Strony: 1 ... 44 45 [46]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Niewarte tematu filmy rozmaite  (Przeczytany 159186 razy)
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #900 : Lipca 21, 2022, 13:15:14 »

Nieznośny ciężar wielkiego talentu to udane połączenie bezpretensjonalnego buddy movie, kina akcji i metakomedii w której Cage bawi się swoim wizerunkiem. Szacunek dla aktora grającego samego siebie, który naśmiewa się trochę ze swojego wizerunku, z tych dobrych filmów i tych złych, z tego jakim aktorem był kiedyś (gra też Nica w wersji z lat 80 i 90,  wygląda jakby się przeniósł z planu z Dzikości z serca, dość dobrze odmłodzony) i za jakiego aktora uważany jest dzisiaj. Aktor nie boi się pokazać jakie ma wady, a raczej jego wersja, jaką w filmie dostaliśmy, bo nie wierzę że filmowy Cage, to w 100 procentach prawdziwy Cage.

Kolejnym plusem jest Pedro Pascal, w roli największego fana talentu aktorskiego Nicolasa. Między tymi aktorami jest tak fajna chemia, jest tyle ciepła między nimi, że szkoda, iż cały film nie skupia się na scenach tylko z nimi. Dostajemy też kino akcji, ale nie jest takie złe, jak niektórzy mówią. Dla mnie to był wątek, na którym też dobrze się bawiłem.  Ale też traktuje wątek sensacyjny jako nawiązanie do kariery Cage'a, który był kiedyś bohaterem kina akcji i grał w takich filmach jak Con Air, Bez twarzy, Twierdza. Oczywiście jeśli znacie filmografię Cage'a i coś tam kojarzycie z jego życia to będziecie się super bawić na tym wątku meta. Ale nie jest to tylko prezent dla fanów aktora, bo film działa też jako bezpretensjonalna rozrywka, nawet jeśli nie widzieliście każdego filmu z Cagem. Ominą Was wszystkie nawiązania związane jego filmografią, ale oprócz tego elementu jest to też fajne kino akcji i cudowny bromance z Pedro Pascalem i Nicolasem Cagem, którzy mają zdecydowanie za mało wspólnych scen.

Potwierdzam, że Paddington 2 to jeden z najlepszych filmów, piszę to bez złośliwości:)

Ocena: 7+/10.

Father Stu (2022)

Historia oparta na faktach. Stuart Long, ateista o niewyparzonym języku, po wypadku postanawia zostać księdzem. W końcu porządny film z Melem Gibsonem. Nie gra głównej roli, tylko ojca tytułowego Stu. W końcu dostał Mel rolę w której mógł się trochę wykazać. Choć jak sprawdziłem to jest debiut jego żony Rosalind Ross, jako scenarzystki i reżyserki. No i całkiem dobrze sobie poradziła po drugiej stronie kamery. A w roli głównej Mark Wahlberg (jest nawiązanie do jego roli u Andersona w Boogie Nights), który też jak na jego zdolności aktorskie całkiem nieźle sobie radzi. Film nie jest idealny, bo film opiera się na schematach, które nie raz już widzieliśmy, ale cała obsada na tyle dobrze sobie radzi (jest też Malcolm McDowell w roli biskupa), że kupiła mnie dramatyczna historia Stu. Ocena: 6/10.

Body Brokers (2021)

Do narkomana Utah, żyjącego na ulicy, pewnego dnia nieznajomy mężczyzna wyciąga pomocną dłoń i oferuje leczenie w klinice. Utah postanawia rozpocząć terapię. Okazuje się, że terapia to przykrywa dla nielegalnych eksperymentów, przeprowadzanych na znalezionych na ulicy narkomanach. Ciekawa historia pokazująca patologie systemu opieki zdrowotnej w USA. Dużo do filmu wnosi obsada na czele z synem Vala Kilmera w roli (byłego) narkomana, który dobrze sobie poradził. Cały film kibicowałem Utah, żeby mu się udało. A na drugim planie świetny Michael Kenneth Williams (Omar z The Wire), którego dziwnie się ogląda mając świadomość, że zmarł z przedawkowania narkotyków. A w epizodach Frank Grillo (dość nietypowa rola jak na niego, bo nikogo nie bije i nie strzela) i Jessica Rothe (fajnie ją zobaczyć w czymś innym jak Śmierć nadejdzie dziś 1 i 2). Ocena: 7/10.

Sonic the Hedgehog 2

Pierwsza część przygód Jeża Sonica nie przypadła mi aż tak do gustu, jak większości widzów. Nie była to tak dobra produkcja jak wielu głosiło. Nie mam nic przeciwko temu, że to była familijna produkcja,  i dwójka jest dokładnie taką samą produkcją, a może nawet jeszcze bardziej dla dzieci skierowana jak jedynka. Podobnie jak w poprzednim filmie najlepszy jest Jim Carrey carreyujący na 1000%, grający fizycznie, tak jakby grał Riddleya w Batman Forever. Aktor mając 60 lat wciąż potrafi zagrać komediową rolę taką, jakie grał będąc u szczytu kariery kilkadziesiąt lat temu. A możliwe że to jest ostatnia rola Carreya. No podobał mi się też Idris Elba, świetnie wypadł dubbingując Knucklesa. Oceniam tak samo jak jedynkę, czyli na 6/10. Rozumiem dlaczego obie części widzom się tak podobają, są to idealnie skrojone familijne filmy, ale do mnie nie trafiają aż tak jak do większości.

The Bad Guys (2022)

Wilk, Wąż, Rekin, Pirania i Tarantula to najbardziej poszukiwani złodzieje na świecie, którzy postanawiają oszukać świat, że się zmienili, że potrafią być dobrzy.  Dobra rozrywka dla całej rodziny. Może to nie jest poziom świetnego Zwierzogrodu, ale i tak jest jest to dobra animacja będąca hołdem dla heist movie (np. znanej wszystkim serii filmów Soderbergha z Clooneyem) i filmów Guya Ritchiego. Film ma ciekawych bohaterów, świetną muzykę i sporo dobrej akcji, która powinna wciągnąć małych i dorosłych widzów. Ocena: 7/10.


Panama (2022)

Kolejny z serii sensacyjniaków klasy B, w którym Mel Gibson gra epizod po którym za wiele nie oczekiwałem,  ale byłem zainteresowany tą produkcją, bo w roli głównej wystąpił Cole Hauser, najlepiej znany z roli Ripa w Yellowstone, to najpopularniejsza postać w serialu. Nie spodziewałem się za wiele po Panamie, bo reżyserem jest Mark Neveldine, znanym z tak beznadziejnych filmów jak Adrenalina 1 i 2, Ghost Rider 2. Może nie powinienem się do tego przyznawać, ale  lubię Adrenalinę 2 i Ghost Rider, mimo tego jak to złe filmy są. A pierwszą Adrenalinę uważam za dobrą rozrywkę, ale dawno widziałem film ze Stathamem i może dzisiaj bym gorzej ocenił. Choć jest też taka możliwość, że Adrenalina 1 to jedyny film, który temu twórcy się udał. Ocena: 2/10.
Zapisane
Cabal

*

Miejsce pobytu:
Anglia/ Polska



WWW
« Odpowiedz #901 : Lipca 23, 2022, 06:41:38 »

Nowy "Beavis i Butthead", tym razem lecący w kosmos (i wracający na Ziemię).

Kreska niby ta sama, żarty w sumie też, ale pomysł na - powiedzmy -  trochę dłuższy regularny odcinek rozwleczono tu w format pełnometrażowy.
Do tego jeszcze to kolejna, po "nowym" Billu i Tedzie oraz dwójce "Jaya i Cichego Boba" z serii: "idole poprzedniego pokolenia wracają po latach aby konfrontować się ze współczesną rzeczywistością, przepełnioną lewactwem, PC itp itd." Ale poza tym to Mike Judge niewiele dodał tutaj typowo "od siebie", na pewno nic nowego i ciekawego.

"Pokolenie MTV" zerknie z sentymentem, "nowi" tylko wzruszą ramionami -  i tyle.
Zapisane

Tribes Of The Moon Embraced Me.
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #902 : Lipca 23, 2022, 20:47:33 »

 The Gray Man (2022)

Może to przez bardzo słabe recenzje najnowszego netflixowego blocbustera nakręconego przez braci Russo za 200 milionów, z Ryanem Goslingiem, Ana de Armas, Chrisem Evansem, i niskie oczekiwania, ale podobało mi się. Jest to o wiele lepszy film od tych wszystkich netflixowych produkcji z np. Hemsworthem, Gal Gadot, Dwayne Johnsonem, Charlize Theron, które mi się nie podobały, a też miały złe recenzje. Wszystkie te filmy wyglądają biednie i były słabymi produkcjami, no może oprócz filmu z Thorem, który miał fajne sceny akcji, a w Gray Man przynajmniej widać na co pieniądze poszły, czyli na podróże po świecie i sceny akcji, które są całkiem dobre. Ale bracia Russo pokazali w MCU, że potrafią kręcić sceny akcji i działają.

Gorzej z bohaterami, bo nic nie można o nich powiedzieć, a na pewno nie o tytułowym bohaterze. No i w sumie Ryan ze swoją twarzą bez emocji idealnie pasuje do głównej roli. To już lepiej jest z Kapitanem Ameryka w roli złego, który się świetnie bawi w roli dupka z wąsem. Dobre, bezpretensjonalne kino, w którym fabuła jest całkowicie pretekstowa, liczy się rozpierducha i akcja.  Fajnie, że tym razem Ana de Armas ma większą rolę jak w Bondzie, partneruje Goslingowi przez cały film, a gra trochę podobną rolę co w ostatnim Bondzie. Ocena: 7/10.
« Ostatnia zmiana: Lipca 23, 2022, 20:57:39 wysłane przez michax77 » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #903 : Lipca 24, 2022, 08:33:55 »

Też mi się dobrze oglądało The Grey Man. Russo umią w akcję :) Najlepsze są w tym filmie sceny kopane, gorzej ze scenami gdzie widać efekty specjalne, jak na przykład skok z samolotu... Faktycznie najlepiej aktorsko wypadł tu Evans. Gosling standardowo. Ana de Armas znów gra Palomę, tylko mniej śmieszną ;) (Ale naprawdę twórcy Bonda powinni zrobić spin-off pod tytułem Paloma i byłoby 100 milionów pierwszy weekend). Największy błąd tego filmu to mieć w obsadzie Jessicę Henwick i nie dać jej ani jednej sceny akcji... to jest wręcz profanacja.

6.5/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #904 : Sierpnia 01, 2022, 10:52:31 »

A mi daleko do zachwytu. Russo po raz kolejny udowadniają, że w przypadku wątłego scenariusza wypełniają metraż dość nużącymi scenami akcji, z których wiele nie wynika. O ile w przypadku MCU cała otoczka dodawała "coś ekstra", tutaj trudno mówić o podobnym efekcie. Evans po raz kolejny próbuje odciąć się od grzecznego Capa, ale w "Knives Out" był bardziej przekonujący. Reszta nie ma czego grać, w sumie najbardziej podobała mi się Julia Butters w roli Claire. Młoda aktorka pokazała już klasę w małej, ale pamiętnej roli w "Once Upon a Time...in Hollywood" i myślę, że o ile nie strzeli jej do głowy sodówka, może mieć przed sobą imponującą karierę. Zresztą, jak na jej wiek już ma imponującą filmografię.

A film - kompletnie do zapomnienia, z tych Netflixowych produkcji bardziej podobał mi się Tyler Rake, bo tam można było przejąć się losami bohaterów, tutaj tego elementu nie ma, bo produkt to wybitnie bezduszny. Można obejrzeć, bo w sumie 2 godziny zlatują dość szybko i to by było na tyle. Najgorzej, że są planowane kolejne części, bo materiału wyjściowego (powieści) powstało sporo. No cóż, ostatecznie może to i tak lepsze od kolejnych sequeli i rebootów tej czy innej serii. 5/10.

Swoją drogą, Evans na promującym film plakacie (na który trudno się ostatnio nie nadziać na mieście) wygląda toczka w toczkę, jak Tom Wlaschiha ze Stranger Things. Aż ciekawy jestem, czy to celowy zabieg :D
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #905 : Sierpnia 05, 2022, 23:51:43 »

Lightyear (2022)

Porządne animowane SF w stylu produkcji takich jak Interstellar połączone z przygodówką, któremu najbardziej szkodzi powiązanie z Toy Story, którego nie ma. Bo jak ktoś nastawi się na film o Buzzie Astralu to się rozczaruje, bo to nie jest bohater znany z Toy Story, więc nawet trudno film nazwać spinoffem/ prequelem. Ale i tak z tych słabszych pixarowych filmów to jeden z lepszych, zwłaszcza jak się lubi science fiction. Wolę takie słabe filmy Pixara od tych wszystkich Good Dinosaur, czy tej produkcji w klimatach włoskich, czy całej serii Aut. Ocena: 6+/10.

Lokatorka (2021)

Film o mafii reprywatyzacyjnej, inspirowany historią Jolanty Brzeskiej, to nie jest idealna produkcja. Film ma sporo wad, ale przyznam, że wywołał we mnie emocje (inna sprawa, że na mnie najprostsze sztuczki filmowe działają), głównie dzięki obsadzie. A mam na myśli nie tylko znane twarze (m.in. dawno nie widziani Emilian Kamiński i Krzysztof Tyniec w epizodach), ale też nieznane mi nazwiska, czyli Sławomirę Łozińską i Irenę Melcer. Jestem pewien, że informator policjantki, to była filmowa wersja Jana Śpiewaka. Ocena: 6+/10.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #906 : Sierpnia 07, 2022, 22:29:50 »

Bullet Train (2022)

Takie trochę popłuczyny po Guy'u Ritchie i Tarantino. Szczególnie w dialogach silą się na błyskotliwość ale mnie nie przekonali. Myślałem, że chociaż akcja mi to wynagrodzi ale też jestem zawiedziony tym aspektem. Pitt jest OK, podobną rolę miał już w The Mexican, tu też gra takiego pociesznego fajtłapę... Ale w sumie mało go w tym filmie. Poboczne postaci mają aż za dużo do powiedzenia. Ten film to taki poziom produkcji Netflixa i tak naprawdę powinien się pojawić od razu w jakimś streamingu a nie w kinach.

5.5/10

Thirteen Lives (2022)

A ten film ma premierę w streamingu (na Amazon) a powinien być puszczany na dużym ekranie kinowym. Opowiada historię, którą parę lat temu żył cały świat, o chłopcach z Tajlandii, którzy utknęli w jaskini i niesamowitej akcji ratowniczej. Za kamerą Ron Howard, czyli jakby się zastanowić idealny wybór, bo ma już w filmografii film o akcji ratunkowej podobnego kalibru czyli Apollo 13. Ale to był inny Ron Howard, teraz mam wrażenie, że trochę stracił głos... to nie jest ten Howard co kiedyś. Ale rzemiosła nie zapomina. I ten film to taka właśnie dobra rzemieślnicza robota. Można być pod wrażeniem tego jak odtworzono realia z tamtej akcji, wszystko wygląda tak jak powinno. Sceny z nurkowania też są dobrze zrobione. Ale mi trochę zabrakło większych emocji, tak jakby za bardzo się skupiono żeby dobrze oddać wszystkie drobne szczegóły a zapomniano o podbiciu napięcia... oczywiście ono jest obecne, bo wynika z tej całej sytuacji ale mogli je bardziej podbić jak dla mnie. Nawet kosztem realizmu. W Apollo 13 wyszło mu to genialnie, a tu tylko dobrze :)

7/10

I ten mały niedosyt zaspokoił film pod tytułem The Rescue (na Disney+). Jest to dokument na ten sam temat opowiadany przez ludzi którzy brali udział w całej akcji. I ten seans zadziałał jako świetne uzupełnienie do filmu Howarda :)

8/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #907 : Sierpnia 09, 2022, 11:54:04 »

Cruella
Przyznam, że ubawiłem się setnie. W ogóle to taki film kompletny, tu wszystko tworzy całość: muzyka, dźwięk, kostiumy - każdy element dopracowany szczegółowo tworzący spójną całość. Bardzo dobra realizacja, produkcja z kopytem, a co najważniejsze fabularnie też jest w porządku, szczególnie, gdy się popatrzy, że to ma być mimo wszystko kino familijne. Znajdą dla siebie zarówno coś rodzice, dzieci jak i nastolatkowie. Zatem gra wszystko: pomysł i wykonanie, a nawet wkomponowanie tego aspektu w już nam znaną historię.

Wszyscy zachwycali się Emmą Stone, a moim zdaniem nie zachwyciła. Nie jest to wiekopomna rola, w której kontrast w jej osobie będę pamiętać na lata. Natomiast rozkłada system jej imienniczka, gra bardzo przekonująco i mrozi krew w żyłach niczym nagietek z nowego Predatora :) Pozostałe role też są przynajmniej w porządku. Na dodatek ma się wrażenie, że zarówno aktorstwo jak i wykonanie nie jest dalekie od stylu 101 Dalmatyńczyków, choć nie wiem jak to opisać - jest lekko zabarwione kreskówką.

Muszę przyznać, że ręce same składały się do braw podczas seansu.
8/10
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://docs.google.com/document/d/1j5W9T3ORWWTjePVR1hwrIwJWa1Yr09A4dkSc_fNJ3E0/edit
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #908 : Sierpnia 10, 2022, 23:25:10 »

Cruella to dobry film, ale najlepsze są kostiumy, a mówię to jako laik w tym elemencie.

Carter (2022)

Dostałem wszystko to co chciałem po azjatyckim kinie akcji, czyli pretekstowa fabuła, najważniejsze są mordobicia i sceny akcji, przesadzone choreografie, jak to w  tego typu kinie. Więc akcja akcje akcją pogania, ale nie potrafiłem podziwiać kaskaderki i mordobić, pomysłów na przegięte sceny akcji, bo kamera trzęsie się cały czas. Kamera lata więcej razy jak w Ambulansie Michaela Baya i Bourne'ach Greengrassa. Nie mam nic przeciwko trzęsącej się kamerze, uwielbiam serię o Bournie z Damonem i przesadzone kino akcji z Azji, np. Raid 1 i 2, Villainess (a z hollywoodzkich Mad Max Fury Road), ale Carter jest tak przebajerowany  i tak źle i plastikowo pokazane są sceny akcji, że po godzinie film mnie zaczął męczyć. Mam na myśli to, że byłem wypoczęty, a zacząłem ziewać i przysypiać po godzinie, a film trwa ponad 120 minut.

Pierwszy raz mnie zmęczył film, w którym non stop jest akcja przez to jak jest słabo nakręcona i  trzęsąca kamera wybijała mnie z seansu. A nawet gdy przez parę minut jest scena spokojna np. rozmowy, to kamerzysta i tak szaleje, bo dostałem albo zbliżenie, albo oddalenie,  albo spowolnienie, i opadłem z sił jak przeciwnicy Cartera. Ocena: 4/10.
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 11, 2022, 01:03:24 wysłane przez michax77 » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #909 : Sierpnia 16, 2022, 13:49:27 »

Elvis (2022)

Odpuściłem ten film w kinie i teraz trochę żałuję bo mi się podobał :) A odpuściłem bo mam już trochę dość tych muzycznych biografii z ostatnich lat. Bohemian..., Rocketman a teraz Elvis. Wszystkie w sumie na tą samą modłę. Do Elvisa zniechęcił mnie jeszcze zwiastun, który mnie jakoś nie przekonał. Austin Butler mi zupełnie nie pasował wyglądem a Tom Hanks za bardzo szarżował pod tą całą charakteryzacją. Ale po obejrzeniu filmu muszę odszczekać. Butler może nie wygląda sto procent jak Elvis ale ruchy opanował do perfekcji i jest przekonujący. Hanks szarżuje ale to nie przeszkadza, bo i tak wydaje się stonowany w porywaniu do reżyserii Luhrmann'a, która jest oczywiście po bandzie jak to u niego ;) Ale chłop umie stworzyć energiczne sceny a to pasuje do piosenek Elvisa. Także ten film działa i to momentami bardzo, bardzo dobrze. Montaż jest rewelacyjny, kostiumy i charakteryzacja też zasługuje na uznanie. Zakręci się ten film w technicznych oscarowych kategoriach, jestem tego pewny.

8/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
Strony: 1 ... 44 45 [46]   Do góry
Drukuj
Skocz do: