Gotham Cafe

Forum ogólne => Seriale => Wątek zaczęty przez: UpTheIrons on Lipca 10, 2012, 11:44:09



Tytuł: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: UpTheIrons on Lipca 10, 2012, 11:44:09
(http://1.fwcdn.pl/po/70/03/37003/7151708.3.jpg?l=1185190085000)

Serial telewizyjny Davida Lyncha i Marka Frosta, który już w trakcie pierwszej emisji zyskał sobie miano "kultowego". Twórcy przedstawili w nim pozornie sielskie i radosne miasteczko, zamieszkane przez sympatycznych ludzi, których specjalnością są placki z wiśniami, i których cieszy napływ turystów chcących podziwiać dwa bliźniacze, ośnieżone szczyty i piękny wodospad. Ale w Twin Peaks kryją się także najmroczniejsze dusze i ponure sekrety. Seks, narkotyki, morderstwa. A wszystko zaczyna się od znalezienia ciała uczennicy, Laury Palmer (Sheryl Lee). Do Twin Peaks przyjeżdża agent federalny Cooper (Kyle MacLachlan) i rozpoczyna wyjątkowo nieszablonowe śledztwo...

Co sądzicie? Póki co rozpoczynam swoją przygodę z serialami, za mną pierwszy sezon Twin Peaks i zaraz odpalam pierwszy odcinek drugiego :)
Serial niesamowicie wciąga częstując nas od samego początku szeregiem tajemnic i reakcji w stylu "WTF?!" :D
Kto zabił Laure Palmer?
Tak na prawdę nikt w TP nie jest święty i mordercą może być najmniej spodziewana osoba ;) A ostatni odcinek 1 sezonu totalnie mnie rozwalił :)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 10, 2012, 12:34:51
To wyobraź sobie, że w epoce trzeba było długo się naczekać na drugi sezon ;)

Twin Peaks to mój taki serial wszech czasów, którym zachłysnąłem się bodaj w 5 czy 6 klasie szkoły podstawowej, by następnie wrócić doń w czasach liceum. Ostatnio zaliczyłem wszystkie odcinki mniej więcej rok temu. Co ciekawe, nieco zmienił mi się gust. Gdyż nastolatkiem będąc, wątek zabójstwa Laury Palmer wydawał mi się nieco blady w porównaniu z wątkami, które zdominowały serial później (Windom Earle, Czarna Chata, etc.). Z kolei teraz uważam, że w momencie odsłonięcie tajemnicy zabójstwa Laury, serial nieco stracił. Nie z powodu ww wątków, bo te akurat poziom trzymają. Ale treść stała się jakaś taka rozrzedzona, atmosfera jakaś już nie ta, pojawia się kilka nieprzemyślanych i po prostu nieciekawych wątków, a fakt, iż każdy kolejny odcinek realizował inny reżyser (pod jednym, zdaje się, podpisała się Diane Keaton...) też chyba nie pomógł.

Natomiast pierwszy sezon + pierwsza część sezonu drugiego - miód. Różnorodne postacie, z których w zasadzie każda wie więcej, niż się do tego przyznaje, skrywane tajemnice i namiętności, no i wątki fantastyczne, które wraz z rozwojem wydarzeń wysuwają się na plan pierwszy.

Zwróciłem też uwagę, iż absolutnie genialne są te odcinki, które reżyserował Lynch. Rozwalały mnie w nich różne detale, oryginalny sposób przedstawienia danej sceny i tak dalej.

Szkoda tylko, iż Twin Peaks to projekt niedokończony - zakończenie jest otwarte, miał powstać sezon 3, ale w wyniku spadku oglądalności (moim zdaniem serial zanadto wyprzedził swoje czasy) dalej tego nie kręcono. Na dodatek przez wiele lat, w wyniku, zdaje się, kłótni o prawa autorskie, materiał nie był dostępny na DVD, zaś między fanami krążyły albo kasety VHS, albo jakieś TVRipy z telewizji holenderskiej na przykład ;)

UpTheIrons, nie martw się - napisałem, że zakończenie jest otwarte, ale odpowiedzi na pytanie, kto zabił, doczekasz się szybciej, niż się spodziewasz ;)

Warto tu dodać, iż film "Twin Peaks: ogniu krocz za mną" stanowi zasadniczo prequel - raczej nieciekawy - lecz w pewnym momencie Lynch niejako dopowiada pewną kwestię dla tych, którzy nie zrozumieli zakończenia ostatniego odcinka drugiego sezonu. Poniżej spoiler dotyczący głównie tego właśnie ostatniego odcinka.

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
.



Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: murhaaja on Lipca 11, 2012, 18:52:05
haha, świetnie ujęte, reakcje w stylu "WTF???" :D nie obejrzałam niestety całego serialu, choć zamierzam to w jakiejś najbliższej, lecz nieokreślonej przyszłości nadrobić, ale prawda to: klimatyczny bardzo, wciągający, a z drugiej strony gapię się na bohaterów i myślę "ale co chodzi?". Takie coś to tylko u Lyncha :D


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 13, 2012, 20:30:33
Bo sowy nie są tym, czym się wydają :)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Bartek on Lipca 14, 2012, 13:38:53
Już chyba ze dwa lata temu zatrzymałem się po drugim albo trzecim odcinku drugiego sezonu i nijak nie mogę do tego wrócić. Pierwszy sezon był re-we-la-cyj-ny, a drugi mnie na samym początku znudził. Cały czas sobie obiecuję, że skończę, ale jak widzę dwadzieścia odcinków po 45 minut, które prawdopodobnie będą się tak wlekły jak dwa pierwsze, to mi się odechciewa i sięgam po co innego... No ale wciąż sobie powtarzam, że kiedyś skończę...


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 14, 2012, 18:33:01
Pierwszy sezon jest rewelacyjny, ale w drugim też zdarzają się genialne odcinki, głównie, niestety, w pierwszej części,  prowadzącej do odkrycia tożsamości mordercy. No i ostatni odcinek jest niesamowity, choć nie dla każdego :)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Tathagatha on Lipca 19, 2012, 10:01:14
Ahhh, ja TP oglądałam parę ładnych lat temu i byłam zachwycona. Klimat ponury, ciężki, czuć tą napiętą atmosferę, a to w otoczeniu aury tajemniczości. Całość obejrzałam w kilka dni.
Odczucia miałam takie, że myślałam że to jest bardzo dziwny serial, ale w ten pociągający i pozytywny sposób.

Na pewno do niego jeszcze nie raz wrócę.


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: UpTheIrons on Lipca 26, 2012, 09:29:29
póki co za mną 9 odcinek 2 sezonu...
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 26, 2012, 09:44:29
O tak :) To chyba właśnie jeden z tych, który wyreżyserował Lynch. Ten szum płyty... cudo :)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Nevermind on Sierpnia 15, 2012, 20:49:29
Ja Twin Peaks zacząłem oglądać pod wpływem fantastycznej płyty ze ścieżką dźwiękową, którą wygrzebałem na półce u rodziców, po pierwszym przesłuchaniu stwierdziłem, że warto zobaczyć chociaż pierwszy odcinek i nie wiedząc w ogóle czego mogę się spodziewać, zacząłem oglądać- zakochałem się w tym klimacie, świecie i nostalgii panującej wokoło już po pierwszych 5 minutach. Drugi sezon również mnie wciągnął od razu, ale tylko za pierwszym razem (gdy oglądałem go ponownie, już nie był taki zaskakujący i ciekawy jak pierwszy, który mogę oglądać bez przerwy i zawsze znajdę coś nowego i ciekawego). Podoba mi się takie zakończenie- fajne jest to, że można sobie tak naprawdę wszystko dopowiedzieć (wydaje mi się, że gdyby kontynuowano serial w 3 sezonie, to naprawdę wiele by stracił tak samo jak po odkryciu kto zabił Laurę.) I mimo narzekań na pełnometrażową edycję- ją również obejrzałem i jak dla mnie to co stworzył Lynch jest tak samo wspaniałe jak pierwszy sezon:
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

A co myślicie o książce? Z mojej strony nie polecam za to książki, którą napisała córka Lyncha- nosi tytuł "Sekretny Dziennik Laury Plamer" i jak dla mnie sam fakt, że autorka nie oglądała serialu (a tylko powiedziano jej co ma się stać w poszczególnych momentach książki i jak ma się wszystko skończyć) i sama autorka zgodziła się na napisanie książki z tej serii zakrawa pod klęskę na wstępie, bo tak naprawdę z czegoś, co już w samym konspekcie miało już "to coś", zrobiono kompletną katastrofę, dlatego nie akceptuję tego prequela.


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 15, 2012, 22:39:00
Książki nie czytałem, w sumie zapomniałem o niej, choć tych 20 lat temu była, o ile pamiętam, dość popularna :) Bo ja z tego pokolenia, co zaliczyło pierwszą emisję Twin Peaks w TVP ;)

Natomiast co do prequelu... Cóż, to chyba jedyny film, który oglądałem 3 razy, a z którego wciąż niewiele potrafię sobie przypomnieć :) Byłem na tym w kinie (swoją drogą - w zbyt młodym wieku ;)), oglądałem w czasach liceum raz jeszcze, wreszcie powtórzyłem całość ok. 1,5 roku temu. I w głowie pustka, poza pojedynczymi scenami...


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Pegaz on Października 07, 2014, 01:32:48
https://www.youtube.com/watch?v=nNHsA4WIFvc#t=29




Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 08, 2014, 08:42:53
Taa, Twin Peaks wraca. Ryzykowne przedsięwzięcie, ale liczę, że duet Lynch & Frost da sobie radę. Ważne, że duet, a nie 50 różnych twórców, jak w najsłabszym momencie drugiego sezonu. Ciekawe, na ile będzie to nawiązywać do końcówki drugiego właśnie sezonu, bo pootwierano tam wiele wątków. Z drugiej strony, skoro akcja ma się toczyć współcześnie, tamte cliffhangery nie mają większego znaczenia, trzeba będzie tylko podopowiadać to i owo. Ciekawe, czy w obsadzie znajdą się wszyscy ważniejsi aktorzy znani z oryginalnej serii. Nie żyje aktor odtwarzający rolę Majora Briggsa, a nade wszystko - ten, który wcielał się w Boba. Trzeba będzie kogoś nowego wdrożyć, bo nie wyobrażam sobie uniwersum Twin Peaks bez Boba.


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Pegaz on Października 08, 2014, 23:58:25
Z drugiej strony, skoro akcja ma się toczyć współcześnie, tamte cliffhangery nie mają większego znaczenia, trzeba będzie tylko podopowiadać to i owo.

Ciekawe, właśnie robię sobie powtórkę z "Miasteczka.....". W trzecim odcinku pierwszej serii
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
co więcej, w filmiku który jest zapowiedzią całej serii, wykorzystano ujęcie z tej właśnie sceny. Tak więc dość łatwo będzie Lynchowi powiązać 1 serie (1990) z 3 (2015).


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Paweł Mateja on Października 09, 2014, 08:22:07
Mnie się wydaje, że właśnie o tę scenę w całym zamieszaniu chodzi i gdyby nie ona, w ogóle nie byłoby tematu. To jest idealne właśnie przez to "25 lat". Bob może przecież stracić postać fizyczną albo się w kogoś wcielić, nie muszą go nikim szczególnie zastępować. Trochę się tylko boję, czy Lynch nie wyszedł zupełnie z formy, ale myślę, że da radę.


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 09, 2014, 09:27:38
Tak, Pegaz, masz rację, tu tego nie napisałem, ale już parę lat temu, gdy zrobiłem sobie powtórkę całości, mówiłem, że da się zrobić trzeci sezon, który będzie całkowicie naturalny, dzięki wspomnianej przez Ciebie scenie i im podobnym.

Co do cliffhangerów - chodziło mi o inne wątki z ostatniego odcinka, a nie o wątek Coopera w Chacie. Ot, np.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Tathagatha on Października 09, 2014, 12:03:47
Pegaz oznaczaj spoilery.



Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 05, 2017, 08:21:27
No i cóż, nowe "Twin Peaks" za nami. Jakie wrażenia? Mieszane, niestety. Ale całkiem źle na pewno nie jest. Legenda serialu mimo wszystko nie została zszargana, nawet jeśli nie był to do końca potrzebny i udany powrót.

Zarzuty? Nade wszystko - zbyt dużo postaci i wątków. Momentami pod względem ogólnej budowy miałem silne skojarzenia z najsłabszymi odcinkami 2. sezonu. Tu nawet było gorzej, bo niektóre postaci pojawiały się raz na kilka odcinków i doprawdy trudno było przejąć się ich losem, a niczego ciekawego do głównej historii te wątki nie dopowiadały. Co innego, gdy twórcy pochylali się nad starymi znajomymi - tutaj każda wzmianka cieszyła, zwłaszcza, że wątki niektórych osób doczekały się ładnego, czasem wzruszającego zamknięcia (Ed, Norma, Dama Pieńkowa...).

Kolejna sprawa... Widziałem, że ludzie na necie narzekali, że co to za "Twin Peaks", którego akcja tylko częściowo rozgrywa się w tym mieście. To mi tak nie przeszkadzało. Już przecież "Fire Walk With Me" rozgrywał się częściowo w innej lokalizacji. Natomiast trudno mi było zdzierżyć ten serial bez
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

Nieprzypadkowo wspomniałem o "Fire Walk With Me". Warto sobie przypomnieć ten film, zwłaszcza pierwsze 30 minut. Jeśli o oryginalny serial idzie - wystarczą, zdaje się, ogólne zarysy. No i znajomość finału. Mimo wszystko nie nazwałbym nowego Twin Peaks samodzielnym bytem, to jest jednak rzecz kierowana głównie dla fanów starej serii.

Momenty mimo wszystko są. W wielu miejscach Lynch pokazuje, że wciąż potrafi, chociaż nie ma tu tak genialnej sekwencji, jak choćby wizyta w Czarnej Chacie z ostatniego odcinka 2. sezonu. Momentami miałem wrażenie, że reżyser wraca do swoich korzeni, wiele scen mocniej przypominało mi "Głowę do wycierania", aniżeli "Twin Peaks", co dla mnie akurat zaletą szczególną nie jest... Czasami miałem wrażenie przerostu formy nad treścią. Innym razem fabuła rozwijała się w dość przypadkowy sposób, momentami słabo było z ciągiem przyczynowo-skutkowym.

Największą zaletą serialu jest po prostu to, że powstał. Miło było przekonać się, co słychać u starych bohaterów, wątek Coopera też domagał się odpowiedniego domknięcia. Wiele rzeczy zostało też dopowiedzianych w sprawie dziwów Czarnej Chaty i innych, choć czasami pomysły nie do końca mnie przekonywały (np. geneza Boba z ósmego odcinka). Podobało mi się pełne szacunku podejście do starych postaci. Choć np. nie ma w nowym serialu "starego" szeryfa Trumana, jest ta postać wspominana, są prowadzone z nim rozmowy telefoniczne.

Finał pozostawił po sobie bardzo mieszane odczucia. Bardzo czekałem na moment, w którym wszyscy bohaterowie zjadą do Twin Peaks. A tu co?
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
. W ostatnim odcinku to już zupełnie się pogubiłem. Ale też Lyncha ogląda się w miarę komfortowo za 2-3 razem, a na pewno do serialu wrócę. Wrócę po zapoznaniu się z lekturą "Sekrety Twin Peaks" Marka Frosta, która to książka też podobno wiele wyjaśnia. Mimo wszystko rażą mnie niedomknięte wątki -
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

Tak narzekam, bo patrząc przez pryzmat genialnego, oryginalnego serialu nowe "Twin Peaks" rozczarowuje.Bez tego obciążającego kontekstu to wciąż sporo dobrej zabawy w dziwacznym świecie Lyncha.


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 19, 2017, 00:58:30
Witam wszystkich:-) Od dawna przeglądam to forum, ale dzisiaj postanowiłem się wypowiedzieć, bo trochę mam odmienne zdanie od p.a. Jestem  michax77 a niektórzy znają mnie jako gall anonim:-) Zaznaczam że to będzie bardzo długi tekst o 3 serii, a i tak nawet nie połowa tego co chciałbym powiedzieć, ale chciałbym napisać co ja sądzę o 3 serii i odpowiedzieć też p.a.

Podzielę go na kilka części by lepiej się czytało

Oczywiście są słabości w 3 serii jak np. odcinek 6 i przede wszystkim 12, który dla mnie jest na poziomie najgorszych odcinków z 2 serii czyli epizodów od 10 do 16, ale nie było źle tylko dobrze, nawet bardzo dobrze. Można się przyczepić np. do przedłużania scen do znudzenia, pojawienie się wątków, które do niczego nie prowadzą oraz postaci co wydają się odgrywać istotną rolę a po jakimś czasie po prostu znikają i więcej się nie pojawiają bez wyjaśnienia co u nich słychać, ale nie przeszkadzały mi te minusy, a niektóre z czasem znikły albo przyzwyczaiłem się, jak np. przedłużanie scen w nieskończoność.

Najlepsze odcinki to oczywiście słynny ósmy, choć to bardziej eksperyment (ale nie dziwię się że zbiera hejt też i to  ostatni odcinek przy którym sporo widzów odpadło, tak jak wcześniej po 3x02, 3x03), oraz 3x02, 3x05, 3x11, 3x14, 3x15, 3x17 i 3x16 a reszta dobra oprócz 3x06 i 3x12. Teraz akurat oglądam drugi raz i o wiele lepiej się ogląda jako całość. Wiidać że to jest 18godzinny film czyli mamy 3 akty z których każdy trwa 6 godzin, więc nie dziwne że niektóre postacie które pojawiają się np. w 3x01 to wracają dopiero w 9 odcinku. Wiidać o dbałość o szczegóły jak np. pewna rękawiczka pojawia się już w 3x02.


Lynch dostał pełna swobode twórczą i materiał tak mu się spodobał  że nie wyciął ani nie skrócił żadnej sceny, a niektóre sceny przeciągnięte aż za bardzo (przy scenie z francuzką wysiadłem jedyny raz w tej serii, bo akurat scena z np. przerwą na papierosa, scena zamiatania, lub jeżdżenie nocą zagubioną autostradą to podobały mi się), ale to że akurat pozostanie więcej pytań niż odpowiedzi to tego się spodziewałem, bo już od czasu filmu TP i Zagubionej Autostrady Lynch zostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Stare TP wyrosło z Blue Velvet a nowe z Autostrady, Mulholland Drive i Inland Empire (nie znoszę tego filmu tak na marginesie). Więc nie tylko do Głowy do wycierania nawiązuje, bo jest dużo z każdego filmu reżysera.

 Chociaż też poznajemy odpowiedzi na niektóre pytania, ale nie na wątki dotyczące postaci nowych ani zakończenia wątków starych,  tylko są odpowiedzi na wątki mitologiczne czyli co to jest np Judy z FWWM, nawet nie odpowiada Lynch na pytania z 2 serii jak np. o Annie i widać że robi to umyślnie. Chociaż akurat w tym przypadku to uważam że można domyślić się co z nią się stało jak widziało się z nią sceny z Missing Pieces i połączy z pewnymi faktami co poznaliśmy z 3 serii. A trzeba zaznaczyć, że akurat MP jest równie ważne dla 3 serii jak film kinowy. Nie uważam za to, że książka Sekrety TP jest aż tak istotna, gdybym jej nie przeczytał to połapałbym się tak samo. Trzeba przypomnieć sobie Missing Pieces i FWWM. Co do książek toc hyba ważniejsza będzie ta co wyjdzie 1 listopada w USA czyli Final Dossier Frosta, ale w Polsce się nie ukaże bo Sekrety TP się słabo sprzedały.


 Pierwsze odcinki zapowiadały to czego się spodziewałem, że nie będzie to tylko powrót do miasteczka i dla fanów serialu tylko bardziej serial dla miłośników Lyncha i bliższy FWWM co mnie ucieszyło a niektórych pewnie mocno wkurzyło, bo przecież nie każdy fan serialu jest fanem Lyncha. Jest pełno nawiązań do każdego jego filmu, ale też obrazów, animacji co kiedyś kręcił. Ale później jest coraz więcej humoru i nie jest aż tak ponuro i surrealistycznie jak w odcinkach 1-3 (oprócz ósmego). Ale przez pierwszą połowę sezonu gdzieś do 9 odcinka to nie licząc wątku śledztwa w miasteczku to pozostałe wątki co dzieją się w miasteczku widać, że są wciśnięte na siłę bo tytuł do tego zobowiązuje, a lepiej byłoby jakby ich nie było w ogóle. Takie odniosłem wrażenie oglądając pierwszą połowę jakby Lynch i Frost mieli pomysł na kontynuację, ale niekoniecznie dziejącą się w miasteczku. Zresztą za tym że wątki twinpeaksowe wydają się dopisane na siłę przynajmniej w pierwszych odcinkach i w większości z nich totalnie nic nie dzieje się to widać choćby po tym że większość wątków poza miasteczkowych jak np. las vegas jest zakończona.

Dopiero od epizodu chyba 10 gdy więcej zaczyna pojawiać się Bobby Briggs to ciekawie się robi w miasteczku i w drugiej połowie sezonu miasteczka jest więcej. W ogóle bardzo podoba mi się to jak rozwinął się Bobby.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Wszystkie wątki poza miasteczkowe są świetne i mógłbym wymienić każdy.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

 No i najważniejszy plus nie tyle tego wątku co całego serialu czyli Kyle MacLachlan,
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
To co  wyprawia w 3 serii to można porównać z Tatianą Maslany w Orphan Black.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 19, 2017, 01:00:45
Zapomniałem dodać że w odcinku jest sporo polskich elementów jak aktorzy mający polskie korzenie  (Karolina Wydra) albo polsko brzmiące nazwiska. W jednym z odcinków mamy polskiego księgowego i sklep U SZYMONA co nie dziwne bo wiadomo że z Polską wiele wspólnego ma Lynch, zwłaszcza z Łodzią, która dołożyła się do 3 serii (Fundacja Sztuki Życia).

Doceniam też to, że nie zastąpił nikogo nowym aktorem mimo tego ilu zmarło aktorów (w ogóle to chyba z połowa odcinków ma napis 'Pamięci" i nazwisko aktora/aktorki), choć czasami wyszło słabo jak np. z BOBEM.

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


A teraz odpowiem na pytania p.a. co do 3 serii.

 
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Co do finału to ja rozumiem tak,

 
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Dawno nie widziałem serialu, który w tym samym czasie wywoływał we mnie tak skrajnie różne emocje jak 3 sezon TP. Wkurzał ostro, ale też wzruszał, bawił, rozczulał, przerażał, czasami budził zażenowanie, wywoływał reakcję WTF i będzie mi brakować tych emocji jakie serwował mi każdy odcinek oraz czytania/oglądania reakcji innych fanów oraz słuchania teorii. Nie mogłem się doczekać każdego poniedziałku nawet jak trawił się słaby epizod taki jak dwunasty. Będzie mi brakować prób rozgryzienia co chcieli w odcinkach powiedzieć twórcy, rozkminiania teorii różnorakich po każdym odcinku. Oczywiście wiele tego typu seriali jest obecnie gdzie widzowie po seansie zasypują się różnymi teoriami, ale wydaje mi się, że jeśli chodzi o rozkminianie, tajemniczość i zagadkowość to nawet Westworld czy Legion, które lubię mogą się schować w porównaniu z Twin Peaks. W przypadku serialu Marka Frosta i Davida Lyncha można bardziej poszaleć w interpretacjach i wnioskach jak w innych serialach, przynajmniej taka jest moja skromna opinia.

Oczywiście można zrobić było lepiej 3 sezon, jest kilka wad o których pisałem, ale nie ma wad aż tyle i nie przeszkadzają mi aż tak bym ocenił źle ten powrót. 3 sezon to dla mnie całościowo dobra, nawet bardzo dobra robota gdzie jest więcej zalet niż wad. Powrót tego serialu okazał się czymś czego w telewizji się nie ogląda i pewnie już więcej się nie zobaczy, bo nie sądzę aby Lynch i Frost taką swobodę twórczą dostali ponownie, nawet w Showtime czyli stacji gdzie pracuje wielki fan Twin Peaks i twórczości reżysera od surrealistycznych klimatów i dzięki któremu powstała 3 seria. Rozumiem narzekanie fanów i czemu tak wiele osób odpadało po 3×02, 3×03, 3×08 i 3×12, ale nawet w takim przypadku jakbym podzielał opinie tych, którym ten 18godzinny sequel filmu kinowego i serii drugiej nie przypadł do gustu to w jednym elemencie bronił bym twórców, że zrobili coś nowego/innego w powrocie Twin Peaks (bo jednak w twórczości Lyncha to nic nowego), ale im nie wyszło. Dla mnie wyszło i co prawda bez wad, ale na tyle dobrze się bawiłem, że już nie będę narzekał.

Niby 18 odcinków czyli dużo, ale już żałuję, że skończył się ten szalony powrót TP.

A jeszcze ważne co do muzy, że początkowo wydaje sie, że mało jest. Prawda, że oszczędniej dawkuje Lynch muzykę jak w swoich filmach i serii 1 oraz 2, ale jednak jest kilka dobrych kawałków tylko że jest inna bliższa klimatom z Mulholland Drive,  np. genialny kawałek w scenie z Olbrzymem w kinie w 3x08 czy muzyka  w  scenie  restauracji w 3x11. No i też oprócz Lyncha i Badalamentiego muzyke tworzył też do serialu dźwiękowiec Lyncha (tak na marginesie to jak operuje się w tym serialu dźwiękiem, ciszą i muzyką zasługuje na nagrody), tylko to takie bardziej buczenie.   


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 19, 2017, 01:02:59
Witam wszystkich:-) Od dawna przeglądam to forum, ale dzisiaj postanowiłem się wypowiedzieć, bo trochę mam odmienne zdanie od p.a. Jestem  michax77 a niektórzy znają mnie jako gall anonim:-) Zaznaczam że to będzie bardzo długi tekst o 3 serii, a i tak nawet nie połowa tego co chciałbym powiedzieć, ale chciałbym napisać co ja sądzę o 3 serii i odpowiedzieć też p.a.

Podzielę go na kilka części by lepiej się czytało.

Oczywiście są słabości w 3 serii jak np. odcinek 6 i przede wszystkim 12, który dla mnie jest na poziomie najgorszych odcinków z 2 serii czyli epizodów od 10 do 16, ale nie było źle tylko dobrze, nawet bardzo dobrze. Można się przyczepić np. do przedłużania scen do znudzenia, pojawienie się wątków, które do niczego nie prowadzą oraz postaci co wydają się odgrywać istotną rolę a po jakimś czasie po prostu znikają i więcej się nie pojawiają bez wyjaśnienia co u nich słychać, ale nie przeszkadzały mi te minusy, a niektóre z czasem znikły albo przyzwyczaiłem się, jak np. przedłużanie scen w nieskończoność.

Najlepsze odcinki to oczywiście słynny ósmy, choć to bardziej eksperyment (ale nie dziwię się że zbiera hejt też i to  ostatni odcinek przy którym sporo widzów odpadło, tak jak wcześniej po 3x02, 3x03), oraz 3x02, 3x05, 3x11, 3x14, 3x15, 3x17 i 3x16 a reszta dobra oprócz 3x06 i 3x12. Teraz akurat oglądam drugi raz i o wiele lepiej się ogląda jako całość. Wiidać że to jest 18godzinny film czyli mamy 3 akty z których każdy trwa 6 godzin, więc nie dziwne że niektóre postacie które pojawiają się np. w 3x01 to wracają dopiero w 9 odcinku. Wiidać o dbałość o szczegóły jak np. pewna rękawiczka pojawia się już w 3x02.


Lynch dostał pełna swobode twórczą i materiał tak mu się spodobał  że nie wyciął ani nie skrócił żadnej sceny, a niektóre sceny przeciągnięte aż za bardzo (przy scenie z francuzką wysiadłem jedyny raz w tej serii, bo akurat scena z np. przerwą na papierosa, scena zamiatania, lub jeżdżenie nocą zagubioną autostradą to podobały mi się), ale to że akurat pozostanie więcej pytań niż odpowiedzi to tego się spodziewałem, bo już od czasu filmu TP i Zagubionej Autostrady Lynch zostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Stare TP wyrosło z Blue Velvet a nowe z Autostrady, Mulholland Drive i Inland Empire (nie znoszę tego filmu tak na marginesie). Więc nie tylko do Głowy do wycierania nawiązuje, bo jest dużo z każdego filmu reżysera.

 Chociaż też poznajemy odpowiedzi na niektóre pytania, ale nie na wątki dotyczące postaci nowych ani zakończenia wątków starych,  tylko są odpowiedzi na wątki mitologiczne czyli co to jest np Judy z FWWM, nawet nie odpowiada Lynch na pytania z 2 serii jak np. o Annie i widać że robi to umyślnie. Chociaż akurat w tym przypadku to uważam że można domyślić się co z nią się stało jak widziało się z nią sceny z Missing Pieces i połączy z pewnymi faktami co poznaliśmy z 3 serii. A trzeba zaznaczyć, że akurat MP jest równie ważne dla 3 serii jak film kinowy. Nie uważam za to, że książka Sekrety TP jest aż tak istotna, gdybym jej nie przeczytał to połapałbym się tak samo. Trzeba przypomnieć sobie Missing Pieces i FWWM. Co do książek toc hyba ważniejsza będzie ta co wyjdzie 1 listopada w USA czyli Final Dossier Frosta, ale w Polsce się nie ukaże bo Sekrety TP się słabo sprzedały.


 Pierwsze odcinki zapowiadały to czego się spodziewałem, że nie będzie to tylko powrót do miasteczka i dla fanów serialu tylko bardziej serial dla miłośników Lyncha i bliższy FWWM co mnie ucieszyło a niektórych pewnie mocno wkurzyło, bo przecież nie każdy fan serialu jest fanem Lyncha. Jest pełno nawiązań do każdego jego filmu, ale też obrazów, animacji co kiedyś kręcił. Ale później jest coraz więcej humoru i nie jest aż tak ponuro i surrealistycznie jak w odcinkach 1-3 (oprócz ósmego). Ale przez pierwszą połowę sezonu gdzieś do 9 odcinka to nie licząc wątku śledztwa w miasteczku to pozostałe wątki co dzieją się w miasteczku widać, że są wciśnięte na siłę bo tytuł do tego zobowiązuje, a lepiej byłoby jakby ich nie było w ogóle. Takie odniosłem wrażenie oglądając pierwszą połowę jakby Lynch i Frost mieli pomysł na kontynuację, ale niekoniecznie dziejącą się w miasteczku. Zresztą za tym że wątki twinpeaksowe wydają się dopisane na siłę przynajmniej w pierwszych odcinkach i w większości z nich totalnie nic nie dzieje się to widać choćby po tym że większość wątków poza miasteczkowych jak np. las vegas jest zakończona.

Dopiero od epizodu chyba 10 gdy więcej zaczyna pojawiać się Bobby Briggs to ciekawie się robi w miasteczku i w drugiej połowie sezonu miasteczka jest więcej. W ogóle bardzo podoba mi się to jak rozwinął się Bobby.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Wszystkie wątki poza miasteczkowe są świetne i mógłbym wymienić każdy.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

 No i najważniejszy plus nie tyle tego wątku co całego serialu czyli Kyle MacLachlan,
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
To co  wyprawia w 3 serii to można porównać z Tatianą Maslany w Orphan Black.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 19, 2017, 01:09:07
Zapomniałem dodać że w odcinku jest sporo polskich elementów jak aktorzy mający polskie korzenie  (Karolina Wydra) albo polsko brzmiące nazwiska. W jednym z odcinków mamy polskiego księgowego i sklep U SZYMONA co nie dziwne bo wiadomo że z Polską wiele wspólnego ma Lynch, zwłaszcza z Łodzią, która dołożyła się do 3 serii (Fundacja Sztuki Życia).

Doceniam też to, że nie zastąpił nikogo nowym aktorem mimo tego ilu zmarło aktorów (w ogóle to chyba z połowa odcinków ma napis 'Pamięci" i nazwisko aktora/aktorki), choć czasami wyszło słabo jak np. z BOBEM.

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


A teraz odpowiem na pytania p.a. co do 3 serii.

 
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Co do finału to ja rozumiem tak,

 
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Dawno nie widziałem serialu, który w tym samym czasie wywoływał we mnie tak skrajnie różne emocje jak 3 sezon TP. Wkurzał ostro, ale też wzruszał, bawił, rozczulał, przerażał, czasami budził zażenowanie, wywoływał reakcję WTF i będzie mi brakować tych emocji jakie serwował mi każdy odcinek oraz czytania/oglądania reakcji innych fanów oraz słuchania teorii. Nie mogłem się doczekać każdego poniedziałku nawet jak trawił się słaby epizod taki jak dwunasty. Będzie mi brakować prób rozgryzienia co chcieli w odcinkach powiedzieć twórcy, rozkminiania teorii różnorakich po każdym odcinku. Oczywiście wiele tego typu seriali jest obecnie gdzie widzowie po seansie zasypują się różnymi teoriami, ale wydaje mi się, że jeśli chodzi o rozkminianie, tajemniczość i zagadkowość to nawet Westworld czy Legion, które lubię mogą się schować w porównaniu z Twin Peaks. W przypadku serialu Marka Frosta i Davida Lyncha można bardziej poszaleć w interpretacjach i wnioskach jak w innych serialach, przynajmniej taka jest moja skromna opinia.

Oczywiście można zrobić było lepiej 3 sezon, jest kilka wad o których pisałem, ale nie ma wad aż tyle i nie przeszkadzają mi aż tak bym ocenił źle ten powrót. 3 sezon to dla mnie całościowo dobra, nawet bardzo dobra robota gdzie jest więcej zalet niż wad. Powrót tego serialu okazał się czymś czego w telewizji się nie ogląda i pewnie już więcej się nie zobaczy, bo nie sądzę aby Lynch i Frost taką swobodę twórczą dostali ponownie, nawet w Showtime czyli stacji gdzie pracuje wielki fan Twin Peaks i twórczości reżysera od surrealistycznych klimatów i dzięki któremu powstała 3 seria. Rozumiem narzekanie fanów i czemu tak wiele osób odpadało po 3×02, 3×03, 3×08 i 3×12, ale nawet w takim przypadku jakbym podzielał opinie tych, którym ten 18godzinny sequel filmu kinowego i serii drugiej nie przypadł do gustu to w jednym elemencie bronił bym twórców, że zrobili coś nowego/innego w powrocie Twin Peaks (bo jednak w twórczości Lyncha to nic nowego), ale im nie wyszło. Dla mnie wyszło i co prawda bez wad, ale na tyle dobrze się bawiłem, że już nie będę narzekał.

Niby 18 odcinków czyli dużo, ale już żałuję, że skończył się ten szalony powrót TP.

A jeszcze ważne co do muzy, że początkowo wydaje sie, że mało jest. Prawda, że oszczędniej dawkuje Lynch muzykę jak w swoich filmach i serii 1 oraz 2, ale jednak jest kilka dobrych kawałków tylko że jest inna bliższa klimatom z Mulholland Drive,  np. genialny kawałek w scenie z Olbrzymem w kinie w 3x08 czy muzyka  w  scenie  restauracji w 3x11. No i też oprócz Lyncha i Badalamentiego muzyke tworzył też do serialu dźwiękowiec Lyncha (tak na marginesie to jak operuje się w tym serialu dźwiękiem, ciszą i muzyką zasługuje na nagrody), tylko to takie bardziej buczenie.   


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 19, 2017, 08:48:18
Chłopie, aleś się rozpisał ;) I jeszcze zduplikowało Ci te posty :D  Na razie częściowa odpowiedź, związana raczej z rzeczami z pierwszego z Twoich postów.

Po pierwsze - jasne, że w nowym Twin Peaks widać ślady innych filmów Lyncha. Pisząc o "Głowie do wycierania" miałem na myśli po prostu tyle, że przez większą część swojej kariery Lynch do tych surowych, surrealistych początków raczej nie nawiązywał zbyt ochoczo. Jeśli o bycie fanem Lyncha - tak, nie jestem fanem tylko i wyłącznie Twin Peaks. Uwielbiam zwłaszcza Mulholland Drive, cenię sobie również jego "normalne" filmy" czy też Blue Velvet. Ale nie uważam, by Fire Walk With Me było jakimś wielkim dziełem (a film oglądałem 3-krotnie), dlatego tak silne nawiązania do tego akurat tytułu aż tak mnie nie cieszyły. Inna sprawa, że dzięki nowemu Twin Peaks pierwsze kilkadziesiąt minut Fire Walk With Me stało się bardziej zrozumiałe.

Co do Missing Pieces - na razie oglądałem tylko ten fragment, który odnosi się do pierwszych 30 minut filmu, a który to fragment wydał mi się istotniejszy w odbiorze nowego Twin Peaks (bo jest tu Phillip Jeffries, Niebieska Róża, etc.). Istotniejszy w każdym razie od przypomnienia sobie ostatnich dni życia Laury Palmer.

Dopowiedzenie losów niektórych postaci z Twin Peaks było bardzo na miejscu. Choćby wzruszające pożegnanie Pieńkowej Damy, albo dopowiedzenie losów Eda i Normy. O wiele bardziej na miejscu, niż wprowadzenie pary zabójców (Tim Roth i Jennifer Jason Leigh). Raz, że ich postaci niewiele wniosły. Dwa - nie pasowały mi wybitnie do Lyncha; tak dobór aktorów, jak i charakter postaci, dialogi, którymi serwowali widzom były wybitnie tarantinowskie.

Powiedzieć, że "Cooper nie był w 100% sobą" to eufemizm roku :D To raczej Dougie nie był w 100% sobą i dlatego nazywam wątek Las Vegas wątkiem Dougiego, a nie Coopera. No i nic nie poradzę na to, że ten wątek mnie częściej irytował, niż bawił. Dobrze, że z czasem stał się dość ciekawy.

cdn ;)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Września 19, 2017, 11:26:55
Wyobraźcie sobie, że sięgnąłem po tego klasyka po tylu latach, do tej pory nie przypominam sobie, żebym zobaczył chociaż jeden odcinek. Być może kiedyś tam coś mi się przewinęło, ale nie zanotowałem. Pierwsza dwa odcinku na lajcie, ale pewno im dalej, tym lepiej, więc zbroję się w cierpliwość.


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 19, 2017, 11:59:44
Muszę sobie to dawkować, te Twoje teksty ;)

Co do odcinka 8 - no ja rozumiem, że tak to jest, że narodziło się zło, ale wolałem, gdy Bob był po prostu tajemniczym złem, aniżeli jakimś post-nuklearnym rzygiem ;) Sama idea Laury jako tej dobrej też mnie nie przekonuje, zresztą to się trochę kupy nie trzyma, zwłaszcza, gdy się przypomni o rękawicy ;) Skoro Laura miała być dla Boba taką femme fatale, to po co rękawica?

O Sarze w kontekście dziewczynki z robalem z odcinka 8 nie pomyślałem nawet, ale też wydawało się, że ten wątek został tak porzucony. Dlatego nie należę do entuzjastów 8. odcinka, bo w gruncie rzeczy niewiele z niego wynika. Dla mnie to był klasyczny przerost formy nad treścią. Bardziej nadawało się to jakaś krótkometrażówka, aniżeli odcinek serialu, który poza tym jednym wyjątkiem jako tako trzymał się logicznej kupy.

Co do zespołów - ale one przecież pojawiały się na scenie niezależnie od Audrey. Nie wiem, czy jest sens tu cokolwiek analizować, to po prostu fajny dodatek do serialu, ewentualnie na potwierdzenie "realności" Twin Peaks, że te wszystkie dziwaczne wydarzenia, które rozgrywają się w miasteczku (i nie tylko) przynależą do naszego, realnego świata.


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Września 19, 2017, 15:26:40
Muszę sobie to dawkować, te Twoje teksty ;)

W jakim sensie, bo nie kapuje? :P


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 19, 2017, 18:19:35
To było do Twojego przedmówcy kierowane :D


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 20, 2017, 16:03:16
Próbowałem usunąć te zduplikowane posty, ale nigdzie nie mogę znaleźć funkcji SKASUJ/USUŃ, albo ślepy jestem i nie widzę. Odpowiedź na Twoje posty ode mnie, znów długa, ale ja po prostu nie potrafię pisać krótko:-)


Po pierwsze - jasne, że w nowym Twin Peaks widać ślady innych filmów Lyncha. Pisząc o "Głowie do wycierania" miałem na myśli po prostu tyle, że przez większą część swojej kariery Lynch do tych surowych, surrealistych początków raczej nie nawiązywał zbyt ochoczo. Jeśli o bycie fanem Lyncha - tak, nie jestem fanem tylko i wyłącznie Twin Peaks. Uwielbiam zwłaszcza Mulholland Drive, cenię sobie również jego "normalne" filmy" czy też Blue Velvet. Ale nie uważam, by Fire Walk With Me było jakimś wielkim dziełem (a film oglądałem 3-krotnie), dlatego tak silne nawiązania do tego akurat tytułu aż tak mnie nie cieszyły. Inna sprawa, że dzięki nowemu Twin Peaks pierwsze kilkadziesiąt minut Fire Walk With Me stało się bardziej zrozumiałe.

W przypadku normalnych filmów Lyncha myślałem że wymienisz prędzej Człowieka Słonia i Prosta Historię. Ja z filmami Lyncha mam tak, że nienawidzę mimo rewelacyjnej roli Laury Dern "Inland Empire" - widziałem raz i nigdy więcej. Problem do dzisiaj mam z 'Głową do wycierania" której nie wiem jak ocenić zwyczajnie, nie wiem co mam myśleć czyli takie samo uczucie jakie miałem po obejrzeniu premiery 3 serii, ale od 2 i 3 odcinka kupił mnie serial w całości. Reszte filmów Lyncha uważam za dobre, przyzwoite (Diuna, Dzikość serca), znakomite (Autostrada, Blue Velvet, Ogniu krocz ze mną) i rewelacyjne (cala reszta czyli MD, Prosta Historia i Czlowiek Słoń). Więc jak pewnie zauważyłeś nie uważam FWWM za jakiś film idealny tylko bdby, np. nie cierpię wątku tego z Chris Isaakiem i Jackiem Bauerem, ale ogólnie jest to niedoceniany film (albo inaczej przesadnie hejtowany) i całą resztę bardzo lubię. A co do tego że ucieszyłem się to chodziło mi też o to, że przed premierą jak nie wiele było wiadomo to jedno powiedział Lynch o nowej serii, że bardzo ważny jest film kinowy dla 3 serii, nawet ważniejszy niż serial, więc nie zaskoczyło mnie jak wyglądały pierwsze odcinki przypominające FWWM właśnie bardziej. Chociaż później to się zmienia bo coraz więcej humoru jest w serialu, nie jest tak ponuro i surrealistycznie jak w odcinkach 1-3. Inna sprawa, że ta 3 seria jednak mnie nie zaskoczyło jaka jest mimo tego, że nie wiadomo było nic, ale po tym jak Lynch powiedział że to będzie bardziej kontynuacja filmu jak serialu oraz po przeczytaniu Sekretów TP Frosta które przypominają bardzo 3 sezon TP (w książce jest tak, że milion watków poza miasteczkiem się dzieje, mało miasteczka i głównie mitologia wyłożona łopatologicznie czyli typowo dla Frosta) to spodziewałem się ze serial popłynie w mitologię i świat twinpeaksowy sie bardzo rozszerzył poza miasteczko. No i po tym jak się seria 2 skończyła nie mogło być inaczej, po prostu serial ewoluował kolejny raz i odwrócili schemat - wątki jak z oper mydlanych są ale nie tak dużo jak wcześniej, mitologia ważniejsza. A co do odcinka ósmego niby taki lynchowski a tak naprawdę cała mitologia, geneza innych bytów to w tym odcinku widać, że to sa pomysły frostowe tylko przefiltrowane przez styl reżyserski Lyncha. Więc tak naprawdę w tym lynchowym odcinku jest bardzo dużo Frosta też:-)


Co do Missing Pieces - na razie oglądałem tylko ten fragment, który odnosi się do pierwszych 30 minut filmu, a który to fragment wydał mi się istotniejszy w odbiorze nowego Twin Peaks (bo jest tu Phillip Jeffries, Niebieska Róża, etc.). Istotniejszy w każdym razie od przypomnienia sobie ostatnich dni życia Laury Palmer.

Z MP warto też zobaczyć lekcję języka obcego Palmerów a przede wszystkim scenę z Annie w szpitalu o której wcześniej wspomniałem, która sugeruje co mogło się z nią stać, zwłaszcza jak przypomni się słowa doktora Haywarda co do Coopera z 3 serii. No i scenę z Cooperem w łazience. Więcej nie pamiętam, ale widziałem dość dawno cały 90minutowy materiał.



Dopowiedzenie losów niektórych postaci z Twin Peaks było bardzo na miejscu. Choćby wzruszające pożegnanie Pieńkowej Damy, albo dopowiedzenie losów Eda i Normy. O wiele bardziej na miejscu, niż wprowadzenie pary zabójców (Tim Roth i Jennifer Jason Leigh). Raz, że ich postaci niewiele wniosły. Dwa - nie pasowały mi wybitnie do Lyncha; tak dobór aktorów, jak i charakter postaci, dialogi, którymi serwowali widzom były wybitnie tarantinowskie.



A mnie pasowała para tarantinowska, bo cytując z jakiegoś podcastu co słuchałem (nie powiem którego bo po każdym odcinku słuchałem z pięć, sześć przynajmniej różnych co tydzień i miesza mi się gdzie jaki komentarz padł), że "Lynch zanim był w kinie Tarantino to krecił filmy trochę jak Tarantino, nim ten reżyser był popularny, np. Dzikość serca". Dla mnie jest też to prztyczek w nos dla Quentina za jego wypowiedzi negatywne o FWWM. Chcieli z Frostem pokazać że to nic trudnego stworzyć takie postacie i takie dialogi tarantinowskie dali.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


No i też wątek pary tarantinowskiej wątek, kojarzył mi się z Breaking Bad, zwłaszcza zakończenie, co zawsze na plus, a mówił Lynch ze jest fanem tego serialu.

Powiedzieć, że "Cooper nie był w 100% sobą" to eufemizm roku :D To raczej Dougie nie był w 100% sobą i dlatego nazywam wątek Las Vegas wątkiem Dougiego, a nie Coopera. No i nic nie poradzę na to, że ten wątek mnie częściej irytował, niż bawił. Dobrze, że z czasem stał się dość ciekawy.


Dam jednak odp. w przypadku wątku co Cię irytował do spoilera.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)



Co do odcinka 8 - no ja rozumiem, że tak to jest, że narodziło się zło, ale wolałem, gdy Bob był po prostu tajemniczym złem, aniżeli jakimś post-nuklearnym rzygiem ;) Sama idea Laury jako tej dobrej też mnie nie przekonuje, zresztą to się trochę kupy nie trzyma, zwłaszcza, gdy się przypomni o rękawicy ;) Skoro Laura miała być dla Boba taką femme fatale, to po co rękawica?

O Sarze w kontekście dziewczynki z robalem z odcinka 8 nie pomyślałem nawet, ale też wydawało się, że ten wątek został tak porzucony. Dlatego nie należę do entuzjastów 8. odcinka, bo w gruncie rzeczy niewiele z niego wynika. Dla mnie to był klasyczny przerost formy nad treścią. Bardziej nadawało się to jakaś krótkometrażówka, aniżeli odcinek serialu, który poza tym jednym wyjątkiem jako tako trzymał się logicznej kupy.



Jak pisałem wcześniej
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)



Co do zespołów - ale one przecież pojawiały się na scenie niezależnie od Audrey. Nie wiem, czy jest sens tu cokolwiek analizować, to po prostu fajny dodatek do serialu, ewentualnie na potwierdzenie "realności" Twin Peaks, że te wszystkie dziwaczne wydarzenia, które rozgrywają się w miasteczku (i nie tylko) przynależą do naszego, realnego świata.


Z tego co słyszałem to zespoły dodano jedynie po to by odcinki miały jakiekolwiek zakończenie, gdyż to jest długi film tak naprawdę. W takim wypadku można powiedzieć że epizod ósmy jest odcinkiem który trwa 15 minut po którym jest występ zespołu a nastepnie 40 minutowa scena po napisach:-D

Prawda że zespoły pojawiają się cały czas, ale jak sprawdzałem w siódmym odcinku pierwszy raz pada słowo Billy.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)


Tytuł: Odp: Twin Peaks
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 20, 2017, 17:28:41
Co do normalnych filmów - napisałem "normalne filmy, czy też Blue Velvet" a nie "normalne filmy, jak np. Blue Velvet" :) Czyli miałem na myśli właśnie "Człowieka słonia" i "Prostą historię".

Lynch faktycznie ma to i owo wspólnego z Tarantino, ale jednak nie przesadzałbym z tym podobieństwem. Już prędzej porównałbym braci Coen do Tarantino, choć tak naprawdę wszyscy ci twórcy mają swój styl. Choć jeśli któryś film Lyncha jest nieco Tarantinowski w posmaku, to właśnie "Dzikość serca", za którą jakoś nigdy nie przepadałem, tak swoją drogą.

Co do Dougiego/Coopera. Tak naprawdę nie wiemy, jaki był Dougie. On jednak w pewnej mierze musiał przypominać tego, powiedzmy, zdziecinniałego Coopera. Zmierzam do tego, że można sobie gdybać, czy to był bardziej Dougie, czy Cooper ;)

Wiem, co miałeś na myśli z Bobem, mi po prostu chodzi o samą wizualizację tego, o czym piszesz - a wizualnie to był taki właśnie postnuklearny rzyg ;) Wybitnie mi się ta scena nie podobała. Cała ta ideologia matki... dla mnie kompletnie niepotrzebna. Wolę uznać, że Bob to istota, która w pewnym sensie żeruje na złu w świecie i tyle, surrealistyczne wizualizacje jakoś banalizują postać, całą koncepcję, etc.

Co do Mike'a masz rację, jeszcze w pierwszym sezonie, w jednym ze znów Coopera, Jednoręki mówi, że nie chciał już mordować, więc uciął sobie rękę.

Wspomniałeś o zmienianiu przeszłości - to kolejna rzecz, która mi się w serialu nie podobała.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

Co do zespołów to możesz mieć rację, nie zwracałem uwagi większej na te dialogi, ale może faktycznie ten Billy się tam przewijał. Z pewnością zwrócę na to baczniejszą uwagę przy podejściu do serialu nr 2.

Cały czas jeszcze "muszę" odpisać na Twoją drugą wiadomość, ale to innym razem. Aha, usuwać postów się nie da, ale możesz je przeedytować usuwając ich treść.