Strony: 1 ... 28 29 [30]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Niewarte tematu filmy rozmaite  (Przeczytany 89357 razy)
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #580 : Styczeń 22, 2019, 07:44:44 »

Mi się również ten film niezbyt podobał i był niezwykle nierówny. Nie pamiętam szczegółów, bo widziałem go całe wieki temu, ale kojarzę, że przypadł mi do gustu jedynie segment Rodrigueza (którego ogólnie nie znoszę), że odsłona z Madonną była słabiutka i że irytował mnie niezwykle Tim Roth (którego ogólnie bardzo lubię), nie cierpię takich wyolbrzymionych ról.
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #581 : Styczeń 28, 2019, 16:07:59 »

Dalszy ciąg dywagacji o filmach niedawno oglądanych.

Dywizjon 303. Historia prawdziwa
No to i nadrobiłem tę bardziej polską produkcję o polskich pilotach biorących udział w walkach o Wielką Brytanię. Nie uniknie się porównań z tym drugim filmem o tej tematyce. Muszę przyznać, że ten podobał mi się bardziej. Jest przede wszystkim żywszy i bardziej zrozumiały. No i sceny lotnicze, choć nie powalają, to są lepsze. Tutaj mamy plejadę polskich "gwiazd", ale wypadają nawet zgrabnie. Przede wszystkim, niestety, brakowało funduszy, przecież to temat na kapitalne widowisko. Można połączyć dramat, komedię i epickie kino przygodowe. Widać, że na to nie ma środków i nie zrobi się naprawdę wybitnego filmu o tych wydarzeniach.
6/10

Zabawa, zabawa
Muszę przyznać, że z wielką chęcią udawałem się do kina, bo nadzieje po Moje córki krowy były spore. I na kolejny filmy Kingi Dębskiej z pewnością też będę czekać z utęsknieniem. Tym razem poruszany jest problem jakim jest alkoholizm, ale w środowisku kobiet. Nie jest to codzienny temat filmów, niemniej jest bardzo aktualny. Na pierwszy plan wyłaniają się zresztą wszystkie role, każda zagrana świetnie. Historie są trzeba przyznać tragiczne, ale nie są okazywane tak jak to często w polskim kinie: siermiężnie i z wyolbrzymieniem ohydy. Reżyserka postawiła mimo wszystko na większą subtelność obrazu. Dodatkowo łączy elementy lekko komediowe poprzez postaci niezbyt lotnych policjantów. Ogólnie raczej polecam obejrzeć.
8/10

Gwiazdy
Kolejny film, po obejrzeniu którego, myśli się "co też by z tego wykręcili Amerykanie?". Historia ma bowiem niesamowity potencjał. Piłkarz, który miał szansę być wielki, ale ograniczała go szalona miłość, aspekt polityczny, wątek osobistej zemsty i jeszcze w tle jest historia kryminalna.Trzeba przyznać, że sama biografia jest po prostu ciekawa - a przedstawiona jest w sposób przystępny. Można byłoby dużo więcej z tego filmu wycisnąć. I tego szkoda. Dlatego tylko
6/10

Porady na zdrady
Typowa polska komedia romantyczna, piękna sceneria Warszawy, obowiązkowo siedziba Agory, szczątkowy scenariusz, ze 3 śmieszne gagi na film. Włosów z głowy rwać nie trzeba.
4/10

Tam, gdzie rosną poziomki
Muszę przyznać, że nie powalił mnie ten film na kolana. Rozważania filozoficzne o życiu starszego profesora podczas wyprawy na własny jubileusz naukowy. Nie rozumiem fenomenu tego dzieła, nie porywa, nie składa się z jakichś bardzo głęboko przemyślanych, zaskakujących scen. Chyba po prostu się ten film zestarzał. Najbardziej mnie zaskakuje, że akurat poziomki są uznane za szczytowe dzieło Bergmana. Moim zdaniem nawet nie ma ten film startu do Hańby czy Siódmej pieczęci.
6/10

W dobrej wierze
Uchodźcy z ogarniętego wojną domową Sudanu otrzymują możliwość nowego życia w USA. Generalnie historia słodko-gorzka, wpierw przedstawiono tragedię biednych, prześladowanych ludzi, a potem ich początki życia na innym kontynencie, w zupełnie innej kulturze. Bardzo przyjemnie się ogląda, choć film niczym wielkim się nie charakteryzuje.
6+/10

Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #582 : Styczeń 28, 2019, 17:22:32 »

Nie mogę się zgodzić z opinią nt. "Poziomek", ten film się przecież w zasadzie nie zestarzał, bo historia jest bardzo uniwersalna.  Zresztą - nawet w tym roku o nagrody ociera się film o podobnej tematyce ("Żona" z Glenn Close). Słabo znam Bergmana, ale właśnie ten film podobał mi się najbardziej.
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #583 : Styczeń 28, 2019, 19:25:11 »

Że tematyka się nie zestarzała i jest uniwersalna to jedna sprawa. Szczególnie, że temat wałkowany jest od zarań dziejów :D
Spójrz przykładowo na jedną z pierwszych scen - tej z trumną. Szczerze mówiąc, to dziś nie przeraża, nie skłania do refleksji, lecz bardziej no po prostu śmieszy. Na pewno inaczej się odbierało ten film w latach 50 lub 60, a inaczej obecnie.
Filmów o podobnej tematyce jest na pęczki i akurat ten uznaję za mało ciekawy.
Spójrzmy choćby na film z tego samego roku i tego samego autorstwa: Siódma pieczęć. Mamy niebanalny pomysł, metaforykę, ciekawe przedstawienie, świetne kreacje aktorskie, lekki specyficzny humor, no i niezwykle pamiętliwe sceny, jak gra ze śmiercią w szachy.
Ale oczywiście każdy może mieć inną opinię :)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #584 : Styczeń 28, 2019, 19:27:35 »

A widzisz, do "Siódmej pieczęci" podchodzę jak pies do jeża i nie oglądałem. Nie przepadam za kinem wypełnionym symbolami. Wiem tylko, że "Tam, gdzie rosną poziomki" podobały mi się bardziej, niż "Źródło" czy "Szepty i krzyki".
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #585 : Styczeń 29, 2019, 09:27:29 »

Szepty i krzyki w ogóle mi się nie spodobały, stracony czas :) Jajo węża było niezwykle przekombinowane, szczególnie, że przez całą filmografię światową przewinęło się multum filmów o podobnej tematyce. Były prostsze, mniej wydumane, a zdecydowanie lepiej pokazywały o co chodzi i lepiej budują atmosferę strachu.
Źródła jeszcze nie widziałem, właśnie zobaczyłem, że jest powiązany z filmem Ostatni dom po lewej, co muszę przyznać, że mnie zaintrygowało.
Generalnie to śmiało mogę powiedzieć, że nie jestem największym fanem Bergmana :)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #586 : Styczeń 29, 2019, 11:11:47 »

Też trochę nie rozumiem zachwytów jego twórczością ;) "Tam, gdzie rosną poziomki" akurat mi się podobały, ale wolę, dajmy na to, "Nebraskę", w podobny sposób nostalgiczną. A te powiązania z "Ostatnim domem..." to dziwne nieco mimo wszystko ;)

I cieszę się, że ktoś ma podobne zdanie nt. "Szeptów.." :) "Siódmą pieczęć" na pewno zobaczę, ale wątpię, by mnie to urzekło. To będzie seans na zasadzie: wypada znać.
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #587 : Styczeń 29, 2019, 11:22:59 »

Szepty oglądaliśmy w cztery osoby i wszyscy mieli mniej więcej taką samą opinie, więc nie jesteśmy odosobnieni  :haha:
Dokładnie mógłbym też się podpisać pod tą Nebraską, zresztą filmów o podobnej tematyce jest więcej i na mnie Tam, gdzie rosną poziomki zrobił mniejsze wrażenie.

A co do Siódmej pieczęci, to zobacz, ten film jest bardzo wyrazisty i choćby dlatego warto się z nim zapoznać.

A jeszcze odnośnie do powiązania z Ostatnim domem po lewej, zacytuję za angielską wikipedią: "The story is inspired by the 1960 Swedish film The Virgin Spring, directed by Ingmar Bergman, which in turn is based on a Swedish ballad, "Töres döttrar i Wänge".
« Ostatnia zmiana: Styczeń 29, 2019, 11:37:35 wysłane przez J1923 » Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #588 : Styczeń 29, 2019, 11:53:07 »

Podejrzewałem, że to tylko "is inspired". Pewnie Craven chlapnął w którymś wywiadzie, iż zainspirował go ten film i tyle.

Przejrzałem filmografię Bergmanna i zaznaczyłem sobie 17 filmów do zobaczenia, nawet jeśli faktycznie zobaczę tylko 10 z nich to i tak będzie dobry wynik ;) Na pierwszy ogień pójdą chyba "Siódma pieczęć", "Persona" i "Godzina wilka".
Zapisane
marczewek

*

Miejsce pobytu:
była stolica byłego województwa




mój nik wzion sie od mojego imienia

« Odpowiedz #589 : Luty 15, 2019, 16:12:08 »

Zabójcy (1964)
Ostatni film Ronalda Reagana przed porzuceniem aktorki, na rzecz kariery politycznej. Nawet nie wiedziałem że jest na podstawie powieści Ernesta Hemingwaya. Dwóch zabójców likwiduje cel, i szybko znika. Podczas powrotu, jeden z nich nie może zrozumieć, czemu ich ofiara nie uciekała, choć wiedziała że oni nadchodzą. Postanawiają dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. Doborowa obsada aktorska, ale film mnie nie porwał. 6/10

Wielki sen (1978)
Philip Marlowe zostaje zatrudniony przez generała Sternwooda do zbadania próby szantażu na jednej z jego córek. Przy okazji dowiaduje się że zniknął mąż tej drugiej. Remake filmu z 1946 roku, tyle że akcję przeniesiono do Londynu. Te córki generała to mogli trochę lepiej wybrać, bo dość toporne aktorki im się trafiły. Nierówna obsada, 6/10

Z podniesionym czołem (1973)
Film na podstawie życia Buforda Pussera, legendarnego szeryfa, który wypowiedział wojnę miejscowej gangsterce. Oglądałem też ugładzoną wersję z The Rockiem, i sam nie wiem która lepsza. Obie mają swoje wady i zalety.
Nawet niezłe 7/10

Bullet (2014)
Frank "Bullet" Marasco jest tajnym agentem, który myśli tylko o przejściu na emeryturę. Wisienką na torcie ma być jeszcze tylko skazanie miejscowego gangstera. Niestety zostaje porwany jego wnuk, i córka gubernatora. Mafijny boss chce ich wymienić na swojego syna. Typowy akcyjniak klasy B. Durne to i niemiłosiernie naciągane ale da się obejrzeć. 5,5/10

Yakuza (1974)
Kolejny film z Mitchumem. Harry Kilmer powraca po latach do Japonii, żeby odbić z rąk Yakuzy córkę swojego dawnego przyjaciela. Klimatyczny i mocny film, dużo scen walki mieczem i różnych innych. Warto. 7/10

Krocząc wśród cieni (2014)
Matt Scudder zostaje wynajęty przez gangstera, by znalazł zabójców jego żony. Przypomina klimatem kino lat 70-80.
Nie do końca mnie przekonał, strasznie nierówny. A końcówka już przekombinowana. 6/10

Kler (2018)
Sam nie wiem co napisać o tym filmie. Film jak film. Arcydzieło kinematografii na Oskara to nie jest. Gdyby nie świetny Jakubik i Więckiewicz, to by nie było co oglądać. 6/10

Na linii (2015)
Ale fatalny film. Większych bzdur nie oglądałem od dawna. Po co telewizja coś takiego kupuje  :haha:
Absurd goni absurd, aktorzy to chyba pierwszy raz scenariusz widzieli w dzień zdjęć. Końcówka to już hit hitów, polecam.
Wielkie WTF. 4/10 to za dużo.
« Ostatnia zmiana: Luty 15, 2019, 16:24:05 wysłane przez marczewek » Zapisane

- Klasyka to książki, które ludzie cenią i których nie czytają.
Mark Twain
michax77

*



« Odpowiedz #590 : Luty 16, 2019, 20:22:16 »

The Hate U Give (2018)

Starr Carter to nastolatka mieszkająca w czarnej dzielnicy, ale uczęszczająca do dobrej bogatej szkoły mieszczącej się w białej dzielnicy miasta. Pewnego dnia wracając z imprezy ze starym przyjacielem zostają zatrzymani przez policjanta. Znakomity dramat poświęcony rasizmowi i nienawiści, który w pierwszych minutach ogląda się jak lekki film młodzieżowy o dziewczynie mającej typowe problemy wieku młodzieńczego, a od pewnego wydarzenia zamienia się w film na ważny temat, ale podany w sposób taki, że widz się angażuje, przynajmniej ja. Podoba mi się, że w filmie mamy pokazane różne strony nienawiści i rasizmu - nic tutaj nie jest czarne, ani  białe. Nie jest tak, że wszyscy gliniarze są źli, a wszyscy czarnoskórzy dobrzy. Ciekawe jest też to, że pomimo dramatycznych wydarzeń jakich jesteśmy świadkami to po seansie nie dopadła mnie depresja, ale jest się optymistycznie nastawionym do świata. Film jeśli chodzi o stronę techniczną jest  świetnie wyreżyserowany,  zmontowany i dobrze napisany. No i Amandla Stenberg znakomicie się spisała w głównej roli i choćby dla niej warto film obejrzeć. Ocena: 8/10.

Boy Erased (2018)

Film oparty na faktach. Jared syn poważanego pastora nie może sobie pozwolić na to, by być otwarcie gejem. Gdy prawda wychodzi na jaw rodzice kierują go do ośrodka, w którym sprowadza się młodzież na jedyną właściwą drogę. Dobry dramat oparty na faktach w reżyserii Joela Edgertona, którym potwierdza, że poprzedni udany film aktora nie był przypadkiem (thriller The Gift z 2015). Warto obejrzeć choćby dla Lucasa Hedgesa, Russella Crowe'a, Nicole Kidman i Joela Edgertona w rolach głównych. Ocena: 7/10.

Juliusz (2018)

Jak lubię obejrzeć polskie filmy to są filmy takie, których nie tykam od dawna. Są to produkcje Vegi, które odpuściłem po tym jaką traumą był dla mnie "Pitbull Niebezpieczne kobiety" i od tej pory obiecałem sobie, że nigdy więcej nie obejrzę, nawet za darmo, kolejnego filmu z uniwersum Vegi i trzymam się tego twardo od lat.  Nie oglądam też polskich komedii (nie licząc oczywiście klasyki, którą doskonale znam) i jak mnie pamięć nie myli to ostatnią polską komedią jaką widziałem była "Planeta singli", która zebrała dość dobre oceny. Zainteresowałem się Juliuszem, bo fajni aktorzy w rolach głównych i też z powodu Michała Chacińskiego, czyli  krytyka i dziennikarza filmowego, którego cenię za np. artykuły w Esensji i program jaki prowadził przez długi czas czyli Tygodnik Kulturalny, który wyprodukował właśnie Planetę Singli i był scenarzystą.

 Więc postanowiłem dać szansę też Juliuszowi, którego jest jednym z ośmiu scenarzystów wśród których są standuperzy, dziennikarze i trochę obawiałem się filmu, bo nie przepadam za standupem polskim (najlepsze że w filmie dostaje się polskiemu standupowi i jeśli chcieli zareklamować w filmie to nie wyszło). Ale okazało się że dostałem fajną komedię, która nie opiera się tylko na gagach, nie jest to zbiór żartów, ale z czasem pojawia się w filmie powaga. I nie jest to do końca taki film jak sugerował trailer, że same żarty, bez fabuły, ale bardziej komediodramat, gdzie żarty przechodzą w poważne tematy i potrafią wzruszyć. Udało się polakom nakręcić film, który łączy różne style i nic nie zgrzyta.

W filmie mamy przesympatycznych bohaterów, którzy mają wady, ale widzowi na nich zależy granych przez aktorów, których za często w polskim kinie nie widzę ostatnio. Mamy dobre role Wojciecha Mecwaldowskiego w roli Juliusza, który przypomina trochę Adasia Miauczyńskiego i Rafała Rutkowskiego w roli jego przyjaciela. Ale najlepszy moim zdaniem jest Jan Peszek w roli ojca tytułowego bohatera, zwłaszcza sceny z ojcem i synem są dobre, które jak trzeba bawią, a innym wzruszają, oraz Anna Smołowik w roli sympatycznej pani weterynarz, którą poznaje Juliusz. Smołowik i Mecwaldowski mają fajną chemię i świetnie ich razem się ogląda na ekranie. A na drugim planie pojawia się sporo znanych nazwisk, niektórzy zaliczają cameo, ale jeden gościnny występ trzeba przyznać jest wyjątkowy i mam na myśli rolę Macieja Stuhra. Nie będę spoilerował, ale w takiej roli dawno go nie widziałem, najlepsza lat Macieja Stuhra od lat:)

Juliusz to sympatyczny komediodramat, czyli gatunek jakich mało się kręci w Polsce. Film nie jest oryginalny, wiele pomysłów już gdzieś wcześniej widziałem, ale ogląda się z przyjemnością. Ocena: 7/10.

Kler (2018)

To nie jest tak słaby film, vegopodobny jak co niektórzy by chcieli i co sugerował słaby trailer po którym można było odnieść wrażenie, że to komedia wyśmiewająca księży. Smarzowski to o wiele lepszy reżyser jak Vega i tyle w tym temacie. Zresztą w trailerze są chyba wszystkie żarty jakie znalazły się w filmie, więcej takich scen nie ma. Oczywiście Kościół, ale nie jako wspólnota wiernych, tylko jako instytucja przedstawiona jest jak korporacja i w negatywnym świetle, tylko że nie mamy tutaj do czynienia z samymi złymi ludźmi, bo też pokazał Smarzowski ludzi dobrych.

Gajos gra czarny charakter i zachowuje się jak Don Corleone z Ojca Chrzestnego, ale reszta głównych bohaterów (z jednym wyjątkiem) ma swoje wady i są to ludzie co mają moralny kodeks. Nie będę pisał o jakie postacie mi chodzi, które są dobre lub złe, bo to byłby spoiler. Smarzowski też trochę zabawił się oczekiwaniami widowni, bo jest kilka scen gdy coś sugeruje złego, trolluje widzów, a koniec końców okazuje się, że nie jest tak jak myśleliśmy. A poza tym to realizacja na typowym poziomie dla Smarzowskiego, czyli szybki, przeskakujący montaż, gdy łatwo przegapić ważne sceny, dobrze napisany i wyreżyserowany, ale do najlepszych filmów Smarzowskiego jak Wołyń, Dom Zły, Róża to daleko, ale też to nie jest poziom najsłabszych filmów reżysera jak Pod Mocnym Aniołem i Drogówki. Oczywiście w filmie brakuje subtelności, ale Smarzowski nigdy nie słynął z subtelności co widać choćby po nazwisku arcybiskupa, czyli Mordowicz, albo ostatnia scena, gdzie mamy typowego szmarzowskiego uderzającego przekazem w twarz widza mocno, żeby widz poczuł się źle, ale trochę przesadził w zakończeniu. Finałowa scena wywołała emocje u mnie, ale dlatego bo polubiłem tego księdza (nie napiszę którego bo to byłby spoiler), a nie dlatego co chciał tą sceną przekazać Smarzowski. Rozumiem co w tej scenie chciał pokazać, znieczulicę ludzką, ale miałem w głowie pytanie "czemu nikt nic nie zrobi?".  Jest to porządna produkcja na ważny temat, ale też nie tak czarno biała jakby chcieli przeciwnicy filmu, zwłaszcza ci którzy go nie oglądali, ani też żadne arcydzieło, jakby co niektórzy chcieli.  Choć czy ktokolwiek mówił że to ma być arcydzieło.

I też nie pokazująca nic czego bym nie wiedział o Kościele Katolickim. Kler warto obejrzeć choćby dla obsady, która wymiata w rolach głównych. Więckiewicz gra na poziomie poniżej którego nie schodzi i od początku budzi najwięcej sympatii w swojej roli, Gajos też na wysokim poziomie co żadnym zaskoczeniem nie jest i jakimś cudem  nie przerysowuje roli arcybiskupa, choć to postać rodem z piekła, ale najlepsi są Braciak i Jakubik, którzy tworzą najbardziej skomplikowane i nie tak oczywiste postacie jakby się na początku filmu wydawało. Jakubik od wielu lat pokazuje, ze jest jednym z najlepszych aktorów polskich, ale rolą księdza Andrzeja to dla mnie po prostu wybitny poziom, nie gorszy jest Braciak w roli księdza Leszka. Postawię 7/10, bo to dobry film, choć niepozbawiony wad, ale też nie tak negatywnie nastawiony do samych księży jakby co niektórzy chcieli albo sądzili że będzie bo pokazał w tej instytucji też dobre jednostki i to na pierwszym planie. Zresztą znam opinie księży i zakonników, którym się film podobał co pewnie dla niektórych jest szokiem.

Overlord  (2018)

II wojna światowa. Grupa amerykańskich żołnierzy ląduje w okupowanej przez Niemców Francji. Mają za zadanie zniszczyć nadajnik znajdujący się na szczycie kościoła. Poznają Francuzkę u której się postanawiają ukryć. Dowiadują się też o eksperymentach  eksperymentach  przeprowadzanych w kościele dla chwały Hitlera. Dobry Bklasowiec łączący w sobie kino wojenne z krwawymi horrorem, gdzie mamy dobrze pod względem realizacyjnym nakręcone sceny walk, strzelalin, dużo krwi i flaków. No i ekipa jest fajna, same sympatyczne postacie na czele z synem Kurta Russella i Mathilde Oliver w roli Chloe u której się ukrywają amerykanie. Film wygląda po prostu pięknie, jest świetnie udźwiękowiony i ma sporo gore, czyli nic tylko oglądać tą bezpretensjonalną rozrywkę. Poczułem się na seansie jakbym się cofnął w czasie i grał w gierki typu Wolfenstein i Doom. Choć zaskakujące, że samego gore i horroru jest bardzo mało,  wątki paranormalne są na drugim planie. Oczywiście to produkcja klasy B i nie ma sensu się zastanawiać np. nad tym skąd czarnoskóry w oddziale amerykańskim. Pewnie gdyby taki film nakręcił Tarantino to wszyscy piali by z zachwytu a tak to pomimo całkiem dobrych opinii jakie zebrał, to wydaje mi się że przeszła Operacja Overlord troche niezauważona przez kina a to fajna rozrywka. Ocena: 7/10.

The Man Who Killed Hitler and Then The Bigfoot (2018)

Człowiek który zabił Hitlera, a potem Wielką Stopę to film jaki mógłby nakręcić Rodriguez, albo Tarantino, a w przypadku debiutu jako scenarzysty i reżysera niejakiego Roberta Krzykowskiego (są polskie elementy w filmie) mamy do czynienia z dziwną mieszanką fantastyki, surviwalowy, przygody i melodramatu. A przede wszystkim ten miszmasz to dramat o przemijaniu, żalu za straconymi szansami, tęsknotą za miłością oraz o złych i dobrych wyborach w życiu. Jakimś cudem to wszystko działa za co brawa dla debiutanta, że udało mu się utrzymać ten miszmasz w całości i film nie rozsypał się. A poza tym mamy ładną muzykę, pięknę zdjęcia i świetną obsadę, jak Caitlin Fitzgerald, Ron Livingston, a przede wszystkim Aidan Turner (znany chyba najbardziej z  np. trylogii Hobbit Jacksona i serialu BBC Poldark) w roli młodego tytułowego bohatera  i Sama Elliott w roli starszego Calvina Barra. Turner to fajny aktor i mam nadzieję, że kariera Szkota się rozwinie, ale przede wszystkim liczy się Elliott w głównej roli, ta klasa, ten styl i choćby za niego ta produkcja zasługuje na 7.10. Ale lepiej przed seansem nie oglądać trailera, który zdradza cały film i zapowiada zupełnie inną produkcję, bardziej lajtową, z większą ilością akcji, a to zupełnie inny film, bo jest to produkcja spokojna. W sumie wszystkie sceny akcji są w trailerze. Ocena: 7/10.

Miss Pettigrew Lives For A Day (2008)

Akcja dzieje się kilka lat przed wybuchem II wojny światowej. Zwolniona z pracy guwernantka znajduje zatrudnienie w domu młodej Amerykanki, Delysii Lafosse, która prowadzi beztroskie życie. Przeurocza komedia w starym stylu, trochę przypominająca dawne filmy Woody Allena i świetny serial Amazonu Cudowna Pani Maisel. Świetne dialogi i reżyseria. No i ta obsada, bo mamy Ciarana Hindsa, Marka Stronga (z włosami), Lee Pace (śpiewa!), ale przede wszystkim Amy Adams i Frances McDormand, które dały prawdziwy popis aktorstwa.

McDormand w roli zahukanej guwernantki trzymającej się swoich zasad i Adams w roli dziewczyny romansującej z trzema facetami tworzą doskonały duet. Co do Adams w roli Delysii to przypominała mi trochę księżniczkę, którą grała w Zaczarowanej, którą uważam za jedną z najlepszych Adams. Była to też rola którą łatwo było przeszarżować, a w przypadku tego filmu mamy kolejną świetną rolę Adams z lat, gdy nie grała samych poważnych ról, więcej się śmiała na ekranie. Szkoda, że ostatnio poszła w same dramaty. Oczywiście dobra jest też w ciężkich rolach jak np. w serialu HBO "Sharp Objects", ale fajnie jakby wróciła też do lżejszych ról. A nie dość że świetnie gra, to jeszcze w Miss Pettigrew wzroku nie można od aktorki oderwać (scena gdy ubrana w samo futro tarza się na tapczanie to kult nad kulty).  Ocena: 8/10.

Polar (2019)

Pastisz filmów o mordercach, który chyba każdemu będzie się kojarzył z Leonem Zawodowcem i Johnem Wickiem (nawet jest wątek z psem czyli jak w filmach z Keanu Reevesem, tylko kończy się inaczej, dość niespodziewanie). Jest sporo humoru, miejscami bardzo czarnego i pełno sucharów. Niektóre żarty siadają, ale w większości pudłują. Jest też dużo seksu i scen brutalnych, więc jak ktoś ma słabą odporność na brutalność to lepiej niech nie ogląda.

Plusem jest Winnick lepiej znana jako Lagertha z Wikingów, która nawet z roli drugoplanowej ograniczającej się do rozmów przez telefon potrafi coś wykrzesać swoją charyzmą. Choć szkoda, że aktorka znająca sztuki walki nie ma okazji pokazać swoich zdolności.

Ale najważniejszy i najlepszy jest Mads Mikkelsen w roli emerytowanego zabójcy, który jest chodzącą charyzmą. Mads ciągnie film na swoich barkach. Słabe są wszystkie sceny z ekipą killerów hipsterów polujących na Madsa, oprócz tej w której dochodzi do konfrontacji między nimi.

Rozumiem, że film miał być przesadnie brutalny, taka stylistyka trochę jak z Sin City (zresztą film oparty na komiksie), ale w scenach tortur jak Mads obrywa to nawet Gibson w Braveheart by nie wyszedł żywy (wspominam ten film bo główny zły ma fioła na punkcie Wallace'a). Nie wiem tylko co Mads Mikkelsen ma z oczami w filmach. W Casino Royale miał oko wyblakłe i krwawiło mu, w Valhalla Rising nie miał oka, a tutaj też ma problem z okiem. W ogóle pod koniec filmu wygląda jak Jurand ze Spychowa z Krzyżaków:) Ocena: 5/10 czyli nie taki tragiczny film jak co niektórzy mówią i piszą, tylko zwykły średniak.
« Ostatnia zmiana: Luty 16, 2019, 20:48:02 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #591 : Luty 16, 2019, 20:23:13 »

The Negotiation (2018)

W Bangkoku zostaje porwanych dwóch Koreańczyków, policjant i dziennikarz. Porywacze chcą aby sprawą zajęła się negocjatorka komisarz Ha. Jak się okazuje sprawa jest bardziej skomplikowana niż początkowo się wydaje. Bardzo dobre kino trzymające w napięciu oparte na twistach, które mają sens ze świetnymi rolami Son Ye-jin i i Hyun Bina w roli policjantki i porywacza. Polecam nie tylko miłośnikom dobrego kina rozrywkowego z Korei Południowej, czy ogólnie z Azji do których się zaliczam. Ocena: 8/10.

The Old Man and the Gun (2018)

Pożegnalny film Redforda w reżyserii twórcy tak świetnych filmów jak ?A Ghost Story? i ?Pete?s Dragon? to przeurocze kino w starym stylu. Redford emanuje szarmanckim humorem i radością życia w roli marzyciela, który od dziecka pozostaje sobą. Oprócz Redforda, który nie stracił nic ze swojego uroku i charyzmy równie dobra jest Sissy Spacek w roli starszej pani z którą się zaprzyjaźnia. Mają kapitalną chemię i to dzięki tej dwójce film jest tak dobry, ale to też produkcja, która ma kilka warstw. Jest to też hołd dla Redforda. Jest pełno nawiązań do jego filmografii jako aktora i reżysera poczynając od napisu na początku filmu czyli ?to wydarzyło się mniej więcej naprawdę?, który jest cytatem z filmu ?Butch Cassidy i Sundance Kid?, są pokazane sceny z innych filmów aktora, itd.

W jednej scenie mówi do Spacek, że chciałby przed śmiercią nauczyć się jazdy konno, a w końcówce jedzie na koniu, bez żadnej nauki. A wszyscy dobrze wiemy, że kto jak kto, ale Robert Redford umie jeździć konno. Nie mógł wybrać sobie lepszego filmu na pożegnanie jak Gentleman z rewolwerem, aby przejść na aktorską emeryturę. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów aktora. Ocena: 7+/10.

Bohemian Rhapsody (2018)

Lubię Freddiego i zespół (nawet koszulkę Queen miałem w latach 90-ych), ale nie wczytywałem się nigdy w historię zespołu. Ale pomimo tego, że nie znam historii Mercury?ego i zespołu to i tak zauważyłem jak wiele przekłamań jest w filmie. Gdyby to był dobry film to nie przeszkadzało by mi to, że  pozostali członkowie zespołu pokazani są jak święci, chodzące ideały, którzy nigdy nic złego nie zrobili, nie brali narkotyków i nie brali udziału w imprezach, a jedynym, któremu sława uderzyła do głowy to Mercury.

Gdyby to był dobry film nie przeszkadzały by mi przekłamania historyczne, czyli rozbicie zespołu przez Freddiego i diagnozę choroby,  które w filmie pojawiają się przed koncertem, a wiadomo, że o chorobie piosenkarz dowiedział się kilka lat po koncercie. Rozumiem, że twórcy chcieli zrobić z koncertu coś wielkiego ? najlepszy występ  i pogodzenie się zespołu z synem marnotrawnym, ale to niestety jest słaba laurka i dlatego mi wszystkie przekłamania bardzo przeszkadzają.

Podobnie jak to, że z filmu wynika, że wszystkie przeboje zespół stworzył na wsi jak za pstryknięciem palców. Nie ma żadnej burzy mózgów, po prostu wpadali od razu na pomysł i tyle. Rami Malek stara się jak może w głównej roli, ale to też żadna zachwycająca rola, daleko mu do np. Vala Kilmera z "The Doors" Stone?a. Jest po prostu ok, najlepiej wypada w sekwencji z Live Aid, czyli w najlepszej scenie filmu. Ale jak na napisach końcowych pokazano prawdziwego Mercury?ego to zjada charyzmą Maleka.

Nie mówię, że film nakręcony przez Barona Cohena i z nim w roli głównej byłby czymś lepszym, tego nie wiem, choć z pewnością historią bliższą prawdy, bo nie pod dyktando pozostałych członków zespołu. BR będzie zapamiętany głównie dlatego, bo ciągle jest nominowany do różnych nagród pomimo tego jak to słaby, bezpieczny i nijaki film. Nadaje się do puszczenia w popołudnie w weekend by obejrzeć z całą rodziną.

A to jak w słaby sposób przedstawiono przyjaciela Freddiego to śmiech na sali. Pokazano Paula Prentera prawie jak diabełka, który sprowadza piosenkarza na złą stronę mocy i jest odpowiedzialny za całe zło. Zresztą wątki homoseksualne też wyszły bardzo słabo i żenująco, szczególnie moment gdy odkrywa Freddie, że jest homoseksualistą. Film utrwala wszystkie stereotypy negatywne na temat homoseksualizmu i mówię to jako osoba, która nie zwraca uwagi na takie rzeczy w filmach, czyli musi być naprawdę źle pod tym względem.

Oczywiście broni się muzyka Queen, ale szczerze to jak chcę posłuchać Queenu to załączę sobie płytę, a jak chcę zobaczyć koncert, którym się film kończy to już lepiej obejrzeć na youtube prawdziwy występ z prawdziwym zespołem a nie imitację, nawet jak wypada w filmie super. Jedyne co dobrego zrobił ten film to właśnie zachęcił mnie do przypomnienia sobie prawdziwego koncertu. Ocena: 4/10.

 Kamerdyner (2018)

Akcja rozgrywa się na Kaszubach. W roku 1900 pruska arystokratka przygarnia kaszubskie niemowlę Mateusza Krolla po śmierci jego matki. Chłopak dorasta w pałacu von Kraussów razem z ich dziećmi, Maritą i Kurtem. Między Matim a dziewczynką rodzi się miłość. Dawno nie widziałem w polskim kinie tak dobrze wyglądającego filmu kostiumowego. Ogląda się najnowszy film Filipa Bajona jak epopeje narodowe jakie kręcono w Polsce w latach 60-80, które uwielbiam, jak np. Chłopi, Lalka, itd.

Jest to połączenie melodramatu z kinem historycznym. Choć dla mnie wątek melodramatyczny jest drugoplanowy, ważniejsza jest historia Kaszubów, którą pokazano do zakończenia II wojny światowej. Realizacyjnie to wysoki poziom, widać wydaną każdą złotówkę. Jest dużo długich ujęć, mastershotów, piękne zdjęcia, kostiumy, scenografia i muzyka. No i świetne role większości aktorów jak np. Janusza Gajosa, Adama Woronowicza, Borysza Szyca, Anny Radwan, Łukasza Simlata, Sławomira Orzechowskiego

Niestety problemem jest para głównych bohaterów, granych przez Sebastiana Fabijańskiego i Marianny Zydek, bo między Maritą i Mateuszem nie ma chemii. Fabijański nie gra źle, lepiej jak w filmach Vegi, ale z tą specyficzną manierą grania, jakby miał wszystko gdzieś to zupełnie nie pasuje mi do tego filmu, choć stara się jak może. Zdecydowanie lepiej wypadła Zydek, ale i tak ciężko uwierzyć w ich miłość. Można pomyśleć mimo tego jak to długi film (2 i pół godziny), że wyleciało sporo scen z zakochaną parą. A przyznam, że chętnie zobaczyłbym trzy lub czterogodzinną wersję Kamerdynera albo w formie miniserialu.

Z jednej strony historia toczy się powoli i pozwala reżyser wybrzmieć historii, a z drugiej strony niektóre wątki chciałoby się, żeby trwały dłużej. Ale za udaną próbę powrotu do epopei jakie kręcono w Polsce wieku temu postawię 7/10, bo udało się Bajonowi zrobić dobry film budzący emocje, choć akurat nie w wątku miłosnym, tylko w wątkach historyczno ? politycznych.

Climax (2018)

Najnowszy film nakręcony w 2 tygodnie z tancerzami przez Gaspara Noe to bardziej doświadczenie filmowe niż film. Oczywiście jest fabuła, bardzo prosta, czyli poznajemy grupę tancerzy na imprezie, gdzie ktoś wsypuje do napoju narkotyk i od tego momentu zaczyna się dzika i psychodeliczna impreza.  Warto było obejrzeć tą szaloną imprę dla choćby samych sekwencji tanecznych poczynając od jednej z pierwszych genialnych  scen (nie pierwszej, bo początek filmu to... a tego nie zdradzę:D).  Sceny tańca wypadają oszałamiająco. Kamera potrafi płynąć pomiędzy tańczącymi, trwać w zawieszeniu i obserwować kolejne układy z lotu ptaka. Widać, że do udziału w filmie zostali zaproszeni prawdziwi tancerze-pasjonaci, w tym też Sofia Boutella, która jest jedyną aktorka w Climaxie (np. Mumia z Cruisem gdzie grała tytułową rolę, Atomic Blonde, itd).

 Warto obejrzeć dla strony wizualno dźwiękowej i fizycznych występów tancerzy dla których szacunek ogromny za to co pokazali w filmie. Choć przyznam, że w drugiej połowie się trochę rozczarowałem, bo myślałem, że będzie więcej scen  tańca, a poszło bardziej w stronę scen kłótni,  darcia się, seksu, krzyków, zażywania narkotyków, prób zabijania się. Trochę za mało tańca w samym filmie.

Jeśli miałbym zaklasyfikować gatunkowo to nazwałbym Climax horrorem imprezowo tanecznym w stylu "Opętania" z Issabelle Adjan. Jako doświadczenie filmowe oceniam na 7/10 bo to produkcja gdzie nie fabuła nie jest ważna, ale strona wizualna i  dźwiękowa robi największą robotę. Polecam oglądać na jak najlepszym sprzęcie, jak największym ekranie i z jak najlepszymi głośnikami. Do filmu pewnie nie wrócę, ale do poszczególnych scen jak choćby pierwszego tańca to z pewnością.
« Ostatnia zmiana: Luty 16, 2019, 20:31:48 wysłane przez michax77 » Zapisane
marczewek

*

Miejsce pobytu:
była stolica byłego województwa




mój nik wzion sie od mojego imienia

« Odpowiedz #592 : Marzec 03, 2019, 11:59:02 »

Dziedzictwo krwi
John po wyjściu z pudła wiedzie sobie spokojne życie w przyczepie gdzieś na pustkowiu. Rzucił picie, uczęszcza na AA, jest tatuażystą. Nie szuka kłopotów, to i one nie szukają jego. Niestety to co omija jego, ściąga na siebie jego córka. Gdy już wpada w mega tarapaty, wiadomo do kogo uderzy. Nic specjalnego, można obejrzeć, ale nie jest to must have. 5,5/10

Błękitna iguana (2018)
Dwóch złodziejaszków pracuje za grosze w jakimś podrzędnym barze, i marzy o jakimś wielkim skoku. Okazja nadarza się gdy pewnego dnia wpada do nich tajemnicza dziewczyna. Oferuje im niezłą kasę za mały napadzik. Szkopuł w tym że oni są na warunkowym, a robota jest w Anglii... Ale nie ma rzeczy niemożliwych dla ich nowej koleżanki.
Trochę taki pastisz filmów o napadach gangstersko kryminalnych. Miejscami bardzo dobry, ale czasem aż prymitywnie głupi.
Trudny do oceny. 6,5/10

Pan Idealny
Martha nie ma szczęścia do facetów, jeden gorszy od drugiego, każdy kolejny łamie jej serce. Wszystko się zmienia gdy poznaje pana idealnego. Nie wie tylko że jej idealny jest płatnym mordercą... Sympatyczna nieco głupkowata komedia, ale warta obejrzenia. 7/10

Pan "Wypadek"
Mike Fallon jest płatnym zabójcą, którego domeną są "wypadki" i "samobójstwa". Osiągnął już niemal perfekcję w tym fachu. Wraz z innymi płatnymi mordercami spotykają się w barze, który prowadzi jego mentor i nauczyciel tego ciężkiego fachu.
Wszystko się zmienia, gdy zostaje zamordowana jego była dziewczyna. Mike obwinia o to kolegów po fachu, i zamierza się zemścić. Ktoś mógłby pomyśleć że to jakaś komedia, ale to całkiem solidny brytyjski akcyjniak. 7/10

Nigdy cię tu nie było
Grubo ponad pół godziny czekałem aż film się rozkręci... no i się nie rozkręcił. Kilka podejść do niego robiłem, ale w końcu się zebrałem i dokończyłem. Nie wiem o co w nim chodziło. Film na podstawie powieści. 5/10

Tajemnice Manhattanu
Kolejny film, który oglądałem na raty. Kiedyś zacząłem, ale po jakimś czasie wyłączyłem bo mnie nudził. Jakiś czas temu trafiłem na jakiś środkowy kawałek w tv i nawet mnie zainteresował. Postanowiłem obejrzeć w całości, i tak fifty-fifty się opłaciło. Nie jest zły, ale chwilami przynudza, a sztywny i wiecznie zmulony Brody strasznie drażni. Zupełnie nie pasuje do roli. 6/10
« Ostatnia zmiana: Marzec 03, 2019, 12:07:59 wysłane przez marczewek » Zapisane

- Klasyka to książki, które ludzie cenią i których nie czytają.
Mark Twain
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #593 : Marzec 04, 2019, 13:00:27 »

To trochę zaległości ode mnie:

Dziewczyna w sieci pająka
Krótko rzec można: syf, kiła i mogiła. Rozumiem, że są jakieś zawirowania z kręceniem dalszych części trylogii, w związku z tym chwycili się tej dopisanej przez Lagercrantza części. Tylko dlaczego zrobili z tego tak fatalny film. Nic tu nie jest dobre.
Można było po prostu odwzorować akcję z przyzwoitej książki, ale nie twórcy postanowili zmienić fabułę w sposób idiotyczny.
Multum naciągnięć, niedorzeczności itp. Akcja głupawa. No ogólnie kupy się to nie trzyma. Zatem nie można obejrzeć tego jako dobry film akcji, sensacyjniak.
Czy fani serii mogą być zawiedzeni? Ależ pytanie, główna postać grana przez Claire Foy jest mało urzekająca, zero podejścia do kreacji, które stworzyły Rooney Mara i Noomi Rapace. Co gorsza, twórcy postanowili Mikaela Blomkvista uczynić młodszym niż Salander...
A na koniec jeszcze napiszę, że momentami Fede Alvarez próbuje naśladować mocno nieudolnie styl Finchera.
2/10 i omijać szerokim łukiem.

Miłość aż po ślub
Głupawa komedia francuska komedia romantyczna, skrojona jak jak polska komedia romantyczna, scenariusz pełen dziur, śmiechu niewiele.
4/10

Julisz
Taki komediodramat do obejrzenia. Poważne problemy potraktowane z lekkim humorem. Niby nic specjalnego, ale może urzec.
6/10

Zwyczajna przysługa
Chcesz obejrzeć coś przyjemnego, momentami śmiesznego, coby Cię zaciekawiło i tak byś nie miał poczucia żenady? To możesz spokojnie zobaczyć Zwyczajną przysługę. Akcja filmu naprawdę wciąga i nie jest głupawa. Po prostu ogląda się z zaciekawieniem co będzie dalej, zwroty akcji co chwilę. Mi się podobał, nawet może bym rzekł, że bardzo, ale przede wszystkim było to pozytywne zaskoczenie.
7+/10

Kamerdyner
No, muszę przyznać, że czekałem na taki film. Na przykładzie jednej rodziny pokazany jest los Kaszubów w czasach odzyskania przez Polskę niepodległości, przez konflikty z ludnością niemiecką i pomorski Katyń, aż do wkroczenia na te ziemie czerwonej zarazy.
Właściwie wszystko opisał michax77 we wcześniejszym poście, ciężko się z nim nie zgodzić i należałoby przyklasnąć idei miniserialu, bowiem nawet te 2,5 godziny to za małe ramy na tę historię.
8/10
« Ostatnia zmiana: Marzec 04, 2019, 13:42:49 wysłane przez J1923 » Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
Strony: 1 ... 28 29 [30]   Do góry
Drukuj
Skocz do: