Strony: [1]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Barry (HBO)  (Przeczytany 332 razy)
michax77

*



« : Lipca 21, 2019, 23:25:28 »

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=BKaL8jiAGuI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=BKaL8jiAGuI</a>

Przyznam, że z jednym z najbardziej chwalonych przez dziennikarzy, krytyków jak i zwykłych widzów serialem stworzonym przez Aleca Berga (z niczego go nie kojarzę) i Billy Haderem opowiadającym o mordercy z depresją miałem kilka przepraw. Dałem szansę serialowi w marcu 2018 roku jak leciała seria 1 na HBO i wszyscy się tą czarną komedią zachwycali. Ja też byłem na tak, podobał mi się, ale uznałem że może kiedyś obejrzę. A przynajmniej tak pamiętam, bo postanowiłem teraz dać drugą szansę i oglądając pierwszy sezon zdałem sobie sprawę, że widziałem wszystkie osiem odcinków 1 serii za premiery. I co najważniejsze za drugim razem serial od Pilota kupił mnie o wiele bardziej jak za pierwszym seansem. Nie wiem czy miałem jakieś złe dni, czy coś mi w serialu nie pasowało, choć podobały mi się odcinki, że odłożyłem go na dalszą przyszłość czyli w domyśle, że raczej do historii Barryego nie wrócę. Na szczęście powróciłem i nie żałuję tego.

Zacznę od tego, że to kolejny serial o antybohaterze, a takich produkcji jest sporo od wielu lat. Można wymienić Breaking Bad, Shield, Dextera, a z ostatnich produkcji np. Killing Eve gdzie też mamy mordercę, a raczej psychopatę, tylko płci pięknej. I dla mnie Barry to takie połączenie trochę Breaking Bad (mam na myśli wątki gangsterskie) z Dexterem, tylko podlane bardzo czarnym humorem, często mocno absurdalnym i egzystencjalnymi rozważaniami.

Jest to też serial pokazujący jak wygląda zawód aktora, czyli dostajemy coś na kształt satyry na współczesne Hollywood, ale może zacznę od początku. Cała historia zaczyna się od tego, ze tytułowy bohater przyjeżdża do LA by wykonać kolejne zadanie. Śledząc potencjalny cel trafia na lekcję aktorstwa co zaczyna mu się podobać. Barry Berkman to bohater z depresją, morderca który się wypalił i nie chce dalej zabijać, a zajęcia z aktorstwa są dla niego jak psychoterapia, gdzie może powiedzieć jak się czuje, wyrzucić z siebie cały ból, choć oczywiście nie zdradza że jest mordercą.

Główny bohater zaczyna odkrywać w sobie człowieka, emocje jakich dawno nie czuł w czym pomaga mu Sally, która za wszelką cenę chce przebić się do Hollywood. Zajęcia prowadzi Gene Cousineau, który tak naprawdę jest jak terapeuta dla wszystkich uczestników zajęć. Na przykładzie tego wątku zobrazowano w ciekawy sposób wszystko z czym kojarzy się Hollywood. Ważną postacią jest też przybrany wujek Barry'ego, czyli Fuchs. To dzięki niemu po powrocie z Afganistanu, gdzie okazało się, że Barry świetnie strzela, zaczął zarabiać na eliminowaniu ludzi za niewielką kasę.

Barry to specyficzny miks pomysłów i humoru jak z filmów Tarantino, bardzo czarnej komedii, często totalnie absurdalnej i pojechanej, a jednocześnie sporo w serialu melancholii.  Wszystkie te elementy składają się na opowieść o facecie, który poszukuje swojej lepszej strony, człowieczeństwa, chce być normalnym mężczyzną mającym zwykłe problemy, i chciałby porzucić mordowanie, być aktorem, choć jest marnym aktorem.  Ale jak to bywa w produkcjach o antybohaterach to w wyniku różnych okoliczności coraz trudniej jest mu zrezygnować z tego co potrafi najlepiej.

Scenarzyści na czele z odtwórcą głównej roli rzucają bohaterowi co odcinek poważne decyzje dotyczące często życia, nie tylko Barry'ego, i śmierci. A co do twórcy serialu, czyli Billy Hadera, który nie tylko pisze odcinki i gra główną rolę, ale też reżyseruje niektóre odcinki, to muszę powiedzieć, że gwiazda Saturday Night Live, znany chyba najlepiej ze współpracy z Kristen Wiig, którą też bardzo lubię (mógłby ją ściągnąć do swojej produkcji) jest sercem i duszą serialu HBO.

Głównie kojarzy się go z wygłupami w SNL, w których jest świetny, ale chyba chciał Hader pokazać wszystkim niedowiarkom, że nie tylko jest dobrym aktorem komediowym, ale też dobrym aktorem dramatycznym. Moim zdaniem radzi sobie w głównej roli świetnie, nie tylko w tych scenach jak gra Barry'ego, który nie jest dobrym aktorem.

Jest też Hader świetnym scenarzystą i reżyserem, więc to jeden z tych aktorów, których zaszufladkowano w szufladce komedia, a okazało się, że kryje w sobie wiele innych talentów. Zresztą odcinki przez niego pisane i reżyserowane to są jedne z najlepszych w całym serialu. Reszta obsady też bardzo dobrze wypada, czyli Henry Winkler, Stephen Root, Sarah Goldberg, ale nawet postacie trzecioplanowe, jak np. gliniarze, czy przestępcy świetnie są obsadzeni, nawet trzecioplanowe postacie są wyraziste.

Wspomniałem o przestępcach i nie mogę nie wymienić szefów czeczeńskiej mafii, czyli Gorana Pazara i Noho Hanka, którzy są fenomenalni. Anthony Carrigan i Glenn Fleshler tworzą rozbrajający duet, zwłaszcza Hank to jest postać gangstera jakiego chyba jeszcze nie widzieliście. Hank to najmilszy i najgrzeczniejszy gangster na świecie, który robi złe rzeczy, bo taka praca, trzeba jakoś zarabiać, ale nie zapomni np. o wysłaniu słodkiego mema z kotkiem. Faceta trudno nie polubić od pierwszych scen,  choć to bandzior. Podobnie jest z Barrym, którego się lubi do Pilota, kibicuje mu się w tym, by porzucił zawód mordercy, ale twórcy serialu mu tego nie ułatwiają, a czym dalej to coraz ciężej mu kibicować mimo całej sympatii do postaci.

Przykro jest patrzeć jak rozczarowuje sam siebie, przy okazji zawodząc swoimi decyzjami wątpliwymi moralnie widza, czyli mnie. Nie będę pisał osobno o 2 serii tylko powiem, że drugi sezon jest równie znakomity co pierwszy, a pod pewnymi elementami jeszcze lepszy jak 1 sezon, ale jednocześnie poziom czarnego humoru i absurdu jest jeszcze większy w 2 serii, np odcinek 5 drugiej serii to rzecz której nie zapomnicie, ja jestem zachwycony odcinkiem.

Zresztą cały 1 i 2 sezon trzyma wyrównany poziom, nie mogę się przyczepić do żadnego epizodu. Oczywiście czym dalej to robi się coraz bardziej ciężki klimat, choć humoru nie jest mniej, gdy decyzje bohatera coraz trudniej usprawiedliwiać, a jednocześnie nie traci się do niego sympatii, bo przykro się robi jak wpada w coraz większe szambo.

Sezon drugi zakończył się świetnym odcinkiem, zresztą wcześniejsze też są znakomite, i podobnie jak w 1 sezonie serial zakończył się tak, że nie mam pojęcia jak bohater wyjdzie z szamba w jakie się wpakował. Choć chciałbym, żeby miał szczęśliwe życie, a jednocześnie wiadomo, że wcześniej czy później dopaść go musi sprawiedliwość. Dla wielu widzów 2 sezon lepszy jest jak 1 sezon, ale ja oglądałem oba sezony razem i podobały mi się tak samo, więc za obie serie postawię 8/10. Nie zdziwię się jak za kilka lat Barry obrośnie kultem, jeśli poziom się nie obniży, i będzie to jedna z tych produkcji, którą każdy będzie nadrabiał, czyli podobna sytuacja jak z Breaking Bad, i znajdzie się na listach najlepszych seriali.
« Ostatnia zmiana: Lipca 22, 2019, 00:16:49 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #1 : Czerwca 23, 2022, 01:41:41 »

Długo przyszło nam czekać na powrót jednego z najlepszych seriali ostatnich lat od Aleca Berga i Billa Hadera. Znakomity finał drugiej serii zakończył się tak, że od razu chciało się załączyć kolejny odcinek, ale z wiadomego powodu Barry, tak jak wiele innych filmów i seriali z ostatnich lat przeszedł sporo trudnych momentów czasie produkcji. Ekipa już miała wejść na plan w marcu 2020 roku, ale wstrzymano zdjęcia z powodu epidemii. No i ekipa wróciła na plan dopiero w sierpniu 2021 roku.

To była tak długa przerwa, iż przypomniałem sobie finał drugiej serii przed premierą 3 serii, bo niewiele z poprzedniego sezonu pamiętałem. Dobrze zrobiłem, bo nie zastanawiałem się przez kilka nowych odcinków o co chodzi, w jakim momencie jesteśmy z historią. A pojawiają się w 3 serii postacie z 1 i 2 serii, których w ogóle nie kojarzyłem, i odgrywają ważny element w historii. To jest jeden z tych seriali, w którym lepiej pamiętać poprzednie sezony. Było kilka takich sytuacji, gdy w czasie seansu nowych odcinków nie pamiętałem niektórych postaci, więc musiałem w trakcie oglądania doczytać w internecie, co to za np.  facet w kościele i dlaczego jest załamany.  Ale mimo tego, jak długo czekaliśmy na nowe odcinki, a Billy Hader i Alec Berg przepisywali scenariusze, to co się działo za kulisami nie odbiło się na poziomie serialu, bo 3 sezon jest jeszcze lepszy od 1 i 2 serii.

Barry to kolejna produkcja o antybohaterze, postaci, z którą nie powinno się/nie da się sympatyzować. Jest to mieszanka klimatów z Breaking Bad (gangsterzy z Barry'ego idealnie odnaleźli by się w uniwersum Gilligana), Dextera i bardzo czarnej komedii, pełnej absurdalnych pomysłów. Bill Hader znany jest z Saturday Night Live i jego poczucie humoru jest tutaj  mocno widoczne. Jeśli poprzednie sezony wydawały Wam się przesadzone, to w 3 serii Hader i Berg przeskoczyli poprzeczkę. Po obejrzeniu 3 sezonu dalej bym porównywał z tymi produkcjami, ale  wymieniłbym też produkcje Coenów. Serial coraz bardziej przypomina filmy braci Coen, takie jak Tajne przez poufne (w tym filmie Brad Pitt grał skończonego kretyna). Ale serial nie zamienił się w czystą komedię, a nawet bym powiedział, że jest jeszcze bardziej depresyjny jak w 1 i 2 serii.

Każdy z wątków z Barrym, Sally, panem Cousineau, Fuchesem i NoHo Hankiem podobał mi się. Serial łączy w sobie opowieść o Hollywood (i to nie jest najlepszy obraz) z opowieścią gangsterską, o złych ludziach, których nie chciałoby się spotkać na swojej drodze, a wszystko to jest podlane absurdalnością i czarnym humorem. Bill Hader i Alec Berg mają nosa do łączenia ze sobą poważnych scen, które przechodzą w komedię, albo na odwrót i to bez zgrzytów.

Są sekwencje na których popłakałem się ze śmiechu, ale za chwilę w tej samej zabawnej scenie całkowicie się klimat zmienia i  robiło się przerażająco. Muszę pochwalić Billa Hadera i Aleca Berga (oraz resztę ekipy) za reżyserię i scenariusze odcinków, bo to jakie oni ma pomysły na sceny,  np. słynny już pościg na autostradzie (łącznie z ostatnią sceną w sklepie), czy scena w finale z najsympatyczniejszym gangsterem, który siedząc przykuty w piwnicy słysz  odgłosy jak z horroru. Nie widzimy tak jak on co się dzieje, tylko słychać odgłosy mordowanych ludzi, a scena przeraża jak z najlepszego horroru.

 A to jak Bill Hader posługuje się pomysłowo przemocą w tej produkcji zasługuje na oklaski, np. nie pokazuje wszystkiego, niektóre sceny pokazywane są z oddali, a inne dzieją się w ciszy. Powtórzę, jeśli jakimś cudem nie wybrzmiało to należycie dobrze, że Bill Hader to jest dobry aktor komediowy i dramatyczny, ale jeszcze lepszy scenarzysta, a zwłaszcza reżyser. Mógłbym wymienić wiele innych scen z odcinków Hadera, jak pomysłowo zostały zrealizowane. A nawet zaryzykuję stwierdzenie, że Hader to jeszcze lepszy scenarzysta i reżyser jak aktor.

Dla mnie Barry w 3 sezonie to już nie jest tylko czarna komedia o mordercy, który chce zostać dobrym człowiekiem, tylko jeszcze jedna przeszkoda/jedno zabójstwo i koniec, ale bardziej dramat, choć pełen absurdalnych sekwencji, o toksycznym człowieku, który wszędzie za sobą ciągnie przemoc i która dopada każdego. A tytułowego bohatera nie da się lubić. Bo to nie jest postać, która się zmieni, że jeszcze jedno zabójstwo i nadejdzie odkupienie, jak sugerowali twórcy w poprzednich seriach.

Moim zdaniem Barry się oszukiwał, że może się zmienić, a my, razem z nim. Chcieliśmy żeby przestał mordować, ale w 3 sezonie już nie da się go bronić. Barry mocno przypomina mi Dextera, nie tylko chodzi mi o to, że mają podobną pracę, ale też Bill Hader trochę przypomina Michaela C. Halla. Jedyne co różni Barry'ego od Dextera, to taka drobnostka, że w Dexterze scenarzyści się tak zakochali, że zrobili z niego superbohatera, któremu wszystko się udawało, miał ochronę od scenarzystów, a policja jest tak idiotyczna, że nic nie zauważy, co zaczęło irytować. Barry'emu też wydaje się, że los sprzyja (czytaj scenarzyści) , ale to nic dobrego dla niego nie oznacza, w przeciwieństwie do Dextera, który miał spokój przez jakiś czas, bo widzimy, że to Barry jest swoim największym wrogiem.

Jestem tak zachwycony 3 sezonem, że brakuje mi słów. No i sam sobie się dziwię, że miałem dwa podejścia do tej produkcji, jak pisałem omawiając 1 i 2 sezon. Mógłbym zachwalać np. całą obsadę, czyli Billa Hadera, Stephena Roota, Sarah Goldberg, Anthony Carrigana, Henry Winkler, i ekipę po drugiej stronie, ale powiem tylko tyle, że 3 sezon trzyma wysoki poziom poprzednich serii, a nawet jest jeszcze lepiej jak w poprzednich sezonach. Nie mogłem się doczekać co tydzień na nowe odcinki. Mam nadzieję, że na 4 sezon nie trzeba będzie czekać trzy lata, że wcześniej będzie premiera. No i wierzę, że poziom produkcji będzie utrzymany, a nie mam powodów, żeby nie ufać  Bergowi i Haderowi, bo to utalentowani artyści, co udowodnili każdym kolejnym sezonem. A za 3 sezon postawię 8.5/10. Jest to jeden z najlepszych seriali 2022 roku.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
Drukuj
Skocz do: