Strony: [1]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Sex Education (Netflix)  (Przeczytany 503 razy)
michax77

*



« : Maj 03, 2019, 17:26:40 »

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Y3Rum7p8mEQ" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Y3Rum7p8mEQ</a>

Serial angielski od Netflixa z po którym nie spodziewałem się nic specjalnego, czyli jednego z wielu średnich seriali Netflixa o którym zapomni się zaraz po seansie, a okazała się ?Edukacja seksualna? jednym z fajniejszych komediodramatów jakie widziałem ostatnio. Co prawda i tak bym obejrzał serial z jednego powodu czyli Gillian Anderson, a okazało się, że jest super dodatkiem do bardzo fajnej całości. Zaznaczam, że oglądam z tą angielsko amerykańską aktorką dosłownie wszystko (seriale angielskie i amerykańskie, sztuki teatralne, filmy).

Głównym bohaterem jest nastolatek, Otis, którego wychowuje samotnie mama, Jean, pracująca w domu jako seksterapeutka od seksu. Więc nieśmiały chłopak ma dość bogatą wiedzę na temat seksu. Koleżanka Otisa, Maeve, wpada na pomysł założenia w szkole poradni seksualnej gdzie będą pomagali uczniom w ich problemach.

Nie przepadam za komediami takimi jak np. American Pie i trochę takiego serialu spodziewałem się po trailerach, ale mamy do czynienia z produkcją brytyjską Netflixa gdzie pod płaszczykiem komedii poruszane są poważne problemy z jakimi boryka się młodzież, nie tylko związane z seksem. Pierwsze dwa odcinki sugerują trochę taką właśnie komedię, ale wcale tych żartów niskich lotów tak dużo nie ma, a jak nawet są to potrafiła showrunnerka Laurie Nunn sprzedać je w taki sposób, że nie wypadają żenująco i niesmacznie, ale można się uśmiać (jedyny dowcip co mi nie wszedł to z bananami, który jest za długi).

Jeśli miałbym porównywać z czymś tą produkcję to bardziej kojarzyła mi się z komediami, ale nie takimi jak American Pie, tylko z młodzieżowymi komediami z lat 80 jak Wieczór Kawalerski z Hanksem, czy z takim filmem Johna Hughesa jak kultowe w USA The Breakfast Club. Zresztą serial niby dzieje się współcześnie w Anglii, ale jest tak zrealizowany, że gdyby nie kilka dialogów sugerujących miejsce akcji, to równie dobrze mógłby dziać się w USA, czy w innym kraju. Nie jest to zarzut, tylko stwierdzam fakt. Pewnie w Netflixie zdecydowali tak, żeby serial trafił do każdego widza na całym świecie, nie tylko do Anglików. I chyba to zadziało bo serial zbiera prawie same dobre opinie wśród widzów w USA i w innych krajach, tak samo ciepło serial przyjęła większość dziennikarzy i krytyków. Ale czym dalej to w SE komedii jest coraz mniej, są nawet odcinki takie gdzie w ogóle nie ma humoru, tylko dominują poważne tematy.

Co do obsady to w roli głównej występuje Asa Butterfield i jest po prostu świetny. Chłopak od początku kupił mnie swoją rolą. Od razu Otisa polubiłem co dotyczy też wszystkich bohaterów, których się lubi od pierwszego odcinka. Cała obsada tworzy tak sympatyczną ekipę, że chce ich się oglądać. Świetna jest też Meave z którą zakłada biznes w szkole Otis, w którą wcieliła się Emma Mackey wyglądająca jak klon Margot Robbie. Bardzo sympatyczną i ciekawą postacią jest też przyjaciel Otisa, Eric, grany przez Ncuti Gatwa, czy syn dyrektora szkoły, Adam, oraz Jackson, któremu podoba się klon Margot Robbie. Tutaj nawet drugo i trzecioplanowe postacie są fajne, jak np. pan budowniczy i jego córka oraz ojciec Erica. Podoba mi się też że każda z postaci, w tym drugoplanowe jest jakaś, ma kilka warstw.

A co do Anderson to pomimo tego, że wymieniona jest jako druga w obsadzie, czyli niby jedna z głównych ról, to jej w odcinkach jest mało, może na 10-20 minut pojawia się, ale jest rewelacyjna w roli mamy Otisa. Scen za mało, ale za to każda to złoto. Widać jaką miała zabawę na planie co mnie specjalnie nie dziwi, bo SE to serial idealny pod jej świńskie poczucie humoru. Aktorka znana jest z wygłupów z Duchovnym i Pileggi na planie XFiles co można obejrzeć w blopersach z XF na youtube, gdzie sypią żartami mocnymi, tak samo jest na spotkaniach z fanami i w różnych talkshow czy wywiadach gdzie potrafi aktorka swoim mocnym żartem każdego zawstydzić.  Gdyby wydali na dvd i blu bloopersy z XFiles to z kategorią +18. Dziwne, że nikt nikogo nie oskarżył po latach o molestowanie seksualne na planie serialu, ale widocznie aktorzy wcielający się w Muldera, Skinnera i Scully mają identyczne poczucie humoru;-)

Gillian Anderson w Edukacji seksualnej nie tyle gra co jest po prostu sobą w podkręconej mocno i przerysowanej wersji. Miejscami miała Jane takie same gesty czy mimikę jak aktorka ma w wywiadach, talkshowach i blopersach z filmów i seriali. Potrafi sprzedać nawet takie wątki jak np. przychodzi pan budowniczy, które brzmią jak z pornosa, a wypadają super. W ogóle każdą scenę głupią, komediową, dramatyczną świetnie zagrała, tak jak reszta obsady. Aktorka gra jakby spędzała wakacje życia, widać przyjemność jaką sprawia jej ta rola.

Po obejrzeniu Sex Education nie mam nic przeciwko temu, by zaczęła więcej komediowych ról brać, bo już nacierpiała, napłakała i umierała w serialach, filmach i teatrze z milion raz. Jest świetną aktorką dramatyczną co udowodniła wielokrotnie w serialach amerykańskich takich jak Archiwum X, Hannibal, Amerykańscy Bogowie (tutaj akurat nie cierpi, za to gra boga), serialach BBC jak np. doskonałe The Fall, Bleak House, Great Expectations oraz filmach takich jak House of Mirth, Straightheads, czy w sztuce teatralnej Tramwaj zwany pożądaniem gdzie zagrała Blanche (jest to rola nazywana przez samą aktorkę jej opus magnum), tylko że większość z tych ról to postacie tragiczne, role bardzo dramatyczne. Dla mnie od teraz może grać cały czas tylko role lekkie i komediowe, gdzie może szarżować sobie do woli na co wcześniej okazji za bardzo nie miała. Bo nawet gdy w X-Files były komediowe odcinki (a jest ich bardzo dużo) to Scully zawsze była poważna (poza paroma odcinkami), a Mulder zawsze się wygłupiał.

Wracając do SE to uwielbiam sceny, gdy np. Anderson robi wstyd synowi, mam na myśli to jak gra z idealnym wyczuciem humoru. Ale nawet jej wątek czym dalej staje się coraz mniej komediowy, tylko poważniejszy. Też ładnie pokazano relacje Jane z jej synem. Więc nie jest tylko tak, że jedynie szarżuje i może się powygłupiać na planie, bo też ma kilka poważniejszych scen do zagrania. Jane to zupełnie inna rola jak wszystkie jej dotychczasowe, nawet jak grała w komediach np Johny English i Szpieg który mnie rzucił, to miała role bliższe tym z jakich jest najbardziej znana, czyli grała twarde i zimne babki, a tutaj gra zwykłą mamę, która nie radzi sobie z wychowywaniem syna.

Serial porusza poważne tematy, ale podane jest to w tak lekki sposób, że nie wywołuje depresji. Pomimo poruszania trudnych tematów i trudnych decyzji, gdzie bohaterowie podejmują ciężkie życiowe decyzje, to nie tracą sympatii widza, a przynajmniej mojej, nawet pomimo tego, że w niektórych przypadkach mam zupełnie inne zdanie na tematy podjęty w odcinku jak bohaterowie i ja podjąłbym inną decyzję. Wątki z ciężkimi życiowymi decyzjami są tak przedstawione, że współczułem postaci i nie traciłem sympatii do bohatera/bohaterki. Więc nie dość, że serial bawi to też uczy i wzrusza.

Serial oparty na schematach czyli mamy np. geja, którego tata do końca nie akceptuje, ale przez to jak prawdziwe i sympatyczne postacie stworzono to w ogóle nie przeszkadza. Widać że był pomysł na każdą postać, która ma kilka warstw. Każdy z bohaterów jest odpowiednio rozwinięty, z odcinka na odcinek o wszystkich dowiadujemy się coraz więcej. Bardzo mi się spodobało też, że dzieciaki nie są idealne, zachowują się odpowiednio do wieku i podejmują też głupie decyzje, ale pomimo tego nie tracą mojej sympatii. Zresztą to samo dotyczy dorosłych, którzy też podejmują czasami wkurzające decyzje, ale rozumiem dlaczego zachowują się tak a nie inaczej.

Od pierwszego do ostatniego odcinka trzyma bardzo dobry poziom serial. Kilka wątków zostało otwartych na drugi sezon, który już zamówiono, ale też nie odniosłem wrażenia jak co niektórzy, że sztucznie przedłużono je, a nie zakończono w 1 serii. Zacząłem oglądać dla jednej z najbardziej cenionych aktorek dramatycznych, która świetnie bawi się rolą zupełnie inną od wszystkich jakie do tej pory grała, ale polubiłem nie tylko postać graną przez Anderson, tylko wszystkich bohaterów i cały ten świat. Bardzo fajna rozrywka ze świetną muzyką. Spodziewałem się średniaka, a dostałem serial, któremu postawię 8/10. Nie spodziewałem się aż tak dobrej rozrywki, która bawi, wzrusza i uczy. Bardzo miłe zaskoczenie. Jak dla mnie to produkcja nie tylko dla młodzieży, nastolatków, ale też starsi widzowie i rodzice będą się dobrze bawić na serialu.

Tak na koniec powiem, że nie miałbym nic przeciwko, gdyby w 2 serii pojawili się Jamie Dornan, znany z roli mordercy w serialu BBC The Fall (jest to najbardziej znany serial Gillian obok Archiwum X gdzie grała nadinspektor Stellę Gibson) i David Duchovny, którego nie trzeba przedstawiać jako para, która przychodzi do Anderson z powodu problemów łóżkowych. Byłby to doskonały dowcip na poziomie meta. Fani chyba by zwariowali ze szczęścia widząc Dornana i Duchovnego w roli pary z problemami łóżkowymi przychodzącymi po porady do Dany Scully/Stelli Gibson.

« Ostatnia zmiana: Maj 03, 2019, 17:38:54 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #1 : Luty 12, 2020, 20:26:34 »

1 sezon Seks Edukacji jest to produkcja, po której za wiele nie oczekiwałem - jednego z wielu średniaków Netflixa, który zapomni się zaraz po seansie, a okazał się bardzo dobrą produkcją, która bawi, ale też uczy, ma walor edukacyjny. Co prawda i tak bym obejrzał, niezależnie od poziomu, bo oglądam wszystko w czym zagra Gillian Anderson. Okazało się, że brytyjsko amerykańska aktorka wcale nie była najważniejsza w 1 serii, stanowiła super fajny dodatek do całego serialu, który okazał się jednym z lepszych młodzieżowych seriali, których za wiele nie oglądam. Ostatnio to chyba tylko Sabrinę (choć zastanawiam się czy oglądać część trzecią po dużym rozczarowaniu drugim sezonem), ale SE to tak fajna produkcja, z tak ciekawymi bohaterami, którzy mają kilka warstw, nie są święci, mają wady i zalety, że polubiłem dosłownie wszystkie postacie, już od pilota serialu.

Nie przepadam za humorem z takich komedii jak "American Pie", a w 1 serii było kilka takich dowcipów, podobnie w drugiej serii, jest kilka obrzydliwych dowcipów, ale jest ich bardzo mało. Najważniejsze w serialu są relacje, interakcje między bohaterami, ich troski i radości. Czytałem opinie wielu widzów, że 2 seria trzyma poziom, ale jednak słabsza od 1 serii, a ja przyznam, że nie widzę specjalnie spadku poziomu w tej produkcji. Każdy odcinek drugiej serii oglądało mi się równie dobrze co 1 serii, wszystkie trzymają dobry poziom.

Bohaterowie zmieniają się, podejmują różne decyzje, czasami właściwe, a czasami błędne, ci co są dobrymi ludźmi potrafią się zachować jak dupki, a ci, których byśmy raczej omijali, byli dupkami potrafią pokazać ludzką twarz, widać że próbują się zmienić na lepsze. Wspomniałem że jest kilka obrzydliwych żartów, nie w moim typie, ale mało. No i jednak większość komediowych momentów trafia w punkt, są świetne, choć już od pierwszego odcinka 2 serii widać, że tempo jest podkręcone w porównaniu z odcinkami sprzed roku, jeszcze bardziej zwariowane jak w 1 serii, na sporo więcej sobie pozwalają scenarzyści razem ze showrunnerką, Laurie Nunn.

Podobnie jak w 1 serii wesołe momenty mieszają się z momentami gorzkimi, dramatami i poważnymi sytuacjami. Może nie ma tak jak w 1 serii odcinka, w którym skupiono się całkowicie na aborcji, w którym nie było prawie w ogóle humoru (przynajmniej tak pamiętam), ale też porusza 2 sezon sporo poważnych tematów, jak np. metoo, molestowanie seksualne, ale to nie są jedyne tematy, jakie serial porusza. No i co najwaźżiejsze porusza trudne tematy w delikatny, subtelny sposób i nie wywołujący zażenowania, nie robi to w tak nieudany sposób jak wiele innych seriali próbujących przedstawić różne problemy (Sabrina, Ania nie Anna). W sumie nie wiem co powiedzieć więcej o tym sezonie czego nie napisałem o 1 serii, bo serial ma te same zalety i wady, czyli świetna muzyka, klimat trochę jak z filmów Johna Hughesa z lat 80, fajni i ciekawi bohaterowie.

No i świetnie zagrany nie tylko przez Asa Butterfielda, Gillian Anderson, Ncuti Gatwa'e, Emme Mackey, Connora Swindellsa i cały drugi plan znany z 1 serii, ale też przez nowe nazwiska w obsadzie. Bo jedną z niewielu zmian jaka zaszła w 2 serii to nowe postacie, których sporo doszło. Zrobiło się bardzo gęsto w serialu, ale każdą nową postać polubiłem, np. Rahima, a w najgorszym przypadku wkurza mnie, ale to nie znaczy, że nie zmienię zdania na plus lub na minus o każdej starej i nowej postaci. Tworzą się grupki w drugim sezonie i przyznaję że każda drużyna, para z którą spędza ze sobą czas to wychodzą bardzo ciekawe relacje jak np. Jackson i Viv, których relacja z niechęci ewoluuje w przyjaźń bez podtekstu seksualnego. Brawa dla ekipy odpowiedzialnej za casting, bo to jeden z tych seriali, w którym każdą postać kupuje się od razu. Brawa też dla scenarzystów, że mimo tego jak duża bohaterów jest, to większość wątków jest w ciekawy sposób rozwijana. Pomimo bardzo wielu postaci nie pogubiłem się w wątkach, w historiach, nie ma wrażenia przeładowania bohaterami i wątkami.

Rozbudowano też wątek Jane, mamy Otisa, więc jest więcej Gillian Anderson, ale nie tylko dodano jej komediowe momenty, bo też obyczajowe, związane z Otisem, problemami z byłym mężem, obecnym facetem i wieloma innymi sprawami. Nie robi tylko za postać komediowa, ma więcej do grania i spisuje się świetnie. Podoba mi się w 2 serii, że więcej miejsca poświęca się też dorosłym, są rozbudowane wątki nie tylko Jean i jej chłopaka, ale też choćby dyrektora szkoły i jego żony. Fajnie że porusza też w słodko gorzki sposób problemy dorosłych, nie tylko związane z seksem, a nie tylko młodzieży. Słyszałem wiele opinii, że 2 sezon jest dobry, ale nie tak dobry jak 1 seria, narzekanie na to że Maeve i Otis mało czasu spędzają razem ze sobą.

 No i dla mnie poziom 2 serii nie jest słabszy jak 1 serii, to wciąż bardzo dobra produkcja, więc pewnie się domyślacie, że ocenię tak samo jak 1 sezon. A co do Maeve i Otisa to też chciałbym by spędzali czasu jak najwięcej razem, ale ja lubię każdą postać w SE, więc mi to aż tak nie przeszkadzało. Choć rozumiem że może co niektórych irytować to, że scenarzyści robią wszystko by Maeve i Otis nie byli jak najdłużej razem, ciągle pojawiają się nowe problemy, nieporozumienia między nimi, zwłaszcza w finale gdy dochodzi do chamówy, po której pewnie każdy życzył jak najgorzej pewnej nowej postaci.

I jestem pewien, że tak będzie do ostatniego odcinka serialu, czyli tak długo jak będą kręcić serial to będą się mijać, a jak zostanie zamówiony finałowy sezon, to wtedy w ostatnim odcinku będą razem, wszystkie problemy znikną. Jest to stare zagranie jak świat w serialach, ale też ryzykowne, bo w końcu widzom może się znudzić przeciąganie tej historii miłosnej - będą czy nie będą razem? A w najgorszym przypadku serial zostanie skasowany przez Netflixa, który kasuje każdy nowy serial po 3 sezonach i wątek będzie urwany. Choć 3 sezon jest już zamówiony, bo serial wciąż jest jednym z popularniejszych, wciąż ma dobre opinie wśród widzów i dziennikarzy. Ale też nie chciałbym by przeciągano ten wątek w nieskończoność. Oczywiście to nie produkcja bez wad, są wątki np. o których zapomniano, jak choćby problemy z masturbacją Otisa, który nagle zniknął, ale poza tym to ja nie mam się do czego przyczepić, bo 2 sezon Seks Edukacji to wciąż bardzo fajna rozrywka, która wzrusza, uczy i bawi. Ocena: 8/10.
Zapisane
norberth1990

*



« Odpowiedz #2 : Luty 24, 2020, 20:17:12 »

Oglądam i muszę przyznać, że jakiś dziwny. Niby się wkręca a nagle jakieś g...o

Nie rozumiem trochę tego no ale trudno. Gdzie oglądacie na Netflixie czy jakichś darmowych serwisach? Próbowałem ostatnio na http://multivod.pl ale trochę nie chciało ładować...
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #3 : Luty 24, 2020, 23:34:27 »

Jak jest tania usługa to po co mam korzystać z darmowych? Oczywiście że na Netflixie.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
Drukuj
Skocz do: