Strony: [1]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: I Know This Much Is True (HBO)  (Przeczytany 100 razy)
michax77

*



« : Lipiec 30, 2020, 21:22:49 »

I Know This Much Is True

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=U4KBGydqlVk" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=U4KBGydqlVk</a>

Miniserial To wiem na pewno oparty na powieście Wally Lamb pod tym samym tytułem, to produkcja w całości napisana i wyreżyserowana przez Dereka Cianfrance, twórcy takich filmów jak Blue Valentine z Michelle Williams i Ryanem Goslingiem i The Place Beyond the Pines, też z Goslingiem. Derek Cianfrance specjalizuje się w ciężkich dramatach, ale nawet jak oglądaliście jakikolwiek film tego reżysera, to nie sądzę by Was przygotowało to do seansu sześcioodcinkowego miniserialu HBO.

Jeśli miałbym porównać z innym serialem, gdzie jest podobnie przytłaczający depresyjny klimat, to jedyne co mi do głowy przychodzi to Opowieść podręcznej. Chociaż jest to zupełnie inna produkcja, bo dystopia, a w tym przypadku mamy do czynienia z dramatem obyczajowo psychologicznym. Jest to produkcja, którą oglądałem tradycyjnie czyli jeden odcinek na tydzień, przez sześć tygodni i miałem po każdym odcinku rozwalony dzień, tak depresyjnie serial działał. Nie dałbym rady obejrzeć serialu w całości od razu albo na dwa posiedzenia. Ale to nie oznacza, że nie warto, bo oczywiście, że warto, tylko poczujcie się ostrzeżeni z jak ciężką produkcją macie do czynienia.

Jest to kolejna serialowa robota od HBO na poziomie filmowym. Nie mogę się przyczepić do zdjęć, montażu, muzyki, scenariusza i reżyserii. IKTMIT to kolejny przykład serialu stworzonego przez reżysera filmowego, który odkrył, że seriale dziś to produkcje jakościowe, równie dobre co filmy. Może Cianfrance to nie jest tak znane nazwisko jak np. Steven Soderbergh, David Lynch, Woody Allen, Paolo Sorrentino, którzy mieli już romans z serialem, ale wydaje mi się, że ceniony twórca przez środowisko filmowe, przez dziennikarzy i krytyków.

Nie będę wgłębiał się w fabułę, tylko powiem tyle, że serial zaczyna się od mocnej sceny w bibliotece po której pewnie część widzów odpadnie. Jeśli wytrzymacie tą scenę to cały serial obejrzycie, choć nie będzie łatwo. Ale nie zdziwię się, jeśli wiele osób nawet pierwszego odcinka nie skończy, bo poziom fizycznego i psychicznego bólu, jaki przeżywa się z braćmi bliźniakami, których w każdym odcinku spotyka milion nieszczęść, niczym Hioba w Biblii, jest wyczerpujący psychicznie i fizycznie też dla widza.

Dopiero w finale powiało delikatnie optymizmem, pojawiła się jasność, a nawet słoneczko zaświeciło. Moim zdaniem wyszło zaskakująco gładko, nie ma wrażenia że coś tu nie pasuje, że finał nie pasuje do pozostałych epizodów. Spotkałem się z zarzutami, że serial jest tak dołujący, że odstrasza widzów od siebie, a w obliczu epidemii i tego wszystkiego co się obecnie dzieje na świecie, to może lepiej nie oglądać. No i ja nie uważam za minus produkcji to, że serial jest przytłaczający i ma depresyjny klimat. Przez to jaki smutek wylewa się z odcinków nie będę skreślał serialu.  Oczywiście nie polecam osobom, które mają ciężko w życiu i łatwo popadają w stany depresyjne, ale wszystkim pozostałym rekomenduję tą produkcję.

No i pewnie napiszę teraz to co powiedzieli i napisali mądrzejsi ode mnie, że serial nie byłby tak dobry, gdyby nie doskonała podwójna rola Marka Ruffalo. W zeszłym roku przypomniał jak genialnym aktorem jest Russell Crowe w serialu The Loudest Voice, dla mnie to była najlepsza męska rola 2019 roku. No i dopiero minęła połowa 2020 roku, ale na tą chwilę Mark Ruffalo jest dla mnie murowanym kandydatem do wszystkich nagród.

Aktor fenomenalnie zagrał postacie, które różnią się od siebie fizycznie (mają bracia kilka wspólnych scen, w jednym ujęciu) i charakterem. Thomas cierpi na schizofrenię paranoidalną, a życie Dominicka to przede wszystkim opieka nad bratem i walka z różnymi traumami. Mark Ruffalo gra postacie, których się od razu nie polubi, np. Dominick potrafi widza wkurzyć, ale mimo tego kibicuje mu się. Ruffalo nie szarżuje w obu rolach. Jest to kolejny w ostatnich latach występ Marka, którym potwierdza jak doskonałym jest aktorem, ale trochę niedocenianym.

Jest to przykład tak doskonałego i wielkiego aktorstwa, że występ aktora dominuje nad całą resztą ? identycznie było z Russellem Crowe w serialu Na cały głos. Po prostu cała reszta się nie liczy, tylko aktor w głównej roli. Choć wyróżniłbym z obsady też Rosie O?Donnel w roli pracownicy socjalnej. Świetna i wyciszona rola aktorki, znanej mi głównie z komedii.

Dla mnie podwójny występ Ruffalo to jeden z najlepszych występów aktora, którzy grali po kilka ról w jednym serialu. Z tą rolą mogą się równać jedynie Tobias Menzies w Outlander, J.K. Simmons w Counterpart, Kyle MacLachlan w 3 sezonie ?Twin Peaks? oraz Tatiana Maslany w Orphan Black (jak mnie pamięć nie myli, to zagrała sześć postaci). Oczywiście nie za samą ilość ról zasługują na największe pochwały ci wymienieni, ale za to jak rewelacyjnie zagrali, jak stworzyli różnorodne i ciekawe postacie. Podobnie jest z Hulkiem.

Bo gdyby chodziło o samą ilość ról, to mógłbym wymienić też Ewana McGregora w 3 serii Fargo, Jamesa Franco w The Deuce i  Natalie Dormer w nowym Penny Dreadful, ale nie dorównują te podwójne (albo i więcej) role występom aktorów, których wymieniłem. To wiem na pewno to produkcja nie dla każdego widza, ale jeśli nie odpadniecie to warto obejrzeć do końca,  choćby dla samego Marka Ruffalo. Już za podwójny występ aktora serial zasługuje na 7.5/10.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1 : Lipiec 31, 2020, 07:59:58 »

Ruffalo jest wszędzie chwalony i wymieniany jako murowany kandydat do Globów i innych nagród za te role. Kurde... na razie się waham, nie jestem w nastroju na depresyjne klimaty (długości serialu)  :o
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
Strony: [1]   Do góry
Drukuj
Skocz do: