Strony: [1]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: The New Pope (Sky/HBO/Canal+)  (Przeczytany 142 razy)
michax77

*



« : Luty 12, 2020, 22:08:06 »

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=TAOD50blOKk" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=TAOD50blOKk</a>

Akcja Nowego Papieża rozpoczyna się kilka m-cy po wydarzeniach z ostatniego odcinka Młodego papieża, ale nie będę spoilerował finału poprzedniego serialu Sorrentino. Młody Papież Paolo Sorrentino to najlepszy serial 2016 roku, z życiową rolą Jude Lawa, który mnie zachwycił tak, jak Kyle MacLachlan w 3 sezonie Twin Peaks Davida Lyncha i Marka Frosta. Po sukcesie produkcji Paolo Sorrentino zdecydował się na kontynuowanie tematyki papieskiej, o której początkowo nie było wiadomo za wiele. Długo nie było pewne czy to będzie 2 sezon, a może spin-off. Nie było pewne czy Jude Law wróci, ale za to było wiadome, że w głównej roli wystąpi John Malkovich. No i dla mnie Nowy Papież to coś między spin-offem a 2 sezonem The Young Pope, ale też produkcja, której lepiej nie oglądać bez znajomości serialu z 2016 roku.

Jest to produkcja typowa dla Sorrentino, tak nietypowa i oryginalna jak Młody Papież, która pewnie część widzów znudzi, a część zachwyci (choć pewnie ci co odbili się od Młodego Papieża to raczej Nowego Papieża nie będą oglądać). Dla mnie największym zaskoczeniem jest to, że ja nie przepadam za filmami Sorrentino. Żaden jego film mi się nie podobał, wynudziły mnie, a Młodym Papieżem byłem zachwycony i podobnie jest z kontynuacją, który dla mnie jest produkcją wyjątkową. Choć niepozbawioną wad, bo 1 odcinek jest najsłabszy ze wszystkich.

W poprzednim sezonie Sorrentino mieszał powagę z humorem, zrównoważone były oba elementy, a 1 odcinek The New Pope jest czystą komedią. Czułem się na pilocie jakbym oglądał wydłużony skecz Saturday Night Live. Powiem tak ogólnie, że w tym odcinku Sorrentino pokazał co myśli o Franciszku i nie jest to najlepszy obraz prawdziwego papieża.  Nie przeszkadza mi to, ale chodzi o to, że za bardzo poszli w humor w 1 odcinku i przez to średnio mi odcinek podszedł, ale od 2 odcinka poziom wzrasta i trzyma do doskonałego finału. Są wciąż momenty czasami przegięte jak jeden z księży, który wygląda dosłownie jak gestapowiec Her Flick z Allo, Allo!, ale w większości odcinków poziom humoru i powagi jest zrównoważony, tak jak w poprzednim serialu, nie odleciał Sorrentino aż tak później jak w 1 odcinku. To wciąż dziwny serial, podobnie jak poprzedni, ale wraca klimat z Młodego Papieża. Epizody trzymają wysoki poziom od 2go odcinka, a finał to jeden z najlepszych finałów seriali jakie widziałem w ostatnich latach. Nic bym w finale nie zmienił, takie zrobił na mnie wrażenie.

Aktorsko jest podobnie jak w poprzedniej serii, czyli Jude Law jest po prostu doskonały w swojej roli, charyzma się z niego wylewa. Dobry jest też John Malkovich, który gra zupełne przeciwieństwo Piusa XIII, ma zupełnie inny charakter. Co do roli Malkovicha to problemem może być dla niektórych to, że gra bohatera z depresją, nie tak przebojową postać jak Law, więc wydaje się mniej ciekawa, ale to Malkovich, więc świetnie się spisuje w tej roli.

Też wolę bohatera Lawa jak bohatera granego przez Malkovicha, ale doceniam, że to pierwsza od nie pamiętam jak dawna rola tego cenionego aktora, gdzie nie gra na autopilocie, nie malkovichuje. Aktor ma do zagrania coś więcej w dobrej produkcji, a nie w chale, i innego jak w ostatnich latach,bo ostatnio gra ciągle te same role. Równie dobry jak Malkovich i Law jest Silvio Orlando, w roli sekretarza stanu Voiello. Uwielbiam tą postać, jak ją gra włoski aktor. Jeśli przy poprzednim sezonie za słabo go wychwaliłem to niesłusznie, bo zasługuje na oklaski i wszystkie nagrody świata równie mocno co bardziej znani aktorzy. Fajnie, że Cecile de France ma większą rolę, jak poprzednio, co mnie ucieszyło bo to znakomita aktora. Powraca też Esther, która jest w innym momencie życia. No i u niej dzieją się najdziwniejsze rzeczy, które kojarzyły mi się z filmami giallo. Brzmi to tajemniczo, ale więcej nie powiem. Z nowych postaci warto wymienić zakonnice z siostrą Lisette na czele, które mają ciekawie rozwijany wątek poruszający problem kobiet w Kościele.

Napisałem wcześniej, że 1 odcinek to jak przedłużony dowcip o Franciszku, więc można by pomyśleć, że Sorrentino w TNP stara się mocno ze swoim przekazem wyjść do ludzi, by nie było wątpliwości żadnych, jakie ma poglądy na temat Kościoła, chrześcijaństwa, wiary. Młody Papież to produkcja, która spotkała się z dobrym przyjęciem wśród ateistów, lewicowców, wiele osób uważa że jest antykatolicka, ale też spotkała się z pochwałami katolików, wierzących. Więc można pomyśleć oglądając pierwszą połowę kolejnego sezonu/spin-offa, że tym razem Paolo Sorrentino stara się przekazać swój przekaz dosadniej, mocniej, żeby nikt tym razem nie miał wątpliwości,  tak jak było z Młodym Papieżem, że  każda strona, ateiści i katolicy, interpretowali po swojemu, ale przyznam szczerze, że po obejrzeniu całości to nie jestem pewien, czy serial jest antykatolicki czy prokatolicki, a po 1 odcinku byłem pewien, że Sorrentino wali swoimi poglądami prosto w twarz widza.

Oczywiście jak poprzedni serial Nowy Papież to produkcja, która wizualnie zachwyca. Na tą chwilę to jest produkcja tak piękna, że nie sądzę, że zobaczę w tym roku coś równie cudownego wizualnie. No i podobnie jak w poprzedniej serii NP ma doskonałą muzykę. Serial obfituje też w sporo pięknych, mądrych dialogów, w których poważne treści podane są z humorem , jak choćby rozmowa Papieża z pewnymi celebrytami (nie będę zdradzał kto ma mały epizod) na temat Kościoła, Biblii, gdzie tematy ważne mieszają się z błahymi, popkulturalnymi (Nagi Instynkt chyba z dwa razy jest cytowany) i humorem.

 Zresztą cały serial jest taki, czyli porusza poważne tematy, ale w tak lekki sposób, że nie przymula,  bo gdy robi się zbyt poważnie, to jednym dialogiem lub gestem przekłuwa Sorrentino balonik powagi, jak serial robi się zbyt nadęty. Dla mnie Nowy Papież to jedna z najmądrzejszych produkcji ostatnich lat, niepozbawiona lekkości i humoru, w której jest sporo genialnie pomyślanych wątków, jak choćby wątek z oddychaniem (ci co widzieli wiedzą o co mi chodzi). Moim zdaniem Paolo Sorrentino to humanista i ten serial to idealnie pokazuje.

Więc wydawałoby się, że skoro jestem zachwycony to ocenię podobnie jak Młodego Papieża, ale stawiam 8+/10 z jednego powodu, czyli przez słabszy początek od reszty sezonu. The Young Pope zachwycił mnie od pierwszego odcinka, a przy TNP trochę trwało, z 2 odcinki nim mnie wciągnęła ta produkcja. No i właśnie te wątki jak z komedii, które nawet na ten serial były przegięte, jak wątek z Franciszkiem, czy księdzem jak Herr Flick z Allo, Allo. Nie mam nic przeciwko wyśmiewaniu różnych rzeczy związanych z Kościołem. Chodzi mi o to, że w poprzedniej serii nie poszli całkowicie w kabaret, a tutaj początek mi się oglądało,  jak skecz wydłużony z Saturday Night Live (tak na marginesie Żywot Briana to mój numer jeden wśród komedii),  ale później było znakomicie. Zresztą ocena jaką postawiłem jest wysoka.

 Po prostu Młody Papież jest doskonały, a Nowy Papież znakomity, ale to nie oznacza, że rozczarowałem się bo tak nie jest. Dla mnie The New Pope to jeden z najlepszych seriali 2020 roku, choć dopiero się zaczął nowy rok. No i mogę powiedzieć nawet tak górnolotnie, że jest to sztuka. Na 100% Nowy Papież załapałby się na moją listę najlepszych seriali tego roku, oczywiście gdybym taką robił. A czy chciałbym 3 sezon, jakkolwiek by się nazywał, to w sumie tak,  oczywiście jeśli Paolo Sorrentino miałby na niego pomysł, tak jak miał w przypadku Nowego Papieża.
« Ostatnia zmiana: Luty 12, 2020, 22:12:04 wysłane przez michax77 » Zapisane
Strony: [1]   Do góry
Drukuj
Skocz do: