Cóż, przyznam szczerze, że pierwszy raz publikuję coś w Internecie i odczuwam coś w rodzaju tremy. Dlatego bez owijania w bawełnę, zanim przejdziecie do mojej radosnej twórczości, kilka uwag:
- jest to tylko fragment, całość jest za długa, aby tu wstawić
- jeśli ktoś jest zainteresowany resztą proszę o prywatną wiadomość
- wiem, że trudno jest ocenić dłuższy tekst na podstawie tak małej części, ale jeśli komuś nasuwają się po przeczytaniu tego jakieś wnioski, bardzo proszę o komentarz
Żebyście wiedzieli, o co chodzi:
Zabrałam się za pisanie kryminału. Jest to powieść o mordercy, który przy każdej ze swych ofiar zostawia listy z opisem zbrodni. Jako że zostawia zwłoki w bardzo specyficznych pozach został nazwany Reżyserem. Taki też - roboczy jak na razie - tytuł noszą moje wypociny. Wklejam tu właśnie jeden z owych listów.
Życzę miłej lektury

Zabijać. To tylko słowo, prawda?
Ale każde słowa można wprowadzić w czyn. Co by się stało, gdybyśmy rzeczywiście robili wszystko, o czym mówimy?
Nie jestem zły. Jestem SŁOWNY. Tak, to dobre określenie. Ktoś kiedyś nazwał mnie ?potworem?. Nie lubię tego zwrotu.
Ja po prostu zawsze robię to, co obiecam?
Nie, nie pochodzę z patologicznej rodziny. W moim domu nie było ani alkoholu ani przemocy. Pieniędzy też nam nie brakowało? Moja matka była cudowną kobietą. Ojciec poświęcał mi mnóstwo czasu. Nauczyli mnie dotrzymywać danego słowa. Ale oni są bez winy.
Pamiętam doskonale dzień, gdy zabiłem po raz pierwszy. Zostałem wtedy sam w domu. Zawsze ktoś przy mnie był, a teraz? Nikogo? Dla każdego dziecka jest to coś nowego, prawda? Ty na pewno też to przeżywałeś. Bałem się. Było już późno a ja nie miałem do kogo się odezwać. Czułem, że nie panuję nad tym, co się dzieje dookoła mnie. Mieliśmy kanarka. Malutki, żółty ptaszek. Wyjąłem go z klatki. Był taki bezbronny. Szamotał się, próbował wyrwać, ale ja byłem silniejszy.
Ścisnąłem dłoń. Ściskałem tak długo, dopóki nie przestał się ruszać. Jego życie zależało ode mnie. Panowałem nad nim. Kiedy było już po wszystkim wyrzuciłem go do śmietnika. Umyłem ręce. Dawno tak dobrze nie spałem. Rodzice nigdy nie dowiedzieli się, co się stało z naszym ulubieńcem.
Zastanawiasz się pewnie, dlaczego Ci o tym opowiadam. Chcę, abyś mnie lepiej poznał. Abyś miał szansę mnie złapać, zanim zrobię to, co obiecałem.?
Bardzo lubię teatr. Ludzie zakładają maski i udają kogoś innego. Okłamują publiczność. Ale wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Lubimy być okłamywani. Postanowiłem rozpocząć całą sprawę iście teatralnym gestem. Ale opowiem Ci, jak tego dokonałem.
Obserwowałem ją już od dłuższego czasu. Chyba tak, jak każdy morderca obserwuje swoją ofiarę. Niedługo trwało, zanim dowiedziałem się, co lubi, z kim się spotyka i ? co najważniejsze - w jakich porach można ją spotkać na ulicy. Samą. Bezbronną.
Kobiety to potwory. Manipulują nami tak, aby dostać to czego chcą. Bawią się. Ale kiedy je zaskoczyć są zupełnie bezbronne? Tak jak ona.
Była piękna. Tak, nie bójmy się tego powiedzieć; ta dziewczyna wyglądała jak anioł. Wiedziałem, że będzie doskonała do obsadzenia głównej roli w moim małym przedstawieniu. Codziennie mijała mnie na ulicy, ale nigdy nie zwróciła na mnie uwagi. Może nie byłem wystarczająco dobry dla niej. Może? bo to nieistotne. Nigdy nie było istotne. Ona już wtedy była martwa, tylko jeszcze o tym nie wiedziała. To było prawie smutne widzieć, jak przejmuje się przyszłością, której nie miała. Wkrótce jej jedynym celem miało być idealne odegranie roli jaką dla niej zaplanowałem.
Teraz wiem, że zrobiła to perfekcyjnie.
Ale wtedy? Tego dnia świeciło słońce. Było bardzo ciepło? Nie napiszę kiedy dokładnie to się stało; niech Wasz patolog się trochę nad tym pomęczy?
Wychodziła ze szkoły. Otaczało ją jak zwykle mnóstwo ludzi. Wiedziałem jednak, że gdy tylko minie następne skrzyżowanie zostanie sama.
Na początku szedłem za nią. Oczywiście w stosownej odległości. Nie byłoby wskazane, gdyby zorientowała się za wcześnie? Gdy byliśmy dokładnie w połowie drogi do jej domu przyśpieszyłem. Chyba zorientowała się, że za nią idę. Ale byłem na to przygotowany. W ciągu kilku chwil ją złapałem. Wszystko było tak, jak zaplanowałem. Bo dobry plan to podstawa, prawda?
Złapałem ją w pasie. Poczułem zapach jej włosów. Słodki. Zanim zaczęła krzyczeć przystawiłem jej lufę pistoletu do boku. ?Ani słowa. Idź spokojnie.? Czułem jak cała sztywnieje. Bała się. Szliśmy tak do samochodu zaparkowanego kilka metrów dalej. Być może któryś z przechodniów się zorientował, że coś jest nie tak. Być może ? bo nikt nie zareagował. Wepchnąłem ją do auta. Na tylne siedzenie. Tam czekały już na nią kajdanki. Wbrew pozorom nie tak trudno je zdobyć?
A potem pojechaliśmy tam, gdzie miał odbyć się debiut aktorski mej podopiecznej. Twarda sztuka. Długo trwało, zanim przygotowałem ją do roli. Próbowała uciec trzy razy. Za każdym razem ponosiła tego konsekwencje.
Wszystko było już dokładnie przygotowane na jej przybycie. Sukienka wisiała na wieszaku. ?Na co czekasz?? Wskazałem na sukienkę. Wstydziła się mnie. Brzydziła. Minęły dopiero dwie godziny od czasu, gdy ją? zabrałem. Oboje wiedzieliśmy, że nikt jeszcze nie zauważył jej nieobecności. Ze łzami w oczach zaczęła się rozbierać. Założyła strój. Wyglądała dokładnie tak, jak sobie zaplanowałem. Wszystko poszło tak idealnie, zgodnie z tym, co dużo wcześniej widziałem oczami wyobraźni. Miałem nad nią pełną kontrolę.
Była tylko kanarkiem, małym ptaszkiem, który nie potrafi się wyrwać z mojego uścisku.
Na samym środku pomieszczenia znajdował się stół. Srebrny, ze stali. Dałem jej znak, aby się na nim położyła. ?Zboczeniec!? W jej spojrzeniu nie było już strachu tylko wściekłość. ?Zrób co chcesz i zostaw mnie w spokoju!? O tak. Zrobię z nią wszystko, co tylko będę chciał.
Przywiązałem jej ręce i nogi do stołu. Unieruchomiłem jej głowę. Nie mogła się ruszyć. Przez chwilę próbowała się wyrwać. Bezskutecznie?
Dopiero teraz mogłem rozpocząć to do czego ją przygotowałem. Wbiłem ostrą, metalową rurkę w jej krtań. Jej oczy rozwarły się ze zdumienia; nie spodziewała się tego. Patrzyłem, jak wolno uchodzi z niej życie. Cierpiała. Wiem o tym. Sprawiało mi to satysfakcję; dziewczyna, która mogła zdobyć świat ? teraz nie miała nic. Odebrałem jej wszystko ? włącznie z tym co najcenniejsze ? życie.
Było to przyjemne, patrzeć jak umiera. Rozkoszowałem się jej bólem i krzykiem. Mogłem to przerwać. Mogłem, ale nie chciałem.
Jej życie należało do mnie.
Po wszystkim przygotowałem dla Ciebie niespodziankę. Mam nadzieję, że będziesz zaskoczony. Bardzo się napracowałem. Doceń to?
Miałem dużo czasu, aby przenieść ją na scenę. Nie śpieszyłem się ? wszystko musiało być idealne. Rekwizyty miałem już wcześniej przygotowane; wystarczyło ustawić ją w odpowiedniej pozycji i napisać wiadomość do Ciebie.
Od teraz będziemy się porozumiewali w ten sposób.
Jestem bardzo ciekawy, kto przeczyta ten list. Mam nadzieję, że okażesz się dla mnie godnym przeciwnikiem.
To jest gra. Ona była tylko pionkiem. Teraz Twój ruch.
Czekam z niecierpliwością!
Z poważaniem
-E.D.