Strony: [1]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Devs  (Przeczytany 398 razy)
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« : Marzec 13, 2020, 09:06:34 »



Opis Filmweb:

Cytuj
Programistka Lily śledzi nowy tajny dział w swojej firmie, który uważa za mający coś wspólnego z zaginięciem jej chłopaka.

Filmweb
IMDb

Trailer:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=t8klax373ds" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=t8klax373ds</a>

------------------------------

Jestem po pilocie i zapowiada się (co najmniej) bardzo intrygujący serial albo (w najlepszym wypadku) kolejne ryjące beret dzieło od współczesnego mistrza sci-fi Alexa Garlanda  :faja: Założyłem temat bo już pierwszy odcinek ocieka typowym dla tego reżysera klimatem. Na razie bardziej przypomina to Ex Machinę ale nie wiem czy w kolejnych odcinkach nie wkroczmy  w bardziej odjechane rejony rodem z Anihilacji.
« Ostatnia zmiana: Marzec 13, 2020, 09:13:13 wysłane przez HAL9000 » Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
michax77

*



« Odpowiedz #1 : Marzec 14, 2020, 16:23:04 »

Ja jestem po 3 odcinkach i z każdym kolejnym coraz bardziej mi się podoba. Ale ja uwielbiam ExMachinę i Anihilację. Oczywiście nie zdziwię sie jak niektórzy zanudzą się na śmierć, bo tempo jest strasznie wolne, ale mnie kupił serial stroną techniczną, czyli zdjęciami, montażem, może to nie pomiom Nowego Papieża wizualnie, ale też cacuszko wizualne. No i ta genialna muzyka!

Aktorsko mi się wszyscy podobają na czele z Offermanem, którego chyba nie widziałem wcześniej w takiej roli, poważnej dramatycznej. Choć nie zdziwię się jak wielu będzie narzekało bo wszyscy grają tak jakoś, jakby to ująć najlepiej, hmm, ospale, wolno, słowa za bardzo nie znajduję. O może tak, że grają takim tempem w jakim tempie jest serial czyli baaardzo wolno.  I nawet emocji specjalnie bohaterowie nie pokazują, poza paroma wyjątkami.

1 i 2 odcinki miały dla mnie trochę zbyt wolne tempo, choć podobały mi się i niektóre sceny zostały mi w pamięci,
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
, ale przy 3 odcinku zostałem kupiony całkowicie w scenie z główną bohaterką i jej przyjaciółką w samochodzie, po akcji jaką zrobiły, a w tle leci znany hit.  Klimaty trochę jak w serialu Legion Hawleya tylko zrobione bardziej na poważnie.

A co wypatrzyłeś w pierwszej scenie odcinka trzeciego?

 
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
« Ostatnia zmiana: Marzec 14, 2020, 16:24:46 wysłane przez michax77 » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #2 : Marzec 25, 2020, 07:49:15 »

Po czterech odcinkach stwierdzam, że to na razie najlepszy serial tej wiosny i mocny kandydat do top najlepszych seriali roku :) Mnie wolniejsze tempo w ogóle nie przeszkadza. Statyczne kadry i "ospałe" dialogi nie znaczą, że nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie, uważam, że serial coraz bardziej stymuluje zwoje mózgowe i wciąga na maxa. A najlepsze jest to, że zaskakuje prawie na każdym kroku.

A co wypatrzyłeś w pierwszej scenie odcinka trzeciego?

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
michax77

*



« Odpowiedz #3 : Kwiecień 20, 2020, 17:12:11 »

Skończyłem w sobotę całość, więc wypowiem się tak ogólnie o tej miniserii. Alex Garland, twórca takich filmów SF, jak Ex Machina i Anihilacja stworzył serial z jego ulubionego gatunku, a dokładnie z podgatunku fantastyki naukowej, czyli hard science fiction. Są w serialu też elementy kina sensacyjnego, thrillera o spiskach, ale głównie jest to hard SF, tylko zaznaczam, że nie jest to produkcja dla każdego widza, bo serial ma bardzo wolne tempo.

W pierwszych czterech odcinkach tempo nie jest aż tak wolne, ale w drugiej połowie mocno zwalnia fabuła i mnie to nie przeszkadza, ale nie zdziwię się jak wielu uzna, że serial męczy, nudzi, nic w nim się nie dzieje. Sprawy nie ułatwia też to, że aktorzy dostosowują się do wolnego tempa serialu, więc grają w sposób taki, że prawie w ogóle nie okazują emocji, a jeśli już to tak subtelnie, że ciężko zauważyć. Choć są też momenty gdy pokazują więcej emocji, np. gdy Lily jest wściekła, załamana i wtedy wybucha.

 
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

W takich momentach takie sceny działają mocniej, jak przez większość serialu jej postać ma niby jeden wyraz twarzy, a tego prawie wszyscy się czepiają, czyli jak grają. Ja nie czepiam się aktorów, bo Sonoya Mizuno, Nick Offerman, Jin Ha i Zach Grenier (zwłaszcza on mi się podobał w roli szefa ochrony) dopasowali się idealnie do serialu z aktorstwem, ale nie zdziwię się, jeśli część widzów uznała, że grają drętwo. Uważam, że Alex Garland miał taki pomysł na serial i bohaterów, żeby tempo było wolne, które mocno testuje cierpliwość widza, a bohaterowie byli anemiczni, zachowywali się jak roboty (podobny zarzut jest do aktorów wcielających się w hosty w Westworld), ale mnie to nie przeszkadza.

Jest to jeden z najpiękniejszych seriali jakie widziałem w tym roku (obok ZeroZeroZero i Nowego Papieża), ale Garland już w swoich filmach pokazał jaki ma zmysł estetyczny. Więc jeśli podobały Wam się jego filmy to powinien też przypaść do gustu serial, jedyna różnica to czas trwania bo 8 godzin. Chyba tylko piąty odcinek mnie znudził, a tak to wszystkie epizody oglądałem z ogromnym zainteresowaniem.  Strona wizualna po prostu zachwyca, jest to jeden z najlepszych zdjeciowo seriali jakie widziałem w tym roku. Nie mogę nie wspomnieć o doskonałej, ale też niesamowitej i dziwnej muzyce, która buduje idealnie klimat produkcji.

Garland tworzy taki klimat produkcji, że z jednej strony trzyma mocno w napięciu, a jednocześnie jest to produkcja bardzo refleksyjna, choć to nie jest wcale SF z oryginalnym pomysłem, wiele podobnych pomysłów już było np. odcinek Black Mirror San Junipero, czy taki zabawny przypadek, że akurat w 3 sezonie Westworld, który teraz leci razem z Devs mamy podobny wątek związany z maszyną, a pewnie mógłbym znaleźć inne podobieństwa do innych seriali i filmów SF.

 Devs to też kolejny przykład serialu za który bierze się znany filmowiec i dostaje pełną swobodę twórczą, gdzie nikt mu się nie wtrąca i robi wszystko to co chce, co często się wiąże z tym, że widzowie nie muszą być zadowoleni i narzekają na zbyt rozciągniętą fabułę. No i zgadzam się, że historię jaką opowiedział w Devs można by zmieścić w 2-3 godzinnym filmie, ale widocznie uznał, że serial to jest odpowiedniejsze miejsce dla tej historii, gdzie bardziej rozbuduje wątki bohaterów.

Podobnie narzekali co niektórzy na seriale Lyncha (3 sezon Twin Peaks), Refna ((To Old to die young), Sorrentino (Młody i Nowy Papież), że rozciągają za bardzo historie, jakie chcą opowiedzieć i  przez to się rozwadnia historia, przynudza, ale widocznie dla filmowców ich seriale wcale nie trwają za długo, a w przypadku Devs ja też nic bym nie skrócił.

W przypadku serialu stacji FX pojawia się też zarzut niektórych widzów, że fabuła w drugiej połowie poszła w inne rejony jakie zapowiadał Garland w pierwszych odcinkach.  Początkowo historia zahacza o ważne momenty z historii świata, a ostatecznie ważniejsze dla Garlanda jest historia osobista związana z szefem Devs, granym przez Offermana (w takiej roli tego sympatycznego aktora chyba jeszcze nie widzieliście). Przyznam że mnie to nie przeszkadza w jaką stronę fabuła ostatecznie powędrowała,
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
, to poszedł Garland w osobiste wątki, a nie w ważne tematy dla historii ludzkości.  A finał uważam za znakomite zakończenie całej historii, ale też rozumiem jak ktoś sobie narobił smaku po pierwszych odcinkach, po tym co pokazał Garland, a ostatecznie okazało się że szefa placówki, Foresta, interesują inne rzeczy, bardziej osobiste.

W sumie to nie mam się za bardzo do czego przyczepić, bo Devs to bardzo dobra twarda fantastyka naukowa z cudowną stroną wizualną i muzyczną, ale też produkcja, od której wiele osób się odbije, uzna za nudną, przerost formy nad treścią. Nie jest to arcydzieło, ani nic nowego w tym gatunku (co pokazuje choćby to że w 3 sezonie Westworld co właśnie leci są podobne wątki), ale tak dobrze zrobiony autorski serial z niesamowitym klimatem, refleksyjno hipnotycznym, że nie mogę ocenić na mniej jak 8/10. Po prostu nie mam żadnych uwag.

Ciekawe że w ostatnich tygodniach wyszły 3 seriale hard SF i każdy dobry, czyli Garlanda, wspomniany 3 sezon Westworld małżeństwa Nolanów, który podchodzi do podobnej tematyki  w bardziej rozrywkowy sposób i Tales from the Loop na Amazonie Prime, inspirowany pracami Simona Stalenhaga, który z Devs łączy bardzo wolne tempo. Jest to jeden  z tych seriali, który jednych zanudza na śmierć, uważają, że nic się nie dzieje, a inni, tak jak ja, są kupieni klimatem produkcji.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 20, 2020, 17:17:41 wysłane przez michax77 » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #4 : Maj 17, 2020, 19:32:58 »

Skończyłem parę dni temu. Na razie serial roku. Dla mnie wszystko w tym serialu zadziałało. Fabuła, tempo, dialogi, aktorzy, zdjęcia i muzyka, wszystko to wręcz pochłaniałem z zachwytem z każdym kolejnym odcinkiem. Garland mistrzem Sci-Fi jest i koniec :faja: Ma taką niezwykłą zdolność, wielkie koncepty zamyka w proste opakowania, ale myślę, że dzięki temu widz może się lepiej skupić na tym co Garland chce powiedzieć, a nie rozpraszają go typowe hollywoodzkie fajerwerki. Zrobił to już w dwóch poprzednich filmach, a szczególnie dobrze w Ex Machina. Tam rozległa tematyka jaką jest sztuczna inteligencja, właściwie sprowadzała się do kilku intymnych konwersacji miedzy głównymi bohaterami. Wszystko opierało się na dialogach, grze Alicii Vikander i "niewidzialnych" efektach specjalnych. I to wystarczyło, żeby zrobić film, który wyznaczył nową filmową jakość jeśli chodzi o tematykę SI.

Devs jest według mnie udanym powrotem do tej sprawdzonej formuły. Też mamy tutaj duży koncept, który poznajemy właściwie poprzez dwójkę bohaterów. Pierwszą jest Lily, grana przez Sonoye Mizuno. Ona chyba jest prawdziwą muzą Garlanda, bo wystąpiła we wszystkich jego produkcjach. W filmach grała na drugim planie i fajnie, że w końcu dostała szansę naprawdę zabłysnąć. Jej Lily to jest taki typowy bohater od Garlanda. Diabelnie inteligenta osoba, której życie nagle wywala się do góry nogami i która musi wejść w nieznany sobie do tej pory świat, żeby znaleźć odpowiedzi. Ja w grze Mizuno nie wyczułem żadnej fałszywej nuty, była świetna od początku do końca.

Drugim bohaterem Devs jest Forest. W tej roli wystąpił Nick Offerman, który ma okazję sprawdzić się w bardziej dramatycznych klimatach. Muszę powiedzieć, że wypadł rewelacyjnie. W niektórych scenach był wręcz hipnotycznie dobry i z łatwością kradł show. A jego Forest to w sumie czarny charakter, ale taki, którego nie da się nie lubić :P

To jest też wielki plus całego serialu, że bohaterowie nie są jednoznacznie źli, czy dobrzy... Ja to wtedy odbieram, że są prawdziwi. I coś za co uwielbiam Ex Machinę, czyli dialogi, które nie są sztuczne, wymuszone, które zmierzają do celu, ale są też zaskakujące. W Devs są obecne w każdym odcinku ;) Chyba moją ulubioną sceną będzie rozmowa Foresta z Jamiem, na ławeczce przed domem, a później zabawa frisbee :D Oczywiście jak na serial przystało mamy tutaj jeszcze kilka innych postaci ale nie będę się na nich skupiał. Napisze tylko, że są barwne, a aktorzy wcielający się w te role zostali idealnie dobrani i każdy miał chwilę żeby się wykazać.

O technicznej stronie już napisał michax. Ja się tylko podpiszę. Mucha nie siada, wszystko na wysoki połysk ;)

W przypadku serialu stacji FX pojawia się też zarzut niektórych widzów, że fabuła w drugiej połowie poszła w inne rejony jakie zapowiadał Garland w pierwszych odcinkach.

Poszło to dokładnie tam gdzie miało pójść. Rozumiem, ze komuś się mogło nie podobać. Ale w sumie tak się kończą wszystkie te Garlandowe historie. Do mnie finał dotarł bardzo głęboko, bo gdzieś tam już sobie od jakiegoś czasu uważam, że tak może wyglądać przyszłość całej ludzkości, albo nawet już teraz...

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

Także dopisuję Devs do mojej krótkiej listy dzieł, które być może najbardziej zbliżyły się do sensu życia ;) Więc lista wygląda tak:

1. Odyseja Kosmiczna (film)
2. Mroczna Wieża (książki, nie film)
3. American Beauty
4. Devs
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
Strony: [1]   Do góry
Drukuj
Skocz do: