Strony: 1 ... 33 34 [35] 36 37   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Niewarte tematu filmy rozmaite  (Przeczytany 112985 razy)
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #680 : Marzec 11, 2020, 14:29:31 »

Zatem oba filmy trafiają u mnie na listę filmów do obejrzenia. Czy one są jakoś bardziej brutalne? Można z żoną obejrzeć?
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #681 : Marzec 11, 2020, 14:36:17 »

W Bone jest jedna scena, która według mnie jest ekstremalna, także nie wiem... Jak ją odpowiednio nastawisz to może wytrzyma, ale tak jak mówię mnie to co zobaczyłem lekko zszokowało.
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #682 : Marzec 11, 2020, 14:52:09 »

A po mnie ten film nieco spłynął ;) Tzn. był stylowy i łatwo było pogrążyć się w jego specyficznym klimacie, ale nie wiem, czy to znowu takie dzieło. A też żadnej szokującej sceny nie pamiętam, chyba za dużo horrorów oglądałem :D Ale do francuskich ekstremistów to chyba daleko.

Natomiast generalnie niewiele jest horrorów, które rozgrywają się w świecie Dzikiego Zachodu, więc jest to seans mocno odświeżający.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #683 : Marzec 11, 2020, 15:02:17 »

A też żadnej szokującej sceny nie pamiętam, chyba za dużo horrorów oglądałem :D

No nie mów mi, że jak...

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

A może ja się na starość zrobiłem zbyt wrażliwy :haha:
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #684 : Marzec 11, 2020, 15:11:31 »

Pewnie się skrzywiłem, gorzej, że nie pamiętam tej sceny :D Bo też w filmach z szufladki "New French Extreme" to takich scen jest multum ;)
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #685 : Marzec 23, 2020, 10:39:20 »

Love & Mercy
Niezły film o Brianie Wilsonie z The Beach Boys. Niestety problemem tego filmu jest, że nie za bardzo wiadomo na czym skupiają się twórcy. Z jednej strony mamy więc pokazaną chorobę artysty (i chyba tego aspektu jest najwięcej) w połączeniu z romansem muzyka. Z drugiej strony są też początki grupy, konflikty wewnątrz grupy oraz nagrania solowe, a pomijane są inne dość ważne elementy życia Wilsona w związku z czym historia jest niespójna i ktoś zupełnie zielony może się pogubić w fabule. Na plus role Dano, Banks, a nawet i Cussack nie irytuje jak zazwyczaj.
Można obejrzeć, ale nie jest to konieczne. 6/10

Rocketman
Dość sympatyczny film o życiu Eltona Johna będący również elementem spowiedzi artysty, bowiem momentami przychodzi czas na trudne rozliczenia ze swego życiorysu, niemniej jest to wszystko podane lekko i przystępnie. Niezbyt znam fakty z żywota artysty i jego liczne skandaliki, zatem nie bardzo będę mógł się odnieść do tego aspektu. Zawsze mnie za to dziwiło dlaczego Elton zdobył tak ogromną popularność. I do tej pory nie wiem :D Szczególnie, że te pierwsze kawałki to tak jakoś specjalnie mi się podobają, jakieś takie bez wyrazu są. Potem ten discopop to dla mnie taki lekko tandetny był. Może właśnie zadecydowała cała otoczka i show jakie robił. Wracając do filmu, to twórcy postawili też na artyzm, kreując swego rodzaju musical. Mi się przyjemnie to oglądało
6+/10

Kobiety mafii 2
To nie jest tak, że jestem wrogo nastawiony do Vegi - mam wrażenie, że jestem nawet bardziej życzliwy od ogółu. Uważam, że ten reżyser ma sporo pomysłów i jakby przysiadł do filmów i nie wrzucał śmichów chichów dla szerokiej publiki, a dopracował scenariusze miałby szanse zrobić naprawdę porządne kino. Ja przecież nawet pierwszą część Kobiet mafii oceniałem na 5+ lub 6/10. Ze sporym zainteresowaniem usiadłem do drugiej części. Niestety, otrzymałem strasznie śmierdzącą kupę. Od samego początku Vega rozkręca mnóstwo wątków okraszonych bezsensownymi scenami przemocy. Dodatkowo to wszystko jest totalnie odrealnione i podane jako bezsensowna papka dla głupich mas. O ile w pierwszej części Anna Ostrowska właściwie jako jedyna mocniej irytowała, ale też i śmieszyła, to teraz po prostu jest żenująca. W tym filmie dobre są tylko nieliczne fragmenty, a tak niestety to słabizna :/
3/10

Sprzymierzeni
Dobrze się to oglądało, ale niektóre sceny były tak słabiutkie, że się odechciewało. Trzeba przyznać, że Zemeckis ma po prostu talent do przyciągania widza do telewizora i jest to dobre rzemiosło, ale niestety to dzieło to niespecjalnie coś więcej.
5+/10

Jurrasic World
Haha, ale piękna tragedia. Nawet 2/3 filmu mi się dobrze oglądało, bo to fajne nawiązanie i po prostu chyba lubię taki klimat, ale im bliżej końca tym fatalniej :D
3+/10

Aniołki Charliego
Szczerze mówiąc nie rozumiem hejtu na ten film. Sprawnie zrobiony akcyjniak na modłę młodzieżową z lekkim humorem i nie najgorszą fabułą. Mi się bardziej podobał od głupiutkich filmów z Cameron Diaz.
6/10

Asy bez kasy
Kolejna głupawa komedyjka od Jareda Hessa, oczywiście w obsadzie specjaliści gatunku Kristen Wiig, Owen Wilson, Jason Sudeikis i Zach Galifianakis. Muszę przyznać, że kilka razy się uśmiałem. A film byłby znacznie lepszy, gdyby nie żarty z pierdzenia, rzygania itp.
4+/10

Pół wieku poezji później
Półamatorskie dzieło fanów sagi Wiedźmina, tyle że bez Geralta. Niestety, ani fabularnie nie przyciąga, ani realizatorsko (kuleje montaż) i niestety słabo grają niektórzy aktorzy [Bubółka jest wyjątkowo nijaki, a jeszcze gorszy i dukający jest Szpiglewski]. Ale są też pozytywy Kamila Kamińska w roli Ornelli bomba, bardzo magnetyczna postać, dobrze radzi sobie też Magdalena Różańska w roli Triss Merigold - chętnie bym ją zobaczył w tej roli w serialu - pasuje idealnie.
Mnie film nie wciągnął 5/10
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
michax77

*



« Odpowiedz #686 : Kwiecień 05, 2020, 23:40:42 »

1917 (2019)

Film Sama Mendesa, oparty na wspomnieniach dziadka reżysera, to produkcja nakręcona specjalnie dla kin, więc najlepiej byłoby obejrzeć w Imaxie, żeby docenić w pełni robotę jaką ekipa odwaliła. Jest to produkcja jak każda nakręcona na długich ujęciach skomplikowana technicznie. Na planie takiego filmu wystarczy jeden błąd i cała produkcja idzie do kosza. Ja filmu nie miałem okazji w kinie obejrzeć, czego żałuję, ale nawet na mniejszym ekranie w 4K robi wrażenie pracą jaką wykonali przy produkcji tego wojennego filmu. Choć to bardziej film mistrza kamery Rogera Deakinsa a nie reżysera. Zdjęcia są genialne, wizualnie film wymiata. Brawa należą się też za montaż, którego nie widać, a w przypadku produkcji udających jedno długie ujęcie jest to bardzo ważne.

Skoro to film niby w jednym ujęciu to kamera jest przy bohaterach, obserwujemy świat I wojny światowej ich oczami, nie widzimy nic więcej jak oni. Ale pomimo tego scenografia i tak robi wrażenie, tak jak i rewelacyjna muzyka Thomasa Newmana. Oczywiście można się czepiać historii, że jest prosta, że to powtórka z historii z Szeregowca Ryana połączona ze Zjawą z Di Caprio (chodzi o to, że główny bohater w Zjawie podobnie jak w 1917 co chwilę wpadał w coraz większe kłopoty, trochę jak w grze komputerowej), ale mnie to nie przeszkadza, bo film nadrabia stroną techniczną. Film trzyma w napięciu, są emocje, co zasługą jest aktorów w rolach głównych. Zwłaszcza George McKay jest świetny w wymagającej, fizycznej roli. Ocena: 8/10.

A Hidden Life (2019)

Najnowsze dzieło Terrence Malicka, oparte na faktach, o Austriaku, który odmawia służenia Hitlerowi przez co jego rodzina ma problemy. Żona na wsi sama musi radzić sobie ze wszystkim, w tym z wrogością mieszkańców i niezrozumieniem. Oczywiście są filozoficzne, czasami pretensjonalne monologi, ale to chyba pierwszy film Malicka nie pamiętam od jak dawna z historią, który ma fabułę. Choć oczywiście się film wlecze. Przez 70 minut, a seans trwa 3 godziny, główny bohater rozmawia o sensie życia i swojej decyzji chyba z każdym w rodzinnej wsi.

Ostatnie filmy Malicka jakie widziałem to Drzewo Życia z 2011 roku i New World z 2005, czyli ambitna wersja Pocahontas. Obie produkcje mi się podobały, ale następnych nie skończyłem albo nawet nie zacząłem. A w przypadku A Hidden Life wciągnąłem się nawet w historię mimo zagrań typowych dla współczesnego Malicka.

Wizualnie, jak każdy film Malicka, nieważne czy dobry czy przerost formy nad treścią, to majstersztyk, choć tym razem za zdjęcia nie odpowiada Emmanuel Lubezki, tylko nieznany mi Jorg Widmer, ale godnie zastępuje stałego zdjęciowca reżysera. Moim zdaniem Malick powinien zainteresować się kręceniem filmów przyrodniczych, dokumentów, bo to jak on świat pokazuje, to chyba nikt w kinie nie potrafi. Film bym trochę skrócił, bo 3 godziny to jednak za dużo, wywalił monologi, ale i tak jak na ostatnie filmy reżysera (a dawno temu tworzył same wybitne dzieła), to jest spora poprawa, bo to film, który da się oglądać bez zgrzytania zębami. Ocena: 6/10.


Birds of Prey And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn (2020)

Jest to wymarzony projekt Margot Robbie, która tak zakochała się w (byłej) dziewczynie Jokera, że postanowiła nakręcić film o tej postaci, mimo niezbyt dobrego przyjęcia Ligi samobójców, gdzie pojawiła się po raz pierwszy Harley, ale w tej produkcji, to była postać, która nie miała nic ciekawego do zaoferowania, głównie kręciła tyłkiem i to wszystko. Film o Quinn z bardzo długim tytułem jest tak samo szalony jak główna bohaterka, ma świetne sceny bójek i przypomina Deadpoola. Mam na myśli film jak i Harley, która bardzo przypomina mi Deadpoola, czyli smutnego clowna. Robbie daje czadu w głównej roli, jest świetna w momentach komediowych, scenach walk i dramatycznych. Dorównuje aktorce Ewan McGregor szarżujący na całego w roli psychola Sionisa, tworzy świetny duet ze swoim podwładnym Victorem Zsaszem. Pochwalił bym też rolę aktorki grającej Czarnego Kanarka, która ma większą rolę jak reszta żeńskiej ekipy Ptaków Nocy.

Podoba mi się pomysł jaki mają na całe uniwersum DC w WB, czyli każda produkcja jest w zupełnie innym stylu i klimacie. Zupełne przeciwieństwo MCU, gdzie większość filmów wygląda tak, jakby wyszła z tej samej fabryki. Oczywiście są filmy bardziej szalone, eksperymentalne w MCU, jak Thor Ragnarok, ale większość filmów Marvela jest jak odcinki jednego serialu. Widać, że ostatnio to w DC twórcy sobie mogą na więcej pozwolić jak w Marvelu co się zawsze chwali, nawet jak nie zawsze wyjdzie, a film się nie uda. Nie miałbym nic przeciwko kolejnej części Ptaków Nocy (i fantastycznej emancypacji pewnej Harley Quinn) z Margot Robbie, ale też z większą rolą reszty kobiet. O wiele lepiej się bawiłem jak na Deadpoolu. Ocena: 7/10.

Bodies at Rest (2019)

Kilku zbirów włamuje się do kostnicy, aby pozbyć się dowodu zbrodni. Ale nie będzie to takie łatwe, bo trafiają na patologa i jego asystentkę. Kino akcji reżysera  znanego z Na krawędzi, Wyspy piratów, Długiego pocałunku na dobranoc, ale nakręcone dla chińczyków, z obsadą i ekipą chińską. To już trzecia chińska produkcja Renny Harlina, po kinie akcji/buddy movie z Jackie Chanem i Johnny Knoxville Skiptrace i fantasy Legend of the Ancient Sword. Widocznie nie ma pracy dla tego specjalisty od kina akcji w USA, nawet żeby kręcił w Hollywood filmy klasy B, więc przeprowadził się do Chin.

Jest to typowe kino sensacyjne klasy B mocno inspirowane Szklaną Pułapką, ale nie częścią drugą, za którą odpowiada Harlin, tylko pierwszym filmem z cyklu o McClanie. Równie dobrze można by przenieść historię z chińskiego filmu na rynek amerykański i przy odpowiednim przerobieniu scenariusza, to mogłaby być kolejna część przygód Johna McClane?a. Zastąpić patologa Brucem Willisem, zostawić asystentkę jako patologa i to mogłaby być kolejna część Die Hard.

Akcja filmu, tak jak w 1 i 2 części Szklanej Pułapki, dzieje się w Boże Narodzenie, na dodatek tak jak w jedynce w jednym budynku, są też sceny przeciskania się przez wentylację i pełno rozbitego szkła, nawet przywódca bandytów upada z wysokości jak Alan Rickman w Die Hard McTtiernana, może nie aż z tak dużej wysokości, ale jednak. No i dwójka głównych bohaterów obrywa równie mocno co Willis, ale też tak jak on nie odpuszczają. Dają niezły łomot bandziorom, przyznam że dawno nie widziałem w kinie akcji przestępców, którzy zbierali by tyle razów co w tym filmie.  Seans mija bezboleśnie, sporo scen akcji, kaskaderki i mordobić,  ale to Harlin w słabszej formie. Ocena: 5/10.
 
Cats (2019)

Gdy pojawił się trailer filmowej wersji hitu musicalowego Koty to nie byłem tak negatywnie nastawiony jak większość (wszyscy?), którzy zobaczyli dziwny trailer z aktorami, którzy wykonują kocie ruchy, ale elementem, który (prawie) wszystkich odrzucił było dodane aktorom za pomocą CGI kociego futra, przez co wyglądali trochę jak kreatury z Wyspy dr Moreau. Jestem chyba jedynym, któremu ten pomysł się spodobał, bo jest to coś nowego w kinie, czego (chyba) jeszcze nie było. Aktorzy w animowanych futrach nie przeszkadzali mi w trailerze, podobnie było w czasie seansu, ale problemem filmu jest to, że spodziewałem się szalonego i dziwnego filmu.

Jest kilka dziwnych pomysłów, jak choćby to, że koty oprócz swojego futra noszą też futro, takie jakie noszą ludzie, albo mają kilka swoich futer, które mogą odpiąć i zdjąć, jakby to powiedzieć pozbywają się skóry i zmieniają na inną. Są też takie sceny w filmie, jak np. 90-letnia Judi Dench przeciąga się leżąc i wyciąga nogę do góry niczym Sharon Stone w ?Nagim Instynkcie?. Prawda, że Stone nie podnosiła nogi do góry, tylko zakładała nogę na nogę, ale chodzi mi o to , że to było coś dziwnego. Ciężko mi określić nawet jak ja w tej scenie się czułem.

Tom Hooper ma widocznie tak wyrobione nazwisko w Hollywood, że pozwalają mu nakręcić dosłownie wszystko co sobie zamarzy. Ciekawe jak będzie teraz po klapie finansowej i krytycznej filmu, bo film uznano za jedną wielką pomyłkę, jeden z najgorszych 2019 roku. Moim zdaniem to jest słaby film, ale nie jest to aż tak zły film, tylko po prostu nudny i pozbawiony praktycznie fabuły. Co prawda jakaś tam jest, czyli o kotach, wśród których patriarcha rodu wybiera jednego, który trafi do kociego nieba, ale to jest fabuła na godzinę.

Lubię musicale, zwłaszcza współczesne, a większość musicali ma fabułę prostą, więc to nie  jest zarzut, zwłaszcza gdy wszyscy potrafią śpiewać i tańczyć,  tylko że nie ma żadnej piosenki, która by mi się spodobała, więc po 30 minutach zacząłem się nudzić. Kilka pomysłów wizualnie jest oryginalnych, ale jak fabuła mnie nie wciągnęła, a piosenki nie wpadły mi w ucho, to oglądałem bez emocji. Spodziewałem się o wiele bardziej szalonego, campowego, kiczowatego filmu jak dostałem. Może nie od razu drugie Moulin Rouge, które uwielbiam, ale film jaki z czasem obrośnie kultem, jak np. Rocky Horror Picture Show.

Uważam, że to wina Hoopera, który moim skromnym zdaniem jest jednym z najbardziej przereklamowanych reżyserów pracujących w Hollywood. Do takiego filmu przydałby się taki reżyser jak Baz Luhrmann właśnie, czyli twórca ?Moulin Rouge?, a nie rzemieślnik kręcący nudne i poprawne oscarowe filmy. Szkoda mi aktorów, bo sama dobra obsada. Jedyne co bym wymienił wśród plusów to właśnie starania aktorów, a zwłaszcza debiutującej Francesci Hayward w głównej roli, której jest w futrze do twarzy.

Dziewczyna potrafi tańczyć i ma głos, ale po tym jak film zjechano to czuję, że jej kariera filmowa skończy się na tym jednym filmie  nim na dobre się zaczęła, a nie zasłużyła na to. Hayward przyciąga uwagę, mimo tego, że przez połowę filmu mało mówi, mało śpiewa, głównie obserwuje inne koty, a niby jest główną bohaterką. Chętnie zobaczyłbym ją w innych musicalach, w udanych, oraz w innych rolach, jak poradziła by sobie bez charakteryzacji/animacji CGI.

Po obejrzeniu Kotów zastanawiam się skąd tak gigantyczny sukces scenicznego musicalu, skoro wyszedł tak nudny film. Oczywiście utwór Memory znam, nie trzeba być fanem musicalu, żeby kojarzyć piosenkę, ale nie wiem co takiego ma w sobie sceniczny musical Webbera, że tak popularny jest. Film Hoopera nie odpowiedział mi na to. Ocena: 4/10.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #687 : Kwiecień 05, 2020, 23:43:57 »

Dark Waters (2019)

Z mecenasem Robertem Bilottem kontaktuje się znajomy jego babci z prośbą o pomoc w uzyskaniu odszkodowania za pomór krów. Badając sprawę prawnik odkrywa sekret, który łączy rosnącą liczbę niewyjaśnionych zgonów z jednym z największych koncernów chemicznych. Dobry dramat oparty na faktach, o walce o prawdę i sprawiedliwość, ze świetną rolą Marka Rufallo. Dobrze że są dla tego aktora wciąż różne role, a nie gra tylko Hulka w MCU. Na drugim planie warto wyróżnić ze wszystkich znanych nazwisk Billa Campa w roli farmera, od którego cała sprawa się zaczyna. Ocena: 7/10.

Futro z misia (2019)

Lubię komedie gangsterskie Olafa Lubaszenki z lat 90, ale film Michała Milowicza to nieudana (łagodnie mówiąc) próba przywrócenia popularności tych filmów. Słyszałem same złe opinie o filmie, chyba nikt się o tym filmie dobrze nie wypowiadał, ale i tak obejrzałem z sentymentu do tych produkcji, mimo tego, że raczej nie oglądam polskich komedii i to NIE było dobrym pomysłem (choć polskie kino oglądam). Mogę się mylić, ale chyba początkowo się mówiło, że to będzie kontynuacja najlepszej komedii Lubaszenki, czyli Chłopaków nie płaczą, ale tak nie jest.

Oczywiście jest w filmie Olaf Lubaszenko, są podziękowania dla aktora, pojawiają się chyba wszyscy aktorzy znani z tych jego swojskich gangsterskich komedii, ale film jest tragiczny w każdym elemencie. Zaśmiałem się może 2 razy , ale to nie były dobre żarty, na dodatek każdy dowcip powtórzony jest milion razy. Nawet dobrzy aktorzy wypadają żenująco w tej produkcji, dostosowują się do poziomu filmu. Lepiej sobie powtórzyć Chłopaki nie płaczą (sprawdzałem, film się nie postarzał, wciąż dobrze się ogląda). Mało kiedy daję 1/10, ale w tym przypadku nie mam wątpliwości. Chcę o tym filmie zapomnieć, a nie potrafię, co nie jest dobre.

Guns Akimbo (2019)

Miles pracujący w korporacji zajmującej się produkcją gier w wolnym czasie trolluje w sieci. Jedna z takich zabaw kończy się źle. Banda przestępców zajmująca się nielegalnymi walkami  wbija mu do mieszkania i montuje spluwy do dłoni. Ma zabić dziewczynę, która bierze udział w grze. Prawda że głupie, krwawe i absurdalne, ale w sumie to fajna rozrywka, trochę w stylu Adrenaliny z Jasonem Stathamem. Dobrze wypadł Daniel Radcliffe w roli głównej, jest to kolejny dziwny i szalony film w jego CV. Chłopak znalazł swoją filmową niszę, w której czuje się jak ryba w wodzie, ale jeszcze lepsza jest Samara Weaving, która widać, że się bawiła równie dobrze co na planie Zabawy w pochowanego. Choćby dla niej warto obejrzeć. Ocena: 6+/10

L?Immortale (2019)

Film tylko dla fanów serialu Gomorra. Jeśli nie jesteście na bieżąco z serialem, to nie oglądajcie. Ogólnie to dobra realizacyjnie robota, film podobnie jak serial ma świetną muzykę i klimat. Reżyserem i scenarzystą jest odtwórca roli Ciro, który daje radę po drugiej stronie kamery, ale ja mam duży problem z tym filmem. Serial znany jest z realizmu i dlatego nie kupuję początku filmu, który zaczyna się od ostatniej sceny z Ciro, jaka miała miejsce w serialu. Pewnie wielu fanów Ciro się ucieszyło po tym co się na początku filmu okazało, ale ja tego nie kupuję, mimo tego że to moja ulubiona postać.

Oczywiście może będzie jakiś pomysł w serialu na Nieśmiertelnego, ale w tym momencie to wygląda na zadowolenie fanów, którzy narzekali, że bez Ciro to już nie jest to samo. Może nie to samo, ale dla mnie ostatni sezon to był właśnie jeden z najlepszych, mimo tego że bez ulubieńca publiczności. Historia w serialu powoli zmierza do upadku Gennaro, więc nie zdziwię jeśli Ciro się do tego przyczyni, dlatego go przywrócili, ale to się okaże dopiero w kolejnych seriach, czy powrót Ciro wyszedł na dobre czy na złe serialowi.

A wracając do filmu to przez takie a inne rozpoczęcie (choć każdy się domyśli po tytule co się stanie na początku i przez to kto jest bohaterem), to nie potrafiłem się wciągnąć w historię, wybiło mnie z filmu już na początku. Realizacyjnie jest to porządna robota, Marco D?Amore grający Ciro nie ma się czego wstydzić, zarówno jak zagrał i  jako reżyser, ale też nie ma się czym zachwycać. Ocena: 6+/10.

Lady and the Tramp (2019)

Kolejna z kopii jeden do jednego animowanych hitów Disneya. Tym razem zabrała się wytwórnia za Zakochanego Kundla, czyli sporo starszą produkcję jak Król Lew i Aladyn, ale podobnie jak inne produkcje tego typu nie widzę sensu jej powstania (może poza Aladynem, gdzie wprowadzono zmiany, np. dżin to był Will Smith grający Smitha, a nie próbujący naśladować Robina Williamsa co wyszło na plus). Nie oglądało się źle, psiaki są urocze, są prawdziwe, a nie jak w filmie o Simbie, ale mogli sobie darować sceny gdy mówią ludzkim głosem, bo wtedy robi się dziwnie. Fajni aktorzy podkładają głosy psiakom, ale ogólnie to więcej nie postawię jak 5/10. Lepiej obejrzeć oryginał, który się nic nie postarzał.

Little Women (2019)

Nawet nie wiem, która to już ekranizacja klasyka literatury, czyli Małych Kobietek Louisy May Alcott, co najlepiej świadczy o popularności książki, zwłaszcza w USA jest to uwielbiana powieść. Dramaty kostiumowe obejrzę, ale melodramaty, to gatunek, który mało razy oglądam (choć są wyjątki jak Titanic Camerona) i pewnie odpuściłbym najnowszą adaptację powieści, gdyby nie reżyserka i scenarzystka Greta Gerwig, a przede wszystkim obsada, bo w rolach głównych pojawiają się najwybitniejsze aktorki młodego pokolenia, czyli Saoirse Ronan i Florence Pugh, z nimi obejrzę wszystko.

Te dwie dziewczyny ponownie pokazały jak są wszechstronnie utalentowanymi artystkami, drugi plan też jest dobry na czele z Laurą Dern. Aktorstwo aktorstwem, ale też strona techniczna mi się podobała, np. muzyka, reżyseria. Ogólnie film nie nudził, co jest plusem, skoro to film będący ekranizacją powieści dla kobiet, melodramat o problemach dziewczyn w XIX wieku, czyli nie moje klimaty. Ocena: 7/10.

Lucy in the Sky (2019)

Debiut Noaha Hawleya w pełnym metrażu, twórcy seriali Legion i Fargo, to produkcja w jego stylu, choć bliżej do Legiona. Może nie tak odjechana, ale wizualnie, zabawa formą, oraz muzycznie (covery znanych hitów) to jest stary, dobry Hawley, więc trochę nie dziwi mnie, że w USA film zebrał złe recenzje. Film się wlecze, ale ja uwielbiam styl tego twórcy, więc nie nudziłem się. No i świetnie zagrany przez Natalie Portman w roli astronautki, która po powrocie z kosmosu nie potrafi wrócić do normalnego życia. Ocena: 7/10.

Mayday (2020)

Nie oglądam polskich komedii, zwłaszcza romantycznych, wyjątek to trylogia Planeta Singli, ale zainteresowany byłem nową produkcją z Pawłem Adamczykiem, gdyż to film inspirowany sztuką teatralną, która odniosła spory sukces w Polsce. Film okazał się średniakiem, ale nie żałuję seansu, pomimo tego, że było kilka żenujących żartów (udawanie gejów), ale też sporo dobrych, choć na granicy dobrego smaku. Film się da oglądać dzięki obsadzie, a przede wszystkim dzięki Adamowi Woronowiczowi w roli Staszka, przyjaciela głównego bohatera, któremu pięć lat udawało się mieć dwa domy w różnych miastach i dwie żony.

Lubię Woronowicza (Adamczyka też), ale nie kojarzę go z ról komediowych, a tutaj szarżuje na całego w roli kumpla, który wpada na coraz bardziej szalone pomysły, gdy mają coraz większe problemy przez kłamstwa jego kumpla. Adam Woronowicz rozwalił system w tym filmie, np. w scenie, gdy gangsterzy wpadają do jednego z domów Jana, żeby odebrać dług, to po prostu trzeba zobaczyć co takiego Staszek wymyślił  by wyciągnąć ich z problemów. Dla tego aktora było warto obejrzeć mimo średniego poziomu, czyli na 5/10. Znalazłem tą scenę na yt <a href="http://www.youtube.com/watch?v=nT7I3sIKn1Q" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=nT7I3sIKn1Q</a>
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 05, 2020, 23:50:28 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #688 : Kwiecień 05, 2020, 23:48:12 »

Sala Samobójców. Hejter (2020)

 Kolejny dobry film Janka Komasa, ale zupełne przeciwieństwo Bożego Ciała, gdzie pokazał dobrą stronę ludzi, a tutaj mamy drugą stronę medalu, czyli pokazana złą stronę Polaków. Ogląda się jak pierwszorzędny thriller ze znakomitą rolą Macieja Musiałowskiego. Jan Komasa ma niesamowity talent do obsadzania w rolach głównych aktorów nieznanych, podobnie było z Bielenią w Bożym Ciele, którzy dostają role dzięki, której mogą zabłysnąć.

Zasiadając do seansu to nie trzeba znać części pierwszej, są pewne nawiązania do fabuły debiutu Komasy, ale to bardziej spin-off, jak kontynuacja. Nie jest to też film, który uderza w jedną stronę polityczną Polski. Dostaje się prawicy, ale też ta strona ciepło jest pokazana. Mam na myśli to, jak pokazano chłopaka, który mieszka z babcią ? nie przerysowano jego postaci. Rozumie się go, dlaczego podejmuje takiej decyzje, a nie inne i budzi współczucie, przynajmniej do pewnego momentu. Dostaje się też lewicy i ogólnie każdej stronie politycznej Polski, czyli każdemu po równo

A jeśli już to film mocno przerysowuje obraz Polski, ale z drugiej strony wiele z wydarzeń w tym filmie miało miejsce choćby w 2019 roku, a dokładnie jedno wydarzenie, którego nie zaspoileruję. Ciekawe, że  sami twórcy filmu zaznaczają w napisach końcowych, co się w filmach nie zdarza, nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją, że film kręcono od października do grudnia 2018 roku, więc to produkcja, która przepowiedziała przyszłość. Ale jak obejrzycie to zrozumiecie dlaczego tak późno wszedł do kin (a przez epidemie to ostatecznie na voda) i skąd informacja na końcu filmu od kiedy do kiedy trwały zdjęcia. Ocena: 7/10.


Spies in Disguise (2019)

Tajni i fajni ogląda się jak kino w stylu Jamesa Bonda połączone z buddy movie, tylko tutaj mamy agenta amerykańskich służb, Lance Sterlinga, któremu głos podkłada i wygląda jak Will Smith. W oczyszczeniu się z zarzutów o zdradę pomaga mu młody wynalazca, Walter, któremu głos podkłada Tom Holland (oczywiście też wygląda jak aktor znany z roli Spidermana w MCU). Sympatyczna animacja dla całej rodziny, choć dla dzieci powyżej 10 lat i zaznajomionych z popkulturą, bo młodsze pewnie się znudzą fabułą i odwołaniami do popkultury. Ocena: 6+/10.

Star Wars: The Rise of Skywalker (2019)

Saga Gwiezdnych Wojen została zakończona w dobrym stylu, choć nie bez wad. Widzę wady finałowej odsłony, choćby to, że przez pierwsze 30 minut tak się dużo dzieje, akcja pędzi na złamanie karku,  że można by z pierwszych 30 minut zrobić kolejne trzy filmy. Dowiadujemy się tylu faktów, których nie było w poprzednich dwóch częściach (już na napisach początkowych są podane zwroty akcji, których nie było w epizodach 7 i 8), że starczyłoby fabuły na kolejną trylogię.

Widzę wszystkie głupoty scenariusza, np. to jak szybko decyzje bohaterowie podejmują i trzeba sobie sporo samemu dopowiadać, czemu robią to co robią, albo czemu pojawiła się pewna postać znana dobrze widzom SW, choć we wcześniejszych filmach nawet o niej nie wspomniano i mógłbym długo wymieniać, ale dobrze się bawiłem.

Realizacyjnie film wymiata, ale wiadomo to Disney i ILM.  Aktorsko wszyscy dobrze grają, na tyle na ile pozwala im scenariusz.  Moim skromnym zdaniem najlepiej rozwinięto wątek Rena i Rey, zwłaszcza Adam Driver świetnie wypadł w swojej roli. Fajne są też nowe postacie jak np. znajoma Poe.

A co do roli świętej pamięci Fisher i biorąc pod uwagę śmierć aktorki, to wybrnęli z tej sytuacji tak, że lepiej nie można było. Wycięte sceny z Fisher z poprzednich dwóch filmów są tak dodane do filmu, że nawet bym nie zauważył, że pochodzą z innych części. Jestem świadomy wad epizodu IX  kończącą sagę Skywalkerów, ale ja widocznie jestem takim widzem, któremu mało trzeba, żeby dobrze się bawił na Star Wars. Ocena: 7/10.

Supernova (2019)

Oklaski należą się Bartoszowi Kruhlikowi, który w 2 tygodnie nakręcił film, który trzyma w napięciu jak filmy uznanych reżyserów, a to jest debiut w pełnym metrażu jako scenarzysty i reżysera. Jest to idealny przykład filmu, który pokazuje, że do opowiedzenia ciekawej historii nie trzeba ogromnych budżetów i efektów specjalnych, tylko wystarczy dobry scenariusz. A w tym przypadku mamy historię, która zaczyna się od próby ucieczki Iwony z dwojgiem małych dzieci od pijącego męża. W czasie szamotaniny na wiejskiej drodze mąż wpada w chaszcze gdzie dogorywa, a  w tym samym momencie dochodzi do tragedii, która zerwie na nogi wszystkich mieszkańców.

Film jest znakomicie wyreżyserowany, i zmontowany, ma świetne zdjęcia, trzyma w napięciu i doskonale zagrany przez całą obsadę, z której nie znam nikogo (oprócz Michała Anioła, w epizodzie się pojawia). Każdy z obsady zasługuje na oklaski, nie tylko Marek Braun świetny w roli policjanta, ale dosłownie wszyscy. W filmie jest dużo postaci, ale film jest tak zrealizowany, że nie pogubiłem się w fabule. Może się mylę, ale chyba inspirował się reżyser filmami Smarzowskiego, ale też jest to inna produkcja, nie tak dołująca jak filmy Smarzowskiego. Moim zdaniem np. zakończenie jest zupełnie inne jak w filmach reżysera Wołynia, raczej tak pan Smarzowski nie kończy filmów. Czekam na kolejne filmy Kruhlika nakręcone już za większą kasę. Ocena: 7/10.

The Night Clerk (2020)

Dreszczowiec o młodym recepcjoniście pracującym w hotelu, który obserwuje lokatorów. Pewnego dnia jest świadkiem kłótni kochanków i morderstwa kobiety. Tye Sheridan położył całkowicie główną rolę, chłopaka cierpiącego na zespół Aspergera. Jedyny plus to kubańska Ania Przybylska czyli Ana De Armas, która gra femme fatale. Kolejna rola w której potwierdza, że ma talent, potrafi grać, a nie jest tylko ładna. Więc za kubańską piękność minimalnie podniosę ocenę, którą jest 4/10.

The Gentlemen (2019)

Guy Ritche powraca do kina, które zapewniło mu uwielbienie widzów. No i jak to w jego komediach gangsterskich bywa, dostałem sporo błyskotliwych dialogów, nielinearną narrację, świetny soundtrack oraz świetne aktorstwo całej obsady. Choć ja bym wyróżnił McConaugheya, Hugh Granta i Colina Farella. Może do najlepszych filmów Ritchiego, czyli Porachunków, Przekrętu i Kryptonimu U.N.C.L.E. trochę brakuje, ale to wciąż dobra rozrywka. Ocena: 7/10.

Dolittle (2020)

Co za nudna rozrywka. Wiem że to film dla dzieci, ale nawet na tym poziomie nie działa. I szkoda mi Downeya jr, bo jeśli będzie zaliczał po odejściu z MCU kolejne klapy na poziomie tego filmu, to może jego kariera szybko się skończyć, a to jest zbyt dobry aktor, który potrafi(ł) grać nie tylko Iron Mana. Doktor Dollittle w wykonaniu Downeya jr przypomina trochę jego Holmesa i  Starka, jedzie na autopilocie i to nie byłoby najgorsze, ale oglądając film odniosłem wrażenie, że nikt mu się nie sprzeciwił na planie, grał tak jak on chciał, bo niektóre pomysły są pudłem, np. przesadny akcent, jaki wymyślił sobie na potrzeby roli rozprasza i irytuje. Chyba jeszcze bardziej szarżuje  Michael Sheen, ale gra antagonistę, wiec to nie przeszkadza. Pojawia się też  AntonioBanderas, a w dubbingu sporo gwiazd, ale szczerze to nikt z gwiazd nie ma co grać.

Szkoda mi Downeya, bo  do dzisiaj pamiętam jego role np. w Ally McBeal, Urodzonych Mordercach, Jaja w tropikach, czy w Chaplinie i wielu innych filmach, wiec wydawałoby się, że po skończeniu przygody z Marvelem będzie sam siebie obsadzał w ambitniejszych produkcjach, a po Dolittle, na które wyłożył pieniądze chyba nie potrafi uwolnić się z kina rozrywkowego. Z pierwszej ekipy Avengers (Evans, Ruffalo, Hemsworth, Johansson,  Renner) to jest najlepszy aktor, a można odnieźć wrażenie oglądając Dolittle, że nie potrafi zagrac inaczej teraz, tylko kolejne kopie Holmesa lub Starka. No i byłoby szkoda jakby jego kariera skończyła się po Avengers Endgame, bo wydaje mi się że to wciąż jest dobry aktor. Ocena: 2/10.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 05, 2020, 23:51:20 wysłane przez michax77 » Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #689 : Kwiecień 06, 2020, 08:26:39 »

Czarny mercedes
Muszę przyznać, że pomysł na film wydawał mi się bardzo ciekawy. W okupowanej Warszawie mamy zbrodnię i jej rozwiązania podejmuje się granatowy policjant, który, aby rozwikłać zagadkę musi lawirować między polskim podziemiem, szumowinami i siłami wroga. Pomysł na film idealny, ale niestety wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim zupełnie nie przekonuje mnie główna oś fabularna, a także to jak jest prowadzona. Niestety uważam ją za wydumaną i mocno naciągniętą. Oczywiście nie jest to jedyna głupota, bo tych można znaleźć w tym filmie wiele. Wydaje mi się, że tak młody SSman nie mógłby dojść do tak wysokiej funkcji (aczkolwiek nie jestem historykiem i tu nie mam pewności), ale to że świetnie mówiący po polsku oficer płacze, bo nie rozumie tekstu piosenki Ta ostatnia niedziela no jest głupawe. Niestety, nie są to jedyne mankamenty tej produkcji. Postaci też są bezbarwne i ciężko o nich coś powiedzieć. Chyba najlepiej wypada Andrzej Seweryn. Nawet jakoś się to oglądało, ale jestem rozczarowany.
4+/10

Legalna blondynka 2
Leciało w telewizji i obejrzałem, w sumie wielkich oczekiwań nie miałem, taka głupkowata, w sumie dość przyjemna komedyjka. Obejrzane bez większego zażenowania, gdzieś tam może nawet się uśmiechnąłem.
4+/10

Fuga
Oj ciężki film, ale jeszcze długo dyskutowaliśmy o nim z żoną, co raczej dobrze o nim świadczy. Jest to dramat, a nawet thriller psychologiczny opowiadający o kobiecie, która traci pamięć, żyje poza rodziną, ale na skutek różnych wydarzeń do niej wraca. W tle się jeszcze kryje dość mroczne wydarzenie. Rzeczywiście, na pierwszy plan wysuwa się aspekt psychologiczny. Bardzo ciekawie zagrane role przez Muskałę i Simlata. Moim zdaniem jednak zostawienie w taki sposób końcówki filmu jest pewnym pójściem na łatwizną, aczkolwiek pojawia się miejsce na własne refleksje.
Trudno jest ocenić ten film.
6/10

Żona na niby
Jak ja nie lubię Sandlera... No, ale obejrzałem. Głupkowata komedia, ale trzeba ją pochwalić za kilka dość nieszablonowych scen. Muszę przyznać, iż kilka żartów mi się podobało.
5/10

Green Book
Bardzo przyjemny, uniwersalny film, taki, który już wiem, że zostanie w mej pamięci na długo. Z fantastycznej strony pokazał się Viggo Mortensen, naprawdę kapitalna rola. Wielka szkoda, że jednak nie został za nią obdarowany statuetką Oscara. Za to zasłużenie film zgarnął tego najważniejszego oscara. W skrócie napiszę tak: wszystko tu jest dobre :)
9/10
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
michax77

*



« Odpowiedz #690 : Kwiecień 14, 2020, 18:06:14 »

An Officer and a Spy (2019)

Najnowszy film Romana Polańskiego, oparty na faktach, nie tyle przedstawia historię francuskiego żołnierza żydowskiego pochodzenia niesłusznie oskarżonego o zdradę stanu, tylko śledztwo jakie prowadzi Picquart, który odkrywa dowody na to, że Dreyfus został niesłusznie skazany. Ciekawy jest główny bohater, Picquart, grany przez Jean Dujardina, który wcale nie przepada za Deyfusem, nie lubi Żydów, ale ryzykuje wszystkim dla sprawy, bo uważa że tego wymaga żołnierski obowiązek.

Film wywołał sporo kontrowersji przez wypowiedzi reżysera, który powiedział że w historii Dreyfusa widzi, cytuję - tę samą determinację w negowaniu faktów i potępianiu go za czyny, jakich się nie dopuścił. Nie będę się wypowiadał o przeszłości Polańskiego, o jego czynach, czy powinien porównywać Dreyfusa ze swoją historią, tylko o samym filmie, który jest nudnym i nijakim, nakręconym bez dawnej ikry,  dreszczowcem. Film jest porządnie zrobiony, ale nie ma w nim żadnych emocji, nie trzyma w napięciu, nie pomaga dobra rola francuskiej gwiazdy w roli głównej. Film się rozkręca dopiero w 90 minucie, ale za późno, wcześniej jest tak nieciekawie, że nie mogę postawić więcej jak 4/10. Dla mnie to najgorszy film Polańskiego ze wszystkich jakie widziałem, nawet tych słabszych z ostatnich lat. Ogląda się jak biedny teatr telewizji.

Bad Boys for Life

Powrót do serii Bad Boys po kilkudziesięciu lat to udana kontynuacja, na poziomie pierwszego filmu, choć nie wyreżyserowana przez Michaela Baya (ale za to ma gościnny występ), gdzie Will Smith pokazuje, że jest ciągle w formie (nie raz jak żartowali sobie z jego wieku musiałem sobie przypominać ile ma lat, bo nie wygląda na dziadka), a Martin Lawrence w trochę gorszej. Pojawia się też wiecznie wkurzony szef złych chłopców, a z nowych postaci fajnie wypadła ekipa młodzików, z którą gliniarze starej daty muszą współpracować. Całkiem fajnie wygrali różnice między podejściem macho jakie stosuje Will Smith, a nowym podejściem w prowadzeniu spraw. Oczywiście na początku wszyscy będą sobie dogryzać, ale z czasem stworzy się fajna ekipa, a zakończenie sugeruje, że może  powstać ciąg dalszy i nie miałbym nic przeciwko temu. Typowe policyjne buddy movie o dwóch niedopasowanych pozornie partnerach, który zrobią dla siebie wszystko. Ocena: 6+/10.

Gretel and Hansel (2020)

Oz Perkins, syn Anthony Perkinsa, nakręcił kolejny dziwny film z elementami kina grozy, ale tym razem swoją wersję Jasia i Małgosi, a raczej powinienem powiedzieć Małgosi i Jasia, bo to dziewczyna jest najważniejsza. W roli Małgosi Sophia Lillis, jedna z najlepszych aktorek młodego pokolenia. Ta mroczna baśń ma trochę problemów, ale to kolejny ciekawy film od reżysera kina gatunkowego po Latarni Roberta Eggersa i Nightingale Jennifer Kent nakręcony w kwadracie, choć w trochę większym jak tamte filmy. Film wizualnie jest cudowny, muzyka daje radę i te elementy budują świetny i odjechany klimat.

 Ogląda się trochę tak, jakby Lynch albo Refn wzięli się za interpretację tej baśni. Pamiętam pierwszy film Perkinsa February, ni to horror ni to thriller, z Emmą Roberts sprzed paru lat i też był ciekawym projektem, choć nie bez wad, podobnie jak ta produkcja. Mógłbym się do paru rzeczy przyczepić, ale cieszy mnie to że obok Ari Astera, Roberta Eggersa, Jennifer Kent jest też Oz Perkins, kolejny reżyser z wyróżniającym się stylem. Ocena: 6/10.

Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa

Drugi film reżysera Underdoga z Lubosem to typowa produkcja o gangsterze, jakich wiele już było w kinie, ale widać u reżysera miłość do tej konwencji. Więc jeśli nie przeszkadzać Wam będzie duża ilość scen w zwolnionym tempie, widocznie ten reżyser ma taki styl, podobnie było w debiucie, to możecie się dobrze bawić, bo film jest zrealizowany porządnie, strona wizualna jest ciekawa, ale ja bym wyróżnił przede wszystkim muzykę. Nie wiem ile kasy poszło na wykorzystanie utworów w filmie, ale musiało sporo, bo lecą same znane utwory i to cały czas przez ponad 2 godziny. Nie będę się rozpisywał, bo za dużo tych kawałków, tylko wymienię kilku autorów, np. Philippa Glassa, Martina Rotha, Dźem, Skunk Anansie, Vangelisa i Jona, Moby'ego i mógłbym jeszcze długo wymieniać.

Film jest dobrze zagrany,  nie tylko przez Marcina Kowalczyka w roli głównej, ale całą obsadę, zwłaszcza wyróżniłbym Tomasza Włosoka w roli przyjaciela Bohatera (tak nazywany jest na napisach końcowych). Choćby dla niego warto było tą produkcję zobaczyć, ale to też nie jest dobry film, tylko średni. Oczywiście lepszy od filmów Vegi, a przynajmniej tych jakie oglądałem, ale cieszy mnie, że pojawił się w polskim kinie kolejny młody reżyser, Maciej Kawulski, który ma swój wyróżniający się styl i kręci kino gatunkowe. Nawet jestem ciekaw jego kolejnych filmów, bo z czasem może będzie robił coraz lepsze filmy. Ocena: 5/10.

Psy 3: W imię zasad

Jedynka to jeden z najlepszych filmów, nie tylko polskich jakie widziałem, mimo technicznych wad, a dwójka to dobre kino sensacyjne nie mające większych ambicji, w przeciwieństwie do jedynki, z jedną z najlepszych ról Artura Żmijewskiego.  A co do trójki to udana część, ale nie pozbawiona wad, z dobrymi rolami Bogusława Lindy, Cezarego Pazury, Jana Frycza i Marcina Dorocińskiego. Klimatem film jest bliższy dwójce, czyli czyste kino rozrywkowe Pasikowskiego i podobnie jak w poprzednich częściach atmosferę buduje fenomenalna muzyka Michała Lorenca, nie tylko znane kawałki, bo też stworzył nowe.

Można się przyczepić choćby do tego, że mogłoby Wolfa nie być, jego wątek nie ma żadnego znaczenia. Można by też się czepiać wątku kobiet, ale przyznać muszę, że aż tak negatywny obraz kobiet nie jest, jaki przedstawiał Pasikowski w poprzednich swoich filmach, z lat 90 (choć już w serialu Glina pokazał ciekawe postacie kobiece). Warto przypomnieć sobie przed seansem poprzednie części, zwłaszcza dwójkę. Ocena: 6+/10.

Sonic the Hedgehog

Komedia przygodowa oparta na grze wideo o Jeżu Sonicu, której nie znam. Jest to sympatyczna i zwariowana produkcja przeznaczona dla dzieci, idealna dla całej rodziny. Więc możecie postawić więcej jak ja, bo dla mnie to jedynie przyzwoity film, który miałem odpuścić, ale obejrzałem dla Jima Carreya w roli doktora Robotnika, który szaleje na ekranie w roli złego charakteru niczym w Batman Forever gdzie grał Riddleya. Ocena: 6-/10.

The Banker

Anthony Mackie, Samuel L. Jackson i Nicolas Hoult w filmie o dwójce Afroamerykanów, którzy w latach 60 kupowali budynki w białych dzielnicach i bańki, choć było to prawnie zabronione, dzięki czemu stali się bogaci. Historia ciekawa, oparta na faktach, trochę heist movie, ale nie wciągnął mnie film. Oglądało się dobrze, ale nie byłem zbytnio zainteresowany tym co się dzieje. Oglądało mi się jak bezpieczną telewizyjną produkcję, choć nie można się do niczego przyczepić. Ocena: 6-/10.

The Call of the Wild (2020)

Kolejna ekranizacja klasyka literatury, Zew Krwi Jacka Londona, tylko w mocno ugrzecznionej wersji skierowanej dla dzieci. Na dodatek pies nie jest prawdziwy, ale podrasowany komputerowo, więc zachowuje się nie jak zwierzę, tylko wydaje się być bardziej inteligentny od większości ludzkich bohaterów.  Film nie umywa się do Togo, gdzie psy były prawdziwe (prawda, że w niektórych scenach stosowano efekty specjalne, ale to były głównie pyski i bardziej niebezpieczne sceny). Obejrzałem z sympatii dla większości obsady, bo w rolach głównych Dan Stevens, Omar Sy i Harrison Ford, któremu sporo frajdy sprawił występ w tym filmie, nie zachowuje się tak, jakby grał za karę. No i lubię powieść Londona, ale zaznaczam, że bardzo dużo zmieniono i uproszczono. Więc lepiej obejrzeć Togo z Willem Defoe, o wiele lepsza produkcja o przyjaźni człowieka z psem. Ocena: 5/10.

The Hunt (2019)

Film, któremu darmową reklamę zrobił rok temu prezydent USA przez co premierę odwołano. Prezydent Donald Trump po strzelalinach w Kaliforni, USA i Teksasie obwiniał twórców o to, że - stworzyli film, który szerzy chaos, że tworzą przemoc, że Hollywood działa na szkodę kraju, jest rasistowskie -  więc Universal zdecydował się wpierw nie reklamować filmu, a ostatecznie anulowano jego premierę we wrześniu 2019 roku. No i rozumiem decyzję wytwórni po tych tragediach, a film opowiada o bogatych liberalnych elitach polujących dla rozrywki na biednych mieszkańców Południa. Film miał pojawić się w kinach w lutym albo marcu 2020 roku, ale przyszła epidemia, więc Universal tym razem nie przesunął drugi raz premiery, tylko wydał film, tak jak wiele innych swoich produkcji na streamingu/vod w USA.

 I moim zdaniem jest to produkcja, która nie zasługiwała na aż taki rozgłos, nie jest to wybitna produkcja, ale nie jest to zły film, tylko przyzwoita satyra ze sporą dawką czarnego humoru, w której dostaje się chyba każdemu. Ale np. mieszkańcy Południa USA nie są przedstawieni bardzo negatywnie. Moim zdaniem główna bohaterka to ciekawa i sympatyczna postać, której się kibicuje, ale za to liberalne elity nie są przedstawione najlepiej. Nawet nieźle się bawiłem, ale to taki film, który przeszedł by niezauważony przez kina, gdyby nie tragedie w USA i wypowiedzi prezydenta. Ocena: 6-/10.

The Parts You Lose

Głuchy i dręczony przez kolegów 10-latek z małej farmy w Dakocie Północnej pomaga rannemu uciekinierowi, z którym się zaprzyjaźnia. Dobry film, który nie jest kinem akcji, kryminałem, thrillerem, ale trzyma w napięciu. Można powiedzieć, że to obyczajowa produkcja, trochę w klimatach Stand By Me, a przynajmniej z takimi produkcjami miałem skojarzenia. Warto obejrzeć dla roli debiutującego Danny Murphy'ego w roli chłopca i Aarona Paula w roli gościa, którego szuka policja. Występują też Scoot McNairy i Mary Elizabeth Winstead w rolach rodziców. Co prawda drugi plan, ale sporo wyciągają ze swoich ról. Ocena: 7/10.

The Rhythm Section

Stephanie Patrick poszła w narkotyki i prostytucję po tym, jak jej rodzina zginęła w katastrofie lotniczej. Kiedy Stephanie odkrywa, że katastrofa nie była wypadkiem, postanawia znaleźć odpowiedzialnych za śmierć jej rodziny. Film na który wyłożyli pieniądze Michael G. Wilson i Barbara Broccoli (ekipa odpowiedzialna za serię o Jamesie Bondzie) wygląda jak kolejna produkcja inspirowana Nikitą Luca Bessona, tylko że to adaptacja książki Marka Burnella pod tym samym tytułem.

Obrodziło ostatnio w filmy z twardymi paniami piorącymi facetów (Mad Max Fury Road, Atomic Blonde, Red Sparrow i pewnie jeszcze coś było), tym razem w roli głównej występuje Blake Lively. Szacunek za rolę do której szkoliła się kilka m-cy, za poświęcenie (podobno w czasie kręcenia bójki z Lawem złamała rękę), tylko że film poniósł ogromną klapę finansową (kosztował 50 mln, zarobił 5,9 mln) i został zjechany przez krytyków. I moim zdaniem, choć to nie jest idealny film, ma sporo wad, np. zbyt szybko Stephanie przechodzi z trybu uczącej się na zabójcę, ale to nie jest jeden z najgorszych filmów zeszłego roku. Aktorsko jest dobrze, nie tylko Lively, ale też Jude Law i Sterling K. Brown wyciągają wszystko ze swoich ról. Realizacyjnie też jest porządnie i może czasami wieje nudą, ale ogólnie to nie jest zły film. Czasami lepiej nie sugerować się recenzjami, to jeden z tych przypadków, gdy w recenzjach mocno przesadzają. Ocena: 6/10.

The Way Back

Ben Affleck w roli Jacka, który po tragedii jaka spotkała jego rodzinę odsunął się od wszystkich i zaczął pić. Film, który warto zobaczyć dla roli Afflecka. Jest to dobra rola, ale też bardzo osobista, bo tak naprawdę gra samego siebie, czyli zmagającego sie z alkoholizmem. Musiał to być trudny okres dla aktora kręcenie tej produkcji (to trochę tak jakby narkoman grał faceta co wychodzi z narkotyków, to igranie z ogniem moim zdaniem) i podołał.  Warto zobaczyć dla osobistej roli aktora. Ocena: 7/10.

Underwater

Powrót do podwodnych horrorów, jakie popularne były w czasach ery VHS, głównie w latach 80 i 90, np. Leviathan z Peterem Wellerem, to średniak, który mógłby być lepszym filmem, zwłaszcza że ma spoko obsadę (Kristen Stewart, Vincent Cassel), gdyby nie to jak został nakręcony, bo ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę,  jak mówił Stuhr w Seksmisji. Rozumiem że klimat, że na dnie oceanów film się dzieje i czasami zarys potworów inspirowanych twórczością Lovecrafta widać, ale w filmach z lat 80 i 90 więcej było widać w scenach pod wodą. No i też jest tak kręcony, jak filmy z Bournem, czyli szybki montaż, skacząca kamera i nie można się połapać co się w danym momencie dzieje, kto jest w tarapatach, kto zginął. W porównaniu z tym filmem nocny bitewny odcinek z ostatniego sezonu Gry o Tron, na który (prawie) wszyscy narzekali to się teraz wydaje być epizodem, w którym wszystko było widać. Ocena: 5/10.

Vivarium

Gemma i jej chłopak Tom szukają swojego pierwszego wspólnego domu. Trafiają do pewnego agenta nieruchomości, który zaprasza ich na zwiedzanie nowego osiedle na przedmieściach. W czasie zwiedzania domu agent nieruchomości znika. Bohaterowie starają się wyjechać z osiedla, ale za każdym razem jak się starają zawsze wracają do tego samego domu, na tą samą ulicę. Błyskotliwy thriller SF, który przypominał mi klimatem Strefę Mroku, ze świetnymi rolami Imogen Poots i Jesse Eisenberga. Ocena:7/10.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 14, 2020, 18:18:08 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #691 : Maj 01, 2020, 23:12:36 »

Bad Education

Film opowiada o kulisach jednego z największych skandali w amerykańskiej edukacji, czyli defraudacji pieniędzy ze szkoły publicznej w Roslyn w 2004 roku. Warto obejrzeć film HBO dla ról Allison Janey i Hugh Jackmana, który zalicza jeden z najlepszych występów w karierze (obok roli w filmie sprzed lat w reżyserii Villeneueve). Cieszy to, że po pożegnaniu z rolą Wolverine?a wybiera ciekawe projekty, gdzie może pokazać, iż potrafi grać coś innego jak Rosomaka. Ocena: 7/10.

Bombshell

Film, który można nazwać epilogiem do historii, jaką widziałem w serialu The Loudest Voice z Russellem Crowe w roli Rogera Ailesa i Naomi Watts jako Gretchen Carlson, którą w filmie gra jej przyjaciółka, Nicole Kidman. Oprócz Kidman w rolach głównych występują tak dobre i charyzmatyczne aktorki jak Charlize Theron i Margot Robbie. Zresztą same znane twarze w tym filmie występują, nawet w trzecioplanowych rolach, epizodach, ale film niestety nie jest tak dobry jakby mógłby być.  Serial z Gladiatorem też nie był idealny, ale miał genialną rolę Crowe?a.

W filmie szefa Fox News oskarżonego o molestowania seksualne gra John Lithgow i to świetny aktor, który dobrze zagrał, tylko że dla mnie Crowe to Ailes. Kidman jest najmniej na ekranie, więc ma niewiele do grania. Więcej jest Theron (świetna charakteryzacja, trudno ją poznać) i Robbie, ale też za wiele do grania nie mają, więc jadą na swojej charyzmie. No i dają radę, ale nie uznałbym ich ról za najlepsze w karierze, są to występy nie zasługujące na nagrody i nominacje.  Ocena: 6/10.

Crown Vic

Dwójka gliniarzy, weteran i nowicjusz, patrolują nocą ulice Los Angeles. Z każdą kolejną interwencją nowicjusz przekonuje się, że pierwsza nocka nie będzie spokojna. Dobre policyjne kino, w stylu np. Dnia Próby i Bogów ulicy, więc jeśli lubicie ten gatunek to film powinien Wam przypaść do gustu. Ocena: 7/10.

Extraction

Kino akcji napisane i wyprodukowane przez braci Russo (adaptacja ich komiksu), z Thorem w roli głównej, jest dokładnie takie jakiego można było oczekiwać po filmie debiutującego kaskadera/specjalisty od scen akcji w roli reżysera, więc sceny bójek i akcji są super, przypominają trochę sceny akcji z Johna Wicka, czyli gun fu.

Chris Hemsworth sprawdza się jako poważny bohater kina akcji, świetnie wypada w mordobiciach i jak posługuje się bronią. Widać, że przeszedł porządne szkolenie do tej roli. Oczekiwałem prostego kina akcji i takie dostałem, więc mniej jak 6+/10 nie dam, bo całkiem dobrze się bawiłem mimo paru wad.

L?uomo del labirinto

Donato Carrisi adaptuje własną książkę na potrzeby filmu, jest scenarzystą i reżyserem historii Samanthy Andretti, która została porwana jako nastolatka i zostaje odnaleziona po 15 latach. W szpitalu profiler próbuje jej pomóc odzyskać wspomnienia związane z labiryntem, w którym więził ją psychopata. Porywacza próbuje odnaleźć też detektyw Bruno Genko. Niestety Carrisi to lepszy pisarz jak scenarzysta.

W Labiryncie wyróżnia się ładnymi kadrami i klimatem, ale całościowo to niewciągająca historia, na dodatek obsada nie popisała się, zwłaszcza sprowadzony z USA Dustin Hoffman gra słabo. Obejrzałbym W labiryncie, ale jako amerykański remake od Davida Finchera. Na dodatek można się pogubić w fabule i myślałem, że to tylko ja tak mam, pewnie nieuważnie oglądałem, ale po przeczytaniu komentarzy innych widzów, to wiele osób nie jest pewna, czy dobrze zrozumiała historię przedstawioną w filmie. Wygląda na to, że lepiej mieć za sobą lekturę książki i wtedy więcej się zrozumie, a moim zdaniem film powinien się bronić jako samodzielne dzieło, do którego zrozumienia nie potrzebne są dodatkowe dzieła. Ocena: 5/10.

Onward

Pomysł na fabułę, czyli elementy fantasy wrzucić do realistycznego świata, to może nic oryginalnego, bo był całkiem niedawno taki film jak Bright z Willem Smithem, ale w animacjach Pixara chyba jeszcze takiego pomysłu nie było. Więc doceniam pomysł na świat, ale może przez to, że to jest produkcja głównie dla dzieci nie chwyciła mnie za serce jak inne dzieła Pixara. Więc mimo jak zawsze porządnej realizacji i świetnej animacji, to nie bawiłem się tak dobrze jak na większości filmów Pixara. Dla mnie to są stany średnio przyzwoite Pixara, czyli poziom Dobrego Dinozaura i Aut. Ocena: 5/10.

Solid Gold

Film Jacka Bromskiego inspirowany aferą Amber Gold ze świetną obsadą, m.in. Janusz Gajos, Andrzej Seweryn, Marta Nieradkiewicz, Olgierd Łukaszewicz, Andrzej Konopka, wywołał sporo kontrowersji na festiwalu w Gdyni. Doszło do wojny między TVP a reżyserem w wyniku, której film wypadł z festiwalu, potem wrócił do konkursu, a ostatecznie TVP zażądała zwrotu swojego wkładu do filmu.

Nie będę wnikał w to kto miał rację i o co poszło tylko powiem, że to jeden z przypadków filmu, o którym jest głośno, a ostatecznie jest to produkcja przeciętna, która nie wywołuje zbyt dużych emocji, czyli z dużej chmury mały deszcz. Aktorsko jest dobrze, zwłaszcza panowie Seweryn i Gajos pokazują klasę (można powiedzieć jak zawsze), ale jak na taki temat to jednak spory zawód, film jest letni. Ogląda się bez bólu, ale nie wciąga. Ocena: 5/10.

Waves

Życie Tylera wydaje się idealne. Pewne decyzje i splot wydarzeń w życiu chłopaka wpłyną na życie całej jego rodziny.  Znakomicie opowiedziana historia o życiu przez reżysera znanego z ?To przychodzi po zmroku?, ze świetnymi rolami wszystkich aktorów (m.in. Sterling K. Brown) , doskonałą muzyką Trenta Reznora oraz cudowną stroną wizualną. Po prostu piękny film. Zwyczajnie brak mi słów, by coś więcej o tej produkcji napisać. Jeden z najlepszych filmów jakie widziałem w tym roku.  Ocena: 9/10.
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #692 : Maj 04, 2020, 08:17:40 »

Ostatnio oglądałem same filmu jak nic nadające się do tego tematu.

Jak ona to robi?
Idealny film dla kogoś kto uważa polskie komedie romantyczne za totalnie oderwane od rzeczywistości. Tutaj bowiem głównym problemem jest fakt w jaki sposób główna bohaterka radzi sobie z życiem zawodowym, a jednakże, nie przestając być mamą dla dwójki dzieci. Dodajmy, że jest to kobieta majętna i zatrudnia niańkę. Finał tej historii jest taki, że nie ma co się zwariować z robotą i warto czasem więcej uwagi poświęcić rodzinie. Brawa. Ach strach pomyśleć, co by mogło być w drugiej części, która traktowałaby o latynosce, matce 5 dzieci pracującej jako opieka dla takiej kobieciny  :D
Ani to śmieszne, ani pomysłowe, ani rozrywkowe. W obsadzie Sarah Jessica Parker, Pierce Brosnan i Greg Kinnear, którzy na wszelki wypadek tu nic nie grają  :D Na plus postać Momo grana przez Olivię Munn
4/10

Podróż na sto stóp
Kolejny odrealniony film, rzekłbym nawet, że na pograniczu baśni. Traktuje o indyjskiej rodzinie, która ucieka z kraju do Europy i we Francji otwiera knajpkę, która konkuruje z drogawą restauracją nagradzaną gwiazdkami Michelin [!]. Perypetie bohaterów nie są skomplikowane i wszystko zmierza wiadomo w jaką stronę. Ogląda się to jednak dość przyjemnie.
5/10

Downton Abbey
Widziałem zwiastun w kinie i bardzo mnie zainteresował. Dopiero później dowiedziałem się, że to film nawiązujący do serialu i to niestety widać. W tak krótkiej formie nie da się rady umieścić całej treści serialu, toteż zauważamy mnóstwo wątków, które kończą się błyskawicznie. Postaci mogą się pomylić, bo jest ich ogrom. W sumie nie wiem dla kogo film.
5/10

Żona
Historia pisarza, który jedzie do Szwecji po odbiór nagrody Nobla, okazuje się, że zawdzięcza żonie bardzo dużo. Generalnie ten film jest w porządku, ale mną nie wstrząsnął. Nie ma w nim nic godnego zapamiętania. Takie dość solidne dzieło i wspomnienia po nim wkrótce przeminą.
6/10

Na układy nie ma rady
Pewnego rodzaju fenomen. Na filmwebie z ocen widzów prawie 7, z ocen krytyków fw 1,1 :D Ogólnie jak najbardziej da się ten film obejrzeć. To taka fantazja na temat bycia politykiem wyższego szczebla, ja bym nazwał, że w ujęciu kabaretowym. Specjalnie nie ma co się rozpisywać. Można obejrzeć i zapomnieć. Krzywda większa się nie stanie
4/10

Przypadkowy mąż
Słynna terapeutka radiowa poprzez swe porady w programie niszczy związek pewnego strażaka, ten postanawia się na niej sprytnie odegrać. Za pomocą zaprzyjaźnionego hakera miesza jej w papierach i wiąże ją ze sobą węzłem małżeńskim. Bohaterka grana przez Umę musi to odkręcić, szczególnie, że zaraz sama planuje wziąć ślub. Początkowe sceny naprawdę były niezłe i śmieszne, ale im dalej w las, tym bardziej zagłębialiśmy się w sztampę zwykłej komedii romantycznej.
4+/10

Kobieta sukcesu
Miałem problem z oceną tego filmu. Wpierw dałem 5, jednak po czasie stwierdziłem, że jednak koronny argument, że ten film ogląda się bez zażenowania to trochę zbyt mało na taką pozytywną ocenę  :) Aczkolwiek fakt jest taki, że Kobietę sukcesu obejrzałem bez większego zgrzytu zębów, choć scenariusz kulał zwyczajowo, ale niektóre sceny były w miarę śmieszne. Ogólnie dość sympatyczne filmidło, a jeszcze na plus Agnieszka Więdłocha. Ciężko nie polubić granej przez nią bohaterki.
4+/10
« Ostatnia zmiana: Maj 12, 2020, 09:07:28 wysłane przez J1923 » Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
michax77

*



« Odpowiedz #693 : Maj 04, 2020, 11:41:28 »



Downton Abbey
Widziałem zwiastun w kinie i bardzo mnie zainteresował. Dopiero później dowiedziałem się, że to film nawiązujący do serialu i to niestety widać. W sumie nie wiem dla kogo film.


No jak to dla kogo, dla fanów i tylko dla nich:) Więc ciężko zarzucać filmowej kontynuacji serialu, że nawiązuje do serialu, to jest wada/zaleta każdej tego typu produkcji.  Nie mam zamiaru obejrzeć, bo serialu nie oglądałem, a pewnie czułeś się na seansie jakbyś oglądał ostatni odcinek serialu, który Cię ominął.

Choć trzeba przyznać, że to jedna z tych niewielu filmowych kontynuacji po latach serialu, która nie tylko odniosła ogromny sukces (zwłaszcza w USA) finansowy, ale też wśród dziennikarzy i krytyków ma bardzo dobre recenzje co raczej mało spotykane jest w przypadku epilogów filmowych seriali (może jeszcze filmowa kontynuacja Deadwood na HBO, pierwszy film Archiwum X jakiś tam sukces odniósł i chyba Seks w wielkim mieście).  Film został tak dobrze przyjęty finansowo i krytycznie, że już się mówi o kolejnej kontynuacji.

« Ostatnia zmiana: Maj 04, 2020, 11:45:51 wysłane przez michax77 » Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #694 : Maj 04, 2020, 15:17:44 »

Ok, to nie miałem pojęcia, że to po prostu zakończenie serialu przedstawione w filmie. Dość dziwny wybór mimo wszystko. Wiele to wyjaśnia, choć nie rozumiem dlaczego po prostu nie ma rozwiązania dalszych losów bohaterów sagi po prostu w tasiemcu :)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
michax77

*



« Odpowiedz #695 : Maj 04, 2020, 22:04:10 »

Serialu nie oglądałem, ale był na tyle popularny, że miał jakieś tam zakończenie,  to nie była (chyba) urwana historia. Serial był takim hitem, że widocznie postanowili pokazać co dalej u bohaterów, dać coś osieroconym fanom, a wciąż jest popularny mimo tego, że skończyli go kręcić 5 lat temu co pokazuje jego sukces kasowy (jednak dla mnie to pewien ewenement bo filmowe kontynuacje seriali nie zarabiają dużo).
« Ostatnia zmiana: Maj 04, 2020, 22:06:42 wysłane przez michax77 » Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #696 : Maj 04, 2020, 22:27:00 »

Powiem Ci, że to dość dziwne w kontekście tego, że bardzo dużo wątków jest pootwieranych w filmie, które trwają oczywiście tylko chwilę. Zupełnie nie ma szans się to należycie rozwinąć.
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #697 : Maj 12, 2020, 09:17:59 »

Ted 2
Jedynka mi się nie podobała, dwójka też. Generalnie mam wrażenie takie, że najfatalniejsze są produkcje o jaraniu, zawsze te fragmenty o tym aspekcie uważam za najsłabsze, a tego jest tu sporo. Uśmiałem się chyba ze dwa razy podczas całego seansu i chyba gdyby nie Amanda Seyfried, to bym porzucił oglądanie. A tak ponadto to sprawnie realizatorsko, mocna obsada, szkoda, że nie szło za tym nic ciekawego.
4/10

Bridget Jones: W pogoni za rozumem
Ot taka sympatyczna historia znanej grubaski. Niby nic specjalnego, ale trochę wychodziło poza schemat tradycyjnej komedii romantycznej, były ciekawe sceny, trochę nawet się uśmiałem, bo humor specyficzny. Muszę przyznać, że dość przyjemnie się oglądało.
5/10

Jojo Rabbit
Że tak powiem Taika Waititi w formie, zarówno aktorskiej jak i reżyserskiej, a także wykazał się jako scenarzysta. Wojna przechodzi w świat dziecka. Bardzo nietypowa opowieść z ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi i zapamiętywanymi na długo scenami. Bardzo mi się podobał i polecam.
8/10

Boże Ciało
Widzę, że odbiorcy tego filmu dzielą się raczej na entuzjastów i przeciwników, nikt nie przechodzi obojętnie. Ja dołączę do tych pierwszych. Naprawdę ciekawa historia i fajnie zrealizowana. Kilka bardzo ciekawych ról, no i mocne zderzenie z realnym światem i problemami codziennymi. Ma też aspekt wyrwania się z niesprzyjających okoliczności i zmiany życia. Raczej zapamiętam na długie lata.
8/10
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #698 : Czerwiec 01, 2020, 09:10:41 »

Miszmasz czyli Kogel Mogel 3
Kolejny scenariusz pisany na kolanie, zero przyłożenia się do nawiązania do kultowych poprzednich filmów, jak zwykle ogromne odrealnienie. Można obejrzeć, ale nie ma w sumie po co.
3/10

PolandJa
Wkręcił mnie ten film, przez dłuższy czas w ogóle zapowiadało się na coś ciekawego, różne wątki, które zdawały się mieć potencjał na spotkanie, ale czar pryska totalnie. Co jeszcze na plus? Aktorzy dają wiele z siebie. Zupełnie nieadekwatnie do skali filmu.
4/10

(Nie)znajomi
Czytałem różne recenzję, że nie jest to ślepe odtworzenie oryginału, że zostało to przeniesione na polskie realia i jest wnikliwą obserwacją polskiego społeczeństwa itp. Tymczasem mamy prawie, że kopie 1:1 w stosunku do oryginału. Właściwie co zostało zmienione to na gorsze. Nie ma lekkości pierwowzoru, ale ogólnie nie ogląda się źle. Po prostu sam pomysł ma mocny potencjał.
5+/10

Facet (nie)potrzebny od zaraz
Absolutnie nie jest to sztampowa polska komedia romantyczna. Jest to nawet coś gorszego. Bowiem do typowej historii z komedii dodano nibyartyzm, no "alternatywność" wprost się wylewa z tej produkcji. Alternatywne jest wszystko, scenografia, muzea sztuki nowoczesnej, elementy urozmaicające film, nawet muzyka. Aż się rzygać chce.
3+/10

Szefowie wrogowie 2
Pierwsza część była całkiem fajna, druga jest generalnie słabsza, ale można obejrzeć. Za dużo jest marnej jakości humoru.
4/10

Atak paniki
Myślę, że ten film został na starcie skrzywdzony reklamą bowiem nazywany jest komedią. Tymczasem to bardzo gorzka historia i film mocno artystyczny. Rozumiem zarówno tych co twierdzą, że to arcydzieło, jak i tych mówiących, że to badziew. Ja bardzo doceniam za pomysł i w sumie też za dopieszczoną realizację. Mi przykładowo bardzo nie podobał się język tego filmu - naprawdę chyba można było się pokusić o ograniczenie liczby przekleństw.
Dla mnie 6+/10
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
michax77

*



« Odpowiedz #699 : Czerwiec 01, 2020, 19:30:37 »



(Nie)znajomi
Czytałem różne recenzję, że nie jest to ślepe odtworzenie oryginału, że zostało to przeniesione na polskie realia i jest wnikliwą obserwacją polskiego społeczeństwa itp. Tymczasem mamy prawie, że kopie 1:1 w stosunku do oryginału. Właściwie co zostało zmienione to na gorsze.

Nie widziałem oryginału, ale wiem, że zakończenie jest zupełnie inne jak w oryginale,
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

i wolę takie rozwiązanie jak w polskim filmie. To nie jest film Lyncha by tak filmy kończyć tylko obyczajówka z elementami komedii. Innych wersji, a chyba (prawie) każdy kraj nakręcił swoją wersję, nie widziałem.

Capone (2020)

Czekałem na nowy film Josha Tranka, bo byłem ciekaw czy poprzedni film reżysera Fantastyczna Czwórka, który przez problemy za kulisami okazał się jedną z najgorszych produkcji komiksowych ostatnich lat, to był wypadek przy pracy, czy jednak Trank to nie jest tak utalentowany reżyser jak wszyscy zakładają. Byłem zaintrygowany, czy odkuje się filmem z Tomem Hardy w roli Ala Capone'a.

Niestety produkcja o ostatnim roku życia gangstera cierpiącego na demencję, któremu miesza się przeszłość z teraźniejszością, nie wie co jest prawdą, ma wyrzuty sumienia, to nudny film. Pomysł jest super, ale to jest jeszcze gorszy film jak F4 Tranka. A co do Toma Hardy'ego, to oglądam wszystko z nim, więc jestem świadom, że aktor lubi szarżować (np. Peaky Blinders, Legend), co czasami jest plusem, a w innych przypadkach minusem produkcji.

W tym przypadku poszedł tak daleko w szarżowaniu, że położył film, ma dosłownie jedną dobrą scenę (strzelanie ze złotej broni). Rozumiem też czemu służyła charakteryzacja, żeby postarzono aktora, ale w tej charakteryzacji przypominał wszystkie role Deppa z makijażem na twarzy.

Ale co tam charakteryzacja - gość wskoczył na wyższy poziom szarżowania. To co wyprawia z głosem bije wszystkie jego wcześniejsze role, gdy zmienił głos, nawet Bane'a w The Dark Knight Rises Nolana. Dosłownie skrzeczy jak żaba, nie da się go słuchać. Tom Hardy to jeden z najlepszych aktorów, ale to jest jego najsłabsza rola. Matt Dillon i Kyle MacLachlan są całkiem spoko, ale za bardzo nie mają co grać.

Najlepiej z obsady wypadł Noel Fisher w roli syna Capone'a, którego znam z serialu Shameless. Nie dość, że dobrze gra, to z wiekiem coraz bardziej przypomina Hardy'ego. Nie dziwię się, że obsadzono go w roli syna gangstera. Fisher ma podobną charyzmę co Tom Hardy, który mam nadzieję, że nie skończy jak Michael Fassbender, czyli będzie grał w samych słabych filmach. Postawię 2/10, ale sam nie wiem za co, chyba za to, że w jednym filmie zagrali Kyle i Tom, jedni z moich ulubionych aktorów.

Foxtrot Six (2020)

Rok 2030. W Indonezji panuje głód, krajem rządzą skorumpowani politycy. Kongresmen, też były żołnierz oraz jego koledzy z kompanii walczą o uratowanie Indonezji przed politykami, którzy rządzą krajem. Kolejny akcyjniak z Indonezji, którego akcja dzieje się w roku 2030, więc są elementy SF, np. futurystyczny sprzęt jak niewidzialny kostium, ale poza technologią jak z kina SF,  to jest typowe mordobicie z Indonezji, tylko że czasami walczą z niewidzialnym żołnierzem.

Film zrealizowany na wysokim poziomie, nie tylko mordobicia i sceny akcji, ale też efekty specjalne dają radę. Aktorsko jest drewniane, ale wiadomo po co się ogląda tego typu produkcje, nie dla aktorstwa. Może nie dorównuje Raid, to nie ten poziom, ale całkiem nieźle się bawiłem na tym mordobiciu. Ocena: 6/10.

Harriet (2019)

Film z którym mam ogromny problem, co jest dziwne, bo interesuje mnie historia USA, w tym przypadku niewolnictwo, wojna secesyjna. Każdy film poruszający taką tematykę obejrzę z zainteresowaniem. A jak jeszcze porusza temat, którego nie znam, jak właśnie fascynującą i zaskakującą historię Harriet Tubman (gdyby to nie był film na faktach pomyślałbym w paru momentach, że scenarzystów poniosła fantazja), w którą wcieliła się jedna z najlepszych brytyjskich aktorek, Cynthia Erivo, która zachwyca w każdej roli (Wdowy, Źle się dzieje w El Royale, serial Outsider), to nie mogłem odpuścić.

No i nie dziwię się nominacji dla Erivo, gra doskonale, tak jak zawsze, a poza tym jest to porządnie nakręcony film, który trzyma w napięciu, ma świetną muzykę (piosenka, którą napisała i zaśpiewała Erivo też daje radę), ale nie pozamiatał mną emocjonalnie, tak jak inne filmy poruszające temat niewolnictwa. Może zabrzmi to dziwnie, ale bardziej poruszył mnie Django Tarantino.

Było w tamtym filmie kilka takich momentów, które mną pozamiatały mocno, nie mówiąc o 12 Years a Slave, czy nawet o takim klasyku jak serial Północ Południe z Patrickiem Swayze. Dla mnie jest to tylko porządna produkcja i może wychodzę na niewrażliwego, choć mnie łatwo wzruszyć, pozamiatać emocjonalnie tak, że pozbierać się po seansie nie potrafię, a w przypadku Harriet coś między filmem a mną nie zaskoczyło tak jak powinno. Stąd taka ocena a nie inna, czyli 5/10.

Luce (2019)

Nauczycielka Harriet Wilson zaalarmowana wypracowaniem Luce, najlepszego ucznia w szkole, informuje rodziców o swoich obawach co doprowadza do spięć między Harriet i Luce'em. Znakomity film, który ogląda się jak pierwszorzędny dreszczowiec, choć to produkcja tak naprawdę o rasowych uprzedzeniach i statusie społecznym. Świetne role Kelvina Harrisona Jr., Octavii Spencer, Naomi Watts i Tima Rotha. Ocena: 8/10.

Proxima (2019)

Znakomita Eva Green w roli Sary - astronautki, która niedługo poleci na Marsa, ale jako mama obawia się rozłąki z córką. Nie jest to SF ani film, którego akcja dzieje się w kosmosie, jak np. First Man, tylko dramat o mamie i córce, ich relacjach, jak wpływa praca Sary na jej życie i rodziny. Kameralne kino, które dobrze się ogląda dzięki roli francuskiej gwiazdy, ale też kilkuletnia i debiutująca Zelie Boulant jest świetna w roli córki. Ale mimo pochwał nie mogę dać więcej jak 6/10. Z takich kameralnych historii, które niby dotyczą kosmosu, a tak naprawdę ludzkich spraw, to o wiele bardziej mi się podobał wymieniony już First Man.

The Death And Life of John F. Donovan (2018)

Obejrzałem tą produkcje głównie dla gwiazdorskiej obsady, a występują m.in. Susan Sarandon, Kathy Bates, Natalie Portman, Thandie Newton, Jacob Tremblay, a nawet pojawia się na chwilę Michael Gambon. Choć zaznaczam że większość, oprócz Natalie Portman i cudownego dziecka z Hollywood, gra epizody i drugi plan. Portman gra mamę 11-latka, Ruperta, który jest zafascynowany gwiazdorem Johnem F. Donovanem. Do tego stopnia, że postanawia Rupert wysłać list do gwiazdy, na który aktor odpisuje. Utrzymują korespondencję przez wiele lat co w końcu wychodzi na jaw i doprowadza do wielu problemów.

W roli gwiazdy obsadzono Kita Haringtona i jestem zaskoczony, bo nieźle zagrał, nie jest tak drewniany jak w Grze o Tron. Nie widziałem w aktorze Johna Snowa tylko postać , w którą się wcielił. Dobry występ ma też Jacob Tremblay, choć w jednej scenie mocno przeszarżował, gdy ogląda serial ze swoim ulubieńcem. Ale tak szczerze, to nie wiem jak ocenić tą produkcję Xaviera Dolana, bo przez ponad połowę dobrze się oglądało, ale w końcówce się zacząłem nudzić.

No i może nie powinienem tego mówić, ale to mój pierwszy raz z Dolanem, nie widziałem żadnego wcześniejszego filmu tego reżysera, więc nie mogę porównać z resztą jego filmografii. Widać, że facet ma talent, styl, który wyrobił sobie przez lata, więc może skuszę  się na kilka wcześniejszych filmów Dolana. Zwłaszcza, że ta produkcja przez miłośników reżysera uważana jest za jedną ze słabszych, a oglądało mi się całkiem nieźle przez większość seansu. Ocena: 6-/10.

The Vast of Night (2020)

Nowy Meksyk, koniec lat 50. XX wieku. Pewnej nocy młoda telefonistka Fay i DJ radiowy Everett odbierają niezwykłe częstotliwości. Film, który jest hołdem dla SF z lat 50, a zwłaszcza dla klasycznej Strefy Mroku Roda Serlinga, co widać od pierwszej sceny. Na początku jest pokazany stary telewizor, w którym leci czarno-biała czołówka inspirowana czołówką Strefy Mroku, słychać głos narratora podobny do Serlinga, tylko zamiast słów 'witamy w strefie mroku', okazuje się, że oglądamy odcinek fikcyjnego serialu Teatr paradoksu.

Dobry debiut reżyserski Andrew Pattersona, realizacyjnie to świetna robota, zdjęcia, muzyka, montaż, no i świetnie zagrany, ale też nietypowy film SF,  bo film opiera się głównie na dialogach wypowiadanych w szybkim tempie,  jak w filmach wg scenariuszy Sorkina, a dialogów jest dużo co może początkowo rozprasza, ale z czasem film wciąga i trzyma mocno w napięciu. Nie ogląda się jak dzieło debiutanta, ale reżysera ze swoim stylem. Nie zdziwię się jak Patterson zostanie zauważony przez Hollywood i zrobi coś np. dla Marvela, dla Disneya, bo widać już w pierwszym filmie jaki ma talent. Ciężko do tego debiutu się o cokolwiek przyczepić. Ocena: 7/10.

Maj 2020 roku to wyjątkowy rok w przypadku filmów, dawno nie obejrzałem tak mało jak w tym miesiącu, zawsze oglądałem od 15 do 30 produkcji,  a w maju widziałem siedem filmów. Nie wiem czy to dobrze czy to źle, ale nawet nie pamiętam tak słabego filmowo miesiąca :D
Zapisane
Strony: 1 ... 33 34 [35] 36 37   Do góry
Drukuj
Skocz do: