Strony: 1 2 [3] 4 5   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Inne formy aktywności  (Przeczytany 30083 razy)
Repta

*

Miejsce pobytu:
Trzebnica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #40 : Września 14, 2016, 19:38:58 »

@UP

Mięśnie muszą mieć też czas żeby się zregenerować ;) Trenowanie tylko na siłce to mogłoby być trochę przydużo poza tym to też pewnie jakaś miła odmiana :D ile można na siłce siedzieć :P
Zapisane

Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #41 : Września 15, 2016, 10:46:40 »

Nie wypada mi doradzać komuś kto się zna lepiej na rzeczy, ale Ciacho skoro jak pisałeś chcesz przybrać na masie, to nie lepiej zrezygnować z biegania i basenu i skupić się na siłowni? Zawsze to więcej energii będziesz miał na dźwiganie coraz większych kg, a tak pewnie częściowo ten przyrost masy, który uzyskasz "targaniem żelaza" stracisz pływaniem i bieganiem?

Wiesz to jest kwestia indywidualna osoby ćwiczącej jak tą masę chce zbierać, czy agresywnie zwiększając kilogramy ciała i potem ostro rzeźbić, czy powoli, ale systematycznie powodować rozrost mięśni. Ogólnie przybrać samego mięcha jest bardzo ciężko, na profesjonalnym poziomie przybrać 8 kg suchej masy w ciągu rok jest mega zajebistym wyczynem. Ale to trzeba mieć przede wszystkim wiedzę i zaplecze. Ogólnie większość takich przeciętnych ćwiczących opiera robienie masy na tyciu, najczęściej jesień-zima, czyli skacze o te 1000-2000 kcal i rośnie. Zbiera te co najmniej 10 kg więcej, a potem rzeźbi i jak wyjdzie z tego 2 kg suchej masy to świetnie. Ale to jest tak, że nie robią aerobów niemal w ogóle, a potem przychodzi redukcja i te kg zbijają pocąc się i męcząc właśnie przez aeroby, bo nie robili kilka miesięcy i nagle dostają po dupie.

Ja też tak robiłem do czasu. Ale od początku tego roku - nauczony dzięki pojedynczym przypadkom, którzy robią podobnie - preferuję robić mniejszą rotację żywieniową nie zwiększając nagle o tysiąc i więcej kcal w stosunkowo krótkim czasie, tylko te 150-300 kcal trzymać to przez kilka tygodni aż ciało się przystosuje i zacznie nabierać kształtów, chociaż bardzo powoli. Przy okazji nie rezygnuję z ćwiczenia typu bieganie, pływanie, rowerek, które tutaj uchodzą za aeroby. Takie działanie powoduje, że ta masa się tworzy, bardzo powoli, ale z zachowaniem odpowiednich zarysów i otłuszczenia. I jestem przede wszystkim ciągle sprawny fizycznie, a nie kloc.
« Ostatnia zmiana: Września 15, 2016, 10:49:10 wysłane przez Ciacho » Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #42 : Października 09, 2016, 16:35:10 »

Dziś sobie pojeździłem rowerem po lesie. Przez budowę obwodnicy główna ścieżka była częściowo zajęta, przez co zmieniłem nieco trasę i sporo jeździłem po pagórkach, wertepach, bagnach. W sumie od tego powinien być rower górski - kolarzówka jest od jazdy asfaltem. Choć z drugiej strony gdyby to była naprawdę konkretna górska trasa z prawdziwego zdarzenia to mój "góral" za 1200 zł pewnie sporo by nie wytrzymał :D   
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #43 : Października 12, 2016, 14:15:02 »

Chodziliście po parku linowym? Tak mi się przypomniało, że rok temu byłem w Ogrodzieńcu. Raczej słabo mi poszło bo gdzieś koło godziny zajęło mi przejście trasy, ale instruktor powiedział że to normalne bo im więcej ważysz tym jest ciężej, także najłatwiej mają dzieci jak na tym filmiku:

https://www.youtube.com/watch?v=NCXgM0vZ-q8

Wysiłek był ogromny, serce waliło jak oszalałe :D

Swoją drogą podobno "rekordzista" przebył trasę w aż 5 godzin...
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #44 : Czerwca 11, 2017, 16:50:55 »

Żeby nie mieszać przenoszę wątek tutaj...

Kozactwo nie ma nic do tego. Ja to robię tylko dla siebie, nie innych, dla wiwatów.  Pływać pływam czasem, najczęściej na zamkniętym basenie, ale nie byłem już z pół roku.Roweru nie lubię, kalistenika też nie dla mnie.
Naprawdę aż pół roku nie pływałeś ?? To tak jak ja przez większość życia - zima, jesień kompletnie zero pływania, natomiast jak lato przychodziło to wtedy zaczynał się sezon pływacki. Ale teraz to się zmieniło. Raz na tydzień musi być basen. A skoro często chodzisz na siłownie, to gdzieś czytałem że pływanie jest wskazane w celu regeneracji mięśni.

Roweru nie lubisz? To mnie zaskoczyłeś... Ja przyznam zamieniłem nordic walking na rower. Po początkowym entuzjazmie chodzenie z kijami zaczęło mnie nudzić (nie mam samochodu, więc na co dzień i tak dużo chodzę...). Natomiast rowerem lubię jeździć po lesie, gdzie wcześniej biegałem. Tyle że rower jest dla mnie przyjemniejszy, nie wykańcza organizmu tak jak bieganie i mogę robić o wiele dłuższe trasy.

A kalistenikę to coś mi się wydaje na siłce w jakimś tam stopniu jednak trenujesz/trenowałeś, choćby podciąganie na drążku?     
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #45 : Czerwca 12, 2017, 12:16:28 »

Ja kiedyś sporo pływałem. Ale przeważnie pływałem dla zrobienia dobrej sylwetki.. I chodziłęm regularnie po 3 razy w tygodniu. MImo wszystko ciężko mi było i jest dalej z oddychaniem. Zrobię 40 długości w niecałą godzinkę, ale daleko do idealnej techniki. Ja nie jestem systematyczny w aerobach, bo jak już wspomniałem przy bieganiu robię je tylko na sezon na rzeźbę. W ciągu roku niewiele tego, raczej interwał jak już, a tak to siłownia głównie. Jak na basen pójdę to raz na jakiś czas.

W celu regeneracji to spać i jeść dobrze trzeba. ;) A poza tym stretching dużo daje. Ja to jeszcze muszę na masaże się wybrać, bo czasem czuję, że mięśniom by to bardzo dobrze zrobiło. Pamiętam jak byłem u kręgarza (krzywy jestem jak cholera) to potem wyraźnie ulga była w niektórych miescach. Regularne chodzenie do niego + masażę to byłoby świetne, ale brak mi na to funduszów.

Nie lubię i nigdy nie lubiłem. Za małolata wiadomo, że się jeździło, ale potem w sumie dostałęm górala na komunię i mało na nim jeździłem. To się stał rower taty po kilku miesiącach i od tamtej pory nie wsiadłem na niego ani razu. Jeździłem za to sporo na stacjonarnym przez jakiś rok, jak miałem najgorszy okres w swoim życiu, gdzie rzuciłem palenie, byłem po operacji i nie miałem niemal wcale ruchu. Zgrubłem jakieś 12 kilo, ważyłęm 85 i od tamtej pory się właśnie wziąłem za siebie, zmieniłem całkowicie nawyki żywieniowe i dietę, które trzymam do dziś (od 6 lat) i zapieprzałęm po 4-5 razy po 1,5 h sprintem na rowerku, że aż się kałuże robiły pode mną. Ale to nie na moją psychikę, taka pseudojazda w miejscu, czy bieganie (jak na bieżni - dlatego tylko okresowo robię interwały lub aeroby). Normalnie czułem się jak przygłup czy jakiś szczur laboratoryjny, dlatego kupiłem sprzęt i zacząłem ćwiczyć w piwnicy, a potem mnie kumpel ściągnął na siłownie do ludzi. I gdzieś tam w międzyczasie był właśnie ten basen. :)

No, ale to pojedyncze ćwiczenia, wiadomo. Samej stricte kalisteniki raczej nie.

Ja to ogólnie całe życie ze sportem, ale mogę spokojnie i bez chwalenia się stwierdzić, żę teraz mam lepszą formę i dietę niż jak miałem kilkanaście lat. Grałem co prawda zawsze czy to w piłę, czy w kosza, hokeja na trawie lub siatkę, ale jak miałem biegać na długi dystans bez przerwy to masakra. I wygląd też bez porównania, zawsze mogło tych kg być z 5 mniej. Może dlatego, że sporty drużynowe to jednak innego rodzaju sporty. Kiedyś właśnie byłem bardziej w takich grupowych, teraz przeważa u mnie indywidualizm i przeważnie samemu ćwiczę i wymagam tylko i wyłącznie od siebie.
« Ostatnia zmiana: Czerwca 12, 2017, 12:22:01 wysłane przez Ciacho » Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #46 : Czerwca 12, 2017, 13:22:28 »

Na stacjonarnym rowerku czy na bieżni to nie dziwię się, że nie lubisz. Cała frajda polega aby pojechać w plener, do lasu, zmieniać tempa, raz z górki, raz pod górkę, wertepy, po płaskiej asfaltem gdzie możesz szybkość zwiększyć. Jest teraz wiosna/lato więc chyba najlepszy czas aby sport uprawiać więcej na świeżym powietrzu, a nie tylko w zamkniętych pomieszczeniach.

Co do pływania. Lekarzem nie jestem, ale czy woda nie jest wskazana na kręgosłup, skoro masz tam jakiś problem?

Co do kalisteniki, racja że pojedyncze ćwiczenia, uprawiamy sport przecież rekreacyjnie. Myślę, że tak najzdrowiej - łączyć różne rodzaje aktywności fizycznej, dostarczać organizmowi różnorodne bodźce, a nie skupiać się na jednym. A trenowałeś Ciacho chodzenie na czworaka? Od jakiegoś czasu to wykonuje raz w tygodniu. Przyznam, że bardzo fajne kardio jak dla mnie - wykonuje w domu, szybko się męczę, więc kilka minut i już po treningu :D I do tego mega endorfiny :D
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #47 : Czerwca 12, 2017, 14:18:08 »

ROwer odpada całkowicie, bo mnie to po prostu nie jara. I nie przekonasz mnie. :P Na bieżni jeszcze pobiegam, bo tam całe ciało się rusza ,a nie jest przytwierdzone jak szpila do siodełka. Jest więcej opcji. Ale mogę tak pobiegać 15-20 minut po treningu siłowym na dobicie. Jak miałbym systematycznie biegać 40-60 kilka razy w tygodniu to z pewnością bym oszalał.

Może i jest, ale jak się kręgi poprzestawiały to woda Ci ich magicznie rękoma nie odprzestawi. :)

TY sobie ze mnie jaja robisz? :D :D :D Nie, nie chodzę na czworakach, bo ja rzadko kiedy piję. :P Za to lubię sporty posuwisto-zwrotne w parze, oczywiście w relacji damsko-męskiej. Też świetnie działa na sylwetkę. Ale to w zaciszu domowy, rzadko na łonie natury. :D
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #48 : Czerwca 13, 2017, 12:27:55 »

Ja za to często pije, ale nigdy jeszcze mi się na czworakach po tym nie zdarzyło chodzić :D Może dlatego, że pije w niedużych ilościach :D

Naprawdę poważnie pisałem o tym treningu na czworaka. Jest to świetne ćwiczenie. Przesuwam w pokoju na środek stół i fotele, a następnie czworakuje dookoła. Swoją drogą czytałem że to dobry sposób na zmniejszenie brzucha. W każdym razie ciśnienie podnosi niesamowicie.

Dobra czas na mnie - zbieram się powoli na pływalnie... no i powodzenia w posuwistym sporcie :D 
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #49 : Czerwca 13, 2017, 15:23:12 »

Okej, w każdym razie nie praktykowałem na czworakach i raczej nie będę. ;)
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #50 : Czerwca 20, 2017, 20:37:51 »

Staram się nie trenować tak, by za bardzo się nie obciążać. Jeden trening bardziej wydolnościowy w tygodniu. Jak czuję się bardziej zmęczony po bieganiu to następnym razem robię np. ćwiczenia na orbitreku albo dokładam dłuższy trening na wiosłach. No i przede wszystkim przerzucam się na rower.


Chyba jednak pływanie najbardziej wszechstronne, ze względu aktywność wielu mięśni, a do tego jednocześnie masaż wodny :)

A rower też lubię. Tu można łączyć przyjemne z pożytecznym, gdy np. coś do załatwienia to zamiast piechoty czy autobusu dwa kółka.

A co do wioseł to uwielbiam kajak, ale taki prawdziwy nad wodą. Niestety rzadko co mam okazje, ale czasami wybieram się nad zalew porajski. Bardzo fajne miejsce, można sobie wypożyczyć łódki, rowery wodne, kajaki... Kto mieszka na jurze krakowsko-częstochowskiej to pewnie zna to miejsce :)     
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #51 : Czerwca 20, 2017, 21:26:35 »

Pływanie jest oczywiście fajne, ale ma kilka wad:
1. po basenie chce mi się niemiłosiernie jeść, poważnie zjadłbym wilka z kopytami
2. po basenie cuchnę basenem i ciężko to zmyć z siebie :)
3. po basenie bardzo mnie bolą oczy i szybko idę spać
4. na basenie, na który chodzę są tylko 4 tory i bardzo często jest zapchany i mało przyjemnie się pływa
5. ogólnie pływalnie w Warszawie po 15 są już mocno obsadzone i przyjemność z pływania jest mniejsza
6. pływanie jest dość nudne, ciągle to samo, muzyki się nie posłucha, filmu się nie obejrzy, nawet nie ma uciekających cyferek do obserwacji :)

Co do kajaka, to czasem popływam sobie na działce rodziców na Mazurach. Mamy tam kajak z drewnianymi wiosłami, więc sporo się trzeba namęczyć przy pływaniu. Jak po raz pierwszy miałem w rękach wiosła z innego materiału, to się dziwiłem, że tak łatwo i przyjemnie się to kieruje :)
Reasumując, mam problem, bo już każdy kąt na jeziorze przepłynąłem kajakiem i wkradła się pewna monotonia, na dodatek to mało wygodny sprzęt na dłuższą metę :)
Ogólnie spoko i chętnie, ale ostatnio przerzuciłem się na łódkę.
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://docs.google.com/document/d/1j5W9T3ORWWTjePVR1hwrIwJWa1Yr09A4dkSc_fNJ3E0/edit
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #52 : Czerwca 21, 2017, 13:32:35 »

Pływanie jest oczywiście fajne, ale ma kilka wad:
1. po basenie chce mi się niemiłosiernie jeść, poważnie zjadłbym wilka z kopytami
Prawidłowo, należy jeść wtedy kiedy się ma na to ochotę. O wiele lepiej smakuje :)

2. po basenie cuchnę basenem i ciężko to zmyć z siebie
Naprawdę ciężko? Ja tam zawsze z basenu bezpośrednio pod prysznic idę i żelem z biedronki za 3 zł się bez problemu domywam :)

3. po basenie bardzo mnie bolą oczy i szybko idę spać
Mnie najbardziej od monitora bolą, dlatego nie cierpię wszelkiego rodzaju czytników elektronicznych :D

A poważnie coś w tym jest. Nieraz też mnie oczy szczypały po basenie, ale jakoś się przyzwyczaiłem, chodzę regularnie na pływalnie i już tego nie odczuwam. Być może kwestia przyzwyczajenie, dostosowanie się :)

4. na basenie, na który chodzę są tylko 4 tory i bardzo często jest zapchany i mało przyjemnie się pływa
5. ogólnie pływalnie w Warszawie po 15 są już mocno obsadzone i przyjemność z pływania jest mniejsza
Ja na szczęście w mniejszym mieście mieszkam i tego problemu raczej nie mam. A chodziłeś może w weekendy? Wtedy największy tłok. Ja polecam w dni robocze.

6. pływanie jest dość nudne, ciągle to samo, muzyki się nie posłucha, filmu się nie obejrzy, nawet nie ma uciekających cyferek do obserwacji
To samo słyszałem od znajomego biegacza. Dziwne że non stop robienie tego samego ruchu nóg przy biegu nie jest nudne, a pływanie tak, choć tu pracuje całe ciało i się zmienia style - żabka, kraul czy delfin, plecy ??

A co do muzyki, cyferek, filmu... Nie wiem stary, czy to jakiś żart :D Ja tam jak uprawiam/uprawiałem jakikolwiek sport - piłka nożna, bieganie, pływanie, sztangi, rower...to nigdy  takich dodatkowych "atrakcji" nie miałem w zwyczaju uskuteczniać przy tym :D

Ogólnie spoko i chętnie, ale ostatnio przerzuciłem się na łódkę.
Raz byłem na łódce wiosłowej, ale mało wiosłowałem bo jakoś w nadgarstkach nie wiem czemu odczuwałem ból.
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #53 : Czerwca 21, 2017, 20:21:12 »

Prawidłowo, należy jeść wtedy kiedy się ma na to ochotę. O wiele lepiej smakuje :)
Gorzej jak nie idzie zaspokoić głodu.

Cytuj
Naprawdę ciężko? Ja tam zawsze z basenu bezpośrednio pod prysznic idę i żelem z biedronki za 3 zł się bez problemu domywam :)
Może dlatego, że ja chodzę na basen, w którym utrzymywana jest woda w inny sposób niż poprzez chlorowanie.

Cytuj
A poważnie coś w tym jest. Nieraz też mnie oczy szczypały po basenie, ale jakoś się przyzwyczaiłem, chodzę regularnie na pływalnie i już tego nie odczuwam. Być może kwestia przyzwyczajenie, dostosowanie się :)

Ja bardzo długo chodziłem regularnie, ale oczy się do końca nie przyzwyczaiły. Wystarczyło, że z 1,5 tygodnia nie byłem i po basenie miałem szczypiące i załzawione oczy.

Cytuj
Ja na szczęście w mniejszym mieście mieszkam i tego problemu raczej nie mam. A chodziłeś może w weekendy? Wtedy największy tłok. Ja polecam w dni robocze.
Praktycznie chodziłem zawsze w dni robocze i to od razu po pracy, więc jeszcze tłoków nie było, bo na pływalnie dojeżdżałem w góra 15 minut.

Cytuj
To samo słyszałem od znajomego biegacza. Dziwne że non stop robienie tego samego ruchu nóg przy biegu nie jest nudne, a pływanie tak, choć tu pracuje całe ciało i się zmienia style - żabka, kraul czy delfin, plecy ??
 co do muzyki, cyferek, filmu... Nie wiem stary, czy to jakiś żart :D Ja tam jak uprawiam/uprawiałem jakikolwiek sport - piłka nożna, bieganie, pływanie, sztangi, rower...to nigdy  takich dodatkowych "atrakcji" nie miałem w zwyczaju uskuteczniać przy tym :D
Po pierwsze to w pływaniu robisz długość w jedną i długość w drugą i tak do uśnięcia :D Nawet jak fajna dziewoja się znajdzie, to i tak nie jest to skuteczne obserwowanie :) Co innego na siłowni - tak jak dziś - wsiadam na orbi i patrzę jak przede mną uwija się ślicznotka w legginsach, od razu lżej na sercu i chce się trenować  ;)
A tak poważniej, był czas, że sporo jeździłem na stacjonarnym rowerku, to zawsze jakiś filmik do tego lub książka i łączyłem przyjemne z pożytecznym. Niestety na basenie nie poczytasz  ;)
No i ja mam tak, że uwielbiam walczyć z cyferkami. Jednego dnia ścigam się, by robić coś dłużej, potem znów by szybciej, a potem by więcej spalić kalorii. Podczas nudnego, żmudnego wysiłku sobie wyliczam różne rzeczy i jakoś przyjemniej się ćwiczy i czas szybciej leci :)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://docs.google.com/document/d/1j5W9T3ORWWTjePVR1hwrIwJWa1Yr09A4dkSc_fNJ3E0/edit
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #54 : Czerwca 22, 2017, 11:08:05 »

Może dlatego, że ja chodzę na basen, w którym utrzymywana jest woda w inny sposób niż poprzez chlorowanie.
A to ciekawe, jeszcze na takim nie byłem, no może poza domowym w ogródku, ale to dawne czasy i ze względu na malutkie wymiary za bardzo pływać się nie dało, bardziej jako miejsce do wymoczenia się jedynie :D

Ja bardzo długo chodziłem regularnie, ale oczy się do końca nie przyzwyczaiły. Wystarczyło, że z 1,5 tygodnia nie byłem i po basenie miałem szczypiące i załzawione oczy.
Wiem, że to banalne pytanie, ale korzystasz z okularów pływackich? Zawsze to jakaś ochrona na wzrok. Pytam się, bo sam przez długi czas ich za bardzo nie używałem, gdyż w dzieciństwie nauczyłem się pływać po swojemu - z głową na wierzchu, bez zanurzania :D W sumie dopiero od niedawna pływam w miarę przyzwoicie technicznie, choć i tak do ideału sporo brakuje. Najbardziej w kraulu to się uwypukla - nie lubię głowy wynurzać tylko w jedną stronę dla złapania powietrza choć tak jest prawidłowo, lecz wygodniej mi wychylać się raz w prawo, raz w lewo dla zachowania balansu :)

 
Po pierwsze to w pływaniu robisz długość w jedną i długość w drugą i tak do uśnięcia
No tak, pod tym względem rzeczywiście coś w tym jest..., choć ja lubię liczyć te długości :) Nawet nie muszę patrzeć na zegarek jak kiedyś co mnie denerwowało. Teraz po prostu odbrobie określoną ilość żabek, pleców i kraula i wychodzę z basenu.

 
Nawet jak fajna dziewoja się znajdzie, to i tak nie jest to skuteczne obserwowanie  Co innego na siłowni - tak jak dziś - wsiadam na orbi i patrzę jak przede mną uwija się ślicznotka w legginsach, od razu lżej na sercu i chce się trenować
Chcę się trenować wtedy? u mnie to by raczej zaburzały trening takie pozasportowe atrakcje :D

Niestety na basenie nie poczytasz
Chwała mu za to. Jak uprawiam sport to chce się odczepić od tej codzienności, zgiełku, informacji... Najfajniej udaje się to w lesie, gdy można oczy od monitoru, czytania - zrelaksować zielenią i wczuć się w przyrodę :)

No i ja mam tak, że uwielbiam walczyć z cyferkami. Jednego dnia ścigam się, by robić coś dłużej, potem znów by szybciej, a potem by więcej spalić kalorii. Podczas nudnego, żmudnego wysiłku sobie wyliczam różne rzeczy i jakoś przyjemniej się ćwiczy i czas szybciej leci
To ja tak mam gdy ćwiczę ciężarkami - frajdę mi sprawia gdy zwiększę minimalnie kg/ zrobię choćby jedno powtórzenie więcej niż na poprzednim treningu :)
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #55 : Lipca 01, 2017, 13:18:42 »

Tak myślałem sobie jeszcze o tym jedzeniu i apetycie po pływaniu;

po basenie chce mi się niemiłosiernie jeść, poważnie zjadłbym wilka z kopytami

Porównując to z innymi aktywnościami, chyba rzeczywiście nic tak nie wpływa na pobudzenie apetytu jak pływanie. Tak się zastanawiałem dlaczego tak się dzieje, przecież pływanie wcale nie jest najbardziej wyczerpującym sportem... Jednak ta woda wyciąga... Myślę, że też chodzi o zmiany pozycji ciała. O ile przy innych sportach jest to pozycja bardziej statyczna - stojąca jak np. bieganie czy siłownia (nawet jak wykonujemy ćwiczenia w leżeniu to głównie ręce pracują wyciskając ciężar,a tułów raczej nieruchomy). Natomiast przy pływaniu zanurzamy się, wynurzamy, raz w bok, prawo, lewo, na brzuchu, plecach, obracamy ciało, więc oprócz mięśni aktywujemy wewnętrzne organy jak żołądek poprzez ciągłą zmianę ustawień tułowia, co naturalnie pobudza ich prace i tym samym apetyt. Dlatego też nawet jak dla kogoś priorytetem jest inny sport, to jednak myślę , że ze względów zdrowotnych warto co jakiś czas zajrzeć na pływalnie, choćby raz w miesiącu :)
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #56 : Października 17, 2017, 17:48:06 »

Nawet jak fajna dziewoja się znajdzie, to i tak nie jest to skuteczne obserwowanie  Co innego na siłowni - tak jak dziś - wsiadam na orbi i patrzę jak przede mną uwija się ślicznotka w legginsach, od razu lżej na sercu i chce się trenować
Chcę się trenować wtedy? u mnie to by raczej zaburzały trening takie pozasportowe atrakcje :D

Po dzisiejszym treningu jestem w stanie odpowiedzieć: zdecydowanie tak!
Dziś przechodziła piękna trenerka jak wiosłowałem, nagle samoistnie tempo zaczęło się zwiększać, ale to nic potem przyszła do niej ślicznotka z recepcji i zaczęły kręcić jakiś filmik, jak się rozciągają. Nagle na orbitreku przez kilka minut tempo poruszania wzrosło z 12km/h na 14km/h :D

Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://docs.google.com/document/d/1j5W9T3ORWWTjePVR1hwrIwJWa1Yr09A4dkSc_fNJ3E0/edit
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #57 : Października 17, 2017, 18:18:41 »

Tylko pewnie jak damy odeszły, to zapał do treningów nagle wyhamował?

:D
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #58 : Października 17, 2017, 19:15:27 »

Już ciężko było się zatrzymać :)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://docs.google.com/document/d/1j5W9T3ORWWTjePVR1hwrIwJWa1Yr09A4dkSc_fNJ3E0/edit
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #59 : Października 18, 2017, 12:49:49 »

To Cię pobudziły... Ciekaw jestem czy to tak działa tylko w sportach wydolnościowych? czy np. w siłowych też :D
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do góry
Drukuj
Skocz do: