Strony: 1 ... 36 37 [38]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Niewarte tematu filmy rozmaite  (Przeczytany 120821 razy)
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #740 : Styczeń 19, 2021, 10:33:01 »

Właśnie przeczytałem, że Netflix kupił prawa do dystrybucji poza USA, ale według jednych już wyszedł na Netflixie, a innych nie, i na polskim nie widzę go.

To pewnie wyjdzie za niedługo. Ja nie mogłem czekać i obejrzałem wersje z amerykańskiego amazonu.

Wydaje mi się, że trzęsącej kamery nie będzie, bo za bardzo nie byłoby gdzie wcisnąć takich trzęsących się scen, prawda?

Jak jedziesz powozem przez prerię to trochę trzepie ;) Ale porównując do innych jego filmów to ten jest baaardzo spokojny, wręcz kontemplacyjny.
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
michax77

*



« Odpowiedz #741 : Styczeń 19, 2021, 19:42:46 »

Jak jedziesz powozem przez prerię to trochę trzepie ;)

Oczyma wyobraźni widzę jak powóz gonią Indianie i zapierniczają powozem aż się kurzy, a scena nakręcona jak pościgi w Bourne'ach Greengrassa:D
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #742 : Styczeń 19, 2021, 19:48:31 »

A mnie akurat Bourne'y Greengrassa męczyły tym chaosem - zdaniem niektórych chaosem opanowanym. Szczerze, jak tam były jakieś takie "teledyskowe" sceny akcji, to koniec końców nie wiedziałem np. kto wjechał w słup.

I wydaje mi się, że bywały w westernach ujęcia kręcone "z konia" ;)
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #743 : Styczeń 19, 2021, 21:01:03 »

Jednym z tych widzów jestem ja, tylko u tego reżysera kupuję sceny z trzęsącą się kamerą, szybkim montażem, nie gubię się w tym co się dzieje, wiem kto wjechał w słup jak napisałeś, a w innych sensacyjniakach (choć akurat Greengrass nie tylko kino akcji kręci) to mnie drażnią takie sceny, np w Quantum of Solace.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #744 : Styczeń 31, 2021, 21:14:45 »

Boss Level (2020)

Były agent sił specjalnych jest uwikłany w pętli czasowej, w której nieustannie jest zabijany. Podążając za wskazówkami, próbuje rozwikłać zagadkę swojej śmierci. Dzień świstaka w wersji krwawej i pełnej akcji. Frank Grillo grający na luzie nieźle się sprawdza w roli żołnierza, który non stop ginie, a jednocześnie próbuje odpowiedzieć na pytanie kto nasyła na niego morderców. Reszta znanych twarzy, jak Mel Gibson, Naomi Watts, Michelle Yeoh nie mają co grać. Jakieś 20 lat temu to byłby idealny film dla Seana Beana lub innego aktora, który często w filmach umiera. Ocena: 5/10.

Jungleland (2019)

Stan i Lion to bracia walczący o utrzymanie pozycji w podziemnym świecie boksu na gołe pięści. Podróżują po kraju walcząc w turniejach. Kiedy Stanowi nie udaje się spłacić gangstera są zmuszeni eskortować dziewczynę pod wskazany adres. To nie jest kolejna historia w stylu Rocky?ego, typowy film o boksie, ale produkcja o braterskiej miłości, trochę toksycznej, w której Stan wykorzystuje brata.

Charlie Hunnam (miałem go za gwiazdkę Synów Anarchii, a całkiem dobrze sobie radzi po zakończeniu serialu) i Jack O?Connell świetnie wypadli w rolach braci, nie odstępuje im Jessica Barden. W małej rólce wystąpił John Cullum, czyli barman Holling z Przystanku Alaska. Aktor bardzo dobrze się starzeje, trzeba przyznać. W epizodzie pojawia się też Jonathan Majors, który rozczarował mnie w serialu Krainą Lovecrafta, a w Jungleland daje radę w roli gangstera. Ocena: 7/10.

Princezna zakletá v čase (2020)

Księżniczka Ellena została przeklęta w dzieciństwie przez czarownicę. Wie, że zginie w czasie swoich 20 urodzin, razem z całym królestwem jej ojca. Nadchodzi burza wywołana przez czarownicę w wyniku, której wszyscy giną, ale jakimś cudem Ellena budzi się i powtarza ten sam dzień kilkadziesiąt razy. Postanawia wyrwać się z pętli czasu, ale żeby to zrobić musi zabić czarownicę, albo znaleźć prawdziwą miłość. Super pomysł mieli twórcy na historię przygodowo baśniową, tylko z motywem jak z dnia świstaka.

Więc dostałem baśń, ale ze sporą dawką humoru. A co ważne fabuła się rozwija z każdym następnym wpadnięciem w ten sam dzień przez księżniczkę. Na początku jest to księżniczka trochę rozpieszczona i o dużym ego, która nic nie robi sobie z zagrożenia jakie czyha na nią i ojczyznę. Stroi sobie żarty z sytuacji w jaką się wpakowała, ale z każdą kolejną powtórką tego samego dnia będzie przechodziła stopniową przemianę.

Natalia Germani świetnie wypadła w roli księżniczki (choć aktorka na wygląda na 20 lat, ma 30) rozpieszczonej, która robi sobie z wszystkiego żarty, jak i w roli dziewczyny, która bierze odpowiedzialność za swoje czyny. Od początku budzi sympatię, mimo tego jaka to jest postać w pierwszym akcie. Równie fajnie wypadli Marek Lambora w roli księcia Jana, zakochanego od dzieciństwa w księżniczce i Eliska Krenkova w roli przyjaciółki Elleny, alchemiczki Amelii. Tworzą przesympatyczne trio, którym się kibicuje w walce ze złą czarownicą. Film sympatyczny i zabawny, idealna rozrywka po ciężkim dniu. Ocena: 7/10.

Robert the Bruce (2019)

Film, o którego powstanie zabiegał od wielu lat Angus McFadyen, najbardziej znany z roli tytułowego bohatera, w filmie Mela Gibsona Braveheart. Więc w pewnym sensie jest to kontynuacja Walecznego Serca, bo główną rolę gra Angus, tak jak w klasyku kina, ale też jest producentem i autorem scenariusza. Niestety widać, że to produkcja tania, bo to co najciekawsze, czyli walka Roberta z Anglikami jest podana w napisach końcowych, a przez większość filmu obserwujemy jak Robert the Bruce ma kryzys i połowę filmu leży w gorączce, więc śpi i ma prorocze sny, a poza tym zaprzyjaźnia się z pewną rodziną i mieszka sobie u nich w chatce i rzuca filozoficznymi tekstami. Oczywiście upraszczam, bo akcji trochę jest, dzięki aktorowi znanemu z Black Sails, ale twórców filmu wyraźnie bardziej interesuje kryzys króla, a nie walka o wolność Szkotów.

Choć doceniam to, że Robert to ten sam co w filmie Gibsona i nie chodzi o to, że gra ten sam aktor, ale o to, że gość nic tylko rozmyśla, jaka decyzja jest słuszna, a jaka nie, tak jak było u Gibsona. Są jakieś tam plusy, bo większość obsady to dobrzy aktorzy, film ma ładną szkocką muzykę i ładne krajobrazy Szkocji, która nawet w zimie wygląda pięknie, ale trochę się wynudziłem. A gdyby ktoś miał wątpliwości, że to kontynuacja Braveheart to w polskiej wersji film nosi tytuł Waleczne Serce ? Król Szkotów. Uważam, że o wiele lepiej pokazano Roberta the Bruce?a w filmie Outlaw King z Chrisem Pine, choć za nic nie pasował do tej roli. No i Outlaw King to jest po prostu lepszy film, choć też nieidealny. Ocena: 5/10.

The Croods: A New Age (2020)

Krudowie z 2013 roku, to jedna z tych dobrych animacji DreamWorks nie będąca kolejną częścią Shreka, tylko opowieścią o rodzinie sympatycznych jaskiniowców, która poznała postępowego Guya. W czasie wspólnych przygód odkryli, że ewolucja nie jest taka straszna jak ją malują.

Siedem lat trzeba było czekać na kontynuację, która okazała się równie dobrą rozrywką dla małych i dużych co poprzedni film. Grug obawia się, że jego córka, Eep zostawi rodzinę dla Guya, z którym chce założyć własną rodzinę. Nowymi bohaterami jest rodzina Bettermanów, czyli dosłownie lepszych ludzi. Phil i Hope są jeszcze bardziej postępowi i nowocześni jak Guy, z którym się dobrze znają. Mają córkę, która przyjaźniła się w dzieciństwie z Guyem.

Doceniam, że twórcy nie poszli w schemat, że Eep i Dawn Betterman nienawidzą się, więc Dawn próbuje odbić chłopaka Eeep, tylko dziewczyny się zaprzyjaźniają. Krudowie 2: Nowa Ziemia to udane rozwinięcie historii z pierwszego filmu i połączenie komedii i kina przygodowego. Są też sekwencje prawie jak z horrorów i kina SF.

Chyba każdy zauważy nawiązanie do King Konga, ale to nie jedyny film, którym twórcy się inspirowali. Bohaterowie się zmieniają, jest sporo dobrych dialogów świetnie sprzedawanych na dubbingu przez Nicolasa Cage, Ryana Reynoldsa, Emmę Stone, a z nowych nazwisk pojawia się Peter Dinklage. Polecam nie tylko fanom części pierwszej. Ocena: 7/10.

The Glorias (2020)

Biografia Glorii Steinem w reżyserii Julie Taymor (m.in. Frida i musical z piosenkami Beatlesów Across the Universe), to produkcja, która mnie zawiodła. Przez pierwszą godzinę oglądałem z zainteresowaniem, ale czym dłużej film trwa, a do najkrótszych nie należy, to zacząłem się nudzić. Nie przeszkadza mi, że w roli Glorii obsadzono aktorki, które zupełnie do siebie nie są podobne. Młodą Glorię gra Alicia Vikander, starszą Julianne Moore, a w wieku nastoletnim Lulu Wilson i dziecięcym Ryan Kiera Armstrong, ale kupowałem, że to ta sama postać.

Widać styl Julie Taymor w paru momentach, znany z jej wcześniejszych filmów, ale całościowo nie podszedł mi ten biopic. Aktorsko żadna z pań nie zachwyciła mnie. Moore gra dobrze, Vikander tak jak zwykle, czyli jest ok (lubię aktorkę, ale poza rolami w ExMachinie i Tomb Raider to w żadnej innej roli nie zapadła mi w pamięć), ale najbardziej podobała mi się Lulu Wilson. Ale może to ?wina? doskonałej roli Rose Byrne w serialu Mrs. America. Dziewczyna zrobiła na mnie tak duże wrażenie w serialu w roli Glorii, że każdą aktorkę porównuję z tą rolą i każda jest na straconej pozycji. Ocena: 5/10.

The Kid Detective (2020)

12-letni Abe za nim dorósł miał ponad 200 rozwiązanych spraw, a co za tym idzie uwielbienie współmieszkańców miasteczka. Ale wszystko się zmieniło, gdy zaginęła jego przyjaciółka, bo wszyscy byli przekonani, że Abe rozgryzie sprawę. Dziewczynki nigdy nie odnaleziono. W wieku 30 lat Abe jest przegrywem, który nie pogodził się z tym, że nie odnalazł przyjaciółki. Abe wciąż pracuje jako detektyw, ale zajmuje się trywialnymi sprawami, np. zaginięciem kota. Pewnego dnia zgłasza się do niego Caroline i zleca mu odnalezienie zabójcy jej chłopaka.

Z opisu fabuły wynika, że to komedia, pastisz filmów noir, a komedii w filmie niewiele jest. Ogląda się lekko, jest kilka zabawnych momentów i inteligentnego humoru, twórcy bawią się konwencja kina noir, ale bardziej to mieszanka neo-noir i meta-noir niż pastisz czy parodia noir. Twórcy bawią się tym gatunkiem, schematami, ale nie tak jak np. Wes Craven w serii Krzyk slasherem, bo film jest dość poważny i smutny, tak jak bohater i sprawa, którą dostaje.

Adam Brody świetnie odnalazł się w roli zgorzkniałego i smutnego detektywa, który będąc dzieckiem okazał się świetnym detektywem, ale dostał od życia taki cios, że nie pozbierał się nawet jak dorósł. No i rodzice cały czas nie traktują go poważnie co mocno na nim się odbija. Jest to produkcja łącząca w sobie kilka gatunków, którą warto zobaczyć, ale powtarzam, że to nie jest pastisz, ani parodia kina noir, nawet jak trochę humoru się co jakiś czas pojawia. Udana zabawa w kino gatunkowe. Ocena: 7/10.

The Nest (2020)

Rory dla wielkich pieniędzy i wysokiej pozycji jest gotów na wszystko. Gdy dostaje nową pracę i przeprowadza się z rodziną do Londynu, jego życie i pozornie idealne małżeństwo zamieniają się w spiralę sekretów i kłamstw. Dobry dramat (nie thriller!), ale przez to jak wszyscy zachwalają to spodziewałem się więcej. Oczywiście warto obejrzeć dla ról Jude Lawa i Carrie Coon, bo to aktorzy, którzy poniżej pewnego poziomu nie schodzą.

W przypadku Lawa to kolejna dobra rola w ostatnim czasie, ale mnie ucieszyła główna żeńska rola, bo Carrie Coon kibicuje od czasu serialu The Leftovers. Wiele osób pewnie odkryło ją dopiero w tym filmie i wcale się nie dziwię. Mam nadzieję, że dzięki świetnej roli w The Nest, Carrie Coon zacznie dostawać więcej głównych ról w filmach, a nie tylko drugi i trzeci plan, bo w serialach już nagrała się. Teraz przydałby się sukces w kinie. Ocena: 7/10.

The Very Excellent Mr. Dundee (2020)

Angielska królowa chce odznaczyć Paula Hogana za zasługi dla komedii. Aktor wpada w serię (niezamierzonych) skandali, w wyniku, których media uważają, że w żenujący sposób próbuje odzyskać dawną sławę. Po opisie fabuły widać, że to nie jest Krokodyl Dundee 4, ale komedia, w której celebryci (sporo gościnnych występów) naśmiewają się z samych siebie, na czele z Paulem Hoganem, który gra samego siebie, czyli starszego aktora, który zagrał wieki temu w jednym hicie. Co trochę wpada w kłopoty, w wyniku których uważa się go za np. damskiego boksera, że pobił dzieci i rasistę.

Oczywiście to nie jest prawda i jedynie kto go wspiera to jego agentka. Sympatyczna komedia, na której dobrze się będą bawić nie tylko fani Krokodyla Dundee (szkoda, że Lindy Kozlowski nie powróciła), ale też widzowie, którzy jako tako kojarzą różne afery z Hollywood, np. który celebryta uważany jest za persona non grata, a który za porządnego. Może bez zachwytu, ale całkiem dobrze się bawiłem. Ocena: 6+/10.

The War with Grandpa (2020)

Miałem odpuścić kolejną komedię z Robertem De Niro, bo szkoda mi, że marnuje swój talent w tego typu filmach. Jak jeszcze pierwsze komedie, np. Depresja gangstera, były fajne to czym dalej to coraz bardziej było przykro patrzeć w jak żenujących filmach gra. Choć można powiedzieć, że dla kina zrobił tak dużo, że na stare lata może grać w czym chce i nic nie musi. Skusiłem się na Wojnę z dziadkiem, bo trailery nie zapowiadały się na bardzo złą produkcję.

A na drugim planie Uma Thurman (wieki jej nie widziałem, dobrze się trzyma, tylko nie wiem czy to operacje czy geny), Christopher Walken i Jean Seymour. Choć za wiele do grania nie mają. Nie jest to poziom najsłabszych ostatnich komedii z De Niro, tylko średniak, w którym trafiają się słabe dowcipy, ale też kilka dobrych. Jest to komedia trochę w stylu Dennisa Rozrabiaki, czyli o wnuku, który wypowiada tytułową wojnę dziadkowi, gdy wprowadza się do jego pokoju, a chłopak musi zamieszkać na strychu. Ocena: 5/10.

The Witches (2020)

Kolejna adaptacja powieści Roalda Dahla nie umywa się do Wiedźm z Anjelicą Huston z lat 90, ale i tak się rozczarowałem. Choć za wiele nie spodziewałem się po nowym filmie Robercie Zemeckisu, który od dawna nie nakręcił nic dobrego. Nawet nie przeszkadza mi to, że efekty specjalne to CGI, choć wolę tradycyjną metodę, jaką stosowała ekipa Jima Hensona w poprzedniej ekranizacji, tylko film przynudza i traktuje widza jak idiotę. Co trochę główny bohater komentuje to co właśnie widziałem na ekranie. No i po co? Co ja ślepy jestem?

Liczyłem, że Anne Hathaway wypadnie super. Anjelica Huston w roli szefowej czarownic, to kult nad kulty, ale miałem nadzieję, że Hathaway też zaszarżuje aż miło. No i szarżuje, ale jej postać nie bawi ani nie przeraża, nie wywołuje żadnych emocji. Choć muszę przyznać, że nawet jak ją zbrzydzili, zrobili na łyso, to i tak nie traci swojego seksapilu, ale to nie jest dobra rola.

Anne to przykład aktora/aktorki, która po dostaniu (zasłużonego) Oscara kariera filmowa nie najlepiej jest prowadzona. Zalicza wtopę za wtopę, nie dość że finansową, to też krytyczną. Nie pamiętam dobrej roli w dobrym filmie tej aktorki (nie liczę seriali, bo trafił się jej dobry występ w antologii Modern Love), a jak była to zniknęła wśród słabych filmów. Choć akurat mnie podobała się w Ocean?s 8 i The Hustle, ale to nie były dobre filmy. Ocena: 4/10.

Words on Bathroom Walls (2020)

Adam to nastolatek, który marzy o zostaniu kucharzem. Pewnego dnia odkrywa, że cierpi na schizofrenię. Razem z mamą stara się walczyć z chorobą każdym lekarstwem, a jednocześnie normalnie żyć. W szkole poznaje Mayę, z którą się zaprzyjaźnia. Dobry dramat ze świetnym aktorstwem Charlie Plummera, Molly Parker i Taylor Russell, a na drugim planie solidne występy zaliczyli Andy Garcia i Walton Goggins.

Film o schizofrenii, ale pokazany z drugiej strony, czyli widzimy percepcję osoby przeżywającej tą chorobę, to co siedzi bohaterowi w głowie, zwizualizowano chorobę. Polubiłem bohatera, w sumie wszystkich, więc od początku do końca trzymałem za Adama kciuki. Film jest tak dobry, że nie przeszkadza mi to, że czasami za bardzo poszli w amerykańskie schematy, zwłaszcza końcówka jest bardzo amerykańska. Seans wywołał we mnie tyle emocji, że nie mogę postawić mniej jak 7/10.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #745 : Luty 03, 2021, 18:09:03 »

The Witches (2020)

Kolejna adaptacja powieści Roalda Dahla nie umywa się do Wiedźm z Anjelicą Huston z lat 90, ale i tak się rozczarowałem.

A ja na odwrót, pozytywnie zaskoczony :) Chociaż to może dlatego, że podchodziłem do tego filmu baaardzo ostrożnie, bo myślałem, że to będzie coś w stylu The Polar Express albo tych innych cyfrowych wybryków Zemeckisa. A tutaj sceny efektowe i te z prawdziwymi aktorami są według mnie wymieszane w dobrych proporcjach. Mnie film ujął dobrą energią, nie nudziłem się, cały czas coś się działo. A niektóre sceny odrobinę przywoływały ducha starego dobrego Zemeckisa.

Co do Anne to się zgodzę, nie zaliczy tej roli do swoich najlepszych ale też jakoś bardzo tragicznie nie wypadła. A ten jej makeup... no nie wiem czy dla małych widzów nie jest za bardzo przerażający, momentami się zastanawiałem czy to nie przegięcie jak na film dla dzieci.

Dla mnie to jest 6/10.

A z innej beczki. Ogłoszono nominacje do Złotych Globów. Mank z sześcioma, jest dobrze :)

https://edition.cnn.com/2021/02/03/entertainment/golden-globe-nominations/index.html
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
michax77

*



« Odpowiedz #746 : Luty 03, 2021, 22:50:44 »

A ten jej makeup... no nie wiem czy dla małych widzów nie jest za bardzo przerażający, momentami się zastanawiałem czy to nie przegięcie jak na film dla dzieci

Nie takie rzeczy widziało się będąc dzieckiem wieki temu w filmach dla dzieci. Daleko nie szukać, to jak Wiedźmy wyglądały w poprzedniej adaptacji na czele z Anjelicą Huston:)
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #747 : Luty 11, 2021, 09:38:18 »

Promising Young Woman (2020)

Czy to film, który wygra tegoroczne Oscary? Bardzo możliwe. Trudno dziś o bardziej chwytliwy temat - kobieta mszcząca się na facetach za doznane w przeszłości krzywdy. To taka wręcz manifestacja całego #metoo. Film jest drapieżny, pomysłowy, świeży. Nierzadko pogrywa sobie z oczekiwaniami widza. Czasem śmieszny, częściej jednak przejmujący. Zdarzają się też cieplejsze momenty. Całość może odrobinę zbyt gładka, ale ogólnie scenariusz bardzo zgrabny. Trudno mi do końca zaakceptować postępowanie bohaterki, no ale to niekoniecznie jest słabością filmu, a raczej - jego siłą. Trudno też nie docenić kreacji Carey Mulligan. Może i tu szykuje się Oscar, bo taka McDormand przecież niedawno dostała. No ale poczekajmy na nominacje wpierw ;) Ode mnie za film takie 7,5/10.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #748 : Luty 12, 2021, 21:02:10 »

News of the World (2020)

Świetny western. Trochę w stylu True Grit ale ciut bardziej epicki ;) W roli głównej jak zwykle niezawodny Hanks. Gra tutaj byłego wojskowego, który teraz jeździ po miasteczkach dzikiego zachodu i czyta ludziom widomości z gazet. W drodze spotka dziewczynkę, która za młodu została porwana przez Indian. Jej los nikogo za bardzo nie obchodzi, więc nasz bohater postanawia sam zwrócić ją rodzienie i tak się zaczyna droga pełna przygód... Film odhacza wszystkie punkty pożądanego westernu. Są strzelaniny, są rozległe widoki prerii, są bandyci i indiane... ale w bonusie mamy też całkiem wzruszającą historię i takie słodko gorzkie spojrzenie na trudy życia w tamtym czasie.

Technicznie film jest naprawdę pięknie zrobiony. Za kamerą Paul Greengrass czyli spec od akcji, tutaj zdecydowanie bardziej wyciszony ale jak trzeba to potrafi podkręcić napięcie. Zdjęcia bardzo ładne, niektóre widoki podrasowane komputerem ale zrobione tak dobrze, że prawie nie widać ;) Kostiumy i scenografia też na duży plus. Muzyka mi się bardzo podobała, do tego stopnia, że piszę tą recenzję słuchając soundtracku ;) Dźwięk cudowny, odpaliłem film dość głośno i na dwie godziny przeniosłem się na dziki zachód... a w scenie burzy mi się kanapa trzęsła :P

Aktorsko, jak już wspominałem, Hanks jest dobry ale show kradnie Helena Zengel. Ewidentny talent i pewnie o niej jeszcze nie raz usłyszymy.

Ogólnie super. 9/10.


Pojawił się kilka dni temu na Netflixie i obejrzałem w 4k. W sumie ze wszystkim się zgadzam, ale oceniam jako dobrą produkcję, czyli na 7/10. Podobała mi się większość filmów Paula Greengrassa, nieważne czy kręci kolejne części serii o Jasonie Bournie, czy filmy oparte na prawdziwych historiach, a w przypadku Nowin ze świata byłem tym bardziej ciekaw, bo nie potrafiłem sobie wyobrazić westernu w stylu jego filmów, z trzesącą się kamerą. No i dostałem najbardziej spokojny film od Greengrassa, pozbawiony prawie w ogóle scen akcji (jest jedna pogoń i strzelalina, choć równie dobrze mogło jej nie być) i nie ma trzęsącej się kamery, co jest szokiem dla mnie, nawet w tej jednej scenie ucieczki głównych bohaterów przed bandziorami.

Paul Greengrass nakręcił dobry western, ale bliższy współczesnym produkcjom z tego gatunku, czyli mało akcji, dużo psychologii, nawiązania do współczesności, ale film trzyma w napięciu. Choć rozumiem skąd się biorą negatywne recenzje, trochę ich, jesto bo film ma bardzo wolne tempo, pewnie wielu widzów się zanudziła na śmierć, a mnie film kupiłem klimatem, zdjęciami Dariusza Wolskiego i świetną muzyką Jamesa Newtona Howarda. Wciągnęła mnie historia od początku.

Tom Hanks gra typowego Toma Hanksa z ostatnich lat i dobrze wypada. Jest to ciekawy przypadek aktora, który ciągle gra role takich samych bohaterów, których cechuje dobroć, uczciwość, skromność, poświęcenie i życzliwość, a jeszcze mi się nie znudził w tej roli James Stewart współczesnego kina amerykańskiego, jak niektórzy nazywają aktora. Ale jeszcze lepsza jest Helena Zenger w roli sieroty z traumą. Po Cóż za piękny dzień, to kolejna produkcja, w której partner na ekranie ukradł Tomowi film, w tym przypadku był to Matthew Rhys.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #749 : Luty 14, 2021, 10:31:20 »

The Trial of the Chicago 7 (2020)

Sorkin to jest jednak gość. Nie ma od niego chyba lepszego speca od dialogów - może jedynie Martin McDonagh, ale on tak rzadko kręci, że można chwilowo o tym zapomnieć. Bo ten film dialogami stoi - podobnie jak tak wiele innych tytułów ze scenariuszem Sorkina. Ale też trzeba powiedzieć, że film angażuje może nawet bardziej, niż "Ludzie honoru" (choć ogólnie poziom obu produkcji dla mnie bardzo porównywalny). Może dlatego, że bohaterami są tu dość zwyczajni ludzie, a protesty przeciwko władzy to temat choćby w Polsce bardzo ostatnio aktualny. Całość dzięki dość dynamicznemu montażowi (znów znak charakterystyczny) nie jest jednak statyczna i przykuwa do fotela od pierwszej aż do ostatniej minuty. Ostatnia scena? Zależy, jeśli tak to wyglądało w realu, nie mam na co narzekać, ogólnie jednak wydała mi się nieco przesadzona i niepasująca do reszty filmu. Aktorsko jest dobrze, ale nie wybitnie - najlepiej wypadli Sacha Baron Cohen i Frank Langella, swoje zrobili też Mark Rylance i - choć pojawił się na kilka minut - Michael Keaton.Gordon-Levitt przeciętny, ale też miał dość nudną postać do odegrania. Zresztą to w sumie nie jest żaden wybitny aktor. A z oceną, jak na mnie, zaszaleję - 8/10. W sumie najlepszy film, jaki oglądałem od wielu już miesięcy.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #750 : Luty 15, 2021, 10:37:37 »

News of the World (2020)

Film lepszy, niż się spodziewałem. Sama historia prosta i dość przewidywalna, ale mimo wszystko chwyta za serce. Piękne zdjęcia i muzyka, na którą generalnie za często w filmach nie zwracam uwagi. Aktorsko jest dobrze, ale w sumie chyba nie przesadzałbym z zachwytami nad kreacją Heleny Zengel. Jasne, dobrze zagrała "dzikuskę" i była w tym przekonująca, ale z drugiej strony nie wiem, jak sprawdzi się w innych rolach, bo mimiką to tu praktycznie nie operowała. Muszę zobaczyć "Błąd systemu", tam ma chyba większe pole do popisu. Choć to na swój sposób podobna rola może być, sądząc po opisie ;) Wracając do filmu - najbardziej zaciekawiło mnie tu tło społeczne. Sama profesja głównego bohatera intrygująca. Nie wiedziałem też, że 5 lat po wojnie secesyjnej sytuacja w południowych stanach taka napięta była. Może i było to w innych westernach uchwycone, ale tu dokładnie określono rok wydarzeń: 1870 i dlatego zwróciłem na to uwagę. Mimo wszystko jednak nie wiem, czy w wielu westernach tak dobrze uchwycono rozgoryczenie Południa po przegranej wojnie secesyjnej. I to jest dla mnie największy plus filmu. Podobała mi się też pofalowana konstrukcja narracji, gdy po spokojniejszym fragmencie następowały sceny trzymające w napięciu. Szczególnie dobra była sekwencja w hrabstwie Erath.

Zarzutów co do wolnego tempa nie do końca rozumiem, to nie jest slow cinema jednak i widziałem przynajmniej kilka "nudniejszych" westernów. Można narzekać na pewne przesłodzenie, ale ten film jest taki, jak bohater Toma Hanksa i chyba nie kupiłbym mroczniejszej wersji tej historii. Ode mnie 6,5/10.
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #751 : Luty 15, 2021, 12:17:12 »

Ostatnio nic się tu nie udzielam, a trochę rzeczy oglądałem.

Enola Holmes
Ciekawy pomysł na film, ale do końca nie wiem do kogo miał być skierowany. Z jednej strony, dla poważnego widza nie będzie stanowił specjalnej rozrywki, z drugiej dla młodszego odbiorcy może być nawet za brutalny. Niewiele w sumie można zarzucić tej produkcji, ale sama historia mnie specjalnie nie zaangażowała. Ot obejrzeć i zapomnieć
6/10

Sala samobójców. Hejter
Każdy kolejny film Komasy jest wart obejrzenia, choć wcale nie uważam, by były to bardzo udane dzieła. Muszę przyznać, że poprzednia "część" w ogóle mi się nie spodobała, w tym przypadku jest zdecydowanie lepiej. Niestety, w pewnych momentach film razi naiwnością, ale generalnie jest poprawny. Fajnie ukazuje działanie marketingowców, pijarowców. Role są dobrze zagrane, dramatyzm dobrze oddany, ale mi osobiście nie pasowała trochę właśnie ta naiwność niektórych scen, na przykład tych odbywających się w "sieci".
6+/10

Podły, okrutny, zły
Historia Teda Bundy'ego skupiająca się na aspekcie funkcjonowania w społeczeństwie, okłamywania kochanej rodziny. Przyznaję szczerze, że wystawiam wyższą notę niż ogół oceniających. Naprawdę mi się ten film spodobał.
7/10

Dom, który zbudował Jack
A to o seryjniaku tyle że wedle koncepcji Von Triera. Nawiązuje w dużej mierze do idei "zbrodni jako sztuki". Co tu dużo mówić, LvT szaleje i doprowadza widza do czerwoności. Film w wielu scenach jest najzwyczajniej niesmaczny, wręcz odrażający. Autentycznie były sceny, gdy się miało dość. Dodatkowo ma się jednak wrażenie, że jest sporo za długi.
Po raz kolejny Duńczyk szokuje, choć wydawało się, że można się spodziewać wszystkiego. Bawi się konwencjami, łączy idee, bije w widza. Niezbyt podobał mi się ten film, ale na kolejne dzieła będę czekał, zastanawiając się co reżyser wymyśli. Może teraz komedia romantyczna lub katastroficzny z potworem?
5+/10

Ikar. Legenda Mietka Kosza
Mam z tym filmem ogromny problem. Z jednej strony wszystko jest w należytym porządku i niezbyt mam się do czego przyczepić. Ale niezbyt wiem czemu ma służyć przedstawienie tej historii; w którym kierunku powinny podążać myśli. Od filmów biograficznych oczekuję albo przedstawienia jakiejś wybitnej jednostki, trudów, osiągnięć, albo szans do refleksji nad życiem. Tutaj ani jednego ani drugiego nie otrzymałem. Bardzo przyzwoite dzieło pod względem realizacyjnym, ale niewiele niesie ponadto. Przynajmniej dla mnie.
6/10

Asymetria
Oj lecą gromy na film, lecą. A ja nie oceniam go aż tak negatywnie. Chyba ludzie spodziewali się w dużej mierze rozwinięcia wątków poruszonych w filmie, do którego nawiązuje, a to otrzymano bardzo mocno połowicznie :)
Kto wie czy właśnie nawiązanie do Symetrii nie jest największym problemem tej produkcji. Chyba lepiej byłoby, jakby się odcięli od filmu sprzed lat, bo wciskanie tych elementów na siłę - moim zdaniem - zaszkodziło produkcji. Ogólnie, jak na tyle lat czekania, to scenariusz jest słabiutki. Za to film oparty jest na ciekawym pomyślę, który mnie ujął. Sporo tu znanych nazwisk, których potencjału się nie wykorzystuje.
5/10

The Aeronauts
Bardzo mocno zmieniona historia meteorologa Jamesa Glaishera, który wybiera w podróż balonem. Fabuła niezwykle ubarwiona na potrzeby filmu. Taki film środka, z jednej strony wszystko w porządku, z drugiej specjalnych zachwytów nie ma. Nie oglądając filmu mniej więcej można sobie wyobrazić jak zagra Eddie Redmayne i Felicity Jones.
6+/10

Futro z misia
Kolejna słaba polska komedia okołokryminalna. Choć może ze dwa, trzy razy uśmiechnąłem się pod nosem.
3+/10

Blok 99
Gdzieś tu była dyskusja na temat filmów Zahlera. Zainspirowany nią, chciałem sprawdzić jak wygląda ten słynny film, bowiem Krew na betonie mnie mocno zainteresowała. No i do połowy to nawet mi się podobało, a potem było nieprzyjemnie, brzydko i wyjątkowo głupio. Zupełnie nie moja bajka.
3+/10

Małe kobitki
Kolejny film środka. Niby ok, ale jakoś bez emocji. Zresztą miałem wrażenie, że wszystko to widziałem już setki razy.
6/10

Fighter
Nie wiem co stało się z tym filmem, ale ociera się o najprawdziwszy absurd. Dawno nie widziałem dzieła o tak idiotycznym scenariuszu. To miała być chyba odpowiedź na te wszystkie filmy okołobokserskie w stylu Rocky, ale wyszedł prawie że pastisz. Czego tu nie ma? Jest walka o pas mistrzowski boksera, który jest gdzieś tam w 10 rankingu światowego z zawodnikiem mma, który pojechał pracować w jakimś wypizdówku i od roku nie trenuje, gala odbywa się w Polsce i pierwsze skrzypce gra gangster z tej pipidówki... Poważnie...
2/10

Bad boy
Kolejny film, czyli Patryk Vega skleja prawdziwe historie, albo raczej opowiastki na temat tego co ma być prawdziwe. Tym razem sięga po świat chuliganów piłkarskich, który jest mi dość bliski, toteż można się złapać za głowę jakie scenki przemyca do jednej fabuły. Oprócz tego, że jest to debilne, to jeszcze i tak najgorzej wychodzą sceny czysto piłkarskie. Rzut okiem na wydarzenia na boisku, upewnia, że Vega nie jest w stanie odtworzyć rozgrywek nawet na poziomie amatorskim.
Wszyscy chwalą Królikowskiego, że tak sobie poradził z trudną rolą. Przyznaję, że jak na jego standardy nie zagrał źle, ale nawet przez chwilę nie ma się wrażenia, że mógłby się odnaleźć w takim środowisku.
Ogólnie typowy Vega
2+/10

Psy 3. W imię zasad
Ogromne wydarzenie, Pasikowski nawiązuje do absolutnej klasyki. Czy to udane? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Początek jest nawet niezły i tylko delikatnie nie trzyma się kupy, aczkolwiek przynajmniej niezły jest aspekt dramatyczny, przygniatające losy życia bohaterów, no a potem to już jest rzeźnia i stek głupot. Powiem krótko: szkoda
5/10

Kurier
Kolejny firm Pasikowskiego, który niespecjalnie interesuje. Film o losach Jana Nowaka-Jeziorańskiego jest po prostu nijaki. Ogląda się go zupełnie bez emocji. Jedynym dramatyzmem, na który nacisk niesie reżyser to walka z uciekającym czasem. Brakuje w tym filmie wielkości, wszystko jest takie miałkie, bezemocjonalne.
5/10

Żony ze Stepford (2004)
Całkowicie zmieniony pierwowzór z mocnym akcentem na polityczną poprawność. Szczerze mówiąc, bardzo średnio bawiło. Nijak ma się do świetnego oryginału
5/10

Klaus
Bardzo dobra animacja. Pomysłowa, pięknie wykonana, uniwersalna - takie chce się oglądać.
8/10

Ziarno prawdy
Długo zwlekałem z decyzją o obejrzeniu tego filmu. Wpierw chciałem przeczytać książkę, ale po przeczytaniu Bezcennego, jednak nie stwierdziłem potrzeby lektury :) Ogólnie film całkiem mi się podobał, miał sporo ciekawych, niejednoznacznych postaci i wydarzenia też były interesujące. Niemniej w całkowitym rozliczeniu czego brakuje temu filmowi.
6/10

Planeta Singli 2 i 3
Jak na polskie mainstreamowe komedie romantyczne to nawet ujdzie.
4+/10





Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://ghostbin.co/paste/4t8gt
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #752 : Luty 15, 2021, 19:33:54 »

A z oceną, jak na mnie, zaszaleję - 8/10



Szok normalnie :D

Aktorsko jest dobrze, ale w sumie chyba nie przesadzałbym z zachwytami nad kreacją Heleny Zengel. Jasne, dobrze zagrała "dzikuskę" i była w tym przekonująca, ale z drugiej strony nie wiem, jak sprawdzi się w innych rolach, bo mimiką to tu praktycznie nie operowała.

Jak grasz u boku Toma Hanksa i go momentami przyćmiewasz to jest się czym zachwycać. Dla mnie rola spokojnie na nominację... ale już wygrać nie musi ;)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #753 : Luty 15, 2021, 19:46:49 »

Na nominację spokojnie, choć wolałbym nagrodę w stylu "najlepszy nowy aktor", bo tu dyskusji zbędnej nie ma ;)
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #754 : Luty 21, 2021, 10:15:42 »

Promising Young Woman (2020)

Czy to film, który wygra tegoroczne Oscary? Bardzo możliwe.

Podobał mi się strasznie... więc pewnie nie wygra :P

Naprawdę po seansie chwilę się zastanawiałem czy nie wystawić dziesiątki. Scenariusz jest genialny w swojej prostocie. Śmieszy, przygnębia, zaskakuje... po prostu rollercoaster różnych emocji. A wszystko opowiedziane w nowoczesnym-drapieżnym stylu, wysmakowanymi kadrami i kolorami. Taka perełka. Carey Mulligan wypada fenomenalnie. Na razie wystawiam 9.5/10 bo nie mogę uwierzyć, że to takie dobre...  :D Ostateczna ocena po drugim seansie za jakiś czas.

I Care A Lot (2020)

Netflix zapodał dobry film w tym tygodniu :faja: Film opowiada historię bezczelnej złodziejki, która żeruje na starszych ludziach. Po prostu okrada ich ze wszystkiego co mają udając przy tym Matkę Teresę, która niby dba o ich dobro a tak naprawdę zamyka ich wbrew ich woli do domu starców a cały majątek zabiera dla siebie. W tej roli Rosamund Pike, która wraca tutaj trochę do socjopatycznych klimatów z Gone Girl ;) A widz kocha ją i nienawidzi w równym stopniu. I cały interes się dobrze kręci do czasu aż nasza bohaterka okrada staruszkę, która skrywa pewną tajemnicę. Więcej nie napiszę, żeby nie psuć zabawy.

Jedyny zarzut do tego filmu jest taki, ze w końcówce ewidentnie chcieli wszystkich zadowolić i film ma tak jakby dwa zakończenia... Ale tak to jest jak w filmie nie ma dobrego bohatera i wszyscy są mniej lub bardziej źli ;)

8/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
michax77

*



« Odpowiedz #755 : Luty 21, 2021, 18:39:00 »

Mnie też się podobał I Care a Lot. Gwiazdą jest Pike, ale świetni są też Peter Dinklage, Diane Wiest i Chris Messina. Na filmwebie wiele osób ciśnie po filmie, widzę po komentarzach, że nie do końca łapią gatunek produkcji jest np. zarzut, że to powinien być film w stylu produkcji Finchera albo Sorkina, czyli poważne kino, wtedy to byłoby dobre kino, bo tak to nie wiadomo czy mamy bohaterce współczuć, czy nie, czy to film na poważnie, czy nie, ale przecież od początku widać z jakim gatunkiem mamy do czynienia.

Od początku widać, że to nie jest kino zrobione na poważnie, tylko bardzo czarna komedia, w której trudno kibicować komukolwiek, bo wszyscy bohaterowie to źli ludzie, ale i tak dobrze się bawiłem. Choć porusza poważny temat, bo pewnie takie sytuacje mają miejsce w rzeczywistości. Może dlatego wielu się zawiodło, bo Pike grała podobną rolę u Finchera, więc jak ją zobaczyli niektórzy to spodziewali się poważnego kina. Wiem że naciągane, ale nie potrafię wyjaśnić skąd to rozczarowanie, skoro od pierwszych scen widać co to za film jest, nie udaje produkcji poważnej, kina moralnego niepokoju.  Jest to film, który mogliby nakręcić bracia Coen, trochę kojarzy mi się z ich komediami, np Okrucieństwo nie do przyjęcia.

Główna bohaterka trochę przypominała mi Saula Goodmana z Breaking Bad i Better Call Saul. W BCS Saul też wykorzystuje babcie i dziadków dla własnych celów i korzyści, tylko że Marla jest wredniejsza i bardziej zimna, więc nie wiem skąd u Ciebie sympatia do niej. A tak zakładam, bo napisałeś że widz ją nienawidzi i kocha jednocześnie. Ja jej w ogóle nie polubiłem.
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2021, 18:40:47 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #756 : Luty 23, 2021, 21:09:49 »

Soul

Co w duszy gra to kolejne znakomite dzieło od Pixara. Po słabszym Onward/Naprzód studio wróciło do dobrego poziomu. No i co ważniejsze nie jest to kolejny sequel ich największych hitów, jak kolejne części Toy Story (choć akurat każda kolejna część jest coraz lepsza i to jedna tych serii, która trzyma bardzo wysoki poziom w każdym filmie; najlepsza jest trójka, prawie arcydzieło, ale pozostałe trzy części, w tym czwórka, która wydawała się niepotrzebna, są też znakomite), sequele Gdzie jest Nemo?, Iniemamocnych i prequel Potworów i spółki (chyba najsłabszy z tych wszystkich), ale całkowicie osobne dzieło. Choć pomysł na historię z Soul może kojarzyć się z Inside Out/Co w głowie się nie mieści. Pewnie polscy tłumacze też zauważyli podobieństwa i dlatego polski tytuł Soul przypomina tytuł polski Inside Out. Jak (prawie) każdy film Pixara bawi, uczy i wzrusza.

No i jak to bywa z animacjami tego studia nie do końca jest to bajka dla dzieci, a jeśli już to raczej dla dzieci w wieku 12, 13 lat, a nawet dla starszych. Dzieciaki do 10 lat będą się nudzić. Poprzednie animacje Pixara poruszające dojrzałe tematy, np. Odlot, Wall-E, cała seria Toy Story i długo można wymieniać, też są bardziej dla nastolatków i dorosłych, jak dla małych dzieci. W Soul są elementy humoru, głównie przez sceny z kotem, ale mocno na drugim planie, ważniejsze jest to co film ma do przekazania.

Strona wizualna jak to w filmach Pixara trzyma poziom, nie tylko sceny na Ziemi, ale też w zaświatach, mimo specyficznej kreski, wyglądają bardzo ładnie. Osobne słowa uznania należą się za muzykę, zarówno kawałki jazzowe są super, ale też soundtrack Trenta Reznora i Atticusa Rossa bardzo daje radę. Jest to muzyka jakiej po tym duecie raczej się nie oczekuje. Obok soundtracku do filmu Mank Davida Finchera, Reznor i Ross ponownie zaskakują ścieżką dźwiękową, jakże inną do jakiej przyzwyczaili przez lata, ale też genialną. Może film nie dorównuje Gdzie jest Nemo?, Toy Story 3, Odlotowi (moja trójka filmów Pixara), ale nie mam nic przeciwko by postawić Soul obok np. W głowie się nie mieści, Wall-E, TS 1, 2 i 4, Potwory i spółka. Ocena: 8/10.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #757 : Luty 28, 2021, 09:10:36 »

Nomadland (2020)

Czułem, że to kino niekoniecznie dla mnie. Takie subtelne historie zrealizowane w duchu amerykańskiego kina niezależnego zwykle mnie lekko nudzą. Nie inaczej było i tym razem. Często spoglądałem na timer, ileż to jeszcze do końca zostało. Bo choć historia miewa swoje magiczne momenty, jej epizodyczność i paradokumentalna formuła całości sprawiają, że trudno mi było w tę historię wsiąknąć. Inna sprawa, że ta magiczność nie zawsze wynika z fabuły w sensie stricte. Czasem sprawia to specyficzny klimat kina drogi no i przepiękne zdjęcia amerykańskich bezdroży.

Ogólnie to film z gatunku tych demitologizujących USA, czy też może podsuwający alternatywną wizję Stanów. Bo choć oglądamy, przynajmniej po trochu, życiowych rozbitków, nie jest to dzieło dołujące, w tych ludziach jest sporo dumy i jakiejś jednak pewności, co do obranej drogi życiowej. Być może zresztą film lepiej sprawdziłby się jako dokument. Ale od kina jako takiego wymagam jednak czegoś więcej, niż tylko przedstawienia nieznanego tematu widzowi. Czy to będzie zwycięzca tegorocznych Oscarów? Oby nie. Na Oscara zasłużyła być może Frances McDormand, choć nie jest to moja ulubiona jej rola. Świetna jest Swankie - naturszczyk, wypadająca tu bardziej przekonująco niż doświadczony David Strathairn. Zasłużyła na nominację do Oscara bardziej, niż Yalitza Aparicio przed kilku laty. Do tego może zdjęcia, od biedy reżyseria. Ale z tym filmem roku to bym nie przesadzał. 5,5/10.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #758 : Luty 28, 2021, 19:22:09 »

Jak najdalej stąd (2020)

Piotr Domalewski w swoim drugim filmie ponownie przygląda się polskim emigrantom. W Cichej nocy opowiadał o Polaku wracającym z zagranicy do domu, a w Jak najdalej stąd mamy odwrócenie historii, bo dostajemy historię o dziewczynie, która jedzie do Irlandii po ciało ojca ? emigranta. Ola to zbuntowana nastolatka, która zaskarbia sobie sympatię widowni od początku. Warto obejrzeć choćby dla debiutującej w głównej roli Zofii Stafiej, która trzyma film na swoich barkach i daje radę.

Nie jest gorsza od drugiego planu, gdzie pojawia się wielu dobrych aktorów jak np. Jakubik. Piotr Domalewski pokazał, że sukces debiutu nie był przypadkowy. Choć chciałbym zobaczyć film Domalewskiego, w którym porusza inną tematykę jak polska emigracja, o innych problemach Polaków, albo kino gatunkowe. Ciekaw jestem jak sobie poradziłby Piotr Domalewski w kinie rozrywkowym. Ocena: 7/10.

Let Him Go (2020)

Kevin Costner między sezonami współczesnego westernu Yellowstone Taylora Sheridana zrobił sobie przerwę na (nie zgadliście) kolejny współczesny western, w którym gra męża Diane Lane, ale nie grają rodziców Clarka Kenta, tak jak w filmie Snydera Człowiek ze stali, tylko George?a i Margaret, którzy po śmierci syna starają się odnaleźć jego byłą żonę i ich jedynego wnuka. Postanawiają im pomóc, bo Margaret widziała jak nowy chłopak jej byłej synowej uderzył dziewczynę i ich wnuka.

Film za długo się rozkręca, trwa nie całe dwie godziny, a dopiero po 70 minutach coś konkretnego się dzieje. Jestem przyzwyczajony do wolno rozkręcających się filmów, ale w Let Him Go przydałoby się żywsze tempo, mimo dobrych ról Lane i Costnera. Kevin gra typowego Costnera, nie schodzi poniżej swojego dobrego poziomu, podobnie jak Diane Lane. Jest to też jedna z tych aktorek, która się ładnie starzeje, im jej więcej lat przybywa to jej uroda szlachetnieje. Film długo się rozkręca, ale ostatnie 30 minut na tyle dostarcza, że ocenię na 6+/10. Oprócz Costnera i Lane wyróżniłbym też Jefreya Donovana i Lesley Manville na drugim planie. Dzięki tej dwójce film nabiera tempa w trzecim akcie.  Pochwalę też muzykę i zdjęcia, film wygląda pięknie.

Listy do M. 4 (2020)

Lubię pierwsze Listy do M., to jedyna komedia polska jaką oglądałem w ostatnich latach, oprócz serii Planeta Singli, też z Maciejem Stuhrem, ale przyznam, że kolejne dwie części zlały mi się w jedną całość, nic z nich nie pamiętam. A na czwórkę nie czekałem, bo zwiastuny zapowiadały słabą polską komedię. No i tak jest.

Wątków dużo i niektóre są lepsze, jak wątek z Rafałem Zawieruchą i starszego państwa, które odwiedza. Jest to wątek zaskakująco gorzki, jak na komedię TVN-u. Wątek Adamczyka i Dygant bardzo mnie irytował, mimo sympatii do aktorów. Wątek z Wojciechem Malajkatem był spoko, ale problem z nim jest taki, że dosłownie urywa się, jakby planowali kontynuację. Ale najlepiej wypada czołowy aktor polskich komedii, czyli Tomasz Karolak w roli polskiego złego mikołaja. Widać jak dobrze bawi się tą rolą, a to już czwarty film, ale to nie zmienia faktu, że to słaby film. Ocena: 4/10.

Locked Down (2021)

Linda i Paxton właśnie się rozstali, ale spowodowany koronawirusem lockdown w Londynie zmusza ich do pozostania w jednym mieszkaniu. Postanawiają napaść firmę Lindy i ukraść drogocenną biżuterię. Reżyseria Doug Liman, scenariusz Steven Knight, a w rolach głównych Anne Hathaway i Chiwetel Ejiofor w produkcji nakręconej w czasie epidemii, która jest połączeniem dramatu o kryzysie, jaki dopadł parę akurat, gdy przyszła epidemia, więc nie mogą się rozstać, z heist movie.

Nie jest to tak słaba produkcja jak Wiedźmy z Anne Hathaway, nawet z zainteresowaniem się ogląda, choć większość seansu to rozmowy i kłótnie głównej pary (na drugim planie pojawia się kilka sławnych nazwisk), ale też nie jest to produkcja, o której będę pamiętał. Jeśli warto to dla aktorów, którzy mają co grać i wypadli nieźle, zwłaszcza Anne Hathaway w końcu ma co grać. Ocena: 6/10.

Mulan (2020)

Kolejna cześć serialu Disneya pod tytułem - Przerabiamy swoje animowane hity na wersje fabularne - ale w tym przypadku czekałem, bo to nie jest kopia jeden do jednego, tylko produkcja, która odchodzi od oryginału, w której sporo zmieniono. No i zrealizowana z rozmachem. Na dodatek zwiastuny zapowiadały hołd dla kina wuxia, czyli filmów takich jak Hero i Przyczajony tygrys, ukryty smok (w ogromnym skrócie, łapanie strzał rękami, latanie po drzewach i dachach, itd) i jestem rozczarowany, bo nowy Mulan Disneya to taki sam średniak, jak większość kopii animacji, jakie zrobili do tej pory.

Nie przeszkadza mi to, że tytułowa bohaterka od małego jest jak Wonder Woman, ma zdolności, bo tacy bohaterowie są w filmach wuxia. Problemem jest to, że ogląda się tak, jakby chcieli połączyć elementy kina wuxia ze stylem kręcenia Hollywood, przez co to na co najbardziej czekałem, czyli sceny batalistyczne i walki jeden na jeden są tak nakręcone i zmontowane, że za bardzo nie można podziwiać zdolności aktorów. Doceniam rozmach produkcji i stronę wizualną, bo zdjęcia są ładne, ale to jeden z niewielu plusów.

Sporo znanych twarzy z kina azjatyckiego na drugim planie, np. Donnie Yen, Li Gong (najciekawszą ma rolę, czarownicy i babka się nie starzeje), Jet Li (jeśli liczycie na pokazy zdolności aktora, to lepiej zmieńcie oczekiwania, bo cały film siedzi na tronie), ale nie mają co grać. Więc nawet jak próbuje Disney zrobić coś nowego, a nie robić dosłownej kopii swoich animacji, to i tak wychodzi tak sobie. No i ten błąd w montażu albo komuś fragment taśmy ucięło ? Mulan jedzie w czasie bitwy wprost na ekipę Jasona Scotta Lee, a po chwili jest pokazana za ich plecami, jak wywołuje lawinę. Chyba musiało mi się przysnąć,bo kiedy i jak ich ominęła to nie mam pojęcia. Ocena: 5/10.

Music (2021)

Żyjąca na własną rękę, z dala od rodziny, Zu, po śmierci babci, zostaje niespodziewanie opiekunem Music, swojej nastoletniej siostry, która nie mówi ze względu na zaburzenia ze spektrum autyzmu. Jest to udany debiut w pełnym metrażu jako reżyserki i jako scenarzystki znanej piosenkarki Sia. Film jest połączeniem dramatu i musicalu, które działa. Aktorsko wszyscy spisują się znakomicie, zwłaszcza główny duet Maddie Zegler i Kate Hudson wypadają dobrze, nie tylko w scenach dramatycznych, ale też w musicalowych dziewczyny dają radę. Ocena: 6+/10.

Promising Young Woman (2020)

Wydawało mi się, że już pisałem o tym udanym debiucie aktorki Emerald Fennell. Reżyseria, scenariusz, zdjęcia, montaż, to jak film wygląda i muzyka są na wysokim poziomie. Piosenki idealnie pasują do filmu,  który umiejętnie balansuje między luźnym klimatem a poważną tematyką, jaką porusza. Jest to udana mieszanka różnych gatunków, nawet dostałem coś w stylu komedii romantycznej (wątek z chłopakiem głównej bohaterki i scena ze wspólnym śpiewaniem), w którym jest kilka zaskakujących zwrotów akcji, które działają. Ale chyba za dużo nasłuchałem się, jaki jest super i wybitny, bo dla mnie jest bardzo dobry, ale żadne arcydzieło. Choć przyznaję, że trudno się przyczepić do czegokolwiek w tym debiucie i czekam na kolejne filmy aktorki, którą znam z roli kochanki księcia Karola w The Crown.

Ale film nie byłby tak dobry, gdyby nie świetna Michelle Williams, przepraszam Carey Mulligan, zawsze je myle.  Do tej pory nie kojarzyłem angielki z rolami kobiet, które mszczą się na facetach.  Przez to jak urocza to jest aktorka i z jakich ról ją znam, to trudno było mi sobie wyobrazić Mulligan w roli, w jakich specjalizuje się np. Margot Robbie, zresztą producentka filmu (zabawne, bo była afera jak jeden recenzent napisał w swojej recenzji, że wolałby Robbie w głównej roli i Mulligan wkurzona mu odpisała, a okazało się, że dziennikarz jest homoseksualistą i nie miał na myśli nic seksistowskiego) lub Charlize Theron. Ale nie dziwię się że podołała, jest świetna, bo to dobra aktorka.

Reżyserka wybrała idealną aktorkę do głównej roli, czyli dziewczynę o wyglądzie dziewczyny kumpeli, dziewczyny z sąsiedztwa. Cassie to postać o wielu twarzach,  więc Mulligan miała do do zagrania zarówno kobietę na którą faceci od razu zwracają uwagę, ale też dziewczynę piękną, ale nijaką, którą nikt nie zauważa, o której zapomina się zaraz po imprezie. Więc do takiej roli Margot Robbie za bardzo by nie pasowała. Po obejrzeniu filmu rozumiem dlaczego akurat Carey Mulligan wybrano do głównej roli, co kierowało reżyserką. A na drugim planie sporo znanych twarzy występuje, np. Alison Brie, Clancy Brown (chyba pierwszy raz widzę go w roli porządnego i normalnego faceta). Ocena: 8/10.

Space Sweepers (2021)

Rok 2092. Statek kosmiczny Victory jest jednym z wielu, którego załoga żyje z odzyskiwania kosmicznych śmieci. Podczas ostatniej wyprawy na gruzowisko załoga znajduje w środku siedmioletnią dziewczynkę. Gdy członkowie załogi uświadamiają sobie, że jest ona robotem poszukiwanym przez strażników kosmicznych, postanawiają zażądać za nią okupu. Space opera w starym dobrym stylu.

Film opiera się na kliszach i schematach, zero oryginalności, ale jak fajnie się ogląda koreańską produkcję za jedynie 20 mln (!), w której efekty specjalne wyglądają jak z najdroższych produkcji hollywoodzkich. Jest to miks Strażników Galaktyki, Piątego Elementu, Star Wars z koreańskim poczuciem humoru. Choć aż tak dużo azjatyckiego humoru nie ma. Kino rozrywkowe, które spodoba się nie tylko miłośnikom produkcji z Korei Południowej. Ocena: 7/10.

Synchronic (2019)

Justin Benson i Aaron Moorhead to duet reżyserów, których możecie kojarzyć, jeśli interesujecie się niszowym kinem gatunkowym, z takich filmów jak Spring, Resolution (część 1) i Endless (część 2). Reżyserzy, ale też scenarzyści swoich filmów, udowodnili tymi produkcjami, że za małą kasę można nakręcić oryginalne filmy bawiące się kinem gatunkowym, np. SF, horrorem, romansem i mieszać te gatunki, a jednocześnie są to produkcje wciągające. Są to filmy z nieznanymi aktorami, więc przyszła pora by nakręcili film za trochę większą kasę, w którym wystąpili znani aktorzy.

Anthony Mackie i Jamie Dornan grają przyjaciół, którzy pracują jako pielęgniarze w Nowym Orleanie. W czasie pracy są świadkami serii nietypowych zgonów, np. od ran zadanych mieczem, po zwęglone zwłoki, czy ukąszenie węża, którego od dawna nie widziano w Nowym Orleanie. Jest to nie do końca udany film. Odniosłem wrażenie, że Benson i Moorhead nie mogli się zdecydować, czy wciąż kręcą niszowy i artystyczny film bawiący się kinem gatunkowym, czy jednak kino rozrywkowe dla wszystkich. Więc film stoi w rozkroku,  jakby nie wiedział do końca czym jest. Jest kilka ciekawych i  klimatycznych scen, bo to utalentowani twórcy, ale poprzednie filmy tego duetu lepiej mi podeszły. Ocena: 5/10.

The Little Things (2021)

Thriller w stylu filmów z lat 90-ych, w których stróżów prawa grał Denzel Washington. No i to nie jest przypadek, bo scenariusz Hancocka przeleżał w szufladzie od lat 90. Dopiero teraz John Lee Hancock go zrealizował właśnie z Denzelem, który po przerwie wrócił do kina. Zresztą akcja dzieje się w latach 90-ych. Ale nie jest to typowy kryminał o policjantach, którzy próbują złapać mordercę i rozwikłać sprawę. Początkowo tak się wydaje, ale w finale się okazuje, że nie o tym jest film. Ja kupuję TO zakończenie, które zmienia wymowę całego filmu. Denzel to klasa sama w sobie, ale nie gorsi są Rami Malek w roli gliniarza, z którym współpracuje bohater grany przez Denzela, a zwłaszcza Jared Leto w roli podejrzanego, który ukradł film kolegom z planu. Za samych aktorów postawię 6/10.

Wander (2020)

Były policjant z zaburzeniami psychicznymi zostaje zatrudniony do zbadania podejrzanej śmierci dziewczyny w tytułowym miasteczku. Śledztwo zaczyna się łączyć ze śmiercią jego córki i sprawą, którą prowadził detektyw nim przeszedł na emeryturę. Przyzwoity film łączący w sobie kryminał z produkcjami o teoriach spiskowych, w którym największym zaskoczeniem jest główna rola Aarona Eckharta. Lubię aktora, ale w tak dobrej roli jeszcze nie widziałem go. Choć mogłem też zapomnieć te dobre role, przez to w jak słabych filmach ostatnio się pojawiał. A na drugim planie towarzyszą mu Tommy Lee Jones, Katheryn Winnick (Lagertha z Wikingów), Heather Graham i Tuco z Breaking Bad, ale tylko Eckhart się liczy. Reszta za wiele do grania nie ma, nawet Lee Jones. Ocena: 6/10.
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2021, 20:40:10 wysłane przez michax77 » Zapisane
Strony: 1 ... 36 37 [38]   Do góry
Drukuj
Skocz do: