|
Tytuł: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: SickBastard on Września 01, 2010, 09:17:33 W tym temacie piszemy o filmach, które nie są warte szerszego omówienia w osobnym (tj. we własnym temacie). To czy powinno się napisać tutaj, czy założyć osobny temat zostawiam w waszej gestii. Pamiętajcie jednak, że bez sensu jest mnożyć puste tematy. Nawet jeżeli film wam się podobał to zadajcie sobie pytanie, czy założenie tematu pociągnie za sobą dyskusję. Można pisać tutaj o wszystkich filmach. Wyjątkiem są horrory i thrillery, o których rozmawiamy, gdzie indziej, i dla których również założyłem podobny temat (http://www.gothamcafe.pl/horrorthriller/ostatnio-obejrzane-horrory-i-thrillery/msg465/#msg465).
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: nocny on Września 03, 2010, 21:30:15 Kołysanka
nowy film Machulskiego, o wampirach na wesoło. bardzo wesoło to nie jest ale całkiem przyjemnie mi się oglądało jak kolejni ludzie padali ofiarą rodzinki krwistolubnej a kolejni ich szukali. na wieczór do popcornu jak najbardziej można obejrzeć. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Pavel on Września 05, 2010, 00:16:48 Środki nadzwyczajne
Nic specjalnego. Takie familijne kino, oparte na faktach i gdyby nie nazwiska w obsadzie, można by sądzić że jest to produkcja telewizyjna. Opowiada o wynalezienie nowego leku z pozycji ojca, który walczy o życie dwójki swoich dzieci i zrobi wszystko by dopiąć swego. Dosyć prostolinijny, ma końcu okazuje się że wszyscy byli dobrzy i chcieli pomagać, szkoda, że sprawa koncernów farmaceutycznych została tylko lekko nakreślona. ocena: 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Autumn on Września 05, 2010, 15:17:58 The Box
Około piątej nad ranem ktoś dzwoni do drzwi pewnego małżeństwa, a pod drzwiami zostawia paczkę z informacją, że o godzinie 17stej będą mieli gościa. Okazuje się, że w paczce jest skrzynka z przyciskiem, ale nie wiadomo do czego całe urządzenie służy. Od nieznajomego dostają propozycję: mogą nacisnąć przycisk lub tego nie robić. Ale, jak zwykle, jest haczyk. Jeśli nacisną przycisk staną się dwie rzeczy: ktoś umrze, a oni dostaną milion dolarów. Jeśli nie nacisną, nici z pieniędzy. Mają na decyzję 24 godziny. Mój kuzyn tak niefortunnie opowiadał mi o tym filmie, że w ogóle nie miałam ochoty go oglądać. Jednak dzisiejszego dnia się przemogłam i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona. Film ten jest dziwny, pokręcony, nie wiadomo o co w ogóle chodzi. Jednak z czasem wszystko nabiera sensu, a sam film jest oparty na banalnej prawdzie pokazanej w ciekawy sposób. Bardzo podobała mi się postać Arlingtona Stewarda (w tej roli Frank Langella), ale za to irytowała mnie Cameron Diaz, która w ogóle mi nie pasowała do swojej roli. A z ciekawostek to film ten jest oparty na opowiadaniu Richarda Mathesona, autora Jestem legendą. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: RyszarT on Września 06, 2010, 12:50:23 Duże dzieci
Najnowsza komedia z udziałem Adama Sandlera. W zasadzie nie można napisać o tym filmie zbyt dużo: fajna obsada, bo udało się Sandlerowi zaprosić kilku znajomych komików, prosty i niewymagający nic od widza scenariusz, niezbyt wyszukane dowcipy (standardowo są i te o pierdzeniu i kopaniu w klejnoty), a na osłodę Salma Hayek i Maria Bello. W sam raz na jakieś leniwe niedzielne popołudnie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: RandallFlagg on Września 07, 2010, 01:08:56 Duże dzieci Komedia żałosna (o ile można to, w ogóle komedią nazwać, bo śmieszne nie było ani ciut dla mnie). Film wpisuje się doskonale w nurt większości nowo powstających komedii, które nie wiem, kogo bawią - pewnie najbardziej ich twórców. Masa zmarnowanego potencjału komicznego, w postaci dobrych i lubianych aktorów. Co do Marii Bello, wybaczy Rychu, ale co to za osłoda, skoro jest ona w tym filmie kompletnie odstręczająca (tryskanie mlekiem z piersi w twarz?...). Gościnnie Steve Buscemi - zbłaźnił się tą rolą na całego... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Humungus on Września 07, 2010, 11:13:48 Przeczytałem wiele pozytywnych recenzji na temat filmu Sherlock Holmes. Niestety mnie nie zachwycił. Taka kiszka. Ciekawe podejście do tematu, ale jak dla mnie, to za mało. Nieciekawa intryga to główny minus tego filmu. To już drugi film Guy'a Ritchie, jaki obejrzałem, i jak na razie nie mam ochoty oglądać kolejnych... (Wcześniej obejrzałem Porachunki).
Z ciekawszych filmów polecam El Topo Alejandro Jodorowsky'ego, zachęcam również do zapoznania się z resztą twórczości tego wybitnego (moim zdaniem) reżysera. Mam tu na myśli przede wszystkim filmy: The Holy Mountain, Fando y Lis oraz Holy Blood. Powinno się spodobać fanom Lynch'a. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Września 10, 2010, 20:12:49 Przed chwilą obejrzałem szeroko reklamowany niedawnoSalt z Angeliną Jolie i Danielem Olbrychskim, czy to jest film niewarty tematu?Z jednej strony moze tak bo nie jest to najwyzsza półka kinematografii jednak jest kilka rzeczy o ktorych wypada powiedziec.
Zaczne od sibie (tak lubie :) ) - nie lubię filmow akcji typu agenci, strzelanie,pościgi itp. , po prostu mnie to nie kręci dlatego cieżko mi Salt. Jednakże... Brawa dla Pana Daniela, ten facet jest naszą dumą powiadam wam, najwyższa półka bycia... niesamowitym człowiekem :) Serio. Czytaliscie, albo lepiej- slyszeliscie kiedys wywiad z P. Olbrychskim?Ma taką gadkę że powinien za to dostać Nobla!! Jest fenomenalny w opowiesciach :D Ma genialna mimike. Innymi słowy- Daniel Olbrychski rządzi!! :D Rządził i tym razem :D Pojawił się ze 3 razy w filmie, był jedna z najważniejszych postaci, świetna scena przesłuchania. Dał rade :) Druga sprawa to Angelina Jolie. Angelina Jolie jest świetna :D OPiszą o niej na Pudlku, adoptuje sobie dzieci z Afryki, oddaje się Bradowi i często gra w filmach tego własnie typu ktore mnie nie jarają (czyt. "60 sekund" czy "Tomb Raider"). Zdarza się jej jednak że zagra w filmie który do mnie trafia i wtedy znów sobie przypominam że jest kapitalna ("Przerwana lekcja muzyki", "Oszukana"!!!). W Salt jest tak że to nienajgorszy film, ona tam gra na prawde bardzo dobrze, tyle że film ma słabe punkty, a że ona jest wszędzie w tym filmie to i znią można to łączyć. Tak czy inaczej, ona również dała radę, poza tym ja jestem w szoku jak ona ma genialna mimikę. Babka ma tak śliczną buźke, oczy i tak potrafi to pokazać przed kamerą, że nie ma opcji jej nie lubić :D Teraz sam Salt... Jak mówiłem nieprzepadam za tego typu produkcjami; tymbardziej bylem w szoku gdy okolo połowy (no nie całej) filmu stwierdziłem że jestem oczarowany- było szybko, pare fajnych efektow, dobry pomysł i nawet nie przeszkadzał widok chudziutkiej Angeliny bez problemu skaczącej z samochodu na samochód. Wszystko było genialnie do sceny w krypcie, pozniej... przypomnialem sobie dlaczego nie lubie ogladac takich filmow. Zaczęło się- jeden agent, drugi agent, rosja, stany, wielka panika, mnożacę się żenujące dla mnie akcje typu "spokojnie damy rade Panie prezydencie, o nie jednak szpieg sie wdarl!!, no prosze was ;/ . Aaa no jeszcze wiecej calkiem niepotrzebnnych efektow. Koncówka jednak pozytywnie zaskakuje, żeby nie spojlerować to powiem że to od sceny z kajdankami na schodach (swoją drogą genialna akcja!!). Robi sie tak zarazem miło i ciekawie i tak to sie wszystko jednak układa że zakonczenie sugerujące że może powstać (czy to juz pewne?) druga część jednak nie zniechęca i nawet w głowie takiego chlopaczka jak ja, ktory nie lubi takich klimatów, powstaje myśl że nawet możnaby i tą drugą część obejrzeć z braku kalu. Podsumowując w skórcie- świetne role Pana Daniela i Angeliny, film kapitalny do pewnego momentu, srednio w srodku, koncowka znow niezła. Takie 7/10. Nie zmusza do zwiększonego myślenia, ale tak sobie można zobaczyc :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: UpTheIrons on Września 10, 2010, 23:24:41 byłam na Salt w kinie i byłam zachwycona tym filmem. może się nie znam, bo także nie oglądam filmów akcji itp. ale Angelina Jolie w Salt jak dla mnie wymiata ;-) czytając słabe opinie na temat tego filmu na filmwebie byłam szczerze zaskoczona
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Pavel on Września 12, 2010, 00:07:26 Wild Target
Całkiem niezła czarna komedia brytyjska ;) Mile się rozczarowałem, co prawda Bill Nighy w obsadzie gwarantował, że będzie to obraz co najmniej dobry pod względem aktorskim, ale i scenariusz mimo że oklepany, w paru miejscach był naprawdę śmieszny a nie żenujący - czego w nowych komediach jest aż za nadto. Żeby dodać smaczku, jest to remake francuskiej komedii z lat '90 :D ocena: 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: lavirrant on Września 12, 2010, 20:12:28 Cytuj Z ciekawszych filmów polecam El Topo Alejandro Jodorowsky'ego, zachęcam również do zapoznania się z resztą twórczości tego wybitnego (moim zdaniem) reżysera. Mam tu na myśli przede wszystkim filmy: The Holy Mountain, Fando y Lis oraz Holy Blood. Powinno się spodobać fanom Lynch'a. Przychylam się do tej opinii. "Kret" (El Topo) zdecydowanie najlepszy. Western w oparach surrealu :faja: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: SickBastard on Września 13, 2010, 18:57:18 czytając słabe opinie na temat tego filmu na filmwebie byłam szczerze zaskoczona Akurat na FilmWebie to jadą nawet po filmach Kurosawy. Jest tam parę osób, które lubią zmieszać każdy film z błotem, tak dla zasady. ;)Ja tam do tego filmu nie jestem tak optymistycznie nastawiony. Fajne sceny akcji, ładna Angelina, polski akcent w postaci Olbrychskiego, z którego powinniśmy być dumni, bo nie tylko siedzi i gada, ale nawet ma scenę walki i jest dość znaczącą postacią. Tyle że kurka ta fabuła się kupy nie trzyma. Poza tym masa totalnie przegiętych akcji, które zabijają ewentualny realizm, o ile taki był w ogóle zakładany. Ale ogólnie mi się podobał. Nie jest to do końca taki odmóżdżacz bo widz, do czasu otrzymania rozwiązania, kombinuje co i jak, ale mógłby być dużo lepszy. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Autumn on Września 14, 2010, 14:56:56 Nostalgia anioła
Jest to historia trzynastoletniej dziewczyny, która zostaje brutalnie zamordowana. Po śmierci trafia do miejsca, z którego może obserwować to, co dzieje się po tej tragedii z jej rodziną, co robi morderca, co myślą ludzie. Zastanawiam się, co mam napisać o tym filmie, oprócz tego, że jest dobry. To nie jest film tylko o tym, że szuka się mordercy, że stało się coś strasznego. To też próba pogodzenia się z faktem, że pewne rzeczy nigdy nie wrócą i trzeba się z tym pogodzić i żyć dalej. Może zabrzmieć to banalnie, ale tak to odebrałam. Nie zgadzam się tylko z zakończeniem: Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Film jest na podstawie książki Alice Sebold pod tym samym tytułem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: UpTheIrons on Września 15, 2010, 19:11:03 Poza tym masa totalnie przegiętych akcji, które zabijają ewentualny realizm, o ile taki był w ogóle zakładany. Tu się zgodzę, ale przymknęłam na to oko ;)Oglądałam wczoraj Rzekę Tajemnic, i baaaardzo mi się podobało... w sumie dzisiaj podoba mi się bardziej niż wczoraj :D Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 20, 2010, 09:50:01 Bardzo dobry film. To w ogóle fenomen, że osoba o tak bogatym dorobku aktorskim może być zapamiętana bardziej dzięki próbom reżyserskim ("Unforgiven", ""Mystic River", "Million Dollar Baby" i jeszcze parę innych)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ingo on Września 20, 2010, 10:02:15 Nostalgia anioła
Zastanawiam się, co mam napisać o tym filmie, oprócz tego, że jest dobry. No niestety ten film nie jest dobry :( Miał być i niestety Jacksonowi nie wyszedł. Moim zdaniem jest zły scenariusz. Za bardzo skupia się na tym co jest w tym 'niebie', a nie na żyjących bohaterach. Chcieli by było super wizualnie i niestety ta strona nie pozwala później ukazać tego co w książce było ważniejsze. Słaba ekranizacja bardzo dobrej powieści. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Autumn on Września 20, 2010, 11:08:10 Ingo, niestety, nie czytałam książki, więc tutaj nic nie mogę powiedzieć. Bardzo możliwe, że po przeczytaniu zmienię zdanie. Zazwyczaj bardziej podobają mi się książki niż ich ekranizacje. Jako film Nostalgia anioła jest dobry (oprócz zakończenia, z którym dalej się nie zgadzam)
Wczoraj widziałam Kolekcjonera kości z Denzelem Washingtonem i Angeliną Jolie w rolach głównych. Kryminał do obejrzenia, ale bez ochów i achów z mojej strony. Całkiem fajnie spędzone dwie godziny. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Moniqee on Września 20, 2010, 11:25:57 Nostalgia Anioła - mi też się podobało. Fakt, że początkowo liczyłam na coś zupełnie innego, ale mimo to nie poczułam się rozczarowana. Dostałam wzruszającą, choć trochę naiwną opowieść o tym, co się dzieje, gdy ktoś odchodzi. Powieści nie czytałam. Salt - średniej jakości film akcji. Nie chcę go jednak za mocno krytykować, bo przysnęłam w trakcie oglądania. Może umknęło mi coś ważnego :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Autumn on Września 27, 2010, 15:06:34 Vanilla Sky
Po długich namowach mojego chłopaka wreszcie obejrzałam ten film. Miałam opory, bo ja bardzo nie lubię Toma Cruise'a. W każdym razie, ku mojemu zaskoczeniu, film się podobał. Mogę nawet powiedzieć, że postać Davida jakoś tak do Toma pasowała. Bardzo podobała mi się tu Penelopa, fajnie zagrała. Sam film jest bardzo pokręcony, w połowie już moja cierpliwość była na wykończeniu, ale to właśnie mi się podobało. W sumie na początku trochę się bałam, zwłaszcza tej sceny w której David zaczyna rozmawiać z psychologiem (maska jest straszna). W sumie to bardzo dobry film, chyba go obejrzę jeszcze raz. Za pierwszym razem nie dostrzega się wszystkiego, co jest w nim pokazane, przynajmniej tak mi się wydaje. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: steel_magnolia on Września 27, 2010, 15:25:55 Przed chwilą obejrzałem szeroko reklamowany niedawnoSalt z Angeliną Jolie i Danielem Olbrychskim, czy to jest film niewarty tematu?Z jednej strony moze tak bo nie jest to najwyzsza półka kinematografii jednak jest kilka rzeczy o ktorych wypada powiedziec. Zaczne od sibie (tak lubie :) ) - nie lubię filmow akcji typu agenci, strzelanie,pościgi itp. , po prostu mnie to nie kręci dlatego cieżko mi Salt. Jednakże... Ja po Salt jeszcze bardziej nie lubię takich filmów. Fabuła jak dla mnie miałka i strasznie oklepana. Myślę, że gdyby nie rola Joli, ten film przeszedłby zupełnie bez echa. Rozumiem, że film sensacyjny musi być efektowny, ale wyczyny Angeliny w niektórych scenach przechodzą w jakąś fantastykę... Nie bardzo lubię, kiedy w filmach, które mają reprezentować choćby pozornie realistyczny świat dzieją się rzeczy, które wyraźnie i nachalnie przekraczają tę granicę. Jedynie tego, że był rewelacyjny nie mogę odmówić panu Olbrychskiemu . Był niesamowicie autentyczny. Świetnie zagrał swoją postać. I naprawdę pasował do tej roli. Co do wywiadów - jest fantastyczny - ma tak bogate słownictwo i metaforykę, że naprawdę umie zaskoczyć. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 04, 2010, 16:35:21 Jonah Hex
Ocena 1/10. Nie czytałem komiksu ale wiem że na pewno zmarnowali dobry temat. Nawet Megan Fox nie mogła uratować tego filmu. Strasznie kiepski. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Autumn on Października 04, 2010, 17:49:01 Obejrzałam całkiem niedawno Ćmę barową, do której scenariusz napisał Charles Bukowski i stwierdzam, że mi się podoba, chociaż tak naprawdę to w filmie nic się nie dzieje. Główny bohater, Henry Chinaski, to pisarz i alkoholik, który większą część życia spędza w barach. Często, żeby poczuć że żyje, prowokuje bójki. W jednym z barów poznaje Wandę, która też jest alkoholiczką i rodzi się miedzy nimi więź, którą chyba można nazwać miłością. Ale bardziej niż wszystko oboje cenią sobie picie, a ich życie dzieje się z dnia na dzień.
Henry Chinaski jest bohaterem kilku książek Bukowskiego, także jak je przeczytam to pewnie obejrzę film kolejny raz. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: SickBastard on Października 04, 2010, 20:15:47 Jonah Hex Ocena 1/10. Ja oceniam ciut wyżej... ale niewiele ;) Ale na tyle nisko, że nie chce mi się specjalnie o nim rozpisywać. Lubię takie steampunkowo-westernowe klimaty. "Bardzo dziki zachód" w latach młodzieńczych był jednym z moich ulubionych filmów akcji, więc miałem względem tej produkcji jakieś tam oczekiwania. Pomyśleć, że mieli tutaj gadającego z trupami Hexa i nie udało im się tego dobrze wykorzystać. Ogólnie odniosłem wrażenie, że nie było specjalnego pomysłu na ten film - trwał jedynie 72 minuty (bez napisów) i po fabule się po prostu prześlizgnęli. Mogły tutaj ratować całość... chociaż minimalnie, postaci, ale były fatalnie rozwinięte i tak samo zresztą zagrane. Nie polecam, straszny zawód. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 05, 2010, 14:43:46 Predators
To mógłby być naprawdę rewelacyjny film gdyby jego budżet był trochę wyższy :) Film wnosi parę nowych motywów do mitologii "Predatora" ale nie jest to nic co by spowodowało że szczęka z wrażenia opada. Miałem nadzieję że na końcu filmu pojawi się jakiś ultra-wypasiony monster a'la Królowa z Obcego :) Niestety nie doczekałem się... Twórcy fundują nam bardzo przyzwoicie zrealizowaną powtórkę z rozrywki... Ogląda się to jak remake pierwszego Predatora, z wciskanym na siłę motywem "ludzie to też straszni drapieżcy" (jakbym tego nie wiedział... wystarczy włączyć wiadomości wieczorem). Predators nie jest obelgą dla serii... ale chwalić za bardzo też się nie ma czym (no może tylko świetną sceną z Trejo wołającym o pomoc ;) ) Ocena 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 06, 2010, 15:39:21 Starcie Tytanów
Nie jestem jakimś wyznawcą kultu "Zmierzchu Tytanów" z 1981 roku, oglądałem ten film, jako dzieciak, tylko dla efektów specjalnych (które swoją drogą jak na film robiony w 1981r. to aż tak nie zachwycają). Nie twierdzę też że "Starcie Tytanów" jest dziełem wybitnym :) Daleko mu to tego. Ale sprawdza się bardzo dobrze jako dodatek do popcornu ;) Dla mnie, ta wersja różni się od poprzedniej najbardziej tym, że efekty stoją już na najwyższym poziomie. Skorpiony i Kraken wymiatają :D Fabuła kuleje ale szczerze, to takich filmów nie oglądam dla fabuły :P Nie trzeba zbyt długo czekać na kolejną scenę akcji :D Zdjęcia, Muzyka i Dźwięk, wszystko ładnie razem gra. Przyjemnie się na to patrzy i słucha. Mi się podobało. Ocena 8/10. Jak ktoś jest w nastroju na bezmyślny film akcji\fantasy, to Starcie Tytanów go nie zawiedzie. Polecam :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Października 10, 2010, 17:54:29 Jako że w tyum temacie była mowa juz o Nostalgii anioła to tutaj sie wpisze bo właśnie obejrzałem( książki nie czytałem).
Świetny film!! Kapitalne kreacje aktorskie zwłaszcza głowna dziewczynka i morderca. Momentami smutno (bardzo), momentami bardzo dobre sceny z pogranicza thriller/horror, a czasami cukierkowa bajka i fantastyczny świat (to przedniebo). W trakcie filmu bałem sie że skopią końcówke, ale końcówka różnież trzyma poziom i jeszcze ten text na koniec... kozactwo!! W skali filmwebowej mocne 8 albo slabsze 9, ale jako że jestem pozytywnie zaskoczony to nawet a co mi tam 9/10 :) Apropos filmwebow i innych takich portali to już mnie krew zalewa jak przy kolejnym filmie (tym równuież, tak samo "Pozwól mi wejśc" i kilku innych) widze że ludzie daja 1/10 "bo pisalo że horror, a co to tam za horror z tego filmu". Nosz k****!! Ja nie wiem czy w tym kraju mieszkaja aż tacy debile, że skoro widzą film i z każdej strony widać że ten film horrorem nie jest.. to oceniaja film pod względem gatunku przypisanego na stronie?? żenada. A film mocno polecam. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: rinho on Października 10, 2010, 20:37:52 Moim zdaniem Nostalgia anioła idealnie pasuje do tego tematu. TO taki film, który bardzo mi się podobał, z każdą minutą wręcz coraz bardziej, aż przyszedł koniec i już minutę po odejściu od telewizora doszedłem do wniosku że... nie wiem co w nim takiego jest dobrego i odczuwa się... hm... niedosyt to złe określenie, ale może poczucie, że ten film jednak nie był tak dobry jak myślałem. Minęły może dwa miesiące od obejrzenia i mało co z niego pamiętam, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że 7/10 to idealna dla niego ocena, mimo że na pewno do niego chętnie wrócę.
dziwnie to brzmi, ale też polecam, bo naprawdę świetnie się to ogląda, mimo tego co napisałem wyżej ;) Może kiedyś przeczytam książkę i zostanie nieco dłużej u mnie w pamięci. A Starcie tytanów to wielka kupa (ale nie tak duża jak nowy Resident), za to ludzie (człowiek?) odpowiedzialni za trailer powinni dostać oscara ;) Genialnie skonstruowany. Na dużym ekranie wyglądało to tak olśniewająco, że rozczarowanie filmem było jeszcze potężniejsze. Może kiedyś będziemy chodzić do kina na półtorej godziny zwiastunów, przynajmniej nie będziemy się nudzić w kinie, co teraz nieraz się zdarza ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Paweł Mateja on Października 10, 2010, 22:06:31 Apropos filmwebow i innych takich portali to już mnie krew zalewa jak przy kolejnym filmie (tym równuież, tak samo "Pozwól mi wejśc" i kilku innych) widze że ludzie daja 1/10 "bo pisalo że horror, a co to tam za horror z tego filmu". Nosz k****!! Ja nie wiem czy w tym kraju mieszkaja aż tacy debile, że skoro widzą film i z każdej strony widać że ten film horrorem nie jest.. to oceniaja film pod względem gatunku przypisanego na stronie?? Dla mnie już sam fakt wystawiania filmowi oceny 1 jest dosyć dziwny. Ja bym taką mógł wystawić czemuś, co jest złe od każdej strony: zdjęć, reżyserii, scenariusza, aktorstwa itd. A bywają na takich FW ludzie, którzy stawiają jeden, bo filmu nie zrozumieli, albo się wynudzili... Dlatego wolę rozmowy na sprawdzonych forach, gdzie ludzie trzymają poziom - czyli tutaj :DTytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: lorddemon1991 on Października 10, 2010, 22:12:51 Dlatego wolę rozmowy na sprawdzonych forach, gdzie ludzie trzymają poziom - czyli tutaj Ha ha ha - trzymają poziom:D No co do filmwebu też się zgodzę - ale tak samo jest w druga stronę. Ludzie dają 10 na 10 i ulubione bo to po prostu ich ulubiony rezyser/ aktor - niepotrzebne skreślić i tyle. Achh ale i tak ostatnio tam posprzątali. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 11, 2010, 08:10:15 Ten problem dotyczy chyba każdej strony, na której można coś oceniać (np. imdb, rateyourmusic.com, etc.). Niektórzy dają jakiemuś filmowi (płycie, grze -wszystko jedno) 1-kę tylko dlatego, że nie podoba im się, iż np. zajmuje on wysoką pozycję w rankingu i chcą mu tą średnią popsuć. To samo zjawisko -tyle że odwrotne- dotyczy 10-tek. Inni z kolei wydają się nie myśleć przy wystawianiu oceny - wystawiają ekstremalne oceny a np. później o jednym filmie z 10-ką mówią, że jest o wiele lepszy/gorszy niż inny, któremu wystawili taką samą ocenę... A tak naprawdę mało który film zasługuje zarówno na 10-kę, jak i na jedynkę.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: XYZ on Października 11, 2010, 09:55:46 Pozwolę sobie dać za przykład film, który dzięki jednemu aktorowi (świętej pamięci) zdobył przeróżne nagrody, zarobił kupe kasy, a na imdb jest na miejscu 11 Top 250 (swego czasu był na 1 miejscu)... chodzi mi o "The Dark Knight". Film jak dla mnie dobry ale bez rewelacji. Jedynie Heath Ledger sprawił, że film mogłem oglądnąć do końca, lecz to nie jest powód by dawać mu 10 pkt. Według mnie mocne 7/10 się należy. Dzięki doskonałej roli Jokera film trzymał jako tako poziom poprzedników.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 20, 2010, 14:34:47 The A-Team (2010)
Gdzieś po pół godzinie miałem już dość tych wszystkich Woo-hoo, Yee-haa... a tu jeszcze półtorej godziny do końca! Jakoś dotrwałem. Spodziewałem się jednak czegoś lepszego. Myślałem że ten film będzie bardziej zabawny (uśmiałem się tylko z pokazu filmu 3D w szpitalu :D). Reszta przegadana, sceny akcji może trochę lepsze od tych w Aniołkach Charliego 2... Aktorów dobrali świetnie ale mogli im jeszcze napisać lepszy scenariusz. Ocena: 4/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 24, 2010, 16:28:16 Dzięki doskonałej roli Jokera film trzymał jako tako poziom poprzedników. O ile zgodzę się z tym, iż film na 10-kę nie zasługuje (sam dałem mu 8/10, byłaby może 9-ka, ale ostatnie pół godziny - tak na oko - nie było najlepsze). Natomiast co do "poziomu poprzedników" to trudno mi tu się zgodzić. Chociażby dlatego, iż "poprzednicy" to bardzo różne filmy - i pod względem stylu, i poziomu. Trudno mi porównywać Batmany Nolana z filmami Burtona. Nie wiem, które są lepsze (sam minimalnie preferuję Nolana), wiem, że są one zupełnie inne. Natomiast nie chcesz chyba powiedzieć, że tylko dzięki Heathowi, "The Dark Night" trzyma poziom "Batman Forever" czy - przede wszystkim - "Batman & Robin"? Przecież ten ostatni tytuł to dno kompletne ,zaś "Batman Forever" można zobaczyć, ale nic poza tym. No to skoro już tyle napisałem, to na koniec moje oceny Batmanów: Batman: 6/10 Batman Returns: 7/10 Batman Forever: 5/10 Batman & Robin: 2/10 Batman Begins: 8/10 The Dark Night: 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: XYZ on Października 24, 2010, 20:15:22 Cytuj Chociażby dlatego, iż "poprzednicy" to bardzo różne filmy - i pod względem stylu, i poziomu. Trudno mi porównywać Batmany Nolana z filmami Burtona. Różne filmy lecz o takiej samej tematyce. Wiadomo, że każdy z reżyserów miał inne wizje dotyczące tego jak ma "Batman" wyglądać. Co nie zmienia faktu, że gdy wchodzi "nowy" Batman to kojarzymy go najpierw z tymi wcześniejszymi produkcjami bo to one sprawiły, że film o nietoperku ma teraz tyle zwolenników. Cytuj Natomiast nie chcesz chyba powiedzieć, że tylko dzięki Heathowi, "The Dark Night" trzyma poziom "Batman Forever" czy - przede wszystkim - "Batman & Robin"? Prawdą jest, że "Batman Forever" jak i "Batman & Robin" Schumacherowi nie za bardzo wyszły ale bardziej mi chodziło o Batmana reżyserowanego przez Burton'a (przez sentyment) i Nolan'a. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Listopada 14, 2010, 13:44:04 Symetria Konrada Niewiadomskiego jest filmem na pewno wstrząsającym bo uświadamia, że każdy może być w takiej sytuacji jak bohater.Przedstawiony świat i metamorfoza bohatera pod wpływem przebywania w więzieniu jest przez reżysera dobrze ukazana.Ciekawy film z dobrymi rolami aktorów i wart obejrzenia.Ocena 8/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 14, 2010, 16:19:23 Ja sobie wczoraj zobaczyłem Długie pożegnanie (The Long Goodbye, 1973), Roberta Altmana podejście do filmu noir i postaci Philipa Marlowe'a. Niby wszystko w porządku. Jest samotny detektyw, jest gęsta atmosfera (ale nie aż tak gęsta, jak w wielu innych filmach nakręconych w tym duchu), jest femme fatale... ale czegoś brakuje. Może po prostu fabuła nie do końca przekonywająca? Chyba tak. Absolutnym kuriozum jest natomiast druga w ogóle rola niejakiego Arnolda Schwarzeneggera. Pojawia się na ekranie na kilka minut, jako jeden z członków pewnego gangu. Cóż, rozbiera koszulkę, porusza mięśniami klatki piersiowej i ma groźno-tępy wyraz twarzy :D Nie wypowiada ani słowa. Za to ma śmieszny, rachityczny wąsik :haha: Za całość 6/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 17, 2010, 12:31:29 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Listopada 24, 2010, 11:38:49 Ninja : Zabójca.
Film oprócz dużej ilości krwawych scen, walk ninja i takiej sobie fabuły nie zachwycił mnie.Zabrakło w nim naprawdę dobrej fabuły i nawet efekty specjalne były nie za specjalne Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Listopada 28, 2010, 11:17:48 Predators jest filmem dobrze zrobionym i rozrywkowym.Podobała mi się rola Adriana Brody'ego, który tutaj zagrał bardzo dobrze i stworzył ciekawą postać.Tak samo Laurence Fishburne, który pojawia się na chwilę to jednak udaje mu się stworzyć ciekawą postać.Pozostali aktorzy zagrali przyzwoicie swoje role.Fabuła filmu jest ciekawa, posiada szybką akcję i dużo się w filmie dzieje.Dobrym pomysłem było osadzenie akcji w dżunglii.Film oglądało mi się przyjemnie, polecam.Ocena 7/10 :).
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kaja on Grudnia 06, 2010, 04:35:22 Ostatnio na maratonie filmowym obejrzałam "Chrzest" Marcina Wrony.
Bardzo dobry film, choć z początku myślałam, że będzie porażka. W pierwszej chwili wydaje się być banalny. Jednak w miarę jak się rozkręca dostrzegamy drugie dno. Sporo ciekawych nawiązań. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Grudnia 06, 2010, 09:16:23 Outlander
Całkiem fajny film i dobrze mi się go oglądało.Film posiada szybka akcję, dobre aktorstwo i efekty specjalne.Dotyczy to między innymi stworzenie Moorwena, którego sposób poruszania się oraz jego postać zostały całkiem fajnie zrobione. Film jest kinem rozrywkowym, całkiem przyjemnie mi się go ogladało i się nie nudziłem.Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cichy on Grudnia 06, 2010, 13:13:12 Kaja, świetna interpretacja, naprawdę świetnie rozkminiasz wszystkie niuanse...
W każdym razie Chrzest moim zdaniem jest naprawdę wartym tematu filmem, jedną z najlepszych polskich produkcji ostatnich lat. Genialne aktorstwo, świetna symbolika, realizm... No po prostu miód. Jak dla mnie 9,5/10 i polecam wszystkim! Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 06, 2010, 13:36:09 @Magnis Mi też się Outlander podobał :) Pomysł wyjściowy bardzo fajny, ciekawe połączenie Sci-fi z zamierzchłą historią.
Ostatnio obejrzałem Wall Street: Pieniądz nie Śpi. I chociaż nie znam się za bardzo na giełdzie... to oglądało mi się to bardzo dobrze ;) Bo na szczęście duża część filmu jest poświęcona jego bohaterom. Wszelkie mechanizmy i przekręty stanowią tylko (ciekawe) tło. Zawsze lubiłem reżyserię Stone'a. Ładne zdjęcia i dopracowany montaż... wszystko to można znaleźć i w tym filmie. Ocena 7.5/10 Pierwsza część ma u mnie 10/10. Dużo lepiej ukazywała jak pieniądze (i chciwość) potrafią zmienić człowieka. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Grudnia 06, 2010, 13:41:21 HAL9000 pomysł i realizacja całkiem fajna.Podchodziłem do niego z rezerwą, a tutaj niespodzianka i okazał się całkiem niezłym widowiskiem SF z wątkiem historycznym :).
Jeszcze mi się podobał Ron Perlman jako wiking z tymi swoimi młotkami (ale nimi machał :D ) :). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 13, 2010, 14:32:40 The Town - Miasto Złodziei
Świetny film. Jestem pod dużym wrażeniem... Ben Affleck wyrasta na kolejnego po Eastwoodzie, Costnerze i Gibsonie, bardzo zdolnego (aktora)reżysera :) Historia trochę przypomina "Gorączkę" (chyba dlatego nieprzypadkowo pojawia się krótki urywek z tego filmu). Mamy rabusiów napadajacych na banki i depczące im po piętach FBI. Co ciekawe Affleck bardziej stawia w tym filmie na dialogi niż na zawrotną akcję. Dobrał sobie idealnych aktorów i dlatego te wspomniane dialogi wypadają świetnie. Jeremy Renner... kolejna mocna rola po "The Hurt Locker", Jon Hamm i Blake Lively wypadają bardzo naturalnie a od Rebecci Hall to w ogóle oczu nie można oderwać... :) Affleck też wypada bardzo dobrze, ale jego rola jest bardziej stonowana... pozwala błyszczeć swoim aktorom. Ocena 10/10 Gorąco polecam. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Grudnia 16, 2010, 22:41:41 The Town
Film mi się podobał jednak od zachwytów jestem daleki. W sumie cały film świetnie się rozwijał do ostatnich 10 minut i samego zakończenia. Dla mnie było typowo amerykańskie. I więcej chyba mówić o nim nie muszę. Sam film jest zlepkiem rzeczy, które już gdzieś widziałem. Jednak to w seansie zupełnie nie przeszkadza. Sceny akcji zrobione należycie i wyjątkowo realistycznie (jeżeli mogę oceniać co jest realistyczne a co nie). Bardzo mi się podobało, że nie silono się na zbędne efekciarstwo. Aktorstwo bardzo dobre, tak samo zdjęcia. Co do Rebecci Hall to się zgadzam w zupełności. Chociaż jej wątek w filmie nie wykorzystał potencjału w nim drzemiącego. Mocne 6/10 (gdyby nie zakończenie byłoby 7/10) PS Jeżeli się komuś "The Town" podobało to polecam australijski film "Animal Kingdom" również o przestępczości (tutaj patologiczna rodzina). Moim zdaniem ten film zjada "The Town" na śniadanie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Grudnia 20, 2010, 22:05:37 Ten film rzeczywiście nie jest wart tematu, ale wart jest wspomnienia o nim.
Winter's bone aka "Do szpiku kości". Ciekawa historia bo chcialem sobie film obejrzeć a nie wiedziałem co więc poszedlem po najprostszej linii i wpisałem w google "best movies 2010" :D wyskoczyło milion pięcset stron-rankingów. I na jednej z tych stron ... ten film ktos wybrał filmem roku. No to wchodze na filmweb obczaic co to, a tam zero opisu i nota 6,5 thriller/dramat/kryminał. Ten kto uznał ten film za najlepszy w tym roku ma prawdopodobnie nie równo pod sufitem, i film rzeczywiście jest na takie 6,5 to... 1. Kapitalne aktorstwo, aż sprawidzłem jak sie główna aktorka nazywa. Nazywa sie Jennifer Lawrence i z nie znanej mi do dziś aktorki z miejsca po tym filmie szybuje wysoko w góre wsrod najlepszych aktorek jakie widziałe. Fenomenalna!! I jeszcze gośc grający jej wujka- tez znakomita rola!! Ogolnie jesli chodzi o ten thriller/kryminał to ... w filmie nie ma napięcia, nie ma szybkiej akcji, generalnie to jest nudny film, jednak... no maksymalnie surowy, prosty ze swietnymi zdjęciami. Obraz jest tak przygnębiający ze masakra!! Nudny, smutny film właściwie ale jednak to są plusy mocno rzucające sie w oczy. Z jednej strony mozna polecic bo ujecia, "klimat" a przede wszystkim aktorstwo- na plus, z drugiej strony coniektorzy moga zasnąc po 15 minutach , powaga :D Sam pare razy po pare sekund przewinąłem bo juz znieśc nie mogłem nudy ale ... mocne 6 :D cięzko to opisac, ja takich filmow zazwyczaj nie oglądam :P ps. to prawda ze ten film o fejsbuku ma szanse na Oscara(glownego!!)??? Czy to żart albo mi sie przeslyszalo? Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: mazi on Grudnia 20, 2010, 23:18:32 A oglądałeś go w ogóle ? Tak własnie ten film ma szanse na głównego oscara, i jest świetny. I nie jest to film o fejsbuku, ale o tym jak antyspołeczna osoba stworzyła najpopularniejszy portal społecznościowy na świecie. Również o miliarderach z przypadku, i o tym że przy odpowiednio wysokiej kwocie na koncie, umierają takie ludzkie związki jak przyjaźnie, czy miłośc. Także o tym, jak zdolny student z Harvardu znajduje się z dnia na dzień w świecie, o którym nie miał niedawno bladego pojęcia, i jak sobie z tym radzi. Najlepszy film Finchera od czasu "Zodiac".Wspaniale nakręcona, zagrana, z dobrą muzyką, nie nudzi ani chwili, zabawna i inteligentna historia. A przede wszystkim bardzo dobry film ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Grudnia 21, 2010, 07:32:27 Ogladalem.
Film jak film, niczym sie niewyroznia, no chyba ze tym iz KAZDY z bohaterow jest postacia negatywną, a glowny bohater to juz w ogole krol pajaców. Ani to super wciagajace, ani zabawne, ani madre. Aktorzy na poziomie 6/10. Jedyny plus ze tak mniej wiecej było na prawde. Ale oscar? za cos takiego?????????!!!!!!!!!!!!!! Nie no to jest jakas kpina i widze ze poziom gali upada z roku na rok bardziej, wczesniej hurt locker, teraz glowny kandydat - the social network. K*rwa a gdzie prawdziwe kino? Glupi amerykańce. To na serio ma byc NAJLEPSZY FILM ROKU????????!!!!!!!!!!!! powtarzam - Najlepszy Film Roku!!!!!!!!!!!!!!!!!! R U Kiddin' me? Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Grudnia 21, 2010, 07:50:22 Stebbins co według Ciebie jest filmem roku z tego co już widziałeś?
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 21, 2010, 09:21:20 Najlepszy film Finchera od czasu "Zodiac". Ehmm...czyli po prostu lepszy od "Benjamina Buttona"?:) Filmu nie widziałem i wierzę, że jest dobry, ale kurcze, nie podoba mi się sam pomysł na ten film. Zbyt nośny to temat, jak - nie przymierzając - u Janusza L. Wiśniewskiego. Tak jakby ktoś po prostu poczuł koniunkturę... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 21, 2010, 11:47:55 Nie wiem czy mój głos w tym temacie można traktować obiektywnie, bo jestem wręcz fanatycznym wielbicielem filmów (teledysków i reklam) Finchera ;)
Ehmm...czyli po prostu lepszy od "Benjamina Buttona"?:) Przede wszystkim inny, ale dobrze widać w "The Social Network" całe doświadczenie zdobyte przy produkcji "Buttona". I w porównaniu do "Buttona" i innych jego filmów "SN" jest bardzo oszczędny wizualnie. Nie ma jazd kamery, od których mózg się lasuje - "Jak to w ogóle możliwe!" ;) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) I to jest najlepsze... bo w tym filmie i tak jest kilka momentów które powalają na kolana. Sekwencja w której Mark tworzy/pisze "Facemash", jest tak genialna że brak słów... perfekcyjne zgranie obrazu, dźwięku i muzyki. Montaż Roku. Naprawdę, jeśli ktoś za bardzo w tym czasie skupiał się na czytaniu napisów to niech sobie na spokojnie obejrzy tę scenę już bez nich. :) Regaty. Jeden z niewielu momentów w tym filmie, bez dialogów. I to samo, obraz, muzyka, montaż. Typowy Fincher. Od strony technicznej ten film jest perfekcyjny. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) To by było na razie tyle jeśli chodzi o formę. Ale ten film ma też treść. Historia jest wyjątkowo na czasie, ale jest też ponadczasowa i myślę że bardzo uniwersalna... to że w tle pojawia się logo Facebooka w niczym nie przeszkadza i w żadem sposób nie ogranicza tego filmu. Osoby które nie mają konta na FB mogą spokojnie oglądać ten film. :D Każdy kto lubi dobre dialogi, doceni ten film. Dialog jest szybki i ostry, myślę że kilka tekstów przejdzie do historii. Raczej pewniak w kategorii scenariusz-adaptacja. Aktorstwo. Jesse Eisenberg gra (jak do tej pory :) ) rolę życia. Jest po prostu świetny. Ten film to także przełom dla Andrew Garfield'a... i tak nie boję się tego napisać ;) Justina Timberlake'a! Pierwszy już będzie mega gwiazdą bo gra "Spider-Mana", ale niech wszyscy pamiętają że zaczynał świetną rolą u Finchera. Drugi może będzie, od tej pory, traktowany jako niezły aktor :D Czy film zdobędzie Oscara za najlepszy film, za niedługo się dowiemy. Na pewno jest to jeden z najlepszych filmów tego roku i jego miejsce wśród nominowanych będzie w pełni zasłużone. @Stebbins na pewno znajdziesz swojego faworyta wśród innych nominowanych. To był ciekawy rok. "Incepcja"... "Black Swan"... "The Town". Jest z czego wybierać. Ja się podpisuję pod nagłówkami z okładki "TSN" :D ;) (http://img31.imageshack.us/img31/8085/cover1wv.jpg) (http://img31.imageshack.us/i/cover1wv.jpg/) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: mazi on Grudnia 21, 2010, 12:54:47 Teraz tylko czekac na premiere kinową Czarnego Łabędzia i 127 hours, i najlepsze filmy tego roku mam zaliczone. No własnie Stebbins skoro tak krytykujesz Social Network to co jest według ciebie lepsze ? :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 21, 2010, 13:16:09 Na listę top 250 filmów wszech czasów trafiło aż 6 tytułów z tego roku: Incepcja, Toy Story 3, Czarny łabędź, The Social Network, Jak wytresować smoka i Kick-Ass. To tak w ramach uzupełnienia, bo sam nie mam zdania na ten temat, bo filmów nie znam.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Grudnia 21, 2010, 16:37:33 Co jest lepsze od Social Network?
No tytułów jest kilka, ale no niezaprzeczalnie lepszym filmem jest chociazby Incepcja. Tak, tak, też ma swoich zwolenników i przeciwników, ale no ludzie, to jest zupelnie inna półka niż Social Network!! Kto o tym filmie bedzie za rok pamiętał? Na pewno nie ja. Wszyscy bohaterowie odpychający,a Ci bracia to w ogóle beka bo byli tak przerysowani i zrobieni że podczas seansu przypominali mi zaginioną częśc rodziny Cullenów ze Zmierzchu :D powaga :D nie pisze tego złośliwie tak to widziałem i to był jedyny moment w filmie kiedy sie usmiechnalem- jak ich widziałem :D Niby jest na czasie itd., i nawet na filmwebie dalem 7 (ale to tez przez to ze wczesniej kilka szmir pod rzad widziałem ;]). Nie jest to zły film ale Najlepszy Film Roku? No nie zabijajcie mnie. Incepcja, Wyspa Tajemnic i jeszcze pare innych sa duzo lepsze. Incepcja to w ogóle inna półka i choć jeszcze nie widziałem to w ciemno obstawiam ze Black Swan też bedzie lepsze. I 127 też. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: murhaaja on Grudnia 21, 2010, 17:01:36 a ja nie wiem, co wy macie z tą Incepcją :D owszem, fajny film, ale bez rewelacji, co prawda oglądałam go tak nie na 100%, bo mnie zagadywali trochę w tym czasie i nie dali obejrzeć w świętym spokoju, ale o ile dobrze zrozumiałam film, to widzę w nim pewne nieścisłości, i ogólnie to nie jest jakiś powalający film :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: mazi on Grudnia 21, 2010, 19:07:38 Masz rację The Social Network i Incepcja to zupełnie inna półka, tyle że Incepcja leży niżej niż film Finchera :D. Incepcnaj to film 100 % rozrywkowy i jest w swojej kategorii świetny, ale to jednak inna liga niż Fincher ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Grudnia 21, 2010, 21:55:05 Do posta wyżej odniosę sie później bo muszę wyjśc z szoku najpierw ;>
"w swoim gatunku", "nie ta liga".. ;> nie, no muszę to strawic najpierw;> Może tak lekko nawiązując a zarazem odbiegając od tego NetworkowoIncepcjowoOscarowych wywodów... Obejrzałem dzis : (http://4x3.pl/mimg/nowszy-model-2009-hq_8bb8d2e8330e1ad01741.jpg) Kolejny nie zasługujący na temat film a jednak wart wspomnienia. Komedie romantyczne kojarzą mi sie z Meg Ryan. Całkiem niezła (przynajmniej kiedys) z niej laska i może nawet niezła aktorka ale te wszystkie Seattle, jakies Masz wiadomosc itp. no dziwne. Ale ogladało sie kiedyś z mamą czy dziewczyna :D Ogolnie jednak staram sie unikać tego gatunku* Chciałem sobie obejrzeć film "Rebound" (komedia familijna, sportowa z M. Lawrencem), wpisałem "the rebound", , znalazłem, odpalam a tam... film z plakatu wyżej (jego tytuł to również The Rebound" jak sie okazało :D ). No to jak juz właczyłem to co tam, obejrzę :D No i obejrzałem. Tak, to jest komedia romantyczna i ma niby wszystkie cechy tego gatunku, samotna babka i facet, spotykaja się itp., ale... zajrzyjcie na tematy na filmwebie większośc to "pozytywne zaskoczenie", "całkiem inny jak na swój gatunek" itp. I rzeczywiście z jednej strony jest typowo według jakiegoś schematu a zarazem... no jakoś ciekawiej to podano :) Kilka scen naprawdę zabawnych (zadziwiająco zabawnych), historia jak wiele ale ... no jakoś inaczej to wyglądało ;] i b. dobre aktorstwo (Zeta-Jones daje radę [tak ogólnie jako aktorka]). Nie wart tematu, ale wart tego posta :D * była jeszcze taka jedna ostatnimi czasy taka wmiare spoko komedia romantyczna z laska (ładna młoda blondynka) która grała (gra?) w Chirurgach i Wpadce. Tylko nie pamiętam tytułu a nie chce mi sie szukać :P .. i nawiązanie do rozmowy wyżej ... "Nowszy model" 7/10. Jak Social Network ;] I tu jest właśnie sedno, dla mnie taki "Lepszy model" ma 7 bo wyróżnia sie jak na swój gatunek (nawet jako po prosu komedii),a SN ma 7 bo jest dobrym filmem no ale dośc serio więc stawiam go w ... innym gronie. I to jest takie właśnie 7 z "poważnych filmów". Incepcja ma u mnie 10 bo to jest obraz na który spojrzałem i został w pamięci, wciągnął, zaskoczył, kapitalnie mi się to oglądało. Podsumowując- w moich oczach Incepcja to film o którym będzie sie długo pamietało i jest w stanie wejśc w historie kinematografii gdzieś razem z Forrestem Gumpem, Skazanymi na Shawshank ... i cała tą filmową "elitą". A SN? Było dobre, no ale tak na raz i to też bez ochów i achów. Tak to widzę ;] Sa gusta i guściki :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: mazi on Grudnia 21, 2010, 22:11:05 Własnie obejrzałem Black Swan. Zmiótł mnie ten film kompletnie, jeśli nie chcecie czekac do 21 stycznia, to informuje że jest dostępny w dobrej jakości w internetowych wypożyczalniach :). Kreacja Natalie Portman zrywa czape :D. Sam film jest wybitny, mimo obrotu spraw którego można się domyślec, i tak pozostawił mnie oniemiałym. Koniecznie to obejrzyjcie :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Grudnia 21, 2010, 22:18:29 Hahahah, właśnie ś... znalazłem ;> Nakręcony jestem strasznie ;]
Oby dał radę :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Grudnia 28, 2010, 20:51:38 TRON: Legacy
Dałem się namówić na wizytę w kinie. Efekty, wzmocnione 3D dają radę, w zasadzie to one ciągną ten film do przodu. Fabuła dziurawa jak sito, ale jeszcze da się to przełknąć. Ale dialogi... błagam, takiej dawki patosu, banału i pieprzenia o niczym myślałem, że nie zniosę i pierwszy raz w życiu miałem ochotę opuścić salę kinową przed końcem seansu. Ten film byłby strawną papką, tylko czy naprawdę nie można było napisać tego chociaż odrobinę lepiej? Ludziom o niskiej tolerancji na gnioty nie polecam, jeśli zaś kogoś nie razi patetyczne pieprzenie o losach świata na przykład, to można obejrzeć. Ach, zapomniałbym, muzyka, ku mojemu zaskoczeniu, jednak mi się podobała [bo wiedziałem czego się spodziewać, a tu się okazało, że pasuje :P]. Mamut [Mammoth, 2009] Średni dramat/obyczajowy. Niby jakieś przesłanie jest, ale płytkie, niemniej miło spędziłem czas i nie żałuję. Niezłe aktorstwo. Tylko postać matki mnie denerwowała, głupota przez nią przemawiała czasami. No i nie często zdarza się okazja, by obejrzeć szwedzko-duńsko-niemiecki film, którego akcja rozgrywa się w USA, Tajlandii i na Filipinach ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Stycznia 06, 2011, 18:29:46 Wakacje.Do dzieła!.
Dobra komedia pomyłek, gagów i absurdalnych sytuacji.Aktorsko zagrany jest dobrze, a występują tam gwiazdy komedii z tamtych lat - Sid James, Kenneth Williams, Joan Sims i inni.Jest to kolejny film z cyklu Cała Naprzód/Do dzieła, na którym się dobrze bawiłem i polecam.Ocena 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Stycznia 22, 2011, 19:10:31 Cerberus : Strażnik otchłani
Fajnie mi się go oglądało, ale uważam, że film jest tylko średniakiem.Przyzwoicie jak na taką produkcje zrobione efekty specjalne i gra aktorska nie raziła.Ogólnie rzecz biorąc film rozrywkowy, który można obejrzeć.Ocena 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Faay on Stycznia 26, 2011, 00:53:23 Zabiłem moją matkę
Film młodego reżysera i aktora Xaviera Dolana. Nie miałam jeszcze okazji zobaczyć głośnych Wyśnionych miłości, drugiego filmu tegoż, jednak po dzisiejszym seansie wiem, że obejrzeć muszę koniecznie, zwłaszcza, że jest podobno jeszcze lepszy od Zabiłem moją matkę. Zresztą wiem też, że obejrzę z ciekawością jakiekolwiek kolejne filmy tego reżysera. Opowieść Dolana jest bardzo przemyślana, inteligentna, przy swej powadze nie unikająca jednak odrobiny humoru i ciepła. Prosta historia ukazująca pełne napięcia, które dzięki sugestywnej narracji udziela się widzowi, tak miłości jak i nienawiści relacje pomiędzy samotną matką i jej dorastającym, zbuntowanym synem-homoseksualistą. Dolan cholernie dobrze i naturalnie oddał te relacje, wyjątkowo toksyczne dla obojga, wykazując się niezwykłym wręcz jak na tak młodego twórcę zmysłem obserwacji i umiejętnością oddawania obserwowanych zjawisk i relacji międzyludzkich. Nic na siłę, bez patosu i moralizowania, z otwartym zakończeniem, bez przegadania. Dodatkowo bardzo udanie wcielił się w rolę syna. Stosunki pomiędzy nastolatkiem a jego matką zmieniają się wciąż, to dynamizują akcję, to ją wyciszają, wciąż też wisi nad widzem złowieszczy tytuł sugerujący coś, co wydaje się w niektórych scenach nieuniknione, w innych zaś, gdy kryzys wydaje się zażegnany, niemożliwe. Świat stoi przed Dolanem otworem i coś mi mówi, że ten zaledwie dwudziestojednoletni reżyser jeszcze nieźle dokopie starszym kolegom, skoro tak wyglądał jego reżyserski debiut :) Warto zobaczyć, zdecydowanie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Autumn on Lutego 17, 2011, 22:57:50 Superwulkan - scenariusz katastrofy
Za Filmweb: Pod parkiem Yellowstone w USA znajdują się ogromne złoża magmy. Jeśli dojdzie do jej erupcji, wydarzy się największa katastrofa naturalna w historii ludzkości. Jest to nieuniknione. Pozostaje tylko jedno pytanie: kiedy? "Superwulkan" to wyprodukowany przez brytyjską stację BBC fabularyzowany dokument, oparty na przewidywaniach czołowych światowych naukowców, pokazujący, co może się zdarzyć, jeśli dojdzie do erupcji w parku Yellowstone, uznawanym za najbardziej aktywny sejsmicznie obszar na Ziemi. Spodziewałam się zasnąć w połowie i nawet wygodnie umościłam się na poduszce, a tu zaskoczenie. Film wart uwagi, zwłaszcza kiedy coraz częściej słyszy się, że w Yellowstone coś się faktycznie dzieje. I bardzo bym nie chciała być świadkiem tego wydarzenia. Przecież taki wybuch paraliżuje cały świat, nie tylko same Stany, chociaż to właśnie one są najbardziej zagrożone. Na plus: aktorzy, coraz częściej spotykane wstawki niby dokumentalne: komentarze osób, które przeżyły, naukowców wyjaśniających, co się stało i dlaczego tak późno zareagowano, nawet nie najgorsze efekty komputerowe. Są pewnie niedociągnięcia (zawsze będzie można się czegoś przyczepić), ale mi się film podobał. No i wydaje mi się być lepszy niż 2012 Emmericha, który efekty ma super, i tylko tyle. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cichy on Lutego 18, 2011, 13:33:34 Przecież taki wybuch paraliżuje cały świat, nie tylko same Stany Też słyszałem o tym wulkanie pod Yellowstone, tylko że prognoza dla połowy Stanów nie jest tak optymistyczna, żeby pisać słowo "sparaliżować" :D. To raczej eufemistyczne wyrażenie dla "przestać istnieć" ;). No ale prawda jest taka, że jeśli ma być koniec ludzkiej cywilizacji, to najprawdopodobniej spowodowany właśnie przez ten wulkan. Myślę, że świat po wybuchu będzie wyglądał jak w książce "Droga" McCarthy'ego. Co do samego dokumentu, to średnio mam ochotę go oglądać. Jestem świadom zagrożenia jakie niesie ten wulkan, ale nie lubię się delektować taką wizją przyszłości :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kaja on Lutego 18, 2011, 15:25:11 Ja też oglądałam ten dokument.
Kiedy czytałam "Drogę" przez cały czas byłam pewna, że całą sytuację spowodował właśnie wulkan. Co prawda było tam coś o różowej łunie... koniec końców to i tak nie ważne. A mega-wulkanu się trochę boję, przyznam. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Lutego 18, 2011, 16:30:27 Ja czytając "Drogę" (aby offtopu nie było) i oglądając ekranizację podejrzewałem, że za katastrofą stoi jakiś rozbłysk słoneczny. Coś w stylu rozbłysk Carringtona tylko, że na trochę większą skalę. Warto się tym zagadnieniem zainteresować. Ogólnie gdzie człowiek nie spojrzy coś może zagrozić naszej planecie :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kaja on Lutego 18, 2011, 19:26:45 Tak, oglądałam też serię dokumentów Rzeczypospolitej o kosmosie... można wpaść w chwilową depresję, czy jakiś katastrofizm :D.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: spiral_architect on Lutego 19, 2011, 12:21:23 The Boat That Rocked - Radio na fali - Radio Łódź - kapitalna luźna komedia o pirackiej radiostacji nadającej w UK w latach 60 - świetnie obsadzona, świetnie napisana i świetnie zagrana. No i niezapomniana muzyka! Jak ktoś lubi takie klimaty - koniecznie oglądać! 9/10!
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 20, 2011, 18:12:36 Zanim Odejdą Wody / Due Date
Kilka scen mogli sobie darować... ale ogólnie dobra, podnosząca na duchu komedia... Ocena 7/10 :) Turysta / The Tourist Nudy. Ocena 3/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 15, 2011, 12:19:30 TRON: Legacy - Treść faktycznie mogła by być trochę lepsza... ale jak dla mnie film nadrabia wszystkie braki ślicznym obrazem. Nic nie poradzę na to że mam słabość do filmów napakowanych po brzegi efektami specjalnymi... :haha: Ocena 7.5/10
Skyline - AvP 2 besztano za to że był tak mroczny że nic nie było widać... ten film jest zbyt jasny i za dużo widać :P 4/10 Morning Glory - Przyzwoita komedyjka z bardzo dobrą obsadą... Chociaż Ford tak jakoś dziwnie "nieobecny" przez większość filmu. 6/10 Buried - Wyjątkowo mi zaimponował ten film... Świetny thriller. 9/10. Najlepsza rola Reynoldsa. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Marca 15, 2011, 22:00:20 Ten film zasługuje na temat (generalnie powinien byc temat np. "filmy wojenne") ale nie chce mi sie wklejac foty, opisu itp.
9 kompania Nie lubie filmów wojennych. To jest film wojenny. Więcej - to jest ruski film wojenny!! Bardzo mi sie podobał. Świat stanął na głowie. To niby na faktach, ale ja juz nie wnikam co sie zgadzalo a co nie, bo nie jestem fanem historii, a juz na pewno nie roisyjskiej. Oceniając sam film - świetny klimat, świetnie opowiedziana historia o gościach ktorzy z początku sie nie znali, dobrowolnie zgłosili sie by służyć w rosyjskiej armii w Afganistanie (rok 87), każdy z nich był inny. Jak nie trudno sie domyślić jakoś sie zaczeli dogadywać, poznawać i ... i resztę sobie juz obejrzyjcie :D Kilka na prawde klawych kreacji aktorskich i wciągajace "widowisko". Jak na film wojenny ktorego to gatunku nie lubie to 10/10, jak na film jako film to takie 8,5/10 a nawet 9/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: rinho on Marca 18, 2011, 22:20:18 Miś Yogi
kurde, byłem nastawiony BARDZO "na nie", obejrzałem dziś w pracy niejako z przymusu i... no dobry nie jest ( ;) ) ale spróbowałem też spojrzeć na niego z innej perspektywy i wydaje mi się niezłym filmem familijnym. We mnie nie wzbudził politowania, a dzieciakom powinien się podobać (tym którzy byli dziś w kinie się podobał). W tej kategorii wypada o niebo lepiej od "Podróży Guliwera". Oczywiście sztampowy do granic możliwości ale w paru momentach szczerze się uśmiechnąłem. Dubbing niezły, a i połączenie animacji z prawdziwymi aktorami nie wyszło jakoś specjalnie kiczowato, bo i tego się obawiałem. Jakby komuś się przyplątało jakieś dziecko, które chce do kina, to Yogi jest całkiem dobrym pomysłem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Marca 19, 2011, 17:22:21 Cyborg z Van Dammem okazał się dobrym widowiskiem akcji w scenerii postapokaliptycznej, gdzie mamy niezłe sceny walki, efekty specjalne i fajnie mi się go oglądało.Ocena 6/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 19, 2011, 18:10:50 Jestem w szoku, że aż tak Ci się to podobało :) W ostatnich miesiącach obejrzałem sobie kilka najwcześniejszych filmów z JCVD i "Cyborg" podobał mi się najmniej. Nade wszystko widać ,że to taniocha, a to w kinie postapokaliptycznym jednak zaletą nie jest. Poza pierwszym obrazkiem "na wejście" cała akcja rozgrywa się w normalnych lokalizacjach, np. kanały czy jakiś plac budowy normalnie :) Z filmu najbardziej zapamiętałem niesamowicie przypakowaną kobietę ;)
A z niespodzianek z tym aktorem, to zaskakująco mocno podobał mi się "Czarny orzeł" (trochę w stylu bondów) i "Wykonać wyrok", rozgrywający się w więzieniu. Oba na mocne 6/10. Serio. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Marca 19, 2011, 18:28:34 Mam sentyment do takich filmów z lat 80/90 bo kiedyś dużo się naoglądałem :).Może nie jest to najlepszy taki film, ale nawet fajnie się go oglądało i się nie nudziłem.Jako kino B mogło być ;).
Widzę, że nie wypowiadałem się o filmie Bezlitosny z Billym Blanksem i Jalal Merhi.Film został dobrze zrealizowany, mamy kilka niezłych walk, ale zabrakło mi w nim czegoś.Chociaż seans upłynął dobrze i się nie nudziłem.Ocena 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Kwietnia 21, 2011, 13:52:30 Egzorcysta 2 i 1/2
Komedia z Leslie Nielsen, który występuje tutaj jako Ojciec Czymogę :haha: walczący ze złem.Nieco już się trochę zestarzał film, ale ciągle mozna się pośmiać Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 21, 2011, 19:40:50 W ramach poznawania filmografii Arniego, zobaczyłem ostatnio film "Łowcy rupieci" z 1979 roku. Fabuła bardzo zbliżona do tej z "Wyścigu szczurów". Umiera bogaty miłośnik gier. Zamiast normalnego testamentu proponuje potencjalnym spadkobiercom grę: w zadanym okresie czasu mają zdobyć (nie kupując) różne przedmioty - tytułowe rupiecie -za które dostają punkty. Majątek denata ma przypaść tej osobie/grupie, która uzbiera tych punktów jak najwięcej...
Na wstępie powiem, iż Schwarzenegger ma tu rolę epizodyczną. Gra - a jakże by inaczej - pracownika siłowni, w której zjawia się jeden z graczy, by zdobyć piłkę lekarską. Na ekranie poza Arniem pojawia się też Meat Loaf, w roli szefa gangu motocyklistów :) Generalnie film to tzw. kretyńska komedia, lecz czasami tak głupia, że trudno się mimo wszystko nie uśmiechnąć. Postacie są przekomiczne i przerysowane, humor głównie sytuacyjny, zakończenie w gruncie rzeczy satysfakcjonujące. 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Maja 07, 2011, 13:13:13 Czy leci z nami pilot? :D
Parodia filmów o katastrofach samolotów gdzie występowali Lloyd Bridgsem i Leslie Nielsen, którą wczoraj obejrzałem okazała się śmieszną komedią pomyłek.Oglądało się dobrze, a jak wygłosił mowę Leslie to mucha nie siadała o Georgu Zipe.Świetny Lloyd Bridges, a w wieży wymiatał tak, że nie mogłem ze śmiechu :D :D :haha:.Film braci Zucker i Jima Abrahamsa twórców Nagiej broni zawiera wiele absurdów, gagów i śmiesznych dialogów co najważniejsze chociaż już minęło tyle czasu od nakręcenia to nadal śmieszy.Ocena 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 07, 2011, 17:26:31 Ja myślę, że filmy tria ZAZ zasługują na osobny temat chyba... Co do filmu: jeden z moich ulubionych dzieł tej ekipy.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Maja 07, 2011, 17:47:48 Ja myślę, że filmy tria ZAZ zasługują na osobny temat chyba... Co do filmu: jeden z moich ulubionych dzieł tej ekipy. Chciałem założyć o Czy leci z nami pilot?, ale nie wiem czy ktoś by się wypowiedział ;). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Maja 08, 2011, 14:26:11 "Jestem numerem cztery"
Będzie krótko, zwięźle, niepoprawnie i na temat. Hollywoodzkie gówno w najgorszym wydaniu. Nudny, sztampowy, niepotrzebny. Żałuję czasu poświęconego na ten film. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 08, 2011, 15:08:12 "Jestem numerem cztery" Będzie krótko, zwięźle, niepoprawnie i na temat. Hollywoodzkie gówno w najgorszym wydaniu. Nudny, sztampowy, niepotrzebny. Żałuję czasu poświęconego na ten film. ^^ Ja dodam jeszcze od siebie tylko tyle że jest to chyba pierwszy w historii film sci-fi którego "targetem" są dziewczęta w wieku 16-17 ;) A tak odrobinkę poważnie, pierwsza godzina tego filmu jest beznadziejna. Dzieje się dopiero w końcówce. Ja nie miałbym nic przeciwko sequelowi... pod warunkiem że będzie on nosił tytuł "Jestem Numerem Sześć" i pojawi się w nim tylko Numer 6 ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 17, 2011, 20:42:27 Bitwa o Los Angeles / Battle: Los Angeles
Niewiele oryginalności można znaleźć w samej fabule... ot kolejny raz "Marsjanie Atakują" ;) Co do formy, to Liebesman zżynał ile się da z "Helikoptera w Ogniu" (niektóre ujęcia to wręcz kalki...) oraz z "Dystryktu 9"... i to największy plus tego filmu :P Samą strzelaninę oglądało się bardzo fajnie :) 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Maja 20, 2011, 09:56:52 Weekend Cezarego Pazury
Obejrzałem wczoraj i dobrze się na nim bawiłem.Było śmiesznie Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Film zagrany dobrze z szybką akcją..Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Czerwca 25, 2011, 20:34:11 Baal
Dobry film fantastyczno - katastroficzny o powrocie boga zła i kataklizmach.Oglądało mi się bez zgrzytów i nawet fajnie.Ocena 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lipca 11, 2011, 11:39:06 Żebrak i złodzieje
Film kung-fu w reżyserii Sammo Hunga, który nawet zagrał w filmie żebraka i Biao Yuen jako uczeń.Dobrze wykonane walki, trochę humoru i niezła historia sprawiło, że mi się fajnie oglądało.Ocena 7/10 :). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Lipca 12, 2011, 20:24:26 33 sceny z życia
Dźwiękowca powiesiłbym za nie-powiem-co. Wszystkie dialogi po cichu, zaś muzyka głośno jak cholera. W dodatku polscy aktorzy nie posiadają dykcji za grosz, więc trzeba się nieźle wsłuchiwać co mówią. Wstawianie dwójki niemieckich aktorów do polskiego filmu to pomysł co najmniej dziwny, tym dziwniejszy jeśli wziąć pod uwagę beznadziejny dubbing i szczególnie nie pasujący do głównej bohaterki głos osoby ją dubbingującej. Ten film jest nawet dość ciekawy jak się już rozkręci, nie zmienia to jednak faktu, że jego gorzko-komediowy wydźwięk, choć robi wrażenie, to nie przystaje zupełnie do naszej rzeczywistości i naszego społeczeństwa. Więc niby ten film jest niezły, ale trudno jest w niego uwierzyć, no i gdybym trafił na niego przypadkiem w TV nic o nim nie wiedząc, to pewnie nie wytrwałbym nudnego, nijakiego początku. Moim zdaniem mocno przereklamowany. Jak na polskie kino jest jednak dość przyzwoicie by te 6,5/10 dać, nie zmienia to faktu, że jestem rozczarowany, widać wszechobecne zachwyty nad tym obrazem zbudowały u mnie zbyt wysokie oczekiwania. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 13, 2011, 09:08:27 Dźwiękowca powiesiłbym za nie-powiem-co. To chyba wciąż problem większości polskich filmów :D Normalnie epoka "Deszczowej piosenki" :haha: Dialogów nie słychać, za to mikrofony chyba są umieszczone w butach, bo jak bohaterowie depczą po jakimś szkle... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lipca 19, 2011, 09:40:56 As nad asy - komedia sensacyjna z Jean-Paul Belmondo, którą ogląda się znakomicie oraz bawi.Znajdziemy w niej humor w postaci gagów, przygodę ( niedźwiedź misiek jest obłędny :D ) i świetne aktorstwo.Ocena 8/10.
Wyścig Cannonball 2 aka Wyścig armatniej kuli 2. Przyjemny film, który nadal śmieszy, jest zakręcony i fajnie się go ogląda.Aktorstwo stoi na dobrym poziomie i występują w nim znani aktorzy.Ocena 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Sierpnia 12, 2011, 08:44:21 Monstrum - film fantastyczny niskobudżetowy, który jednak się oglądało jako tako chociaż szału nie ma.Sam potwór pojawia się na chwilkę i właśnie tego mi brakowało by było go więcej.W jednej roli wystąpił aktor grający w Archiwum X gdzie zagrał palacza czyli William Davis.Ocena 4/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 20, 2011, 07:55:08 Super (http://www.imdb.com/title/tt1512235/) - kompletnie mi nie podszedł ten film... miałem nadzieję na coś bardziej zabawnego. Parę ciekawych i naprawdę śmiesznych momentów... a reszta to w sumie bezmyślna jatka :( 4/10
Hesher (http://www.imdb.com/title/tt1403177/) - Nie ukrywam że oglądnąłem tylko ze względu na występującą tu Natalie Portman :D Film ma całkiem obiecujący początek, ale potem "siada". Joseph Gordon-Levitt stworzył całkiem fajną postać i ani na moment nie wychodzi z roli. Natalie jak zwykle daje radę, ale miała jak dla mnie za małą rolę. 6.5/10 Everything Must Go (http://www.imdb.com/title/tt1531663/) - Przyjemny film obyczajowy, z momentami komedii. Will Ferrell, w bardziej poważniej roli, sprawdził się całkiem dobrze. Prosta historia faceta który przez alkohol traci wszystko i przez chwilę żyje na trawniku przed domem. :) 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: spiral_architect on Września 03, 2011, 06:36:23 http://postomania.ru/post182139583/ (http://postomania.ru/post182139583/) Jak dla mnie niektóre fotki miażdżą :P
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 03, 2011, 08:07:03 Jak dla mnie niektóre fotki miażdżą :P Fajna kolekcja, dzięki za link. (http://i.imgur.com/17Tjsl.jpg) Kubrick był znakomitym fotografem... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Września 03, 2011, 08:46:14 Zdjęcie pocałunku Michaela Myersa z swoją filmową siostrą Laurie mnie zszokował. Zawsze wiedziałem, że po coś ją gonił przez te wszystkie części "Halloween" ale że to z kazirodczej miłości to nie wiedziałem :D Chociaż chemia killer - final girl zawsze pomiędzy nimi była... :diab9:
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Września 16, 2011, 00:12:49 Pogorzelisko [2010]
Nieco rozczarowujący. Ładne zdjęcia, niezłe aktorstwo, dobra muzyka (plus także za Radiohead). Scenariusz ma sporo naciąganych miejsc. Zakończenie mało przekonujące (ten aktor był za młody jak na postać którą grał!), sama historia banalna. Dramatyzm sytuacji jakoś zupełnie do mnie nie przemówił, nie wzbudził emocji, a chyba o to chodzi w dramacie. Na filmwebie dałem 7/10, bo jednak technicznie niezły, ale sama historia jest nie więcej niż na szóstkę, więc powiedzmy, że w ogólnym rozrachunku takie 6,5/10. Można zobaczyć. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 24, 2011, 19:48:51 Drzewo Życia - Podobał mi się :) Nie wiem czy był to rzeczywiście najlepszy film festiwalu w Cannes, ale pierwsze 40 minut tego filmu zasługuje na pewno na wszelkie nagrody :) Wizualnie film jest przepiękny. Malick w dobrej formie. :) 8.5/10
Zookeeper - Znośna komedyjka dla dzieciaków, jak ktoś lubi Kevina Jamesa (z Diabli Nadali) i widział jego inne filmy to wie czego się mniej więcej spodziewać ;) 4/10 Transformers 3 - Chryste Panie Przenajświętszy.... Uwielbiam efekty specjalne, wybuchy, strzelaniny ale... nie, to już było kompletne dno 0/10 :pff6: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Września 26, 2011, 23:19:38 W sumie nie jestem pewien, czy nie powinienem tego pisać w muzycznym pokoju, ale jednak jest to film, nawet dokument, więc jednak tu:
Foo Fighters: Back and Forth [2011] Wchodzenie w szczegóły byłoby streszczaniem fabuły, czyli w gruncie rzeczy historii zespołu, czego robić nie mam zamiaru. Nie jestem ich wielkim fanem, choć uważam, że ostatni album jest po prostu rewelacyjny, a i z wcześniejszych dokonań lubię wiele rzeczy, choć nawet nie wszystko znam. Film, nawet dla mnie, był bardzo ciekawy. Jest świetnie zrealizowany, z umiarem, ale i odpowiednią szczegółowością pokazuje historię zespołu nie pomijając ani etapu Nirvany, ani kilku innych istotnych dla odpowiedniego kontekstu rzeczy. Fajnie, że pokazuje muzyków od bardzo ludzkiej strony, mało jest w tym filmie gwiazdorstwa i wydaje się to bardzo wiarygodne. Myślę, że każdy, kto zespół trochę kojarzy raczej obejrzy dokument z zainteresowaniem. A i po obejrzeniu jakoś bardziej mam ochotę na nadrobienie zaległości w ich twórczości. Tak czy inaczej - polecam. Nie ma tu geniuszu czy powalających na kolana dialogów, ten film nie zmienił mojego życia, ale naprawdę niczego mu nie brakuje :D Więc myślę, że 8/10 to uczciwa ocena jak na dokument o zespole rockowym :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Września 27, 2011, 13:40:40 Tajemnice Stonenhenge
Film fantastyczny niskobudżetowy, który ogląda się jako tako.Aktorsko zagrany został nieżle ale gra aktorska nie powala, efekty jak na taki film są niezłe a fabuła jest taka sobie.Ocena 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Września 28, 2011, 00:08:49 Naprawdę nikt tu nie pisał o Sali Samobójców? Czy tylko mi wyszukiwarka szwankuje? Wydawało mi się, że to dość głośny film :P
Sala samobójców [2011] Ogólnie w miarę mi się podobał, ale bez przesady. Niezłe aktorstwo, wciągająca fabuła, wszystko technicznie wydaje się zrobione w miarę dobrze. Ale mam też zarzuty. Po pierwsze płycizna charakteru głównego bohatera mnie rozwala. Jest do bólu stereotypowy, pozbawiony refleksji, by nie powiedzieć, że zwyczajnie tępy. Przez co problemy w filmie sprowadzają się do zupełnych banałów - rodzice wypełniający pieniędzmi dziurę braku czasu, który mogliby poświęcić dziecku, alienacja przez rówieśników ze względu na bogatą rodzinę (bo to wydaje mi się główną przyczyną, reszta to preteksty). Na siłę upchnięty wątek homoseksualizmu, który w sumie szybko został porzucony i zapomniany. Wszystko to po łebkach i ledwie pozbierane do kupy. Pomysł jakiś był, ale wchodzenie w szczegóły mogłoby sprawę tak skomplikować, że lepiej to było zostawić tak, jak samo wyszło. Trudno tu nawet dyskutować o jakichś niuansach, bo zakładając jakiekolwiek rozwiązania czy przyczyny za wiele trzeba sobie samemu dopowiadać. Krótko mówiąc - kilka dobrych pomysłów, dość dramatyczne zakończenie (ten filmik z komórki, to było mimo wszystko całkiem nieźle zrobione), ale ogólnie niezbyt umiejętnie to wszystko pozbierano. Dałem 7/10, bo jak na polski film to i tak jest dobrze, w każdym razie obejrzeć warto. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Paweł Mateja on Września 28, 2011, 07:16:18 Oglądałem jakiś czas temu ten film i dla mnie był super. Naprawdę nie wiem, czego bym się w nim przyczepił. Sylwetka głównego bohatera jest płytka, bo... to był płytki gość :D Wrażenie na mnie zrobił ten film naprawdę spore - zdjęciami, animacjami, aktorstwem, fabułą - która jest prosta, ale bardzo dobra i w ogóle wykonaniem, bo podobnie dobrych technicznie filmów nie kręci się u nas za dużo.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Września 28, 2011, 12:37:38 Nie wiem, może to też kwestia tego, że patrzę na głównego bohatera jako niewiele młodszego od siebie i tak mi jakoś głupio, bo ja się nigdy takimi błahymi problemami jak on nie przejmowałem. Miałem inne, własne i jestem przekonany, że jednak dużo poważniejsze, a także refleksja za nimi idąca nie kończyła się na tak prostych wnioskach i reakcjach jak u Dominika - to co widzę w filmie wydaje mi się po prostu (dosłownie) śmiertelnie głupie. A widzę przedstawienie osiemnastolatka należącego do mojego pokolenia i nie wiem czy traktować to jako smutną prawdę, krzywdzący stereotyp? Odnoszę wrażenie jakby ktoś wykreował postać, która tylko połowicznie przystaje do rzeczywistości i próbował wciskać widzom, że tak właśnie jest jak to widzimy, a wydaje mi się, że mimo wszystko jest trochę inaczej. Ale w sumie i tak przecież wszystko można zwalić tutaj na rodziców i głupota bohatera zostaje natychmiastowo usprawiedliwiona. Ja to widzę jako słaby punkt filmu jednak.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Października 11, 2011, 14:05:58 A co wg Ciebie było błahymi problemami? Mógłbyś bardziej rozwinąć tę myśl ? I dlaczego uważasz, że był odsunięty od rówieśników z racji tego, że miał kupę kasy? Skoro chodził do prywatnej szkoły. A w takiej szkole uczą się same bogate dzieciaki. To nie w tym tkwił problem...
Film może wydawać się powierzchowny bo porusza wiele tematów, Do Pawła: nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Dominik był płytki. Był wrażliwym chłopakiem i dlatego skończył, tak jak skończył... To że czasami zachowywał się jak rozpieszczony bachor, to całkowita wina rodziców, którzy nie mieli pojęcia jak się dzieci powinno wychowywać. To oni nie mają szacunku do ludzi. Czego miał się przy nich syn nauczyć? Na tym polega cały dramat filmu. Rodzice robiący kariery, zajęci swoimi kochankami, a dzieciaka brali raz za czas do opery, bo wtedy nie musieli ze sobą rozmawiać. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Października 13, 2011, 23:22:27 I dlaczego uważasz, że był odsunięty od rówieśników z racji tego, że miał kupę kasy? Skoro chodził do prywatnej szkoły. A w takiej szkole uczą się same bogate dzieciaki. To nie w tym tkwił problem... Nie bez powodu wołali na niego bodajże "książę". Nie po każdego przyjeżdża do szkoły prywatny kierowca limuzyną. Był rozdźwięk pomiędzy nim a jego rówieśnikami, to było wyraźnie widać i uważam, że w dużej mierze ta różnica wynikała jednak z faktu jego zamożności i nie grzeszenia skromnością. Czy był wrażliwy? Może i tak. Ale dla mnie był po prostu głupi, wyjątkowo niedojrzały jak na te swoje osiemnaście lat. Muszę się tu tylko faktycznie zgodzić z opinią, że to wina rodziców.Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Października 14, 2011, 16:08:26 Może masz rację... Ale oni w tej szkole to wszyscy skromnością nie grzeszyli więc się nie powinni dziwić innym xD
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Października 30, 2011, 16:25:54 Kilka ostatnio obejrzanych pozycji:
Popiołki (Little Ashes) [2008] Biograficzny film o Salvadorze Dalim, a konkretnie to o okresie jego życia związanym z Federico García Lorcą. Niby wszystko w tym filmie jest ok, ale tak się jakoś mało konkretnie snuł. Obejrzeć można, dowiedzieć się czegoś ciekawego z niego niby też, ale ogólnie bez rewelacji. I Robert Pattinson w głównej roli dość przeciętnie jak dla mnie. Na filmwebie dałem 6/10 Wywiad z wampirem (Interview with the Vampire: The Vampire Chronicles) [1994] Nadrobiłem nareszcie i teraz żałuję, że nie obejrzałem tego filmu jednak wcześniej. Jestem przekonany, że ze trzy, cztery lata temu zrobiłby na mnie spore wrażenie. A teraz niestety moja tolerancja na bullshit chyba spadła, bo albo się śmiałem z głupot jakie widzę na ekranie podawanych mi śmiertelnie poważnie, albo zastanawiałem jak jeszcze daleko do końca. Fakt, że historyjki o wampirach to nigdy nie była lubiana przeze mnie tematyka, więc trudno by nagle wywołały u mnie fascynację, ale jednak można to chyba było zrobić trochę inaczej. Szkoda mi było wręcz niezłej obsady - szczególnie Banderas wypadł komicznie w tym filmie. Wiem, że pewnie znajdzie się na forum spore grono fanów, które mnie zje za tę opinię, ale dla mnie ten film mimo solidnej realizacji, ze względu na fabułę zasługuje zaledwie na 5/10. Były nawet momenty kiedy to było trochę intrygujące, wciągające, ale ogólnie to się zmęczyłem i drugi raz bym tego za nic nie obejrzał. Bandyta [1996] Ogólnie niezły, choć niektóre chwyty tak oklepane, że się w żołądku coś przewraca. Pani młoda-cycata-pielęgniarka denerwuje inteligencją kanapki z serem, "przemiana" głównego bohatera jest strasznie niewiarygodna i naprawdę trzeba ze sporym dystansem do tego podejść i machnąć ręką na takie niedoróbki, by się nie denerwować, albo nie nudzić. Emocji we mnie biedne dzieciaki z sierocińca nie wzbudziły, może poza jedną ze scen kiedy ten mały wraca i nie zastaje swojej siostry i powtarza jej imię stojąc nad jej łóżkiem z tą zrozpaczoną miną. Niemniej jakieś straszne realia to obrazuje i ostatecznie nie patrzyłem na zegarek by sprawdzić ile do końca. 6/10 Labirynt Fauna (El Laberinto del fauno) [2006] Oglądałem kilka lat temu i czułem potrzebę by sobie powtórzyć. Już pisałem na starym forum jak bardzo lubię ten film, drugi seans tylko moje pozytywne odczucia wzmocnił. Świetna fabuła, genialne połączenie świata brutalnej, wojennej rzeczywistości z bajkowym, kapitalne baśniowe chwyty, wyśmienite dwuznaczne zakończenie, przepiękna muzyka, bardzo dobre aktorstwo. Nie potrafię się do niczego tutaj przyczepić i ostatecznie z 9 podwyższyłem ocenę do 10/10, zaś w ulubionych miałem ten film już dawno. Absolutnie pozycja obowiązkowa. Big Lebowski [1998] ...czyli nadrabiam zaległości. Nie zaskoczył mnie, bo już kilka filmów braci Coen widziałem. Dla mnie osobiście problemem tego filmu jest Jeff Bridges, bo po prostu nie lubię tego aktora strasznie. Z drugiej strony do tej roli pasuje on dobrze, więc nie fair byłoby gdyby jego obecność negatywnie wpływała na moją ocenę. Film specyficzny, niejednoznaczny, pozostawiający miejsce zarówno na śmiech jak i śledzenie akcji w napięciu. Ponadto całkiem fajny komentarz do tego co stało się z pokoleniem dzieci-kwiatów. Mojego życia nie zmienił i prawdopodobnie nie chciałoby mi się oglądać go po raz kolejny, jednak bawiłem się bardzo dobrze. Naprawdę mocne 7/10 Człowiek, który gapił się na kozy (The Men Who Stare at Goats) [2009] Czy będzie to dziwnym jeśli napiszę, że mam mieszane uczucia? Już pomijam fakt, że oglądałem go w ten sam wieczór co Lebowskiego, więc zostałem podwójnie poczęstowany Jeffem Bridgesem. Ludzie się czepiają tego filmu, że głupi - jeśli potraktować to jako obraz będący przynajmniej po części komedią, to trudno się poważnie czepiać. Bardzo dobra obsada (jeszcze chyba nie wspominałem, ale ja wprost uwielbiam Kevina Spacey), niebanalna fabuła, kilka bardzo dziwnych zagrań, kapitalne zakończenie (zarówno jeśli chodzi o ostatnie sceny w bazie wojskowej na pustyni, jak również ścisły koniec w biurze)... Po paru piwach ten film sprawił mi sporo frajdy - na trzeźwo może czepiałbym się bardziej, ale i tam uważam, że obejrzeć warto. Może nie tak mocne jak wyżej, ale nadal 7/10 Rocky Horror Picture Show [1975] O to... to dopiero jest jazda. Skrajnie dziwny, trudno uwierzyć, że coś tak chorego ma już 36 lat. Połączenie romantycznego musicalu, elementów horroru, filmów sf o UFO i ostrej jazdy z transwestytami. Kiedy Tim Curry zaczyna śpiewać o sobie jako "słodkim transwestycie" gdzieś w okolicach pierwszych piętnastu minut filmu, robi się ostro, a potem jest tylko lepiej. Muszę przyznać, że dawno mi coś tak nie dało po głowie. Czy to było śmieszne? No... chwilami z pewnością nawet bardzo. Straszne? Jeśli wziąć pod uwagę jakoś śpiewu Susan Sarandon to bez wątpienia, poza tym można się tutaj też bać tego co nam twórcy zaserwują w kolejnej scenie. Są dziwki i lasery, może wódki brak, ale może się ona okazać bardzo użyteczna podczas seansu. Dałem 7/10, bo dawno czegoś tak dziwnego nie widziałem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 30, 2011, 16:59:19 Wydaje mi się, iż część filmów spokojnie zasługuje na osobne wątki... leniuchu ;) Choćby taki "Labirynt Fauna", który oglądałem dosłownie przedwczoraj. Podobnie, jak i inny - i na swój sposób podobny - film Del Toro, "Kręgosłup diabła", tak i ten jakoś mnie nie zachwycił. Niby trudno mi cokolwiek zarzucić... Może po prostu warstwa fantastyczna filmu jest dla mnie tak atrakcyjna, że zwyczajnie żal mi było, gdy akcja wracała do ponurej rzeczywistości wojennej? W każdym bądź razie filmowi dałem 7/10. Faktem natomiast jest, że wizualnie i dźwiękowo film jest naprawdę piękny.
A braciom Coen to może sam wysmażę wątek, chociaż akurat "Big Lebowski'ego" nie widziałem. Natomiast "Wywiad z wampirem" oceniłeś chyba nazbyt surowo. Ten film od zawsze reprezentował dla mnie rejony 6/10. Niby po prostu historia o wampirach, ale jednak ujęta nieco inaczej, niż chociażby w "Miasteczku Salem" Kinga. No i to też, z tego co pamiętam, ładnie zrobiony film. Miło też było zobaczyć Cruise'a - którego nie cierpię - w nieco innej roli, niż zwykle. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Października 30, 2011, 21:00:56 Wydaje mi się, iż część filmów spokojnie zasługuje na osobne wątki... leniuchu ;) Choćby taki "Labirynt Fauna", który oglądałem dosłownie przedwczoraj. Podobnie, jak i inny - i na swój sposób podobny - film Del Toro, "Kręgosłup diabła", tak i ten jakoś mnie nie zachwycił. Niby trudno mi cokolwiek zarzucić... Może po prostu warstwa fantastyczna filmu jest dla mnie tak atrakcyjna, że zwyczajnie żal mi było, gdy akcja wracała do ponurej rzeczywistości wojennej? W każdym bądź razie filmowi dałem 7/10. Faktem natomiast jest, że wizualnie i dźwiękowo film jest naprawdę piękny. Ogólnie można by było założyć del Toro oddzielny wątek. Kręgosłup Diabła również oglądałem, ale także parę lat temu i niewiele pamiętam, poza tym że też mi się bardzo podobał, choć może bez takiego zachwytu jak w przypadku Labiryntu. Ale już nic więcej nie widziałem, choć mam zamiar kiedyś nadrobić przynajmniej Hellboya.Cytuj A braciom Coen to może sam wysmażę wątek, chociaż akurat "Big Lebowski'ego" nie widziałem. Braci Coen widziałem poza Lebowskim jeszcze Fargo, To nie jest kraj dla starych ludzi o raz Prawdziwe Męstwo i wydaje mi się, że Lebowski jest z tej czwórki chyba mimo wszystko najmniej atrakcyjny, choć nadal dobry. Aczkolwiek także by się braciom należał wątek, bo co by nie mówić, mają swój specyficzny styl kręcenia filmów i jest tu o czym rozmawiać.Cytuj Natomiast "Wywiad z wampirem" oceniłeś chyba nazbyt surowo. Ten film od zawsze reprezentował dla mnie rejony 6/10. Niby po prostu historia o wampirach, ale jednak ujęta nieco inaczej, niż chociażby w "Miasteczku Salem" Kinga. No i to też, z tego co pamiętam, ładnie zrobiony film. Miło też było zobaczyć Cruise'a - którego nie cierpię - w nieco innej roli, niż zwykle. Ojj, czepiasz się o jedno oczko ;) Ja właśnie również wolę Pitta od Cruise'a, a właśnie w tym filmie Pitt wypadł tak mdło, że chyba Cruise mimo wszystko łatwiej mi było znieść. A Miasteczka Salem widziałem tę nową wersję i byłem przerażony, że można nakręcić takiego gniota. Swoją drogą z filmów o wampirach widziałem też Nocne Zło i również byłem przygnieciony absolutną beznadziejnością i debilizmem tego filmu. Nie znam wielu klasyków które znać powinienem, ale nie przypominam sobie na tę chwilę filmu o wampirach, który by mi podszedł...Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Października 30, 2011, 22:28:42 Zbyt surowo co do "Wywiadu z wampirem", oraz zbyt optymistycznie co do Labiryntu i Lebowskiego.
Labirynt byl ok, ale to polaczenia bajki z realnym swiatem i okrucienstwem i stworkami jakimis... no bylo spoko, ale 10? w zyciu!! Big Lebowski to z kolei jeden z najbardziej przereklamowanych fuilmow "ktore nie wszyscy widzieli". Nuuuuuuuuuuudny byl strasznie, glowny bohater slaby. Mial ten film jakies tam momenty, ale to raczej porazka niz sukces (ten film). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 30, 2011, 23:42:13 Cóż, ja, jeśli dobrze liczę, widziałem 9 filmów Coenów i jedynie "Barton Fink" jakoś mnie nie przekonał. Z tych bodaj sześciu, których nie widziałem, najbardziej ciekawi mnie "Człowiek, którego nie było". Ale wpierw - "Arizona Junior" :) Jak mnie natchnie, to jutro stworzę dla nich temat :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Października 30, 2011, 23:43:58 Zbyt surowo co do "Wywiadu z wampirem", oraz zbyt optymistycznie co do Labiryntu i Lebowskiego. Labirynt byl ok, ale to polaczenia bajki z realnym swiatem i okrucienstwem i stworkami jakimis... no bylo spoko, ale 10? w zyciu!! Big Lebowski to z kolei jeden z najbardziej przereklamowanych fuilmow "ktore nie wszyscy widzieli". Nuuuuuuuuuuudny byl strasznie, glowny bohater slaby. Mial ten film jakies tam momenty, ale to raczej porazka niz sukces (ten film). Wiedziałem, że się ktoś uczepi wywiadu, ale sorry, to głupi film jest po prostu i tyle. Labirynt mnie oczarował, ale przecież nie każdego musi. Niewiele jest filmów, które robiły na mnie tak duże wrażenie i nie okazywały chyba żadnych wad, myślę, że trudno go do czegoś porównywać, sam w sobie zasługuje na taką ocenę i już. A Lebowski, tak jak mówiłem - dobry, solidny film, ale bez rewelacji. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 31, 2011, 00:03:55 Myślę, że dla Ciebie nie tyle film był głupi, ile sama wampirza ideologia, archetypy zawarte w tej gałęzi horrorów wydają Ci się głupie.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 31, 2011, 16:26:57 Wiedziałem, że się ktoś uczepi wywiadu, ale sorry, to głupi film jest po prostu i tyle. Głupi to jest Zmierzch. W "Wywiadzie..." wampiry przynajmniej nie łażą w dzień ;) Natomiast "Wywiad z wampirem" oceniłeś chyba nazbyt surowo. Ten film od zawsze reprezentował dla mnie rejony 6/10. Niby po prostu historia o wampirach, ale jednak ujęta nieco inaczej, niż chociażby w "Miasteczku Salem" Kinga. No i to też, z tego co pamiętam, ładnie zrobiony film. Miło też było zobaczyć Cruise'a - którego nie cierpię - w nieco innej roli, niż zwykle. Dokładnie :) Ja tam lubię jak film ma rozmach... a tu pokazane są dwie epoki, akcja dzieje się na dwóch kontynentach. Pokazanie czegoś takiego to nie jest bułka z masłem :) Zdjęcia, kostiumy i scenografia... w tych kategoriach film błyszczy, wszystko bardzo ładnie zrobione. Aktorsko faktycznie chyba Pitt wypada najsłabiej, Cruise jest dobry a Dunst rewelacyjna! :) Banderasa kompletnie nie pamiętam ;) Ja bym dał solidne 7,5 ;) Nie znam wielu klasyków które znać powinienem, ale nie przypominam sobie na tę chwilę filmu o wampirach, który by mi podszedł... To może Blade... drugą część nakręcił Del Toro ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 31, 2011, 17:41:55 Banderasa kompletnie nie pamiętam ;) Bo jemu ten film zwisał ;) Hehe, nie no, pamiętam go głównie, jak zawisł głową w dół przed bodajże Pittem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kaja on Października 31, 2011, 18:53:54 Aktorsko faktycznie chyba Pitt wypada najsłabiej, Cruise jest dobry a Dunst rewelacyjna! Nie przepadam za tym filmem i do przychylnego myślenia o nim skłania mnie właśnie obecność Kirsten Dunst :). Zawsze lubiłam tą aktorkę, mimo, że grała dziewczynę Petera Parkera, czy główną rolę w tej słabiźnie Sofii Coppoli o Marii Antoninie. Uważam, że jest wyjątkowo ładną dziewczyną, o niebo ładniejszą od niesłusznie moim zdaniem chwalonej Scarlett Johansson chociażby. Bardzo się ciesze, że teraz wreszcie dostała szansę do zagrania w naprawdę ambitnym filmie u Triera, miała okazję pokazać swoje umiejętności i została doceniona :). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 31, 2011, 19:22:31 Uważam, że jest wyjątkowo ładną dziewczyną, o niebo ładniejszą od niesłusznie moim zdaniem chwalonej Scarlett Johansson chociażby. Bardzo się ciesze, że teraz wreszcie dostała szansę do zagrania w naprawdę ambitnym filmie u Triera, miała okazję pokazać swoje umiejętności i została doceniona :). Ekhm :) Scarlett jednak lepsza ;) Chociaż rozumiem, że i Kirsten może się podobać. Pamiętam, że byłem w szoku, jak ją pierwszy raz zobaczyłem w dorosłej roli - kojarzyłem ją wtedy tylko i wyłącznie z "Wywiadu..." właśnie. Ale o ile zgadzam się, iż "Maria Antonina" to słaby film, o tyle całkiem ambitnym obrazem były też bardzo przeze mnie lubiane "The Virgin Suicides". A już mega to ambitne w porównaniu ze Spidermanem ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kaja on Października 31, 2011, 19:38:55 Ekhm :) Scarlett jednak lepsza ;) W życiu ;).Żeby nie było - ja się jakoś bardzo nie czepiam Spidermana. Właściwie nie oglądam takich rzeczy, wiec mi to ryba. Bardziej mi przeszkadzała ta rola u Sofii Coppoli, której nie trawię... A Scarlett przestałam lubić od kiedy zagrała właśnie w "Lost in Translation". Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 31, 2011, 19:46:58 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kaja on Października 31, 2011, 19:54:41 Wiem o co chodzi... ale na mnie niestety nie działa spory bonus w wiadomych rejonach u Scarlett ;). Za to naturalna twarz i dobrze zagrana rola u Von Triera to jak dla mnie argumenty nie do zbicia :).
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 31, 2011, 20:03:26 Wiem o co chodzi... ale na mnie niestety nie działa spory bonus w wiadomych rejonach u Scarlett ;) Scarlett cała składa się z wiadomych rejonów :) Za to naturalna twarz i dobrze zagrana rola u Von Triera to jak dla mnie argumenty nie do zbicia :). Hmm.. Scarlett grała za to u Allena czy braci Coen - też nieźle, a jak dla mnie to nawet lepiej :) Żeby nie było, mi się trochę obrzydziła, jak czytałem jakieś historie o seksie w windzie, etc. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 31, 2011, 20:22:34 Ja lubię obie te aktorki. I przyznaję że kariera Kirsten idzie teraz w lepszą stronę niż Scarlett. Rola u Von Triera i nagroda w Cannes to jest jednak spore wyróżnienie. Fajny też był film "All Good Things" gdzie zagrała z Ryanem Goslingiem.
Piękno Scarlett jest trochę jej przekleństwem. Na szczęście jest jeszcze Woody Allen który czasami napisze dla niej jakąś ciekawszą rolę, bo ostatnio coś się marnuje w drugoplanowych rolach w Iron Manach itp. :( Przykładem na to że uroda czasami przeszkadza w zdobyciu roli jest nowy film Finchera. Scarlett walczyła o rolę i podobno wypadła całkiem nieźle na castingu ale Fincher stwierdził (i trzeba mu przyznać trochę racji) że widz jak ogląda Scareltt to czeka tylko na moment w którym ona zdejmie ciuchy... ;) Scarlett cała składa się z wiadomych rejonów :) Dowód rzeczowy numer 1 ;) Klik (http://www.forkparty.com/wp-content/uploads/2010/10/scarlett_johansson-red-dress.jpg) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kaja on Października 31, 2011, 20:28:01 Ja jakoś specjalnie nie przepadam za braćmi Coen. Natomiast Woody Allen... no cóż jego filmy są tak odległe od mojego temperamentu i sposobu postrzegania świata, że chyba nie jestem w stanie ich polubić.
O historii z windą nie słyszałam... po prostu trudno mi z siebie wykrzesać sympatię do niektórych aktorów. Tak mam na przykład z Johnnym Deppem. Jeśli chodzi o symbol kobiecości to wolałabym już Marion Cotillard czy chociażby Monicę Bellucci, a naprawdę super była Sharon Tate :). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 31, 2011, 22:56:38 Ja jakoś specjalnie nie przepadam za braćmi Coen. Natomiast Woody Allen... no cóż jego filmy są tak odległe od mojego temperamentu i sposobu postrzegania świata, że chyba nie jestem w stanie ich polubić. Jak sobie przypomnę niektóre sceny z "Antychrysta" to aż się boję zapytać o Twój sposób postrzegania świata ;) Marion Cotillard bardzo ładna. Bellucci również piękna, ale w inny sposób... Trudno to opisać. Scarlett ma w sobie coś takiego, że człowiek łapie się na tym, iż uśmiecha się w stronę ekranu z miną przygłupa ;) I jak można Deppa nie lubić? :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kaja on Października 31, 2011, 23:59:51 Jak sobie przypomnę niektóre sceny z "Antychrysta" to aż się boję zapytać o Twój sposób postrzegania świata ;) Ale Von Trier nie równa się "Antychryst". Nawet chyba kiedyś pisałam jakie mam wątpliwości i rozterki związane z tym filmem. W każdym razie to bardzo ciężki kaliber. Jeśli chodzi o rzeczy lekkie to wolę chociażby Jima Jarmusha i jego filmy nie kłócą się z moim postrzeganiem rzeczywistości ;). I jak można Deppa nie lubić? :) Brzydki jest i tyle. A żeby było zabawniej większość filmów z jego udziałem lubię. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 01, 2011, 00:02:54 Z tym Von Trierem to żartowałem :) Natomiast w przypadku Deppa nie wiedziałem, że zeszliśmy na grunt czysto fizyczny. Skoro lubisz film z nim, to wszystko w porządku. Dobranoc :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 01, 2011, 12:56:22 Ja jeszcze odnośnie Kirsten i Scarlett się wypowiem. A mianowicie lubię obie. Obie są utalentowane. Obie mają wzloty i upadki. Obie grały zarówno w czymś ambitniejszym jak i blockbusterach. Aktualnie lepiej swoją karierę jak Hal9000 słusznie napisał prowadzi Kristen. "Melancholii" jeszcze nie widziałem, ale coś jest na rzeczy skoro dostała Złotą Palmę.
A odnośnie ich fizyczności. Scarlett to idealna seks bomba, królowa szkolnego balu, dziewczyna zwracająca na siebie uwagę. Natomiast Kristen to taka miła i naprawdę ładna dziewczyna z sąsiedztwa :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 01, 2011, 16:54:32 Trespass - Nicolas Cage i Nicole Kidman w rolach głównych, Joel Schumacher za kamerą... jeszcze parę lat temu byłaby to mieszanka wybuchowa i gwarancja świetnego filmu. Z takim optymistycznym nastawieniem rozpocząłem seans, niestety mój optymizm znikał z każdą minutą :( A na końcu pozostało tylko pytanie: Jakim cudem tak beznadziejny scenariusz przyciągnął takie nazwiska... 2/10
The Change-Up (Zamiana Ciał) - Czyli "Zakręcony Piątek" w wersji hardcore :D Momentami ten film jest tak obrzydliwy że człowieka ogarnia zażenowanie ale są też momenty naprawdę solidnego kina obyczajowego, i to one sprawiają że film da się oglądnąć do samego końca :) Plus Olivia Wilde ;) 4.5/10 Horrible Bosses (Szefowie Wrogowie) - Trochę podobna sytuacja jak w poprzednim filmie... tylko tutaj nie ma poważnych momentów :P Większość żartów prosto z rynsztoka... ale... te żarty podawane są przez aktorów którzy dobrze czują komedię, dlatego dla mnie film był bardzo zabawny :D Co ciekawe największe gwiazdy grają tutaj role drugoplanowe. Kevin Spacey jest jak zwykle rewelacyjny. Jennifer Aniston próbuje czegoś nowego :D Solidne 6.5/10 :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 01, 2011, 18:02:25 Trespass - Nicolas Cage i Nicole Kidman w rolach głównych, Joel Schumacher za kamerą... jeszcze parę lat temu byłaby to mieszanka wybuchowa i gwarancja świetnego filmu. Z takim optymistycznym nastawieniem rozpocząłem seans, niestety mój optymizm znikał z każdą minutą :( A na końcu pozostało tylko pytanie: Jakim cudem tak beznadziejny scenariusz przyciągnął takie nazwiska... 2/10 Nie wiem, czy mnie coś ominęło, ale odnoszę wrażenie, iż Nicolas Cage grywa ostatnimi czasy wyłącznie w szmirach. A i z Schumacherem różnie bywa (vide "Batman i Robin") Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 01, 2011, 19:16:22 Nie wiem, czy mnie coś ominęło, ale odnoszę wrażenie, iż Nicolas Cage grywa ostatnimi czasy wyłącznie w szmirach. A i z Schumacherem różnie bywa (vide "Batman i Robin") Mimo to dałem się nabrać że ten zestaw nazwisk zagwarantuje coś, w najgorszym przypadku, przeciętnego. Nic z tego, niestety. A teraz bardziej radośnie :) Właśnie skończyłem oglądać Larry Crowne (Uśmiech Losu) - Tutaj też mamy do czynienia z mocnym zestawem nazwisk. Ulubieńcy Ameryki Tom Hanks i Julia Roberts. Na szczęście te nazwiska cały czas gwarantują przyzwoity poziom :) Bardzo przyjemny filmik, bez fajerwerków, po prostu porządnie wykonana robota. Idealny "Feel-Good-Movie" na długi weekend ;) I kurde, Julia się dobrze trzyma :P 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Faay on Listopada 02, 2011, 10:18:11 Dla mnie Larry Crowne był niemiłosiernie śmieszny na siłę, w rezultacie nieśmieszny prawie w ogóle, infantylny i naiwny (ten cały gang motocyklowy i ich "misja feng shui"...rety :P). Historyjka, która kompletnie mnie nie przekonała. Szkoda Hanksa na takie filmy. Lekkostrawna zapchajdziura wolnego czasu, jeśli ktoś już naprawdę nie ma nic lepszego do obejrzenia, ale naprawdę lepiej moim zdaniem jakoś inaczej spożytkować te 1,5 godziny.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Nari on Listopada 02, 2011, 13:19:34 Killer Elite
Film oparty na książce, książka oparta an faktach, doskonały pretekst, żeby nakręcić kolejny film o Prawdziwych Twardzielach, w rolach głównych Jason Statham, Clive Owen i Robert De Niro. Można oczywiście po filmie poświęcić dwa dni na dyskusje o powodach, dla których USA wypowiada wojnę wszystkiemu, co się rusza, jakie to ma konsekwencje dla światowej gospodarki i jak to potrafi zaważyć na życiu zwyczajnego człowieka, który (tym razem, wyjątkowo) nie należy do armii. Ale po co? Lepiej usiąść w kinie, z popcornem, czy innym rozpraszaczem do chrupania i popatrzeć sobie, jak się gonią po ekranie, jak pozorują wypadki, jak to wszystko lepiej wygląda na tle eksplozji, a nade wszystko, co zrobić, jeśli siedzisz akurat na krześle ze związanymi z tyłu rękami, Statham jest doprawdy wspaniałym nauczycielem, kiedyś zastosuję jego rozwiązanie. Jeśli chodzi o aktorów, to Owen i Statham generalnie strasznie przeżywają swoje postaci, Wielka Życiowa Rozterka i Wieczne Oddanie Obowiązkom są tu bardzo wyraźnie zarysowane i brakowało mi tylko flagi USA powiewającej na maszcie. Natomiast De Niro, który ma rolę drugoplanową, bawi się świetnie i bardzo przyjemnie ogląda się każdą scenę z jego udziałem - dobrze, ze się w tym filmie pojawia, bo inaczej umarłabym z nadmiaru patosu. Na film raczej szkoda iść od kina, a że nie chciałabym propagować piractwa, czy coś, to poczekajcie, aż wyjdzie na DVD. Na kinie domowym eksplozje też będą dosyć głośne. ;) 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Listopada 05, 2011, 18:52:59 4:13 do Katowic
Film zapowiadany jako pierwsza polska produkcja stworzona z myślą o kinach 5D. Cóż... 10 złotych za 23 minuty seansu to cena na granicy, ale zapłaciłem i niestety zawiodłem się. Fabuła i koncepcja filmu to banał na banale. Ojciec pragnie pomścić swoją córkę, która zapada w śpiączkę bo niezbyt miłym spotkaniu z pewnym mężczyzną. Ziew. Nic odkrywczego. Dodatkowo produkcja ta nie zaskakuje niczym. Film ratuje jedynie Więckiewicz, który kolejny raz udowadnia, że jest jednym z lepszych polskich aktorów i nawet w takiej pierdółce potrafi stworzyć dobrą postać. I to by była połowa opinii o filmie. Druga to te tzw. "efekty 5D". Przyznam się szczerze, że nie biorą mnie takie chwyty, ale fakt faktem - po raz pierwszy widziałem trzeci wymiar zrealizowany wręcz genialnie. Wrażenie głębi i bliskości oddane w 100%. Natomiast te inne dodatki w stylu: trzęsienie fotelami, woda, bańki, wiatr itd to taka sztuka dla sztuki i tyle. Chociaż ze dwa razy nieźle wystraszyły. Reasumując: jak ktoś chce zobaczyć coś nowego od strony techniki to niech idzie. Fani kolejnictwa również mogą się wybrać - jest dosyć dużo ujęć EP09 (kit, że dwóch czy trzech różnych grających jedną, ale to szczegół). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Tamerlan on Listopada 06, 2011, 10:16:22 Polowanie na czarownice
Kupa jak nie wiem. Fabuła przewidująca, aktorzy (Nicolas Cage i Ron Perlman) jakoś próbują zagrać na poziomie ale im nie wychodzi. Całość jakoś tak nakręcona na siłę. Nie polecam nikomu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Listopada 10, 2011, 16:29:15 Drzewo Życia (Tree of Life) [2011]
Nie chcę mi się drugi raz pisać tego samego, więc pozwolę sobie przekopiować coś co napisałem już na innym forum. Przeczytałem na nim komentarz innego użytkownika, który nazwał Drzewo Życia filmem ambientowym i tenże komentarz uratował dla mnie ten film. Wczoraj oglądałem i od razu podchodziłem z nastawieniem, że skoro przeczytałem "ambientowy", to raczej nie ma co się spodziewać ponad dwóch godzin wartkiej akcji :D Gdybym takiego założenia nie poczynił, pewnie w naiwnym oczekiwaniu konkretu umarłbym z nudów. Ogólnie faktycznie, można było trochę krócej. Wbrew pozorom nie chodzi mi o fragmenty czysto audio-wizualne, ale właśnie te z treścią. Wrażenie rozluźnienia i rozciągnięcia może nie jest złe, ale też powinno mieć swoje granice. Były więc momenty, że trochę się nudziłem, ale o dziwo przez cały film - raczej nie. Fakt, że przez pierwsze ~40 minut odczuwalny jest brak komentarza czytanego głosem Krystyny Czubówny, ale to drobiazg :D Film kontemplacyjny. Treść i przesłanie wcale odkrywcze nie są, ale raczej wydaje mi się, że tutaj o podziwianie, delektowanie się materiałem chodzi. Czysto estetyczną przyjemność płynącą z tego co i w jaki sposób na ekranie się dzieje, w połączeniu z nienachalną muzyką, która od czasu do czasu wysuwa się na pierwszy plan. A to się przekłada na subtelnie wywoływane emocje. Co ciekawe, przez niemal cały seans towarzyszyło mi trudne do opisania napięcie, którego zakończenie w żaden sposób nie rozładowało, o co może mam trochę pretensje do reżysera. Otwarte zakończenie może nie jest złe, ale jednak brak mi było jakiejś kulminacji tego wszystkiego - dostajemy po prostu pewien materiał i sami sobie musimy z nim poradzić. Film więc dość wyczerpujący, bo ostatecznie okazuje się, że w pewnym sensie intensywny. Trudno mi się wyrazić jaśniej, takie mam po prostu odczucia. Ostatecznie uważam, że Złota Palma i tak należała się zdecydowanie Melancholii, która to dla mnie jest filmem kompletnym i pozbawionym jakichkolwiek wad. Drzewo Życia jest dobre, nawet bardzo dobre, ale - jeśli w ogóle takie porównania są możliwe, bo to jednak dwa różne światy i podejścia do robienia filmów - do Melancholii mu trochę brakuje. Takie 8/10, kiedy Melancholii dałem 10 po dwukrotnym seansie :P Chociaż do Drzewa Życia podchodziłem dość krytycznie od samego początku, z jakimś takim przeświadczeniem, że mi się raczej nie spodoba, a tutaj miła niespodzianka, więc jest dobrze. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cichy on Listopada 10, 2011, 16:44:05 Przyznam szczerze, że mimo wszystko zachęciłeś mnie tym postem do filmu :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 12, 2011, 20:57:40 Geneza Planety Małp
Świetny film. Nie spodziewałem się po odgrzewanym temacie takiego poziomu. Film o kilka klas lepszy od ostatniej "Planety Małp" Tima Burtona. Jest w nim wszystko co powinno znaleźć się w filmie rozrywkowym: ciekawy temat, dobrze poprowadzona historia, przekonujące postacie, świetne efekty specjalne i akcja trzymająca w napięciu. Po jednej scenie to mi nawet ciarki po plecach przeszły. Sam finał filmu rewelacyjnie wykonany. Fajnie, że można się dowiedzieć jak to wszystko się zaczęło, że doszło do przewrotu i porządek świata się zmienił. Czekam na sequel, mam nadzieję że powstanie bo to dopiero początek, a widać że obecni twórcy czują bluesa. Bardzo polecam. Tak powinny wyglądać wszystkie filmy rozrywkowe. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Listopada 13, 2011, 14:34:25 Nom, całkiem dobre te Małpy akurat były. Szkoda tylko, że skończyły się w takim, a nie innym momencie... ale tym bardziej czekam na kontynuację Genezy, bo chyba była taka planowana ;) No i wielki plus za nawiązania do klasycznej Planety:
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 13, 2011, 20:19:01 To ja dziś będę trzecim który zapieje z zachwytu nad Genezą Planety Małp ;)
Historia wciąga, efekty r-e-w-e-l-a-c-j-a, większość aktorów trzyma poziom... a Serkis to już powinien dostać jakąś nagrodę. Bardzo miłe zaskoczenie. Ocena taka jak Emu ;) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Listopada 13, 2011, 20:47:16 Czy jesli nie ogladalem zadnej czesci Planety Malp (bo to chyba bylo kilka bylo :P ) to ten film moge obejrzec?
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 13, 2011, 20:50:39 Możesz :) To właściwie jest prequel do następnych(poprzednich) części. Co prawda kilka smaczków Ci umknie, ale w odbiorze filmu aż takiej różnicy nie zrobi.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 19, 2011, 18:33:39 X-MEN Pierwsza Klasa (2011)
Kolejny po "Genezie Planety Małp" świetny film rozrywkowy. Chyba najlepsza część X-MENów. Nie wiem na ile historia opowiedziana w filmie jest zgodna z tą komiksową jednak dla mnie, komiksowego ignoranta nie jest to ważne. Fabuła trzymała w napięciu do samego końca. Świetna muzyka i dobre efekty specjalne. Gra aktorska też daje radę. Jeśli macie wolne 2 godziny i nie macie co z nimi zrobić możecie sięgnąć po ten film. Żałować raczej nie będziecie. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 19, 2011, 18:44:54 X-MEN Pierwsza Klasa (2011) Najlepszy moment w filmie to... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Zgadzam się, bardzo dobry prequel :) Efekty momentami super, szczególnie fajnie pokazali latających X-menów :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 20, 2011, 18:58:52 Służące / The Help (2011)
Świetny film. Viola Davis prawdopodobnie odbierze za niedługo swojego, w pełni zasłużonego, Oscara. Piękna rola, już sam wyraz jej oczu w pierwszych minutach filmu sprawił ze całkowicie uwierzyłem w jej postać. Jej największą konkurentką po nagrodę zapewne będzie Octavia Spencer, która też gra brawurowo. I chciałbym żeby jeszcze doceniono Bryce Dallas Howard, bo tak dobrze zagranej "wrednej suki" to już dawno nie widziałem :P Akcja filmu dzieje się gdzieś w okolicach 1963 roku ;) Jeśli miłośnicy "Dallas 63" chcą poszerzyć swoją wiedzę na temat tego okresu w historii USA... to mają bardzo dobrą okazję. Film pokazuje jak skomplikowane było życie kobiet w tamtym czasie. Ocena 9.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 20, 2011, 19:30:24 Aś mnie zachęcił :) Będzie trzeba w najbliższym czasie zapolować na ten film, tym bardziej, że jestem na świeżo po "Dallas '63" i same realia lat 60 bardzo mnie zainteresowały.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 20, 2011, 20:02:06 Ha :) No to poluj ;)
Ja już jestem troszkę za połową w książce :D Trochę King zaczął przynudzać i musiałem sobie zrobić dzień przerwy w lekturze ;) Ale dzisiaj mam zamiar ostro ruszyć, to może w tym tygodniu skończę :) "Służące" warto obejrzeć dla samych aktorek, panie naprawdę zagrały świetnie. A jeśli chodzi o inne filmy, które zahaczają o rok 63 to ja na pewno po przeczytaniu książki przypomnę sobie "JFK" Stone'a :haha:, tak tylko żeby sobie spoglądnąć na ten wątek z innej strony. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Listopada 23, 2011, 12:37:36 Tweety : Wielka przygoda
Bardzo fajna kreskówka z Babcią, koteckiem Sylwestrem :D i Tweetym.Przygody Tweetego oglada sie dobrze mamy również akcentów komediowych i najbardziej znaną kwestie Tweetego : Chyba widziałem kotecka.Tak, tak widziałem kotecka :D :D (nieraz kocurka :D ). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 26, 2011, 19:12:01 Kowboje i Obcy / Cowboys & Aliens (2011)
Zmarnowany temat :( Film rozkręca się na jakieś 40 minut przed końcem. Ma jedną zaskakującą scenę. W ogóle tak jakby był robiony bez serca... A w czołówce takie nazwiska jak Favreau, Spielberg, Howard :( Jak na letni blockbuster to jest strasznie poważny... humoru tam ze świecą szukać. Na plus można zapisać to że film jest momentami dosyć brutalny :) Ocena: 4/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 26, 2011, 20:56:46 Służące / The Help (2011) Rewelacyjny. Dawno nie widziałem filmu, w którym poważny temat był przedstawiony w tak świetny i przystępny sposób. Dodatkowo "The Help" zawiera dużą dawkę emocjonalną. Człowiek to się śmieje, to wzrusza. Świetny film. Viola Davis prawdopodobnie odbierze za niedługo swojego, w pełni zasłużonego, Oscara. Piękna rola, już sam wyraz jej oczu w pierwszych minutach filmu sprawił ze całkowicie uwierzyłem w jej postać. Jej największą konkurentką po nagrodę zapewne będzie Octavia Spencer, która też gra brawurowo. I chciałbym żeby jeszcze doceniono Bryce Dallas Howard, bo tak dobrze zagranej "wrednej suki" to już dawno nie widziałem :P Ja bym jeszcze docenił Emmę Stone. Pokazuje, że ma potencjał aby stać się bardzo dobrą aktorką. Już przy okazji "Easy A" pokazała, że może być z niej kawał dobrej aktorki. Ocena 9.5/10 Ja daję 9/10 co nie zmienia faktu, że to najlepszy amerykański film jaki w tym roku widziałem. I jeden z pretendentów do Oscarów. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 26, 2011, 21:07:57 Ja bym jeszcze docenił Emmę Stone. Pokazuje, że ma potencjał aby stać się bardzo dobrą aktorką. Już przy okazji "Easy A" pokazała, że może być z niej kawał dobrej aktorki. Też ją bardzo lubię, ma ogromny talent komediowy... ale w tym filmie partnerki z planu ją przyćmiły IMO :) Rewelacyjny. Dawno nie widziałem filmu, w którym poważny temat był przedstawiony w tak świetny i przystępny sposób. Dodatkowo "The Help" zawiera dużą dawkę emocjonalną. Człowiek to się śmieje, to wzrusza. Racja to taka huśtawka jest raz się śmiejesz a za chwilę ci się oczy szklą ;) A mnie jedna scena nawet lekko wstrząsnęła. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 26, 2011, 21:27:21 Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tak ta scena była bardzo wstrząsająca. A postać grana przez Jessice Chastain była świetna. Zupełne przeciwieństwo "wrednej suki" :diab9: Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) A odnośnie Minny :D Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 26, 2011, 21:41:11 Tak ta scena była bardzo wstrząsająca. A postać grana przez Jessice Chastain była świetna. Zupełne przeciwieństwo "wrednej suki" :diab9 Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Listopada 27, 2011, 03:39:22 Restless [2011]
Gus Van Sant (zamierzam sobie nadrobić kilka jego tytułów w nieodległej przyszłości, może wtedy założę mu oddzielny wątek) zrobił bardzo dobry film. Subtelne i niebanalne podejście do oklepanego i niby wyeksploatowanego tematu - bardzo pozytywne zaskoczenie. W sumie pochwaliłbym jedną scenę, ale za dużo bym zdradził i nie będzie zaskoczenia, więc ograniczam się do tego, że jedna scena jako zakpienie sobie z utartego schematu - powala. Ogólnie - aktorsko świetnie, muzyka dobrana równie dobrze, stroje dwójki głównych bohaterów czasami powodują niezłe zdziwienie, ale też bardzo na plus. Za ostatni kadr filmu jestem przeogromnie wdzięczny reżyserowi, właśnie tak się to powinno skończyć. Warto iść do kina, ja bawiłem się świetnie. Dałbym może 7,5/10, ale że na filmwebie połówek niestety nie ma, to będąc na świeżo po seansie dałem 8/10, co mi tam, sprawił mi ten film sporo radości :) Właśnie - zastanawiałem się, dlaczego ludzie na sali w ogóle się nie śmiali. Mnóstwo scen budziło uśmiech, a sporo scen było faktycznie zabawnych, w dodatku w taki sympatyczny sposób. Za to widziałem, że kobieta siedząca koło mnie się popłakała ostro. :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Listopada 27, 2011, 12:32:41 Push [2009]
Całkiem niezła rozrywka! Obejrzałem ten film jakoś tydzień temu na TVN i bawiłem się na seansie wprost rewelacyjnie. Generalnie film opowiada o grupie ludzi obdarzonych nadprzyrodzonymi zdolnościami, którzy znajdują się w sferze zainteresowań organizacji rządowych, chcących stworzyć super-żołnierzy. Fabuła może banalna (ale z ciekawym twistem i finałem), za to całe wykreowanie świata (akcja toczy się w Hong-Kongu), z podziałem na grupy ludzi posiadających określone zdolności (przewidywanie przyszłości, atak krzykiem, manipulacja, wymazywanie pamięci itd) było wprost rewelacyjne. Chętnie bym obejrzał jeszcze kiedyś coś osadzonego w tym uniwersum. Film polecam jako niezłą rozrywkę i możliwość zapoznania się z całkiem ciekawym uniwersum. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Grudnia 04, 2011, 23:22:43 Zamiana ciał / The Change-up (2011)
Film w sumuie zly nie byl jak na amerykanska komedie. Co bystrzejsi pewnie domyslili sie juz poo tytule ze w filmie dochodzi do ... zamiany ciał. Dokładnie - zamiany ciał dwoch kumplui. Motyw niby oklepany, komedia z morałem (nie zeby ogladac z dziecmi, bo za duzo golych cyckow sie tam przewija;>) Kilka na prawde smiesznych akcji, choc dużą wadą filmuy jest to ze jest strasznie dlugi, albo takie robio wrazenie przez wątki "zyciowe" niz komediowe. Są momenty gdzie mozna sie niezle posmiac, ale jakos tak za dlugo to wszystko trwa. 6,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: LelandGaunt on Grudnia 05, 2011, 22:08:54 50/50
Scenariusz został oparty na rzeczywistych doświadczeniach scenarzysty Willa Reisera. Film opowiada historię Adama (Joseph Gordon-Levitt), 25-letniego żyda u którego zostaje zdiagnozowany rak kręgosłupa. Film rewelacyjny, wzruszający i co tu dużo mówić bardzo ale to bardzo mi się spodobał. Polecam z czystym sercem. 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Grudnia 17, 2011, 10:23:37 Contagion - Epidemia strachu
Dobry film, chociaż jestem nim trochę rozczarowany. Wielki plus za niemal reportażowy styl w przedstawieniu rozwoju pandemii śmiercionośnego wirusa. Bez zbędnych patetycznych gadek wszystko przedstawione w bardzo realistyczny sposób. Można uwierzyć, że to właśnie tak by wyglądało gdyby miało dojść do światowej pandemii. Kolejny plus za muzykę i zdjęcia dodające surowości temu filmowi. Na minus bohaterowie i kilka niepotrzebnych, nieprowadzących nigdzie wątków. Mimo super obsady widz ma gdzieś co się stanie z daną postacią. A tak być raczej nie powinno. Ocena: 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: spiral_architect on Grudnia 17, 2011, 11:17:40 Co do Epidemii strachu - to raczej zbędna epidemia gwiazd :D Brak konkretów! Jakby wycieli ze dwa, trzy nazwiska to by coś z tego wyszło, a tak - odgrzewany kotlet. Wolę już Epidemię z Dustinem :D 3/10
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Grudnia 17, 2011, 12:34:36 Co do Epidemii strachu - to raczej zbędna epidemia gwiazd :D Brak konkretów! Jakby wycieli ze dwa, trzy nazwiska to by coś z tego wyszło, a tak - odgrzewany kotlet. Wolę już Epidemię z Dustinem :D 3/10 Fakt, że zbędna. Ale 3/10 powinno być dla gniotów zarezerwowane. A ten film z punktu realizatorskiego gniotem nie jest. Ogólnie ze średniej naszych ocen można uznać, że to średniak i tyle :D Mam pytanie i nie wiem gdzie je zadać :) Wie ktoś co to za film ?? http://kwejk.pl/obrazek/748304/strza%C5%82,przez,telefon.html Umrę jak nie zobaczę :diab9: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 19, 2011, 09:26:46 Idy Marcowe / Ides of March (2011)
Niezły film o tym z czym trzeba się liczyć jak się człowiek chce bawić w politykę. Piszę niezły bo jak tak się zastanowić dłużej nad postępowaniem głównych bohaterów to logika całości zaczyna szwankować. Ale jak ktoś lubi filmy o polityce to mimo wszystko polecam. No i aktorsko film stoi na wysokim poziomie. Clooney jest też coraz lepszym reżyserem ;) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Grudnia 28, 2011, 01:02:40 Kinsey [2004]
Świetny film, który polecam wszystkim. Wiedza o Alfredzie Kinseyu, o którym opowiada film jest w społeczeństwie znikoma, co zadziwia względem tego jak ważną osobą był on w swojej epoce. Zadziwia również jak wielką wiedzę posiadano i wyciągano na światło dzienne już w czterdziestych latach XX wieku. Film jest nakręcony naprawdę świetnie i ogląda się go jednym tchem. Zaskakująco świetne role Neesona i Linney, drobny plus w postaci trafnego doboru muzyki. Być może biografia jest trochę stronnicza, ale tego wszak nie sposób uniknąć przy tak kontrowersyjnych osobach. Naprawdę smutne, że wiele rzeczy, które tutaj podane są niemal jak oczywistości, dotąd w społeczeństwie są tematem tabu i choć o wielu powinno uczyć się w szkołach - raczej się o nich milczy, utrzymując porażające głupotą mity. Ode mnie 8,5/10, naprawdę dobrze wykorzystane dwie godziny mojego życia :) P.S. Jeśli chodzi o około-psychologiczne obrazy, ten wydaje mi się dużo bardziej wartościowy niż Niebezpieczna Metoda, przy tym nie jest tak przeładowany nic nie wnoszącą "naukową" gadaniną, jak opowieść o Freudzie i Jungu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 01, 2012, 15:08:34 Moneyball (2011)
No i mamy kolejnego kandydata do Oscara :) Brad Pitt gra jedną ze swoich najlepszych ról. Jako menedżer małego klubu baseballowego, postanawia zbudować drużynę która zdobędzie mistrzostwo. Tyle razy już widzieliśmy ten film... tak sobie można pomyśleć. A tu niespodzianka! Twórcy zamiast skupić się na dramacie na boisku, wolą pokazywać to co dzieję się za kulisami. A dzieje się tam bardzo ciekawie. Statystyki, transfery, strategie, tabele, wykresy... niby nudy a ja oglądałem to z dużą uwagą. I nie trzeba się martwić że nic się nie wie o baseballu, film jest zrobiony w taki sposób że spokojnie każdy może go oglądnąć. Duża w tym zasługa scenarzystów, Aaron Sorkin i Steve Zaillian udowadniają że swoje Oscary wygrali nie przez przypadek ;) Kolejny raz amerykanie pokazują jak się robi porządne dramaty sportowe, które są o czymś więcej niż tylko sporcie. Ocena 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: LelandGaunt on Stycznia 02, 2012, 22:48:57 Zgadzam się w 100% ;)
Pitt pokazuje, że role dobiera sobie fantastycznie ( w przeciwieństwie do takiego Cage'a). Ogólnie film wzorowy ale nie porywający. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 08, 2012, 11:58:32 50/50 Scenariusz został oparty na rzeczywistych doświadczeniach scenarzysty Willa Reisera. Film opowiada historię Adama (Joseph Gordon-Levitt), 25-letniego żyda u którego zostaje zdiagnozowany rak kręgosłupa. Film rewelacyjny, wzruszający i co tu dużo mówić bardzo ale to bardzo mi się spodobał. Polecam z czystym sercem. 9/10 Mogę się w sumie pod tym podpisać. Bardzo dobry film pokazujący jak radzić sobie z ciężką chorobą. Lubię takie dramaty o zabarwieniu komediowym. Joseph Gordon-Levitt w roli chorego na raka bardzo przekonujący. Seth Rogen grał podobno siebie samego więc też chyba ok :) Plus za bardzo dobry OST. Kilka utworów fenomenalnie dobranych do akcji :) Dla mnie 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Stycznia 11, 2012, 13:45:40 Rzeź Polanskiego.
Moze troche za wysokie mialem oczekiwania moze to cos innego ale zawiodlem sie. Przy takiej obsadzie spodziewalem sie czegos lepszego, mysalem ze to nawet moze byc film roku!! No i rzeczywiscie obsada doborowa, bardzo dobrze kazdy z czwroki glownych (i jedynych) bohaterow zagral, fabula tez byla taka jak w opisie- dwa malzenstwa, bojka dieci i o tym rozmawiaja. Spodziewalem sie jednak czegos wiecej, przede wszystkim wiekszej dawki humoru. Film nie nuży ale tez nie powala. Myslalem ze bedzie duzo lepiej. 6 może 6,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 12, 2012, 22:02:55 Ja od "Rzezi" dostałem wszystko to czego oczekiwałem :)
Film to koncert gry aktorskiej czwórki bohaterów. Wszyscy w tym filmie potwierdzili swoją klasę. A Jodie Foster, której dawno nie oglądałem na ekranie, wymiotła. Jej postać idealnie przedstawiła typ człowieka, którego nie cierpię. Film oparty jest właściwie tylko na dialogach i przechodzeniu danych postaci z jednej strony barykady na drugą. To raz wojna par, to znowu solidarność płci :D No jak w życiu :] A jak jeszcze dojdzie do tego alkohol to zabawa murowana :) Prosta sprawa, do załatwienia w 5 minut zamienia się w spektakl wszelakich żalów wylewanych przez udręczonych życiem bohaterów. Świetnie. Samo zakończenie pokazuje jak bezsensowna była cała ta awantura :) Na filmie nie nudziłem się ani przez minutę, a kilka gagów było wyjątkowo świetnych. Co prawda nie jest to film mojego życia, film roku też nie, ale zdecydowanie jest czymś dobrym. Dla mnie 7,5/10 bo jak już Stebbins napisał: nie powala, czegoś mu brakuje ale nie wiem do końca czego. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Stycznia 12, 2012, 22:51:22 Tak sobie pomyslalem dzis jeszcze raz o tej Rzezi i dochodze do wniosku ze juz pomijajac to ze zabraklo mi humoru i "czegos jeszcze" to w tym "czegos jeszcze" jest chyba meska czesć obsady.
Tak z perspektywy dwoch dni: Walz przekombinowal, a ten drugi... kurcze mogl tam byc ktoś inny :P Oceny nie zmieniam, film w sumie moze nawet wart uwagi ale wg mnie mogło (powinno) byc lepiej. Nic wam sie nie stanie jak obejrzycie. Chyba :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 14, 2012, 12:04:02 Johnny English Reborn (2011)
Pierwsza część mi się podobała, miałem nadzieję że ta będzie równie śmieszna ale niestety to już nie to samo. Ledwie kilka zabawnych scen, Rowan Atkinson jakiś taki zmęczony. Ocena 4/10 Real Steel (2011) Bardzo miłe zaskoczenie. Od razu trzeba powiedzieć że film ma duże serce. Parę razy się o mało nie wzruszyłem :haha: Lekko zagrany, miedzy głównymi aktorami da się wyczuć dobrą chemię. Do tego dodać świetne efekty specjalne i mamy bardzo dobry film dla całej rodziny ;) 8/10 Killer Elite (2011) Albo jak kto woli Transporter 19... ;) Kopanina i strzelanina na typowym Stathamowym poziomie. Zastanawiało mnie tylko co w tym filmie robi Robert De Niro?!? Ale jedna ze scen odpowiada na to pytanie. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 14, 2012, 16:14:31 Tree of life (2011)
Przepiękny audiowizualnie film. A poza tym dla mnie bardzo trudny. Liczne symbole, pytanie o sens życia, zdawkowe dialogi, pokazywanie początku życia, początku wszystkiego... Ciężko mi się wypowiadać, bo z jednej strony uważam ten film za nadzwyczaj bełkotliwy i przynajmniej o 30 minut za długi, a z drugiej coś w nim jest, że zostaje w głowie na długo i jednak skłania do jakiejś refleksji. No i są dinozaury :diab9: Film pozostawię bez oceny... bo równie dobrze mógłbym mu dać 3/10 jak i 8/10. W zależności czy bym wybrał przepiękną formę czy trochę za bełkotliwą treść. Moneyball (2011) Tak jak nie rozumiem "Drzewa Życia" tak nigdy już chyba nie zrozumiem o co chodzi w baseballu :) I "Moneyball" nie zmienił mojej niewiedzy. Za to sam film świetnie pokazuje menadżerski aspekt prowadzenia klubu sportowego. Świetna rola Pitta. Film na duży plus. Mogę się pełni zgodzić z tym co już tutaj napisał HAL9000. Ocena 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 14, 2012, 16:29:45 Widzę że miałeś maraton filmów z Bradem Pittem :D
Szybko sprawdziłem na ile wcześniej oceniłem "Drzewo Życia"... i ja dałem mu 8.5/10. Na mojej prywatnej liście ulubionych filmów roku będzie wysoko. Głównie za to że pobrzmiewają w nim echa Odysei Kosmicznej :haha: Nawet ten sam człowiek odpowiadał za efekty specjalne w obu filmach (Douglas Trumbull). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 14, 2012, 17:15:06 Widzę że miałeś maraton filmów z Bradem Pittem :D Nieświadomie :) Po "Tree of Life" sięgnąłem dla Jessici Chastain. Po "The Help" strasznie zainteresowała mnie ta aktorka. Tak znikąd się pojawiła i pokazuje prawdziwy kunszt gry aktorskiej. Świetna jest po prostu i w każdej roli zupełnie inna. I na dodatek ma coś w sobie, że chce się na nią patrzeć. Szybko sprawdziłem na ile wcześniej oceniłem "Drzewo Życia"... i ja dałem mu 8.5/10. Na mojej prywatnej liście ulubionych filmów roku będzie wysoko. Głównie za to że pobrzmiewają w nim echa Odysei Kosmicznej :haha: Nawet ten sam człowiek odpowiadał za efekty specjalne w obu filmach (Douglas Trumbull). Biję się w pierś ale niestety "Odysei Kosmicznej" jeszcze nie widziałem :( Mam go jednak w domu i w najbliższym czasie zobaczę. W "Tree of Life" właśnie ta bardziej kosmiczna część ukazująca powstawanie wszechświata, układu słonecznego czy też życia na Ziemi podobała mi się najbardziej. Piękno w czystej postaci. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 16, 2012, 15:31:56 Post pod postem ale trudno :)
Temple Grandin (2010) Historia Temple. Dziewczyny chorej na autyzm. Film pokazuje jej kolejne etapy w życiu. Jest to świetny, poruszający film powstały w oparciu o prawdziwą historię. Jak już pisałem w temacie Homeland jestem zakochany w Claire Denes a tak się składa, że w "Temple Gradin" gra tytułową rolę. I jest w niej genialna. Jak na film telewizyjny poziom realizacji jest na zadowalającym poziomie. Film bardzo pozytywnie nastraja do życia i pokazuje, że bycie innym nie zawsze znaczy bycie gorszym. Ech lubię takie historie. 8/10 Idy marcowe (2011) Bardzo dobry film Clooneya ze świetnymi kreacjami aktorskimi. Film o polityce i bagnie jakim ona jest. Pokazuje od środka jak wygląda w rzeczywistości proces wybierania kandydatów do walki o stołek prezydenta USA. Film spokojny, skrupulatny i dający do myślenia. Zakończenie bardzo ciekawe, pokazujące, że jak raz już się wejdzie w to bagno zwane polityką to nie ma odwrotu. Obraz o raczej negatywnym wydźwięku. 8/10 Musimy porozmawiać o Kevinie (2011) Prawdopodobnie mój film roku. Mroczny, depresyjny, pokazujący historię z perspektywy raczej nieznanej. Bo któż przejmuje się rodzicem, któremu przez dziecko i jego straszny postępek wali się życie. Historia o matce, która próbuje sobie poradzić z tym co zrobił jej psychopatyczny syn. W roli matki rewelacyjna Tilda Swinton. Film świetnie przeplata wydarzenia z czasu rzeczywistego z retrospekcjami z przeszłości. Bardzo dobry montaż tych scen. Film ma rewelacyjny klimat. Już od pierwszych scen można wyczuć napięcie i perspektywę złych zdarzeń, które wkrótce się wydarzą. Dla mnie rewelacja. 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Stycznia 26, 2012, 21:34:27 W ciemności
Jest to zdecydowanie dobry film. Nie ukrywam, że obawiałem się go trochę i wydawało mi się, że będzie to tylko ckliwa historia z morałem. I bardzo się cieszę, że okazało się zgoła inaczej. Przede wszystkim jest to ciężki i niezbyt łatwy film. Nie każdy może go chcieć obejrzeć w całości (fakt, skrócenie o 30 minut by chyba też nie zaszkodziło), gdyż zwyczajnie jest to produkcja dająca do myślenia i momentami dosyć ostra. Więckiewicz zagrał rewelacyjnie (chociaż ja go osobiście darzę wielką sympatią, więc jestem trochę mało obiektywny), ale nie tylko on tutaj błyszczy. Praktycznie wszystkie postaci są zagrane niezwykle realistycznie. Duże brawa za oświetlenie (a raczej jego brak). Czuło się kanały, ten brak światła, tę tytułową "ciemność". I to przytłaczało. Nie wiem, czy film ten dostanie Oskara, ale jest to chyba średnio ważne. Istotne jest to, że dostaliśmy kawał solidnego kina, które skłania do myślenia. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 30, 2012, 12:26:36 Smutno mi było bo w ten weekend skończył się jeden z moich ulubionych seriali, "Chuck". Nie dość że szkoda mi było że sam serial się kończy to jeszcze samo zakończenie całej historii było...
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Humor miał mi poprawić Johnny Depp w filmie Dziennik zakrapiany rumem / The Rum Diary (2011). Niestety nic z tego :( Film był wyjątkowo średni. Jak na komedię to za mało śmieszny, jak na obyczaj/dramat to wyjątkowo płytki. Ehh... i tylko się jeszcze bardziej zdołowałem bo Amber Heard miała za małą rolę... kompletne marnotrawstwo talentu ;( 4.5/10 Już prawie spisałem ten weekend na straty a tu niespodzianka w postaci Wielki rok / The Big Year (2011) :) Trailer zapowiadał głupkowatą komedię i mówię od razu że zwiastun kłamie ;) Jest to film obyczajowy z komediowymi elementami. Bardzo przyjemny i podnoszący na duchu. 7/10 :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Stycznia 30, 2012, 19:06:33 Chuck się skończył? Widziałem go tylko do połowy 3 sezonu chyba, ale lubiłem tę bandę pomyleńców bardzo :) Jak to jest w następnymi sezonami serialu, trzymały poziom, czy też różniły się znacznie od pierwszych (moim zdaniem genialnych)?
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 30, 2012, 19:31:06 Chuck się skończył? Widziałem go tylko do połowy 3 sezonu chyba, ale lubiłem tę bandę pomyleńców bardzo :) Jak to jest w następnymi sezonami serialu, trzymały poziom, czy też różniły się znacznie od pierwszych (moim zdaniem genialnych)? Pierwsze dwa. Genialne. Trzeci, miał przebłyski geniuszu ale już dało się odczuć spadek formy. Czwarty był już bardzo średni. Piąty to w sumie jedno wielkie pożegnanie (mniej więcej na poziomie czwartego sezonu). Strasznie mi szkoda że już się skończyło, bo również bardzo lubiłem tych bohaterów :( Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Daro on Lutego 01, 2012, 21:47:22 Pierwszy z nominowanych filmów do oscara za mną.
"Spadkobiercy". Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem nominacje dla tego obrazu, i to w sumie w każdej kategorii. Dla mnie to przeciętna produkcja z całkiem niezłym aktorstwem, choć akurat jedyny nominowany w kategorii aktorskiej wypadł według mnie co najwyżej przeciętnie. Jestem niemal przekonany, że z roku 2011 wybrałbym całą masę lepszych filmów, ten film absolutnie niczym mnie nie zachwycił. Obraz traktuje o bogatym mężczyźnie w średnim wieku (George Clooney), którego żona jest w stanie śpiączki na skutek wypadku, a on teraz musi zająć się córkami (Shailene Woodley i Amara Miller), które sprawiają problemy wychowawcze. Ciąży na nim również spora odpowiedzialność bo cała lokalna społeczność oczekuje na jego decyzję co zrobi z odziedziczonym kawałkiem ziemi, jak by tego było mało z dnia na dzień musi zmierzyć się z faktem, że jego żona już się nie obudzi i trzeba ją będzie odłączyć od aparatury podtrzymującej funkcje życiowe, a także dowie się, że był przez nią zdradzany. Teoretycznie niezły wachlarz emocji, z tym, że próżno ich szukać u głównego bohatera i raczej to nie było założenie, po prostu Clooney średnio sobie radzi z przedstawieniem emocji na ekranie, praktycznie wszyscy, którzy mu w tym filmie towarzyszą robią to lepiej, bardziej przekonująco. A to właśnie Clooney został nominowany w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy, za co to ciężko mi ocenić bo dla mnie rola wysoce przeciętna, wydaje mi się, że można z niej było dużo więcej wycisnąć, dla mnie tam za mało emocji było. Gdyby było więcej tak zagranych scen jak ta gdzie wygarnia konającej żonie zdradę może by bardziej przemówiła do mnie ta kreacja, a tak naprawdę jestem zaskoczony tą nominacją, a jak słyszę jeszcze, że Clooney przez wielu typowany jest na tegorocznego triumfatora w tej kategorii to już w ogóle nadziwić się nie mogę. Pod względem aktorskim na plus bardzo zaskoczyła mnie Shailene Woodley, która wcieliła się w rolę starszej córki, młoda, urodziwa dziewczyna a gra jak stara wyga, liczę na to, że dalej się będzie tak rozwijała bo udowodniła, że talent posiada. Do gustu przypadła mi jeszcze kreacja Roberta Forstera, który zagrał teścia głównego bohatera, w filmie co prawda jest to postać , która rzadko pojawia się na ekranie, ale jak już się na nim znajdzie to koncentruje na sobie całą uwagę, potrafi z łatwością i wzruszyć i rozbawić, duży kunszt. Czy reżyser - Alexander Payne dostanie statuetkę? Czy Clooney będzie cieszył się z drugiego w swojej karierze Oscara? Nie wiem, przekonamy się za niespełna miesiąc, ja mam jednak szczerą nadzieję, że... nie. Dla mnie to całkiem niezły film o relacjach międzyludzkich, uwagi może i warty, ale nie warty nominacji, u mnie trochę naciągane 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Lutego 27, 2012, 21:38:32 Extremely Loud and Incredibly Close (2011)
Bardzo fajny film przedstawiający w dość zaskakujący sposób tematykę 11 września. Historia chłopca (nadpobudliwego i w sumie irytującego) szukającego zamka do klucza znalezionego w szafie zmarłego w zamachu ojca. Historia bardzo poruszająca, z satysfakcjonującym finałem. Świetny wizualnie film (zdjęcia Nowego Yorku super), dobra muzyka, ciekawa tematyka, bardzo dobry drugi plan (Sandra Bullock, Tom Hanks, Max von Sydow, Viola Davis) to składowe dobrego filmu. I w sumie teraz rozumiem dlaczego został w tym roku nominowany do Oscara. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 06, 2012, 09:56:21 Tyle tego ostatnio było że nie wiem od czego zacząć ;)
Dobra zacznijmy od Spadkobierców (2011) 10/10. Według mnie film w pełni zasłużył na wszystkie swoje nominacje (i statuetkę z scenariusz). Świetnie opowiedziana i zagrana, smutna ale zarazem dodająca otuchy historia. Alexander Payne w wysokiej formie, jak za czasów "Bezdroży". :] Hugo (2011) Do tej pory myślałem że "Chłopcy z Ferajny", "Taksówkarz" albo "Wściekły Byk" to najbardziej osobiste filmy Scorsese. Hugo przebija je wszystkie pod tym względem. Według mnie właśnie "Hugo" to jego najbardziej osobisty film. List miłosny dla X Muzy. Scorsese opowiadając bajkę dla dzieci składa piękny hołd pionierom sztuki filmowej, uczy historii filmu i wraca do swojego dzieciństwa. I normalnie aż za dużo tego wszystkiego :haha: Dlatego u mnie Hugo dostanie 8.5/10. Film jest przepięknie zrobiony, uczta dla oczu ale ten natłok przepięknych obrazów i nostalgii może człowieka przytłoczyć. Kobieta na skraju dojrzałości / Young Adult (2011) Tutaj muszę powiedzieć że trailer tego filmu jest troszkę zwodniczy ;) Zapowiada raczej komedię a tak naprawdę mamy do czynienia z dramatem. Mało jest rzeczy do śmiechu w tym filmie. Jest to szara opowieść o kompletnie niedojrzałej kobiecie z całym bagażem innych problemów, która wraca do rodzinnego miasteczka... a my musimy obserwować jak rozdrapywane są kolejne rany z przeszłości bohaterki. I na tym obserwowaniu się kończy bo reżyser i scenarzystka nie dają nam na koniec żadnych odpowiedzi. Sami musimy sobie wszystko przemyśleć ;) Świetna Charlize Theron 7/10 Rzeź / Carnage (2011) Niby głupio tak patrzeć i jeszcze czerpać przyjemność z tego jak ludzie się kłócą. Ale to jest własnie taki film :D Tutaj przyjemnie się ogląda jak z każdą minutą konflikt narasta, opadają maski i ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicze :) Główna w tym zasługa aktorów. Wszyscy świetnie wypadają w swoich rolach. I wszystko byłoby super gdy film się nie skończył tak szybko :haha: Ja bym jeszcze z godzinkę dłużej mógł na to patrzeć. 7/10 Immortals (2011) Stylizowane na "300" "widowisko" które ledwo da się oglądać... Historia jakaś tam niby jest ale nie ma ona większego znaczenia, chodzi tylko o to aby sceny walki były efektowne i krew się lała litrami. I krew się leje litrami ale z tymi efektownymi walkami jest już gorzej (jedna, pod koniec robi wrażenie ;) ). Słaby to film, po Tarsemie spodziewałem się czegoś lepszego. 2/10 - - - - EDIT - - - - John Carter (2012) Mam nadzieję że John Carter nie będzie wyznacznikiem ogólnego poziomu tegorocznych blockbusterów :( Film nie jest kompletną stratą czasu, ale też daleko mu do filmu dobrego. Co nie działa? Po pierwsze: Dialogi. Koszmarne, pozbawione sensu, napchane patosem. Po drugie: Pomiędzy głównymi bohaterami nie na chemii. Stoją tylko i wygłaszają kolejne kwestie :( Co działa? Wizualnie film momentami robi wrażenie. Świat Barsoom jest ładnie zaprojektowany, pejzaże i budynki są poprawnie epickie :) Ze stworami jest już gorzej bo wszystkie zostały wymyślone tak żeby przypadkiem nie przestraszyć młodszej widowni ;) Szedłem na ten film z większymi nadziejami, byłem pewien że Andrew Stanton (złote dziecko Pixara) naładuje ten film emocjami (tak jak to zrobił ze swoją serią Toy Story), niestety emocji tu tyle co biała małpa napłakała... ;) 4.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Kwietnia 10, 2012, 13:24:28 Three Musketeers (Trzej Muszkieterowie 3D) [2011]
Oglądałem w domu, bez trójwymiaru. A film jest zrobiony pod trójwymiar właśnie, naładowany bajerami i efektami. Fajnie się na to wszystko patrzy, tak kolorowego filmu nie oglądałem już dawno. Ale śmiałem się raczej nie z tego, co miało być śmieszne w założeniu twórców. Siłą tego filmu jest to właśnie, że można się z niego pośmiać, bo jest tak głupi, że aż śmieszny. Aktorstwo jest żadne, bo aktorzy nie mają tu nic do roboty - reżyser nie miał na nich żadnego pomysłu. No, może Milla Jovovich wypadła pozytywnie na tle nijakości reszty. Christoph Waltz nie miał nic do roboty - grał postać, która mogłaby być demonicznie zła, ale scenarzysta na to nie wpadł, więc Waltz został takim samym manekinem jak reszta, a szkoda, bo to zmarnowany potencjał. Ogólnie film jest banalnie prosty i lekki, ale przyjemnie się na niego patrzy, szczególnie na powietrzne statki, a scena "cumowania" do Katedry Notre Dame to tutaj mój ulubiony bajer. Tak czy inaczej - odpuszczenie sobie tego obrazu to żadna strata - 5/10 (z sympatii do Waltza i dlatego, że byłem w dobrym humorze). Memento [2000] Nie będę się dużo rozpisywał. Zakręcona fabuła z poszatkowaną chronologią, niezłe aktorstwo i trochę tylko podupada spójność. W dodatku odrobinę za wolno się to wszystko dzieje, więc momentami trochę się ciągnie. Ale na ogół dobry i na pewno warto uwagi. Jeśli ktoś lubi Nolana, powinien być zadowolony z tego jego dzieła. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 10, 2012, 20:39:11 Ja pamiętam, że "Memento" nieco mnie rozczarowało. Może dlatego, iż wcześniej nasłuchałem się, jaki to genialny film. Nie powiem, oryginalny pomysł, szatkowanie uzasadnione fabularnie, ale jakoś mną to nie wstrząsnęło... Ale dzięki za posta, muszę to sobie przypomnieć :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 16, 2012, 17:22:21 Mission Impossible: Ghost Protocol (2011)
:o Duże zaskoczenie. Nie wierzyłem jak czytałem że to najlepsza część cyklu... ale kurcze, to prawda. Ghost Protocol to zdecydowanie najlepsza część przygód Hunta :) Dobry, wciągający scenariusz i prawie idealne wykonanie spawiają że ogląda się ten film z wielką przyjemnością. A niektóre sceny powodują zawrót głowy ;) Świetnie, oby tak dalej i Bond będzie miał w końcu porządnego konkurenta ;) 8.5/10 Titanic (1997/2012) Piękny. Epicki. Klasyk. Nie wiem ile razy już widziałem ten film... ale za każdym razem daję się porwać tej historii. A historia jest tak pięknie wpisana w prawdziwe wydarzenia że można uwierzyć że wydarzyła się naprawdę. Cameron opowiada nam ją jak najprawdziwszy mistrz. Idealna mieszanka artyzmu z perfekcyjnym rzemiosłem filmowym. A teraz wszystko to można oglądać w 3D. I jeśli kogoś to interesuje to konwersja jest niesamowita. Miałem wrażenie że ten film od początku był kręcony w 3D. Bałem się że mnie będą oczy boleć po 3 godzinach... ale nic takiego nie miało miejsca. Film ogląda się bardzo przyjemnie. Ogromna ilość scen zyskuje w 3D. I nie tylko wielkie sceny tonięcia statku ale także zwykłe sceny, gdy bohaterowie tylko rozmawiają przy stole. Dopiero teraz można poczuć jak przestronna była scenografia w tym filmie. Jeszcze muszę wspomnieć o dźwięku. Tyle lat minęło a ten film jest nadal w mojej czołowce najlepiej brzmiących filmów ... ever. Scena w której Jack i Rose uciekają przed tonami wody zalewającymi korytarz... ten huk... WOW ;) 11/10 :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 16, 2012, 19:11:29 Kurcze, chyba się skuszę i pójdę :) Tym bardziej, iż na świeżo po zobaczeniu tego filmu przed laty w kinie, uznałem go z miejsca za jeden z moich ulubionych obrazów :) A dźwięk rzeczywiście miażdżył. Te wszystkie jęki metalu... cudo :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Kwietnia 18, 2012, 07:50:15 Titanic... pierwszy film jaki pamiętam, o którym mówili po premierze wszyscy, zachwycał się nim dosłownie każdy, a sam hype był ogromny. Tak jak nie lubię Camerona tak samego "Titanica" zawsze szanowałem i potrafiłem docenić. Doskonale wyważony film. Do kina się jednak nie wybieram. Nie przepadam za 3D... ciężko miałem kiedyś wysiedzieć w okularkach na 1,5 godzinnym filmie, a co dopiero gdybym miał siedzieć 3 :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Kwietnia 20, 2012, 23:42:26 Ordinary Decent Criminal (Przyzwoity przestępca) [2000]
Podobno to była komedia kryminalna. Nie była zupełnie śmieszna. W gruncie rzeczy film nijaki. Kevin Spacey grający głównego bohatera i epizodyczna rola Christopha Waltza nic tu nie były w stanie zdziałać. Scenariusz nic ciekawego nie pokazał, niczym nie zaskoczył. Film mnie nie wciągnął, oglądało się go bez żadnych emocji. Ot, jednym okiem wpadło, drugim wypadło. No, może akcja z obrazami, głównie przez swoją absurdalność, była warta uwagi. Ale i tak pewnie za tydzień nie będę pamiętał o czym ten film w ogóle był. Zdecydowanie można sobie odpuścić. 4,5/10 50/50 (Pół na pół) [2011] Bardzo udane połączenie dramatu z komedią. Można zrobić poważny, dobry film o człowieku z nowotworem kręgosłupa, który jednocześnie da wiele okazji by się pośmiać? Można. Przy okazji wzruszyć się też jest okazja. Dobrze zagrany (Joseph Gordon-Levitt coraz bardziej zyskuje w moich oczach, albo po prostu ma nosa i wybiera sobie ciekawe role) i bardzo sprawnie zrealizowany, więc nie sposób się nudzić choćby przez chwilę. Zdecydowanie polecam! 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Kwietnia 21, 2012, 20:47:30 80 milionów (2011)
Kolejny przykład na to, że trailer bywa lepszy od samego filmu. Miałem dosyć duże oczekiwania wobec tej produkcji i liczyłem jeśli nie na ciekawy film, to przynajmniej na solidna rozrywkę. A co otrzymałem? Średni obraz w którym brakowało jakiegoś większego ładu i składu, momentami zdawało się, że montaż jest mocno przypadkowy, a same momenty końcowe nie do końca satysfakcjonujące. Ogółem jestem raczej na nie. Obejrzeć można, ale na pewno nie należy za dużo oczekiwać. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 07, 2012, 12:50:51 Kronika / Chronicle (2012)
No, no :) Jest dobrze :rad2: Można odnieść też wrażenie że gdzieś już się ten film widziało (Akira, Herosi... etc.) Mimo to film jest świeży. Oglądałem go z dużym zainteresowaniem. Film wyróżnia się też na tle produkcji typu "found footage". Jest bardzo sprytnie nakręcony, mamy tu mnóstwo ciekawych pomysłów "co zrobić z kamerą, czego jeszcze nie widzieliśmy" ;) Telekineza jako wymówka dla zakręconych ujęć sprawdziła się bardzo dobrze :D Bardzo udany debiut. Josh Trank, trzeba zapamiętać to nazwisko. Oby tak dalej :] 8.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: lorddemon1991 on Maja 07, 2012, 19:59:50 A mnie się nie podobał w ogóle. Drewniani aktorzy, ani to bardzo śmieszne nie było, ani jakieś widowiskowe, a FF było totalnie skopane - każda kamera czy to z telefonu czy profesjonalna była bardzo wysokiej jakości. Nic zaskakującego czy wciągającego.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: SickBastard on Maja 07, 2012, 20:18:53 każda kamera czy to z telefonu czy profesjonalna była bardzo wysokiej jakości. Ale mamy 2012 rok i kamery HD nie są znowu takie drogie ;) Patrząc na filmiki na yt to całkiem powszechne są. Zresztą to bardzo słaby argument... "FF był słaby, bo miał dobrą jakość?" no proszę cię :DMnie się "Kronika" podobała. Taki mało wyeksploatowany scenariusz. Mamy ludzi z supermocami, którzy się po prostu nimi bawią. Końcówka mocno mi "Akirą" zapachniała. Jeżeli dobrze odczytuję inspiracje to plus dla twórców. Ogólnie przyjemne kino, chociaż trochę się dłużyło. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Maja 07, 2012, 20:29:06 Róża [2011]
Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Słyszałem pozytywne opinie na temat tego filmu, ale jeśli chodzi o polskie kino, to ja zawsze jestem sceptyczny, wobec czego siadałem w kinowym fotelu pełen obaw. Tymczasem okazało się, że Róża to świetnie zagrane, kapitalnie wyreżyserowane, mocne (nieraz brutalne) kino. Po pierwsze scenariusz - jest problem, jest opowieść, ma to wszystko ręce i nogi, jest spójne no i poza tym, za co ogromny plus - nie ma zbędnej gadaniny, wypełniaczy. Po drugie praca kamery i montaż - są w tym filmie sceny, w których praca kamery i perspektywa z jakiej oglądamy wydarzenia są odpowiedzialne za niemal całą potrzebną dynamikę. W dodatku twórcy nie uznają, że widz to debil i nie tłumaczą wszystkiego łopatologicznie, dzięki temu naprawdę nie można narzekać na nudę. Są też sceny powolne, wyciszone, statyczne - te także robią wrażenie, nastrojowością, napięciem i manipulacją emocjami widza. Kolejna rzecz - aktorstwo - jednak są polscy aktorzy, którzy potrafią wykazać się grą nie tylko serialową. Kulesza wypadła kapitalnie, bardzo dobrze także Dorociński, duże wrażenie zrobiła też na mnie rola Szymona Bobrowskiego. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: lorddemon1991 on Maja 07, 2012, 20:32:20 Zresztą to bardzo słaby argument... "FF był słaby, bo miał dobrą jakość?" no proszę cię Nie chodzi mi o to, że dobra jakość, ale że nienaturalne ukazanie tej jakości gdzie wszystko jest w bardzo podobnej jakości. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 07, 2012, 20:44:07 Zresztą to bardzo słaby argument... "FF był słaby, bo miał dobrą jakość?" no proszę cię Nie chodzi mi o to, że dobra jakość, ale że nienaturalne ukazanie tej jakości gdzie wszystko jest w bardzo podobnej jakości. Z tego co czytałem to kręcili ten film wypasioną kamerą za 50 000 $ Więc i tak się namęczyli żeby trochę popsuć jakość ;) Ja bardziej zwróciłem uwagę na pomysłowe ujęcia niż jakość. Teraz nawet telefony kręcą filmiki w 1080p ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 08, 2012, 14:09:31 The Grey (2011)
Jeśli przyznają nagrody za najbardziej zwodnicze trailery roku, The Grey powinno wygrać w cuglach :P Trailer obiecuje survivalowy film akcji, a tak naprawdę dostajemy do oglądania jakiś pseudo-psychologiczny dramat. Po pierwsze widz nie ma oparcia w żadnym z bohaterów, ich los był mi kompletnie obojętny. Twórcy stwierdzili że nie ma czasu na bliższe poznanie i prawie od razu rzucają nas w środek Alaski. A z każdą minutą zamiast bardziej przejmować się trudną sytuacją bohaterów, coraz bardziej mnie irytowało ich nielogiczne postępowanie... tracili mój szacunek w takim samym tempie w jakim byli zjadani przez wilki ;) I właśnie nawet te komputerowe wilki miały wiecej charyzmy niż wszycy bohaterwoie razem wzięci :P No i miały też logiczny plan działania i go wykonały! Ten film powinien mieć tytuł: Co zrobić żeby na 100% nie przetrwać w ekstremalnej sytuacji :P 3.5/10 (Za mądre wilki ;) , kilka dobrych zdjęć) EDIT A Więc Wojna / This Means War (2012) Głupawa romantyczna komedia akcji w reżyserii pana od Aniołków Charliego ;) Takich naprawdę śmiesznych scen to było może z 4 albo 5... reszta trzyma średni poziom. Sceny akcji też nie powalają. Porcja romantyczna wypada lepiej. Wszystko nakręcone w stylu teledysku z MTV albo reklamy napoju energetyzującego, styl McG się nie zmienia ;) Niech będzie 6/10. Człowiek na Krawędzi / Man on a Ledge (2012) No kurde, wreszcie jakiś dobry film :) Spodziewałem się totalnej katastrofy a tu takie miłe zaskoczenie. Od razu mówię że stężenie nieprawdopodobnych sytuacji jest spore.. ale jak się to dobrze ogląda :) Film nie aspiruje do miana dzieła wyższego (patrz The Grey), ba, wręcz jest dumny z tego że jest tylko filmem sensacyjnym ;) Mamy tu strzelaniny, dobrych i złych gliniarzy, napięcie rośnie po czym rozładowuje je solidna dawka dobrego humoru... no idealny film sensacyjny klasy B. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Maja 15, 2012, 01:59:33 Mój tydzień z Marilyn (My Week with Marilyn) [2011]
Z minuty na minuty ten film był dla mnie coraz większym rozczarowaniem. Trailer zobaczony w kinie narobił mi apetytu na ciekawy obraz, pozwalający wreszcie zapoznać się z MM jako kimś więcej niż tylko ikoną popkultury. Otrzymałem zaś tandetny filmik skonstruowany wedle najbardziej oklepanych hollywoodzkich schematów. Rozczarowanie tym większe, że miał on kilka plusów jeśli chodzi o kwestie drugorzędne, zaś to, co najbardziej w nim bolało, to trzon - scenariusz, postaci pierwszoplanowe. Michelle Williams nie zrobiła na mnie wrażenia żadnego. Odegrała rolę kobiety niezmiernie mnie irytującej - to wyszło jej świetnie - zaś pod żadnym względem nie zachwycającej - i tutaj można mieć pretensje. Ujęcia gdy rozkapryszone, koszmarnie użalające się nad sobą dziewczę w ciele trzydziestolatki, przeobraża się w ikonę kina skonstruowano świetnie, ale sama Williams pozostawia w nich wiele do życzenia. A może to na mnie ten typ urody wrażenia nie robi. Eddie Redmayne zagrał poprawnie i trudno się do niego przyczepić. Za to postać, którą odgrywał, była napisana beznadziejnie, adresowana chyba do wyjątkowo naiwnego widza. Najpierw podaje się nam na tacy błyskotliwego, wyjątkowo sprytnego i umiejącego sobie w życiu poradzić młodego mężczyznę, by potem zrobić z niego ciepłe kluchy, ślepe i głupawe. Gdyby jeszcze Marilyn była bardziej przekonująca - może by się to dało zrozumieć. Tymczasem garderobiarka Lucy przebija filmową Marilyn urodą, wdziękiem i charakterem, a jak się potem okazuje, również inteligencją. Emma Watson pojawia się na ekranie kilka razy, a zostaje w pamięci dłużej niż rozmemłana Williams. Pod koniec honor biednego Collina scenarzysta usiłuje uratować stwierdzeniem, że Marilyn złamała mu serce "tylko trochę", ale to już niewiele może zmienić. Na plus zdecydowanie Emma Watson, która ma wprawdzie piętno Hermiony i długo jeszcze będzie musiała pracować, by je jako tako zatrzeć, ale widać, że może wyjść na ludzi. Duży plus także dla Judi Dench, która, jak zwykle zresztą, wypadła znakomicie. Szkoda, że w filmie tak mało było Toby'ego Jonesa, zagrał kapitalnie. Kilka innych ról, brytyjski akcent tu i tam, a także muzyka - godne pochwały. Ostatecznie jednak pozostaje niesmak, przybity dodatkowo kiczowatymi ujęciami z serii "pocałunek na tle słońca". Dlatego też tylko 5,5/10. Gwiezdny pył (Stardust) [2007] Wszyscy mi mówili, że taki przeciętny film, że szkoda czasu, podchodziłem więc sceptycznie i byłem baaardzo zaskoczony. Faktycznie, fabuła dziurawa (a to bohaterowie mają jakąś gratisową wiedzę, której mieć nie powinni, albo w drugą stronę - skoro jeden mógł się czegoś dowiedzieć w dany sposób, to czemu kto inny nie), ale dobra obsada (Michelle Pfeiffer [!], Robert De Niro; Claire Danes i Charlie Cox też dali radę), przyjemne, "bajkowe" efekty i wciągająca opowieść okraszona wartką akcją - uratowały ten film. Jak na fantasy, które było typową bajką, bawiłem się świetnie, nie raz uśmiechnąłem, może nawet odrobinę wzruszyłem. Na pewno nie żałuję dwóch poświęconych godzin. Ma ten film swoje wady, ale ze względu na formę można na nie przymknąć oko i przy odrobinie dystansu do paru naiwnych rozwiązań - dobrze się bawić. Na filmwebie dałem 7/10, może nie jest to najmocniejsza siódemka pod słońcem, ale niech już tak zostanie :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 26, 2012, 12:56:32 Safe House (2012)
Całkiem przyzwoicie zrealizowany film sensacyjny. Jeśli się czegoś można czepić to tego że wydarzenia są raczej przewidywalne. Do tego odnoszę wrażenie że Denzel zaczyna popadać w rutynę. Od czasów Człowieka w Ogniu w kółko gra tą samą rolę... przynajmniej ja coraz częściej tak myślę ;) 6/10 Ghost Rider 2 (2012) Tak sobie sprawdziłem z ciekawości strony IMDb duetu Neveldine/Taylor... i szczęka mi opadła bo jeden z nich ma w opisie: "A graduate of the LA Film School". No to na miejscu LA Film School bym się załamał... bo niczego go tam nie nauczyli. To że ci panowie dostają pieniądze żeby robić filmy jest jakimś kosmicznym dowcipem, ja tego pojąć nie mogę. Film jest dnem absolutnym (jak z resztą każda ich "produkcja"). I już tradycyjnie wystawiam im adekwatną ocenę. 0/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Maja 31, 2012, 15:20:48 Baby są jakieś inne [2011]
No i pozytywne zaskoczenie. Czego ja się o tym filmie nie nasłuchałem, a tu się okazuje, że wcale nie jest taki zły. OK, sporo mu brakuje do Dnia Świra czy Wszyscy Jesteśmy Chrystusami, ale to nadal świetny dramat z elementami komedii, dobrze zagrany, dobrze napisany i posiadający jakieś drugie dno pod pozornym płaszczykiem prostackiej komedii. Typowe dla Koterskiego elementy jak zniszczona składnia, wysyp wulgaryzmów i faceci umęczeni życiem - są. Krytyka płci pięknej w gruncie rzeczy prowadzi nas do bardzo poważnej analizy kryzysu postaci mężczyzny w społeczeństwie - kryzysu roli męża i ojca. Kryzysu, z którym faceci kompletnie nie mogą sobie poradzić. W dodatku reżyser jeszcze nam ułatwił, dzieląc "serce i umysł" na dwóch bohaterów - Miałczyńskiego, reprezentującego intelektualną stronę kryzysu - człowieka wykształconego, który jak z rękawa sypie danymi (co do ich wiarygodności i naukowości, bywa różnie, do niektórych można się pewnie przyczepić, ale zupełnie wyssane z palca te rewelacje nie są); oraz Pucio, który prezentuje emocjonalną część załamanego mężczyzny. Krytyka współczesnego społeczeństwa i kondycji dzisiejszych mężczyzn jest bardzo ostra, odpowiedzi raczej brak. Inteligentnemu widzowi, zdolnemu wyłapywać niuanse, ten film pozwoli się trochę pośmiać i da dużo do myślenia; z pewnością odnajdzie tam trochę siebie samego. Pozostali albo nie wytrwają do końca, albo będą rozczarowani. Ja na pewno jeszcze do niego kiedyś wrócę. 7,5/10 Bezsenność (Insomnia) [2002] Dobry kryminał, który z minut na minutę przeradza się w coraz większy dramat. Wyrzuty sumienia, które zyskują na wadze z każdą sceną, niejednoznaczne sytuacje, które prowokują bohaterów do zachowań, których natychmiast zaczynają żałować, postępowania, których uzasadnienie zdaje się mieć coraz mniejszą wartość, a to wszystko zagrane przez świetnego Ala Pacino i Robina Williamsa. Nolan zrobił kawał dobrej roboty. Film żadnym arcydziełem nie jest, ale to solidna, wciągająca historia, którą ogląda się z zainteresowaniem. Godne polecenia. 7,5/10 Moje własne Idaho (My Own Private Idaho) [1991] To dopiero dziwny film. Nie mam pojęcia jak go oceniać. Zrealizowany pięknie, Gus Van Sant brzydkich filmów nie robi. Z drugiej strony mówiący o niekoniecznie ładnych rzeczach, bo i narkotyki, i męska prostytucja, i parę pomniejszych, wcale nie przyjemnych wątków. W tym wszystkim przyjaźń, miłość, samotność i ogromne poczucie zagubienia. Trochę źle podszedłem do tego filmu, bo gra on głównie na emocjach i to w subtelny sposób, a ja oczekiwałem od niego, że będzie bardziej treściwy. Tymczasem opowiedziana historia towarzyszy nam jako tło, by można się było przyjrzeć świetnie wykreowanym bohaterom (kapitalne role Rivera Phoenixa i Keanu Reevesa), przeżyć z nimi co nieco. Potrzebowałem chwili, by sobie ten film w głowie ułożyć, ale mogę z czystym sumieniem go polecić. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 06, 2012, 08:04:35 Act of Valor (2012)
Bójmy się, wojna z Iranem jest blisko! Amerykanie chcą chyba szybko uzupełnić braki w swojej armii... tylko to tłumaczy wypuszczenie do kin tej propagandy. W filmie ponoć występują prawdziwi Navy Seals, co słychać, bo potrafią płynnie zagrać tylko dialogi typu: Roger, Alpha, cel w zasięgu za 15 minut... Over :haha: A gdy mają sklecić jakieś zdanie nie brzmiące jak odpowiedź na rozkaz to... ręce opadają. Tektura by lepiej zagrała. Film reklamuje też różne sposoby zabijania, których mogą się nauczyć ci którzy wstąpią do wojska. Niektóre sceny są oparte na faktach... na przykład że wystrzelona rakieta (RPG) wbije się tylko w kamizelkę i nic ci nie zrobi... WSTĄP DO ARMII :faja: Albo zostaniesz postrzelony 27 razy ale możesz przeżyć... WSTĄP DO ARMII! A najlepiej wstąp do armii i rzuć się na granat... twoja rodzina dostanie flagę! Nie no, nie dało się tego oglądać. Lubię filmy wojenne i widziałem wiele w których można pokazać żołnierzy z szacunkiem ale też nie słodzić że wojna to super przygoda. A teraz plus. Film został w 70% nakręcony lustrzankami Canona... i kurcze nawet dobrze to wygląda :) 2/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Czerwca 10, 2012, 01:44:41 Iluzjonista (The Illusionist) [2006]
Mam mieszane uczucia. Najpierw plusy: Bardzo ładnie nakręcony. Przepiękne zdjęcia. Zarówno plenery jak i wnętrza zrealizowane bardzo ładnie - sielska łąka jest naprawdę sielska, mroczny, zamglony las, naprawdę tajemniczy i tak dalej. Otulone półmrokiem miejskie uliczki mają odpowiednią dla siebie magię. Wnętrze wypełnionego tłumem teatru pokazane tak, że można się poczuć zupełnie jak uczestnik wydarzeń. Więc naprawdę ładnie sfilmowane, efekty dodane umiejętnie, nadające nieco bajkowości, co do filmu bardzo pasuje. Poza tym aktorstwo Edwarda Nortona, a także Paula Giamatti nie pozostawia nic do dodania. Obaj panowie kreują bohaterów przekonujących, fascynujących i świetnie dogadujących się na planie. Dla tego duetu warto obejrzeć film. Jeśli założyć naprawdę sporą naiwność widza - plusem może być też scenariusz, który nie wlecze się i ostatecznie ma ręce i nogi, nawet jeśli w mało udanych miejscach. A teraz minusy: Pani Jessica Biel. Nie wiem o co tej pani chodziło, ale jej aktorstwo niestety pozostawia wiele do życzenia. Strasznie rozmemłana rola. Nie było wprawdzie wielkiego pola do popisu, bo jej rola była kiepsko pomyślana, ale trochę czasu na ekranie spędziła i na tle świetnego Nortona wypadła rażąco bezbarwnie (jak to Biel; tak, to jest ten moment kiedy należy zacząć się śmiać). Kolejny minus to cała historia. Ja, jako widz, w sumie nie wiem, co mam rozumieć przez to zakończenie. Burger (litości, co oni mają z tymi nazwiskami?) chciał być chyba bardzo tajemniczy, ale nie wyszło mu to za dobrze. Więc zostawił nas z silną sugestią jednego rozwiązania kwestii "magii", przez cały film sugerując raczej coś zupełnie odwrotnego, ostatecznie wyszło z tego takie nie wiadomo i co. Bo po takim mieszaniu i kręceniu zupełnie na siłę, to ja, jako widz, w zasadzie już nie dbam, jakie stanowisko należałoby przyjąć. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Iluzjonista dobrze się ogląda i w sumie trudno się nudzić przez te niespełna dwie godziny. Ale to wciąż jest bajka, która ma ambicje być czymś więcej i jej to zupełnie nie wychodzi. To mógł być dobry film, jest jednak niedopracowany, oparty na nieprzekonujących, naciąganych rozwiązaniach i rozczarowujący przewidywalnym zakończeniem. Za aktorstwo Nortona i Giamattiego i za ładne zdjęcia, ocena mu trochę wzrasta, niech więc będzie 5/10 P.S. To, że nie zrobiłem ani jednego porównania do Prestiżu, nie znaczy, że go nie oglądałem. Chciałem po prostu okazać litość dla Iluzjonisty i nie miażdżyć go takim porównaniem. Persepolis [2007] Francusko-amerykańska animacja, w większości czarno-biała. To nie każdego musi zachęcić. W dodatku tematyka wojny w Iranie. Tym bardziej. Słyszałem o tym filmie kilkakrotnie, więc ostatecznie nie mogłem nie spróbować. I bardzo polecam. Bardzo ciekawie, solidnie opowiedziana historia (o czym, to sobie każdy może przeczytać na filmwebie, więc już sobie odpuszczam streszczanie fabuły). Bardzo dobra animacja. Jest z czego się pośmiać, ale jest też okazja do wzruszeń. Opowieść wciąga niesamowicie. Poza tym można dowiedzieć się trochę o Iranie i o tym jak wojnę postrzega everyman z Teheranu - szczególnie zaskakujące to nie jest, ale jednak budzi w głowie pewną uśpioną świadomość. Ja jestem bardzo zadowolony, szkoda tylko, że cały film jest po francusku - gdyby opowiedzieć go w perskim, byłby ode mnie dodatkowy plus. Ode mnie 8,5/10 (na filmwebie dałem nawet 9, nie bez wątpliwości, ale jestem ostatnio tak skąpy w rozdawaniu najwyższych ocen, że niech już będzie). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 14, 2012, 17:01:36 21 Jump Street (2012)
Początek śmieszny, ale im dalej tym gorzej. Główni aktorzy na siłę chcą być śmieszni, a większość żartów to odgrzewane kotlety, które bardziej śmieszyły w innych komediach. Końcówka to prawie kompletna żenada. Ratuje ją troszeczkę... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 3/10 Wrath of Titnas (2012) Mam słabość do tej serii :) Pierwsza część to już mój guilty pleasure. Idealny film, kiedy chcę dać odpocząć szarym komórką :haha: Ta część jest jeszcze lepsza pod tym względem :) Prawie same efekty specjalne, wybuchy, potwory... i mega rozwałka na sam koniec (chociaż Kraken z jedynki był lepszy od Kronosa IMO). Nie dało by się tego oglądać gdyby nie aktorzy którzy na szczęście wiedzą w czym grają i widać że dobrze się bawią. Worthington jest zdecydowanie bardziej wyluzowany niż w jedynce, Toby Kebbell i Bill Nighy dodali do filmu dużą dawkę humoru... ale najlepsi są Liam Neeson i Ralph Fiennes :) Mogą się wygłupiać do woli w tych filmach ;) 6.5/10 Prometheus (2012) 3/10 - Uzasadnię dopiero jak film obejrzy więcej osób, nie chcę nikomu psuć "zabawy". Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Czerwca 14, 2012, 17:09:18 Prometheus (2012) 3/10 - Uzasadnię dopiero jak film obejrzy więcej osób, nie chcę nikomu psuć "zabawy". Gdzie byłeś na "Prometeuszu"? Z tego co wiem premiera dopiero w lipcu :( Bardzo niepokoi mnie wystawiona przez Ciebie ocena... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 14, 2012, 17:25:44 Że tak powiem, nie wytrzymałem presji... ;) Między innymi dlatego że premiera w lipcu :pff4:
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Czerwca 14, 2012, 19:07:16 Ja jednak się wstrzymam i poczekam... już i tak mój entuzjazm do "Prometeusza" zmalał. Z drugiej strony opinie na temat filmu są bardzo skrajne i albo ktoś kocha albo nienawidzi...dalej mam nadzieję, że znajdę się w tej pierwszej grupie ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 06, 2012, 14:52:33 Wiem, że pewnie większość jeszcze filmu nie widziała, ale wczoraj byłem i muszę sie gdzieś wypowiedzieć :D
The Amazing Spider-man (2012) Jako fan poprzedniej trylogii, trochę się obawiałem pomysłu rebootowania całej serii. I chociaż nowy Spiderman zachwalany jest wszędzie, to według mnie jest słaby. Scenarzyści poszli na łatwiznę, niektóre momenty są aż zbyt nieprawdopodobne i naiwne. Film jest przewidywalny do bólu, od początku wiadomo co się będzie działo. Można tu mówić o tym, że skoro to adaptacja komiksu to nieunikniona jest powtarzalność, ale bez przesady. Film w całości ( przynajmniej wg mnie) przypomina 1 część Raimiego. Nie jest jednak aż tak fatalnie, efekty specjalne stoją na wysokim poziomie i nie nadużywa się ich, poza tym dobrze wypadają sceny miłosne, ale to nie dziwi u reżysera "500 dni miłości" No i oczywiście piękna Emma Stone na plus ;) 3/10 Poza tym kolejny raz się zastanawiam po co 3D w niektórych filmach. Tutaj większość można było obejrzeć bez okularów i było by tak samo :pff6: Aaa, jeszcze jedno. Gościnne występy Stana Lee w Marvelowskich filmach są świetne. Tutaj jest chyba najlepszy :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 06, 2012, 17:06:07 Czyli jednym słowem za parę lat ani chybi zrobią kolejny reboot całej serii... Ehhh meczące są już te niekończące się ekranizacje komiksów. Wszystko przez Nolana ;) A tak ogólnie to coś słabe na razie to lato 2012 jeśli chodzi o widowiskowe filmy. The Avengers zmietli konkurencję :rad2: John Carter... nuda. Spider-man... za mało "amazing" ;) Prometeusz... kompletna katastrofa. Jest tak słabo że zaczynam patrzeć z nadzieją na Batmana :haha:
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 06, 2012, 17:48:57 Prometeusz aż tak słabo? Trailery zachęcające, miałem się na to wybrać :D
A z ekranizacjami komiksowymi tak szybko się nie pożegnamy :haha: cała 6 Avengersów ma mieć własne trylogie, a nawet nie wiadomo czy skład się nie zmieni w następnej części; zresztą jak coś przynosi kasę, to po co przestawać? :P Mam nadzieję, że 2 widowiskowe filmy w tym roku mnie nie zawiodą: Hobbit i nowy Batman muszą być świetne :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 07, 2012, 17:15:49 Ja się na Spidermana nawet nie napalam, bo spotkanie z trylogią Raimi'ego zakończyłem na pierwszym filmie, strasznie wg mnie słabym. Niestety, już dawno temu skończyłem 14 lat ;) Jeszcze dwójkę spróbuję zobaczyć, bo ponoć lepsza...
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: sorekar on Lipca 07, 2012, 17:29:15 A mnie Spider-Man się bardzo podobał. Nie sądziłem, że nowy aktor zagra tak dobrze i utrzyma poziom :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 07, 2012, 18:07:22 Ja się na Spidermana nawet nie napalam, bo spotkanie z trylogią Raimi'ego zakończyłem na pierwszym filmie, strasznie wg mnie słabym. Niestety, już dawno temu skończyłem 14 lat ;) Jeszcze dwójkę spróbuję zobaczyć, bo ponoć lepsza... Jeśli się zawiodłeś na filmie Raimi'ego to o nowym nawet nie myśl ;) Zresztą, wiek nie ma tu nic do rzeczy. :P A dwójka jest lepsza, ale jeśli w ogóle Cie Człowiek Pająk nie interesuje to chyba nie ma sensu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 07, 2012, 18:19:42 Trudno powiedzieć, czy mnie interesuje, czy nie. W dzieciństwie oglądałem jakieś tam kreskówki ;) Ostatnio postanowiłem nadrobić zaległości w dziedzinie kina opartego na komiksie, gdyż prócz Batmanów niczego w zasadzie nie znałem, bo mnie te historie jakoś tak nie rajcowały. Ale X-meni, przynajmniej dwie pierwsze części, przypadły mi do gustu. Natomiast Spiderman ani trochę. O wieku wspomniałem, gdyż odnosiłem wrażenie, iż film był kierowany do nastoletniej publiczności.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 07, 2012, 18:38:07 Bo niby te filmy są kierowane do takiej właśnie publiki, ale coraz mroczniejsze się robią, więc kto wie. :)
Ooo, X-meni to dla mnie najlepszy zaraz po Batmanach cykl komiksowo-filmowy. I też jest to jeden z niewielu przypadków, kiedy każda kolejna część jest lepsza od poprzednika. :P Natomiast jeśli chodzi o filmy marvelowskie ( superbohaterskie, komiksowe) to super wykonana jest historia drużyny Avengersów. Najpierw większość teamu dostała osobne filmy, w których dało się wyłapać sceny łączące, potem wspólny film. W przygotowaniach kontynuacje i filmów "jednobohaterskich" i drużynowych, a chodzą plotki że Spider też ma wkroczyć. Robi się z tego całkiem zagmatwana historia , zobaczymy jak ( i przede wszystkim kiedy) się to skończy. :) Minus jest tylko taki że niektóre z tych filmów robione są na szybko i nie przezentują się zbyt dobrze :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 07, 2012, 22:56:16 Ooo, X-meni to dla mnie najlepszy zaraz po Batmanach cykl komiksowo-filmowy. I też jest to jeden z niewielu przypadków, kiedy każda kolejna część jest lepsza od poprzednika. :P Tu się nie zgodzę :) Dwójka jest lepsza od jedynki, to fakt. Ale trójka to już mocno taka sobie była. Przede mną już tylko film o Wolverine i ten ostatnio, gdy Magneto jeszcze młody był ;) Jeśli o "Spider-Mana" idzie, to i rywal jakiś taki nieciekawy, i ten wątek miłosny... I'm too old for this stuff ;) Avengersów zobaczę, jak poznam bohaterów w filmach im poświęconych :) Bo tak to się mogę pogubić, kto jest kim i tak dalej ;) Swoją drogą jesteście w stanie wypisać chronologicznie, jakie filmy o tych postaciach powstawały? Bo się trochę w tym pogubiłem... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 08, 2012, 08:34:44 Tu się nie zgodzę :) Dwójka jest lepsza od jedynki, to fakt. Ale trójka to już mocno taka sobie była. Przede mną już tylko film o Wolverine i ten ostatnio, gdy Magneto jeszcze młody był ;) Ten z młodym Magneto jest najlepszy IMO ;) Swoją drogą jesteście w stanie wypisać chronologicznie, jakie filmy o tych postaciach powstawały? Bo się trochę w tym pogubiłem... W USA na jesieni wyjdzie Blu-ray Marvel Cinematic Universe: Phase One - Avengers Assembled w którym znajdą się następujące fimy: Iron Man (2008) The Incredible Hulk (2008) Iron Man 2 (2010) - Tutaj pojawia się Natalie Rushman aka Natasha Romanoff aka Black Widow :) Thor (2011) - A tu pojawia się Hawkeye ;) Captain America: The First Avenger (2011) The Avengers (2012) ... i w tej kolejności jak obejrzysz to się nie pogubisz ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 08, 2012, 08:50:15 Dzięki Ci, dobry człowieku ;)
A co z "Hulkiem" Anga Lee? To zupełnie niezależna od tej nieformalnej serii rzecz? I czy takich "niezależnych" rzeczy jest więcej - licząc tylko filmy w miarę nowożytne? Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 08, 2012, 09:06:54 No niby ten Hulk z 2008 roku to jest taki luźny sequel tego z 2003 ;) Ale tak naprawdę to jest taki mini reboot :haha: Inne filmy z logo Marvela na razie nie łączą z The Avengers... (nie wiem jak jest z nowym Spider-Manem, może tam już kombinują jak połączyć obie serie) ale to tylko kwestia czasu aż pojawi się coś w rodzaju The Ultimate Mega Super Hiper Avengers of the Universe gdzie pojawią się wszcy komiksowi bohaterowie na raz :haha: ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 08, 2012, 09:13:49 Och, tego to można być praktycznie rzecz biorąc pewnym :)
Tymczasem znalazłem odpowiedź na swoje pytanie w necie: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_films_based_on_Marvel_Comics Sporo tego ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 08, 2012, 09:17:03 To może zacznij od DC, lista jest trochę krótsza ;)
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_films_based_on_DC_Comics Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 08, 2012, 09:20:25 Ha, o tym też pamiętam ;) I zamierzam rozpocząć od "Supermana", którego nigdy nie widziałem :D Ale ze świata DC to przynajmniej wszystkie nowożytne Batmany widziałem, więc oglądania stosunkowo mało.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 08, 2012, 11:44:31 Tu się nie zgodzę :) Dwójka jest lepsza od jedynki, to fakt. Ale trójka to już mocno taka sobie była. Przede mną już tylko film o Wolverine i ten ostatnio, gdy Magneto jeszcze młody był ;) Ten z młodym Magneto jest najlepszy IMO ;) Ja już się pogodziłem z faktem, że większość nie lubi 3 części, ale ja mam do niej ogromny sentyment i chyba dlatego tak to wywyższam. Ten z młodymi mutantami też jest dobry, w Wolverinie spadek formy troche, ale też ogląda się świetnie :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 08, 2012, 12:28:20 Trójka jest dla mnie słaba z jednego zasadniczego powodu: niezbyt elegancko rozstano się tam z różnymi fajnymi bohaterami, w zamian wprowadzono mnóstwo nowych postaci, w przedstawieniu których brakuje jakiejś elementarnej głębi - ot, grunt, żeby działo się szybko i dużo.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 08, 2012, 12:52:16 niezbyt elegancko rozstano się tam z różnymi fajnymi bohaterami Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) w zamian wprowadzono mnóstwo nowych postaci, w przedstawieniu których brakuje jakiejś elementarnej głębi Tu się muszę z Tobą zgodzić. Mnóstwo nowych mutantów mamy w 3 części, z czego chyba o 3-4 dowiadujemy się czegokolwiek poza mocą. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lipca 27, 2012, 17:33:14 Syn marnotrawny
Wczoraj obejrzałem bo lubię czasami taki film obejrzeć. W tym filmie znajdziemy dobrze zrobioną choreografie walk, ponieważ jest to film z przyjaciółmi Jackie Chana - Sammo Hungiem i Biao Yuenem. Oczywiście nie mogło zabraknąć humoru niekiedy głupkowatego. Oglądało mi się przyjemnie. Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Sierpnia 25, 2012, 21:47:18 Miliony Madigana
Obejrzałem wczoraj właśnie tą komedie z Dustin Hoffmanem, która okazała się przyjemnym, lekkim i zabawnym filmem. W filmie znajdziemy wiele zabawnego i absurdalnego humoru z fajną kreacją ciapowatego Dustina Hoffmana jako inspektora skarbówki. Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Sierpnia 30, 2012, 13:04:50 Druhny (2011)
Niby babski film, niby o przygotowaniu do ślubu, niby nie dla mnie. A jednak błąd :) Film jest często chamski, humor jest niewyszukany i dość wredny (podobny do tego z Kac Vegas), bohaterki filmu są charakterystyczne i każda z nich ma jakieś odchylenia. No i jest jeszcze Kristen Wiig. Czyli jedna z takich aktorek, która mogłaby tylko stać przed kamerą przez 1,5h i nic nie robić a mi by się podobało. Ma kobieta charyzmę i przyciąga do siebie wzrok. A na deser jest jeszcze Rose Byrne :) Z seansu jestem zadowolony. 2 godziny luźnej komedii bez zbędnego lukru czy ugładzania. Jak ktoś chce się rozerwać i wyłączyć myślenie na jakiś czas to ten film jak najbardziej pomoże. 6,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 31, 2012, 13:07:37 Pamięć Absolutna / Total Recall (2012)
Nie spodziewałem się cudów, może dlatego bardzo się nie rozczarowałem. Film jest solidny, nie ma dłużyzn, między scenami akcji są mniej więcej trzy minutowe przerwy :D Wszystkie najważniejsze momenty z filmu z 1990 roku można zobaczyć i w tym filmie ;) Wizualnie nastąpiła jednak spora zmiana, wszystko wygląda tak jak przystało na film robiony w 2012 roku przy pomocy najlepszych komputerowych speców od efektów. Świat przedstawiony w nowej wersji robi wrażenie, widać że na to wyłożono większość pieniędzy. Jedno miasto w tej wersji bardzo przypomina to z Blade Runnera. Deszcz, przeludnione ulice, wszędzie neony reklamowe... takich podobieństw do innych filmów na podstawie Dicka jest więcej. Roboty jak te z I, Robot. Samochody podobne do tych z Minority Report... itd. Nawet to fajny pomysł żeby połączyć to wszystko w jednym filmie ;) A teraz co mi się nie podobało... Szkoda że zrezygnowano z Marsa :( Nie ma też mutantów (oprócz jednego mrugnięcia okiem do fanów ;) ). Zapomnijcie też o brutalnych momentach z oryginału... sceny w których Arnie zasłania się zmasakrowanym ciałem i kosi przeciwników to już przeszłość. Film jest idealnie skrojony pod widza PG-13 :( Nie ma też takiego luzu jak wersja z Arnoldem. Brakowało mi tych głupich tekstów :haha: Ocena 6/10. Aha i po wyjściu z kina pozostaje w głowie jedno pytanie... Która z nich jest gorętsza, Kate czy Jessica?? Ciężko się zdecydować ;) --------------------------------- Królewna Śnieżka i Łowca / Snow White and the Huntsman (2012) Wymieszać "Władcę Pierścieni" z "Legendą" i szczyptą "Willow"... i mamy nową Królewnę Śnieżkę ;) Pierwsza godzina, super. W drugiej połowie film traci rytm i robi się bardzo nierówny. Najjaśniej ze wszystkich błyszczy Charlize Theron. Jest po prostu świetna. K-Stew, dziewczyno, patrz i ucz się, tak grają najlepsi z najlepszych... Błagam, ucz się :P Thor też by mógł już pokazać coś nowego, bo powoli staje się nudny ;) Duże plusy za scenografię i zdjęcia. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Września 02, 2012, 13:33:04 Pierwsza godzina, super. W drugiej połowie film traci rytm i robi się bardzo nierówny. A wiąże się to wszystko z ilością czasu występowania Charlize na ekranie :) W pierwszej połowie filmu było jej sporo i było prześwietnie, potem bóbr zajął większość czasu antenowego i już nie było tak różowo :( Charlize po raz kolejny pokazuje, że nie tylko jest przepiękna ale i niesamowicie utalentowana. W "Śnieżce" zjada wszystkich innych aktorów na śniadanie pokazując, że to nie ta liga. Bez jej postaci film byłby o wiele słabszy. Nie wiem czy byłby w ogóle zjadliwy. Jest po prostu świetna. K-Stew, dziewczyno, patrz i ucz się, tak grają najlepsi z najlepszych... Błagam, ucz się :P Dołączam się do prośby. Dodatkowo: Kristen zamykaj czasami buzie, to nie boli :) Ogólnie film nie jest zły :) Zrobiony jest dobrze, jest klimatyczny, ciekawie opowiada i zmienia historię znaną przez wszystkich. I co z tego, że człowiek tym razem kibicuje złej królowej :D Taki urok tego filmu :) 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 02, 2012, 14:17:58 potem bóbr zajął większość czasu antenowego i już nie było tak różowo :( He he... bóbr. Dobre :haha: Najsmutniejsze jest to że mówi się o spin-offie dla Łowcy... a tak naprawdę to tylko Ravenna-Charlize zasługuje na osobny film :rad2: I z chęcią bym taki film obejrzał :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Września 02, 2012, 16:13:17 a tak naprawdę to tylko Ravenna-Charlize zasługuje na osobny film :rad2: I z chęcią bym taki film obejrzał :) spinn-off z Ravenną? (http://saladsocial.com/wp-content/uploads/2012/08/shut-up-and-take-my-money11.jpeg) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Września 30, 2012, 13:38:41 Terminator : Ocalenie. Seria Machinima - krótkie odcinki o Blair Williams i jej walce przeciwko robotom. Dobrze zrealizowane animacja, ale gdy robi się coraz ciekawiej to się szybko kończy. Ocena 6/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Października 07, 2012, 21:31:58 21 jump street
Kolejna glupkowata amerykańska komedia, ale...taka na niedzielne przed/popoludnie, przyjemne jak ktos cos takiego "lubi", było naprawde kilka śmiesznych momentów. Całkiem spoko 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Października 19, 2012, 00:42:13 Kilka ostatnio obejrzanych filmów:
Morze Północne, Teksas (Noordzee, Texas) [2011] Ładny film o miłości dwóch nastoletnich chłopców, przedstawionej bez żadnych szokujących scen czy sensacyjnego zacięcia, jakie towarzyszy często tematyce gejowskiej miłości. Przyjemnie się oglądało, choć fabuła porywająca szczególnie nie była, mam wrażenie, że dało się powiedzieć coś więcej takim filmem. Ale ogólnie na plus, dałem 7/10. WALL-E [2008] Kapitalna animacja (Disney/Pixar), do której podchodziłem bardzo długo, a zrobiła na mnie jak najlepsze wrażenie. Główny bohater błyskawicznie budzi sympatię, post-apokaliptyczne klimaty z początku filmu wciągają, emocjonalnie też jest z każdą minutą coraz lepiej. Każdemu, kto lubi animację i jeszcze nie widział - bardzo polecam! mocne 8/10 Zbrodniczy kochankowie (Les Amants criminels) [1999] Moje pierwsze podejście do Ozona, niestety lekkie rozczarowanie. Trochę bałaganiarska fabuła, kiepsko umotywowana zbrodnia, generalnie głupia historia... scena erotyczna pod koniec ładna, a poza nią naprawdę nie wiem za co miałbym jeszcze pochwalić ten film. 5/10 i to słabe Basen (Swimming Pool) [2003] Kolejny Ozon i tym razem zdecydowanie lepszy. Niby nic odkrywczego, ale lekko dałem się zaskoczyć ostatecznym obrotem sprawy, kapitalna rola Charlotte Rampling, bardzo fajnie to wszystko sfilmowane... Być może film stanowi trochę taką wprawkę, ale jednak oglądało mi się go bardzo przyjemnie, nie nudziłem się ani przez chwilę, opowieść bardzo mnie wciągnęła. Wobec tego polecam i daję zupełnie zasłużone 7/10. Ken Park [2002] Szokujący - to chyba dobre określenie. Studium przeróżnych patologii, momentami wpada to niemal w groteskę (rodzinny obiad z udziałem Shawna i jego dziewczyny). Opowiada o nastoletnich dzieciakach, ich rodzinach, życiu, marnym dość losie... Porusza przeróżne problemy, łącznie z molestowaniem seksualnym. Pełen odważnych scen (zdecydowanie, tylko dla dorosłych), albo zniesmaczy i odrzuci, albo nieźle da po twarzy. Ludzie i samo życie potrafią być zatrważające i ten film pokazuje to w bardzo nieprzyjemny sposób. Mam mieszane uczucia, ale skłaniam się jednak ku temu, że tak wiele tu bolesnej prawdy, że warto ten film pochwalić, dlatego 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 28, 2012, 09:16:54 The Amazing Spider-Man (2012)
"Amazing" w tytule to chyba jakaś pomyłka :P Nic w tym filmie nie jest "amazing". Historia, to ta sama zdarta płyta. Zdjęcia, muszą być obowiązkowo mroczne (bo w Batmanie są :haha: ). 30 latkowie grają licealistów, koszmar. Efekty nie-specjalne, najefektowniejszą scenę można zobaczyć w zwiastunie :pff2: Muzyka... piękna tylko zupełnie nie pasująca do tego filmu :roll: Najdroższe romansidło dla nastolatek wszech-czasów... eeehh. 4.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Października 28, 2012, 22:16:21 No, idealnie potwierdziłeś moje zdanie z paru postów wcześniej HAL :D Też uważam, że film jest cienki; typowy przykład, gdzie po super efektownym zwiastunie dostajemy marny brak zaskoczenia :P
A ja wczoraj obejrzałem sobie super film, i tak się zastanawiam czy nie wart własnego tematu, ale chyba mało osób go oglądało. Sleuth - Pojedynek (2007) Kapitalne widowisko, intrygujące, wciągające i zaskakujące. Film rozdzielony tylko na 2 aktorów i obaj dali z siebie wszystko. O tym, że Caine to świetny aktor chyba nikogo nie trzeba informować, ale Jude Law zagrał FANTASTYCZNIE, miał obłęd wypisany na twarzy. Wrażenie na mnie zrobił ogromne. Ogólnie cały film opraty na dialogach, rzadko mi się zdarza, żebym aż tak bardzo myślał na filmie i analizował każde zdanie wypowiadane przez bohaterów. Podczas oglądania czuć napięcie, niepewność, co się za chwilę stanie, kto wygra tytułowy pojedynek. I chociaż zakończenie nie przekonało mnie do końca, to jako całość film jest naprawdę świetny. 8, może nawet po namyśle 9/10. Polecam każdemu :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 01, 2012, 13:54:23 To i ja dorzucę parę groszy do tematu The Amazing Spider-man
Film na poziomie poprzedniej trylogii czyli 4,5-5/10. Nic ciekawego co by można wspominać na tydzień po seansie. Plus niewykorzystany potencjał posiadania Emmy Stone w obsadzie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 01, 2012, 14:19:23 Plus niewykorzystany potencjał posiadania Emmy Stone w obsadzie. I jeszcze przez ten głupi film zrobiła się na blond... skandal!! ;) W rudych jej tak ładnie, ona powinna grać Mary Jane :rad2: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Listopada 01, 2012, 15:00:53 Wczoraj oglądałem film pt. Kowboje i obcy. Główną rzeczą, która zachęciła mnie do włączenia go, są nazwiska odtwórców głównych ról: Daniel Craig i Harrison Ford. Dodatkowym zaskoczeniem był występ Olivii Wilde, odtwórczyni roli "Trzynastki" w Dr. House.
Cytat: Opis dystrybutora za: Filmweb Rok 1873. Teren Arizony. Na pustyni w pobliżu miasteczka Absolution pojawia się obcy przybysz (Craig). Niczego nie pamięta ze swej przeszłości, a na przegubie ma dziwny, metalowy przyrząd. Mieszkańcy miasteczka są wrogo nastawieni do nieznajomego, a miastem pełnym strachu rządzi pułkownik Dolarhyde (Ford). Ale Absolution doświadczy strachu z niczym nieporównywalnego, gdy zostanie zaatakowane prosto z nieba przez obcych agresorów. Poruszając się z niesamowitą prędkością i oślepiając jasnym światłem porywają bezradnych mieszkańców Absolution, którzy nigdy nie zetknęli się z czymś tak strasznym. Nieznajomy, którego chcieli się pozbyć, jest ich jedyną nadzieją. Powoli przypomina sobie, kim jest i gdzie był, i odkrywa, że zna tajemnicę, która da ludziom szansę na walkę z obcymi siłami. Z pomocą niezwykłej kobiety o imieniu Ella (Wilde), organizuje zbrojny oddział, składający się z ludzi Dolarhyde'a, Apaczów i przestępców, wyjętych spod prawa. Zjednoczeni wobec wspólnego wroga, przygotowują się do ostatecznej walki o przeżycie. Jeśli o mnie chodzi, to film oglądałem z nieukrywaną przyjemnością. Sam pomysł połączenia Dzikiego Zachodu z ufoludkami był niezły, wykonanie również stało na poziomie. Momentami film przywodził na myśl Wojnę Światów Spielberga, kiedy indziej Dzień niepodległości Emmericha. Biorąc pod uwagę tytuł, zawartość i konwencję filmu (co tu ukrywać - lekko "jajcarska"), otrzymuje całkiem dobre (ale nie jakieś nadzwyczajne) kino rozrywkowe. Nic, tylko wziąć popcorn, colę i na dwie godziny zapomnieć o wszystkim :D 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 04, 2012, 09:33:55 Savages (2012)
Ten film to mógł być wielki powrót starego mistrza ;) Niestety Stone nie miał odwagi zakończyć tego filmu w odpowiednim momencie. Oliver Stone się przestraszył!! Kiedyś to widzowie bali się jego filmów a teraz wygląda na to że Stone przestraszył się widzów. Koniec świata :D Przez dwie godziny funduje nam niezłe, mocne kino w swoim stylu... i przekreśla to wszystko w (podwójnym) finale. W efekcie zamiast udanej, hardcorowej wersji Butcha Cassidy... z mega-nihilistycznym finałem, powstał niewarty tematu film rozmaity :P Eeehh 6/10 a mogło być co najmniej 8 ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Listopada 05, 2012, 15:59:50 Kiedyś do magazynu Sfera była dołączona płytka z krótkimi filmami między innymi znajdował się tam Ślepy tor.
Dzisiaj postanowiłem obejrzeć krótkometrażówkę o Batmanie pod tytułem Batman : Dead end. Zrobiona została bardzo fajnie i spotykamy w niej Jokera oraz dwoje znanych postaci czyli Obcych oraz Predatorów. Chociaż to krótki metraż to została dobrze zagrana i posiada mroczny klimat. Szkoda, że trwała tak krótko. Ode mnie 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Listopada 08, 2012, 20:00:45 Właśnie wróciłem ze swojego pierwszego w życiu filmu w 3D :rad2:
Silent Hill 2 Film jest kontynuacją obrazu z 2006 roku, będącego adaptacją popularnego konsolowego horroru z Japonii. Cytat: Za: Filmweb Heather Mason przez całe życie ucieka przed niebezpiecznymi siłami, których nie może wytłumaczyć. W dniu swoich osiemnastych urodzin nawiedzona kolejnymi koszmarami i zniknięciem ojca, odkrywa że nie jest osobą, za którą się dotychczas uważała. To odkrycie wprowadza ją w głąb świata pełnego demonów. Jeżeli ich nie przezwycięży, utknie w Silent Hill na zawsze. Cóż mogę od siebie napisać... SH 2 niezmiernie mi się spodobał. Fabularnie powiązany jest z pierwszą częścią nie tylko rolą Seana Beana, ale licznymi retrospekcjami. Pomimo wytłumaczenia pewnych kwestii dla osób nieznających pierwszej części filmu, wydaje mi się co najmniej pożądana znajomość poprzedniczki. Choćby dla lepszego rozeznania wśród niektórych postaci czy wydarzeń. A jak odebrałem sam film? Mówiąc wprost... wgniótł mnie w fotel. Nie tylko dlatego, że był w 3D (aż człowiek chciał łapać płatki śniegu na ekranie :D), ale przede wszystkim dlatego, że jestem od lat oczarowany grą Silent Hill. Gdy lata temu dowiedziałem się, że planowana jest jej ekranizacja byłem w(piekło)niebowzięty. Pewnie moja opinia, jako fana gry, nie będzie zbyt obiektywna, ale w porównania np. do filmowego Resident Evil film nie epatuje bezsensowną rzezią. Wszystko jest niezwykle mroczne, sugestywne i klimatyczne. Nie ma w tym żadnego kiczu. Nawet finałową walkę (ciut naciągniętą na potrzeby filmu ;)) oceniam pozytywnie. Moja ocena to zdecydowane 11/10 :diab9: (naturalnie nie każdy może się z tym zgodzić, ale ja po prostu kocham Silent Hill) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 10, 2012, 17:46:44 Ja się wstrzymałem z pójściem do kina na nowe Silent Hill. Naczytałem się tyle negatywnych opinii, że mi się odechciało. A tu proszę bardzo pozytywna opinia.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 11, 2012, 10:23:20 Mi się nie podobała pierwsza część, więc nie mam czego w kinie szukać :haha:
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Listopada 11, 2012, 14:27:35 Mi się nie podobała pierwsza część, więc nie mam czego w kinie szukać :haha: Zakładając, że z grami nigdy nie miałeś kontaktu to wcale się nie dziwię takiej opinii. Sam nie wiem czy pierwszy filmowy SH spodobałby mi się gdybym nie znał pierwowzoru. Uniwersum SH jest dość skomplikowane, a pierwsza część filmu wiele elementów po prostu wprowadzała bez wyjaśniania nieobeznanym o co właściwie chodzi :) Ja ostatnio widziałem Szpiega (2011) Bardzo dobrze zagrany, oparty na dialogach film szpiegowski. Niby dużo się nie dzieje, a mimo to film potrafi trzymać w napięciu i zaciekawić widza. Jak ktoś nie widział to polecam. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 12, 2012, 08:20:50 Zakładając, że z grami nigdy nie miałeś kontaktu to wcale się nie dziwię takiej opinii. Sam nie wiem czy pierwszy filmowy SH spodobałby mi się gdybym nie znał pierwowzoru. Uniwersum SH jest dość skomplikowane, a pierwsza część filmu wiele elementów po prostu wprowadzała bez wyjaśniania nieobeznanym o co właściwie chodzi :) Twoje założenie jest całkowicie słuszne :) Rozumiem, że film jest dla fanów gry, ale mimo wszystko odnoszę wrażenie, iż powinno się go zrobić w taki sposób, by osoba nieobeznana z całym uniwersum, jednak jakoś się w tym wszystkim połapała. Dla mnie film rzeczywiście wydał się niezmiernie bełkotliwy :) Ja ostatnio widziałem Szpiega (2011) Bardzo dobrze zagrany, oparty na dialogach film szpiegowski. Niby dużo się nie dzieje, a mimo to film potrafi trzymać w napięciu i zaciekawić widza. Jak ktoś nie widział to polecam. Rzeczywiście, ciekawy film. Pamiętam, że włączyłem go w środku tygodnia, gdy byłem cokolwiek zmęczony, myśląc sobie: zobaczę sobie jakąś historię szpiegowską ;) Tymczasem film jest dosyć trudny w odbiorze, ileś tam razy musiałem się cofać, by raz jeszcze wczytać się w dialogi. Ciekawy jest też klimat. No i Gary Oldman, który ostatnio coraz częściej grywa postacie ciche, skryte (podobnie w Batmanie), co fajnie kontrastuje z jego rolami szaleńców z przeszłości. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Listopada 17, 2012, 22:08:21 Skarbonka
Komedia z Tomem Hanksem i Shelley Long opowiadająca o zakupie pewnego domu, który dosłownie się rozpada :D. Przyjemny i zabawny film w sam raz do obejrzenia oraz poprawy humoru :). Ocena 7/10. Halo : Legenda Osiem krótkometrażówek osadzonych w historii z gry komputerowej. Dobrze zrobione i z ciekawą choć są krótkie historią. Oglądałem z przyjemnością :). Ocena 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Listopada 18, 2012, 03:47:56 Miłość (Amour) [2012]
Nie chcę spojlerować, więc napiszę tylko krótko, że seans zupełnie mnie wykończył. Film opowiada o starości w naturalistyczny sposób, jest niesamowicie powolny, statyczny, wręcz kontemplacyjny (oszczędny bardzo w formie, ostrożny z muzyką, nie starający się powiedzieć zbyt wiele w dialogach). A mimo to emocjonalnie niszczy. Osobiście osobom wrażliwym, bądź mającym problem z trudnościami związanymi z ogólnie pojętą starością - nie polecam, bo może dobić. Oceniam wysoko, ale jakbym wiedział na co idę, to nie wiem, czy bym poszedł, bo nie wiem czy potrzebuję tego typu wrażeń. 8/10 Nagi instynkt (Basic Instinct) [1992] Tak, dopiero teraz nadrobiłem. Strasznie amerykański, bardzo przerysowany i momentami dość tandetny, ale gdzieś w pewnym momencie, po dłuuugich staraniach naprawdę mnie wciągnął, Sharon Stone wreszcie zrobiła się przekonująca, a fabułą zaplątała na tyle, że jednak nie żałuję tego seansu. Jakimś cudem udało mi się uchować po dwudziestu latach od premiery bez rujnujących zabawę spojlerów i to uratowało pewnie sprawę. Film jest bardzo tendencyjnie kręcony - w tym sensie, że widać nieustannie, jak bardzo jest adresowany do facetów i pod nich kręcony, co niestety trochę razi, bo bywa nachalne. Ale ogólnie warto zobaczyć i wiedzieć o co tyle szumu. 7/10 (takie mocne siedem) But Manitou (Der Schuh des Manitu) [2001] Nie sądziłem, że kiedykolwiek powiem coś takiego, ale nadszedł ten moment: jedyną zaletą tego filmu jest dekolt głównej postaci kobiecej (granej przez niejaką Marie Bäumer, poza tym urodą jakoś specjalnie w sumie nie powalającą). Gdyby nie to, że jest od czasu do czasu czym zająć wzrok, to chyba nie dotarłbym do końca (z własnej inicjatywy tego nie oglądałem wybór znajomych). Nie polecam, głupie śmiertelnie i niestety nie śmieszne. 2/10 (bardzo naciągane) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Listopada 21, 2012, 17:13:31 Paul - film z Peggiem i Frostem, który bawi od początku. Zresztą sam Paul wnosi wiele zabawy do filmu dzięki swoim tekstom. Aktorsko został zagrany znakomicie i oglądając bawiłem się bardzo dobrze :). Polecam. Ocena 8/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Listopada 21, 2012, 19:20:10 Nagi instynkt (Basic Instinct) [1992] Kilka lat temu widziałem Basic Instinct i bardzo mi się podobał. Chyba nie będzie przesady, jak powiem, że ten film jest po prostu kultowy. Nigdy nie zapomnę, jak go sparodiowano w Hot Shots 2 :DTak, dopiero teraz nadrobiłem. Strasznie amerykański, bardzo przerysowany i momentami dość tandetny, ale gdzieś w pewnym momencie, po dłuuugich staraniach naprawdę mnie wciągnął, Sharon Stone wreszcie zrobiła się przekonująca, a fabułą zaplątała na tyle, że jednak nie żałuję tego seansu. Jakimś cudem udało mi się uchować po dwudziestu latach od premiery bez rujnujących zabawę spojlerów i to uratowało pewnie sprawę. Film jest bardzo tendencyjnie kręcony - w tym sensie, że widać nieustannie, jak bardzo jest adresowany do facetów i pod nich kręcony, co niestety trochę razi, bo bywa nachalne. Ale ogólnie warto zobaczyć i wiedzieć o co tyle szumu. 7/10 (takie mocne siedem) 9/10 But Manitou (Der Schuh des Manitu) [2001] Z tym wpisem zaskoczyłeś mnie niesamowicie :o Toż to jedna z najlepszych komedii, jakie dane mi było zobaczyć. Wystarczy wspomnieć, że to film niemiecki parodiujący... Winnetou, stworzonego przez Niemca :haha: Film jest, jaki miał być i spełnia swoją rolę - niemieckiej komedii parodiującej jedną z najsłynniejszych postaci stworzonych przez niemieckiego pisarza. Mało tego. Kiczowatość tego filmu do świadomy (tak mi się wydaje) ukłon w stronę spaghetti westernów. Po prostu geniusz :DNie sądziłem, że kiedykolwiek powiem coś takiego, ale nadszedł ten moment: jedyną zaletą tego filmu jest dekolt głównej postaci kobiecej (granej przez niejaką Marie Bäumer, poza tym urodą jakoś specjalnie w sumie nie powalającą). Gdyby nie to, że jest od czasu do czasu czym zająć wzrok, to chyba nie dotarłbym do końca (z własnej inicjatywy tego nie oglądałem wybór znajomych). Nie polecam, głupie śmiertelnie i niestety nie śmieszne. 2/10 (bardzo naciągane) 10/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Listopada 22, 2012, 02:37:51 A niech sobie będzie świadomy ukłon, po prostu do mnie ten typ humoru kompletnie nie trafił. Ja potrafię się śmiać z wielu rzeczy, ale tutaj rozbawiły mnie ze dwa teksty Indianina geja i akcja z rzygającym koniem. Trochę mało jak na 1,5 godziny filmu.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 22, 2012, 08:46:07 Nigdy nie zapomnę, jak go sparodiowano w Hot Shots 2 :D Taa, beaver shot ;) Ale to było "Loaded Weapon", a nie "Hot Shots" :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 22, 2012, 09:59:09 But Manitou, nigdy nie dałem rady obejrzeć do końca :haha: Dlatego oceny nie wystawiam, ale strasznie to głupie :D Natomiast Nagi Instynkt oglądałem wielokrotnie :roll: Moja ocena to mocne 8/10, dryfujące z upływem lat w stronę 9 ;) Film legenda. W mojej opinii, szczytowe osiągnięcie w gatunku tzw. thrillera erotycznego, który dzięki temu filmowi miał się w latach 90' bardzo dobrze... a teraz właściwie przestał istnieć :(
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Listopada 22, 2012, 15:23:05 Nigdy nie zapomnę, jak go sparodiowano w Hot Shots 2 :D Taa, beaver shot ;) Ale to było "Loaded Weapon", a nie "Hot Shots" :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 22, 2012, 23:22:21 A, tego nie pamiętam, bo drugiej część HS nie odświeżałem sobie ostatnio :)
W "Loaded Weapon" była z kolei parodia słynnej sceny przesłuchania, z przekładaniem nóg Sharon i tak dalej. No i w momencie szczytowym na krześle, zamiast blondyny, pojawił się bóbr i tabliczka z napisem "słynne ujęcie bobra" czy coś w ten deseń ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Listopada 23, 2012, 10:06:12 Przesłuchanie było też w HS (tak coś kojarzę, tylko nie wiem, w której części). Jak klientka siedziała na krześle i przekładała nogę na nogę, to stawy skrzypiały jej, jak drzwi w starej szafie ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Grudnia 02, 2012, 16:13:16 Dzisiaj obejrzałem film Mela Brooksa Historia świata, część 1. Troszkę brakuje może do najlepszych jego filmów, ale oglądałem i bawiłem się fantastycznie. Sam Mel Brooks zagrał kilka postaci ważnych dla historii w znakomity sposób. Historia dzieje się od czasów prehistorycznych po przez osadzenie również w czasach rzymskich, podczas inkwizycji i rewolucji francuskiej. Wszystko przedstawione w ironiczny i absurdalny sposób. Ocena 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 02, 2012, 16:22:20 Widziałem ten film przed laty i wydaje mi się, że najlepszy jest początek :) Chociażby "ceremonie pogrzebowe były zazwyczaj krótkie" ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Grudnia 16, 2012, 12:36:38 Wczoraj obejrzałem film z 1977 roku Zabijaka z Chuckiem Norrisem. Fajny film akcji chociaż może dzisiaj się trochę zestarzał. Fabuła może nie zaskakuje bo mamy motyw zemsty i poszukiwanie brata bohatera co wiąże się z pojedynkiem - Chuck kontra reszta miasteczka :D. Czasami jest nawet zabawnie i nawet jest dobrze zrealizowany. Ocena 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 28, 2012, 10:42:15 Dredd [2012]
Przy "Sędzia Dredd" ze Stallone, to ten film jest wręcz arcydziełem :haha: Fajny pomysł na zamknięcie akcji w jednym mega-budynku. Aktorsko też nie ma jakiś większych wpadek. I naprawdę dałbym temu filmowi bardzo wysoką ocenę gdyby nie marna realizacja. Anthony Dod Mantle (Oscar za zdjęcia do Slumdoga) testował tu chyba jakiś nowy sprzęt i według mnie jest to bardzo marny sprzęt bo momentami jakość obrazu była poniżej wszelkich standardów. Cyfrowe ziarno zasłaniało cały widok :haha: I ja wiem, że dzięki temu ten film ma ten swój specyficzny klimat ale mnie takie rzeczy "wyrywają" z akcji... i denerwują. 6.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 08, 2013, 11:28:52 The Paperboy [2012]
Totalna porażka. Historia bez ładu, wizualny bełkot. Jakimś cudem tylko Nicole Kidman się w tym wszystkim odnalazła... i coś tam nawet zagrała :haha: Cała reszta powinna się wstydzić. I kto przy zdrowych zmysłach powierza główną rolę "aktorowi", którego największym osiągnięciem są filmy High School Musical 1, 2 i 3 :pff6: Ocena: 2/10 Tak mi ten film popsuł humor, że musiałem go natychmiast czymś wymazać i trafiło na... Trouble with the Curve [2012] Pomimo późnej godziny obejrzałem ten film z zaangażowaniem :haha: Historia prosta jak budowa cepa, ale zagrana wiarygodnie. Clint Eastwood starzeje się z klasą :) Amy Adams trzyma film w ryzach i można tylko narzekać, że co to dla niej taka prosta rólka ;) Nawet Timberlake, który od czasu The Social Network nie zagrał nic dobrego, tutaj jest wyjątkowo znośny :rad2: Film poprawił mi humor, więc spełnił swoje zadanie. 6.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Stycznia 18, 2013, 21:00:24 Nie wiem czy ten film nie zasługuje na oddzielny temat, szybciej może twórca, ale na razie piszę tutaj.
Django - Django Unchained (2012) Od dawna na żaden film nie czekałem z taką niecierpliwością i w żadnym nie pokładałem takich nadziei. Na szczęście Tarantino nie zawodzi i Django jest filmem bardzo dobrym, jeśli nawet nie znakomitym :) Pierwsza godzina filmu to absolutne mistrzostwo, wciąga jak odkurzacz; mroczny i nieufny Django i wiecznie uśmiechnięty, cwany Schultz - świetnie zagrane postaci - tworzą naprawdę zgrany duet, przez co żadna scena nie nudzi. Później, gdy pojawia się główny wątek filmu, akcja nieco zwalnia, jak to u Quentina bywa, jednak wydaje mi się, że można było skrócić akcję w Candylandzie, a film nic by na tym nie stracił. Di Caprio bardzo dobry, za to L. Jackson tradycyjnie znakomicie :P Jest mnóstwo krwi (naprawdę mnóstwo, czasami aż przesada :D ), a zakończenie jest satysfakcjonujące. Jak najbardziej polecam wszystkim, chyba że ktoś nie trawi Tarantino :P 9/10 może nawet 9,5 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Stycznia 20, 2013, 03:27:24 Też dziś oglądałem i również sądzę, że Tarantino powinien mieć na tym forum oddzielny wątek.
Film jest znakomity i każdy, kto lubi Quentina powinien się wybrać na ten film do kina i doświadczyć walorów tego filmu w pełni (obraz to wiadomo, ale dźwięk! powala na kolana, podczas scen strzelanin miałem wrażenie jakbym znajdował się w samym środku wydarzeń). No i warto dodać, że Tarantino załatwił sobie w tym filmie kapitalne zejście z planu (nie chcę spojlerować, kto zobaczy, będzie wiedział co mam na myśli). :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Stycznia 20, 2013, 13:08:21 Zabójca - kino akcji gdzie występują Jet Li oraz Jason Stantham zresztą nie pierwszy raz razem. Dobry film sensacyjny z mnóstwem pościgów, strzelanin oraz bijatyk. W nim ciągle coś się dzieje i przyjemnie mi się oglądało. Ocena 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Stycznia 20, 2013, 14:14:59 Lot-Flight (2012) - najnowszy film z Denzelem Washingtonem w roli głównej, który opowiada historię, dramatyczną historię pilota alkoholika, który był za sterami uszkodzonego samolotu, co w efekcie doprowadziło do tragedii, bo samolot się rozbił. Najważniejsze w filmie są: profesjonalizm i problem alkoholizmu. Faktem jest, że Denzel w tym filmie to jedyny pilot, który potrafił wylądować przy małej liczbie ubytku w ludziach (reszta w symulacjach straciłaby wszystkich), ale z tego heroicznego czynu wynika cholerny problem, bo nie był on ani w tym momencie, ani przed startem zupełnie trzeźwy. Cały film jest świetnym dramatem, który pokazuje, że bycie profesjonalistą i bohaterem wcale nie jest łatwe i może prowadzić tylko do natężenia się problemu uzależnienia od wszelkiego rodzaju używek, które pozwalają wytrwać w życiu codziennym. Sam Denzel dla mnie jest genialnym aktorem, który w każdym filmie dość jasno i wyraźnie zaznacza swoją obecność przez profesjonalną i oryginalną grę aktorską, której brakuje wielu domniemanym gwiazdom Hollywood. ;) Ocena 9/10
Drugi film, to już starsza produkcja (ostatnio żyję w przekonaniu, że najlepsze filmy powstały w latach 80. i 90.). Moja lewa stopa to film biograficzny o Christy Brownie, niepełnosprawny chłopcu, który sprawnie posługuje się tylko lewą stopą. Z czasem uczy się mówić, chociaż ciężko mu to przychodzi, to jednak daje radę. Właściwie daje radę ogólnie z życiem i nie sposób mu nie kibicować podczas całego seansu. A fakt, że tylko lewą stopą pisze książkę czy maluje obrazy, mówi sam za siebie. :) Genialna gra aktorska Daniela Day-Lewisa w 100% warta Oskarowej nagrody powinna być zdecydowanie częściej wyświetlana na ekranach TV, niż nieustanne filmy akcji ze strzelaniną czy karate na pierwszym planie. ;) Jeśli ktoś oglądał ubiegłoroczny majstersztyk Nietykalni- Intouchables, to powinien być z tego filmu zadowolony. ;) Ode mnie 10/10. Też dziś oglądałem i również sądzę, że Tarantino powinien mieć na tym forum oddzielny wątek. Zawsze mnie dziwiło, czemu pałający bezgraniczną miłością do Tarantino Stebbins, jeszcze tego nie zrobił. :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 26, 2013, 19:19:31 Lot-Flight (2012) - Ocena 9/10 Mnie aż tak bardzo nie przypadł do gustu :( A bardzo byłem ciekaw jak Zemeckis sobie poradzi po tak długiej przerwie w kręceniu filmów (przez ostatnie lata robił animacje). "Lot" jest filmem dziwnym ;) Jest to studium człowieka uzależnionego od alkoholu i innych używek... a ten feralny lot jest tylko pretekstem do opowiedzenia historii tego człowieka. I tak przez pierwsze 40 minut, Zemeckis się chyba nie mógł zdecydować czy opowiadać o katastrofie czy o pijanym pilocie. Przez tyle minut się zastanawiałem... ale o czym jest ten film?!? :haha: W końcu wszystko się klaruje i już cała akcja skupia się na pilocie. I gdy już przejąłem się całą historią i zacząłem się wciągać... to film się skończył :D Ehhh... Niestety, w mojej opinii, Zemeckis wrócił w średniej formie. Wszystko to już gdzieś w jego filmach było. Katastrofa z "Cast Away" robiła większe wrażenie, chociaż była krótsza... Zeznania przed komisją w Kontakcie były bardziej emocjonujące... itd. Ja daję 6.5/10 Głównie za bardzo dobrą grę Denzela. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 27, 2013, 00:11:24 Silver Linings Playbook (2012)
Pisałem w wątku oscarowym, że będę temu filmowi kibicować aby wywalczył jak najwięcej nagród. Po zobaczeniu "Poradnika..." swojego zdania nie zmieniam. Lubię takie filmy. Bez wybujałego budżetu, na które nie czekają miliony fanów, a które nie dość, że bawią znakomicie to jeszcze przekazują wartości i świetnie ukazują relacje międzyludzkie. W zeszłym roku byli świetni "Spadkobiercy" teraz moim cichym wygranym będzie "Silver Linings Playbook". Dużym atutem jest aktorstwo. Jennifer Lawrence nie zaskakuje bo po "Do szpiku kości" wiadomo, że jest znakomita. Za to Bradley Cooper to ogromna niespodzianka. Nie spodziewałem się, że aktor zaszufladkowany w rolach czysto rozrywkowego kina będzie potrafił zagrać tak dobrze. Jego duet z Jennifer rządzi. Bardzo prawdziwie ukazane uczucia ludzi z odchyłami i po przejściach. Film może nie spodoba się wszystkim ale ja go bardzo polubiłem. 8,5/10 Niemożliwe (2012) Tak to ten film o tsunami. Można by się spodziewać, że poza falą nie będzie mieć dużo do zaoferowania oprócz patetycznych scen pełnych podniosłej muzyki i obrazów mających wylewać z widza łzy całymi wiadrami. Co się rzuca w oczy podczas oglądania? Tsunami i sposób w jaki jest zrealizowane. Już dla tych 10 minut warto zobaczyć ten film. Sceny w wodzie miażdżą swoją siłą oddziaływania. Niesamowicie realistycznie wykonane w przeciwieństwie do "Medium" Clinta Eastwooda. Czasami warto postawić na naturalne środki i nie bawić się tylko za sprawą efektów komputerowych. Kolejnym świetnym punktem filmu (chyba najlepszym) jest Naomi Watts. Zagrała tak prawdziwie, że po zobaczeniu tej robi wziąłbym statuetkę Oscara, przytulił ją i jej ją dał :) Reszta obsady też wywiązała się ze swoich ról bardzo dobrze. Świetne zdjęcia, muzyka, ogólnie wykonanie. Jeden z lepszych filmów katastroficznych jakie widziałem. Jasne zawiera sceny zbędne czy zbyt przeładowane patosem. A i trochę w pewnym momencie siada dramatyzm. Co jednak nie zmienia faktu, że w dość dobry sposób pokazuje to co działo się wtedy w południowej Azji. 7,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Stycznia 27, 2013, 01:22:49 Przed chwilą oglądnąłem The Thing (2011). Spodziewałem się totalnego gniotu, jak większość obecnie powstających filmów, ale nie było tak źle. Film stanowi prequel obrazu Carpentera. Akcja
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 6,5/10 Kilka tygodni temu oglądnąłem również Conana Barbarzyńcę (2011). Wiele dobrego o nim nie napiszę, gdyż zwyczajnie nie warto. Po pierwszym seansie nawet mi się podobał, miał całkiem fajne efekty specjalne i nawet mnie zainteresował. Krótko potem postanowiłem go sobie odświeżyć, gdyż zawsze za pierwszym razem wrażenia są inne, niż po kolejnym seansie. Ten film to porażka :D Słaba fabuła, kolejny czarny charakter chcący rządzić światem, no i Conan próbujący go powstrzymać. Nawet nie oznaczam tego, jako spoilera, bo fabuła filmu jest prosta, jak budowa cepa i przewidywalna do bólu. 4,5/10 Powodowany niezadowoleniem z nowego Conana postanowiłem oglądnąć oryginał z Terminatorem (tfu, ze Schwarzeneggerem). Na pierwszy ogien poszedł Conan Barbarzyńca (1982). Film był wprost genialny. Niesamowity klimat, jeszcze lepsza muzyka i znani aktorzy (James Earl Johne, Max von Sydow). Rewelacja. 9/10 Na następny dzień przerobiłem Conana Niszczyciela (1984). Poza równie dobrą muzyką, film jest generalnie słabszy od pierwszej części. Zupełnie nie podszedł mi taki bajkowy/baśniowy klimat. Poza tym jest całkiem dobrze. Na drobny minus zaliczył bym czarownika towarzyszącego Conanowi - koleś jak rzucał czary, to wydawał dźwięki, jakby... miał problemy z wypróżnieniem :haha: 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 27, 2013, 10:13:42 Również stosunkowo niedawno oglądałem oba klasyczne Conany. Pierwszy ma taką ciężką, mroczną atmosferę i chociaż nie mogę powiedzieć z ręką na sercu, iż naprawdę lubię ten film, to jednak to rzecz stylowa, zaś świat przedstawiony stanowi świetne odzwierciedlenie tego zarysowanego w tekstach Howarda. No i muzyka Basila P. (boję się z pamięci odtworzyć to nazwisko ;)) idealnie pasuje do tego obrazu.
Drugi film to rzecz wyraźnie słabsza, jakaś taka głupkowato-baśniowa. Sama fabuła byłaby o wiele ciekawsza, gdyby dodać do niej nieco więcej mroku. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Stycznia 27, 2013, 11:45:32 Uprowadzona 2 - Taken 2 - pierwsza część była dla mnie dobra, kontynuację oglądało się w miarę dobrze, ale z mocnym przymrużeniem oka. Angaż córki przy wydostaniu i ucieczce jest MOCNO naciągany i przebajerowany, żeby wspomnieć tu chociażby o genialnej jeździe samochodem, jak wyczynowy kierowca, dziewczyny która oblała prawko na parkowaniu równolegle :D :D Ocena 6/10 przy pierwszym oglądaniu myślę, że będzie okej, ale im częściej tym będzie spadać. :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 02, 2013, 19:08:45 Uprowadzona 2 - Taken 2 Ocena 6/10 Nie umywa się to części pierwszej. Pomoc córki była naciągana ale to i tak był dla mnie jeden z lepszych momentów tego filmu. Reszta słabiutka. I sceny akcji zupełnie bez polotu :( Ja dam góra 4/10 ;) Argo (2012) Bardzo, bardzo dobry film :) Przyczepię się tylko do Afflecka/aktora... w tym filmie, po raz kolejny, jest tylko tłem dla innych aktorów, chociaż znów gra główną rolę :haha: Nie miał pomysłu na swoją rolę. Ale za to miał pomysł na film. Jak zwykle role drugoplanowe oddał w ręce wybitnych specjalistów, a sam skupił się na opowiedzeniu tej niesamowitej historii. Realia epoki odtworzono genialnie. Kostiumy, makeup, miejsca akacji... wszystko bardzo realistyczne. W filmie nie ma jakiś niesamowitych scen, których nigdy nikt nie widział. To jest po prostu bardzo solidnie zrobiony film, w starym dobrym stylu (coś jak "Wszyscy Ludzie Prezydenta) :) 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Lutego 02, 2013, 19:10:20 Atlas chmur - cholernie zagmatwany film nawet dla osoby, która zapoznała się wcześniej z literaturą. Dla osób nieczytających wcześniej seans musi być miazgą. Mózg pracuje na najwyższych obrotach. :P Aktorstwo okej, pomysł fantastyczny (ale to nie pomysł reżysera, tylko Mitchella), ale ciężko mi się to oglądało. Z wiadomych przyczyny film oscylował wokół 3 godzin wyświetlania, ale mimo wszystko dla mnie za długo. Jakoś nie potrafię ostatnio oglądać tak długich filmów. Mimo wszystko polecam, po wcześniejszym zapoznaniu się z książką. ;) 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Lutego 03, 2013, 11:57:53 Zgadzam się z HAL9000. Agro jest bardzo dobrym filmem. Na dodatek niesamowicie emocjonującym w końcówce. I choć wszystko bazuje na ogranych schematach (typu bohater zdąża w ostatniej chwili) ogląda się go znakomicie. Świetna obsada i mi nawet Affleck nie przeszkadzał. Skoro kręci takie fajne filmy to niech sobie w nich gra skoro chce :D Dla mnie duże zaskoczenie. Nie wiem kiedy przywyknę do tego, że Affleck robi dobre filmy bo po "Mieście złodziei" też byłem zaskoczony :diab9:
Dla mnie 8/10 Życie Pi Piękny wizualnie film. Brawurowo nakręcony. Ciężko jest zrealizować ciekawy film, w którym przez większość czasu na ekranie widzimy jednego bohatera. Ang Lee udało się to znakomicie. Opowieść przekazana w filmie jest bajkowa, poruszająca i dająca do myślenia. Jak samo zakończenie, które stawia wiele pytań i daje pole wyobraźni. A i bym zapomniał. Znakomicie animowany tygrys, który wygląda jak prawdziwy jest dużym atutem filmu. 8/10 Bestie z południowych krain Kolejny dobry film, w głównej kategorii nominacji do Oscara. Opowieść o Hushpuppy (świetnie zagranej przez młodziutką Quvenzhane Wallis... coż za imię) porusza. Największą zaletą filmu jest jednak ścieżka dźwiękowa. Moim zdaniem najlepszy soundtrack tego roku. Muzyka nie tylko dopełnia film ale i dodaje filmowi żywiołowości. Film polecam bo wart zobaczenia i zapamiętania. 7/10 Moonrise Kingdom Oglądam sobie ten film i tak po 30 minutach myślę: coś mi to wszystko przypomina. I faktycznie film w swojej stylizacji sposobie kręcenia, muzyce niesamowicie przypomina "Fantastycznego Pana Lisa". Dopiero później zwróciłem uwagę, że za Moonrise Kingdom stoi Wes Anderson :diab9: I film jest świetny :D Plejada gwiazd w nietypowych dla siebie rolach, opowieść opowiedziana niczym w kreskówce, wszystko znakomicie wystylizowane i przepełnione świetnym humorem. Nie dziwię się nominacji do Oscara za scenariusz oryginalny. Bardzo polecam. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Lutego 05, 2013, 08:24:15 Flight/Lot
Bliżej mi do opinii Ciasteczkowego, na temat tego filmu. Oglądałem wczoraj i wprost nie mogłem się oderwać. To jest realne, takie lecenie do góry kołami? Jeśli tak, to śmiem twierdzić że na trzeźwo by czegoś takiego nie wymyślił :haha:. Denzel po raz kolejny gra świetnie, wręcz kapitalnie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lutego 06, 2013, 17:46:24 Straszny hiszpański film - spodziewałem się przynajmniej parodii na miarę Strasznego filmu i niestety się zawiodłem. Jakieś to dziwne było i nawet może ze dwa razy się lekko uśmiałem. I tylko tyle. Jedna z ostatnich ról Leslie Nielsena tym razem tylko w małym epizodzie i to też słaby był moment. Ogólnie da się oglądać, ale nie śmieszy jak powinien. Ja nie powrócę bo szkoda czasu na Straszny hiszpański film i wolę sobie coś innego ciekawszego obejrzeć. Ocena 3/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 07, 2013, 22:49:47 Argo
Zgadzam się z przedmówcami :) Niby nic nowego, ale jak to się ogląda! Gdy na pół godziny przed końcem zerknąłem, ile jeszcze zostało, aż jęknąłem, że aż tyle będę się musiał denerwować :D Film bardzo zwarty (nie zdziwię się, jeśli będzie Oscar za montaż), z odpowiednio stopniowanym napięciem, dobrze zagrany, nie pozbawiony humoru (duet Goodman & Arkin). Faktycznie, realia epoki odtworzono wzorcowo. Zresztą pierwsza faza napisów końcowych to porównanie prawdziwych zdjęć z tymi z filmu - naprawdę świetna robota. Co do Afflecka... mi nie przeszkadzał. Grał bardzo oszczędnie, co do tego typu postaci akurat pasowało. I naprawdę nie zdziwi mnie, jeśli to Argo zgarnie najważniejszą statuetkę. Może faktycznie, jak napisał HAL9000 w innym wątku, Amerykanie są zmęczeni wojną i chcą myśleć pozytywnie, ale Argo to w gruncie rzeczy bardzo optymistyczna patriotyczna pigułka, zwłaszcza, że to film na faktach. Współpraca dwóch rządów, bohaterski agent CIA, rozwiązanie problemu bez rozlewu krwi, końcowy sukces - to wszystko sprawia, że w niejednym członku Akademii prędzej zakwitnie myśl "I'm proud to be an American", niż "Argo, fuck yourself" ;) 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 09, 2013, 08:42:44 The Master (2012)
Mieszane uczucia. Z jednej strony mamy pięknie sfotografowany i zagrany film. Z drugiej, momentami nudny i okropnie zagmatwany film :D Skojarzenia z dziełami Kubricka, jak najbardziej na miejscu :) Za dwadzieścia lat ten film będzie miał rzeszę fanatycznych wyznawców, którzy będą pisać książki o pojedynczych klatkach z tego filmu :haha: I może o to chodziło Andersonowi :rad2: Ja na razie daję 7/10. Kiedyś obejrzę jeszcze raz i pewnie bardziej mi się spodoba. Ze wszystkich filmów PTA, ten był najmniej porywający. Szczerze, to zdecydowanie wolę jego wczesne filmy. Boogie Nights, Magnolia i Punch Drunk Love były bardziej efekciarskie ale też bardziej "dostępne" dla zwykłego widza. Aż Poleje się Krew i Mistrz są, według mnie, za bardzo "na poważnie". House of Cards (2013) Powinien chyba powstać wątek "Niewarte tematu seriale rozmaite" ;) Bo HoC to 13 odcinkowy serial. Opowiada historię Francisa Underwooda, senatora który po wyborach prezydenckich miał zostać sekretarzem stanu, ale w wyniku politycznych gier kto inny dostaje to prestiżowe stanowisko. W tym momencie zaczyna się akcja serialu, Francis planuje słodką zemstę... ;) W tą rolę wciela się sam Kevin Spacey, który po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najwybitniejszych aktorów wszech-czasów. Absolutny geniusz. I jak już jestem przy geniuszach, to od razu napiszę, ze serial wyprodukował David Fincher :D Wyreżyserował też pierwsze dwa odcinki. Ustawił poprzeczkę bardzo wysoko, ale kolejni reżyserzy dali radę i utrzymali ten poziom do samego końca :] Jak ktoś lubi thrillery/dramaty polityczne to House of Cards bardzo mu się spodoba. Dialogi są świetne, a cała historia dobrze przemyślana. Ja jestem zachwycony :) Ekipa rewelacyjna. Fincher, Spacey, Kate Mara (siostra Rooney :) ), Robin Wright (też rewelacyjna rola)... Homeland się nie umywa :D 11/10 Gorąco polecam!! Trailer: http://www.youtube.com/watch?v=ULwUzF1q5w4 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 11, 2013, 08:14:19 Silver Linings Playbook
Miał być Lincoln, ale że w Katowicach leciało toto tylko o 20 - a to za późna godzina na niedzielny seans - poszedłem na "Poradnik...". Cóż mogę powiedzieć, kolejny bardzo dobry film nominowany w tym roku do Oscarów. Konwencję komediodramatu uwielbiam, a ten film to nieustanne przeplatanie scen komicznych z takimi bardziej poważnymi i wzruszającymi. Historia nie byłaby taka mocna, gdyby nie aktorstwo. Lawrence może i nie zaskakuje, ale tu podobała mi się bardziej, niż w "Winter's Bone". I nie mówię o urodzie ;) Cooper rzeczywiście też jest fantastyczny, ale mnie bardziej cieszy powrót De Niro. Kapitalna rola, która w normalnych okolicznościach zostałaby nagrodzona statuetką, ale patrząc na listę nominowanych w tym roku, sytuacja normalną nie jest :D W każdym bądź razie De Niro przekonał mnie o wiele bardziej, niż Arkin w Argo; niż Waltz to chyba nie, ale nagrodę nie zawsze otrzymuje po prostu najlepszy w danej roli aktor, ważne są też inne okoliczności. I nie wiem, komu kibicować teraz, bo i Argo, i Silver Linings Playbook zasługują na nagrody... 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 12, 2013, 14:15:27 The Hurt Locker
Przez całe lata nie potrafiłem się zabrać za ten film, bo nie dość, że rzadko sięgam po kino wojenne, to jeszcze coś mi z tą konkretnie produkcją śmierdziało, że Oscar to raczej jest za film o żołnierzach w Iraku, a nie po prostu za film. I chociaż nie jest to zła rzecz, a momentami wręcz bardzo dobra, to jednak trudno mi odeprzeć wrażenie, że o takim, a nie innym wyborze Akademii zadecydowały czynniki okołopolityczne. Ok, niektóre sceny są naprawdę świetnie zrealizowane (moją ulubioną jest ta ze snajperami na pustyni), a główny bohater to ciekawie skonstruowana i wzbudzająca moją sympatię postać. Można pochwalić quasi-dokumentalną formułę, muzykę, czy grę Rennera, ale... no mnie ten film po prostu do siebie nie przekonał. Po wspomnianej scenie pustynnej ogarnęło mnie uczucie monotonii, a zakończenie niczym nie zaskoczyło, ani szczególnie wzruszyło. Bezpłciowo wyszło. Ode mnie 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 17, 2013, 18:58:59 Niemożliwe (2012) Tak to ten film o tsunami. Można by się spodziewać, że poza falą nie będzie mieć dużo do zaoferowania oprócz patetycznych scen pełnych podniosłej muzyki i obrazów mających wylewać z widza łzy całymi wiadrami. Co się rzuca w oczy podczas oglądania? Tsunami i sposób w jaki jest zrealizowane. Już dla tych 10 minut warto zobaczyć ten film. Sceny w wodzie miażdżą swoją siłą oddziaływania. Niesamowicie realistycznie wykonane w przeciwieństwie do "Medium" Clinta Eastwooda. Czasami warto postawić na naturalne środki i nie bawić się tylko za sprawą efektów komputerowych. Kolejnym świetnym punktem filmu (chyba najlepszym) jest Naomi Watts. Zagrała tak prawdziwie, że po zobaczeniu tej robi wziąłbym statuetkę Oscara, przytulił ją i jej ją dał :) Reszta obsady też wywiązała się ze swoich ról bardzo dobrze. Świetne zdjęcia, muzyka, ogólnie wykonanie. Jeden z lepszych filmów katastroficznych jakie widziałem. Jasne zawiera sceny zbędne czy zbyt przeładowane patosem. A i trochę w pewnym momencie siada dramatyzm. Co jednak nie zmienia faktu, że w dość dobry sposób pokazuje to co działo się wtedy w południowej Azji. 7,5/10 Moja ocena prawie taka sama, 8/10 :) Dzięki Naomi Watts ten film przekracza granice typowego filmu katastroficznego. W innych tego typu filmach też widzimy ludzi walczących o życie w ekstremalnych sytuacjach. Ale w innych filmach widać, że to tylko aktorzy udają przestraszonych na filmowym planie. Ja nie wiem jak ona to zrobiła, ale oglądając ją w tym filmie miałem wrażenie, że wszystko to jest na 1000% prawdziwe :o Totalnie mnie rozwaliła. Normalnie można poczuć jej ból... momentami nie da się na to patrzeć. Niesamowita rola, nie miała żadnych genialnych dialogów, a jednak potrafiła bez słów przekazać tyle emocji! Geniusz. Ja już wiem, że jak Naomi nie wygra za ten film Oscara (i pewnie nie wygra) to będzie to jedna z największych wpadek Akademii w historii :P PS. Brak nominacji za efekty specjalne to też wpadka ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lutego 20, 2013, 22:20:06 Filip z konopi
Polska komedia z gwiazdorską obsadą gdzie zagrali młody Bończak, Korsakówna, Pawlik, Dykiel, Krafftówna, Kopiczyński, Jan Himilsbach, Gołas, Wiesław Drzewicz (znany z głosu podkładającego pod postać Gargamela) i czwórka kabareciarzy z kabaretu Tey czyli Laskowik, Smoleń, Schubert, Osipowicz. Film zabawny, na którym bawiłem się fajnie i ogląda się przyjemnie. Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 09, 2013, 20:09:26 Wróg Numer Jeden / Zero Dark Thirty [2012]
W sumie to się odrobinę zawiodłem, chociaż i tak wystawię mu wysoką ocenę. Realizacyjnie film stoi na najwyższym poziomie. Wszystko tu działa jak precyzyjna maszyna. Reżyseria,zdjęcia, montaż, dźwięk itd. Pod względem technicznym nie ma się do czego przyczepić. Film jest zrobiony doskonale. Niestety tak samo potraktowano scenariusz. Jakby wyszedł spod ręki robota który nie ma żadnych uczuć ;) Przez dwie i pół godziny jesteśmy tylko obserwatorami, ten film nie nawiązuje żadnej więzi emocjonalnej z widzem :( Główna bohaterka grana przez Jessicę Chastain, przez cały film, pozostaje tajemnicą. Bigelow podsuwa nam tylko strzępki informacji na jej temat (na przykład zdjęcie Mai z jakimś dzieckiem, jako tapeta na komputerze). Z kimś takim nie można się "połączyć" ;) Po seansie wieje straszną pustką. Film trzyma w napięciu ale jest to zupełnie inny rodzaj napięcia niż w na przykład "Argo". Tam twórcom udało się wciągnąć widza w akcję a potem wcisnąć go w fotel i jeszcze dać mu satysfakcjonujące zakończenie ;) "Wróg..." przydusza widza od początku i wypuszcza dopiero w ostatnich minutach ale widz nie ma wiele przyjemności z tego przyduszania ;) Nie jest to film lekki, łatwy i przyjemny :haha: 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Kwietnia 01, 2013, 12:50:44 Kolor magii
Trzygodzinny film fantasy na podstawie dwóch książek czyli Koloru magii i Blasku fantastycznego. Dwukwiat pierwszy turysta na dysku i najgorszy mag Ricewind przemierzają Świat Dysku gdzie spotykają chodzącą legendę Coena barbarzyńce i przeżywają wiele niebezpiecznych przygód. Film zrobiony dobrze z dozą humoru i chociaż trwa trzy godziny to jednak fajnie się ogląda oraz nie nudzi. Ocena 8/10. Wiedźmikołaj - kolejna adaptacja powieści Terrego Pratchetta. Film zrealizowany jest dobrze z odrobiną humoru gdzie Susan wraz ze Śmiercią muszą uratować święta Nocy Strzyżenia Wiedżm przed mrocznym Panem Herbatką. Przyjemnie się oglądało i chociaż trwa 3 godziny to wcale się nie nudziłem. Ocena 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 28, 2013, 17:44:40 Oblivion [2013]
Im się człowiek dłużej zastanawia nad tym filmem, tym mniej ma on sensu :haha: Co nie zmienia faktu, że bardzo mi się podobał :) Od strony audio-wizualnej to to jest majstersztyk. Efekty są super, dźwięk jeszcze lepszy. Sceny akcji wgniatają w fotel :D Cruise stworzył na tyle wiarygodną postać, że nie kwestionowałem tego co robi ;) Kurylenko natomiast wypadła kompletnie niewiarygodnie... ale ładna jest to jej wybaczam ;) Historia jest w sumie bardzo prosta ale ciekawie opowiedziana i może naprawdę wciągnąć. Ja daję mocne 8/10, bo bardzo dobrze się bawiłem na tym filmie :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Maja 03, 2013, 10:54:18 Gunbus - film przygodowo - wojenny z odrobiną humoru opowiadający losy dwójki bohaterów, którzy napadają na banki i z tego powodu biorą udział w pierwszej wojnie światowej. Może nie jest jakiś nadzwyczajny, ale ogląda się nieźle. Ocena 6/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Bartek on Czerwca 01, 2013, 02:49:44 Ósma strona (Page Eight) - znakomity brytyjski dramat w klimatach polityczno-szpiegowskich. Wszystko dzieje się tu z odpowiednią brytyjską flegmą, ale jakżeż to trzyma w napięciu! Film jest pięknie nakręcony i rewelacyjnie zagrany - Bill Nighy stworzył postać nietuzinkową, pełną klasy i wiarygodną. Oczywiście nasuwają się tu porównania do Tinker Tailor Soldier Spy - i muszę przyznać, że trudno mi wybrać, który jest lepszy. W każdym razie znakomicie, że można tego typu film umieścić w czasach jak najbardziej współczesnych i wciąż skonstruować go tak, by interesował i angażował widza. Bardzo polecam, od siebie daję 8,5/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 15, 2013, 19:23:15 Oz Wielki i Potężny / Oz: The Great and Powerful [2013]
Chyba największym komplementem dla tego filmu będzie stwierdzenie, że nie zniszczył legendy filmu z 1939 roku ;) Początek jest bardzo fajny, później robi się trochę nudnawo, końcówka jest niezła. Co do aktorów to Franco jest dobry, Racher Weisz i Michelle Williams grają role poniżej swoich możliwości. Mila Kunis jest dobra na początku ale druga połowa filmu udowadnia, że po prostu nie pasuje do tego filmu i ze wszystkich aktorów wypada najsłabiej. Wizualnie film jest momentami przepiękny i właśnie ładne obrazki są największym atutem tego filmu. I trzeba wspomnieć, że zrezygnowano ze śpiewania piosenek co przyjąłem z zadowoleniem :haha: 7.5/10 Jack Pogromca Olbrzymów / Jack the Giant Slayer [2013] Wystawiam mu na koniec całkiem wysoką notę, a podchodziłem do seansu zupełnie bez przekonania. Okazało się, że film wcale nie jest zły. Momentami był nawet fajny :) I może gdyby główne role grali jacyś bardziej zdolni aktorzy a efekty były bardziej na czasie (te w filmie czasami wyglądały jakby powstał gdzieś w 2005 roku :haha: ) film zrobiłby większą karierę... a tak przeszedł bez echa. 6.5/10 PS. Tak patrzę na te filmy i stwierdzam że dawniej nigdy bym nie uwierzył, że tak zdolni i odważni reżyserzy od mocnego kina staną się rzemieślnikami na usługach Disney'a itp. :o Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lipca 28, 2013, 13:21:18 Epoka lodowcowa 4 : Wędrówki kontynentu.
Dobry film animowany i jak zwykle Scratch wywołuje trzęsienie ziemi gdzie się tylko pojawi. Naszych bohaterów czeka wielka przygoda, jest humor i zrzędliwa babcia Sida (ona tam rządzi :mrgreen: :mrgreen: ). Ogląda się fajnie. Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 11, 2013, 09:05:11 The Iceman [2013]
Film opowiada historię płatnego zabójcy (a raczej seryjnego mordercy :haha:) Richarda Kuklinskiego. W główną rolę wciela się Michael Shannon i jest po prostu świetny. Drugi plan też wypełniają dobrzy aktorzy, którzy świetnie czują kino gangsterskie (Ray Liotta), ale jest też kilka zaskoczeń. David Schwimmer (Ross z Przyjaciół)... wygląda w tym filmie tak dziwnie, że najpierw poznałem go po głosie :haha: Tak samo Chris "Kapitan Ameryka" Evans, przeszedł taką transformację że ciężko go na początku poznać :) Na drugim planie błyszczy też Winona Ryder (jak zwykle przepiękna :aniol:). Film polecam. Dawno nie widziałem tak dobrego dramatu gangsterskiego. Mocne 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Sierpnia 11, 2013, 09:25:34 Ooo, musze obejrzeć, książkę czytałem i była spoko :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 11, 2013, 09:29:14 Ooo, musze obejrzeć, książkę czytałem i była spoko :) No właśnie ja tej historii wcześniej nie znałem i pewnie dlatego tak mi się podobało. W książce jest na pewno dużo więcej szczegółów (zapewne też tych drastycznych :D) które nie weszły do filmu. Ale film warto obejrzeć choćby tylko dla tego, że jest bardzo dobrze zagrany. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 20, 2013, 13:42:34 Elizjum [2013]
Rozczarowanie. Liczyłem na oryginalne/inteligentne kino sci-fi a dostałem zwykły amerykański letni blockbuster. Efekty są najlepszą stroną tego filmu, historia jest strasznie słaba. Ehhhh... 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 20, 2013, 13:47:42 HALu, lepiej się już na żadne sci-fi nie napalaj, bo potem tak to wygląda :D Podobnie było z "Prometeuszem", który ostatecznie nie jest złym filmem :) Ja się może wybiorę w przyszłym tygodniu to ocenię, czy film faktycznie jest "niewart tematu" :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 20, 2013, 13:49:26 Masz rację. Teraz to ja się już tylko napalam na "Gone Girl". Fincher nigdy nie zawodzi. :faja:
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 26, 2013, 09:06:24 Oblivion [2013]
Im się człowiek dłużej zastanawia nad tym filmem, tym mniej ma on sensu :haha: Co nie zmienia faktu, że bardzo mi się podobał :) Od strony audio-wizualnej to to jest majstersztyk. Efekty są super, dźwięk jeszcze lepszy. Sceny akcji wgniatają w fotel :D Cruise stworzył na tyle wiarygodną postać, że nie kwestionowałem tego co robi ;) Kurylenko natomiast wypadła kompletnie niewiarygodnie... ale ładna jest to jej wybaczam ;) Ja mam podobnie pod względem oceny, ale tak ponadto to odebrałem film nieco inaczej :) Czyli: sensowny, biorąc pod uwagę gatunek, to on nawet jest (chociaż Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 26, 2013, 10:49:03 Ja mam podobnie pod względem oceny, ale tak ponadto to odebrałem film nieco inaczej :) Czyli: sensowny, biorąc pod uwagę gatunek, to on nawet jest (chociaż Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Już pisałem... bo ładna jest :D Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Ja już sobie zdążyłem zrobić powtórkę z Obliviona i podtrzymuję ocenę. Pomysł dobry, wykonanie bardzo dobre. Chyba najlepszy Sci-Fi tego roku. A wizualnie film robi wrażenie dlatego, że Kosinski pracuje przy swoich filmach z ludźmi od Finchera :D Operator pracował wcześniej przy "Benjamine Buttonie" (Claudio Miranda), a za dźwięk był odpowiedzialny stały współpracownik Finchera (Ren Klyce). Panowie się z resztą znają, wspólnie pracowali przy tej rewelacyjnej reklamie (http://www.youtube.com/watch?v=Z-AFlHsXc3w). Kosinski reżyserował, Fincher doradzał ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Września 01, 2013, 08:23:49 Robię jak na razie powtórkę z filmów, które oglądałem dawno temu :D.
Ptaszek na uwięzi Komedia sensacyjna z dobrą rolą Mela Gibsona i Goldie Hawn. Ich duet wniósł wiele zabawnych sytuacji do filmu. W roli jako ten zły pojawił się David Carradine. Wiele się dzieje bo są pościgi, ucieczki oraz gagi. Ogląda się fajnie od samego początku. Ocena 7/10. Trzej amigos Trzech bezrobotnych aktorów ratuje mieszkańców przed bandytami. Film Johna Landisa jest połączeniem westernu i komedii. W rolach głównych zobaczymy Steve Martina, Martina Shorta i Chave Chase jako Trzej Amigos, którzy zagrali dobrze swoje role. Już kiedyś ogladałem, ale to było dawno temu i po powtórnym obejrzeniu bawiłem się dobrze. Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: UpTheIrons on Września 25, 2013, 12:21:08 Kieł
http://www.filmweb.pl/film/Kie%C5%82-2009-517114 Film rozwalił mi psychikę na cały wieczór. Ciężko cokolwiek napisać, oprócz tego, że wydarzenia z tego filmu nie mieszczą się normalnym ludziom w głowie. Warto zobaczyć. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Września 28, 2013, 21:16:14 Właśnie jestem po seansie Prometeusza. Sporo o tym filmie słyszałem (głównie to, że jest prequelem Ósmego pasażera Nostromo), spore też miałem oczekiwania. Film okazał się przeciętny - obejrzeć i zapomnieć. Schematyczny do bólu (prawie to samo, co w Nostromo), motyw z obcą rasą przywodził mi na myśl AvP, a cała przeciętność tego filmu nie poprawiają nawet efekty specjalne, które jakiegoś nadzwyczajnego wrażenie nie robią. Chyba jedyną mocną stroną filmu są zdjęcia (bo nawet nazwisko Ridleya Scotta tego obrazu nie ratuje...).
5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 06, 2013, 20:56:30 Właśnie jestem po seansie Prometeusza. Współczucia. The Lone Ranger [2013] O rany boskie jaki mi się ten film dłużył. Chyba z trzy razy patrzyłem ile czasu jeszcze zostało do końca. Spokojnie mogli go skrócić o jakieś 40 minut. Depp po raz kolejny gra to samo co we wszystkich częściach Piratów. Nie żebym się jakoś bardzo czepiał, jest dobry w tym co robi ale może już czas na coś innego. Zdjęcia są ładne, kostiumy też mi się podobały. Natomiast emocjonalnie ten film jest wyjątkowo rozchwiany. Dużo tam komediowych momentów ale też pełno było chwil gdy uderzano w poważne tony. I tak w sumie nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Końcówka była za to totalnie niepoważna. Tym razem trzej amigos Bruckheimer/Verbinski/Depp przestrzelili. 4/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Października 06, 2013, 22:05:46 Pacific Rim
Wielkie mechy i wielkie potwory!!! O tak, nie wyrosłem jeszcze ani z jednego ani z drugiego. Rewelacyjny blockbuster. Szkoda, że nie sprzedał się jak należy. Świetne efekty, bardzo dobre tempo akcji, fajni bohaterowie. No i ogromna rozróba :D Idealny wakacyjny film. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 06, 2013, 22:39:44 emu, nie żeby coś, ale wakacje się już skończyły ;)
HALu z kolei - Twoja opinia (choć zdarza mi się z Tobą nie zgadzać) niejako potwierdza moje obawy: ten tytuł już w zapowiedziach, na plakacie, gdziekolwiek wyglądał cokolwiek czerstwo. Może kiedyś zobaczę, ale trailer mnie nie zachęcił. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Października 06, 2013, 23:08:12 emu, nie żeby coś, ale wakacje się już skończyły ;) I dlatego w nadchodzących 10 miesiącach chłodu i mroku powinniśmy sięgać po coś co nam o wakacjach i cieple przypomni ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 07, 2013, 17:44:00 Pacific Rim Wielkie mechy i wielkie potwory!!! O tak, nie wyrosłem jeszcze ani z jednego ani z drugiego. Rewelacyjny blockbuster. Szkoda, że nie sprzedał się jak należy. Świetne efekty, bardzo dobre tempo akcji, fajni bohaterowie. No i ogromna rozróba :D Idealny wakacyjny film. Też mi się bardzo podobał :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Października 13, 2013, 20:44:39 Moje oczy przeżyły dzisiaj orgazm. Trwał dokładnie 90 minut. Związany był z pewnym filmem... Grawitacją.
Piekielnie wspaniały wizualnie film. Pierwsze ujęcie trwające 17 minut to coś niesamowitego. Cały film sfilmowany jest tak inteligentnie i pięknie, że można się wczuć w postacie i to co ich spotyka dotyka nas osobiście. Ciary na plecach w kilku momentach wystąpiły. Kilka momentów wzruszeń za samo dobranie muzyki do sytuacji. Dźwięk, a raczej ukazanie jego braku... świetne. Efekty specjalne to prawdziwy kosmos. Byłem w Imaxie i jestem rozłożony na łopatki. Efekty 3D w tym filmie miały sens i dały radę. Sandre Bullock można by nawet za tyłek złapać... takie fajne wrażenie było ;) Ale film to nie tylko wizualia i oprawa dźwiękowa. Co oferuję poza tym? Prostą ale satysfakcjonującą historię. Co ważne walka o przeżycie na orbicie jest bardzo realistycznie przedstawiona. I poza kilkoma zbiegami okoliczności nie ma w tym filmie błędów wynikających ze złego interpretowania praw fizyki. Bardzo dobre, wyważone aktorstwo. To najlepsza rola Sandry do tej pory. Nie wiem czy jest to rola na nominację do oscara ale kto wie. Chcę jeszcze raz, a potem następny! Kosmos to straszne, ale i piękne miejsce. Ciężko znaleźć tańszą i lepszą alternatywę dla turystycznego lotu na orbitę. Wystarczy zobaczyć "Grawitację" aby poczuć się choćby odrobinę jak bohaterowie zawieszeni w przestrzeni. Dla mnie mocne 9,5/10. Polecam gorąco :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Października 14, 2013, 19:04:34 Tak się złożyło, że również i ja obejrzałem dzisiaj w kinie "Grawitację" w wersji 3D i generalnie żałuję, że to zrobiłem. Zgodzę się z emu, że pierwsza scena, która nie ma żadnego cięcia jest oszałamiająca. Tak jak wszystkie ujęcia kosmosu i Ziemi, coś rewelacyjnego. Niestety są to jedyne pozytywy tego filmu (ok, świetna jeszcze była scena "embrionalna"). Od momentu "wypadku" jest tylko coraz gorzej. Początkowe zagubienie w kosmosie przeraża, ale potem nie ma w filmie praktycznie nic dobrego. Mamy za to nadmiar wypadków, katastrof, przypadków i złośliwości rzeczy martwych. A motywacja głównej bohaterki jest bardzo sztampowa. Tak naprawdę były dwa dobre momenty, aby ten film zakończyć wcześniej
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) W moim odczuciu można było ten film zrobić o wiele lepiej. Pozbawić go nadmiaru patosu, wyciąć łzawe historyjki i skupić się na jednym podejściu do "jakiegokolwiek obiektu na orbicie". Tak mamy do czynienia niestety z bardziej naukową i ładniejsza wizualnie wersją kiczowatego "Armageddonu". Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Października 14, 2013, 20:36:32 A motywacja głównej bohaterki jest bardzo sztampowa. Hmm jaka miała być motywacja głównej bohaterki walczącej o przeżycie w kosmosie? Moim zdaniem jej walka o przeżycie była przedstawiona w sposób poprawny, w taki w jaki powinno się to odbyć. Nie wiem co by miała zrobić aby nie było to sztampowe... strasznie mnie ten zarzut zaciekawił :D Niestety są to jedyne pozytywy tego filmu (ok, świetna jeszcze była scena "embrionalna"). Od momentu "wypadku" jest tylko coraz gorzej. Początkowe zagubienie w kosmosie przeraża, ale potem nie ma w filmie praktycznie nic dobrego. Rewelacyjny dźwięk, bardzo dobra, nienachalna muzyka, świetne efekty specjalne, dobra gra aktorska, logicznie (!!!) następujące po sobie katastrofy, efektowność. Jasne są i zbiegi okoliczności i złośliwość rzeczy martwych. Ale ta złośliwość po części wynika z warunków w jakich rozgrywała się akcja filmu. I wszystko się trzyma kupy i nie widzę gdzie można by to zakwestionować. Co było żałosnego w scenie Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Końcówka jest patetyczna, ale czy do przesady? Nie sądzę. Scena końcowa bardzo mi się podobała. Nie widziałem niczego na siłę. Wszystko rozegrało się tak jak by pewnie to wyglądało w rzeczywistości. I gdzie te łzawe historyjki? Była może jedna. Przybliżająca nam główną bohaterkę. Bardziej naukowa wersja kiczowatego "Armageddonu"? Czy my oglądaliśmy te same filmy? Mam wątpliwości :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Października 15, 2013, 06:55:13 Jak chyba nigdy mamy totalnie różne podejście :D
Hmm jaka miała być motywacja głównej bohaterki walczącej o przeżycie w kosmosie? Ok, teraz wyraziłem się nie do końca precyzyjnie. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Rewelacyjny dźwięk, bardzo dobra, nienachalna muzyka, świetne efekty specjalne, dobra gra aktorska No tutaj się z Tobą zgodzę :) Od strony dźwiękowej było super, a gra wszystkich (:D) aktorów też dobra. I nawet Clooney, którego nigdy nie lubiłem wypadł ciekawie :)Jasne są i zbiegi okoliczności i złośliwość rzeczy martwych. Ehh no właśnie odniosłem wrażenie, że było ich zdecydowanie za dużo. Wiem, że filmy katastroficzne rządzą się swoimi prawami, no ale jednak ;)Co było żałosnego w scenie Wszystko :D Dobra, żartowałem :DSpoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Teraz jak tak czytam nasze posty, to może i trochę za mocno naskoczyłem na film na początku, ale paru rzeczy (w sumie tych opisanych tutaj w spoilerach) dalej mu nie daruję ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Października 20, 2013, 12:19:22 Wall-E - bardzo fajna animacja. Świat wykreowany na potrzeby filmu robi wrażenie, gdzie górują duże ilości śmieci. Mały robot o imieniu Wall-E wciągnięty zostanie w fantastyczną przygodę. Znajdziemy sympatycznych bohaterów, ciekawą historie i humor. Ocena 7.5/10.
Burn-E - krótkometrażówka ze świata zaprezentowanego w Wall-E. Fajna i zabawna :D :haha: . Presto - kolejna krótkometrażówka, ale tym razem bohaterami są magik i królik. Miodzio (polecam obejrzeć) :D :haha: . Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Października 31, 2013, 02:13:29 Maczeta Zabija (2013)
Na razie tak na szybko, bo dopiero co wróciłem z kina i padam :P Wszystkiego się spodziewałem po tym filmie, ale to co RR zaserwował widzom to jest totalna miazga :D :D Przebił wszystkie moje najśmielsze oczekiwania. Absurdu jeszcze więcej niż w pierwszej części, pięknych kobiet z karabinami również mnóstwo w każdej scenie, a sam Maczeta to po prostu Maczeta :haha: Na tę chwilę jestem zachwycony, chociaż z tego co widzę, ludziom się film nie podoba za bardzo. W każdym razie uśmiałem się naprawdę nieźle i już czekam na (nie wiem czy nie fałszywie) zapowiedzianą trzecią część, szczególnie że bardzo, ale to bardzo zahacza o Gwiezdne Wojny :D Mocne 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Listopada 02, 2013, 20:26:58 Właśnie skończyłem oglądać Władców umysłu z Mattem Damonem. Zacząłem go oglądać nie wiedząc, czego się po nim spodziewać. I w sumie całkiem fajny filmik, tak 7/10. Trochę motywów z Matriksa, momentami przypominał Incepcje. Sam film o przeznaczeniu i pewnej tajnej organizacji, która usiłuje kierować ludzkim losem.
Polecam, przyjemne filmidło (choć po zakończeniu można spodziewać się czegoś bardziej zakręconego). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 03, 2013, 08:46:31 Dla mnie w tym filmie trochę za dużo romansu, a za mało sci-fi było :) Ale rzeczywiście, dobrze się na to patrzyło, choć sam oceniłem to nieco niżej, bodaj na 6/10.
Sam ostatnio wziąłem się za odrabianie zaległości oskarowych sprzed blisko dwóch lat, kiedy to nie obejrzałem prawie żadnego filmu nominowanego w kategoriach bardziej, powiedzmy, poważnych, bo jakoś nic mnie do tego nie zachęcało :) Największe wrażenie wywarli na mnie Spadkobiercy - niby prosta, ale ciekawie skonstruowana i wzruszająca historia. No i obalająca chyba jakiś tam mit na temat Hawajów. Koniecznie muszę zaprzyjaźnić się z panem Payne, bo do tej pory widziałem tylko "Schmidta". Mocne 8/10. Wczoraj widziałem Moneyball. I też jestem pod wrażeniem, że z tak co najwyżej średnio interesującego tematu (i poniekąd dla mnie niezrozumiałego - kojarzę tylko najbardziej ogólny zarys przepisów w baseballu) powstał tak ciekawy, momentami wręcz porywający film. W sumie podobnie było w przypadku "Social Network", więc może to kwestia scenarzysty? W każdym bądź razie trudno mi sobie wyobrazić, by takie sceny, jak werbowanie nowych zawodników, mogły zostać pokazane ciekawiej. Przekonujący Pitt i Hill, szkoda, że tak mało tam Hoffmanna, który jest chyba obecnie moim ulubionym aktorem z tych bardziej współczesnych :) Też chyba 8/10. No i wreszcie The Tree of Life. Prędzej nazwę ten film pretensjonalnym gniotem, aniżeli arcydziełem. Warstwa audiowizualna w filmie faktycznie powala, ale dla mnie najważniejsza jest treść. I tu mamy problem, bo scenariusz miałki, wnioski łopatologiczne, taki trochę Coelho na ekranie. Niby momentami zaangażowałem się emocjonalnie, niby coś w tej historii było, ale... jest w tym filmie coś nieznośnego, nachalnego, coś, co sprawia, że myślę o nim z niechęcią. No i te dinozaury... 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 03, 2013, 09:49:53 Koniecznie muszę zaprzyjaźnić się z panem Payne, bo do tej pory widziałem tylko "Schmidta". To zrób sobie przysługę i sięgnij teraz po "Bezdroża" :) No i wreszcie The Tree of Life. Prędzej nazwę ten film pretensjonalnym gniotem, aniżeli arcydziełem. Warstwa audiowizualna w filmie faktycznie powala, ale dla mnie najważniejsza jest treść. I tu mamy problem, bo scenariusz miałki, wnioski łopatologiczne, taki trochę Coelho na ekranie. Niby momentami zaangażowałem się emocjonalnie, niby coś w tej historii było, ale... jest w tym filmie coś nieznośnego, nachalnego, coś, co sprawia, że myślę o nim z niechęcią. No i te dinozaury... 5/10. A mnie się podobało :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 04, 2013, 08:32:59 "Bezdroża" są na mojej liście "do zobaczenia" od wielu lat ;) Swoją drogą muszę sobie taką listę skonstruować, taką całościową, bo póki co mam tylko horrorową i oskarową :D
Tymczasem wczoraj poszedłem za ciosem (oscarowym) i zmusiłem się, by zobaczyć Artystę :) Bardzo cierpieć to może nie cierpiałem, ale... nie trafia do mnie fenomen tego filmu. Pewnie, retrostylizacja wypadła rewelacyjnie. Począwszy od czarno-białej taśmy, po muzykę, plansze z napisami, a skończywszy na charakterystycznej grze aktorskiej (nagrodę można uznać za zasłużoną, choć tak naprawdę trudno porównać tą rolę z innymi) i naiwnym scenariuszu. Ale kurczę, sama historia jest tak błaha i naiwna, że nawet nominacja za scenariusz to jakaś kpina. I zresztą historia to po trochu mało oryginalna, bo wątek zapomnianych aktorów ery kina niemego pojawił się chociażby w "Sunset Boulevard". Widziałem komentarze, że film jest cudownie odświeżający w dobie przeładowanych technologią filmów. Tak jakby nie można było włączyć sobie prawdziwych filmów z epoki, by się odświeżyć. Można powiedzieć, że to duża odwaga, iż ktoś w dzisiejszych czasach zrealizował taki film. Można powiedzieć, że to hołd złożony tamtej epoce. Ale czy to na pewno hołd, czy raczej cyniczny zabieg, mający zwrócić na film uwagę, poparty machiną promocyjną Weinsteina? Tak czy inaczej, dla mnie ten film to jednorazowy wybryk, z którego niewiele w gruncie rzeczy wynika; ślicznie opakowany cukierek, bez niespodzianki w środku, pusty jak wydmuszka. 5/10 EDIT Niemożliwe (2012) Nie jest to moim zdaniem zbyt wielkie kino, to raczej coś z kategorii "solidne" bądź "sprawnie wykonane". Film wyróżnia się chyba tym, iż jak na kino katastroficzne wyjątkowo mało tu katastrofy. Wszak prawie od początku wiemy, że bohaterom udało się przeżyć, pytanie tylko - choć odpowiedź jest w zasadzie oczywista - czy uda im się wszystkim poodnajdywać w chaosie po katastrofie. Szczerze powiedziawszy to bardziej od losów jednostkowych głównych bohaterów, interesował mnie "bohater zbiorowy",czyli różni ludzie, których ta katastrofa dotknęła w ten czy inny sposób, tym samym wolałbym chyba bardziej globalne spojrzenie na tą tragedię, aniżeli jej intymną wersję zaprezentowaną w tym filmie. Sama sekwencja katastrofy rzeczywiście kapitalna i dla niej warto ten film zobaczyć. Poza tym oferuje on garść typowych wzruszeń, ale znów - bardziej od tych związanych stricte z głównymi bohaterami działały na mnie małe dramaty innych ludzi, gesty solidarności, szukanie swoich bliskich i tak dalej. Nie podzielam też - przynajmniej nie do końca - zachwytów emu i HALa dotyczących Naomi Watts. Przez połowę filmu po prostu musiała leżeć, odpowiednio ucharakteryzowana, z typową miną cierpiącej Naomi Watts, którą już tyle razy mogliśmy oglądać ;) Lepiej prezentuje się w pierwszej części filmu, przy przedzieraniu się przez spustoszone terytoria. To rola bardzo fizyczna, czy też może raczej cielesna. Samemu zdarzało mi się syczeć "z bólu", na widok tej bezwładnej nogi, więc Naomi na pewno wypadła przekonująco. Ale czy to naprawdę tak wielkie osiągnięcie aktorskie? Sam nie wiem. Poza tym charakteryzacja odegrała tu niebagatelną rolę. W każdym bądź razie zarówno Jennifer Lawrence, jak i Emmanuelle Riva wywarły na mnie swoimi kreacjami większe wrażenie. A za cały film - 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 08, 2013, 14:56:33 Lot (2012)
Film o tyle ciekawy, że ostatnie słowa wypowiedziane przez Washingtona ("Kim jestem? Dobre pytanie") mogą posłużyć za klucz do całej treści. Czy Whip uratował ludziom życie, czy też raczej poprzez swój brak odpowiedzialności przyczynił się do śmierci paru osób? Tym samym, czy jest bohaterem, czy wręcz mordercą? Tego typu kwestie można mnożyć. Czy używki wpłynęły na bohatera pozytywnie, czy negatywnie? Czy zakończenie jest szczęśliwe, czy nie? Ta dwuznaczność, obok wspaniałej roli Denzela to dla mnie największy plus tego filmu. Tym niemniej chyba nieco bliżej jest mi do opinii HALa. Bo faktycznie, o czym tak naprawdę miał być ten film? Odnoszę wrażenie, że powciskano tu nieco zbyt wiele motywów. Mamy tu pewną tajemnicę związaną z przyczynami tragedii i genialnym manewrem bohatera. Mamy katastrofę samą w sobie. Jest problem uzależnień, czasami podany w zupełnym oderwaniu od tejże katastrofy; zresztą samo zakończenie pokazuje, iż była ona jedynie pretekstem, by przeanalizować sylwetkę bohatera, jego niemożność przyznania się do problemu, jego poczucie odpowiedzialności i tak dalej. Mamy wgląd w jego życie osobiste - poznajemy byłą żonę, syna, z którym nie ma kontaktu, jest też motyw świeżego romansu. Pojawiają się jakieś rozważania na temat Boga i jego planów, jest taki prawie że kryminalny motyw związany z dochodzeniem i końcową rozprawą. Jest wreszcie prawie że komediowy motyw związany z postacią graną przez Goodmana. Trochę zresztą od czapy, nie pasujący do poważnej wymowy filmu. I chociaż wszystkie wątki jako tako się zazębiają, miałem pewne wrażenie grochu z kapustą. Poza tym wydaje mi się, iż spokojnie można by wyciąć 10-15 minut i film tylko by na tym zyskał. Utyskiwać na "Lot" mogę, ale wszystkie te wady bledną przy ogólnym wrażeniu, że obejrzałem po prostu dobry film. Dlatego też za całość 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 08, 2013, 17:46:02 Nie podzielam też - przynajmniej nie do końca - zachwytów emu i HALa dotyczących Naomi Watts. Przez połowę filmu po prostu musiała leżeć, odpowiednio ucharakteryzowana, z typową miną cierpiącej Naomi Watts, którą już tyle razy mogliśmy oglądać ;) Bluźnisz :P Dalej uważam, że Naomi miała najtrudniejszą rolę ze wszystkich nominowanych wtedy aktorek. Totalnie mnie rozwaliła w tym filmie. Nawet to leżenie zasługiwało na statuetkę :D Odsyłam do 30 minutowego wywiadu, w którym opowiada jaka to była wymagająca rola. http://www.youtube.com/watch?v=7COWWwdq_Y4 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Listopada 08, 2013, 18:14:31 Właśnie skończyłem oglądać Bitwę pod Wiedniem. Film był tak byle-jaki, że w sumie nie wiem od czego by tu zacząć...
Pytanie o czym to film... o bitwie pod Wiedniem? O mnichu? Bo na pewno nie o Sobieskim. Film historyczny? Baśń? Kurczę... po prostu nie umiem na to odpowiedzieć. Więc mamy film w historycznych realiach, opowiadający o historycznym wydarzeniu, doprawiony polityczną poprawnością (motyw Marka z Awiano chroniącego muzułmanina przed tłumem chcącym go zlinczować), motywem Europy najeżdżanej przez muzułmanów (jakieś nawiązanie do imigrantów w UE?). A Marek... podpiera się laską (czy jak się to nazywa) nawiązującą do Karola Wojtyły. Dżizes, aż się dziwię, że wysidziałem na tym czymś prawie 2 godziny. Ocena końcowa: 3/10 (bo jednak kilka drobiazgów było fajnych) + karny wacuś :D P.S. I jeszcze te koszmarne efekty specjalne na poziomie seriali telewizyjnych sprzed 15 lat. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 09, 2013, 20:30:42 Dalej uważam, że Naomi miała najtrudniejszą rolę ze wszystkich nominowanych wtedy aktorek. Totalnie mnie rozwaliła w tym filmie. Nawet to leżenie zasługiwało na statuetkę :D Odsyłam do 30 minutowego wywiadu, w którym opowiada jaka to była wymagająca rola. http://www.youtube.com/watch?v=7COWWwdq_Y4 Wymagająca to ona na pewno było, zwłaszcza fizycznie. Na swój sposób była to też rola odważna, choć jednak pod tym względem Emmanuelle Riva bije wszystkie kandydatki na łeb i szyję. Watts może i cierpiała, Riva dała się wręcz upokorzyć fizycznie. A czy to rola najtrudniejsza? Ciężko powiedzieć; zależy, co uznać za trudne :) Sam zawsze wolałem role, w których za pomocą mimiki twarzy, gestów, etc. aktor usiłuje oddać jakieś dwuznaczne emocje - bardziej mnie to przekonuje niż wrzaski i bezwładne nogi ;) Z tych kilku filmów ról Naomi, które znam, wciąż najmilej wspominam tą, za pomocą której ją poznałem - Betty z "Mulholland Drive". Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 10, 2013, 18:58:39 Naomi powinna już mieć w domu na półce dwa Oscary. Pierwszy za 21 Gramów (wtedy miała pecha bo Charlize zgrała rolę wszech-czasów w Monster). Drugi za Niemożliwe (przegrała z Jennifer, która akurat teraz jest america's sweetheart number one). Trzeba mieć nadzieję, że się Akademia w końcu opamięta i następnym razem już nie popełnią błędu ;)
Paranoja [2013] Tytuł został chyba wybrany losowo. Zwiastuje suspens i atmosferę grozy, ale w tym filmie tego nie znajdziemy. Są tu może ze dwie sceny, które tak nieudolnie budują napięcie, że wywołują jedynie ziewanie :haha: Reżyseria jest toporna, scenariusz nie istnieje, zdjęcia są pospolite. Jedynie scenografia jest na przyzwoitym poziomie. Aktorsko jest słabiutko. A patrząc na nazwiska powinno być odwrotnie. Harrison Ford, Gary Oldman i Richard Dreyfuss musieli dostać na stracie ogromną kasę, bo zgodzili się zagrać bez czytania scenariusza ;) Szkoda patrzeć jak się tutaj marnują. Główny aktor (młodszy brat Thora ;) ) nie ma ani krzty charyzmy potrzebnej do tego aby traktować jego bohatera poważnie. Ale największy smutek mnie ogarnia dlatego, że wystąpiła w tym gniocie moja bogini... Amber ;( Co za marnotrawstwo talentu. 3/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 14, 2013, 12:05:52 Hugo (2011)
Cudowny film. Przepięknie nakręcony (te efekty, scenografia, kolorystyka), dobrze obsadzony i zagrany (dlaczego polscy dziecięcy aktorzy nie potrafią tak grać?), zabawny, wzruszający, magiczny... No i o ileż ciekawszy to hołd dla kina, niż "Artysta". "Hugo" nie tylko gloryfikuje dokonania pionierów kina, ale też mówi całym sobą: zobaczcie, co potrafimy zrobić dzisiaj. Może jest to film raczej lekki, może mógłby być momentami nieco ciekawszy, ale i tak bardzo przyjemnie się zaskoczyłem. No i przy okazji dowiedziałem się, skąd Smashing Pumpkins wytrzasnęli teledysk do "Tonight, Tonight". 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 14, 2013, 17:33:15 Grawitacja [2013]
Ten film to zastrzyk emocji prosto w serce. A jeśli filmy robi się po to żeby wywołać w ludziach emocje to Grawitacja jest kinem kompletnym, można nawet powiedzieć: Totalnym :) Takie kino chcę oglądać. Cuaron pokazał, że jest mistrzem. Kolejne ujęcia buduje z precyzją jakiej nie powstydziłby się sam Hitchcock. Suspens w tym filmie przekracza wszelkie granice :D Po prostu jazda bez trzymanki :D Miałem też skojarzenia ze "Szczękami" (jedna scena była wręcz zerżnięta właśnie z tego filmu :P ). Tylko tutaj zamiast bezkresu wody mamy bezkres kosmicznej pustki, z której co jakiś czas wyłania się kolejne niebezpieczeństwo. I jeśli patrzeć tylko z wierzchu to faktycznie ten film jest typowym survivalowym dramatem z mnóstwem akcji. Ale pod spodem kryje się piękna historia o sile ludzkiego ducha, która mnie chwyciła za serce. O technicznych aspektach nawet nie wspominam. Oscar za efekty, dźwięk, efekty dźwiękowe... i jeśli jest sprawiedliwość na tym świecie to również za zdjęcia, montaż i reżyserię. Arcydzieło. 10/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Kalcio56 on Listopada 19, 2013, 13:37:06 Ostatnio obejrzałem Straszny Film 5 i nie polecam.. Albo film miał tak słaby humor albo ja po prostu nie byłem w stanie tego zrozumieć. Rozumiem, że to jest parodia, jednakże fabuła nie była do końca przemyślana a ''śmieszne'' momenty nie były śmieszne. Może 2 razy się zaśmiałem a tak to się nudziłem. Dawno nie narzekałem na obejrzany film ;d
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Mandriell on Grudnia 24, 2013, 23:01:17 Dziewczyna z szafy
Obejrzałem kilkanaście minut temu. Szczerze? Mocno średni film. Spodziewałem się większego efektu "wow". A tu w sumie... Takie nie wiadomo co. Film oparty niemalże na obrazach, bardzo dużo dzieje się w głowach bohaterów, postawiono na domysły, grę ciałem, mimiką, wzrokiem. Dialogów w filmie praktycznie nie ma, jak już są - w większości w porządku jednak nie porywają jakoś znacząco. Na pewno czegoś mi w tym filmie zabrakło. Chyba głównie muzyki, bo w wielu scenach ziało dźwiękową pustką, co momentami mi przeszkadzało. Aktorsko raczej do niczego przyczepić się nie można, jednak nie wychwalałbym tak tego Mecwaldowskiego za kreację. Rzetelnie się do tego przygotował, jednak nie odczułem jakiegoś przebłysku geniuszu, czy szczególnego wizjonerstwa przy odgrywaniu postaci Tomka. Reszta raczej ok. Gdzieś doszukałem się porównania do filmów Lyncha, ja jednak go nie rozumiem :D Na filmwebie film oznaczono jako komedia i dramat. Niestety, ale ja w tym filmie żadnych komediowych akcentów nie zauważyłem. Może dlatego komedia, bo od czasu do czasu padnie jakaś soczysta "urwa"? Skracając wypowiedź do oceny - 5.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Stycznia 02, 2014, 11:35:48 Wielka podróż Bolka i Lolka
Wczoraj obejrzałem sobie i nawet po tylu latach od powstania fajnie się ogląda. Fabuła opowiada historie podróży, którą nasi bohaterowie muszą odbyć w 80 dni dookoła świata i pokonać wiele niebezpieczeństw. Ładna animacja, humor i dobrze zrealizowany film sprawiło, że ogląda się fajnie. Asterix kontra Cezar. Film animowany opowiadający jak to Asterix i Obelix wyruszają by uratować swoich. Ładnie zrobiona animacja z humorem, którą ogląda się fajnie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: murhaaja on Stycznia 02, 2014, 19:32:42 Siedziałeś wczoraj z nudów na Puls 2, że Bolek i Lolek? :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Stycznia 02, 2014, 22:53:25 Nie chciało mi się oglądać po raz enty tego co dają na kanałach i przerzuciłem po zobaczeniu co dają na Bolka Lolka :D.
Kiedyś to się oglądało w Wieczorynce Gumisiów, Smerfy czy stare kreskówki z Zwariowanych melodii (Kaczor Donald, Myszka Miki) i puszczali Bolka i Lolka, Misia Uszatka czy Reksia :D. Nie wiem czy pamiętasz jeszcze Kulfona i Monisię :D. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: murhaaja on Stycznia 03, 2014, 07:31:47 Ja mam wrażenie, że na Pulsie ciągle leci Bolek i Lolek, nie zliczę już ile razy w ciągu tego roku widziałam na tym kanale tę bajkę :D
A pewnie że pamiętam Kulfona :D A większość wieczorynek mam jeszcze na kasetach wideo pozgrywanych, zwłaszcza Disneya - ze 13 kaset będzie z Myszką Miki :D Zresztą teraz też, dopóki mi jedynka działała w telewizorze i dopóki nie zdjęli dobranocek z anteny, oglądałam niektóre z nich, bo w niektóre dni leciały stare Smurfy i Gumisie :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Stycznia 05, 2014, 19:32:45 Kraina Lodu / Frozen (2013)
Disney nie przestaje mnie zadziwiać. Już "Zaplątani" bardzo mi się podobali, a "Kraina Lodu" jest od nich nawet lepsza. Animacje rewelacyjne (chociaż 3D to znowu ściema :D), piosenki wręcz genialne (w przypadku tego filmu zdecydowanie wolę ich polskie wersje), a fabularnie trzyma poziom "Zaplątanych". Ciekawe ukazanie postaci dwóch sióstr, lekki twist fabularny plus ciekawe (acz przewidywalne) zakończenie. Polecam każdemu :) http://www.youtube.com/watch?v=5BSY_bsfIvk Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Radament on Stycznia 06, 2014, 12:13:03 Zdecydowanie, strasznie polubiłam ten film. Animacja śniegu jest obłędna, a same bohaterki przesympatyczne. Co prawd nawet ta siostrzana miłość i jej wynik były trochę przewidywalne, ale wcale nie zraziło to do filmu... Piosenki jak zawsze świetne, chociaż najbardziej utkwiło mi w pamięci Lodowe serce. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Stycznia 06, 2014, 12:22:06 Disneyowski film bez przewidywalnego zakończenia nie byłby do końca sobą jednak :D
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Radament on Stycznia 06, 2014, 14:18:23 Wiele bym dała, żeby zobaczyć co może być dalej :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Stycznia 06, 2014, 15:07:38 Fanfiction.net spełnia się w tej roli znakomicie :D Chociaż wyobraźnia ludzi nie zna granic :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Radament on Stycznia 06, 2014, 17:30:12 Nie powiem, poczytuje, ale to wciąż nie to samo co znakomita, trochę naiwna, ale właśnie przez to najpiękniejsza, animacja ^^ I w fanfikach nikt nie śpiewa!
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Stycznia 06, 2014, 19:12:52 I o dziwo polska wersja utworów brzmi lepiej niż angielska :)
Trochę zaspamowaliśmy temat :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 06, 2014, 19:51:13 Rush [2013]
Dobry film ale trochę nie rozumiem ludzi którzy piszą, że to "najlepszy film roku" albo "najlepszy film Rona Howarda" :) To jest typowy hollywoodzki film o sportowej rywalizacji. Wyróżnia go tylko sposób kręcenia scen rajdowych. I faktycznie widać, że twórcy poświęcili dużo czasu na ustawianie kamer w takich miejscach aby widz mógł poczuć prędkość wyścigu. Za zdjęcia był odpowiedzialny Anthony Dod Mantle (Oscar za Slumdoga), który wywodzi się z kina niezależnego i jest specem od różnych małych kamerek. Mój problem z jego stylem filmowania jest taki, że momentami ten film wygląda "tanio". Stylistyka z filmu niezależnego nie za bardzo mi przypasowała. Za bardzo się wszystko trzęsło w tych scenach :P Jak na Howarda to jest to film niezwykły, właśnie przez ten sposób filmowania. Cała reszta jest typowa dla tego reżysera. Świetne odtworzenie klimatu lat '70. Dobrze dobrani aktorzy. Ogólnie Howard odwalił kolejną solidną robotę (ale robił lepsze filmy ;) ). 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Stycznia 06, 2014, 21:42:13 Statek widmo [2002]
Ostatnim razem widziałem go kilka lat temu. Był to chyba jeden z pierwszych horrorów jakie oglądałem na DVD. Przyjemny, lekki i bardzo klimatyczny horror (choć raczej nie straszny). Opowiada o ekipie odzyskującej uszkodzone platformy wiertnicze na morzu. Otrzymują zlecenie odnalezienia i odzyskania wraku dryfującego po jednej z cieśnin. Na miejscu okazuje się, że to włoski statek pasażerski Antonia Graza, który zaginął w latach 60-tych. Statek okazuje się nawiedzony(też mi odkrycie :D ). Ze znanych aktorów grają Gabriel Byrne (Stygmaty) i w jednej z drugoplanowych ról Karl Urban (znany z roli Eomera). 7/10 P.S. Reżyser "Statku widmo" popełnił również "13 duchów", których sobie na dniach odświeżę. Tytuł: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Sharin on Stycznia 12, 2014, 09:27:57 Wczoraj dołożyłem kolejną cegiełkę w mojej budowli poznawania kina niemego :mrgreen: Tym razem trafiło na L'Inferno z 1911 roku w reżyserii niejakiego Giuseppe de Liguoro. Film bazuje głównie na poemacie "Boska komedia" Dante Alighieri, więc mamy wędrówkę po piekielnych kręgach i... to wszystko. "L'Inferno" jest pierwszą pełnometrażową produkcją włoską i pierwszą prawdziwą superprodukcją. Prace trwały ponad trzy lata, ale było warto. Efekty specjalne, jak na ówczesne czasy, po prostu powalają. Polecam każdemu. Bardziej szczegółowy wywód na blogu (http://prozniadoskonala.blogspot.com/2014/01/poczatki-kina-woskiego.html) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 12, 2014, 15:56:07 Kapitan Phillips / Captain Phillips [2013]
Barkhad Abdi, jak na debiutanta, jest wręcz fenomenalny. Totalnie przekonujący w swojej roli. Tom Hanks też gra najlepszą rolę od lat. Chociaż w końcówce opinie o jego grze mogą być podzielone. Jedni powiedzą, że przesadził inni, że był świetny. Ja mam mieszane uczucia, na pewno jest to jedna z jego lepszych ról i nominacje do nagród będą zasłużone. Jak nie jestem fanem stylu Greengrassa to tutaj wyjątkowo mi nie przeszkadzał. Po kilku minutach przyzwyczaiłem się do trzęsącej się kamery. Całość jest wyczerpująca ale warta obejrzenia. Kino akcji wyższych lotów :) 8.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: spiral_architect on Stycznia 12, 2014, 20:47:25 Wyścig to mocne 10/10 ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Stycznia 12, 2014, 21:01:20 Kilka dni temu "zaliczyłem" 13 duchów. No, było ostro. Miło jest oglądnąć film, którego się od daaawna nie widziało. Co by tu napisać... pomysłowy, szalony, z niezłą muzyką. Genialne kreacje duchów (od jednego, to aż trudno było oderwać wzrok :D ).
W sumie, oceniam go podobnie jak Statek duchów - 7/10. Przyjemne filmidło. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 12, 2014, 21:59:46 Ja 13 duchów oglądałem niedawno po raz pierwszy :) Ale średnio urzekła mnie ta historia... Tzn. potencjał jest, ale całość podana jakoś tak głupkowato...
A swoją drogą od takich filmów to jest chyba jednak "niewarte tematu horrory i thrillery" :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Stycznia 13, 2014, 16:36:31 Płatny Morderca/The Killer [1989]
Ostatnio mi HAL zagadką przypomniał o panu Woo, którego filmografię już dawno chciałem obejrzeć w całości. No to wziąłem się do roboty, a na pierwszy ogień padł właśnie The Killer. Dzieje się w tym filmie, oj dzieje :haha: Nie ma miejsca na zbędne dialogi, jest akcja, akcja, AKCJA! Strzelaniny prawie jak w Django, tylko krwi trochę mniej :D Fabuła, chociaż przewidywalna, wciąga i porusza, główni bohaterowie sympatyczni, poboczni też w miarę. Chociaż nie jestem do końca pewny, bo ja już tak mam z kinem azjatyckim, że przez pierwsze pół godziny nie rozróżniam bohaterów (w Serbuan Maut do połowy filmu nie wiedziałem kto jest kto :D ). W każdym razie, bardzo przyjemne (czy to dobre słowo do filmu gdzie pada ponad sto trupów?) widowisko, tak się powinno robić kino akcji! 7.5/10 Pokusa/The Paperboy [2012] Co za aktorskie arcydzieło!!! No nie mogę wyjść z podziwu, jak fantastycznie zagrała czwórka głównych bohaterów! Fabuła fabułą, bo słaby to thriller był (co innego jak to rozpatrywać jako obyczaj), ale dla samych kreacji warto na to spojrzeć. Nicole to już w ogóle teraz jest moja ukochana aktorka wszech czasów :diab9: I Zac Effron to zaskoczenie, że z lalusia z filmów dla nastolatek się wyrobił na porządnego aktora. Dobrze, dobrze, może będą z niego ludzie, bo ta rola była naprawdę przekonująca. Co do samego filmu, to bardzo fajnie utrzymano tutaj klimat lat 60. i takiego beztroskiego lata, aż pozazdrościłem bohaterom. Do tego jeszcze reżyser się nie p****olił (wybaczcie słownictwo), film jest prawdziwy, ciężki, przygnębiający, że tak to ujmę brudny. Nie sili się na to, żeby pokazywać wszystko w dobrym świetle. Sceny w motelu czy pierwszego spotkania Charlotte z Hillarym - po prostu WOW. Ale jednak czegoś zabrakło, niby fabuła do czegoś prowadziła, ale nie za bardzo można było się skupić na głównym - kryminalnym - wątku. Jednak obsada podwyższa ocenę. 6/10 Thor: Mroczny Świat/Thor: The Dark World [2013] Myślałem, że po Avengersach już nie będzie fajniejszego Marvelowego filmu (fajniejszy=akcja+humor+nieważna fabuła, byle się działo). Jak bardzo się myliłem! Powiem to: nowy Thor wymiata na wszystkich absolutnie płaszczyznach! Genialny w każdym aspekcie, fabuła super, aktorzy dobrze, napięcie spore, no i ten humor! Może i suche te żarty były, ale złapałem się na tym, że przewijałem do tyłu, żeby zaśmiać się drugi raz :D No i zakończenie!!!! Jako fan komiksów ze stajni Marvela, jestem zachwycony. Jak robię sobie "przegląd" nowego Thora, to nie wiem nawet do czego się przyczepić. Najlepszy superbohaterski film od czasów "X-men: Pierwsza Klasa". Jak tak ma dalej wyglądać filmowe uniwesum Marvela, to DC ma przesrane :haha: 9.5 (przy dobrych polotach może nawet 10, zastanawiam się czy to nie zawyżona ocena)/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 15, 2014, 16:10:35 Wilk z Wall Street / The Wolf of Wall Street [2013]
Kto jak kto, ale Scorsese potrafi efektownie pokazać uroki życia ludzi żyjących na krawędzi ;) W tym filmie chyba nawet przesadził, bo przez dwie i pół godziny oglądamy jedną wielką balangę... i gdy przychodzi czas na nieunikniony upadek na dno... film się już kończy :P Widz na koniec filmu może się poczuć jak klient firmy Stratton Oakmont... dałem im kasę, oni się za nią świetnie bawili a ja z tego nie mam za wiele :D Taka odwaga zasługuje na uznanie :D 8/10, ale spodziewałem się czegoś bardziej zapadającego w pamięć. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Stycznia 23, 2014, 16:02:45 Z reguły nima w TV co oglądać, a wczoraj za jednym zamachem (dzięki reklamom) obejrzałem w miarę całe:
Odważna (The Brave One, 2007), Zimne piekło (The Snow Walker, 2003) i jeszcze fragment CSI. Odważną raz obejrzałem do połowy, innym razem końcówkę, a wczoraj wreszcie uzupełniłem braki :diab9: Ogólnie film całkiem przyjemny. Taka kobieca wersja Życzenia śmierci albo Death Sentence. Zimne piekło też się fajnie oglądało. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Mike on Lutego 14, 2014, 07:36:56 Obejrzałem wczoraj w końcu drugą część Kick-Assa. Doskonałe rozprężenie i rozrywka, uwielbiam filmy komiksowe. :D Aczkolwiek, standardowa regułka "jedynka była lepsza" tutaj również ma zastosowanie. Brakowało mi też tak dobrego soundtracku, jak w poprzedniej części. No i Jim Carrey stanął na wysokości zadania, zagrał świetnie.
Najlepsze momenty filmu - scena, w której The Motherf**cker dobiera drużynę i wymyśla im pseudonimy. Każda scena, w której występuje Night Bitch. :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Mandriell on Lutego 14, 2014, 10:18:06 Zgadzam się. Sceny z Night Bitch nawet jak nie jest Night Bitch są świetne :D
Mnie osobiście rozpierniczała Mother Russia :D :D :D I zgodzę się z tym, że soundtrack znacznie gorszy niż ten z 1. Jednak dla mnie fabularnie równie dobra co jedynka, nawet momentami bardziej mi się podobała 2 ze względu na dużo cięższy klimat niż w 1. Właściwie to obie części oceniłem tak samo. Ale chyba za sam soundtrack zdejmę gwiazdę. I mi np. Kick Ass przypadł do gustu jako film komiksowy głównie ze względu na to, że z komiksów się nabija, bo fanem takich filmów nie jestem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lutego 25, 2014, 13:45:20 Powrót ery dinozaurów - historia jest nawet prosta. Firma postanowiła wskrzesić dinozaury i na pewnym pokazie je pokazać, ale jak to bywa wszystko idzie nie tak. Uwolnione dinozaury sieją śmierć i zniszczenie. W jednej z ról wystąpił Treat Williams, którego pamiętam z horroru komediowego z lat osiemdziesiątych i zagrał nieźle. Dinozaury są zrobione dobrze, nie jest bardzo krwawo i nieźle się ogląda. Taki średniak do obejrzenia choć przyznam, że oglądało mi się fajnie i czas szybko zleciał. Ocena 6/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Mandriell on Lutego 26, 2014, 09:26:55 Z racji, że do "Tajemnicy Filomeny" nie było napisów, zabrałem się za animację "Krudowie". I... jest to jedna ze słabszych tego typu produkcji jakie widziałem. Ok, niektóre sekwencje robiły wrażenie, a pomysł na mix gatunkowy prehistorycznych zwierząt był genialny i właściwie to w mojej ocenie uratowało ten film. Na przykład Tygrys szablo-zębny będący wariacją na temat Papugi Ary, albo ptaki, mające ptasie skrzydła ale... całą resztę żółwia. Pies będący dzikiem, czy tam guźcem :D No rewelacja, śmiałem się co rusz, jak widziałem takie "cusie" :D
Niestety na tym kończą się zalety tej bajki. Rzeczy kompletnie nielogicznych w niej od groma, już nawet tak rażąco nielogicznych jak na standardy bajek. Główni bohaterowie okropni, odpychający i dziwni. Fabuła schematyczna, w dodatku bazująca na hitach kinowych i bajkowych ostatnich lat (Dla przykładu podam tylko kilka: "Avatar", "Zaplątani", "Epoka Lodowcowa") Raczej nie polecam i byłbym w ciężkim szoku, gdyby to dostało Oscara. 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Marca 01, 2014, 15:25:53 Przyjaciel - krótkometrażowy film na podstawie opowiadania Stanisława Lema obejrzany na TVP kultura. Dobrze zrobiony i zagrany. Ogląda się fajnie i polecam zobaczyć w akcji uczonego Tychego. Ocena 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 18, 2014, 08:31:22 Snowpiercer [2013]
Klimaty post-apo ala Igrzyska Śmierci już mnie zaczynają męczyć, za dużo tego ostatnio powstaje. Ale Snowpiercer jest przynajmniej adresowany do dorosłego widza i na całe szczęście mniej czasu się tu poświęca na wybór sukienek itp. ;) Aktorsko jest dobrze. Show jak zwykle kradnie Tilda Swinton. Nawet Kapitan Ameryka coś tam pokazał, innego niż zwykle :) W sumie film mi się podobał ale też mam jakiś duży niedosyt. Coś z tym filmem jest nie tak, tylko nie mogę namierzyć co :D Chyba jest trochę za bardzo artystyczny. 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Kwietnia 21, 2014, 08:40:41 Przekładaniec - film krótkometrażowy z dobrą rolą Kobieli, który wciela się w kierowce rajdowego. Jest to film fantastyczny połączony z komedią, który pod płaszczykiem wydarzeń przemyca ważne pytania na temat transplantacji i jej możliwości oraz wady i zalety. Film jest adaptacją opowiadania Stanisława Lema pod tytułem Czy pan istnieje, Mr. Jones? w reżyserii Andrzeja Wajdy. Jak ktoś nie oglądał polecam. Ocena 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 24, 2014, 19:47:00 Jodorowsky's Dune [2013]
Czyli historia potencjalnie największego filmowego dzieła science fiction w historii kina... które nigdy nie powstało :D A było naprawdę blisko. Gdyby ten film powstał to nie rozmawialibyśmy o Star Wars, Obcym i 2001: Odysei Kosmicznej. To byłby król nad króle filmowego sci-fi. Alejandro Jodorowsky zbudował prawdziwy dream team, który pieszczotliwie nazwał swoimi "spiritual warriors" w skład którego wchodzili: Moebius, który wspólnie z Jodorowskym rozrysował cały film na trzech tysiącach obrazków. Chris Foss, który tworzył niesamowite okładki do książek Asimova, stworzył koncepty statków kosmicznych. Dan O'Bannon, miał stworzyć efekty specjalne. H.R Giger, zaprojektował wygląd budynków rodu Harkonnenów. W głównych rolach byli obsadzeni miedzy innymi Salvador Dalí, Orson Welles, David Carradine, Geraldine Chaplin i Mick Jagger :) A muzykę zgodził się zrobić Pink Floyd. Mózg eksploduje. Oczywiście poszło o kasę, to że Jodorowsky był zbyt uparty i nie uznawał kompromisów i fakt, że ta wizja tak naprawdę przerosła wszystkie studia filmowe w stanach. Ale sceny z tego filmu pojawiły się w innych filmach :) Foss, O'Bannon i Giger zrobili Aliena. Inne sceny i pomysły pojawiły się też we Flashu Gordonie, Star Wars, Terminatorze, Kontakcie, Piątym Elemencie i Prometeuszu. Niesamowita historia. 8.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 12, 2014, 08:37:27 Edge of Tomorrow (2014)
Całkiem niezły film, ale podskórnie oczekiwałem chyba czegoś głębszego, co zbliżyłoby ten film do "Source Code". Tutaj jednak w większym stopniu postawiono na akcję, co pewnie sporej liczbie osób akurat będzie odpowiadać. Cruise daje radę, a Emily Blunt ze swoimi umięśnionymi ramionami wygląda bosko ;) Zaskoczeniem na plus była dla mnie natomiast spora ilość humoru, głównie w pierwszej części filmu. Co ważne, Cruise w tych scenach wypada naprawdę przekonująco. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Benson on Lipca 06, 2014, 18:59:12 Nie wiem, czy to dobre miejsce, ale nie znalazłem odpowiedniego wątku. Jesli nie, to z góry przepraszam :)
Widzę, że na Allegro Harry Potter Pełna Kolekcja 11 Blu Ray PL spadła już do ok. 340zł (co w porównaniu z Ł25 na brytyjskim amazonie jest i tak rozbojem w biały dzień :wall: ). I choć wszystko kupuję właśnie z UK, to akurat do Harry'ego przyzwyczaiłem się z dubbingiem :D Mam pytanie w związku z tym wydaniem: wszędzie gdzie czytam, jest napisane, że dodatki są tylko do Księcia Półkrwi i Insygniów Śmierci (np. http://www.galapagos.com.pl/film-6087.html ). Ma ktoś tę kolekcję i potwierdzi (a najlepiej zaprzeczy, bo wolałbym komplet dodatków) to? Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Lipca 06, 2014, 19:40:56 Oblivion [2013]
Kilka dni temu oglądałem Niepamięć z Tomem Cruisem. Film s-f, którego akcja toczy się w 2077 roku, w świecie zniszczonym najazdem obcych. Cruise, wraz ze swoją partnerką, zajmują się naprawą dronów bojowych. Wkrótce odkrywa tajemnicę, która zaważy na jego dotychczasowym życiu. Film może i przewidywalny, ale całkiem przyjemnie się go oglądało. Miał całkiem fajny klimat, plenery i efekty specjalne. Choć pewnych rzeczy można się spokojnie domyśleć, to było to z pewnością miło spędzone 2 godziny. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 23, 2014, 07:20:06 Igrzyska Śmierci 9 / Divergent [2014]
W post-apokaliptycznym świecie przyszłości, który dopiero co stanął na nogi po bliżej nieokreślonej katastrofie, (pięknie zachowane) ruiny dawnego Chicago zamieszkuje społeczeństwo podzielone na pięć frakcji... albo dystryktów (nie wiem, już się w tym gubię). Nastoletnia Jennifer Lawrence (w tej roli Shailene Woodley) stanie na czele rebelii, która ani chybi w którymś z kolejnych sequeli obali cały skorumpowany system, który rządzi światem. Poprzednie części były lepsze ;) 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 23, 2014, 13:26:54 Dowcipniś :P
Się zastanawiałem nad lekturą Veroniki Roth, ale to faktycznie tak bardzo z daleka ciągnie twóczością Collins... sam nie wiem :) Może jednak poprzestanę na filmowej trylogii. Czy ile tam tego będzie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 23, 2014, 14:06:50 Tak naprawdę największym grzechem tego filmu jest to, że przez półtorej godziny nic się nie dzieje. A jak już się zaczyna dziać to wyjątkowo bez wyrazu, jednak filmy z serii Hunger Games mają dużo więcej rozmachu. No i Shailene nie czuje roli tak jak Jennifer. Ma może ze dwie dobre sceny. Fizycznie, w scenach akcji, też wypada jakoś tak nieporadnie. Jennifer jak biega z łukiem to wygląda całkiem przekonująco :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 24, 2014, 21:09:24 Ewolucja planety małp (2014)
Pierwsza część podobała mi się bardziej. Może wynika to po prostu z personalnych zainteresowań: bardziej interesowała mnie geneza, niż to, co nastąpiło później. Ale mam wrażenie, że film wyszedł dość schematyczny. Znowu my kontra oni, znowu współpraca międzygatunkowa (Avatar, District 9...), etc. Film trochę gorzki w wymowie, niezależnie od tego, czy stoi się po stronie małp, czy ludzi, bo to w sumie na jedno wychodzi. Przemoc rodzi przemoc i nie ma przebacz. Ale Andy Serkis wymiata :) Tak na świeżo, po seansie - 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 25, 2014, 08:01:38 The Amazing Spider-Man 2 [2014]
Lepszy od części pierwszej, ale i tak po zakończeniu czułem niedosyt. Największym plusem tego filmu jest chemia pomiędzy Peterem i Gwen (widać, że są parą poza planem filmowym ;) ). Sceny z ich udziałem są najbardziej naturalne i po prostu fajnie się ich ogląda. W ogóle w tym filmie jest dużo więcej luzu. Widać, ze twórcy wyciągnęli dobre wnioski z pierwszego filmu i poprawili to co im wtedy nie wyszło. Za to duże plusy. A teraz minusy. Wizualnie film jest strasznie nierówny. Są momenty gdzie efekty są po prostu amazing ;) Ale jest też sporo słabych. Szczególnie gdy na ekranie króluje Elektro. Chwilami miałem najgorsze skojarzenia z Mr. Freezem z Batmana i Robina :haha: Twórcy poświęcają też dużo czasu na otwarcie paru wątków i nie wystarczyło im czasu aby je w satysfakcjonujący sposób pozamykać. Końcówka wydaje się trochę wymuszona, robiona na szybko. Stąd ten niedosyt. A teraz parę spoilerów ;) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 25, 2014, 20:32:51 To i ja coś krótko dorzucę o nowym Pajęczaku, chociaż już trochę czasu minęło, odkąd go obejrzałem :D
Mniej więcej ze wszystkim się zgodzę, co do najlepszych, jak i najsłabszych momentów - szczególnie, co do wymuszonej szybkości końcówki. Z Goblinem wyszło trochę tak, jak z Venomem w starej trylogii - wszyscy najbardziej się jarali, a wystąpił przez dosłownie 7 minut :P Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Największym plusem filmu na pewno jest kreacja Garfielda jako Petera. No idealnie stworzona postać! Perfekcyjnie wyważona mieszanka lekko dziecinnego luzu, humoru i wewnętrznie zranionego Parkera. Naprawdę wielkie brawa dla scenarzystów za napisanie, a dla aktora za zagranie. Na takiego Petera czekałem 13 lat :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Sierpnia 12, 2014, 09:59:16 Jobs [2013]
Przed chwilą skończyłem oglądać biografię Steve'a Jobsa - założyciela marki Apple i - nie ważne jak patetycznie by to zabrzmiało - wizjonera. Film w sumie przyjemny, taki dla zabicia czasu, ale na pewno nie jest to obraz, do którego się da kilkakrotnie wracać (no, może więcej razy oglądają go miłośnicy Apple i Jobsa ;) ). 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Aga on Sierpnia 19, 2014, 05:39:59 Edge of Tomorrow (2014) Całkiem niezły film, ale podskórnie oczekiwałem chyba czegoś głębszego, co zbliżyłoby ten film do "Source Code". Tutaj jednak w większym stopniu postawiono na akcję, co pewnie sporej liczbie osób akurat będzie odpowiadać. Cruise daje radę, a Emily Blunt ze swoimi umięśnionymi ramionami wygląda bosko ;) Zaskoczeniem na plus była dla mnie natomiast spora ilość humoru, głównie w pierwszej części filmu. Co ważne, Cruise w tych scenach wypada naprawdę przekonująco. 6/10 Byłam bardzo zaskoczona tym, że Tom Cruise gra w blockbusterze z tak skomplikowaną i nieprzewidywalną fabułą dopóki nie odkryłam, że to adaptacja książki :D Moim zdaniem film bardzo ładny wizualnie, ze śliczną Emilly Blunt na ciele. Rozterki moralne głównego bohatera bardzo "żywe", widz może się z nim utożsamić i pocierpieć wspólnie by doznać/nie doznać finałowego kahtarsis. Poza tym film jest okraszony dość sporą ilością dowcipów =) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 19, 2014, 07:01:49 W dzisiejszych czasach można w ciemno zakładać, że kandydaci na blockbustery to:
- sequele - rimejki - rebooty - ekranizacje Co mi się osobiście akurat średnio podoba, ale mam nadzieję, że Hollywood za to beknie. Ekranizacje mi najmniej przeszkadzają, bo i tak na ogół nie znam materiału oryginalnego, ale cała reszta... A tak w ogóle, ten avek przypomina mi odległe czasy GWKC... Czyżby kolejny weteran wrócił skruszony na stare włości? ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Sierpnia 19, 2014, 13:06:22 Bo takie filmy najczęściej robią. Jak się coś sprzeda dobrze na świecie to będą do końca wałkować i tworzyć nowe odsłony, by tylko przynosiło kasę. Lepiej jak coś wyjdzie dobrego, a gorzej jak już schematami z poprzednich części zajeżdża.
Agę pamiętam, bo początkowo się tutaj też udzielała, a później znikła :). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Aga on Sierpnia 20, 2014, 17:35:11 A tak w ogóle, ten avek przypomina mi odległe czasy GWKC... Czyżby kolejny weteran wrócił skruszony na stare włości? ;) Na GWKC miałam przez długi czas avek z ustami Angeliny Jolie, który wywołał niezdrowe poruszenie wśród męskiej części forumowiczów :D A skoro już jesteśmy w temacie rozmaitych filmów, łyknęłam ostatnio całą serię Transformers (głupio liczyłam na to, że może kolega z pracy weźmie mnie do kina na najnowszą część :D ) i... mile się rozczarowałam. Latami oglądając zwiastuny byłam przekonana, że to głupia papka dla nastolatków a okazuje się, że cała seria (choć wtórna) jest bardzo przyzwoitą rozrywką, ładną wizualnie, mile podszytą muzyką Linkin Park :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 20, 2014, 18:59:32 hehe, też niedawno, w wyniku obejrzanego zwiastuna do 4. części, zabrałem się za Transformers, ale zatrzymałem się na pierwszej części ;) Gadające samochody w wersji prawie na poważnie to rzecz, którą ciężko mi przełknąć ;) W sumie jest humoru trochę, jest charyzma Shia Lebeoufa, jest trochę fajnych momentów, ale całość nieco niestrawna jak dla mnie i o wiele za długa. Nie wiem, czemu te filmy są AŻ tak długie. Jedynce dałem 5/10, dwójka sobie musi poczekać ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 20, 2014, 19:06:19 A skoro już jesteśmy w temacie rozmaitych filmów, łyknęłam ostatnio całą serię Transformers (głupio liczyłam na to, że może kolega z pracy weźmie mnie do kina na najnowszą część :D ) i... mile się rozczarowałam. Hehe. Musisz go bardzo lubić skoro zdecydowałaś się na tak desperacki czyn :haha: Jeszcze pierwsza część, rozumiem bo jest bardzo dobra. Ale kolejne... I jeszcze chciałaś iść do kina na czwartą!? To już jest niezdrowe ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Sierpnia 21, 2014, 07:20:23 Na GWKC miałam przez długi czas avek z ustami Angeliny Jolie, który wywołał niezdrowe poruszenie wśród męskiej części forumowiczów :D I co się dziwić, jak to kobieta ideał. ;) Ja w ostatnich miesiącach stosunkowo mało filmów oglądałem na rzecz albo seriali albo po prostu w ogóle tv nie włączałem. W ostatnich 2 tygodniach oglądałem natomiast parę filmów i na najwięksża uwagę zasługują: Wymyk - bardzo fajny polski film opowiadający dramat dwóch braci, a że Polacy potrafią kręcić dramaty i patologie najlepiej (komedie też często zajebiste) to nie trzeba wielu argumentów, żeby to sprawdzić. W roli głównej kapitalny Więckiewicz. Ocena: 7/10 X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - X-meni ciągle spoko. Uwielbiam Logana, uwielbiam koncepcję, uwielbiam całą serię i nigdy nie będzie mi mało. Ocena: 8/10. Matka i dziecko =- rzadko kiedy oglądam melodramaty, ale ten jest naprawdę bardzo dobry i wart poznania.Kapitalna obsada, niesamowita siła przypadku, wzruszenie. Super. Ocena: 9/10. Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz - jeśli ktoś nie wierzy w poziom produkcji komiksowych, to jest to jeden z niewielu filmów obok Iron Mana, X-menów czy Avengers, które ten schemat mogą przełamać. Świetny film, zajebiste efekty, dobra obsada i gra aktorska. No ja tam niemal w ogóle minusów nie widzę. Cieszy mnie fakt, że to kolejny całe te uniwersum łączą, bo może być w najbliższych latach bardzo ciekawie i na pewno będzie ta komiksowa saga ciągnąć się długo. :) Ocena 9/10. Najbardziej wymęczył mnie: Riddick - oczywiście najnowszy. Strasznie słaby, strasznie nudny, a z aktorów to tam daje rade tylko Vin Disel i to z jego powodu oglądałem to do końca. Ocena: 5/10. Jack Reacher: Jednym strzałem - adaptacja książki znanego i lubianego tutaj na forum pisarza. Film bardzo średni. Przeciętny thriller, który ratuje też obecność dobrze grającego Cruise'a. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: murhaaja on Sierpnia 21, 2014, 08:36:20 A skoro już jesteśmy w temacie rozmaitych filmów, łyknęłam ostatnio całą serię Transformers (głupio liczyłam na to, że może kolega z pracy weźmie mnie do kina na najnowszą część :D ) i... mile się rozczarowałam. Hehe. Musisz go bardzo lubić skoro zdecydowałaś się na tak desperacki czyn :haha: Jeszcze pierwsza część, rozumiem bo jest bardzo dobra. Ale kolejne... I jeszcze chciałaś iść do kina na czwartą!? To już jest niezdrowe ;) Wiesz, ja obejrzałam całe 40 minut pierwszej części, choć totalnie nie znoszę tego typu filmów, a byłam zdeterminowana by obejrzeć całą, jeśli trzeba będzie, bo wyczytałam że w soundtracku jest piosenka mojego ukochanego zespołu :D Teraz zawsze jak pierwsza część leci w TV to zostawiam ją włączoną do tego momentu, aż leci moja piosenka. Czego się nie robi, jak się coś/kogoś lubi :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 21, 2014, 08:44:09 Wiesz, ja obejrzałam całe 40 minut pierwszej części, choć totalnie nie znoszę tego typu filmów, a byłam zdeterminowana by obejrzeć całą, jeśli trzeba będzie, bo wyczytałam że w soundtracku jest piosenka mojego ukochanego zespołu :D Teraz zawsze jak pierwsza część leci w TV to zostawiam ją włączoną do tego momentu, aż leci moja piosenka. Czego się nie robi, jak się coś/kogoś lubi :D Hehe. Chyba wiem który moment i to akurat rozumiem bo to jest najlepszy moment w filmie :faja: Idealnie połączenie muzy z obrazem, to Bay akurat potrafi robić ;) I takich momentów mi zabrakło w kolejnych częściach. http://youtu.be/XyRggcp_EFE?t=2m Trafiłem? :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: murhaaja on Sierpnia 21, 2014, 08:55:37 A jakże :D I "Pretty handsome awkward" w podkładzie - miodzio :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 23, 2014, 18:45:41 Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz - jeśli ktoś nie wierzy w poziom produkcji komiksowych, to jest to jeden z niewielu filmów obok Iron Mana, X-menów czy Avengers, które ten schemat mogą przełamać. Świetny film, zajebiste efekty, dobra obsada i gra aktorska. No ja tam niemal w ogóle minusów nie widzę. Cieszy mnie fakt, że to kolejny całe te uniwersum łączą, bo może być w najbliższych latach bardzo ciekawie i na pewno będzie ta komiksowa saga ciągnąć się długo. :) Ocena 9/10. Przed seansem czytałem mnóstwo opinii, które pod niebiosa wychwalały ten film. Normalnie jakby to było drugie przyjście Jezusa albo nowy The Dark Knight ;) A film jest tylko dobry. Nie wiem czym się tak wszyscy podniecają... sorry... wiem... Scarlett :D ;) Dla mnie ten film nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych Marvelowych produkcji. Akcja była dobra, efekty też, ale to mają wszystkie te filmy. Może chodzi o historię? Fakt w porównaniu do innych komiksowych filmów była bardziej osadzona w realnym świecie, no ale i tak była taka sobie :) Nie wiem o co ten hałas. 7/10 Godzilla [2014] Tytuł jest mylący. Powinien brzmieć "Potwory walczące daleko w tle" albo coś w tym stylu ;) Godzilla ma w tym filmie krótki epizod, większość czasu spędzamy z bohaterami znanymi z typowych filmów katastroficznych. Naukowcy, którzy nic nie wiedzą. Żołnierze, którzy zawsze mają beznadziejny plan. Oraz hiperwentylujące się matki z dziećmi. Co najgorsze, że w tych rolach obsadzono naprawdę świetnych aktorów... Myślałem, że ta obsada będzie gwarancją sukcesu a tu się okazje, że obsada jest najsłabszym ogniwem całego filmu. Reżyser spróbował połączyć pomysły z "Wojny Światów" Spielberga, czyli zagładę obserwujemy z perspektywy bohaterów. Oraz z "Cloverfield", czyli potwory przez większość seansu tylko krótko migają na ekranie i znikają w mroku. Albo pojawiają się w pełnej krasie tylko na ekranach telewizorów itp. Doceniam te zabiegi ale tu się nie do końca sprawdziły. Po pierwsze w "Wojnie Światów" cała akcja opiera się na postaci ojca, nie opuszczamy go ani na krok. Widz może się zżyć z tą postacią. W nowej Godzilli skaczemy od jednej postaci do drugiej, widz właściwie nie ma swojego bohatera. W Cloverfield sztuczki z pokazywaniem potwora się sprawdziły bo cały film od początku do końca był tak zaprojektowany. W Godzilli, po godzinie seansu zaczęły mnie irytować. Albo, albo... zdecyduj się panie reżyser ;) Plusy. Efekty, dźwięk (oprócz ryku Godzilli, który był dziwny :P ). Zdjęcia i muza. 6/10 PS. I tak kocham Elizabeth Olsen :aniol: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Sierpnia 25, 2014, 17:38:46 Godzilla [2014] Tytuł jest mylący. Powinien brzmieć "Potwory walczące daleko w tle" albo coś w tym stylu ;) Godzilla ma w tym filmie krótki epizod, większość czasu spędzamy z bohaterami znanymi z typowych filmów katastroficznych. Tak szczerze to Godzilla podobała mi się właśnie w tych momentach gdy potwory pokazywane były daleko w tle jak to HAL9000 określił :) Tutaj pokazany kawałek ogona, tutaj łapa, tutaj wielki grzbiet wyłaniający się z oceanu. Wszystko po pokazywało ogrom tych stworów. Bardzo mi się to podobało. Bardziej niż finałowa walka w San Francisco, która dłużyła się niemiłosiernie. Co do wielkości potworów to śmieszyło mnie to, że nikt ich nie słyszał i nie widział do czasu, w którym nawiązywała się demolka. Gigantyczny stwór zmierza w kierunku Las Vegas przez pustynię wcześniej rozwalając pół góry? Co tam dostrzegamy go dopiero gdy jest u bram miasta ;) Samo zawiązanie akcji było bardzo średnie i chaotyczne. Bohaterowie też średni. Nikt nie zwrócił mojej szczególnej uwagi. A przy TAKIEJ obsadzie to aż się nie godzi. Typowe klisze z filmów katastroficznych. Najbardziej żałuję niewykorzystania Bryana Cranstona. Mieć takiego aktora w składzie i... zrobić to co zrobili? Sally Hawkins też mogłoby być więcej bo bardzo ją lubię :D Jak już HAL9000 pisał na plus efekty i piękne zdjęcia. Muzyka taka jak ryk Godzilli: zawodzi. PS. I tak kocham Elizabeth Olsen :aniol: Też kocham. Tylko czemu było jej tak mało? :( Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 25, 2014, 19:42:08 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Mike on Sierpnia 30, 2014, 15:16:48 Magia w blasku księżyca - najnowszy film Woody'ego Allena. Nie zalicza się raczej do Allenowskich arcydzieł. ;) Film ogólnie jest przyjemny i przyjemnie się go ogląda, aktorsko nie ma nic do zarzucenia (Colin Firth utwierdza w przekonaniu, że dobrym aktorem jest, natomiast Emma Stone... ją mogę oglądać zawsze i wszędzie :serducho: :D ). Jednak zeszłoroczne świetne "Blue Jasmine" raczej wyczerpało potencjał Allena na kolejne kilka lat.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 03, 2014, 12:52:52 The Giver (2014)
Kolejny przejaw mody na antyutopie z nastolatkami w roli głównej. Tym razem wyszło mocno średnio. Jakiś pomysł na film jest, chociaż w zasadzie jest to Huxley zmiksowany z "Equilibrium". Wtórność jednakże mogę wybaczyć, bo antyutopie to jednak dość wąska specjalizacja. Natomiast nie mogę wybaczyć błędów logicznych. A tych mamy od zatrzęsienia zwłaszcza w drugiej połowie filmu Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 15, 2014, 07:26:07 Edge of Tomorrow [2014]
W sumie zgadzam się z opinią p.a., w pewnym momencie film ostro skręca w stronę kina czysto rozrywkowego i tak już zostaje do końca. Szkoda bo gdyby było trochę bardziej mrocznie i bardziej na poważnie to chyba dałbym 10 ;) Szkoda też, że nie zrobili tego filmu w krwawej wersji R, wtedy wszystkie momenty w których Cruise umiera mogłyby robić większe wrażenie :haha: Na mega wielki plus zaliczam wizualną stronę filmu. Jestem kupiony jak ktoś czerpie inspirację z moich ulubionych filmów. Mam na myśli Aliens (Bill Paxton nie przez przypadek jest w tym filmie ;) ) i Szeregowca Ryana :) Sceny lądowania na plaży robią wrażenie :faja: Ja daję 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Września 20, 2014, 17:09:54 Lincoln [2012]
Przed chwilą skończyłem oglądać film o Abrahamie Lincolnie w reżyserii Stevena Spielberga. Tak na szybko: od strony czysto warsztatowej film jest rewelacyjny, ale to nie powinno dziwić - nazwisko reżysera zobowiązuje ;) Plenery, kostiumy, klimat filmu - cud, miód i orzeszki. Z wielką przyjemnością spędziłem te 2,5 godziny. Akcja filmu toczy się w 1865 roku - ostatnim roku wojny secesyjnej (1861-65), a konkretnie w ciągu bodaj ostatnich czterech miesięcy życia Lincolna, a skupia się na dążeniach Lincolna do przeforsowania w Izbie Reprezentantów 13-tej poprawki do konstytucji, która czyni wszystkich - białych i kolorowych - równymi wobec prawa. Moje wrażenie odnośnie samej fabuły jest takie: film bazuje na bzdurze, która determinuje całą jego akcję. Otóż przy napisach początkowych pojawia się informacja, jakoby wojna secesyjna była spowodowana stosunkiem stanów północnych i południowych do niewolnictwa... i nic więcej. Tymczasem, z tego, co ja pamiętam ze studiów, chodziło głównie o kwestie gospodarcze: Północ miała wprowadzić cła importowe, aby ograniczyć import towarów z Europy i tym samym rozruszać gospodarkę amerykańską. Stanom południowym było to nie na rękę (kontakty handlowe z Wielką Brytanią), więc postanowiły dokonać secesji. Oczywiście, kwestia niewolnictwa również się przewijała, ale była raczej rzeczą drugorzędną. Tym sposobem otrzymałem film ociekający amerykańskim patosem, megalomanią (gdy miano głosować nad 13-stą poprawką do konstytucji pada zdanie "świat na nas patrzy") i polityczną poprawnością (w końcu walczono z równością, a nie o kasę), który... całkiem przyjemnie się ogląda :D Daję 6,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 21, 2014, 08:43:41 Troll 2 [1990]
Wstyd się przyznać ale dopiero teraz po raz pierwszy zobaczyłem ten niesamowity film. Nie wiem jakim cudem wcześniej nie wpadł mi w ręce. Film wymyka się ze wszelkich ram dlatego piszę o nim w wątku "filmy rozmaite" ;) Twórcy ciężko zapracowali na to aby film osiągnął status jednego z najgorszych filmów w historii (jeśli nie najgorszego) :P O mój Boże... wszystko w tym filmie jest złe. Nawet nie wiem od czego zacząć :haha: Najwięcej salw śmiechu wywołuje aktorstwo. Moją faworytką w tym filmie jest grająca córkę Coonie Young. Jest tak pięknie koszmarna :haha: Niesamowite. Tego się właściwie nie da opisać to trzeba zobaczyć. Wszyscy aktorzy w tym filmie mają jakąś scenkę, która przeszła do historii ;) Najlepsze w tym filmie jest to, że gdy już myślimy, że nie może być już bardziej dziwacznie... robi się bardziej dziwacznie :D 1/10 Best Worst Movie [2009] Dokument w którym twórcy Troll 2 spotykają się po latach i wspominają stare dobre czasy ;) Film opisuje też kult jaki powstał wokół tamtego filmu (specjalne pokazy przyciągają setki widzów). Momentami prześmieszny, szczególnie gdy aktorzy wspominają prace na planie i pierwszy raz gdy zobaczyli efekty tej pracy :haha: Ale jest też wyjątkowo smutny. Pokazuje, że ci ludzie zatrzymali się na tym filmie. Jak ten film przekreślił ich marzenia. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Stebbins on Września 21, 2014, 10:18:36 Cytuj Troll 2 [1990] Wstyd się przyznać ale dopiero teraz po raz pierwszy zobaczyłem ten niesamowity film. Nie wiem jakim cudem wcześniej nie wpadł mi w ręce. Film wymyka się ze wszelkich ram dlatego piszę o nim w wątku "filmy rozmaite" ;) Twórcy ciężko zapracowali na to aby film osiągnął status jednego z najgorszych filmów w historii (jeśli nie najgorszego) :P O mój Boże... wszystko w tym filmie jest złe. Nawet nie wiem od czego zacząć :haha: Najwięcej salw śmiechu wywołuje aktorstwo. Moją faworytką w tym filmie jest grająca córkę Coonie Young. Jest tak pięknie koszmarna :haha: Niesamowite. Tego się właściwie nie da opisać to trzeba zobaczyć. Wszyscy aktorzy w tym filmie mają jakąś scenkę, która przeszła do historii ;) Najlepsze w tym filmie jest to, że gdy już myślimy, że nie może być już bardziej dziwacznie... robi się bardziej dziwacznie :D 1/10 Ale mnie nakreciles!! Jeszcze na FW jakie spoko opinie: "Arcydzieło kina klasy Z". "Najlepszy film! Ta gra aktorska te efekty specjalne ! Świetne!" ocena:1 " kto nie widzial nie zrozumie o co chodzi." Ja chetnie zobacze o co chodzi. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Października 01, 2014, 11:50:33 R.I.P.D. Agenci z zaświatów [2013]
Niedawno skończyłem oglądać tę komedię s-f z Jeffem Brigdesem i Ryanem Raynoldsem. Film opowiada o organizacji, która zajmuje się łapaniem umarlaków, które pomimo swojej śmierci, postanowiły pozostać na ziemskim padole. Stróżami prawa są w tym przypadku... stróże prawa, którym się nie powiodło i nie wrócili z akcji :D Sam film przypomina w dużym stopniu kalkę z "Facetów w czerni" (do tego trochę "Ducha" i "Constantine'a") ale jakoś w ogóle mi to nie przeszkadzało. Świetnie się na nim bawiłem. Taki "odmóżdżacz" dla zabicia czasu. Ocena: 7,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 01, 2014, 14:47:59 22 Jump Street [2014]
Poprzednia część mi zupełnie nie przypasowała ale na tej bawiłem się już bardzo dobrze :D Kupili mnie tym, że świadomie sobie robią jaja z tego, że to sequel... do słabej części pierwszej ;) Historia jest identyczna jak w jedynce... i też jest to przedmiotem żartów :haha: Widać, że Hill i Tatum już się odnaleźli w swoich rolach i tym razem bawią się dużo lepiej :) Ice Cube, też ma w tej części więcej do powiedzenia ;) No i gdyby ode mnie zależało kto ma dostać nagrodę MTV Movie Awards w kategorii "Best Fight" to bez zastanowienia oddałbym ja w ręce Hilla i Jillian Bell. Najdziwniejsza ekranowa walka jaką ostatnio widziałem :roll: 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 29, 2014, 15:23:39 Teenage Mutant Ninja Turtles [2014]
:wall: SPOILERY Podchodziłem do tego filmu z niskimi oczekiwaniami, ale i tak zdołali mnie rozczarować. Ten kto wymyślił żeby całkiem pozmieniać orgin story powinien zawisnąć na najbliższej gałęzi :haha: Przecież to wszystko kompletnie nie ma sensu. Splinter i Shredder to był jeden z najlepszych wątków. Ich historia miała największy ładunek emocjonalny. Jak ci dwaj stawali naprzeciwko siebie to było wiadomo, że walka będzie epicka. W filmie nie ma między nimi żadnego połączenia, nie znają się, zero emocji. Za to na siłę wepchnęli tam April. To ona ich uratowała z laboratorium... i wyrzuciła do kanału :roll: , gdzie Splinter nauczył się karate z książki... WTF?!?!? :facepalm: Kolejny motyw kompletnie niepasujący do niczego. Najefektowniejsza walka ma miejsce w jakiś górach! Kanały i Nowy York w tym filmie są pozbawione klimatu, wiec ktoś wpadł na pomysł aby największa scena akcji miała miejsce na jakimś zadupiu. Żółwie na śniegu... :facepalm: Na szczęście nie udało im się spieprzyć charakterów samych żółwi. Są mniej więcej tacy jak ich zapamiętałem. Oczywiście muszą wyglądać jak Hulk a Shredder jak Transformer, bo taka teraz moda. Spaprali to, a mogło być fajnie. 3/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: victor_mancha on Listopada 03, 2014, 10:14:31 Cytuj gdzie Splinter nauczył się karate z książki... WTF?!?!? Ale zwróć uwagę, że nauczył się sztuk walki z książki, a potem Shredder spuscił mu niemiłosierny łomot, więc przynajmniej ten wątek pociągnięto konsekwentnie :)Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 03, 2014, 12:22:31 No tak się kończy nauka karate z książki :haha:
Hercules [2014] Trailer do tego filmu kłamie! :D Obiecują nam film o Herculesie walczącym z mitycznymi potworami, coś w stylu Starcia Tytanów a tu niespodzianka bo obrali inną, bardziej realistyczną drogę. Nie ma tu Zeusów i innych stajni Augiasza ;) To jest takie połączenie Króla Artura (2004) z Gladiatorem. Pierwsze pół godziny nudne jak cholera, ale potem w końcu zaczyna się coś dziać i film łapie fajne tempo. The Rock wali maczugą po głowie kolejnych przeciwników i jest fajnie :haha: On się sprawdza się w takim kinie, byłby z niego dobry Conan ;) Niestety końcówka jest kompletnie spaprana. Ogólnie spodziewałem się czegoś dużo gorszego i tu się miło rozczarowałem. Ale wielka szkoda, że nie utrzymali równego poziomu do samego końca filmu. 5.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 03, 2014, 13:02:11 Snowpiercer (2013)
Mimo pewnych wątpliwości - pozytywne zaskoczenie. Film jest nieco przewrotny, momentami zaskakujący, brudny, miejscami brutalny, trzyma w napięciu a pytanie "co kryje następny wagon" zgrabnie nakręca całość. Mechanizmy rządzące tym specyficznym światem odsłaniane są stopniowo i finalnie dają jako tako satysfakcjonujący obraz całości. Może momentami film nazbyt przerysowany, może niektóre sceny są dziwaczne, może efekty specjalne czasem są niespecjalne (zwłaszcza moment, w którym pokazywane jest, jak powstają proteinowe batoniki), może zakończenie nie do końca przekonuje, może wreszcie ostatecznie to nic nowego, od koncepcji po finał, ale oglądało się to naprawdę dobrze, 2 godziny minęły jak z bicza strzelił. Jak dla mnie - jeden z lepszych filmów sci-fi ostatnich lat. Mocne 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 11, 2014, 22:05:28 Lucy [2014]
Luc Besson w lepszej formie :faja: Po zwiastunie spodziewałem się filmu do bólu komercyjnego, o którym zapomnę minutę po seansie, ale udało się Bessonowi zrobić coś całkiem wartościowego. Ciekawie podszedł to tematu, zrobił film z werwą, wizualnie atrakcyjny... ale to może zasługa Scarlett ;) Pobrzmiewają tu echa z dawnej twórczości reżysera. Najbardziej mnie cieszy, że tak jak za najlepszych czasów, Besson wrócił do sprawdzonej formuły. Lucy zaczyna się jak typowe głupiutkie kino akcji ale w pewnym momencie skręca w bardziej poważną stronę. Jest to bardziej europejski niż amerykański film. Scarlett wypadła bardzo fajnie, spokojnie sama uniosła cały film. Wreszcie na pierwszym planie a nie gdzieś za plecami Kapitana Ameryki ;) Jestem zadowolony :faja: 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 26, 2014, 23:20:39 Dawn of the Planet of the Apes (2014)
Poczekam jeszcze na Hobbita ale to chyba będzie mój ulubiony tegoroczny blockbuster :) Inteligentne i emocjonujące kino rozrywkowe z fenomenalnymi efektami. Czego chcieć więcej? :faja: I tak samo jak poprzednia cześć (równie udana) ta też ma coś do powiedzenia na temat współczesnego świata. I gdy za dziesięć lat efekty specjalne się juz zestarzeją to zawsze pozostanie historia opowiadająca o początkach konfliktów, za które zawsze trzeba płacić wysoka cenę. Świetnie zagrane. Andy Serkis jest geniuszem i udowadnia to też w tym filmie. Niewiele ustępuje mu aktor, który wcielił się w role głównego antagonisty. Koba to rewelacyjny czarny charakter :faja: I czy wspomniałem, ze efekty są też rewelacyjne? ;) Jak to nie dostanie Oscara to wzniecam bunt ;) 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 10, 2014, 17:28:08 The Maze Runner [2014]
A w sumie całkiem przyzwoite filmidło :) Niby kolejny klon "Igrzysk Śmierci" ale przynajmniej intryga była wciągająca. Ze dwie sceny, jak biegają po tym labiryncie, zrobili efektownie. Potworki też mi się podobały :) Końcówka rozczarowuje, ale też muszę przyznać, że interesuje mnie co się będzie działo w nieuniknionym sequelu :) A no i plusy za grę. Młodzież dała radę ;) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Grudnia 10, 2014, 17:39:51 Eksperyment Filadelfia [2012]
Film opowiada o firmie zajmującej się technologią, którą wykorzystano w 1943 roku, w sławnym "eksperymencie filadelfijskim". W wyniku zabaw z tą technologią, dochodzi do "sprowadzenia" okrętu USS Eldridge z roku 1943 w nasze czasy. Dodatkowo dochodzi do "kłopotów technicznych", które sprawiają, że statek pojawia się i znika na całym świecie. Włącza się w to jakaś, bliżej nie sprecyzowana, agencja rządu USA, która chce zatuszować całą sprawę i zlikwidować osoby zaangażowane w te eksperymenty. Kompletnie odmóżdżające filmidło... 4/10 :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 10, 2014, 18:10:53 A wersję z lat 80. znasz? :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Grudnia 10, 2014, 19:00:10 Raczej nie (choć może jako dziecko ją widziałem, a nie pamiętam).
Edit Riddick [2013] Kolejna część przygód Riddicka. Akcja toczy się na samotnej planecie, na której Riddicka pozostawili Nekromani. Riddick nadaje sygnał SOS, co sprowadza łowców nagród. No a dalej... powtórka z rozrywki. Film od pewnego momentu przypomina "kropka w kropkę" Pitch Black. Nie mniej, fajnie się oglądało. Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Grudnia 16, 2014, 13:19:58 Wolny strzelec
Ocena 9/10 Nie będę się silił w rozpiski na temat filmu, jak Wy to robicie, ale nie mogłem po obejrzeniu go zostawić swoich wrażeń bez echa, bo już dawno nie byłem tak wkręcony w film, jak w tym przypadku. To co zagrał Jake w "Wolnym strzelcu".... Jak on nie zgarnie jakiejś nagrody, to ja pieprzę te wszystkie imprezy. A fabuła filmu teoretycznie prosta, nieco dramatyczna potem przeradza się w obsesyjne dążenie człowieka do zyskiwania profitu kosztem ludzkiego życia. Cholera, nie potrafię się składnie wypowiedzieć, ale według mnie ten film zgarnie nagrody i będzie ich wiele. Zobaczcie to koniecznie! Agata też oglądała ten film niemal na równi w czasie ze mną ibardzo podobnie ocenia. Wierzę, że ona jest w stanie bardziej konkretnie się wypowiedzieć ode mnie. A może też ma z tym problem. Dość, by powiedzieć, że to najlepszy film jaki w tym roku oglądałem, a Jake uświadomił mnie po raz kolejny, że jest kapitalnym aktorem. :faja: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 02, 2015, 11:39:48 Jak to się mówi: lepiej późno niż wcale :P
The Raid [2011] Filmowo nowy rok rozpocząłem od mocnego kopa :D Przyznaję, że ciężko było mi się przestawić bo dawno nie oglądałem kina gdzie chodzi tylko i wyłącznie o to by kopanina była efektowna. Ale w końcu mi się udało, wyłączyłem mózg i od tej pory oglądało mi się ten film bardzo dobrze :haha: Historia jest prosta jak budowa cepa, bohaterowie płascy ale nie o to w tym filmie chodzi. To co najważniejsze zostało zrobione w fenomenalny sposób. Sceny walko to absolutny dynamit. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Zupełnie nowa jakość. 9/10 The Raid 2 [2014] Ta część jest jak Ojciec Chrzestny 2. Jedynka ma kultowy status ale dla mnie ta cześć ją przebiła. Tu jest już wszystko na swoim miejscu. Bohaterowie nabrali wyrazu i głębi. Historia rozbudowana jak na mafijną sagę przystało :faja: Sceny akcji są po prostu szalone. Nawet nie potrafię tego opisać to trzeba zobaczyć. Hammer Girl :roll: 10/10 Hollywood się powinno spalić ze wstydu. Te filmy biją na głowę wszystkie filmy akcji jakie amerykanie wypuścili przez ostatnie 15 lat :jezyk: Nic się z tym w tej chwili nie równa. A panowie Stallone, Schwarzenegger, Van Damme, Statham i cała reszta mogą spokojnie odejść na emeryturę. Pojawili się godni następcy. The Equalizer [2014] Denzel Sam w OBI ;) Po latach panowie Fuqua i Washington ponownie spotykają się na planie i jest to udane spotkanie. Denzel kreuje tu jedną ze swoich lepszych ról a Fuqua wreszcie reżyseruje z pomysłem. Do Training Day daleko ale ogląda się to z zainteresowaniem. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Stycznia 02, 2015, 12:34:01 Whaaat? A coś mi się kojarzy, że jak kiedyś do bitwy filmów wrzuciłem Raid, to bardzo chętnie go minusowałeś :jezyk:
Ale do rzeczy, ja obie części tego filmu kocham :serducho: Pierwszą bardziej, pamiętam, że w ogóle nie tego się spodziewałem. Jak na początku wszyscy wpadli mega uzbrojeni, w kamizelkach i kaskach, myślałem, że to będzie klasyczny akcyjniak, coś typu Niezniszczalnych. Ale to, co tam się działo... jak tylko się skończyło, nadeszło to okrutne uczucie, że chcesz więcej, ale nic innego tak świetnego już nie ma :D Bardzo często wracam do scen z tego filmu, najczęściej chyba do walki z tą grupą z maczetami :headbang: No i soundtrack jest przedni, kapitalnie oddaje "mocarność" filmowych starć :zeby: Druga już trochę gorzej, chociaż wciąż całkiem fajnie. Fabuła rozbudowana, postaci lepiej napisane, ale zabrakło tych przysłowiowych jaj z pierwszej części. W sensie, między jedną walką a drugą, Rama (tak się główny bohater nazywał?) mógł sobie wrócić do domu, zjeść, wziąć prysznic, odpocząć, opatrzyć rany etc. A w jedynce musiał wszystkich za jednym razem zdjąć :D Dlatego też końcówa drugiej części podobała mi się z całego filmu najbardziej. Bo to już było totalne szaleństwo, ze szczególnym wskazaniem walki w kuchni :omgomg: Bardzo bym się ucieszył, gdyby trzecia część powstała :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 02, 2015, 19:56:33 Whaaat? A coś mi się kojarzy, że jak kiedyś do bitwy filmów wrzuciłem Raid, to bardzo chętnie go minusowałeś :jezyk: Głupi byłem, a poza tym to było dawno i nieprawda ;) Bardzo bym się ucieszył, gdyby trzecia część powstała :) Powstanie tylko pewnie dopiero za parę lat. Jeśli ten czas ma zagwarantować utrzymanie wysokiego poziomu to ja mogę poczekać ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Stycznia 24, 2015, 22:57:45 Obrońcy skarbów [2014]
Film opowiadający o amerykańskim oddziale wojskowym, którego zadaniem podczas drugiej wojny światowej było odzyskiwanie dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców. W rolach głównych m.in. Matt Damon, George Clooney, Cate Blanchet i John Goodmann. Z filmem wiązałem spore nadzieje. Interesująca tematyka, częściowo pokrewna z moimi zainteresowaniami i do tego gwiazdorska obsada. Niestety, wyszedł raczej przeciętnie. Takie skrzyżowanie Indiany Jonesa z Kompanią Braci, a przy tym film naładowany patetycznymi tekstami o wadze i roli dzieł sztuki dla cywilizacji. Nieźle się oglądało, ale cały czas czekałem na jakiegoś kopniaka, zwrot akcji, coś co zapadnie w pamięci. Niestety. Film raczej mdły, sztampowy i przeciętny. Ocena 5/10 ____________________________________________________ Plan ucieczki [2013] Specjalista od zabezpieczeń więzień dostaje warte 5 mln $ zlecenie na sprawdzenie więzienia nowego typu. Problem w tym, że ktoś wyłożył więcej kasy, aby główny bohater nie wydostał się na wolność. Lekkie kino sensacyjne z obsadą... gwiazdorsko-emerytalną :D Sylvester Stalone i Arnold Schwarzenegger. Ponadto Sam Neil i Jim Caviezel. Polecam, dobra rozrywka. Ocena 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lutego 19, 2015, 16:28:18 Tajemnice Syriusza : Polowanie
Film zaczyna się gdy grupa żołnierzy przylatuje do znanego nam z poprzedniej części planety, by ratować ludzi. Niestety natrafiają oni na bardziej niebezpieczne roboty niż były przedtem. Pamiętam jak w Tajemnicy Syriusza był wykreowany dobry klimat, który trzymał w napięciu. Tutaj jednak po pewnym czasie dostajemy opowieść jakich wiele już było. Ogląda się fajnie i efekty specjalne co są dobrze zrobione. Zabrakło jednak jakiegoś klimatu i zwrotów akcji. Wszystko dzieje się liniowo, nie ma jakiegoś zaskoczenia i nawet pojawienie się przeciwników nie jest zaskakujące, a nawet można się domyślić zakończenia. Film średni, dobrze zrobiony i nic poza tym. Można obejrzeć. Ocena 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Marca 01, 2015, 11:30:58 Uniwersytet potworny
Film animowany o wcześniejszych losach dwóch przyjaciół znanych z Potwory i spółka. Ładnie zrealizowany lecz humoru za dużo nie ma i niczym prawie się nie wyróżnia. Chciałem żeby był mroczniejszy bardziej niż taki jaki jest. Ocena 6/10. Fantastyczny Pan Lis Film animowany zrealizowany na podstawie książki Dahla pod tym samym tytułem. Skierowany bardziej do starszych dzieci lecz znajdziemy humor i ciekawych bohaterów. Podobał mi się i fajnie się bawiłem podczas oglądania. Ocena 7.5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Marca 07, 2015, 18:22:41 Numer siedemnaście Alfred Hitchcock
Film kryminalny o detektywie, który tropi szajkę złodziei. Całkiem dobrze zrealizowany i zagrany nieźle, ale nie zaskakujący. Ogląda się jednak fajnie. Ocena 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Marca 22, 2015, 17:32:22 Podnieść Titanica [1980]
Wczoraj przeglądając z nudów różne tematy na forum, trafiłem do topicu z książkami Clive'a Cusslera i zobaczyłem książkę, na podstawie której nakręcono ów film. Momentalnie przypomniałem sobie, że widziałem ten film jako ośmio-dziesięciolatek, gdy mocno interesowałem się Titanikiem. Cóż... film - bujda totalna, ale miło było go sobie przypomnieć. Warto zaznaczyć, że powstał na 5 lat przed odnalezieniem wraku, nikt nie wiedział, w jakim statek jest stanie i chyba można wybaczyć twórcom filmu tą bajkowość... Nie wiem, czy to magia kina lat 80-tych, czy sentyment za takimi - nie ważne jak bardzo nierealistycznymi - filmami, ale trochę łatwiej jest mi łyknąć bajkę o podnoszeniu z dna oceanu 270-cio metrowego statku, niż o rozwalaniu bronią atomową komety lecącej w stronę Ziemi (Armageddon, Dzień zagłady) :D Ode mnie, przez sentyment, ocena 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Kwietnia 18, 2015, 06:54:48 Witaj w klubie [2013]
Prawdziwa historia. Rok 1985. Ron (Matthew McConaughey), elektryk, jeździec rodeo, a przy tym "imprezowy" gość, nadużywający alkoholu i narkotyków, nie stroniący od seksu z przypadkowymi dziewczynami, dowiaduje się, że jest nosicielem HIV. Zostaje opuszczony przez przyjaciół (konserwatywne środowisko kowbojów), którzy uznają go za geja (w latach 80-tych kojarzono HIV z homoseksualizmem). Lek, który dostaje w szpitalu, mający zwalczać wirusa okazuje się szkodliwy. Istnieje alternatywny, bezpieczniejszy preparat, ale nie został dopuszczony do obrotu w USA. Ron postanawia go przemycać z Meksyku. Zdobywca trzech Oskarów w 2014 roku. Ocena 8,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Kwietnia 18, 2015, 06:54:57 Lara Croft: Tomb Raider [2001]
Opis z Wiki: Cytuj Lara Croft mieszka w posiadłości odziedziczonej po nieżyjącym ojcu, poszukiwaczu przygód. Lord Richard Croft zaginął przed laty podczas jednej z wypraw. Córka przejęła jego zainteresowania i podróżuje po świecie, poszukując skarbów. Pewnej nocy, kiedy trzy planety ustawiły się w jednej linii, Lara Croft odkryła pomiędzy pudłami przywiezionymi dwadzieścia lat wcześniej z jednej z archeologicznych wypraw swojego ojca tajemniczy starożytny zegar, klucz do odnalezienia talizmanu gwarantującego władzę nad czasoprzestrzenią. Kiedyś ojciec opowiedział jej o tajnej organizacji Illuminati, która poszukuje starożytnego zegara - klucza do przestrzeni i czasu. Klucz ten jest trójkątem wykonanym z krystalicznego metalu i 5000 lat temu został użyty do pokonania wrogów organizacji. Śladem dziewczyny podążają komandosi wysłani przez prastarą sektę Iluminatów. Lara otrzymuje propozycję współpracy, na którą z niechęcią się godzi. Po odnalezieniu drugiej części spotyka się z ojcem. Po rozmowie z nim odzyskuje medalion skradziony kiedyś przez mafię i poznaje prawdę o śmierci ojca. Od siebie napiszę tylko, że film nudny i schematyczny do bólu. Jedyna pozytywna strona, to sceny akcji. I to nie wszystkie, bo tylko z początkowej 1/3 filmu :P Ocena 4/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Kwietnia 18, 2015, 07:00:59 47 roninów [2013]
Film przygodowy z Keanu Reevesem, oparty na historii z XVIII-wiecznej Japonii, gdzie grupa 47 roninów (samurajów, którzy utracili swoich panów) postanowiła pomścić śmierć mistrza. Film doprawiony został dużą dawką baśniowości, a także przesadną ilością generowanych komputerowo plenerów. Dobrze się ogląda, taka bajka do oglądnięcia na wieczór. Ocena 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Kwietnia 24, 2015, 13:42:39 Kolejny film...
Noe: wybrany przez Boga [2014] Film chciałem oglądnąć odkąd w zasadzie zobaczyłem ponad rok temu plakat go reklamujący (i twarz Russella Crowe'a). Oglądnąłem i w zasadzie nie wiem co to był za film. Bo ani to kino biblijne, ani do końca kino fantasy... Historię Noego i Arki zna chyba każdy. Ba, zapewne tę historię zna nawet osoba nie będąca religijna (jak ja). Ale ten film to jakiś pokraczny, twór fantasy-podobny, któremu bliżej do "Troi" i "Starcia gigantów", niż do historii w stylu "Gladiatora" czy "Królestwa niebieskiego". Twórcy musieli schrzanić nawet tak klasyczną historię, dokładając całą masę debilizmów, a przecież budowa Arki i potop to materiał na widowiskowy film przygodowy. Zamiast tego otrzymujemy typowego, schematycznego do bólu blockbustera, otwarcie jadącego na schemacie: główny bohater otrzymuje zadanie -> spotyka antagonistę -> przechodzi konflikt wewnętrzny (moralny/rodzinny) -> wszystko dobrze się kończy... W efekcie otrzymujemy widowiskowe (a jakże: trzeba zarobić) kino akcji, którego "głębię" twórcy chcą ukazać poprzez ciężkie, mdłe rozważania o Bogu, dobroci, moralności i na dokładkę dorzucają czarnego charaktera, który usiłuje pokrzyżować szyki głównemu bohaterowi. P.S. No i te giganty (upadłe anioły), które przypominają Enty z WP... Oglądać na własną odpowiedzialność. Ocena (naciągane) 4/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Kwietnia 27, 2015, 21:21:32 Szósty post z rzędu, a na tapecie...
Wojownicze żółwie ninja [2014] A fabule to nawet ciężko mi coś odkrywczego pisać... wirus, antidotum i szaleniec chcący zniszczyć Nowy Jork. Tyle niech wystarczy. O wrażeniach... tragedia. Masakra. Porażka. Eh... od razu zatęskniłem za "Wojowniczymi żółwiami ninja" z 1993 roku, które oglądałem w dzieciństwie. To była bodaj trzecia część, z magicznym berłem, które przeniosło naszych bohaterów do XVII-wiecznej Japonii. Pewnie: nie było takich efektów komputerowych, a same żółwie to byli aktorzy w kostiumach. Ale to było dużo lepsze i przyjemniejsze dla oka, niż generowane komputerowo żółwiki, tańczące breakdance'a i latające jak Superman. Czułem się, jakbym oglądał którąś kolejną część Transformers. Chcę już o tym filmie zapomnieć. Jak wyżej: oglądać na własną odpowiedzialność. Ocena 3/10 (i to tylko za humorystyczną scenę w windzie) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Kwietnia 28, 2015, 09:13:36 To chyba jeden z tych filmów, które zabiły dzieciństwo ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: crusia on Kwietnia 28, 2015, 12:31:55 Noe: wybrany przez Boga [2014] Film chciałem oglądnąć odkąd w zasadzie zobaczyłem ponad rok temu plakat go reklamujący (i twarz Russella Crowe'a). Oglądnąłem i w zasadzie nie wiem co to był za film. Bo ani to kino biblijne, ani do końca kino fantasy... Historię Noego i Arki zna chyba każdy. Ba, zapewne tę historię zna nawet osoba nie będąca religijna (jak ja). Ale ten film to jakiś pokraczny, twór fantasy-podobny, któremu bliżej do "Troi" i "Starcia gigantów", niż do historii w stylu "Gladiatora" czy "Królestwa niebieskiego". Twórcy musieli schrzanić nawet tak klasyczną historię, dokładając całą masę debilizmów, a przecież budowa Arki i potop to materiał na widowiskowy film przygodowy. Zamiast tego otrzymujemy typowego, schematycznego do bólu blockbustera, otwarcie jadącego na schemacie: główny bohater otrzymuje zadanie -> spotyka antagonistę -> przechodzi konflikt wewnętrzny (moralny/rodzinny) -> wszystko dobrze się kończy... W efekcie otrzymujemy widowiskowe (a jakże: trzeba zarobić) kino akcji, którego "głębię" twórcy chcą ukazać poprzez ciężkie, mdłe rozważania o Bogu, dobroci, moralności i na dokładkę dorzucają czarnego charaktera, który usiłuje pokrzyżować szyki głównemu bohaterowi. P.S. No i te giganty (upadłe anioły), które przypominają Enty z WP... Oglądać na własną odpowiedzialność. O Boże. Wszystko, co wymieniłeś jako minus dla mnie jest plusem. Nieszablonowa historia z ciekawym podejściem do znanej wszystkim opowieści, a Ty byś wolał jednak blockbustera, choć krytykujesz, że to jest zwykły blockbuster? WTF? :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: dampf on Kwietnia 28, 2015, 14:30:23 Poza tym w "Noe" gra Emma Watson, co sprawia, że ten film nie może być zły :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Kwietnia 28, 2015, 15:44:11 Crusia... dla mnie ten film był zbyt fantastyczny. Kurcze, jakieś nasiono z Edenu i voila: las na środku pustkowania. Kamienne "Enty" (albo jak się spotkałem w internecie "transformersy"), schematyczna fabuła. Wybacz, na to nie liczyłem :D
Emma Wattson, to chyba jedyny jaśniejszy punkt tego filmu. Nawet Crowe był dla mnie totalnie nietrafiony. Taki fanatyk religijny :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 17, 2015, 13:22:08 Chappie [2015]
Nie taki diabeł straszny jak go krytycy malują :) Najnowszy film Blomkampa jest lepszy od jego poprzedniego dzieła. Jest zabawniej, tempo jest szybsze, bohaterowie... może nie sympatyczni, ale barwni na pewno. Przeszkadza mi jedynie to, że Blomkamp w kółko przetwarza te same scenariuszowe pomysły. Chappie to taka kalka z D9. Zaczyna mnie też męczyć, że wszystkie jego filmy wyglądają tak samo. Najwyższy czas opuścić slumsy Johannesburga, bo się robią nudne. Ale chłop nadal ma wyczucie jeśli chodzi o design i efekty wizualne. Roboty, karabiny i rozwałka to nadal jego mocne punkty ;) Seans trochę uspokoił moje nerwy, jeśli chodzi o kolejny sequel Obcego. Blomkamp się nadaje :faja: Tylko niech mu ktoś pomoże ze scenariuszem i powinno być naprawdę dobrze. 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Maja 17, 2015, 14:07:46 Dziwiąte wrota [1999]
Dean Corso (Johny Depp), bibliofil i specjalista od rzadkich książek, dostaje zlecenie od kolekcjonera książek poświęconych Szatanowi, Borisa Balkana (Frank Langella). Otrzymując od niego tajemniczą książkę pt. " Dziewięć Wrót Królestwa Cieni" autorstwa Aristide Torchia (jak wierzą niektórzy, napisana przez samego Diabła), ma ją porównać z pozostałymi dwoma, istniejącymi egzemplarzami. Łatwe zadanie, z czasem okazuje się walką o przeżycie, gdyż co rusz ktoś dybie na życie Corso. W podróży naszemu bohaterowi towarzyszy tajemnicza dziewczyna (Emmanuelle Seigner - prywatnie żona Romana Polańskiego, reżysera "Dziewiątych wrót"). Pierwsze co uderza to kapitalny klimat, przywodzący na myśl innego przedstawiciela nurtu "horroru satanistycznego" - Omen. Sam motyw podróży i rozwiązywania zagadki tajemniczej księgi, jest kapitalny. Niestety, od pewnego momentu można odnieść wrażenie, że akcja zaczyna pędzić na łeb, na szyję, a sam film wydaje się coraz bardziej chaotyczny. Nie mniej, finał miażdży. Polecam. 7,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 17, 2015, 17:27:53 Dla mnie film byłby nieco lepszy, gdyby zrezygnowano ze scen
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Maja 17, 2015, 18:15:15 Fakt, motyw który wspomniałeś... no... powiedzmy, że głupkowaty.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Lipca 12, 2015, 15:38:46 Scooby Doo : Wakacje z duchami - całkiem sympatyczny film, nie dłużący się jak przy innych czasami filmach z serii. Tym razem nasi bohaterowie chcą odpocząć, a Fred będzie uczył na obozie, gdzie kiedyś przebywał sam. Niestety jak to zwykle bywa, gdzie ekipa muszą pojawić się duchy i potwory. Fajna historia, trochę dreszczyku i humoru sprawia, ze ogląda się przyjemnie. Ocena 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 31, 2015, 08:39:38 San Andreas [2015]
Idealny film na niedzielne popołudnie. Już pierwsza scena akcji odpowiednio ustawia widza. Po tej scenie wiemy, że to jest jeden z tych filmów na których trzeba wyłączyć mózg i po prostu cieszyć się obrazkami :P Jeśli z takim nastawieniem podejdzie się do tego filmu, to zabawa będzie przednia. Ja się bawiłem wyśmienicie :) Może dlatego, że wychowywałem się w latach 90-tych a wtedy filmy katastroficzne przechodziły odrodzenie i jakoś ciepło myślę o tym gatunku. San Andreas to godny przedstawiciel tego gatunku. Jest tu wszystko czego można się spodziewać po filmie o trzęsieniu ziemi. Brakuje tylko sceny z golden retrieverem, który w ostatniej chwili wskakuje do motorówki i unika katastrofy. Efekty są trochę nierówne ale więcej było momentów gdzie szczęka mi opadała, bo tak dobrze to wszystko wyglądało. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Września 05, 2015, 22:12:42 Godzilla [2014]
Przed chwilą oglądnąłem po raz pierwszy i... jestem zaskoczony, a także... oczarowany! Nie spodziewałem się tak dobrego kina s-f. Film pełną nawiązujący trochę do japońskich Godzilli z przełomu lat 80-tych i 90-tych, co bardzo mi się spodobało. Na plus na pewno mogę zaliczyć to, że w filmie prawie nie ma amerykańskiego patosu (prawie; może jeden moment, ale nic rzucającego się w oczy), nadętego patriotyzmu, Amerykanie... nie ratują tym razem świata, a Godzilla nie pełni roli "czarnego charakteru", jak to miało miejsce w pamiętnym filmie Emmericha z 1998 roku. Do tego - biorąc pod uwagę potworki i ogólny rozpiernicz, jaki ma miejsce na filmie - trudno nie mieć skojarzeń z "Wojną światów" Spielberga (przynajmniej ja takowe miałem). Solidny film nakręcony z rozmachem. Gorąco polecam i na pewno do niego wrócę :D Ocena: 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Września 12, 2015, 21:05:36 San Andreas [2015] Idealny film na niedzielne popołudnie. Już pierwsza scena akcji odpowiednio ustawia widza. Mi ta pierwsza scena bardzo na nerwach zadziałała :) W sumie spoiler to chyba nie będzie ale mimo to oznaczę. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Lubię filmy katastroficzne. A "San Andreas" jest bardzo fajne. Szkoda, że efekty specjalne takie nierówne. Czasem robią wrażenie, a czasem aż odrzucają od ekranu. Na zabicie czasu i nudy jak najbardziej można go polecić. No i jest jeszcze Alexandra Daddario. I to w mokrym podkoszulku ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 13, 2015, 07:36:01 No i jest jeszcze Alexandra Daddario. I to w mokrym podkoszulku ;) Samo to podnosi ocenę dla tego filmu o co najmniej 2 punkty ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Września 14, 2015, 10:41:45 Southpaw [2014]
Bardzo czekałem na ten film. Od jakiegoś oglądam wszystkie filmy z Jake'em, jakie wyjdą. Jednak myślałem, że będzie to mega petarda, a filmpo tyłku nie kopie. Owszem, jest moim zdaniem bardzo dobry, ale trochę zdziwił mnie moment, gdzie bokser, dosłownie dzisiaj wszystko traci, a już jutro to zaczyna odzyskiwać. Myślałem, że jednak trochę czasu upłynie te życie w nędzy, a nie kilka tygodni. Oskarów to on raczej nie pozdobywa za dużo, ale podobał mi się. Muzyka nakręca. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Października 01, 2015, 15:41:36 Everest (2015)
Jeden z głównych kandydatów do Oscarów w kategoriach technicznych. Nieziemsko dobry dźwięk i jego montaż oraz wspaniałe zdjęciach górskich krajobrazów. Nigdy w filmie tak mocno nie odczuwałem warunków pogodowych jak ukazanie mrozu czy wiatru. Mistrzostwo. Jest to drugi film po "Grawitacji" w którym widzę sens (a nawet przymus) pójścia do kina na 3D w Imax. Wielki ekran robi swoje, a efekty trójwymiarowe w kilku momentach robią piorunujące wrażenie i świetnie pokazują przestrzeń, wysokość. A co do historii to jest bardzo dobrze. Scenariusz opiera się na "Wszystko za Everest" oraz kilku innych książkach o tematyce górskiej, w których opisana została tragedia z 1996 roku. Jest kilka dziur i domysłów w tej historii jednak ciężko przedstawić niektóre wydarzenia za pewnik na wysokości 8000 metrów. W przeciwieństwie do książki Jona Krakauera film nikogo nie obwinia i nie ukazuje postaw bohaterów w czarno biały sposób. Wszystko raczej sprowadza się do ukazania małych błędów, niedopatrzeń czy też złamania zasad, które potem doprowadziły do tragedii. "Everest" mimo, że w kilku miejscach ukazuje zgubny wpływ skomercjalizowania najwyższego szczytu świata nie poddaje tego faktu całkowicie negatywnej ocenie. Właściwie to można odrobinę traktować za zarzut. "Everest" przedstawia wydarzenia z dokumentalnym zacięciem, brak w tym wszystkim opinii autorów na ten temat. Brakuje w tym filmie odrobinę większej ilości czasu skupienia się na poszczególnych bohaterach dramatu. Poznajemy kilka postaci bardzo dobrze, jednak kilka zostało potraktowanych bardzo po macoszemu. Co doprowadza do tego, że gdybym nie znał książki Krakauera pewnie traktowałbym niektórych bohaterów jak zwykłych statystów bo tylko tyle czasu antenowego dostali dla siebie. W pewnym momencie siada też odrobinę akcja i napięcie. Jest to jednak spowodowane tym, że ciężko w efekciarski sposób pokazać śmierć w górach z przemęczenia, braku tlenu czy też zamarznięcia. Mimo tego wszystkiego dla mnie "Everest" jest najlepszym filmem o tematyce górskiej jaki widziałem. Warto zobaczyć w kinie bo robi duże wrażenie. Dla mnie 9/10 chociaż może trochę na wyrost jako, że na punkcie gór mam dużego bzika :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 01, 2015, 16:46:16 Nie chciało mi się jako pierwszemu poruszać tematu tego filmu ;)
Generalnie z opinią się zgadzam, z oceną - już nie. "Everest" to przejmująca historia opakowana w niezwykłe zdjęcia. Nie wiem, czy był już jakiś film, który pokazywałby tak dosadnie siłę natury, to powolne zabijanie człowieka, gdy ten znajduje się w tak ekstremalnych warunkach. Losy bohaterów - przynajmniej niektórych z nich - angażują emocjonalnie. Czyli wszystko na swoim miejscu. Czegoś jednak w tym filmie zabrakło. Momentami gubiłem się co, gdzie i dlaczego. Być może ze względu na szacunek dla ofiar, nie została tu w zasadzie wysnuta żadna teoria na tematy tego czy innego zaniedbania. Momentami miałem też wrażenie, że lepiej byłoby skupić się na mniejszej ilości osób, ewentualnie - zrobić nieco dłuższy film, bo niektórzy bohaterowie traktowani są po macoszemu. Weźmy choćby postać odgrywaną przez Gyllenhaala. Jest świetnie wprowadzona, a potem twórcy jakby o niej zapominają. To samo można powiedzieć o paru innych postaciach. Powstaje pytanie, czy warto było angażować tyle znanych nazwisk? To wszystko powoduje, że chociaż cudów po tym filmie się nie spodziewałem, odczułem niedosyt. W zasadzie to produkcja na 6/10, ale plus za zdjęcia no i ukazanie potęgi gór, które też przecież lubię :) Ode mnie 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Października 06, 2015, 17:38:05 To co piszesz p.a. jest główną wadą "Everestu". Moim zdaniem zabrakło z 15 minut, które zostałyby poświęcone innym postaciom lub rozbudowały te potraktowane po macoszemu. Przez to, że wiele bohaterów dostaje bardzo mało czasu antenowego nie można właściwie ocenić niektórych zachowań i postaw reprezentowanych przez dane osoby. Książka "Wszystko za Everest" dlatego tak mi się podobała, bo pokazywała nie tylko kolorowe kurtki, ale i postacie je ubierające wychodząc w góry. I to barwne postacie. Trochę odżałować nie mogę, że na przykład postać Sandy Hill Pittman sprowadzono tylko do kilku kadrów. A to postać, która oberwała po całej tragedii w 96 od mediów najbardziej. W filmie właściwie jej nie ma. Dobre za to, że Anatoli Boukreev jest postawiony w roli bohatera. Na co zdecydowanie zasłużył, chociaż film też go pokazuje tylko jako ogorzałego Słowianina.
Film też jest za bardzo asekuracyjny w przedstawieniu wydarzeń. Pokazano co doprowadziło do tragedii to jedno, ale szkoda że nie pokuszono się o jakieś podsumowanie czy też ocenę samego problemu jakim jest turystyka na najwyższą górę świata. Jaki to jest biznes. I jaki jest bezlitosny. Temat był właściwie tylko liźnięty. Pewnie to zaniechanie wiąże się z prawdziwością historii i postaci, które nadal żyją i musiałyby się zmierzyć z krytyką. Niedosytu jednak po filmie nie mam. Zdecydowanie wart był zobaczenia, to też najlepszy film o tematyce górskiej jaki stworzyło Hollywood. Szkoda, że tak mało powstaje tego typu produkcji. Mimo, że akcja siada w pewnym momencie, robi się zamieszanie i duży chaos czuć w tym wszystkim ducha gór i dobrze przedstawiono od zaplecza jak to wszystko wygląda. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 12, 2015, 08:17:57 Pixele / Pixels (2015)
Nie rozumiem hejtu, dla mnie jest to kolejny dobry film w filmografii Sandlera. Jest tu wszystko czego można się spodziewać. Bohater nieudacznik, który w finale w końcu wygrywa i zdobywa dziewczynę. Paczka kumpli/idiotów którzy są bardzo śmieszni :haha: (Peter Dinklage :roll: ). Nostalgiczna nutka za czasami, które już minęły... ja się jeszcze załapałem na C64 na kilka gier tego typu :) I jak zwykle wszystko zilustrowane muzycznymi hitami z lat 80-tych. Do tego bardzo fajnie zrobione efekty. Mnie się podobało. Spokojnie daję 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 12, 2015, 08:40:55 Do kina się na to nie wybrałem, ale sądzę, że jest spora szansa, że mi się ten film spodoba :) Co prawda tam grają w absolutnie najstarsze gry (o ile kojarzę z trailera - Pac-Man, Donkey Kong i Centipede) z ery 8 bitów, no ale generalnie nostalgicznie usposobiony do tego typu produkcji jestem :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 22, 2015, 11:03:14 Maze Runner: The Scorch Trials [2015]
No i proszę, kolejne miłe zaskoczenie. Pierwszą część oceniłem na 7/10. Skrytykowałem za klonowanie "Igrzysk Śmierci" i pochwaliłem za grę młodych aktorów. Tym razem podtrzymuję pochwałę za grę i odwołuję krytykę :) Druga cześć "Igrzysk Śmierci" opowiadała dokładnie tą samą historię co część pierwsza, tylko miała większy budżet (dokładnie to samo się dzieje w sequelu "Divergent" :pff6:). A "The Scorch Trials" oferuje coś nowego. Możemy zobaczyć jak wygląda świat za ścianami labiryntu :faja: I muszę powiedzieć, że bardzo mi się ten świat podoba. Post-apokaliptyczne widoki robią ogromne wrażenie. Wszystko wygląda bardzo prawdziwie. A scena ucieczki przez zawalony wieżowiec... WOW! Dobre jest też to, ze bohaterowie wraz ze swoją wędrówką przez pustkowie, zmieniają się. Scena... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) I lubię tą serię za to, że wplatają tam lekko horrorowe motywy. W pierwszej części były stwory z Labiryntu w drugiej są zombiaki. I przyznaje się, że ze dwa razy podskoczyłem :D W kategorii serii filmów "young adult", Maze Runner podoba mi się najbardziej :faja: 8/10. I nadal czekam na kolejną część :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 22, 2015, 11:20:39 Hm, trochę chyba upraszczasz :)
"Maze Runner" nie był aż tak podobny do "Igrzysk..." :) Ok, niby i tu, i tu jakaś zamknięta arena działań, ale cała otoczka - a ta otoczka moim zdaniem b. ważna - zupełnie inna. W przypadku "Igrzysk..." wiadomo było, co się dzieje, w przypadku "Więźnia..." mieliśmy tajemnicę. W pierwszym przypadku mamy od razu zarys świata przedstawionego, w drugim - kompletnie nie mamy pomysłu, jak ten świat może wyglądać. No i z tego też chyba (nie widziałem jeszcze drugiej części) wynika to, że "The Scorch Trails" różni się od poprzednika - zaczynamy poznawać całość świata. No i druga część "Igrzysk..." to nie tylko większy budżet. Arena, na którą trafili bohaterowie jest zupełnie inna od tej z jedynki, zresztą geneza też jest inna. Podobieństwo jest pozorne, całość opiera się na innych zasadach, innym szkielecie, no i sytuacja w państwie też się zmienia. No a teraz jestem w trakcie lektury "Zbuntowanej..." i o ile w filmie nie poszli w inną stronę, to nie dostrzegam za bardzo podobieństw między "Niezgodną" a "Zbuntowaną" :D Jasne, to wszystko młodzieżowe antyutopie, w których można znaleźć ileś tam elementów wspólnych, tym niemniej każda z tych książek (i w konsekwencji - ich adaptacje również) ma własną tożsamość. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 22, 2015, 11:35:02 "Maze Runner" nie był aż tak podobny do "Igrzysk..." :) Ok, niby i tu, i tu jakaś zamknięta arena działań, ale cała otoczka - a ta otoczka moim zdaniem b. ważna - zupełnie inna. W przypadku "Igrzysk..." wiadomo było, co się dzieje, w przypadku "Więźnia..." mieliśmy tajemnicę. W pierwszym przypadku mamy od razu zarys świata przedstawionego, w drugim - kompletnie nie mamy pomysłu, jak ten świat może wyglądać. I za tą tajemnicę kolejny plus. No i druga część "Igrzysk..." to nie tylko większy budżet. Arena, na którą trafili bohaterowie jest zupełnie inna od tej z jedynki, zresztą geneza też jest inna. Podobieństwo jest pozorne, całość opiera się na innych zasadach, innym szkielecie, no i sytuacja w państwie też się zmienia. Arena inna ale ciągle jest to Arena. No a teraz jestem w trakcie lektury "Zbuntowanej..." i o ile w filmie nie poszli w inną stronę, to nie dostrzegam za bardzo podobieństw między "Niezgodną" a "Zbuntowaną" :D To mi musisz chyba napisać analizę bo ja nie dostrzegam różnicy oprócz fryzury głównej aktorki :roll: No i Naomi oczywiście :aniol: Jasne, to wszystko młodzieżowe antyutopie, w których można znaleźć ileś tam elementów wspólnych, tym niemniej każda z tych książek (i w konsekwencji - ich adaptacje również) ma własną tożsamość. I mnie sie najbardziej podoba tożsamość jaką tworzą twórcy serii Maze Runner. PS. Czytam sobie recenzje i widzę, że ci którzy czytali piszą, że The Scorch Trials nie ma prawie nic wspólnego z książką :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 22, 2015, 11:57:09 No tak, już zakończenie pierwszej części "Więźnia..." sugerowało, że to powinna być inna historia, niż w "Igrzyskach..." czy "Niezgodnej". I jakbym miał oceniać na podstawie pierwszego filmu z każdej z tych trzech antyutopii, to właśnie "Więzień..." podobał mi się najbardziej.
Co do "Igrzysk..." - niby tak, ale chyba nikt nie narzekał, że zarówno w "Dwóch wieżach", jak i "Powrocie króla" były sceny batalistyczne, które wypełniały znaczną część filmu :) Osobiście, gdy czytając drugi tom trylogii Collins zorientowałem się, że powrócimy na arenę, odczułem rozczarowanie, bo początek książki zwiastował coś zupełnie innego. Miałem wrażenie, że zaczyna się odcinanie kuponów. Ostatecznie uważam jednak, że autorka wyszła z tego obronną ręką. Jeśli o "Niezgodną..." idzie, to filmu nie widziałem, a w książce jestem na 120 stronie. Ale analizując zawartości obu książek po tej części ich zawartości, to w pierwszym tomie miałeś trudny wybór frakcji przez główną bohaterkę i następujące później, trudne szkolenia. W drugim - ukrywanie się przed wrogimi frakcjami, odwiedziny w siedzibie Serdecznych, bezfrakcyjnych, Prawych i spowiedź głównych bohaterów w wyniku zażycia serum prawdy. No nie widzę podobieństw do tego momentu, oprócz tego, że to kontynuacja historii z jedynki :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 22, 2015, 12:18:08 Co do "Igrzysk..." - niby tak, ale chyba nikt nie narzekał, że zarówno w "Dwóch wieżach", jak i "Powrocie króla" były sceny batalistyczne, które wypełniały znaczną część filmu :) Osobiście, gdy czytając drugi tom trylogii Collins zorientowałem się, że powrócimy na arenę, odczułem rozczarowanie, bo początek książki zwiastował coś zupełnie innego. Miałem wrażenie, że zaczyna się odcinanie kuponów. Ostatecznie uważam jednak, że autorka wyszła z tego obronną ręką. Żeby nie było, ja nawet lubię filmową serię "Igrzysk...". Chcę tylko pochwalić twórców "Maze Runner" za to, ze podjęli ryzyko i zamiast odcinać kupony i robić kolejny klon, spróbowali zrobić coś trochę innego. Według mnie to dobrze dla serii. Jeśli o "Niezgodną..." idzie, to filmu nie widziałem, a w książce jestem na 120 stronie. Ale analizując zawartości obu książek po tej części ich zawartości, to w pierwszym tomie miałeś trudny wybór frakcji przez główną bohaterkę i następujące później, trudne szkolenia. W drugim - ukrywanie się przed wrogimi frakcjami, odwiedziny w siedzibie Serdecznych, bezfrakcyjnych, Prawych i spowiedź głównych bohaterów w wyniku zażycia serum prawdy. No nie widzę podobieństw do tego momentu, oprócz tego, że to kontynuacja historii z jedynki :D A faktycznie. Już zapomniałem :D Ta seria jest wyjątkowo bezbarwna i szybko zapominam co się tam w ogóle dzieje. Szkoda mi aktorów, którzy się w to zaangażowali. Twórcy zupełnie nie potrafią wykorzystać ich talentu. I tu kolejny plusik dla Maze Runner, bo zatrudniono młodych nieznanych aktorów, którzy wykorzystują daną im szansę :) A pieniądze zaoszczędzone na obsadzie są inwestowane w stronę wizualną :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 22, 2015, 12:45:41 Z drugiej strony ta młoda w "Niezgodnej" (zawsze mam problem z jej nazwiskiem :D) dobra jest :) Co do bezbarwności, to obawiam się, że masz rację. Czegoś tej historii brakuje, choć złe to nie jest i mimo wszystko bardziej mnie angażuje, niż np. zupełnie bezbarwny "Dawca pamięci".
A co do twórców, to wiesz, to jednak ekranizacje bestsellerów są, więc trudno powiedzieć, że twórcy filmu podejmowali jakiekolwiek ryzyko :D Choć w sumie nie wiem, czy Dashner też tak świetnie się sprzedawał, jak Collins czy Roth. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 22, 2015, 12:56:53 Z drugiej strony ta młoda w "Niezgodnej" (zawsze mam problem z jej nazwiskiem :D) dobra jest :) Shailene Woodley? W Divergent jest co najwyżej dobra. Ale stać ją na wiele więcej co pokazała w "Spadkobiercach" (ale tam był reżyser, który potrafił z niej wyciągnąć prawdę ;) ). A co do twórców, to wiesz, to jednak ekranizacje bestsellerów są, więc trudno powiedzieć, że twórcy filmu podejmowali jakiekolwiek ryzyko :D No pisałem, że podobno to ma mało wspólnego z książką. Czyli podjęli jakieś ryzyko, bo wszyscy którzy czytali dają 1/10 :roll: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 22, 2015, 13:28:25 No cóż, na ten temat nic nie powiem, bo chociaż Dashera mam w planach (i na półce), to jednak wpierw chcę dokończyć trylogię Roth.
Shailene Woodley jest moim zdaniem lepsza, niż można by się spodziewać po tego typu filmach. Mi się w "Niezgodnej" bardzo podobała, a ze "Spadkobierców" ledwie ją pamiętam :D Ale to chyba akurat moja wina, nie skupiłem się na nieznanej mi wówczas aktorce. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Listopada 23, 2015, 17:44:44 Dracula: historia nieznana [2014]
Całkiem przypadkiem trafiłem dzisiaj na film, którego reklamę niedawno widziałem (drugim na jaki czekam jest "Exodus: królowie i bogowie"). Rzeczony Dracula opowiada o tym, jak to się stało, że książę Vlad Palownik z wołoszczyzny (postać autentyczna) został najsłynniejszym wampirem w historii popkultury :D Jak ktoś oglądał "Draculę" F.F. Coppoli, to mniej więcej wie o co chodzi - o walki prowadzone przez Palownika z Turkami. W filmie mamy przedstawiony najazd turecki na Wołoszczyznę i pakt, jaki Vlad zawiera z mrocznymi siłami, aby uchronić poddanych. To tak w skrócie. Film miły dla oka i widowiskowy, przy którym całkiem przyjemnie spędziłem niespełna półtorej godziny. Dużym plusem jest tutaj mroczny, posępny klimat nieprzebytych lasów i surowych, generowanych komputerowo ( ;) ) gór. Oczywiście absurdalnych scen tu nie brakuje (turecka armia maszerująca z przepaskami na oczach), ale i film należy do gatunku produkcji, których jedynym zadaniem jest zapewnienie rozrywki, a nie rozkminiania sensowności kolejnych scen i postępków bohaterów. Podsumowując, film wpisuje się w produkcje pokroju "Van Helsinga" albo "Polowania na czarownice". Jest widowiskowym kinem akcji, przy którym można beztrosko spędzić czas. Jak na pierwszy seans oceniam 7,5 / 10 i polecam ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Grudnia 15, 2015, 17:05:57 Exodus: bogowie i królowie [2014]
Film Ridleya Scotta opowiadający o wyjściu Izraelitów z Egiptu. Chciałem go oglądnąć odkąd tylko zobaczyłem trailer w sieci. Historia znana, więc nie ma sensu się rozpisywać: starania Mojżesza o wyzwolenie Izraelitów z niewoli egipskiej, seria plag, tytułowy Exodus, przejście Morze Czerwone. Byłem tylko ciekaw, czy film nie zostanie skaszaniony na amerykańską modłę (znaczy, czy nie będzie schematyczny i nadęty). I nie był... do czasu. Większość filmu była bardzo przyjemna: scenografia, kostiumy, klimat. Z bohaterów to chyba najlepszy był wątek Ramzesa i jego rodziny. Plagi egipskie też niczego sobie, ale Scott już chyba przyzwyczaił do pewnego poziomu swoich filmów. Później było już gorzej... Motyw wędrówki jakiś taki byle jaki. Przejście przez Morze Czerwone - spodziewałem się czegoś bardziej widowiskowego. Tak, właśnie: widowiskowego. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Ocena 7/10 z możliwością spadku... bo na pewno nie jej podwyższenia. Imię róży [1986] Film na pewno znany przez większość forumowiczów. Akcja toczy się w XIII wieku, w północnych Włoszech. Do położonego na odludziu opactwa przybywa Wilhelm z Baskerville w raz ze swoim uczniem Adso. W opactwie ma się wkrótce odbyć debata teologiczna, a tymczasem mają miejsca tajemnicze morderstwa. Film widziałem już wielokrotnie, ale tym razem oglądałem go, gdyż ostatnio czytałem po raz pierwszy książkę i chciałem sobie porównać jedno z drugim. Film przed zaznajomieniem się z książką oceniłbym na 8/10; po przeczytaniu... 6/10. Różnica wynika z tego, że jednak film musi się czymś różnić od literackiego pierwowzoru. W książce główny nacisk położono na dyskusje teologiczną, na rozmowy o heretykach. Takie coś rozłożyło by film, który jednak obraca się wokół morderstw ich biblioteki. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Magnis on Grudnia 21, 2015, 16:50:25 Skyline
Muszę przyznać, że efekty specjalne bardzo dobre, ale co leży to fabuła. Początkowo mogła być i bohaterowie dość ciekawi lecz czym dalej niestety gorzej. Największy szok to przy porwaniu bohaterów niestety można dostać. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Sullivan on Stycznia 01, 2016, 14:07:27 RICKI AND THE FLASH czyli tak bardziej po swojsku Nigdy nie jest za późno ( :D) to nowa historia spod ręki Diablo Cody.
Mam wrażenie, że scenarzystka to kolejna z ofiar syndromu świetnego debiutu. Po JUNO żadna z napisanych przez nią historii nie jest w stanie uciągnąć oczekiwań w niej pokładanych. Tym razem dostajemy odrobinę zbyt ckliwą opowieść o podstarzałej, niedoszłej gwieździe rocka, która przed laty dla kariery (oczywiście nieudanej) porzuciła rodzinę. Teraz w związku z próbą samobójczą córki próbuje odnowić kontakty. W teorii brzmiało całkiem fajnie. Słodko-gorzka opowieść właśnie w stylu pierwszego filmu Diablo. Niestety czegoś zabrakło. Mało tutaj humoru życiowego (ale jak już się pojawi to z grubej rury - "tylko się nie zabij" :D), a dramat niestety, ale pozostawia raczej w obojętności. Dodatkowo w natarciu sceny muzyczne, które nic wartościowego nie wprowadzają, a są w takim natężeniu że miejscami ma się dość. Na plus aktorzy na czele z Meryl Streep. W roli pseudo gwiazdy rocka dawała mocno radę. Można obejrzeć, jednak nie nastawiając się na nie wiadomo co. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 01, 2016, 15:04:42 Nie rozumiem hejtu, dla mnie jest to kolejny dobry film w filmografii Sandlera. Z tym "kolejny, dobry" to kompletnie nie rozumiem, ale hejtu na "Piksele" też nie, bo to przyzwoity film. Żadne tam wielkie kino, ale idealny odmóżdżacz. Fajnie zrobione efekty, Sandler mniej irytujący, niż zwykle (zresztą show kradnie mu Dinklage), nostalgia za dawnymi czasami. Film można by było zrobić lepiej (np. postać prezydenta kompletnie od czapy), dać se spokój z wątkiem miłosnym, ale generalnie - fajna zabawa. Najwięcej frajdy miałem przy wyłapywaniu bohaterów konkretnych gier w punkcie kulminacyjnym. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 08:17:47 Ostatnio zaliczam filmy, których nie dałem rady zobaczyć w kinie :)
Sicario (2015) Bardzo się na ten film nakręciłem, bo i reżyser zacny, i lubię, gdy akcja rozgrywa się na pograniczu meksykańsko-amerykańskim. Do tego Emily Blunt :roll: I jest dobrze, momentami nawet bardzo, ale... gdzieś podświadomie liczyłem na nieco więcej. To takie połączenie Traffic z Training Day. Czyli z jednej strony - podglądamy narkotykowy światek na ww pograniczu (ale nie jest to obraz tak panoramiczny, jak w filmie Soderbergha), z drugiej - mamy idealistyczną, naiwną nieco agentkę (Blunt), którą czeka wstrząs przy zetknięciu się z metodami pracy służb specjalnych. Całość ładnie nakręcona (szykuje się chyba nominacja do Oscara za zdjęcia) i dobrze zagrana (choć szału nie ma). Jest tu kilka świetnych sekwencji, głównie na początku i pod koniec filmu. Tylko ten środek troszkę się wlecze. Ale też typowa dla reżysera ponura atmosfera wiele wynagradza. 7/10. Southpaw (2015) Oj, no straszna sztampa to jest, ale dobrze się ogląda. Nie zliczę, ile razy oglądaliśmy podobne fabuły. W zasadzie, jeśli o wątki bokserskie idzie, to jest to takie Rocky 3 ;) Do tego mamy motyw ojca walczącego o swoje ojcowskie prawa - też nic nowego. Do tego wszystkiego, tak jak napisał Ciacho, jakoś to wszystko za łatwo bohaterowi idzie. Mimo wszystko film angażuje emocjonalnie, po ryjach piorą się prawie tak, jak w Rockym (czytaj: totalnie to przerysowane), czyli adrenalina w momentach walki odpowiednio skacze. No i jest Gyllenhaal, który tym razem nominację do Oscara chyba dostanie, bo raz, że w zeszłym roku w bezsensownych okolicznościach jej nie otrzymał (Bradley Cooper? Really?), to jeszcze boks w Hollywood to zawsze nośny temat. Do tego za filmem kryje się familia Weinstein, więc nominacji pewnie będzie więcej, niż film faktycznie na to zasługuje. Choć jakieś wyróżnienie dla Whitakera za rolę drugoplanową też mnie nie zdziwi. Ode mnie takie naciągane 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 03, 2016, 10:02:26 Sicario (2015) U mnie numer 5 na liście najlepszych filmów jakie obejrzałem w zeszłym roku :faja: Zgadzam się z tym co napisałeś. Też liczyłem na coś jeszcze lepszego, ale to i tak jest bardzo dobry film. Zręcznie wyreżyserowany z pięknymi zdjęciami no i tą świdrującą mózg mroczną muzyką :faja: 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 10:20:38 Racja, zapomniałem wspomnieć o muzyce, czy też raczej o tych niepokojących dźwiękach - świetnie spełniały swoją rolę :) Tak czy inaczej, będę czekać na kolejne filmy Denisa Villeneuve, bardzo interesujący twórca. Choć akurat zapowiadane na 2016 roku Story of Your Life nie zapowiada się jakoś nadzwyczajnie :D
A, skoro to był nr 5, to jaka jest pierwsza czwórka? Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 03, 2016, 10:27:06 Choć akurat zapowiadane na 2016 roku Story of Your Life nie zapowiada się jakoś nadzwyczajnie :D Z samego opisu to większość jego filmów nie wydaje się jakoś specjalnie interesująca :D A, skoro to był nr 5, to jaka jest pierwsza czwórka? Mój Top 5 2015: #5: Sicario #4: The Guest (film z 2014 ale obejrzany dopiero w tym roku ;) ). Osobna nagroda za najlepszy OST roku :) #3: Ex Machina #2: It Follows #1: Mad Max Fury Road :headbang: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 10:47:46 Z tej piątki tylko "It Follows" nie widziałem, ale pewnie wkrótce i to zobaczę. Co do reszty - to tylko nie rozumiem obecności "The Guest" w tym zestawieniu, ale o tym to już gdzie indziej pisałem :D
Ja takiego zestawienia robić nie bardzo mogę, bo jeszcze kupy filmów z 2015 roku nie widziałem, ale póki co to "Ex Machina" podobała mi się najbardziej. A potem drugi "Kosogłos" :) No ale ja mam wyjątkową słabość do ekranizacji trylogii Collins. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 03, 2016, 15:29:50 Mój Top 5 2015: #5: Sicario #4: The Guest (film z 2014 ale obejrzany dopiero w tym roku ;) ). Osobna nagroda za najlepszy OST roku :) #3: Ex Machina #2: It Follows #1: Mad Max Fury Road :headbang: Bardzo fajna lista pierwsza dwójka się nawet z moją pokrywa :D U mnie to wygląda tak: 7. Ex Machina 6. Everest 5. Earl i ja, i umierająca dziewczyna 4. Marsjanin 3. W głowie się nie mieści 2. It Follows 1. Star Wa..... haha oczywiście że Mad Max :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 15:56:45 W ogóle dość fajne te Wasze listy ;)
Oprócz dwóch wymienionych wyżej przeze mnie filmów, o zaszczytne trzecie miejsce bić się mogą Everest, Mission: Impossible - Rogue Nation, Spectre, Sicario no i Mad Max. Southpaw w sumie też. Wszystkie te filmy oceniłem na 7/10 i doprawdy nie wiem, który z nich mi się bardziej podobał. Choć wydaje mi się, że Everest i Southpaw to takie bardziej 6.5 było, a nowe MI podobało mi się bardziej od nowego Bonda. Nie sądzę, by np. nowe Star Warsy coś tu mogły zmienić, tym bardziej, że fanem serii nie jestem no i dodatkowo porównujecie je do Nowej Nadziei, którą chyba najmniej lubię z całej sagi :D Na It Follows może dziś się skuszę. Marsjanina nie widziałem, ale zdziwię się, jeśli dam temu wysoką ocenę ;) Ciekawi mnie jeszcze Crimson Peak, choć jak ostatnio zobaczyłem ten film na liście 15 największych finansowych niewypałów 2015 roku, to się nieco zdziwiłem. No dobrze, a największe rozczarowania? Jeśli o mnie idzie, to trudno, bym mógł napisać, że nowy Terminator mnie rozczarował, bo też niewiele oczekiwałem, a film aż tak zły nie był. Myślę, że dla mnie największym rozczarowaniem są Minionki, które lepiej sprawdzają się w charakterze bohaterów drugoplanowych. Gdy wychodzą na plan pierwszy, zaczynają nieco męczyć. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 03, 2016, 16:27:34 Odnośnie filmu "Everest". Po kinie wyszedłem zachwycony i byłem ciekawy na ile było to spowodowane moim uwielbieniem do tematu i samymi efektami dźwiękowymi (które w IMAX były świetne). Zobaczyłem sobie film drugi raz w domu i dalej się broni. I nawet ruszył mnie bardziej niż za pierwszym razem, bo skupiłem się na szczegółach, których wcześniej nie dostrzegałem. Samą historię już przemieliłem przed (i po) filmem za pomocą książki "Wszystko za Everest" Krakauer, "Everestu" Beck Weathers i "Wspinaczki" Bukriejew. A no i plus dla filmu, że dzięki niemu literatura górska wróciła do łask w Polsce :)
Marsjanina nie widziałem, ale zdziwię się, jeśli dam temu wysoką ocenę ;) Ja jestem ogromnym fanem książki. A Scott jej w filmie nie zepsuł. Co więcej użyte skróty pomogły w przyśpieszeniu akcji. Film jest efektowny, ma rewelacyjne zdjęcia. Atmosfera zachowuje ducha oryginału. A Matt Damon sprawdza się doskonale. Zresztą jak reszta obsady. A i jest to film trochę w starym stylu. Od początku wiemy jak to wszystko się skończy, ale droga jaka do tego prowadzi robi wrażenie. I sam seans pozostawia w widzu uczucie satysfakcji i zobaczenia czegoś naprawdę dobrego. Dla mnie to jest 9/10 bo nie widzę w tej historii minusów. Rozczarowany w tym roku nie byłem zbytnio niczym. Omijałem skutecznie filmy, które mogłyby mnie odrzucić czy się nie podobać. No może poza Star Wars. Jednak patrząc po tym jak ja oceniam tą serię, to raczej nie miałem czego więcej się po niej spodziewać :) Za to o 3 pozytywnych zaskoczeniach: - Jurassic World to film głupi, ze scenariuszem napisanym na kolanie. Ale jak się to świetnie oglądało w kinie :) - Kingsman - najlepszy film rozrywkowy roku? Chyba tak. Takiej jazdy bez trzymanki dawno w kinie nie uświadczyłem. - Visit - zaskoczył mnie ten horror bardzo pozytywnie. I dalej mnie niepokoi Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 03, 2016, 16:43:07 Ja myślałem, że Marsjanin się spokojnie załapie na moja listę. Ale film mnie raczej rozczarował, znaczy się jest dobry ale oczekiwałem czegoś duużo lepszego.
Tak samo Everest i The Walk, Zemeckisa. Dobre filmy ale brakuje im tego czegoś, jakiejś magii. Star Wars oglądało mi się bardzo dobrze, ale nie zaoferowało nic nowego. Taka perfekcyjna wydmuszka, jadąca na nostalgii. Z listy Emu jakoś omijam Earl i i ja, i umierająca dziewczyna. Nie wiem, za bardzo przeżywam takie filmy... :P Może sie jednak skuszę jak mnie ktoś przekona, ze naprawdę warto. W tym roku wybór numeru jeden jest dla mnie prosty. Mad Max niszczy wszystko na swojej drodze :) Spodziewałem sie kolejnego niepotrzebnego remake'u... A dostałem arcydzieło, jeden z najlepszych filmów akcji w historii kina. Teraz trzymam kciuki, żeby na Oscarach film zgarnął kilka statuetek :faja: O Crimson Peak się wypowiem w innym dziale. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 18:28:46 A mnie Kingsman (choć to w sumie jeszcze film z 2014, ale nieważne) nieco rozczarował. Sam nie wiem, czemu. Programowo przerysowany, może dla mnie nieco zbyt mocno? Może fabuła nazbyt przewidywalna? No i zirytowała mnie końcówka
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tymczasem teraz zobaczyłem... San Andreas (2015) Filmów katastroficznych powstaje stosunkowo niedużo, dlatego nie sposób mi się nimi znudzić. Ot, uwielbiam oglądać takie rozwałki. A ta wygląda tu przepięknie. Jestem w sumie zdziwiony, że film nie znalazł się na skróconej liście kandydatów do wiadomej nagrody. Fabuła oczywiście opiera się na schematach, ale w gruncie rzeczy o to w tych filmach chodzi :D Ale mogło być lepiej. Film jak dla mnie nazbyt intymny, zabrakło mi szerszego ujęcia tematu z perspektywy całego kraju, polityków, etc. Za mało Paula Giamatti'ego. Generalnie - za mało nieco postaci. Zamiast tego wciśnięto tu mdły wątek miłości, co to nigdy nie umiera ;) i samolubnego pana architekta (słabo pociągnięto również jego temat). No i ta nieszczęsna flaga na sam koniec... Pomijając to - same atrakcje. Dwayne Johnson nadal wygląda jak skała ;) i trzeba powiedzieć, że gra całkiem przekonująco. Może dlatego, że WWE to taka szkoła aktorska po trochu ;) Choć Dave Bautista o tym chyba nie wie ;) Efekty cudowne, miałem dreszcze, jak obserwowałem rozwalające się wieżowce. No i te piękne, biuściaste panie :D Mój Boże, od dziś oglądam całą filmografię Alexandry Daddario, cóż za kształty :wall: Film taki na 5.5/10, ale dam szóstkę z powodu niespodziewanych wrażeń estetycznych :roll: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 03, 2016, 18:36:12 Mój Boże, od dziś oglądam całą filmografię Alexandry Daddario, cóż za kształty :wall: To zacznij od True Detective... ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 18:36:44 Spoko, to już zaliczyłem w trakcie seansu :D :diab9:
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 03, 2016, 18:39:45 A wiesz, ze Alexandra dostała główną rolę w filmowej wersji "Baywatch"... To dopiero będzie coś :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 18:41:12 Cytując filmweb: umrę, jak nie zobaczę :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 03, 2016, 18:42:08 Mam nadzieję, że będzie wersja IMAX.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 18:47:01 Albo wyświetlana w kinach 5D :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Stycznia 03, 2016, 19:37:03 No i te piękne, biuściaste panie :D Mój Boże, od dziś oglądam całą filmografię Alexandry Daddario, cóż za kształty :wall: I w tym momencie wspomnę tylko o horrorze "Bereavement". Oczywiście dla wrażeń estetycznych warto ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 03, 2016, 21:36:35 Chciałem się przyłączyć do Waszej rozmowy o Sicario, ale widzę, że posunęliście się znacznie dalej.
Jeśli chodzi o Sicario, to i ja czuję pewien niedosyt. Pod koniec ten film mnie jakoś rozczarował i upodobnił się do innych. Natomiast bardzo ciekawy wątek bohaterki granej przez Emily. O ile rok czytelniczy, muzyczny, koncertowy miałem świetny, tak do bani miałem filmowy. Co ciekawe chyba nawet nie widziałem 10 filmów z tamtego roku. To nawet mniej niż 1 na miesiąc :( I jakoś tegoroczny z tych co widziałem mnie bardzo nie zachwycił. Były zwyczajnie dla mnie dobre, ale nie wybitne. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 22:05:58 No to jestem w szoku, bo nawet ja, który aż tak bardzo na nowości nie leci, widziałem tych filmów już 19 ;) Inna sprawa, że 7 z nich zaliczyłem już tej zimy ;) Tak mnie jakoś ostatnio wzięło na nowości... pewnie za chwilę mi przejdzie ;) Bo zauważyłem, że zawsze w okresie przedoscarowym oglądam świeżynki :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 03, 2016, 22:07:29 Ja jeszcze nie wszystkie oscarowe z poprzedniego roku zaliczyłem, a mam takowy zamiar :jezyk2:
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2016, 22:17:42 Ja chcę zaliczyć w ogóle wszystkie filmy okołooscarowe (nominowane w istotnych kategoriach - film, scenariusz, reżyseria, aktorzy), przynajmniej od 1967 roku wzwyż :D A z zeszłego roku to nie wiem, ile widziałem. Jak tak liczę, to z tych istotnych kategorii nie widziałem aż 9 :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 10, 2016, 19:09:33 The 5th Wave (2016)
Początek bardzo fajny. Prezentacja kolejnych faz ataku na Ziemię całkiem efektowna. Miałem nadzieję, że ten poziom utrzymają do końca ale niestety się zawiodłem. Gdzieś tak od połowy wjeżdżamy w koleiny filmu młodzieżowego i robi się przewidywalnie i nudno. Aktorsko też jest średnio. Chloe Moretz stać na coś więcej, z resztą do tej pory jakoś się jej udawało omijać takie typowe produkcje, zupełnie nie wiem po co jej był ten film. Ale najgorszym grzechem jest rola Maiki Monroe, która zupełnie nie ma co tu grać! W skrócie: Kolejny nieudany klon Igrzysk Śmierci :P 5/10 Joy (2015) Nie wiem o co chodziło krytykom ale mnie się ten film podobał :faja: Fakt, że w porównaniu do Silver Linings Playbook albo American Hustle ten film wydaję się słabszy ale nie jest to na pewno jakaś wielka wpadka czy porażka. Solidnie zrobiony i zagrany film. Scenariusz napisało życie, więc nie ma co liczyć na szaloną komedię ;) Początek jest bardzo zabawny, potem robi się poważniej i tak już zostaje do końca. Mnie się nie nudziło, byłem nawet zaintrygowany kilkoma scenami. Stylowo też jest inaczej niż zwykle u Russella (tak mi momentami Timem Burtonem pachniało ;) :haha: ). Film mi trochę odbudował nadzieję do J Law, po ostatnich koszmarnych Igrzyskach ;) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 22, 2016, 06:54:11 Chappie (2015)
Jako że do fanów Blomkampa się nie zaliczam, film mnie mile zaskoczył. Na tę chwilę to raczej mój ulubiony film tego twórcy, najbardziej mnie angażujący emocjonalnie. Unikam słowa "najlepszy", bo emocje jednak nie są w stanie przysłonić rozumu i ewidentnych słabości scenariusza. Przyczepić się można do wielu momentów - ja nade wszystko jestem w szoku, z jaką łatwością można było wykradać sprzęt i robić różne machloje w Tetravaal :D A to na tych machlojach są zbudowane wszystkie istotniejsze zwroty akcji. Poza tym i tak jakby pomimo relatywnej lekkości gatunkowej (momentami to taki Spielberg się z tego robi) film przynosi moje ulubione motywy i pytania kina sci-fi, np. czym jest świadomość. I nawet pomysł, by Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Repta on Czerwca 13, 2016, 12:46:17 Warcraft (2016)
Generalnie na film poszedłem tylko dlatego, że znajomi do mnie napisali a, że nie miałem żadnych planów to poszedłem z nimi. Nie jestem jakimś wielkim fanem Warcrafta co prawda grałem w 2 i 3 ale jakoś specjalnie nie kojarzyłem fabuły w WoW-a w ogóle nie grałem. Ale film był naprawdę fajny, fabuła dość przewidywalna ale akurat tutaj to nie przeszkadzało. Natomiast aktorsko film został całkiem solidnie zagrany i raczej nie było większych zgrzytów. A miejscówki w tym filmie są naprawdę wysokich lotów. Generalnie jak na film fantasy to jest to chyba jeden z lepszych filmów, jakie oglądałem. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że oglądało mi się to lepiej niż Władcę Pierścienia, ale muszę się bez bicia przyznać, że nie jestem fanem książek a przy filmach się wynudziłem bo były straaasznie długie. Wracając do Warcrafta polecam. Ode mnie 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 19, 2016, 16:00:01 Independence Day: Resurgence (2016)
Niby statki większe, kataklizm jeszcze większy... ale jakoś i tak pierwsza część miała większy rozmach. Powiem nawet, że efekty były lepsze w pierwszym filmie :rad2: Wtedy jak statki wchodziły w ziemską atmosferę to robiło ogromne wrażenie, w sequelu jest to tylko obowiązkowo odhaczony motyw. Tak jak właściwie cały film to powtórka z pierwszego. Ale nie głupio wymyślona :) Podobał mi się motyw z tym, że ludzkość wykorzystała technologię obcych do własnych celów obronnych. Jakieś wnioski jednak wyciągnięto z pierwszego ataku ;) Fajnie też, ze wróciło dużo aktorów z pierwszego filmu. Niektórzy nawet dostali tym razem znaczące role. Na przykład Dr. Okun. Ale najbardziej zaskoczyła mnie mała ilość... patosu :haha: Znaczy się pełno tu idiotycznych scen i dialogów, ale to nic w porównaniu z tym jakie brednie wygadywali bohaterowie w pierwszym filmie ;) Przemowa prezydenta z pierwszego filmu jest jednak nie do przebicia. 6.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 19, 2016, 17:11:24 O, to ja tak dobrego zdania o tym filmie nie mam. Mniej patosu, niż poprzednio? Nie jestem pewien, wiem natomiast, że w oryginale tego typu zapędy rozładowywał humor, głównie dzięki Smithowi i Goldblumowi. I w rezultacie to ten nowy film wydał mi się taki jakiś bardziej nadęty. Nie było przemowy? Było za to golenie naprawdę obfitego zarostu w sytuacji, w której czas naglił :D Zresztą mnóstwo scen powodowało, że dosłownie łapałem się za głowę. Do tego film próbował podążać za zbyt wieloma osobami na raz, w rezultacie trudno mi było przejąć się którymkolwiek z wątków. I tak zresztą najlepiej wypadają starzy bohaterowie, nowi są bardzo bezbarwni. Brakowało mi również spokojniejszego wprowadzenia w temat, np. w kinie zastanawiałem się, co robi Goldblum w Afryce. Czy to była jego zwyczajowa, codzienna działalność, czy też został tam wysłany w skutek alarmu z Białego Domu? A jeśli to pierwsze to... co on tam w ogóle robił? Brakowało czegoś, co zgrabniej i płynniej połączyłoby zakończenie poprzedniego filmu ze startem właściwej fabuły nowego. Co do efektów to też się zgadzam, ale też wtedy Independence Day było prawie-że-rewolucyjne, dzisiaj, w czasach nieprzyzwoicie naładowanych efektami specjalnymi produkcji trudniej zrobić coś, co naprawdę przykuje uwagę. A za film - 5/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 19, 2016, 18:23:36 Mniej patosu, niż poprzednio? Nie jestem pewien, wiem natomiast, że w oryginale tego typu zapędy rozładowywał humor, głównie dzięki Smithowi i Goldblumowi. I w rezultacie to ten nowy film wydał mi się taki jakiś bardziej nadęty. No przecież pierwszy film to jedno wielkie America Fuck Yeah! :haha: W drugim już tego było dużo mniej. Ale zgadzam się co do humoru, w tej części go trochę zabrakło. O, to ja tak dobrego zdania o tym filmie nie mam. Ja dałem te 6,5 bo po zastanowieniu stwierdziłem, że moje potrzeby fana sci-fi zostały w miarę dobrze zaspokojone :D Mnie się podobał motyw... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) :rad2: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 19, 2016, 18:42:14 Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 19, 2016, 19:06:17 Też sprawdzałem box office :haha: Przy budżecie 175 mln zarobek 340 mln... w dziesiejszych czasach to trochę mało. Więc na razie szanse na cześć trzecią sa niewielkie. Widać było ze twórcy bardzo chcą sie przypodobać chińskiej widowni. Był generał i piękna pilotka... I nawet jakieś chińskie miasto zostało efektownie zniszczone :roll: Może niezłe wpływy w Chinach jakoś przekonają producentów żeby nakręcić kolejna cześć.
No ale do fenomenu pierwszego filmu daleko. Też pamietam wyjście do kina na część pierwszą. Dłuższe kolejki do kasy widziałem tylko na premierze Titanica :faja: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Lipca 20, 2016, 10:00:02 Oglądałem ostatnio Warcrafta i kurde wielki niedosyt i niesmak. O ile świat i kreacje postaci są bardzo dobre, o tyle fabularnie już to tak średniutko wychodzi. Jakieś dziwne akcje, niezrozumiałe reakcje i zachowania postaci. W trailerze widać było, jakoby wszystkie te pojedynki i potyczki to było takie BOOM!, a tymczasem było to średnie. Myślę, że fani gry podbili przychody, ale następna część, jak już powstanie, zobaczą w większości tylko oni.
6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 20, 2016, 12:06:29 Ale wiesz, że jeden temat niżej masz specjalny, poświęcony temu filmowi? ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Lipca 21, 2016, 10:01:31 A nie wiedziałem. Ale w sumie nie miałem zamiaru być bardziej wylewny na ten temat, więc niech zostanie tutaj. ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 23, 2016, 17:08:23 183 metry strachu / The Shallows (2016)
Spoko film. Twórcy nie udają, że to jakieś arcydzieło. Ten film od początku miał być wakacyjnym thrillerem, który ma zapewnić 90 minut rozrywki... I udało się. Bardzo sprawnie zrealizowany, trzymający w napięciu. Jak tylko bohaterka zanurza stopy w oceanie robi się nerwowo ;) Blake Lively daje radę, chociaż to jedna z tych ról, w których aktor większość czasu tylko dyszy albo krzyczy z przerażenia :) Ale Blake robi to przekonująco przez cały czas trwania filmu :rad2: Rekin jest straszny tylko przez pierwszą połowę. Wtedy go nie widać i tylko wyskakuje znienacka, żeby kogoś zjeść :D Druga połowa to już Szczęki. Rekin nadal wygląda sztucznie ;) 7/10 Dobre letnie kino :) Ghostbusters (2016) :facepalm: 4/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 07, 2016, 08:17:39 To teraz mi powiedz, skąd się te dobre recenzje wzięły :D Polityczna poprawność?
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 07, 2016, 08:44:01 Tez się zastanawiałem. Ten film jest po prostu kolejna żałosna próbą Sony na stworzenie własnego filmowego uniwersum na wzór Marvela. Ze Spider-manem im sie nie udało to se wymyślili, ze sie uda z Ghostbusters... Ja mam wrażenie, ze każdy kto obejrzy ten film stwierdzi, ze wymyśliłby lepszy scenariusz na reboot. Wystarczyłoby żeby sie okazało, ze te dziewczyny są jakoś spokrewnione z bohaterami ze starych filmów i ci starzy bohaterowie uczą je jak być nowymi pogromcami duchów. Takie coś według mnie miałoby dużo więcej sensu. A oni zupełnie przekreślili tamte filmy, jakby ich nie było! Ehhh... Do tego miedzy nowymi bohaterkami nie ma tej chemii... Nie wyszło.
Poza tym stare filmy bardzo fajnie balansowały na pograniczu horroru. Tutaj tego prawie zupełnie nie ma, to jest komedia dla dzieci... z dowcipami dla dorosłych. Za horror robią tu głośne efekty dźwiękowe. Żeby nie było, pare razy sie roześmiałem. Chyba najgorsze dla krytyków było, ze najśmieszniejszy w tym filmie jest... facet :roll: Thor gra ich sekretarkę i jest głupi jak but :haha: Widać ze bardzo dobrze sie bawił w tej roli. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 13, 2016, 07:06:19 Godzilla (2014)
A całkiem niezłe to było. Podeszli do tematu zagłady (tak to ujmę) inaczej, niż zwykle. Ludzkość niewiele tu może zdziałać, karty rozdają potwory. Podobał mi się ogólny mroczny nastrój filmu, ciemne ujęcia i tak dalej. Efekty - rewelacja. Potwory robią wrażenie. Najsłabiej wypadają wątki ludzkie, to fakt. No, jedynie na początku można przejąć się wątkiem rodziny Fordów, tragedią ojca zwłaszcza, później jakoś się to rozmywa. Dobrzy aktorzy niewykorzystani (po cholerę wsadzali tu Juliette Binoche?), zaś Aaron Taylor-Johnson powinien dostać dożywotniego bana w Hollywood, bo to już drugi film z jego udziałem, w którym pokazuje, jak bardzo nie potrafi grać :D Z kolei Ken Watanabe cały film ma jeden zszokowany wyraz twarzy, też w sumie słabo. Ale generalnie - niezłe filmidło. 6/10. John Wick (2014) Zauważyłem ostatnio dziwną tendencję. Im kino akcji bardziej przerysowane, głupkowate wręcz, tym wyższe dostaje oceny od recenzentów. Jakby sam fakt mrugania okiem przez twórców wystarcza, by film był dobry. Otóż moim zdaniem nie wystarcza. W filmie scenariusz jest bytem czysto teoretycznym. Zaś sceny akcji to nie jest uroczy kiczyk a la lata 80. ,tylko rozwałka w nowoczesnym, efekciarskim stylu; balet raczej, aniżeli strzelanina i bijatyka. W ogóle jakoś nie dostrzegam tego rzekomego powrotu do tamtej epoki w tych filmach. One mają zupełnie inny nastrój. Ponadto znów - niewykorzystani dobrzy aktorzy i Keanu "Drewno" Reeves ;) 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 13, 2016, 13:26:08 Podobał mi się ogólny mroczny nastrój filmu, ciemne ujęcia i tak dalej. Dla mnie aż za ciemne. Mało co widać w tym filmie :haha: W filmie scenariusz jest bytem czysto teoretycznym. Zabili mu psa... Musieli zginąć. U mnie weekend będzie pod znakiem komedii. Właśnie wróciłem z Randka na weselu / Mike and Dave Need Wedding Dates (2016). W skrócie... Tak durne, że aż śmieszne. Ale do klasyki gatunku raczej nikt tego filmu nie zaliczy. Efron i Plaza już się zaszufladkowali w takich głupich filmach. Anna Kendrick... Stać ją na lepsze filmy, ale tutaj była nawet spoko. Obejrzeć, pośmiać się i zapomnieć. 6.5/10 Jutro idę na Allena. Trzeba mu wątek założyć ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 13, 2016, 14:15:27 Ale dzięki temu film był taki bardziej realistyczny. W sumie jak na produkcję, która miała przyciągać do kin ogólną rozpierduchą - odważne posunięcie.
Co do Allena, to racja, choć z filmu na film przekonuję się, że to nie jest "mój" reżyser. Jak będziesz zakładać, to nie wrzucaj plakatów, bo się nie zmieszczą :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Sierpnia 13, 2016, 19:14:39 Zabili mu psa... Musieli zginąć. Nie zapominajmy także o kradzieży samochodu, i to nie byle jakiego :D A mnie się akurat sceny walki i strzelaniny podobały, bardzo to wszystko przejrzyste było i nawet Keanu magazynki zmieniał w pistolecie! Już dawno tego nie widziałam w żadnym filmie. Mała rzecz, a cieszy :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 13, 2016, 19:52:55 Już dawno tego nie widziałam w żadnym filmie. Bo w komediach romantycznych w ogóle mało strzelają :hahaha: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Sierpnia 13, 2016, 20:41:34 Co to za nikczemna próba zafałszowania mojego mrocznego wizerunku? zasadził Ci ktoś kiedyś kopa w CZTERY litery? :P
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 13, 2016, 21:06:30 Go ahead, make my day :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Sierpnia 13, 2016, 22:10:38 No nie wiem, nie wiem, coś zbyt entuzjastycznie zareagowałeś na tę groźbę, nie okazałeś też należytego strachu i szacunku :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 14, 2016, 06:29:45 Chyba po prostu nie znasz źródła cytatu :D
http://www.youtube.com/watch?v=Flt9K8vlJGE Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Sierpnia 14, 2016, 12:38:31 I kto tu jest karłem moralnym, ja Cię tylko delikatnym kopniaczkiem postraszyłam, a Ty mi tu z bronią palną wyskakujesz :D Nie zapominaj jednak, że jestem szczęśliwą właścicielką wiatrówki :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 14, 2016, 14:35:59 Moim zdaniem wiatrówka jest za cienka, by zatrzymać kule :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Sierpnia 14, 2016, 17:23:11 Już niech Cię głowa o to nie boli, moja wiatrówka dała radę nie takim szkodnikom :D ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 20, 2016, 17:16:35 Rekiny wojny / War Dogs (2016)
W 2008 w Iraku jest jeszcze pełno amerykańskich żołnierzy, pentagon rozpisuje przetargi na broń. Dwóch młodych gości postanawia wykorzystać tą sytuacje... I zostają handlarzami broni. Ich biznes się rozkręca bo bohaterowie grają ostro i nie zawsze zgodnie z prawem. Tylko prawdziwe życie może wymyślić taki scenariusz ;) Film jest oparty na prawdziwej historii. Ogląda się to bardzo dobrze. Za kamera stoi Todd Phillips czyli twórca serii Kac Vegas. Ma wyczucie komedii, dlatego w filmie jest dużo momentów w których można się pośmiać. I tu mój pierwszy i właściwie jedyny zarzut. Brakuje tu poważnych momentów. Tak jakby twórcy nie zabrali głosu w sprawie. A mogli naprawdę ostro skrytykować cały system handlu bronią. Ten film mógł być tegorocznym The Big Short. Szkoda. W głównych rolach Miles Teller i Jonah Hill. Hill po raz kolejny tworzy całkiem interesującą postać. Fajnie też wypadła moja miłość Ana de Armas ;) Tylko sceny z jej udziałem mają jakiś większy ciężar. 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Sierpnia 21, 2016, 18:12:07 Pamięć absolutna [2012]
Przed chwilą skończyłem oglądać w/w remake klasyka z 1990 roku. W rolach głównych Collin Farrell, Kate Beckinsale i Jessica Biel. Każdy chyba zna film ze Schwareneggerem - absolutny klasyk. A jak wygląda nowa wersja? Jestem załamany. Głównie dlatego, że nie znałem opisu filmu i spodziewałem powtórki z klasyka, czyli podróży na Marsa, gdzie toczy się znaczna część starego filmu. Niestety, twórcy "odgrzewanego kotleta" uraczyli nas mieszanką "Raportu mniejszości", motywu "mieszania w pamięci" z klasycznego "Total Recall", klimatami przypominającymi niekiedy "Blade Runnera" i ciągłą ucieczkę w rodzaju "Ściganego". Ziemia przypomina gwiezdnowojenny Coruscant, a główny czarny bohater jest niczym Imperator ze swoją "armią klonów" (t.j. armią robotów). Wszystko sztampowe, przewidywalne, widowiskowe, pompatyczne i sprawiające, że jest to film w rodzaju "obejrzeć, zapomnieć" i wrócić do klasyka... 4/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 10, 2016, 19:22:28 Mechanic: Resurrection (2016)
Cały czas powtarzam: Widziałeś jeden film ze Statham'em w roli głównej, to tak jakbyś zobaczył wszystkie ;) Niestety Mechanic 2 nic w tej kwestii nie zmienia. Można by rzec, że jest to to klasyczny Statham :haha: Dziwny to sequel, bo dla mnie jest zarazem lepszy i gorszy od filmu z 2011 roku. Gorszy, bo tamten Mechanic był bardziej realistyczny, nakręcony ze stylem i przede wszystkim opowiadał w miarę logiczną historię. Fabuła Resurrection jest niedorzeczna :D Raz są tu, nagle gdzie indziej... dwa razy się strzelają na tej samej łodzi... no po prostu chaos. Ale jest też lepszy, bo twórcy nie silą się na udawanie ambitnego kina. Film przypomniał mi strzelanki z dzieciństwa. W nich też fabuła nie była ważna ;) 5/10 Teenage Mutant Ninja Turtles: Out of the Shadows (2016) Sam nie wierzę, ze to piszę... ale to jest dobry film :D Podchodziłem do niego z traumatycznymi wspomnieniami z poprzedniej części, która była żenująca. Jako zagorzały fan nie mogłem im wybaczyć tego co zrobili. Zero klimatu, bzdurne zmiany w historii... no porażka. Out of the Shadows jest duużo lepsze. Ten film przypomina kreskówkę. I jest to spory komplement, bo ten kto oglądał animowane przygody Żółwi Ninja wie, że kreskówka była świetna :faja: Jest Krang, są Bebop i Rocksteady. Do grupy dołącza Casey Jones. No w końcu coś się dzieje :rad2: Film lepszy pod każdym względem od poprzedniego i naprawdę nieźle się na nim bawiłem. 7/10 Szok. Morgan (2016) Myślałem, ze Luke Scott wybierze na swój kinowy debiut coś bardziej oryginalnego. Morgan to zwyczajny thriller sci-fi, który niczym nie zaskakuje. Podejrzewam, że tak mogła wyglądać pierwsza wersja scenariusza do Ex Machiny, tylko tam ktoś stwierdził, że można z tego tematu wyciągnąć dużo więcej i pisał dalej. A tutaj nikt się nie wgłębia w temat, chodzi tylko o dotarcie do ostatniej sceny gdzie mamy twist... który wszyscy uważni widzowie rozgryzą po 15 minutach. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 24, 2016, 14:12:11 Hands of Stone (2016)
Jak zasiadałem w kinowym fotelu to byłem przygotowany na nudny film, bez ładu i składu... jak wyczytałem w paru recenzjach. Nic z tego na szczęście się nie spełniło. Film ma świetne tempo od początku do końca. Zero nudy. A historia jest trochę nietypowa (jak na film o boksie)... bo wzięta z życia :) Dlatego wszyscy, którzy chcą zobaczyć wytarte schematy z Rockyego, mogą się poczuć rozczarowani. Akcenty są tu rozłożone nieco inaczej. Film opowiada historię Roberto Durana, panamskiego boksera, który uprawiał ten sport na przełomie lat 60-tych i 70-tych. A tą historię oglądamy z perspektywy jego trenera, w tą rolę wcielił się De Niro. I tu się na chwilę zatrzymam i napiszę, że lubię filmy z których mogę się też czegoś nauczyć o historii. A w Hands of Stone można zobaczyć duży kawałek historii boksu, o którym nic nie wiedziałem. Jakby sie mnie ktoś na ulicy zapytał kto to jest Sugar Ray Leonard (przeciwnik Durana w tym filmie) to bym odpowiedział bez problemu. Natomiast o Duranie wcześniej nie wiedziałem nic. Może dlatego tak się wciągnąłem w ten film. Film pokazuje też wycinki z historii samej Panamy i to też było samo w sobie bardzo interesujące. Także dużo się dowiedziałem na tym seansie i czuję się mądrzejszym człowiekiem :D Nie wiem czemu ten film został tak zimno przyjęty przez krytykę. Dla mnie jest to solidne kino, bardzo dobrze zagrane i nakręcone. A dla fanów filmów o sporcie pozycja obowiązkowa. 8/10 PS. W roli żony Durana wystąpiła Ana de Armas :serducho: I ma całkiem dużą rolę w tym filmie, także dodatkowy bonus :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 24, 2016, 17:23:56 Film o boksie i nudny? Tak się chyba przecież nie da :D Chociaż Sly przy okazji piątej części Rocky'ego prawie-że-podołał :) "Człowieka ringu" z 2005 roku znasz? Bo to też oparte o fakty. O "Wściekłego Byka" nie pytam, bo wiem, że widziałeś ;)
Ale z tym zimnym przyjęciem to chyba lekka przesada? Metascore ma 55/100, więc najgorzej nie jest, jak na kolejny - mimo wszystko - film o boksie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 24, 2016, 19:19:11 Metascore ma 55/100, więc najgorzej nie jest, jak na kolejny - mimo wszystko - film o boksie. Według niektórych to jest główny zarzut. Kolejny film o boksie :D Mi przypadło do gustu, że film nie podąża idealnie za sprawdzonym schematem. Biedny chłopak zaczyna trenować, powoli wygrywa, zachłystuje się sukcesem... przegrywa ważny pojedynek, wyciąga z niego wnioski i na końcu wygrywa mistrzostwo ;) Wszystko to można znaleźć w Hands of Stone tylko lekko poprzestawiane. Jak myślałem, że to jest ten moment w którym bohater za bardzo kozaczy i zaraz przegra... to on wygrał :haha: No i nie ma tu typowego rewanżu w ostatniej walce. "Człowieka ringu" z 2005 roku znasz? Bo to też oparte o fakty. Pewnie że tak. Podobały mi się sceny w ringu, ale jakoś mnie ten film nie porwał. Za duży miałem hype, wtedy duet Howard / Crowe był świeżo po sukcesie Pięknego Umysłu i liczyłem na arcydzieło ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Września 24, 2016, 21:42:50 Marsjanin [2015]
Do filmu zabierałem się od długiego czasu. Matt Damon w roli Robinsona Crusoe na Czerwonej Planecie. Średnio chce mi się rozpisywać o samym filmie. Ogólnie rzecz biorąc mamy pokazany survival w warunkach marsjańskich. Pomijając fantazyjność samego trzonu filmu (czyli samotnego człowieka na bezludnym Marsie, który musi przetrwać dzięki swojej pomysłowości) dobiła mnie widowiskowa końcówka filmu. O ile większość filmu kupiłem (z zastrzeżeniami, jak np. [spojler]zabezpieczanie uszkodzonego habitatu za pomocą plandeki i taśmy klejącej, do tego wytrzymujące burze[/spojler]) to już finałowa akcja ratunkowa była zbyt "holyłódzka", a zainteresowanie świata i kibicowanie Amerykaninowi zbyt pompatyczne. Po jednym seansie oceniłbym go - powiedzmy - na 7,5/10. Kapitalny pomysł, który z czasem poszedł w schematy... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 25, 2016, 14:46:44 Siedmiu Wspaniałych / The Magnificent Seven (2016)
Który to już remake? :D No cóż, według mnie ta wersja oprócz tego, że jest sprawnie zrobionym filmem to nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Film rozkręca się bardzo długo, Ci co widzieli tą historię w starszych wydaniach będą raczej niecierpliwie czekać na jakąś akcję... a tej w filmie nie ma za wiele. Na szczęście finałowa strzelanina jest na tyle efektowna, że chociaż trochę wynagradza to długie czekanie. Denzel jak zwykle dobry. Pratt taki sam jak w każdym filmie. Na drugim planie wyróżniają się tylko Hawke i D'Onoffrio. Najbardziej zawiodłem się tym, że na wspaniały motyw muzyczny Elmera Bernsteina trzeba czekać do końcowych napisów :( Także trochę rozczarowanie. 7/10 Deepwater Horizon (2016) Kino katastroficzne w bardzo dobrym wydaniu. Większość świata mogła w telewizji obserwować skutki ekologicznego kataklizmu jakim był pożar platformy wiertniczej Deepwater Horizon w 2010 roku. A teraz możemy od wewnątrz oglądać jak doszło do tego tragicznego zdarzenia. Pierwszy akt tego filmu trochę mi się dłużył, bo twórcy bardzo dokładnie chcieli pokazać kto był kim i za co odpowiadał na platformie. Resztę filmu oglądałem w pełnym skupieniu. Katastrofa jest pokazana bardzo efektownie. Jestem prawie na sto procent pewny, że film powalczy o Oscara w kategoriach technicznych, głównie dźwiękowych. Film brzmi Oscarowo :D Na plus muszę zapisać fakt, że reżyser nie sili się też na polityczną poprawność i raczej ewidentnie wskazuje, że to ludzie z logiem Bp na koszulkach są tymi, którzy ponoszą największą odpowiedzialność za to co się wtedy stało. Film jest oczywiście bardzo amerykański ale w dawce do strawienia ;) W sumie jest bardzo podobny do poprzedniego filmu Berga "Lone Survivor". Także mocne 8,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 13, 2016, 09:18:23 Arrival (2016)
Początek jest intrygujący. Dziwne obce obiekty pojawiają się w różnych częściach globu. Wszyscy zadają sobie pytanie po co tu przybyły? Czy zamiary obcych są pokojowe czy wrogie? Do rozwikłania tej zagadki wojsko angażuje grupę naukowców w tym lingwistykę, doktor Louise Banks (Amy Adams w kolejnej dobrej roli, dajcie jej w końcu tego Oscara ;) ). Napięcie w tym filmie jest budowane idealnie. Villeneuve sie nie spieszy. Informacje dawkuje powoli, poprzez pięknie skomponowane kadry. Samo spotkanie z obcymi i próby komunikacji z nimi, to jest według mnie popis jego reżyserskich umiejętności. Arrival bedzie wymieniany, obok Kontaktu i Bliskich spotkań..., jako jeden z tych lepszych filmów o kontaktach z UFO ;) Tego jestem pewnien. Ale... Na koniec miałem poczucie niedosytu :( Gdy wszystko sie wyjaśnia, cały film w moich oczach stał się reżyserskim ćwiczeniem w zwodzeniu widza. Udanym ćwiczeniem. Ale cała ta głębia, jaką ten film budował od samego początku, wydała mi sie na końcu trochę płytka. 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: murhaaja on Listopada 17, 2016, 23:20:37 A mi się podobał :) Mało filmów oglądam, więc może się nie znam, ale jak dla mnie to jest wreszcie jakieś nowe spojrzenie na scenariusz pt. kosmici przylatują na Ziemię. Nareszcie nie jakaś tępa strzelanka, gdzie kosmici przybywają tylko po to, żeby nas (ludzkość) wybić w pień i musimy się przed nimi bronić. Zakończenie też fajne jak dla mnie, choć miałam cichą nadzieję, że
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 31, 2016, 11:56:04 Pasażerowie / Passengers (2016)
Całkiem przyjemny filmik :faja: Zdecydowanie nie zasługuje na tak niskie noty na RT. Realizacyjnie nie mam się do czego przyczepić. Zdjęcia eleganckie, muzyczka też mi wpadła w ucho. Pod względem scenografii film jest piękny, możne nawet się załapie na jakieś nominacje w tej kategorii (życzyłbym im tego). Dla mnie właśnie ta scenografia robi cały klimat w tym filmie, nawet się tu znalazły nawiązania do Lśnienia Kubricka :faja: Aktorsko jest przyzwoicie, Pratt taki sam jak we wszystkim... a J Law przeurocza jak zawsze ;) Jedynie historia siada pod koniec i cały klimat pryska. Ale ogólnie jestem na tak. 6.5/10 a po powtórce może będzie nawet 7 ;) ---- Podsumownie 2016 ---- Jeśli chodzi o podsumowanie roku... to niestety był to dla mnie słaby rok jeśli chodzi o filmy. 2015 był pod tym względem duuużo lepszy. Nawet chyba nie zrobię żadnego Top 5 tylko wymienię parę filmów, które jakoś się dla mnie wyróżniły. Więc tak, jeśli chodzi o horrory i thrillery. Spodobały mi się trzy filmy w których przewija się podobny motyw. Don't Breathe, Hush i 10 Cloverfield Lane. Wszystkie bardzo fajne... chociaż z tej trójki najczęściej będę pewnie wracał do Don't Breathe. Następnie dwa horrory: The Conjuring 2 i Ouija: Origin of Evil. Też podobne w swojej tematyce ale jeśli miałbym wybrać to tym razem Flanagan był lepszy od Wana ;) Ouija też jest filmem do którego będę wracał. Z horrorów jeszcze wspomnę Train to Busan, który jest fajną wariacją w trochę już nudnym temacie zombie. Z pozostałych to bardzo mi się podobały The Nice Guys - najlepszy buddy movie od lat. 13 Hours... i tutaj zaskoczenie bo jest to film Michaela Baya :jezyk: No i niedawno obejrzany Nocturnal Animals, który uparcie zostaje w głowie i dociera do widza tak naprawdę dopiero parę dni po seansie. I to by było na tyle... słabo. W tym roku nie było dla mnie arcydzieła na miarę zeszłorocznego Mad Maxa. Zawiodły też wszystkie DC i Marvele (no może oprócz Deadpoola) Ale na plus muszę zaliczyć fakt, ze dzięki karcie unlimited zasiadłem w kinowym fotelu rekordową ilość razy :faja: Jeśli chodzi o seriale to ten rok zaliczam do tych najlepszych. Wymienię trzy ulubione: The 100, Mr. Robot i Stranger Things. O pierwsze miejsce walczyły Mr. Robot i Stranger Things. Sezon drugi Mr. Robot okazał się słabszy, więc wygrywa Stranger Things :faja: W 2017 roku najbardziej czekam na serial Netflixa Mindhunter, który tworzy Fincher :D Także już wiem że to będzie niezły rok :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 23, 2017, 12:17:38 Nominacje ogłaszają jutro, ale nie wiem czy jest sens bo byłem na La La Land i jest oczywistą oczywistością, że to ten film wygra wszystko co jest do wygrania... więc może lepiej od razu wręczyć im te statuetki i zaoszczędzić na gali :D
La La Land to list miłosny do miasta Los Angeles. Każdy kto odniósł tam sukces zobaczy w dwójce bohaterów siebie. Każdy kto marzy o tym aby odnieść sukces pomyśli sobie "to film o mnie". Jeśli ten film nie dostanie Oscara to będzie to największy szok w historii wszechświata ;) Ja zasiadłem w kinowym fotelu jakbym był profesjonalnym krytykiem. Powiedziałem sobie, że będę uważnie oglądał i przyczepię się do wszystkiego. I co? I kompletnie odpłynąłem w tej historii. A z każdą kolejną sceną myślałem sobie... OK ten obrazek przejdzie do historii kina... OK, ta scena będzie kultowa... itd. :haha: No nie mam się do czego przyczepić, a bardzo chciałem! Ten film już jest klasykiem. I wystawię 9.5/10 na złość ;) Żeby nie było, ze to doskonały film (chociaż tak jest). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 23, 2017, 12:21:23 Też tak myślę, że ten film wygra wszystko, co jest do wygrania. Nieważne, na ile jest dobry, po prostu co jakiś czas Hollywood musi nagrodzić musical ;) Dodatkowo ostatni zwycięzcy to dość ciężkie filmy, więc pora na coś lżejszego.
Aczkolwiek najlepszego aktora może jednak ukradnie Goslingowi Casey Affleck :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Stycznia 23, 2017, 18:33:27 No ja to się tylko mogę podpisać pod tym, co HAL napisał. Poszedłem do kina, żeby się pozachwycać Emmą, ale też dlatego, że miałem nadzieję, że mi się nie spodoba, bo lubię cisnąć po tym, co się wszystkim podoba :D A pochłonęło mnie od razu i z kina wyszedłem w przekonaniu, że zobaczyłem coś jedynego w swoim rodzaju i że o taki poziom w oglądanych w przyszłości filmach będzie ciężko. "Manchesterem" też się mocno zachwycają i wygląda na to, że może to właśnie ten film jakoś tam z LLL powalczy, no ale to stwierdzę, jak oba zobaczę.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 26, 2017, 09:55:09 Christine (2016)
Dobry film, jak ktoś ma ochotę się zdołować :D Oparta na faktach historia dzieje się w latach 70-tych, główną bohaterką jest Christine Chubbuck. Christine jest reporterką w małej stacji telewizyjnej. Stacja walczy o oglądalność więc musi iść z duchem czasu, musi pokazywać coraz bardziej sensacyjne wiadomości, bo wiadomo, że przemoc w TV najlepiej się sprzedaje. Christine ma z tym problem, bo jej specjalnością są raczej pozytywne materiały o życiu zwykłych ludzi. Ale jest też osobą chorobliwie ambitną więc gdy w stacji pojawia się główny właściciel, który chce wyłowić lokalne talenty, Christine postanawia wykorzystać szansę. W roli Christine wystąpiła Rebecca Hall, która zagrała tu jedną z lepszych ról w swojej karierze. Może nawet najlepszą. Christine to tragiczna postać, kompletnie pogubiona, samotna i do tego co by nie zrobiła, jakby się nie starała... to wszytko się obraca przeciwko niej. Więc chyba łatwo się domyślić jak ta historia się kończy. Sam film trochę stoi w rozkroku i nie wie czy skupić się na krytyce mediów czy na depresji głównej bohaterki i w sumie żaden z tych tematów nie jest idealnie poprowadzony. Ale i tak za całość daję 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 25, 2017, 16:08:16 Power Rangers (2017)
Go Go Power Rangers!! :D Jakoś nigdy się nie załapałem na szał związany z tym serialem. Chyba dlatego, że gdy zaczęli to u nas puszczać, to ja już miałem fazę na mroczniejsze filmy i książki Kinga. Ale dzięki temu mogę obiektywnie ocenić ten film, bo żadne nostalgiczne chwyty na mnie nie zadziałają. Co mnie mile zaskoczyło to, że film poświęca bardzo dużo czasu na zbudowanie więzi między bohaterami. W ogóle to przez półtorej godziny bardziej przypomina Breakfast Club niż plastikowy serial karate. Gdyby nie to, że wszyscy są tu piękni jak z obrazka to całkiem bym uwierzył w ich nastoletnie problemy ;) Także początek jest dobry, o wiele lepszy niż się tego spodziewałem. Niestety dla mnie wszystko siadło, jak doszło do morphin' time i film wrócił do swoich plastikowych korzeni. Rita Repulsa to wyjątkowo nieciekawy czarny charakter. A walka z hordą cyfrowych kosmitów a'la Marvel już zaczyna być nudna. Do tego efekty raczej słabe jak na dzisiejsze standardy, ale to jest zapisane w DNA tego serialu więc się bardzo nie czepiam ;) 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Repta on Marca 25, 2017, 17:07:34 Ooo muszę się na to wybrać :D na serialu zjadłem zęby btw na twitch.tv można sobie obejrzeć Power Rangers, leciały wszystkie serie 24/7 :D Co do filmu to oczywiście nie mam wielkich oczekiwań ale znając życie to i tak będą za duże :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 25, 2017, 19:18:02 Ja na Power Rangers nigdy nie dawałem rady patrzeć :D Nie ma chyba niczego bardziej kiczowatego :D Dlatego też z filmem absolutnie mi się nie spieszy i nawet nie wiem, czy kiedykolwiek o niego zahaczę :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Marca 25, 2017, 19:21:55 A ja właśnie jakoś dziwnie się jaram tym filmem. I to nawet nie przez nostalgię (choć jakaś część mnie na pewno tak to odczuwa), po prostu zawsze miałem przeczucie, że gdyby ktoś ogarnięty się za to wziął i potraktował to kompletnie na luzie, to wyszedł by z tego bardzo przyjemny blockbuster. Do tego trailery były naprawdę niezłe. Do tego jeszcze Elizabeth Banks :aniol: No ale do kina to się nie mam zamiaru wybierać, dziwnie bym się tam czuł :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 25, 2017, 20:27:50 No ale do kina to się nie mam zamiaru wybierać, dziwnie bym się tam czuł :D Jeśli chodzi Ci o wiek to ja myślałem, że będę najstarszą osobą na sali. A tu się okazało, że na moim seansie przedział wiekowy na oko mieścił się w okolicach 25-35 lat :haha: A dzieciaków to było może ze trzech. Na ten film pójdą właśnie głównie ludzie wychowani na serialu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 25, 2017, 23:16:10 No myślałem, że ten ostatni wniosek to z kategorii oczywistych :D Kogo innego obchodzą dziś Power Rangers? :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Marca 26, 2017, 00:23:50 Ja na Power Rangers nigdy nie dawałem rady patrzeć :D Miałem tak samo. Moja młodsza o cztery lata siostra lubiła to oglądać. Dla mnie był to szczyt obciachu i tandety :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 26, 2017, 13:53:13 Life (2017)
Kolejny film, który udowadnia, że science-fiction w którym odizolowani od świata bohaterowie walczą z istotą pochodzenia pozaziemskiego, zaczęło się w 1979 roku Obcym a skończyło w '82 z The Thing. I od tamtej pory nie wymyślono nic lepszego. Taki to jest właśnie film. Jak ktoś widział Obcego, to widział już wszystko ;) Life nie oferuje nic nowego, nawet się nie sili na oryginalność. Jest załoga, jest potwór, jest panika, ludzie giną... itd. Kompetentnie zrealizowane i zagrane. Obejrzeć i zapomnieć. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 09, 2017, 16:35:50 Ghost in the Shell (2017)
Za mało ducha w tej maszynie ;) Nie wiem czemu ale miałem nadzieję na bardzo dobry film. Chyba przez trailery, które były bardzo zachęcające. Niestety film okazał się wydmuszką oryginału. Chociaż ja nawet za oryginałem bardzo nie szaleję... więc naprawdę nie wiem czemu miałem hajp na ten film :D Chyba Scarlett w obcisłym kombinezonie tak na mnie działa :aniol: Z plusów. Wizualnie film momentami robi wrażenie. Widoki futurystycznego miasta przywodzą na myśl Blade Runnera. Prawie wbiła mnie w fotel charakteryzacja postaci. Przeciwnik, którego poszukuje Major jest świetnie zrobiony. Wszystko od wyglądu nawet do tonu głosu i sposobu mówienia zostało zrobione idealnie. Inne roboty też są fajnie zrobione i z tego co widziałem na różnych fejsbukach to wygląda na to, że sporo z nich to praktyczne efekty specjalne a nie tylko komputer. I w zasadzie to tyle. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Kwietnia 09, 2017, 20:32:42 Life (2017) Kolejny film, który udowadnia, że science-fiction w którym odizolowani od świata bohaterowie walczą z istotą pochodzenia pozaziemskiego, zaczęło się w 1979 roku Obcym a skończyło w '82 z The Thing. I od tamtej pory nie wymyślono nic lepszego. Taki to jest właśnie film. Jak ktoś widział Obcego, to widział już wszystko ;) Life nie oferuje nic nowego, nawet się nie sili na oryginalność. Jest załoga, jest potwór, jest panika, ludzie giną... itd. Kompetentnie zrealizowane i zagrane. Obejrzeć i zapomnieć. 6/10 W dużej mierze się z Tobą zgodzę. Dla mnie ten film do połowy jest naprawdę świetny, potem niestety napięcia siada i robi się niestety trochę głupkowato. W każdym razie ładnie zrealizowane połączenie Obcego z Grawitacją :) Ja nawet pójdę ciut wyżej i dam 7/10 No i ja bardzo oczekuję nowego Obcego i mam nadzieję na jakiś maraton w kinie, bo wcześniejsze części też bym sobie przypomniał :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 21, 2017, 08:32:47 The Circle - Krąg (2017)
Słabe :( Jeszcze początek się jakoś ogląda, gdy poznajemy głównych bohaterów. Ale z biegiem akcji jest coraz gorzej. Cała idea tego kręgu, jest kompletnie bez sensu. Te ich wszystkie wynalazki są tak skandaliczne, że w życiu by nie weszły w życie :haha: Wiem, że to film i takie przerysowanie jest potrzebne... no ale błagam. W Truman Show to przeszło bo konwencja filmu była lekko komediowa. Tutaj wszystko wciskają na poważnie. Jeszcze Hanks jest miejscami przekonujący, w tych swoich prezentacjach, bo po prostu potrafi zagrać wszystko ;) Natomiast jak przyszła kolej na Emmę... Powiem tak, przed nią jeszcze długa aktorska droga :D Może wypadła tak słabo bo drugi plan jest tu wyjątkowo dobrze obsadzony. Wspomniany już Hanks, a oprócz niego swoją ostatnią rolę zagrał tu Bill Paxton i jak zwykle był dobry. Niestety gorzej się sprawa ma z Karen Gillan, która gra tu przyjaciółkę głównej bohaterki. Zagrała w porządku tylko miałem wrażenie, że jej rolę pocięto najbardziej. Tak jakby brakowało całych bloków scen. I na początku filmu jest cała uśmiechnięta i przyjacielska. Nagle w połowie filmu ma depresję, z jakiego powodu, trudno powiedzieć. A pod koniec wygląda inaczej i nagle mówi z ostrym szkockim akcentem :roll: Sama końcówka to też lekkie WTF!? Chcieli coś powiedzieć tym filmem, ale nie wiedzieli co. 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Maja 21, 2017, 14:09:44 No naiwny to film i lekko nieprzekonujący. Z drugiej strony ma taki uniwersalny wymiar. Mnóstwo zupełnie nierealnych rzeczy. Mi się najbardziej podobała opcja z wyborami, której nie wytłumaczyli. Byłem ciekawy czy mają zamiar dawać bezdomnym smartfony lub komputery ;) No ale to taka utopia. Mi się go przyjemnie oglądało. Kilka scen naprawdę było fajnych. Kapitalny Hanks - naprawdę świetna rola.
Fakt, że trochę jakby porwany był i można byłoby go dopracować i by powstał naprawdę dobry film. Jeżeli chodzi o samą końcówkę, to miałem wrażenie, że to tak na zasadzie "zastanówcie się, czy na pewno tego chcecie i czy w dobrym kierunku to zmierza". Jak dla mnie 6+/10 inna sprawa, że jak oglądam coś w kinie to pewnie lepiej oceniam niż oglądając w domowym zaciszu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 22, 2017, 07:33:48 Jeżeli chodzi o samą końcówkę, to miałem wrażenie, że to tak na zasadzie "zastanówcie się, czy na pewno tego chcecie i czy w dobrym kierunku to zmierza". A to tak. Ten motyw się przewija przez cały film. Tylko ja myślałem ze końcówka jakoś mocniej to wszystko podsumuje, a to się tak nijak skończyło. Aż chciałoby się przywołać słowa głównej bohaterki o niewykorzystanym potencjale ;) Wczoraj byłem na nowym Malicku, Song to Song (2017). O fabule za dużo nie można powiedzieć bo jej tu w zasadzie nie ma ;) Jest to typowy dla tego reżysera strumień świadomości przelany na duży ekran. Bohaterowie snują się po tym ekranie a my słyszymy ich myśli, czyli pełna aktorska improwizacja. Montażowo poszatkowane na wszystkie możliwe sposoby. I jak zwykle piękne obrazki od Lubezkiego. Pare osób wyszło w połowie :haha: Ale ja kupuje ten nieznośny artyzm, podobało mi się :) No i jest to chyba najseksowniejszy film roku, Malick ma wspaniały gust jeśli chodzi o aktorki. Rooney momentami zjawiskowa. Natalie Portman... o boziu. A na dalekim drugim planie Cate Blanchett, Berenice Marlohe i śliczna Lykke Li :serducho: 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 11, 2017, 12:19:29 Baywatch (2017)
Gdy jakiś czas temu gruchnęła wiadomość, że mają robić filmowy Baywatch i jeszcze do tego zagra w nim Alexandra Daddario to moja wyobraźnia zaczęła działać :D Niestety produkt końcowy ma się prawie nijak do moich wyobrażeń ;) Miało być tak pięknie... a wyszło średnio. Jeśli miałbym porównać z czymś innym ten film, to najbliżej mu chyba do nowego 21 Jump Street. Z tym, że tam twórcom udało się wznieść nad oryginalny materiał i zrobić durną komedię bardziej po swojemu. Tutaj to się niestety nie udało. Fabuła jest oczywiście głupia jak na Baywatch przystało, no i momentami jest śmiesznie, ale cały film jest zrobiony zupełnie bez inwencji. No i największy zarzut, prawie zupełnie nie wykorzystano atutów Alexandry ;) 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 11, 2017, 12:50:30 Kurde, atutów panny Daddario nie wykorzystano, a Ty 6/10 dałeś? Oszalałeś? :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 11, 2017, 12:56:46 Ale w filmie jest jeszcze Priyanka Chopra i Kelly Rohrbach. Chce być obiektywny :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 11, 2017, 12:59:46 Rozumiem, że 1 cyc = 1 punkt? :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 11, 2017, 13:02:27 To w takim razie 10/10 bo jest jeszcze Ilfenesh Hadera a pod koniec miga Pamela :haha:
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Czerwca 12, 2017, 12:00:09 Oglądałem wczoraj life i...się zawiodłem. Film aspiruje do klasyka, o którym chyba nie trzeba wspominać, ale cienki jest strasznie. Śmiało stwierdzę, że nawet Prometeusz go zjada. A szkoda, bo obsada dobra. Ode nie 5/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 24, 2017, 17:12:07 Transformers: The Last Knight (2017)
Dwie i pół godziny Bayhem'u w czystej postaci :D Ta seria potrzebuje restartu pod okiem innego reżysera. Bo Bay w kółko powtarza te same błędy. Dla mnie niczym się to nie różni od części poprzedniej. Huk, wybuchy, drą się, biegają bez sensu... Oczywiście było tu kilka efektownych momentów, Bay potrafi kręcić akcję... ale poza tym film jest pustym blaszakiem ;) Nie ma się nad czym rozpisywać. 5/10 Rough Night (2017) Fajna komedia :) A spodziewałem się czegoś dużo słabszego. Taki trochę Weekend u Berniego w wersji dla dziewczyn :D Wieczór panieński wymyka się spod kontroli gdy przez przypadek panie zabijają striptizera :D Dalej następują przekomiczne sceny z próbą pozbycia się ciała itp. Film świetnie odwraca stereotypy. Gdy panie szaleją, panowie siedzą w domu i prowadzą dyskusje o... gatunkach sera. I to właśnie sceny z narzeczonym głównej bohaterki wywoływały największe salwy śmiechu na sali :haha: Dobre to było. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 08, 2017, 17:06:11 Baby Driver (2017)
Za moich czasów jak ktoś za bardzo szpanował to się mówiło: nie bądź taki do przodu, bo cię sznurówki wyprzedzą. To sobie właśnie pomyślałem o tym filmie :D Niby jest super i fajnie ale to tylko taki szpan dla szpanu i nic poza tym. Super zmontowane to trzeba przyznać. Natomiast jeśli chodzi o bohaterów i całą historię to nie zobaczyłem tu nic nowego. Główny aktor zapewne zostanie bożyszczem nastolatek, dla mnie był trochę nijaki. Ale to może wina tego, że drugi plan jest tutaj bardzo dobry. Kevin Spacey jest jak zwykle świetny, ale tym razem to Jamie Foxx kradnie show. Jest genialny :D 8/10 PS. Przed seansem puścili zwiastun Mrocznej Wieży. Jakoś mi się wydał strasznie chaotyczny, oglądany na dużym ekranie :pff2: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 22, 2017, 13:18:09 Dunkirk (2017)
Jak zwykle przereklamowany Nolan :D Naczytałem się oczywiście recenzji jakie to niby arcydzieło i w ogóle, najbardziej trzymający w napięciu film itd. W napięciu trzyma pierwsze pare minut. Scena otwierająca film, na Oscara. Ale potem robi się nudnawo. Nie liczyłem ile razy ziewałem, ale sporo :haha: Ciężko się w ten film zaangażować, bo nie ma tu postaci którym można naprawdę kibicować. Bohaterem jest wydarzenie, które obserwujemy z ziemi, wody i powietrza. I tak jest ten film opowiadany, że niektóre sceny oglądamy z rożnych perspektyw. Skaczemy w czasie raz tu raz tam... chociaż pewny nie jestem bo montażowo jest to tak chaotyczne, że momentami nic z tego nie kumałem. Film ma kategorię PG-13 i nie kapie tu ani jedna kropla krwi, no chyba że coś przegapiłem. Nie jest to jakiś wielki zarzut, po prostu ja wolę kino wojenne w wersji Rated-R. Bez cenzury, tak jak na przykład u Gibsona, który w zeszłym roku dobrze pokazał wojnę. Z plusów to muszę zaznaczyć, że tym razem Nolan oszczędził nam wielkich dialogów. Scenki po dwa trzy zdania albo w ogóle bez gadania. Wizualnie, jak to u niego, wszystko jest pięknie, chociaż mnie jego styl nie porywa. Doceniam bardzo, że wszystko to było robione z minimalnym udziałem efektów komputerowych itd. Naciągnięte 7/10 Szanse Oscarowe spore w kategoriach technicznych. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 08, 2017, 09:53:22 Valerian and the City of Thousand Planets (2017)
Rok 2017 to jak na razie udane powroty moich ulubionych reżyserów. Najpierw Shyamalan zachwycił mnie swoim "Split" a teraz powraca Luc Besson, chociaż jego "Valerian" ma parę wad. I od nich zacznę. Aktorsko jest trochę słabo. Jeśli porównać ten film do innej opery science fiction w dorobku Bessona to DeHaan nie ma charyzmy Bruce'a Willis'a a Delevingne po prostu brakuje naturalnego talentu, który ma Milla Jovovich. I to jest dość spory problem bo cały film spoczywa na barkach tej dwójki. Jeśli już miałbym wyróżnić kogoś z aktorów to pochwalę... Rihannę :D Ma małą rólkę ale jest w niej najbardziej wyrazista. Drugi minus to trochę za prosta fabuła, wiem, że to komiks ale mimo wszystko oczekiwałem czegoś bardziej konkretnego. Więc dlaczego uznaję ten film za udany powrót? Bo od seansu minęło już parę dni a ja ciągle wracam myślami do tego filmu i nie mogę się doczekać żeby go po raz kolejny zobaczyć. Cały czas myślę o niektórych scenach, które po prostu wypaliły mi się w głowie. Wizualnie tak dopieszczonego filmu nie widziałem chyba od czasu Mad Maxa. Pod tym względem to jest prawdziwa perła :) Przepiękny jest ten film. Efekty fenomenalne, widać że włożono w niego mnóstwo pracy, czasu i energii. Za to naprawdę muszę Bessona pochwalić, znów widzę w nim tą prawdziwą pasję do robienia filmów (która przez pewien czas była u niego wypalona). 8.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Sierpnia 08, 2017, 11:22:14 Ja na to pójdę, jak MW będzie mi się dobitnie nie podobać, bo przewiduję iść 2 razy, bo mam 2 wolne bilety na jakikolwiek seans. Ogólnie wizualnie to wygląda bardzo dobrze i ciekawie. :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 17, 2017, 13:22:07 American Assassin (2017)
Przyzwoity sensacyjniak :) Początek i cała pierwsza godzina jest co najmniej na 7.5/10. Świetna scena zamachu na plaży, potem wchodzimy w świat głównego bohatera, fajnie granego przez Dylana O'Brien'a (lubię tego aktora, zawsze ma dobrą energię na ekranie). Główną motywacją dla tego bohatera jest zemsta, jego jedynym celem w życiu jest zabijanie terrorystów. Dlatego werbuje go CIA, które chce wykorzystać jego nową pasję we własnych celach ;) Nasz bohater trafia do super tajnej jednostki, gdzie ma się szkolić pod okiem najlepszych specjalistów. W roli mentora występuje tutaj Michael Keaton i jest świetny (jak zwykle) :faja: Akcja się fajnie rozwija do pewnego momentu, potem wszystko robi się trochę za bardzo rozdmuchane a finał to już pokaz słabych efektów specjalnych... i strasznie kontrastował z realistycznym początkiem. Dlatego ostatecznie oceniam na 6.5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 21, 2017, 12:52:38 Geostorm (2017)
Na dwie godziny przeniosłem się z powrotem do lat 90-tych. Czyli czasów kiedy kino katastroficzne miało się bardzo dobrze :) Geostorm to typowy przedstawiciel gatunku, zrobiony na modłę filmów Emmerich'a. Co nie powinno dziwić, bo za kamerą stoi producent filmów Emmerich'a, Dean Devlin :) Mamy tu wszystkie filmy katastroficzne upchnięte w jeden :haha: Tsunami, tornada, pożary, walące się budynki, gigantyczny grad... i do tego wybuchającą stację kosmiczną. Armageddon połączony z The Day After Tomorrow połączony z Grawitacją... połączony z kiepskim thrillerem politycznym, gdzie od początku wiadomo kto za wszystko odpowiada... a to wszystko jeszcze polane sosem z Con Air :D No i jak ja mam to źle ocenić? 7/10 się należy jak nic :roll: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 21, 2017, 12:55:19 Jak tylko kilka tygodni temu zobaczyłem trailer, to wiedziałem, że chcę to zobaczyć :) Kino katastroficzne to chyba idealny odprężacz :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 21, 2017, 12:59:25 Odmóżdżenie gwarantowane. Tylko obawiam się, że ludzie nie wychowani na takim kinie zjadą ten film niemiłosiernie.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Października 23, 2017, 12:12:06 Ciekaw jestem tego filmu. Zapowiada się ciekawie, nawet jak na odmóżdżacz. :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Listopada 11, 2017, 09:21:07 Baywatch (2017) Gdy jakiś czas temu gruchnęła wiadomość, że mają robić filmowy Baywatch i jeszcze do tego zagra w nim Alexandra Daddario to moja wyobraźnia zaczęła działać :D Niestety produkt końcowy ma się prawie nijak do moich wyobrażeń ;) Miało być tak pięknie... a wyszło średnio. Jeśli miałbym porównać z czymś innym ten film, to najbliżej mu chyba do nowego 21 Jump Street. Z tym, że tam twórcom udało się wznieść nad oryginalny materiał i zrobić durną komedię bardziej po swojemu. Tutaj to się niestety nie udało. Fabuła jest oczywiście głupia jak na Baywatch przystało, no i momentami jest śmiesznie, ale cały film jest zrobiony zupełnie bez inwencji. No i największy zarzut, prawie zupełnie nie wykorzystano atutów Alexandry ;) 6/10 A ja podchodziłem do filmu z ogromnymi obawami, ale w sumie to jestem zaskoczony pozytywnie. W ogóle trzeba się nastawić na trochę inną konwencję: połączenie luźnego filmu akcji z czymś w stylu American Pie. Niektóre żarty są tragiczne, ale kilka tekstów jest naprawdę fajnych. Czasem twórcy jawnie lecą w parodię podobnych filmów. Nawet Efron mi jakoś bardzo nie przeszkadzał. W sumie to dobra rola idioty była. W każdym razie nie żałuję, że poświęciłem dwie godziny swego życia na ten film, a to już olbrzymi sukces :) No i pani Daddario :) Dla mnie 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 24, 2017, 11:07:28 Bright (2017)
Bardzo mi się ten film podobał, przez pierwszą godzinę, gdy jest to typowe policyjno-gangsterskie kino od Davida Ayera (scenarzysty Training Day i reżysera End of Watch). Natomiast gdy cały ciężar filmu przechodzi na motyw fantasy, magicznych różdżek i proroctw... robi się słabiej. Ale mimo to uważam ten film za całkiem udaną produkcję. 7/10 What Happened to Monday (2017) Tak robię powoli listę ulubionych filmów jakie w tym roku obejrzałem i dopóki nie obejrzałem tego filmu, nie było na niej żadnego mocnego filmu science-fiction. Na szczęście What Happened to Monday ratuje honor gatunku w tym roku ;) Fakt nowy Blade Runner nie był obrazą majestatu jak Alien Covenant, ale mnie nie porwał tak jakbym tego oczekiwał. Akcja filmu dzieje się w nieodległej przyszłości, gdzie największym problemem są przeludnienie i genetyczne anomalie. żeby sobie z tym poradzić, wprowadzone jest prawo posiadania tylko jednego dziecka, a każde "dodatkowe" dziecko jest zamrażane na tzw. lepsze czasy :D I tutaj na scenę wkracza dość tajemniczy Willem Dafoe, którego filmowa córka umiera podczas porodu i zostawia go z siedmioma bliźniaczkami, a nasz bohater postanawia ich nie oddawać. I to przegięcie to jest dopiero początek filmu :D Reszty już nie będę streszczał, powiem tylko, że według mnie wyciśnięto z tego pomysłu chyba wszystko co się dało. A Noomi Rapace sprawdziła się idealnie we wszystkich wcieleniach ;) 9/10 i zaszczytne miejsce 6 na liście Best Movies of 2017 ;) http://www.youtube.com/watch?v=hOiWSWLt-NA Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Grudnia 29, 2017, 23:04:24 Bogowie Egiptu (2016)
Egipt rządzony jest przez bogów pod postaciami ludzi. Co jakiś czas dochodzi do koronowania kolejnego boga na władcę kraju. Tym razem pada na Horusa, boga nieba. Ale we wszystko wtrąca się bóg pustyni, Set, siłą przejmuje władzę, oślepia Horusa i zniewala ludzi. Młody śmiertelnik, Bek, postanawia pomóc Horusowi w odzyskaniu tronu. Przy okazji chce uratować ukochaną, która - śmiertelnie ranna - trafia do świata podziemi. Film przypomina trochę "Starcie tytanów" i "Gniew tytanów". Wypełniony mitologią przygodowy film akcji, który... no cóż... rozczarowuje. O ile dwa wymienione filmy, oparte na greckich mitach, bardzo lubię, to już "Bogowie Egiptu" są byle jacy. Film jest naszpikowany efektami specjalnymi, kolorowy aż oczy bolą i... nie zachęca do ponownego seansu. Przypomina skrzyżowanie dwóch powyższych filmów z Królem Skorpionem, 300, Thorem i Transformersami... Obejrzeć można, nawet przyjemnie spędziłem czas, ale nie wiem, czy do filmu wrócę. 5/10 http://www.youtube.com/watch?v=xdpC0J9bVSg Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 14, 2018, 15:31:44 Molly's Game (2017)
Debiut reżyserski Aarona Sorkina (scenarzysty The Social Network). Historia jest oparta na faktach czyli wydaje się kompletnie nierealna :D Film opowiada historię Molly Bloom byłej zawodowej narciarki, która po przerwaniu sportowej kariery wyjeżdża do Los Angeles, gdzie jakimś zbiegiem okoliczności wkracza w świat (nie do końca legalnych) gier pokerowych... a po jakimś czasie staje się jego królową. Co przyciąga uwagę mafii i wymiaru sprawiedliwości ;) Jak to u Sorkina dialogi są podawane z szybkością karabinu maszynowego i każdy bardziej cięty od poprzedniego. Widać, że Sorkin jest za bardzo zakochany w tym co napisał, bo film jest trochę za długi. Aktorsko jest solidnie, a Dżejsika w tym filmie wygląda apetycznie, że wow ;) I chyba sobie kupię książkę na której został oparty ten film. 7/10 Downsizing (2017) Nie wiem co ludzie chcą od tego filmu. Mnie się podobało. Fakt, film jest opowiadany bardzo powoli, więc może niektórym wydać się nudny. Ja miałem jeden moment w którym trochę się zacząłem wiercić w fotelu, ale chwilę później film kompletnie zmienił kierunek i mi przeszła cała nuda :) To jest poniekąd typowy film Alexandra Payne'a. Czyli kolejny raz oglądamy historię faceta w średnim wieku, który nagle orientuje się, że najlepsze czasy ma już za sobą a dalej jest kompletnie pogubiony w swoim życiu. Tylko tutaj tłem jest cały wątek zmniejszania ludzi. Do najlepszych osiągnięć tego reżysera daleko ale według mnie nawet słabszy Payne, jest lepszy od większości innych filmów ;) Mnie ten film poprawił humor :) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Stycznia 27, 2018, 13:16:33 Piraci z karaibów. Zemsta Salazara [2017]
Piąta część przygód Jacka Sparrowa. Cytuj Nikczemny kapitan Salazar (Javier Bardem) wraz ze swoją załogą piratów-zjaw ucieka z Diabelskiego Trójkąta i poprzysięga zemstę na wszystkich piratach. Nieuniknionej zagładzie próbuje zapobiec Jack Sparrow (Johnny Depp). Dowódca "Czarnej Perły" wyrusza w podróż, by odnaleźć Trójząb Posejdona, mistyczny artefakt dający władzę nad morzami, i użyć go w walce przeciwko Salazarowi. (opis autorstwa michaltbg_filmweb z Filmwebu)Film obejrzałem i... źle nie było. Może też nie było jakoś super, ale to chyba zmora ostatnio wypuszczanych produkcji z Hollywood. Sparrow jaki taki pierdołowaty w porównaniu z poprzednimi częściami (zawsze sprawiał wrażenie ciamajdy, ale to, co prezentują w tym filmie to "pierdołowatość" innego kalibru), humoru jakby mniej, główny antagonista... cóż, tutaj też nie jest za dobrze (choć wykonanie zjaw niezłe). Pomysł może i nie najgorszy, ale jak już Salazar rusza w pościg, to film zaczyna trącać myszką i przypominać "Skrzynię umarlaka". Żołnierzenie Brytyjskiej Korony też mało przekonujący, tacy statyści i nic ponadto. No i po co na siłę wcisnęli Willa Turnera? Ogółem... 6/10. Wciąż dobrze się to ogląda, ale czegoś brakuje... takiej świeżości i pazura. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Marca 18, 2018, 20:23:03 Wieczór gier [2018]
Grupa przyjaciół spędza jeden dzień w tygodniu na wspólnych grach i zabawach. Podczas jednego z takich spotkań, brat jednego z bohaterów łamie zwyczaj i przygotowuje zabawę detektywistyczną, gdzie uczestnicy mają odkryć zagadkę jego uprowadzenia. Rzecz w tym... że uprowadzenie ma miejsce na prawdę. Lekka, zabawna komedia, którą mogę polecić z czystym sumieniem 8/10 :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 07, 2018, 15:15:05 Ready Player One (2018)
Dużo pozmieniali porównując do książki, ale mam wrażenie, że są to zmiany tylko na lepsze. Świetny film :) Ponad dwie godziny dobrej zabawy z bardzo sympatycznymi bohaterami. Spielberg składa tutaj hold całej współczesnej popkulturze i jej aktualnemu uwielbieniu do dzieł powstałych w latach 80-tych. Technicznie jest bez zarzutu, efekty robią wrażenie. Bałem się, że Avatary głównych bohaterów będą zbyt sztuczne, ale tak się nie stało, pod tym względem jest wręcz rewelacja. Dźwiękowo ten film wgniata w fotel. Muzyczkę tym razem robi Alan Silvestri, który wraca tutaj do klimatów z Back to The Future :faja: No wszystko mi się podobało. Polecam! 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 08, 2018, 17:56:38 Tomb Raider (2018)
Lara Croft wraca w nowej odsłonie i jest to powrót nawet udany, ale dużo by tu jeszcze można poprawić. Niestety film ciągle wałkuje motyw ojca głównej bohaterki. Nie podobało mi się to w pierwszym filmie z Angeliną, nie podoba mi się to też w tym filmie. Za dużo już tej rodzinnej dramy... ja chcę przygody! I gdy tylko film nie zajmuję się traumą Lary z dzieciństwa, tylko wrzucą ją w wir akcji to od razu robi się fajniej. Sceny akcji są tutaj naprawdę bardzo przyzwoite. Alicia Vikander jako Lara jest świetna. Bardzo mi się podoba, że zachodzi tutaj jakaś przemiana tej postaci. Nie jest od początku super wyszkoloną laską, która zawsze wygrywa, tylko dzieje się to z biegiem wydarzeń, jak w dobrym origin story. Główny zły też jest w miarę spoko, w takim sensie, że nie jest to typowy czarny charakter, który chce przejąć władzę nad całym światem, tylko zmęczony pracą koleś, który zrobi wszystko żeby się wydostać z wyspy. Pasuje mi też, że tajemnica grobowca nie idzie w paranormalną stronę, tylko jest w trzymana we w miarę realistycznych ryzach. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Maja 13, 2018, 10:03:30 Sok z żuka (1988)
Młode małżeństwo ginie w wypadku samochodowym. Po tym, gdy zdają sobie sprawę z własnej śmierci, postanawiają pozbyć się nowych lokatorów ze swojego doczesnego domu. Pomaga im w tym osobnik o imieniu Beetlejiuce (tytułowy Sok z Żuka), który zajmuje się egzorcyzmowaniem żywych. Jest to film o którym słyszałem już jako dzieciak, ale jakoś nigdy nie miałem okazji go oglądnąć. Film, jak to z Timem Burtonem bywa, jes wariacką, psychodeliczną bajką. W rolach głównych: Michael Keaton, Gina Davies, Winona Ryder, Alec Baldwin i Catherine O'Hara. Film wariacki, na swój sposób ciekay. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Maja 31, 2018, 16:09:43 Inferno [2016]
Film będący kolejną (po "Kodzie Leonarda da Vinci" oraz "Aniołach i demonach") częścią przygód specjalisty od symboli, Roberta Langdona. Langdon budzi się w szpitalu we Florencji. Stracił pamięć, nie wie dlaczego znalazł się we Florencji, a całą akcję filmu popychają do przodu przebłyski wracających wspomnień. Rozczaruję tych, którzy spodziewali się, że akcja filmu będzie popychana do przodu symboliką piekła i "Boską komedią" Dantego (zaznaczam: książki nie czytałem, choć Kod i Anioły tak). Nic z tego. Tak, jak "Kod da Vinci" łączył dzieła Leonarda z historią rzekomych potomków Jezusa, a historia o Iluminatach i Rzym przykuwały uwagę w "Aniołach i demonach", w "inferno" nie zaznamy żadnej głębszej historyjki i tajemnic. Bohaterowie przez większość czasu biegają po Florencji, by na chwilę zahaczyć o Wenecję, a na finał filmu trafić do Stambułu. Wszystko płytkie i bez pomysłu, posklejane na siłę i wyraźnie żerujące na sukcesie poprzednich części. Ode mnie 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Master on Czerwca 21, 2018, 16:21:09 Mumia [2017]
Opis z filmweb: Cytuj Komandos marynarki wojennej, Nick Morton, wyrusza z zespołem do Iraku, by odnaleźć ukrywającą się w bunkrze grupę terrorystów. Na miejscu odkrywa starożytny grobowiec, gdzie czyha ukryte niebezpieczeństwo. Miałem jakieś tam nikłe nadzieje. Tymczasem... otrzymujemy remake/reboot "Mumii" z 1999 roku. Ten same schemat: mumia kapłanki, odkrycie jej, klątwa, ożywienie. Awanturnik i poszukiwacz przygód, pogoń z mumiami w tle po Londynie. Tajemna organizacja chcą pochwycić i uwięzić tytułową mumię. Kurcze, nawet masa scen i motywów, to perfidna zrzynka z poprzedniej serii o mumii Imhotepa... Na dodatek mamy masę głupot, jak np. egipski grobowiec w Iraku, no bo trzeba było jakoś zawiązać akcję, a chyba Jankesi znają tamte rejony wyłącznie z walk z terrorystami na Bliskim Wschodzie... Historycznie starożytny Egipt sięgał najdalej chyba terenów dzisiejszego Izraela, ale co tam :D Na dodatek twórcy nie mogli nie sięgnąć do chodliwego tematu spisków w stylu "Kodu Leonarda da Vinci" - mamy więc wrzuconych Templariuszy i ich grobowce w podziemiach Londynu, a w grobowcach relikwie starożytnego Egiptu. Istny "mind fuck"... Aż dziw bierze, że w tym gniocie zagrali Tom Cruise i Russel Crowe.. Ocena? 3,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 17, 2018, 09:34:12 Tak marnego lata w kinowej ofercie to dawno nie widziałem. Zarówno czerwiec jak i lipiec rozczarowuje po całości. To chyba przez mundial...
Ocean's 8 (2018) Dokładnie taki sam film jak poprzednie odsłony tylko z paniami w rolach głównych. To jest cała moja recenzja :P Z całej ósemki najlepiej wypada Anne Hathaway, która ma tutaj najwiecej energii. 6/10 Berek / Tag (2018) Przyzwoita komedyjka z cyklu: chłopcy pozostaną chłopcami, chociaż maja już po 45 lat ;) Najciekawsze w tym filmie jest to, że film powstał w oparciu o autentyczną historię grupki przyjaciół którzy bawili się w berka przez ponad 20 lat :D Mnie się wydawało, że film mocno podkoloryzował całą historie, ale o dziwo dużo z tych scen naprawdę miała miejsce :D Momentami zabawne ale szału nie ma. 6/10 Skyscraper (2018) Jak ktoś podejdzie do filmu z niskimi oczekiwaniami to może go odebrać pozytywnie. Dla mnie to takie popłuczyny po Szklanej Pułapce i Płonącym Wierzowcu. Wyprodukowane głównie dla widzów w Chinach. The Rock w co drugiej scenie wisi nad przepaścią, wszystko płonie, trochę się strzelają... nudy :P 5/10 Whitney (2018) Już byłem tak zdesperowany w tym miesiącu, że postanowiłem się wybrać na dokument o Whitney Houston :D I o dziwo jest to najlepszy film jaki ostatnio obejrzałem w kinie. Film wydaje się szczery i nie stara się koloryzować. Historia jest opowiadana przez najbliższych piosenkarki i chociaż na pewno robią ten film po to żeby podreperować swoje finanse, to ktoś im chyba wytłumaczył, że muszą być otwarci w swoich zwierzeniach, bo tylko wtedy film się sprzeda. I w ten sposób możemy zajrzeć za kulisy życia mega utalentowanej gwiazdy, która powoli stacza się na samo dno... Wszyscy tam gdzies słyszeli, że to zły Bobby Brown, że narkotyki... ale film cały czas szuka odpowiedzi na pytanie dlaczego tak naprawdę Whitney wchodziła w takie toksyczne związki i sięgała po narkotyki i kiedy to się zaczęło. I to jest duży plus tego dokumentu. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Sierpnia 07, 2018, 13:07:34 Sicario 2 - Soldado
Ten film ma bardzo podobną konstrukcję co pierwsza odsłona. Bardzo mocne wejście i w napięciu trzyma bardzo długo. Wali po łbie mocno. Potem pojawiają się pewne nielogiczności lub naciągnięcia i się zastanawiałem nad sensem tego dzieła. Generalnie znów bardzo solidna produkcja ze świetnym wykonaniem. Ponoć ma być trzecia część, na którą z przyjemnością się wybiorę, bowiem pewne sprawy należałoby po trójce wyjaśnić :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Sierpnia 13, 2018, 08:34:39 Siedem sióstr/What Happened to Monday (2017)
Bardzo urzekł mnie ten film, choć nie jestem przekonany do logiczności wydarzeń, może czegoś nie załapałem, a może nie wszystko rzeczywiście zadziałało prawidłowo. Niemniej bardzo oryginalny pomysł i wciągający sposób narracji. Kapitalnie zaprezentowała się w tym obrazie Noomi - tak, tak, we wszystkich odsłonach. Każda postać zagrana inaczej. Fabuła wciąga, szczególnie, że twórcy nie boją się pozbawić kogoś życia i to niekoniecznie momencie do tego najkorzystniejszym. Naprawdę spodobał mi się ten film. Jak dawno żaden sf. 8/10 Tomb Raider Głupio mi przyznać, ale ten film jest zdecydowanie lepszy niż poprzednie części, w których grała moja ulubiona Angie, w których tak zjawiskowo wyglądała :D Młoda Lara naprawdę świetnie się nadaje. Na dodatek nie jest to jeszcze postać, która bardziej przypomina postać wyrwaną z filmów o superbohaterach, taka lepiej wyszkolona młoda kobitka :) Muszę przyznać, że nie cierpię filmów przygodowych, zazwyczaj odrzuca mnie ich głupota. Tutaj jednak niespecjalnie miałem takie odczucie. Wszystko było w granicy przyzwoitości. Dodatkowo fajnie jest kreowany czarny charakter. Napiszę nieśmiało, że na ten moment nawet chętnie zobaczę kolejną odsłonę z Alicią Vikander w roli głównej. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 13, 2018, 18:12:57 Napiszę nieśmiało, że na ten moment nawet chętnie zobaczę kolejną odsłonę z Alicią Vikander w roli głównej. Ja po kolejnych seansach podnoszę ocenę na 7/10. Już mi rodzinna drama nie przeszkadzała i stwierdzam, że wcale jej nie ma tak dużo, jak mi się za pierwszym razem wydawało. No i Alicia jest naprawdę dobra w tej roli, też bym chciał żeby zrobili sequel. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 19, 2018, 07:37:35 Upgrade (2018)
Jestem zachwycony. Wreszcie film który przywołuje ducha z ery najlepszych sci-fi lat 80-tych. Klimatem przypomina pierwsze dzieła Verhovena, Camerona, Cronenberga czy Carpentera. Wspaniała mieszanka science fiction i horroru. A mały budżet zamiast stać się obciążeniem, stał się inspiracją, bo twórcy wyciskają tutaj wszystko co się da z każdej sceny. Aktorsko jest bardzo dobrze. Cały film opiera się na barkach Logana Marshalla-Greena, który może w końcu przestanie być nazywany Tomem Hardym dla ubogich ;) Green momentami daje tutaj prawdziwy popis, szczególnie w scenach akcji gdy kontrolę nad jego bohaterem przejmuje komputer. Fabuła jest stosunkowo prosta, zwykły film zemsty ale osadzony w nieodległej przyszłości gdzie powoli zaciera się granica między człowiekiem a technologią. Wiemy jak się akcja rozwinie ale trzeba oddać twórcom, że w końcówce nie wymiękli i film skończył się tak jak powinien ;) Duże pochwały dla twórców scenografii. Na mnie ten film momentami zrobił większe wrażenie niż najnowszy Blade Runner. 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 01, 2018, 08:11:25 Tomb Raider (2018) Lara Croft wraca w nowej odsłonie i jest to powrót nawet udany, ale dużo by tu jeszcze można poprawić. Niestety film ciągle wałkuje motyw ojca głównej bohaterki. Nie podobało mi się to w pierwszym filmie z Angeliną, nie podoba mi się to też w tym filmie. Za dużo już tej rodzinnej dramy... ja chcę przygody! I gdy tylko film nie zajmuję się traumą Lary z dzieciństwa, tylko wrzucą ją w wir akcji to od razu robi się fajniej. Sceny akcji są tutaj naprawdę bardzo przyzwoite. Alicia Vikander jako Lara jest świetna. Bardzo mi się podoba, że zachodzi tutaj jakaś przemiana tej postaci. Nie jest od początku super wyszkoloną laską, która zawsze wygrywa, tylko dzieje się to z biegiem wydarzeń, jak w dobrym origin story. Główny zły też jest w miarę spoko, w takim sensie, że nie jest to typowy czarny charakter, który chce przejąć władzę nad całym światem, tylko zmęczony pracą koleś, który zrobi wszystko żeby się wydostać z wyspy. Pasuje mi też, że tajemnica grobowca nie idzie w paranormalną stronę, tylko jest w trzymana we w miarę realistycznych ryzach. 6/10 Poza tym, iż mi wątek ojca nie przeszkadza (ba, wydaje się niezbędny, wszak, jak sam zauważyłeś, to w zasadzie origin story), to się zgadzam z tym, co napisałeś. Vikander może nieco mniej podobna, niż Jolie, ale aktorką jest lepszą, do tego cudownie się do roli przygotowała, co widać :headbang: Rozwój fabuły w końcówce bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, ogólnie całość jest bardziej realistyczna, co odbieram jak najbardziej na plus. Mój główny zarzut wobec tego filmu jest taki, iż za dużo tu akcji, a za mało - przygody. Przydałoby się więcej zagadek, poszukiwań jakichś, itp. HALu, słychać coś o kolejnych filmach z serii? Film nie był wielkim hitem, ale też trudno go uznać za porażkę. A chętnie zobaczyłbym kolejną produkcję z Vikander jako Larą. Za mało obecnie dobrego kina przygodowego i choć "Tomb Raider" to wciąż dwie klasy niżej niż najlepsze filmy z Indianą Jonesem, to jednak budzi nadzieję na lepszą produkcję w przyszłości. 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 03, 2018, 11:58:03 Na razie chyba cisza w temacie sequela. Ale może się skuszą, bo film coś tam zarobił i nawet Chińczycy się stawili w kinach także to napawa pewnym optymizmem. Ja bym chciał zobaczyć kolejną część :)
https://www.boxofficemojo.com/movies/?id=dcfilm0318.htm Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 17, 2018, 08:45:15 Udało mi się ostatnio trochę filmów pooglądać.
Jestem najlepsza. Ja, Tonya Bardzo lubię filmy bioograficzne przedstawiające interesujące losy bohaterów. A trzeba przyznać, że tu jest niezmiernie ciekawie, na dodatek jest to świetnie przedstawione i z pomysłem. Z dużym przymrużeniem oka przedstawiony kulminacyjny moment historii. Bardzo mi się spodobał ten film, a potem jeszcze kilka godzin sprawdzałem, jak w rzeczywistości wyglądała ta historia. Przedstawienie kilku postaci kapitalne - szczególnie "ochroniarza" 8/10 Borg/McEnroe. Między odwagą a szaleństwem Z racji mego uwielbienia filmów bio, liczyłem na zdecydowanie więcej. Sama historia się trochę wlecze, a myślałem, że postawią twórcy większy nacisk na aspekt psychologiczny, a wyszedł trochę taki film środka, który nie będzie rozpamiętywany przez lata. 6/10 Barry Seal: Król przemytu Trochę mnie zmęczył ten film. Nie było w nim nic specjalnego. Nawet po kilku dniach niespecjalnie mogę sobie przypomnieć wiele już z tej historii. A historia to wydawał mi się taki samograj, a tu zupełnie zmarnowany potencjał. 5+/10 Zimna wojna Film jest o niebo lepiej zrobiony niż Ida. Naprawdę świetna praca reżysera, no i aktorów. Sama historia oczywiście też się broni. Przekonujący film o trudnej miłości, w ciężkich czasach, 8/10 Kształt wody O matko, co za brednie :) Zupełnie nie wkręcił mnie ten film. Guillermo del Toro ma to do siebie, że jest niezwykle sprawnym reżyserem, ale jego filmy nie trafiają w mój gust. Są takie ... błahe. 4+/10 Botoks Ciężko ten film jednoznacznie ocenić. Kolejny film Vegi z rwanym scenariuszem. Z jednej strony mamy głupkowate, idiotyczne sceny nibykomediowe, ale strasznie durne i nieśmieszne (w ogóle pierwsze 15 minut jest do odpuszenia), a z drugiej strony film porusza w niekonwencjonalny sposób poważne kwestie, jak aborcja, in vitro, czy ogólnie stan służby zdrowia. Na pewno nie zgadzam się z Reptą, żeby był to najgorszy film ever. 4+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 17, 2018, 09:10:33 Mi się osobiście "Borg/McEnroe" podobał bardziej od "Ja, Tonya", ale może dlatego, że zdecydowanie bardziej wolę tenis od łyżwiarstwa :)
Co do "Zimnej wojny" to bym się przyczepił do tego "przekonujący", bo mnie końcówka nie przekonała ani trochę, przedramatyzowana mocno na siłę. A z del Toro mam w sumie podobnie, w sensie widać warsztat, pomysły i tak dalej, ale nie jestem w stanie tych historii traktować na poważnie, nie potrafią sięgnąć moich trzewi. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 17, 2018, 09:31:22 Mi się osobiście "Borg/McEnroe" podobał bardziej od "Ja, Tonya", ale może dlatego, że zdecydowanie bardziej wolę tenis od łyżwiarstwa :) Tylko wiesz, że tu nie samo łyżwiarstwo było ważne, bardziej istotny był "incydent" :D No i środowisko otaczające Tonyę. Natomiast mimo wszystko to film o tenisistach sprowadzili głównie do pojedynku, który nie był jakiś niezwykle ekscytujący. Same postaci w tej historii były raczej takie nijakie.Cytuj Co do "Zimnej wojny" to bym się przyczepił do tego "przekonujący", bo mnie końcówka nie przekonała ani trochę, przedramatyzowana mocno na siłę. Może i masz rację, mam wrażenie, że trochę nie mieli pomysłu jak lepiej zakończyć tę historię, więc wybrali taki bardzo symboliczny przekaz.Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 17, 2018, 10:03:43 Mnie tam pojedynek tenisistów bardzo ekscytował, tym bardziej, że nie potrafiłem sobie przypomnieć, ile razy z rzędu Borg wygrał Wimbledon :D Tym samym nie wiedziałem, kto ten pojedynek wygra. Psychologii tam jednak trochę było, przedstawiono jako tako tło bohaterów, środowisko, w którym przyszło im dorastać. I koniec końców okazało się, że dwaj wydawałoby się zupełnie inni gracze aż tak bardzo się nie różnią (Borg nie był oazą spokoju, tylko, w przeciwieństwie do McEnroe, tłumił te różne gwałtowne uczucia w sobie). Natomiast na pewno film mógł być dłuższy, dzięki czemu najpewniej by zyskał.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 17, 2018, 11:22:03 Kwestia rozstrzygnięcia spotkania była najmocniejszym fragmentem tego filmu. Przyznam się, że i ja i żona obstawialiśmy inny wynik :)
W ogóle wpierw zacząłem oglądać ze 30 minut sam i bardzo mnie wkręcił, bo był mocny wątek psychologiczny i zaciekawiła mnie postać Borga. Wiadomo skrajne inne środowisko niż przeciwnika, inna historia itp. Ale tak naprawdę w ogólnym rozrachunku niewielkie to miało znaczenie. Nie miało to wpływu na wynik finału, specjalnego przełożenia. Więc tak za bardzo nie widzę sensu rozwlekania tego do takich rozmiarów. Ogólnie uważam, że po prostu sama historia nie jest jakoś porażająca, by zrobić z tego film. Ot po prostu zwykłe zmaganie się sportowców, jakie w wielu dyscyplinach może się zdarzyć. A już w ogóle miażdżącym jest to co zrobiono z polską dystrybucją. Borg/McEnroe. Między odwagą a szaleństwem - kto to dodał i po co? Gdzie tam była odwaga? Gdzie szaleństwo? Mocno to naciągane. Już nie mówiąc, o błędach w tłumaczeniach i największym babolem walniętym na napisach końcowych. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 27, 2018, 09:58:41 Tak mi się nudzi w pracy, że podzielę się wrażeniami na temat filmów, które dość niedawno widziałem :D
Ragtime W końcu upolowałem ten klasyk mojego ulubionego reżysera - Milosa Formana. Wprawdzie film znacznie się różni od przemyślanych arcydzieł tego reżysera przede wszystkim w konstrukcji i rwanym prowadzeniu akcji. Ma się wrażenie, że są rozgrzebane wątki, które w pewnym momencie niby wracają, ale powinny mieć kontynuację. Główną osią jest jednak "żart" w stosunku do pewnego murzyna, który rozpoczyna prawdziwą eskalację nieszczęśliwych wydarzeń - Forman fajnie pokazuje nierówności społeczne wśród amerykańskich obywateli. Z jednej strony mamy typowy amerykański sen, a z drugiej, no właśnie te niesprawiedliwości i nierówne traktowanie wszystkich. Forman ładnie operuje kontrastami. 7+/10 Życzenie śmierci Odświeżenie tematu, czyli po prostu Bruce Willis robi rozpierduchę w czasach nowszych niż Charles Bronson. Dość brutalny film, raczej głupawy, ale nie krytycznie. Można obejrzeć, ale nic specjalnego się w nim nie uświadczy. 5(może z +)/10 Nić widmo O ile ktoś uznał nieprzekonującą warstwę fabularną Zimnej wojny, to już w ogóle powinien omijać ten film z daleka ;) Mimo wszystko ciężko uznać za choćby delikatnie wiarygodną tę historię toksycznej miłości. Mnie ten wydaje się być mocno wydumany i mnie nie przekonuje. Być może inni uznają za wiekopomne dokonanie i przekombinowanych średniaków. Paul Thomas Anderson dla mnie pozostaje nadal twórcą jednego arcydzieła. 6/10 - głównie za dobre role Kobiety mafii Typowy Vega: scenariusz rozszarpany ostro i coś tam sobie klei, ale z drugiej strony brakuje żartów najsłabszego sortu, jest dość brutalnie, ale przede wszystkim historia naprawdę wkręca. Oczywiście jest dość prosto, ale też i fabuła się komplikuje. Naprawdę się dobrze ogląda mimo rozlicznych wad. Bliżej temu filmowi do Służb specjalnych niż ostatnich pitbulli. No i etatowy aktor Vegi Oświeciński nie gra po raz kolejny skończonego kretyna. 6/10 Wielkie nadzieje Muszę przyznać, że nie znałem treści książki Dickensa. Z pewnością sama fabuła wydaje się interesująca, jednakże film mnie jakoś nie przekonuje. Mam wrażenie, że został udziwniony, sztucznie "umroczniony". Największym problemem jednakże jest aktor grający główną rolę: Jeremy Irvine jest w tym filmie wyjątkowo bezbarwny. Jeszcze bardziej się to uwypukla, gdy się widzi go obok bardzo wyrazistych Ralph Fiennesa i Heleny Bonham Carter. Podobnie Holliday Grainger zupełnie nie jawi się jako femme fatale, mizernie wypadają jej starania. 6/10 - mogło być zdecydowanie lepiej. W potrzasku. Belfast '71 Film o jednej z mych ulubionych tematyk związanych z IRA. Podczas zamieszek żołnierz zostaje "za linią frontu". Materiał na film świetny, ale czym dalej tym gorzej. Trochę to film akcji, trochę dramat, a oba te gatunki połączone nie są przekonujące. Mam wrażenie, że źle został rozłożony nacisk w tym filmie i słabo wykonana jest końcówka. No nie przykuł mnie ten film do fotela. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 27, 2018, 10:14:56 Filmy PTA są z reguły dość jednak wydumane - trochę to plus, a trochę minus. Dlatego się wciąż za Nić widmo nie zabrałem, bo to jednak nie jest film, który można sobie obejrzeć z przysłowiowego doskoku.
Ragtime muszę sobie zobaczyć, w ogóle miałem wrócić do Formana, a zapomniało mi się... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Października 20, 2018, 10:36:04 Wieczór gier (Game Night, 2018)
Rewelacyjna komedia, która zwala z nóg. Maks i Annie umawiają się z przyjaciółmi na nocne rozwiązywanie zagadek. Do niedawna wśród nich był także sąsiad policjant i jego żona. Odkąd sąsiedzi się rozwiedli, ich sąsiad stal się trochę dziwny i już nie chcą się z nim bawić. Nieoczekiwanie do miasta wraca brat Maksa i postanawia dołączyć do nocnej gry, przenosząc ją na nieco wyższy level. Brooks organizuje zabawę w porwanie i rozwiązywanie morderstwa, tyle że zostaje naprawdę porwany... I wtedy się zaczyna. Kamienny zabójca (The Stone Killer, 1973) Po obejrzeniu Życzenia śmierci przeglądałem sobie filmografię Bronsona i trafiłem na ten film. Właściwie to nie czytałem jakoś specjalnie opisu i sugerowałem się tytułem. A to bardziej takie Życzenie śmierci, tylko że Bronson jest gliniarzem. Nawet podobnie jak w dwójce bodaj przenosi się na drugi koniec kraju. Szału nie robi, ale można obejrzeć. Bejrut (Beirut, 2018) "Dyplomata" Mason Skiles opuszcza Liban po tragicznym ataku. Po dziesięciu latach jest zmuszony do powrotu, gdy jego przyjaciel zostaje porwany przez bojowników. Nikt nie wie czemu on ma być pośrednikiem w negocjacjach, i jakie są żądania porywaczy. Film jak setki innych szpiegowskich, raczej nie jest kandydatem na Oskara. Atutem oczywiście bliskowschodni klimat i dość ciekawe ukazanie tamtejszych trudnych relacji. Rollercoaster (1977) Już kiedyś oglądałem bodajże na TVN 7 ale chciałem sobie przypomnieć, bo bardzo mi się podobał. Ktoś podkłada bomby pod kolejki górskie na lunaparkach. Harry Calder inspektor BHP zostaje przypadkowo wmieszany w sprawę i staje się mimowolnie członkiem ekipy, która musi go schwytać. Fajny klimat, wesołe miasteczka, i dobrze skrojone postacie terrorysty i inspektora. Protoplasta Szklanej pułapki 3. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 20, 2018, 13:49:05 First Man (2018)
Sezon Oscarowy czas zacząć ;) Tym razem Chazelle obędzie się bez statuetki bo jego First Man to film dosyć zimny i duszący w sobie emocje, czyli trochę jak jego główny bohater. Ale to może tylko przeszkadzać akademii, mnie to w ogóle nie przeszkadzało :) Film jest ciekawie zrobiony, prawie zupełnie pozbawiony patosu, cały czas skupiony na głównym bohaterze. Gosling gra tutaj przyzwoicie, ale zdecydowanie lepiej wypada Clarie Foy i to ona ma największe szanse na jakąś nominację. Poza tym film może coś zdziała w kategoriach technicznych jak dźwięk (chociaż tutaj sprawa jest chyba rozstrzygnięta - na razie A Quiet Place jest w tych kategoriach moim pewniakiem ;) ). 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Października 26, 2018, 07:31:41 To ja kolejną serię filmów obejrzanych niedawno zaserwuję:
Ocean's 8 Schemat bardzo dobrze znany, jednak ogląda się przyjemnie. Historyjka mocno naciągana i wszystko idzie zbyt łatwo, ale w sumie nie ma się poczucia straconego czasu. Ogólnie, jeśli chodzi o role to miałem wrażenie, że i Sandra Bullock, jak i Cate Blanchett się strasznie męczą grając w tym filmie. Role generalnie nudne jak flaki z olejem, zupełnie bez życia. 6/10 Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej Całkiem przyzwoita nieprzyzwoita historia :). Oczywiście daleko tej produkcji do wielkiego dzieła, jest bez większej głębi. Raczej to taka powiastka miłosna na tle siermiężnego PRL-u :) Na plus rola Magdaleny Boczarskiej. A Wisłocka to rzeczywiście miała ciekawy życiorys. 7/10 Gra o wszystko Bardzo interesujący film, w który Jessica Chastain cały czas zmienia kreacje i fryzury :D Ale tak poważnie, to historia wprost nieprawdopodobna, a jednak oparta o prawdziwe wydarzenia. Na dodatek wątek fabularny jest świetnie prowadzony, w ten sposób, że nie wiadomo co zaraz się wydarzy i jakie będzie mieć to konsekwencje. I tutaj też role są ciekawe. Przekonujący jest Idris Elba, a jeszcze lepiej prezentuje się sama Jessica, i nie tylko pod względem fizycznym :D Gra tak, że ciężko jest ją w jednoznaczny sposób ocenić. Jeden z ciekawszych filmów, jakie w ostatnim czasie oglądałem. 8/10 Czerwona Jaskółka Bodajże HAL9000 pisał, że to spore rozczarowanie, ale porównywał film z książką. Ja nieobyty z lekturą, to skupię się na filmie, a ten jest całkiem przyzwoity. Dobrze się ogląda, akcja wciąga, są pewne zaskoczenia, choć nie jest to głęboki film. Najbardziej mnie rozwala jak przedstawieni są szpiedzy USA i rosyjscy. Ci ruskie to bezwzględne, podstępne, zbrodnicze czarne typy, które torturują, mordują i dopuszczają się różnych bezeceństw, natomiast ci z USA to dobre ludki, które i tak mają informacje, jak werbują ludzi, to tylko za kasę i miłe słowa, a decyzje podejmują przez demokratyczne głosowania. Zniewoleni ruscy zbrodniarze kontra swobodni amerykańscy bohaterowie :D :D :D 6+/10 Lady Bird Czytając opis w internecie, myślałem, że będzie to atak na kościół, a tymczasem nic takiego tu się nie uświadczy. Mamy za to ciekawie opowiedzianą historię dojrzewającej nastolatki z jej rozterkami, buntami, pierwszymi miłostkami itp. Myślę, że odbiór będzie skrajnie różny - podejrzewam, że sporo osób ten film po prostu znudzi, mi się podobał. 7/10 Pitbull. Ostatnie Pies Wraca Pasikowski, i to od razu do gatunku, w którym świecił triumfy. Dodatkowo mocno nawiązuje do tego co w serialowym Pitbullu najciekawsze. Jest korupcja, świat przemocy, wojny gangów, zdrady - wszystko co najlepsze :) No i trzeba przyznać, że film wciąga jak cholera. Na ekranie brylują uznani aktorzy polscy, prawdziwa plejada: Dorociński, Woronowicz, Stroiński, Pazura czy też Mohr. Jest też Doda. Jak wypadła? Napiszę tylko, że bardzo ciężko było mi się przyzwyczaić do jej widoku na ekranie. Widać, że raczej debiutuje, ale koniec końców zagrała bardzo dużą rolę i nie uważam, by ją jakoś zepsuła. Film oczywiście ma swoje minusy, czasem logika wydaje się kuleć, ale to naprawdę niezłe dzieło. Z przyjemnością obejrzałem. 7/10 Gotowi na wszystko Polska komedia, więc można było podchodzić z ogromną rezerwą. Raczej mocno głupawy i fabularnie to słabizna, ale czasami włączał się taki nieszablonowy, specyficzny humor, że ciężko byłoby się powstrzymać od śmiechu :D Nie wiem, czy tylko mnie denerwuje już wszechobecność Domagały, ale w tym filmie akurat pasował jak ulał. Taki idealny przykład dobrego sumieniem pierdoły :D 5+/10 głównie za pojedyncze humorystyczne sceny. Dziewczyna we mgle Ależ uderzenie. Myślę, że ten film trzeba obejrzeć. Dodatkowo warto się nad nim naprawdę skupić. My jeszcze kilka dni po obejrzeniu dyskutowaliśmy co naprawdę się wydarzyło, a mimo wszystko są delikatne luki do wypełnienia przez widzów. Bardzo ciekawi mnie książka, której autorem jest sam reżyser - łaknę wiedzieć jak to zostało opisane. W każdym razie film wielowątkowy, mroczny, ładnie zrealizowany, ogląda się do końca z zapartym tchem zastanawiając się "kto i jak?" :) 8/10 i polecam obejrzeć Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Listopada 02, 2018, 11:37:26 Bullitt (1968)
Stary klasyk już z piątym krzyżykiem na karku, a mimo wszystko wciąż może zachwycać. Niezapomniany Steve McQueen jako Frank Bullitt jest niewątpliwie pierwowzorem wielu współczesnych książkowych gliniarzy. Niepokorny, nieprzekupny i z talentem do robienia sobie wrogów. Prosty pomysł na fabułę, może jakoś szczególnie nie wgniata w fotel ale dobra gra aktorska i świetne samochody podnoszą ocenę. No i jedna z najlepszych scen pościgów według powszechnej opinii. 6,5/10 jak dla mnie. Agresja (The Offence, 1972) Małe miasteczko w Anglii żyje w strachu przed pedofilem gwałcącym male dziewczynki. Mimo szeroko zakrojonej akcji i policyjnych patroli, porywacz dopada kolejne dziecko. W akcji uczestniczy też detektyw sierżant Johnson, w tej roli Sean Connery. Dziecko wkrótce zostaje znalezione i odwiezione do szpitala. Policja przypadkowo zatrzymuje nieco otumanionego dziwnie zachowującego się osobnika. Kenneth Baxter wkrótce zostaje głównym podejrzanym. Sierżant Johnson podczas przesłuchania traci panowanie nad sobą, i wkrótce sam jest przesłuchiwany. Dość trudny i ciężki film. W tym przypadku kultowa stała się scena przesłuchania, choć film nie jest jakoś zbyt popularny i co ciekawe nie przyniósł jakichś wymiernych korzyści twórcom. Daję 6/10. Charley Varrick (1973) Kolejna już klasyka kina z prawdziwymi legendami. Charley Varrick (Walter Matthau) w młodości pracował w cyrku, gdzie poznał swoją żonę. Postanowił się "ustatkować" i razem ze swoją ekipą napada na banki. Podczas ostatniego skoku wszystko idzie nie tak. Ginie jego przyjaciel i żona która jest kierowcą. Wraz ze swoim drugim wspólnikiem jeszcze nie wiedzą że wpakowali się w kłopoty. Bo skąd mogli wiedzieć, że mały prowincjonalny bank jest pralnią mafijnej kasy, a ich tropem podąża zabójca? Znakomity Matthau ale to Joe Don Baker zagrał rolę życia. Mocne 7. Jason Bourne (2016) Dość nieoczekiwanie po dziewięciu latach i międzyczasie kontynuacji Bournea bez Bournea pojawia się czwarta już pełnoprawna część. Tyle Jason Bourne chyba nie jest na podstawie żadnej z książek cyklu, które kontynuuje Eric Van Lustbader. Nowa część nie wnosi nic nowego do serii. Trochę Bourne, trochę Bonda, trochę Mission Imposible. Ograne schematy z poprzednich części z nowymi twarzami. Daję 6 ze względu na sentyment. Mumia (The Mummy, 2017) Trylogia z Fraserem i Weisz może nie była jakoś szczególnie dobra, ale jako kino przygodowo-rozrywkowe całkiem udana. Natomiast ten rebot?, spinoff? Nie wiem co to dokładnie jest, szału zbyt nie robi. Doborowa obsada, efekty specjalne i głupkowata fabuła. 5/10. Cudzoziemiec (The Foreigner, 2017) Quan Ngoc Minh (Jackie Chan) prowadzi restaurację w Londynie. Żyje sobie spokojnie, aż do czasu gdy IRA przypomina sobie o swoim istnieniu. W mgnieniu oka jego życie zamienia się w koszmar. Gdy jego córka ginie w zamachu, postanawia się zemścić. Takie trochę Życzenie śmierci skrzyżowane z filmami Seagala. Głupkowate ale do obejrzenia. 5,5/10. Mississippi we krwi (Mississippi Murder, 2017) Nie wiem co mnie skłoniło do zapoznania się z tym filmem i jak na niego trafiłem. Kompletnie nieadekwatny polski tytuł, w stosunku do oryginału. Spodziewałem się jakiejś sieczki i czegoś w stylu teksańskiej masakry czy innego horroru klasy B czy C, a to po prostu kryminał/thriller w Kanadyjskim stylu czyli taki właśnie klasy B. Na swój sposób całkiem przyjemny, choć ocena na filmwebie mocno zaniżona. W skali gatunku zasługuje na 5,5/10. Bałkańska vendetta (Kill'em All, 2017) Jeden z najdziwniejszych filmów jakie ostatnio oglądałem. Do zamkniętego szpitala, w którym działa tylko SOR, trafia tajemniczy mężczyzna z ranami postrzałowymi. Mordercy, który spaprali zadanie też tu zmierzają, żeby dokończyć dzieło. Postrzelony wcale nie jest taki znowu umierający, bo szybko odzyskuje siły. Wspólnie z opiekującą się nim pielęgniarką chce dostać się na wyższe nieczynne piętro. Ciekawe po co. Od początku znamy de facto zakończenie, bo wszystko to retrospekcje. Akcja zaczyna się w momencie gdy dwójka agentów przesłuchuje ocaloną pielęgniarkę. Ni to kino kopane, ni to thriller policyjny. Zjadliwy film, taki dobry na przerywnik między czymś ambitnym. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Listopada 06, 2018, 10:20:40 Ja też ostatnio nadrobiłem trochę filmów:
Spartakus Film, który powstał w 1960 roku i jest dziełem Kubricka. Film z pewnością epicki, szczególnie jak na tamte czasy, powala ilością zatrudnionych statystów itp. Niestety, na pierwszy plan wysuwa się łzawa i niezbyt trzymająca się kupy historia miłosna. Cały bieg wydarzeń związany z postacią legendarnego przywódcy powstania został zmieniony i niestety jest dość miałki i nieprawdopodobny. Moim zdaniem film ten jednak nie wytrzymał próby czasu. 6+/10 - plusik z uwagi na czas w jakim powstał :) Siedem uczuć Koterski powraca z zupełnie nietuzinkowym pomysłem. Film jest na tyle specyficzny, że doskonale sobie zdaje sprawę, jaki może być jego odbiór. Będą ludzie zadowoleni i szczerze nienawidzący tej produkcji. Raczej nie pozwoli ona przejść obojętnie. Muszę przyznać, że należę do tej pierwszej grupy. Pomysł mnie ujął, dobre wykonanie, kilka ciekawych wątków. Natomiast przeszkadzało mi wycie aktorów, rozpaczliwe szlochy itp. Nie znoszę takich scen, a te były już pociągnięte zdecydowanie za długo. 7+/10 Czwarta władza Film Spielberga, co jest pewną gwarancją jakości realizacji. To trzeba przyznać. I szczerze mówiąc, nie ma się do czego przyczepić, oprócz jednego - ten film zupełnie nie chwyta, nie wykrzesał emocji. Obejrzałem, zobaczyłem i dość szybko zapomniałem. Taki kolejny film Spielberga, który w żaden sposób nie porusza. Choć muszę przyznać, że jest znacznie lepszy niż np. Most szpiegów. 6/10 Wieczór gier Bardzo chwalony na forum film, m.in. przez marczewka. I ja zatem musiałem się z nim zmierzyć. Przyznam, że ogólnie jest całkiem przyzwoicie, czasem niezły humor, fabuła nawet interesująca, ale jakoś brakowało mi czegoś. Może tego, że jest mało uniwersalny. Wiele żartów było związanych z kulturą amerykańską, a także nawiązywało do nie do końca przetłumaczalnych idiomów. Najważniejsze, że czas spędzony z filmem nie był stracony, a rozrywka całkiem miła. 6+/10 Czas mroku Oglądamy biografię Winstona w krótkim odcinku czasu. Pokazana postać akurat przejmuje władzę w Królestwie i zmuszona jest zmierzyć się z bardzo ciężką sytuacją brytyjskich żołnierzy na froncie, by w końcu przygotować obywateli do ostatecznej walki. Świetny portret stworzył Gary Oldman. I trzeba przyznać, że gdy jak tylko zaczyna bełkotać, automatycznie głowa z uśpienia chyli nam się w bok, zupełnie jak sekretarce słuchającej jego bajdurzeń. Świetnie prowadzi nas przez film. Ogólnie on jest centrum historii, a wszyscy inni politycy, ich spiski i knowania, oraz reakcje szarych ludzi, są tylko tłem. Dobrze byłoby oglądać ten film w połączeniu z Dunkierką. Niestety są też nadmiernie patetyczne sceny, w których prym wiedzie przejazd metrem. Generalnie jednakże, muszę przyznać, że trafił w mój gust. 7+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Listopada 06, 2018, 11:25:22 Dziedzictwo Bourne'a (The Bourne Legacy, 2012)
Jakoś nigdy nie miałem ochoty na oglądanie tej części, ale skoro pojawiła się pełnoprawna to nadrobiłem zaległości. Ale nie warto. Niezrozumiała wysoka nota na filmwebie, nawet wyższa od najnowszego trochę mnie zadziwia. Zupełnie nie wiem po co jest ta część. Początek w zimowej scenerii był jeszcze całkiem interesujący, ale później wszystko zaczęło tylko i wyłącznie nużyć. Całość jakiaś sztuczna i niemiłosiernie naciągana. Słabizna. 4/10 Maigret - cztery filmy Oglądałem jakiś czas temu, ale tak chciałem coś zostawić o tej serii, bo w moim przekonaniu jest całkiem ciekawa. Także ze względu na fakt że postać Julesa Maigret gra Rowan Atkinson. Każdy kto zna Fasolę czy serię z Eanglishem może się mocno zdziwić, że potrafił wcielić się w postać takiego statycznego i poważnego jegomościa. Z tego co wyczytałem na brytyjskich portalach seria została skasowana po czterech częściach. Filmy są oparte na powieściach Georgesa Simenona, ale jako że nie czytałem ich, to nie wiem jak wierna jest to adaptacja. Najbardziej podobała mi się Maigret: Noc na rozdrożu. Moim zdaniem lepsze niż Morderstwo w Orient Expressie. Morderstwo w Orient Expressie (2017) Kenneth Branagh zabrał się za odgrzewanie kultowej serii filmów i książek. Jego Hercules Poirot wygląda trochę dziwnie z tymi absurdalnymi wąsiskami, ale może o to chodziło. Udało mu się zaprosić spore grono znanych postaci, i stworzyli całkiem zgrabną historię. Nie wiem czy tak do końca pasuje do roli Poirota, ale no cóż jego zabawki, jego decyzje. Film zarobił, więc będzie i Śmierć na Nilu. Morderstwa w Rouen (2014) Jeden z serii filmów wyprodukowanych dla francuskiej TV. Chyba jedyny, który pojawił się w naszym Canal +. Frédéric Diefenthal, gapowaty Emilien z Taxi, tym razem w roli kapitana policji. Powraca do rodzinnego miasta, by objąć stanowisko szefa wydziału kryminalnego, i zając się schorowanym ojcem. Trochę zalatuje Cobenem, trochę Kodem Da Vinci. Dla fanów francuskiego kryminału. Nic odkrywczego, ale nie jest zły. W ramach gatunku 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 06, 2018, 11:52:18 Dobrze byłoby oglądać ten film w połączeniu z Dunkierką. Pomyślałem dokładnie o tym samym :) A jakoś tak się złożyło, że "Dunkierkę" oglądałem kilka tygodni przed "Czasem mroku" i ładnie mi się to jednak w głowie zazębiało. I niestety racja, co do sceny w metrze. Okropna była. Bardzo podobne zdanie mam też na temat "Czwartej władzy" - solidny film nie wywołujący większych emocji. Nie jest to coś na miarę "Wszystkich ludzi prezydenta" czy choćby niedawnego "Spotlight". Z kolei "Spartakus" ukazał się w dość nieszczęśliwym moim zdaniem momencie kina w Hollywood - filmy o dwie dekady starsze lepiej przeszły próbę czasu niż produkcje z tamtego okresu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Listopada 11, 2018, 13:08:47 Dopaść Cartera (1971)
Oglądałem remake z Sylwiusiem, ale nie wiedziałem że oryginał to taka perełka. Jack Carter jest gangsterem w Londynie, i bardzo dobrze mu się wiedzie. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego brat został zamordowany. Postanawia wrócić do Newcastle i zemścić się na jego mordercach. Prowadzi swoje śledztwo powoli i bez pośpiechu. Czeka aż winni się sami ujawnią, a potem się zacznie. Końcówka szokuje najbardziej. 8/10 Mr. Majestyk (1974) Kolejny film z Bronsonem, jaki postanowiłem obejrzeć. Były komandos mieszka sobie na uboczu i hoduje arbuzy. Nie szuka kłopotów i ich nie prowokuje. Szkopuł w tym że kłopoty szukają jego. Miejscowy gangster nie chce dać mu spokoju, i powoduje że trafia do aresztu, gdzie wpada w konflikt z płatnym mordercą. Trochę taki mix Z podniesionym czołem i Rambo. Całkiem przyjemne 7/10 W mroku nocy (1975) Prywatny detektyw (Gene Hackman) dostaje zlecenie znalezienia nastolatki, która uciekła z domu. Pierwsza znacząca rola młodziutkiej Melanie Griffith. Jest na co popatrzeć. Szybko orientuje się że mogła uciec do ojczyma. Taki trochę dziwny film, strasznie trudno połapać się o co chodzi. Szybko straciłem wątek. Dopiero na koniec wszystko się wyjaśnia. Takie 5,5/10. Żyć i umrzeć w Los Angeles (1985) Secret Service pierwotnie została utworzona do walki z fałszerzami pieniędzy. Obecnie najbardziej jest znana z ochrony amerykańskiego prezydenta i reszty najważniejszych osobistości USA. Ale nie zostali pozbawieni swoich pierwotnych uprawnień. Dwóch agentów tropi pewnego nieuchwytnego przestępcę. Mimo że produkuje niesamowicie dobrze podrobione pieniądze, nikt nie jest w stanie znaleźć jego kryjówki. Gdy jeden z agentów wpada na jej trop, zostaje brutalnie zamordowany. Jego partner i przyjaciel postanawia się zemścić. William Petersen w swojej pierwszej ważnej roli. 8/10 za klimat i emocje. Pakt z mordercą (2017) Płatny morderca dostaje zadanie wyeliminowania młodej dziewczyny, córki księgowego mafii. Ma być ostrzeżeniem dla ojca, żeby był grzeczny. Lucas nagle odkrywa w sobie człowieczeństwo i nie może tego zrobić. W efekcie inny płatny zabójca eliminuje jej rodzinę. Niedoszła ofiara wraz ze swoim niedoszłym mordercą postanawia się zemścić. Mocno przygłupiaste, szkoda czasu. 4,5/10 Bez snu (2017) Vincent Downs jest policjantem, który pracuje równoczesne jako tajny agent. Ma za zadanie wykryć powiązania między policjantami a mafią. Gdy wraz ze swoim partnerem kradną kokainę niewłaściwym ludziom, zostaje zmuszony do działania na własną rękę, a za przeciwników ma mafię i wydział wewnętrzny. Film raczej cienki, trochę emocji jest, ale generalnie wszystko jest dość mocno przewidywalne. Można odpuścić. 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 24, 2018, 18:56:08 Creed 2 (2018)
Rośnie nam seria, która za kilkanaście lat może być równie wysoko poważana co oryginalna seria o Rockym :faja: Creed 2 podobał mi się bardziej od części pierwszej. Po pierwsze nadal stawia się tutaj w równym stopniu na bohaterów, nawet tych na drugim planie, co na same efektowne starcia na bokserskim ringu. Ale tym razem jest trochę lżej niż poprzednio, nikt nie umiera na raka itp. Jest za to mocno rozbudowany wątek rodzinny. I dotyczy on zarówno głównego bohatera... ale też jego przeciwnika, którym tym razem jest syn Ivana Drago :rad2: Czyli stawka jest bardzo wysoka od początku. Jedyne co można zarzucić temu filmowi to, że ten typowy schemat filmu o boksie jest za bardzo widoczny (przegrał, ale wziął się za siebie i po paru montażach treningowych, wygrał ;) ). Ale akurat w tym przypadku to jakoś specjalnie nie przeszkadza, wszystko tutaj jest do przewidzenia, ale i tak ogląda się to wyśmienicie. Mocne 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 24, 2018, 20:25:40 Akurat ostatnio myślałem sobie o tej serii i o fenomenie polegającym na tym, że obecne odsłony cyklu są lepiej przyjmowane, niż chociażby części z lat 80. I mnie olśniło :D Otóż oceny są lepsze, gdyż... część obecnych krytyków to ludzie wychowani na takim właśnie kinie, na Rockym, Rambo czy nawet jakimś VHS-owym szajsie i potrafiącym docenić specyficzny urok tego typu produkcji. Wcześniej krytycy poważali raczej tylko poważne dzieła, ewentualnie eleganckie komedie ;) Pewne uproszczenie, ale myślę, że ogólna myśl jest prawdziwa.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 24, 2018, 20:46:35 No jest coś na rzeczy. Jak kiedyś obejrzałem po latach Rocky 4 to mi się wydał strasznie przaśny ale sentyment i tak mam wielki do tych filmów. A na Creed 2 gęba mi się cały czas uśmiechała, bo oczywiście dużo tutaj nawiązań do R4, ale wszystko to zrobione z wyczuciem, trzymające się współczesnych realiów i bez wydziwiania. Zrobione z szacunkiem do tamtego filmu i całej serii Rocky.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 02, 2018, 15:48:23 A Star is Born (2018)
No będą Oscary. Przynajmniej za piosenki ;) Obok tego filmu raczej akademia nie przejdzie obojętnie. Jest tutaj wszystko co lubią. Aktor, który staje za kamerą i okazuje się świetnym reżyserem. Bradley Cooper idzie w ślady Eastwooda. Gra i reżyseruje i wszystko mu wychodzi :P Lady Gaga zachwyca głosem, ale aktorsko też jest świetna. Cooper zdarł z niej cały ten popowy look i pokazał jej prawdziwą twarz, żadnych peruk, makijażu i tego całego cyrku... i okazuje się, że bez tego Gaga radzi sobie... jeszcze lepiej. Na drugim planie Sam Eliott pojawia się może we trzech scenach ale są to jedne z najlepszych scen w filmie, Akademia lubi nagradzać takich weteranów. No i wspomniana muzyka... soundtrack roku, na luziku. Pisze te słowa słuchając piosenek z filmu. W kinie wywołują ciary. A gdy pojawiły się napisy końcowe to dawno nie słyszałem tylu szlochów na sali. Ten film to perfekcyjny wyciskacz łez. 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Grudnia 12, 2018, 13:56:41 Ostatnio trochę znów nadrobiłem filmów, gdy byłem chory.
The Florida Project Spodziewałem się raczej lekkiego filmu, tymczasem dostałem bardzo ciężki, przykry w tematyce film. Uchwycona została amerykańska patologia z perspektywy nieświadomych dzieci, których położenie jest fatalne, mimo zamieszkania blisko raju dla dzieciarni, czyli Disneylandu. Niezwykle ciężko było ten film oglądać - nie dość, że to co się działo na ekranie przerażało, to było okraszone piskami dzieci i krzykami czego wprost nienawidzę, ponadto czułem jawną nienawiść do pewnej bohaterki. Po seansie miałem wrażenie, że miałem do czynienia z jakąś ohydą. Myślę, że tak by mnie tknęło, gdyby film był nakręcony w normalny sposób, w jaki kręci się dramaty. Z jednej strony zatem wstrząsające i interesujące widowisko, które zapadnie w pamięć, z drugiej strony obrzydzenie samą fabułą. Na pewno wart obejrzenia i wyrobienia własnej opinii film. Bez oceny Julieta Po raz kolejny sprawne dzieło Almodovara, tym razem nawet bez śladu większych dewiacji. Kino dramatyczne, lekko psychologiczne, niestety, jak dla mnie jakoś za mało oparte na realizmie dnia codziennego, chociaż można to wytłumaczyć pewnymi niedopowiedzeniami. Mnie do końca nie przekonano. 6/10 Hostiles Bale odprowadza wraz ze świtą indiańskiego wodza, który wcześniej dopuszczał się mordów na jego bliskich, kilka stanów dalej, by odzyskał wolność. Kawał dobrego kina, są emocje, jest wątek psychologiczny itp. W każdym razie otrzymałem więcej niż się spodziewałem. 8/10 Disaster artist Ok, kupuje pomysł i wykonanie i coraz bardziej doceniam samego Jamesa Franco. Film jest trochę rwany, niemniej sama historia Tommy'ego Wiseau wydaje się być niezwykle enigmatyczna. Do tej pory zastanawia mnie skąd on wziął kasę na produkcję :) Czegoś mi brakowało w tym filmie, i jakoś pod koniec ręce same nie składały się do oklasków. Muszę za to obejrzeć The Room. 6+/10 Początek Do obejrzenia Początku zabierałem się kilka lat. Stwierdziłem, że to już pora. Okazało się, że to interesująca produkcja, znajdująca się na granicy metafizyki, o czuciu i wierze silniej mówiących niż mędrca szkiełko i oko. Rozważania w światku naukowców czy jest jakąś wyższa siła, czy wszystko istnieje w oparciu o naukę. Ciekawie opowiedziana historia, nietuzinkowo. Myślę, że jest warty film obejrzenia. 7/10 Kryptonim HHhH Historia zamachu na życie wysokiego oficera nazistowskiej machiny zbrodni. Nie ma tutaj patosu, ani scen epickich, ale moim zdaniem, przedstawione zostało to co najważniejsze. Może tylko trochę zbyt po łebkach pokazano sam życiorys Heydricha. A uczucie z nim związane też były zbyt płytko wyrażone. W każdym razie film sprawnie zrobiony. Dziwią mnie niskie oceny na filmwebie, ale jak czytam opinie, to głównym zarzutem jest "po co taki film, skoro rok wcześniej nakręcono Operację Anthropoid?". Nie widziałem, ale ogólnie film oceniam na 7/10 Strażnicy Galaktyki vol. 2 Nadal jest zabawnie, ale fabuła to już ostry rozstrzał. Znów realizacja na bardzo dobrym poziomie, ale no cóż, jakoś nie zapadł mi w pamięć i drugi raz absolutnie nie chciałbym obejrzeć :) 5+/10 Death Race: Anarchia Świetna męska rozrywka, z wybuchami, walkami, cyckami, metalową muzyką itp., okazała się jednak mocno głupawa :D Da się obejrzeć, ale żeby to była wyższa forma sztuki, to nie powiem :D Niewiele też wnosi do światka Death Race 4+/10 Bohemian Rhapsody Byłem w kinie i wyszedłem prawie, że oczarowany. Trochę się bałem, ponieważ zwiastun raczej mnie zniechęcał. Sama realizacja jest kapitalna, dźwięk, muzyka, montaż, ale też i charakteryzacja, scenografia, nawiązanie do wizerunku scenicznego. Role aktorskie? Wpierw ciężko się przyzwyczaić do Malika, ale potem zawładnął filmem. Gwilym Lee jako Brian May to jest już jakiś abstrakt. Autentycznie łapałem się na tym, że to na pewno słynny gitarzysta. Powstał taki film lekko familijny, uniwersalny, dla każdego. Taki ciepły i zjednujący sympatię. Czego nie ma? Nie można traktować tego jako rzetelną biografię, zarówno grupy Queen jak i Mercurego. Niewiele jest brudu, wszystko raczej polukrowane. Jeśli się kupi taką formę, to jest to film wprost genialny! Idealnie skonstruowany. Dla odmiany też chciałbym obejrzeć film w formule zaproponowanej przez Barona Cohena, taki mroczny. 8+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Grudnia 13, 2018, 14:36:53 Kończąc tyradę:
Zabicie świętego jelenia Jeden z dziwniejszych filmów jakie widziałem od dłuższego czasu. Trzeba przyznać, że jest niezwykle drażniący i niepokojący. Niestety, jak dla mnie problemem było jego typowe odrealnienie. Nad bohaterami wisi prawdziwe fatum i można je powstrzymać tylko w jeden, bardzo drastyczny sposób. Właściwe zakwalifikowanie tego filmu, to raczej powinien być horror, bo mamy tutaj zjawisko nadprzyrodzone, no i właśnie przez to, że kręcone jest to jako dramat psychologiczny mój odbiór filmu jest chyba inny niż jakby było to zrobione w konwencji horroru. Wtedy odrealnienie wszystkich zdarzeń byłoby bardziej zrozumiałe. Muszę przyznać, że długo dyskutowałem jeszcze na temat tej produkcji z żoną, poruszając kwestię zachowań bohaterów. Jednakże zgodnie stwierdziliśmy, że film nam się nie podobał. Za mało solidny jest fundament, na którym jest budowana akcja. Myślę, że warto obejrzeć i samemu ocenić, bo reakcje będą zapewne całkowicie odmienne. 5+/10 Pitch Perfect 3 Atutem całej serii był nieszablonowy humor, często zupełnie niezgodny z polityczną poprawnością. Robiła zawsze wrażenie też część muzyczna. Tym razem było słabiutko, fabuła błaha jak np. losowy odcinek Słonecznego patrolu :), humor słabiutki, no i nawet śpiewy zeszły na dalszy plan. Bardzo duże rozczarowanie. 4/10 Pierwsza noc oczyszczenia Co to za głupoty niewiarygodne. Film naprawdę totalnie głupi, na dodatek jest papką politpropagandową jakiegoś murzyńskiego reżysera. Omijać z daleka 3+/10 Skok stulecia Zupełnie nie wiem skąd ten film się urwał, ale jest naprawdę porządny. Lubię filmy o przemyślanych skokach i ten świetnie się wpasuje w te ramy. Jest po drodze sporo zaskoczeń, ale i ciekawie rozwijającej się akcji. Film zawodzi trochę w prawie samej końcówce, ale oczywiście nadrabia samym końcem. Zdecydowanie trafił w mój gust. 7/10 Player One Słyszałem o tym filmie raczej niepochlebne opinie, tymczasem mi się ta bajeczka spodobała. Naprawdę przyjemnie się na to patrzyło. Bardzo dobra realizacja, pomysł też nie banalny, myślę, że udało się Spielbergowi z tym filmem. Dobrze spędzony czas przed ekranem. 6/10 Sama przeciw wszystkim Bardzo, ale to bardzo spodobał mi się ten film, choć do końca nie wiem dlaczego :D Chyba najzwyczajniej w świecie przykuł mnie do fotela i zaskoczył kilka razy. Autentycznie nie przewidziałem jak się rozwinie akcja. Ja w ogóle lubię też filmy, gdzie areną jest sąd a walczą przygotowani prawnicy :) 8+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: murhaaja on Grudnia 13, 2018, 20:29:04 Gwilym Lee jako Brian May to jest już jakiś abstrakt. Autentycznie łapałem się na tym, że to na pewno słynny gitarzysta. Prawda? Dla mnie to absolutny ulubieniec w tym filmie, identyczny praktycznie :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 15, 2018, 17:16:43 A Star is Born (2018) No będą Oscary. Przynajmniej za piosenki ;) Obok tego filmu raczej akademia nie przejdzie obojętnie. Jest tutaj wszystko co lubią. Aktor, który staje za kamerą i okazuje się świetnym reżyserem. Bradley Cooper idzie w ślady Eastwooda. Gra i reżyseruje i wszystko mu wychodzi :P Lady Gaga zachwyca głosem, ale aktorsko też jest świetna. Cooper zdarł z niej cały ten popowy look i pokazał jej prawdziwą twarz, żadnych peruk, makijażu i tego całego cyrku... i okazuje się, że bez tego Gaga radzi sobie... jeszcze lepiej. Na drugim planie Sam Eliott pojawia się może we trzech scenach ale są to jedne z najlepszych scen w filmie, Akademia lubi nagradzać takich weteranów. No i wspomniana muzyka... soundtrack roku, na luziku. Pisze te słowa słuchając piosenek z filmu. W kinie wywołują ciary. A gdy pojawiły się napisy końcowe to dawno nie słyszałem tylu szlochów na sali. Ten film to perfekcyjny wyciskacz łez. Ogólnie się raczej zgadzam. Z tym, że doszedłem do wniosku, iż z tym filmem jest trochę jak z wybrzmiewającą w nim muzyką. Im bliżej końca, tym więcej banału i fałszywych tonów. Ogólnie film bazuje na pewnych schematach i uproszczeniach, ale mam wrażenie, że kantów ta historia ma najwięcej w końcówce. Nie zmienia to tego, iż ogląda się to świetnie, możliwe Oscary aktorskie, ale również za zdjęcia - szczególnie ujęcia z koncertów robią wrażenie. Podobnie z muzyką, piosenkami - tutaj statuetki więcej, niż prawdopodobne. Cooper - najlepsza rola w karierze. Lady Gaga pewnie też, no ale ona niedużo grała ;) Ten film ma też ogromne szanse na sukces końcowy, bo jednym z głównym kontkadydatów będzie pewnie Roma, a nie sądzę, by Akademia nagrodziła drugi rok z rzędu Meksykanina. I to dochodzimy do pewnego paradoksu, bo nie sądzę, by ten film był lepszy od "Walk the Line". W zasadzie wydaje się nieco udramatyzowaną wersją tamtego filmu, a przy tym - mniej autentyczną. 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 15, 2018, 18:41:52 Ten film ma też ogromne szanse na sukces końcowy, bo jednym z głównym kontkadydatów będzie pewnie Roma, a nie sądzę, by Akademia nagrodziła drugi rok z rzędu Meksykanina. To już Ci piszę, że dla mnie jest bardzo prawdopodobne, że Cuaron dostanie kolejna statuetkę bo Roma to wielki-mały film :D Reżyserska perełka z absolutnie rewelacyjnymi zdjęciami (według mnie nic się nawet nie umywa w tym roku, pod względem obrazka, do filmu Cuarona). Roma ma u mnie też 9/10. Ale jeśli mam wybierać to na Oscarach będę kibicował A Star is Born, bo ten film to triumf Coopera i wszystkich zaangażowanych osób. Nie udają, że grają, nie udają, że śpiewają... po prostu lubię szczerość/naturalność tego filmu. W porównaniu do Walk The Line jest bardziej bajkowy ale według mnie w końcówce bardziej wali w bebechy ;) Tak jest po prostu skonstruowana ta historia (przypominam, ze to już chyba trzeci remake ;) ). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 15, 2018, 19:09:48 A ja się właśnie zastanawiałem, czy tytuł jest przypadkowo podobny ;) Ale też nie miałem pojęcia, że tyle wersji już powstało, kojarzę tylko wersję z Barbrą Streisand, którą mam ciągle w planach, ale jeszcze nie oglądałem.
Ona nie tyle wali po bebechach, ile dość nachalnie próbuje wyciskać łzy ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 15, 2018, 19:47:06 No jest melodramat level-titanic... ale nie przekreśla to całej reszty, która jest świetna. Mi się podoba, że Cooper jest tutaj dosyć oszczędny w środkach wyrazu. Widać, że pobierał lekcje u Eastwooda ;) A tak naprawdę to tylko tekst tej ostatniej piosenki wyciska łzy.
Edit: Ewentualny Oscar dla Coopera będzie i tak spóźniony, bo powinien go dostać za ten występ u Fallona z 2015 roku ;) Prawdziwe narodziny gwiazdy :D http://www.youtube.com/watch?v=R1dW8M4EqYY Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Grudnia 27, 2018, 13:02:28 Wściekłe pięści węża 3
Po tak długim czasie, dopiero teraz nadrobiłem klasyk. Niestety, to już tylko popłuczyny po śmiesznej, kultowej serii. Wszystkie dowcipy już gdzieś zostały wykorzystane. "Triki" filmowe również już zgrane. Kilka śmiesznych tekstów nie ratuje tej części. I to chyba na tyle z kultu Wściekłego węża, który unikał niepotrzebnych walek. Podejrzewam, że twórcy już w żaden sposób nie zaserwują nam kolejnej części, szczególnie, że widocznie temat się przejadł. 4/10 Szpieg, który mnie rzucił Ogólnie komedia nie rzuciła na kolana, za mało śmiechu wywołuje, ale z drugiej strony też nie spowodowała, że się trzaskałem z zażenowania w głowę. Ot taki film, który można sobie obejrzeć na odstresowanie po ciężkiej pracy. 5/10 Plagi Breslau Stuprocentowy Vega! Świetny pomysł wyjściowy, jakby poświęcić mu więcej czasu, poprawić scenariusz, dopracować sceny, otrzymalibyśmy rasowy thriller na światowym poziomie. Niestety, do sprawy zabrano się byle jak, w związku z czym oglądamy nielogiczności, sceny trącące amatorszczyzną, czy nawet pomyłki w fabule, których nikt nie wyłapał. Szkoda zmarnowanego potencjału. To naprawdę mogłaby być odpowiedź na Piłę i jakiś film z Hannibalem Lecterem. 5/10 Dusza i ciało Bardzo ciężki do oceny film. Opowiada o "związku" mężczyzny z lekką dysfunkcją kończyny i kobiety z poważniejszą dysfunkcją w sferze uczuciowości, bowiem z autyzmem. Klimat jest lekko baśniowy, lecz wydarzenia wciśnięte są w dość siermiężne realia dnia codziennego - akcja rozgrywa się w dużej mierze w zakładzie mięsnym w Budapeszcie. Nie wiem czy kogoś przekona taka forma filmu. Na pewno nie można odmówić nuty magii. 6+/10 Śmierć Stalina Zachwycił mnie zarówno pomysł jak i wykonanie. Walka o władzę po śmierci wodza sprowadza się do politycznej groteski, satyry wokół jednego wydarzenia - organizacji pogrzebu Stalina. Trzeba przyznać, że kapitalnie wyszło skrócenie całej sytuacji do jednego zdarzenia. Wszystkie spory polityczne rozwiązywane są podczas samej ceremonii. Kapitalnie przedstawione są też postaci. Przy tym mnóstwo jest niezłego humoru, bowiem twórcy, jak to w satyrze potraktowali sprawę mocno komediowo. Dziwnie się tylko ogląda film o Związku, gdzie aktorzy mówią po angielsku, a jeszcze dziwniej, gdy widzi się na windzie w Chruszczowa kamienicy napis "out of order" :) 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Grudnia 28, 2018, 13:17:09 The Meg (2018)
Jason Statham w dość nietypowej dla siebie roli i filmie takim na pograniczu klas ABZ. Naukowcy badają Rów Mariański i nagle zostają uwięzieni na samym dnie oceanu. Pomóc może jedynie Jonas Taylor, który gdzieś na Tajlandi zapija robaka. Ograne rekinie schematy, odgrzewane kolejny raz. Taki sobie film, przydługawy, trochę nudnawy. Fajny rekin, choć Szczęki to nie są. 5/10 Jumanji: Przygoda w dżungli (2017) Było dużo szumu wokół tego filmu, że to nie godzi się rimejkować oryginału z Williamsem, nie robić nowej wersji, kontynuacji, spinoffa czy czegoś tam jeszcze. Więc Przygoda w dżungli to tak naprawdę film w tym samym uniwersum, ale trochę w innej konstrukcji. W pierwowzorze to potwory wyszły z gry, a teraz to bohaterowie weszli do niej. Przyzwoity, fajna rozrywka, trochę humoru, niezła obsada. Można czasem odnieść wrażenie że to taka parodia Skarbu narodów czy Indiany Jonesa. 6/10 Straż wiejska 2 (2018) Kontynuacja (po 17 latach) głupkowatej komedii z policjantami z wiejskiego posterunku. Zwolnieni za niesubordynację funkcjonariusze, mają szansę na rehabilitację. Zostają przeniesieni na granicę USA-Kanada by przejąć teren mający przejść niedługo z władzy kanadyjskiej na amerykańską. Strasznie nierówny film. Na początku jest dość nudno, później robi się śmieszniej, ale humor jest dość drewniany i zamiast śmiechu jest jęk zażenowania. Dobre pół godziny mija, zanim zaczyna się coś dziać, i nawet można chwilami parsknąć śmiechem. Szału nie robi, ale w sumie do obejrzenia. 6/10 Chinatown (1974) Na filmwebie ma niesamowicie wysoką ocenę, ale mam z nim podobny problem jak z W mroku nocy z Hackmanem. Nie porwała mnie ta historia, i nie do końca zrozumiałem o co w niej chodzi. Jack Nicholson też mi jakoś nie podszedł jako ten wielki i sprytny detektyw. O dobre 40 minut za długi. 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Stycznia 06, 2019, 23:07:25 Snajper: Ostatni strzał 2017
Nawet nie wiedziałem że między tym, a trzecią częścią są jeszcze trzy inne. Ładnie tego natrzaskali. W Kolumbii jakaś grupa kilku trzyliterowych agencji naprędce kręci plan rozprawienia się z tamtejszym kartelem narkotykowym. Na czele grupy stoi Thomas Beckett. Zupełnie go nie poznałem, i do końca czekałem aż wkroczy do akcji :haha: Całkiem znośne, mi się podobało. 7/10 Bodyguard Zawodowiec 2017 Słyszałem o tym filmie, ale jakoś nie miałem po drodze nim. Jakoś strasznie odrzucił mnie tym głupkowatym polskim tytułem. Niby komedia kryminalna, ale główny motyw całej historii już jak najbardziej poważny. Można kilka razy parsknąć śmiechem, choć tak naprawdę to Salma bije na głowę wszystkich pozostałych. 6,5/10 Szpieg, który mnie rzucił (2018) Szału nie ma, mogę się podpisać pod tym co jot miał do powiedzenia. Wszystko milion razy ograne, i chwilami mniej śmieszne niż w innych filmach tego typu, ale czasem jednak można było się roześmiać. No i całkiem dobrze dobrane dwie główne bohaterki ;) Takie 5,5/10 Eskorta (2018) Grupa elitarnych komandosów ma przejąć świadka w celu przewiezienia go przez 22 mile do punktu odbioru przez samolot. Tyle dzieli ambasadę Amerykańską od punktu przerzutu w Indonezji. Dużo akcji, dużo szumu i w sumie nie wiadomo o co w tym chodzi. Fabuła debilna, trzeba się wyłączyć i wtedy oglądać. Trochę takie aka Niezniszczalni tyle że bardziej głupie. Obsada niby konkretna, a tylko Iko Uwais daje coś od siebie. Też takie 5,5/10 Bez litości 1 i 2 (2014,18) Denzel Washington to jeden z moich ulubionych czarnoskórych aktorów. Tym razem jako były agent CIA uznany za zmarłego mściciel w filmie w stylu Uprowadzonej czy Życzenie śmierci. Fabuła nie jest wyszukana. Robert wiedzie sobie spokojne życie, pija kawę i czyta książkę w ulubionej kafejce. Decyduje się pomóc Teri, młodej prostytutce szantażowanej przez alfonsa i mafię. Nic wyszukanego, zgrane motywy ale przyjemne 7,8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Stycznia 08, 2019, 07:46:28 The Meg (2018) Jason Statham w dość nietypowej dla siebie roli i filmie takim na pograniczu klas ABZ. Naukowcy badają Rów Mariański i nagle zostają uwięzieni na samym dnie oceanu. Pomóc może jedynie Jonas Taylor, który gdzieś na Tajlandi zapija robaka. Ograne rekinie schematy, odgrzewane kolejny raz. Taki sobie film, przydługawy, trochę nudnawy. Fajny rekin, choć Szczęki to nie są. 5/10 Przez święta to oglądałem z ojcem i się śmiałem, bo ciekaw byłem, czy Jason zapierdzieli rekinowi w stylu karate. :D I było bardzo blisko w ostatniej scenie z okiem. Niestety całościowo film durny strasznie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 08, 2019, 07:58:28 To jeszcze ja dopiszę, iż również oglądałem "The Spy Who Dumped Me".
Przeciętny film. Fabuła ujdzie w tłoku, wraz z upływem czasu się rozkręca. Gorzej z humorem. Zdecydowanie za dużo tam siermiężnego, kloacznego humoru. Tu wagina, tu rzygi, tu coś innego. Boki zrywać. Na szczęście Kate McKinnon z czasem się rozkręca i generalnie im dalej, tym film jest przyjemniejszy. Choć wypadałoby go nieco skrócić. Takie 5.5/10 max. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 08, 2019, 08:17:06 Przynajmniej co do oceny tego filmu forumowa loża krytyków jest niezwykle zgodna :D
A jeśli chodzi o The Meg, to ja nie wiem czego innego się spodziewaliście po filmie z wielkim rekinem i gwiazdą kina akcji? :D Ja tylko się dziwię, że ktoś chadza na takie filmy do kina. Toż to lepiej odpalić w czwartek wieczorem TV4 i na bank losowo się trafi na coś w podobie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Stycznia 09, 2019, 07:43:32 NO zbytnio się nie dziwiłem. Ale doprecyzować swoją opinię musiałem. :P I też nie rozumiem jak na takie g.. można do kina chodzić.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 11, 2019, 08:42:27 No to dalsza porcja.
303. Bitwa o Anglię W polskich filmach historycznych zazwyczaj brakuje budżetu, by zrobić z tego epickie dzieło. Tym razem w tej koprodukcji brytyjsko-polskiej zabrakło znacznie więcej. Przede wszystkim brakuje ...sensownego scenariusza. Chyba tylko znawcy historii są w stanie należycie dopowiedzieć sobie o co w tym chodzi. No bo mamy jakiś oddział złożony z kilku Polaków i on sobie walczy, a potem z końcu filmu dowiadujemy się o tym jak był dywizjon liczny. No i pytanie: gdzie jest ta reszta pilotów?! Fatalne są też sceny walki, nie dość, że ich jakoś jest żenująca, to jeszcze powtarzane są sekwencje w ten sposób, że nie generuje to żadnych emocji. Szybko się nudzą i chcemy, by czym prędzej się skończyły. Ogólnie w filmie jest mnóstwo braków, ale można go obejrzeć. 4+/10 15:17 do Paryża Ostatni film Eastwooda to tak naprawdę laurka wystawiona 3 bohaterom z pociągu, który walczyli z terrorystą. Niestety, nie jest to zbyt ciekawe dzieło. Jeśli ogólnie złapiemy zarys charakterów chłopaków od młodości, to zupełnie niepotrzebnie pokazana jest ich wędrówka po Europie. Wątpię, by kogoś interesowało, że robią sobie zdjęcia w Wenecji, jedzą kebab w Berlinie itp. Film można byłoby skrócić o 20 minut. Najciekawszy zabieg jest taki, że bohaterowie grają samych siebie. 4+/10 Alibi.com Głupawa francuska komedyjka, bardzo wzorowana już na amerykańskich. O ile pomysł ma potencjał (firma, która pomaga wzmocnić alibi na potrzeby kręcących), o tyle scenariusz jest słabiutki i nieśmieszny. Na plus tylko ładna aktorka. 4/10 Ach śpij kochanie Zabrakło pomysłu jak poprowadzić akcję, kasy i sprawnego reżysera. Nie do końca wiadomo co autor miał na myśli. Kryminał to średni, do dramatu psychologicznego daleko, do thrillera jeszcze dalej. Nawet chyba aktorzy nie za bardzo wiedzieli co mają grać. Linda gra siebie z Psów, Grabowski też pędzi schematem, Chyra raz jest Chyrą, a raz Lecterem. Film można obejrzeć, bo mimo, że logika kuleje, a niektóre sceny są bardzo słabe, całość ogląda się nawet przyjemnie. W każdym razie jaki efekt można byłoby uzyskać, twórcy mogliby podpatrzeć w Jestem mordercą. 5+/10 Bodo Muszę przyznać, że nie znam historii tego aktora, a serialu nie chciałem oglądać. Myślałem, że film wystarczy. Widać, że to pozszywany serial i nie rozwinięte są różne ciekawe wątki. Za główną oś filmu przyjęto wątek miłosny Bodo z Adą. Niestety, aktorka grająca kobietę jest całkowicie nieprzekonująca, gra mdło i widzowie nie mają możliwości zrozumieć, że taka postać była w stanie schwytać serce Bodo, szczególnie, że wiązał się z różnymi ciekawszymi kobitkami. Wybija się przede wszystkim super scenografia występów, które zajmują w filmie sporo miejsca. Nie zawodzi również Schuchardt w roli tytułowej. Kawał dobrej roboty i widać ten błysk magii. 6/10 Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek Taki melodramacik rozgrywający się na wyspie Guernsey podczas okupacji niemieckiej. Niesamowite jest spojrzenie Brytyjczyków na okupowaną Europę. Coś czego przecież Anglia nie znała. Widać, że totalnie nie mają pojęcia czym jest okupacja i jakie okropieństwa ze sobą niesie. Dla nich niewyobrażalnym okrucieństwem było to, co dla Polaków w tym czasie było normą. Przykładowo, największą zbrodnią na mieszkańcach wyspy było zarekwirowanie świniaków, w zamian za co dostali ziemniaki, no i zabraniali im się zbierać publicznie bez pozwolenia. Za to można było niemieckiemu żołnierzowi-dowódcy bezkarnie obrzygać buty :D Ogólnie taka historia melodramo, można obejrzeć. 6/10 Cicha noc Polacy są prawdziwymi specjalistami tworzenia ciężkich dramatów, których tematyką jest życie codzienne. Podobnie jest w tym przypadku. Podczas jednego dnia, a konkretnie wigilii Bożego Narodzenia, spotyka się ze sobą rodzina, którą toczą prześladują różne kłopoty. Każdy członek familii ma swe większe lub mniejsze troski, wszystko to się ściera przy okazji wieczerzy świątecznej. W jednej chwili nikną marzenia, a pojawiają się nowe tarcia i ciężkie sytuacje. Film jest dość siermiężny, taki naprawdę przyziemny, za to dobrze zagrany i bardzo realistyczny. Swobodnie można sobie wyobrazić taką sytuację w rzeczywistości. Myślę, że warto obejrzeć. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Stycznia 21, 2019, 14:02:01 Kapitan Phillips
Już długo, długo się zabierałem za ten film, i jakoś nie było okazji. Film oparty na prawdziwych wydarzeniach. Somalijscy piraci porywają statek, i żądają okupu. Na początku jest całkiem spoko, później wszystko się jakoś ślamazarzy, i w końcu zaczynają się trochę nudy. Tak w sumie to opinie ma w stylu "genialny", "wybitny" a jak dla mnie jest po prostu niezły. 6/10 Dom zbrodni Ekranizacja jednej z powieści Agathy Christie. Książki nie czytałem, więc w sumie nie wiedziałem czego się spodziewać, choć tak naprawdę, to trudno się spodziewać innego schematu po autorce. Prywatny detektyw ma za zadanie rozwikłać tajemniczą śmierć Aristide'a Leonidesa. Zlecenie dostaje od swojej byłej kochanki/przyjaciółki/miłości, która jest wnuczką zmarłego. Sporo znanych aktorów i znakomita Glenn Close. Zakończenie mnie zszokowało, jest poruszające. Wyborne 7,5/10 Hostiles Kapitan Joseph J. Blocker zamierza odejść na zasłużoną emeryturę. Zabił już wystarczająco dużo ludzi, i chce trochę odpocząć. Ale żeby osiągnąć upragniony spokój musi jeszcze wykonać ostatnie zadanie. Eskorta swojego zaprzysięgłego wroga, sędziwego, chorującego na raka wodza Żółtego Jastrzębia do jego rodzinnej Montany stanie się rozliczeniem z przeszłością dla obu mężczyzn i ich towarzyszy. Kawał dobrego kina, polecam. 8/10 Hotel Artemis Tytułowy Hotel Artemis to schronienie i szpital dla różnej maści złoczyńców. Rządzi tam Pielęgniarka, która jest lekarzem i jej ochroniarz Everest. Pewnego dnia trafia tam pewien złodziejaszek ze swoim bratem, a na miejscu już są płatnia morderczyni i handlarz bronią. Okazuje się że wszyscy się znają i nie do końca się lubią. Takie se. 5/10 Szybki jak śmierć Botoksowy John chyba minął się z powołaniem i powinien zagrać w jakiejś kolejnej części plastików Vegi. On wygląda młodziej niż 20 lat temu, szkoda tylko że strasznie sztucznie i zachował sobie swoją standardową minę z poprzednich swoich filmów. A film strasznie nudny i nawet nie wiem w sumie o czym. Nie warto. 4/10 Cztery pokoje Taki nie do końca dobry film. Cztery niezależne historie, które łączy osoba boya hotelowego Teda, który niezamierzenie wikła się w kompletnie porąbane wydarzenia. Niby ma dobre oceny, a tak naprawdę ciężko go jakoś sensownie ocenić. Gdyby nie ciekawa rola Banderasa, i cała ta głupkowata akcja z dzieciakami, to by nie było co oglądać. Ostatni segment dość nierówny a zakończenie takie jakieś sztuczne. W dodatku strasznie nieciekawy Roth. 5,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 21, 2019, 16:50:23 Cieszy mnie taka opinia o "4 pokojach", bo znałem takich, którzy ten film stawiali na równi np. z "Pulp Fiction". A "4 pokoje" to potwornie nierówna produkcja. Najlepiej wypada filmik Rodrigueza, ten od Tarantino jest co najwyżej niezły, podobnie jak filmik nr 2. A pierwszy, z Madonną, to jakaś pomyłka.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 22, 2019, 07:44:44 Mi się również ten film niezbyt podobał i był niezwykle nierówny. Nie pamiętam szczegółów, bo widziałem go całe wieki temu, ale kojarzę, że przypadł mi do gustu jedynie segment Rodrigueza (którego ogólnie nie znoszę), że odsłona z Madonną była słabiutka i że irytował mnie niezwykle Tim Roth (którego ogólnie bardzo lubię), nie cierpię takich wyolbrzymionych ról.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 28, 2019, 16:07:59 Dalszy ciąg dywagacji o filmach niedawno oglądanych.
Dywizjon 303. Historia prawdziwa No to i nadrobiłem tę bardziej polską produkcję o polskich pilotach biorących udział w walkach o Wielką Brytanię. Nie uniknie się porównań z tym drugim filmem o tej tematyce. Muszę przyznać, że ten podobał mi się bardziej. Jest przede wszystkim żywszy i bardziej zrozumiały. No i sceny lotnicze, choć nie powalają, to są lepsze. Tutaj mamy plejadę polskich "gwiazd", ale wypadają nawet zgrabnie. Przede wszystkim, niestety, brakowało funduszy, przecież to temat na kapitalne widowisko. Można połączyć dramat, komedię i epickie kino przygodowe. Widać, że na to nie ma środków i nie zrobi się naprawdę wybitnego filmu o tych wydarzeniach. 6/10 Zabawa, zabawa Muszę przyznać, że z wielką chęcią udawałem się do kina, bo nadzieje po Moje córki krowy były spore. I na kolejny filmy Kingi Dębskiej z pewnością też będę czekać z utęsknieniem. Tym razem poruszany jest problem jakim jest alkoholizm, ale w środowisku kobiet. Nie jest to codzienny temat filmów, niemniej jest bardzo aktualny. Na pierwszy plan wyłaniają się zresztą wszystkie role, każda zagrana świetnie. Historie są trzeba przyznać tragiczne, ale nie są okazywane tak jak to często w polskim kinie: siermiężnie i z wyolbrzymieniem ohydy. Reżyserka postawiła mimo wszystko na większą subtelność obrazu. Dodatkowo łączy elementy lekko komediowe poprzez postaci niezbyt lotnych policjantów. Ogólnie raczej polecam obejrzeć. 8/10 Gwiazdy Kolejny film, po obejrzeniu którego, myśli się "co też by z tego wykręcili Amerykanie?". Historia ma bowiem niesamowity potencjał. Piłkarz, który miał szansę być wielki, ale ograniczała go szalona miłość, aspekt polityczny, wątek osobistej zemsty i jeszcze w tle jest historia kryminalna.Trzeba przyznać, że sama biografia jest po prostu ciekawa - a przedstawiona jest w sposób przystępny. Można byłoby dużo więcej z tego filmu wycisnąć. I tego szkoda. Dlatego tylko 6/10 Porady na zdrady Typowa polska komedia romantyczna, piękna sceneria Warszawy, obowiązkowo siedziba Agory, szczątkowy scenariusz, ze 3 śmieszne gagi na film. Włosów z głowy rwać nie trzeba. 4/10 Tam, gdzie rosną poziomki Muszę przyznać, że nie powalił mnie ten film na kolana. Rozważania filozoficzne o życiu starszego profesora podczas wyprawy na własny jubileusz naukowy. Nie rozumiem fenomenu tego dzieła, nie porywa, nie składa się z jakichś bardzo głęboko przemyślanych, zaskakujących scen. Chyba po prostu się ten film zestarzał. Najbardziej mnie zaskakuje, że akurat poziomki są uznane za szczytowe dzieło Bergmana. Moim zdaniem nawet nie ma ten film startu do Hańby czy Siódmej pieczęci. 6/10 W dobrej wierze Uchodźcy z ogarniętego wojną domową Sudanu otrzymują możliwość nowego życia w USA. Generalnie historia słodko-gorzka, wpierw przedstawiono tragedię biednych, prześladowanych ludzi, a potem ich początki życia na innym kontynencie, w zupełnie innej kulturze. Bardzo przyjemnie się ogląda, choć film niczym wielkim się nie charakteryzuje. 6+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 28, 2019, 17:22:32 Nie mogę się zgodzić z opinią nt. "Poziomek", ten film się przecież w zasadzie nie zestarzał, bo historia jest bardzo uniwersalna. Zresztą - nawet w tym roku o nagrody ociera się film o podobnej tematyce ("Żona" z Glenn Close). Słabo znam Bergmana, ale właśnie ten film podobał mi się najbardziej.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 28, 2019, 19:25:11 Że tematyka się nie zestarzała i jest uniwersalna to jedna sprawa. Szczególnie, że temat wałkowany jest od zarań dziejów :D
Spójrz przykładowo na jedną z pierwszych scen - tej z trumną. Szczerze mówiąc, to dziś nie przeraża, nie skłania do refleksji, lecz bardziej no po prostu śmieszy. Na pewno inaczej się odbierało ten film w latach 50 lub 60, a inaczej obecnie. Filmów o podobnej tematyce jest na pęczki i akurat ten uznaję za mało ciekawy. Spójrzmy choćby na film z tego samego roku i tego samego autorstwa: Siódma pieczęć. Mamy niebanalny pomysł, metaforykę, ciekawe przedstawienie, świetne kreacje aktorskie, lekki specyficzny humor, no i niezwykle pamiętliwe sceny, jak gra ze śmiercią w szachy. Ale oczywiście każdy może mieć inną opinię :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 28, 2019, 19:27:35 A widzisz, do "Siódmej pieczęci" podchodzę jak pies do jeża i nie oglądałem. Nie przepadam za kinem wypełnionym symbolami. Wiem tylko, że "Tam, gdzie rosną poziomki" podobały mi się bardziej, niż "Źródło" czy "Szepty i krzyki".
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 29, 2019, 09:27:29 Szepty i krzyki w ogóle mi się nie spodobały, stracony czas :) Jajo węża było niezwykle przekombinowane, szczególnie, że przez całą filmografię światową przewinęło się multum filmów o podobnej tematyce. Były prostsze, mniej wydumane, a zdecydowanie lepiej pokazywały o co chodzi i lepiej budują atmosferę strachu.
Źródła jeszcze nie widziałem, właśnie zobaczyłem, że jest powiązany z filmem Ostatni dom po lewej, co muszę przyznać, że mnie zaintrygowało. Generalnie to śmiało mogę powiedzieć, że nie jestem największym fanem Bergmana :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 29, 2019, 11:11:47 Też trochę nie rozumiem zachwytów jego twórczością ;) "Tam, gdzie rosną poziomki" akurat mi się podobały, ale wolę, dajmy na to, "Nebraskę", w podobny sposób nostalgiczną. A te powiązania z "Ostatnim domem..." to dziwne nieco mimo wszystko ;)
I cieszę się, że ktoś ma podobne zdanie nt. "Szeptów.." :) "Siódmą pieczęć" na pewno zobaczę, ale wątpię, by mnie to urzekło. To będzie seans na zasadzie: wypada znać. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 29, 2019, 11:22:59 Szepty oglądaliśmy w cztery osoby i wszyscy mieli mniej więcej taką samą opinie, więc nie jesteśmy odosobnieni :haha:
Dokładnie mógłbym też się podpisać pod tą Nebraską, zresztą filmów o podobnej tematyce jest więcej i na mnie Tam, gdzie rosną poziomki zrobił mniejsze wrażenie. A co do Siódmej pieczęci, to zobacz, ten film jest bardzo wyrazisty i choćby dlatego warto się z nim zapoznać. A jeszcze odnośnie do powiązania z Ostatnim domem po lewej, zacytuję za angielską wikipedią: "The story is inspired by the 1960 Swedish film The Virgin Spring, directed by Ingmar Bergman, which in turn is based on a Swedish ballad, "Töres döttrar i Wänge". Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 29, 2019, 11:53:07 Podejrzewałem, że to tylko "is inspired". Pewnie Craven chlapnął w którymś wywiadzie, iż zainspirował go ten film i tyle.
Przejrzałem filmografię Bergmanna i zaznaczyłem sobie 17 filmów do zobaczenia, nawet jeśli faktycznie zobaczę tylko 10 z nich to i tak będzie dobry wynik ;) Na pierwszy ogień pójdą chyba "Siódma pieczęć", "Persona" i "Godzina wilka". Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Lutego 15, 2019, 16:12:08 Zabójcy (1964)
Ostatni film Ronalda Reagana przed porzuceniem aktorki, na rzecz kariery politycznej. Nawet nie wiedziałem że jest na podstawie powieści Ernesta Hemingwaya. Dwóch zabójców likwiduje cel, i szybko znika. Podczas powrotu, jeden z nich nie może zrozumieć, czemu ich ofiara nie uciekała, choć wiedziała że oni nadchodzą. Postanawiają dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. Doborowa obsada aktorska, ale film mnie nie porwał. 6/10 Wielki sen (1978) Philip Marlowe zostaje zatrudniony przez generała Sternwooda do zbadania próby szantażu na jednej z jego córek. Przy okazji dowiaduje się że zniknął mąż tej drugiej. Remake filmu z 1946 roku, tyle że akcję przeniesiono do Londynu. Te córki generała to mogli trochę lepiej wybrać, bo dość toporne aktorki im się trafiły. Nierówna obsada, 6/10 Z podniesionym czołem (1973) Film na podstawie życia Buforda Pussera, legendarnego szeryfa, który wypowiedział wojnę miejscowej gangsterce. Oglądałem też ugładzoną wersję z The Rockiem, i sam nie wiem która lepsza. Obie mają swoje wady i zalety. Nawet niezłe 7/10 Bullet (2014) Frank "Bullet" Marasco jest tajnym agentem, który myśli tylko o przejściu na emeryturę. Wisienką na torcie ma być jeszcze tylko skazanie miejscowego gangstera. Niestety zostaje porwany jego wnuk, i córka gubernatora. Mafijny boss chce ich wymienić na swojego syna. Typowy akcyjniak klasy B. Durne to i niemiłosiernie naciągane ale da się obejrzeć. 5,5/10 Yakuza (1974) Kolejny film z Mitchumem. Harry Kilmer powraca po latach do Japonii, żeby odbić z rąk Yakuzy córkę swojego dawnego przyjaciela. Klimatyczny i mocny film, dużo scen walki mieczem i różnych innych. Warto. 7/10 Krocząc wśród cieni (2014) Matt Scudder zostaje wynajęty przez gangstera, by znalazł zabójców jego żony. Przypomina klimatem kino lat 70-80. Nie do końca mnie przekonał, strasznie nierówny. A końcówka już przekombinowana. 6/10 Kler (2018) Sam nie wiem co napisać o tym filmie. Film jak film. Arcydzieło kinematografii na Oskara to nie jest. Gdyby nie świetny Jakubik i Więckiewicz, to by nie było co oglądać. 6/10 Na linii (2015) Ale fatalny film. Większych bzdur nie oglądałem od dawna. Po co telewizja coś takiego kupuje :haha: Absurd goni absurd, aktorzy to chyba pierwszy raz scenariusz widzieli w dzień zdjęć. Końcówka to już hit hitów, polecam. Wielkie WTF. 4/10 to za dużo. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 16, 2019, 20:22:16 The Hate U Give (2018)
Starr Carter to nastolatka mieszkająca w czarnej dzielnicy, ale uczęszczająca do dobrej bogatej szkoły mieszczącej się w białej dzielnicy miasta. Pewnego dnia wracając z imprezy ze starym przyjacielem zostają zatrzymani przez policjanta. Znakomity dramat poświęcony rasizmowi i nienawiści, który w pierwszych minutach ogląda się jak lekki film młodzieżowy o dziewczynie mającej typowe problemy wieku młodzieńczego, a od pewnego wydarzenia zamienia się w film na ważny temat, ale podany w sposób taki, że widz się angażuje, przynajmniej ja. Podoba mi się, że w filmie mamy pokazane różne strony nienawiści i rasizmu - nic tutaj nie jest czarne, ani białe. Nie jest tak, że wszyscy gliniarze są źli, a wszyscy czarnoskórzy dobrzy. Ciekawe jest też to, że pomimo dramatycznych wydarzeń jakich jesteśmy świadkami to po seansie nie dopadła mnie depresja, ale jest się optymistycznie nastawionym do świata. Film jeśli chodzi o stronę techniczną jest świetnie wyreżyserowany, zmontowany i dobrze napisany. No i Amandla Stenberg znakomicie się spisała w głównej roli i choćby dla niej warto film obejrzeć. Ocena: 8/10. Boy Erased (2018) Film oparty na faktach. Jared syn poważanego pastora nie może sobie pozwolić na to, by być otwarcie gejem. Gdy prawda wychodzi na jaw rodzice kierują go do ośrodka, w którym sprowadza się młodzież na jedyną właściwą drogę. Dobry dramat oparty na faktach w reżyserii Joela Edgertona, którym potwierdza, że poprzedni udany film aktora nie był przypadkiem (thriller The Gift z 2015). Warto obejrzeć choćby dla Lucasa Hedgesa, Russella Crowe'a, Nicole Kidman i Joela Edgertona w rolach głównych. Ocena: 7/10. Juliusz (2018) Jak lubię obejrzeć polskie filmy to są filmy takie, których nie tykam od dawna. Są to produkcje Vegi, które odpuściłem po tym jaką traumą był dla mnie "Pitbull Niebezpieczne kobiety" i od tej pory obiecałem sobie, że nigdy więcej nie obejrzę, nawet za darmo, kolejnego filmu z uniwersum Vegi i trzymam się tego twardo od lat. Nie oglądam też polskich komedii (nie licząc oczywiście klasyki, którą doskonale znam) i jak mnie pamięć nie myli to ostatnią polską komedią jaką widziałem była "Planeta singli", która zebrała dość dobre oceny. Zainteresowałem się Juliuszem, bo fajni aktorzy w rolach głównych i też z powodu Michała Chacińskiego, czyli krytyka i dziennikarza filmowego, którego cenię za np. artykuły w Esensji i program jaki prowadził przez długi czas czyli Tygodnik Kulturalny, który wyprodukował właśnie Planetę Singli i był scenarzystą. Więc postanowiłem dać szansę też Juliuszowi, którego jest jednym z ośmiu scenarzystów wśród których są standuperzy, dziennikarze i trochę obawiałem się filmu, bo nie przepadam za standupem polskim (najlepsze że w filmie dostaje się polskiemu standupowi i jeśli chcieli zareklamować w filmie to nie wyszło). Ale okazało się że dostałem fajną komedię, która nie opiera się tylko na gagach, nie jest to zbiór żartów, ale z czasem pojawia się w filmie powaga. I nie jest to do końca taki film jak sugerował trailer, że same żarty, bez fabuły, ale bardziej komediodramat, gdzie żarty przechodzą w poważne tematy i potrafią wzruszyć. Udało się polakom nakręcić film, który łączy różne style i nic nie zgrzyta. W filmie mamy przesympatycznych bohaterów, którzy mają wady, ale widzowi na nich zależy granych przez aktorów, których za często w polskim kinie nie widzę ostatnio. Mamy dobre role Wojciecha Mecwaldowskiego w roli Juliusza, który przypomina trochę Adasia Miauczyńskiego i Rafała Rutkowskiego w roli jego przyjaciela. Ale najlepszy moim zdaniem jest Jan Peszek w roli ojca tytułowego bohatera, zwłaszcza sceny z ojcem i synem są dobre, które jak trzeba bawią, a innym wzruszają, oraz Anna Smołowik w roli sympatycznej pani weterynarz, którą poznaje Juliusz. Smołowik i Mecwaldowski mają fajną chemię i świetnie ich razem się ogląda na ekranie. A na drugim planie pojawia się sporo znanych nazwisk, niektórzy zaliczają cameo, ale jeden gościnny występ trzeba przyznać jest wyjątkowy i mam na myśli rolę Macieja Stuhra. Nie będę spoilerował, ale w takiej roli dawno go nie widziałem, najlepsza lat Macieja Stuhra od lat:) Juliusz to sympatyczny komediodramat, czyli gatunek jakich mało się kręci w Polsce. Film nie jest oryginalny, wiele pomysłów już gdzieś wcześniej widziałem, ale ogląda się z przyjemnością. Ocena: 7/10. Kler (2018) To nie jest tak słaby film, vegopodobny jak co niektórzy by chcieli i co sugerował słaby trailer po którym można było odnieść wrażenie, że to komedia wyśmiewająca księży. Smarzowski to o wiele lepszy reżyser jak Vega i tyle w tym temacie. Zresztą w trailerze są chyba wszystkie żarty jakie znalazły się w filmie, więcej takich scen nie ma. Oczywiście Kościół, ale nie jako wspólnota wiernych, tylko jako instytucja przedstawiona jest jak korporacja i w negatywnym świetle, tylko że nie mamy tutaj do czynienia z samymi złymi ludźmi, bo też pokazał Smarzowski ludzi dobrych. Gajos gra czarny charakter i zachowuje się jak Don Corleone z Ojca Chrzestnego, ale reszta głównych bohaterów (z jednym wyjątkiem) ma swoje wady i są to ludzie co mają moralny kodeks. Nie będę pisał o jakie postacie mi chodzi, które są dobre lub złe, bo to byłby spoiler. Smarzowski też trochę zabawił się oczekiwaniami widowni, bo jest kilka scen gdy coś sugeruje złego, trolluje widzów, a koniec końców okazuje się, że nie jest tak jak myśleliśmy. A poza tym to realizacja na typowym poziomie dla Smarzowskiego, czyli szybki, przeskakujący montaż, gdy łatwo przegapić ważne sceny, dobrze napisany i wyreżyserowany, ale do najlepszych filmów Smarzowskiego jak Wołyń, Dom Zły, Róża to daleko, ale też to nie jest poziom najsłabszych filmów reżysera jak Pod Mocnym Aniołem i Drogówki. Oczywiście w filmie brakuje subtelności, ale Smarzowski nigdy nie słynął z subtelności co widać choćby po nazwisku arcybiskupa, czyli Mordowicz, albo ostatnia scena, gdzie mamy typowego szmarzowskiego uderzającego przekazem w twarz widza mocno, żeby widz poczuł się źle, ale trochę przesadził w zakończeniu. Finałowa scena wywołała emocje u mnie, ale dlatego bo polubiłem tego księdza (nie napiszę którego bo to byłby spoiler), a nie dlatego co chciał tą sceną przekazać Smarzowski. Rozumiem co w tej scenie chciał pokazać, znieczulicę ludzką, ale miałem w głowie pytanie "czemu nikt nic nie zrobi?". Jest to porządna produkcja na ważny temat, ale też nie tak czarno biała jakby chcieli przeciwnicy filmu, zwłaszcza ci którzy go nie oglądali, ani też żadne arcydzieło, jakby co niektórzy chcieli. Choć czy ktokolwiek mówił że to ma być arcydzieło. I też nie pokazująca nic czego bym nie wiedział o Kościele Katolickim. Kler warto obejrzeć choćby dla obsady, która wymiata w rolach głównych. Więckiewicz gra na poziomie poniżej którego nie schodzi i od początku budzi najwięcej sympatii w swojej roli, Gajos też na wysokim poziomie co żadnym zaskoczeniem nie jest i jakimś cudem nie przerysowuje roli arcybiskupa, choć to postać rodem z piekła, ale najlepsi są Braciak i Jakubik, którzy tworzą najbardziej skomplikowane i nie tak oczywiste postacie jakby się na początku filmu wydawało. Jakubik od wielu lat pokazuje, ze jest jednym z najlepszych aktorów polskich, ale rolą księdza Andrzeja to dla mnie po prostu wybitny poziom, nie gorszy jest Braciak w roli księdza Leszka. Postawię 7/10, bo to dobry film, choć niepozbawiony wad, ale też nie tak negatywnie nastawiony do samych księży jakby co niektórzy chcieli albo sądzili że będzie bo pokazał w tej instytucji też dobre jednostki i to na pierwszym planie. Zresztą znam opinie księży i zakonników, którym się film podobał co pewnie dla niektórych jest szokiem. Overlord (2018) II wojna światowa. Grupa amerykańskich żołnierzy ląduje w okupowanej przez Niemców Francji. Mają za zadanie zniszczyć nadajnik znajdujący się na szczycie kościoła. Poznają Francuzkę u której się postanawiają ukryć. Dowiadują się też o eksperymentach eksperymentach przeprowadzanych w kościele dla chwały Hitlera. Dobry Bklasowiec łączący w sobie kino wojenne z krwawymi horrorem, gdzie mamy dobrze pod względem realizacyjnym nakręcone sceny walk, strzelalin, dużo krwi i flaków. No i ekipa jest fajna, same sympatyczne postacie na czele z synem Kurta Russella i Mathilde Oliver w roli Chloe u której się ukrywają amerykanie. Film wygląda po prostu pięknie, jest świetnie udźwiękowiony i ma sporo gore, czyli nic tylko oglądać tą bezpretensjonalną rozrywkę. Poczułem się na seansie jakbym się cofnął w czasie i grał w gierki typu Wolfenstein i Doom. Choć zaskakujące, że samego gore i horroru jest bardzo mało, wątki paranormalne są na drugim planie. Oczywiście to produkcja klasy B i nie ma sensu się zastanawiać np. nad tym skąd czarnoskóry w oddziale amerykańskim. Pewnie gdyby taki film nakręcił Tarantino to wszyscy piali by z zachwytu a tak to pomimo całkiem dobrych opinii jakie zebrał, to wydaje mi się że przeszła Operacja Overlord troche niezauważona przez kina a to fajna rozrywka. Ocena: 7/10. The Man Who Killed Hitler and Then The Bigfoot (2018) Człowiek który zabił Hitlera, a potem Wielką Stopę to film jaki mógłby nakręcić Rodriguez, albo Tarantino, a w przypadku debiutu jako scenarzysty i reżysera niejakiego Roberta Krzykowskiego (są polskie elementy w filmie) mamy do czynienia z dziwną mieszanką fantastyki, surviwalowy, przygody i melodramatu. A przede wszystkim ten miszmasz to dramat o przemijaniu, żalu za straconymi szansami, tęsknotą za miłością oraz o złych i dobrych wyborach w życiu. Jakimś cudem to wszystko działa za co brawa dla debiutanta, że udało mu się utrzymać ten miszmasz w całości i film nie rozsypał się. A poza tym mamy ładną muzykę, pięknę zdjęcia i świetną obsadę, jak Caitlin Fitzgerald, Ron Livingston, a przede wszystkim Aidan Turner (znany chyba najbardziej z np. trylogii Hobbit Jacksona i serialu BBC Poldark) w roli młodego tytułowego bohatera i Sama Elliott w roli starszego Calvina Barra. Turner to fajny aktor i mam nadzieję, że kariera Szkota się rozwinie, ale przede wszystkim liczy się Elliott w głównej roli, ta klasa, ten styl i choćby za niego ta produkcja zasługuje na 7.10. Ale lepiej przed seansem nie oglądać trailera, który zdradza cały film i zapowiada zupełnie inną produkcję, bardziej lajtową, z większą ilością akcji, a to zupełnie inny film, bo jest to produkcja spokojna. W sumie wszystkie sceny akcji są w trailerze. Ocena: 7/10. Miss Pettigrew Lives For A Day (2008) Akcja dzieje się kilka lat przed wybuchem II wojny światowej. Zwolniona z pracy guwernantka znajduje zatrudnienie w domu młodej Amerykanki, Delysii Lafosse, która prowadzi beztroskie życie. Przeurocza komedia w starym stylu, trochę przypominająca dawne filmy Woody Allena i świetny serial Amazonu Cudowna Pani Maisel. Świetne dialogi i reżyseria. No i ta obsada, bo mamy Ciarana Hindsa, Marka Stronga (z włosami), Lee Pace (śpiewa!), ale przede wszystkim Amy Adams i Frances McDormand, które dały prawdziwy popis aktorstwa. McDormand w roli zahukanej guwernantki trzymającej się swoich zasad i Adams w roli dziewczyny romansującej z trzema facetami tworzą doskonały duet. Co do Adams w roli Delysii to przypominała mi trochę księżniczkę, którą grała w Zaczarowanej, którą uważam za jedną z najlepszych Adams. Była to też rola którą łatwo było przeszarżować, a w przypadku tego filmu mamy kolejną świetną rolę Adams z lat, gdy nie grała samych poważnych ról, więcej się śmiała na ekranie. Szkoda, że ostatnio poszła w same dramaty. Oczywiście dobra jest też w ciężkich rolach jak np. w serialu HBO "Sharp Objects", ale fajnie jakby wróciła też do lżejszych ról. A nie dość że świetnie gra, to jeszcze w Miss Pettigrew wzroku nie można od aktorki oderwać (scena gdy ubrana w samo futro tarza się na tapczanie to kult nad kulty). Ocena: 8/10. Polar (2019) Pastisz filmów o mordercach, który chyba każdemu będzie się kojarzył z Leonem Zawodowcem i Johnem Wickiem (nawet jest wątek z psem czyli jak w filmach z Keanu Reevesem, tylko kończy się inaczej, dość niespodziewanie). Jest sporo humoru, miejscami bardzo czarnego i pełno sucharów. Niektóre żarty siadają, ale w większości pudłują. Jest też dużo seksu i scen brutalnych, więc jak ktoś ma słabą odporność na brutalność to lepiej niech nie ogląda. Plusem jest Winnick lepiej znana jako Lagertha z Wikingów, która nawet z roli drugoplanowej ograniczającej się do rozmów przez telefon potrafi coś wykrzesać swoją charyzmą. Choć szkoda, że aktorka znająca sztuki walki nie ma okazji pokazać swoich zdolności. Ale najważniejszy i najlepszy jest Mads Mikkelsen w roli emerytowanego zabójcy, który jest chodzącą charyzmą. Mads ciągnie film na swoich barkach. Słabe są wszystkie sceny z ekipą killerów hipsterów polujących na Madsa, oprócz tej w której dochodzi do konfrontacji między nimi. Rozumiem, że film miał być przesadnie brutalny, taka stylistyka trochę jak z Sin City (zresztą film oparty na komiksie), ale w scenach tortur jak Mads obrywa to nawet Gibson w Braveheart by nie wyszedł żywy (wspominam ten film bo główny zły ma fioła na punkcie Wallace'a). Nie wiem tylko co Mads Mikkelsen ma z oczami w filmach. W Casino Royale miał oko wyblakłe i krwawiło mu, w Valhalla Rising nie miał oka, a tutaj też ma problem z okiem. W ogóle pod koniec filmu wygląda jak Jurand ze Spychowa z Krzyżaków:) Ocena: 5/10 czyli nie taki tragiczny film jak co niektórzy mówią i piszą, tylko zwykły średniak. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 16, 2019, 20:23:13 The Negotiation (2018)
W Bangkoku zostaje porwanych dwóch Koreańczyków, policjant i dziennikarz. Porywacze chcą aby sprawą zajęła się negocjatorka komisarz Ha. Jak się okazuje sprawa jest bardziej skomplikowana niż początkowo się wydaje. Bardzo dobre kino trzymające w napięciu oparte na twistach, które mają sens ze świetnymi rolami Son Ye-jin i i Hyun Bina w roli policjantki i porywacza. Polecam nie tylko miłośnikom dobrego kina rozrywkowego z Korei Południowej, czy ogólnie z Azji do których się zaliczam. Ocena: 8/10. The Old Man and the Gun (2018) Pożegnalny film Redforda w reżyserii twórcy tak świetnych filmów jak ?A Ghost Story? i ?Pete?s Dragon? to przeurocze kino w starym stylu. Redford emanuje szarmanckim humorem i radością życia w roli marzyciela, który od dziecka pozostaje sobą. Oprócz Redforda, który nie stracił nic ze swojego uroku i charyzmy równie dobra jest Sissy Spacek w roli starszej pani z którą się zaprzyjaźnia. Mają kapitalną chemię i to dzięki tej dwójce film jest tak dobry, ale to też produkcja, która ma kilka warstw. Jest to też hołd dla Redforda. Jest pełno nawiązań do jego filmografii jako aktora i reżysera poczynając od napisu na początku filmu czyli ?to wydarzyło się mniej więcej naprawdę?, który jest cytatem z filmu ?Butch Cassidy i Sundance Kid?, są pokazane sceny z innych filmów aktora, itd. W jednej scenie mówi do Spacek, że chciałby przed śmiercią nauczyć się jazdy konno, a w końcówce jedzie na koniu, bez żadnej nauki. A wszyscy dobrze wiemy, że kto jak kto, ale Robert Redford umie jeździć konno. Nie mógł wybrać sobie lepszego filmu na pożegnanie jak Gentleman z rewolwerem, aby przejść na aktorską emeryturę. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów aktora. Ocena: 7+/10. Bohemian Rhapsody (2018) Lubię Freddiego i zespół (nawet koszulkę Queen miałem w latach 90-ych), ale nie wczytywałem się nigdy w historię zespołu. Ale pomimo tego, że nie znam historii Mercury?ego i zespołu to i tak zauważyłem jak wiele przekłamań jest w filmie. Gdyby to był dobry film to nie przeszkadzało by mi to, że pozostali członkowie zespołu pokazani są jak święci, chodzące ideały, którzy nigdy nic złego nie zrobili, nie brali narkotyków i nie brali udziału w imprezach, a jedynym, któremu sława uderzyła do głowy to Mercury. Gdyby to był dobry film nie przeszkadzały by mi przekłamania historyczne, czyli rozbicie zespołu przez Freddiego i diagnozę choroby, które w filmie pojawiają się przed koncertem, a wiadomo, że o chorobie piosenkarz dowiedział się kilka lat po koncercie. Rozumiem, że twórcy chcieli zrobić z koncertu coś wielkiego ? najlepszy występ i pogodzenie się zespołu z synem marnotrawnym, ale to niestety jest słaba laurka i dlatego mi wszystkie przekłamania bardzo przeszkadzają. Podobnie jak to, że z filmu wynika, że wszystkie przeboje zespół stworzył na wsi jak za pstryknięciem palców. Nie ma żadnej burzy mózgów, po prostu wpadali od razu na pomysł i tyle. Rami Malek stara się jak może w głównej roli, ale to też żadna zachwycająca rola, daleko mu do np. Vala Kilmera z "The Doors" Stone?a. Jest po prostu ok, najlepiej wypada w sekwencji z Live Aid, czyli w najlepszej scenie filmu. Ale jak na napisach końcowych pokazano prawdziwego Mercury?ego to zjada charyzmą Maleka. Nie mówię, że film nakręcony przez Barona Cohena i z nim w roli głównej byłby czymś lepszym, tego nie wiem, choć z pewnością historią bliższą prawdy, bo nie pod dyktando pozostałych członków zespołu. BR będzie zapamiętany głównie dlatego, bo ciągle jest nominowany do różnych nagród pomimo tego jak to słaby, bezpieczny i nijaki film. Nadaje się do puszczenia w popołudnie w weekend by obejrzeć z całą rodziną. A to jak w słaby sposób przedstawiono przyjaciela Freddiego to śmiech na sali. Pokazano Paula Prentera prawie jak diabełka, który sprowadza piosenkarza na złą stronę mocy i jest odpowiedzialny za całe zło. Zresztą wątki homoseksualne też wyszły bardzo słabo i żenująco, szczególnie moment gdy odkrywa Freddie, że jest homoseksualistą. Film utrwala wszystkie stereotypy negatywne na temat homoseksualizmu i mówię to jako osoba, która nie zwraca uwagi na takie rzeczy w filmach, czyli musi być naprawdę źle pod tym względem. Oczywiście broni się muzyka Queen, ale szczerze to jak chcę posłuchać Queenu to załączę sobie płytę, a jak chcę zobaczyć koncert, którym się film kończy to już lepiej obejrzeć na youtube prawdziwy występ z prawdziwym zespołem a nie imitację, nawet jak wypada w filmie super. Jedyne co dobrego zrobił ten film to właśnie zachęcił mnie do przypomnienia sobie prawdziwego koncertu. Ocena: 4/10. Kamerdyner (2018) Akcja rozgrywa się na Kaszubach. W roku 1900 pruska arystokratka przygarnia kaszubskie niemowlę Mateusza Krolla po śmierci jego matki. Chłopak dorasta w pałacu von Kraussów razem z ich dziećmi, Maritą i Kurtem. Między Matim a dziewczynką rodzi się miłość. Dawno nie widziałem w polskim kinie tak dobrze wyglądającego filmu kostiumowego. Ogląda się najnowszy film Filipa Bajona jak epopeje narodowe jakie kręcono w Polsce w latach 60-80, które uwielbiam, jak np. Chłopi, Lalka, itd. Jest to połączenie melodramatu z kinem historycznym. Choć dla mnie wątek melodramatyczny jest drugoplanowy, ważniejsza jest historia Kaszubów, którą pokazano do zakończenia II wojny światowej. Realizacyjnie to wysoki poziom, widać wydaną każdą złotówkę. Jest dużo długich ujęć, mastershotów, piękne zdjęcia, kostiumy, scenografia i muzyka. No i świetne role większości aktorów jak np. Janusza Gajosa, Adama Woronowicza, Borysza Szyca, Anny Radwan, Łukasza Simlata, Sławomira Orzechowskiego Niestety problemem jest para głównych bohaterów, granych przez Sebastiana Fabijańskiego i Marianny Zydek, bo między Maritą i Mateuszem nie ma chemii. Fabijański nie gra źle, lepiej jak w filmach Vegi, ale z tą specyficzną manierą grania, jakby miał wszystko gdzieś to zupełnie nie pasuje mi do tego filmu, choć stara się jak może. Zdecydowanie lepiej wypadła Zydek, ale i tak ciężko uwierzyć w ich miłość. Można pomyśleć mimo tego jak to długi film (2 i pół godziny), że wyleciało sporo scen z zakochaną parą. A przyznam, że chętnie zobaczyłbym trzy lub czterogodzinną wersję Kamerdynera albo w formie miniserialu. Z jednej strony historia toczy się powoli i pozwala reżyser wybrzmieć historii, a z drugiej strony niektóre wątki chciałoby się, żeby trwały dłużej. Ale za udaną próbę powrotu do epopei jakie kręcono w Polsce wieku temu postawię 7/10, bo udało się Bajonowi zrobić dobry film budzący emocje, choć akurat nie w wątku miłosnym, tylko w wątkach historyczno ? politycznych. Climax (2018) Najnowszy film nakręcony w 2 tygodnie z tancerzami przez Gaspara Noe to bardziej doświadczenie filmowe niż film. Oczywiście jest fabuła, bardzo prosta, czyli poznajemy grupę tancerzy na imprezie, gdzie ktoś wsypuje do napoju narkotyk i od tego momentu zaczyna się dzika i psychodeliczna impreza. Warto było obejrzeć tą szaloną imprę dla choćby samych sekwencji tanecznych poczynając od jednej z pierwszych genialnych scen (nie pierwszej, bo początek filmu to... a tego nie zdradzę:D). Sceny tańca wypadają oszałamiająco. Kamera potrafi płynąć pomiędzy tańczącymi, trwać w zawieszeniu i obserwować kolejne układy z lotu ptaka. Widać, że do udziału w filmie zostali zaproszeni prawdziwi tancerze-pasjonaci, w tym też Sofia Boutella, która jest jedyną aktorka w Climaxie (np. Mumia z Cruisem gdzie grała tytułową rolę, Atomic Blonde, itd). Warto obejrzeć dla strony wizualno dźwiękowej i fizycznych występów tancerzy dla których szacunek ogromny za to co pokazali w filmie. Choć przyznam, że w drugiej połowie się trochę rozczarowałem, bo myślałem, że będzie więcej scen tańca, a poszło bardziej w stronę scen kłótni, darcia się, seksu, krzyków, zażywania narkotyków, prób zabijania się. Trochę za mało tańca w samym filmie. Jeśli miałbym zaklasyfikować gatunkowo to nazwałbym Climax horrorem imprezowo tanecznym w stylu "Opętania" z Issabelle Adjan. Jako doświadczenie filmowe oceniam na 7/10 bo to produkcja gdzie nie fabuła nie jest ważna, ale strona wizualna i dźwiękowa robi największą robotę. Polecam oglądać na jak najlepszym sprzęcie, jak największym ekranie i z jak najlepszymi głośnikami. Do filmu pewnie nie wrócę, ale do poszczególnych scen jak choćby pierwszego tańca to z pewnością. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Marca 03, 2019, 11:59:02 Dziedzictwo krwi
John po wyjściu z pudła wiedzie sobie spokojne życie w przyczepie gdzieś na pustkowiu. Rzucił picie, uczęszcza na AA, jest tatuażystą. Nie szuka kłopotów, to i one nie szukają jego. Niestety to co omija jego, ściąga na siebie jego córka. Gdy już wpada w mega tarapaty, wiadomo do kogo uderzy. Nic specjalnego, można obejrzeć, ale nie jest to must have. 5,5/10 Błękitna iguana (2018) Dwóch złodziejaszków pracuje za grosze w jakimś podrzędnym barze, i marzy o jakimś wielkim skoku. Okazja nadarza się gdy pewnego dnia wpada do nich tajemnicza dziewczyna. Oferuje im niezłą kasę za mały napadzik. Szkopuł w tym że oni są na warunkowym, a robota jest w Anglii... Ale nie ma rzeczy niemożliwych dla ich nowej koleżanki. Trochę taki pastisz filmów o napadach gangstersko kryminalnych. Miejscami bardzo dobry, ale czasem aż prymitywnie głupi. Trudny do oceny. 6,5/10 Pan Idealny Martha nie ma szczęścia do facetów, jeden gorszy od drugiego, każdy kolejny łamie jej serce. Wszystko się zmienia gdy poznaje pana idealnego. Nie wie tylko że jej idealny jest płatnym mordercą... Sympatyczna nieco głupkowata komedia, ale warta obejrzenia. 7/10 Pan "Wypadek" Mike Fallon jest płatnym zabójcą, którego domeną są "wypadki" i "samobójstwa". Osiągnął już niemal perfekcję w tym fachu. Wraz z innymi płatnymi mordercami spotykają się w barze, który prowadzi jego mentor i nauczyciel tego ciężkiego fachu. Wszystko się zmienia, gdy zostaje zamordowana jego była dziewczyna. Mike obwinia o to kolegów po fachu, i zamierza się zemścić. Ktoś mógłby pomyśleć że to jakaś komedia, ale to całkiem solidny brytyjski akcyjniak. 7/10 Nigdy cię tu nie było Grubo ponad pół godziny czekałem aż film się rozkręci... no i się nie rozkręcił. Kilka podejść do niego robiłem, ale w końcu się zebrałem i dokończyłem. Nie wiem o co w nim chodziło. Film na podstawie powieści. 5/10 Tajemnice Manhattanu Kolejny film, który oglądałem na raty. Kiedyś zacząłem, ale po jakimś czasie wyłączyłem bo mnie nudził. Jakiś czas temu trafiłem na jakiś środkowy kawałek w tv i nawet mnie zainteresował. Postanowiłem obejrzeć w całości, i tak fifty-fifty się opłaciło. Nie jest zły, ale chwilami przynudza, a sztywny i wiecznie zmulony Brody strasznie drażni. Zupełnie nie pasuje do roli. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Marca 04, 2019, 13:00:27 To trochę zaległości ode mnie:
Dziewczyna w sieci pająka Krótko rzec można: syf, kiła i mogiła. Rozumiem, że są jakieś zawirowania z kręceniem dalszych części trylogii, w związku z tym chwycili się tej dopisanej przez Lagercrantza części. Tylko dlaczego zrobili z tego tak fatalny film. Nic tu nie jest dobre. Można było po prostu odwzorować akcję z przyzwoitej książki, ale nie twórcy postanowili zmienić fabułę w sposób idiotyczny. Multum naciągnięć, niedorzeczności itp. Akcja głupawa. No ogólnie kupy się to nie trzyma. Zatem nie można obejrzeć tego jako dobry film akcji, sensacyjniak. Czy fani serii mogą być zawiedzeni? Ależ pytanie, główna postać grana przez Claire Foy jest mało urzekająca, zero podejścia do kreacji, które stworzyły Rooney Mara i Noomi Rapace. Co gorsza, twórcy postanowili Mikaela Blomkvista uczynić młodszym niż Salander... A na koniec jeszcze napiszę, że momentami Fede Alvarez próbuje naśladować mocno nieudolnie styl Finchera. 2/10 i omijać szerokim łukiem. Miłość aż po ślub Głupawa komedia francuska komedia romantyczna, skrojona jak jak polska komedia romantyczna, scenariusz pełen dziur, śmiechu niewiele. 4/10 Julisz Taki komediodramat do obejrzenia. Poważne problemy potraktowane z lekkim humorem. Niby nic specjalnego, ale może urzec. 6/10 Zwyczajna przysługa Chcesz obejrzeć coś przyjemnego, momentami śmiesznego, coby Cię zaciekawiło i tak byś nie miał poczucia żenady? To możesz spokojnie zobaczyć Zwyczajną przysługę. Akcja filmu naprawdę wciąga i nie jest głupawa. Po prostu ogląda się z zaciekawieniem co będzie dalej, zwroty akcji co chwilę. Mi się podobał, nawet może bym rzekł, że bardzo, ale przede wszystkim było to pozytywne zaskoczenie. 7+/10 Kamerdyner No, muszę przyznać, że czekałem na taki film. Na przykładzie jednej rodziny pokazany jest los Kaszubów w czasach odzyskania przez Polskę niepodległości, przez konflikty z ludnością niemiecką i pomorski Katyń, aż do wkroczenia na te ziemie czerwonej zarazy. Właściwie wszystko opisał michax77 we wcześniejszym poście, ciężko się z nim nie zgodzić i należałoby przyklasnąć idei miniserialu, bowiem nawet te 2,5 godziny to za małe ramy na tę historię. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Marca 26, 2019, 10:59:56 Znów kilka filmów nadrobiłem.
Nad morzem Film w reżyserii Angeliny Jolie - taka nietypowa historia kryzysu małżeńskiego. Szczerze mówiąc, to niespecjalnie wiele się w nim dzieje. Po roku totalnie zapomnę o tym filmie, bo nie przykuł uwagi niczym ciekawym. O podobnej tematyce widziałem już ciekawsze filmy. 5/10 Johnny English: Nokaut Niestety, kultową postacią nie załata się braku pomysłów. Wszystko to już gdzieś widzieliśmy w zdecydowanie lepszej oprawie. Kilka zabawnych momentów, ale ogólnie nie porywa. 5/10 Plan B Kolejny film z gatunku średniaków. Scenariusz porwany, film bez specjalnego pomysłu. Obejrzeć i zapomnieć. Zdecydowanie więcej spodziewałem się po filmie Kingi Dębskiej. 5/10 Obdarowani Fajna bajeczka o specjalnie utalentowanej małej dziewczynce. I rozterka filozoficzna jakie ma być dzieciństwo i jak mają kształtować przyszłość dziecka "rodzice". Bardzo przyjemnie się ogląda, mimo że wie się, że średnio to realne. Ma film w sobie pewien ładunek magii. 7/10 Chata Dość niewiele jest takich filmów kręconych. Typowo chrześcijański, lekko moralizatorski. Ogólnie nie można się w żaden sposób przyczepić do realizacji filmu, wszystko jest należycie zrobione, zagrane itp. Ale fabułę każdy inaczej będzie odbierał, a nie jest ona szczególnie lotna. 6/10 i filmy oscarowe Czarne Bractwo Jak dla mnie Spike Lee jest reżyserem mocno rasistowskim, sprawnym oczywiście, ale tłucze taką propagandę, że ciężko to znieść. Moim zdaniem powinien się skupić na samej historii głównej, która jest dość śmieszna i ciekawa. Tymczasem przykładowo wszyscy czarni przedstawieni w filmie to kulturalni, wykształceni ludzie, natomiast biali (oprócz jednego, dwóch policjantów) to totalni idioci. Co jeden to gorszy przypadek. W pewnym momencie, to brzydnie. A i sam film oprócz tego też nie jest wystrzałowy. Fajny pomysł wyjściowy i zmarnowany potencjał. 5+/10 Pierwszy człowiek Szczerze mówiąc też spodziewałem się więcej. Niby to wszystko sprawne wykonane, ale tak bez duszy, bez jakiejś puenty. 6/10 No i film, który zdecydowanie mi się najbardziej podobał, czyli Narodziny gwiazdy Napracował się, oj napracował Cooper przy tej produkcji, napisał scenariusz, zaśpiewał, zatańczył, wyrecytował itp. I widać, że miał na to ideę. Zrobił się z tego dość mroczny dramat. Nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że wersja z Streisand była zdecydowanie lżejsza. Mimo że to ciężki film w warstwie tematycznej, to ogląda się go bardzo dobrze. Zazwyczaj nie trawię musicali, a tutaj te momenty są świetnie wpasowane. No i kapitalna Lady Gaga, idealnie pasuje do tej roli. Realizatorsko też fajnie, dobrze oddana atmosfera koncertów, no i bardzo dobra oprawa muzyczna. Nie będę ukrywać, że bardzo mi się film podobał, choć bywały też gorsze fragmenty - przykładowo z ojcem Ally. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 09, 2019, 14:25:22 Arctic (2018)
Znakomite kino surwiwalowe ze świetną fizyczną rolą Madsa Mikkelsena. Oprócz roli Madsa warto zwrócić uwagę na piękne zdjęcia Islandii udającej Arktykę oraz doskonałą muzykę. Ale nie mamy pokazaną tylko próbę przetrwania w ekstremalnych warunkach, bo film też opowiada o człowieczeństwie. Udało się stworzyć reżyserowi taki klimat, że odczuwa się razem z bohaterem mróz i warunki pogodowe, czuje się trud jego doświadczeń fizycznych. Ocena: 8/10. Destroyer (2018) Erin Bell była obiecującą agentką FBI, przed którą rysowała się świetlana przyszłość. Niemal dwadzieścia lat temu na skutek pewnego wydarzenia stoczyła się na samo dno. Znakomite połączenie mocnego kina sensacyjnego z dramatem psychologicznym ze świetną rolą Nicole Kidman.Bardzo dobre kino dla dorosłych. Ocena: 8/10 Shadow (2018) Ranny dowódca Yu zatrudnia sobowtóra, by podawał się za niego przed wszystkimi, też przed władcą, o czym wie tylko żona dowódcy. Ukrywający się Yu szerzy intrygi polityczne. Znakomity dramat kostiumowy w reżyserii Yimou Zhanga, znanego z takich filmów jak Hero, Dom latających sztyletów. Więc wiadomo czego się można po Cieniu spodziewać, czyli wysmakowanej wizualnie uczty, wspaniałych kostiumów i scenografii. Aktorzy dają popis na czele z Chao Dengiem w roli wodza i jego cienia. Warto obejrzeć dla świetnego aktorstwa, cudownej tradycyjnej chińskiej muzyki i przepięknych zdjęć, bo każdy kadr z tego filmu mógłby robić za obraz. Polecam nie tylko miłośnikom filmów Zhanga. Ocena: 8/10. Gongjak (2018) Rok 1993. Były oficer wojskowy pracujący dla południowokoreańskiego wywiadu działając pod przykrywką biznesmena dostaje misję zinfiltrowania laboratoriów jądrowych na komunistycznej Północy. Znakomite i trzymające w napięciu kino szpiegowskie skupiające się na grze pozorów, przekrętach i dialogach. Realizacja na najwyższym koreańskim poziomie, czyli reżyseria, zdjęcia, muzyka, aktorstwo, ale film nie byłby tak udany gdyby nie pierwszorzędnie rozpisany scenariusz. No i ta wspaniała ostatnia scena. Pierwszorzędne kino rozrywkowe inspirowane faktami. Ocena 8/10 Glass (2019) Ostatnia część trylogii M. Nighta Shyamalana to nie jest słaba produkcja jak z większości recenzji wynika. Podoba mi się pomysł by uczynić z głównych bohaterów poprzednich filmów (Unbreakable i Split) postacie, którym się wydaje, że mają supermoce pod wpływem traum i że to np. mania wielkości. Może to nie poziom znakomitej części pierwszej, Niezniszczalnego, ale wcale nie gorszy jest od części drugiej. Warto obejrzeć dla genialnego McAvoya i Samuela L. Jacksona, który gra inną rolę jak w większości filmów, bardziej subtelną. Oceniam Szkiełko na równi z częścią drugą. Ocena: 7/10. Spider-Man Into the Spider-Verse (2018) Wspaniała rzecz, nie mam się do czego przyczepić. Fabuła prosta, ale podobała mi się, a w paru miejscach dałem się zaskoczyć. Kiedy trzeba film bawi, humor działa za każdym razem, a kiedy trzeba to wzrusza. Każdy z aktorów dubbingujących jest świetny, ale ja bym wyróżnił Jake Johnsona w roli zmęczonego życiem Parkera i Nicolasa Cage w roli Spider Mana Noir. Ten film to spełnienie marzeń fanów komiksów i Spidera, bo dosłownie mamy ożywienie komiksu na ekranie. A co do samej animacji to mnie zachwyciła. W filmie tyle się dzieje że warto zrobić powtórkę, bo pewnie nie wszystko wyłapałem. Jest to tak dobra rzecz jak wynika z większości recenzji i opinii. Ocena: 9/10. The Highwaymen (2019) Historia dwóch Strażników Teksasu, którzy dostają zlecenie zabicia Bonnie i Clyde'a. Męskie kino w starym stylu, które można nazwać westernem, tylko że akcja dzieje się w latach 30-ych w USA. W rolach emerytowanych Strażników Teksasu Kevin Costner i Woody Harrelson, którzy tworzą świetny duet. Harrelson wnosi sporo humoru do filmu, choćby przez to jak reaguje na nowe techniki śledcze. Podoba mi się, że Bonnie i Clyde pojawiają się w epizodzie, film ich nie gloryfikuje. Morderstwa pokazywane są z oddali i jedynie zaznaczone jest jak byli popularni wśród biedoty, traktowani jak celebryci. Dobre kino drogi na 7/10. Jeden z niewielu dobrych filmów Netflixa. Dragged Across Concrete (2018) Detektywi Brett Ridgeman i Anthony Lurasetti zostają zawieszeni z powodu nieprzepisowego zatrzymania dealera narkotyków. 60-letni Brett ma dość takiego życia. Z więzienia zwolniony zostaje Henry, który chce zapewnić godziwą przyszłość niepełnosprawnemu bratu. Znakomity film Craiga S. Zahlera, znanego z tak dobrych filmów jak westernu/horroru Bone Tomahawk i sensacyjnego Bloku 99. Tym razem dostajemy połączenie kina sensacyjnego w stylu filmów z lat 70-ych, kina klasy B i filmów Tarantino. DAC ma coś też z seriali Davida Simona, czasami miałem wrażenie jakbym oglądał Prawo Ulicy. A ostatni akt to krwawy koszmar czyli to z czego Zahler jest znany, ale też nie epatuje aż taką brutalnością jak w poprzednich filmach. Są mocne sceny, ale jest ich mniej jak we wcześniejszych filmach. Jest to produkcja dla cierpliwych widzów, film ma typową leniwą narrację dla filmów Zahlera, a na dodatek trwa aż 158 minut, czyli do najkrótszych nie należy. Pewnie wielu będzie narzekać na długość, ale ja się w ogóle nie nudziłem, nie uważam by reżyser przesadził z długością. Dzięki temu każdy wątek jest odpowiednio wygrany, od pierwszych minut wciągnąłem się w ten nihilistyczny kryminał. Świetnie wypadli w rolach zawieszonych gliniarzy Mel Gibson i Vince Vaughn. W sumie to można ten film nazwać też buddy movie, ale bez śmieszkowania co sugerowały błędnie trailery, bo jest to mocne kino sensacyjne. Tony Kittles w roli Henry'ego też daje radę. A na drugim planie i w epizodach pojawia się sporo charakterystycznych i dobrych aktorów jak np. Udo Kier, Thomas Kretschmann i Don Johnson. A co do roli Johnsona to występuje tylko w jednej scenie, w której przekazuje bohaterom, że zostają zawieszeni, ale nawet w tej jednej scenie mocno zaznacza swój występ. Jest to też ciekawa scena na poziomie meta, jak kojarzy się różne afery z Melem Gibsonem. Bohaterowie mówią o rasizmie (jak wiadomo to zarzuca się Gibsonowi), o różnych nagraniach przez które ludzie są oceniani (nie wierzę że to nie jest nawiązanie do słynnego nagrania gdzie zwyzywał swoją dziewczynę, zwłaszcza że cały czas pokazywany jest Mel), że media wydają wyroki na ludzi zamiast sądów. Może nie dokładnie takie dialogi padły, ale sens zachowałem. Scena jest też ciekawa na poziomie takim, że Johnson i Gibson w latach 80-ych to były gwiazdy kina akcji. Mamy scene gdy naprzeciwko siebie siedzą kultowi gliniarze lat 80-ych czyli Martin Riggs z serii Zabójczej broni i Sonny Crockett z serialu Miami Vice. Sonny jest szefem Martina i on jest bohaterem, zrobił karierę, a stary Riggs jest zhańbionym gliniarzem. Przyznam, ze jest to dość sprytne zagranie ze strony reżysera na poziomie meta. Szkoda że Don nie miał więcej scen, zwłaszcza z Melem. Nie miałbym nic przeciwko, jakby Zahler w kolejnym filmie obsadził tych dwóch aktorów w rolach partnerów. DAC to był jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów 2019 roku ze względu na Mela Gibsona i reżysera. No i nie zawiodłem się. Zahler, który napisał też muzykę, stworzył kolejne znakomite męskie kino. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Maja 10, 2019, 11:49:47 Kilka filmów z tej listy mnie zaciekawiło.
Ja ostatnio bardzo mało oglądam, ale coś tam opiszę: Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach (2017) Niezwykle mnie ciekawi kto wydał kasę (i to zapewne niemałą), by zrobić ten film. Z drugiej strony zastanawiam się co mnie skłoniło do sięgnięcia po ten film. Z jednej strony rewolucja punkowa w wersji soft, a z drugiej obcy i wątek miłosny. Gdzieś jeszcze w tym wszystkim pojawia się Nicole Kidman. Dla mnie straszne bajdurzenie, dłużyzny, wtórność i ogólnie niezbyt to ciekawe - strata czasu. 3/10 Człowiek, który zabił Don Kichota (2018) Kolejny niezwykle wydłużony film, reżyser klepie kilka razy to samo. Naprawdę, ani to intrygujące, ani pomysłowe, ani nawet dobrze wykonane. Może jakby powyrzucać wtórności, to by się jakoś bronił, a tak to po prostu nuży. Mógłby być spokojnie 30 minut krótszy. 4/10 Dom zbrodni (2017) Kryminał, duch Christie - brzmi super. Niestety już wykonanie nie powala. Jakieś to takie miałkie jak i główny bohater. Trochę wyprany z emocji jest ten film. Niby staramy się rozwikłać zagadkę, ale na koniec odczuwamy rozczarowanie. Można obejrzeć. 6/10 Venom [2018] Jest nudno, sztampowo i nijak. Nawet Hardy zawodzi, a reszta planu nie ma co grać. Ot odhaczony kolejny film o superbohaterze. Realizacja też tyłka nie urywa, delikatnie mówiąc. 4/10 Odnajdę Cię (2018) Nawet ciekawy pomysł na poprowadzenie fabuły, takie nieschematyczne, niestety wykonanie takie nijakie, tanie. Mogłoby być lepiej. 5/10 Człowiek z magicznym pudełkiem (2017) Nie chwytam tego filmu, łącznie z ideą, przesłaniem czy co to tam miało być. Dla mnie słabizna. 3/10 Kto się boi Virginii Woolf? (1966) Ciężki w odbiorze film, bardzo teatralny. Generalnie można była się rozkoszować grą aktorską. Elizabeth Taylor i Richard Burton, a także George Segal robią świetną robotę. Wdowy Nawet nieźle się to ogląda, ale ma się uczucie niedosytu. Najbardziej z tego filmu zapamiętałem Cynthię Erivo. Cóż za odmiana w stosunku do Źle się dzieje w El Royale. Mam wrażenie, że należy zapamiętać to nazwisko. Sam film to połączenie dramatu z kryminałem i mam wrażenie, że został trochę źle wypośrodkowany, w związku z czym jest to takie dzieło, które chyba nie znajdzie wielu miłośników. Fabularnie niestety kuleje - nie jest dopięty na każdy guzik. Mam wrażenie, że można znacznie dopracować ten film. 6/10 Brud Nigdy nie lubiłem Motley Crue, a zawsze chciałem przeczytać książkę, by przekonać się jakie bezeceństwa wyczyniali muzycy. Film powstał chyba na fali filmów okołomuzycznych, po sukcesie Bohemian Rhapsody. Dobranie aktorów: jak dla mnie świetny jest Iwan Rheon jako Mick Mars (przy okazji zauważyłem, że to niezły gitarzysta jest, w tych kawałkach MC jest naprawdę sporo fajnych fragmentów), Daniel Webber jako Vince Neil też świetny. Douglas Booth jako Nikki Sixx i Machine Gun Kelly jako Tommy Lee też są nieźli, ale problem jest taki, że twórcom nie udało im się ucharakteryzować na starszych w żaden sposób, w związku z czym wraz z postępem lat nadal wyglądają jak gładkie nastolatki. Sam film rozpoczyna się moim zdaniem słabo. Wygląda jak parodia - najgorsza jest moim zdaniem scena, gdzie muzycy poznają Vince'a. Ale potem jest naprawdę przyzwoicie - poznajemy szaleństwa ekipy, ich stosunki, wszystkie przygody, aż po niesamowity zjazd muzyków. Wszystko to jest nieźle sklejone i interesujące. Są fajne sceny i śmieszne (Iwan Rheon oklaski) i jest dół. W każdym razie od pewnego momentu nie można się oderwać. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 10, 2019, 15:04:39 Kilka filmów z tej listy mnie zaciekawiło. Fajnie tylko, że po Twoich opiniach filmów do których się odniosę widzę, że nasze gusta filmowe są (chyba) całkowicie inne. Możliwe że żaden z nich Ci nie podejdzie tak jak mnie, ale mogę się mylić. Ale po kolei, napiszę o tych z którymi się nie zgadzam. Choć reszty nie widziałem. Człowiek, który zabił Don Kichota (2018) Kolejny niezwykle wydłużony film, reżyser klepie kilka razy to samo. Naprawdę, ani to intrygujące, ani pomysłowe, ani nawet dobrze wykonane. Może jakby powyrzucać wtórności, to by się jakoś bronił, a tak to po prostu nuży. Mógłby być spokojnie 30 minut krótszy. 4/10 Mnie się podobało, tak na 7/10. Tajemnicą nie jest że Człowiek który zabił Don Kichota to najbardziej pechowy film Terry?ego Gilliama, członka zespołu Monty Pythona i reżysera z ogromną fantazją, którego pierwszy klaps padł 19 lat temu i po kilku dniach produkcję wstrzymano. Film który wydawało się że nie powstanie, ale Gilliam postawił w końcu na swoim i stworzył film, który może nie dorównuje najlepszym dziełom montypythonowca jak 12 Małp, Brazil, Fisher King, ale to jest dobra produkcja. Dla mnie to jeden z lepszych ostatnich filmów Gilliama, a ostatnio w formie nie był. Choć pewnie wielu odczuje przynajmniej mały zawód, bo tak jest z filmami, które kręcone są przez tyle lat i rodzą się w takich bólach jak ten projekt. Polecam dokument z 2002 roku Zagubiony w La Manchy gdzie przedstawiono kulisy jednej z największych katastrof filmu, który wydawało się że nie powstanie. Zresztą po zakończeniu zdjęć pech filmu nie opuścił, bo doszło do walki sądowej jednego z producentów z reżyserem, którą Gilliam przegrał. Producent otrzymał pełnię praw do filmu. Żądał też odszkodowania od reżysera i całej ekipy pracującej nad filmem, którzy wg niego pracowali nad nielegalnym filmem i chciał powstrzymać film przed dystrybucją. Koniec końców film zadebiutował w kinach, ale gdyby tego było mało, to Gilliam przypłacił to zdrowiem, przeżył udar mózgu. Więc można powiedzieć, że Gilliam jest jak tytułowy bohater, który walczył ponad 20 lat z wiatrakami by w końcu film stworzyć. Można się zastanawiać czemu tak uparł się by nakręcić w końcu ten film, bo film nie okazał się opus magnum Gilliama, dziełem życia, tylko (lub aż) dobrym filmem. Inna sprawa, że moim zdaniem dzieła życia już wcześniej stworzył. Oczywiście sporo zmieniono w fabułę, by dostosować ją do dzisiejszych czasów (np. wątek terrorystów i Trump), ale też nie dostaliśmy historię Don Kichota, tylko historię reżysera, który pracuje nad filmem o Don Kichocie. Więc film świetnie się sprawdza na poziomie meta. Toby w czasie zdjęć w Hiszpanii przypomina sobie wydarzenia sprzed 10 lat, gdy stworzył w pobliskiej wiosce swój pierwszy studencki film gdzie obsadził we wszystkich rolach mieszkańców miasteczka. Powraca do wioski w której nakręcił debiut i przekonuje się jak życie mieszkańców diametralnie się zmieniło pod jego wpływem. Spotyka też starszego pana, którego obsadził w roli Don Kichota i któremu się wciąż wydaje że jest rycerzem, a reżysera bierze za giermka Sancho Pansa. Oprócz jak zawsze fantazyjnych pomysłów Gilliama i typowego dla niego absurdalnego i surrealistycznego klimatu oraz humoru, świetnej scenografii i kostiumów dużym plusem filmu jest główna obsada, czyli świetni Jonathan Pryce w roli rycerza i Adam Driver w roli bucowatego reżysera, którzy tworzą kapitalny duet. Venom [2018] Jest nudno, sztampowo i nijak. Nawet Hardy zawodzi, a reszta planu nie ma co grać. Ot odhaczony kolejny film o superbohaterze. Realizacja też tyłka nie urywa, delikatnie mówiąc. 4/10 Krytycy film zjechali a widzowie dopisali, bo odniósł ogromny sukces, sporo zarobił:) A ja jestem gdzieś po środku. Nie jest to aż tak zły film jak się mówi, ale też to nie jest dobra produkcja, tylko jeden wielki bałagan. Początek zapowiada horror sf, a później dostajemy coś na kształt buddy movie z dużą dawką humoru z duetem Eddie i Venom, a końcówka to jeden wielki efekt specjalny gdzie walczą dwa wielkie gluty ze sobą i nic nie widać. Film jedyne czym się broni to mój ulubiony aktor Tom Hardy, który miał dużo zabawy na planie. W końcu nie mruczy sobie niezrozumiale coś tam pod nosem i nie gra na autopilocie co ostatnio mu się zdarza, ale jest zasługą to też tego, że Eddie to przeciwieństwo postaci, które ostatnio grywa, czyli żaden bandzior, policjant, czy psychol tylko gra nieudacznika. Więc głównie za Hardyego postawię 5/10. Więc w sumie tutaj się zgadzamy co do oceny. Wdowy Nawet nieźle się to ogląda, ale ma się uczucie niedosytu. Najbardziej z tego filmu zapamiętałem Cynthię Erivo. Cóż za odmiana w stosunku do Źle się dzieje w El Royale. Mam wrażenie, że należy zapamiętać to nazwisko. Sam film to połączenie dramatu z kryminałem i mam wrażenie, że został trochę źle wypośrodkowany, w związku z czym jest to takie dzieło, które chyba nie znajdzie wielu miłośników. Nie zgadzam że nie znajdzie miłośników, ja prawie z samymi pozytywnymi ocenami i reckami Wdów się spotkałem. W sumie to mało komu się ten film nie podoba, przynajmniej w tych rejonach internetu gdzie ja zaglądam:) Dla mnie jest to trzymający w napięciu heist movie i chyba najlepszy Steve McQueena film ze świetnymi rolami Violy Davis, Michelle Rodriguez, Elizabeth Debicki (całkiem dobrze mówi po polsku i fajnie że gra naszą rodaczkę), Cynthii Erivo oraz Colina Farrella, a na drugim planie mamy m.in. Liama Nessona, czy dawno niewidzianego Roberta Duvalla. Miłym zaskoczeniem dla mnie była muzyka Zimmera, która brzmi bardzo nie zimmerowsko. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 10, 2019, 16:26:17 A ja się wypowiem w sprawie "Człowieka z magicznym pudełkiem". Rzeczywiście, trudno uznać ten film za udany. Mimo wszystko kojarzy mi się z hasłem "zmarnowany potencjał", bo fabuła - czy też raczej jej szkielet - może zaintrygować. Klimat też, pojedyncze sceny też się bronią. Wyszło jednak niezgrabnie, chaotycznie, może nawet bez sensu nieco - faktycznie trudno ten film zrozumieć ;) Ale seansu źle nie wspominam, może dlatego, że mam słabość do "Krakowskiego spleenu" :) Może sprzedać pomysł do Hollywood? Oni na pewno wszystko wyłożą :P
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Maja 10, 2019, 18:54:48 p.a., tylko że ja nawet niezbyt wiem co tam mamy sprzedawać ;)
michax77, ogólnie to aż tak bardzo te nasze oceny się nie różnią. Co do filmu Gillama, szczerze przyznam, że tak szczegółowo nie znałem tej historii. Niestety, moim zdaniem film jest przegięty i przez to nużący. Sceny są rozpostarte niemiłosiernie. Już wszystko jest jasne i klarowne i mamy do czynienia jakby z powtórzeniem ogranych scen. No ale to tylko moja opinia. Co do Wdów, to generalnie mi też się film podobał. A chodziło mi o to, że ten film nie będzie miał miłośników takich co film będą oceniać na 9/10 i zaliczać do swych ulubionych. Trochę taki film środka. I oczywiście zgadzam się, że aktorzy bardzo dobrze zagrali. Cytuj a końcówka to jeden wielki efekt specjalny gdzie walczą dwa wielkie gluty ze sobą i nic nie widać :hahaha: Nic dodać nic ująć :DTytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Maja 11, 2019, 17:45:11 Na pokuszenie (2017)
Ciekawa pozycja, ni to thriller, ni to dramat. Podczas wojny secesyjnej, ranny Jankeski żołnierz trafia do kobiecego internatu na terenie Konfederatów. Przerażone kobiety nie wiedzą co zrobić, jeśli wydadzą go żołnierzom, dostanie wyrok śmierci. Jeśli zostanie na terenie internatu, to nie wiadomo co będzie. Postanawiają go zatrzymać, i troskliwie się nim opiekują. Tak troskliwie, że zaczynają o niego rywalizować. Przystojny kapral podejmuje grę, ale nie wie jeszcze jaka jest jej stawka. Świetna gra aktorska. 6/10 Ostateczna rozgrywka (2018) To taka Szklana pułapka na stadionie piłkarskim. Dave Bautista w butach (w przeciwieństwie do Willisa) musi uratować stadion przed szalonym porywaczem-terrorystą z separatystycznej republiki Rosyjskiej poszukującemu brata, który zmienił tożsamość. Fabuła nie jest wyszukana, dużo akcji, obijania mord. Taka niskich lotów rozrywka. Do beznamiętnego obejrzenia jak znalazł. 6/10 Golem z Limehouse (2016) Londyn, 1880 rok. W portowej dzielnicy dochodzi do serii mordów. Policja nie ma żadnych tropów, i punktu zaczepienia. Do sprawy zostaje skierowany weteran inspektor John Kildare. Nie jest z tego powodu zbyt zadowolony, ale nie ma wyjścia. Nieźle się ogląda, bo historia jest ciekawa, ale z biegiem czasu trudno się połapać o co kaman. Scenariusz jest strasznie rwany i jakiś dziwny. Nie jestem pewny zakończenia. Widzę że jest nawet książka, trzeba sobie obczaić. 7/10 R.I.P.D. Agenci z zaświatów (2013) Trochę taki mix Facetów w Czerni, Robocopa i Uwierz w ducha. Zmarły glina trafia do wydziału gdzie służą inni zmarli policjanci. Mają za zadanie poszukiwać na ziemi ukrywających się zmarłych. Przez większość czasu po prostu głupkowaty, i trzeba bardziej traktować jako komedię niż cokolwiek innego. 7/10 Smak zemsty. Peppermint (2018) Tym razem dostajemy mix Odważnej, Życzenia śmierci, Punishera i setki innych filmów opartych na motywie zemsty. Ale ja takie filmy bardzo lubię, i chętnie się z nim zapoznałem. Riley North postanawia zemścić się na wszystkich, którzy doprowadzili to śmierci jej męża i córeczki. Znane i ograne? Niby tak, ale film i tak jest ciekawy. Szczególnie Jennifer Garner, która zagrała bardzo przekonująco. Do tego jeszcze doszedł rozbudowany wątek śledztwa, więc nie było źle. 7/10 Trzy billboardy za Ebbing, Missouri (2017) Zrozpaczona kobieta wynajmuje trzy bilbordy, by wyrazić swoje emocje, jakie nią targają. Jej córka została brutalnie zamordowana, a policja w jej przekonaniu nie robi nic, by znaleźć mordercę. Wywołuje to lawinę zdarzeń, w których główną rolę bierze posterunkowy Dixon. Nadpobudliwy gliniarz, który traktuje szefa jak ojca, traktuje wszystko bardzo osobiście. Wszystko wydaje się biec w pewnym kierunku, możemy już określić co sądzimy o postaciach, aż umiera szeryf... Dostajemy kolejny zwrot akcji, nowe wątki, a Dixon przechodzi zmianę osobowości. Niesamowity klimat, świetne postacie i kapitalna obsada. Harrelson miał małą rólkę, ale wykrzesał z niej 120%. Rockwell mnie zaskakuje od pewnego czasu w każdym kolejnym filmie. Wszystko świetnie skonstruowane, kapitalna obsada. 8,5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Maja 30, 2019, 14:01:54 Gentleman z rewolwerem (2018)
Robert Redford w swojej, jak zapowiedział, ostatniej roli. Historia niezwykłego złodzieja-gentelmena, który kilkadziesiąt razy uciekał z więzienia, i wracał do przestępczego procederu. Za każdym razem starał się podczas napadu zachować kulturę i czar. Film w gruncie rzeczy mógłby być ciekawy, gdyby twórcy zdecydowali się na coś. Bo na komedię kryminalną jest zbyt mało śmieszny, a na na coś mroczniejszego zbyt obyczajowy. Do tego denny Affleck zupełnie nie pasujący do tej roli. No i zbyt mało Glovera. Redford by też się mógł bardziej postarać. 6/10. 7 psychopatów (2012) Kolejny film, który do mnie nie trafił. Mam odczucia podobne do tych powyżej. Na komedię kryminalną wydaje mi się trochę za mało komediowy. Są żarty, ale takie wymuszone. Rockwell się bardzo stara, ale wydaje mi się że ani Farrell, ani Walken nie do końca kupili jego żarty i nie mogli mu zupełnie dorównać w tej kwestii. Można odnieść wrażenie, że każdy dostał inny scenariusz, jak ma zagrać swoją rolę. 6/10 Strażniczka (2018) Skrzyżowanie Życzenia śmierci, Odważnej, Smaku zemsty i jeszcze tak można wymieniać i wymieniać. Bita przez męża Sadie chodzi na spotkania grupy maltretowanych kobiet. Tam wybiera sobie jakąś ofiarę... i maltretuje jej męża. No tak. Urocze. Film jest strasznie dziwnie nakręcony, zaczyna się tak o z niczego, później w mordę tu, w mordę tam, bez ładu i składu. Zabrakło mi jakichś retrospekcji, wyjaśnienia pewnych kwestii, których trzeba się domyślić. Film ratuje świetna Olivia Wilde, która wycisnęła z tej roli chyba więcej niż mogła. 5/10 Monsters and Men (2018) Dość ciężki film, muszę powiedzieć. Na początku poznajemy bohaterów, a później dzieje się coś, co powoduje zmiany ich w życiu. Totalnie niewytłumaczalne zabójstwo czarnoskórego mężczyzny podczas przeszukania, zmienia życie kilku osób. W tym momencie film dzieli się na trzy segmenty. Każdy jest właściwie bez zakończenia, i jakiegoś wyjaśnienia. Ot twórca przedstawia nam urywek z życia każdej z tych osób. Nie trafił do mnie specjalnie, ale nie jest zły. 6/10 Gang Story (2011) Momon Vidal za młodu razem ze swoją szajką napadał na banki, rabował i mordował. W końcu stał się kimś w rodzaju przywódcy, i wraz ze swoim przyjacielem Serge Suttelem doszli do samego szczytu półświatka. Ale w końcu fart się skończył, i trafili do pudła. Momon po wyjściu z więzienia postanowił porzucić przemoc, i ustatkował się. Jego najbliższy przyjaciel zapadł się pod ziemię. Gdy po latach nieoczekiwanie wraca, wracają też niewygodne pytania i uśpieni wrogowie. Momon będzie musiał wrócić do gry i pobrudzić sobie ręce. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 30, 2019, 16:59:18 Gentleman z rewolwerem (2018) Robert Redford w swojej, jak zapowiedział, ostatniej roli. Historia niezwykłego złodzieja-gentelmena, który kilkadziesiąt razy uciekał z więzienia, i wracał do przestępczego procederu. Za każdym razem starał się podczas napadu zachować kulturę i czar. Film w gruncie rzeczy mógłby być ciekawy, gdyby twórcy zdecydowali się na coś. Bo na komedię kryminalną jest zbyt mało śmieszny, a na na coś mroczniejszego zbyt obyczajowy. Do tego denny Affleck zupełnie nie pasujący do tej roli. No i zbyt mało Glovera. Redford by też się mógł bardziej postarać. 6/10. Dla mnie to przeurocze kino w starym stylu na 7+/10. Redford emanuje szarmanckim humorem i radością życia w roli marzyciela, który od dziecka pozostaje sobą. Oprócz Redforda, który nie stracił nic ze swojego uroku i charyzmy równie dobra jest Sissy Spacek w roli starszej pani z którą się zaprzyjaźnia - dziwne że o niej nie wspomniałeś. Mają kapitalną chemię i to dzięki tej dwójce film jest tak dobry, ale to też produkcja, która ma kilka warstw. Jest to też hołd dla Redforda. Jest pełno nawiązań do jego filmografii jako aktora i reżysera poczynając od napisu na początku filmu czyli to wydarzyło się mniej więcej naprawdę, który jest cytatem z filmu Butch Cassidy i Sundance Kid, są pokazane sceny z innych filmów aktora, itd. W jednej scenie mówi do Spacek, że chciałby przed śmiercią nauczyć się jazdy konno, a w końcówce jedzie na koniu, bez żadnej nauki. A wszyscy dobrze wiemy, że kto jak kto, ale Robert Redford umie jeździć konno. Nie mógł wybrać sobie lepszego filmu na pożegnanie jak Gentleman z rewolwerem, aby przejść na aktorską emeryturę. Chociaż jak się tak zastanowić to nie był ostatni film Redforda, bo miał jeszcze cameo w jednym z największych hitów tego roku. Mogę powiedzieć że jestem fanem reżysera tego filmu, który jeszcze nigdy nie zawiódł mnie. Stworzył wcześniej znakomity dramat o stracie (choć niektórzy sądzą błędnie, że to horror), czyli A Ghost Story z Affleckiem i Rooney Mara i przeurocze kino przygodowe/ fantasy dla całej rodziny czyli Petes Dragon. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 30, 2019, 17:36:39 7 psychopatów (2012) Kolejny film, który do mnie nie trafił. Mam odczucia podobne do tych powyżej. Na komedię kryminalną wydaje mi się trochę za mało komediowy. Tylko widzisz, to film Martina McDonagha. In Bruges też nie było typową komedią kryminalną w duchu Guya Ritchie'ego, i tam był obecny dramatyczny pierwiastek. Faktem jest, że "7 psychopatów" jest filmem bardziej chaotycznym, niesfornym i chyba najsłabszym w dorobku tego twórcy. Ale daj Boże każdemu taki "najsłabszy" film. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Czerwca 09, 2019, 14:52:46 Pogrzeb w Berlinie (1966)
Odpowiedź na Bonda, od tego samego producenta. Druga część trzytomowej serii, do której po trzydziestu latach dokręcono dwie kolejne. Historia brytyjskiego agenta Harrego Palmera, który ma za zadanie pomóc przedostać się sowieckiemu pułkownikowi ze wschodu na zachód. Harry Palmer jest zupełnym przeciwieństwem Jamesa Bonda. Cyniczny, mrukliwy znudzony swoją profesją, nie jest zbyt urodziwy. Film dość wolno się rozkręca, ale jest całkiem spoko. 7/10 Brawurowe porwanie (1975) Po całkiem przyzwoitym początku, dostajemy niemal godzinny zapychacz o niczym, by w końcu przekonać się co znaczy to brawurowe porwanie. Strasznie słaby film, którego nawet na podglądzie nie chce się oglądać. 4,5/10 Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj (2008) Znów się okrutnie zawiodłem. Nie zajarzyłem zupełnie o co chodzi w tym filmie. Jak dla mnie cienko zagrali Farrell i Gleeson, co dodatkowo jeszcze zabiło akcję. Dopiero wkroczenie Fiennesa trochę rozruszało ten nudny klimat, ale jak dla mnie za mało. Emocjonująca końcówka trochę ratuje, ale... 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 09, 2019, 15:06:30 Ja rozumiem, że In Bruges to specyficzne kino, ale zarówno Gleeson, jak i Farrell są tu świetni. Dla tego drugiego to chyba zresztą rola życia.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Machno on Czerwca 09, 2019, 18:13:31 Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj (2008) Znów się okrutnie zawiodłem. Nie zajarzyłem zupełnie o co chodzi w tym filmie. Jak dla mnie cienko zagrali Farrell i Gleeson, co dodatkowo jeszcze zabiło akcję. Dopiero wkroczenie Fiennesa trochę rozruszało ten nudny klimat, ale jak dla mnie za mało. Emocjonująca końcówka trochę ratuje, ale... 5/10 heh, jak dla mnie właśnie Fiennes był przeszarżowany, a Farrell i Gleeson stworzyli świetne kreacje :) siłą filmu są dialogi, nie strzelaniny Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 09, 2019, 18:17:00 Siłą kina obu braci McDonagh są dialogi :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 23, 2019, 22:48:09 Alita: Battle Angel (2019)
Pomimo średnich recenzji krytyków i dziennikarzy miałem nadzieję na dobrą rozrywkę, bo większość opinii od zwykłych widzów jest raczej na plus. A mam mieszane uczucia co do Ality. Od razu powiem, że to co wszyscy chwalą to prawda, w tych elementach jest dobrze. Więc jeśli chodzi o główną bohaterkę, to jest świetnie wykreowana, nie przeszkadzają duże oczy, Rosa Salazar daje bardzo radę w tej roli, tak samo świat jest ciekawy i chciałoby się go poznać jeszcze lepiej. To jest na plus, podobnie jak wszystkie sceny akcji, które są mocne i brutalne. Cyborgi nie mają krwi, czyli można pokazywać sceny np. rozrywania ciał, urywania głów, i takie sceny przejdą w PG -13, jeśli nie jest pokazany rozrywany człowiek. A jak zginął pies to kamera uciekła i to pokazuje jaką absurdalną polityką się w USA kierują w przypadku kategorii wiekowych:) Czuć w scenach akcji klimat filmów Jamesa Camerona z lat 80 i 90, który jest producentem i scenarzystą. Ale niestety jest też nieszczęsny wątek romantyczny, który przynudza okropnie. Nie miałbym problemu z tym wątkiem, jakby nie był aż tak istotny, ale jest i to całe love story wybijało mnie z filmu. Dosłownie przysypiałem na melodramacie, a budziłem się gdy Alita kopała tyłki cyborgom, bo to było coś na co się patrzyło z prawdziwą przyjemnością. Niestety film się zakończył tak jakby Cameron i Rodriguez byli pewni, że powstanie ciąg dalszy. Jest to wkurzające, bo mimo narzekania na sporo rzeczy, to chętnie obejrzałbym ciąg dalszy, ale nie wiadomo czy powstanie. Byłem pewien, iż minęła moda na planowanie całej franczyzy przed premierą pierwszego filmu i zakładania z góry sukcesu. Więc trochę się czuję tak jakbym obejrzał pilota serialu, którego nie wiem czy doczekam. Trochę podniosę ocenę za Rose Salazar/Alitę i sceny akcji, ale powinienem dać mniej temu ukochanemu projektowi Jamesa Camerona, który chciał zrealizować od 20 lat, ale w końcu oddał twórcy Desperado zajęty kolejnymi częściami Avatara, choć i tak nadzorował produkcję co widać. Ocena: 6/10. Avengement (2019) Jeden z lepszych ostatnich filmów ze Scottem Adkinsem, którego uwielbiam, choć nie ma tutaj tak wymyślnej choreografii, jak np. w Ninja 2 czy cyklu o Boyce, tylko są to bójki w bliskim kontakcie, bez miejsca na gimnastyczne popisy. Film jest też bardzo brutalny jak na filmy Adkinsa, pewnie dlatego, że to produkcja angielska. Anglik gra tym razem drobnego złodziejaszka, który zostaje wrobiony przez swojego brata ? gangstera i trafia do więzienia. W zakładzie karnym codziennie więźniowie próbują go zabić, więc Cain aby przeżyć postanawia każdy dzień w kiciu traktować jak pole walki. No i dzięki temu zamienia się w bezwzględną maszynę do walki i zabijania. Po śmierci mamy ucieka z więzienia i postanawia zemścić się na bracie. Aktor musi tęsknić za Boyką, choć wraca do tej roli w kolejnych odsłonach cyklu, bo główny bohater bardzo przypomina rosyjskiego zawodnika, nie tylko z zachowania, ale też z wyglądu, tylko Cain wygląda jeszcze paskudniej. Dobre angielskie mordobicie, ostre, brutalne, ale też jest sporo humoru przez co kojarzył mi się trochę film z pierwszymi filmami Guya Ritchiego. Ocena: 7/10. Deadwood The Movie (2019) Deadwood: Film to produkcja, której lepszym tytułem byłoby Deadwood ? finał serialu, bo tym jest film HBO nakręcony 13 lat po tym jak stacja skasowała jeden z najlepszych swoich seriali. Jeśli nie oglądaliście serialu to nie macie nawet po co zasiadać do filmu, bo to będzie dla Was produkcja może nie tyle niezrozumiała, co nie wywołująca emocji, bo nie poznaliście Ala Swearengena, Setha Bullocka i świata stworzonego przez Davida Milcha w jednym z najlepszych westernów. Jeśli nie znacie serialu to będzie nudna produkcja, zwłaszcza w pierwszej połowie, gdzie mamy główny wątek, ale dużo wraca się do przeszłości, sporo scen z serialu jest dodanych. Jest to dobre zakończenie 3 serii i całego serialu. Nie wierzę by powstał kolejny sezon/film, bo ciężko było zebrać całą ekipę razem po tylu latach na jeden film, zgrać terminy wszystkich w jednym czasie. A poza tym twórca serialu to schorowany człowiek, któremu coraz ciężej idzie pisanie jak sam przyznał w jednym z wywiadów. Więc ja cieszę się z tego co dostaliśmy, bo nie każdy skasowany serial przedwcześnie i bez zapowiedzi dostaje po latach swój finał. Jedyna wada to taka, że film jest za krótki, trwa niecałe 2 godziny, a moim zdaniem powinien trwać z minimum trzy godziny, by każdy z wątków wybrzmiał odpowiednio dobrze. Oprócz Iana McShane?a i Timothy Olyphanta mamy też ze starej ekipy Brada Dourifa, Molly Parker, Kim Dickens, Anne Gunn, Paule Malcomson, Robin Weigert, Johna Hawkesa, Daytona Callie, Williama Sandersona (gdziekolwiek go widzę to w każdej roli przypomina mi J. F. Sebastiana z Blade Runner Scotta), a nawet wraca Keone Young w roli Wu. Z oryginalnej obsady nie ma Titusa Wellivera, który nie mógł wrócić ze względu na zobowiązania na planie serialu Bosch i Powersa Boothe?a, który zmarł w 2017 roku. Ale nawet jak aktorzy co niektórzy pojawiają się dosłownie na chwilę, to podobnie jak w serialu grają tak charakterystyczne postacie, że zapamiętuje się ich występ. Choć moim zdaniem film należy do dwóch aktorów. Przede wszystkim do Olyphanta, którego uważam za średniego aktora, ale świetnie wypada w rolach stróżów prawa, zwłaszcza takich jak tutaj wściekłych bohaterów, którzy sami egzekwują prawo i sami decydują co jest prawem. No i Gerald McRaney w roli Hearsta, którego chyba każdy kojarzy z 3 serii Deadwood, jaka to była kapitalna postać i podobnie jest w filmie. Nie zapomniałem o Ianie McShane, który jak zawsze dobrze gra, to jego nazwisko chyba najbardziej wypłynęło dzięki serialowi. Jest to świetny aktor, który nigdy poniżej dobrego poziomu nie schodzi, ale nie ma tak popisowych scen, jak dwójka panów wyżej wymienionych. Może też dlatego nie ma tak popisowych scen jak w serialu, bo McShane gra przygaszoną wersje Ala, nie takiego bohatera jakiego znam z serialu, tylko starszego. Choć oczywiście rzuca co trochę cocksuckerami, które u Ala brzmią jak poezja. Oczywiście mamy, tak jak w serialu, kwieciste dialogi, które ciężko przetłumaczyć na polski. Nie mówię o wulgaryzmach, których jest więcej jak w filmach Pasikowskiego z lat 90, tylko to jak te dialogi brzmią, jak są skomplikowane. Przyznam, że mi szkoda tłumaczy serialu i filmu. Ciężko przełożyć dialogi Milcha na język polski, by brzmiały dobrze i sensownie, aby widz zrozumiał sens wypowiedzi, a jeszcze mają brzmieć kwiecisto i poetycko, nawet jak przetykane są wulgaryzmami. Jedyna różnica jaką zauważyłem w filmowym finale w porównaniu z serialu to coś czego raczej u Milcha wcześniej nie było, czyli czasami pojawia się ckliwość i sentymentalizm co do niektórych postaci, to jak ich potraktował ostatecznie. Widocznie ostatnie lata życia i choroba Milcha spowodowały, że pojawił się w jego twórczości sentymentalizm. Nie mówię, że to jest wada, mnie to nie przeszkadza, ale przyznam, że zaskoczyła mnie taka zmiana u niego. Finał niepozbawiony wad, ale na tyle dobry, że cieszę, że powstał, choć trzeba było czekać 13 lat. I powtórzę, że to film tylko i wyłącznie dla widzów zaznajomionych z serialem, dla reszty będzie produkcją bez sensu, to tak jakby oglądać finał serialu nie oglądając żadnego wcześniejszego odcinka/sezonu. Ocena: 7/10. Il Primo Re (2019) Włoski film poświęcony Romulusowi i Remusowi, braciom, którzy przyczynili się do założenia Rzymu. Ale nie jest to film przedstawiający wersję znaną z mitów i legend, czyli z udziałem bogów, wychowaniem braci przez wilczycę, tylko historia przedstawiona realistycznie. Oczywiście wierzenia i religie odgrywają ważną rolę, bo mamy świat w którym praktykowane są pogańskie kulty, a ludzie powierzają swoje wybory woli bóstwa, które identyfikuje się jako ogień. Film nakręcono w całości przy naturalnym świetle (np. słońce, ognisko, pochodnie) i wszystkie dialogi są w języku łacińskim. Ogląda się tą produkcję o założycielach Rzymu jak połączenie Apocalypto Mela Gibsona z The Revenant Innaritu. Film ma niesamowity klimat zbudowany przez fantastyczne zdjęcia i muzykę. Świetnie w rolach głównych sprawdzili się Alessio Lapice jako Romulus i Alessandro Borghi w roli Remusa (znany choćby z roli Ósemki w filmie i serialu Suburra). Jest to bardzo dobra produkcja opierająca się na klimacie, nie na scenach akcji, więc co niektórzy mogą się zanudzić, ale mnie klimat kupił od pierwszych minut filmu. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 23, 2019, 23:07:03 Shaft (1971)
Przed najnowszym Shaftem przypomniałem sobie oryginalny film z Richardem Roundtreem. Wiem jak to istotny film nie tylko dla kina blaxploitation, ale też hit lat 70-ych. Wiem jak to ważna postać dla czarnoskórej społeczności USA, którzy uważają detektywa Johna Shafta za swojego bohatera. Ja bym porównał głównego bohatera do Jamesa Bonda, a nie Brudnego Harry?ego, bo to postać na którą leci każda kobieta, nieważne jakiego koloru skóry jest dziewczyna, co pewnie dla wielu widzów w latach 70-ych musiał być duży szok. Może tego nie widać aż tak w części pierwszej, ale z fragmentów serialu i dwóch kontynuacji z lat 70-ych co widziałem na youtube, to w następnych przygodach Shaft przypominał przygody Bonda co wyśmiano w nowym Shafcie. W jednym z filmów Shaft trafia do Afryki i podrywa laski, a dziewczyny też lecą na detektywa. A co do pierwszego Shafta to jest typowe kino lat 70-ych, które cenię sobie choćby za brudny i prawdziwy klimat miasta, za realizm w filmach z tej epoki. Nie mam na myśli tylko kina blaxploitation, ale ogólnie filmy z lat 70-ych, jak np. Francuskiego łącznika Friedkina, gdzie miasto było często jednym z bohaterów. Oprócz znaczenia jakie film ma dla czarnoskórej społeczności to średni film z porządną rolą Roundtree. Zaskoczyło mnie, że sporo humoru jest, zwłaszcza w relacjach detektywa z jego kumplem gliniarzem. A poza tym świetna muzyka Isaaca Hayesa, ale nie mam na myśli, tylko rewelacyjnego głównego motywu, ale całą ścieżką dźwiękową co napisał. A genialny tekst, który śpiewa Isaac Hayes w Shaft Theme w zabawny sposób przedstawia charakter bohatera Harlemu, warto posłuchać dokładnie tekstu piosenki. Ocena: 5/10. Shaft (2000) Dopóki nie zobaczyłem trailera Shafta z 2019 roku nie wiedziałem, że Shaft z 2000 roku to nie jest remake z bohaterem przeniesionym do współczesności, ale spinoff, którego bohaterem jest John Shaft II, czyli siostrzeniec Johna Shafta, którego gra Samuel L. Jackson. Film sprzed 19 lat nie niszczy legendy oryginalnego Shafta, a nawet jest lepszą produkcją od filmu z lat 70-ych, który nie jest wybitnym filmem. Jest to typowy akcyjniak końcówki lat 90-ych i początku lat 2000-ych ze sporą dawką humoru. Oprócz Jacksona pojawia się sporo dobrych aktorów jak Christian Bale w roli rasisty, który zabił czarnoskórego chłopaka za co próbuje dopaść go John Shaft. Film powstał kilka lat przed Batmanami Nolana, ale nie zdziwiłbym się jakby dzięki tej roli dupkowatego syna bogacza dostał rolę Bruce?a Wayne?a. W sumie to często gra role dupków, ostatnio w Vice. Pojawia się też Toni Colette w roli świadka i Jeffrey Wright w roli gangstera, który podobał mi się najbardziej w roli gangstera. Cały film próbowałem przypomnieć sobie skąd go znam, a dopiero w końcówce załapałem się, że to Bernard z serialu Westworld. Szkoda, że gra ostatnio głównie role podobne do Bernarda, czyli smutasów i ponuraków, bo świetny był jako bandzior z dominikańskim akcentem. Miło było zobaczyć też aktorkę, której dawno nie widziałem, czyli Vanessę Williams. Zniknęła z kina w ostatnich latach, a uwielbiałem ją z 20 lat temu. Ocena: 6/10. Shaft (2019) Najnowszy Shaft dystrybuowany przez Netflixa to dla mnie najlepsza część z tych co widziałem. Więc nie zgadzam się z opiniami większości, że to najgorszy film o Shafcie i jeden z najgorszych roku. Jest to dobry buddy movie z fajnym duetem syna i ojca. Miłym zaskoczeniem jest Shaft Junior, bo w trailerze zapowiadał się na najgorszy element filmu. Tworzy fajną postać, nie jest tylko elementem komediowym filmu. Świetny jest Samuel L. Jackson, choć gra jak zawsze Jacksona, czyli rzuca sucharami i bluzgami, co nie miało miejsca w poprzednim filmie, a tutaj co trochę jakiś dowcip, często poniżej pasa, ale też sporo dobrego humoru jest. Zgadzam się że jest sporo żartów niepoprawnych politycznie i rasistowskich, niektóre nieudane, jak żarty z kobiet choćby, ale też sporo udanych jak żarty ze stosunku do broni, z FBI, żart z Fisburne?a. Richarda Roundtree jest mało, ale w przeciwieństwie do filmu z 2000 roku ma coś do roboty, a nie pojawia się gościnnie. Jedynie czego mi w filmie brakowało, to oryginalnego motywu muzycznego. Ocena 7/10. The Kid (2019) Rio zabija ojca w obronie własnej, który zatłukł na śmierć mamę. Ucieka razem z starszą siostrą, Sarą, przed wujkiem, który próbuje ich dopaść. W czasie ucieczki spotykają Billy the Kida i Patta Garretta. Przyzwoity western w reżyserii Vincenta D?Onofrio z dobrymi rolami Jake Schura i Leili George w rolach Rio i Sary. Ale ciekawszy jest drugi plan, bo w rolach Billy the Kida i Patta obsadzono Dane DeHaana i Ethana Hawke?a. Ale wszystkich bije Chris Pratt, czyli Star Lord ze Strażników Galaktyki, w roli wujka dzieciaków, czyli Granta. Nie dość, że go w ogóle nie poznałem, to jeszcze go tak ucharakteryzowali, że wygląda na potężniejszego jak jest. Dla mnie to najlepsza rola Pratta, chyba pierwsza w której mi się podobał. Gość budzi przerażenie. Fajnie, że pokazał, że potrafi grać coś innego, jak sympatycznych gości, a nie jechać typowym Prattem w każdym filmie. Może to nie idealny film, ale całkiem przyzwoity western. Ocena: 6/10. The Professor and the Madman (2019) Film o pracy nad oxfordzkim słownikiem języka angielskiego w XIX wieku w Anglii, przy którym pomagał skazany za morderstwo doktor William Minor. Myślałem, że zanudzę się na śmierć, bo jak można ciekawie pokazać drobiazgową pracę nad angielskimi wyrazami, szukaniem historii pochodzenia słów, a ogląda się film zaskakująco dobrze, trochę jak typowy patriotyczny i ku pokrzepieniu serc film Mela Gibsona. I chyba nie powinienem być zaskoczony, bo jest to film przez niego wyprodukowany i też gra jedną z głównych ról. Czuje się klimat filmów Gibsona w tej produkcji. Mel wciela się w szkockiego profesora Jamesa Murraya, a w roli skazanego za morderstwo obsadzono Seana Penna. Gibson pokazuje klasę aktorską, dobra kolejna rola po filmie Zahlera Dragged Across Concrete, nawet ma przemowę pod koniec, w której brzmi jak William Wallace w Braveheart, ale gwiazdą jest fenomenalny Sean Penn. Pewnie nie ma co liczyć na nominację za tą rolę do Oscara, bo nikogo nie obchodzi ta produkcja. Zresztą film przeleżał 2 lata na półce przez walkę Gibsona w sądzie z producentami. Oprócz Seana i Mela wyróżniłbym też świetną Natalie Dormer w roli wdowy, której męża zabił Minor, a na drugim planie sporo dobrych angielskich aktorów, jak np. Eddie Marsan, Steve Coogan. Warto zobaczyć dla ról aktorów i ciekawej historii, choć pozornie wydaje się nudna i zupełnie nie filmowa. Ocena: 7/10. The Professor (2018) Johnny Depp w roli tytułowego profesora, który dowiaduje się, że ma raka. Więc postanawia zmienić całe swoje życie. Film jak film, mógł to być lepszy komediodramat, ale pomimo dość niskiej oceny warto obejrzeć dla dobrej dramatycznej roli Deppa. A w ostatnim czasie to mało spotykane. Jest to teatr jednego aktora, który nie szarżuje, gra subtelnie. Polecam miłośnikom Deppa. Ocena: 5/10. The Wolf's Call (2019) Załoga okrętu podwodnego z napędem atomowym, wykonuje misję u wybrzeży Syrii. Gdy wszyscy bezpiecznie docierają do portu, okazuje się, że świat znajduje się na krawędzi wojny nuklearnej. Dowództwo otrzymuje wiadomość, że w stronę Francji zmierza pocisk z głowicą atomową. Szarpiący nerwy thriller polityczny, który w realistyczny sposób przedstawia jak może dojść do zagłady ludzkości. Polecam oglądać na jak najlepszym sprzęcie audiowizualnym, zwłaszcza dźwięk odgrywa istotną rolę w filmie. Jak dla mnie najlepszy film o okrętach podwodnych od czasu Karmazynowego Przypływu Scotta i Polowania na Czerwony Październik McTiernana. Ocena: 7/10. We Have Always Lived In the Castle (2019) Merricat, Constance i ich wujek żyją w izolacji po rodzinnej tragedii, jaka ich spotkała kilka lat wcześniej. Kiedy odwiedza ich kuzyn Charles zaczynają się psuć relacje w rodzinie. Co za dziwna mieszanka thrillera psychologicznego z gotyckim klimatem i dramatem rodzinnym, ale niestety film spłynął po mnie. Jeśli warto obejrzeć to dla Sebastiana Stana, Crispina Glovera, Taissy Farmigy i Alexandra Daddario, która zaskoczyła mnie pozytywnie swoją grą. Jak pewnie większość widzów pierwszy raz zobaczyłem ją w 1 sezonie serialu Detektywa i jej występ chyba na wszystkich zrobił wrażenie. Jej kariera opiera się na urodzie i niczym więcej, gra w komediach lepszych lub gorszych, filmach z Rockiem, a jeśli ma poważniejsze role to musiałem przegapić. No i okazało się, że to całkiem dobra aktorka, która nie musi w każdej roli grać swoim seksapilem i urodą. Ocena: 5/10. Captive State (2019) Dziesięć lat po kosmicznej inwazji na Ziemi rządzą Obcy, a większość jej mieszkańców pogodziła się z podbojem. Kierujący policją Chicago William Mulligan prowadzi śledztwo w sprawie działającej w podziemiu partyzanckiej organizacji Phoenix, która planuje dokonać zamachu podczas zbliżających się uroczystych obchodów rocznicy najazdu. Niby kolejne SF o podboju Ziemi przez kosmitów, ale bardziej jest to niszowa produkcja przypominająca film jaki mógłby nakręcić Paul Verhoeven w latach 80-ych (choć oczywiście nie jest aż tak brutalny jak dzieła Holendra) albo Neill Blomkamp, reżyser Dystryktu 9. Sporo scen z kosmitami dzieje się w nocy, niedoświetlone, by ukryć nie za wysoki budżet, ale film nadrabia klimatem, bo ogląda się jak produkcję o walce ruchu oporu z okupantem, tylko ludzkiego wroga zastąpiono kosmitami. Film jest świetnie zmontowany, wyreżyserowany przez Ruperta Wyatta (najlepiej znany z Genezy Planety Małp z 2011 roku), ma bardzo dobrą muzykę podbijającą napięcie. Pomimo dużej ilości bohaterów idzie się połapać w fabule i co się dzieje, nawet jak sporo akcji dzieje się w nocy, za co brawa dla twórców. No i dobrze zagrany przez większość aktorów na czele z Johnem Goodmanem, który gra intrygującą postać. Ciężko rozgryźć do końca o co chodzi Mulliganowi i za to brawa się należą, kolejna świetna rola w ostatnich latach. Nie wiem czemu ta produkcja spotkała się z takim hejtem, może ma to związek z wymową filmu, bo twórcy walą wprost z przekazem, ale szczerze to mam gdzieś jeśli film sprawia mi frajdę jak w tym przypadku. Chętnie zobaczyłbym kontynuację. Ocena: 7/10. Hellboy (2019) Po negatywnych recenzjach reebotu w reżyserii Neilla Marschala, którego lubię za Dog Soldiers i horror Zejście, spodziewałem się chały nieoglądalnej, a okazał się to film średni z fajnymi momentami (wątek z Babą Jagą, duży świniak, scena z olbrzymami) wymieszanymi ze słabymi. Miło jestem zaskoczony Davidem Harbourem, najlepiej znany z roli Hoppera w serialu Stranger Things, który pomimo charakteryzacji stworzył jakąś postać. Wiadomo że Perlman to jedyny Hellboy, ale Harbourowi nie można nic zarzucić, a jeśli już można się czegoś czepiać to bardziej jak ta postać została napisana, bo głównie się drze i wrzeszczy na wszystkich. Wyciągnął z tej roli ile mógł i chętnie zobaczyłbym go w tej roli w kolejnych filmach. Gdzieś tak do sceny gdy poznaje swoje przeznaczenie ogląda się całkiem dobrze, a później film jest chaotyczny. ale ogólnie nie było aż tak źle jak myślałem. Do najgorszych filmów roku daleko, jak 99.9% opinii głosi, jest to po prostu średniak z fajnymi momentami. Ocena: 5/10. Hotel Mumbai (2018) Film oparty na tragicznych wydarzeniach, do których doszło w 2008 roku w Bombaju, czyli historia ataków terrorystycznych w Indiach, głównie skupiając się na ataku na tytułowy hotel. Mocne, szarpiące nerwy kino ze świetnymi rolami Dev Patela, Jasona Isaacsa, Armie Hammera, Nazanin Boniadi, Anupama Khera. Twórcy tej produkcji postawili na dramaturgię, a nie na wierność historyczną, to nie jest dokument, tylko film pokazujący indolencję ówczesnych służb specjalnych, ale też ludzki heroizm i słabość w tego typu sytuacjach. Bardzo polecam, ale zaznaczam, że film jest bardzo sugestywny, wywołuje u widza mocne emocje. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Sierpnia 21, 2019, 17:35:37 Mechanik (1972)
Klasyczny film z Charlsem Bronsonem. W opiniach wielu, uważany za jeden z lepszych. Płatny zabójca Arthur Bishop zamierza wycofać się ze swojej wątpliwej chluby profesji. Chce wykonać ostatnie zadanie, i resztę życia spędzić w spokoju. Klasyka kina akcji ze świetnym zakończeniem. 8/10 Bez śladu (2018) Film luźno opiera się na prawdziwej historii zaginięcia trzech latarników, która wydarzyła się w grudniu 1900 roku u wybrzeży Szkocji. Narosło wiele legend i domysłów na ten temat, ale nigdy nie rozwikłano tej tajemniczej sprawy. Swoją wersję wydarzeń przedstawił też Peter May w książce Na szlaku trumien. Co do filmu, to do połowy a nawet trochę więcej, jest bardzo dobry, ale stopniowo idzie w kompletnie absurdalnym kierunku, a zakończenie mnie kompletnie rozwaliło. 6/10 Akt odwagi (2012) Film również oparty na faktach, i co ciekawe wystąpili w nim prawdziwi żołnierze jednostek specjalnych. Widać to w filmie, bo cały czas ma się pewne wrażenie sztuczności. A może właśnie realizmu, bo sztuczne są pozostałe wojenne? Film chwilami jest dobry, ale dużymi momentami ociera się o przeciętność. Rażą dłużyzny, które powodują senność. 6/10 Harry Brown (2009) Kolejny film z "universum" Życzenia śmierci. Harry Brown, były żołnierz mieszka sobie spokojnie w opanowanej przez młodociany gang dzielnicy. Nie szuka kłopotów, i stara się wszystkie możliwe problemy omijać z daleka. Gdy jego przyjaciel mówi mu o terroryzujących go gówniarzach, ignoruje to i sugeruje mu wezwanie policji. Wszystko zmienia się, gdy ten zostaje zamordowany. Dalej akcja idzie w wiadomym kierunku. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 27, 2019, 09:12:04 Mechanik (1972) Klasyczny film z Charlsem Bronsonem. W opiniach wielu, uważany za jeden z lepszych. Płatny zabójca Arthur Bishop zamierza wycofać się ze swojej wątpliwej chluby profesji. Chce wykonać ostatnie zadanie, i resztę życia spędzić w spokoju. Klasyka kina akcji ze świetnym zakończeniem. 8/10 Akurat wczoraj oglądałem. Nie wiem, coś mi w tym filmie zgrzyta. Nade wszystko nie odniosłem wrażenia, że on się chce z tej profesji wycofać ;) Nigdzie nie jest to powiedziane wprost, są co najwyżej sugestie, że robi się trochę za stary i za nerwowy do tej roboty. I zmęczony. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Ps. Inna sprawa, że realizacyjnie film się nieco zestarzał. A prawdziwym koszmarkiem jest scena z pojedynku karate :D Drugi Ps: otwierająca, kilkunastominutowa i pozbawiona dialogów scena jest za to znakomita :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Września 03, 2019, 13:44:30 Półmrok (1998)
Newman, Sarandon, Hackman, Witherspoon i jeszcze kilka innych znanych aktorów w ciekawym filmie z końca lat '90. Harry Ross, były policjant i prywatny detektyw pomieszkuje sobie u małżeństwa aktorów. Czasem wykona dla nich jakąś robótkę, jak odnalezienie ich niegrzecznej córeczki. Czasem też pogra w karty z Jackiem Amesem, a czasem poflirtuje z Catherin. W prawdziwe kłopoty wpadnie dopiero gdy zgadza się dostarczyć pewnym ludziom pewną paczkę... Kryminalna historia może nie jest zbyt wyszukana, ale tym razem bardziej uwagę zwraca gra aktorska, która jest na bardzo wysokim poziomie, i tajemnicza atmosfera jaka otacza cały ten film. 7/10 Johnny English: Nokaut (2018) Jak ktoś oglądał dwie poprzednie części, to nie będzie niczym specjalnie zdziwiony. Fabuła jest bardzo podobna i niczego nowego właściwie nie ma. czerpie pełnymi garściami z Bondów i innych szpiegowskich filmów. Kilka razy można parsknąć śmiechem, więc lepiej nie oglądać wieczorem, gdy ktoś śpi. Lekka głupia komedia zlewająca się z poprzednimi. 6/10 Zaginiona żona (2017) Historia luźno oparta na prawdziwych wydarzeniach. Robert Durst, syn majętnego dewelopera z Nowego Jorku, podejrzewany jest o zabicie trzech osób, choć niczego do tej pory mu nie udowodniono. Jego pierwsza żona zaginęła w 1982 roku. Film jest próbą wyjaśnienia tej własnie zagadki. Film trochę taki w stylu jakichś melodramatów Danielle Steel czy Nory Roberts. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 21, 2019, 16:25:58 Ad Astra (2019)
Spore rozczarowanie. Trailery według mnie zapowiadały w najgorszym wypadku widowisko naładowane akcją a w najlepszym film kalibru "Grawitacji"... Oba założenia były błędne :D Film jest tylko momentami efektowny... reszta to wypełnione narracją obrazki pustego kosmosu. Historia mnie kompletnie rozczarowała... rozumiem, że dla głownego bohatera to miała być wyprawa w głąb siebie i pogodzenie się z trudnym losem, gdy go ojciec zostawił i poleciał szukać UFO... Ale zamiast lecieć za tatusiem w kosmos mógł iść do dobrego psychologa i na to samo by wyszło :P 6/10 za ładne obrazki. Ostatnio mam fazę na nowe produkcje Disneya i tak na tapetę poszły trzy filmy: Mary Poppins Returns - tylko dla fanów musicali... i Emily Blunt (p.a. ;) ). Za kamerą Rob Marshall czyli wydawałoby się spec od gatunku... ale tak naprawdę w całym filmie bardzo podobały mi się tylko ze dwie, trzy sceny. Reszta była wyjątkowo nijaka. 6/10 Dumbo - powinienem ten film zjechać... ale nie mam serca. Oryginał pozostawił za duże spustoszenia mojej psychice i po prostu już się będę zawsze rozczulał jak zobaczę te przytulające się słonie :haha: Ale tak naprawdę najlepsza rzeczą w tym filmie jest genialna scenografia, cała reszta leży. 6/10 Najlepszy ze stawki okazał się... Aladdyn. Tu z kolei scenografia była może zbyt plastikowa ale cała reszta wyszła bardzo przyzwoicie. Piosenki krótkie, dużo akcji, humoru i fajne efekty specjalne. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 21, 2019, 18:43:25 Ad Astra (2019) Spore rozczarowanie. Trailery według mnie zapowiadały w najgorszym wypadku widowisko naładowane akcją a w najlepszym film kalibru "Grawitacji"... Oba założenia były błędne :D Filmu jeszcze nie widziałem, ale ja po trailerach spodziewałem się filmu w stylu Odysei kosmicznej Kubricka, ostatnich filmów Terrence Malicka, takich jak Drzewo życia, czy Interstellar, który bardzo lubię mimo wad. Ale ja ogólnie lubię takie ambitne nudne SF w kosmosie, więc mi pewnie podejdzie. No i jak czytam opinie na innych forach oraz recenzje to jest w takim stylu jakiego się spodziewałem czyli żadna Grawitacja, którą można nazwać surwiwalem w kosmosie, ale te snujowate, ambitne SF mówiące o wielkich rzeczach:) Słyszałem też porównania z Czasem Apokalipsy, oraz oczywiście o inspiracji Jądrem Ciemności Conrada, którą inspirował się Coppola w swoim klasyku. Mary Poppins Returns - tylko dla fanów musicali... i Emily Blunt (p.a. ;) ). Za kamerą Rob Marshall czyli wydawałoby się spec od gatunku... ale tak naprawdę w całym filmie bardzo podobały mi się tylko ze dwie, trzy sceny. Reszta była wyjątkowo nijaka. 6/10 Ja oceniam na 5/10. Bardzo lubię musicale, zwłaszcza z ostatnich kilkudziesięciu lat (np. genialne Moulin Rouge), ale klasycznymi też nie pogardzę, tak jak w tym przypadku. Jest to kontynuacja filmu z lat 60-ych(szczerze to chyba nie widziałem), którą stworzył jeden ze specjalistów od musicali, czyli Rob Marshall. No i stworzył kino wyglądające jak sprzed sześciu dekad i film nad którym unosi się duch Gena Kellyego. Co do uroczej Emily Blunt, to wypadła idealnie w tytułowej roli. Fajnie zobaczyć aktorkę w roli gdzie się uśmiecha, szarżuje, śpiewa, a nie gra znowu smutasa. Widać jaką miała frajdę na planie. Nie dziwię się, że dla wielu jej fanów, to jedna z jej najlepszych, jeśli nie najlepsza rola w karierze. Dobra jest też gwiazda Broadwayu, czyli Lin Manuel Miranda. Ciekawy epizod ma Meryl Streep, jedna scena, ale kapitalna w swej absurdalności. Jest też Ben Whishaw, który tym razem nie gra geja, tak jak zawsze, ale męża co stracił żonę. Występuje też Colin Firth, ale niestety nie ma za wiele do grania. Jeśli warto obejrzeć to dla Bunt i Lin Manuela, którzy doskonale bawili się na planie, tryskają pozytywną energią, ale przyznam, że mnie trochę zmęczyło to magiczne show, choć doceniam wyobraźnię twórców i realizację. Dumbo - powinienem ten film zjechać... ale nie mam serca. Oryginał pozostawił za duże spustoszenia mojej psychice i po prostu już się będę zawsze rozczulał jak zobaczę te przytulające się słonie :haha: Ale tak naprawdę najlepsza rzeczą w tym filmie jest genialna scenografia, cała reszta leży. 6/10 Kolejny z remaków animacji Disneya, na który w ogóle nie czekałem (jedyny na który czekam to Mulan bo to będzie nie dosłowna kopia, tylko coś innego), choć doceniam oryginalny film. A Dumbo Burtona nie okazał się aż tak słabym filmem jak wszyscy głoszą. Może dlatego, że w sumie to jest kontynuacja animacji, a nie powtórka z rozrywki, trochę pozmieniano, dopisano do historii. Pewnie że niepotrzebny to film, jak większość nowych wersji, ale dzięki Timowi Burtonowi nie ogląda się źle. Wciąż jest bez formy reżyser, ale w paru scenach widać dawnego Burtona. Jest to na tyle sprawny rzemieślnik, że nawet jak jest bez formy to nie można powiedzieć, że film jest zły, tylko średni i nie wywołujący emocji. Dużo dobrego dla filmu robi obsada, czyli Colin Farrell, a przede wszystkim ulubieńcy Burtona, czyli Michael Keaton, boska Eva Green, a zwłaszcza Danny DeVito. Dawno Dannego nie widziałem w tak dobrej roli, w ogóle dawno w niczym go nie widziałem, i zastanawia mnie co z tym świetnym aktorem się stało w ostatnich latach, że tak zniknął z kina, a nawet jeśli gra to w takich filmach, które mnie omijają od wielu lat (ok, w serialach grywa, ale akurat nie te co oglądam). Postawię 5/10. Aladdyn. Tu z kolei scenografia była może zbyt plastikowa ale cała reszta wyszła bardzo przyzwoicie. Piosenki krótkie, dużo akcji, humoru i fajne efekty specjalne. 7/10 Kolejny remake tym razem w reżyserii Ritchiego. O reżyserskiej robocie można powiedzieć, że zrobił dokładnie to czego chciała wytwórnia przez co nie widać jego stylu w ogóle, mógłby ten film zrobić każdy inny rzemieślnik, a nie twórca Kryptonimu UNCLE, Przekrętu, Sherlocka Holmesa. Aktorsko jest różnie. Mena Massound jest uroczy, tylko że słabo gra, średnio śpiewa, ale za to dobrze tańczy. Zdecydowanie lepsza jest Dżasmina, czyli Naomi Scott, która dobrze gra, ale jeszcze lepiej śpiewa. Choćby dla jej głosu warto było zobaczyć film. Świetny epizod ma Bill Magnussen w roli księcia. Najlepszym elementem filmu jest Will Smith, gdy nie naśladuje ikonicznej roli Robina Williamsa, tylko jak gra Bajera z Bel Air, wtedy jest dobrze. A najgorszym elementem jest Dżafar, tak słabo zagranego antagonisty i tak nudnego dawno nie widziałem. Za każdym razem jak pojawia się Marwan Kenzari to zasypiałem, więcej charyzmy miała papuga, która mu pomagała. Jako Sułtan pojawia się sam Farouk z serialu Legion, gdzie zagrał świetną rolę, ale w tej przeróbce animacji nie ma zupełnie nic do grania. Piosenki wypadają różnie, zarówno te znane z animacji jak i nowe. Will Smith jak to on, trochę rapuje po swojemu i wypadł w scenach musicalowych spoko, ale gdy śpiewa Massound to jest tak sobie. Problem z piosenkami jest taki, że sprawiają wrażenie jakby były na siłę, jakbym oglądał film z przerwami na reklamy, a reklamami były wszystkie piosenki. Często wybijały mnie z filmu, mam na myśli nowe piosenki jak i te znane z animacji, choć wiadomo, że musiały być. Poza Scott i Smithem plusem jest humor, typowo smithowy oraz rozmach i przepych, bo ogląda się trochę jak produkcję z Bollywood. Ale przez to jak sporo minusów w filmie jest, zwłaszcza ten zły charakter, który jest tak tragiczny, tak zaniża poziom filmu, że nie mogę postawić więcej jak 6/10. Więc niby oglądało się dobrze, miło spędziłem czas, ale czegoś filmowi brakuje by postawić więcej. Jest to dla mnie przyzwoita produkcja i tyle. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 06, 2019, 23:18:42 Extremely Wicked, Shockingly Evil And Vile (2019)
Film, który wywołał kontrowersje trailerem, w którym morderca Ted Bundy był przedstawiony jako sympatyczny człowiek, a sam trailer zapowiadał dość lekki film, niekoniecznie kryminał/thriller. Po obejrzeniu debiutu reżyserskiego w filmie fabularnym specjalisty od dokumentów mogę powiedzieć, tak jak się spodziewałem, że to nie jest taki film jaki zapowiadały trailery. Reżyserem jest twórca true crime o Tedzie Bundy Conversations with a Killer: The Ted Bundy Tapes, Joe Berlinger dostępny na Netflixie, który widocznie uznał, że serial to za mało i postanowił nakręcić film. Co do tego jak przedstawiony jest psychol to zgoda, że jest pokazany jako sympatyczny facet, miły, który podoba się kobietom, lubi gwiazdorzyć, ale taki był morderca, tak go widzieli ludzie, dlatego miał sporo fanek, które pojawiały się w sądzie, a nawet po udowodnieniu morderstw wysyłały mu listy do więzienia. Zamiarem reżysera było pokazanie na przykładzie tego psychola, że morderca może to być osoba budząca sympatię, która potrafi oczarować ludzi. I to się udało też dzięki obsadzeniu Zaca Efrona, który wieki temu grywał w filmach dla nastolatków, był/jest uwielbiany przez dziewczyny. Dawna gwiazdka Disneya dobrze wypadła w tej trudnej roli. Pokazał Efron kolejny raz, że jest wszechstronnie utalentowanym aktorem, nie można go oceniać tylko przez to, że był kiedyś jedną z gwiazd Disneya. Aktor budzi sympatię, zwłaszcza na początku filmu, ale też przerażenie. Może nie przypomina wizualnie Teda, ale chodziło o to, by obsadzić aktora przystojnego, który podoba się kobietom. Jest to doskonały w swej prostocie pomysł, by tego akurat aktora obsadzić w roli mordercy. Choć uważam, że na początku powinno być podane, że to historia Bund?yego przedstawiona z punktu widzenia jego dziewczyny, bo nie każdy się interesuje historiami morderców. Jestem pewien, że widzowie, którzy zasiądą do seansu bez wiedzy o czym to jest produkcja, to mogą przez sporą część seansu myśleć, że wszyscy wrabiają sympatycznego gościa w morderstwa, że dowody nie są przekonujące. Zresztą w czasie procesu kilka osób przyznaje, że to farsa co się dzieje w sądzie. Nie każdy musi wiedzieć o kim jest film, a dopiero po 30 ? 40 minutach pada nazwisko mordercy i w tym momencie każdy się domyśli, że to film oparty na faktach co powinno być zaznaczone na początku. W roli Elizabeth, dziewczyny Teda, występuje Lily Collins, która wielokrotnie udowodniła, że ma talent aktorki, a nie gra w filmach tylko dzięki temu, że jest córką Phila Collinsa. I wypadła całkiem ok, ale też nie jakoś rewelacyjnie, ma lepsze role w swojej filmografii. Świetnym pomysłem było przedstawienie wydarzeń z punktu widzenia osoby zakochanej i wierzącej w niewinność, bo raczej historie o mordercach oparte na faktach to kryminały/thrillery dość schematyczne, a ten film wyróżnia się ciekawym podejściem do tej tematyki, próby ugryzienia jej z innej strony, ale moim zdaniem nie do końca jest udany. Jest to film zmarnowanej szansy, ale jak na debiut może być. Nie widziałem dokumentalnego serialu Netflixa o którym wspomniałem od tego samego twórcy (zresztą film jest też Netflixa, ale w Polsce w kinach leciał, więc nie ma go na polskiej platformie), ale wydaje mi się, że można z dokumentu dowiedzieć się więcej o sprawie Bundy?ego. Pewnie film i serial świetnie się uzupełniają, ale tej produkcji, mimo dobrej gry Efrona nie postawię więcej jak 5/10. Moim zdaniem można było wyciągnąć z tej historii o wiele więcej. Godzilla: King of the Monsters (2019) Całkiem niezły jest Król Potworów, nie powiem czy lepszy od Godzilli poprzedniej, bo niewiele z filmu pamiętam, poza tym że był Bryan Cranston i kilka fajnych wizualnie scen. Podobał mi się trolling jaki w części pierwszej zastosowano, że prawie w ogóle Godzilli nie pokazywano, ale za to w kontynuacji mamy o wiele więcej scen z potworami. Dwójka jest nakręcona z rozmachem. No i ma doskonałą muzykę mojego ulubionego kompozytora Beara McCreary, która robi dużo dobrego dla filmu. Jest w filmie sporo cudownych ujęć, zwłaszcza w 4k, choć w paru momentach musiałem się domyślać co się dzieje, było trochę za ciemno i za bardzo chaotycznie w paru momentach. Sceny z potworami są piękne, jak np. powietrzne starcie myśliwców z płonącym Rodanem, narodziny Mothry, czy finał, w którym Godzilla staje do walki z Gidorą, ale w momentach rozpierduchy gdy skupiano się na ludziach i na około wszystko wybuchało, to w tych fragmentach czasami się gubiłem co się dzieje. Takie produkcje jak ta ogląda się rozwałki i na tym polu film nie zawodzi. Wizualnie super, rozpierducha epicka, muzyka kapitalna, świetnie wykreowane potwory, jest też klimacik, ale nie mogę postawić więcej jak słabą 6/10. Może wydawać się to trochę za niska ocena, zwłaszcza że zachwalałem, ale ja nie przepadam za filmami o gigantycznych potworach rozwalających wszystko na swojej drodze. Jedyne, które mi się podobają, to oryginalny, czarno biały King Kong i remake/hołd Petera Jacksona dla tej produkcji z fenomenalną rolą Serkisa w roli Konga i Naomi Watts oraz pierwszy Jurassic Park Spielberga. Większość filmów z gatunku monster movie oceniam podobnie jak tą produkcję, czyli przyzwoita, niezła rozrywka, identycznie było z filmem Emmericha z lat 90-ych o tym samym potworze. Może trochę bardziej podobał mi się spinoff Wyspa Czaszki, m.in. z Samuelem L Jacksonem, ale też nie byłem jakoś bardzo zachwycony. Więc dla mnie Król Potworów to przyzwoita robota. Choć jak porównam ten film z koszmarną trylogią anime o Godzilli dostępną na Netflixie, której każda część jest gorsza od poprzedniej, to w porównaniu z nią nowa Godzilla jest arcydziełem. John Wick Chapter 3 Jeśli podobała Wam się część druga, czyli przegięte i absurdalne kino akcji bliskie SF, gdzie główny bohater obrywa, ale potrafi pokonać setki wrogów niczym Rambo i Komando w jednym to trójka jest filmem do Was, bo poziom przegięcia w scenach akcji jest jeszcze wyższy. Do Wicka pasuje idealnie zdanie że facet kulom się nie kłania. Lubię pierwszą część, która jako tako trzymała się Ziemi, ale od drugiej części twórcy coraz bardziej odlatują. Pewnie wielu ma z tym problem, ale nie ja. W trójce Chad Stahelski z ekipą weszli na nowy poziom, niewiele brakuje by seria wskoczyła na poziom absurdalności ostatnich części Szybkich i Wściekłych, które obecnie jest bardziej kinem superbohaterskim i SF, a nie kinem akcji, ale dzięki dodaniu sporej dawki humoru (np. koń jako broń, zły charakter próbujący dopaść Johna, grany przez Dacascosa, który jest też fanem Wicka) film ogląda się z zainteresowaniem. Dzięki temu że ekipa nie traktuje filmu śmiertelnie poważnie, tylko z przymrużeniem oka, to ogląda się bardzo dobrze. Brawa dla twórców i dla Kijanki, który mimo wieku wciąż daje radę w scenach akcji, ale też reżyser pokazuje zmęczenie bohatera. Część trzecia to film gdzie nie liczy się fabuła, która jest totalnie pretekstowa i absurdalna, ale Keanu Reeves, kaskaderzy, oraz sceny mordobić i akcji, które wypadają świetnie, tak jak w poprzednich częściach. Choć jak można pokazać mordobicia i sceny akcji to koreańskie?The Villainess? jednak wciąż jest numerem jeden (akurat porównuję z tym bo scena na motorach jest zapożyczona z tej azjatyckiej wersji Nikity Bessona) Wszystkie sceny akcji i mordobić w JW 3 są tak nakręcone, że widać każdy zadany cios, mają dobrą choreografię. No i jak w przypadku poprzednich rozdziałów sagi film zdjęciowo prezentuje się cudownie, wizualnie jest pięknie, zwłaszcza w 4K. Osobne słowa uznania należą się Halle Berry i jej psom. Berry pojawia się na 30 minut, ale wypadła tak dobrze, że chętnie obejrzałbym ją w kolejnych filmach o Wicku w większej roli, a najlepiej zobaczyłbym spinoffa z Sofią i psami. Słowa uznania należą się też dla trenerów psów, które w scenach z Berry wyprawiają takie rzeczy, że brak mi słów. W ogóle cena z Berry i psami to jakiś wyższy poziom. Jedyny problem jaki mam z tym filmem, to jak z prawie każdym filmem opartym na kaskaderce i scenach akcji, że w pewnym momencie dopada mnie zmęczenie. Tak miałem choćby w doskonałym Raid 1 i 2 i podobnie jest tutaj, że mimo świetnej choreografii i pięknych scen, to pojawiła mi się taka myśl w głowie w pewnym momencie, żeby już skończyli się prać po pyskach, choć przyznam że zmęczenie atrakcjami nadeszło dopiero w czasie finałowej rozróby. Ocena: 7/10. Kurier (2019) Film Władysława Pasikowskiego o Janie Nowaku Jeziorańskim, to niestety produkcja letnia, w najlepszym razie przyzwoita, i to co napiszę zabrzmi banalnie, ale taka postać zasługiwała na lepszy film. Ale też to nie jest koszmarny film na poziomie polskich komedii romantycznych, tylko po prostu średniak jakich wiele, który całkiem nieźle się ogląda dzięki warsztatowi Pasikowskiego i aktorstwu Philippe Tłokińskiego (syn byłego piłkarza Widzewa Łódź, Mirosława Tłokińskiego), który gra szpiega z wdziękiem, świetnie mówi po angielsku. No i plusem jest też międzynarodowa obsada oraz drugi plan. Problemem filmu jest to, że jest naiwny i banalny. Po Pitbullu. Ostatnim Psie to kolejny w najlepszym wypadku przyzwoity film Pasikowskiego, który mógł być czymś lepszym. Nie dorównuje Jackowi Strongowi, Operacji Samum, ale też nie jest to film na poziomie najsłabszego filmu reżysera, czyli Reich. Jakbym miał porównać do innych filmów Pasikowskiego to poziomem najbliżej do Hansa Klossa. Stawki większej niż śmierć. Co prawda napisał tylko scenariusz Pasikowski, a reżyserem był Vega, ale było czuć w tej kontynuacji kultowego serialowego klasyka rękę Władysława Pasikowskiego, tylko w gorszej formie. Ocena: 5/10. Long Shot (2019) Dobra komedia, która swój poziom zawdzięcza obsadzie i scenariuszowi. Seth Rogen i Charlize Theron to nie jest para jaką można wyobrazić sobie w komediach romantycznych, a trochę Niedobrani są tym gatunkiem, ale mają świetną chemię. Rogen gra typowego Rogena, choć niesmacznych żartów w jego stylu jest mało, ale wypadł fajnie. Równie dobra jest Theron, która kolejny raz pokazała, że nie straszny jej żaden gatunek, ma świetne wyczucie komedii. Cała obsada się spisuje dobrze, też drugi plan, w tym Bob Odenkirk i Andy Serkis, którego nie poznałem. Serkis znany jest z grania komputerowych postaci, ale tym razem nie jest ukryty pod efektami specjalnymi, tylko pod charakteryzacją. Dopiero z napisów na końcu dowiedziałem się, że grał w filmie. Film jest komedią, ale mnie zaskoczył, bo porusza pod płaszczykiem lekkiej rozrywki kilka ważnych kwestii i ma parę ciekawych rzeczy do powiedzenia o USA. Chodzi mi o szczerą rozmowę głównego bohatera z przyjacielem, gdy dowiadują się sporo o sobie i są zszokowani informacjami na swój temat. Pewnie że jest to bajka, ale jeśli ma być na tak dobrym poziomie i z tak fajną obsadą, to nie mam nic przeciwko takim komediom. Ocena: 7/10. Rocketman (2019) Kolejny niby typowy biopic o gwieździe muzyki, czyli mamy schematy typowe dla tego gatunku, jak odkrycie talentu, dojście do sławy, uderzenie sodówy do głowy, próba pozbierania się, ale różni ten film od innych schematycznych i takich samych biopiców to, że reżyser Dexter Fletcher (ten sam co starał się uratować Bohemian Rapsody o Queen, gdy wywalono Singera) postanowił zrobić z historii Eltona Johna musical. Piosenki Johna są nie tylko śpiewane przez obsadę, ale też stanowią komentarz do wydarzeń na ekranie. Coś podobnego Fletcher zrobił w przypadku feel good movie jakim jest Sunshine on Leith z piosenkami The Proclaimers. Odpowiada za takie dobre filmy jak Wild Bill z 2011 roku i Eddie zwany Orłem gdzie poznał Egertona. Gwiazdą filmu jest wspomniany już przeze mnie Taron Egerton, który jest fenomenalny. Nie dość, że jest nawet podobny do Eltona Johna, ucharakteryzowali go odpowiednio, to jeszcze śpiewa wszystkie hity Johna. Może nie ma głosu identycznego jak piosenkarz, ale daje radę. Jeśli Malik za rolę Freddiego Mercury?ego dostał Oscara, to Egerton powinien zdobyć wszystkie nagrody świata. Facet tryska energią, świetnie śpiewa i tańczy, sprzedaje wszystkie emocje jakie targają jego bohaterem, zarówno te dobre jak i złe, szarżuje, a kiedy trzeba gra subtelnie, czyli stworzył postać z krwi i kości. Więc choćby za Egertona stawiam 8/10. Drugi plan też wypadł spoko, zwłaszcza Jamie Bell w roli przyjaciela piosenkarza i Richard Madden w roli toksycznej miłości. Nie sądziłem, że aktor znany z serialu?Gra o Tron, a ostatnio z serialu BBC Bodyguard potrafi zagrać dupka, dał radę. Miło zaskoczył mnie film, zwłaszcza że nie jestem fanem Johna, wolę inną muzykę. Na dodatek w czasie seansu uświadomiłem sobie, że wiele z jego hitów dobrze znam. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 06, 2019, 23:23:56 Anna (2019)
Wiadomo od wielu lat, że najlepsze lata w filmografii Bessona, to od debiutu, czyli Ostatniej Walki i Metra z lat 80-ych przez Wielki Błękit, Atlantis, Nikitę, aż do Leona Zawodowca, Piątego Elementu i Joanny d?Arc. No i jeszcze Angel-A i Valerian i Miasto 1000 Planet są spoko, ale cała reszta filmów to w najlepszym razie średniaki. Pomimo tego, że wiadomo jaki poziom mają ostatnie filmy francuskiego reżysera, to i tak przykro mi jest jak oglądam takie dziadostwa jak Anna. A na dodatek plagiatuje sam siebie i to nie pierwszy raz, bo był taki film jak Lucy. Nie wiem czy facet cierpi na sklerozę, albo bardzo musi tęsknić za najlepszymi latami w karierze, bo jest to kolejna powtórka z jego jednego z najlepszych filmów, czyli Nikity. Tym razem główną bohaterką jest biedna Rosjanka, oczywiście narkomanka, która trafia do KGB i zostanie wyszkolona na idealną morderczynię. Jest też modelką topową w paryskich domach mody. Akcja dzieje się w latach 80 i 90, ale tego nie widać, bo nawet w siedzibie KGB używają laptopów, pendrive? ów. Jest też sporo retrospekcji i to retrospekcji w retrospekcji, np. podawana jest informacja, że mamy rok 1990 lub 1985, a za chwilę napis, że 3 miesiące wcześniej, pól roku później, rok wcześniej, miesiąc wcześniej itd, co bardzo rozprasza. Rozumiem po co taki manewr zastosował reżyser, żeby twisty działały, ale to wkurza. Film jest nudny i nijaki, ale parę plusów się znajdzie. Mogę pochwalić debiut w głównej roli modelki Sashy Luss, która daje radę aktorsko i w scenach fizycznych też sobie radzi. Drugi plan też jest dobry, gdzie mamy same angielskie twarze, jak Cilliana Murphy?ego grającego agenta CIA i Luke?a Evansa w roli radzieckiego agenta. No i Helen Mirren w roli przełożonej Anny. Są to tak dobrzy aktorzy, że nawet z ról nijakich i nudnych wyciągają wszystko samą swoją charyzmą. Więc tylko za modelkę i aktorów postawię 4/10, choć powinno być mniej. Plusem jest też muzyka Erica Serra. W latach 80 i 90 był to stały kompozytor reżysera, ale ostatnio nie współpracują już przy każdym filmie. Od razu jak zabrzmiała muzyka poznałem kto odpowiada za soundtrack, a niektóre kawałki to brzmiały, jakby pochodziły ze ścieżki dźwiękowej z Nikity. Dark Phoenix (2019) Problemem tego filmu jest to, że był zupełnie niepotrzebny, chyba nikt na niego nie czekał, bo historię Jean Grey jak staje się tytułowym Mrocznym Feniksem widzieliśmy już w filmie X-Men The Last Stand. Dostajemy powtórkę z adaptacji komiksu Dark Phoeniks Saga i wyszło znowu średnio, choć lepiej jak w Ostatnim Bastionie. Wydaje mi się, że na ostatni film z X Menami w takiej wersji, czyli m.in z Jamesem McAvoyem i Michaelem Fassbenderem można było wybrać inną historię, a nie powtórkę z rozrywki. Komiksy z mutantami oferują wiele ciekawych historii, których jeszcze nie zekranizowano. Saga to jedna z ciekawszych historii z mutantami, ale w filmach jakoś się nie udaje, więc może lepiej ją odpuścić. Zresztą najlepszą wersją Dark Phoenix Saga były odcinki w serialu Whedona, Buffy. W doskonały sposób ekipa Whedona przerobiła tą historię znaną z komiksów na jeden z najlepszych wątków w całym serialu, która zaczyna się od jednego z najbardziej chamskich cliffhangerów we wszystkich serialach jakie widziałem. Wracając do tematu Mrocznej Feniks to jestem pewien, że więcej nie będzie filmów z tymi X Menami. A to, że na ten film nie czekał nikt pokazały najlepiej wyniki finansowe. Mroczna Feniks to jedna z największych klap finansowych w USA tego roku. Moim zdaniem jest to gwóźdź do trumny dla X-Menów, przynajmniej z tymi aktorami. Ale też jestem pewien, że skoro Disney kupił Foxa, to będą chcieli zrestartować kolejny raz mutantów i dołączyć Xaviera, Magneto i całą resztę do uniwersum Marvela, ale już z nowymi aktorami, choć pewnie nie nastąpi to za szybko. Przyznam że jest mi trochę szkoda, bo pierwsza trylogia, czyli z Patrickiem Stewartem podobała mi się, jedynie The Last Stand było słabe, ale takiego X Men 2 z 2003 roku to do dzisiaj uważam za jeden z najlepszych filmów cyklu. Filmy z nową i odmłodzoną ekipą też były bardzo dobre, czyli Pierwsza Klasa iPrzeszłość która nadejdzie? gdzie doszło do spotkania ekipy starej z nową. Wielu narzeka na Apokalipsę, a mnie nawet się podobał, zdecydowanie był lepszy od The Last Stand. Filmy z Wolverinem i Deadpoolem traktuję trochę jak osobne dzieła, choć Logan Wolverine to jeden z najlepszych komiksowych filmów ostatnich latach. A co do DP to jest słabszy od Apokalipsy, ale lepszy od poprzedniej wersji tej samej historii. W The Last Stand byli bohaterowie, których dobrze znałem z dwóch poprzednich części trylogii i polubiłem, ale pomimo tego historia Jean Grey za dobrze nie działała mimo starań Famke Janssen. Pomimo tego, że znałem już te postacie, to jakoś emocji nie było w tym wątku. W przypadku wersji z odmłodzoną ekipą problem jest odwrotny, bo w First Class i ?Apokalipsie? nowej ekipy tak naprawdę nie poznałem. Filmy skupiały się bardziej na skomplikowanej przyjaźni miedzy Xavierem i Magneto, a reszta bohaterów była mało istotna (poza paroma wyjątkami, jak Bestia choćby), więc też w tym wątku najnowszy film emocjonalnie nie działa, bo twórcy starają się mi wmówić, że znam tą Jean Grey i powinienem przejmować się jej losem, ale tak nie jest, bo jej w ogóle nie poznałem. Powinien powstać jeszcze jeden film z dużą rolą Sophie Turner przed tą produkcją. Ale zaznaczam, że Sansa Stark daje radę. Widać że się stara sprzedać wszystkie emocje bohaterki aktorka, więc bardziej obwiniam scenarzystów za to jak rozwijano, a raczej nie rozwijano, tą postać w poprzednich częściach. Może to nie było jakieś wybitne aktorstwo, ale gra o wiele lepiej w ostatnich sezonach jak w pierwszych seriach GoT, też dlatego bo ciekawie jej postać jest rozpisana. Może nie dorównuje McAvoyowi i Fassbenderowi, którzy trzymają poziom dobry, nawet w przeciętnych filmach, zwłaszcza McAvoy mi się podobał, bo pokazano Profesora X trochę z innej strony jak wcześniej, czyli jako dupka i egoistę co mu zresztą kilka osób mówi. Dobre były też sceny akcji, zwłaszcza finałowa w pociągu mi się podobała. No i muzyka Zimmera bardzo dawała radę, choć typowe dźwięki dla tego kompozytora. Więc nie oglądało się źle, ale też to nie jest poziom poprzednich dobrych odsłon o mutantach. Jest to po prostu średniak z wieloma wadami, ale też ma kilka plusów. No i pomimo średniego poziomu ostatniego filmu z uniwersum mutantów od wytwórni FOX (a raczej już Disneya), to będzie mi brakować tej wersji mutantów, z tymi aktorami. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 06, 2019, 23:40:56 Parasite (2019)
Zdobywca Złotej Palmy w Cannes to znakomite połączenie kina rozrywkowego i artystyczno ambitnego z przesłaniem, ale takiego, które podoba się nie tylko krytykom i dziennikarzom, bo też zwykłym widzom. Świetna mieszanka czarnej komedii w stylu braci Coen, dramatu, thrillera, horroru oparta na doskonałym scenariuszu. Film jest świetnie zagrany, ma piękną muzykę i zdjęcia. No i kapitalnie wyreżyserowany przez Joon-ho Bonga, znanego z Zagadki zbrodni, Okji, Snowpiercera. Znakomite kino przeznaczone nie tylko dla fanów koreańskich produkcji. Ocena: 8/10. Nie postawię więcej bo twisty nie zaskoczyły mnie aż tak bardzo, były dla mnie czymś normalnym dla kina koreańskiego, a nawet bym powiedział, że są łagodne i schematyczne, jak na azjatyckie kino. Oglądam sporo koreańskiego kina i przyzwyczajony jestem do ich zwrotów akcji, nawet najbardziej chorych, i w sumie takich się tutaj spodziewałem, a jak na nich to jest delikatnie. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Project Gutenberg (2018) Policja w Hongkongu próbuje złapać przywódcę organizacji przestępczej zajmującej się fałszowaniem amerykańskich banknotów. Znakomite kino sensacyjne ze świetnymi rolami Aarona Kwoka i Yun Fat Chow. Dla niektórych może być wadą to, że film jest inspirowany Podejrzanymi Singera, ale mnie to nie przeszkadza, bo historia jest znakomicie rozpisana i wyreżyserowana, film trzyma w napięciu pomimo pewnych podobieństw z wyżej wymienioną produkcją. Jest to też oddanie hołdu dla twórczości Johna Woo. Nie mam na myśli tylko tego, że jedną z głównych ról gra ulubiony aktor Woo, czyli Chow, ale też sceny akcji przypominają kino akcji jakie John Woo kręcił w latach 80 i 90 (brakuje tylko gołębi). W sumie to najlepszy od wielu lat film Johna Woo, tylko że nie on go nakręcił:) Pojawia się też wątek polski, który mnie rozbawił. Szacunek dla koreańczyków też za to, że jak pojawiają się Polacy to mówią jak my, bez problemu się rozumie, a nie tak jak w filmach z Hollywood. Ocena: 8/10. The Dead Don?t Die (2019) Film Jarmuscha, czyli jak zawsze ciekawa obsada, złożona głównie z kumpli, np. Bill Murray, Adam Driver, Tilda Swinton, Chloe Sevigny, Steve Buscemi, Danny Glover, Tom Waits, Iggy Pop (nie zdziwiłbym się gdyby grał zombiaka bez charakteryzacji, tylko był sobą na planie filmu), kilka udanych żartów (mam na myśli kim okazała się Tilda Swinton i burzenie czwartej ściany), fajna tytułowa piosenka, ale przyznam, że to pierwszy ze snujów Jarmuscha, który mnie znudził. Jedynie za obsadę i kilka żartów postawię 5/10. Lepiej darować sobie i obejrzeć poprzednie filmy Jarmuscha, jak znakomitego Pattersona albo świetny film Tylko kochankowie przeżyją o wampirach, nie wspominając o jego klasykach. The Wolf Hour (2019) Thriller, którego akcja dzieje się w całości w mieszkaniu to show jednej aktorki, czyli Naomi Watts. Z ostatnich filmów i seriali jest to jej najlepsza rola i jeden z lepszych filmów. Świetnie zbudowany klimat osamotnienia i osaczenia, trzyma w napięciu. Ocena: 6/10. Ułaskawienie (2018) Jest to film Jana Jakuba Kolskiego, znanego z Jasminum, Jańcio Wodnika, Historii Kina w Popielawach, Szably od komendant, które są pełne realizmu magicznego. Tym razem przedstawia historię swoich dziadków, ale jest to film, w którym reżyser wyprawia swoich dziadków w podróż do której w rzeczywistości nie doszło. Jest to spełnienie marzenia babci Kolskiego, która chciała pochować syna w bezpiecznej ziemi, ale nigdy do tego nie doszło. Jest to też historia o przepracowaniu żałoby i jednocześnie kino drogi dziejące się w powojennej Polsce. Znakomicie zagrany przez Grażynę Błęcką Kolską i Jana Jankowskiego (dawno go nie widziałem, z przynajmniej 20 lat, jak nie więcej), a wiele scen odbywa się bez dialogów, grają często samymi gestami i mimiką twarzy. Dobry jest też drugi plan, czyli Michał Kaleta i po przebytym udarze Krzysztof Globisz w roli zakonnika (super że wrócił do kina, oby jak najlepiej mu się wiodło). Reżyser wraca do wiejskiego, ludowego świata, ale to zupełnie inna produkcja jak jego dawne filmy, nie ma ludowego humoru, surrealizmu i realizmu magicznego. Oczywiście są piękne ujęcia przyrody, ale nie ma baśniowości, nawet przyroda stanowi zagrożenie dla głównych bohaterów. Jeden z lepszych filmów Kolskiego w ostatnich latach. Ocena: 7/10. Vox Lux (2018) Film o fikcyjnej gwieździe popu, której kariera zaczyna się od tragedii jaką spotkała dziewczynę, gdy była nastolatką. Podoba mi się, że to kolejny film bawiący się tematyką gwiazd muzyki, a nie schematyczny biograficzny film. Nie dość, że opowiada o fikcyjnej piosenkarce to też bawi się formą i treścią, np. zaczyna się od napisów, które wyglądają jak napisy końcowe, dwie aktorki grają główną rolę. Portman nie schodzi poniżej dobrego poziomu, nie można nic jej zarzucić. W roli nastoletniej Celeste występuje Raffey Cassidy i jest równie dobra co Natalka w tej samej roli. Ale pomimo tego, że to zupełnie inna produkcja jak większość filmów poświęconych piosenkarzom, bardziej eksperyment, to mi średnio podszedł. Ocena: 5/10. Waterloo (1970) Siergiej Bondarczuk to taki radziecki odpowiednik naszego Jerzego Hoffmana. Reżyser z ZSRR był znany z kręcenia superprodukcji z rozmachem, epickich, trwających kilka godzin, ale też reżyser, który kręcił filmy poza granicami swojego kraju, jak właśnie film o Napoleonie Bonaparte, który jest koprodukcją włosko radziecką, gdzie główne role grają Rod Steiger w roli Napoleona i Christopher Plummer w roli Arthura Wellesleya. Bondarczuk przed ?Waterloo? zasłynął trwającą ponad osiem godzin adaptacją Wojny i Pokoju, którą uhonorowano Oscarem dla najlepszego filmu w 1969 roku. Stworzył też Borysa Godunowa z udziałem m.in. Polski co miało odzwierciedlenie w filmie, bo wiele ważnych ról zagrali nasi rodacy, np. Olgierd Łukasiewicz, Henryk Machalica, Władysław Komar, Adrianna Biedrzyńska. Borysa Godunowa nie widziałem, ale chętnie bym obejrzał, podobnie jak Waterloo, który ma dodatkowy plus. Jak na Bondarczuka jest to krótki metraż, bo film trwa tylko 133 minuty. Steiger i Plummer świetnie się spisują w głównych rolach, ale to co najważniejsze to rozmach produkcji, bo w odwzorowaniu bitwy pod Waterloo wzięło udział kilkanaście tysięcy statystów, żołnierzy armii radzieckiej, za co na końcu filmu są podziękowania od Dino De Laurentisa. Nie dziwi mnie to, bo w latach 70 i 80 tak kręcono w Europie Wschodniej i Środkowej filmy, czyli wojsko dostawało rozkaz udziału w filmie i grali w filmie, dzięki czemu, np. radzieckie i polskie superprodukcje z lat 70 i 80 dorównują rozmachem, a nawet prześcigają superprodukcje z Hollywood, bo władza w ZSRR i Polsce chciała pokazać, że jesteśmy lepsi od amerykanów, nawet w filmie Nie dość że rozmach jest taki, że najlepiej oglądać w jak najlepszej wersji (niektóre sceny musiały być nakręcone z samolotu, gdy jest pokazane całe pole bitwy), to jeszcze bitwa została odwzorowana bardzo szczegółowo. Podobno niewiele się nie zgadza z faktami historycznymi, możliwie wierne odwzorowano wydarzenia, jakie doprowadziły do starcia dwóch armii. Ale nie tylko bitwa jest nakręcona z rozmachem, bo widać, że władowali bardzo dużo kasy w każdą minutę filmu. Do takich produkcji idealnie pasuje tekst Siary z Kilera, czyli mają rozmach skurwisyny, to po prostu trzeba zobaczyć w jak najlepszej wersji. Dla samej realizacji warto obejrzeć, a poza rozmachem film przedstawia też ciekawy obraz dwójki głównych bohaterów. Zresztą bitwa też trzyma w napięciu, choć od początku wiadomo jak się skończy, jak się zna historię bitwy. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 07, 2019, 11:03:16 Parasite (2019) Zdobywca Złotej Palmy w Cannes to znakomite połączenie kina rozrywkowego i artystyczno ambitnego z przesłaniem, ale takiego, które podoba się nie tylko krytykom i dziennikarzom, bo też zwykłym widzom. Dla mnie ten film okazał się trochę przehajpowany. Za dużo się naczytałem opinii, które podniosły film do rangi arcydzieła i w kinie oczekiwałem, że film mnie całkowicie rozniesie... a było tylko dobrze :) Technicznie film jest faktycznie świetny. Zdjęcia i scenografia są wymuskane. Aktorsko tez jest bardzo dobrze ale nikt mnie nie zachwycił. Blisko była aktorka grająca żonę bogacza, ale chyba dlatego, że była najbardziej ekspresyjna :) Początek filmu jest najlepszy, gdy rodzina po kolei wkrada się w łaski. Potem wchodzą twisty i dla mnie jakoś się ten film rozjechał... i dopiero końcówka spięła wszystko tak jak należy. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Października 14, 2019, 11:57:35 Przykładny obywatel (2019)
Liam Neeson w roli kierowcy śnieżnego pługa, postanawia znaleźć i zemścić się na mordercach swojego syna. Film jest remakiem Szweckiego filmu z 2014 roku. Na plus sceneria, która nie jest zbyt popularna w amerykańskim kinie. Sam film jak wiele innych z Neesonem. Dużo akcji, strzelanin bijatyk. Można obejrzeć. 5,5/10 Artykuł 99 (1992) Miejscem akcji jest szpital dla weteranów, gdzie mamy do czynienia z dwoma ścierającymi się obozami. Ofiarni lekarze chcieli by pomagać swoim podopiecznym, ale administracja szpitala myśli tylko o tym jak zaoszczędzić pieniądze. Film jest dziwny. Ni to dramat, ni to komedia. Trudno go jednoznacznie ocenić. Trochę taki Ostry dyżur. 6/10 Snajper 4: Kolejne starcie (2011) Taka jakby kontynuacja Snajperów z Tomem Berengerem. W tej części go nie ma, ale jest jego syn i pojawia się też Richard Miller. Akcja dzieje się w Afryce, gdzie oddział Brandona Becketta ma za zadanie uratować europejskiego farmera uwięzionego na ziemiach do których zbliżają się oddziały rebeliantów. Taki tam film bez specjalnej fabuły. 6/10 Snajper 5: Dziedzictwo (2014) Tajemniczy snajper zabija wysockich rangą oficerów. Nikt nie wie kim jest, i kogo ma jeszcze na liście. Panika na wysokich stołkach jest coraz większa. Gdy jedną z ofiar ma być rzekomo Thomas Beckett, jego syn wkracza do akcji. Znów typowa strzelanka bez większej refleksji. 6/10 Sniper: Ghost Shooter (2016) Grupa snajperów zostaje wysłana do ochrony gazociągu przed terrorystami. Nieco lepsza niż dwie wcześniejsze. Trochę bardziej rozbudowana i bardziej emocjonująca. W tej części znów nie ma starego Becketta. Pierwsze skrzypce ponownie gra Brandon Beckett i Richard Miller. 6/10 Remedium (2014) Film znany także pod tytułem The Treatment i De Behandeling. Belgijska ekranizacja książki brytyjskiej pisarki Mo Hayder. Detektyw z mroczną przeszłością prowadzi śledztwo napaści i porwania na pewną rodzinę. Dość mroczny thriller który zaskakuje trochę fabułą. Mimo dwóch godzin trzyma w napięciu i ogląda się go z zainteresowaniem. Zgrzyta natomiast końcówka i sama postać głównego złoczyńcy. Tak trochę to głupio wygląda. 7/10 Zły Samarytanin (2018) Dwóch kolegów ma ciekawy pomysł na życie. Pracują jako parkingowi przy dużej restauracji. Podczas gdy jeden obserwuje lokal, drugi w tym czasie udaje się samochodem klientów do ich domu i go obrabia. Podczas jednego z tych wypadów odkrywa w jednym z nich uwięzioną kobietę. Fabuła jest dość głupkowata i naiwna. Postępowanie bohaterów momentami mocno absurdalne. Ale ogląda się to to nawet z zainteresowaniem. Niby durne, ale może być. 6/10 Kong: Wyspa Czaszki (2017) Trochę takie Jumanji: Przygoda w dżungli z dużą ilością potworów i bardziej morderczą fabułą. Niezłe efekty specjalne, choć sama fabuła mocno kuleje. Raczej od początku wiadomo było kto zginie, a kto przeżyje. No i mało małpy. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 26, 2019, 13:53:38 Hustlers (2019)
To niemożliwe, że J.Lo ma pięćdziesiąt lat... Nie wierzę w to. W tym filmie wygląda tak jakby ledwo wczoraj nakręciła teledyski do "If You Had My Love" albo "Waiting for Tonight" ;) No dobra może ciut przesadzam, ale naprawdę ciągle wygląda świetnie. I mnie tutaj przekonała jako uwodzicielska striptizerka, czyszcząca konta Wilków z Wall Street. I jak już wspomniałem tamten film to trzeba napisać, że Hustlers to kolejny film zrobiony na modłę filmu Scorsese. Ale według mnie zrobiony i zagrany na tyle solidnie, że się broni. 6.5 możne nawet 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Repta on Października 28, 2019, 10:15:04 Boże Ciało
Jezuu jakie to jest gówno... ja nie jestem w stanie zrozumieć zachwytów krytyków na temat tego filmu. Opowieści o jakiejś duchowej przemiania głównego bohatera można włożyć między bajki, fabularnie jest dramatycznie złe. Aktorsko w sumie nieźle, ciężko się przyczepić do aktorów ale no cóż... nie było z czego szyć. Dla mnie 4/10 i zdecydowanie nie polecam... szkoda czasu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Października 28, 2019, 11:03:39 Vox Lux (2018) Film o fikcyjnej gwieździe popu, której kariera zaczyna się od tragedii jaką spotkała dziewczynę, gdy była nastolatką. Podoba mi się, że to kolejny film bawiący się tematyką gwiazd muzyki, a nie schematyczny biograficzny film. Nie dość, że opowiada o fikcyjnej piosenkarce to też bawi się formą i treścią, np. zaczyna się od napisów, które wyglądają jak napisy końcowe, dwie aktorki grają główną rolę. Portman nie schodzi poniżej dobrego poziomu, nie można nic jej zarzucić. W roli nastoletniej Celeste występuje Raffey Cassidy i jest równie dobra co Natalka w tej samej roli. Ale pomimo tego, że to zupełnie inna produkcja jak większość filmów poświęconych piosenkarzom, bardziej eksperyment, to mi średnio podszedł. Ocena: 5/10. Dość eksperymentalne i niepokojące kino, które rzeczywiście porusza w zarysie różne ważkie problemy moralne czy egzystencjalne. Istotny jest tutaj podtytuł "czyli portret XXI wieku". Rzeczywiście, film w dużej mierze traktuje o zagubieniu, wyobcowaniu, wyzbyciu się z emocji, płytkości obecnego życia. Niestety, forma jest na tyle słaba, że nie jest w stanie zaangażować widza. Niektóre są niezwykle męczące - cała końcówka to istna tragedia. Moim zdaniem w ostatnim czasie powstało naprawdę sporo filmów o dość podobnej tematyce, więc nie ma tu nic zaskakującego, ani przykuwającego formą. Jak michax77 wspomniał aktorsko nie ma się do czego przyczepić, Portman jest przynajmniej przyzwoita (choć przykładowo scena kłótni w restauracji wygląda dość sztucznie), niezła jest Cassidy, dobrze radzi sobie Law. Mimo to w filmie brakuje błysku, nie ma czegoś co mogłoby przykuć do tej produkcji i sprawić, żeby nie przepadła o nim pamięć już po 3 miesiącach od obejrzenia. Ja miałem skojarzenia z filmami Malicka, przede wszystkim Rycerzem pucharów, ale też Song to song. W każdym razie uważam, że zdecydowanie można byłoby ciekawiej opowiedzieć i tę historię i problematykę. 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 18, 2019, 13:21:18 Parasite
Dla mnie ten film okazał się trochę przehajpowany. Za dużo się naczytałem opinii, które podniosły film do rangi arcydzieła i w kinie oczekiwałem, że film mnie całkowicie rozniesie... a było tylko dobrze :) Technicznie film jest faktycznie świetny. Zdjęcia i scenografia są wymuskane. Aktorsko tez jest bardzo dobrze ale nikt mnie nie zachwycił. Blisko była aktorka grająca żonę bogacza, ale chyba dlatego, że była najbardziej ekspresyjna :) Początek filmu jest najlepszy, gdy rodzina po kolei wkrada się w łaski. Potem wchodzą twisty i dla mnie jakoś się ten film rozjechał... i dopiero końcówka spięła wszystko tak jak należy. 7/10 Mam taka samo, ale na odwrót ;) Dla mnie pierwsza połówka była męcząca. Ja rozumiem, że satyra, ale ilość uproszczeń raziła po oczach. Jedna rodzinka coś nazbyt cwana, druga - coś nazbyt tępa. Na szczęście w połowie mamy coś na kształt twistu i nagle wszystko się zmienia. Satyra z lekko zjadliwej staje się drapieżna, a wydźwięk filmu - który również momentami trzyma nieźle w napięciu - bardzo gorzki (świetnie wypadają porównania świata bogatych ze światem biednych). Nawet aktorzy więcej pokazują w tej drugiej połówce, ja wyróżniłbym raczej ojca, który za pomocą subtelnej mimiki świetnie oddawał buzujące w nim emocje, które koniec końców musiał uwolnić... Pierwsza połowa to jakieś 5/10, druga - przynajmniej 8/10, siłą rzeczy skłaniam się więc ku ocenie 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 27, 2019, 22:09:48 The Irishman (2019)
Nie ma spoilerów. Irlandczyk to film o którym Martin Scorsese marzył od 2007 roku, jeśli mnie pamięć nie myli. Jestem prawie pewien, że wtedy pierwszy raz wspomniał o kolejnym gangsterskim filmie z De Niro i Pesci, ale żadna wytwórnia nie chciała wyłożyć milionów dolarów na gangsterskie kino z udziałem cenionych, ale starych aktorów, którzy przeszli na emeryturę, jak w przypadku Joe Pesci, albo grają w filmach niewartych ich talentu, w chałach, jak Al Pacino i Robert De Niro w ostatnich latach (poza nielicznymi wyjątkami, które można policzyć na palcach jednej ręki). Na dodatek film nie należy do najkrótszych, trwa 3 i pół godziny, co ograniczało by ilość seansów w kinach, więc to dodatkowy powód dla wytwórni, by być na NIE co do tego wymarzonego projektu Scorsese (choć jak na standardy kina gangsterskiego to nic zaskakującego, np. Dawno temu w Ameryce trwa z 4 godziny, a są chyba jeszcze dłuższe wersje, w ogóle filmy mafijne nie są najkrótsze). Pozostaje też kwestia odmładzania aktorów, bo Scorsese wymyślił sobie że Joe Pesci, Al Pacino i Robert De Niro zagrają swoich bohaterów w każdym wieku, mimo tego że są już dziadkami, dawno po siedemdziesiątce. Nie chciał się Martin zgodzić na film z odmłodzoną, inną obsadą, choćby z Leonardo Di Caprio, który w ostatnich latach zastąpił De Niro w filmach reżysera Taksówkarza. No i w sumie rozumiem wytwórnię, bo takich filmów w dzisiejszym kinie, które ma na siebie zarabiać, to się nie kręci, a pewnie by film okazał się wtopą finansową, ale też przykre, że taki reżyser jak Scorsese musiał tyle lat czekać i dopiero platforma streamingowa dała mu pełną swobodę twórczą i wyłożyła prawie 160 milionów na film, który ostatecznie zbiera bardzo dobre recenzje już od przedpremierowych pokazów. Więc liczę na przynajmniej nominacje do Oscarów (a co do komentarza reżysera na temat filmów Marvela i dzisiejszego kina nie będę się wypowiadał, bo wyjdzie mi za długa dygresja, a chcę się skupić na produkcji Netflixa, powiem tylko tyle, że pojawiła się kilka tygodni temu dłuższa wypowiedź Scorsese, która wyjaśniała o co mu dokładnie chodziło w tej pierwszej, nazwał dzisiejsze kino, w tym filmy Marvela, nową odmianą sztuki, pochwalił, i z tym co mówił w drugiej wypowiedzi dłuższej zgadzam się) . Więc tyle wstępu i może przejdę do samego filmu, nie będzie spoilerów, tylko ogólne wrażenia z seansu. The Irishman to znakomite dopełnienie nieformalnej trylogii gangsterskiej Scorsese, na którą składają się Chłopcy z ferajny i Kasyno, ale też Irlandczyk to inny film od pozostałych gangsterskich dzieł Martina Scorsese - nie ma scen cool z gangsterami, jak to fajnie być bandziorem, jest to bardziej rozliczenie, demitologizacja i podsumowanie gatunku co najlepiej pokazują ostatnie minuty filmu. Film jest jeszcze bardziej gorzki jak Kasyno i Chłopcy z ferajny, oraz finalnie opowiada o czymś innym. Oczywiście widać że to jego film, ale nie ma epatowania przemocą, jest sporo humoru i dialogów, czasami jak z Tarantino (np. wątek z rybą w samochodzie i historia gościa w rozdrabniarce). No i przede wszystkim tempo jest wolniejsze jak we wcześniejszych gangsterskich filmach Scorsese, czy w takich filmach jak Wilk z Wall Street. Tempem bliższy jest niedocenianemu Milczeniu, nie ma tutaj dynamicznego i szybkiego montażu, energii jaka narzucała tempo poprzednim gangsterskim dziełom Scorsese, ale pomimo tego to w ogóle nie nudzi. A co do efektu odmładzania aktorów to jest całkiem dobre, nie wybija z filmu. Filmy z uniwersum Marvela pokazały, że odmładzanie aktorów daje radę, np. odmłodzony Samuel L Jackson w Kapitan Marvel. Dla mnie te efekty to trochę jest tak, jak z charakteryzacją o której wiemy, że jest, ale ją kupujemy. Jedyna scena, gdy efekty odmładzania wybijały mnie to jak De Niro sprał faceta, który dotknął jego córki, widać było, że rusza się jak gość po 70-e (identycznie było w scenach akcji z Jacksonem we wspomnianej Kapitan Marvel, widać było iż rady aktor nie daje) No i scena retrospekcji z wojny, ale minutę trwała. A co do aktorstwa to jestem zachwycony. Robert De Niro jest dobry, pierwsza nie pamiętam od jak dawna dobra rola. Choć ma rolę gościa, który emocji nie pokazuje, więc może jego występ wydawać się najmniej efektowny, ale świetnie sprzedaje emocje, zwłaszcza w trzecim akcie. Zresztą tak Hoffa o nim powiedział, że kryje się Frank z uczuciami. Ale jeszcze lepszy jest Ala Pacino, który jak tylko pojawia się w 40 minucie to charyzmą rozwala ekran, jest rewelacyjny. Trudno to uwierzyć, ale to pierwszy film Scorsese, w którym zagrał Pacino. Oczywiście gra typowego Pacino, czyli szarżuje do woli na ekranie, ale nie przesadza z szarżowaniem, nie rozwala filmu. Choć przyznam, że wolę Pacino w filmach, w których gra spokojniejsze role, gdzie gra subtelniej (nie cierpię np jego roli w Adwokacie diabła), a ma takich kilka, jak np. w Życiu Carlita De Palmy, które wyżej sobie cenię jak Scarface, czyli wcześniejszy wspólny film De Palmy i Pacino. Ogólnie mówiąc De Niro i Pacino dawno nie mieli tak dobrych ról w kinie (w telewizji im się trafiły, na HBO). Równie dobry co Pacino jest ściągnięty z emerytury Joe Pesci, który gra zupełne przeciwieństwo swoich ról u Scorsese, czyli nie agresywnego psychola, ale spokojnego, wyciszonego bandziora. Facet budzi przerażenie samym spojrzeniem i spokojem jaki wylewa się z jego postaci, ale też sympatię. Oprócz wymienionej trójki pojawiają się inni ulubieńcy reżysera, np. Harvey Keitel, choć ma epizod, ale też ekipa z serialu Scorsese Zakazane Imperium, czyli Jack Huston, Bobby Cannavale i Stephen Graham, którzy mają też małe role, ale dobre. Ciekawą rolę ma Anna Paquin, która prawie nic nie mówi, ale jej wątek jest ważny dla całego filmu. Zresztą cała obsada filmu, nawet trzecioplanowe role, to jest marzenie każdego filmowca, bo same dobre nazwiska się pojawiają. Reżysersko to jest typowa robota Scorsese, nie ma się do czego przyczepić. Facet trzyma poziom mimo 70-i na karku, nieważne czy kręci film subtelny, spokojniejszy, jak Milczenie, czy taki w którym może poszaleć jak Wilk z Wall Street to zawsze nie schodzi poniżej dobrego, znakomitego poziomu. Kolejny raz dał lekcję kina, ale jeśli nastawiacie się na produkcję jak właśnie Wilk z Wall Street, Kasyno czy Chłopcy z ferajny to zmieńcie oczekiwania. Ogólnie realizacja jest super, jak zdjęcia, muzyka, ale też montaż, dzięki któremu film w ogóle nie nudzi mimo 3 godzin i 30 minut. Oglądałem na Netflixie, nie w kinie, i ani raz nie przerwałem seansu, tak mnie film wciągnął, ale po tym się poznaje dobre filmy, nieważne ile filmy trwają, mogą być krótkie i monstrualnie długie, ale jak wciągają, to nawet prawie 4 godziny mijają szybko, jak z bicza strzelił, jak było w tym przypadku. Ocena: 8/10. Zapomniałem dodać co do Ala Pacino i szarżowania, że bałem się że rozwali film, bo w innej produkcji Scorsese, inna legenda kina, którą też uwielbiam też szarżowała, grała swoimi manieryzmami i rozwalila przez to film, a mówię o Nicholsonie i Infiltracji. Wiem że to niepopularna opinia, ale takie mam zdanie, a w przypadku Irlandczyka tak się nie stało. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 30, 2019, 15:45:19 Knives Out (2019)
Bardzo fajna zabawa z kryminałem w stylu "whodunnit". Bez spoilerownia. Jakoś tak przed połową widz wie już tak dużo, że zaczyna się naprawdę zastanawiać, co się tu jeszcze wydarzy i jakie jest drugie dno :haha: To sprawia, że ta wytarta już trochę struktura filmowa nabiera świeżości. Także scenariuszowo to jest mała perełka i nie dziwię się, że chciało w tym zagrać tylu dobrych aktorów. Rian Johnson zrobił kolejny zajebisty film (tak, ciągle zaliczam Last Jedi do dobrych filmów ;) ) i udowadnia, że jest naprawdę niezłym reżyserem. 8.5/10 The Irishman (2019) Tak jakby Scorsese miał mało klasyków na koncie... to teraz dokłada do niego kolejny. Irlandczyk to kino absolutne, z innej epoki. Mimo, że film jest bardzo stonowany, wręcz cichy to mimo to ma epicki rozmach. De Niro, Pacino i Pesci... wszyscy znów na bardzo wysokim poziomie. Wiadomo, że nie są to ich najlepsze role w życiu, ale tak dobrego filmu nie zrobili od bardzo dawna. I miło jest ich zobaczyć ponownie w tak dobrej formie. Jednak dobry reżyser zmienia wszystko... i Scorsese potrafił wykrzesać z tych aktorów jeszcze jedną iskrę, po prostu widać, że oni chcą w tym grać! I jak już jestem przy Scorsese to ja nie wiem, ale gość jest nie do zdarcia... w wieku, gdy większość jego kolegów po fachu już raczej sobie odpuszcza, on przeżywa renesans swojej kariery. Robi filmy z taką energią i wyczuciem, że nawet wśród młodych twórców ze świecą szukać kogoś z taka energią. Pozycja obowiązkowa dla każdego kinomana. 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 08, 2019, 20:50:13 Marriage Story (2019)
Sezon Oscarowy trwa w najlepsze... na Netflixie :faja: Przewiduje nominacje w najważniejszych kategoriach. Film, reżyser, scenariusz, aktor, aktorka i prawdopodobnie najlepsza aktorka drugoplanowa (dla Laury Dern). Ja bym jeszcze dorzucił nominacje za montaż, ale o to pewnie będzie trudno. W skrócie, jest to najlepszy film o rozwodzie od czasu Kramer vs Kramer ;) Film wygrywa naturalnością, nic tu nie jest wymuszone (no może tylko sceny śpiewania ;) ), emocje są prawdziwe. Nie czujemy, że grają a to bardzo dobrze. Driver, nie wiem czy widziałem go w lepszej formie... teraz dopiero widać jak marnują jego talent w tych nowych Star Warsach :P Scarlett rewelacja. Najlepszy film w karierze Baumbacha. 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 09, 2019, 11:30:01 Ciekawi mnie ten film, może na dniach zobaczę. Nominacje do Oscarów pewne, zresztą ten twórca bywał już w przeszłości doceniany.
A nic nie wspomnisz o roztrwanianiu talentu Scarlett w MCU? :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 09, 2019, 20:35:59 A nic nie wspomnisz o roztrwanianiu talentu Scarlett w MCU? :P Dopiero co dostała solowy film, nie chce jej umniejszać przed premierą ;) A tymczasem ogłoszono nominacje do Globów: https://variety.com/2019/film/news/2020-golden-globes-nominations-list-nominees-1203426905/ Mocni kandydaci w tym roku. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 09, 2019, 20:47:50 To samo sobie pomyślałem. Trudno wytypować zwycięzcę, bo o większości z tych filmów w pewnym momencie było głośno.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 14, 2019, 00:24:24 6 Underground (2019)
Najnowsza rozpierducha Michaela Baya nakręcona dla Netflixa to produkcja typowa dla tego reżysera, czyli wygląda wizualnie przepięknie, jak teledysk, sporo fajnie zainscenizowanych scen akcji (choć szalony pościg samochodowy od którego się zaczyna nie zbliża się poziomem do pościgu z Twierdzy z Seanem Connery), ale też ma elementy, których nie cierpię u Baya, jak choćby poczucie humoru, które raz trafia (sceny z magnesem), a innym razem nie, jest sporo żartów na poziomie tragicznego Bad Boys 2. Niestety największym problemem filmu jest pierwsze 30-40 minut, gdzie łatwo się pogubić, bo jest milion retrospekcji, retrospekcje w retrospekcjach (nie cierpię takich zagrań), przez co jest wrażenie chaosu, i dopiero jak dostaje ekipa nowe zadanie czyli dopaść dyktatora, gdy kończą się wspominki z przeszłości bohaterów, to film mnie wciągnął, ale trochę to trwało. Druga rzecz to zaczyna męczyć mnie Ryan Reynolds, który gra znowu Deadpoola, oczywiście nie gra aż tak przegiętej postaci, bez poziomu meta, ale znowu gra gościa, co non stop żartuje. Więc przez to że pierwsze 30-40 jest bardzo chaotyczne, a druga połowa w porządku, to nie mogę dać więcej jak 6/10. Ale polecam i tak, bo to Michael Bay, który co prawda od dawna nie nakręcił filmu na poziomie Twierdzy (uwielbiam!), Bad Boys, Armageddon, ale to i tak jeden z najlepszych specjalistów we współczesnym amerykańskim kinie od rozpierduch. Jedynie niech nie tyka się dużych robotów zamieniających się w roboty, ale w takim kinie jak najnowsza superprodukcja z Deadpoolem to zawsze chętnie sprawdzę. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 25, 2019, 23:22:45 Marriage Story (2019) W skrócie, jest to najlepszy film o rozwodzie od czasu Kramer vs Kramer ;) Ja bym poszedł dalej - to raczej najlepszy film o rozwodzie w historii ;) Serio, moim zdaniem o klasę lepszy od "Sprawy Kramerów", która jest filmem mocno tendencyjnym. "Historia małżeńska" ujmuje właśnie naturalnością, której w tamtym klasyku nieco momentami brakuje. Jest to film bardzo prawdziwy, w którym świetnie widać, że nienawiść istnieje tuż obok miłości, równolegle, zwłaszcza, jeśli dopuścimy do siebie głosy prawników czy wujków od dobrych rad. Z jednej strony, w pewnym sensie, trzyma w napięciu przy różnych słownych pojedynkach, z drugiej - dogłębnie wzrusza przy tych wszystkich drobnych scenach, pokazujących faktyczną zażyłość między bohaterami. Film cały sobą pokazuje, iż czasami coś po prostu nie wychodzi, że związek się "zużywa", pomimo wciąż obecnych uczuć. Aktorsko jest świetnie. Minimalnie lepszy jest Driver, którego postać przechodzi większą ewolucję, a do tego wszystkiego, jako że kreacja jest bardziej stonowana, tym bardziej zwala z nóg moment, w którym emocje biorą nad bohaterem górę... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 26, 2019, 09:52:14 A gdzie ocena? Czyżbyś dał więcej niż 8/10? Toż to będzie epokowe wydarzenie ;) A film jest wspaniały, zgadzam się. Ja lubię Kramer vs Kramer, wszyscy twierdzą ze nie zasłużył na swoje Oscary, a ja się nie zgadzam, twierdze ze jak najbardziej zasłużył. Marriage Story wygrywa tym, że pokazuje po równo obie strony konfliktu. W Sprawie Kramerów obserwowaliśmy to wszystko z perspektywy ojca.
Bardzo bym chciał żeby ten film coś zwojował na Oscarach, ale ten rok jest na razie ciężki, konkurencja jest mocna. Driver raczej przegra z Phoenixem co mnie już irytuje :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 26, 2019, 11:04:25 Byłem świeżo po seansie i nie chciałem przestrzelić ;) Ale nie, 8/10 raczej ode mnie. Przy czym to już trzeci tegoroczny film, który tak wysoko oceniam :D Tak więc i to jakoś tam świadczy o tym, że to naprawdę mocny rok. A jeszcze nie widziałem paru filmów, które mogą nieco namieszać.
Perspektywa ojca to raz, dwa, że w Sprawie Kramerów było to dość jednostronne, drapieżna matka kontra pogubiony ojciec ;) A tutaj wszyscy mają swoje racje, a i tak spoza tego bitewnego zamieszania widać uczucia, którymi wciąż darzą się bohaterowie. I to jest tu chyba najpiękniejsze. Do do Drivera - niekoniecznie. Zdaje się, że to właśnie ta rola jest póki co tą najczęściej nagradzaną w tym roku. Do tego dochodzi to, o czym kiedyś wspominałeś, że Phoenix może być dla Akademii odrobinę niewygodny ;) No i Joker już kiedyś Oscara dostał ;) A co do "Sprawy Kramerów" - mimo wszystko jednak uważam, że "Czas apokalipsy" to film lepszy. Hoffman na Oscara zasłużył, choć po drodze miał lepsze role (np. w "Nocnym Kowboju"). Streep raczej również, choć nie bardzo kojarzę pozostałe nominowane role. Ogólnie nie był to najgorszy werdykt w historii Akademii. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 26, 2019, 23:29:07 The Irishman
Nie oczekiwałem wiele od tego filmu, bo jak się tak zastanowić, to nie jestem wielkim fanem Scorsese. Weźmy takich "Goodfellas" - widzę geniusz reżyserski wylewający się z każdego kadru, ale fabuła jakoś nigdy mnie tu nie porywała, raczej tylko momenty, jak choćby sceny z Joe Pesci. Z dystansem podchodziłem też do metrażu (3 i pół godziny to nie przelewki) oraz od pomysłu cyfrowego odmładzania aktorów. I koniec końców okazało się, że właśnie to odmładzanie wypadło najsłabiej, zwłaszcza w przypadku De Niro. Jego oczy wyglądają dziwacznie, do tego ciała nie oszukasz - w scenach młodości porusza się nieco niedołężnie, zgodnie z metryką. Jeśli idzie o czas trwania - jak się człowiek wkręci, to nie ma ochoty odchodzić od ekranu. Film hipnotyzuje. Mam wrażenie, że to najpełniejszy, najbardziej kompletny okołomafijny obraz, jaki zrobił Scorsese. Jeszcze bardziej gorzki, niż poprzednie (choć już przecież "Goodfellas" rozliczał się ze zmitologizowanym obrazem mafii, znanym choćby z filmów Coppoli), w końcówce wręcz elegijny. Zachwyca rozmach - fabuła obejmuje kilkadziesiąt lat, zahaczając o różne ważne momenty w historii USA drugiej połowy XX wieku. Pod względem realizacji to typowy Scorsese - i to powinno wystarczyć za całą rekomendację. Aktorsko jest dobrze. De Niro trochę jedzie na autopilocie, ale w finale ma co zagrać i robi to świetnie. Pacino niby szarżuje po swojemu, ale robi to jednak z wyczuciem, można też wyłapać różne subtelności. Najbardziej zaskakującą kreację stworzy Joe Pesci - wyciszoną, stonowaną. Niby nie zawsze grał szajbusów (choćby w "Raging Bull"), ale mimo to zaskakuje. Do tego dochodzi solidny drugi i trzeci plan, choć taki Keitel to nie bardzo ma co grać. Nie wiem, czy wrócę jeszcze kiedykolwiek do "Irlandczyka", ale warto było podjąć wysiłek i oddać się w ręce Scorsese na ponad 200 minut. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 27, 2019, 01:56:04 The Irishman Nie oczekiwałem wiele od tego filmu, bo jak się tak zastanowić, to nie jestem wielkim fanem Scorsese. Weźmy takich "Goodfellas" - widzę geniusz reżyserski wylewający się z każdego kadru, ale fabuła jakoś nigdy mnie tu nie porywała, raczej tylko momenty, jak choćby sceny z Joe Pesci. Z dystansem podchodziłem też do metrażu (3 i pół godziny to nie przelewki) oraz od pomysłu cyfrowego odmładzania aktorów. I koniec końców okazało się, że właśnie to odmładzanie wypadło najsłabiej, zwłaszcza w przypadku De Niro. Jego oczy wyglądają dziwacznie Ale też tych scen z odmładzaniem nie ma tak dużo, jak wcześniej pisałem, tzn takich gdy muszą pokazywać siłę fizyczną nieodpowiednią do ich wieku, jest jedna scena pod sklepem gdy gościa obił, która wyszła zabawnie i trwająca parę sekund scena z wojny, czyli mało i krótkie, a w reszcie scen to głównie stoi, siedzi, rozmawia. Więc ja poza tymi krótkimi scenami zapominałem ze są starzy, ale zwróciłeś uwagę właśnie na to co mnie na początku rozpraszało, czyli oczy De Niro. No i szczerze to ja nie wiem co jest z jego oczami, czy to efekt CGI, czy to szkła kontaktowe, bo Pacino i Pesci mają normalne oczy, jak grają młodsze wersje i starsze, ich oczy wyglądają naturalnie w każdym wieku, ich oczy nie rozpraszały mnie. Musiał stać za tym jakiś zamysł, ale jaki nie mam pojęcia. Z tego co czytałem i wiem od znajomych to odpowiednik tej postaci, którą grał De Niro nie miał podobno błękitnych oczu. De Niro ma przez cały film takie oczy, nawet w scenach bez efektów CGI, czyli jak gra bohatera w swoim wieku i w końcówce, gdy gra starszego od siebie, to ma tradycyjną charakteryzację, postarzeli go starą metodą a nie CGI, i cały film ma takie same oczy. Pojawił się na youtube fragment zrobiony za darmo techniką, która bije rekordy popularności w pornosach, czyli deepfake i tutaj ma (chyba) swój kolor oczu. http://www.youtube.com/watch?v=dyRvbFhknRc No i wypada to lepiej, ale też bez zachwytów, przynajmniej jego oczy sa naturalne. A w przypadku Pacino i Pesci nie miałem takiego problemu jak odmłodzili ich, oczy mieli normalne. Nie mam pojęcia o co chodziło z tą zmianą koloru oczu aktora, która wyszła dziwnie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 27, 2019, 08:38:48 Tyle, że w Deepfake to po prostu nałożyli twarz De Niro gdzieś z okresu "Once Upon a Time...", a tu jednak to odmładzanie na czym innym polegało, tzn. faktycznie odmładzali starą twarz, tak mi się wydaje. Scen bardziej dynamicznych z "młodym" De Niro dużo faktycznie nie było, no ale te oczy.... Była taki moment, w którym dokładnie im się przyjrzałem i ta siatkówka się tam jakoś dziwnie zachowywała, lekko mieniła się, czy coś, czyli to raczej jakieś CGI było, a nie szkła kontaktowe. Jakikolwiek stał za tym zamiar - mogli sobie dać z tym spokój.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 27, 2019, 15:10:59 To p.a. musisz tylko jeszcze zobaczyć Two Popes i z oscarowymi kandydatami jesteś na bieżąco ;)
Ja tymczasem kończę rok kinowy filmem Jumanji: Next Level (2019). Na którym bawiłem się prawie tak dobrze jak na poprzedniej części, ale tym filmem wyczerpali już zapas pomysłów na grę... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Ale o tym w kolejnym sequelu ;) 6/10. Małe podsumowanie. W roku 2019 zaliczyłem w sumie 54 seanse kinowe. Filmy ogółem oglądałem 278 razy. Najczęściej oglądalnym przeze mnie filmem była Alita: Battle Angel - w sumie 4 seanse z czego 3 w kinie :D Lista ulubionych filmów z tego roku wygląda tak: (Z zaznaczeniem, że może się na niej jeszcze trochę zmienić bo wciąż czekam na parę tytułów. Głównie na 1917 Mendesa ;) ). https://trakt.tv/users/ash9001/lists/top-movies-of-2019?sort=rank,asc Midsommar króluje na miejscu pierwszym. Czaiłem się na ten film od pierwszego trailera i absolutnie się nie zawiodłem, dostałem nawet więcej niż chciałem :D Jeśli chodzi o moje prywatne nagrody to aktorką roku zdecydowanie zostaje Rosa Salazar za Alitę i serial Undone. Aktorem roku jest Adam Driver za Marriage Story i to, że jako jedyny wybrnął z twarzą z nowych Star Wars :haha: Jeśli chodzi o seriale to ten rok był u mnie kiepski. Kryzys serialowy trwa nadal, trochę mnie tylko pobudziło wejście na rynek Apple TV+ ale ogólnie nadal nie odczuwam potrzeby oglądania seriali. Ale jeśli mam już wybierać to najlepszą rzeczą jaką obejrzałem w tym roku był Love, Death & Robots. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 27, 2019, 15:24:48 "Two Popes" wkrótce nadrobię. Nie widziałem też jeszcze "Knives Out". No i "The Lighthouse" (zobaczę może nawet dziś), choć trudno ocenić, czy ten film jest w stanie zdobyć jakieś nominacje, czy jednak okaże się dla Akademii zbyt niszowy. Do nadrobienia jeszcze rzeczy z oscarowych peryferiów, "Rocketman" i "Ad Astra". I również te produkcje na dniach "zaliczę". Zresztą, pal sześć Akademię, tu bardziej chodzi o potencjalnie najciekawsze tytuły tego roku.
U mnie na razie tak: 1. Once Upon a Time... in Hollywood 2. Joker 3. Marriage Story 4. The Irishman 5. Parasite 6. Ból i blask 7. Avengers: Koniec gry Tyle, że wiesz, ja często późno nadrabiam różne zaległości i ta lista się może kształtować gdzieś do 2025 ;) Takiej "Ality" na przykład nie oglądałem i się nawet nie przymierzam. Natomiast "Midsommar" to prędzej do kategorii "Rozczarowanie roku" bym wrzucił :D Tuż za drugim rozdziałem "It" ;) A za Jumanji to się kiedyś muszę zabrać, nawet klasycznej wersji z Williamsem nigdy nie oglądałem :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 27, 2019, 16:01:05 Natomiast "Midsommar" to prędzej do kategorii "Rozczarowanie roku" bym wrzucił :D Tuż za drugim rozdziałem "It" ;) Bo nie widziałeś jeszcze nowych Star Wars i Terminatora. Przy tych filmach It 2 to arcydzieło a Midsommar to istny Fellini :haha: Co do Two Popes to jest to bardzo miłe zaskoczenie. Spodziewałem się nudów o dwóch dziadkach co siedzą w ogródku, gadają i nic się nie dzieje, a tu się okazuje, ze film ma wręcz teledyskowe tempo :haha: Dopiero później zobaczyłem, że to film reżysera wybitnego "Miasto Boga" i ten jego styl jest tutaj widoczny. No i film nie trąci jakoś bardzo kościelną propagandą. Dlatego myślę, że to trochę taka fantazja, na temat tego jakich ludzi wierni by chcieli w kościele, którą się przyjemnie ogląda. Nie wiem czy zdziała dużo jeśli chodzi o nagrody, wydaje mi się, że raczej nie. Ale warto zobaczyć dla Jonathana Pryce'a w roli Franciszka, on ma nominację raczej pewną. 8/10 ode mnie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 27, 2019, 16:12:04 Ha, właśnie się dziś zdziwiłem, gdy zobaczyłem nazwisko reżysera. Ale film zobaczę pewnie głównie z powodu głównych ról, a potem się zobaczy, jak mi to podejdzie.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 27, 2019, 18:40:33 Jeśli chodzi o seriale to ten rok był u mnie kiepski. Kryzys serialowy trwa nadal, trochę mnie tylko pobudziło wejście na rynek Apple TV+ ale ogólnie nadal nie odczuwam potrzeby oglądania seriali. [/b]. Rozumiem, że kiepski w sensie dla Ciebie, masz kryzys serialowy, a nie że ogólnie był kiepski ten rok? Bo jeśli ogólnie tak uważasz to się nie zgadzam, a prywatnie to mam pytanie. Od kiedy nie odczuwasz potrzeby oglądania seriali? Zawsze tak było, czy w ostatnich latach to się zmieniło, zmęczyły Cię seriale przez lata? Dla mnie seriale od paru lat to są produkcje na równym poziomie co filmy, przynajmniej jeśli chodzi o jakość, ale też oryginalność, więcej oryginalności i świeżości widzę w serialach jak w filmach, ale ich jest tak dużo i będzie coraz więcej, że ciężko czasami coś dobrego i ciekawego wybrać, a w tym pomaga mi kanał jakbyniepaczec, co miesiąc wrzucają filmiki z najciekawszymi produkcjami i wiem co oglądać. Było wiele znakomitych seriali - Primal Tartakovsky'ego, Fosse/Verdon z Michelle Williams, 2 sezon Mindhuntera Finchera, 4 sezon Gomorry, netflixowyThe Dark Crystal, prequel klasyka Hensona, 1 sezon Lodge 49, The Cry z Jenną Coleman, 2 sezon Barry'ego z Haderem, 2 sezon Sukcesji z Brianem Coxem, 3 sezon Legiona, Undone, seria 5 Peaky Blinders i Perpetual Grace, LTD z Benem Kingsleyem. To są najlepsze seriale tego roku dla mnie. A poza tym sporo bardzo dobrych było, jak finałowy sezon australijskiego hitu, czyli Rake (sezon z 2018 roku, ale u nas na Netflixie pojawił się w tym roku), finałowa seria Kronik Times Square z Gylenhaal i Franco, 3 sezon Last Kingdom (taka sama sytuacja jak z Rake), 3 sezon Dragon Prince (najlepsze fantasy tego roku, obok Kryształu), Watchmen, 3 sezon Serii Niefortunnych Zdarzeń z Neil Patrick Harrisem, Black Earth Rising Hugo Blicka z Goodmanem, 2 sezon Big Little Lies z Kidman, Lorena Jordana Peele'a, duński De Dag/Dzień, Sex Education, Czarnobyl, finałowa odsłona Człowieka z Wysokiego Zamku, Unbelievable z Toni Colette, A Confesssion z Martinem Freemanem, Nieświadomi. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Grudnia 28, 2019, 21:05:33 Mroczna rzeka (2017)
Po latach nieobecności i niedawnej śmierci ojca, Ruth wraca do swojej rodzinnej wioski. Jej celem jest przejęcie rodzinnej farmy i owiec, którymi zajmuje się jej nieco mało rozgarnięty brat. Okazuje się że powody ucieczki dziewczyny z farmy były dość mroczne... Film chwilami jest dość monotonny, ale da się obejrzeć. Trochę dramat, melodramat, wątek psychologiczny. Pewne rzeczy można by lepiej rozwiązać, ale jest jak jest. 6/10 Komórka (2016) Komórka to jedna z lepszych książek Mistrza jakie przeczytałem. Wiele ich nie było, ale trafiła w mój gust. Film natomiast okazał się strasznie słaby. Wszystko jakieś takie sztuczne i zupełnie bez emocji. Jakby zupełnie nie mieli budżetu i dali do nakręcenia studentom. Bardzo słabo. 4,5/10 Pojedynek (The Duel, 2016) Strażnik teksasu David Kingston zostaje zadanie od swojego zwierzchnika, żeby wyjaśnić serię tajemniczych zgonów. W tym celu zamierza udać się do miasteczka Helena gdzie prowadzą wszystkie tropy. Pierwszą przeszkodą okazuje się żona, która nie jest zadowolona z częstych wyjazdów męża. Postanawia więc zaryzykować i zabrać ją ze sobą. Szybko okazuje się to dobrym pomysłem, bo mogą udawać nowych osadników. Film ma słabą ocenę na fb, ale mi się podobał. Historia może nie jest zbyt wyszukana, ale trzyma w napięciu. Poboczny wątek też szybko okazuje się niezłym pomysłem. No i Woody Harrelson, który wyciąga ze swojej roli 110% normy. 8/10 Odliczanie (2013) Trudno napisać coś pozytywnego o tym filmie. Nawet lubiący francuskie kino będą zawiedzeni, bo ten film jest jak amerykański marny kryminał. Już chyba dla Netflixa lepsze filmy kręcą. 5/10 Świat w ogniu (2019) Lepsza niż Londyn w ogniu, słabsza niż Olimp w ogniu. Typowy akcyjniak dla samców alfa, fabuła mało wyszukana, dużo absurdalnych strzelanin i dziwnych wydarzeń. Na początku ostro przynudza, potem się rozkręca i nie zwalnia tempa. Na plus niezły Nick Nolte w roli Banninga seniora, ale na mój gust seria idzie w kierunku Niezniszczalnych i Strasznego filmu. 6/10 Kingsman: Złoty Krąg (2017) Na pierwszą część trafiłem jakoś przypadkiem w telewizji i obejrzałem z niejakim zainteresowaniem. Nie ma co się szczególnie rozwodzić nad tą serią. Kino szpiegowskie, skrzyżowanie Bonda z Johnym Englishem. Chwilami dość absurdalne i zupełnie odrealnione. Całkiem niezłe. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Grudnia 28, 2019, 22:47:26 No to i ja wzorem moich przedmówców chciałem podsumować rok 2019 i się przygotowałem, spojrzałem na filmweb i się okazało, że ... obejrzałem w tym roku tylko 8 filmów z bieżącego roku. 8 filmów!
Ułatwi mi to podsumowanie, bo wszystkie je ustawię w hierarchii. Świetna topka, wszystkie obejrzane filmy w niej zawarte :D aż wydaje mi się to podejrzane 1. Joker - właściwie bezkonkurencyjny, film prawie kompletny. 2. Pewnego razu... w Hollywood - też duże wrażenie na mnie zrobił. 3. Śmierć nadejdzie dziś 2 - fajny, przyjemny film, który będę na pewno wspominał długo z pozytywnym wrażeniem. 4. Brud 5. To 2 6. Glass te trzy trzymają poziom 7. Smętarz dla zwierzaków 8. Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie te dwa niezbyt Haha, co za rok :shame: :facepalm: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 28, 2019, 23:04:31 Spoko, Jotku, na w sumie niewiele lepszy, bo widziałem 21 tegorocznych filmów, z czego 6 w ciągu ostatniego tygodnia :D No ale takie "Gwiezdne wojny" czy ostatniego "Terminatora" to na spokojnie nadrobię, a też nie spodziewam się, by jakoś mocno zakłóciły te filmy mój ranking ;) (w którym uwzględniłem tylko filmy z oceną od 7 wzwyż). Nie mam aż tak wielkiego parcia, by być absolutnie na bieżąco, takie parcie nierzadko powoduje, iż oglądamy filmy, na które tak naprawdę nie mamy ochoty, ale które WYPADA zobaczyć. Mnie trochę sezon nagród zawsze napędza, bo lubię mieć swoich faworytów w tym okresie
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 29, 2019, 02:15:12 . Nie mam aż tak wielkiego parcia, by być absolutnie na bieżąco, takie parcie nierzadko powoduje, iż oglądamy filmy, na które tak naprawdę nie mamy ochoty, ale które WYPADA zobaczyć. Raczej nie robię podsumowań rocznych w serialach i filmach, czyli ile obejrzałem, podział na najlepsze i najgorsze, jedyne co to sobie pisze na blogu o każdym serialu i filmie, ale po Waszych podsumowaniach na forum z ciekawości wszedłem na bloga teraz i policzyłem wszystkie filmy jakie widziałem od stycznia do dzisiaj i wyszło mi 261 filmów (choć pewnie jeszcze coś obejrzę do końca roku), z czego większosć to z tego roku produkcje, kilka z końcówki 2018 roku (wiadomo że w styczniu tego roku nie oglądałem filmów z 2019 roku, ale z 2018), a może na palcach jednej ręki filmy starsze, klasyki, ale bardzo mało, bo nie mam czasu na starocie przez ilość filmów i seriali. No i ja jestem raczej z każdą nowością na bieżąco, ale nie tak że lecę na każdy film do kina, bo by nie było mnie stać, więc oglądam jak wychodza na dvd, na vodach jak są, czyli kilka m-cy po premierze jak się pojawiają, a w ostateczności jak są dostępne w sieci. Zresztą kilka z filmów co obejrzałem w tym roku i wymienię jako najlepsze, to nawet w Polsce nie wyszły i pewnie nie wyjdą, bardzo niszowe produkcje są, o których mało kto słyszał, albo hity kina azjatyckiego, które uwielbiam, a wiadomo jak z azjatyckim kinem jest w Polsce. Choć dzięki Parasite chyba się cos poprawia, a chętnie bym produkcje z Chin, Korei, Japonii obejrzał na dużym ekranie. Wolę być na bieżąco, bo na co mam czekać, może za rok odejdę z tego świata i jakiegoś serialu lub filmu co chciałem zobaczyć nie zdąże zobaczyć:) A nawet jak byłem młodszy, to nie odkładałem filmów (i seriali) na później, na kiedyś, bo się tylko robi duża kupka wstydu z której nie wygrzebałbym się, więc wolę byc na bieżąco. Ale też nie jest też tak, że każdy film obejrzę, musi być ciekawy dla mnie temat, mój ulubiony aktor/aktorka, reżyser, albo jakieś inne elementy, które mnie do filmu ciągną. Są filmy, których nigdy nie obejrzałem i pewnie nie obejrzę. Z miare nowych to choćby Moonlight mimo tego, że bardzo lubię Aliego, ale zupełnie mnie nie interesuje, choć oglądam prawie każdy film oscarowy, ale tutaj mnie w ogóle tematyka nie interesowała. Więc nie jest tak, że ogladam dosłownie wszystko, choć dużo oglądam. Ale zawsze dużo oglądałem filmów i seriali, jak byłem dzieckiem razem z rodzicami oglądałem dużo filmów na pewno nie przeznaczonych dla mnie, jak horrory, SF, thrillery, które były od 18 lat. Są też produkcje nieważne czy chwalone, czy krytykowane, których nie obejrzę, bo nie ma nic w nich coby mnie zainteresowało. Ale też działa w drugą stronę, film może być zjechany, który chcę zobaczyć jak np. musical Koty na który bardzo czekam, bo to moim zdaniem może być jedna z tych produkcji za kilka lat uznanych za kultowe, tak dziwnych, że uwielbianych przez niektórych. Więc na Koty nie mogę się doczekać, a wolę coś złego i dziwnego zobaczyć, jak średnie o czym zapomnę zaraz po seansie. No i wolę wyrobić sobie sam opinię, a nawet się zdarza, że obejrzę film szybciej jak jest zjechany niż jak jest chwalony. Pewnie by znalazł się też jakiś klasyk, którego nie widziałem, np. większości filmów Bergmana nie widziałem, bo nie interesują mnie, podobnie mam z Federico Fellini, Bernardo Bertollucci, ktorych filmów widziałem może z dwa, trzy. Ale może przejdę w końcu do mojej listy najlepszych filmów roku. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 29, 2019, 03:11:21 Wymienię wszystkie najlepsze, czyli indyjski Tumbbad, Destroyer, Gong-jak, Shadow, Dragged Across Concrete, Stan and Ollie, Il Primo Re, Rocketman, Parasite, Spider Man Far From Home (najlepszy Marvel tego roku, miałem dać animację o Spidermanie, ale była w zeszłym roku), Midsommar, Irlandczyk, Toy Story 4, The Farewell, Lighthouse. Więcej napiszę o tych najmniej znanych, niszowych.
Tumbbad jest dostępny legalnie w Polsce, na Amazon Prime (i na youtube). Nie będę wgłębiał się w fabułę tego horroru z Indii. Powiem tylko, że miałem skojarzenia z Alladynem w wersji horrorowej, ale też z horrorem w stylu Dario Argento połączonym z historią przypominającą legendę o naszym Bazyliszku. Warto obejrzeć choćby dla samej strony wizualnej, czyli zdjęć, świetnej muzyki i pomysłów wizualnych. Zamiast na fabule to wolę skupić się na kulisach, bo równie ciekawe jak film jest to jak długo tą produkcję indyjską kręcili. Film realizowano przez 5 lat w miejscach gdzie ludzka stopa dawno nie stanęła i przy naturalnym oświetleniu. Wymyślili sobie też twórcy, że będą kręcić w rejonach gdzie ciągle pada i dlatego tak długo zajęła produkcja. No i wybudowali osadę specjalnie dla filmu, więc należy się ogromny szacunek dla twórców za ciężko robotę jaką odwalili. Widać ciężką harówkę jaką wykonali na potrzeby produkcji, a film sam w sobie jest po prostu znakomity. Do paru drobnostek bym się przyczepił, ale nie rzutują na całość i żałuję, że film nie trwa 3 godzin, czy ile oryginalnie trwał, ale skrócili czas trwania do ponad 90 minut, bo chętnie bym potowarzyszył bohaterom dłużej w tej historii opartej na indyjskich legendach. Zresztą to dziwne, bo produkcje indyjskie są znane z monstrualnie długich filmów, ale może dlatego, że to nie produkcja bollywoodzka, nie ma śpiewania, tylko indyjska pod zachodniego widza. http://www.youtube.com/watch?v=-zyciFt5_1w Destroyer - Erin Bell była obiecującą agentką FBI, przed którą rysowała się świetlana przyszłość. Niemal dwadzieścia lat temu na skutek pewnego wydarzenia stoczyła się prawie na samo dno. Udane połączenie mocnego kina sensacyjnego z dramatem psychologicznym ze świetną główną rolą Nicole Kidman. Na drugim planie Tatiana Maslany, Scoot McNairy, Toby Kebbel, ale to Nicole jest najważniejsza. Miło zaskoczył mnie Sebastian Stan, bo całkiem dobrze wypadł, a do tej pory za zbyt dobrego aktora go nie uważałem . W uniwersum MCU znany jest jako kumpel Kapitana Ameryki, a tutaj ma całkiem dobrą, zupełnie inną rolę. Znakomite kino dla dorosłych. http://www.youtube.com/watch?v=9g-j4wuEOPo Gong-jak - rok 1993, Korea pozostaje ostatnim państwem pogrążonym w zimnej wojnie. Park Suk-young, były oficer wojskowy pracujący dla południowokoreańskiego wywiadu działając pod przykrywką biznesmena dostaje misję zinfiltrowania laboratoriów jądrowych na komunistycznej Północy. Trzymające w napięciu kino szpiegowskie, ale nie opierające się na scenach akcji, tylko skupiające się na grze pozorów, intrygach i dialogach. Realizacja jak w to w kinie koreańskim na najwyższym poziomie, czyli reżyseria, zdjęcia, muzyka, ale film nie byłby tak dobry gdyby nie pierwszorzędnie rozpisany scenariusz. A to jak dobry to scenariusz pokazuje to, że widzowie tacy jak ja, czyli tacy, którzy nie interesują się historią obu Korei nie poczują się zagubieni w fabule. A poza tym świetne aktorstwo całej obsady na czele z Jung-min Hwanga w roli głównej. No i wspaniałe zakończenie, które mnie wzruszyło co jest zaskakujące, w końcu to kino szpiegowskie. Udało się Koreańczykom stworzyć thriller szpiegowski, który nie tylko trzyma w napięciu, ale też film z prawdziwymi i ludzkimi bohaterami po obu stronach barykad. Pierwszorzędne kino inspirowane faktami. http://www.youtube.com/watch?v=P0GFDtviW_E Shadow - ranny dowódca Yu zatrudnia sobowtóra, by podawał się za niego przed wszystkimi, też przed władcą, o czym wie tylko żona Yu. Ukrywający się dowódca szerzy swoje intrygi polityczne. Znakomity chiński dramat kostiumowy Yimou Zhanga znanego z tak wysmakowanych wizualnie filmów jak Hero, Dom latających sztyletów, Zawieście czerwone latarnie. Więc już na przykładzie poprzednich filmów reżysera wiadomo mniej więcej czego się można po Cieniu spodziewać, czyli wysmakowanej wizualnie uczty, wspaniałych kostiumów i scenografii. Ale nie jest to superprodukcja taka jak poprzedni film Zhanga Wielki Mur, opierająca się tylko na bitwach i pojedynkach. Za wiele takich sekwencji nie ma, ale jak już są to zrealizowane doskonale i wyglądają cudownie, mają ciekawą choreografię. Cień jest bliższy wcześniejszym filmom reżysera, jest to bardziej ambitna produkcja. Dużo miejsca poświęcone jest intrygom dworskim i relacjom bohaterów. Aktorzy mają co grać, mają dobrze napisane dialogi i dają popis na czele z Chao Dengiem w roli wodza i jego cienia. Warto obejrzeć choćby dla świetnego aktorstwa, cudownej tradycyjnej chińskiej muzyki oraz przepięknych zdjęć. Każdy kadr z tego filmu mógłby robić za obraz. Polecam nie tylko miłośnikom twórczości Zhanga. http://www.youtube.com/watch?v=AGetemRDuVY Stan and Ollie - rok 1953. Mający dawno za sobą najlepsze lata kariery, Laurer i Hardy, wyruszają na wyczerpującą trasę po Wielkiej Brytanii gdzie występują w teatrach dla ich wiernych fanów. Jest to miłosny list dla Flipa i Flapa, ale nie skupiający się na momencie jak byli u szczytu sławy, tylko o najmniej znanym momencie ich kariery, czyli na ostatnich latach ich współpracy, gdy widownia już nie chciała ich oglądać. Pamiętali o nich jedynie wierni widzowie, którzy przychodzili na ich występy w Anglii. Uwielbiałem oglądać za dzieciaka Flipa i Flapa, chyba nawet bardziej ich ceniłem jak Charliego Chaplina i Bustera Keatona, więc chętnie obejrzałem film o latach kariery, których w filmach się raczej nie pokazuje, bo biopicy skupiają się przede wszystkim na najlepszych latach kariery różnych gwiazd. Dostałem piękny film o przyjaźni, choć widać, że było między nimi czasami ciężko, z doskonałymi rolami Johna C. Reilly w roli Flapa i Stevena Coogena w roli Flipa. Nie wiem, który z nich jest lepszy, ale za to wiem, że panowie są po prostu fenomenalni. Reilly?ego tak ucharakteryzowali, że wygląda jak Oliver Hardy, w ogóle zapomina się o charakteryzacji, która jest doskonała. Dla mnie jest to rola na miarę występu Oldmana w roli Churchilla, który też miał kilogramy charakteryzacji, a pomimo tego stworzył pełnokrwistą i prawdziwą postać, podobnie jak Reilly. Równie dobry jest Coogan, który dosłownie wygląda i zachowuje się jak Stan Laurel. W ogóle zapomniałem, że widzę na ekranie aktorów wcielających się w gwiazdy kina, tylko uwierzyłem, że widzę Flipa i Flapa. Coogan gra Flipa przez którego Flap w filmach wpadał w kłopoty, ale jak z filmu wynika, to właśnie Laurel odpowiadał za ich popularność, to on wymyślał skecze, żarty i piosenki. Jeśli jesteście fanami Olivera Hardy i Stana Laurela to jest dla Was obowiązkowy seans. Choć wydaje mi się, że każdy będzie się na tej produkcji dobrze bawił. Il Primo Re/The First King: Birth of an Empire - włoski film poświęcony Romulusowi i Remusowi, braciom, którzy przyczynili się do założenia Rzymu. Ale nie jest to film przedstawiający wersję znaną z mitów i legend, czyli z udziałem bogów, wychowaniem braci przez wilczycę, tylko historia przedstawiona realistycznie. Oczywiście wierzenia i religie odgrywają ważną rolę, bo mamy świat w którym praktykowane są pogańskie kulty, a ludzie powierzają swoje wybory woli bóstwa, które identyfikuje się jako ogień. Film nakręcono w całości przy naturalnym świetle (np. słońce, ognisko, pochodnie) i wszystkie dialogi są w języku łacińskim. Ogląda się tą produkcję o założycielach Rzymu jak połączenie ?Apocalypto? Mela Gibsona z ?The Revenant? Innaritu. Film ma niesamowity klimat zbudowany przez fantastyczne zdjęcia i muzykę. Świetnie w rolach głównych sprawdzili się Alessio Lapice jako Romulus i Alessandro Borghi w roli Remusa (znany choćby z roli Ósemki w filmie i serialu Suburra). Jest to wspaniała produkcja opierająca się na klimacie, nie na scenach akcji, więc co niektórzy mogą się zanudzić, ale mnie klimat kupił od pierwszych minut filmu. http://www.youtube.com/watch?v=boaHGOqWjTA Toy Story 4 - obawiałem się tego filmu, wydawał się niepotrzebny po genialnej TS III i wysokim poziomie wszystkich części, ale daje radę jako epilog historii Chudego. To jest jedna z najlepszych teatrologii, bez podziału na animację i filmy, jakie widziałem. Choć piątkę powinni sobie darować, bo po tej części naprawdę nie ma co kontynuować, chyba że będa zamykać historię każdego bohatera Toy Story. The Farewell to jedna z najpiękniejszych historii o rodzinie, której siła tkwi w prostocie.http://www.youtube.com/watch?v=RofpAjqwMa8 The Nightingale - drugi film reżyserki Babadooka nie odstaje poziomem od drugich filmów Astera i Eggersa, a jakoś mniej o nim słychać, mimo tego, że zadebiutował też w tym roku, jak Latarnia i Midsommar, a niezasłużenie omija się tą produkcję. Moim zdaniem stoi na poziomie filmów tych panów, a na pewno jest lepszy jest od drugiego filmu Peele'a, czyli Us. O reszcie, czyli Dragged... z Melem Gibsonem, Rocketmanie o Eltonie Johnie, Parasite, Midsommar, Irlandczyku i innych to jestem pewien, że pisałem na forum. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 29, 2019, 09:26:50 No to i ja wzorem moich przedmówców chciałem podsumować rok 2019 i się przygotowałem, spojrzałem na filmweb i się okazało, że ... obejrzałem w tym roku tylko 8 filmów z bieżącego roku. 8 filmów! Ale za to jakie! Same najlepsze i same najgorsze. Idealny przekrój :D The Farewell to jedna z najpiękniejszych historii o rodzinie, której siła tkwi w prostocie I tu mam przeczucie, graniczące z pewnością, że ten film dopiszę jeszcze do Top listy 2019 :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 29, 2019, 09:41:02 To ja też policzyłem - w tym roku jedynie 160 filmów (jeszcze pewnie 3 zobaczę), miewałem przerwy związane z serialami, dlatego też nie bardzo lubię je oglądać :D No ale z tych 160 jedynie 21 tegorocznych produkcji. Część to oczywiście efekt tych kupek, o których pisze michax77, ale też sam te kupki coraz większe tworzę, sięgając choćby po rzeczy, których nie miałem prawa widzieć na bieżąco. Np. miałem w tym roku okres, kiedy zobaczyłem kilka mniej znanych horrorów pochodzących na ogół z lat 70 czy kilka sensacyjniaków z Bronsonem z tej samej epoki. Muszę sobie przeplatać, by utrzymać w sobie pasję oglądania. I to przeplatanie dotyczy tak gatunków, jak i roku produkcji. Zresztą, im lepsza znajomość klasyki (mniejszej lub większej), tym większa szansa, iż człowiek dobrze oceni nową produkcję, czerpiącą garściami ze starszych. Choć wiadomo, nie ma co przesadzać w drugą stronę.
A co do "Kotów", to to jeden z tych filmów, które wzbudziły we mnie wstręt od pierwszego plakatu ;) Dzieło kultowe? Może i tak, ale spora część takowych to dość kiepskie filmy są przecież. Po latach ludzie czasami dorabiają jakieś drugie dno, którego i tak nie ma ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 29, 2019, 12:00:18 Ad Astra
Miał być jeden z filmów roku, wyszło - co widać po nagrodach - wielkie rozczarowanie, ale... nie jest źle. Jest w tym filmie i tajemnica, i atmosfera, i specyficzna zaduma nad człowiekiem, charakterystyczna dla najlepszych filmów tego gatunku. Można się uprzeć, że momentami film sam nie wie, czym chciałby być, że wstawka niemalże rodem z horroru tu nie pasuje, podobnie jak pościg prowadzony na księżycowych łazikach - czy jak tam te pojazdy nazwać. Można wytknąć niejedną dziurę w scenariuszu. Ale mi to specjalnie nie przeszkadza, podobnie jak wolne tempo narracji. Dałem się ponieść - bo raczej nie porwać - tej opowieści, będąc ciekaw, do czego to wszystko doprowadzi. Zakończenie, choć nieszczególnie satysfakcjonujące, jest dla mnie jednak dość oryginalne w jednym aspekcie, więc w gruncie rzeczy też jest nieźle, tak, jak niezły jest cały film. Ładnie to wszystko wygląda, dobrze jest zagrane... Warto zapomnieć o zapowiedziach, oczekiwaniach i po prostu ten film zobaczyć. 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 29, 2019, 21:47:19 A co do "Kotów", to to jeden z tych filmów, które wzbudziły we mnie wstręt od pierwszego plakatu ;) Dzieło kultowe? Może i tak, ale spora część takowych to dość kiepskie filmy są przecież. Po latach ludzie czasami dorabiają jakieś drugie dno, którego i tak nie ma ;) Ciekawe że ja jestem jednym z niewielu (a może jedynym na całym świecie:D), któremu trailer się nawet podobał, a to jak stworzono postacie nie wywołało u mnie wstrętu, szoku, koszmarów, ale bardziej zainteresowanie tym dziwnym pomysłem, jak go zrealizowano, w tej dziwności jest metoda i coś fascynującego. No i miałem małe skojarzenia z doskonałą rolą Michelle Pfeiffer w Powrocie Batmana Burtona, tylko że tutaj wszyscy grają po kociemu :D A co do tej kultowości, to oglądając trailer przypominał mi się film z Timem Curry, Rocky Horror Picture Show, czyli jeden z najdziwniejszych, najbardziej szalonych musicali, który chyba nie miał najlepszych opinii za premiery, a kult zyskał dzięki nocnym seansom. Wydaje mi się, że w następnych latach zyskał statut produkcji o której wypada dobrze mówić mimo jej dziwności. Nie mówię że Koty za kilka lat będą też miały ten sam poziom uwielbienia, mam na myśli tylko to jak to dziwny projekt jest. No i jedno trzeba powiedzieć, że o Kotach będzie się pamiętać za kilka lat, nawet jak będzie uważany za chałę, to nie jest jakiś średniak, nijaka produkcja, która zostanie zapomniana. A co do filmów kultowych, że z czasem zyskuja drugie dno, dopisywane czasami na siłę, masz rację, ale są filmy też takie, jak np. Evil Dead 1-3 Sama Raimi alb Martwica Mózgu Petera Jacksona (pierwsze co mi przyszły do głowy), w których nie widzę żadnego drugiego dna, jest to dobra rozrywka, choć pojechana, która się nic nie postarzała. Filmy dziwne i kultowe, ale dobre:) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 29, 2019, 22:01:40 Ok, to nie musi być drugie dno, tylko nagle ludzie zaczynają inaczej traktować np. kicz zawarty w danym filmie, że to kicz świadomy (dzisiaj często mówi się o "estetyce campowej", co mnie zresztą na ogół wnerwia), albo że to film tak zły, że aż dobry (którego to twierdzenia nigdy nie pojmę - vide "The Room").
"Rocky Horror..." lubię, bo się broni dzięki ogólnemu szaleństwu, kreacji Curry'ego i piosenkom, filmów Raimi'ego nie trawię ;) Ok, jedynka jest w porządku, pozostałych części nie cierpię, wolę rimejk. Za "Martwicę..." nigdy się nie zabrałem, nie lubię takiego groteskowego komediohorroru, co już widać na przykładzie filmów Raimi'ego właśnie - kompletnie mnie nie bawią, a straszyć to chyba nawet nie było nigdy ich intencją. Z drugiej strony wolę, jak się to wyświechtane pojęcie kultowości stosuje do takich dziwnych wynalazków, aniżeli np. do skrajnie mainstreamowego "Avatara". Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 01, 2020, 22:02:22 Wspomniałem krótko kilka dni temu wymieniając najlepsze filmy zeszłego roku nową produkcję Jennifer Kent The Nightingale, ale drugi film Kent cały czas we mnie siedzi i napiszę coś więcej, bo na to zasługuje.
Mocny, poruszający, surowy depresyjny i realistyczny film, który przeznaczony jest tylko dla widzów o mocnych nerwach. Jakbym miał porównać do innych produkcji, to miałem skojarzenia z "Rob Royem" i "The Revevant"/"Zjawą" plus elementy kina zemsty. Ważnym elementem filmu jest też wątek mordowanych Aborygenów przez Anglików. Znakomicie zagrany przez Aisling Franciosi (możecie ją kojarzyć z roli w serialu BBC "The Fall" z Gillian Anderson i Jamie Dornanem gdzie grała bardzo wkurzającą laskę, która podkochiwała się w mordercy). Jest to bardzo ciężka, mocna i fizyczna rola, w której dała radę. Równie dobra jest reszta obsady, czyli Sam Claflin, który nie przeszarżował roli złego i debiutujący Baykali Ganambarr w roli przewodnika. Franciosi i Ganambarr tworzą ciekawy duet, fajnie się ogląda ich relacje, która zaczyna się od niechęci i nienawiści. Cala obsada jest świetna, nawet trzecioplanowe role. Reżyseria i scenariusz to też doskonała robota, film jest sprawnie opowiedziany i mimo długiego seansu w ogóle nie nudzi. Jennifer Kent pokazała tą produkcją, że jej znakomity debiut sprzed paru lat, czyli Babadook, to nie był przypadek. Jej drugi film nie jest horrorem, ale są elementy kina grozy - film bardzo mocno trzyma w napięciu. W ogóle cała strona techniczna daje bardzo radę, nie tylko reżyseria i scenariusz Jennifer Kent oraz aktorstwo. Nie można się przyczepić też do montażu i zdjęć Radosława Ładczuka, z którym Jennifer Kent pracowała już przy debiucie filmowym. Jestem zaskoczony, że nie jest o tej produkcji tak głośno, jak o filmach innych reżyserów zaczynających od horroru, które wywołały zamieszanie nie tylko w kinie grozy, i też powrócili z drugim filmem w 2019 roku, czyli o filmach Jordana Peele'a, Ari Astera i Eggersa, bo nie odstaje drugi film Jennifer Kent od poziomu drugich produkcji tych panów. Nie mam żadnych uwag, dla mnie najlepszy film 2019 roku, ale wrażliwym widzom nie polecam seansu. Ocena: 9/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 04, 2020, 17:33:40 Klaus
Jak na mój gust, Netflix znienacka wysmażył jedną z najlepszych animacji wszech czasów. Fabularnie to takie trochę origin story św. Mikołaja, ale całość po prostu chwyta za serce. Żaden Pixar - a tym bardziej Disney - nie wzruszył mnie tak bardzo, jak "Klaus". Dodatkowo, zastosowanie klasycznej animacji podziałało odświeżająco. 8/10. Uwzględniając ostatnio oglądane pozycje, moja zaktualizowana lista za rok 2019 wygląda tak: 1. Once Upon a Time... in Hollywood 2. Joker 3. Marriage Story 4. Klaus 5. The Irishman 6. Parasite 7. Ból i blask 8. Avengers: Koniec gry 9. Rocketman 10. Ready or Not Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Machno on Stycznia 05, 2020, 10:20:34 A ja byłem na Kotach. Mnie zwiastuny nie przeraziły, raczej zaintrygowały. Dostałem musical z dobrymi piosenkami, niezłym wykonaniem (pamiętam Nędzników, w porównaniu Koty wygrywają o cysternę mleka), dobrą choreografią, jedyne co gryzie to chwilami efekty nie dawały rady. W niektórych momentach widać, że naklejone twarze nie nadążają za resztą ciała, albo na odwrót. Próbowali to ratować szybkim montażem, ale efektem bywał oczopląs. Nie rozumiem tego całego hejtu, chyba reżyser komuś podpadł, i to bardzo, bo film nie zasługuje na takie reakcje.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 05, 2020, 10:24:08 Podpaść komuś mógł, ale przecież nie widzom ;) I myślę, że niektórzy zareagowali tak jak ja: a cóż to za okropieństwo. Po prostu nie mam ochoty patrzeć przez prawie 2 godziny na te stwory. Jest w nich coś niepokojącego w taki bardzo niefajny sposób :D Inaczej tego nazwać nie potrafię. Do tego wielbicielem musicali to ja zdecydowanie nie jestem ;) Inna sprawa, że tak negatywne recenzje mogły odstraszyć niejednego, kto chciał się na ten film do kina jednak wybrać. Czyli film klapą finansową być nie musiał.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 05, 2020, 13:39:41 Machno jesteś chyba jedyną osobą, która chwali filmowe Koty. I dobrze, że są widzowie, którym się film podoba, ja sam chętnie zobaczę jak ten film (nie)wyszedł, lubię pojechane produkcje, ale po recenzjach mi zapał minął. Chodzi mi o to, że spodizewałem sie pojechanej produkcji, trochę w stylu Rocky Horror Picture Show jadącej ostro po bandzie a z recenzji wynika, że nie licząc ludzi udających zwierzęta, efektów CGI to w filmie nic się nie dzieje i wieje nudą. Jedyne jechanie po bandzie to bohaterowie, ich wygląd. No i w każdej recenzji pojawiają się głosy że Hooper to najbardziej przehajpowany reżyser w Hollywood. Ja lubie Nędzników mimo wielu wad, to nie jest idealny film, ale zgadzam się z tym i cieszę się że ktoś to w końcu powiedział, co uważam od wielu lat, że Tom Hooper to reżyser, który ma bardzo nijaki styl, jego filmy są nijakie. I w jednej z recenzji spotkałem się z wnioskiem, że do Kotów to idealnie by się nadawał Joel Shumacher który też kocha musicale, ale równie mocno kicz i camp, co pokazał w swoich musicalach, ale nie tylko, też w Batman Forever i Batman i Robinie.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Machno on Stycznia 05, 2020, 16:54:56 Może po prostu mam jakiś wypaczony (wypatrzony? ;) ) gust filmowy? Zwiastuny mnie nie odrzuciły, film mi sie ciągnął może przy dwóch piosenkach. Może to po prostu jest taki przypadek, że głupio się przyznać, że to nie jest takie złe, bo przecież internety nie mogą kłamać. Też nei jestem fanem musicali, ale film mi podszedł.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 06, 2020, 09:38:06 Globy rozdane i oczywiście wygrywa film, którego oprócz krytyków jeszcze nikt nie widział :D
https://variety.com/2020/film/awards/2020-golden-globes-winners-list-1203456877/ Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 06, 2020, 09:47:18 Otwarłem wątek oscarowy, tam można dyskutować o Globach ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 07, 2020, 10:40:55 No to jakoś tak stosunkowo niedawno oglądane filmy i moje opinie o nich.
Nie otwieraj oczu Film będący swoistą odpowiedzią na Ciche miejsce i chyba porównywalnie głupi, ale w warstwie realizatorskiej znacznie w tyle pozostaje. Generalnie jest słabo i nudno, kilka lepszych fragmentów nie ratuje specjalnie tego filmu. 4/10 Wszystkie pieniądze świata Film o uprowadzeniu wnuka najbogatszego człowieka świata. Szczerze mówiąc, podobał mi się, choć czegoś brakowało. W każdym razie oglądałem z zaciekawieniem. 6+/10 Drapacz chmur To chyba miała być taka współczesna wersja Szklanej pułapki, bo zżynka jest ewidentna, ale do pierwowzoru bardzo dużo brakuje. Film jest przede wszystkim głupi i dość przewidywalny, a przy tym mało śmieszny i emocjonujący. Najfajniejszym aspektem jest chyba sam wygląd wieżowca. 4/10 Dziewczyna z pociągu Z filmem jest trochę jak z książka, czyli właściwie nie można specjalnie za wiele zarzucić, ale po prostu jakoś nie iskrzy. Podobnie jak w literackim pierwowzorze fabuła jest nazbyt miałka, a szkoda bo sporo dała od siebie Emily Blunt. 6/10 Heavy trip Zwariowana i dość nietypowa komedia o chłopakach z fińskiej wioski, którzy zmierzają na festiwal w Norwegii celem zaprezentowania swojej metalowej twórczości. Wiele w tym filmie z jego amerykańskich odpowiedników, ale jest to okraszone niesztampowym humorem. Kilka scen jest naprawdę fajnych. 5+/10 Avengers. Wojna bez granic Widziałem zwiastun w kinie i pomyślałem jaka to tragedia, ale muszę przyznać, że oglądało mi się te głupoty całkiem fajnie, no i trochę jestem zdziwiony, że nastąpiło unicestwienie głównych bohaterów. Niezbyt kumam co się w tym filmie działo, ale 5/10 dam :D Sztokholm Wariacja na temat napadu na bank w Szwecji, podrasowana na komediowo. Dobrze się to oglądało, choć specjalnie wiele nie zostaje w głowie po obejrzeniu. Na plus mocna obsada i kilka fajnych scen. Fajny film, ale tylko tyle. 6/10 Glass Do filmu podchodziłem trochę jak pies do jeża. Zwieńczenie trylogii, a ja pierwszą część pamiętałem ledwo, druga z jednej strony zaintrygowała, z drugiej trochę zirytowała, w każdym razie James McAvoy zagrał role życia :) I było to podane naprawdę w sprawny sposób. Okazuje się, że M. Night Shyamalan miał bardzo fajny pomysł na zakończenie wątku i połączenie treści dwóch poprzednich filmów. Na dodatek wykonał to bardzo sprawnie pod kątem realizatorskim. Mimo początkowych obaw, uważam że rezultat końcowy wyszedł naprawdę dobrze. Największym minusem filmu jest czas jego trwania, wiele scen bez straty dla całości produkcji należałoby po prostu skondensować. Chyba 6+ dam. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: marczewek on Stycznia 08, 2020, 13:34:11 W cieniu księżyca (2019)
Filadelfijski policjant tropi zabójcę, który uaktywnia się z jakiegoś powodu co 9 lat i zabija w taki sam sposób. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że morderca zginął w 1988 roku. Film ma kolejne segmenty od 1988, przez 1997, 2006 i finał w 2015 roku. Z każdą częścią Locke przechodzi i fizyczną i psychiczną przemianę. W ostatniej części wykończony psychicznie mężczyzna chce za wszelką cenę skończyć to co zaczął. Może w pewnym senie niespójny, czy naiwny, ale na swój sposób fascynujący. Mi się podobał. 7/10 Rzeczy, które robisz w Denver będąc martwym (1995) Aż dziwne że przetłumaczyli ten tytuł normalnie, a nie wydumali jakiś szit jak to mają u nas w zwyczaju. Były gangster, obecnie prowadzący uczciwy biznes, zostaje zmuszony przez dawnego szefa do jeszcze jednej szybkiej roboty. "Święty" Jimmy rekrutuje więc swoich byłych kumpli, i obmyśla plan. Oczywiście nic nie idzie po ich myśli, i robi się bardzo niemiło. Raczej niezbyt dobry. Tym razem dałem się nabrać na dobre oceny, i się zawiodłem. Może gdyby Andy Garcia zagrał mniej flegmatycznie to coś by z tego było. A tak, to no cóż. 5,5/10 Repo Men - Windykatorzy (2010) Gdy pojawił się film, to postanowiłem przeczytać najpierw książkę. Tak mi się spodobała że zupełnie o filmie zapomniałem. Ale nadrobiłem zaległość i jestem zadowolony. Dość karkołomny pomysł z windykatorami długów, którzy wycinają wszczepione organy. Ale oczywiście nie będzie o tym cały film. Gdy Remy ulega wypadkowi sam staje się klientem swojej firmy i zdaje sobie sprawę z tego co robi. Decyduje się na przejście na drugą stronę i walkę z bezduszną korporacją. Świetny Jude Law no i zjawiskowa Alice Braga. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 17, 2020, 23:07:05 Lucy in the Sky (2019)
Krytycy zmasakrowali ten film. Oceny na różnych portalach porażająco niskie... a ja obejrzałem i jestem zachwycony, jak fajny jest ten film :D Pierwsze zaskoczenie, sceny w kosmosie są na dobrym poziomie, a spodziewałem się słabizny bo to produkcja bardziej niezależna w którą nie wpompowano wiele kasy. Po drugie, ja widzę tutaj wciągającą historie kobiety, która osiągnęła to o czym zawsze marzyła, doświadczyła coś czego większość ludzi nigdy nie przeżyje... i teraz nie może sobie z tym wszystkim poradzić. Natalie Portman wycisnęła z tej roli wszystko co się dało, aż mi szkoda, że ta rola przejdzie w tym roku niedoceniona. 8/10 i niech se rotten tomatoes wsadzi swoje 22% :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 17, 2020, 23:53:22 Cieszy mnie to, bo ja uwielbiam cokolwiek robi Noah Hawley, 2 sezony Fargo były świetne (trzeci słabszy), tak samo jak cały Legion, i jestem ciekaw, czy to będzie tak odjechane jak Legion:)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 18, 2020, 09:09:44 Offtop: jak dla mnie to drugi był tym słabszym ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 20, 2020, 10:05:57 The Aeronauts (2019)
Wielka szkoda, że ten film nie zagościł w polskich kinach :( Bo aż się prosi żeby go oglądać na największym z możliwych ekranów. Trudno. Ale niektóre sceny nawet na małym ekranie robią duże wrażenie :) Efekty specjalne są świetne. Momentami oczywiście aż zbyt plastyczne i pewnie dlatego akademia ostatecznie pominęła ten film w nominacjach do tej kategorii, ale i tak robią wrażenie. Scena jak Amelia wspina się na szczyt balonu... wow :faja: I trochę szkoda, że nie było w tym filmie więcej takich scen, nawet kosztem paru flashbacków do przeszłości, które w sumie i tak niewiele pomogły w ogólnym rozrachunku, bo tym razem chemia Redmayne-Jones nie zadziałała tak dobrze ;) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 26, 2020, 15:11:32 Bad Boys for Life (2020)
Udany powrót. Trochę się bałem, że bez Bay'a za sterami nie będzie dobrze ;) Ale okazuje się, że duet Adil/Bilall dał radę. Z resztą dostali pewnego rodzaju błogosławieństwo... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Także jak on jest cool z tym, że reżyseruje kto inny, to ja też jestem cool ;) I chociaż film nie ma tego unikalnego dla Bay'a stylu to w zamian nadrabia fabułą. Jest tu kilka fajnych zabiegów fabularnych, które sprawiają, że seria nabiera nowego życia. To w połączeniu z solidną akcją i dużą dawką humoru daje naprawdę pozytywny efekt. Gęba mi się cieszyła przez prawie cały seans. I jedynie w końcówce robi się trochę za duża telenowela, ale wybaczam. 7.5/10 Mogło być naprawdę dużo gorzej, a wyszło spoko. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 26, 2020, 16:24:01 Ja właśnie czytałem, że to zaskakująco dobra część. A jako że powtórka z jedynki bardzo mnie rozczarowała, to myślę, że może być tylko lepiej ;) Choć nie wiem, po latach stwierdzam, że ta niby dowcipna chemia między bohaterami jest mocno na siłę.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 27, 2020, 00:04:30 Jak jedynka Cię rozczarowała a to jeden z lepszych filmów Baya (piszę bez ironii, po latach wciąż się bronią też Armageddon i Twierdza na której w kinie byłem 3 razy), to ciekawe jak przeżyjesz dwójkę, która jest koszmarnie złym filmem od premiery, a nie że po latach się film popsuł:)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 27, 2020, 07:55:45 Tak mnie rozczarowała, że wspomnieniową 7 zamieniłem na 5 ;) Dwójkę po raz pierwszy oglądałem nie tak dawno temu - tu nie było oczekiwań, więc nie było rozczarowania :D Ale ocena ta sama. Baya cenię/ceniłem w zasadzie tylko za "Twierdzę", ale też mówię to z pewną niepewnością, bo choć film widziałem ze 2-3 razy, to jednak dawno nie robiłem sobie powtórki.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 03, 2020, 02:14:31 Angel of Mine (2019)
Film opowiada o rozwódce wychowującej samotnie syna, która pragnie zaprzyjaźnić się z pewną rodziną. Z każdym kolejnym spotkaniem rodzina zaczyna podejrzewać, że kobieta może być niebezpieczna. Jest to produkcja po której nie spodziewałem się za wiele, bo oczekiwałem typowego thrillera, jakie popularne były w latach 80 i 90, a zostałem miło zaskoczony. Niby typowy dreszczowiec, ale nie do końca, bo zakończenie dużo zmienia w przypadku tej produkcji. Za samo zakończenie podwyższę ocenę. Powiem tylko tyle, że w finale zabawiono się schematem wykorzystywanym od lat w thrillerach, wywrócono go do góry nogami i wyszło zaskakująco dobrze i sensownie. Jednym ze scenarzystów jest Luke Evans, który gra byłego męża Lizzie, którą świetnie sportretowała Noomi Rapace, dla niej choćby warto zobaczyć. W obsadzie jest też Yvonne Strahovski, Australijka polskiego pochodzenia ma drugą ważną rolę po Noomi Rapace i gra dobrze. Ocena: 7/10. Gemini Man (2019) Film Anga Lee, w którym Willa Smitha ściga jego klon, młodszy o 30 lat, to produkcja oparta na schematach, które w kinie widziałem już z milion razy, więc wieje nudą, mimo kilku nawet niezłych scen akcji. Scenariusz przeleżał kilkadziesiąt lat w szufladzie, więc nie dziwne, że historia niczym nie zaskakuje, ale tą produkcję nie ogląda się dla fabuły, tylko dla technologii w jakiej Gemini Man zrobiono. Film nakręcono w 120 klatkach na sekundę, ja widziałem wersję 4K, w 60 klatkach na sekundę i miałem takie same mieszane wrażenia, jak w czasie seansu Hobbita Petera Jacksona, gdzie ilość klatek też była nowatorska. Film Anga Lee wygląda bardzo realistycznie przez co znika całkowicie efekt filmowości. Czułem się jakbym patrzył przez okno, nie wszedłem w przedstawiony świat. Jedyne co warto pochwalić w tej reklamie nowych technologii to odmłodzonego Willa Smitha, który wygląda bardzo realistycznie, jakbym oglądał go wyciągniętego z serialu Bajer z Bel Air. Efekty odmładzania jeszcze lepsze jak w Irlandczyku Scorsese i marvelowskich filmach. Ale poza tym elementem to nie warto. Szkoda Willa Smitha, Mary Elizabeth Winstead i Clive Owena na tak słaby film. Zresztą widać, że reżysera fabuła też nie interesuje, tylko technologia jaką mógł się pobawić, więc przez większość seansu wieje nudą. Ocena: 4/10. Piłsudski (2019) Nie spodziewałem się żadnej rewelacji po wszystkich recenzjach jakie obejrzałem i przeczytałem, a i tak się rozczarowałem. Twórcy mieli dobry pomysł, żeby przedstawić Józefa Piłsudskiego nie jak świętego i chodzący ideał, tylko jak faceta z ambicjami, porywczego, jak prawdziwego człowieka, z wadami i zaletami. No i Szyc się stara, gra dobrze, ale cała reszta filmu leży, więc nie ma co chwalić. Choć doceniam pomysł, że odłam socjalistycznej organizacji politycznej, który służy Piłsudskiemu przedstawiony jest trochę jak organizacja terrorystyczna. Jest to świetny pomysł na papierze, ale w filmie nie wybrzmiewa, może poza sceną zamachu, tej w której pojawia się dziecko. Fajnym pomysłem było, że twórcy chcieli zrobić coś na kształt polskiej wersji Peaky Blinders. ale zupełnie nie wyszło. Jest to polski biedny film, więc nawet nie postarano się pokazać najważniejszych faktów, tylko trzeba czytać napisy, np. w 1914 roku wybuchła wojna, która trwała 4 lata, a potem jest przeskok w czasie, więc to film o Piłsudskim gdzie nie ma pokazanej wojny (za to ten element fabuły jest w Legionach). Jest w filmie kilka pourywanych wątków, jak choćby wycieczka Piłsudskiego w góry, która kończy się lawiną, ale nie wiemy co się stało później, bo akcja przeskakuje kilka lat do przodu. Lubię polskie kino, jest sporo dobrych filmów, ale Piłsudski zupełnie nie wyszedł. Mieć tak ciekawą i wieloznaczną postać i nakręcić tak nudny film to po prostu brak słów. Ocena: 2/10. Legiony (2019) Kolejna polska patriotyczna produkcja, którą można uznać za kontynuację beznadziejnego Piłsudskiego. W obu produkcjach występuje Borys Szyc, ale w filmie Dariusza Gajewskiego nie gra Piłsudskiego, choć też historyczną postać. Film opowiada historię, którą pominięto w filmie z Szycem w roli głównej, czyli I wojnę światową, walkę Polaków z zaborcami o odzyskanie ojczyzny. Pojawia się sporo historycznych postaci, bo nie tylko Józef Piłsudski (tym razem w tej roli Jan Frycz), ale też Stanisław Król Kaszubski, Zbigniew Wąsowicz (w tej roli Borys Szyc), Jerzy Topór Kisielnicki. Najwięcej jest Króla granego przez Mirosława Bakę, którego dawno nie widziałem w polskim kinie, i może nie gra głównej roli, ale ważną drugoplanową rolę. Jest to dobry występ pana Baki. Głównym bohaterem jest Józek, dezerter z carskiego wojska, który wplątuje się trochę z przypadku w wielką wojnę. Jak nie przepadam za Sebastianem Fabijańskim to podobał mi się jak zagrał Józka, który chce uciec jak najdalej od wojny, zależy mu na czym innym. Udało się aktorowi pokazać przemianę jaka w Józku zaszła. Ważnym wątkiem filmu jest też miłość dwójki Polaków, Tadeusza i właśnie Józka, do Oli, agentki wywiadu. Wiktoria Wolańska podobnie jak Bartosz Gelner też dobrze się spisują, ale to Fabijański i Baka są najlepszymi aktorami w tej polskiej superprodukcji, która przypominała mi filmy Michaela Bay. Nie mam na myśli tylko trójkąta miłosnego, jak z filmu Baya Pearl Harbour, gdzie też był wątek dwóch facetów i jedna dziewczyna. Chodzi mi o to, że film nakręcony jest w podobnej kolorystyce, każdy kadr wygląda pięknie, jak z teledysku i jest sporo scen w zwolnionym tempie, ale jestem mile zaskoczony, bo spodziewałem się chały, a to całkiem porządny film. Film ma trochę wad, np. po godzinie zaczyna przymulać, gdzieś od momentu jak wychodzi na plan pierwszy historia miłosna, ale akt I, do ostatniego pojawienia się Mirosława Baki, i ostatni akt to dobra realizacyjnie robota. Jak wychodzi w połowie wątek miłosny to pomyślałem, że budżet się skończył i będą do końca przynudzać, ale od pewnego twistu pod koniec, którego każdy się domyśli w czasie seansu, to film zrobił się znowu dynamiczny. Sceny batalistyczne są dobre, rozmach się wylewa z produkcji, widać że kasy poszło sporo, piękne zdjęcia i cudowna muzyka. Ale wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, jakby polscy filmowcy nakręcili jeden film, czyli wzięli budżet przeznaczony na Piłsudskiego i Legiony, za kasę przeznaczoną na te dwa filmy nakręcili produkcję z jeszcze większym rozmachem. Ocena: 6-/10. Monument (2018) Podobał mi się debiut pełnometrażowy Jagody Szelc Wieża. Jasny Dzień, więc byłem ciekaw jej drugiego filmu. A dokładnie jest to dyplom filmowy wydziału aktorskiego łódzkiej szkoły filmowej, nakręcony ze studentami, którzy mieli przy okazji tego projektu możliwość sprawdzić swoje talenty aktorskie. Sporo obiecywałem sobie, bo podobnie jak poprzednie dzieło pani Szelc Monument spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem, ale chyba zbyt dużo oczekiwałem, bo uważam za film słabszy od debiutu. Wiem, że to dyplom, więc tania produkcja, ale nie przeszkadza mi to. Doceniam aktorstwo studentów i robotę reżyserką Szelc, jest kilka świetnych scen, np. zbiorowa scena pod koniec. Jest to drugi film, a zrobiony jak przez dojrzałego twórcę, film ma specyficzny klimat, trochę jak z kina grozy, ale problemem dla mnie jest to, że po 40 minut zacząłem się nudzić, nie interesowało mnie co się dzieje, więc moja ocena to 6+/10. Ale jestem ciekaw kolejnych filmów Jagody Szelc, bo to jedna z oryginalniejszych reżyserek, która ma swój wyróżniający się styl, zahaczający o kino grozy, jest czymś nowym w polskim kinie. Savage (2019) Trójka przestępców, którzy ukradli złoto natykają się po akcji na dwójkę policjantów. Znakomite połączenie intensywnego kina sensacyjnego w stylu Johna Woo ze współczesnym westernem (w końcówce widać inspirację Nienawistną Ósemkę, jeden z bohaterów milczy niczym Eastwood w filmach Leone) i kinem surwiwalowym, które trzyma w napięciu. Jest to produkcja dla miłośników zimowych produkcji, bo akcja dzieje się w zimę, którą się czuje z ekranu. Zdjęcia są piękne, wiele kadrów z filmu nadaje się na obraz lub na tapetę. Zachwyca też muzyka, która przypominała mi soundtracki Michała Lorenca do filmów Władysława Pasikowskiego. Dobre kino rozrywkowe pozbawione całkowicie propagandy chińskiej. Ocena: 7/10. Togo (2019) Film oparty na faktach. 1925 rok. Dochodzi do wybuchu epidemii błonicy w Nome, w Alasce, która dotyka dzieci. Warunki pogodowe są tak trudne, że jedyną możliwością, aby przywieźć lekarstwo są psie zaprzęgi. Jednym z uczestników jest Leonhard Seppala, a jego psi zaprzęg prowadzi Togo. Jeden z lepszych filmów Disneya, który przedstawia niesamowitą i prawdziwą historię. Domyślam się że sporo pozmieniano, np. sekwencja na jeziorze wydaje się być przesadzona (choć podobno miała miejsce), ale to produkcja, która wzrusza, bawi i trzyma w napięciu. No i jak jest nakręcona, niektóre kadry wyglądają cudownie. Film w piękny sposób pokazuje przyjaźń między człowiekiem i jego najlepszym przyjacielem. No i jak to bywa z filmami ze zwierzętami, to pies jest największą gwiazdą, ukradł film takiemu dobremu aktorowi jak Willem Dafoe. Ocena: 7/10. Toy Story 4 (2019) Czwarta część jednej z najlepszych trylogii nie tylko filmów animowanych, gdzie każdy z filmów trzyma wysoki poziom, a zakończenie trzeciej części uważane jest za idealne, więc jak większość widzów obawiałem się czwartej części przygód ekipy Chudego, bo nie widziałem sensu jej powstania, skoro seria zakończyła się w doskonały sposób. A okazało się, że czwórka to film trzymający poziom poprzednich części, twórcy mają pomysł na każdy film z serii. Można nazwać tą część epilogiem do części trzeciej, w pewnym sensie zakończeniem historii Chudego, ale też otwarciem nowych drzwi dla tej serii. Przed seansem byłem pewien, że nawet jak mi się spodoba, a film jest znakomity, dorównujący poziomowi TS I-III (końcówka też jest dobra, wiele osób ją krytykuje, nie każdemu leży, ale akurat ja do niej nie mam zastrzeżeń), to raczej nie chciałbym piątej, szóstej części, ale finał zmienił moje zdanie co do kolejnych filmów z serii, bo TS 4 otwiera tak wiele interesujących drzwi na kontynuacje, że jak będą mieli dobry pomysł to niech kręcą. Choć TS 4 może też być zakończeniem całej serii. Animacja jak to u Pixara po prostu zachwyca, wizualnie to jest dzieło sztuki, scenariusz też super, nowe postacie są fajne, zarówno te dobre jak i negatywne, nie irytują, nie wkurzają, nawet jak robią za element humorystyczny. Nie mam żadnych zastrzeżeń, może poza faktem, że większość starej ekipy stanowi drugi plan, to Chudy jest najważniejszy, ale widocznie potrzebny był tej postaci epilog, choć nie zdawałem sobie z tego sprawy. Cała seria Toy Story to jedna z najrówniejszych serii filmowych, gdzie każdy film ma coś ciekawego do zaoferowania. Nie przypominam sobie żadnego innego cyklu filmów, gdzie wszystkie cztery części trzymają tak wysoki poziom (może seria z ksenomorfem, czyli Alien Resurrection, który trochę odstaje od Alien 1-3, ale wciąż zachowany jest niezły poziom w czwartej części). Ocena: 8/10. Troop Zero (2019) Christmas Flint po śmierci mamy zaczyna interesować się kosmosem. Kiedy pojawia się szansa na nagranie dla NASA skierowane dla innych cywilizacji, postanawia założyć drużynę skautów, dzięki której będzie mogła brać udział w konkursie. Jest to jeden z lepszych familijnych filmów jakie ostatnio widziałem. Dobrze zagrany przez dorosłą i dziecięcą obsadę, sporo humoru i wzruszeń, ale najważniejsza w tym filmie nie jest np. Viola Davis, tylko 13-letnia McKenna Grace, która dla mnie jest objawieniem takim samym jak kiedyś Jacob Tremblay w Pokoju. Grace już znałem wcześniej, bo kojarzę ją z serialu Flanagana Nawiedzony dom na wzgórzu, z roli młodszej Sabriny w serialu Netflixa, ale też z ról w filmach Ja, Tonya, Kapitan Marvel czy Annabelle wraca do domu, gdzie zagrała córkę Warrenów. We wszystkich tych filmach była dobra, ale dopiero w tej produkcji bardziej zwróciła moją uwagę. Dziewczynka nie tylko jest przeurocza, ale jeszcze gra jak doświadczony aktor, choć po tylu rolach, to żadne zaskoczenie. Od teraz baczniej będę się przyglądał karierze tej aktorki. A tej pięknej opowieści o rodzinie i przyjaźni postawię 7/10. Uncut Gems (2019) Rosnące długi i coraz bardziej niecierpliwi wierzyciele zmuszają jubilera z Nowego Jorku do podjęcia ryzykownej akcji. Nie przepadam za komediami z Adamem Sandlerem, ale to dobry aktor i potwierdza to rolą w Nieoszlifowanych diamentach. Komik jest doskonały w roli dupka i krętacza, którego nie da się lubić. Tą rolę w latach 70-90 mógłby zagrać Al Pacino. Zresztą wydaje mi się, że mocno wzorował się Sandler na najbardziej szarżujących występach Ala Pacino. Brak nominacji do Oscara dla niego tłumaczę jedynie tym, jak dużo dobrych męskich ról było w zeszłym roku. Ale nie tylko dla roli komika warto obejrzeć, film też wizualnie i muzycznie prezentuje się świetnie. Jeden z bardziej intensywnych filmów jakie widziałem w ostatnich latach, przypominający filmy Martina Scorsese (jest producentem, więc to chyba nie przypadek), ale jakimś cudem nie męczy mimo zawrotnego tempa. Ocena: 7+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 12, 2020, 18:59:41 Ja kiedyś to "Uncut Gems" zobaczę, ale nie za prędko. Poprzedni film braci, "Good Time" potwornie mnie wymęczył i irytował głupotą każdego jednego bohatera ;)
Knives Out Fajna zabawa konwencją, nowoczesne podejście do fabuł a la Agatha Christie. Oczywiście nie pierwsza to taka próba, były filmy igrające z konwencją "whodunnit" (np. "Clue" czy "Murder by Death"), ale całość i tak wypada świeżo. Faktycznie gdzieś na wysokości 1/3 znamy już w ogólnym zarysie tajemnicę zbrodni i tylko czekamy, co się tam jeszcze wydarzy. Pewnych spraw można się domyśleć (za sprawą długo nie tykanego przez śledczych wątku szczekających psów ;) ), niektóre wydają się z kolei przekombinowane... Grunt, że film bawi i trzyma w takim przyjemnym napięciu do samego końca. Aktorzy bawią się odgrywanymi rolami, prawie wszyscy wypadają naprawdę dobrze... Jak dla mnie to ten film równie dobrze mógł wygrać Oscara za scenariusz, bo generalnie precyzyjna robota, choć... czegoś może zabrakło. Ode mnie mocne 7, 7,5/10 - kolejny świetny film z tamtego roku. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 12, 2020, 20:05:48 Ja kiedyś to "Uncut Gems" zobaczę, ale nie za prędko. Poprzedni film braci, "Good Time" potwornie mnie wymęczył i irytował głupotą każdego jednego bohatera ;) Mnie Good Time się bardzo podobał, ale po tym co napisałeś jestem pewien, że film z Sandlerem też pewnie by Cię wymęczył swoją formą, jak jest zrealizowany, bo to jest bardzo głośny film i wizualnie też może męczyć niektórych widzów, ale ja lubię takie odjazdy wizualno dźwiękowe. W tym filmie gadają wszyscy non stop, a raczej wszyscy się przekrzykują (jak sprawdziłem lektora na Netflixie to nie nadążał z czytaniem). Chyba pobili rekord ilości dialogów na minutę, Sorkin ze scenarzystów byłby dumny. No i główny bohater też irytujący jest mocno, to nie jest sympatyczna postać. Knives Out Fajna zabawa konwencją, nowoczesne podejście do fabuł a la Agatha Christie. Ode mnie mocne 7, 7,5/10 - kolejny świetny film z tamtego roku. Oglądałem w weekend i jestem zaskoczony mocno tym jak ten film Johnsona mnie rozczarował, serio. Przyznaje, że każdy z aktorów spisuje się świetnie, mnie najbardziej podobała się Ana de Armas, która pokazuje, że oprócz urody ma też talent aktorski, Daniel Craig bawiący się rolą detektywa i Chris Evans, który gra przeciwieństwo bohatera, jakiego grał w uniwersum Marvela, czyli Kapitana Ameryki. Ale też cała reszta gwiazdorskiej obsady się spisuje pierwszorzędnie. Więc niby dobra zabawa z przewrotnym humorem, zwłaszcza dla fanów klasycznych kryminałów, którzy lubią zabawę gatunkiem, czyli produkcja idealna dla mnie, ale jak się skończył to nie uznałem, żeby to był jeden z najlepszych filmów 2019 roku. Dobra, porządna rozrywka, ale bez przesady. Istnieje możliwość, że tak mi wszyscy przehajpowali film, bo chyba nie ma zachwyconego widza tą produkcją, nawet moi znajomi, z którymi się zgadzam (prawie) zawsze są zachwyceni, więc widocznie spodziewałem się nie wiadomo jak genialnego dzieła, a tylko dobrze się bawiłem i można powiedzieć, że tylko dobrze, a nie rewelacyjnie. Dla mnie to takie 6+/10. A najlepsze że mnie podoba się każdy film Johnsona, też jego Star Wars. Na noże oceniam najniżej ze wszystkich, które widziałem, a widziałem każdy jego film. Last Christmas (2019) Kate to roztrzepana dziewczyna, która marzy o karierze muzycznej, ale w nic nie potrafi się zaangażować. Pewnego dnia poznaje chłopaka, który jest jej przeciwieństwem. Film inspirowany piosenką George'a Michael'a, którą wszyscy znają to niby typowa komedia świąteczno romantyczna, ale nie do końca. Bliżej tej produkcji do angielskich komedii, a nie amerykańskich, co jest pewnie zasługą scenariusza Emmy Thompson, która gra mamę Katę. A w roli głównej występuje królowa smoków z Gry o Tron. No i przyznaję, że Emilia Clarke świetnie wypadła, jest przeurocza, nawet jak gra egoistkę. To pierwsza rola w której dobrze wypadła (ok, w ostatnim sezonie GoT postarała się i zagrała naprawdę nieźle). Nie jest wybitną aktorką, ale tym razem się sprawdziła. Może dlatego, że Kate trochę przypomina aktorkę prywatnie. Oczywiście nie znam jej tylko wnioskuje z wywiadów i talkshow jak się w nich zachowuje, jak uroczą i sympatyczną wydaje się być dziewczyną, i podobnie jest w Last Christmas. Nie rozumiem dlaczego film zbiera tak negatywne recenzje, bo to dobry film świąteczny, ale też mocno zaskakujący, prawie jakbym Shyamalana oglądał i nie żartuję wymieniając akurat tego reżyseria. Wię cej nie powiem bo to byłyby poważne spoilery. Bawi i wzrusza LS na tyle że postawię 7/10. (Nie)znajomi (2019) Jest to polski remake włoskiego hitu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, ale zaznaczam, że nie jesteśmy jedyni, bo jest wiele wersji, powstały już wersje w Meksyku, Korei Południowej, Turcji i to pewnie nie wszystko. Nie widziałem włoskiego oryginału, więc nie będę porównywał z nim, ale nie dziwię się, że powstało już tyle wersji tej historii. Zawiązanie fabuły jest proste - na przyjęciu spotykają się trzy pary i jeden singiel, którzy postanawiają zagrać w grę, która polega na tym, że każdy sms zostaje odczytany na głos, a każda rozmowa jest puszczona na głośnomówiącym. Oczywiście wszyscy uważają że nie mają nic do ukrycia i zgadzają się. Jest to taka fabuła, którą łatwo przenieść do realiów każdego kraju, więc nie dziwi mnie, że powstało tyle wersji tej historii, jak i to że Polacy zdecydowali się na remake. O oryginale słyszałem tylko tyle, że ma zakończenie zupełnie inne jak w polskiej przeróbce. A to co wiem o zakończeniu włoskiego hitu, to jednak wolę zakończenie naszej wersji. Brawa należą się dla debiutującego scenarzysty i reżysera, Tadeusza Śliwy, jak w interesujący sposób przeniósł na polskie podwórko tą historię, jak ją spolszczył, która też idealnie nadaje się na sztukę teatralną. Dialogi, praca kamery, zdjęcia, reżysera jest na porządnym poziomie, dobrą robotę zrobił debiutant ze swoją ekipą. Ale film nie byłby tak udany gdyby nie aktorzy, a wszyscy się spisują świetnie w swoich rolach. Mam na myśli Aleksandre Domańską, Michała Żurawskiego, Tomasza Kota, Wojciecha Żołądkowica, Katarzynę Smutniak, która gra tą samą rolę co w oryginale, choć największe wrażenie zrobili na mnie Łukasz Simlat i Maja Ostaszewska. Dla samej obsady warto obejrzeć tą produkcję i nie przeszkadza mi że to remake, zwłaszcza jak jest to tak udana produkcja. Porządna rozrywka inspirowana włoskim filmem, która celnie pokazuje współczesnych Polaków. Ocena: 6+/10. Boże Ciało (2019) Daniel zostaje warunkowo zwolniony z poprawczaka. Wyjeżdża na drugi koniec Polski, żeby pracować w stolarni, ale zamiast tego zaczyna udawać księdza. Jeden z lepszych filmów polskich 2019 roku, w reżyserii Jana Komasy, znanego z "Sali Samobójców" i" Miasta 44". Nie jest to produkcja atakująca mieszkańców wsi, ani księży, czy katolików, ale bardzo humanistyczna w duchu opowieść, która przywraca wiarę w człowieka. Nie dziwię się popularności filmu nie tylko u nas, ale też poza granicami naszego kraju, bo przedstawiono w filmie historię uniwersalną, której sens zrozumie się w każdym zakątku świata. Mam mieszane uczucia do pierwszego filmu Komasy, ale "Miasto 44" bardzo mi się podobał. Doceniam też Boże Ciało, w którym świetną rolę zagrał Bartosz Bielenia, to jest totalny aktor, aktorskie zwierzę. Aktor ma tak plastyczną, charakterystyczną twarz, którą kamera kocha. No i to jak gra zasługuje na wszelkie nagrody. A na drugim planie warto pochwalić Łukasza Simlata, Tomasza Ziętka, Elize Rycembel, Aleksandrę Konieczną, która ma mało dialogów, ale nie potrzebuje, bo wszystkie emocje przekazuje mimiką twarzy, wiemy co czuje w danym momencie. Dobry jest też scenariusz, inspirowany prawdziwą historią i dialogi, które brzmią naturalnie (uwaga wszystkie dialogi słychać). Jan Komasa potwierdził Bożym Ciałem, że to jeden z ciekawszych reżyserów naszego kina. Liczę że dzięki nominacji do Oscara jego kariera rozwinie się poza Polskę, że nie skończy się tylko na tym że podobno amerykanie chcą nakręcić remake. Ocena: 7/10. Czarny Mercedes (2019) II wojna światowa. Zostaje zamordowana żona szanowanego adwokata. Sprawę tajemniczego zabójstwa próbuje rozwikłać nadkomisarz Rafał Król z Granatowej Policji, która współpracuje z Niemcami. Przyznam, że pomysł na film Janusza Majewskiego, który adaptuje własny kryminał jest ciekawy, coś co raczej w polskim kinie do tej pory nie było, a przynajmniej nie przypominam sobie kryminału w okupowanej W-wie. Podoba mi się tło, czyli jak Polacy i inne narodowości próbują normalnie żyć pod okupacją niemiecką, ale niestety najnowszy film reżysera "C.K. Dezerterów" zawodzi. Problemem filmu jest to, że ogląda się trochę jak skróconą wersję dłuższego filmu przez co brakuje rozwoju bohaterów co najlepiej widać na Anecie Landau granej przez Marię Dębską, która raz pokazywana jest jako dobra żona, innym razem jak ofiara, a nawet jako femme fatale. Przez ponad godzinę można się połapać w fabule, w sumie wyjaśnia się kto zabił, ale widać w filmie bardzo dużo skrótów, jakby sporo materiału wycięto, zwłaszcza w końcówce, i wydaje mi się, że lepszym pomysłem byłoby zrobienie adaptacji serialowej a nie filmowej. Nie jest to tragiczny film tylko średni, który ogląda się bez bólu głównie dzięki aktorom na pierwszym i drugim planie, a pojawiają się oprócz Marii Dębskiej też Artur Żmijewski, Andrzej Zieliński, Aleksandar Milicevic, Bogusław Linda, Andrzej Seweryn i wiele innych znanych nazwisk w epizodach, np. Marian Opania. Co prawda większość z nich nie ma co grać, ale jakoś tam się ogląda. No i ma film klimat starych polskich filmów, w stylu "C. K. Dezerterów" czy "Kariery Nikodema Dyzmy", ale czym dłużej film trwał to byłem coraz mniej ciekaw rozwiązania zagadki, pod koniec mnie zaczął nudzić. Ocena: 5/10. Ford v Ferrari/Le Mans'66 (2019) James Mangold to sprawny rzemieślnik, więc film jest na poziomie, seans mija dość szybko, choć film do krótkich nie należy, w paru miejscach bym go skrócił, jest to sprawnie działające rzemiosło, z dobrymi rolami Matta Damona i Christiana Bale'a, a na drugim planie John Bernthal, Caitriona Balfe, Josh Lucas, ale moim skromnym zdaniem to najsłabsza produkcja z oscarowych filmów, z tych które widziałem. No i każdy wcześniejszy film Mangolda podobał mi się bardziej, oprócz The Wolverine z 2013 roku. Mam na myśli np. Logana, Wybuchową parę, 15:10 do Yumy, Spacer po linie czy Copland, które stawiam wyżej jak tą oscarową produkcję. Zresztą wyżej stawiam choćby Rush też o wyścigach od Rona Howarda z Thorem w roli głównej, który też jest typowym hollywoodzkim rzemiosłem, a nawet Szybkiego jak błyskawica z Tomem Cruisem stawiam wyżej, choć to nie jest idealna produkcja. Za samą robotę i aktorów postawię naciągane 6-/10, ale rozczarowałem się. Mógłbym powiedzieć że to wina tematyki bo wyścigi samochodowe w ogóle mnie nie interesują, ale wymieniłem filmy o wyścigach, które mi o wiele lepiej podeszły, oglądałem z zainteresowaniem. Horse Girll (2020) Sarah jest społecznie odizolowaną pracownicą sklepu plastycznego, która czuje się lepiej wśród koni i seriali o zjawiskach nadprzyrodzonych niż w towarzystwie ludzi. Jednak seria surrealistycznych snów wywraca jej życie do góry nogami, uważa że doświadcza uprowadzeń przez kosmitów. Film któremu do ideału daleko, ale warto obejrzeć ten dramat połączony z SF dla roli Alison Brie, która ciągnie produkcje na swoich barkach i jest świetna. Jest to osobisty film dla aktorki, do którego napisała też scenariusz zainspirowana jej rodziną, chorobą jej babci. W rodzinie Brie były przypadki osób chorych np. na schizofrenię. Ocena: 6/10. Jay and Silent Bob Reboot (2019) Lubię stare filmy Kevina Smitha, też większość z Jay'em i Cichym Bobem, większość się broni po latach, ale ta produkcja w ogóle mnie się nie podobała. Mało który żart mnie rozbawił i trochę się wynudziłem. Więc postawię 5/10, choć w sumie sam nie wiem za co, bo skończyłem seans kilka godzin temu a już film mi wyparował z głowy (i to nie jest wina mojej sklerozy :D). A Beautiful Day in the Neighborhood (2019) Cóż za piękny dzień to zupełnie inny film jak się spodziewałem. Oczywiście jest Pan Rogers świetnie zagrany przez Hanksa. Jest to to idealny wybór, żeby najsympatyczniejsza gwiazda kina zagrała najsympatyczniejszego człowieka telewizji. Film pokazuje pełen szacunku stosunek do uczuć dzieci, ale też do uczuć dorosłych. Pokazuje podejście do uczuć, pełne empatii i bez wydawania ocen. Ale tak naprawdę to nie jest film o Panu Rogersie, o którym nie dowiemy się nic z filmu, tylko o dziennikarzu, który przeprowadza z nim wywiad, o problemach z jakimi się boryka. Są krótkie pojedyncze sceny, jak choćby końcówka w której widzimy, że Rogers też jest człowiekiem, który boryka się z problemami. Zaskoczyło mnie to, że dziennikarz grany przez Matthew Rhysa jest ważniejszy od Hanksa, że bardziej na nim film się skupia, ale nie przeszkadza mi to, bo artysta znany z serialu The Americans potwierdza w tym filmie jak dobrym jest aktorem. No i zaskoczyło mnie też, że Cóż za piękny dzień to jest smutny film, a raczej słodko gorzki, trochę mi się kojarzył z serialem Kidding z Jim Carreyem. Oczywiście po seansie człowiek lepiej sie czuje, ale to nie jest przesłodzona produkcja, czego się spodziewałem, tylko pełna miłości do uczuć dzieci i dorosłych. Ocena: 6+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 12, 2020, 20:14:39 "Rush" faktycznie ciekawsze nieco od filmu Mangolda, tam jednak te charaktery były bardziej pełnokrwiste, rywalizacja nakręcała widza, w "Ford v Ferrari" nie do końca tak było. Oczywiście trzymało się kciuki za bohatera, ale jego przeciwnicy nieco karykaturalni.
A mnie "Good Time" zmęczył nie formą, tylko treścią. Nie pamiętam już teraz szczegółów, po prostu ciężko mi się patrzy na filmy, w których żadna postać nie zaciekawia swoim charakterem w taki czy inny sposób. I jednocześnie, w których każda z nich popełnia jakieś idiotyczne błędy, prosząc się o kłopoty. "Uncut Gems" pewnie zobaczę, bo jestem ciekawy tego Sandlera (choć ja np. nie uważam, by on już miał na swoim koncie jakąkolwiek dobrą rolę - liczę również tę u PTA), ale jak mówię, nie teraz. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 01, 2020, 22:17:44 21 Bridges (2019)
W czasie kradzieży kokainy z magazynu dochodzi do masakry. Andre Davis, nowojorski policjant dostaje polecenie złapania złodziei za wszelką cenę. Zamknięty zostaje cały Manhattan, zaczyna się polowanie. Fabuła prosta, ale to nie przeszkadza. Jest to zaleta tej produkcji, która przypomina filmy policyjne, jakie oglądałem w latach 80 i 90 na kasetach video, tylko różnica jest taka, że film nakręcono teraz, za pomocą dzisiejszej techniki, czyli lepiej zrealizowany. Chadwick Bosman, znany z roli Czarnej Pantery w filmach Marvela, sprawdza się w roli gliniarza, który ma opinię zbyt często sięgającego po broń. Dobra rozrywka dla wszystkich widzów stęsknionych za prostym męskim kinem akcji, jakie oglądało się w latach 80 i 90. Ocena: 7/10. Color Out of Space (2019) Powrót Richarda Stanleya (znanego z kultowych Dust Devil, a przede wszystkim Hardware, który powtarzałem kilka lat temu i nic się nie zestarzał) do reżyserii pełnometrażowego kina, to film inspirowany opowiadaniem H.P. Lovecrafta Kolor z przestworzy. Na farmę rodziny Gardnerów spada meteoryt, który powoduje mutacje u roślin i zwierząt. Zmienia środowisko, zaczyna też wpływać na ludzi. Mimo tego, że od wieków Stanley nie wyreżyserował nic w pełnym metrażu, to nie zapomniał jak się kręci klimatyczne kino z pogranicza SF i horroru. Nicolasa Cage?a lubię, ale akurat w tym filmie trochę przeszarżował swoją rolę. Nie pasuje jego sposób gry do tej produkcji, to nie Mandy, choć ma kilka dobrych momentów. Film ma świetne zdjęcia i muzykę, klimat też super, ale czegoś filmowi brakuje, żeby uznać go za dobry, jest to porządna rozrywka, tylko tyle lub aż tyle jak na filmy inspirowane twórczością Lovecrafta, bo większość filmów wg jego opowiadań to nie jest raczej nic dobrego (choć kilka wyjątków było). Ocena: 6/10. Come to Daddy (2019) Norval postanawia przybyć do chatki znajdującej się gdzieś na odludziu, by spotkać się ze swoim tatą, który porzucił dawno swoją rodzinę. Liczy na to, że na miejscu czekają na niego wyjaśnienia. Tymczasem spotyka oschłego faceta, a wraz z nim wyzwiska i kolejne upokorzenia. Podoba mi się jak prowadzi swoją karierę Elijah Wood od zakończenia przygody z Władcą Pierścieni, że poszedł podobną drogą co Robert Pattinson po serii Zmierzch i Daniel Radcliffe po filmowej sadze o Harry Potterze, czyli wybiera filmy niszowe, dziwne, pojechane. Come to Daddy to kolejna tego typu produkcja, w której jest sporo ciekawych momentów, jak choćby wątek z gościem w WC, ale jakoś film mi nie podszedł. Trochę mnie znudził i nie budził emocji, nie trzymał w napięciu. Ocena: 5/10. Hustlers (2019) Dziewczyny pracujące w klubie go-go w Nowym Jorku tracą wszystkie oszczędności przez krach finansowy. Postanawiają zemścić się na bankierach z Wall Street. Ślicznotki to porządna produkcja przypominająca filmy Martina Scorsese, tylko z kobietami w roli głównej, a nie facetami. Cała obsada daje radę, ale gwiazdą jest Jennifer Lopez. Dawno nie widziałem jej w tak dobrej roli. A poza tym aktorka wygląda świetnie, nie wygląda na babcię mimo wieku, a nie widać po niej żadnych operacji. Należy się duży szacunek za formę fizyczną, bo daje też rade w scenach wymagających wysiłku fizycznego, czyli tańców na rurze, to pewnie zasługa bycia piosenkarką, dzięki temu wciąż jest w formie. Nie jest to wybitne dzieło, tylko porządna robota, którą warto zobaczyć dla właśnie Lopez i reszty aktorek, w tym Constance Wu, która nie odstaje aktorsko od gwiazdy. Ocena: 6+/10. I See You (2019) Greg Harper prowadzi sprawę zaginięcia 12-letniego dziecka, w tym samym czasie ma napięte relacje z żoną. Opis brzmi niezbyt ciekawe, ale warto zobaczyć. To jeden z tych filmów do którego seansu najlepiej zasiadać bez oglądania zwiastuna i czytania streszczeń i recenzji. Najlepiej nie wiedzieć o filmie nic, bo nawet podanie gatunku, czy to dreszczowiec czy horror, to spoiler, który może popsuć przyjemność z seansu. Znakomity i mocno szarpiący nerwy film z rewelacyjną muzyką podbijającą napięcie i dobrymi rolami wszystkich aktorów. Ale najważniejszy jest scenariusz, jak wszystko zostało idealnie rozplanowane w tym skrypcie, każdy zwrot akcji, scena budująca napięcie, aż mam ochotę obejrzeć drugi raz by zobaczyć czy film będzie tak samo dobry, jak za pierwszym seansem (dopisane po kilku dniach ? sprawdziłem i tak samo jest dobrze). Ocena: 8/10. Ikar. Legenda Mietka Kosza (2019) Jeszcze nie zawiodłem się na dziełach Macieja Pieprzycy (Drzazgi, Jestem Mordercą, Chce się żyć, serial Kruk: Szepty słychać po zmroku), więc byłem ciekaw biografii Mieczysława Kosza, kompozytora jazzowego, pomimo tego że nie słucham w ogóle tej muzyki. Dodatkową zachętą dla mnie była rola Dawida Ogrodnika, który też raczej nie zawodzi. Ogrodnik nie schodzi poniżej swojego poziomu, choć trochę szarżuje, ale bardziej pasuje mi ten szarżujący sposób gry do roli niewidomego jazzmana, jak do roli w Ostatniej rodzinie, gdzie zagrał Tomka Bagińskiego. Nie gra Ogrodnik idealnego gościa, ale faceta z problemami, którego ciężko polubić, ale jakimś cudem polubiłem bohatera. Reszta aktorów też jest dobra, np. chłopak w roli młodego Mietka. Realizacyjnie to też dobry poziom, czyli reżysera, scenariusz, zdjęcia. Plusem jest też muzyka Leszka Możdżera, która dodaje fajny klimat. Może nie dorównuje Ikar wcześniejszym filmom Pieprzycy, ale i tak dobra robota. Ocena: 7/10. Obywatel Jones (2019) Historia Garetha Jonesa, brytyjskiego dziennikarza, który na własne oczy zobaczył Hołodomor, czyli wielki głód na Ukrainie wywołany sztucznie przez Józefa Stalina w latach 1932-33. W roli głównej James Norton, który moim zdaniem słabo wypadł w tej roli, ale to dobry aktor, więc to chyba nie jest jego wina, tylko tego jak nijaką postać miał do zagrania. Wkurza Gareth Jones swoją naiwnością i głupotą, nieciekawą postacią jest Jones. Może to miała być taka postać bez wyrazu, ale odbija się to na całym filmie. Zdecydowanie lepiej wypada drugi plan, czyli Vanessa Kirby, Peter Sarsgaard i Krzysztof Pieczyński. Podoba mi się w jaki sposób pokazała Agnieszka Holland ludobójstwo, bardzo minimalistycznie. Doceniam reżyserię, zdjęcia, świetną muzykę, ale całościowo to zmarnowana szansa na dobry film. Nie mówię, że to powinien być tak mocny film jakie kręci np. Wojciech Smarzowski, ale poza sekwencjami na Ukrainie to ogląda się letnio, bez specjalnych emocji. Choć i tak to lepszy film od ostatnich słabych produkcji Agnieszki Holland. Ocena: 6/10. Rabid (2019) Nie mam nic przeciwko remake?om kultowych i niszowych filmów, w tym przypadku Wściekłości Davida Cronenberga, jeśli są to filmy, które zmieniają fabułę, a nie są dosłowną kopią oryginału. W przypadku filmu z 2019 roku jest to próba unowocześnienia. Główna bohaterka to dziewczyna pracująca dla projektanta mody, która przeżywa straszny wypadek w wyniku, którego decyduje się na eksperymentalny zabieg. Ceną za idealną urodę są halucynacje i potrzeba picia krwi. Doceniam pomysł, że film dzieje się w środowisku modelek, gdzie mamy głównie pięknych ludzi. Doskonałym pomysłem było obsadzenie w głównej roli zjawiskowej Laury Vandervoort, która ma idealną twarz i figurę. No i całkiem nieźle sobie radzi w głównej roli. Sporo jest też krwi i makabry, ale zamiast psychodelicznego horroru dostałem sztampowy produkt, choć nie ma wstydu i zmasakrowania oryginału. Jest to przyzwoity film i nic więcej. Ocena: 6/10. The Last Thing He Wanted (2019) Lubię thrillery o dziennikarzach angażujących się w śledztwa, ale ten film jest nudny. Szkoda Anne Hathaway, Willema Dafoe, Bena Afflecka na tak słabą produkcję. Przykre co się dzieje z karierą aktorki, powinna dawno agenta zmienić, bo to kolejny jej słaby film z 2019 roku, chyba czwarty jak dobrze liczę. Ocena: 4/10. True History of the Kelly Gang (2019) Australijska produkcja inspirowana życiem bandyty, Neda Kelly?ego, ale słowo inspiracja jest bardzo ważne, bo sami twórcy na początku filmu dali informację, żeby nie wierzyć w historię przedstawioną w filmie. Ale nie zmienia to faktu, że to bardzo dobry film Justina Kurtzela (m.in. Makbet z Michaelem Fassbenderem), ze świetną muzyką, zdjęciami i aktorstwem. W roli głównej George MacKay i jest doskonały. Nie gorszy jest drugi plan, np. Nicholas Hoult i Russell Crowe. Jest to miks serialu Peaky Blinders, ?The Nightingale? i Bronsona Refna. Ale to nie jest typowa biografia. Nie chodzi tylko o to jak blisko NIE trzyma się faktów, tylko o to, że to eksperyment. Film jest dziwny, reżyser ma zapędy artystyczne, więc jest wiele scen szalonych, ale ja to wariactwo w całości kupuję. Choć rozumiem jak nie każdemu film podejdzie. Ocena: 8/10. Truth and Justice (2019) Dramat dziejący się w drugiej połowie XIX wieku w estońskiej wsi, gdzie jednym z głównych wątków jest spór sąsiadów, który trwa przez kilkadziesiąt lat. Kawał dobrego, epickiego kina, które kojarzyło mi się z Chłopami Reymonta zmiksowane z estońską wersją produkcji w stylu Sami Swoi, tylko na poważnie. Obsada daje radę, ale to strona techniczna zachwyca. Zwłaszcza muzyka i zdjęcia to coś cudownego. Film trwa prawie 3 godziny, ale w ogóle nie nudzi. Ocena: 8/10. Ukryta Gra (2019) Doceniam, że w polskim kinie zrobiono kino gatunkowe, w tym przypadku szpiegowskie. No i może filmowi brakuje do ideału, ale całkiem nieźle się ogląda, zwłaszcza jak na debiut reżyserski Łukasza Kośmickiego. Realizacyjnie jest na poziomie, czyli muzyka, zdjęcia Pawła Edelmana i scenografia Allana Starskiego. Są też dobre i zabawne dialogi (np. doniosę na samego siebie), a wykorzystanie Pałacu Kultury i Nauki w historii szpiegowskiej to ciekawy pomysł. Za rzadko korzysta się w polskim kinie z tego budynku, ostatnio to chyba w 3 serii Ekstradycji. Świetną robotę robi obsada, czyli Bill Pullman, Robert Więckiewicz, Aleksander Serebriakow, Lotte Verbeek, a nawet epizody są super, jak choćby znany komik w roli konferansjera, ale najlepiej wypadli rosyjscy aktorzy i Robert Więckiewicz, który prawie ukradł film Pullmanowi. Ale czym bliżej końca to przyznam, że coraz mniej interesowało mnie co się dzieje, trochę napięcie spadło w drugiej połowie mimo porządnej realizacji i dlatego postawię 6/10. VFW (2019) Hołd dla kina klasy B, takich filmów jak Atak na posterunek 13 Carpentera, którym twórcy filmu musieli się inspirować. Reżyserem jest Joe Begos, który zasłynął filmem Bliss wyróżniającym się stroną audiowizualną. Podobnie jest w VFW, który wygląda podobnie jak Bliss, czyli sporo świetnej muzyki i ciekawych ujęć. Ale tym razem postanowił reżyser zabawić się w czyste kino gatunkowe i nakręcić film wyglądający jak krwawe VHS-owe klasyki z lat 80. A w obsadzie mamy Stephena Langa, ale też Martina Kove?a, Freda Williamsona, Davida Patricka Kelleya (ja go znam z Twin Peaks, ale pewnie większość kojarzy go z Komando z Arnoldem), czyli aktorów znanych z ery VHS, ale mimo fajnej obsady i świetnej muzyki to trochę się wynudziłem na tej krwawej rzeźni. No i nie wiem czy to ja się starzeję, czy film nie jest tak dobry jakbym chciał, żeby był. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Marca 11, 2020, 10:40:26 Ostatnio i ja coś tam obejrzałem.
Narzeczony na niby Film tragiczny, jedynie na Kamińską można popatrzeć. Jest tak daleki od realiów życia codziennego, że aż szkoda gadać. Scenariusz porwany i z niewielkim sensem, jakby pisany na kolanie, zresztą stanowi kalkę tego co już tysiąckrotnie widzieliśmy w komediach romantycznych. 3/10 Forever my girl Historia romantyczna o świecącym triumfy muzyku country. Powiem tak, film absolutnie niczym nie zaskakuje, jest przewidywalny do bólu, zresztą powtarza wyświechtane schematy, ale można obejrzeć. No i Jessica Rothe, ona ma coś, co nie pozwala od niej oderwać oczu, i to nie jest tylko uroda. Jakiś urok normalnie. 5/10 Diablo. Wyścig o wszystko No niby był jakiś potencjał, by wpasować się w modny trend Szybkich i wściekłych. Niestety, zawód na całej linii, nie ma akcji, nie ma fabuły, jest taniocha i absurdalne sceny. Większe emocje niż podczas tych wyścigów to są na rybach w deszczową pogodę. 3/10 Odmieńcy Bardzo dziwny film. Wpierw wydaje się jakiś obłąkańczo-surealistyczny, a potem niestety robi się lekką kupą, ale nie będę pisał specjalnie nic więcej, by nie zdradzać fabuły. W każdym razie, w pewnym momencie cały czar (jaki on by nie był pryska). Fajny o tyle, że nietypowy. 5+/10 Krew na betonie Film zapowiadał się wręcz genialnie, pierwsze sceny naprawdę ekstra. Podobało mi się naigrywanie z politycznej poprawności, a przy okazji wrzucenie dramatu codziennego życia gliniarzy, którzy martwią się o to czy będą mieli co wrzucić do garnka. Niestety, potem robi się przede wszystkim nudno i film jest w dużej mierze przeciągany. Sili się też na jakiś artyzm - myślałem, że siła tej produkcji będzie tkwić gdzie indziej. 6/10 Tajemnice Joan Historia staruszki, która została posądzona o szpiegostwo na rzecz sowieckiej Rosji. Ok, film można było zobaczyć, ale z drugiej strony nie ma tam nic szczególnego. Irytuje takie namolne usprawiedliwianie głównej bohaterki i stawianie jej w dobrym świetle. 5/10 Upgrade Nawet dość oryginalny film sci-fi, tyle że potem robi się rąbanka. Cenię za pomysł. 5+/10 Władcy chaosu Słyszałem o tym filmie wiele złego, tymczasem mi po prostu się podobał. Nawet jak nie oddaje może stuprocentowo realiów tamtych czasów czy samego konfliktu muzyków, to widać na czym chce się skupić reżyser. Przede wszystkim pokazuje sylwetki muzyków i przedstawia przez kogo tak naprawdę Norwegia była terroryzowana w tamtym czasie. 7/10 może nawet 7+/10 Camp X-Ray Historia znajomości strażniczki z Guantanamo i więźnia. Naprawdę niezły film. Dobrze zagrane role Stewart i Moaadi. Problemem jest tylko to, że niezbyt go mogę komuś polecić, bo nie zwiera nie wiadomo jak ciekawych treści i nie ma w nim nic specjalnego, ale mi się podobał. 7/10 Dżentelmeni Byłem w kinie i bardzo mi się podobał. Nawet bym zaryzykował, że to mój ulubiony film Ritchiego. Fantastycznie opowiedziana ciekawa historia, w stylu typowym dla tego reżysera. Na dodatek wywołała wiele śmiechu na sali kinowej. Nawet nie zauważyłem jak czas szybko zleciał. Polecam. Mały minus to murzyński rap, ale ogólnie jest bardzo dobrze. 8+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 11, 2020, 12:08:43 Krew na betonie Film zapowiadał się wręcz genialnie, pierwsze sceny naprawdę ekstra. Podobało mi się naigrywanie z politycznej poprawności, a przy okazji wrzucenie dramatu codziennego życia gliniarzy, którzy martwią się o to czy będą mieli co wrzucić do garnka. Niestety, potem robi się przede wszystkim nudno i film jest w dużej mierze przeciągany. Sili się też na jakiś artyzm - myślałem, że siła tej produkcji będzie tkwić gdzie indziej. 6/10 Widziałem film z rok temu więc pewnie już pisałem o nim na forum, więc się powtórzę najwyżej, ale dla mnie to jeden z lepszych, a chyba nawet najlepszych filmów zeszłego roku i w sumie to nawet wyżej ocenię bo na 8.5/10. Jest to kolejny znakomity film Craiga S. Zahlera, połączenie kina sensacyjnego w stylu filmów z lat 70-ych, kina klasy B i filmów Tarantino. DAC ma coś też z seriali Davida Simona, czasami miałem wrażenie jakbym oglądał Prawo Ulicy. A ostatni akt to krwawy koszmar czyli to z czego Zahler jest znany, ale też nie epatuje aż taką brutalnością jak w poprzednich swoich filmach. Są mocne sceny, ale jest ich mniej jak we wcześniejszych filmach. Zgadzam się, że jest to produkcja dla cierpliwych widzów, film ma typową leniwą narrację dla filmów Zahlera, a na dodatek trwa aż 158 minut, czyli do najkrótszych nie należy, ale w ogóle się na nim nie nudziłem, nawet nie wiem kiedy się skończył. Nie uważam by reżyser przesadził z długością, uwielbiam nawet tak zwykłe sceny przeciągane w nieskończoność jak jedzenie w samochodzie i ta mina Gibsona. Każdy z wątków filmu jest odpowiednio wygrany, od pierwszych minut wciągnąłem się w ten nihilistyczny kryminał. Świetnie wypadli w rolach zawieszonych gliniarzy Mel Gibson i Vince Vaughn. W sumie to można ten film nazwać też buddy movie, ale bez śmieszkowania co sugerowały błędnie trailery, bo jest to mocne kino sensacyjne. Tony Kittles w roli Henry'ego też daje radę. A na drugim planie i w epizodach pojawia się sporo charakterystycznych i dobrych aktorów jak np. Udo Kier, Thomas Kretschmann i Don Johnson. A co do roli Johnsona to występuje tylko w jednej scenie, w której przekazuje bohaterom, że zostają zawieszeni, ale nawet w tej jednej scenie mocno zaznacza swój występ. Jest to też ciekawa scena na poziomie meta, jak kojarzy się różne afery z Melem Gibsonem. Bohaterowie mówią o rasizmie (jak wiadomo to zarzuca się Gibsonowi), o różnych nagraniach przez które ludzie są oceniani (nie wierzę że to nie jest nawiązanie do słynnego nagrania gdzie zwyzywał swoją dziewczynę Gibson, groził jej,, zwłaszcza że cały czas pokazywany jest Mel), że media wydają wyroki na ludzi zamiast sądów. Może nie dokładnie takie dialogi padły, ale sens zachowałem. Scena jest też ciekawa na poziomie takim, że Johnson i Gibson w latach 80-ych to były gwiazdy kina akcji. Mamy scene gdy naprzeciwko siebie siedzą kultowi gliniarze lat 80-ych czyli Martin Riggs z serii Zabójczej broni i Sonny Crockett z serialu Miami Vice. Sonny jest szefem Martina i on jest bohaterem, zrobił karierę, a stary Riggs jest zhańbionym gliniarzem. Przyznam, ze jest to dość sprytne zagranie ze strony reżysera na poziomie meta. Szkoda że Don nie miał więcej scen, zwłaszcza z Melem. Nie miałbym nic przeciwko, jakby Zahler w kolejnym filmie obsadził tych dwóch aktorów w rolach partnerów. DAC to był jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów 2019 roku ze względu na Mela Gibsona i reżysera. No i nie zawiodłem się. Zahler, który napisał też muzykę, stworzył kolejne znakomite męskie kino. A jak podeszły Ci wcześniejsze filmy Zahlera czyli Bone Tomahawk i Blok 99? To filmy krótsze, przynajmniej ten z Kurtem Russellem, ale też mają bardzo wolne tempo. Więc po prostu ten reżyser ma taki styl, który mnie idealnie pasuje. Po trzech filmach biorę w ciemno każdą produkcję Zahlera. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Marca 11, 2020, 12:44:35 Niestety, nie widziałem wcześniej żadnej produkcji Zahlera, choć rzeczywiście obiema jestem zainteresowany.
Przede wszystkim chciałem podkreślić, że to moje bardzo subiektywne spostrzeżenie na temat Krwi na betonie, ocena też, bowiem na pewno jest to film, który w żaden sposób nie kuleje i wszystko jest sprawnie zrealizowane. Świetny jest przede wszystkim Gibson, ale Vaughn też radzi sobie doskonale, zresztą cała obsada jest świetna i wyrazista. Sceny też zapadają w pamięć i są ekstra zrealizowane. Natomiast, mnie od pewnego momentu zmęczył, muszę to przyznać. Szczególnie zaś - nie sceny jedzenia kanapki w aucie - lecz film od momentu "spotkania zainteresowanych stron". Jak sam napisałeś jest też w tym filmie coś z Tarantino i oglądając go miałem takie właśnie przebłyski, że ktoś już robił podobnie, ale jakoś tak bardziej klarownie i oryginalnie. W każdym moja stosunkowo niska ocena jest związana chyba głównie z pewnego rodzaju rozczarowaniem, bo przez połowę filmu siedziałem jak na szpilkach, tak mi się podobał. No, a potem emocje trochę opadły. Niemniej, na pewno pochwaliłbym warstwę realizatorską. I jak najbardziej rozumiem, że są ludzie zachwyceni tym filmem. U mnie czar po prostu prysł i jakoś się z tym źle czułem :( Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 11, 2020, 12:47:46 Niestety, nie widziałem wcześniej żadnej produkcji Zahlera, choć rzeczywiście obiema jestem zainteresowany. Więc jak obejrzysz to nie nastawiaj się na szybkie tempo, tylko na tak wolne jak w tym filmie, bo za nim się coś zacznie dziać, zwłaszcza w westernie Bone Tomahawk, to będą bohaterowie dużo gadać, iść, podróżować, co trwa ponad połowę filmu:) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 11, 2020, 13:10:43 Ja za to widziałem tylko Bone Tomahawk i po lekkim wstrząsie jakim był ten seans powiedziałem sobie, że trochę odczekam z następnym filmem Zahlera :haha: Bo zobaczyłem tam rzeczy, których już nigdy nie odzobaczę :D
Ale ogólnie Bone to bardzo dobry film. Slow burn, który dłuugo się rozkręca ale nie jest nudny. Mnie się podobało to spokojne podejście. U mnie ma 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Marca 11, 2020, 13:29:31 Zatem oba filmy trafiają u mnie na listę filmów do obejrzenia. Czy one są jakoś bardziej brutalne? Można z żoną obejrzeć?
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 11, 2020, 13:36:17 W Bone jest jedna scena, która według mnie jest ekstremalna, także nie wiem... Jak ją odpowiednio nastawisz to może wytrzyma, ale tak jak mówię mnie to co zobaczyłem lekko zszokowało.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 11, 2020, 13:52:09 A po mnie ten film nieco spłynął ;) Tzn. był stylowy i łatwo było pogrążyć się w jego specyficznym klimacie, ale nie wiem, czy to znowu takie dzieło. A też żadnej szokującej sceny nie pamiętam, chyba za dużo horrorów oglądałem :D Ale do francuskich ekstremistów to chyba daleko.
Natomiast generalnie niewiele jest horrorów, które rozgrywają się w świecie Dzikiego Zachodu, więc jest to seans mocno odświeżający. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 11, 2020, 14:02:17 A też żadnej szokującej sceny nie pamiętam, chyba za dużo horrorów oglądałem :D No nie mów mi, że jak... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) A może ja się na starość zrobiłem zbyt wrażliwy :haha: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 11, 2020, 14:11:31 Pewnie się skrzywiłem, gorzej, że nie pamiętam tej sceny :D Bo też w filmach z szufladki "New French Extreme" to takich scen jest multum ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Marca 23, 2020, 09:39:20 Love & Mercy
Niezły film o Brianie Wilsonie z The Beach Boys. Niestety problemem tego filmu jest, że nie za bardzo wiadomo na czym skupiają się twórcy. Z jednej strony mamy więc pokazaną chorobę artysty (i chyba tego aspektu jest najwięcej) w połączeniu z romansem muzyka. Z drugiej strony są też początki grupy, konflikty wewnątrz grupy oraz nagrania solowe, a pomijane są inne dość ważne elementy życia Wilsona w związku z czym historia jest niespójna i ktoś zupełnie zielony może się pogubić w fabule. Na plus role Dano, Banks, a nawet i Cussack nie irytuje jak zazwyczaj. Można obejrzeć, ale nie jest to konieczne. 6/10 Rocketman Dość sympatyczny film o życiu Eltona Johna będący również elementem spowiedzi artysty, bowiem momentami przychodzi czas na trudne rozliczenia ze swego życiorysu, niemniej jest to wszystko podane lekko i przystępnie. Niezbyt znam fakty z żywota artysty i jego liczne skandaliki, zatem nie bardzo będę mógł się odnieść do tego aspektu. Zawsze mnie za to dziwiło dlaczego Elton zdobył tak ogromną popularność. I do tej pory nie wiem :D Szczególnie, że te pierwsze kawałki to tak jakoś specjalnie mi się podobają, jakieś takie bez wyrazu są. Potem ten discopop to dla mnie taki lekko tandetny był. Może właśnie zadecydowała cała otoczka i show jakie robił. Wracając do filmu, to twórcy postawili też na artyzm, kreując swego rodzaju musical. Mi się przyjemnie to oglądało 6+/10 Kobiety mafii 2 To nie jest tak, że jestem wrogo nastawiony do Vegi - mam wrażenie, że jestem nawet bardziej życzliwy od ogółu. Uważam, że ten reżyser ma sporo pomysłów i jakby przysiadł do filmów i nie wrzucał śmichów chichów dla szerokiej publiki, a dopracował scenariusze miałby szanse zrobić naprawdę porządne kino. Ja przecież nawet pierwszą część Kobiet mafii oceniałem na 5+ lub 6/10. Ze sporym zainteresowaniem usiadłem do drugiej części. Niestety, otrzymałem strasznie śmierdzącą kupę. Od samego początku Vega rozkręca mnóstwo wątków okraszonych bezsensownymi scenami przemocy. Dodatkowo to wszystko jest totalnie odrealnione i podane jako bezsensowna papka dla głupich mas. O ile w pierwszej części Anna Ostrowska właściwie jako jedyna mocniej irytowała, ale też i śmieszyła, to teraz po prostu jest żenująca. W tym filmie dobre są tylko nieliczne fragmenty, a tak niestety to słabizna :/ 3/10 Sprzymierzeni Dobrze się to oglądało, ale niektóre sceny były tak słabiutkie, że się odechciewało. Trzeba przyznać, że Zemeckis ma po prostu talent do przyciągania widza do telewizora i jest to dobre rzemiosło, ale niestety to dzieło to niespecjalnie coś więcej. 5+/10 Jurrasic World Haha, ale piękna tragedia. Nawet 2/3 filmu mi się dobrze oglądało, bo to fajne nawiązanie i po prostu chyba lubię taki klimat, ale im bliżej końca tym fatalniej :D 3+/10 Aniołki Charliego Szczerze mówiąc nie rozumiem hejtu na ten film. Sprawnie zrobiony akcyjniak na modłę młodzieżową z lekkim humorem i nie najgorszą fabułą. Mi się bardziej podobał od głupiutkich filmów z Cameron Diaz. 6/10 Asy bez kasy Kolejna głupawa komedyjka od Jareda Hessa, oczywiście w obsadzie specjaliści gatunku Kristen Wiig, Owen Wilson, Jason Sudeikis i Zach Galifianakis. Muszę przyznać, że kilka razy się uśmiałem. A film byłby znacznie lepszy, gdyby nie żarty z pierdzenia, rzygania itp. 4+/10 Pół wieku poezji później Półamatorskie dzieło fanów sagi Wiedźmina, tyle że bez Geralta. Niestety, ani fabularnie nie przyciąga, ani realizatorsko (kuleje montaż) i niestety słabo grają niektórzy aktorzy [Bubółka jest wyjątkowo nijaki, a jeszcze gorszy i dukający jest Szpiglewski]. Ale są też pozytywy Kamila Kamińska w roli Ornelli bomba, bardzo magnetyczna postać, dobrze radzi sobie też Magdalena Różańska w roli Triss Merigold - chętnie bym ją zobaczył w tej roli w serialu - pasuje idealnie. Mnie film nie wciągnął 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 05, 2020, 22:40:42 1917 (2019)
Film Sama Mendesa, oparty na wspomnieniach dziadka reżysera, to produkcja nakręcona specjalnie dla kin, więc najlepiej byłoby obejrzeć w Imaxie, żeby docenić w pełni robotę jaką ekipa odwaliła. Jest to produkcja jak każda nakręcona na długich ujęciach skomplikowana technicznie. Na planie takiego filmu wystarczy jeden błąd i cała produkcja idzie do kosza. Ja filmu nie miałem okazji w kinie obejrzeć, czego żałuję, ale nawet na mniejszym ekranie w 4K robi wrażenie pracą jaką wykonali przy produkcji tego wojennego filmu. Choć to bardziej film mistrza kamery Rogera Deakinsa a nie reżysera. Zdjęcia są genialne, wizualnie film wymiata. Brawa należą się też za montaż, którego nie widać, a w przypadku produkcji udających jedno długie ujęcie jest to bardzo ważne. Skoro to film niby w jednym ujęciu to kamera jest przy bohaterach, obserwujemy świat I wojny światowej ich oczami, nie widzimy nic więcej jak oni. Ale pomimo tego scenografia i tak robi wrażenie, tak jak i rewelacyjna muzyka Thomasa Newmana. Oczywiście można się czepiać historii, że jest prosta, że to powtórka z historii z Szeregowca Ryana połączona ze Zjawą z Di Caprio (chodzi o to, że główny bohater w Zjawie podobnie jak w 1917 co chwilę wpadał w coraz większe kłopoty, trochę jak w grze komputerowej), ale mnie to nie przeszkadza, bo film nadrabia stroną techniczną. Film trzyma w napięciu, są emocje, co zasługą jest aktorów w rolach głównych. Zwłaszcza George McKay jest świetny w wymagającej, fizycznej roli. Ocena: 8/10. A Hidden Life (2019) Najnowsze dzieło Terrence Malicka, oparte na faktach, o Austriaku, który odmawia służenia Hitlerowi przez co jego rodzina ma problemy. Żona na wsi sama musi radzić sobie ze wszystkim, w tym z wrogością mieszkańców i niezrozumieniem. Oczywiście są filozoficzne, czasami pretensjonalne monologi, ale to chyba pierwszy film Malicka nie pamiętam od jak dawna z historią, który ma fabułę. Choć oczywiście się film wlecze. Przez 70 minut, a seans trwa 3 godziny, główny bohater rozmawia o sensie życia i swojej decyzji chyba z każdym w rodzinnej wsi. Ostatnie filmy Malicka jakie widziałem to Drzewo Życia z 2011 roku i New World z 2005, czyli ambitna wersja Pocahontas. Obie produkcje mi się podobały, ale następnych nie skończyłem albo nawet nie zacząłem. A w przypadku A Hidden Life wciągnąłem się nawet w historię mimo zagrań typowych dla współczesnego Malicka. Wizualnie, jak każdy film Malicka, nieważne czy dobry czy przerost formy nad treścią, to majstersztyk, choć tym razem za zdjęcia nie odpowiada Emmanuel Lubezki, tylko nieznany mi Jorg Widmer, ale godnie zastępuje stałego zdjęciowca reżysera. Moim zdaniem Malick powinien zainteresować się kręceniem filmów przyrodniczych, dokumentów, bo to jak on świat pokazuje, to chyba nikt w kinie nie potrafi. Film bym trochę skrócił, bo 3 godziny to jednak za dużo, wywalił monologi, ale i tak jak na ostatnie filmy reżysera (a dawno temu tworzył same wybitne dzieła), to jest spora poprawa, bo to film, który da się oglądać bez zgrzytania zębami. Ocena: 6/10. Birds of Prey And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn (2020) Jest to wymarzony projekt Margot Robbie, która tak zakochała się w (byłej) dziewczynie Jokera, że postanowiła nakręcić film o tej postaci, mimo niezbyt dobrego przyjęcia Ligi samobójców, gdzie pojawiła się po raz pierwszy Harley, ale w tej produkcji, to była postać, która nie miała nic ciekawego do zaoferowania, głównie kręciła tyłkiem i to wszystko. Film o Quinn z bardzo długim tytułem jest tak samo szalony jak główna bohaterka, ma świetne sceny bójek i przypomina Deadpoola. Mam na myśli film jak i Harley, która bardzo przypomina mi Deadpoola, czyli smutnego clowna. Robbie daje czadu w głównej roli, jest świetna w momentach komediowych, scenach walk i dramatycznych. Dorównuje aktorce Ewan McGregor szarżujący na całego w roli psychola Sionisa, tworzy świetny duet ze swoim podwładnym Victorem Zsaszem. Pochwalił bym też rolę aktorki grającej Czarnego Kanarka, która ma większą rolę jak reszta żeńskiej ekipy Ptaków Nocy. Podoba mi się pomysł jaki mają na całe uniwersum DC w WB, czyli każda produkcja jest w zupełnie innym stylu i klimacie. Zupełne przeciwieństwo MCU, gdzie większość filmów wygląda tak, jakby wyszła z tej samej fabryki. Oczywiście są filmy bardziej szalone, eksperymentalne w MCU, jak Thor Ragnarok, ale większość filmów Marvela jest jak odcinki jednego serialu. Widać, że ostatnio to w DC twórcy sobie mogą na więcej pozwolić jak w Marvelu co się zawsze chwali, nawet jak nie zawsze wyjdzie, a film się nie uda. Nie miałbym nic przeciwko kolejnej części Ptaków Nocy (i fantastycznej emancypacji pewnej Harley Quinn) z Margot Robbie, ale też z większą rolą reszty kobiet. O wiele lepiej się bawiłem jak na Deadpoolu. Ocena: 7/10. Bodies at Rest (2019) Kilku zbirów włamuje się do kostnicy, aby pozbyć się dowodu zbrodni. Ale nie będzie to takie łatwe, bo trafiają na patologa i jego asystentkę. Kino akcji reżysera znanego z Na krawędzi, Wyspy piratów, Długiego pocałunku na dobranoc, ale nakręcone dla chińczyków, z obsadą i ekipą chińską. To już trzecia chińska produkcja Renny Harlina, po kinie akcji/buddy movie z Jackie Chanem i Johnny Knoxville Skiptrace i fantasy Legend of the Ancient Sword. Widocznie nie ma pracy dla tego specjalisty od kina akcji w USA, nawet żeby kręcił w Hollywood filmy klasy B, więc przeprowadził się do Chin. Jest to typowe kino sensacyjne klasy B mocno inspirowane Szklaną Pułapką, ale nie częścią drugą, za którą odpowiada Harlin, tylko pierwszym filmem z cyklu o McClanie. Równie dobrze można by przenieść historię z chińskiego filmu na rynek amerykański i przy odpowiednim przerobieniu scenariusza, to mogłaby być kolejna część przygód Johna McClane?a. Zastąpić patologa Brucem Willisem, zostawić asystentkę jako patologa i to mogłaby być kolejna część Die Hard. Akcja filmu, tak jak w 1 i 2 części Szklanej Pułapki, dzieje się w Boże Narodzenie, na dodatek tak jak w jedynce w jednym budynku, są też sceny przeciskania się przez wentylację i pełno rozbitego szkła, nawet przywódca bandytów upada z wysokości jak Alan Rickman w Die Hard McTtiernana, może nie aż z tak dużej wysokości, ale jednak. No i dwójka głównych bohaterów obrywa równie mocno co Willis, ale też tak jak on nie odpuszczają. Dają niezły łomot bandziorom, przyznam że dawno nie widziałem w kinie akcji przestępców, którzy zbierali by tyle razów co w tym filmie. Seans mija bezboleśnie, sporo scen akcji, kaskaderki i mordobić, ale to Harlin w słabszej formie. Ocena: 5/10. Cats (2019) Gdy pojawił się trailer filmowej wersji hitu musicalowego Koty to nie byłem tak negatywnie nastawiony jak większość (wszyscy?), którzy zobaczyli dziwny trailer z aktorami, którzy wykonują kocie ruchy, ale elementem, który (prawie) wszystkich odrzucił było dodane aktorom za pomocą CGI kociego futra, przez co wyglądali trochę jak kreatury z Wyspy dr Moreau. Jestem chyba jedynym, któremu ten pomysł się spodobał, bo jest to coś nowego w kinie, czego (chyba) jeszcze nie było. Aktorzy w animowanych futrach nie przeszkadzali mi w trailerze, podobnie było w czasie seansu, ale problemem filmu jest to, że spodziewałem się szalonego i dziwnego filmu. Jest kilka dziwnych pomysłów, jak choćby to, że koty oprócz swojego futra noszą też futro, takie jakie noszą ludzie, albo mają kilka swoich futer, które mogą odpiąć i zdjąć, jakby to powiedzieć pozbywają się skóry i zmieniają na inną. Są też takie sceny w filmie, jak np. 90-letnia Judi Dench przeciąga się leżąc i wyciąga nogę do góry niczym Sharon Stone w ?Nagim Instynkcie?. Prawda, że Stone nie podnosiła nogi do góry, tylko zakładała nogę na nogę, ale chodzi mi o to , że to było coś dziwnego. Ciężko mi określić nawet jak ja w tej scenie się czułem. Tom Hooper ma widocznie tak wyrobione nazwisko w Hollywood, że pozwalają mu nakręcić dosłownie wszystko co sobie zamarzy. Ciekawe jak będzie teraz po klapie finansowej i krytycznej filmu, bo film uznano za jedną wielką pomyłkę, jeden z najgorszych 2019 roku. Moim zdaniem to jest słaby film, ale nie jest to aż tak zły film, tylko po prostu nudny i pozbawiony praktycznie fabuły. Co prawda jakaś tam jest, czyli o kotach, wśród których patriarcha rodu wybiera jednego, który trafi do kociego nieba, ale to jest fabuła na godzinę. Lubię musicale, zwłaszcza współczesne, a większość musicali ma fabułę prostą, więc to nie jest zarzut, zwłaszcza gdy wszyscy potrafią śpiewać i tańczyć, tylko że nie ma żadnej piosenki, która by mi się spodobała, więc po 30 minutach zacząłem się nudzić. Kilka pomysłów wizualnie jest oryginalnych, ale jak fabuła mnie nie wciągnęła, a piosenki nie wpadły mi w ucho, to oglądałem bez emocji. Spodziewałem się o wiele bardziej szalonego, campowego, kiczowatego filmu jak dostałem. Może nie od razu drugie Moulin Rouge, które uwielbiam, ale film jaki z czasem obrośnie kultem, jak np. Rocky Horror Picture Show. Uważam, że to wina Hoopera, który moim skromnym zdaniem jest jednym z najbardziej przereklamowanych reżyserów pracujących w Hollywood. Do takiego filmu przydałby się taki reżyser jak Baz Luhrmann właśnie, czyli twórca ?Moulin Rouge?, a nie rzemieślnik kręcący nudne i poprawne oscarowe filmy. Szkoda mi aktorów, bo sama dobra obsada. Jedyne co bym wymienił wśród plusów to właśnie starania aktorów, a zwłaszcza debiutującej Francesci Hayward w głównej roli, której jest w futrze do twarzy. Dziewczyna potrafi tańczyć i ma głos, ale po tym jak film zjechano to czuję, że jej kariera filmowa skończy się na tym jednym filmie nim na dobre się zaczęła, a nie zasłużyła na to. Hayward przyciąga uwagę, mimo tego, że przez połowę filmu mało mówi, mało śpiewa, głównie obserwuje inne koty, a niby jest główną bohaterką. Chętnie zobaczyłbym ją w innych musicalach, w udanych, oraz w innych rolach, jak poradziła by sobie bez charakteryzacji/animacji CGI. Po obejrzeniu Kotów zastanawiam się skąd tak gigantyczny sukces scenicznego musicalu, skoro wyszedł tak nudny film. Oczywiście utwór Memory znam, nie trzeba być fanem musicalu, żeby kojarzyć piosenkę, ale nie wiem co takiego ma w sobie sceniczny musical Webbera, że tak popularny jest. Film Hoopera nie odpowiedział mi na to. Ocena: 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 05, 2020, 22:43:57 Dark Waters (2019)
Z mecenasem Robertem Bilottem kontaktuje się znajomy jego babci z prośbą o pomoc w uzyskaniu odszkodowania za pomór krów. Badając sprawę prawnik odkrywa sekret, który łączy rosnącą liczbę niewyjaśnionych zgonów z jednym z największych koncernów chemicznych. Dobry dramat oparty na faktach, o walce o prawdę i sprawiedliwość, ze świetną rolą Marka Rufallo. Dobrze że są dla tego aktora wciąż różne role, a nie gra tylko Hulka w MCU. Na drugim planie warto wyróżnić ze wszystkich znanych nazwisk Billa Campa w roli farmera, od którego cała sprawa się zaczyna. Ocena: 7/10. Futro z misia (2019) Lubię komedie gangsterskie Olafa Lubaszenki z lat 90, ale film Michała Milowicza to nieudana (łagodnie mówiąc) próba przywrócenia popularności tych filmów. Słyszałem same złe opinie o filmie, chyba nikt się o tym filmie dobrze nie wypowiadał, ale i tak obejrzałem z sentymentu do tych produkcji, mimo tego, że raczej nie oglądam polskich komedii i to NIE było dobrym pomysłem (choć polskie kino oglądam). Mogę się mylić, ale chyba początkowo się mówiło, że to będzie kontynuacja najlepszej komedii Lubaszenki, czyli Chłopaków nie płaczą, ale tak nie jest. Oczywiście jest w filmie Olaf Lubaszenko, są podziękowania dla aktora, pojawiają się chyba wszyscy aktorzy znani z tych jego swojskich gangsterskich komedii, ale film jest tragiczny w każdym elemencie. Zaśmiałem się może 2 razy , ale to nie były dobre żarty, na dodatek każdy dowcip powtórzony jest milion razy. Nawet dobrzy aktorzy wypadają żenująco w tej produkcji, dostosowują się do poziomu filmu. Lepiej sobie powtórzyć Chłopaki nie płaczą (sprawdzałem, film się nie postarzał, wciąż dobrze się ogląda). Mało kiedy daję 1/10, ale w tym przypadku nie mam wątpliwości. Chcę o tym filmie zapomnieć, a nie potrafię, co nie jest dobre. Guns Akimbo (2019) Miles pracujący w korporacji zajmującej się produkcją gier w wolnym czasie trolluje w sieci. Jedna z takich zabaw kończy się źle. Banda przestępców zajmująca się nielegalnymi walkami wbija mu do mieszkania i montuje spluwy do dłoni. Ma zabić dziewczynę, która bierze udział w grze. Prawda że głupie, krwawe i absurdalne, ale w sumie to fajna rozrywka, trochę w stylu Adrenaliny z Jasonem Stathamem. Dobrze wypadł Daniel Radcliffe w roli głównej, jest to kolejny dziwny i szalony film w jego CV. Chłopak znalazł swoją filmową niszę, w której czuje się jak ryba w wodzie, ale jeszcze lepsza jest Samara Weaving, która widać, że się bawiła równie dobrze co na planie Zabawy w pochowanego. Choćby dla niej warto obejrzeć. Ocena: 6+/10 L?Immortale (2019) Film tylko dla fanów serialu Gomorra. Jeśli nie jesteście na bieżąco z serialem, to nie oglądajcie. Ogólnie to dobra realizacyjnie robota, film podobnie jak serial ma świetną muzykę i klimat. Reżyserem i scenarzystą jest odtwórca roli Ciro, który daje radę po drugiej stronie kamery, ale ja mam duży problem z tym filmem. Serial znany jest z realizmu i dlatego nie kupuję początku filmu, który zaczyna się od ostatniej sceny z Ciro, jaka miała miejsce w serialu. Pewnie wielu fanów Ciro się ucieszyło po tym co się na początku filmu okazało, ale ja tego nie kupuję, mimo tego że to moja ulubiona postać. Oczywiście może będzie jakiś pomysł w serialu na Nieśmiertelnego, ale w tym momencie to wygląda na zadowolenie fanów, którzy narzekali, że bez Ciro to już nie jest to samo. Może nie to samo, ale dla mnie ostatni sezon to był właśnie jeden z najlepszych, mimo tego że bez ulubieńca publiczności. Historia w serialu powoli zmierza do upadku Gennaro, więc nie zdziwię jeśli Ciro się do tego przyczyni, dlatego go przywrócili, ale to się okaże dopiero w kolejnych seriach, czy powrót Ciro wyszedł na dobre czy na złe serialowi. A wracając do filmu to przez takie a inne rozpoczęcie (choć każdy się domyśli po tytule co się stanie na początku i przez to kto jest bohaterem), to nie potrafiłem się wciągnąć w historię, wybiło mnie z filmu już na początku. Realizacyjnie jest to porządna robota, Marco D?Amore grający Ciro nie ma się czego wstydzić, zarówno jak zagrał i jako reżyser, ale też nie ma się czym zachwycać. Ocena: 6+/10. Lady and the Tramp (2019) Kolejna z kopii jeden do jednego animowanych hitów Disneya. Tym razem zabrała się wytwórnia za Zakochanego Kundla, czyli sporo starszą produkcję jak Król Lew i Aladyn, ale podobnie jak inne produkcje tego typu nie widzę sensu jej powstania (może poza Aladynem, gdzie wprowadzono zmiany, np. dżin to był Will Smith grający Smitha, a nie próbujący naśladować Robina Williamsa co wyszło na plus). Nie oglądało się źle, psiaki są urocze, są prawdziwe, a nie jak w filmie o Simbie, ale mogli sobie darować sceny gdy mówią ludzkim głosem, bo wtedy robi się dziwnie. Fajni aktorzy podkładają głosy psiakom, ale ogólnie to więcej nie postawię jak 5/10. Lepiej obejrzeć oryginał, który się nic nie postarzał. Little Women (2019) Nawet nie wiem, która to już ekranizacja klasyka literatury, czyli Małych Kobietek Louisy May Alcott, co najlepiej świadczy o popularności książki, zwłaszcza w USA jest to uwielbiana powieść. Dramaty kostiumowe obejrzę, ale melodramaty, to gatunek, który mało razy oglądam (choć są wyjątki jak Titanic Camerona) i pewnie odpuściłbym najnowszą adaptację powieści, gdyby nie reżyserka i scenarzystka Greta Gerwig, a przede wszystkim obsada, bo w rolach głównych pojawiają się najwybitniejsze aktorki młodego pokolenia, czyli Saoirse Ronan i Florence Pugh, z nimi obejrzę wszystko. Te dwie dziewczyny ponownie pokazały jak są wszechstronnie utalentowanymi artystkami, drugi plan też jest dobry na czele z Laurą Dern. Aktorstwo aktorstwem, ale też strona techniczna mi się podobała, np. muzyka, reżyseria. Ogólnie film nie nudził, co jest plusem, skoro to film będący ekranizacją powieści dla kobiet, melodramat o problemach dziewczyn w XIX wieku, czyli nie moje klimaty. Ocena: 7/10. Lucy in the Sky (2019) Debiut Noaha Hawleya w pełnym metrażu, twórcy seriali Legion i Fargo, to produkcja w jego stylu, choć bliżej do Legiona. Może nie tak odjechana, ale wizualnie, zabawa formą, oraz muzycznie (covery znanych hitów) to jest stary, dobry Hawley, więc trochę nie dziwi mnie, że w USA film zebrał złe recenzje. Film się wlecze, ale ja uwielbiam styl tego twórcy, więc nie nudziłem się. No i świetnie zagrany przez Natalie Portman w roli astronautki, która po powrocie z kosmosu nie potrafi wrócić do normalnego życia. Ocena: 7/10. Mayday (2020) Nie oglądam polskich komedii, zwłaszcza romantycznych, wyjątek to trylogia Planeta Singli, ale zainteresowany byłem nową produkcją z Pawłem Adamczykiem, gdyż to film inspirowany sztuką teatralną, która odniosła spory sukces w Polsce. Film okazał się średniakiem, ale nie żałuję seansu, pomimo tego, że było kilka żenujących żartów (udawanie gejów), ale też sporo dobrych, choć na granicy dobrego smaku. Film się da oglądać dzięki obsadzie, a przede wszystkim dzięki Adamowi Woronowiczowi w roli Staszka, przyjaciela głównego bohatera, któremu pięć lat udawało się mieć dwa domy w różnych miastach i dwie żony. Lubię Woronowicza (Adamczyka też), ale nie kojarzę go z ról komediowych, a tutaj szarżuje na całego w roli kumpla, który wpada na coraz bardziej szalone pomysły, gdy mają coraz większe problemy przez kłamstwa jego kumpla. Adam Woronowicz rozwalił system w tym filmie, np. w scenie, gdy gangsterzy wpadają do jednego z domów Jana, żeby odebrać dług, to po prostu trzeba zobaczyć co takiego Staszek wymyślił by wyciągnąć ich z problemów. Dla tego aktora było warto obejrzeć mimo średniego poziomu, czyli na 5/10. Znalazłem tą scenę na yt http://www.youtube.com/watch?v=nT7I3sIKn1Q Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 05, 2020, 22:48:12 Sala Samobójców. Hejter (2020)
Kolejny dobry film Janka Komasa, ale zupełne przeciwieństwo Bożego Ciała, gdzie pokazał dobrą stronę ludzi, a tutaj mamy drugą stronę medalu, czyli pokazana złą stronę Polaków. Ogląda się jak pierwszorzędny thriller ze znakomitą rolą Macieja Musiałowskiego. Jan Komasa ma niesamowity talent do obsadzania w rolach głównych aktorów nieznanych, podobnie było z Bielenią w Bożym Ciele, którzy dostają role dzięki, której mogą zabłysnąć. Zasiadając do seansu to nie trzeba znać części pierwszej, są pewne nawiązania do fabuły debiutu Komasy, ale to bardziej spin-off, jak kontynuacja. Nie jest to też film, który uderza w jedną stronę polityczną Polski. Dostaje się prawicy, ale też ta strona ciepło jest pokazana. Mam na myśli to, jak pokazano chłopaka, który mieszka z babcią ? nie przerysowano jego postaci. Rozumie się go, dlaczego podejmuje takiej decyzje, a nie inne i budzi współczucie, przynajmniej do pewnego momentu. Dostaje się też lewicy i ogólnie każdej stronie politycznej Polski, czyli każdemu po równo A jeśli już to film mocno przerysowuje obraz Polski, ale z drugiej strony wiele z wydarzeń w tym filmie miało miejsce choćby w 2019 roku, a dokładnie jedno wydarzenie, którego nie zaspoileruję. Ciekawe, że sami twórcy filmu zaznaczają w napisach końcowych, co się w filmach nie zdarza, nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją, że film kręcono od października do grudnia 2018 roku, więc to produkcja, która przepowiedziała przyszłość. Ale jak obejrzycie to zrozumiecie dlaczego tak późno wszedł do kin (a przez epidemie to ostatecznie na voda) i skąd informacja na końcu filmu od kiedy do kiedy trwały zdjęcia. Ocena: 7/10. Spies in Disguise (2019) Tajni i fajni ogląda się jak kino w stylu Jamesa Bonda połączone z buddy movie, tylko tutaj mamy agenta amerykańskich służb, Lance Sterlinga, któremu głos podkłada i wygląda jak Will Smith. W oczyszczeniu się z zarzutów o zdradę pomaga mu młody wynalazca, Walter, któremu głos podkłada Tom Holland (oczywiście też wygląda jak aktor znany z roli Spidermana w MCU). Sympatyczna animacja dla całej rodziny, choć dla dzieci powyżej 10 lat i zaznajomionych z popkulturą, bo młodsze pewnie się znudzą fabułą i odwołaniami do popkultury. Ocena: 6+/10. Star Wars: The Rise of Skywalker (2019) Saga Gwiezdnych Wojen została zakończona w dobrym stylu, choć nie bez wad. Widzę wady finałowej odsłony, choćby to, że przez pierwsze 30 minut tak się dużo dzieje, akcja pędzi na złamanie karku, że można by z pierwszych 30 minut zrobić kolejne trzy filmy. Dowiadujemy się tylu faktów, których nie było w poprzednich dwóch częściach (już na napisach początkowych są podane zwroty akcji, których nie było w epizodach 7 i 8), że starczyłoby fabuły na kolejną trylogię. Widzę wszystkie głupoty scenariusza, np. to jak szybko decyzje bohaterowie podejmują i trzeba sobie sporo samemu dopowiadać, czemu robią to co robią, albo czemu pojawiła się pewna postać znana dobrze widzom SW, choć we wcześniejszych filmach nawet o niej nie wspomniano i mógłbym długo wymieniać, ale dobrze się bawiłem. Realizacyjnie film wymiata, ale wiadomo to Disney i ILM. Aktorsko wszyscy dobrze grają, na tyle na ile pozwala im scenariusz. Moim skromnym zdaniem najlepiej rozwinięto wątek Rena i Rey, zwłaszcza Adam Driver świetnie wypadł w swojej roli. Fajne są też nowe postacie jak np. znajoma Poe. A co do roli świętej pamięci Fisher i biorąc pod uwagę śmierć aktorki, to wybrnęli z tej sytuacji tak, że lepiej nie można było. Wycięte sceny z Fisher z poprzednich dwóch filmów są tak dodane do filmu, że nawet bym nie zauważył, że pochodzą z innych części. Jestem świadomy wad epizodu IX kończącą sagę Skywalkerów, ale ja widocznie jestem takim widzem, któremu mało trzeba, żeby dobrze się bawił na Star Wars. Ocena: 7/10. Supernova (2019) Oklaski należą się Bartoszowi Kruhlikowi, który w 2 tygodnie nakręcił film, który trzyma w napięciu jak filmy uznanych reżyserów, a to jest debiut w pełnym metrażu jako scenarzysty i reżysera. Jest to idealny przykład filmu, który pokazuje, że do opowiedzenia ciekawej historii nie trzeba ogromnych budżetów i efektów specjalnych, tylko wystarczy dobry scenariusz. A w tym przypadku mamy historię, która zaczyna się od próby ucieczki Iwony z dwojgiem małych dzieci od pijącego męża. W czasie szamotaniny na wiejskiej drodze mąż wpada w chaszcze gdzie dogorywa, a w tym samym momencie dochodzi do tragedii, która zerwie na nogi wszystkich mieszkańców. Film jest znakomicie wyreżyserowany, i zmontowany, ma świetne zdjęcia, trzyma w napięciu i doskonale zagrany przez całą obsadę, z której nie znam nikogo (oprócz Michała Anioła, w epizodzie się pojawia). Każdy z obsady zasługuje na oklaski, nie tylko Marek Braun świetny w roli policjanta, ale dosłownie wszyscy. W filmie jest dużo postaci, ale film jest tak zrealizowany, że nie pogubiłem się w fabule. Może się mylę, ale chyba inspirował się reżyser filmami Smarzowskiego, ale też jest to inna produkcja, nie tak dołująca jak filmy Smarzowskiego. Moim zdaniem np. zakończenie jest zupełnie inne jak w filmach reżysera Wołynia, raczej tak pan Smarzowski nie kończy filmów. Czekam na kolejne filmy Kruhlika nakręcone już za większą kasę. Ocena: 7/10. The Night Clerk (2020) Dreszczowiec o młodym recepcjoniście pracującym w hotelu, który obserwuje lokatorów. Pewnego dnia jest świadkiem kłótni kochanków i morderstwa kobiety. Tye Sheridan położył całkowicie główną rolę, chłopaka cierpiącego na zespół Aspergera. Jedyny plus to kubańska Ania Przybylska czyli Ana De Armas, która gra femme fatale. Kolejna rola w której potwierdza, że ma talent, potrafi grać, a nie jest tylko ładna. Więc za kubańską piękność minimalnie podniosę ocenę, którą jest 4/10. The Gentlemen (2019) Guy Ritche powraca do kina, które zapewniło mu uwielbienie widzów. No i jak to w jego komediach gangsterskich bywa, dostałem sporo błyskotliwych dialogów, nielinearną narrację, świetny soundtrack oraz świetne aktorstwo całej obsady. Choć ja bym wyróżnił McConaugheya, Hugh Granta i Colina Farella. Może do najlepszych filmów Ritchiego, czyli Porachunków, Przekrętu i Kryptonimu U.N.C.L.E. trochę brakuje, ale to wciąż dobra rozrywka. Ocena: 7/10. Dolittle (2020) Co za nudna rozrywka. Wiem że to film dla dzieci, ale nawet na tym poziomie nie działa. I szkoda mi Downeya jr, bo jeśli będzie zaliczał po odejściu z MCU kolejne klapy na poziomie tego filmu, to może jego kariera szybko się skończyć, a to jest zbyt dobry aktor, który potrafi(ł) grać nie tylko Iron Mana. Doktor Dollittle w wykonaniu Downeya jr przypomina trochę jego Holmesa i Starka, jedzie na autopilocie i to nie byłoby najgorsze, ale oglądając film odniosłem wrażenie, że nikt mu się nie sprzeciwił na planie, grał tak jak on chciał, bo niektóre pomysły są pudłem, np. przesadny akcent, jaki wymyślił sobie na potrzeby roli rozprasza i irytuje. Chyba jeszcze bardziej szarżuje Michael Sheen, ale gra antagonistę, wiec to nie przeszkadza. Pojawia się też AntonioBanderas, a w dubbingu sporo gwiazd, ale szczerze to nikt z gwiazd nie ma co grać. Szkoda mi Downeya, bo do dzisiaj pamiętam jego role np. w Ally McBeal, Urodzonych Mordercach, Jaja w tropikach, czy w Chaplinie i wielu innych filmach, wiec wydawałoby się, że po skończeniu przygody z Marvelem będzie sam siebie obsadzał w ambitniejszych produkcjach, a po Dolittle, na które wyłożył pieniądze chyba nie potrafi uwolnić się z kina rozrywkowego. Z pierwszej ekipy Avengers (Evans, Ruffalo, Hemsworth, Johansson, Renner) to jest najlepszy aktor, a można odnieźć wrażenie oglądając Dolittle, że nie potrafi zagrac inaczej teraz, tylko kolejne kopie Holmesa lub Starka. No i byłoby szkoda jakby jego kariera skończyła się po Avengers Endgame, bo wydaje mi się że to wciąż jest dobry aktor. Ocena: 2/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Kwietnia 06, 2020, 07:26:39 Czarny mercedes
Muszę przyznać, że pomysł na film wydawał mi się bardzo ciekawy. W okupowanej Warszawie mamy zbrodnię i jej rozwiązania podejmuje się granatowy policjant, który, aby rozwikłać zagadkę musi lawirować między polskim podziemiem, szumowinami i siłami wroga. Pomysł na film idealny, ale niestety wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim zupełnie nie przekonuje mnie główna oś fabularna, a także to jak jest prowadzona. Niestety uważam ją za wydumaną i mocno naciągniętą. Oczywiście nie jest to jedyna głupota, bo tych można znaleźć w tym filmie wiele. Wydaje mi się, że tak młody SSman nie mógłby dojść do tak wysokiej funkcji (aczkolwiek nie jestem historykiem i tu nie mam pewności), ale to że świetnie mówiący po polsku oficer płacze, bo nie rozumie tekstu piosenki Ta ostatnia niedziela no jest głupawe. Niestety, nie są to jedyne mankamenty tej produkcji. Postaci też są bezbarwne i ciężko o nich coś powiedzieć. Chyba najlepiej wypada Andrzej Seweryn. Nawet jakoś się to oglądało, ale jestem rozczarowany. 4+/10 Legalna blondynka 2 Leciało w telewizji i obejrzałem, w sumie wielkich oczekiwań nie miałem, taka głupkowata, w sumie dość przyjemna komedyjka. Obejrzane bez większego zażenowania, gdzieś tam może nawet się uśmiechnąłem. 4+/10 Fuga Oj ciężki film, ale jeszcze długo dyskutowaliśmy o nim z żoną, co raczej dobrze o nim świadczy. Jest to dramat, a nawet thriller psychologiczny opowiadający o kobiecie, która traci pamięć, żyje poza rodziną, ale na skutek różnych wydarzeń do niej wraca. W tle się jeszcze kryje dość mroczne wydarzenie. Rzeczywiście, na pierwszy plan wysuwa się aspekt psychologiczny. Bardzo ciekawie zagrane role przez Muskałę i Simlata. Moim zdaniem jednak zostawienie w taki sposób końcówki filmu jest pewnym pójściem na łatwizną, aczkolwiek pojawia się miejsce na własne refleksje. Trudno jest ocenić ten film. 6/10 Żona na niby Jak ja nie lubię Sandlera... No, ale obejrzałem. Głupkowata komedia, ale trzeba ją pochwalić za kilka dość nieszablonowych scen. Muszę przyznać, iż kilka żartów mi się podobało. 5/10 Green Book Bardzo przyjemny, uniwersalny film, taki, który już wiem, że zostanie w mej pamięci na długo. Z fantastycznej strony pokazał się Viggo Mortensen, naprawdę kapitalna rola. Wielka szkoda, że jednak nie został za nią obdarowany statuetką Oscara. Za to zasłużenie film zgarnął tego najważniejszego oscara. W skrócie napiszę tak: wszystko tu jest dobre :) 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 14, 2020, 17:06:14 An Officer and a Spy (2019)
Najnowszy film Romana Polańskiego, oparty na faktach, nie tyle przedstawia historię francuskiego żołnierza żydowskiego pochodzenia niesłusznie oskarżonego o zdradę stanu, tylko śledztwo jakie prowadzi Picquart, który odkrywa dowody na to, że Dreyfus został niesłusznie skazany. Ciekawy jest główny bohater, Picquart, grany przez Jean Dujardina, który wcale nie przepada za Deyfusem, nie lubi Żydów, ale ryzykuje wszystkim dla sprawy, bo uważa że tego wymaga żołnierski obowiązek. Film wywołał sporo kontrowersji przez wypowiedzi reżysera, który powiedział że w historii Dreyfusa widzi, cytuję - tę samą determinację w negowaniu faktów i potępianiu go za czyny, jakich się nie dopuścił. Nie będę się wypowiadał o przeszłości Polańskiego, o jego czynach, czy powinien porównywać Dreyfusa ze swoją historią, tylko o samym filmie, który jest nudnym i nijakim, nakręconym bez dawnej ikry, dreszczowcem. Film jest porządnie zrobiony, ale nie ma w nim żadnych emocji, nie trzyma w napięciu, nie pomaga dobra rola francuskiej gwiazdy w roli głównej. Film się rozkręca dopiero w 90 minucie, ale za późno, wcześniej jest tak nieciekawie, że nie mogę postawić więcej jak 4/10. Dla mnie to najgorszy film Polańskiego ze wszystkich jakie widziałem, nawet tych słabszych z ostatnich lat. Ogląda się jak biedny teatr telewizji. Bad Boys for Life Powrót do serii Bad Boys po kilkudziesięciu lat to udana kontynuacja, na poziomie pierwszego filmu, choć nie wyreżyserowana przez Michaela Baya (ale za to ma gościnny występ), gdzie Will Smith pokazuje, że jest ciągle w formie (nie raz jak żartowali sobie z jego wieku musiałem sobie przypominać ile ma lat, bo nie wygląda na dziadka), a Martin Lawrence w trochę gorszej. Pojawia się też wiecznie wkurzony szef złych chłopców, a z nowych postaci fajnie wypadła ekipa młodzików, z którą gliniarze starej daty muszą współpracować. Całkiem fajnie wygrali różnice między podejściem macho jakie stosuje Will Smith, a nowym podejściem w prowadzeniu spraw. Oczywiście na początku wszyscy będą sobie dogryzać, ale z czasem stworzy się fajna ekipa, a zakończenie sugeruje, że może powstać ciąg dalszy i nie miałbym nic przeciwko temu. Typowe policyjne buddy movie o dwóch niedopasowanych pozornie partnerach, który zrobią dla siebie wszystko. Ocena: 6+/10. Gretel and Hansel (2020) Oz Perkins, syn Anthony Perkinsa, nakręcił kolejny dziwny film z elementami kina grozy, ale tym razem swoją wersję Jasia i Małgosi, a raczej powinienem powiedzieć Małgosi i Jasia, bo to dziewczyna jest najważniejsza. W roli Małgosi Sophia Lillis, jedna z najlepszych aktorek młodego pokolenia. Ta mroczna baśń ma trochę problemów, ale to kolejny ciekawy film od reżysera kina gatunkowego po Latarni Roberta Eggersa i Nightingale Jennifer Kent nakręcony w kwadracie, choć w trochę większym jak tamte filmy. Film wizualnie jest cudowny, muzyka daje radę i te elementy budują świetny i odjechany klimat. Ogląda się trochę tak, jakby Lynch albo Refn wzięli się za interpretację tej baśni. Pamiętam pierwszy film Perkinsa February, ni to horror ni to thriller, z Emmą Roberts sprzed paru lat i też był ciekawym projektem, choć nie bez wad, podobnie jak ta produkcja. Mógłbym się do paru rzeczy przyczepić, ale cieszy mnie to że obok Ari Astera, Roberta Eggersa, Jennifer Kent jest też Oz Perkins, kolejny reżyser z wyróżniającym się stylem. Ocena: 6/10. Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa Drugi film reżysera Underdoga z Lubosem to typowa produkcja o gangsterze, jakich wiele już było w kinie, ale widać u reżysera miłość do tej konwencji. Więc jeśli nie przeszkadzać Wam będzie duża ilość scen w zwolnionym tempie, widocznie ten reżyser ma taki styl, podobnie było w debiucie, to możecie się dobrze bawić, bo film jest zrealizowany porządnie, strona wizualna jest ciekawa, ale ja bym wyróżnił przede wszystkim muzykę. Nie wiem ile kasy poszło na wykorzystanie utworów w filmie, ale musiało sporo, bo lecą same znane utwory i to cały czas przez ponad 2 godziny. Nie będę się rozpisywał, bo za dużo tych kawałków, tylko wymienię kilku autorów, np. Philippa Glassa, Martina Rotha, Dźem, Skunk Anansie, Vangelisa i Jona, Moby'ego i mógłbym jeszcze długo wymieniać. Film jest dobrze zagrany, nie tylko przez Marcina Kowalczyka w roli głównej, ale całą obsadę, zwłaszcza wyróżniłbym Tomasza Włosoka w roli przyjaciela Bohatera (tak nazywany jest na napisach końcowych). Choćby dla niego warto było tą produkcję zobaczyć, ale to też nie jest dobry film, tylko średni. Oczywiście lepszy od filmów Vegi, a przynajmniej tych jakie oglądałem, ale cieszy mnie, że pojawił się w polskim kinie kolejny młody reżyser, Maciej Kawulski, który ma swój wyróżniający się styl i kręci kino gatunkowe. Nawet jestem ciekaw jego kolejnych filmów, bo z czasem może będzie robił coraz lepsze filmy. Ocena: 5/10. Psy 3: W imię zasad Jedynka to jeden z najlepszych filmów, nie tylko polskich jakie widziałem, mimo technicznych wad, a dwójka to dobre kino sensacyjne nie mające większych ambicji, w przeciwieństwie do jedynki, z jedną z najlepszych ról Artura Żmijewskiego. A co do trójki to udana część, ale nie pozbawiona wad, z dobrymi rolami Bogusława Lindy, Cezarego Pazury, Jana Frycza i Marcina Dorocińskiego. Klimatem film jest bliższy dwójce, czyli czyste kino rozrywkowe Pasikowskiego i podobnie jak w poprzednich częściach atmosferę buduje fenomenalna muzyka Michała Lorenca, nie tylko znane kawałki, bo też stworzył nowe. Można się przyczepić choćby do tego, że mogłoby Wolfa nie być, jego wątek nie ma żadnego znaczenia. Można by też się czepiać wątku kobiet, ale przyznać muszę, że aż tak negatywny obraz kobiet nie jest, jaki przedstawiał Pasikowski w poprzednich swoich filmach, z lat 90 (choć już w serialu Glina pokazał ciekawe postacie kobiece). Warto przypomnieć sobie przed seansem poprzednie części, zwłaszcza dwójkę. Ocena: 6+/10. Sonic the Hedgehog Komedia przygodowa oparta na grze wideo o Jeżu Sonicu, której nie znam. Jest to sympatyczna i zwariowana produkcja przeznaczona dla dzieci, idealna dla całej rodziny. Więc możecie postawić więcej jak ja, bo dla mnie to jedynie przyzwoity film, który miałem odpuścić, ale obejrzałem dla Jima Carreya w roli doktora Robotnika, który szaleje na ekranie w roli złego charakteru niczym w Batman Forever gdzie grał Riddleya. Ocena: 6-/10. The Banker Anthony Mackie, Samuel L. Jackson i Nicolas Hoult w filmie o dwójce Afroamerykanów, którzy w latach 60 kupowali budynki w białych dzielnicach i bańki, choć było to prawnie zabronione, dzięki czemu stali się bogaci. Historia ciekawa, oparta na faktach, trochę heist movie, ale nie wciągnął mnie film. Oglądało się dobrze, ale nie byłem zbytnio zainteresowany tym co się dzieje. Oglądało mi się jak bezpieczną telewizyjną produkcję, choć nie można się do niczego przyczepić. Ocena: 6-/10. The Call of the Wild (2020) Kolejna ekranizacja klasyka literatury, Zew Krwi Jacka Londona, tylko w mocno ugrzecznionej wersji skierowanej dla dzieci. Na dodatek pies nie jest prawdziwy, ale podrasowany komputerowo, więc zachowuje się nie jak zwierzę, tylko wydaje się być bardziej inteligentny od większości ludzkich bohaterów. Film nie umywa się do Togo, gdzie psy były prawdziwe (prawda, że w niektórych scenach stosowano efekty specjalne, ale to były głównie pyski i bardziej niebezpieczne sceny). Obejrzałem z sympatii dla większości obsady, bo w rolach głównych Dan Stevens, Omar Sy i Harrison Ford, któremu sporo frajdy sprawił występ w tym filmie, nie zachowuje się tak, jakby grał za karę. No i lubię powieść Londona, ale zaznaczam, że bardzo dużo zmieniono i uproszczono. Więc lepiej obejrzeć Togo z Willem Defoe, o wiele lepsza produkcja o przyjaźni człowieka z psem. Ocena: 5/10. The Hunt (2019) Film, któremu darmową reklamę zrobił rok temu prezydent USA przez co premierę odwołano. Prezydent Donald Trump po strzelalinach w Kaliforni, USA i Teksasie obwiniał twórców o to, że - stworzyli film, który szerzy chaos, że tworzą przemoc, że Hollywood działa na szkodę kraju, jest rasistowskie - więc Universal zdecydował się wpierw nie reklamować filmu, a ostatecznie anulowano jego premierę we wrześniu 2019 roku. No i rozumiem decyzję wytwórni po tych tragediach, a film opowiada o bogatych liberalnych elitach polujących dla rozrywki na biednych mieszkańców Południa. Film miał pojawić się w kinach w lutym albo marcu 2020 roku, ale przyszła epidemia, więc Universal tym razem nie przesunął drugi raz premiery, tylko wydał film, tak jak wiele innych swoich produkcji na streamingu/vod w USA. I moim zdaniem jest to produkcja, która nie zasługiwała na aż taki rozgłos, nie jest to wybitna produkcja, ale nie jest to zły film, tylko przyzwoita satyra ze sporą dawką czarnego humoru, w której dostaje się chyba każdemu. Ale np. mieszkańcy Południa USA nie są przedstawieni bardzo negatywnie. Moim zdaniem główna bohaterka to ciekawa i sympatyczna postać, której się kibicuje, ale za to liberalne elity nie są przedstawione najlepiej. Nawet nieźle się bawiłem, ale to taki film, który przeszedł by niezauważony przez kina, gdyby nie tragedie w USA i wypowiedzi prezydenta. Ocena: 6-/10. The Parts You Lose Głuchy i dręczony przez kolegów 10-latek z małej farmy w Dakocie Północnej pomaga rannemu uciekinierowi, z którym się zaprzyjaźnia. Dobry film, który nie jest kinem akcji, kryminałem, thrillerem, ale trzyma w napięciu. Można powiedzieć, że to obyczajowa produkcja, trochę w klimatach Stand By Me, a przynajmniej z takimi produkcjami miałem skojarzenia. Warto obejrzeć dla roli debiutującego Danny Murphy'ego w roli chłopca i Aarona Paula w roli gościa, którego szuka policja. Występują też Scoot McNairy i Mary Elizabeth Winstead w rolach rodziców. Co prawda drugi plan, ale sporo wyciągają ze swoich ról. Ocena: 7/10. The Rhythm Section Stephanie Patrick poszła w narkotyki i prostytucję po tym, jak jej rodzina zginęła w katastrofie lotniczej. Kiedy Stephanie odkrywa, że katastrofa nie była wypadkiem, postanawia znaleźć odpowiedzialnych za śmierć jej rodziny. Film na który wyłożyli pieniądze Michael G. Wilson i Barbara Broccoli (ekipa odpowiedzialna za serię o Jamesie Bondzie) wygląda jak kolejna produkcja inspirowana Nikitą Luca Bessona, tylko że to adaptacja książki Marka Burnella pod tym samym tytułem. Obrodziło ostatnio w filmy z twardymi paniami piorącymi facetów (Mad Max Fury Road, Atomic Blonde, Red Sparrow i pewnie jeszcze coś było), tym razem w roli głównej występuje Blake Lively. Szacunek za rolę do której szkoliła się kilka m-cy, za poświęcenie (podobno w czasie kręcenia bójki z Lawem złamała rękę), tylko że film poniósł ogromną klapę finansową (kosztował 50 mln, zarobił 5,9 mln) i został zjechany przez krytyków. I moim zdaniem, choć to nie jest idealny film, ma sporo wad, np. zbyt szybko Stephanie przechodzi z trybu uczącej się na zabójcę, ale to nie jest jeden z najgorszych filmów zeszłego roku. Aktorsko jest dobrze, nie tylko Lively, ale też Jude Law i Sterling K. Brown wyciągają wszystko ze swoich ról. Realizacyjnie też jest porządnie i może czasami wieje nudą, ale ogólnie to nie jest zły film. Czasami lepiej nie sugerować się recenzjami, to jeden z tych przypadków, gdy w recenzjach mocno przesadzają. Ocena: 6/10. The Way Back Ben Affleck w roli Jacka, który po tragedii jaka spotkała jego rodzinę odsunął się od wszystkich i zaczął pić. Film, który warto zobaczyć dla roli Afflecka. Jest to dobra rola, ale też bardzo osobista, bo tak naprawdę gra samego siebie, czyli zmagającego sie z alkoholizmem. Musiał to być trudny okres dla aktora kręcenie tej produkcji (to trochę tak jakby narkoman grał faceta co wychodzi z narkotyków, to igranie z ogniem moim zdaniem) i podołał. Warto zobaczyć dla osobistej roli aktora. Ocena: 7/10. Underwater Powrót do podwodnych horrorów, jakie popularne były w czasach ery VHS, głównie w latach 80 i 90, np. Leviathan z Peterem Wellerem, to średniak, który mógłby być lepszym filmem, zwłaszcza że ma spoko obsadę (Kristen Stewart, Vincent Cassel), gdyby nie to jak został nakręcony, bo ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę, jak mówił Stuhr w Seksmisji. Rozumiem że klimat, że na dnie oceanów film się dzieje i czasami zarys potworów inspirowanych twórczością Lovecrafta widać, ale w filmach z lat 80 i 90 więcej było widać w scenach pod wodą. No i też jest tak kręcony, jak filmy z Bournem, czyli szybki montaż, skacząca kamera i nie można się połapać co się w danym momencie dzieje, kto jest w tarapatach, kto zginął. W porównaniu z tym filmem nocny bitewny odcinek z ostatniego sezonu Gry o Tron, na który (prawie) wszyscy narzekali to się teraz wydaje być epizodem, w którym wszystko było widać. Ocena: 5/10. Vivarium Gemma i jej chłopak Tom szukają swojego pierwszego wspólnego domu. Trafiają do pewnego agenta nieruchomości, który zaprasza ich na zwiedzanie nowego osiedle na przedmieściach. W czasie zwiedzania domu agent nieruchomości znika. Bohaterowie starają się wyjechać z osiedla, ale za każdym razem jak się starają zawsze wracają do tego samego domu, na tą samą ulicę. Błyskotliwy thriller SF, który przypominał mi klimatem Strefę Mroku, ze świetnymi rolami Imogen Poots i Jesse Eisenberga. Ocena:7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 01, 2020, 22:12:36 Bad Education
Film opowiada o kulisach jednego z największych skandali w amerykańskiej edukacji, czyli defraudacji pieniędzy ze szkoły publicznej w Roslyn w 2004 roku. Warto obejrzeć film HBO dla ról Allison Janey i Hugh Jackmana, który zalicza jeden z najlepszych występów w karierze (obok roli w filmie sprzed lat w reżyserii Villeneueve). Cieszy to, że po pożegnaniu z rolą Wolverine?a wybiera ciekawe projekty, gdzie może pokazać, iż potrafi grać coś innego jak Rosomaka. Ocena: 7/10. Bombshell Film, który można nazwać epilogiem do historii, jaką widziałem w serialu The Loudest Voice z Russellem Crowe w roli Rogera Ailesa i Naomi Watts jako Gretchen Carlson, którą w filmie gra jej przyjaciółka, Nicole Kidman. Oprócz Kidman w rolach głównych występują tak dobre i charyzmatyczne aktorki jak Charlize Theron i Margot Robbie. Zresztą same znane twarze w tym filmie występują, nawet w trzecioplanowych rolach, epizodach, ale film niestety nie jest tak dobry jakby mógłby być. Serial z Gladiatorem też nie był idealny, ale miał genialną rolę Crowe?a. W filmie szefa Fox News oskarżonego o molestowania seksualne gra John Lithgow i to świetny aktor, który dobrze zagrał, tylko że dla mnie Crowe to Ailes. Kidman jest najmniej na ekranie, więc ma niewiele do grania. Więcej jest Theron (świetna charakteryzacja, trudno ją poznać) i Robbie, ale też za wiele do grania nie mają, więc jadą na swojej charyzmie. No i dają radę, ale nie uznałbym ich ról za najlepsze w karierze, są to występy nie zasługujące na nagrody i nominacje. Ocena: 6/10. Crown Vic Dwójka gliniarzy, weteran i nowicjusz, patrolują nocą ulice Los Angeles. Z każdą kolejną interwencją nowicjusz przekonuje się, że pierwsza nocka nie będzie spokojna. Dobre policyjne kino, w stylu np. Dnia Próby i Bogów ulicy, więc jeśli lubicie ten gatunek to film powinien Wam przypaść do gustu. Ocena: 7/10. Extraction Kino akcji napisane i wyprodukowane przez braci Russo (adaptacja ich komiksu), z Thorem w roli głównej, jest dokładnie takie jakiego można było oczekiwać po filmie debiutującego kaskadera/specjalisty od scen akcji w roli reżysera, więc sceny bójek i akcji są super, przypominają trochę sceny akcji z Johna Wicka, czyli gun fu. Chris Hemsworth sprawdza się jako poważny bohater kina akcji, świetnie wypada w mordobiciach i jak posługuje się bronią. Widać, że przeszedł porządne szkolenie do tej roli. Oczekiwałem prostego kina akcji i takie dostałem, więc mniej jak 6+/10 nie dam, bo całkiem dobrze się bawiłem mimo paru wad. L?uomo del labirinto Donato Carrisi adaptuje własną książkę na potrzeby filmu, jest scenarzystą i reżyserem historii Samanthy Andretti, która została porwana jako nastolatka i zostaje odnaleziona po 15 latach. W szpitalu profiler próbuje jej pomóc odzyskać wspomnienia związane z labiryntem, w którym więził ją psychopata. Porywacza próbuje odnaleźć też detektyw Bruno Genko. Niestety Carrisi to lepszy pisarz jak scenarzysta. W Labiryncie wyróżnia się ładnymi kadrami i klimatem, ale całościowo to niewciągająca historia, na dodatek obsada nie popisała się, zwłaszcza sprowadzony z USA Dustin Hoffman gra słabo. Obejrzałbym W labiryncie, ale jako amerykański remake od Davida Finchera. Na dodatek można się pogubić w fabule i myślałem, że to tylko ja tak mam, pewnie nieuważnie oglądałem, ale po przeczytaniu komentarzy innych widzów, to wiele osób nie jest pewna, czy dobrze zrozumiała historię przedstawioną w filmie. Wygląda na to, że lepiej mieć za sobą lekturę książki i wtedy więcej się zrozumie, a moim zdaniem film powinien się bronić jako samodzielne dzieło, do którego zrozumienia nie potrzebne są dodatkowe dzieła. Ocena: 5/10. Onward Pomysł na fabułę, czyli elementy fantasy wrzucić do realistycznego świata, to może nic oryginalnego, bo był całkiem niedawno taki film jak Bright z Willem Smithem, ale w animacjach Pixara chyba jeszcze takiego pomysłu nie było. Więc doceniam pomysł na świat, ale może przez to, że to jest produkcja głównie dla dzieci nie chwyciła mnie za serce jak inne dzieła Pixara. Więc mimo jak zawsze porządnej realizacji i świetnej animacji, to nie bawiłem się tak dobrze jak na większości filmów Pixara. Dla mnie to są stany średnio przyzwoite Pixara, czyli poziom Dobrego Dinozaura i Aut. Ocena: 5/10. Solid Gold Film Jacka Bromskiego inspirowany aferą Amber Gold ze świetną obsadą, m.in. Janusz Gajos, Andrzej Seweryn, Marta Nieradkiewicz, Olgierd Łukaszewicz, Andrzej Konopka, wywołał sporo kontrowersji na festiwalu w Gdyni. Doszło do wojny między TVP a reżyserem w wyniku, której film wypadł z festiwalu, potem wrócił do konkursu, a ostatecznie TVP zażądała zwrotu swojego wkładu do filmu. Nie będę wnikał w to kto miał rację i o co poszło tylko powiem, że to jeden z przypadków filmu, o którym jest głośno, a ostatecznie jest to produkcja przeciętna, która nie wywołuje zbyt dużych emocji, czyli z dużej chmury mały deszcz. Aktorsko jest dobrze, zwłaszcza panowie Seweryn i Gajos pokazują klasę (można powiedzieć jak zawsze), ale jak na taki temat to jednak spory zawód, film jest letni. Ogląda się bez bólu, ale nie wciąga. Ocena: 5/10. Waves Życie Tylera wydaje się idealne. Pewne decyzje i splot wydarzeń w życiu chłopaka wpłyną na życie całej jego rodziny. Znakomicie opowiedziana historia o życiu przez reżysera znanego z ?To przychodzi po zmroku?, ze świetnymi rolami wszystkich aktorów (m.in. Sterling K. Brown) , doskonałą muzyką Trenta Reznora oraz cudowną stroną wizualną. Po prostu piękny film. Zwyczajnie brak mi słów, by coś więcej o tej produkcji napisać. Jeden z najlepszych filmów jakie widziałem w tym roku. Ocena: 9/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Maja 04, 2020, 07:17:40 Ostatnio oglądałem same filmu jak nic nadające się do tego tematu.
Jak ona to robi? Idealny film dla kogoś kto uważa polskie komedie romantyczne za totalnie oderwane od rzeczywistości. Tutaj bowiem głównym problemem jest fakt w jaki sposób główna bohaterka radzi sobie z życiem zawodowym, a jednakże, nie przestając być mamą dla dwójki dzieci. Dodajmy, że jest to kobieta majętna i zatrudnia niańkę. Finał tej historii jest taki, że nie ma co się zwariować z robotą i warto czasem więcej uwagi poświęcić rodzinie. Brawa. Ach strach pomyśleć, co by mogło być w drugiej części, która traktowałaby o latynosce, matce 5 dzieci pracującej jako opieka dla takiej kobieciny :D Ani to śmieszne, ani pomysłowe, ani rozrywkowe. W obsadzie Sarah Jessica Parker, Pierce Brosnan i Greg Kinnear, którzy na wszelki wypadek tu nic nie grają :D Na plus postać Momo grana przez Olivię Munn 4/10 Podróż na sto stóp Kolejny odrealniony film, rzekłbym nawet, że na pograniczu baśni. Traktuje o indyjskiej rodzinie, która ucieka z kraju do Europy i we Francji otwiera knajpkę, która konkuruje z drogawą restauracją nagradzaną gwiazdkami Michelin [!]. Perypetie bohaterów nie są skomplikowane i wszystko zmierza wiadomo w jaką stronę. Ogląda się to jednak dość przyjemnie. 5/10 Downton Abbey Widziałem zwiastun w kinie i bardzo mnie zainteresował. Dopiero później dowiedziałem się, że to film nawiązujący do serialu i to niestety widać. W tak krótkiej formie nie da się rady umieścić całej treści serialu, toteż zauważamy mnóstwo wątków, które kończą się błyskawicznie. Postaci mogą się pomylić, bo jest ich ogrom. W sumie nie wiem dla kogo film. 5/10 Żona Historia pisarza, który jedzie do Szwecji po odbiór nagrody Nobla, okazuje się, że zawdzięcza żonie bardzo dużo. Generalnie ten film jest w porządku, ale mną nie wstrząsnął. Nie ma w nim nic godnego zapamiętania. Takie dość solidne dzieło i wspomnienia po nim wkrótce przeminą. 6/10 Na układy nie ma rady Pewnego rodzaju fenomen. Na filmwebie z ocen widzów prawie 7, z ocen krytyków fw 1,1 :D Ogólnie jak najbardziej da się ten film obejrzeć. To taka fantazja na temat bycia politykiem wyższego szczebla, ja bym nazwał, że w ujęciu kabaretowym. Specjalnie nie ma co się rozpisywać. Można obejrzeć i zapomnieć. Krzywda większa się nie stanie 4/10 Przypadkowy mąż Słynna terapeutka radiowa poprzez swe porady w programie niszczy związek pewnego strażaka, ten postanawia się na niej sprytnie odegrać. Za pomocą zaprzyjaźnionego hakera miesza jej w papierach i wiąże ją ze sobą węzłem małżeńskim. Bohaterka grana przez Umę musi to odkręcić, szczególnie, że zaraz sama planuje wziąć ślub. Początkowe sceny naprawdę były niezłe i śmieszne, ale im dalej w las, tym bardziej zagłębialiśmy się w sztampę zwykłej komedii romantycznej. 4+/10 Kobieta sukcesu Miałem problem z oceną tego filmu. Wpierw dałem 5, jednak po czasie stwierdziłem, że jednak koronny argument, że ten film ogląda się bez zażenowania to trochę zbyt mało na taką pozytywną ocenę :) Aczkolwiek fakt jest taki, że Kobietę sukcesu obejrzałem bez większego zgrzytu zębów, choć scenariusz kulał zwyczajowo, ale niektóre sceny były w miarę śmieszne. Ogólnie dość sympatyczne filmidło, a jeszcze na plus Agnieszka Więdłocha. Ciężko nie polubić granej przez nią bohaterki. 4+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 04, 2020, 10:41:28 Downton Abbey Widziałem zwiastun w kinie i bardzo mnie zainteresował. Dopiero później dowiedziałem się, że to film nawiązujący do serialu i to niestety widać. W sumie nie wiem dla kogo film. No jak to dla kogo, dla fanów i tylko dla nich:) Więc ciężko zarzucać filmowej kontynuacji serialu, że nawiązuje do serialu, to jest wada/zaleta każdej tego typu produkcji. Nie mam zamiaru obejrzeć, bo serialu nie oglądałem, a pewnie czułeś się na seansie jakbyś oglądał ostatni odcinek serialu, który Cię ominął. Choć trzeba przyznać, że to jedna z tych niewielu filmowych kontynuacji po latach serialu, która nie tylko odniosła ogromny sukces (zwłaszcza w USA) finansowy, ale też wśród dziennikarzy i krytyków ma bardzo dobre recenzje co raczej mało spotykane jest w przypadku epilogów filmowych seriali (może jeszcze filmowa kontynuacja Deadwood na HBO, pierwszy film Archiwum X jakiś tam sukces odniósł i chyba Seks w wielkim mieście). Film został tak dobrze przyjęty finansowo i krytycznie, że już się mówi o kolejnej kontynuacji. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Maja 04, 2020, 14:17:44 Ok, to nie miałem pojęcia, że to po prostu zakończenie serialu przedstawione w filmie. Dość dziwny wybór mimo wszystko. Wiele to wyjaśnia, choć nie rozumiem dlaczego po prostu nie ma rozwiązania dalszych losów bohaterów sagi po prostu w tasiemcu :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 04, 2020, 21:04:10 Serialu nie oglądałem, ale był na tyle popularny, że miał jakieś tam zakończenie, to nie była (chyba) urwana historia. Serial był takim hitem, że widocznie postanowili pokazać co dalej u bohaterów, dać coś osieroconym fanom, a wciąż jest popularny mimo tego, że skończyli go kręcić 5 lat temu co pokazuje jego sukces kasowy (jednak dla mnie to pewien ewenement bo filmowe kontynuacje seriali nie zarabiają dużo).
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Maja 04, 2020, 21:27:00 Powiem Ci, że to dość dziwne w kontekście tego, że bardzo dużo wątków jest pootwieranych w filmie, które trwają oczywiście tylko chwilę. Zupełnie nie ma szans się to należycie rozwinąć.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Maja 12, 2020, 08:17:59 Ted 2
Jedynka mi się nie podobała, dwójka też. Generalnie mam wrażenie takie, że najfatalniejsze są produkcje o jaraniu, zawsze te fragmenty o tym aspekcie uważam za najsłabsze, a tego jest tu sporo. Uśmiałem się chyba ze dwa razy podczas całego seansu i chyba gdyby nie Amanda Seyfried, to bym porzucił oglądanie. A tak ponadto to sprawnie realizatorsko, mocna obsada, szkoda, że nie szło za tym nic ciekawego. 4/10 Bridget Jones: W pogoni za rozumem Ot taka sympatyczna historia znanej grubaski. Niby nic specjalnego, ale trochę wychodziło poza schemat tradycyjnej komedii romantycznej, były ciekawe sceny, trochę nawet się uśmiałem, bo humor specyficzny. Muszę przyznać, że dość przyjemnie się oglądało. 5/10 Jojo Rabbit Że tak powiem Taika Waititi w formie, zarówno aktorskiej jak i reżyserskiej, a także wykazał się jako scenarzysta. Wojna przechodzi w świat dziecka. Bardzo nietypowa opowieść z ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi i zapamiętywanymi na długo scenami. Bardzo mi się podobał i polecam. 8/10 Boże Ciało Widzę, że odbiorcy tego filmu dzielą się raczej na entuzjastów i przeciwników, nikt nie przechodzi obojętnie. Ja dołączę do tych pierwszych. Naprawdę ciekawa historia i fajnie zrealizowana. Kilka bardzo ciekawych ról, no i mocne zderzenie z realnym światem i problemami codziennymi. Ma też aspekt wyrwania się z niesprzyjających okoliczności i zmiany życia. Raczej zapamiętam na długie lata. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Czerwca 01, 2020, 08:10:41 Miszmasz czyli Kogel Mogel 3
Kolejny scenariusz pisany na kolanie, zero przyłożenia się do nawiązania do kultowych poprzednich filmów, jak zwykle ogromne odrealnienie. Można obejrzeć, ale nie ma w sumie po co. 3/10 PolandJa Wkręcił mnie ten film, przez dłuższy czas w ogóle zapowiadało się na coś ciekawego, różne wątki, które zdawały się mieć potencjał na spotkanie, ale czar pryska totalnie. Co jeszcze na plus? Aktorzy dają wiele z siebie. Zupełnie nieadekwatnie do skali filmu. 4/10 (Nie)znajomi Czytałem różne recenzję, że nie jest to ślepe odtworzenie oryginału, że zostało to przeniesione na polskie realia i jest wnikliwą obserwacją polskiego społeczeństwa itp. Tymczasem mamy prawie, że kopie 1:1 w stosunku do oryginału. Właściwie co zostało zmienione to na gorsze. Nie ma lekkości pierwowzoru, ale ogólnie nie ogląda się źle. Po prostu sam pomysł ma mocny potencjał. 5+/10 Facet (nie)potrzebny od zaraz Absolutnie nie jest to sztampowa polska komedia romantyczna. Jest to nawet coś gorszego. Bowiem do typowej historii z komedii dodano nibyartyzm, no "alternatywność" wprost się wylewa z tej produkcji. Alternatywne jest wszystko, scenografia, muzea sztuki nowoczesnej, elementy urozmaicające film, nawet muzyka. Aż się rzygać chce. 3+/10 Szefowie wrogowie 2 Pierwsza część była całkiem fajna, druga jest generalnie słabsza, ale można obejrzeć. Za dużo jest marnej jakości humoru. 4/10 Atak paniki Myślę, że ten film został na starcie skrzywdzony reklamą bowiem nazywany jest komedią. Tymczasem to bardzo gorzka historia i film mocno artystyczny. Rozumiem zarówno tych co twierdzą, że to arcydzieło, jak i tych mówiących, że to badziew. Ja bardzo doceniam za pomysł i w sumie też za dopieszczoną realizację. Mi przykładowo bardzo nie podobał się język tego filmu - naprawdę chyba można było się pokusić o ograniczenie liczby przekleństw. Dla mnie 6+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 01, 2020, 18:30:37 (Nie)znajomi Czytałem różne recenzję, że nie jest to ślepe odtworzenie oryginału, że zostało to przeniesione na polskie realia i jest wnikliwą obserwacją polskiego społeczeństwa itp. Tymczasem mamy prawie, że kopie 1:1 w stosunku do oryginału. Właściwie co zostało zmienione to na gorsze. Nie widziałem oryginału, ale wiem, że zakończenie jest zupełnie inne jak w oryginale, Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) i wolę takie rozwiązanie jak w polskim filmie. To nie jest film Lyncha by tak filmy kończyć tylko obyczajówka z elementami komedii. Innych wersji, a chyba (prawie) każdy kraj nakręcił swoją wersję, nie widziałem. Capone (2020) Czekałem na nowy film Josha Tranka, bo byłem ciekaw czy poprzedni film reżysera Fantastyczna Czwórka, który przez problemy za kulisami okazał się jedną z najgorszych produkcji komiksowych ostatnich lat, to był wypadek przy pracy, czy jednak Trank to nie jest tak utalentowany reżyser jak wszyscy zakładają. Byłem zaintrygowany, czy odkuje się filmem z Tomem Hardy w roli Ala Capone'a. Niestety produkcja o ostatnim roku życia gangstera cierpiącego na demencję, któremu miesza się przeszłość z teraźniejszością, nie wie co jest prawdą, ma wyrzuty sumienia, to nudny film. Pomysł jest super, ale to jest jeszcze gorszy film jak F4 Tranka. A co do Toma Hardy'ego, to oglądam wszystko z nim, więc jestem świadom, że aktor lubi szarżować (np. Peaky Blinders, Legend), co czasami jest plusem, a w innych przypadkach minusem produkcji. W tym przypadku poszedł tak daleko w szarżowaniu, że położył film, ma dosłownie jedną dobrą scenę (strzelanie ze złotej broni). Rozumiem też czemu służyła charakteryzacja, żeby postarzono aktora, ale w tej charakteryzacji przypominał wszystkie role Deppa z makijażem na twarzy. Ale co tam charakteryzacja - gość wskoczył na wyższy poziom szarżowania. To co wyprawia z głosem bije wszystkie jego wcześniejsze role, gdy zmienił głos, nawet Bane'a w The Dark Knight Rises Nolana. Dosłownie skrzeczy jak żaba, nie da się go słuchać. Tom Hardy to jeden z najlepszych aktorów, ale to jest jego najsłabsza rola. Matt Dillon i Kyle MacLachlan są całkiem spoko, ale za bardzo nie mają co grać. Najlepiej z obsady wypadł Noel Fisher w roli syna Capone'a, którego znam z serialu Shameless. Nie dość, że dobrze gra, to z wiekiem coraz bardziej przypomina Hardy'ego. Nie dziwię się, że obsadzono go w roli syna gangstera. Fisher ma podobną charyzmę co Tom Hardy, który mam nadzieję, że nie skończy jak Michael Fassbender, czyli będzie grał w samych słabych filmach. Postawię 2/10, ale sam nie wiem za co, chyba za to, że w jednym filmie zagrali Kyle i Tom, jedni z moich ulubionych aktorów. Foxtrot Six (2020) Rok 2030. W Indonezji panuje głód, krajem rządzą skorumpowani politycy. Kongresmen, też były żołnierz oraz jego koledzy z kompanii walczą o uratowanie Indonezji przed politykami, którzy rządzą krajem. Kolejny akcyjniak z Indonezji, którego akcja dzieje się w roku 2030, więc są elementy SF, np. futurystyczny sprzęt jak niewidzialny kostium, ale poza technologią jak z kina SF, to jest typowe mordobicie z Indonezji, tylko że czasami walczą z niewidzialnym żołnierzem. Film zrealizowany na wysokim poziomie, nie tylko mordobicia i sceny akcji, ale też efekty specjalne dają radę. Aktorsko jest drewniane, ale wiadomo po co się ogląda tego typu produkcje, nie dla aktorstwa. Może nie dorównuje Raid, to nie ten poziom, ale całkiem nieźle się bawiłem na tym mordobiciu. Ocena: 6/10. Harriet (2019) Film z którym mam ogromny problem, co jest dziwne, bo interesuje mnie historia USA, w tym przypadku niewolnictwo, wojna secesyjna. Każdy film poruszający taką tematykę obejrzę z zainteresowaniem. A jak jeszcze porusza temat, którego nie znam, jak właśnie fascynującą i zaskakującą historię Harriet Tubman (gdyby to nie był film na faktach pomyślałbym w paru momentach, że scenarzystów poniosła fantazja), w którą wcieliła się jedna z najlepszych brytyjskich aktorek, Cynthia Erivo, która zachwyca w każdej roli (Wdowy, Źle się dzieje w El Royale, serial Outsider), to nie mogłem odpuścić. No i nie dziwię się nominacji dla Erivo, gra doskonale, tak jak zawsze, a poza tym jest to porządnie nakręcony film, który trzyma w napięciu, ma świetną muzykę (piosenka, którą napisała i zaśpiewała Erivo też daje radę), ale nie pozamiatał mną emocjonalnie, tak jak inne filmy poruszające temat niewolnictwa. Może zabrzmi to dziwnie, ale bardziej poruszył mnie Django Tarantino. Było w tamtym filmie kilka takich momentów, które mną pozamiatały mocno, nie mówiąc o 12 Years a Slave, czy nawet o takim klasyku jak serial Północ Południe z Patrickiem Swayze. Dla mnie jest to tylko porządna produkcja i może wychodzę na niewrażliwego, choć mnie łatwo wzruszyć, pozamiatać emocjonalnie tak, że pozbierać się po seansie nie potrafię, a w przypadku Harriet coś między filmem a mną nie zaskoczyło tak jak powinno. Stąd taka ocena a nie inna, czyli 5/10. Luce (2019) Nauczycielka Harriet Wilson zaalarmowana wypracowaniem Luce, najlepszego ucznia w szkole, informuje rodziców o swoich obawach co doprowadza do spięć między Harriet i Luce'em. Znakomity film, który ogląda się jak pierwszorzędny dreszczowiec, choć to produkcja tak naprawdę o rasowych uprzedzeniach i statusie społecznym. Świetne role Kelvina Harrisona Jr., Octavii Spencer, Naomi Watts i Tima Rotha. Ocena: 8/10. Proxima (2019) Znakomita Eva Green w roli Sary - astronautki, która niedługo poleci na Marsa, ale jako mama obawia się rozłąki z córką. Nie jest to SF ani film, którego akcja dzieje się w kosmosie, jak np. First Man, tylko dramat o mamie i córce, ich relacjach, jak wpływa praca Sary na jej życie i rodziny. Kameralne kino, które dobrze się ogląda dzięki roli francuskiej gwiazdy, ale też kilkuletnia i debiutująca Zelie Boulant jest świetna w roli córki. Ale mimo pochwał nie mogę dać więcej jak 6/10. Z takich kameralnych historii, które niby dotyczą kosmosu, a tak naprawdę ludzkich spraw, to o wiele bardziej mi się podobał wymieniony już First Man. The Death And Life of John F. Donovan (2018) Obejrzałem tą produkcje głównie dla gwiazdorskiej obsady, a występują m.in. Susan Sarandon, Kathy Bates, Natalie Portman, Thandie Newton, Jacob Tremblay, a nawet pojawia się na chwilę Michael Gambon. Choć zaznaczam że większość, oprócz Natalie Portman i cudownego dziecka z Hollywood, gra epizody i drugi plan. Portman gra mamę 11-latka, Ruperta, który jest zafascynowany gwiazdorem Johnem F. Donovanem. Do tego stopnia, że postanawia Rupert wysłać list do gwiazdy, na który aktor odpisuje. Utrzymują korespondencję przez wiele lat co w końcu wychodzi na jaw i doprowadza do wielu problemów. W roli gwiazdy obsadzono Kita Haringtona i jestem zaskoczony, bo nieźle zagrał, nie jest tak drewniany jak w Grze o Tron. Nie widziałem w aktorze Johna Snowa tylko postać , w którą się wcielił. Dobry występ ma też Jacob Tremblay, choć w jednej scenie mocno przeszarżował, gdy ogląda serial ze swoim ulubieńcem. Ale tak szczerze, to nie wiem jak ocenić tą produkcję Xaviera Dolana, bo przez ponad połowę dobrze się oglądało, ale w końcówce się zacząłem nudzić. No i może nie powinienem tego mówić, ale to mój pierwszy raz z Dolanem, nie widziałem żadnego wcześniejszego filmu tego reżysera, więc nie mogę porównać z resztą jego filmografii. Widać, że facet ma talent, styl, który wyrobił sobie przez lata, więc może skuszę się na kilka wcześniejszych filmów Dolana. Zwłaszcza, że ta produkcja przez miłośników reżysera uważana jest za jedną ze słabszych, a oglądało mi się całkiem nieźle przez większość seansu. Ocena: 6-/10. The Vast of Night (2020) Nowy Meksyk, koniec lat 50. XX wieku. Pewnej nocy młoda telefonistka Fay i DJ radiowy Everett odbierają niezwykłe częstotliwości. Film, który jest hołdem dla SF z lat 50, a zwłaszcza dla klasycznej Strefy Mroku Roda Serlinga, co widać od pierwszej sceny. Na początku jest pokazany stary telewizor, w którym leci czarno-biała czołówka inspirowana czołówką Strefy Mroku, słychać głos narratora podobny do Serlinga, tylko zamiast słów 'witamy w strefie mroku', okazuje się, że oglądamy odcinek fikcyjnego serialu Teatr paradoksu. Dobry debiut reżyserski Andrew Pattersona, realizacyjnie to świetna robota, zdjęcia, muzyka, montaż, no i świetnie zagrany, ale też nietypowy film SF, bo film opiera się głównie na dialogach wypowiadanych w szybkim tempie, jak w filmach wg scenariuszy Sorkina, a dialogów jest dużo co może początkowo rozprasza, ale z czasem film wciąga i trzyma mocno w napięciu. Nie ogląda się jak dzieło debiutanta, ale reżysera ze swoim stylem. Nie zdziwię się jak Patterson zostanie zauważony przez Hollywood i zrobi coś np. dla Marvela, dla Disneya, bo widać już w pierwszym filmie jaki ma talent. Ciężko do tego debiutu się o cokolwiek przyczepić. Ocena: 7/10. Maj 2020 roku to wyjątkowy rok w przypadku filmów, dawno nie obejrzałem tak mało jak w tym miesiącu, zawsze oglądałem od 15 do 30 produkcji, a w maju widziałem siedem filmów. Nie wiem czy to dobrze czy to źle, ale nawet nie pamiętam tak słabego filmowo miesiąca :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 01, 2020, 19:28:59 Tak to jest, jak się jeno na nowe produkcje czeka ;) Ja w maju widziałem 26 filmów, z czego 14 to rzeczy z niedawno minionej dekady. A produkcji z 2020 roku to jeszcze chyba żadnej nie widziałem :D
Co do "Ataku paniki" - bardzo świeżo i światowo ten film wypadł. Jasne, podobnych produkcji trochę już na świecie powstało, ale nie sądziłem, że jest w Polsce ktokolwiek, kto tak zgrabnie poprowadzi tego typu "hyperlink cinema". Sam wystawiłem mu 7/10, co mnie zaszokowało wręcz ;) A z tymi komediami to jest coś na rzeczy, niektóre filmy są tak reklamowane - może komedie przyciągają po prostu więcej widzów? Nawet dołujące "Blue Jasmine" Allena wchodziło do kin jako komedia ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 30, 2020, 18:05:32 Tak to jest, jak się jeno na nowe produkcje czeka ;) W czerwcu już jest lepiej, bo widziałem około 20 filmów, a też dlatego, bo nadrobiłem kilka filmów reżyserów, których sobie cenię, ale nie widziałem ich wszystkich filmów. 7500 (2019) Nocny lot z Berlina do Paryża. Chwilę po wzbiciu się samolotu w powietrze i odpięcia pasów przez załogę i pasażerów dochodzi do ataku terrorystycznego. Dwóch pasażerów szturmuje kokpit raniąc dwójkę pilotów, ale nie udaje im się przejąć kontroli nad maszyną. Przez większość czasu to trzymający w napięciu thriller stawiający na jedno miejsce akcji, czyli kokpit. Nie widzimy co się dzieje w samolocie, tylko tyle co jeden z pilotów, którego świetnie gra Joseph Gordon Levitt. Debiutujący reżyser stawia na realizm co działa przez większość 90 minutowego filmu, ale coś się popsuło w ostatnim akcie, gdzie dochodzi do rozwiązań dość dziwnych, które popychają fabułę do przodu. Główny bohater zachowuje się w ostatnich minutach filmu nie powiem, że nie odpowiednio do sytuacji, bo ciężko powiedzieć jakby każdy z nas zachował się w takich trudnych sytuacjach, więc nie oceniam bohatera ale przez decyzje bohatera ostatnie 20 minut ogląda się jak rozciągnięty epilog, który zaczyna nudzić. Od pewnego momentu wiadomo jak film się skończy, więc napięcie spadło przez co nie mogę postawić więcej jak 6/10, mimo świetnej roboty realizacyjnej i dobrej gry JGL. Artemis Fowl (2020) Adaptacja pierwszego tomu serii fantasy napisanej przez Eoina Colfera, która na tą chwilę składa się z ośmiu tomów, to film słaby, więc nie dziwi mnie, że Disney zdecydował się wrzucić swoją produkcję na platformę Disney+. Wiadomo że epidemia, ale inne blockbustery Disney przesuwa premiery o kilka m-cy, a nawet rok, a skoro film Kennetha Branagha wrzucili na D+ to musi oznaczać, że coś z filmem nie wyszło. No i nie wyszło. Film jest nudny, nieciekawy, choć cały czas się coś dzieje. Jedyne co mi się podobało to krajobrazy, bo kręcono w Irlandii. No i Lara McDonnell w roli Kapitan Niedużej. Nie licząc ich największych hitów, które zarabiają miliony dolarów rocznie, czyli filmów Pixara, kinowego uniwersum Marvela, Star Wars, i kopii jeden do jednego ich animacji, np. Pięknej i Bestii, Króla Lwa, które kręcą jako filmy fabularne, to (prawie) każda próba zrobienia czegoś innego i nowego to są filmy słabe, tragiczne (może oprócz filmu z Kubusiem Puchatkiem i Ewanem McGregorem). Choć nawet remaki animacji Disneya to nie są idealne filmy, ale większość tych filmów zarabia grubą kasę co rok, np. ostatnie SW zarobiło ponad miliard (i to ciekawy przypadek, bo klapa jeśli chodzi o opinie, ale zarobił dużo). A reszta ich produkcji, których nie wymieniłem jest taka jak Artemis Fowl, czyli nieoglądalna kupa, ale co ciekawe tworzona przez dobrych reżyserów. Jest to kolejna wysokobudżetowa produkcja Kennetha Branagha, która mi nie podeszła. A gdybym nie znał jego ekranizacji Szekspira to bym mógł pomyśleć, że cały talent Branagha gdzieś przepadł. Ocena: 4/10. Barry Lyndon (1975) Ostatnio mało ciekawych nowości, więc wziąłem się za nadrabianie filmów, których nigdy nie widziałem (ewentualnie przypominałem sobie, bo widziałem tak dawno, że nic nie pamiętam) i zacząłem od jednego z klasyków Stanleya Kubricka. No i zanudziłem się na tym 3 godzinnym filmie na śmierć. Ok, żartowałem, jestem zachwycony filmem. To jedyny film Kubricka, którego nie widziałem i może mnie pamięć myli, ale wydaje mi się, że pierwszy, który mnie NIE zmęczył (mimo tego, że większość oceniam przynajmniej na 8/10), tylko seans zleciał bardzo szybko i miejscami film mnie bawił, bo czasami to jest mocno czarna komedia. O realizacji filmu mądrzejsi ode mnie się wypowiadali, więc powiem tylko tyle że np. zdjęcia to ideał, dosłownie każde ujęcie z filmu nadaje się na obraz na ścianie. Muzycznie film też dostarcza. A jak to bywa u Kubricka, to czasami jego wybory muzyczne wydają się być dziwne, ale idealnie pasują do scen. Historia też jest bardzo ciekawa, wciągnąłem się w losy głównego bohatera, choć to nie jest postać, której bym kibicował. Postawię 9/10, choć nie jestem zdziwiony, że dla wielu widzów to arcydzieło, ale ja 10 daję tylko ulubionym filmom. Bardzo rzadko stawiam najwyższą ocenę, ale ta którą postawiłem to jest wysoka ocena. Nie mam się do czego przyczepić i na tą chwilę to mój ulubiony film Kubricka, choć musiałbym przypomnieć sobie wcześniejsze, żeby się w tym upewnić. Da 5 Bloods (2020) Czterej czarnoskórzy weterani wracają do Wietnamu dziesiątki lat po wojnie w poszukiwaniu szczątków swojego dowódcy i ukrytego złota. Najnowsza produkcja Spike'a Lee to połączenie komedii, dramatu o Afroamerykanach - weteranach wojennych cierpiących na PTSD, kina wojennego, buddy movie, kina politycznego i coś na kształt nieoficjalnego remaku znakomitego filmu Johna Hustona Skarb Sierra Madre. Spike Lee chciał poruszyć dużo tematów i wyszedł groch z kapustą. No i film jest za długi, jakby wyciąć z 30-40 minut to byłby lepszy, bo po 90 minutach zacząłem się nudzić, a film trwa dwie i pół godziny. Ale przez pierwsze 90 minut nie jest tak źle jak niektórzy mówią, tylko że ostatnia godzina to jest straszna słabizna. Tak mnie zmęczył ostatni akt, w którym wali Spike Lee przekazem wprost w widza, jak to on ma w zwyczaju w ostatnich filmach. Bohaterowie łamią czwartą ścianę i mówią do kamery co myśli Spike Lee. Podobnie było w dobrym Czarnym bractwie. BlacKkKlansman z młodym Washingtonem i Adamem Driverem, o czarnoskórym policjancie, który wstąpił do Ku Klux Klanu. Film mi się podobał w 90%, ale niepotrzebnie w ostatnich 10 minutach reżyser walnął agitkę polityczną, więc zmienił się w ostatnich minutach gatunek filmowy, co bardzo zgrzyta z resztą filmu. Oglądało się zakończenie, tak jakby Lee miał widzów za głupków, że nie załapali przekazu jaki płynie z treści Czarnego bractwa. W najnowszym filmie te 10 minut niepasujące do całej reszty z poprzedniej produkcji jest rozciągnięte do 30-40 minut , przez co jak początkowo miałem dać 7/10, to ostatnie 30-40 minut jest tak męczące, że na 5.5/10 spadła ocena. Gdyby film skrócić, wywalić niektóre momenty, to mógłby z tego wyjść dobry film, a tak wyszło takie nie wiadomo co. Oczywiście doceniam pomysł na film, realizację, aktorstwo, zwłaszcza Delroy'a Lindo, którego znam z ról w kinie popularnym, w sensacyjnych filmach, a tutaj ma dramatyczną rolę i dał radę. Emma (2020) Kolejna ekranizacja klasycznej powieści Jane Austen, to niby wierna adaptacja, ale twórcy filmu postanowili zrobić z tego klasyka literatury komedię omyłek, co wyszło zabawnie, uroczo, wzruszająco, bezpretensjonalnie i świeżo. Znakomita główna rola Taylor-Joy, która nie potrzebuje dialogów byśmy wiedzieli co Emma myśli. Wystarczy jak gra twarzą, by sprzedać wszystkie emocje jakie towarzyszą Emmie. Anya pokazała, że nie jest tylko królową horrorów, ale w każdym gatunku się sprawdzi. Ale nie tylko ona błyszczy aktorsko, bo praktycznie cała obsada gra pierwszorzędnie, np. Bill Nighy, Josh O'Connor, Jennifer Flynn. Brawa należą się też dla debiutującej reżyserki Autumn de Wilde i dla odpowiedzialnych za scenografię i kostiumy, bo Emma wygląda przepięknie (mam na myśli film i tytułową bohaterkę). Rewelacyjna jest też muzyka Isobel Waller Bridge, która idealnie buduje klimat produkcji. Soundtrack brzmi wesoło i figlarnie, jak tytułowa bohaterka i film. Nie spodziewałem się aż tak dobrej produkcji po tej milionowej adaptacji powieści. Ocena: 8/10. Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga (2020) Wiil Ferrel po obejrzeniu jednego z konkursów Eurowizji, tak zafascynował się tym muzycznym programem, że postanowił nakręcić hołd dla Eurowizji, film narodzony z miłości do tego konkursu, Jest to komedia o Larsie i Sigridzie, którzy od dziecka marzą, żeby wziąć udział w Konkursie Eurowizji. W wyniku pewnych wydarzeń, których nie zdradzę (choć mnie kusi bo to zagranie godne Georga R.R. Martina i Gry o Tron) udaje im się dostać na kolejną edycję konkursu. Nie przepadam za Ferrellem, ale to całkiem sympatyczny film. Już początek mnie rozbawił, ale niezamierzenie, gdyż Islandczyka gra Pierce Brosnana, a resztę mieszkańców miasteczka grają aktorzy znani z produkcji islandzkich, szwedzkich. Jakbym miał zgadywać to pewnie odpowiedzialny za wybór aktorów poprosił o Islandczyka, a ktoś się przesłyszał i zrozumiał,że potrzebują Irlandczyka;-) Jak już jestem przy byłym Bondzie to niestety jest bardzo drewniany, to kolejna komedia, w której Brosnan nie ma wyczucia komedii, choć w jego Bondach były sceny humorystyczne, w których wypadał dobrze. Lubię go za 007 i kilka dobrych ról dramatycznych, ale w komediach sobie zupełnie nie radzi. A wracając do filmu, to sympatycznie się ogląda, co jest zasługą głównej obsady, czyli Willa Ferrella i Rachel McAdams. No i doskonałego Dana Stevensa w roli rosyjskiego faworyta oraz zabawnych dialogów i absurdalnych pomysłów. Może nie każdy dowcip trafia, ale ogląda się miło i lekko. Film ma też świetnie zaśpiewane piosenki przez Ferrella, ale nie przez McAdams i Stevensa (w jego przypadku to zdziwiłem się, bo potrafi śpiewać co pokazał w serialu Legion), tylko prawdziwych piosenkarzy. A finałowa piosenka aż za dobrze na Eurowizję, brzmi jak zaginiony kawałek z którejś z animacji Disneya. Ocena: 6+/10. Fail Safe (1964) Widziałem kilka filmów Sidneya Lumeta (12-u gniewnych ludzi, Serpico, Pieskie popołudnie, Werdykt z Paulem Newmanem, Gloria, Nim diabeł dowie się że nie żyjesz, Wzgórze, Agresja, Morderstwo w Orient Expressie i Rodzinny interes) i w większości są to znakomite produkcje, nie tylko debiut. A ostatnio nadrobiłem kilka innych, w tym mniej znanych. I zacząłem od Czerwonej liniii, który podobnie jak debiut reżyserski Lumeta o ławie przysięgłych jest produkcją, w której postaci tylko rozmawiają ze sobą, ale napięcie można kroić nożem. Jest to produkcja trochę w stylu filmu Kubricka Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę ale tematyka w filmie Lumeta jest podana od początku do końca na poważnie, to nie jest satyra. Zresztą słyszałem, że Kubrick podobno podał do sądu o plagiat twórców Fail Safe, ale nie wgłębiałem się w temat, nic więcej nie wiem. Akcja dzieje się w czasie zimnej wojny między Rosją a Ameryką. Pewnego dnia na ekranach amerykańskich radarów pojawia się UFO. Dowództwo zgodnie z procedurą wysyła swoje bombowce uzbrojone w broń masowego rażenia do ataku na określone miasta w ZSRR. Ale gdy alarm zostaje odwołany, jedna z grup bombowców w wyniku błędu komputera dostaje omyłkowy rozkaz ataku na Moskwę. Rozpoczyna się tragiczny wyścig z czasem. Film oparty na dialogach, wiec aktorzy są najważniejsi i wszyscy grają jak najlepiej potrafią, nie tylko tak znane nazwiska, jak Walter Matthau i Henry Fonda, ale też nieznani mi, jak aktor grający tłumacza. Sceny z tłumaczem i prezydentem USA, gdy rozmawiają przez telefon z Rosjanami to mistrzostwo świata. Moim zdaniem w tych scenach nie tylko Fonda, ale też aktor grający tłumacza daje wielki popis aktorstwa. No i to nietypowe jak na Hollywood zakończenie. Bardzo dobry thriller polityczny o którym do niedawna nie słyszałem. Ocena: 8/10. Force of Nature (2020) Czekam na każdy film z Melem Gibsonem, ale na seans tej produkcji nie miałem ochoty, mimo tego, że fabuła dość ciekawa jak na kino akcji (nadzorujący ewakuację budynku policjant musi stawić czoła przestępcom i niszczycielskiej sile huraganu), bo trailer zapowiadał słabe kino akcji na poziomie produkcji ostatnich z Brucem Willisem, które lądują prosto na vody. Trailer zapowiadał film, który mógłby lecieć na Polsacie albo TV 4 i niestety to jest tak marna produkcja. Zresztą rolę Gibsona miał grać początkowo Willis, ale zrezygnował i dostał tą rolę inny (dawny) bohater kina akcji. Szkoda, bo ostatnio Gibson ma dobre role w dobrych filmach, a trafiła mu się taka padaka. Dobrze jedynie, że gra drugoplanową rolę. Jeden z najgorszych filmów z Melem Gibsonem, na poziomie Maczety 2 Rodrigueza. Ocena: 3/10. Fort Apache the Bronx (1981) Dobre kino policyjne, jak z lat 70-ych, które mógłby nakręcić Sidney Lumet, ale to nie jest jego film. Film przypomina trochę seriale takie jak The Wire i The Shield, czyli jest kilka równolegle prowadzonych wątków, które się wzajemnie przeplatają. Dużo dobrego dla tej produkcji robi klimat Bronxu i rola Paula Newmana, który nawet w tak mało znanej produkcji pokazuje klasę aktorską. W ważnej drugoplanowej roli pojawia się Pam Grier. Ocena: 7/10. My Spy (2020) Agent CIA JJ ma wiele zalet i jedną kardynalną wadę - szybciej strzela niż myśli. Po kolejnej zawalonej misji otrzymuje proste zadanie, czyli obserwowania mamy i 9-letniej Sophie. Niezła komedia familijna z Dave Bautistą, przypominająca trochę Gliniarza w przedszkolu z Arnoldem. Ocena: 6/10. Network (1976) Sieć Lumeta z Peterem Finchem, Williamem Holdenem, Faye Dunaway i Robertem Duvallem, to kolejny thriller polityczny Lumeta, w którym nic tylko gadają, czyli tak jak w debiucie 12-u gniewnych ludzi, a film trzyma w napięciu. Reżyser mocno po głowie wali przekazem, film może wydawać się przesadzony, a przynajmniej za premiery mógł być tak odbierany, ale dzisiaj ogląda się jak Jokera, tylko nakręconego w latach 70-ych. Ocena: 7/10. Night Falls on Manhattan (1996) Kolejny udany film Sidneya Lumeta, którego akcja dzieje się w kręgach policyjnych, ale trochę inny jak poprzednie. Zaczyna się jak dobre kino policyjne (choć to jak nieporadni są w tym filmie gliniarze, którzy sami siebie zabijają, jak ścigają mordercę to myślałem że tylko w latach 70-ych tak pokazywano policję), ale dość szybko film zmienia się w dramat sądowy, a w trzecim akcie dostajemy historię, oczywiście jak to u Lumeta, o korupcji w policji. Dobra robota, choć moim zdaniem akcja pędzi za szybko. Każdy z wątków powinien trwać dłużej, lepiej byłoby jakby film trwał z godzinę dłużej, albo gdyby powstał z tej produkcji serial, bo wszystkie wątki trwają po około 30 minut. Widać to najlepiej po głównym bohaterze, który na początku jest asystentem, a już w połowie filmu kandyduje na prokuratora. Żaden z wątków nie wybrzmiewa należycie, ale Lumet to tak sprawny reżyser, że ogląda się z przyjemnością. Warto obejrzeć dla ról Andy Garcii, (niedawno zmarłego) Iana Holma, Jamesa Gandolfini (za nim zagrał w serialu Rodzina Soprano), ale tutaj nawet drugi plan jest świetny, np. prokurator generalny, grany przez Roba Leibmana, który zachowuje się jak typowy krzyczący i ciągle zdenerwowany kapitan na posterunku policji z filmów z lat 80-ych. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 30, 2020, 20:21:45 Power (1986)
Kolejny dobry thriller od Lumeta, oparty na dialogach, świetnie zagrany przez Richarda Gere (jeszcze nie siwy), Gene Hackmana, Denzela Washingtona (okazało się że przed Dniem Próby, na początku swojej kariery, też grał role negatywne), Julie Christie i J.T. Walsha. Choć wolałbym Gene Hackmana w głównej roli, a Gere'a na drugim planie, bo lepszy aktor. Po prostu wolę Gere'a z lat późniejszych, bo jak postarzał się, to jakimś cudem stał się lepszym aktorem. Ocena: 7/10. Prince of the City (1981) Policjant Daniel Ciello decyduje się współpracować z prokuraturą i informować ją o zakrojonej na szeroką skalę korupcji wewnątrz wydziału. Książę wielkiego miasta, czyli powrót Lumeta do tematu korupcji policji, ale tym razem jest to trochę inny obraz jak Serpico z Alem Pacino, choć wcale nie gorszy. Bardziej przypomina, też przez długość bo trwa 3 godziny, epopeję, filmy jakie kręciło się o gangsterach. Jest to opowieść o gliniarzu, który jest innym policjantem jak bohater grany przez Pacino, nie tak naiwny idealista jak Serpico, tylko gość , który dobrze żyje i zarabia, ale z czasem zmienia zdanie. W roli głównej Treat Williams, za którym nie przepadam, chyba tylko w 1941Spielberga mi się podobał. Początkowo proponowano tą rolę właśnie Alowi Pacinowi, który odmówił przez podobieństwa do Serpico. Widać że to rola skrojona pod Pacino, bo jest sporo scen, gdzie Danielowi puszczają nerwy, więc Williams drze się, pewnie w tych scenach Al Pacino by szarżował na 100%. A co do Williamsa to wypadł ok, ale wciąż nie uważam żeby to był za dobry aktor. Nie rozumiem jego popularności w latach 80. Ocena: 8/10. Q & A (1990) Pytania i odpowiedzi to kolejny z serii filmów Lumeta o gliniarzach, ale nie jest tak, że jedynie takie filmy kręcił, po prostu te produkcje nadrobiłem. Młody adwokat stara się znaleźć dowody w sprawie przeciwko powszechnie szanowanemu policjantowi. W roli prawnika Timothy Hatton a gliniarza gra świetnie Nick Nolte. To nie jest tak dobry film jak Prince of the City i Serpico, mimo świetnego Nolte'a. Na uwagę zasługuje też rola Armanda Assante. Zaskoczyło mnie, że Assante jest więcej jak Nolte, który wymieniony jest z Huttonem w rolach głównych, a więcej go nie ma jak jest. Ale mimo tego, że to nie kolejne Serpico i Prince of the City to i tak całkiem niezła produkcja, którą oceniam na 6/10. The Anderson Tapes (1971) Ostatni wspólny film Lumeta i Connery'ego, którego nie widziałem do tej pory to heist movie, w którym szkot gra włamywacza Duke'a. No i nadrobiłem w końcu. Po wyjściu z więzienia Duke razem ze swoją ekipą (m.in. młodziutki Christopher Walken) obmyśla plan okradzenia mieszkańców luksusowych apartamentów. Jak na Lumeta to wyjątkowa pozycja, bo jest to kino czysto rozrywkowe, jest sporo humoru, ogląda się lekko. Connery gra w sumie Bonda, bo 10 minut od rozpoczęcia filmu jest już u swojej byłej dziewczyny, której rzuca tekst typowy dla Bonda Connery'ego "nie miałem od 10 lat baby", a ona szczęśliwa ląduje z nim w łóżku, ale są też inne niepoprawne polityczne dialogi, jak "taki grubiutki facet, pedał". I pomimo całej mojej sympatii do szkockiego aktora (widziałem większość filmów z nim, a od lat 80 do ostatniego filmu to wszystkie) i twórczości Lumeta to jest najsłabszy ich wspólny film. O wiele lepszy jest ostatni film Lumeta i Connery'ego, Rodzinny biznes z lat 80-ych , który też można zaklasyfikować jako heist movie (choć musiałbym moją opinię zweryfikować, bo widziałem wieki temu), w którym Dustin Hoffman grał syna Seana Connery'ego. Najlepszymi filmami tego cenionego reżysera i Szkota wciąż pozostają The Hill z 1965 roku i The Offence z 1973 roku. Wzgórze jest znane, ale Agresji, w której gra gliniarza przesłuchującego podejrzanego o pedofilię mało kto słyszał, mimo tego jak to dobry film. No i film nic na siebie nie zarobił za premiery, mimo tego że kosztował milion dolarów. Pewnie dlatego, bo to była zupełnie inna rola jak 007 czy złodziej z Taśm prawdy, gdzie powtarza trochę rolę agenta brytyjskiego. Widzowie nie chcieli pewnie go oglądać w roli nerwowego gliniarza, a The Offence miał premierę kilka lat po tym jak pożegnał się z Jamesem Bondem. Pokazał w tych filmach, że jest dobrym aktorem, co zaowocowało w latach 80 i 90 gdzie zagrał najlepsze role w swojej karierze. Connery to taki aktor, który jest jak wino, czyli czym starszy, to lepszy. No i siwizna dodała mu elegancji, nie dziwne że obsadzano go później w rolach królów. Jest jeszcze Morderstwo w Orient Expressie, ale to Agresja i Wzgórze są najlepszymi filmami Lumeta z Seanem Connery. A co do Taśm to postawię 5/10, czyli pierwszy film Lumeta, który mi nie podszedł. The Host (2020) Niezły holenderski film, który zaczyna się jak historia o gościu, który wpakował się w długi w kasynie i wykorzystują go gangsterzy do własnych celów, ale w połowie zamienia się w thriller w stylu Psychozy. Ocena: 6/10. The Informer (2019) Były agent sił specjalnych Pete Koslow, Amerykanin polskiego pochodzenia, infiltruje polską mafię, kierowaną przez 'Generała' Klimka, która opanowała handel narkotykami w Nowym Jorku. Film jak film, widziałem lepsze z gatunku kina sensacyjnego, ale kto by pomyślał, że obejrzę 'polski' film o mafii, która rządzi półświatkiem w USA, na dodatek z tak dobrymi aktorami, jak Joel Kinnaman, Rosamund Pike, Clive Owen i Ana De Armas. Co prawda nie mają co grać - Kinnaman jedzie na swojej charyzmie, Clive Owen ma całkowicie wywalone, podobnie Pike, a De Armas jest zatroskaną, martwiącą się żoną. Jest to jeden z tych niewielu amerykańskich filmów, gdzie Polaków grają Polacy, którzy dobrze mówią po polsku i grają całkiem dobrze. Dwie role grają aktorzy, których znam z polskiego kina. Syna Klimka, Staszka, gra Mateusz Kościukiewicz, a więźnia, który pomaga Kinnamanowi w kiciu gra Mirosław Staniszewski (wypłynął główną rolą w Jestem Mordercą Macieja Pieprzycy, o sprawie wampira ze śląska). A nawet Kinnaman stara się mówić po polsku i daje sobie całkiem dobrze rade. Ocena: 5/10. The Last Days of American Crime (2020) Rząd wkrótce wyśle do umysłów obywateli sygnał, który położy kres wszelkim przestępstwom. Tymczasem społeczeństwo nie chce się na to zgodzić i dochodzi do protestów. Ale nim dojdzie do wysłania sygnału grupa złodziei planuje dokonać ostatniego skoku na bank. Zwiastun zapowiadał fajne kino akcji, ale zastanowiło mnie to, że trwa 2,5 godziny, co nie jest dobrym prognostykiem dla prostego kina akcji, choć są wyjątki jak Gorączka Michaela Manna. Miałem słuszne obawy, bo przez 70 minut dosłownie NIC się nie dzieje, wieje nudą. Oczywiście po 70 minutach są nawet fajne sceny akcji, ale fabuła jest tak opowiedziana, że przez połowę nie mogłem się połapać o co chodzi, mimo tego jak prosta to historia. Ale nie powinienem być zaskoczony, bo to film Oliviera Megatona (a raczej Megatrona :D), który nakręcił wcześniej Transportera 3, Taken 2 i 3. Szkoda Edgara Ramireza, Sharlto Copley'a i Michaela Pita na tak słaby film. Ocena: 3/10. The Pawnbroker (1964) Kolejny z filmów Lumeta jaki nadrobiłem jest to Lombardzista. Wydaje mi się, że to jeden z pierwszych przypadków filmu, w którym poruszono temat zespołu stresu pourazowego. A jak się nie mylę to w latach 60 nie zdiagnozowano tego zespołu, dopiero po wojnie w Wietnamie zaczęto robić badania w tym kierunku. Jest to opowieść o tytułowym lombardziście, byłym więźniu obozu koncentracyjnego, który nie potrafi okazywać uczuć innym. Obserwujemy przeżycia głównego bohatera, które przeplatane są wspomnieniami z obozowego życia. A normalne sytuacje dnia powszedniego w głowie bohatera zamieniają się w chwile traumatyczne, trudne do zniesienia. Sidney Lumet z ogromną wrażliwością pokazuje sytuacje głównego bohatera, którego doskonale gra Rod Steiger. Wierzy się w jego postać, w jego cierpienie. Za samą główną role film zasługuje na 7/10. The Song of Names (2019) II wojna światowa. Dziewięcioletni Martin nawiązuje silną więź ze swoim przybranym bratem Dovidlem - Żydem polskiego pochodzenia, który przybył do Londynu jako uchodźca. Dovidl jest uzdolnionym skrzypkiem. Mając ponad 20 lat Dovidl ma zagrać swój debiutancki koncert, ale na godzinę przed występem znika bez śladu. Wiele lat później Martin postanawia znaleźć zaginionego brata. Super obsada, bo Tim Roth, Clive Owen i Magdalena Cielecka w drugoplanowej roli, ale ta europejska produkcja jest tak nijaka, mimo dobrej gry aktorów, też mam na myśli dzieciaków grających Martina i Dovidla w retrospekcjach, że nie wywołuje żadnych emocji, choć powinna przez to jaki temat porusza. Ocena: 5/10. Where'd You Go, Bernadette (2019) Bernadette Fox ma kochającego, choć zapracowanego męża oraz córkę, piętnastoletnią Bee, dla której jest najlepszą przyjaciółką. Bernadette jest kobietą ekscentryczną, nieunikającą konfliktów z otoczeniem. Pewnego dnia znika w dziwnych okolicznościach. Córka postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć. Richard Linklater stara się jak może byśmy polubili główną bohaterkę i jej problemy pierwszego świata, jak niektórzy mogli by powiedzieć, i trzeba przyznać, że udaje mu się to, dzięki poczuciu humoru reżysera i jego wrażliwości, pokazuje z empatią bohaterów. Ale dla mnie to jeden ze słabszych filmów Linklatera, choć i tak na porządnym poziomie co oczywiście jest zasługą obsady, zwłaszcza Cate Blanchett, która gra na swoim wysokim poziomie. Po serialu Mrs. America to kolejna świetna rola aktorki w ostatnim czasie i choćby dla niej warto zobaczyć film. Choć do ideału filmowi daleko, o wiele lepszy był przedostatni film Linklatera ze Steve Carellem i Bryanem Cranstonem. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 09, 2020, 19:21:27 Dobry debiut reżyserski Andrew Pattersona, realizacyjnie to świetna robota, zdjęcia, muzyka, montaż, no i świetnie zagrany, ale też nietypowy film SF, bo film opiera się głównie na dialogach wypowiadanych w szybkim tempie, jak w filmach wg scenariuszy Sorkina, a dialogów jest dużo co może początkowo rozprasza, ale z czasem film wciąga i trzyma mocno w napięciu. Nie ogląda się jak dzieło debiutanta, ale reżysera ze swoim stylem. Nie zdziwię się jak Patterson zostanie zauważony przez Hollywood i zrobi coś np. dla Marvela, dla Disneya, bo widać już w pierwszym filmie jaki ma talent. Ciężko do tego debiutu się o cokolwiek przyczepić. Ocena: 7/10. No ja się przyczepię do początku, który jest przekombinowany. Ciężko przez pierwsze kilkanaście minut powiedzieć coś dobrego o bohaterach, bo cały czas są w ruchu i prawie zawsze tyłem do widza... i dialogi w tej części filmu były lekko męczące. Ale jak już przebrniemy przez to przydługie intro i wchodzi właściwa historia to robi się duuużo lepiej. Faktycznie jest tu kilka fajnych zabiegów formalnych, jak ten przejazd kamery z jednego końca miasta na drugi i montażowe zabawy z połączeniami telefonicznymi... tylko to mi się znów gryzło trochę z tymi bardzo długimi, statycznymi monologami :D Ale same monologi były świetne. Klimat sci-fi rodem z Twilight Zone wręcz się z nich wylewał i to jest też największy plus tego filmu. The Vast of Night dostaje ode mnie 6.5/10. Udany debiut ale ma parę mankamentów. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 04, 2020, 21:50:19 Legacy of Lies (2020)
Scott Adkins gra byłego agenta MI6, Martina, który odszedł ze służby z powodu pewnej tragedii z przeszłości. Po wielu latach kontaktuje się z nim dziennikarka, która prosi go o pomoc w znalezieniu pewnych plików na które polują też angielskie i rosyjskie służby. Niby kolejny z wielu filmów klasy B z Scottem Adkinsem, ale trochę inny od pozostałych produkcji. Nie twierdzę, że nagle z kina akcji aktor przeszedł do dramatów psychologicznych, ale gra trochę bardziej skomplikowaną postać jak w innych filmach (chodzi mi o przeszłość bohatera). Pokazane są jego relacje z córką, jest to równie ważny wątek co pozostałe. I przyznam, że to kolejny w ostatnim czasie film z Adkinsem, gdzie gra spoko. Choć pewnie fanów mordobić zmartwi to, że mało się bije (a gość dla mnie jest godnym następcą Van Damme i reszty fighterów z lat ery VHS), że nie popisuje się sprawnością fizyczną, ale to i tak jeden z lepszych filmów z Adkinsem. Ocena: 6/10. Mortal (2020) Eric odkrywa, że ma super moce, które mogą krzywdzić ludzi, ale też im pomagać. Jedyną osobą, która stara mu się pomóc jest Christine współpracująca z policją. Ciekawy pomysł na film, który przenosi norweskie baśnie/mity do współczesności, czyli historię Thora (po obejrzeniu trailera chyba każdy domyślił się kim jest główny bohater), ale film nie do końca się udał. Nie przeszkadza mi jak długo się film rozkręca, w czym pomagają piękne zdjęcia, tylko to jak kończy się, czyli w najciekawszym momencie i dlatego nie dam więcej jak 5/10, bo dostałem urwaną historię, jakbym zobaczył pilot serialu. Problemem też jest to, że nie uwierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia między bohaterami, chemii nie widziałem między Ericiem i Christine. Są to postacie niezbyt charyzmatyczne, co w przypadku Erica jest błędem, gdy okazuje się kim jest. Palm Springs (2020) Kolejna komedia bawiąca się motywem utknięcia w pętli czasowej, ale udana. Nie jest to do końca powtórka z Dnia Świstaka, tylko trochę inne podejście. Nie widziałem za wiele filmów i seriali z Andy Sambergiem, ale tutaj się sprawdza w roli znudzonego chłopaka, który utkwił w pętli czasu, więc żyje z dnia na dzień. Równie dobra jest dziewczyna grana przez Cristin Milioti, która przypadkiem wplątuje się w dzień świstaka Andy Samberga. A co najważniejsze jest między nimi chemia. Świetny jest też J.K. Simmons na drugim planie. Przez pierwszą połowę seansu to szalona komedia, ale w drugiej połowie jakby twórcy się skapnęli, że niewiele czasu im zostało do końca, więc film zamienia się w typową i schematyczną komedię romantyczną z elementami pętli czasu, ale wciąż zapewniającą dobrą rozrywkę. Ocena: 7/10. Peninsula (2020) Sequel jednego z lepszych filmów z zombiakami, czyli Train to Busan (choć też widziałem lepsze koreańskie filmy, nie jest aż tak genialny jak się mówi), a tak naprawdę to jest spin-off dziejący się w tym samym świecie, z akcją kilkadziesiąt lat później, który ogląda się jak połączenie Walking Dead z Mad Maxem, tylko w koreańskim wydaniu. Więc jeśli nie oglądaliście Train to Busan to możecie obejrzeć dwójkę, bo nie ma nic wspólnego z poprzednim filmem. Początkowo trochę się nudziłem, ale z czasem akcja się rozkręca. Jest to typowe kino akcji od Koreańczyków, ze strzelankami, pościgami, tylko w bonusie dostajemy zombiaki i postapo. Oglądało się całkiem dobrze w drugiej połowie i dlatego oceniam na 6/10. Project Power (2020) Na ulicach Nowego Orleanu rozchodzą się plotki o tajemniczej pigułce, która wyzwala super moce. Ale jest pewien haczyk ? każda osoba reaguje na nią inaczej, ale też nie wie, co się stanie dopóki jej nie połknie. Niby kolejny taki sobie akcyjniak Netflixa ze znanymi twarzami w rolach głównych (tym razem Jamie Foxx i Jason Gordon Levitt), ale jest w filmie kilka interesujących pomysłów. Więc kolejny netflixowy średniak, ale jest w nim kilka ciekawych scen z super mocami. Ocena: 5/10. Remember (2015) Kolejny z wielu filmów poruszających temat Holocaustu i ofiar obozów zagłady, ale film Atoma Egoyana to trochę inna produkcja z tego gatunku. Głównym bohater jest 90-letni Zev Guttman przebywający w domu spokojnej starości, który cierpi na demencję. Zev obiecał niedawno zmarłej żonie zemstę na człowieku odpowiedzialnym za wymordowanie jego całej rodziny i rodziny przyjaciela. Zev zostaje wysłany na misję przez przyjaciela z listem, który mu będzie mu przypominał kim jest i jakie ma zadanie do wykonania. Są momenty do których można się przyczepić, np. ilu niemieckich oprawców ukrywa się w jednym kraju albo to, jak długo rodzina Zeva nie może go znaleźć, ale wszystkie sceny spotkań ze zbrodniarzami wojennymi (i nie tylko) nie pozostawiły mnie obojętnym. W roli głównej Christopher Plummer i pokazał aktorską klasę. Żałuję że tak mało filmów z nim widziałem, choć wiem jak to jest wybitny aktor. W wiarygodny sposób zagrał zmęczonego życiem dziadka, któremu już nic nie zostało, cierpiącego na demencję, a list to jedyna motywacja do działania. Zresztą cała obsada gra dobrze np. Martin Landau, Bruno Ganz, nawet Dean Norris, lepiej znany jako Hank z serialu Breaking Bad świetnie wypadł. Oczywiście znowu gra stróża prawa, jak w większości seriali i filmów, ale tym razem rasistę. Więc trochę inna rola od innych występów w rolach gliniarzy i agentów. Scena spotkania z bohaterem granym przez Norrisa trzyma mocno w napięciu, podobnie jak inne spotkania. Brawa też należą się dla Atoma Egoyana za reżyserię i dla zdjęciowca, bo film wygląda wizualnie pięknie. No i finałowy zwrot akcji, którego nie zdradzę, ale to jeden z tych twistów, o których nie zapomina się po seansie. Nie jest to zwrot akcji pozbawiony sensu, tylko logiczny, choć przyznam, że nie spodziewałem się takiego rozwiązania. Ale nawet bez tego finałowego twistu postawiłbym filmowi 8/10, bo to jeden z lepszych filmów poświęconych ofiarom II wojny światowej. Sputnik (2020) Na Ziemię wracają kosmonauci, rozbijają się w Kazachstanie. Okazuje się, że jeden z nich wrócił z pasożytem. Do bazy wojskowej zostaje ściągnięta pani doktor by pomogła kosmonaucie. Niby nic oryginalnego, czyli dostajemy rosyjską wersję pomysłów z Obcego, Gatunku albo Coś, czyli motywów wielokrotnie przerabianych w horrorach i SF, ale udało się Rosjanom nakręcić dobrą mieszankę horroru SF z pasażerem na gapę z kosmosu. Akcja dzieje się w latach 80 czyli lata komunizmu, ale co zaskakujące nie ma chwalenia ZSRR, np. jest scena z wiadomości, w której pokazano całych i zdrowych bohaterów ZSRR, których wita szczęśliwy naród, a prawdziwi kosmonauci są zamknięci nie wiadomo gdzie. Film ma kilka ciekawych rozwiązań, np. pomysł na to czym pasożyt się żywi albo to, że tworzy z nosicielem nierozerwalną symbiozę. Dobrze zagrany i trzymający w napięciu rosyjski horror SF. Ocena: 7/10. The One and Only Ivan (2020) Typowy disneyowski film dla dzieci z Bryan?em Cranstonem i gwiazdami w dubbingu (Sam Rockwell, Angelina Jolie, Helen Mirren i Danny De Vito), ale wyszło średnio. Niestety wszyscy aktorzy nie mają co grać, jedynie De Vito wyróżnia się w roli psa. Pomysł na historię o zwierzakach, które próbują odzyskać wolność jest ciekawy, ale bardziej zainteresowała mnie prawdziwa historia goryla, którą film się inspirował, a nie przeróbka na ugrzeczniony film Disneya dla dzieci. Ocena: 5/10. The Old Guard (2020) Fajnie, że w filmie Netflixa występuje jedna z najważniejszych i najpopularniejszych obecnie gwiazd Hollywood, czyli Charlize Theron, tylko szkoda, że to kolejna słabizna od Netflixa. Film opowiada o drużynie nieśmiertelnych walczących ze złem na świecie, czyli trochę jak z historia z filmu Nieśmiertelny z Lambertem, ale ta adaptacja komiksu jest na poziomie seriali superbohaterskich Netflixa. Seriale Marvela i Netflixa, bo o nie mi chodzi, wyróżniały się tym, że czasami była scena akcji, ale przez większość odcinków bohaterowie gadali. No i to jest dokładnie taka produkcja, w której jest kilka scen akcji, więc Theron pokazuje swoje wyszkolenie, jak jest wysportowana, ale wiemy o tym od premiery Mad Max Fury Road i Atomic Blonde, że tak jak Keanu Reeves lubi występować w scenach akcji, strzelankach, bójkach, tylko że sceny akcji są nakręcone tak nijako, że żadnej nie zapamiętałem. A przez większość filmu tylko gadają. Film nie dorównuje produkcji Netflixa z Thorem, czyli Tyler Rake, który też nie jest idealnym kinem akcji z gwiazdą, ale produkcja z Hemsworthem wyróżniała się scenami akcji. Tamten film miał coś więcej do zaoferowania jak charyzmę aktora, a ta produkcja ma tylko charyzmę Theron, bo poza tym to wieje nudą. Ocena: 4/10. The Vanished (2020) Dziewczyna znika z rodzinnego wypadu na kemping a policja nie jest w stanie podjąć żadnego tropu. Rodzice rozpoczynają poszukiwania na własną rękę. Mam problem z tym filmem, bo z jednej strony nie trzyma w napięciu, a Thomas Jane, Jason Patric i zwłaszcza Anne Heche grają słabo, ale z drugiej strony dałem się zaskoczyć finałowym zwrotem akcji. Choć są na początku filmu sugestie co do tego, co się naprawdę stało, więc nie powinna mnie końcówka zaskoczyć. Więc mam problem z oceną, bo trochę się męczyłem, ale zakończenie jednak plus. Ocena: 5/10. Waiting for the Barbarians (2020) Sędzia pracujący w odległej placówce zaczyna kwestionować swoją lojalność wobec Imperium. Cieszy kolejna w ostatnim czasie dobra rola Johnny Deppa (choć drugoplanowa), który gra subtelnie i bez tony makijażu. Mark Rylance też wypadł dobrze, ale film jest przymulający, nudny. Wystąpił też Pattinson, ale w epizodzie. Jeszcze zdjęcia się bronią, ale film tak mnie zmęczył, że nie postawię więcej jak 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 15, 2020, 13:42:10 Ostatnio oglądałem kilka filmów na dość zbliżonym poziomie.
Ślicznotki Film oparty na faktach. O grupie striptizerek naciągających mężczyzn na potężne wydatki lub też po prostu ich okradających. Nie jest to wielkie dzieło, ale wykonawczo w sumie nie ma się do czego przyczepić, oprócz wyjątkowo marnej sceny związanej z wejściem do klubu celebryty. Ogólnie film do obejrzenia, choć mógłby być krótszy. Niektóre sceny fajnie i pomysłowo nakręcone. 6/10 Proceder Kolejna produkcja na faktach. Tym razem brany na warsztat jest życiorys Chady - rapera reprezentującego nurt uliczny. Widać, że film został zrobiony na szybko. Niektóre sceny są słabe i naiwne - bardziej pasują do nieudanej komedii romantycznej. Natomiast w ogóle ciekawy jest rys psychologiczny bohatera (świetnie zagrana rola). Tylko że dla osób postronnych jawi się po prostu jako przygłup i degenerat. Nie wiem czy tak było w rzeczywistości, na szczęście ma swojego anioła stróża -bezbłędnego szefa wytwórni, który dziwnym trafem odpowiada też w dużej mierze za produkcję filmu. Ani to specjalnie, ani to specjalnie psychologiczny dramat, ani specjalnie to nie życiorys Chady, niemniej ogląda się dobrze. 5+/10 Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa. Też na faktach, ale te już widać, że są bardzo mocno podkoloryzowane. Prawdopodobnie to po prostu kompilacja różnych wydarzeń z życia mafii w Polsce, które zostały przyporządkowane do jednego bohatera w filmie. Niestety, niektóre są po prostu tragiczne. Film jest z pomysłem, zrealizowany z jajem i ze śmiałą wizją reżysera, niemniej niezbyt mi przypadł do gustu. Dziwię się, że tyle pochlebnych opinii na temat tego filmu wyczytałem, bo jednak nie jest on wart tyle atencji. 5/10 W lesie dziś nie zaśnie nikt. Znane nazwiska w obsadzie filmu niezbyt znanego reżysera, który porwał się z motyką na słońce i stworzył chyba pierwszy poważny (oczywiście z przymrużeniem oka) polski slasher. I co? I jajco! :D Twórcy żonglują śmiało konwencjami i trochę bawią się z widzem, nawet to zyskało jakieś uznanie widzę, ale ten film jest po prostu słaby. Z tym, że jest to poziom porównywalny do innych dość niskobudżetowy produkcji tego typu. Naprawdę nie uważam go za specjalnie słabszy niż kretyńskie odpowiedniki z zachodu. Nawet rzekłbym, że ma więcej sensu. Ani oglądanie tego filmu, ani obejrzenie kolejnej części Piątku trzynastego specjalną rozrywką dla mnie nie jest. 3+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 15, 2020, 21:05:49 Ostatnio oglądałem kilka filmów na dość zbliżonym poziomie. Ślicznotki Film oparty na faktach. O grupie striptizerek naciągających mężczyzn na potężne wydatki lub też po prostu ich okradających. Nie jest to wielkie dzieło, ale wykonawczo w sumie nie ma się do czego przyczepić, oprócz wyjątkowo marnej sceny związanej z wejściem do klubu celebryty. Ogólnie film do obejrzenia, choć mógłby być krótszy. Niektóre sceny fajnie i pomysłowo nakręcone. 6/10 W lesie dziś nie zaśnie nikt. Znane nazwiska w obsadzie filmu niezbyt znanego reżysera, który porwał się z motyką na słońce i stworzył chyba pierwszy poważny (oczywiście z przymrużeniem oka) polski slasher. I co? I jajco! :D Twórcy żonglują śmiało konwencjami i trochę bawią się z widzem, nawet to zyskało jakieś uznanie widzę, ale ten film jest po prostu słaby. Z tym, że jest to poziom porównywalny do innych dość niskobudżetowy produkcji tego typu. Naprawdę nie uważam go za specjalnie słabszy niż kretyńskie odpowiedniki z zachodu. Nawet rzekłbym, że ma więcej sensu. Ani oglądanie tego filmu, ani obejrzenie kolejnej części Piątku trzynastego specjalną rozrywką dla mnie nie jest. 3+/10 Co do Ślicznotek to film jak film, ale Lopez dobrze gra i dla niej warto zobaczyć. No i jak na swój wiek, to wygląda super, nie dałbym jej tyle lat ile ma obecnie. No i szacunek za formę fizyczną, chciałbym być w takiej formie, jak będę w jej wieku. Po scenie tańca na początku to mi szczęka z wrażenia opadła. Choć może nie powinienem być zaskoczony skoro jest piosenkarką, więc musi być cały czas w formie. A po filmie obejrzałem kilka koncertów Lopez z ostatnich lat i tak samo wymiatała jak w tej scenie na początku, tylko oczywiście dłużej, bo cały koncert :) A co do polskiego slashera to z Twojej opinii wynika że nie przepadasz za slasherami, więc czemu brałeś się za polski slasher? :) To trochę tak jakbym nie przepadał za ogólnie horrorami, a obejrzał całą serię Krzyk Cravena, który wywraca cały gatunek do góry nogami, albo Dom w głębi lasu czy Porąbanych, i później narzekał na te filmy, które bawią się gatunkiem, wyśmiewają go . Oczywiście polskiemu slasherowi dalelo do tych amerykańskich filmów bawiących się tym lub innymi podgatunkami horrorów, ale nie rozumiem czepiania się slashera o to, że jest slasherem i że jest zrobiony jak slasher, czyli tanio. Przecież o to w tym filmie (i innych) chodzi :) Ale nie będę się rozpisywał, tylko wkleję swoją opinię tutaj z tematu o horrorach. Film czerpie z garściami z wielu klasycznych slasherów, ale też nie tylko, bo są sceny nawiązujące do Evil Dead, do polskich filmów, w sumie to można powiedzieć do czego nawiązania nie ma. Film jest schematyczny, czyli wiadomo że wszyscy zginą, a na koniec zostanie final girl, która załatwi morderców. Bohaterowie też są postaciami wziętymi prosto ze slasherów, czyli outsiderka, głupiutka blondyna, sportowiec, nerd, ale udało się tym postaciom dodać elementy polskości. Oczywiście to nie są bohaterowie rozbudowani psychologicznie, ale mają w sobie swojskość. Ale też nie jest tak że nic z nimi Kowalski nie robi, bo np. nerd okazuje się być najbardziej rozsądną osobą w całym towarzystwie (i też służy za meta komentarz, trochę jak bohaterowie serii Krzyk), blondyna też nie jest taka głupiutka jak się początkowo wydaje. Brawa dla aktorów młodych, bo wszyscy grają dobrze, na tyle im pozwalają postacie, które są delikatnie naszkicowane, ale aktorzy sporo im dodają. Oczywiście najlepszy jest Julek, nerd (Michał Lupa), ale też podobała mi się Zosia, outsiderka, w którą wcieliła się Julia Wieniawa. Tak szczerze nie wiem skąd krytyka jej roli (wszędzie widzę komentarze O ZNOWU WIENIAWA, NIE OGLĄDAM, BO NIE LUBIĘ JEJ) a jest ok. Oglądam dużo polskiego kina, ale widocznie nie to co większość, bo nie znam jej i nie wiem skąd ta nienawiść do aktorki. Reszta młodzieży też jest dobra, na czele z Wiktorią Gąsiewską w roli blondyny. W ogóle plusem jest to że bohaterowie budzą emocje, sympatie, dzięki czemu im kibicowałem, a to dla mnie najważniejsze w slasherach, a za często się nie zdarza w tym gatunku. Starsze pokolenie też daje radę, choć pojawiają się głownie w epizodach, Wojciech Mecwaldowski, Mirosław Zbrojewicz, Olaf Lubaszenko, Piotr Cyrwus, najwięcej jest Gabrieli Muskały. Punkt wyjścia jest super, czyli dzieciaki wyjeżdżają na obóz bez internetu i komórek, więc nie trzeba tłumaczyć dlaczego nie używają współczesnych technologii. Widać miłość reżysera do slasherów, ogólnie do śmieciowego kina, więc ciężko mi film skrytykować jakoś bardzo. Reżyser przyznał, że nie chciał pierwszym polskim slasherem wywracać cały gatunek, tylko otworzyć tym filmem drzwi innym próbom kręcenia kina gatunkowego i widać że zrobił dokładnie taki film jaki chciał. Zresztą może powstanie dwójka, co zapowiada zakończenie. Ja nie miałbym nic przeciwko, w części drugiej Kowalski może bardziej zaszaleć. Plusem oprócz obsady jest strona techniczna, bo wizualnie film wygląda ładnie, ale największym plusem jest muzyka, która jest inspirowana soundtrackami Johna Carpentera, ale też muzyką z włoskich horrorów, takich jak Cannibal Holocaust, to taki miks syntezatorowych dźwięków i przeróbki Cannibal Holocaust. Kolejnym plusem są efekty praktyczne, które są ok. Sceny morderstw wyglądają spoko, można narzekać że nie pokazano uderzeń, tylko efekty ciosów, widocznie budżetu nie starczyło, ale jest sporo obrzydliwych scen, za co należy się plus. Oczywiście film w ogóle nie straszy, ale tak szczerze czy jakikolwiek slasher amerykański straszył? Większość to są campowe, kiczowate filmy,które ogląda sie ze znajomymi dla zabawy, pełne krwi (i cycków) i podobnie jest z polską wersją. Dam 6.5/10, bo nie potrafię źle myśleć o tej produkcji. O wiele lepiej się bawiłem na tym polskim hołdzie dla slasherów jak choćby na American Horror Story 1984, który też próbował oddać klimat tego gatunku, a wyszło nijako i nudno. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 16, 2020, 06:39:32 Co do pierwszej wypowiedzi, zgadzam się - Jennifer Lopez gra dobrze, a wygląda jeszcze lepiej. Wiem, że jest tancerką, piosenkarką, bardzo aktywną i na dodatek no po prostu jest obdarzoną pierwiastkiem piękna, ale mógłbym wymienić pewnie kilkanaście takich osób, które ni w ząb nie wyglądają w połowie tak oszałamiająco jak ona.
Co do W lesie..., to ciekawość mnie zawiodła w tę stronę. Chciałem zobaczyć jak wybrnęli polscy twórcy z próby zmierzenia się ze slasherem. Jak już zauważyliśmy: realizatorsko całkiem, całkiem. Niemniej film mi się nie podobał, po prostu :D Natomiast, podobnie jak ty nie zgadzam się z nienawiścią w stronę Wieniawy. Rozumiem absolutnie, że jej się nie lubi, bo zupełnie nie zasadnie jest wszędzie, ale rolę udźwignęła spokojnie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 16, 2020, 12:15:44 W sumie to ja nawet nie wiem że Wieniawy wszędzie dużo, bo nie oglądam w ogóle telewizji, a zakładam że pewnie w jakiś polskich serialach się przewija. Ja ją pierwszy raz widziałęm w tym slasherze, w ogóle jej wcześniej nie kojarzyłem, a jeśli gdzieś wcześniej wystąpiła w filmie jaki widziałem to nie pamiętam.
Ale ja tak mam z polskimi aktorami i aktorkami, że jak ich jest za dużo to oglądam z nimi tylko te lepsze filmy i seriale, a gorsze omijam. Dlatego nigdy nie zmieniłem zdania o Pazurze, Lindzie (w latach 90 wszędzie ich było pełno), czy ostatnio o Kocie, Szycu (jeszcze jakiś czas temu grywali w głupich komediach), a nawet nie mam nic do Karolaka, bo nie oglądam komedii w których gra, poza jednym czy dwoma wyjątkami, i nawet w tych komediach jak np. Listy do M. był jednym z lepszych aktorów. Pamiętam jak kilka lat temu zachwycił mnie Piotr Głowacki w 80 milionów, ale gość mi się w końcu przejadł, bo występował rocznie w 10-20 filmach, serialach, reklamach (to lata jak jeszcze telewizje oglądałem). A nawet jak próbowałem od niego odpocząć, to pojawiał się w małych rolach w filmach, w których myślałem że go nie będzie. Więc taką mam zasadę do polskich aktorów, oglądam z nimi tylko te lepsze, dobre filmy i seriale, a jeśli większość to chłam to pomijam. Dlatego np Szyca znam głównie z Oficera, Wojny polsko ruskiej, a ostatnio z Zimnej Wojny, Watahy, Piłsudskiego (film beznadziejny, ale rola dobra), to samo Kota znam głownie z ambitnych filmów (Zimna Wojna), czy biografii (Bogowie), bo większości komedii, w których grali nie widziałem. I to dotyczy każdego polskiego aktora i aktorka, omijam większość dziadostwa z nimi, tylko dobre oglądam, żebym aktor nie zaczął mnie wkurzać (tak mam z Brucem Willisem, obraziłem się na niego za Die Hard 5 i nie oglądam żadnego nowego filmu z nim od premiery ostatniej części Szklanej Pułapki). Więc trochę mnie dziwią te memy o Karolaku na przykład, który akurat w tych komediach co go widziałem, jest jednym z lepszych elementów, gra dobrze. No i chyba w teatrze się udziela. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 16, 2020, 13:01:24 Ty chyba mieszkasz poza Polską, prawda?
Problem z Wieniawą nie jest taki, że ona za często gra, tyle że jest totalnie wszędzie. Wchodzi się na stronę www portalu typu wp czy onet, a tam "Co Wieniawa sądzi o jutrzejszej prognozie pogody", "Zobacz, co założyła na siebie Wieniawa, totalny szok" , "Jakie warzywa należy trzymać w lodówce obok Julii" ;) Ja lubię też doceniać aktorów po prostu za wykonaną pracę, choć niestety w podświadomości rodzą się pewne uprzedzenia. W każdym razie, ona najzwyczajniej w tym filmie zagrała w porządku. Tyle. Co do Piotra Głowackiego to też miałem podobnie. Na początku zapamiętałem go z kilku ról, a potem okazało się, że facet gra w każdym filmie (w 2015 wg filmwebu 11 pozycji). Co gorsza, gra w mnóstwie badziewnych produkcji. Niestety, teraz każdy co lepszy aktor musi się zaangażować w jakiś kataklizm, ale tacy jak Kot czy Dorociński w tych produkcjach nie staczają się na poziom tych dzieł, tylko zostają na przynajmniej porządnym poziomie. Czego nie można powiedzieć przykładowo o Szycu czy Karolaku, którzy dostosowują się do tragicznego poziomu filmu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Września 16, 2020, 14:15:15 Ano, wszędzie pełno Wieniawy. Obecnie bierze udział w polsatowskim Tańcu z gwiazdami i przez wielu jest postrzegana bardziej jako celebrytka, a nie aktorka, bo zagrała w paru filmach i serialach :D Ludzi drażni tym, że wybiła się na romansie z Królikowskim, podpisuje milionowe kontrakty reklamowe i za byle post na Insta dostaje taką kasę, że już trzecie mieszkanie w Warszawie kupuje :D A jest ledwo po 20 i powiedzmy sobie szczerze, aktorka z niej średnia, a urodą też nie powala.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 16, 2020, 16:17:28 Specjalistka od Pudelka już się fachowym zdaniem podzieliła, aczkolwiek ja muszę przyznać, że p. Wieniawa to jest jakiś fenomen. Zupełnie nie wiem skąd jej popularność wynika. Ani nie jest wyjątkową pięknością, ani nie jest specjalnie uzdolniona, ani nie gra w wielu produkcjach, serialach itp., ani nawet nie popisuje się (chyba) skandalami, nawet cyckami nie błysnęła nigdzie (chyba). Zresztą na skandale to sobie mogą pozwolić ludzie stanowiący jakąś markę. Tymczasem kobitka spotyka się z podrzędnej klasy aktorzyną (moim prywatnym zdaniem zakała polskiej kinematografii - o ile prawdą jest to co napisała Cobenka666, bo tego nie wiedziałem), który też nie należy do pierwszej linii celebrytów. Zatem skąd wynika ten cały szum wokół niej, to tego nie jestem w stanie zrozumieć.
Kiedyś z ciekawości poszukałem o niej informacji i wynikało z nich, że jest chyba pierwsza w Polsce jeśli chodzi o ilość osób obserwujących na instagramie i robi to bodajże ponad milion osób. I znów sobie zadałem po cichu pytanie: ale o co chodzi? Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 16, 2020, 16:42:32 Ha, widzicie, a ja ją ledwo kojarzę :D Warto zupełnie odciąć się od telewizji i wszelakiej maści pudelków :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Września 16, 2020, 17:04:56 p.a., ja tam wolę mieć kontrolę nad telewizją i Pudelkiem :D
Specjalistka od Pudelka już się fachowym zdaniem podzieliła, aczkolwiek ja muszę przyznać, że p. Wieniawa to jest jakiś fenomen. Zupełnie nie wiem skąd jej popularność wynika. Tymczasem kobitka spotyka się z podrzędnej klasy aktorzyną (moim prywatnym zdaniem zakała polskiej kinematografii - o ile prawdą jest to co napisała Cobenka666, bo tego nie wiedziałem), który też nie należy do pierwszej linii celebrytów. To chyba wynika z tego, że Królik jest popularny na portalach plotkarskich, w sumie jego fenomenu też nie rozumiem, bo mam o nim podobne zdanie co Ty, Jot :D Ale jak tylko ma nową dziewczynę to na Pudlu o tym huczy :D A Wieniawa była z nim, gdy miała jakieś 17 lat, wtedy właśnie zaczął się ten cały szum wokół niej, wszyscy o niej gadali, zaczęli obserwować na IG i zaczęła dostawać lukratywne kontrakty reklamowe, w tym ten od Deichmann, za milion złotych, jakby co najmniej jakimś Markiem Kondratem polskiego kina była xD Cholera wie czym to idzie, może spece od reklamy widzą, że laska ma powodzenie na Insta i do niej uderzają? Teraz chyba to medium rządzi w świecie reklamy. Ale trzeba też pamiętać o fenomenie osób znanych z tego, że są znane :D Takie Kardashianki też nie mają za wiele do zaoferowania światu, a są cały czas na świeczniku. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 16, 2020, 17:07:47 Takie Kardashianki też nie mają za wiele do zaoferowania światu, a są cały czas na świeczniku. No, w jednym miejscu któraś tam ma całkiem sporo do zaoferowania :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Września 16, 2020, 17:31:50 No tak, silikonem z odwłoka Kim można by było wykończyć niejedną łazienkę xD
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 16, 2020, 17:47:02 Googlowałem "Wieniawa"... i dalej nie kojarzę :D Ale ja unikam polskiego kina ile się da :) Chociaż ten "W lesie dziś..." mam dalej na liście do obejrzenia. Może w końcu się zmuszę.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Września 16, 2020, 18:47:40 Hehe, na jakim świecie wy żyjecie, tylko Jot i ja jesteśmy ogarnięci :D ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 16, 2020, 18:54:34 p.a. jeśli dobrze kojarzę, to ktoś z tej rodziny ma nawet atrybuty nadspodziewane w stosunku do płci reprezentowanej :)
Generalnie, ja mam dość podobnie jak ty. Czyli telewizji nie oglądam, na pudelki nie zaglądam {wybacz, Cobe), kojarzyłem ją z rodzinka.pl, która gdzieś się obiła o oczy. Lecz nie kojarzyłem z nazwiska. Te chyba poznałem podczas reklamy butów. A potem to już poszło. Mam pocztę na wp.pl i mam wrażenie, że za każdym razem jak wchodzę na stronę, to gdzieś na wierzchu jest o niej info. HAL9000, ale tłumaczymy Ci, że ona z polskim kinem niewiele ma wspólnego. Ja nie unikam tych produkcji, a widziałem ją może w 3 filmach. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Września 16, 2020, 19:08:47 na pudelki nie zaglądam {wybacz, Cobe) Chlip ;( Nikt nie chce dzielić ze mną tej pasji x( Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 16, 2020, 19:53:19 Ty chyba mieszkasz poza Polską, prawda? Mieszkam w Polsce. A skąd taka teoria, że za granicą? Chyba nie dlatego że telewizji nie oglądam. Po prostu oglądam to co chcę w internecie, na vodach stacji jak coś mnie interesuje z takich kanałów jak tvp, tvn, polsat (choć raczej nic). Sam sobie wybieram filmy i seriale jakie oglądam, kiedy i o jakiej godzinie, bo mam Amazon Prime, HBO GO i Netflixa. Wystarczą mi te platformy na zapełnienie czasu przed telewizorem. Nie mam czasu na programy rozrywkowe z celebrytami i interesować się ich życiem, nie mam czasu na talkshowy, a nawet wszystkie te programy, gdzie śpiewają to dawno temu przestałem oglądać (skończyłem na Szansie na Sukces i pierwszej edycji Idola). Po prostu nie interesują mnie aktorzy, w sensie co u nich słychać prywatnie, jakie mają poglądy polityczne, ani w jakich programach się pojawiają, tylko to gdzie grają, i czy w dobrym/złym filmie, serialu, sztuce :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 17, 2020, 07:51:30 Najzwyczajniej w świecie pomyliłem Ciebie z innym użytkownikiem forum. Pewnie upewniło mnie w pomyłce to, że często piszesz o nieznanych mi filmach używając ich anglojęzycznej nazwy :)
A tak z ciekawości jaki jest koszt miesięcznych tych wszystkich platform streamingowych? Ja ostatnio mam dostęp do netflixa, ale nie mogę powiedzieć, by mnie jakoś specjalnie porwała oferta. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 17, 2020, 19:20:12 Netflixa masz, więc nie muszę Ci pisać, ile się płaci za usługę.
Za HBO GO płacę miesięcznie 24.90 zł, a Amazon Prime miesięcznie płacę 5.99 euro. Co do Netflixa to już od kilku lat jest tak, że jeśli chodzi o ich oryginalne produkcje (filmy i seriale), to sporo średniactwa jest. Idą w ostatnich latach na ilość a nie jakość produkcji, oczywiście są wyjatki jak Crown, Mindhunter, Dark Crystal, Sex Education i jeszcze by się coś znalazło dobrego, ale większość oryginalnych seriali Netflixa, w sensie ich nowości w ostatnich tygodniach i miesiącach jakie wrzucają to produkcje, które zapomina się zaraz po seansie. Co innego seriale które od lat kręcą to raczej trzymają poziom jak np. Crown, The Last KIngdom choć też poziom może spaść jak w House of Cards. Z filmami też różnie bywa, czysto rozrywkowe są słabe, jak kino akcji z Theron, albo średnie jak kino akcji z Thorem, co niedawno wrzucili, ale ambitne im wychodzi (Irlandczyk, Historia małżeńska, Roma, Diabeł wcielony, To się musi skończyć Kaufmana, itd), i więcej jest dobrych jak słabych filmów, z tych ambitniejszych. Ale wrzucają też sporo nie swoich produkcji jak seriale BBC, AMC na przykład, które cały czas trzymają poziom (Peaky Blinders, Better Call Saul spinoff Breaking Bad, Line of duty - bardzo polecam ten ostatni), a z nowości, do których mają prawa do emisji to też trzymają dobry poziom (np. Bodyguard). Moim zdaniem o wiele mniejszą, ale lepszą usługę, jeśli chodzi o jakość seriali to ma HBO GO,a le wiadomo tam są wszystkie seriale HBO, w tym te ich najlepsze klasyki z początku lat 2000, z których chyba każdy uważany jest za arcydzieło (Kompania braci, Deadwood, Rzym, Sopranos, Wire, Carnivale, Oz, Sześć stóp pod ziemią, itd), a ostatnie produkcje HBO, nawet jak nie dorównują ich najlepszym serialom, to i tak trzymają dobry poziom. Podpisali też niedawno umowę z FX, dzięki czemu wiele seriali tej stacji (i Hulu też) można oglądać na bieżąco na HBO GO. FX to jedna z najlepszych jakościowo stacji, kręcą najlepsze obecnie seriale w FX. Ale HBO GO ma jedną wadę, ma najgorszą usługę, obraz i dźwięk woła o pomstę do nieba (przyznam się że płacę co miesiąc, ale jest wiele seriali które chcę obejrzeć w jak najlepszej jakości więc wolę ściągnąć weby z zagranicy, w jak najlepszej jakości, bo zwłaszcza jak coś się w nocy dzieje, to na HBO GO nic nie widać). Więc jak jakością seriale HBO biją większość seriali Netflixa to jakością usługi, obrazu i dźwięku, wygrywa Netflix. Amazon też nie ma tak dużej biblioteki swoich seriali jak Netflix, ale też większość ich starych seriali, ale też nowości trzyma poziom. No i też zapełniają bibliotekę klasykami, ostatnio np. wrzucili całe Mad Men, The Shield (najlepszy policyjny serial), XFiles, Buffy, 24 godziny i wiele innych. Amazon też ma najlepszą jakość obrazu i dźwięku, dorównującą Netflixowi, a nawet chyba lepszą. Nie wiem czy są w HBO GO i Amazonie jakieś promocje, ale pewnie są. A nie przepraszam, gdzieś ostatnio widziałem reklamę i jest usługa Amazona przez 6 mcy za darmo dla użytkowników Playa. https://www.play.pl/uslugi/amazon/ Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 17, 2020, 21:20:55 Ja dorzucę swoje trzy grosze bo niedawno przerabiałem temat. Kupiłem nowy TV i przetestowałem przy okazji te popularniejsze serwisy. Wnioski moje są takie:
Netflix #1. Poziom seriali i filmów, jak już wspomniał michax, jest różny ale oferta jest tak bogata, że każdy znajdzie coś dla siebie. Sprawdziłem HBO GO i pierwsze wrażenie... O wow ile tutaj świetnych seriali! Z tym, że zrezygnowałem po tygodniu bo jakość jaką oferuje HBO GO to według mnie porażka. O 4K HDR albo Dolby Vision nie ma co marzyć... a nawet nie wiem czy niektóre seriale nie są puszczane w jakości gorszej od HD. HBO GO jest dobre na telefon, tablet albo laptopa. Na duży TV się według mnie nie nadaje. Pod tym względem Netflix jest wyznacznikiem jakości. Z tych samych powodów odpadł Canal+. Też bogata oferta, też mają HBO w pakiecie i kilka innych stacji... ale jakość strumienia taka sama jak na HBO GO. W Amazon Prime widzę potencjał. Na razie nie mają tak bogatej oferty jak Netflix ale powoli, powoli się rozkręcają i już tam znalazłem kilka serialowych produkcji, które są jak najbardziej na plus. Z filmami jest gorzej, ale mam wrażenie, że pod tym względem będzie wkrótce lepiej. Co do jakości to jest dobrze. Nowe, oryginalne produkcje Amazona są w 4K HDR i bardzo dobrze się prezentują. Mam też wrażenie, że Amazon oferuje najlepszą jakość jeśli chodzi o streaming filmów w HD. Nawet na dużym TV wyglądają bardzo dobrze. No i na koniec Apple TV+. Czyli pewnie najmniej popularny ze wszystkich... ale jeden z moich ulubionych :) Seriali mają mało... Filmów jeszcze mniej. Ale tak z 60%-70% procent tych serial akurat idealnie trafiła w moje gusta :D Nawet mi nie przeszkadza, że na nowe odcinki trzeba czasami czekać tydzień :P Co do jakości to jest bardzo dobrze. Porównywalnie z Netflixem. Także moje eksperymenty skończyły się tak, że subskrybuję Netflixa, Amazon Prime i Apple TV+. Tylko te trzy sprostały moim wymaganiom jeśli chodzi o jakość obrazu i dźwięku ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 01, 2020, 22:03:00 Ava (2020)
Kolejny z wielu filmów, w którym kobieta pierze po pyskach facetów, a w roli głównej kolejna gwiazda, która chciała się sprawdzić w kinie akcji, czyli Jessica Chastain, ale niestety nie wyszło. Może to nie jest tak słaby film jak produkcja Netflixa z Charlize Theron o nieśmiertelnych, ale na więcej jak na 4/10 nie zasługuje. Enola Holmes (2020) Anglia, rok 1884. Enola Holmes odkrywa, że jej mama opuściła dom. Enola trafia pod opiekę swoich braci, Sherlocka i Mycrofta , którzy planują odesłać ją do szkoły z internatem. Dziewczyna ma inne plany ? pragnie odnaleźć mamę. Sympatyczne kino przygodowe dla całej rodziny ze świetną Millie Bobby Brown, która pokazała, że nie jest tylko Eleven ze Stranger Things, ale potrafi zagrać inne role. Co innego Sherlock Holmes w wykonaniu Wiedźmina i Supermana w jednym, czyli Henry Cavill. Lubię go, to przesympatyczny aktor się wydaje, ale ma dość ograniczone zdolności aktorskie, w każdej roli wypada tak samo. Ocena: 6+/10. Hamilton (2020) Co prawda to sztuka, ale została nagrana i zmontowana jak film, udostępnili ją na Disney+, więc w drodze wyjatku wypowiem się o tym sceniczym musicalu. Nie oglądam sztuk teatralnych ani scenicznych musicali, ale jeśli pojawia się sztuka o której jest głośno, np. jak było kilka lat temu z Tramwajem zwanym pożądaniem z Gillian Anderson, to chętnie obejrzę nagranie z takiej sztuki, jeśli jest taka możliwość. Inną sztuką o której było słychać też w mojej bańce, choć nie śledzę co jest popularne na Broadwayu to musical Lin Manuela Mirandy, o jednym z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki. Hamilton to twórca dolara amerykańskiego, powołał bank Centralny, miał też inne zasługi dla USA. Wszyscy się musicalem zachwycali od pierwszych pokazów, odniósł ogromny sukces, nie ma chyba nikogo komu by się nie podobał Hamilton, ale tak dobre opinie powodują u mnie to, że obawiam się seansu, że dzieło nie sprosta oczekiwaniom, albo że będzie dobry, ale nie tak dobry jak się mówi. W ostatnich latach najlepszy przykład, gdy wszyscy zachwycali się, ale nie ja, to film Roma. Rozumiem czemu film spotkał się z tak świetnym przyjęciem, ale dla mnie jest tylko dobry. Ale nie jest tak z Hamiltonem, który jest świetnym musicalem od początku do końca. Sztuka trwa 160 minut, ale nie zmęczył mnie seans. Choć jest to musical, który mógłby napisać Aaron Sorkin. Teksty wyśpiewywane są w zawrotnym tempie, czasami ciężko było nadążyć za napisami (czytam szybko). Jest to jedna z tych sztuk, którą powinno się obejrzeć dwa razy. Za pierwszym razem by skupić się na tekście, a za drugim razem, żeby skupić się na tym co dzieje się na scenie, na szczegółach, na twarzach aktorów. Historię Alexandra Hamiltona oraz początków Ameryki przedstawiono w nowoczesnym i lekkim stylu. Jest to rewelacyjna rozrywka wywołująca wiele emocji z idealnie pasującym mi poczuciem humoru. Mamy w musicalu np rap, lip sync, wiele ciekawych i oryginalnych pomysłów, oraz doskonałą muzykę i piosenki zaśpiewane, oczywiście rewelacyjnie, przez całą obsadę. Powinienem wyróżnić wszystkich, bo każdy aktor zasługują na oklaski, ale na mnie największe wrażenie zrobiła Renee Elise Goldsberry (Angelica), Leslie Odom Jr. (Aaron Burr), Christopher Jackson (George Washington), Daveed Diggs (Marquis de Lafayette i Thomas Jefferson) i Jonathana Groff (król Jerzy III Hanowerski). Diggsa cenię odkąd zobaczyłem film Blindspotting, w Hamiltonie jest tak samo świetny, choć gra zupełnie inaczej, bo to komediowa rola. Podobnie jest z Groffem, znanym mi z głównej roli w serialu Davida Finchera Mindhunter, który też ma świetne wyczucie komedii. Diggs i Groff jak pojawiają się na scenie to nikt więcej się nie liczy. Ciekawe, że najsłabiej z całej obsady wypada w głównej roli, twórca spektaklu, autor piosenek, muzyki, człowiek orkiestra, czyli Lin Manuel Miranda. Jest po prostu ok i tyle. Każdy aktor podobał mi się bardziej, ale całościowo to tak dobra sztuka, że uważam Hamiltona za najlepszy musical, jaki widziałem, obok Moulin Rouge Baza Luhrmanna. Mam ochotę na powtórkę tego nowoczesnego i energetycznego musicalu. Ocena: 9/10. Howling Village (2019) Każdy kto znajdzie się na terenie tunelu, gdzie kilkadziesiąt lat wcześniej była wioska Inunaki zginie. Dawno nie widziałem japońskich horrorów, nie licząc serialu Klątwa Ju-On Początek, a akurat wspominam o tej produkcji, bo twórcą Howling Village, jest autor pierwszych Klątw Ju-on, Takashi Shizimu. Może to nie jest poziom czterech pierwszych japońskich filmów z serii Ju-on, które trzymały poziom, ale dobry horror, w klimacie typowym dla japońskiego kina grozy. Nie ma jump-scare?ów, potworów, ale film trzyma w napięciu i wywołuje niepokój, bo Japończycy straszą w inny sposób, jak Amerykanie przez co widz czuje się nieswojo cały seans. Nie ma kobiety z długimi włosami popularnej w azjatyckich horrorach, ale nowy film Shizimu mógłby być spin-offem Ju-On. Widać rękę reżysera odpowiedzialnego za sukces tej franczyzy. Shizimu ma swój styl, którego się trzyma i cały czas działa jego pomysł na straszenie, a przynajmniej w tym filmie. Ocena: 7/10. The Babysitter: Killer Queen (2020) Kilka lat temu obejrzałem The Babysitter z Samarą Weaving, to była chyba pierwsza rola w jakiej ją widziałem i od tej pory oglądam większość filmów z nią, ale o Opiekunce 2: Zabójczej Królowej nie słyszałem. Nie wiedziałem, że powstaje sequel i może byłoby lepiej jakby nie powstał. Opiekunka to nie był idealny film, ale fajny komedio-horror, a w dwójce twórcy docisnęli pedał gazu jeszcze bardziej, odlecieli mocno, co nie wyszło filmowi na dobre. Pewnie miało być zabawnie jak w jedynce, a wyszło słabo i żenująco miejscami. Może z jeden lub dwa dowcipy się udały na cały film. No i Judah Lewis poradził sobie w głównej roli, więc można go zaliczyć do plusów, ale całościowo to słaba komedia. Nie piszę o horrorze, bo mimu kilku krwawych scen, to jest komedia. Nie mam nic przeciwko zmienianiu gatunku, co pokazała seria Śmierć nadejdzie dziś. W części drugiej poszli w SF i komedię, horroru nie było w ogóle, a film nie był gorszy od jedynki, ale Opiekunka 2 to nie jest ten sam przypadek co sequel komediohorroru z Jessicą Rothe. Ocena: 4/10. The Devil All the Time (2020) W Knockemstiff w stanie Ohio, kaznodzieja, przerażające małżeństwo oraz szeryf zaciskają pętlę wokół Arvina Russella próbującego chronić siebie i rodzinę przed silami zła, tak jak nauczył go jego ojciec, czyli używając siły. Same znane twarze występują, nawet w epizodzie, ale film jest jedynie przyzwoity. Uważam że przydałby się tutaj lepszy reżyser np. bracia Coen, Paul Thomas Anderson albo David Fincher, którzy wyciągnęli by więcej z tej produkcji. Nie ogląda się źle, ale w paru momentach film przynudza i przydałoby się skrócić, bo trwa 2 godziny i 19 minut. No i jak nie mam nic przeciwko narratorom w filmach, to akurat w tym filmie jest niepotrzebny. Nie lubię gdy dopowiada się to co widać na ekranie, jakby twórcy nie ufali widzom, że załapią, a film nie ma skomplikowanej fabuły. Choć ciekawym pomysłem jest, że za narratora robi autor książki, który ma fajny głos. Ale mimo kilku uwag warto obejrzeć dla obsady. Nie wszyscy maja co grać, zwłaszcza role kobiece są takie, że żadnej roli aktorki nie zapamiętałem, a występuje np. Eliza Scanlen, znana z Ostrych Przedmiotów. Z męskich ról wyróżniłbym Sebastiana Stana w roli skorumpowanego gliniarza, a przede wszystkim Roberta Pattinsona. Już nawet nie wiem, która to świetna rola tego aktora w ostatnich latach. Anglik ma dobrą passę od dawna i mam nadzieję, że rola w Batmanie nie zmieni tego i nie pójdzie w same superprodukcje za grubą kasę Hollywood. Tom Holland pokazał też w głównej roli, że nie interesuje go granie tylko Spidermana. Nie widziałem w jego roli Petera Parkera, stworzył zupełnie inną wiarygodną postać. Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do talentu chłopaka, to udowodnił w tym filmie, że nie jest tylko gwiazdą uniwersum Marvela i ulubieńcem widowni. Diabeł wcielony powinien nieprzekonanych przekonać, że Holland jeśli nie wpadnie w żadne problemy, to długa kariera przed nim. Za aktorów postawię 6/10, ale to mógł być sporo lepszy film jak jest. The Rental (2020) Dwie pary wynajmują dom na weekendowy wyjazd. Dobrzy aktorzy (Alison Brie, Dan Stevens, Sheila Vand, Toby Huss) w udanym debiucie reżyserskim Dave?a Franco, który postanowił zrobić thriller, ale trochę inny jak większość filmów z tego gatunku. Film nie zmienia gatunku, jest schematyczny, ale przez inne rozłożenie akcentów ogląda się go z zainteresowaniem. Przez godzinę nic nie wskazuje, że mamy do czynienia z thrillerem o psychopacie polującym na urlopowiczów. Oglądało się jak obyczajówkę, w której dwie pary spędzają czas, np. bawią się, nudzą, popełniają błędy, ale nie jest nudno. Film trzyma w napięciu za nim zacznie się thriller. Nie jest to rewelacyjny debiut, ale na tyle porządna rozrywka, że postawię 6+/10. Jedynie przyczepiłbym się Jeremy Allen White?a, który nie gra źle, ale gra dokładnie tak samo, jak w każdej roli, poczynając od serialu Shameless, a kończąc na Homecoming. The Silencing (2020) Rayburn jest byłym myśliwym, który strzeże rezerwatu nazwanego imieniem zaginionej przed laty córki. Pewnego dnia dostrzega w lesie uciekającą dziewczynę i zamaskowanego osobnika, który na nią poluje. Trzymający w napięciu thriller z dobrymi rolami Nicolaja Coster Waldau (znany z roli Jaime Lannistera w Grze o tron), Annabelle Wallis i Zahna McClarnona. Jest to film przypominając klimatem produkcje Taylora Sheridana, np. Hell or High Water i Wind River. Może im nie dorównuje, ale i tak dobra rozrywka. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 17, 2020, 09:59:07 Ava (2020) Może to nie jest tak słaby film jak produkcja Netflixa z Charlize Theron o nieśmiertelnych, ale na więcej jak na 4/10 nie zasługuje. Ej film z Charlize mi się nawet podobał i oceniam go dużo wyżej :) Ava faktycznie nie pokazuje nic nowego. A jeszcze jak spojrzeć na obsadę to wręcz przestępstwo zrobić taki nijaki film mając do dyspozycji takich aktorów. The Babysitter: Killer Queen (2020) Pewnie miało być zabawnie jak w jedynce, a wyszło słabo i żenująco miejscami. Może z jeden lub dwa dowcipy się udały na cały film. Jedno z większych rozczarowań tego roku. Bardzo lubię część pierwszą, uważam ją za bardzo niedoceniony film. Ale dwójka już zasługuje na niskie oceny. Co mnie najbardziej raziło w oczy to... taniość tej produkcji. Połowa filmu wygląda jakby była kręcona w jednym miejscu na green screenie. Powoli wchodzimy w sezon nagród (chociaż nie wiem czy jakiekolwiek zostaną przyznane w tej pandemii). Pierwszy w wyścigu wystartował Aaron Sorkin ze swoim filmem The Trial of the Chicago 7 (2020). Jest to druga reżyserska próba Sorkina, po całkiem udanym debiucie jakim był Molly's Game. I ja uważam, że chłop zrobił postęp bo Chicago 7 jest jeszcze lepszym filmem :) W Molly Sorkin się trochę miotał, tak jakby nie do końca wiedział jak rozłożyć akcenty i za bardzo wymieszał dramat sądowy ze wspomnieniami bohaterki. W nowym filmie postawił na to co zna najlepiej czyli rasowy dramat sądowy :faja: Film jest opowiedziany z werwą, bawi się montażem, ma te charakterystyczne dla Sorkina dialogi i jest dobrze zagrany. Najlepiej z całej obsady wypada Sacha Baron Cohen, który jak zwykle gra tutaj takiego śmieszka, ale tym razem nie musi ukrywać swojej inteligencji ;) I nawet jak czasami czuć, że to jest wszystko tak filmowo podkręcone, to to nie przeszkadza, bo ten film po prostu działa. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 23, 2020, 19:04:07 Love and Monsters (2020)
Obejrzałem i sobie pomyślałem, że w kinie to bym to obejrzał co najmniej dwa razy... cholerna pandemia. Mimo, że to w sumie komedia, to klimat post-apo jest naprawdę bardzo fajny. Dobrze pokazano tutaj jak wyglądałby świat gdyby grasowały po nim olbrzymie robale :) Dylan O'Brien wraca tutaj do swoich korzeni czyli znów musi uciekać, bo coś chce go pożreć :D Sprawdziło się w Maze Runner to sprawdza się i tutaj ;) Tylko tutaj jego bohater jest dużo bardziej sympatyczny. Efekty specjalne super i to ich najbardziej żałuję, bo na kinowym ekranie ten film by wymiatał całkowicie. Chociaż na moim TV też wyglądał zacnie :faja: Za świetną warstwą wizualną idzie też świetna oprawa dźwiękowa, odgłosy robali robią robotę. A sam film wydał mi się wyjątkowo na czasie :P Ale bije z niego jakiś optymizm, że jako ludzkość może jednak damy radę ;) 8/10 Bardzo miłe zaskoczenie. Borat 2 (2020) No co tu dużo pisać... To raczej trzeba zobaczyć, bo ciężko to nawet opisać :D 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 01, 2020, 21:40:18 Alone (2020)
Kobieta będąca w czasie przeprowadzki natyka się na podejrzanie zachowującego się mężczyznę, który nie ma wobec niej przyjaznych zamiarów. W ten sposób rozpoczyna się walka o przeżycie. Trzymające w napięciu kino survivalowe połączone z thrillerem o psychopatach. Film nie wywraca do góry nogami gatunku, nie próbuje przełamać schematów, ale udało się twórcom przedstawić wiarygodną historię. Dziewczyna to nie jest głupia laska, ale kobieta po przejściach, która potrafi logicznie myśleć, więc od początku filmu budzi sympatię. Psychol to gość, który może zmylić swoja sympatyczną i przeciętną twarzą, ale też nie jest nadczłowiekiem. Nie jest geniuszem zbrodni, tylko gościem postawionym przed sytuacją w jakiej nigdy nie był. Niby oklepana fabuła, ale twórcy wyciągnęli dużo z tej historii, którą milion razy widzieliśmy. Ocena: 7/10. Becky (2020) Becky straciła rok temu mamę, a Jeff żonę, co powoduje między nimi sporo konfliktów. Wyjeżdżają na rodzinny weekend do domku nad jeziorem, gdzie będzie też dziewczyna Jeffa, której Becky nie cierpi. Rodzinny weekend nie jest najlepszy, są nieporozumienia i kłótnie. W międzyczasie z więzienia ucieka kilku kryminalistów, którzy kierują się do tego samego domku nad jeziorem. Może opis fabuły nie brzmi zbyt ciekawie, ale jest to udane połączenie home invasion, slashera z Kevinem samym w domu, tylko podanym bardziej na poważnie. Oczywiście to nie jest dramat, tylko home invasion z dużą dawką czarnego humoru (scena z okiem), w której dziewczynka grana przez Lulu Wilson (znana jako młodsza wersja Shirley w serialu Flanagana Haunting of Hill House, ale też z Ouija, kolejnego dzieła Flanagana i z Annabelle Creation, czyli tej lepszej części) rozwala bandę nazistów, kierowaną przez Kevina Jamesa. Oczywiście trzeba kupić konwencję, że dziewczynka załatwia większych i silniejszych facetów, ale ja kupiłem pomysł na film. Jest to bezpretensjonalna rozrywka, która gatunku nie zmienia, ale seans mija miło i szybko. Ocena: 6+/10. Bill & Ted?s Excellent Adventure (1989) Nie oglądałem wcześniej przygód Billa i Teda, mimo obejrzenia większości filmów z Keanu Reeves?em, nawet z początku jego kariery. Jakoś ominął mnie kult tej serii pod koniec lat 80 i na początku lat 90 XX wieku, ale niedawno Bill i Ted powrócili w trzeciej części i postanowiłem nadrobić całą trylogię. Wspaniała przygoda Billa i Teda to sympatyczny film, ale nie do końca rozumiem kultu Billa i Teda. Choć może to wina wieku, jestem za stary. Nie twierdzę, że to słaby film tylko przyzwoita robota, ale nic więcej. Alex Winter i Keanu Reeves tworzą fajny duet, przypominają trochę bohaterów z filmu Świat Wayne?a. No i dla mnie Bill i Ted to właśnie połączenie Świata Wayne?a, Doktora Who (wehikuł czasu jako budka telefoniczna) i Powrotu do przyszłości. Pomysł na fabułę jest spoko ? bohaterom grozi nieukończenie liceum, jeżeli obleją historię. Przy pomocy wehikułu czasu poznają najwybitniejsze postaci z dziejów świata. Ale uważam, że nie do końca jest to wykorzystany pomysł, można było więcej z nim zrobić, i dlatego oceniłem tak jak oceniłem. Ocena: 6/10. Bill & Ted?s Bogus Journey (1991) Druga część przygód Billa i Teda to ujmę to tak ? co ja właśnie obejrzałem i co twórcy ćpali? Złe siły z przyszłości wysyłają do lat 90 roboty ? sobowtóry Billa i Teda, żeby zabili tytułowych bohaterów. Więc przyjaciele trafiają do zaświatów i część druga zamienia się w pewnym momencie w Koszmar z ulicy Wiązowej. No i grają ze Śmiercią o powrót do życia, m.in. w statki, czyli Siódma pieczęć w wersji Billa i Teda, a to jest dopiero połowa filmu. Najlepszy jest William Sadler jako Śmierć, gość ukradł show. Ale dalej nie rozumiem dlaczego ta seria obrosła kultem. Jedynka to przyzwoity film, ale dwójka to średniak, w którym trafiają się dobre żarty, ale też żenujące. I nie sądzę, żebym lepiej ocenił część drugą, gdybym widział ją kilkadziesiąt lat temu, jak byłem sporo młodszy, a nie starym narzekającym dziadem. Ocena: 5/10. Bill & Ted Face the Music (2020) Trzecia część przygód Billa i Teda, nakręcona kilkadziesiąt lat po poprzednich filmach, to ten sam poziom co jedynka. Keanu Reeves i Alex Winter wciąż potrafią grać tych sympatycznych bohaterów przypominających główne postacie ze Świata Wayne?a, a mimo tego, że są sporo starsi, to nie odczuwałem żenady jak widziałem wygłupiających się Reevesa i Wintera. Nie raz powrót do dawnej roli, zwłaszcza takiej gdzie się robiło z siebie idiotę, albo grało się naiwniaka nie wychodzi najlepiej, a tutaj wyszło. Powraca też Nocny Żniwiarz czyli William Sadler. Z nowych postaci warto wymienić córki Billa i Teda, które grają Brigette Lundy-Paine i Samara Weaving. Są równie ważne co ich ojcowie, mają swój wątek. Brigette świetnie gra kobiecą wersję Teda, można odnieść wrażenie że to córka bohatera Reevesa, nie tylko charakterem go przypomina, ale też podobna jest do Keanu. Samara Weaving też wypada dobrze, jak w każdej roli, ona poniżej poziomu pewnego nie schodzi. Choć nie uwierzyłbym, że to córka bohatera granego przez Alexa Wintera, podobieństwa fizycznego nie zauważyłem. Nie ma wstydu w powrocie po 29 latach, a jakbym był fanem Billa i Teda to pewnie byłbym zadowolony, że twórcy nie popsuli franczyzy po tylu latach, tylko wyszedł film w klimacie poprzednich produkcji z wadami i zaletami tej serii. Ocena: 6/10. David Attenborough: A Life on Our Planet (2020) Jeśli się nie mylę jest to pierwszy serial przyrodniczy, przepraszam film, z sir Davidem Attenborough wymienionym w tytule, w którym odgrywa tak istotną rolę. Opowiada o swoim życiu, podróżach i jak przez całe jego ponad 90-letnie życie przyśpieszyły się zmiany na naszej planecie, jak zanika dzika przyroda przez decyzje człowieka. Więc kolejna lekcja od sir Davida, który opowiada o tym jak człowiek niszczy przyrodę, ale też sugeruje pewne rozwiązania, jak możemy powstrzymać to co się dzieje z planetą i przedstawia wizję przyszłości, co może czekać planetę za 30, 50, 100 lat, jeśli ludzkość żadnych zmian nie wprowadzi. Większość materiałów są to fragmenty z programów pana Attenborough, poczynając od pierwszych seriali BBC i Netlixa. W porównaniu z innymi dokumentami sir Davida o Ziemi to najsłabszy ze wszystkich jakie widziałem, ale mimo wszystko warto obejrzeć, bo jest to cenna lekcja dla ludzkości. Choć oczywiście lepiej obejrzeć każdy z wymienionych seriali (i niewymienionych) w filmie przez sir Davida. Poruszają te same tematy i są po prostu lepsze. Ocena: 6+/10. Deliver Us From Evil (2020) W Tajlandii dochodzi do porwania dziewczynki. Płatny zabójca In-nam dowiaduje się, że porwaną może być jego córka. Tymczasem gangster Ray dowiaduje się, że jego brat został zabity przez In-nama. Męskie kino sensacyjne z Korei Południowej, ale to nie jest aż tak brutalny film, jak niektóre produkcje z Korei. Oczywiście krew się leje, jest ostro, ale jakby twórcy nie chcieli przesadzić z ilością krwi i brutalności. W filmie mamy dwa wątki ? jeden o porwaniu dziecka, a drugi to polowanie gangstera na płatnego zabójcę, który zabił mu brata ? i obie historie ładnie się łączą fabularnie. A poza tym to kolejna dobra koreańska produkcja. Ocena: 7/10. Holidate (2020) Komedia o kobiecie, która jako jedyna z rodziny jest sama, mimo 30-i na karku, więc rodzina ciągle ją swata, aż poznaje Australijczyka, który właśnie rozstał się z dziewczyną i postanawiają spotykać się tylko w święta, np. w Walentynki, Boże Narodzenie, Wielkanoc, itd. Niby jedna z wielu komedii romantycznych, ale dzięki chemii między Emmą Roberts (znowu gra sympatyczną dziewczynę i daje radę) i Luke Bracey?em miło spędziłem czas. Nie każdy żart wypalił, zwłaszcza te związane z ciotką są słabe, ale jest kilka dobrych, jak związany z Dirty Dancing, więc jest to przyzwoity rom-com, na którym dobrze się bawiłem. Ocena: 6/10. Rebecca (2020) Przyznam szczerze, że nie widziałem klasyka Alfreda Hitchcocka z Laurence Olivierem i Joan Fontaine, choć widziałem większość najbardziej znanych filmów mistrza suspenu, więc nie miałem żadnych oczekiwań co do remake?u klasyka kina. Jedynie oczekiwałem dobrego filmu skoro odpowiada za niego Ben Wheatley (np. Kill List, Free Fire), a występują Lily James, Armie Hammer, Kristin Scott Thomas. Dostałem średniaka, który czym dłużej trwa to coraz bardziej się dłuży. Nie pomaga też brak chemii między Lily i Armie. To dobrzy aktorzy, ale za wiele do grania nie mają. Czym bliżej końca to przyznam, że zdarzyło mi się przysnąć, a nie byłem zmęczony, to film mnie tak zmęczył. Ocena: 5/10. Out in the Open (2019) Hiszpania, kilka lat po zakończeniu II wojny światowej. Chłopiec pracujący dla bogatego zarządcy postanawia uciec, by uwolnić się od okrucieństwa jakie go spotkało. Dobry hiszpański western ze świetnym duetem, Jaime Lopezem i jednym z najpopularniejszych hiszpańskich aktorów, Luisem Tosarem, w rolach głównych. Bohaterowie są brudni, spoceni, żar leje się z nieba i nie oszczędza nikogo, ani dobrych ani złych. Jeśli miałbym porównać z innymi westernami to Intempiere (oryginalny tytuł) bliżej klimatem do włoskich westernów i współczesnych amerykańskich, a nie do klasycznych produkcji o kowbojach. Ocena: 7/10. The Tax Collector (2020) Kino o meksykańskich gangsterach, a tym jest The Tax Collector, to produkcja idealna dla Davida Ayera, żeby stworzyć pierwszorzędne męskie kino sensacyjne, a wyszła wydmuszka, która nudzi. Jedyny plus to Shia LaBeouf, ale nawet dobra rola aktora nie pomogą na tak słaby film. Zaczynam dochodzić do wniosku, że Ayer to przereklamowany reżyser i scenarzysta, bo ostatnio każdy jego film bardzo zawodzi. Ocena:3/10. The Trial of the Chicago 7 (2020) Film oparty na faktach. Pokojowy protest przeciwko wojnie w Wietnamie przerodził się w brutalne starcie z policją, a jego organizatorzy stanęli przed sądem. Tak rozpoczął się jeden z najgłośniejszych procesów w historii USA. Drugi film w reżyserskiej karierze jednego z najlepszych scenarzystów Hollywood, Aarona Sorkina, to lepsza produkcja od debiutu, czyli Molly?s Game z Jessicą Chastain. Proces Siódemki z Chicago to udany dramat sądowy z wszystkimi wadami i zaletami tego gatunku. Film może nie zachwyca realizacyjnie, bo prawie w ogóle nie opuszczamy sali sądowej, nie licząc retrospekcji, więc ogląda się trochę jak teatr, ale jak dobry teatr. Film kiedy trzeba to bawi (sporo humoru jest), a kiedy trzeba to wzrusza, czyli wywołuje emocje. Choć jak to w dramatach sądowych bywa najważniejsi są aktorzy i z całej obsady bym wyróżnił Sacha Barona Cohena, Marka Rylance, Yahya Abdul-Mateena II, Jeremy Stronga i Franka Langella, który jakimś cudem nie przeszarżował roli sędziego, a jest to taka postać, którą łatwo było popsuć. Reszta jest dobra, np. Michael Keaton, albo nijaka np. Joseph Gordon Levitt. Może to nie jest poziom Ludzi Honoru do którego Sorkin pisał scenariusz, ale i tak warta uwagi produkcja. Wiem że narzeka wielu widzów na ostatnią scenę, zbyt amerykańską, ale przyznam, że kupiła mnie ta scena, choć ja łatwo się daję ponosić emocjom na filmach i serialach. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 02, 2020, 07:47:10 Też nie rozumiem kultu Billa i Teda ;) Nadrobiłem stosunkowo niedawno, ale przecież jeszcze później oglądałem "The Breakfast Club", który uważam obecnie za jeden z lepszych ejtisowych filmów. Przygody Billa i Teda są okropnie głupkowate i nieznośnie dla mnie absurdalne. Nie jestem w stanie też patrzeć na aktorstwo ;) Najlepszy z całej oryginalnej dylogii faktycznie jest William Sadler.
