Strony: 1 ... 8 9 [10]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: American Horror Story  (Przeczytany 54061 razy)
Stebbins

*

Miejsce pobytu:
Dorne




WAR is NOT the ANSWER

« Odpowiedz #180 : Styczeń 17, 2015, 11:18:12 »

4*12

Mowcie co chcecie ale , mimo ze zostal jeszcze jeden odcinek to dla mnie Freak Show bedzie nr2 z serri AHS, cokolwiek sie w tym ostatnim odcinku nie stanie.
Swietne nawiazanie w tym ostatnim odcinku, w ogol juz w poprzednim pojawila sie postac, tzn aktorka...z 1 sezonu!! i to nie wpadlibyscie na to jaka to aktorka!
Znakomicie wkomponowany Neil Patrick Harris!!
Jedyny minus odcinka 12 to
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

Ogolnie, jak na moj gust- swietny klimat ma ten sezon, ciekawe postacie (Paulson!!!), jestem bardzo na TAK!
Coven nie bylo nawet w polowie tak fajne i teraz czekam na ostatni odcinek, choc az szkoda, bo serio znakomicie mi sie to oglada a tu juz koniec sezonu :/
Zapisane

"Podróż donikąd też zaczyna sie od pierwszego kroku."

(Ch. Palahniuk 'Rozbitek')
ingo

*

Miejsce pobytu:
Poznań




WWW
« Odpowiedz #181 : Styczeń 22, 2015, 23:18:12 »

Stoję po tej samej stronie co Stebbins.

Jestem bardzo zadowolony z "Freak Show". Klimat i rozwiązania fabularne na jak najbardziej zadowalającym poziomie. O "Coven" niestety nie mogłem tego napisać. Poprzedni sezon nie sprawdzał się jako całość.
Również uważam, że "Freaki" to druga, za "Asylum", najlepsza odsłona serialu.
Pozostaje nam czekać na pierwsze konkrety dotyczące kolejnego AHS. Jedna z najlepszych rzeczy jaka mogła się przytrafić horrorowi :)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 22, 2015, 23:20:34 wysłane przez ingo » Zapisane
Stebbins

*

Miejsce pobytu:
Dorne




WAR is NOT the ANSWER

« Odpowiedz #182 : Styczeń 23, 2015, 00:15:56 »

Zdecydowanie podpisauje sie tym czym umiem sie podpisac pod tym co napisal ingo, zwlaszcza pod ostatnim zdaniem :)

Rozwine sie pozniej apropos Finalu i calosci Freah Show, tak na teraz powiem tylko ze to nr2 z odslon AHSa, powiem wiecej - Final najlepszy z AHSowych.
W porownaniu do Coven...hmm, tego sie nawet nie da porownac ;)
Genialne, wlasnie tak mniej wiecej wyobrazalem sobie ten sezon czyli nutka horroru w swiecie freakow, tzn. nie wiem co sobie wyobrazalem ale jak to dostalem to bylo to wlasnie to czego chcialem!
Swietne!
Widac ze wszystko bylo przemyslane od pozatku do konca, wraz z dosc szybka smiercią jednej z postaci ktora wydawalo sie ze bedzie tu kluczowa.
Apropos smierci - w ostatnim odcinku jedna z postaci umiera w sposob...w ktory najbardziej niechcialbym odejsc z tego swiata...grrr ;)
Jestem na TAK dla AHS Freak Show!

edit:
lekkie rozwiniecie:
No wiec tak- Freak Show uwazam za sezon baaardzo udany.
Były ze 2 odcinki slabsze, przy czym zaznaczam ze slkabsze tzn byly moze nudniejsze bo nie zdarzylo sie nic wielkiego, jednak klimta nadal byl swietny, przyznaje tez ze pierwszy czy moze moze nawet pierwsze 2 odcinki nasuwaly mysl "no jest spoko, ale czy to sie uda?"/
Udało się!
Na prawdę znakomite postaci i szacun wielki dla twórców że stałą obsadę dopełniają trafnymi nowymi postaciami (emma roberts sezon 3, a tymbardziej gosc grający dandy'ego w ostatnim sezonie).
Ogolnie ja jetem fanem i to nie bedzie subiektywne ale po prostu uwielbam sposob w jaki ten serial jest kręcony! To trafia w moją estetykę kina grozy, czuć niepokój tworzony naprawdę ciekawymi ujęciami, muzyka w rle zawsze na poziomie; widac ze tworcy uderzają w ...sam nie wiem jak to nazwać ale ja to kupuję!
Jedni w horrorze lubią krew, innych jara jakas nutka tajemnicy itd.
Mnie jara to co robią twórcy tego serialu.
Wszystko jest jakos tak...estetycznie zgranie ulozone, mimo czasem wydawac by sie moglo chaosu (asylum).

Wracajac do Freak show to autentycznie, co najmniej 3 role oceniam na 10,(co najmniej 4 liczac epizod neila patricka harrisa).
Oczywiscie byly i jakies potkniecia, dlatego tez sezon ten nie przebija w mojej ocenie Asylum, jednak Coven ktore mnie co by nie mowic troche zawiodlo przebija i to na spokojnie!
Wysoko postawilem poprzeczke temu sezonowi przed jego rozpoczeciem,a tak mam ze jak cos hajpuje przez faktem to czesto sie zawodze. W tym przypadku tak nie było.

Ogladalem ten sezon na biezco tydzien po tygodniu, czasami z dluzszymi przerwami jesli tak akurat lecialo, ale na 100% obejrze to raz jeszcze z marszu odcinek po odcinku!

btw. Wiem, gadka psychofana ale na prawe ten serial pokazal (przynajmniej mi) aktorow ktorzy jakos wielce znani nie byli a okazuje sie że grają swietnie i to w róznych rolach! Sarah Paulson!! wiem ze ona moze niektorych irytowac,ale jest kapitalna w kazdym sezonie AHSa, a we Freak Show... <3 , Evan Peters, ktory akurat gra dosc podobne postacie ale daje chlopak rade! Lily Rabe: !! ...wielka szkoda ze nie pokazala sie jakos we Freakach :/

+ Lasnge która wymiata!

Uwazam że swietnie to zstalo dopasowane- wizja rezysera, aktorzy (w tym chemia miedzy nimi).

W skrocie: jestem zachwycony AHSem jako caloscia, a ostatni seozn uwazam za swietny i odbijajacy sie mocno po poprzednim slabszym Coven.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2015, 02:41:47 wysłane przez Stebbins » Zapisane

"Podróż donikąd też zaczyna sie od pierwszego kroku."

(Ch. Palahniuk 'Rozbitek')
Aga

*

Miejsce pobytu:
Szczecin




.

« Odpowiedz #183 : Luty 15, 2015, 17:37:30 »


Genialne, wlasnie tak mniej wiecej wyobrazalem sobie ten sezon czyli nutka horroru w swiecie freakow, tzn. nie wiem co sobie wyobrazalem ale jak to dostalem to bylo to wlasnie to czego chcialem!
Swietne!

Lily Rabe: !! ...wielka szkoda ze nie pokazala sie jakos we Freakach :/

Nadrobiłam ostatnie odcinki niedawno. Niestety to właśnie nie jest to czego się spodziewałam po tym serialu, moim skromnym zdaniem czołówka jest lepsza niż właściwa, rozmemłana historia z Freakshow ;) Fajnie było w pierwszych odcinkach kiedy było dużo mrocznego klauna, a później... cóż. Aktorsko nadal bez zarzutów - postacie ciekawe np. poschizowany Dandy <3 Również żałuję, że nie było więcej Lily Rabe... Nie wiem, czegoś mi zabrakło w tym sezonie, może właśnie pewnego poczucia osaczenia, jak w "Asylum", za kolorowo i za wesoło.

Mój prywatny ranking:

1. Asylum
2. Murder House
3. Freakshow
4. Coven
Zapisane

"Jestem realnością twardszą niż grawitacja. Jestem jej granicą, jej kamieniem, bólem zęba, wschodem Słońca i drapieżnikiem nad kołyską.
(Linią oporu)." - Jacek Dukaj
Aga

*

Miejsce pobytu:
Szczecin




.

« Odpowiedz #184 : Grudzień 21, 2015, 11:42:04 »

Czy ktoś tutaj ogląda "Hotel"? Jak wrażenia?
Zapisane

"Jestem realnością twardszą niż grawitacja. Jestem jej granicą, jej kamieniem, bólem zęba, wschodem Słońca i drapieżnikiem nad kołyską.
(Linią oporu)." - Jacek Dukaj
Pegaz

*

Miejsce pobytu:
Jarosław

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #185 : Grudzień 21, 2015, 16:08:16 »

Czy ktoś tutaj ogląda "Hotel"? Jak wrażenia?

No ja oglądam. Aktorstwo pierwsza klasa. Lady Ga Ga świeci cyckami i tyłkiem, ale mnie to nie przeszkadza. Co więcej, piosenkarka znakomicie pasuje do roli. Serial garściami czerpie z niemieckiego ekspresjonizmu, więc można mu wybaczyć pewne niespójności w prowadzeniu narracji. Są nawiązania do całego kina wampirycznego ? od "Nosferatu", przez "Wywiad z wampirem" na "Zmierzchu" skończywszy. Podobno, nie wiem, nie widziałem. Klimat jest ekstra. Są też błędy i wpadki, ale wybaczalne.
Zapisane

Szczęście dla wszystkich za darmo! I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
Aga

*

Miejsce pobytu:
Szczecin




.

« Odpowiedz #186 : Grudzień 21, 2015, 16:21:26 »

Klimat jest ekstra. Są też błędy i wpadki, ale wybaczalne.

Klimat owszem jest ekstra, ale wydaje mi się, że to najgorszy z sezonów AHS. Nie dorasta do pięt swoim poprzednikom, i moim zdaniem nawet pomimo świetnej roli Lady Gagi historia jest szalenie nużąca i nieciekawa. Oglądam już tylko z sentymentu  :(
Zapisane

"Jestem realnością twardszą niż grawitacja. Jestem jej granicą, jej kamieniem, bólem zęba, wschodem Słońca i drapieżnikiem nad kołyską.
(Linią oporu)." - Jacek Dukaj
Pegaz

*

Miejsce pobytu:
Jarosław

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #187 : Styczeń 04, 2016, 01:57:30 »

wydaje mi się, że to najgorszy z sezonów AHS. Nie dorasta do pięt swoim poprzednikom, i moim zdaniem nawet pomimo

No ja mam zupełnie odmienne odczucia.

Pierwszy sezon mi się nie podobał. Zbyt dużo zbyt jaskrawych zapożyczeń, wątki przewidywalne i bardzo nieprzekonujące aktorstwo. Za to bardzo podobało mi się zakończenie.  Asylum po pierwszym odcinku mnie zniechęcił (nie pamiętam już czym), po drugim zaintrygował, po trzecim zachwycił. Nawiązania do filmów "nunsploitation", horrorzydeł Hammera, ba, wyłapałem aluzje do  Mnicha M. Lewisa. Wszystko to sfilmowane w cudowniej scenografii, przy tym kilku niesztampowych bohaterów. Najlepszy sezon.

Covena nie widziałem. Zniechęciło mnie kilka niepochlebnych opinii. Mam zamiar dać sezonowi szansę, i to nie długo.  Freakshow mi się nie podobał. Po pięciu odcinkach męczarni poddałem się. Zupełnie, ale to zupełnie nie zainteresowała mnie ta historia.  Więc Hotel na pewno nie jest - według mnie, rzecz jasna - najgorszym sezonem.
Zapisane

Szczęście dla wszystkich za darmo! I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #188 : Marzec 13, 2016, 10:04:03 »

Przebrnąłem przez AHS:Coven

Przebrnąłem, bo o ile pierwsze AHS i zwłaszcza AHS: Asylum przykuwały uwagę tak mocno, że nie byłem wtedy w stanie niczego innego oglądać tak tu... nieco się męczyłem. Przeplatałem kolejne odcinki jakimiś filmami, zmuszałem się.

Generalnie tematyka wiedźm to nie moje klimaty. Zresztą cała idea tego domu dla mnie dziwna. Czarownice miały w niej rozwijać swoje umiejętności... ale niby w jaki sposób? :D Wszystko działo się samoistnie, w momentach wielkich emocji, nikt nie był jakimś przewodnikiem duchowym młodych czarownic. Mimo wszystko jednak, gdyby osią całości uczynić walkę białe wiedźmy vs czarne voodoo byłoby nieźle. Ponadto na pierwszy plan wybija się wątek walki o władzę, co też mogło zwiastować sporo emocji. Niestety... coś nie wyszło. Chociaż w finale najlepszego odcinka nr 4 wydawało się, że walka Fiona Goode vs Marie Laveau dopiero się rozkręca, później porobiło się z tym wątkiem coś niedobrego. Łowcy czarownic również niewykorzystani. Jak na organizację o tak długiej tradycji, dali się podejść jak dzieci. W jaki sposób przetrwali przez tyle dziesiątek lat - nie mam pojęcia :D Wszystkie w zasadzie wątki mają źle stopniowane napięcie, bardzo nierówne jest tempo narracji. To dlatego tak fatalnie zakończono wątki czy to Marie Laveau, czy też Delphine LaLaurie.

Jeśli o walkę o władzę idzie, to na początku jest dobrze, później jednak zaczęły męczyć mnie te ciągłe śmierci/zmartwychstania. Trudno było przejąć się losem kogokolwiek. Ktoś zginął? Nieważne, na pewno ktoś go wskrzesi. Ktoś jednak na 100% umarł? Nieważne, wróci jako duch, bardzo fizycznie ingerujący w wydarzenia. Ponadto wszystkie bohaterki w którymś momencie zaczynają umieć niemalże wszystko, przez co tracą jednak na wyrazistości, bo pod względem mocy trudno odróżnić jedną od drugiej.

Do tego za dużo - jak dla mnie - w tym sezonie różnej groteski, czy może makabreski. Tu gadająca odcięta głowa, tu jakiś minotaur, tu wyjmowane gałki oczne... I kilka wątków chybionych, zwłaszcza Kyle'a. I jeszcze ta nieszczęsna, kompletnie od czapy Stevie Nicks...

Aktorsko również raczej najsłabiej. Jessica Lange trzyma poziom, ale po raz kolejny gra podobną w sumie postać. Kathy Bates niewykorzystana. Lily Rabe prezentuje w gruncie rzeczy podobny zestaw niezłych min, ale wybitnie brakuje mi w jej aktorstwie jakichś subtelności, odcieni. Evan Peters kompletnie nie mógł się odnaleźć w roli Kyle'a. Gabourey Sidibe jest tak otyła, że o jakiejkolwiek mimice można zapomnieć. Nieźle wypada Denis O'Hare, Sarah Paulson czy młoda Farmiga. Emma Roberts w sumie też przekonująca jako młoda sucz ;)

Ostatecznie jednak finał - choć nazbyt pośpieszny - w pewnym sensie zatarł tę czy inną wadę. Nie zmienia to jednak faktu, że z pierwszych trzech serii Coven był zdecydowanie najsłabszą. AHS wystawiłem 7/10, Asylum - 8/10. Coven otrzymuje ledwie 5/10.
Zapisane
Aga

*

Miejsce pobytu:
Szczecin




.

« Odpowiedz #189 : Październik 19, 2016, 11:34:38 »

Oglądacie My Roanoke Nightmare? Jak wrażenia? Mi się bardzo podoba ta zmiana konwencji  :roll:
Zapisane

"Jestem realnością twardszą niż grawitacja. Jestem jej granicą, jej kamieniem, bólem zęba, wschodem Słońca i drapieżnikiem nad kołyską.
(Linią oporu)." - Jacek Dukaj
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #190 : Grudzień 14, 2016, 13:56:04 »

Ja na razie nadrabiam Freak Show ;) Ale już czuję, że dla mnie AHS mógłby się skończyć na pierwszych dwóch sezonach. Poza bardzo ciekawymi odcinkami z Mondrake'em, ta historia mnie męczy. Już sama tematyka ludzi - "freaków" - jest dość ciężka w odbiorze. A tu mamy jeszcze galerię paskudnych postaci - zwyrodnialca ze środowisk arystokratycznych, morderczego Clowna (no, jego to już nie ma...), niezbyt przyjemnego jegomościa polującego na ciała "dziwolągów", itp.,itd. Do tego sami odmieńcy również na ogół mało sympatyczni. Ktoś może powiedzieć - no przecież to mroczny horror, tak ma być. Dla mnie jednak ciemność jest wtedy przekonująca, gdy zostaje skontrastowana z bielą lub chociaż jakimiś łagodniejszymi barwami. Tu wszystko jest paskudne, przerysowane, groteskowe. W pierwszych dwóch częściach można było kibicować rodzinie głównych bohaterów, w drugiej też część bohaterów wzbudzała jednoznacznie pozytywne odczucia. W Coven już było z tym ciężko i we Freak Show jest podobnie. Jedyna na 100% pozytywna postać (z dalszego planu, chodzi o lekarza) została właśnie "ukarana" przez wyjątkowo antypatycznego Della.

To na razie wstępne odczucia, za mną 5 odcinków. Ale też pamiętam, jaki byłem podjarany na tym etapie dwoma pierwszymi sezonami.

Na plus na razie postać Clowna, muzyka (i oryginalne wykorzystanie późniejszych hitów), aktorsko też oczywiście w porządku, choć postaci odgrywane sezon po sezonie przez Jessicę Lange zbyt do siebie podobne.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #191 : Grudzień 19, 2016, 20:32:11 »

Za mną całe Freak Show.

Muszę nieco złagodzić swoją opinię, ale tylko nieco. Bo sezon to wybitnie nierówny. Świetne pomysły, rozwiązania fabularne przeplatano tutaj takimi wyjętymi z tyłka, nieprzekonującymi, przeszarżowanymi. I jak np. w bardzo interesujący sposób wyewoluowała postać Della, tak np. motyw
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
był słaby i naciągany. Końcówka sezonu i wizja
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
pokazała przy tym, że takie było zamierzenie -
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Ładnie ewoluuje też kilka innych postaci, ale twórcy postanowili zepsuć te subtelniejsze nuty wciskając na siłę motyw
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
. Podobał mi się też wątek dawnej miłości Elsy. To są właśnie te jaśniejsze motywy, które czynią mrok bardziej przekonującym. Szwankowała też nieco narracja. Niektóre postaci porzucamy czasami na zbyt długo. Niektóre pojawiają się trochę nie do końca wiadomo po co (np. ten przekupny policjant), bo ostatecznie niewiele wnoszą do całości. W końcówce wciśnięto odcinek niemalże w całości poświęcony Pepper, co było o tyle dziwne, że we wcześniejszych odcinkach hasała gdzieś tam w tle, podskakując radośnie ze swoim kolegą, nie grając ABSOLUTNIE żadnej roli w rozwoju fabuły. Wiem, że chciano nawiązać do Asylum, ale można to było inaczej rozegrać. Zupełnie położony został wątek kryminalny. Przecież od bodaj 4. czy 5. odcinka było wiadomo, że
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
, ale tak jakby nikogo to nie interesowało.

Ale plusów jest sporo. Nakręcona przez różne postaci spirala przemocy i szaleństwa robi wrażenie. Klimat też jest świetny. O muzyce już wspominałem ostatnio. No i tradycyjnie aktorsko sezon stał na wysokim poziomie. Nie rozumiem przy tym zachwytów nad Finnem Wittrockiem. Jego rola składała się w zasadzie z kilku wyćwiczonych min i grymasów. Dobrze wyćwiczonych, to prawda, ale jak dla mnie zabrakło w tej kreacji niuansów. Królowała jak zwykle Lange, nawet jeśli miewało się momentami wrażenie powtórki z rozrywki. Sarah Paulson podobała mi sie już w Asylum, tu również robi swoje bardzo dobrze. Na inną gwiazdę serialu wyrósł też Denis O'Hare, który błyszczy w każdym sezonie, w jakim się pojawia. Evan Peters? Trochę jednowymiarowy. Podobnie, jak Angela Bassett.

Co bym nie myślał o Freak Show, to finał jedynie w Asylum był lepszy. Moim zdaniem zresztą końcówka tego sezonu przypominała nastrojem tę z sezonu drugiego. I na pewno te ostatnie odcinki podwyższają ocenę całości. Ale tylko na tyle, by jako całość serial wylądował mocno na trzecim miejscu, za Asylum i Murder House. Od Coven jest jednak w końcowym rozrachunku wyraźnie lepszy. Dobre i to.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 19, 2016, 20:34:25 wysłane przez p.a. » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #192 : Kwiecień 24, 2019, 10:31:07 »

Ostatnio rzuciłem się za nadrabianie późniejszych sezonów w AHS. Cieszy mnie to, że wbrew obiegowej opinii ten serial nadal trzyma poziom, choć nieco zmienił swoje oblicze.

AHS: Hotel to taki klasyczny jeszcze AHS, tyle, że już bez Jessiki Lange. Mnogość wątków - jest i seryjny zabójca, i duchy, i wampiry, a całość sklejona dekadenckim klimatem znanym z niektórych filmów wampirycznych (np. "The Hunger"). Bardzo równy sezon ze świetną ścieżką dźwiękową (o ile ktoś lubi ejtisowy - i nie tylko - post punk i gothic rock) i bardzo wyrazistym Denisem O'Hare w roli Liz Taylor ;) 6/10.

AHS: Roanoke
- jak dla mnie najsłabsza odsłona AHS. Twórcy bawią się tu formą (program TV, found footage), ale nijak nie odświeżają tu tych skostniałych już nieco technik narracyjnych. Sama fabuła ciekawa, ale tak na 5 odcinków, a nie 10. Dodatkowo to wyjątkowo płytki sezon, nie ma tu znanych ze wszystkich pozostałych zawiłych relacji między bohaterami. Niby są tu jakieś interakcje, ale to nie ten poziom. Aktorsko wyróżnia się tym razem Kathy Bates. 5/10.

AHS: Cult - pozytywne zaskoczenie. Klimat zupełnie inny, niż w Asylum czy Hotel. Fabuła najbardziej osadzona  w realiach współczesnego świata, punktem wyjścia są tu zresztą  wybory na prezydenta USA. Całość wciąga i trzyma w napięciu. A dla miłośników gatunku - jest tu nieco klimatów home invasion, ale głównie w pierwszej połówce sezonu. Jak dla mnie - czołowa trójka serii, tuż za Asylum i Murder House. 7/10.

Nie oglądałem jeszcze AHS: Apocalypse. Wcześniej powtórzyłem sobie Murder House (nadal uważam, że to świetny sezon, choć przydałoby się całość skrócić o jakieś 2 odcinki), teraz zaliczę powtórkę Coven, gdyż Apocalypse czerpie z tych właśnie dwóch sezonów.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #193 : Kwiecień 24, 2019, 17:00:20 »

Nie oglądałem jeszcze AHS: Apocalypse. Wcześniej powtórzyłem sobie Murder House (nadal uważam, że to świetny sezon, choć przydałoby się całość skrócić o jakieś 2 odcinki), teraz zaliczę powtórkę Coven, gdyż Apocalypse czerpie z tych właśnie dwóch sezonów.

Nie tylko z tych dwóch. Mnie się podoba Apokalipsa, to była fajna rozrywka, ale to już nie jest horror w tej serii, bardziej parodia, pastisz, czarna komedia. Więcej napiszę jak obejrzysz ten sezon:)

Coven niby spoko, taka murphy'owa wersja Harry Pottera, ale troche zmarnowany potencjał.

Dla mnie najlepszy, jak chyba dla większości jest drugi sezon, pierwszy też jest fajny. A co do reszty to Freak Show mnie strasznie wynudził, nie pamietam z niego nic poza clownem, śpiewaniem Lange i tyle.

Hotel ma kilka fajnych pomysłów, wizualnie też spoko, ale chyba w tym sezonie bardzo  mi zaczęła przeszkadzać seksualność wylewająca się z ekranu. Serial bardziej z horroru stał się w tym sezonie produkcją o jakiś dewiacjach seksualnych. Jeśli chrzanie głupoty to proszę mnie poprawić, bo widziałem za premiery, ale tak pamiętam, że tutaj przestała być jakakolwiek groza ważna, tylko różne dewiacje. Pamiętam że w pierwszych scenach były mocne sceny pojechanego seksu i nawet mnie zaczęło odrzucać. A jestem przyzwyczajony do mocnych seriali np uwielbiam Spartakusa od Starz ktory zachaczał często o estetykę prawie jak z pornosa, czy Asha serialowego gdzie krew się leje wiadrami.

Co do Roanoke to mam niepopularną opinię, bo dla mnie to dobry sezonik parodiujący różne programy telewizyjne połączone z klasycznym prostym slasherem, gdzie chodzi tylko o mordowanie. No i podoba mi się to, że w sumie to mamy dwa seriale w jednym bo w połowie następuje twist tak dobry że do dzisiaj pamiętam po którym zakończono wątek telewizyjnego programu. No i to jeden z tych sezonów gdzie Bates ma co grać.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 24, 2019, 17:02:36 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #194 : Kwiecień 24, 2019, 17:07:47 »


AHS: Cult - pozytywne zaskoczenie. Klimat zupełnie inny, niż w Asylum czy Hotel. Fabuła najbardziej osadzona  w realiach współczesnego świata, punktem wyjścia są tu zresztą  wybory na prezydenta USA. Całość wciąga i trzyma w napięciu. A dla miłośników gatunku - jest tu nieco klimatów home invasion, ale głównie w pierwszej połówce sezonu. Jak dla mnie - czołowa trójka serii, tuż za Asylum i Murder House. 7/10.

Dla mnie Kult to najgorszy ze wszystkich sezonów, to była dla mnie taka trauma, że po finale powiedziałem sobie że odpuszczam serial, co mi sie nie zdarza, bo ja każdy serial ogladam do końca nawet jak leci 20 sezonów. Oczywiście nie zrezygnowałem, ale trzy razy prawie odpadłem od tej serii, tak mi się nie podobała. Wygląda że zmniejszenie obsady do paru aktorów i ograniczenie ilości wątków do minimum nie pomogło (chociaż w poprzedniej serii dzięki temu zabiegowi udało się i sezon 6 był całkiem dobry). W pierwszych sezonach AHS było milion wątków, ale oglądałem z zainteresowaniem,  nawet te najbardziej hejtowane sezony jak np. Hotel, choć prawie zawsze w ostatnich odcinkach historia się rozsypywała (najlepiej wyszło w 2 serii, która jest najlepsza,  jakoś te wątki połączono zgrabnie na koniec). A teraz jak ograniczają ilość wątków do minimum to do serialu wkradła się NUDA.

O tym że w sezonie 7 będzie jechał showrunner po wyborcach Trumpa  w mało subtelny sposób to było wiadome jeśli zna się seriale Murphy?ego, który z subtelności nie jest znany. Ale zaskoczył mnie Kult w jednym gdyż myślałem że tylko po zwolennikach Trumpa będzie jazda a dostaje się tutaj każdej stronie politycznej w USA, ogólnie całej Ameryce.  Tylko co z tego jak wieje nudą przez większość odcinków i w ogóle nie działa jako horror, zero napięcia, klimatu, nie straszy nawet scenach z clownami.

Co tydzień musiałem sobie przypominać czemu tą padakę wciąż oglądam, tak mi się ten sezon nie podoba. No i jedyny powód to Sarah Paulson. Ucieszyłem się gdy okazało się, że gra pierwsze skrzypce, tylko jest taki problem, że gra tak irytującą postać, że nie mogę kobiety zdzierżyć, nic tylko beczy i drze ryja. Miała lepsze role u Murphyego  i nie mam na myśli jedynie serialu Murphyego o procesie O.J. Simpsona, czyli ACS, ale też poprzednie sezony AHS.

Czasami trafi się dobry żart jak np. SCUM , Society for Cutting Up Men (po polsku stowarzyszenie chlastania mężczyzn) tylko, że pojawił się w najbardziej żenującym odcinku serialu, więc ginie w całej głupocie jaka jest w siódmym odcinku. No jeszcze scena jak Peters z członkami sekty próbuje począć nowego mesjasza to przyznam że śmiechłem. Nie wiem co scenarzyści brali wymyślając te niektóre poryte motywy.

Ale pod koniec sezonu coś się zmieniło i zaczęły mi się nawet podobać (a przynajmniej nie nudzić i wywoływać facepalma) odcinki od 9 do 11. Więc odwrotna sytuacja jak w poprzednich seriach, bo pod koniec poziom się podnosi, tylko trochę za późno. Postać Paulson przestała irytować, zmieniła się i od razu aktorka lepiej wypadła. Nawet przywódca sekty w wykonaniu Petersa zaczął mnie przerażać, a nie irytować, i odcinki zaczęły trzymać nawet w napięciu. Choćby sceny z sektą Mansona to przyznam, że dość przerażające mimo, że nakręcone w stylistyce trochę przypominającej filmy Tarantino.

Oczywiście są różne głupotki jak wcześniej, czasami padnie jakiś suchar, to się nie zmieniło, ale ogólnie trzy ostatnie odcinki to ogromny skok jakościowy, bo odcinki 1-8 było totalne dno.  Kultowi powinienem dać 3/10, i tylko za ostatnie trzy odcinki podniosę ocenę o jeden punkt czyli 4/10.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 24, 2019, 17:09:25 wysłane przez michax77 » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #195 : Kwiecień 24, 2019, 23:13:19 »

Co do "Hotelu" - niby tych wątków "zboczonych" było tu nieco więcej, niż zwykle, ale w AHS takie motywy występowały od zawsze, po raz pierwszy w Murder House (Rubber Man, jest i wątek gejowski). Natomiast, jeśli o "horrorowatość" idzie... AHS również od samego początku wykorzystywał różne horrorowe motywy, ale naprawdę chwytała za serce warstwa dramatyczna. Bo nawet duchy w Murder House były strasznie nie z powodu ich duchowej natury, ale dlatego, iż tak niektóre nieszczęśliwe i zagubione były. I nie pamiętam, czy kiedykolwiek "bałem się" podczas emisji tego serialu. On po prostu inaczej działa.

Gdzie w Roanoke jest twist? Tam się po prostu kończy "sezon 1" i zaczyna "sezon 2", czyli powtórka z rozrywki, tym razem w found footage, tym razem "na serio", a nie z odtworzenia. Tyle, że FF wybitnie się tu nie sprawdza, bo natura zła jest już znana (dzięki "sezonowi 1") i całość zamienia się w chaotyczną, nudną i krwawą papkę. O ile pierwsze 5 odcinków mnie wciągnęło, o tyle później już tylko czekałem na koniec.

Co do Cult, to zgodzę się tylko z tym, iż końcówka jest najmocniejsza. No i jeśli gdzieś były jakieś twisty, to raczej tam, a nie w Roanoke ;) Natomiast również obawiałem się, iż sezon będzie zbyt jawnie antytrumpowy, a tymczasem dostało się wszystkim - i to też jest oczywiście plus.

A postać Paulson cudownie tu ewoluowała, więc te wszystkie piski, krzyki i "omajgady" mają w tym kontekście sens.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #196 : Listopad 16, 2019, 21:45:01 »

Widzę p.a., że nie nadrobiłeś jeszcze Apokalipsy, albo tak słaba dla Ciebie, że nawet nie chce Ci się pisać, więc napiszę co o niej sądzę, a potem o najnowszej serii, która skończyła się w czwartek w Polsce.

Apokalipsa to dobry sezon American Horror Story, a przyznam, że po poprzednim koszmarnie złym sezonie, czyli Kulcie, to wiele nie oczekiwałem. A nawet po dwóch pierwszych dobrych odcinkach 8 serii też nie wiedziałem co spodziewać się po serialu Ryana Murphyego i Brada Falchuka. Nie wiedziałem czy do końca będzie sezon trzymał poziom, czy się podniesie, a może obniży i w końcówce serial się wyłoży. American Horror Story to jest taki serial, że nie tyle co sezon, ale ogólnie w samym sezonie tak naprawdę nie wiadomo, czy każdy następny odcinek to będzie padaka nad padakami czy dobra zabawa

Ósemka to sezon w którym twórcy zabawili się widzami. Tytuł i pierwsze odcinki sugerują zupełnie inny serial niż całościowo dostaliśmy. Po obejrzeniu całości można powiedzieć, że nawet tytuł to był trolling, ale więcej nie zdradzę. W Apokalipsie są momenty jak z horroru, ale też sporo jest momentów zabawnych i pastiszowych na których bawiłem się jak na najlepszej komedii (dialog Stu is Stew zapamiętam na zawsze, tak samo wątek z satanistami, albo scenę nawiązującą do kuszenia Jezusa).

Dla mnie 8 seria to bardziej zabawa różnymi gatunkami niż horror. Zresztą jakbym chciał zaklasyfikować gatunkowo ten sezon to za bardzo nie potrafię, bo łączy ze sobą camp i kicz czym się wyróżnia całe AHS, ale też komedię, horror coś na kształt fantasy, mamy też wątki jak SF, a nawet dostajemy w odcinkach coś na kształt kina niemego (kapitalny pomysł), a w innych buddy movie (nie pojawię jaki duet w jednym z epizodów był, bo to byłby spoiler, ale doskonały był). No i jakimś cudem te wszystkie niby nie przystające do siebie gatunki działają.

Tajemnicą nie jest, że w 8 sezonie dostaliśmy crossover 1 serii oraz 3 sezonu o czarownicach ?Coven (a jak się okazało po obejrzeniu całości to jest powiązany też z innymi sezonami). No i wyszło zaskakująco dobrze. Oczywiście aktorzy Murphy?ego grają jak najlepiej potrafią, czyli Bates (w końcu dobra rola a nie marnowanie jej potencjału), Paulson, Frances Conroy i wiele innych ulubieńców Murphy?ego, którzy grają odpowiednio do konwencji w jakiej jest dany odcinek/scena. Może jedynie Peters trochę przeszarżowuje swoją każdą rolę.

A skoro crossover to aktorzy grają też role z poprzednich sezonów i dają radę. Choć muszę przyznać, że bawiło mnie to czemu bohaterowie nie zastanawiali się nad tym dlaczego Wilhelmina z bunkra przypomina inne bohaterki grane przez Paulson, ale od pierwszego odcinka Murphy nie traktuje fabuły śmiertelnie poważnie, tylko jako dobrą rozrywkę i dlatego przymykałem na to oko.

Poprzednie sezony, nawet te dobre, miały problem z tym, że w finale nie starczało czasu by pozamykać wszystkie wątki, niektóre olewano, a tutaj zaskoczyło mnie to jak w ostatnich odcinkach wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce, nawet wątek z Timothy i Emily z 1 odcinka okazuje się, że ma znaczenie. W sumie to jeden z niewielu sezonów AHS, gdy ładnie zakończono całość.

Oprócz starej sprawdzonej obsady AHS muszę wspomnieć o nowych nazwiskach w AHS czyli o Joan Collins, który wyśmiewa swój wizerunek. Babcia jest niesamowita. Ale jeszcze lepszy jest Cody Fern w roli Michaela Langdona. Fanom serialu Lagdon jest dobrze znany, bo to dzieciak, który pojawił się w finale 1 serii, w ostatniej scenie. Fern jest po prostu rewelacyjny.

Co prawda już wcześniej pokazał klasę, np. w drugim sezonie innego serialu Murphy?ego czyli American Crime Story oraz w finałowym słabym sezonie ?Domku z Kart?, ale w Apokalipsie jest po prostu doskonały w roli seksownego antychrysta (czy tylko mnie kojarzy się z Lestatem z Wywiadu z Wampirem). Wielu osobom nie podoba się zakończenie jego wątku, że zbyt proste, a przyznam, że mnie rozbawiło takie zakończenie, które można nazwać trollingiem twórców, ale taki trolling to ja lubię.

Zresztą cały finał podobał mi się za tą swoją prostotę w zamykaniu wątków. Chyba pierwszy raz odniosłem wrażenie, że Murphy i Falchuk mieli zaplanowaną całość. Ale nie zdziwię się jak niektórym nie spodoba się ?Apokalipsa? przez to, że daje coś innego niż obiecuje w pierwszych odcinkach. Ujmę to jak najbardziej ogólnie i bez spoilerów, że w ostatnich odcinkach dostajemy coś na kształt Westworld połączonego z parodią Doliny Krzemowej i Głupiego i głupszego, ale to jakimś cudem działa.

Nie jestem rozczarowany bo to 8 sezon serialu Murphy?ego, do którego pomysłów przez tyle lat już się przyzwyczaiłem. Oglądając każdy sezon AHS nie wiem czego mam dokładnie się spodziewać i tym razem było podobnie, ale na szczęście nie dostałem padaki jak rok temu, tylko dobry sezon ze świetnymi dialogami (np. moja fryzura to odwieczna tajemnica, której nikt nie zrozumie).

Może nie dorównuje drugiej serii, która chyba już na zawsze pozostanie tym najlepszym sezonem, ale nie mam nic przeciwko temu by postawić 8 serię na równi z tak dobrymi seriami jak Murder House i Roanoke, choć jest to zupełnie inny sezon.
Ocena: 7.5/10.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #197 : Listopad 16, 2019, 22:01:59 »

Najnowszy sezon horrorowej antologii Ryana Murphy'ego i Brada Falchuka, czyli 1984, to sezon inspirowany slasherami z lat 80-ych (choć też są nawiązania do horrorów z tego gatunku z lat wcześniejszych), takimi jak np. Piątek 13-go,"Halloween Carpentera. W popkulturze od kilku lat trwa moda na lata 80, chyba na dobre się zaczęła od serialu Netflixa Stranger Things, więc żadnym zaskoczeniem nie powinno być to, że w AHS doczekaliśmy się też lat 80. Choć można być zdziwionym, że dopiero teraz wzięli się twórcy AHS za slashery i lata 80, a nie wcześniej. Historia jest bardzo prosta, jak to bywa w tego typu gatunku. Brooke razem ze znajomymi poznanymi na aerobiku, czyli Montaną, Xavierem, Rayem i Chet'em postanawia wyjechać z nimi na obóz Redwood, gdzie będą pracować jako wychowawcy kolonijny. Na terenie Redwood poznają właścicielkę obozu, Margaret, pielęgniarkę Ritę i prowadzącego zajęcia sportowe Trevora (tak na marginesie nie wygląda ani na 20-latka ani na 30latka). Dowiadują się o masakrze, dokonanej czternaście lat wcześniej na terenie Redwood przez Brzęczyka, który zbiera jako trofea uszy (jeśli macie skojarzenia z Uniwersalnym Żołnierzem to nie jestem zaskoczony). Oprócz Brzęczyka na terenie obozu pojawi się też Nocny Prześladowca (do tej postaci wrócę później).

Więc fabuła prosta, ale jak pewnie się spodziewacie większość postaci ma kilka warstw, mają coś do ukrycia. Problemem jest to, że nie licząc Brooke, w którą wcieliła się Emma Roberts, nie da się nikogo lubić z całej ferajny. No jeszcze pielęgniarka Rita jest spoko, grana przez Angelicę Ross, która wygląda jak dziecko Tiny Turner i Angeli Bassett. Więc nawet jak krzywda się dzieje reszcie postaci to miałem na to totalnie wywalone, przez co serial nie trzyma w napięciu, nie działa jako horror. Lubię slashery, jedne mniej lub bardziej, większość to średniaki i słabe filmy, ale kilka dobrych produkcji w tym gatunku się trafiło, choć ja najbardziej cenię sobie współczesne przeróbki klasycznych slasherów, np. obie części Halloween Roba Zombiego, które cenię wyżej jak klasyk Carpentera, czy Wzgórza mają oczy Aji, który moim zdaniem jest o wiele lepszą produkcją jak film Cravena. Ale też nie jest tak że każdy remake lubię, bo nie cierpię nowego Piątku 13-go, nie dorównuje klasykowi z lat 80 mimo tego, że klasyk to też nie jest jakieś specjalnie wybitne kino.

Oprócz tego że serial nie działa jako klasyczny slasher, nie przeraża, nie trzyma w napięciu, to też sceny zabójstw są takie sobie, nic specjalnie wymyślnego, jedynie w finale twórcy poszli mocno w gore i brutalność za co plus, ale wcześniej gore za dużo nie ma.

Więc jako slasher sezon nie działa, ale też jako parodia, pastisz gatunku nie. Mało który wątek bawi, mało który żart bawi. Więc nie działa sezon dziewiąty, ani jako slasher,  ani jako hołd dla lat 80-ych, ani jako parodia czy pastisz gatunku. Ale to nie oznacza, że to zły sezon, jeden z najgorszych, jak znienawidzony przeze mnie Kult sprzed dwóch lat, tylko 1984 to sezon nijaki, średni z którego nic nie zapamiętam. A nawet z najgorszej serii pamiętam jakieś momenty, nieważne czy dobre czy żenujące, okropne, jak choćby z Kultu szarżujących nie do zniesienia Sarah Paulson i Evana Petersa, czy wątek z Zodiakiem, kim się okazał, co wywołało u mnie facepalma. Do dzisiaj pamiętam te momenty (choć wolałbym o nich zapomnieć), a z 1984 nie zapamiętam nic, jest tak średnio nijako.

 Oczywiście na siłę się znajdzie kilka plusów. Jak zawsze czołówka daje radę. Z aktorów podobała mi się Emma Roberts, sympatyczną postać stworzyła, której się kibicuje, a znam ją głównie z ról niesympatycznych zimnych suk, a okazuje się że potrafi grać normalne, miłe dziewczyny. No i przyznam, że zaczynam lubić córkę Erica Robertsa i bratanicę Julii Roberts, a do niedawna nie przepadałem za tą aktorkę. Nie dlatego że głównie grała wredne laski, bo świetnie pasowały jej takie role, ale bez żadnego powodu jakoś za nią nie przepadałem. Angelica Ross też jest spoko, ale szczerze to nikt z aktorów nie wybija się jakoś bardzo. Większość tak naprawdę nie ma co grać, nie ma szans by bawić się rolą, jak choćby w poprzednim sezonie,  czyli w Apokalipsie, Cody Fern zagrał doskonale Michaela Langdona, w pewnym sensie antagonistę, głównego złego sezonu. Powiem tak,że gdybym nie znał Ferna z innych ról u Murphy'ego to bym powiedział, że to jeden z wielu jego aktorów, ale bez talentu, a przecież jest odwrotnie, gość to dobry aktor. W sumie to mogę wyróżnić Dylana McDermotta w roli tajemniczego autostopowicza, jest to rola trzecioplanowa, ale bardziej mi się spodobał jak cała ferajna.

A co do Brzęczyka, to morderca jak morderca, John Caroll Lynch stara się jak może, podoba mi się wątek związany z jego przeszłością, ale o wiele lepiej wypadł jako morderca-clown w Freak Show. Miałem wrócić też do Nocnego Prześladowcy, który wypada też tak sobie, ale nie dlatego, tylko w związku z pewną nieścisłością. Bo w Hotelu w którym się pojawił jako duch wynika, że zmarł w więzieniu w 2013 roku, a jego historia ma zupełnie inne zakończenie w 1984, nie umiera w wiezieniu. Inna sprawa że Nocny Prześladowca to postać inspirowana prawdziwym seryjnym mordercą, który zmarł właśnie w więzieniu w 2013 roku.

Niby każda seria to osobna historia, ale nie tylko w Apokalipsie, który był crossoverem kilku sezonów było kilka innych sezonów, gdy sugerowano, że serial dzieje się w jednym uniwersum. No chyba że tą nieścisłość wyjaśni się tym, że w świecie AHS są różne światy, multi uniwersum, ale tak można wszystko wyjaśnić.


Jak napisałem wcześniej prosta historia, jak to bywa w slasherach, a mimo tego że to najkrótszy sezon ze wszystkich, to wiadomo, że fabuły raczej nie starczy na 9 odcinków. Więc historia zapełniona jest retrospekcjami oraz zwrotami akcji w połowie sezonu, których nie zdradzę, i nawet dają radę, ale jednak nie są tak fajne twisty jak choćby w Roanoke, gdzie też była prosta historia, czysta zabawa w horror o duchach, które mordowały każdego, ale oglądało się dobrze, zarówno pierwszą połowę, jak i drugą po zwrocie akcji, gdy fabułę wywrócono do góry nogami. W połowie 1984 dochodzi do restartu, w odcinku "Episode 100" (jest to setny odcinek całego serialu, ale nie lepszy od innych), gdzie serial trochę zmienia się, ale to nie są twisty na miarę tych z Roanoke, gdy serial wywrócono do góry nogami, a raczej takie, że drugą połowę można nazwać sequelem pierwszej połowy, bez zdradzania szczegółów.

Podsumowując 1984 nie działa jako horror, nawet tak prosty jak slasher, nie działa jako hołd dla tego gatunku, ani jako parodia, komedia, jak było z Apokalipsą, który jest świetnym pastiszem serialu. Aktorsko też nikt nie zachwyca. No i sceny morderstw są takie sobie, nie robią wrażenia (może poza tymi w finale), zwłaszcza jak przypomni się sceny zabójstw z poprzednich serii. Ale co najbardziej zaskakujące to nie ma też pomysłowych campowych i kiczowatych momentów, z czego AHS jest zna. Nawet nie ma żenujących momentów, po których strzelało się facepalmy z zażenowania, więc oceniam sezon całościowo za średni, nijaki. Choć przyznaję, że to chyba pierwszy przypadek, gdy wszystkie odcinki są na wyrównanym poziomie, nie jest tak, że dobry odcinek, słaby, średni, znakomity, czyli nierówność w sezonie, ale wszystkie stoją na tym samym wyrównanym średnim poziomie, odcinki zlatują szybko, ale nie wywołują emocji. Ocena: 5/10.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #198 : Listopad 16, 2019, 23:13:37 »

A nie, zapomniałem się po prostu wypowiedzieć ;) Albo mi się nie chciało :D

Ogólnie jednak "Apocalypse" mnie jednak nieco rozczarowało. Pierwsze odcinki intrygujące, postać Michaela fascynująca, do tego w tym outpoście panowała dwuznaczna atmosfera, trudno było przewidzieć, co się wydarzy dalej. Niestety, bodaj na wysokości trzeciego odcinka zaczyna się gigantyczna retrospekcja, która w zasadzie trwa do samego końca. Myślę, że za mało tu jakości "własnej" a za dużo odcinania kuponów z Murder House i Coven. Do tego postać Misty Day pojawia się tylko po to, by się pojawić, nie odgrywa w fabule właściwie żadnej roli. Tak jakby wprowadzono ją tu wyłącznie po to, by Lily Rabe mogła pochwalić się bicepsami :D

Strasznie irytował mnie też wątek tych dwóch informatyków, czy kim tam oni byli (szczegóły już mi się zatarły w pamięci) - byli przerysowani w nieznośny dla mnie sposób. Ogólnie sezon dla mnie na 6/10, czyli tak średnio, przynajmniej 4 sezony podobały mi się bardziej.

1984 zobaczę, ale cudów się nie spodziewam, jako że miłośnikiem slasherów nigdy nie byłem, więc zaliczę na zasadzie bycia fanem serii jako takiej.
Zapisane
Strony: 1 ... 8 9 [10]   Do góry
Drukuj
Skocz do: