Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Dominik Jakubiak - "Chwilowa amnezja"  (Przeczytany 357 razy)
lorddemon1991

*

Miejsce pobytu:
Warszawa


Zobacz profil WWW
« : Styczeń 07, 2011, 01:22:40 »

Jest to tekst pisany tak po prostu, na szybko:) Przed chwilą. Z minimalną poprawką, czyli przeczytane przez koleżankę i tyle:P Historia lekko naciągana, ale podoba mi się to zamieszczam. Taki shorcik.

-------------------


 Budzi mnie ból głowy. Nie wiem czy kiedykolwiek czułem się gorzej. Sucho w ustach, jakbym dopiero co wrócił z wycieczki na Saharę, a do tego te cholerne dudnienie. Bum, bum, bum. Czuje się jak na kacu. A może nawet na nim jestem.
 Wzrokiem szukam zegarka, który powinien leżeć na komódce obok łóżka. Jedyne co znajduje to cel moich poszukiwań leżący pod moimi nogami. Przecieram zaropiałe oczy i wstaje. Podnoszę budzik i patrzę na godzinę. 06:30. Czuję, że jest zbyt wcześnie. Zbyt wcześnie by gdziekolwiek się ruszać, ale mój pies, Szeryf, mały szarawy kundel, z łatką na piersi przypominającą odznakę szarpie mnie za nogawkę i stara się wyciągnąć na mały spacer. Macha ogonem, szczeka.
 Szukam przełącznika na budziku i w tym czasie się on wyłącza. A chciałem sobie przypomnieć jaką mamy datę dzisiaj. Padło zasilanie, czy co? Może popsuł się od tego, że spadł? Sam nie wiem. Idę w stronę kuchni.
 Chyba ostro zabalowałem wczoraj, no za nic nie mogę sobie przypomnieć co wczoraj robiłem, ale przypominam sobie tylko pijacką twarz Michała, który mówił mi coś o Alicji. Coś o tym, że powinienem ją ?zaliczyć?. Rzucam tylko okiem na puste łóżko i już wiem, że nie ?zaliczyłem?. I dobrze bo nie chciałbym, żeby nasze stosunki zaczęły się od pijackiego seksu.
 W kuchni też światło nie działa. No i pięknie. Otwieram lodówkę i wyciągam butelkę wody. Gaszę pragnienie. Zimna woda pokonuje suchość w moim gardle i przez chwilę czuje się lepiej, a po chwili już nie. Rzucam się do zlewozmywaka i wyrzyguje z siebie wszystkie brudy dnia wczorajszego. No i zaczynam sobie co nie co przypominać.
Impreza, tak to jest dopiero impreza stulecia. Widzę jak całuje się z Alicją. Ach te pocałunki są tak wspaniałe. Nasze języki splatają się niczym dwa węże. Po chwili znów ciemność. Widzę nagą Alicję z jakimś innym facetem. Ale to nie jej wina, ona jest pijana, a koleś trzeźwy. Ja pijany, koleś trzeźwy. Nie mam szans, ale i tak rzucam się na niego z pięściami. I już go po mordzie. Jedna lufa, druga. Starają się mnie odciągnąć, leje więc każdego po kolei. Nawet Michałowi się dostaje. Znów ciemność. Mrok i tylko jedna liczba. 10.
 Podnoszę głowę znad zlewu. Puszczam wodę i wycieram twarz, płucze usta. Szeryf znów zaczyna szczekać. Ubieram się szybko i wychodzę.
 Na dworze mróz jak cholera. Znów kręci mi się w głowie, ale chłód zaraz wyrównuje wszystkie funkcje życiowe w moim ciele i jakoś tako mogę wyprowadzić tego swojego psa. Puszczam go niech biega sobie wolno.
Przechadzam się i nachodzi mnie myśl. Nikogo w koło. Zero jakiegokolwiek odgłosu. Sapania, stąpania, pierdzenia, ani świszczenia. Nic. Żaden samochód nie przejechał od dobrych pięciu minut. Rozumiem, że to mała miejscowość, ale powinien się pojawić chociaż ktoś kto o tej porze idzie do kościoła, ale coś jest nie tak. Nawet pani Jadzi nie widzę, a zawsze mijam się z nią, gdy jadę do pracy.
-Kurwa ? mówię do siebie gdy przypominam sobie o pracy.
 Przywołuje kundla do siebie i wracamy do domu.
 Otrzepuje buty ze śniegu i łapie za komórkę. Bateria prawie się rozładowała, ale może uda mi się wykonać jeden czy dwa telefony. Najpierw dzwonie do pracy. Nikt nie odbiera. Kiedy dzwonie tam po raz drugi, zaczynam szukać ładowarki. Niestety nie znajduję jej, chociaż nie wiem po co jej szukałem, skoro i tak nie ma prądu. Choć znów nie dodzwoniłem się do pracy wykręcam numer do Michała. Nie odbiera. Wcale się mu nie dziwie, po tym jak wczoraj imprezowaliśmy. Tylko z jakiej okazji to było?
 Bateria pika cicho, ale jeszcze zipie. Dzwonie, tym razem do Alicji. A niech mnie. Też nie odbiera. I wtedy przychodzi mi do głowy pewna głupia myśl. Brak prądu. Pustki na ulicy, nikt nie odbiera mojego telefonu. Wyobraźnia podsyła mi tylko jedną myśl. Apokalipsa. Koniec świata. Tak zagłada ludzkości, a ja jestem ostatnim ocalałym. Za dużo naczytałem się książek, żeby tak proste rzeczy nie przyszły mi od razu do głowy, lecz z tych samych książek wiem też, że jednak nie jestem ostatnim ocalałym. Na pewno są też inni. Byli w ?Drodze? McCarthy?ego, w ?Bastionie? Kinga i w ?Jestem legendą? Richarda Mathesona. Wiem, że ktoś, gdzieś tam jest i nie zostałem sam.
 Zaczynam się zastanawiać ile czasu spałem, ile byłem w letargu. Niby dalej jest śnieg, więc najwyżej dzień, bądź dwa. Przespałem koniec świata. Wybucham śmiechem i siadam przy biurku. Straciłem wszystko i wszystkich. Michała, najlepszego przyjaciela, Alicję, kobietę, którą prawdopodobnie kochałem. Rodzinę pewnie też.
 Szukam kartki i długopisu, chcąc spisać wszystkie potrzebne rzeczy, które muszę zrobić, aby przeżyć. Zostawię jakiś list, czy coś. Może ruszę w drogę, do jakiegoś większego miasta. Może do Warszawy, może?
 Telefon dzwoni, ale nie jest to brzęczenie jakby rozładowała mi się komórka. Rzucam się do aparatu, aby szybko go odebrać, o mało co się nie przewracam. Łapię za telefon i słyszę ten cudowny głos Alicji:
-Wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku!

---------
Proszę o jakikolwiek komentarz na temat:P
Zapisane

"In ancient days, in an ancient world, the Sibyls sung their melodies
But the song is lost, and no one hear when Sibyls speak the words of gods the world is deaf" - Therion
Kaja

*


Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Luty 23, 2011, 06:19:44 »

Nie no, całkiem zabawne :D. Jest kilka niezręczności językowych, czy powtórzeń. Musiałbyś to jeszcze raz przeczytać żeby je wyłapać.
... ale na miejscu głównego bohatera zastanowiłabym się czy związek z Alicją ma sens :P.
Zapisane

"Więc kimże w końcu jesteś? - Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."
lorddemon1991

*

Miejsce pobytu:
Warszawa


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #2 : Luty 23, 2011, 15:26:10 »

Kaja ale musiało Ci się nie chcieć spać, skoro o 5 w nocy to czytałaś:P Chyba wszystkie tematy oblatałaś a tutaj przypadkiem trafiłaś.

Teraz widzę te powtórzenia, możliwe że poprawię :) ale wątpie bo to tylko taki krótki tekścik zrobiony pod wpływem emocji.

Tak moim zdaniem Alicja spieprzyła sprawę :D "Dała ciała" jeśli można tak powiedzieć. Ale muszę Ci powiedzieć, że akurat ta sytuacja jest dość prawdziwa... co jest dość smutne prawdę mowiąc
Zapisane

"In ancient days, in an ancient world, the Sibyls sung their melodies
But the song is lost, and no one hear when Sibyls speak the words of gods the world is deaf" - Therion
Kaja

*


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Luty 23, 2011, 15:46:02 »

Często siedzę o tej porze i czekam aż mi się skończą robić wizualizacje w programie architektonicznym. Nie za bardzo mogę wtedy nad czymś pracować bo to żre pamięć kompa i opóźnia jeszcze robienie tych obrazków.
Akurat zauważyłam Twój tekst, to myślę sobie: "zobaczymy co ten lorddemon napisał" :D.
Zapisane

"Więc kimże w końcu jesteś? - Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."
lorddemon1991

*

Miejsce pobytu:
Warszawa


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #4 : Luty 23, 2011, 15:50:44 »

I się załamałaś... :P
Zapisane

"In ancient days, in an ancient world, the Sibyls sung their melodies
But the song is lost, and no one hear when Sibyls speak the words of gods the world is deaf" - Therion
Kaja

*


Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : Luty 23, 2011, 17:22:51 »

Nie, no co Ty. Zabawny jest ten tekst :).
Zapisane

"Więc kimże w końcu jesteś? - Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro."
lorddemon1991

*

Miejsce pobytu:
Warszawa


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #6 : Luty 23, 2011, 17:28:26 »

Muszę popracować i tak nad swoim stylem, mam nadzieję, że jeszcze się da, bo chce napisać coś "poważniejszego" jeżeli można to tak nazwać :D
Zapisane

"In ancient days, in an ancient world, the Sibyls sung their melodies
But the song is lost, and no one hear when Sibyls speak the words of gods the world is deaf" - Therion
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: