy zrobiłem coś dla siebie. Rzecz, która wydawała mi się słuszna, okazała się nieskuteczna. Wciąż Cię pamiętam.
Wciąż czuję Twoją obecność. Czy to Twoja mała zemsta?
|