I trochę też dziwne, że postanowili zrimejkować akurat "Rebekę", która jest chyba jednym z trudniejszych filmów Hitcha. Sensowniej byłoby zabrać się za te rzeczy, w których jest więcej bezpośredniej akcji, np. "Północ-północny zachód". Choć tak naprawdę to niech lepiej Hitchcocka nie biorą na warsztat ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 01, 2020, 01:40:55 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy (2020)
Chyba nie ma Polaka, który by nie słyszał o tytułowej sprawie. Wydawałoby się, że to temat za świeży by przedstawić w kinie, ale gdy okazało się, że to będzie debiut reżyserski w pełnym metrażu, Jana Holoubka, reżysera, który odniósł sukces dobrym serialem Rojst z Dawidem Ogrodnikiem i Andrzejem Sewerynem, to moje obawy zmalały, mimo tego że to produkcja TVN-u, czyli stacji znanej z telewizyjnej przezroczystości i stylu zerowego. Syn Gustawa Holoubka pokazał, że sukces Rojsta to nie był przypadek. Stworzył dobrą produkcję, ale nie idealną. Ogląda się jak trzy filmy w jednym ? wątek relacji mamy z synem, wątek śledztwa po latach i więzienne życie Tomka Komendy. Najsłabiej z tych wszystkich wątków wypada śledztwo, choć dobrze zagrane m.in. przez Dariusza Chojnackiego. Lepszy jest wątek więzienny, choć pewnie domyślacie się czego można spodziewać się w tej części filmu, ale też Holoubek nie epatuje przemocą. Pokazuje tyle ile trzeba by wywołać w widzach emocje, nie przesadza. Najlepszy wątek to relacje Tomka z mamą, w których doskonale się wcielili Piotr Trojan i Agata Kulesza. Co do pani Kuleszy, to wiadomo od dawna, że to jedna z najlepszych polskich aktorek, więc poziom jej gry nie zaskakuje, ale równie dobry jest nieznany mi Piotr Trojan. To jak zagrali razem miłość między nimi, czasami subtelnymi gestami, to ręce same składają się do oklasków. Wątek matki i syna to tak duża siła filmu i pięknie pokazana walka mamy o dziecko, że można wybaczyć produkcji parę błędów. A jak wspomniałem wcześniej jest to głównie wątek kryminalny, który jest najmniej ciekawy. Może jakby więcej mu czasu poświęcić to by lepiej wybrzmiał. Ale nie zmienia to faktu, że Jan Holoubek z ekipą odwalił kawał dobrej roboty i czekam na kolejne produkcje syna wybitnego aktora. Ocena: 7/10. Antebellum (2020) Ostatnio pojawia się sporo filmów i seriali o rasizmie w USA, niestety nie wszystkie z nich trzymają poziom. Ta produkcja wyróżnia się tym, że ogląda się jak film M. Night Shyamalana, czyli ze zwrotami akcji, które wywracają całą fabułę do góry nogami. Ciężko pisać o tej produkcji bez zdradzania twistów, jakie twórcy zaserwowali, więc napiszę ze spoilerami moją opinię. Film zaczyna się od ucieczki niewolników z plantacji bawełny w Luizjanie. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Przyznam, że dałem się zaskoczyć dwa razy, ale to jest film na poziomie słabego Shyamalana, jeśli mam się trzymać porównań z innymi reżyserami. Akurat z nim porównuję, bo widać podobieństwa fabularne z Osadą, choć to akurat jeden z najlepszych filmów tego reżysera, tylko, że trzeba umieć sprzedać zwroty akcji, a twórcy tego filmu nie potrafią. Nie dość, że nie kupiłem zwrotów akcji, choć mnie zaskoczyły, to film od pewnego momentu zaczyna męczyć. Nie mam nic do zarzucenia aktorom na czele z Janelle Monae, Ericiem Lange i Jackiem Hustonem, którzy grają na dobrym poziomie. Realizacyjnie jest to porządna robota, film ma świetną muzykę, ładne zdjęcia, więc widać potencjał debiutujących scenarzystów i reżyserów, ale całościowo to porażka filmowa. Przejrzałem recenzje amerykańskie będąc pewnym, że w USA film został dobrze przyjęty, ale dominują opinie negatywne, więc nawet amerykanie uznali, że Gerard Bush i Christopher Renz (scenarzyści i reżyserzy) mocno przestrzelili ze zwrotami akcji. Ocena: 5/10. Dreamland (2020) Czasy Wielkiego Kryzysu. Nastolatek trafia przypadkiem na poszukiwaną przez policję Alison Wells, która obrabia banki. Postanawia jej pomóc w ucieczce. Margot Robbie w roli przestępczyni daje radę. Ale też za bardzo starać się nie musi, bo jedzie na swojej charyzmie i uroku osobistym, więc nie dziwne, że Eugene Evans grany przez Finna Cole?a, z miejsca w dziewczynie się zakochuje, nawet jak Robbie gra postać, która najprawdopodobniej zabiła dziecko w czasie napadu. Jest to jeden z mniej znanych filmów z Robbie i wcale się nie dziwię, bo mimo porządnej realizacji i aktorstwa, to czym dalej od seansu to tym mniej pamiętam. Ocena: 6/10. Fatman (2020) Bogaty, rozpieszczony dzieciak, który nie znosi przegrywać, wynajmuje mordercę na zlecenie, żeby załatwił Świętego Mikołaja, bo dostał w prezencie węgiel, za to że był niegrzeczny przez cały rok, np. oszukuje babcię i wydaje jej pieniądze, straszy i szantażuje dziewczynę, która wygrała z nim w konkursie. Pomysł na film szalony i genialny w swojej prostocie, ale wyszła nuda, której nie ratują Walton Goggins w roli mordercy i Mel Gibson jako Święty Mikołaj. Problemem filmu jest to, że nie da się przedstawić realistycznie Mikołaja. Film musiałby iść np. w camp, kicz, więc nie kupiłem tego realistycznego Mikołaja ani przedstawionego świata. A poza tym jest nudno, akcja zaczyna się dopiero po 70 minutach. A co do aktorów to grają tak jakby im się nie chciało. Gibson ma dosłownie jedną dobrą scenę, w końcówce, gdy straszy dzieciaka, który wynajął mordercę. Ocena: 2/10. Greenland (2020) Niby jeden z wielu schematycznych katastroficznych filmów, ale przyznam, że nawet podobało mi się. Głównie dlatego, bo przez większość seansu dostałem dramat rodzinny z Moreną Baccarin i Gerardem Butlerem, którzy w obliczu apokalipsy zbliżają się do siebie, naprawiają relacje. Widzimy walkę o ich syna, ale też o małżeństwo po zdradzie męża. Kino katastroficzne dostajemy dopiero w akcie trzecim, ale też bez specjalnych fajerwerków, więc jeśli nastawiacie się na rozpierduchę w stylu filmów Emmericha to się rozczarujecie. Dużo dobrego do filmu wnoszą Butler i Baccarin, którzy wiarygodnie wypadają w roli małżeństwa po przejściach. No i dzieciak w roli syna też jest spoko. Aktorzy grają na tyle dobrze, że przyznam że kilka razy coś mi wpadło do oka. I paradoksalnie końcówka z efektami specjalnymi, jest najsłabsza, nie robi wrażenia, nie tylko z powodu nędznych efektów specjalnych. Zresztą wszystkie sceny jak z kina katastroficznego są w trailerze. Postawię nawet 6/10, bo nie jest to dno dzięki aktorom, którzy grają lepiej niż powinni w przypadku takiej produkcji. A biorąc poziom ostatnich filmów Butlera to jest zaskakująco dobrze. Hillbilly Elegy (2020) J.D. Vance, student Uniwersytetu Yale?a, jest blisko zdobycia wymarzonej pracy, gdy kryzys rodzinny zmusza go do powrotu do domu. J.D. musi poradzić sobie z problemami swojej appalaskiej rodziny, zwłaszcza z uzależnioną od narkotyków matką Bev. Film oparty na prawdziwej historii, opisanej w książce przez właśnie J.D. Vance?a, został zjechany w USA, a nie jest to aż tak zły film, tylko średniak, który ogląda się bez bólu dzięki Ronowi Howardowi za kamerą. Reżyser jest rzemieślnikiem, zna się na swojej robocie i to widać w filmie, w którym mamy prowadzone równolegle dwa wątki. Widzimy jak Vance próbuje uwolnić się od rodziny, a jednocześnie są retrospekcje, w których widzimy jak ciężkie miał dzieciństwo, w którym pomagała mu babcia, grana świetnie przez Glen Close. Dobra jest też Amy Adams, choć widać że to rola skrojona pod nagrody. Nie gorzej od bardziej znanych nazwisk radzi sobie młodziutki Owen Asztalos w roli małego J.D i Gabriel Basso w roli dorosłego J.D. (widać podobieństwo między aktorami, od razu się wierzy że grają tą samą postać). Dobra jest też muzyka Hansa Zimmera, która nie brzmi jak Zimmer z ostatnich lat. Warto zobaczyć dla aktorów, którzy wyciągają Elegię dla bidoków razem z reżyserem i resztą ekipy do oglądalnego poziomu, ale też nie ma się czym zachwycać. Film ogląda się trochę jak This is Us, gdyby zastąpiono idealnych bohaterów z serialu patologiczną rodziną z filmu. Ocena: 5.5/10. Love and Monsters (2020) Joel Dawson i Aimee są na randce, którą muszą przerwać, gdy prawie doszło do seksu, bo po zniszczeniu asteroidy zmierzającego na Ziemię, opad chemiczny powoduje, że wszystkie zwierzęta mutują w wielkie potwory. Joel obiecuje dziewczynie, że ją znajdzie. Siedem lat później Joel mieszka w jednym z wielu podziemnych bunkrów zwanych koloniami, z innymi ocalonymi z apokalipsy. Kiedy wielka mrówka przedostaje się do ich kolonii Joel postanawia udać się do kolonii, w której jest Aimee. Przesympatyczne kino przygodowo post-apokaliptyczne połączone z komedią młodzieżową w stylu Johna Hughesa. Choć jest też tutaj sporo klimatu z filmów Stevena Spielberga, ale dawnego Spielberga, który był w formie. Niby historia schematyczna, bo dostajemy coś w stylu Jestem Legendą czy A Boy and His Dog, ale bohater jest tak fajny, że kibicuje się Joelowi w jego wyprawie w odnalezieniu dziewczyny. Podoba mi się, że Joel to nie jest typowy bohater kina akcji, ale postać, która przechodzi przemianę. Świat po apokalipsie jest ciekawie pokazany, ma potencjał. Można by z tego filmu zrobić całą serię. Zmutowanie zwierzęta są zrobione dobrze, efekty specjalne dają radę. Partnerem w wyprawie Joela jest pies, który jak to bywa w filmach gdzie dużą rolę odgrywają zwierzęta ukradł produkcję Dylanowi O?Brienowi. Tworzą świetny duet, w którym to zwierzak jest tym mądrzejszym. Ale też pozostałe postacie są ciekawe, które pojawiają się na drugim planie. Miłość i potwory to dobra bezpretensjonalna rozrywka dla całej rodziny. Chętnie zobaczyłbym kontynuację z tymi samymi bohaterami. Ocena: 7/10. On the Rocks (2020) Lubię Billa Murraya (a kto go nie lubi?), który świetnie wypada w roli ojca Laury, granej przez równie dobrą Rashidę Jones, ale chyba nie jestem fanem filmów Sofii Coppoli. Jedyny jej film, który mi się podobał to Na pokuszenie z 2017 roku z Nicole Kidman. Nie ważne czy kręci dramaty, czy lżejsze kino, to ja na większości jej filmów może nie nudzę się, co nie jestem zainteresowany bohaterami i akcją. Podobnie jest w przypadku tej komedii, choć dla mnie to bardziej obyczajówka o mężatce, która nie jest pewna wierności męża, więc razem z ojcem ? playboyem, postanawiają odkryć jaka jest prawda. Jones i Murray fajnie razem grają, seans minął miło, ale dla mnie On the Rocks to trochę nijaki film. Postawię 5.5/10, głównie za aktorów. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 01, 2020, 01:42:10 Possessor (2020)
Lubię twórczość Davida Cronenberga, zarówno jak kręcił dawno temu cielesne horrory, SF, thrillery ale też ostatnie filmy, które mają mało wspólnego z jego filmami z lat 70-90, nie operują tak dużą dawką krwi, obrzydliwych scen i przemocy (czasami nawet w ogóle nie ma tych elementów). Kilka lat temu w kinie zadebiutował syn Davida, filmem Antiviral, który mi średnio podszedł, ale byłem ciekaw drugiego filmu Brandona, do którego zachęcił mnie świetny trailer. Reżyser ma swój styl, ale też widać w obu produkcjach wspólne cechy z kinem jego ojca. Odziedziczył po ojcu testowanie granic komfortu widzów oraz pokazywanie ludzkiego ciała w różnych okropnych i obrzydliwych sytuacjach. Trailery były intrygujące, obsada też obiecywała że to będzie coś interesującego, a mamy takie nazwiska jak Andrea Riseborough (ostatnio specjalistka od dziwnych filmów i horrorów), Jennifer Jason Leigh, Rossif Sutherland (z tych Sutherlandów, choć niezbyt podobny do ojca i brata) i Sean Bean (Cronenberg nieźle zabawił się tym z czego znany jest aktor). Zapowiedź filmu sugerowała produkcję inspirowaną twórczością Philipa K. Dicka i nie wiem, czy reżyser przyznał się kto go inspirował, oprócz ojca, ale oglądając Possessor cały czas w głowie miałem myśl, że oglądam uwspółcześnioną adaptację któregoś z dzieł Dicka. Przecież zarys fabuły brzmi jak typowy Dick. Tasya pracuje dla tajnej organizacji i na zlecenie bogatych klientów pozbywa się niewygodnych dla nich osób, czyli zabija ich. Za pomocą zaawansowanej technologii jej osobowość przejmuje kontrolę nad ciałem oraz umysłem wybranej ludzkiej jednostki, która/który eliminuje cel. Po wykonaniu zadania, żeby mogla wrócić do swojego ciała Taysa musi zostać zabita albo popełnić samobójstwo. Kolejnym celem Tasyi jest John Parse. Taysa wchodzi w ciało Colina, który pracuje w firmie Johna i chodzi z córką Parse?a, ale osobowość Colina walczy z osobowością Tasyi. Nie nazwałbym Possessor horrorem, a raczej thrillerem z elementami cielesnego thrillera i SF. Film wyróżnia się wolnym tempem, dopiero po godzinie akcja nabiera tempa, ale nie nudziłem się dzięki znakomitej obsadzie. Andrea to świetna aktorka, więc nie ma zaskoczenia jak gra. Choć niektóre sceny z jej udziałem w ciele Colina musiały być dziwne do grania, jak np. scena erotyczna z Abbottem, a tak naprawdę w tej scenie mamy bohaterkę graną przez Andreę. A co do Abbotta to miło zaskoczył mnie, nie spodziewałem się aż tak dobrej roli. Moim zdaniem jest równie dobry co Riseborough i jest to też główna rola. Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze, tak samo efekty specjalne, które są zrobione starą metodą, czyli efekty praktyczne. Ale mam mały problem z Possessor. Przez to jak zimny to jest film to nie wywołał we mnie emocji i nawet rewelacyjna gra aktorów nie pomogła bym się przejął losem bohaterów. Myślałem że dlatego, bo Andrea gra mordercę, ale Abbott gra zwykłego gościa i też było mi obojętne co z Colinem dzieje się. Choć jak zacznie się dziać to są szalone rzeczy, pokazane bardzo ciekawe, ale z ostatnich odjechanych filmów z Andreą podobał mi się bardziej Mandy. Possessor ma klimat, ale przez to jak długo się rozkręca, a bohaterowie nie budzą u mnie żadnych emocji, to miałem gdzieś co z nimi się dzieje. A co do brutalności, to film jest mocny, krew się leje, ale ostrych scen za dużo nie ma. Może dlatego jak już są brutalne sekwencje to działają i człowieka aż odpycha, ale też nie odniosłem wrażenia, że syn Davida Cronenberga lubuje się w tych scenach, są to sekwencje które wynikają z fabuły. Ale jak już napisałem przez to jak zimny to film nie postawię więcej jak 6/10, choć czekam na kolejne projekty Brandona Cronenberga. Run (2020) Poruszająca się na wózku inwalidzkim Chloe zaczyna podejrzewać swoją mamę o to, że nie opiekuje się nią, ale tak naprawdę ją krzywdzi. Nie napiszę nic więcej, ale od pierwszych scen będziecie wiedzieć o co mi chodzi, zwłaszcza gdy oglądaliście serial Hulu (tak na marginesie Run też jest Hulu), The Act z Patricia Arquette i Joey King opowiadający prawdziwą historię toksycznej relacji mamy i córki, Dee Dee i Gypsy Blanchard, która miała tragiczny finał, albo jeśli widzieliście dokument HBO o Gypsy Blanchard. Film nie opowiada tej samej historii, ale widać mocne inspiracje wydarzeniami jakie pokazano w serialu. Choć czym bliżej końca Run przypomina coraz bardziej typowy schematyczny dreszczowiec, ale dobrze się ogląda dzięki aktorstwu Sarah Paulson i debiutującej Kiery Allen. Rola nadopiekuńczej mamusi to kolejny dobry występ w ostatnim czasie ulubionej aktorki Ryana Murphy?ego, ale równie dobra jest Kiery, która w rzeczywistości jest niepełnosprawną aktorką. Run ogląda się jak horror, choć z horrorem nie ma nic wspólnego, ale trzyma w napięciu, co jest zasługą reżysera, którego możecie kojarzyć ze słynnego debiutu z 2018 roku, Searching. To była dobra produkcja, a swoim drugim filmem potwierdza, że warto zwracać uwagę na twórczość Aneesha Chaganty. Ocena: 7/10. Spontaneous (2020) Uczniowie jednej z amerykańskich szkół zaczynają wybuchać jeden po drugim. W każdej chwili może zginąć każdy dzieciak, więc Dylan postanawia wyznać uczucie dziewczynie, Marze, w której się podkochuje. Jak powiedział Dylan ?sytuacja jak z filmu Cronenberga?, tylko w tym przypadku mamy do czynienia z komedią z dużą dawką czarnego humoru połączonej z kinem młodzieżowym. Ale też żarty nie są najważniejsze, bo między jednym gagiem a kolejnym są też sytuacje dramatyczne, które działają. Główni bohaterowie na czele z Marą, graną świetnie przez Katherine Langford, znaną z serialu 13 powodów, budzą sympatię i kibicuje się im. Pomimo absurdalnego zawiązania fabuły udało się twórcom pokazać powagę sytuacji, gdyby rzeczywiście doszło do takiej sytuacji. Zabawny, mądry i wzruszający film nie tylko dla młodzieży. Ocena: 7/10. The Burnt Orange Heresy (2020) Ekscentryczny milioner Cassidy zaprasza do swojej posiadłości krytyka sztuki Jamesa Figuerasa. James pojawia się z piękną i tajemniczą Berenice. Cassidy składa Jamesowi propozycję nie do odrzucenia. To nie jest kryminał ani thriller, a film o sztuce i krytykach. Nie mam nic przeciwko temu, zwłaszcza że zapowiedzi wcale nie sugerowały dreszczowca, ale nie zmienia to faktu, że wynudziłem się. Występują Claes Bang, Elizabeth Debicki, Donald Sutherland, a w epizodzie Mick Jagger i grają na poziomie, poniżej którego nie schodzą, ale też nie są to role, które się zapamięta na długo, podobnie jest z filmem. Ocena: 5/10. The Christmas Chronicles Part 2 (2020) Dwa lata temu obejrzałem netflixowy świąteczny film, który byłby jednym z wielu słabych świątecznych netflixowych filmów, gdyby nie wymiatający Kurt Russell w roli Mikołaja, dzięki niemu dało się bez bólu film oglądać. Kwestią czasu było powstanie dwójki, w której dołączyła do Kurta, jego żona Goldie Hawn, grająca oczywiście Panią Mikołajową. Tworzą uroczy duet i to jeden z niewielu plusów. Dzieciaki też wypadają fajnie, no i to wszystko. Elfy podobnie jak w jedynce wyglądają koszmarnie, zresztą wszystkie efekty CGI są nędzne. Obejrzałem głównie dla Russella, tylko że dwójka co zapowiadały trailery jest jeszcze słabsza od jedynki. Kurt Russell ciągnie film na swoich barkach, wymiata tak jak w jedynce (jest oczywiście piosenka), ale nie dam więcej jak 4/10. Pomimo słabego trailera trochę zdziwiony jestem poziomem produkcji, bo reżyserem jest Chris Columbus, który potrafi w kino dla całej rodziny. The New Mutants (2020) Nowi mutanci to jeden z najbardziej pechowych filmów ostatnich lat, którego premierę przekładano z różnych powodów, ale nie będę pisał o problemach produkcji, bo za długi to byłby tekst. A jak już wydawało się, że filmu nigdy nie zobaczymy, to trafił do wybranych kin akurat jak przyszła epidemia koronawirusa. Ostatecznie film okazał się porządną produkcją dla młodzieży, po której nie widać za bardzo problemów jakie miał w czasie produkcji. Choć powinienem napisać, że prawdopodobnie miał problemy, bo podobno to jest wersja jaką Boone sobie wymarzył. Zauważyłem, że wycięto sekwencje horrorowe, których sporo było w pierwszych zwiastunach, a w filmie scen jak z kina grozy, czym Nowi Mutanci początkowo mieli być za wiele nie ma. Więc jeśli oczekiwaliście horroru o mutantach to zmieńcie oczekiwania, bo Josh Boone zrobił kino dla młodzieży. Powstał jeden z lepszych filmów o mutantach, co nie było trudne, bo ostatnie filmy z x-menami to były porażki, ale też najpewniej ostatni, skoro wytwórnię Fox przejął Disney. Dużo dobrego dla filmu robi obsada na czele z Anyą Taylor- Joy i Maisie Williams oraz muzyka Marka Snowa (seriale X-Files, Millennium, Smallville). Wyszło porządne kino i można się tylko dziwić, czemu było tyle zamieszania wokół produkcji, że 3 lata czekaliśmy na premierę. Ocena: 6/10. The SpongeBob Movie: Sponge on the Run (2020) Lubię SpongeBoba Kanciastoportego, choć wszystkich odcinków serialu nie widziałem, ale widziałem każdy z filmów. W przypadku SpongeBob Film: Na ratunek wyszło średnio i problemem wcale nie jest nowa animacja do której trzeba się przyzwyczaić, ale mała ilość absurdalnych pomysłów w porównaniu z poprzednimi filmami, czy nawet krótkimi odcinkami serialu. Oczywiście całkowicie nie pozbyli się twórcy absurdu i humoru, ale nie zaśmiałem się tyle razy co przy poprzednich filmach. Choć jest też możliwość, że jestem już starym zgrzybiałym tetrykiem i SpongeBob nie jest dla mnie. Jest kilka fajnych gościnnych występów, np. Keanu Reeves, który myślałem, że zaliczy jedynie mały epizod, a gra ważną rolę drugoplanową. Ocena: 5/10. The Wolf of Snow Hollow (2020) W miasteczku w przerażający sposób zaczynają ginąć kolejni ludzie, są rozrywani na strzępy przy pełni księżyca. Sprawę prowadzi syn poważanego szeryfa, John Marshall, który ma na głowie wiele innych problemów. Od wielu lat jest niepijącym alkoholikiem. Ma też problemy z byłą żoną i dorastającą córką oraz ojcem, który za nic nie chce przejść na wcześniejszą emeryturę, więc John jest wiecznie zestresowany, a nadchodzą nowe (paranormalne) kłopoty, których nie spodziewa się. Jest to drugi film Jima Cummingsa po udanym debiucie Thunder Road, gdzie grał podobną postać. I nie mam na myśli tego, że znowu gra gliniarza, ale chodzi mi o charakter postaci, że to dokładnie taki sam bohater jak w Thunder Road. Kolejny film Cummingsa to mieszanka różnych gatunków. Ogląda się jak połączenie dramatu rodzinnego, komedii w stylu braci Coen z epizodami Archiwum X albo odcinkami Supernatural. Mnie pasuje humor jaki jest w tej produkcji, polubiłem głównego bohatera i ogólnie dobrze się bawiłem, ale nie zdziwię się jak nie do wszystkich film trafi, bo Cummings ma specyficzne poczucie humoru. W roli ojca Johna występuje Robert Forster i jak zwykle zagrał z klasą. Jest to ostatnia rola aktora. Ocena: 7/10. Unhinged (2020) Thriller klasy B, który ogląda się jak połączenie Autostopowicza z Rutgerem Hauerem i Upadku z Michaelem Douglasem. Film byłby pewnie hitem ery VHS, w latach 80 albo 90, zresztą ogląda się tak, jakby przeleżał kilkadziesiąt lat na półce i ktoś przypomniał sobie po latach o tej produkcji. Jedynie obecność starego Russella Crowe?a przypomina, że to jednak nowsza produkcja. A wygląd aktora może być dla niektórych szokiem, zwłaszcza widzów, którzy nie widzieli z nim żadnego filmu od czasu Gladiatora i Tajemnic LA, ale dla mnie nie była, bo od wielu lat wiadomo, że nie przejmuje się swoim wyglądem (już w Nice Guys był grubszy). O dawna zrobił się z niego wielki chłop, a dodatkowo przytył do roli szefa FOXA w serialu Gladiator to jedyny plus filmu. Może nie ma co grać, tylko chodzi z wkurzoną miną, to nie jest rola na poziomie szefa stacji FOX, którą zagrał w serialu Na cały głos, ale aktor ma tyle charyzmy, że nawet nie musi się starać. Ale nawet dla Crowe?a nie mogę filmu polecić. Ocena: 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 05, 2020, 19:52:13 Mank (2020)
Film opowiada o okolicznościach pisania przez Hermana Mankiewicza scenariusza do arcydzieła Orsona Wellesa Obywatel Kane. Mam problemy z filmami o Hollywood, o pracy za kulisami. Artysta był spoko, ostatni film Tarantino Dawno temu w Hollywood taki sobie, jedynie Ave Cezar Coenów mi się podobał. Są to produkcje bardzo hermetyczne, a mimo tego że interesuję się kinem to wiem, jak dużo mi umyka z seansu tych produkcji. Są to filmy dla kinomaniaków i filmoznawców, którzy wyłapią wszystko. A co do Obywatela Kane'a to oglądałem o wiele lat za wcześnie, jak chodziłem do ogólniaka, albo renoma filmu przehajpowała m goi, bo uznałem za dobry, ale też nie rozumiałem czemu uważany jest za arcydzieło. No i przyznam, że po seansie filmu wg scenariusza zmarłego ojca Davida Finchera, więc to osobisty projekt dla reżyseria Siedem, dalej nie wiem skąd taka renoma filmu Orsona Wellesa. Z Mankiem czułem, że będzie podobnie, czyl zbyt hermetyczny dla mnie. No i tak jest, ale w przeciwieństwie do filmu Tarantino nie nudziłem się miejscami. Reżyseria wiadomo mistrzowska, jak zawsze u perfekcjonisty jakim jest David Fincher, tak jak każdy inny element produkcji. Choć ja bym wyróżnił muzykę, Reznor i drugi, którego imienia zapomniałem musieli mieć ubaw zrobić taki nieoczywisty dla nich soundtrack. No i doskonały dźwięk. Aktorsko dobra robota, choć chyba Amanda Seyfried mi się najbardziej podobała. A ogólnie film dobry, miejscami bardzo dobry, który nie nudzi, nie męczy, ale jednak bardziej dla miłośników kina zainteresowanych Hollywood lat 30. Ocena: 8-/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 11, 2020, 11:15:03 Czas rocznych podsumowań się zbliża. Ze statystyki wyszło mi, że najczęściej oglądaną przeze mnie aktorką w tym roku była... Aubrey Plaza :D I tak się właśnie składa, ze niedawno obejrzałem dwa filmy w których wystąpiła, po których stwierdzam, że jej kariera idzie w bardzo dobrą stronę i z Aubrey robi się naprawdę dobra aktorka.
Pierwszy z filmów to Happiest Season (2020). Świąteczna komedia romantyczna w której Kristen Stewart i Mackenzie Davis grają parę. Bohaterka Mackenzie zaprasza Kristen na rodzinne święta, tylko okazuje się, że jej rodzina jeszcze nie wie, że jest lesbijką i wynika z tego dużo niezręcznych sytuacji. Trailer trochę kłamie bo podbija najśmieszniejsze fragmenty a film jest raczej wypełniony poważniejszymi, obyczajowymi scenami. A te śmieszne scenki są takie trochę wymuszone. Ale ogólnie odbieram ten film pozytywnie. A Aubrey gra tutaj rolę drugoplanową ale dość ważną i wypada bardzo dobrze, to już zdecydowanie nie jest Aubrey z komedyjek z Zackiem Effronem :P 6/10 Drugi ma tytuł Black Bear (2020). Aubrey gra w nim już główną rolę i jest to jej najlepsza rola w karierze. Gra w nim reżyserkę filmową, która w poszukiwaniu inspiracji wynajmuje pokój u pewnej pary mieszkającej na odludziu. No i w skrócie można napisać, że jej pojawienie się burzy idyllę. A gdy już myślimy, że wiemy co będzie dalej film robi przewrotkę i... więcej nie napiszę ;) Ale napiszę, że w tej "drugiej części" Aubrey daje mały aktorski popis. Jak jeszcze w Ingrid Goes West mogła się schować za komediowymi wstawkami, to tutaj nie ma takiej opcji. Ale dzięki temu Aubrey pokazała wachlarz umiejętności, których wcześniej nie widzieliśmy. Sam film to takie niezależne kino spod znaku "WTF!?" ale właśnie dobrze zagrane. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 11, 2020, 23:01:30 Aktorka dobra to jest od kilku lat już.
Happiest Season obejrzę właśnie dla niej i Davis, a Czarnego misia już widziałem. Ale nie tylko Aubrey ma kolejną świetną rolę w ostatnim czasie, ale też Christopher Abbott (a dopiero co widziałem go w filmie Possessor i jak film trochę mnie rozczarował to gość zalicza kolejny doskonały występ) i Sarah Gadon, która kolejny raz pokazuje, że ma coś więcej do zaoferowania jak ładną buzię, że potrafi grać. Dobra psychodrama. Jest to jeden z tych filmów, które najlepiej oglądać bez czytania recenzji. Jest to psychodramat, ale też czarna komedia i film w filmie. Gdybym miał porównać z innym filmem to najbliżej jest tej produkcji do Mulholland Drive, tylko podane w normalniejszym stylu, a nie tak odjechane jak dzieła Davida Lyncha. Zadaje też pytania ciekawe, jak np. o granice wykorzystania emocji aktora dla oddania prawdziwości gry. I czy ja dobrze widziałem, że Plaza miała scenę jak Sharon Stone w Nagim Instynkcie na posterunku policji? Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Dla mnie jedna z najlepszych ról Plazy, to oczywiście Lenny w Legionie, gdzie pokazała szeroki wachlarz umiejętności aktorskich. Oczywiście dla wielu to jest April z Parks and Recreation, ale nie widziałem tej komedii. Pewnie gdzieś mi mignęła w jakimś filmie, ale odkryłem ją za premiery 1 serii serialu Noaha Hawleya o synu Profesora X. http://www.youtube.com/watch?v=6AfE3TDJwHs http://www.youtube.com/watch?v=rw9EV0zqYuQ Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 30, 2020, 19:07:34 Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020)
Film o sylwestrze na którym, jak spoileruje tytuł, wszyscy zginęli. A jak do tego doszło to dowiecie się z tej polskiej produkcji, dostępnej na Netflixie, która łączy w sobie czarną komedię z kinem młodzieżowym, ale też są elementy jak z horroru, zwłaszcza końcówka, choć bardziej slashera, w którym krew się leje, a nie horroru, który ma przestraszyć i trzymać w napięciu. Kolejne kino gatunkowe z Julią Wieniawą w roli głównej, którą wcześniej można było zobaczyć w polskim horrorze W lesie dziś nie zaśnie nikt (też mi się podobał). Film sylwestrowo noworoczny. Nie każdy dowcip trafił do mnie, jak np. dowcipy o sikaniu albo z Jezusem, które są przeciągnięte i niektóre nawet mój poziom czarnego poczucia humoru przekroczyły, ale fajnie się bawiłem. Choć jak podejrzewałem większość jedzie po filmie równo, podobnie jak po W lesie dziś nie zaśnie nikt. Film mocno dzieli widzów, identycznie jak poprzedni film z Wieniawą. Wydaje mi się, że to właśnie przez Wieniawę, która nie wiem czemu jest hejtowana przez wszystkich, ale ja nie oglądam telewizji, nie śledzę mediów społecznościowych, więc ją poznałem tak naprawdę właśnie w tych dwóch produkcjach z kina gatunkowego i w obu wypadła spoko. Można powiedzieć, że znowu gra final girl, tak jak w polskim slasherze. Zresztą cala obsada daje radę, nawet Karolak;-) A przepraszam, kojarzę ją z ciętej riposty, gdy zapytała ją dziennikarka czy marzy o ślubie chyba w Tańcu z gwiazdami czy jak to tam się nazywa, którą zobaczyłem w programie komediowym Lekko Stronniczy i za jej odp., jej minę i sposób w jaki to powiedziała ma mój szacunek:D Twórcy oddali hołd kinu klasy B z udanym skutkiem, ale też do filmów uważanych za klasyki kina nawiązują. Moim zdaniem lepiej wpletli nawiązania do fabuły z innych dzieł, jak twórcy polskiego horroru z Wieniawą, nie walą tak wprost w twarz z nawiązaniami jak W lesie dziś nie zaśnie nikt. No może poza nawiązaniem do Lśnienia, które jest rzucone w widza jak siekierą w drzwi. Wydaje mi się, ze jakby w USA nakręcono taki film to by Polacy mówili, że czemu nie potrafimy nakręcić takiego kina rozrywkowego w jednym miejscu z pomysłem, a jak powstał, to narzekają że durne kino i bez ambicji. W czym ma być ambitny hołd dla filmów klasy B? Może też dlatego film zbiera tak skrajne oceny, bo raczej nie kręci się u nas kina gatunkowego. A niech kręcą Polacy jak najwięcej takich filmów jak te dwie produkcje z Wieniawą, bo czym więcej takich produkcji, to będą coraz lepsze. Film idealny do puszczania w Sylwestra i na imprezach, ale lepiej nie na imprezach z dziećmi. W lesie dziś nie zaśnie nikt chyba dałem 6+/10, więc Wszyscy moi przyjaciele nie żyją niech mają 7/10. Bawiłem się lepiej jak na Magnezji, która mnie strasznie zawiodła, a sporo obiecywałem sobie po kolejnym filmie Bochniaka, który wcześniej zrobił świetne Disco Polo. Czekam na trzeci film z kategorii kina gatunkowego z Wieniawą, który podzieli tak widzów jak W lesie... i Moi przyjaciele nie żyją. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 01, 2021, 18:41:43 Debt Collectors (2020)
Kontynuacja Komornika ze Scottem Adkinsem i Louisem Mandylorem w rolach przyjaciół ściągających długi dla przestępców. Poprzedni film był nawet ok, ale zakończył się tak, że ciężko było zrobić kontynuacje z tymi samymi bohaterami, więc jeśli nie będziecie mieli problemu z tym, jak wrócili do akcji, to będziecie się dobrze bawić tak jak ja. Porządne buddy movie z Adkinsem i Mandylorem, których łączy twarda, męska przyjaźń. Trochę żartów, wystrzałów i dobrych bijatyk w wykonaniu obu panów. Louis Mandylor to dobry aktor i dziwne, że nie zrobił kariery. A przynajmniej ja nigdy nie słyszałem o tym aktorze, do czasu tej serii o komornikach. W Komorniku 2 przypominał mi Mickeya Rourke?a. Miło zaskakuje Scott Adkins, bo nieźle zagrał. A to że się dobrze bije to wiadomo. Ocena: 6+/10. Honest Thief (2020) Tom postanawia zerwać ze złodziejskim fachem i rozpocząć uczciwe życie. Chce przyznać się, zdradzić gdzie schował całą kasę, więc dzwoni do FBI, ale sprawa z czasem mocno się komplikuje. Jeden z wielu sensacyjniaków z Liamem Neesonem, który tym razem nie gra bohatera, który jest silny fizycznie, mimo prawie 70-u lat (tyle ma aktor), tylko bohatera, który jest sprytny i inteligentny. Liam Neeson, Jefrey Donovan, Robert Patrick, a nawet Jaj Courtney dają radę, tylko problem mam z tym, dlaczego się Tom chce oddać policji, a powodem jest to, że poznał kobietę i się zakochał. Kate Walsh tworzy uroczą parę z Liamem Neesonem, ale jakoś ciężko mi było uwierzyć w to jak szybko pogodziła się z tym, że zadaje się ze złodziejem, nieważne że uczciwym, honorowym, który nie zabija i nie wydaje ukradzionej kasy. Niby się Annie wkurza, ale dość szybko widać, że jej to imponuje jak Tom załatwia złych. Film nie ogląda się źle, ale przez to naiwne zawiązanie akcji oceniam na 6-/10. I?m Your Woman (2020) Kobieta razem z dzieckiem, zostaje zmuszona do ukrywania się i ucieczki, gdy jej mąż zdradził wspólników. Fajnie zobaczyć Rachel Brosnahan w innej dobrej roli, a nie tylko jako cudowną panią Maisel, ale całościowo jest to zmarnowany potencjał na dobre kino gatunkowe. Film się za długo rozkręca i dlatego postawię 5/10. Tenet (2020) Lubię filmy Nolana, nawet te uważane za słabsze jak Dark Knight Returns i Interstellar podobają mi się. Chyba nie ma filmu Nolana, którego bym sobie nie cenił, zarówno te mniej rozbuchane produkcje jak i mniejsze, oczywiście jak na tego reżysera i scenarzystę. Sporo słyszałem o Tenet opinii, że to jeden ze słabszych, że przesadnie skomplikowany, że nie ma emocji, itd, ale tak samo mówi się o prawie każdym filmie Nolana z ostatnich lat. Nawet jak emocjonalnie filmy Nolana nie działają to przynajmniej dostarczają wizualnie super rozrywkę, bo reżyser i scenarzysta preferuje efekty specjalne, tradycyjne, praktyczne, jak najmniej CGI, więc sceny akcji wyglądają u niego super. Niestety tym razem muszę zgodzić się z krytykami. Nie przeszkadza mi że, nie ma emocji w filmie. Problem jest w tym, że nawet sceny akcji to nic zachwycającego. Scena z naprawdę wysadzonym samolotem to śmiech na sali. Spodziewałem się, że mi szczęka opadnie, tak zostanie pokazane, a to nawet nie był wybuch, scena wygląda jakby kilka butli z gazem poszło z dymem. Podobnie jest ze sceną na autostradzie, która w trailerze wyglądała super, a w filmie wypadła tak sobie, np. scena na autostradzie w Matrixie 2 wciąż robi wrażenie. Finałowa akcja też taka sobie, tak chaotycznie nakręcona, że nie mam pojęcia kogo pokazywano. A co do cofania czasu, to pewnie nie zamierzone, ale każda scena, w której bohaterowie mówili jak duchy z Twin Peaks, czyli o tyłu, to śmiać mi się chciało. Podobnie ze scenami bójek było. Doceniam Nolana za to, że wyglądają te sceny bardzo realistycznie, sporo pracy musiało go pewnie to kosztować, ale co z tego jak sceny zamiast trzymać w napięciu albo bawić tak jak powinny bawić sceny akcji to wywołały u mnie śmiech. A co do skomplikowania fabuły to powiem tak, że jak film mnie nie wciąga emocjonalnie, ani przynajmniej samą historią, to mam gdzieś czy załapałem wszystko. Zresztą finałowe zwroty akcji nie zaskoczyły mnie, można było nich oczekiwać, choć przez cały seans nie zastanawiałem się nad tym jak historia się potoczy. Aktorzy nie mają co grać, bo są tylko pionkami, które Nolan przestawia na swojej szachownicy. Młody Washington wypadł nijako, a przecież pokazał choćby w filmie Spike Lee, że odziedziczył talent po ojcu. Roberta Pattinsona wiele osób chwali, a moim zdaniem jeden z najlepszych aktorów swojego pokolenia też nie ma co grac i nadrabia swoim urokiem. Po prostu fajnie jest na niego popatrzeć, identycznie jest z Elizabeth Debicki, którą ładnie ubrano. Jedynie wyróżnia się Kenneth Branagh w roli złego ruska, jak ze starych Bondów, a tym Tenet jest, czyli nolanowskim Bondem. Błaznuje Branagh i to nie jest dobra rola, ale przynajmniej go zapamiętam. Więc aktorsko film nie działa, historia nieangażująca, a co najgorsze sceny akcji nie robią wrażenia, a przynajmniej na to liczyłem (jedynie początkowa sekwencja w operze się broni), że dostanę fajne widowisko. Zdjęcia mogę pochwalić, rozmach produkcji, kostiumy, a muzyka to przyznam, że sam nie wiem, bo raz działa, a innym razem przeszkadza. No i jeszcze typowa dla Nolana zabawa z formatem ekranu ? raz panoramiczny, innym razem pełny ekran, czyli imaxowy. Do tej pory kręcił IMAXEM sceny akcji, a w Tenet mamy w każdej scenie, nawet w zwykłej rozmowie przeskakiwanie od jednego formatu do drugiego, co jest zupełnie niepotrzebne. W poprzednich filmach rozpraszało to bawienie się formatem obrazu, ale w Tenet poszedł Nolan z tym na całość. Jak dla mnie najsłabszy film Nolana w całej jego karierze. Ocena: 5/10. The Godfather Coda: The Death of Michael Corleone (1990/2020) Przemontowana i skrócona, ale też z kilkoma dodanymi scenami nowa wersja trzeciej części Ojca Chrzestnego, która jest uważana za najgorszą. I jest to najsłabszy film, ale jedynka i dwójka to przecież arcydzieła (niektórzy stawiają wyżej jedynkę, inni dwójkę, ja obie oceniam tak samo wysoko). Wątek z córką Michaela wydaje mi się, że jest skrócony, ale nie uważam że Sofia Coppola jest beznadziejna w tej roli. Romans z Vincentem jest zepchnięty na trzeci plan. Film bardziej się skupia na próbie przejścia na dobrą stronę mocy przez Michaela, naprawy relacji z rodziną i dziećmi oraz interesach z Watykanem, ale mimo zmiany w kolejności scen, dodania i usunięcia niektórych, to wciąż przyzwoity film. Początek jest inny, ale po prostu sceny późniejsze dał Coppola na początek, a ostatnia scena jest taka samo (ta po scenie na schodach w operze), tylko jest trochę skrócona przez co zakończenie jest troszkę inne, ale nie mogę napisać jakie, bo to byłby zbyt duży szczegół. A co do sekwencji w operze i na schodach to mnie się zawsze podobał ten fragment. Aktorsko super. Pacino to klasa, ale też przypomniał mi film jak obiecującym aktorem był Andy Garcia, który znanym aktorem jest, w paru dobrych filmach grał w latach 90, ale kariery za bardzo nie zrobił. Miło też zobaczyć było w epizodzie Bridget Fonda, która przeszła na filmową emeryturę spory czas temu. Dla mnie to taki sam film jak wcześniej, przed zmianami, czyli na 6/10. The Midnight Sky (2020) W 2049 roku na Ziemi doszło do kataklizmu, który zabił prawie całą populację silnym promieniowaniem. Naukowiec Augustine odmawia opuszczenia bazy na Arktyce wiedząc, że dużo życia mu nie zostało z powodu choroby. Postanawia ostrzec załogę statku, która wraca z nadającego się do zamieszkania księżyca Jowisza. Załoga jest nieświadoma wydarzeń na Ziemi. Najnowszy film Georga Clooneya i z nim w roli głównej to zaskakująco udane kino SF w starym hollywoodzkim stylu. Film jest krytykowany, że nuda i nic się nie dzieje i znowu dodane elementy filozoficzne do kolejnego SF, a mnie film kupił klimatem od pierwszych scen. Oprócz SF dostałem też kino zimowe, surwiwalowe, które ładnie się łączy z opowieścią o wracających do domu astronautów z podróży na nową Ziemię. Film urzekł mnie swoją empatią do bohaterów i świata, pięknymi zdjęciami i cudowną muzyką Desplata. Świetnie wypadli George Clooney i Caoilinn Springall w rolach głównych. Pewnie że film nie zaskakuje, np. to kim okazała się ostatecznie Iris pewnie każdy się domyśli, ale nie żałuję seansu. Oczywiście są schematy typowe dla tego typu filmów z akcją w kosmosie, np. w czasie naprawianiu statku jest wszystko ok, ale nagle pojawiają się setki meteorytów, które uderzają w statek, a nikt z astronautów wewnątrz statku i na zewnątrz nie zauważył wcześniej, tylko jak już za późno było, ale później dostajemy jedną z najlepszych scen z kroplami krwi. Film wywołał we emocje, więc nie mogę go za bardzo skrytykować. Nie jest idealny, ale ja lubię takie kino nakręcone w starym hollywoodzkim stylu. Ocena: 6+/10. The Prom (2020) Jak pojawiły się pierwsze informacje o musicalu, w którym zagrają Meryl Streep, James Corden i Nicole Kidman, to nie mogłem się doczekać, mimo tego że odpowiada za film Ryan Murphy, który od przejścia do Netflixa tworzy średniaki. Ale miło się rozczarowałem, bo to przyzwoita rozrywka, dla mnie najlepsze netflixowe dzieło Murphy?ego, obok Politician. Debiutująca w roli głównej Joe Ellen Pellman daje radę, nie zjadła ją trema, choć gra z gwiazdami kina i estrady. No i za to ma mój szacunek Ryan Murphy, że w swoich filmach i serialach obsadza aktorów, którzy potrafią śpiewać, ale nie znanych widzom, którzy nie interesują Broadwayem. Akurat nie wiem czy Pellman występuje na Broadwayu, ale nie zdziwiłbym się. Ale może dlatego się udał musical, bo rozbuchano kiczowato kolorowy styl Murphy?ego idealnie pasuje do musicali. Oczywiście poziom słodyczy w filmie jest poza jakąkolwiek skalą, to poziom słodyczy co w Mamma Mia (też z Meryl Streep), ale dobrze się bawiłem, nawet się wzruszyłem. Oczywiście trzeba zaakceptować, że to musical, więc są zasady typowe dla tego gatunku, np. zmiana poglądów dotycząca LGBT następuje w kilka sekund dzięki piosence. Meryl Streep dobrze gra, nie przeszarżowała. Nie rozumiem czepiania się Jamesa Cordena. W Kotach był strasznie słaby, ale tutaj dał radę w roli geja. Wiem że chodzi o to, że aktor hetero zagrał homoseksualistę, ale nikt się nie czepiał jak Daniel Criss (hetero) zagrał główną rolę, też geja, w 2 serii American Crime Story ? może dlatego, że zagrał (doskonale) złego, mordercę? Szkoda tylko, że Kidman niby gra jedną z ważniejszych ról, ale jest na drugim planie. Choć dostała jedną piosenkę, której nie śpiewa z całą obsadą, ale z dziewczyną w głównej roli. Równie dobry jest też Andrew Rannells. Może potrzebowałem takiej dawki cukru w cukrze, ale tym razem nie będę narzekał na kolejne dzieło Ryana Murphy?ego. Ocena: 6/10. Wolfwalkers (2020) Robyn przeprowadza się z ojcem, Billem, do Irlandii, który służy Lordowi Protektorowi. Bill Goldfellowe dostaje rozkaz zniszczenia ostatniej wilczej watahy. A tym czasem Robyn poznaje ceniącą wolność dziewczynkę z tajemniczego plemienia. Jest to kolejna znakomita animacja od irlandzkiego studia Cartoon Saloon, znanego z takich filmów jak The Secret of Kells, Song of the Sea, The Breadwinner. Podobnie jak dwa pierwsze co wymieniłem jest to piękna baśń. Może fabularnie to nic oryginalnego, ale film ma tak niepowtarzalny klimat, że pewnie nie raz coś Wam wpadnie do oka. Ocena: 8/10. W obsadzie głosowej jest m.in. Sean Bean. Nie wiem czy to zamierzone, czy wszystko z wszystkim już mi się kojarzy, ale co trochę Bill, czyli bohater Seana Beana rzuca tekstami do córki o lordzie protektorze, żeby opowiadała o smokach, itd, więc od razu skojarzenia miałem z Grą o Tron. No i to drugi nowy film, jaki obejrzałem ostatnio, w którym Bean przeżył. Niby baśń dla dzieci, ale przypomniało mi się, jak rok temu aktor mówił, że ma dość umierania w kinie, bo robi się to schematyczne, nie zaskakuje widzów. Więc czyżby to był początek zmian w filmografii Seana Beana? To pytanie retoryczne:) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 05, 2021, 08:53:23 A dla mnie krytyka jaka spadła na "Tenet" z niektórych tylko (co trzeba podkreślić) stron jest przesadzona mniej więcej w podobny sposób, jak przesadzone są opinie o tym, że "Incepcja" to jeden z najlepszych filmów wszech czasów. (Metascore: 69 to wcale nie tak nisko, zwłaszcza, że ta rzekomo genialna "Incepcja" ma 74. Swoją drogą "Interstellar" też ma taki wynik, do tego bardzo wysokie oceny na portalach, więc nie wiem, skąd to "uważane za słabsze"). Na imdb film ma 7,5 przy 8,8 "Incepcji" - i choć obie oceny uważam za zawyżone, to jednak mniej więcej chyba dobrze odzwierciedlają różnice między tymi filmami. Bo dla mnie na chwilę obecną "Tenet" to film tylko nieco słabszy od takiej "Incepcji" właśnie.
Dlaczego? Bo to typowy Nolan, tyle, że może z nieco podkręconymi parametrami. Film intrygujący, zawiły i efekciarski - dokładnie tych samych słów można użyć w odniesieniu do takiej paru wcześniejszych filmów. Ok, gdzieś po drodze zagubiły się emocje - ale też bez przesady, że "Incepcja" to takie emocjonalne dzieło, jeśli już to buzowało nimi "Interstellar", który swoją drogą lubię bardziej. Ok, łatwo się było w tym wszystkim pogubić, ale dla mnie jest to tylko zachęta, by obejrzeć film ponownie. Sceny akcji wyglądały dziwnie, no ale... tak miały wyglądać, w końcu to były starcia normalnych i odwróconych ;) A że niektóre sceny przeciągały się? No cóż, u tego reżysera to też żadna nowość (vide znów "Incepcja" i ta nużąca strzelanina w tej górskiej twierdzy, czy co to tam było). Ogólnie mam ochotę zobaczyć to po raz kolejny. A, 2,5 godziny minęły mi bardzo szybko, w ogóle się nie nudziłem, może jedynie w końcówce miałem uczucie pewnego przesytu tym wszystkim a jednocześnie wkradło się pewne rozczarowanie, że to już to. Akurat zakończenie w takiej "Incepcji" było bezsprzecznie lepsze. Mimo wszystko oceniam film na 6/10 ("Incepcję" - na 7/10). I jeśli nawet to najsłabszy film Nolana, to różnica jakaś wielka moim zdaniem nie jest. Choć zobaczymy, co przyniesie seans nr 2. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 10, 2021, 20:29:34 Pieces of a Woman (2020)
Martha i Sean mierzą się z żałoba po stracie dziecka, które zmarło w czasie porodu. Dobry dramat ze świetną rolą Vanessy Kirby. Nie zdziwię się jak zbierze nominacje do Oscara, bo zasługuje na to. Gra kobietę, która trzyma w sobie emocje, a jednocześnie widać, jak się czuje. Wiele razy pokazała np w serialu The Crown, jak jest dobrą aktorka i w filmie potwierdza, że jest jedną z ciekawszych aktorek ostatnich lat. Gra drobnymi gestami, bardzo wewnętrznie, ale wiemy co jej bohaterka czuje. Fajnie, że dostaje Kirby też role w filmach, w których może się wykazać aktorsko, a nie tylko role w hollywoodzkich superprodukcjach, jak w spinoffie Szybkich i Wściekłych i Mission Impossible. Choć jako bohaterka kina akcji też się sprawdza. Gwiazdą jest Kirby, ale Shia LaBeouf (Sean), Ellen Burstyn(mama Marthy) i Molly Parker (gra położną) mają co grać i pokazują aktorstwo z jak najlepszej strony. Nie rozumiem jedynie czemu wsród niektórych widzów Cząstki kobiety zbierają tak skrajne oceny na IMDB, albo 1 albo 10, bo to nie jest arcydzieło, ale też nie chała, tylko dobry film (do symboliki też nic nie mam). Może powodem jest LaBeouf i jego prywatne życie, więc stawiają 1. Innego powodu nie znajduję. Ocena: 7+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 18, 2021, 22:36:36 News of the World (2020)
Świetny western. Trochę w stylu True Grit ale ciut bardziej epicki ;) W roli głównej jak zwykle niezawodny Hanks. Gra tutaj byłego wojskowego, który teraz jeździ po miasteczkach dzikiego zachodu i czyta ludziom widomości z gazet. W drodze spotka dziewczynkę, która za młodu została porwana przez Indian. Jej los nikogo za bardzo nie obchodzi, więc nasz bohater postanawia sam zwrócić ją rodzienie i tak się zaczyna droga pełna przygód... Film odhacza wszystkie punkty pożądanego westernu. Są strzelaniny, są rozległe widoki prerii, są bandyci i indiane... ale w bonusie mamy też całkiem wzruszającą historię i takie słodko gorzkie spojrzenie na trudy życia w tamtym czasie. Technicznie film jest naprawdę pięknie zrobiony. Za kamerą Paul Greengrass czyli spec od akcji, tutaj zdecydowanie bardziej wyciszony ale jak trzeba to potrafi podkręcić napięcie. Zdjęcia bardzo ładne, niektóre widoki podrasowane komputerem ale zrobione tak dobrze, że prawie nie widać ;) Kostiumy i scenografia też na duży plus. Muzyka mi się bardzo podobała, do tego stopnia, że piszę tą recenzję słuchając soundtracku ;) Dźwięk cudowny, odpaliłem film dość głośno i na dwie godziny przeniosłem się na dziki zachód... a w scenie burzy mi się kanapa trzęsła :P Aktorsko, jak już wspominałem, Hanks jest dobry ale show kradnie Helena Zengel. Ewidentny talent i pewnie o niej jeszcze nie raz usłyszymy. Ogólnie super. 9/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 19, 2021, 01:45:50 Domyślam się że film nigdzie w Polsce na razie legalnie nie wyszedł, na jakimś vodzie?
Właśnie przeczytałem, że Netflix kupił prawa do dystrybucji poza USA, ale według jednych już wyszedł na Netflixie, a innych nie, i na polskim nie widzę go. Ja czekam, bo ogólnie bardzo lubię większość filmów Greengrassa, zarówno te rozrywkowe jak Bourny, ale też ambitne dzieła, oparte na faktach. No i też jest to jedyny reżyser, u którego akceptuję trzęsącą się kamerą i wiem co się dzieje w scenach akcji. A western zapowiada się na zupełnie coś nowego w jego filmografii. Wydaje mi się, że trzęsącej kamery nie będzie, bo za bardzo nie byłoby gdzie wcisnąć takich trzęsących się scen, prawda? No chyba że byłaby wielka strzelalina , czyli całe miasto kontra złe siły, ale po trailerze nie zapowiada sie na Dziką Bandę, Siedmiu wspaniałych, czy coś w tym stylu, tylko bardziej jak współczesne westerny, czyli dużo psychologii, mało akcji, strzelaliny pewnie są, ale takie mniejsze, taki bardziej kontemplacyjny i wyciszony western. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 19, 2021, 10:33:01 Właśnie przeczytałem, że Netflix kupił prawa do dystrybucji poza USA, ale według jednych już wyszedł na Netflixie, a innych nie, i na polskim nie widzę go. To pewnie wyjdzie za niedługo. Ja nie mogłem czekać i obejrzałem wersje z amerykańskiego amazonu. Wydaje mi się, że trzęsącej kamery nie będzie, bo za bardzo nie byłoby gdzie wcisnąć takich trzęsących się scen, prawda? Jak jedziesz powozem przez prerię to trochę trzepie ;) Ale porównując do innych jego filmów to ten jest baaardzo spokojny, wręcz kontemplacyjny. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 19, 2021, 19:42:46 Jak jedziesz powozem przez prerię to trochę trzepie ;) Oczyma wyobraźni widzę jak powóz gonią Indianie i zapierniczają powozem aż się kurzy, a scena nakręcona jak pościgi w Bourne'ach Greengrassa:D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 19, 2021, 19:48:31 A mnie akurat Bourne'y Greengrassa męczyły tym chaosem - zdaniem niektórych chaosem opanowanym. Szczerze, jak tam były jakieś takie "teledyskowe" sceny akcji, to koniec końców nie wiedziałem np. kto wjechał w słup.
I wydaje mi się, że bywały w westernach ujęcia kręcone "z konia" ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 19, 2021, 21:01:03 Jednym z tych widzów jestem ja, tylko u tego reżysera kupuję sceny z trzęsącą się kamerą, szybkim montażem, nie gubię się w tym co się dzieje, wiem kto wjechał w słup jak napisałeś, a w innych sensacyjniakach (choć akurat Greengrass nie tylko kino akcji kręci) to mnie drażnią takie sceny, np w Quantum of Solace.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 31, 2021, 21:14:45 Boss Level (2020)
Były agent sił specjalnych jest uwikłany w pętli czasowej, w której nieustannie jest zabijany. Podążając za wskazówkami, próbuje rozwikłać zagadkę swojej śmierci. Dzień świstaka w wersji krwawej i pełnej akcji. Frank Grillo grający na luzie nieźle się sprawdza w roli żołnierza, który non stop ginie, a jednocześnie próbuje odpowiedzieć na pytanie kto nasyła na niego morderców. Reszta znanych twarzy, jak Mel Gibson, Naomi Watts, Michelle Yeoh nie mają co grać. Jakieś 20 lat temu to byłby idealny film dla Seana Beana lub innego aktora, który często w filmach umiera. Ocena: 5/10. Jungleland (2019) Stan i Lion to bracia walczący o utrzymanie pozycji w podziemnym świecie boksu na gołe pięści. Podróżują po kraju walcząc w turniejach. Kiedy Stanowi nie udaje się spłacić gangstera są zmuszeni eskortować dziewczynę pod wskazany adres. To nie jest kolejna historia w stylu Rocky?ego, typowy film o boksie, ale produkcja o braterskiej miłości, trochę toksycznej, w której Stan wykorzystuje brata. Charlie Hunnam (miałem go za gwiazdkę Synów Anarchii, a całkiem dobrze sobie radzi po zakończeniu serialu) i Jack O?Connell świetnie wypadli w rolach braci, nie odstępuje im Jessica Barden. W małej rólce wystąpił John Cullum, czyli barman Holling z Przystanku Alaska. Aktor bardzo dobrze się starzeje, trzeba przyznać. W epizodzie pojawia się też Jonathan Majors, który rozczarował mnie w serialu Krainą Lovecrafta, a w Jungleland daje radę w roli gangstera. Ocena: 7/10. Princezna zakletá v čase (2020) Księżniczka Ellena została przeklęta w dzieciństwie przez czarownicę. Wie, że zginie w czasie swoich 20 urodzin, razem z całym królestwem jej ojca. Nadchodzi burza wywołana przez czarownicę w wyniku, której wszyscy giną, ale jakimś cudem Ellena budzi się i powtarza ten sam dzień kilkadziesiąt razy. Postanawia wyrwać się z pętli czasu, ale żeby to zrobić musi zabić czarownicę, albo znaleźć prawdziwą miłość. Super pomysł mieli twórcy na historię przygodowo baśniową, tylko z motywem jak z dnia świstaka. Więc dostałem baśń, ale ze sporą dawką humoru. A co ważne fabuła się rozwija z każdym następnym wpadnięciem w ten sam dzień przez księżniczkę. Na początku jest to księżniczka trochę rozpieszczona i o dużym ego, która nic nie robi sobie z zagrożenia jakie czyha na nią i ojczyznę. Stroi sobie żarty z sytuacji w jaką się wpakowała, ale z każdą kolejną powtórką tego samego dnia będzie przechodziła stopniową przemianę. Natalia Germani świetnie wypadła w roli księżniczki (choć aktorka na wygląda na 20 lat, ma 30) rozpieszczonej, która robi sobie z wszystkiego żarty, jak i w roli dziewczyny, która bierze odpowiedzialność za swoje czyny. Od początku budzi sympatię, mimo tego jaka to jest postać w pierwszym akcie. Równie fajnie wypadli Marek Lambora w roli księcia Jana, zakochanego od dzieciństwa w księżniczce i Eliska Krenkova w roli przyjaciółki Elleny, alchemiczki Amelii. Tworzą przesympatyczne trio, którym się kibicuje w walce ze złą czarownicą. Film sympatyczny i zabawny, idealna rozrywka po ciężkim dniu. Ocena: 7/10. Robert the Bruce (2019) Film, o którego powstanie zabiegał od wielu lat Angus McFadyen, najbardziej znany z roli tytułowego bohatera, w filmie Mela Gibsona Braveheart. Więc w pewnym sensie jest to kontynuacja Walecznego Serca, bo główną rolę gra Angus, tak jak w klasyku kina, ale też jest producentem i autorem scenariusza. Niestety widać, że to produkcja tania, bo to co najciekawsze, czyli walka Roberta z Anglikami jest podana w napisach końcowych, a przez większość filmu obserwujemy jak Robert the Bruce ma kryzys i połowę filmu leży w gorączce, więc śpi i ma prorocze sny, a poza tym zaprzyjaźnia się z pewną rodziną i mieszka sobie u nich w chatce i rzuca filozoficznymi tekstami. Oczywiście upraszczam, bo akcji trochę jest, dzięki aktorowi znanemu z Black Sails, ale twórców filmu wyraźnie bardziej interesuje kryzys króla, a nie walka o wolność Szkotów. Choć doceniam to, że Robert to ten sam co w filmie Gibsona i nie chodzi o to, że gra ten sam aktor, ale o to, że gość nic tylko rozmyśla, jaka decyzja jest słuszna, a jaka nie, tak jak było u Gibsona. Są jakieś tam plusy, bo większość obsady to dobrzy aktorzy, film ma ładną szkocką muzykę i ładne krajobrazy Szkocji, która nawet w zimie wygląda pięknie, ale trochę się wynudziłem. A gdyby ktoś miał wątpliwości, że to kontynuacja Braveheart to w polskiej wersji film nosi tytuł Waleczne Serce ? Król Szkotów. Uważam, że o wiele lepiej pokazano Roberta the Bruce?a w filmie Outlaw King z Chrisem Pine, choć za nic nie pasował do tej roli. No i Outlaw King to jest po prostu lepszy film, choć też nieidealny. Ocena: 5/10. The Croods: A New Age (2020) Krudowie z 2013 roku, to jedna z tych dobrych animacji DreamWorks nie będąca kolejną częścią Shreka, tylko opowieścią o rodzinie sympatycznych jaskiniowców, która poznała postępowego Guya. W czasie wspólnych przygód odkryli, że ewolucja nie jest taka straszna jak ją malują. Siedem lat trzeba było czekać na kontynuację, która okazała się równie dobrą rozrywką dla małych i dużych co poprzedni film. Grug obawia się, że jego córka, Eep zostawi rodzinę dla Guya, z którym chce założyć własną rodzinę. Nowymi bohaterami jest rodzina Bettermanów, czyli dosłownie lepszych ludzi. Phil i Hope są jeszcze bardziej postępowi i nowocześni jak Guy, z którym się dobrze znają. Mają córkę, która przyjaźniła się w dzieciństwie z Guyem. Doceniam, że twórcy nie poszli w schemat, że Eep i Dawn Betterman nienawidzą się, więc Dawn próbuje odbić chłopaka Eeep, tylko dziewczyny się zaprzyjaźniają. Krudowie 2: Nowa Ziemia to udane rozwinięcie historii z pierwszego filmu i połączenie komedii i kina przygodowego. Są też sekwencje prawie jak z horrorów i kina SF. Chyba każdy zauważy nawiązanie do King Konga, ale to nie jedyny film, którym twórcy się inspirowali. Bohaterowie się zmieniają, jest sporo dobrych dialogów świetnie sprzedawanych na dubbingu przez Nicolasa Cage, Ryana Reynoldsa, Emmę Stone, a z nowych nazwisk pojawia się Peter Dinklage. Polecam nie tylko fanom części pierwszej. Ocena: 7/10. The Glorias (2020) Biografia Glorii Steinem w reżyserii Julie Taymor (m.in. Frida i musical z piosenkami Beatlesów Across the Universe), to produkcja, która mnie zawiodła. Przez pierwszą godzinę oglądałem z zainteresowaniem, ale czym dłużej film trwa, a do najkrótszych nie należy, to zacząłem się nudzić. Nie przeszkadza mi, że w roli Glorii obsadzono aktorki, które zupełnie do siebie nie są podobne. Młodą Glorię gra Alicia Vikander, starszą Julianne Moore, a w wieku nastoletnim Lulu Wilson i dziecięcym Ryan Kiera Armstrong, ale kupowałem, że to ta sama postać. Widać styl Julie Taymor w paru momentach, znany z jej wcześniejszych filmów, ale całościowo nie podszedł mi ten biopic. Aktorsko żadna z pań nie zachwyciła mnie. Moore gra dobrze, Vikander tak jak zwykle, czyli jest ok (lubię aktorkę, ale poza rolami w ExMachinie i Tomb Raider to w żadnej innej roli nie zapadła mi w pamięć), ale najbardziej podobała mi się Lulu Wilson. Ale może to ?wina? doskonałej roli Rose Byrne w serialu Mrs. America. Dziewczyna zrobiła na mnie tak duże wrażenie w serialu w roli Glorii, że każdą aktorkę porównuję z tą rolą i każda jest na straconej pozycji. Ocena: 5/10. The Kid Detective (2020) 12-letni Abe za nim dorósł miał ponad 200 rozwiązanych spraw, a co za tym idzie uwielbienie współmieszkańców miasteczka. Ale wszystko się zmieniło, gdy zaginęła jego przyjaciółka, bo wszyscy byli przekonani, że Abe rozgryzie sprawę. Dziewczynki nigdy nie odnaleziono. W wieku 30 lat Abe jest przegrywem, który nie pogodził się z tym, że nie odnalazł przyjaciółki. Abe wciąż pracuje jako detektyw, ale zajmuje się trywialnymi sprawami, np. zaginięciem kota. Pewnego dnia zgłasza się do niego Caroline i zleca mu odnalezienie zabójcy jej chłopaka. Z opisu fabuły wynika, że to komedia, pastisz filmów noir, a komedii w filmie niewiele jest. Ogląda się lekko, jest kilka zabawnych momentów i inteligentnego humoru, twórcy bawią się konwencja kina noir, ale bardziej to mieszanka neo-noir i meta-noir niż pastisz czy parodia noir. Twórcy bawią się tym gatunkiem, schematami, ale nie tak jak np. Wes Craven w serii Krzyk slasherem, bo film jest dość poważny i smutny, tak jak bohater i sprawa, którą dostaje. Adam Brody świetnie odnalazł się w roli zgorzkniałego i smutnego detektywa, który będąc dzieckiem okazał się świetnym detektywem, ale dostał od życia taki cios, że nie pozbierał się nawet jak dorósł. No i rodzice cały czas nie traktują go poważnie co mocno na nim się odbija. Jest to produkcja łącząca w sobie kilka gatunków, którą warto zobaczyć, ale powtarzam, że to nie jest pastisz, ani parodia kina noir, nawet jak trochę humoru się co jakiś czas pojawia. Udana zabawa w kino gatunkowe. Ocena: 7/10. The Nest (2020) Rory dla wielkich pieniędzy i wysokiej pozycji jest gotów na wszystko. Gdy dostaje nową pracę i przeprowadza się z rodziną do Londynu, jego życie i pozornie idealne małżeństwo zamieniają się w spiralę sekretów i kłamstw. Dobry dramat (nie thriller!), ale przez to jak wszyscy zachwalają to spodziewałem się więcej. Oczywiście warto obejrzeć dla ról Jude Lawa i Carrie Coon, bo to aktorzy, którzy poniżej pewnego poziomu nie schodzą. W przypadku Lawa to kolejna dobra rola w ostatnim czasie, ale mnie ucieszyła główna żeńska rola, bo Carrie Coon kibicuje od czasu serialu The Leftovers. Wiele osób pewnie odkryło ją dopiero w tym filmie i wcale się nie dziwię. Mam nadzieję, że dzięki świetnej roli w The Nest, Carrie Coon zacznie dostawać więcej głównych ról w filmach, a nie tylko drugi i trzeci plan, bo w serialach już nagrała się. Teraz przydałby się sukces w kinie. Ocena: 7/10. The Very Excellent Mr. Dundee (2020) Angielska królowa chce odznaczyć Paula Hogana za zasługi dla komedii. Aktor wpada w serię (niezamierzonych) skandali, w wyniku, których media uważają, że w żenujący sposób próbuje odzyskać dawną sławę. Po opisie fabuły widać, że to nie jest Krokodyl Dundee 4, ale komedia, w której celebryci (sporo gościnnych występów) naśmiewają się z samych siebie, na czele z Paulem Hoganem, który gra samego siebie, czyli starszego aktora, który zagrał wieki temu w jednym hicie. Co trochę wpada w kłopoty, w wyniku których uważa się go za np. damskiego boksera, że pobił dzieci i rasistę. Oczywiście to nie jest prawda i jedynie kto go wspiera to jego agentka. Sympatyczna komedia, na której dobrze się będą bawić nie tylko fani Krokodyla Dundee (szkoda, że Lindy Kozlowski nie powróciła), ale też widzowie, którzy jako tako kojarzą różne afery z Hollywood, np. który celebryta uważany jest za persona non grata, a który za porządnego. Może bez zachwytu, ale całkiem dobrze się bawiłem. Ocena: 6+/10. The War with Grandpa (2020) Miałem odpuścić kolejną komedię z Robertem De Niro, bo szkoda mi, że marnuje swój talent w tego typu filmach. Jak jeszcze pierwsze komedie, np. Depresja gangstera, były fajne to czym dalej to coraz bardziej było przykro patrzeć w jak żenujących filmach gra. Choć można powiedzieć, że dla kina zrobił tak dużo, że na stare lata może grać w czym chce i nic nie musi. Skusiłem się na Wojnę z dziadkiem, bo trailery nie zapowiadały się na bardzo złą produkcję. A na drugim planie Uma Thurman (wieki jej nie widziałem, dobrze się trzyma, tylko nie wiem czy to operacje czy geny), Christopher Walken i Jean Seymour. Choć za wiele do grania nie mają. Nie jest to poziom najsłabszych ostatnich komedii z De Niro, tylko średniak, w którym trafiają się słabe dowcipy, ale też kilka dobrych. Jest to komedia trochę w stylu Dennisa Rozrabiaki, czyli o wnuku, który wypowiada tytułową wojnę dziadkowi, gdy wprowadza się do jego pokoju, a chłopak musi zamieszkać na strychu. Ocena: 5/10. The Witches (2020) Kolejna adaptacja powieści Roalda Dahla nie umywa się do Wiedźm z Anjelicą Huston z lat 90, ale i tak się rozczarowałem. Choć za wiele nie spodziewałem się po nowym filmie Robercie Zemeckisu, który od dawna nie nakręcił nic dobrego. Nawet nie przeszkadza mi to, że efekty specjalne to CGI, choć wolę tradycyjną metodę, jaką stosowała ekipa Jima Hensona w poprzedniej ekranizacji, tylko film przynudza i traktuje widza jak idiotę. Co trochę główny bohater komentuje to co właśnie widziałem na ekranie. No i po co? Co ja ślepy jestem? Liczyłem, że Anne Hathaway wypadnie super. Anjelica Huston w roli szefowej czarownic, to kult nad kulty, ale miałem nadzieję, że Hathaway też zaszarżuje aż miło. No i szarżuje, ale jej postać nie bawi ani nie przeraża, nie wywołuje żadnych emocji. Choć muszę przyznać, że nawet jak ją zbrzydzili, zrobili na łyso, to i tak nie traci swojego seksapilu, ale to nie jest dobra rola. Anne to przykład aktora/aktorki, która po dostaniu (zasłużonego) Oscara kariera filmowa nie najlepiej jest prowadzona. Zalicza wtopę za wtopę, nie dość że finansową, to też krytyczną. Nie pamiętam dobrej roli w dobrym filmie tej aktorki (nie liczę seriali, bo trafił się jej dobry występ w antologii Modern Love), a jak była to zniknęła wśród słabych filmów. Choć akurat mnie podobała się w Ocean?s 8 i The Hustle, ale to nie były dobre filmy. Ocena: 4/10. Words on Bathroom Walls (2020) Adam to nastolatek, który marzy o zostaniu kucharzem. Pewnego dnia odkrywa, że cierpi na schizofrenię. Razem z mamą stara się walczyć z chorobą każdym lekarstwem, a jednocześnie normalnie żyć. W szkole poznaje Mayę, z którą się zaprzyjaźnia. Dobry dramat ze świetnym aktorstwem Charlie Plummera, Molly Parker i Taylor Russell, a na drugim planie solidne występy zaliczyli Andy Garcia i Walton Goggins. Film o schizofrenii, ale pokazany z drugiej strony, czyli widzimy percepcję osoby przeżywającej tą chorobę, to co siedzi bohaterowi w głowie, zwizualizowano chorobę. Polubiłem bohatera, w sumie wszystkich, więc od początku do końca trzymałem za Adama kciuki. Film jest tak dobry, że nie przeszkadza mi to, że czasami za bardzo poszli w amerykańskie schematy, zwłaszcza końcówka jest bardzo amerykańska. Seans wywołał we mnie tyle emocji, że nie mogę postawić mniej jak 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 03, 2021, 18:09:03 The Witches (2020) Kolejna adaptacja powieści Roalda Dahla nie umywa się do Wiedźm z Anjelicą Huston z lat 90, ale i tak się rozczarowałem. A ja na odwrót, pozytywnie zaskoczony :) Chociaż to może dlatego, że podchodziłem do tego filmu baaardzo ostrożnie, bo myślałem, że to będzie coś w stylu The Polar Express albo tych innych cyfrowych wybryków Zemeckisa. A tutaj sceny efektowe i te z prawdziwymi aktorami są według mnie wymieszane w dobrych proporcjach. Mnie film ujął dobrą energią, nie nudziłem się, cały czas coś się działo. A niektóre sceny odrobinę przywoływały ducha starego dobrego Zemeckisa. Co do Anne to się zgodzę, nie zaliczy tej roli do swoich najlepszych ale też jakoś bardzo tragicznie nie wypadła. A ten jej makeup... no nie wiem czy dla małych widzów nie jest za bardzo przerażający, momentami się zastanawiałem czy to nie przegięcie jak na film dla dzieci. Dla mnie to jest 6/10. A z innej beczki. Ogłoszono nominacje do Złotych Globów. Mank z sześcioma, jest dobrze :) https://edition.cnn.com/2021/02/03/entertainment/golden-globe-nominations/index.html Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 03, 2021, 22:50:44 A ten jej makeup... no nie wiem czy dla małych widzów nie jest za bardzo przerażający, momentami się zastanawiałem czy to nie przegięcie jak na film dla dzieci Nie takie rzeczy widziało się będąc dzieckiem wieki temu w filmach dla dzieci. Daleko nie szukać, to jak Wiedźmy wyglądały w poprzedniej adaptacji na czele z Anjelicą Huston:) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 11, 2021, 09:38:18 Promising Young Woman (2020)
Czy to film, który wygra tegoroczne Oscary? Bardzo możliwe. Trudno dziś o bardziej chwytliwy temat - kobieta mszcząca się na facetach za doznane w przeszłości krzywdy. To taka wręcz manifestacja całego #metoo. Film jest drapieżny, pomysłowy, świeży. Nierzadko pogrywa sobie z oczekiwaniami widza. Czasem śmieszny, częściej jednak przejmujący. Zdarzają się też cieplejsze momenty. Całość może odrobinę zbyt gładka, ale ogólnie scenariusz bardzo zgrabny. Trudno mi do końca zaakceptować postępowanie bohaterki, no ale to niekoniecznie jest słabością filmu, a raczej - jego siłą. Trudno też nie docenić kreacji Carey Mulligan. Może i tu szykuje się Oscar, bo taka McDormand przecież niedawno dostała. No ale poczekajmy na nominacje wpierw ;) Ode mnie za film takie 7,5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 12, 2021, 21:02:10 News of the World (2020) Świetny western. Trochę w stylu True Grit ale ciut bardziej epicki ;) W roli głównej jak zwykle niezawodny Hanks. Gra tutaj byłego wojskowego, który teraz jeździ po miasteczkach dzikiego zachodu i czyta ludziom widomości z gazet. W drodze spotka dziewczynkę, która za młodu została porwana przez Indian. Jej los nikogo za bardzo nie obchodzi, więc nasz bohater postanawia sam zwrócić ją rodzienie i tak się zaczyna droga pełna przygód... Film odhacza wszystkie punkty pożądanego westernu. Są strzelaniny, są rozległe widoki prerii, są bandyci i indiane... ale w bonusie mamy też całkiem wzruszającą historię i takie słodko gorzkie spojrzenie na trudy życia w tamtym czasie. Technicznie film jest naprawdę pięknie zrobiony. Za kamerą Paul Greengrass czyli spec od akcji, tutaj zdecydowanie bardziej wyciszony ale jak trzeba to potrafi podkręcić napięcie. Zdjęcia bardzo ładne, niektóre widoki podrasowane komputerem ale zrobione tak dobrze, że prawie nie widać ;) Kostiumy i scenografia też na duży plus. Muzyka mi się bardzo podobała, do tego stopnia, że piszę tą recenzję słuchając soundtracku ;) Dźwięk cudowny, odpaliłem film dość głośno i na dwie godziny przeniosłem się na dziki zachód... a w scenie burzy mi się kanapa trzęsła :P Aktorsko, jak już wspominałem, Hanks jest dobry ale show kradnie Helena Zengel. Ewidentny talent i pewnie o niej jeszcze nie raz usłyszymy. Ogólnie super. 9/10. Pojawił się kilka dni temu na Netflixie i obejrzałem w 4k. W sumie ze wszystkim się zgadzam, ale oceniam jako dobrą produkcję, czyli na 7/10. Podobała mi się większość filmów Paula Greengrassa, nieważne czy kręci kolejne części serii o Jasonie Bournie, czy filmy oparte na prawdziwych historiach, a w przypadku Nowin ze świata byłem tym bardziej ciekaw, bo nie potrafiłem sobie wyobrazić westernu w stylu jego filmów, z trzesącą się kamerą. No i dostałem najbardziej spokojny film od Greengrassa, pozbawiony prawie w ogóle scen akcji (jest jedna pogoń i strzelalina, choć równie dobrze mogło jej nie być) i nie ma trzęsącej się kamery, co jest szokiem dla mnie, nawet w tej jednej scenie ucieczki głównych bohaterów przed bandziorami. Paul Greengrass nakręcił dobry western, ale bliższy współczesnym produkcjom z tego gatunku, czyli mało akcji, dużo psychologii, nawiązania do współczesności, ale film trzyma w napięciu. Choć rozumiem skąd się biorą negatywne recenzje, trochę ich, jesto bo film ma bardzo wolne tempo, pewnie wielu widzów się zanudziła na śmierć, a mnie film kupiłem klimatem, zdjęciami Dariusza Wolskiego i świetną muzyką Jamesa Newtona Howarda. Wciągnęła mnie historia od początku. Tom Hanks gra typowego Toma Hanksa z ostatnich lat i dobrze wypada. Jest to ciekawy przypadek aktora, który ciągle gra role takich samych bohaterów, których cechuje dobroć, uczciwość, skromność, poświęcenie i życzliwość, a jeszcze mi się nie znudził w tej roli James Stewart współczesnego kina amerykańskiego, jak niektórzy nazywają aktora. Ale jeszcze lepsza jest Helena Zenger w roli sieroty z traumą. Po Cóż za piękny dzień, to kolejna produkcja, w której partner na ekranie ukradł Tomowi film, w tym przypadku był to Matthew Rhys. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 14, 2021, 10:31:20 The Trial of the Chicago 7 (2020)
Sorkin to jest jednak gość. Nie ma od niego chyba lepszego speca od dialogów - może jedynie Martin McDonagh, ale on tak rzadko kręci, że można chwilowo o tym zapomnieć. Bo ten film dialogami stoi - podobnie jak tak wiele innych tytułów ze scenariuszem Sorkina. Ale też trzeba powiedzieć, że film angażuje może nawet bardziej, niż "Ludzie honoru" (choć ogólnie poziom obu produkcji dla mnie bardzo porównywalny). Może dlatego, że bohaterami są tu dość zwyczajni ludzie, a protesty przeciwko władzy to temat choćby w Polsce bardzo ostatnio aktualny. Całość dzięki dość dynamicznemu montażowi (znów znak charakterystyczny) nie jest jednak statyczna i przykuwa do fotela od pierwszej aż do ostatniej minuty. Ostatnia scena? Zależy, jeśli tak to wyglądało w realu, nie mam na co narzekać, ogólnie jednak wydała mi się nieco przesadzona i niepasująca do reszty filmu. Aktorsko jest dobrze, ale nie wybitnie - najlepiej wypadli Sacha Baron Cohen i Frank Langella, swoje zrobili też Mark Rylance i - choć pojawił się na kilka minut - Michael Keaton.Gordon-Levitt przeciętny, ale też miał dość nudną postać do odegrania. Zresztą to w sumie nie jest żaden wybitny aktor. A z oceną, jak na mnie, zaszaleję - 8/10. W sumie najlepszy film, jaki oglądałem od wielu już miesięcy. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 15, 2021, 10:37:37 News of the World (2020)
Film lepszy, niż się spodziewałem. Sama historia prosta i dość przewidywalna, ale mimo wszystko chwyta za serce. Piękne zdjęcia i muzyka, na którą generalnie za często w filmach nie zwracam uwagi. Aktorsko jest dobrze, ale w sumie chyba nie przesadzałbym z zachwytami nad kreacją Heleny Zengel. Jasne, dobrze zagrała "dzikuskę" i była w tym przekonująca, ale z drugiej strony nie wiem, jak sprawdzi się w innych rolach, bo mimiką to tu praktycznie nie operowała. Muszę zobaczyć "Błąd systemu", tam ma chyba większe pole do popisu. Choć to na swój sposób podobna rola może być, sądząc po opisie ;) Wracając do filmu - najbardziej zaciekawiło mnie tu tło społeczne. Sama profesja głównego bohatera intrygująca. Nie wiedziałem też, że 5 lat po wojnie secesyjnej sytuacja w południowych stanach taka napięta była. Może i było to w innych westernach uchwycone, ale tu dokładnie określono rok wydarzeń: 1870 i dlatego zwróciłem na to uwagę. Mimo wszystko jednak nie wiem, czy w wielu westernach tak dobrze uchwycono rozgoryczenie Południa po przegranej wojnie secesyjnej. I to jest dla mnie największy plus filmu. Podobała mi się też pofalowana konstrukcja narracji, gdy po spokojniejszym fragmencie następowały sceny trzymające w napięciu. Szczególnie dobra była sekwencja w hrabstwie Erath. Zarzutów co do wolnego tempa nie do końca rozumiem, to nie jest slow cinema jednak i widziałem przynajmniej kilka "nudniejszych" westernów. Można narzekać na pewne przesłodzenie, ale ten film jest taki, jak bohater Toma Hanksa i chyba nie kupiłbym mroczniejszej wersji tej historii. Ode mnie 6,5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Lutego 15, 2021, 12:17:12 Ostatnio nic się tu nie udzielam, a trochę rzeczy oglądałem.
Enola Holmes Ciekawy pomysł na film, ale do końca nie wiem do kogo miał być skierowany. Z jednej strony, dla poważnego widza nie będzie stanowił specjalnej rozrywki, z drugiej dla młodszego odbiorcy może być nawet za brutalny. Niewiele w sumie można zarzucić tej produkcji, ale sama historia mnie specjalnie nie zaangażowała. Ot obejrzeć i zapomnieć 6/10 Sala samobójców. Hejter Każdy kolejny film Komasy jest wart obejrzenia, choć wcale nie uważam, by były to bardzo udane dzieła. Muszę przyznać, że poprzednia "część" w ogóle mi się nie spodobała, w tym przypadku jest zdecydowanie lepiej. Niestety, w pewnych momentach film razi naiwnością, ale generalnie jest poprawny. Fajnie ukazuje działanie marketingowców, pijarowców. Role są dobrze zagrane, dramatyzm dobrze oddany, ale mi osobiście nie pasowała trochę właśnie ta naiwność niektórych scen, na przykład tych odbywających się w "sieci". 6+/10 Podły, okrutny, zły Historia Teda Bundy'ego skupiająca się na aspekcie funkcjonowania w społeczeństwie, okłamywania kochanej rodziny. Przyznaję szczerze, że wystawiam wyższą notę niż ogół oceniających. Naprawdę mi się ten film spodobał. 7/10 Dom, który zbudował Jack A to o seryjniaku tyle że wedle koncepcji Von Triera. Nawiązuje w dużej mierze do idei "zbrodni jako sztuki". Co tu dużo mówić, LvT szaleje i doprowadza widza do czerwoności. Film w wielu scenach jest najzwyczajniej niesmaczny, wręcz odrażający. Autentycznie były sceny, gdy się miało dość. Dodatkowo ma się jednak wrażenie, że jest sporo za długi. Po raz kolejny Duńczyk szokuje, choć wydawało się, że można się spodziewać wszystkiego. Bawi się konwencjami, łączy idee, bije w widza. Niezbyt podobał mi się ten film, ale na kolejne dzieła będę czekał, zastanawiając się co reżyser wymyśli. Może teraz komedia romantyczna lub katastroficzny z potworem? 5+/10 Ikar. Legenda Mietka Kosza Mam z tym filmem ogromny problem. Z jednej strony wszystko jest w należytym porządku i niezbyt mam się do czego przyczepić. Ale niezbyt wiem czemu ma służyć przedstawienie tej historii; w którym kierunku powinny podążać myśli. Od filmów biograficznych oczekuję albo przedstawienia jakiejś wybitnej jednostki, trudów, osiągnięć, albo szans do refleksji nad życiem. Tutaj ani jednego ani drugiego nie otrzymałem. Bardzo przyzwoite dzieło pod względem realizacyjnym, ale niewiele niesie ponadto. Przynajmniej dla mnie. 6/10 Asymetria Oj lecą gromy na film, lecą. A ja nie oceniam go aż tak negatywnie. Chyba ludzie spodziewali się w dużej mierze rozwinięcia wątków poruszonych w filmie, do którego nawiązuje, a to otrzymano bardzo mocno połowicznie :) Kto wie czy właśnie nawiązanie do Symetrii nie jest największym problemem tej produkcji. Chyba lepiej byłoby, jakby się odcięli od filmu sprzed lat, bo wciskanie tych elementów na siłę - moim zdaniem - zaszkodziło produkcji. Ogólnie, jak na tyle lat czekania, to scenariusz jest słabiutki. Za to film oparty jest na ciekawym pomyślę, który mnie ujął. Sporo tu znanych nazwisk, których potencjału się nie wykorzystuje. 5/10 The Aeronauts Bardzo mocno zmieniona historia meteorologa Jamesa Glaishera, który wybiera w podróż balonem. Fabuła niezwykle ubarwiona na potrzeby filmu. Taki film środka, z jednej strony wszystko w porządku, z drugiej specjalnych zachwytów nie ma. Nie oglądając filmu mniej więcej można sobie wyobrazić jak zagra Eddie Redmayne i Felicity Jones. 6+/10 Futro z misia Kolejna słaba polska komedia okołokryminalna. Choć może ze dwa, trzy razy uśmiechnąłem się pod nosem. 3+/10 Blok 99 Gdzieś tu była dyskusja na temat filmów Zahlera. Zainspirowany nią, chciałem sprawdzić jak wygląda ten słynny film, bowiem Krew na betonie mnie mocno zainteresowała. No i do połowy to nawet mi się podobało, a potem było nieprzyjemnie, brzydko i wyjątkowo głupio. Zupełnie nie moja bajka. 3+/10 Małe kobitki Kolejny film środka. Niby ok, ale jakoś bez emocji. Zresztą miałem wrażenie, że wszystko to widziałem już setki razy. 6/10 Fighter Nie wiem co stało się z tym filmem, ale ociera się o najprawdziwszy absurd. Dawno nie widziałem dzieła o tak idiotycznym scenariuszu. To miała być chyba odpowiedź na te wszystkie filmy okołobokserskie w stylu Rocky, ale wyszedł prawie że pastisz. Czego tu nie ma? Jest walka o pas mistrzowski boksera, który jest gdzieś tam w 10 rankingu światowego z zawodnikiem mma, który pojechał pracować w jakimś wypizdówku i od roku nie trenuje, gala odbywa się w Polsce i pierwsze skrzypce gra gangster z tej pipidówki... Poważnie... 2/10 Bad boy Kolejny film, czyli Patryk Vega skleja prawdziwe historie, albo raczej opowiastki na temat tego co ma być prawdziwe. Tym razem sięga po świat chuliganów piłkarskich, który jest mi dość bliski, toteż można się złapać za głowę jakie scenki przemyca do jednej fabuły. Oprócz tego, że jest to debilne, to jeszcze i tak najgorzej wychodzą sceny czysto piłkarskie. Rzut okiem na wydarzenia na boisku, upewnia, że Vega nie jest w stanie odtworzyć rozgrywek nawet na poziomie amatorskim. Wszyscy chwalą Królikowskiego, że tak sobie poradził z trudną rolą. Przyznaję, że jak na jego standardy nie zagrał źle, ale nawet przez chwilę nie ma się wrażenia, że mógłby się odnaleźć w takim środowisku. Ogólnie typowy Vega 2+/10 Psy 3. W imię zasad Ogromne wydarzenie, Pasikowski nawiązuje do absolutnej klasyki. Czy to udane? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Początek jest nawet niezły i tylko delikatnie nie trzyma się kupy, aczkolwiek przynajmniej niezły jest aspekt dramatyczny, przygniatające losy życia bohaterów, no a potem to już jest rzeźnia i stek głupot. Powiem krótko: szkoda 5/10 Kurier Kolejny firm Pasikowskiego, który niespecjalnie interesuje. Film o losach Jana Nowaka-Jeziorańskiego jest po prostu nijaki. Ogląda się go zupełnie bez emocji. Jedynym dramatyzmem, na który nacisk niesie reżyser to walka z uciekającym czasem. Brakuje w tym filmie wielkości, wszystko jest takie miałkie, bezemocjonalne. 5/10 Żony ze Stepford (2004) Całkowicie zmieniony pierwowzór z mocnym akcentem na polityczną poprawność. Szczerze mówiąc, bardzo średnio bawiło. Nijak ma się do świetnego oryginału 5/10 Klaus Bardzo dobra animacja. Pomysłowa, pięknie wykonana, uniwersalna - takie chce się oglądać. 8/10 Ziarno prawdy Długo zwlekałem z decyzją o obejrzeniu tego filmu. Wpierw chciałem przeczytać książkę, ale po przeczytaniu Bezcennego, jednak nie stwierdziłem potrzeby lektury :) Ogólnie film całkiem mi się podobał, miał sporo ciekawych, niejednoznacznych postaci i wydarzenia też były interesujące. Niemniej w całkowitym rozliczeniu czego brakuje temu filmowi. 6/10 Planeta Singli 2 i 3 Jak na polskie mainstreamowe komedie romantyczne to nawet ujdzie. 4+/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 15, 2021, 19:33:54 A z oceną, jak na mnie, zaszaleję - 8/10 (https://i.imgur.com/qqVLttK.gif) Szok normalnie :D Aktorsko jest dobrze, ale w sumie chyba nie przesadzałbym z zachwytami nad kreacją Heleny Zengel. Jasne, dobrze zagrała "dzikuskę" i była w tym przekonująca, ale z drugiej strony nie wiem, jak sprawdzi się w innych rolach, bo mimiką to tu praktycznie nie operowała. Jak grasz u boku Toma Hanksa i go momentami przyćmiewasz to jest się czym zachwycać. Dla mnie rola spokojnie na nominację... ale już wygrać nie musi ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 15, 2021, 19:46:49 Na nominację spokojnie, choć wolałbym nagrodę w stylu "najlepszy nowy aktor", bo tu dyskusji zbędnej nie ma ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 21, 2021, 10:15:42 Promising Young Woman (2020) Czy to film, który wygra tegoroczne Oscary? Bardzo możliwe. Podobał mi się strasznie... więc pewnie nie wygra :P Naprawdę po seansie chwilę się zastanawiałem czy nie wystawić dziesiątki. Scenariusz jest genialny w swojej prostocie. Śmieszy, przygnębia, zaskakuje... po prostu rollercoaster różnych emocji. A wszystko opowiedziane w nowoczesnym-drapieżnym stylu, wysmakowanymi kadrami i kolorami. Taka perełka. Carey Mulligan wypada fenomenalnie. Na razie wystawiam 9.5/10 bo nie mogę uwierzyć, że to takie dobre... :D Ostateczna ocena po drugim seansie za jakiś czas. I Care A Lot (2020) Netflix zapodał dobry film w tym tygodniu :faja: Film opowiada historię bezczelnej złodziejki, która żeruje na starszych ludziach. Po prostu okrada ich ze wszystkiego co mają udając przy tym Matkę Teresę, która niby dba o ich dobro a tak naprawdę zamyka ich wbrew ich woli do domu starców a cały majątek zabiera dla siebie. W tej roli Rosamund Pike, która wraca tutaj trochę do socjopatycznych klimatów z Gone Girl ;) A widz kocha ją i nienawidzi w równym stopniu. I cały interes się dobrze kręci do czasu aż nasza bohaterka okrada staruszkę, która skrywa pewną tajemnicę. Więcej nie napiszę, żeby nie psuć zabawy. Jedyny zarzut do tego filmu jest taki, ze w końcówce ewidentnie chcieli wszystkich zadowolić i film ma tak jakby dwa zakończenia... Ale tak to jest jak w filmie nie ma dobrego bohatera i wszyscy są mniej lub bardziej źli ;) 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 21, 2021, 18:39:00 Mnie też się podobał I Care a Lot. Gwiazdą jest Pike, ale świetni są też Peter Dinklage, Diane Wiest i Chris Messina. Na filmwebie wiele osób ciśnie po filmie, widzę po komentarzach, że nie do końca łapią gatunek produkcji jest np. zarzut, że to powinien być film w stylu produkcji Finchera albo Sorkina, czyli poważne kino, wtedy to byłoby dobre kino, bo tak to nie wiadomo czy mamy bohaterce współczuć, czy nie, czy to film na poważnie, czy nie, ale przecież od początku widać z jakim gatunkiem mamy do czynienia.
Od początku widać, że to nie jest kino zrobione na poważnie, tylko bardzo czarna komedia, w której trudno kibicować komukolwiek, bo wszyscy bohaterowie to źli ludzie, ale i tak dobrze się bawiłem. Choć porusza poważny temat, bo pewnie takie sytuacje mają miejsce w rzeczywistości. Może dlatego wielu się zawiodło, bo Pike grała podobną rolę u Finchera, więc jak ją zobaczyli niektórzy to spodziewali się poważnego kina. Wiem że naciągane, ale nie potrafię wyjaśnić skąd to rozczarowanie, skoro od pierwszych scen widać co to za film jest, nie udaje produkcji poważnej, kina moralnego niepokoju. Jest to film, który mogliby nakręcić bracia Coen, trochę kojarzy mi się z ich komediami, np Okrucieństwo nie do przyjęcia. Główna bohaterka trochę przypominała mi Saula Goodmana z Breaking Bad i Better Call Saul. W BCS Saul też wykorzystuje babcie i dziadków dla własnych celów i korzyści, tylko że Marla jest wredniejsza i bardziej zimna, więc nie wiem skąd u Ciebie sympatia do niej. A tak zakładam, bo napisałeś że widz ją nienawidzi i kocha jednocześnie. Ja jej w ogóle nie polubiłem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 23, 2021, 21:09:49 Soul
Co w duszy gra to kolejne znakomite dzieło od Pixara. Po słabszym Onward/Naprzód studio wróciło do dobrego poziomu. No i co ważniejsze nie jest to kolejny sequel ich największych hitów, jak kolejne części Toy Story (choć akurat każda kolejna część jest coraz lepsza i to jedna tych serii, która trzyma bardzo wysoki poziom w każdym filmie; najlepsza jest trójka, prawie arcydzieło, ale pozostałe trzy części, w tym czwórka, która wydawała się niepotrzebna, są też znakomite), sequele Gdzie jest Nemo?, Iniemamocnych i prequel Potworów i spółki (chyba najsłabszy z tych wszystkich), ale całkowicie osobne dzieło. Choć pomysł na historię z Soul może kojarzyć się z Inside Out/Co w głowie się nie mieści. Pewnie polscy tłumacze też zauważyli podobieństwa i dlatego polski tytuł Soul przypomina tytuł polski Inside Out. Jak (prawie) każdy film Pixara bawi, uczy i wzrusza. No i jak to bywa z animacjami tego studia nie do końca jest to bajka dla dzieci, a jeśli już to raczej dla dzieci w wieku 12, 13 lat, a nawet dla starszych. Dzieciaki do 10 lat będą się nudzić. Poprzednie animacje Pixara poruszające dojrzałe tematy, np. Odlot, Wall-E, cała seria Toy Story i długo można wymieniać, też są bardziej dla nastolatków i dorosłych, jak dla małych dzieci. W Soul są elementy humoru, głównie przez sceny z kotem, ale mocno na drugim planie, ważniejsze jest to co film ma do przekazania. Strona wizualna jak to w filmach Pixara trzyma poziom, nie tylko sceny na Ziemi, ale też w zaświatach, mimo specyficznej kreski, wyglądają bardzo ładnie. Osobne słowa uznania należą się za muzykę, zarówno kawałki jazzowe są super, ale też soundtrack Trenta Reznora i Atticusa Rossa bardzo daje radę. Jest to muzyka jakiej po tym duecie raczej się nie oczekuje. Obok soundtracku do filmu Mank Davida Finchera, Reznor i Ross ponownie zaskakują ścieżką dźwiękową, jakże inną do jakiej przyzwyczaili przez lata, ale też genialną. Może film nie dorównuje Gdzie jest Nemo?, Toy Story 3, Odlotowi (moja trójka filmów Pixara), ale nie mam nic przeciwko by postawić Soul obok np. W głowie się nie mieści, Wall-E, TS 1, 2 i 4, Potwory i spółka. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 28, 2021, 09:10:36 Nomadland (2020)
Czułem, że to kino niekoniecznie dla mnie. Takie subtelne historie zrealizowane w duchu amerykańskiego kina niezależnego zwykle mnie lekko nudzą. Nie inaczej było i tym razem. Często spoglądałem na timer, ileż to jeszcze do końca zostało. Bo choć historia miewa swoje magiczne momenty, jej epizodyczność i paradokumentalna formuła całości sprawiają, że trudno mi było w tę historię wsiąknąć. Inna sprawa, że ta magiczność nie zawsze wynika z fabuły w sensie stricte. Czasem sprawia to specyficzny klimat kina drogi no i przepiękne zdjęcia amerykańskich bezdroży. Ogólnie to film z gatunku tych demitologizujących USA, czy też może podsuwający alternatywną wizję Stanów. Bo choć oglądamy, przynajmniej po trochu, życiowych rozbitków, nie jest to dzieło dołujące, w tych ludziach jest sporo dumy i jakiejś jednak pewności, co do obranej drogi życiowej. Być może zresztą film lepiej sprawdziłby się jako dokument. Ale od kina jako takiego wymagam jednak czegoś więcej, niż tylko przedstawienia nieznanego tematu widzowi. Czy to będzie zwycięzca tegorocznych Oscarów? Oby nie. Na Oscara zasłużyła być może Frances McDormand, choć nie jest to moja ulubiona jej rola. Świetna jest Swankie - naturszczyk, wypadająca tu bardziej przekonująco niż doświadczony David Strathairn. Zasłużyła na nominację do Oscara bardziej, niż Yalitza Aparicio przed kilku laty. Do tego może zdjęcia, od biedy reżyseria. Ale z tym filmem roku to bym nie przesadzał. 5,5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 28, 2021, 19:22:09 Jak najdalej stąd (2020)
Piotr Domalewski w swoim drugim filmie ponownie przygląda się polskim emigrantom. W Cichej nocy opowiadał o Polaku wracającym z zagranicy do domu, a w Jak najdalej stąd mamy odwrócenie historii, bo dostajemy historię o dziewczynie, która jedzie do Irlandii po ciało ojca ? emigranta. Ola to zbuntowana nastolatka, która zaskarbia sobie sympatię widowni od początku. Warto obejrzeć choćby dla debiutującej w głównej roli Zofii Stafiej, która trzyma film na swoich barkach i daje radę. Nie jest gorsza od drugiego planu, gdzie pojawia się wielu dobrych aktorów jak np. Jakubik. Piotr Domalewski pokazał, że sukces debiutu nie był przypadkowy. Choć chciałbym zobaczyć film Domalewskiego, w którym porusza inną tematykę jak polska emigracja, o innych problemach Polaków, albo kino gatunkowe. Ciekaw jestem jak sobie poradziłby Piotr Domalewski w kinie rozrywkowym. Ocena: 7/10. Let Him Go (2020) Kevin Costner między sezonami współczesnego westernu Yellowstone Taylora Sheridana zrobił sobie przerwę na (nie zgadliście) kolejny współczesny western, w którym gra męża Diane Lane, ale nie grają rodziców Clarka Kenta, tak jak w filmie Snydera Człowiek ze stali, tylko George?a i Margaret, którzy po śmierci syna starają się odnaleźć jego byłą żonę i ich jedynego wnuka. Postanawiają im pomóc, bo Margaret widziała jak nowy chłopak jej byłej synowej uderzył dziewczynę i ich wnuka. Film za długo się rozkręca, trwa nie całe dwie godziny, a dopiero po 70 minutach coś konkretnego się dzieje. Jestem przyzwyczajony do wolno rozkręcających się filmów, ale w Let Him Go przydałoby się żywsze tempo, mimo dobrych ról Lane i Costnera. Kevin gra typowego Costnera, nie schodzi poniżej swojego dobrego poziomu, podobnie jak Diane Lane. Jest to też jedna z tych aktorek, która się ładnie starzeje, im jej więcej lat przybywa to jej uroda szlachetnieje. Film długo się rozkręca, ale ostatnie 30 minut na tyle dostarcza, że ocenię na 6+/10. Oprócz Costnera i Lane wyróżniłbym też Jefreya Donovana i Lesley Manville na drugim planie. Dzięki tej dwójce film nabiera tempa w trzecim akcie. Pochwalę też muzykę i zdjęcia, film wygląda pięknie. Listy do M. 4 (2020) Lubię pierwsze Listy do M., to jedyna komedia polska jaką oglądałem w ostatnich latach, oprócz serii Planeta Singli, też z Maciejem Stuhrem, ale przyznam, że kolejne dwie części zlały mi się w jedną całość, nic z nich nie pamiętam. A na czwórkę nie czekałem, bo zwiastuny zapowiadały słabą polską komedię. No i tak jest. Wątków dużo i niektóre są lepsze, jak wątek z Rafałem Zawieruchą i starszego państwa, które odwiedza. Jest to wątek zaskakująco gorzki, jak na komedię TVN-u. Wątek Adamczyka i Dygant bardzo mnie irytował, mimo sympatii do aktorów. Wątek z Wojciechem Malajkatem był spoko, ale problem z nim jest taki, że dosłownie urywa się, jakby planowali kontynuację. Ale najlepiej wypada czołowy aktor polskich komedii, czyli Tomasz Karolak w roli polskiego złego mikołaja. Widać jak dobrze bawi się tą rolą, a to już czwarty film, ale to nie zmienia faktu, że to słaby film. Ocena: 4/10. Locked Down (2021) Linda i Paxton właśnie się rozstali, ale spowodowany koronawirusem lockdown w Londynie zmusza ich do pozostania w jednym mieszkaniu. Postanawiają napaść firmę Lindy i ukraść drogocenną biżuterię. Reżyseria Doug Liman, scenariusz Steven Knight, a w rolach głównych Anne Hathaway i Chiwetel Ejiofor w produkcji nakręconej w czasie epidemii, która jest połączeniem dramatu o kryzysie, jaki dopadł parę akurat, gdy przyszła epidemia, więc nie mogą się rozstać, z heist movie. Nie jest to tak słaba produkcja jak Wiedźmy z Anne Hathaway, nawet z zainteresowaniem się ogląda, choć większość seansu to rozmowy i kłótnie głównej pary (na drugim planie pojawia się kilka sławnych nazwisk), ale też nie jest to produkcja, o której będę pamiętał. Jeśli warto to dla aktorów, którzy mają co grać i wypadli nieźle, zwłaszcza Anne Hathaway w końcu ma co grać. Ocena: 6/10. Mulan (2020) Kolejna cześć serialu Disneya pod tytułem - Przerabiamy swoje animowane hity na wersje fabularne - ale w tym przypadku czekałem, bo to nie jest kopia jeden do jednego, tylko produkcja, która odchodzi od oryginału, w której sporo zmieniono. No i zrealizowana z rozmachem. Na dodatek zwiastuny zapowiadały hołd dla kina wuxia, czyli filmów takich jak Hero i Przyczajony tygrys, ukryty smok (w ogromnym skrócie, łapanie strzał rękami, latanie po drzewach i dachach, itd) i jestem rozczarowany, bo nowy Mulan Disneya to taki sam średniak, jak większość kopii animacji, jakie zrobili do tej pory. Nie przeszkadza mi to, że tytułowa bohaterka od małego jest jak Wonder Woman, ma zdolności, bo tacy bohaterowie są w filmach wuxia. Problemem jest to, że ogląda się tak, jakby chcieli połączyć elementy kina wuxia ze stylem kręcenia Hollywood, przez co to na co najbardziej czekałem, czyli sceny batalistyczne i walki jeden na jeden są tak nakręcone i zmontowane, że za bardzo nie można podziwiać zdolności aktorów. Doceniam rozmach produkcji i stronę wizualną, bo zdjęcia są ładne, ale to jeden z niewielu plusów. Sporo znanych twarzy z kina azjatyckiego na drugim planie, np. Donnie Yen, Li Gong (najciekawszą ma rolę, czarownicy i babka się nie starzeje), Jet Li (jeśli liczycie na pokazy zdolności aktora, to lepiej zmieńcie oczekiwania, bo cały film siedzi na tronie), ale nie mają co grać. Więc nawet jak próbuje Disney zrobić coś nowego, a nie robić dosłownej kopii swoich animacji, to i tak wychodzi tak sobie. No i ten błąd w montażu albo komuś fragment taśmy ucięło ? Mulan jedzie w czasie bitwy wprost na ekipę Jasona Scotta Lee, a po chwili jest pokazana za ich plecami, jak wywołuje lawinę. Chyba musiało mi się przysnąć,bo kiedy i jak ich ominęła to nie mam pojęcia. Ocena: 5/10. Music (2021) Żyjąca na własną rękę, z dala od rodziny, Zu, po śmierci babci, zostaje niespodziewanie opiekunem Music, swojej nastoletniej siostry, która nie mówi ze względu na zaburzenia ze spektrum autyzmu. Jest to udany debiut w pełnym metrażu jako reżyserki i jako scenarzystki znanej piosenkarki Sia. Film jest połączeniem dramatu i musicalu, które działa. Aktorsko wszyscy spisują się znakomicie, zwłaszcza główny duet Maddie Zegler i Kate Hudson wypadają dobrze, nie tylko w scenach dramatycznych, ale też w musicalowych dziewczyny dają radę. Ocena: 6+/10. Promising Young Woman (2020) Wydawało mi się, że już pisałem o tym udanym debiucie aktorki Emerald Fennell. Reżyseria, scenariusz, zdjęcia, montaż, to jak film wygląda i muzyka są na wysokim poziomie. Piosenki idealnie pasują do filmu, który umiejętnie balansuje między luźnym klimatem a poważną tematyką, jaką porusza. Jest to udana mieszanka różnych gatunków, nawet dostałem coś w stylu komedii romantycznej (wątek z chłopakiem głównej bohaterki i scena ze wspólnym śpiewaniem), w którym jest kilka zaskakujących zwrotów akcji, które działają. Ale chyba za dużo nasłuchałem się, jaki jest super i wybitny, bo dla mnie jest bardzo dobry, ale żadne arcydzieło. Choć przyznaję, że trudno się przyczepić do czegokolwiek w tym debiucie i czekam na kolejne filmy aktorki, którą znam z roli kochanki księcia Karola w The Crown. Ale film nie byłby tak dobry, gdyby nie świetna Michelle Williams, przepraszam Carey Mulligan, zawsze je myle. Do tej pory nie kojarzyłem angielki z rolami kobiet, które mszczą się na facetach. Przez to jak urocza to jest aktorka i z jakich ról ją znam, to trudno było mi sobie wyobrazić Mulligan w roli, w jakich specjalizuje się np. Margot Robbie, zresztą producentka filmu (zabawne, bo była afera jak jeden recenzent napisał w swojej recenzji, że wolałby Robbie w głównej roli i Mulligan wkurzona mu odpisała, a okazało się, że dziennikarz jest homoseksualistą i nie miał na myśli nic seksistowskiego) lub Charlize Theron. Ale nie dziwię się że podołała, jest świetna, bo to dobra aktorka. Reżyserka wybrała idealną aktorkę do głównej roli, czyli dziewczynę o wyglądzie dziewczyny kumpeli, dziewczyny z sąsiedztwa. Cassie to postać o wielu twarzach, więc Mulligan miała do do zagrania zarówno kobietę na którą faceci od razu zwracają uwagę, ale też dziewczynę piękną, ale nijaką, którą nikt nie zauważa, o której zapomina się zaraz po imprezie. Więc do takiej roli Margot Robbie za bardzo by nie pasowała. Po obejrzeniu filmu rozumiem dlaczego akurat Carey Mulligan wybrano do głównej roli, co kierowało reżyserką. A na drugim planie sporo znanych twarzy występuje, np. Alison Brie, Clancy Brown (chyba pierwszy raz widzę go w roli porządnego i normalnego faceta). Ocena: 8/10. Space Sweepers (2021) Rok 2092. Statek kosmiczny Victory jest jednym z wielu, którego załoga żyje z odzyskiwania kosmicznych śmieci. Podczas ostatniej wyprawy na gruzowisko załoga znajduje w środku siedmioletnią dziewczynkę. Gdy członkowie załogi uświadamiają sobie, że jest ona robotem poszukiwanym przez strażników kosmicznych, postanawiają zażądać za nią okupu. Space opera w starym dobrym stylu. Film opiera się na kliszach i schematach, zero oryginalności, ale jak fajnie się ogląda koreańską produkcję za jedynie 20 mln (!), w której efekty specjalne wyglądają jak z najdroższych produkcji hollywoodzkich. Jest to miks Strażników Galaktyki, Piątego Elementu, Star Wars z koreańskim poczuciem humoru. Choć aż tak dużo azjatyckiego humoru nie ma. Kino rozrywkowe, które spodoba się nie tylko miłośnikom produkcji z Korei Południowej. Ocena: 7/10. Synchronic (2019) Justin Benson i Aaron Moorhead to duet reżyserów, których możecie kojarzyć, jeśli interesujecie się niszowym kinem gatunkowym, z takich filmów jak Spring, Resolution (część 1) i Endless (część 2). Reżyserzy, ale też scenarzyści swoich filmów, udowodnili tymi produkcjami, że za małą kasę można nakręcić oryginalne filmy bawiące się kinem gatunkowym, np. SF, horrorem, romansem i mieszać te gatunki, a jednocześnie są to produkcje wciągające. Są to filmy z nieznanymi aktorami, więc przyszła pora by nakręcili film za trochę większą kasę, w którym wystąpili znani aktorzy. Anthony Mackie i Jamie Dornan grają przyjaciół, którzy pracują jako pielęgniarze w Nowym Orleanie. W czasie pracy są świadkami serii nietypowych zgonów, np. od ran zadanych mieczem, po zwęglone zwłoki, czy ukąszenie węża, którego od dawna nie widziano w Nowym Orleanie. Jest to nie do końca udany film. Odniosłem wrażenie, że Benson i Moorhead nie mogli się zdecydować, czy wciąż kręcą niszowy i artystyczny film bawiący się kinem gatunkowym, czy jednak kino rozrywkowe dla wszystkich. Więc film stoi w rozkroku, jakby nie wiedział do końca czym jest. Jest kilka ciekawych i klimatycznych scen, bo to utalentowani twórcy, ale poprzednie filmy tego duetu lepiej mi podeszły. Ocena: 5/10. The Little Things (2021) Thriller w stylu filmów z lat 90-ych, w których stróżów prawa grał Denzel Washington. No i to nie jest przypadek, bo scenariusz Hancocka przeleżał w szufladzie od lat 90. Dopiero teraz John Lee Hancock go zrealizował właśnie z Denzelem, który po przerwie wrócił do kina. Zresztą akcja dzieje się w latach 90-ych. Ale nie jest to typowy kryminał o policjantach, którzy próbują złapać mordercę i rozwikłać sprawę. Początkowo tak się wydaje, ale w finale się okazuje, że nie o tym jest film. Ja kupuję TO zakończenie, które zmienia wymowę całego filmu. Denzel to klasa sama w sobie, ale nie gorsi są Rami Malek w roli gliniarza, z którym współpracuje bohater grany przez Denzela, a zwłaszcza Jared Leto w roli podejrzanego, który ukradł film kolegom z planu. Za samych aktorów postawię 6/10. Wander (2020) Były policjant z zaburzeniami psychicznymi zostaje zatrudniony do zbadania podejrzanej śmierci dziewczyny w tytułowym miasteczku. Śledztwo zaczyna się łączyć ze śmiercią jego córki i sprawą, którą prowadził detektyw nim przeszedł na emeryturę. Przyzwoity film łączący w sobie kryminał z produkcjami o teoriach spiskowych, w którym największym zaskoczeniem jest główna rola Aarona Eckharta. Lubię aktora, ale w tak dobrej roli jeszcze nie widziałem go. Choć mogłem też zapomnieć te dobre role, przez to w jak słabych filmach ostatnio się pojawiał. A na drugim planie towarzyszą mu Tommy Lee Jones, Katheryn Winnick (Lagertha z Wikingów), Heather Graham i Tuco z Breaking Bad, ale tylko Eckhart się liczy. Reszta za wiele do grania nie ma, nawet Lee Jones. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 07, 2021, 09:05:02 Sound of Metal (2019)
I znowu film z kręgu tegorocznych nagród, w którym niewiele się dzieje, ale który mimo wszystko wydaje mi się o klasę lepszy od "Nomadland". Zresztą bohater też ma kampera, więc jakoś te porównania same mi się w trakcie filmu nasuwały :) Film z jednej strony jest świetnym wglądem w świat głuchoniemych, z drugiej pokazuje, że czasem nie warto kurczowo się trzymać życia, do którego się przyzwyczailiśmy. Całość nie jest może porywająca, ale to wyciszony - niejako wbrew tytułowi, choć początek może zmylić - i mądry film. 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 07, 2021, 21:46:10 Sound of Metal (2019) Nie napisałeś nic o dwóch najważniejszych rzeczach w SoM, czyli dźwięku. Polecam oglądać z dobrym nagłośnieniem w domu a jak w kinie, to takim gdzie jest dobry dźwięk, bo odgrywa istotną rolę. Dzięki temu jak jest zrobiony widz się może czuć jak główny bohater. No i właśnie główny bohater. Jeśli Riz Ahmed dostanie nominacje albo Oscara to się nie obrażę, świetna rola. Za aktora i pracę jaką wykonano z dźwiękiem film zasługuje na 7/10. Ale też drugi plan aktorski jest dobry.I znowu film z kręgu tegorocznych nagród, w którym niewiele się dzieje, ale który mimo wszystko wydaje mi się o klasę lepszy od "Nomadland". Zresztą bohater też ma kampera, więc jakoś te porównania same mi się w trakcie filmu nasuwały :) Film z jednej strony jest świetnym wglądem w świat głuchoniemych, z drugiej pokazuje, że czasem nie warto kurczowo się trzymać życia, do którego się przyzwyczailiśmy. Całość nie jest może porywająca, ale to wyciszony - niejako wbrew tytułowi, choć początek może zmylić - i mądry film. 6/10. Coming 2 America (2021) Książę w Nowym Jorku to jeden ze słabszych filmów z Eddie Murphy, a mówię o filmach, gdy był aktorem u szczytu popularności, więc nie wiem po co kręcić sequel, zwłaszcza po ponad 30 latach. Dwójka to poziom najgorszych filmów z Murphy, gdy jego kariera już upadła. Jedyne co doceniam to kostiumy i scenografia przez co film przypominał mi Czarną Panterę. Podoba mi się też to, że prawie cały film dzieje się w Afryce. No i fajnie że Wesley Snipes ma robotę, poszedł ostatnio w komediowe role, ale poza tym to jest przykład jednego z tych niepotrzebnych sequeli po (kilkudziesięciu) latach. Lepiej wrócić do poprzedniej części, która też nie była jakaś super przecież, tylko średnia/przyzwoita. Jeśli warto obejrzeć, to chyba tylko po to by zobaczyć jak Eddie Murphy się nie starzeje, ale wiadomo, czarnoskórzy aktorzy i aktorki długo wyglądają młodo. Tak dobrze Eddie Murphy wygląda, że niepotrzebnie odmłodzili go komputerowo w jednej retrospekcji, przez co dziwnie wyglądał w tej jednej scenie, oczy ma dziwne. Ocena: 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 07, 2021, 21:47:17 Napisałem, ale w wątku o nagrodach ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 08, 2021, 09:22:02 Kolejny film o Boracie (2020)
Nie jestem fanem humoru SBC. Cóż z tego, że zdarzają się perełki, skoro całość tonie - czasem dosłownie - w g... . Pierwszego Borata zobaczyłem przed kilkoma dniami - wcześniej jakoś się przed nim wzbraniałem i... kompletnie mnie to nie dziwi. Żarty oscylują tu od jakichś 2/10 do nawet 8/10, ale jako całość film wywołał we mnie raczej niesmak. Drugi film jest... nieco inny. Mimo wszystko - bardziej wyważony, mniej tu kloacznego humoru. Ale też mniej zabawny. Może dlatego, że całość jest tak boleśnie aktualna? Niesławna scena z Giulianim raczej szokuje, niż bawi. Czy to źle? Niekoniecznie, ale... ten film za kilkadziesiąt lat może być w dużej mierze kompletnie niezrozumiały, za dużo tu aluzji do obecnej rzeczywistości. Ktoś się orientuje, ile tu jest scen czysto aktorskich, a ile - trollowania? Bo przyznam, że czasem nie wiedziałem, czy to co oglądam, to kpina z rzeczywistości, czy po prostu rzeczywistość. Ogólnie nie wiem, jak film ocenić, bo jak wspomniałem poczucie humoru SBC mnie męczy, te jego żarty są z gruba ciosane, aluzje - nazbyt oczywiste. Ale z drugiej strony drugi Borat sporo mówi o kondycji współczesnego świata, a przynajmniej - kondycji USA. Uśredniając to pewnie 5/10, bo nie jest to rzecz, do której chciałbym wrócić. Mimo wszystko prędzej chyba wrócę do tej części, choćby z powodu świetnej Bakalovej. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 08, 2021, 10:27:26 Ja go uwielbiam. Dla mnie to geniusz komedii.
http://www.youtube.com/watch?v=7zF98VDxED4 :roll: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 08, 2021, 10:36:50 Mistrz trollingu, to na pewno ;) Ale te sceny w rodzaju "zapasy na golasa" albo "godowy taniec z pokazywaniem zakrwawionego krocza"... no sorry, mnie to nie bawi ;) Plus jednak jest dość monotonny w swoich żartach, choć wiadomo, inteligentnie udając idiotę, robi idiotów z innych, to prawda.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 08, 2021, 10:48:01 "godowy taniec z pokazywaniem zakrwawionego krocza"... no sorry, mnie to nie bawi ;) Żeby nie było, to ja się też skrzywiłem na tej scenie... bo już była ostro po bandzie :haha: No ale on tak właśnie działa, kreuje sytuację i patrzy jak reagują ludzie... No i te reakcje robią za komentarz. I zwykle jest on śmieszno-smutny. No ale jest w tym jakiś pomysł. No i podziwiam go za odwagę, bo nawet jak ma w pobliżu ochroniarzy, to i tak różnie może być ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 08, 2021, 13:25:38 Ja też nie przepadam za humorem SBC, zawsze u mnie wywołuje jak wkręca ludzi jakieś takie dziwne i krępujące uczucie, że nie wiem jak mam się z tym czuć. Nie bawi mnie to, a raczej odrzuca, smuci jakimi idiotami są ludzie, ale też za to go właśnie szanuje, bo pokazuje jacy są amerykanie. I podoba mi się, że u niego dostaje się każdej stronie lewicy, prawicy. Chyba że coś się zmieniło w Boracie 2 (nawet nie próbuje napisać tego długiego tytułu) i obrywa się tylko popierającym Trumpa?
Choć przyznaję że niektóre jego dowcipy poziomem absurdu to prawie poziom komedii ZAZ tylko że bardziej świńskie muszą być. Borata widziałem wieki temu, za premiery, i dwójki nie obejrzałem, nawet pojedynczych scen, ale za to dużo oglądam Cohena w wersji poważniejszej i niekomediowej czyli u Burtona, Scorsese, Sorkina, a kilka lat temu świetnie wypadł w serialu Spy (choć sam serial słaby), jest na Netflixie. Wiem że kilka lat temu też był serial Who is America? gdzie udawał różnych ludzi, tak jak w Boracie i pewnie innych filmach, robił ustawki, i widziałem fragmenty, ale to też taki pomysł, który długo nie może być ciągnięty, bo w końcu każda ofiara jego żartów odkryje że to Cohen. Dziwię się że ludzie się nabierają bo widać że to charakteryzacja przecież i jest przecież dobrze już znany, wiedzą ludzie kim jest Cohen, a na pewno w USA. Chyba jedyna komedią jaką z nim obejrzałem i nawet mi się podobała to Grimsby z Markiem Strongiem i Cohenem w rolach braci. Pamiętam że dałem 6/10 więc dużo. Strong jest agentem MI6, a jego brat angielskim chuliganem, więc nie tylko komedia ale i film akcji, a sceny akcji wyglądają profesjonalnie, bo za reżyserię filmu odpowiada gość od Transporter 1 i 2. Więc ogląda się troche jak parodie Bonda, tylko z humorem Cohena. No i powiem jedno, że scena ze słoniami i Strongiem to coś co nie odzobaczę. Jeśli kojarzycie scenę z krowami z komedii Top Secret z Kilmerem, to w Grimsby jest mocniej i bardziej pokazane, bardziej świńsko i hardcorowo. Ciekawe czy Strong wiedział na co się pisze grając w tym filmie, a jeśli wiedzial że wystąpi w tej scenie ze słoniami, to szacunek i brawa za odwagę:-) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 13, 2021, 08:55:12 I Care A Lot (2020)
To ja Wam wytłumaczę, czemu wielu ludzi po tym filmie ciśnie. Bo jest ku***sko irytujący. Chciałbym zobaczyć tę historię w ujęciu braci Coen. Oni z pewnością tak poprowadziliby tę opowieść, że nie trzeba by było doklejać na siłę "drugiego zakończenia", a widz i tak byłby usatysfakcjonowany, bo po drodze byłaby pewnie piękna jatka. Ten film satysfakcji nie daje. Wciąga, ale też niezmiernie irytuje. Tam w tle dzieją się zbyt poważne rzeczy, by można było na spokojnie patrzeć na kolejne sukcesy bohaterki i nieporadność reszty bohaterów. Miejscami miałem wrażenie, że twórca na co dzień brandzluje się do zdjęć z hashtagiem #metoo, bo czuć było taką nadmierną chęć obwieszczenia triumfu kobiet. W rezultacie po jakimś czasie "I Care a Lot" staje się równie karykaturalne jak wspomniany wyżej ruch. 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 13, 2021, 09:30:29 Tam w tle dzieją się zbyt poważne rzeczy, by można było na spokojnie patrzeć na kolejne sukcesy bohaterki i nieporadność reszty bohaterów. Ale dokładnie taki format zapoczątkował Wilk z Wall Street a później skopiowało go z pięć innych filmów i tam to niby działało a tutaj czemu nie? Odpowiem sobie sam ;) W Wilku... kibicowaliśmy DiCaprio bo okradał bezimiennych bogaczy, przez telefon. A tutaj ten przekręt na którym bohaterka robi kasę jest dużo bliższy naszym lękom. Co chwilę się słyszy, że oszuści okradają starszych ludzi. Każdy się boi, że w okradną tak jego babcię, mamę... I wewnętrznie się gotuje jak słyszy takie historie. A tutaj to jest jeszcze podkręcone razy dwa. W pierwszych dwudziestu minutach ukazują nam bezmiar bezczelnego złodziejstwa... i mówią to jest wasza główna bohaterka :haha: I wielu ludzi się z tym nie godzi i ogląda ten film na wku..... już do samego końca :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 13, 2021, 10:03:11 No otóż to, "Wilk z Wall Street" był zbyt odległy od codziennego życia, a krzywda wyrządzana innym ludziom nie była tak namacalna. Do tego jednak tam władze patrzyły bohaterowi na ręce, a tutaj widać tylko jedną wielką nieudolność sądu. Zwyczajnie zbyt wiele rzeczy uchodzi bohaterce na sucho, zbyt łatwo pewne rzeczy jej wychodzą (zwłaszcza w starciu z rosyjską mafią). Coś podobnego zrobił w pewnym sensie Haneke w "Funny Games" (tam też bohaterowie byli nietykalni wręcz), no ale właśnie, tam chodziło o owe gierki m.in. z oczekiwaniami widza. A tutaj jednak autorzy jakby sami do końca nie byli przekonani, czy taki film chcą i mogą zrobić, stąd postać Feldstroma. Tyle, że jego dramat gryzie się z resztą. Ja ten film postrzegam tak - ktoś chciał zrobić produkcję w duchu takich, jakie sam lubi, ale zabrakło mu konsekwencji i talentu.
I jak mówię, chciałbym to samo zobaczyć w wykonaniu braci Coen. Oni z pewnością wykorzystaliby wątek Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Jeden krytyk napisał tak: "Czarne charaktery potrafią uwodzić, ale nie w tym wypadku. Feministyczna podbudowa wykorzystana cynicznie i bez efektu. Twórcy się pogubili w przekazie." I ja się pod tym podpisuję czym tylko mogę. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 13, 2021, 19:28:36 Cherry (2021)
Bracia Russo wracają do reżyserii po ogromnym sukcesie Avengers - Infinity War i Endgame, ale nie do kolejnej części telenoweli MCU, choć w głównej roli obsadzili swoje aktorskie odkrycie, czyli Toma Hollanda. Aktor nie gra Spidermana, ale chłopaka, który zaciąga się do armii. Po powrocie z Iraku wkracza na drogę przestępstwa i narkotyków. Film jest inspirowany książką autobiograficzną Nico Walkera Świeży, której nie czytałem. Cherry zbiera negatywne recenzje, a przynajmniej na tylko takie opinie się natknąłem, choć to nie jest zły film. Holland pokazuje że jest dobrym aktorem, ale to żadne odkrycie, bo już miał kilka dobrych ról poza MCU, zresztą w uniwersum Marvela też świetnie się spisuje. Choć ja mam problem taki ze Spidermanem w tym filmie, że nawet jak gra dobrze, to mu nie wierzyłem, bo nie wygląda jak narkoman, wygląda zbyt dobrze. Drugi plan aktorsko też jest niczego sobie. Reżysersko ciężko cokolwiek braciom Russo zarzucić, historia nie nudzi, mimo 150 minut seansu. Zdjęcia, muzyka, montaż, ogólnie robota jest profesjonalna, ale problemem jest to, że to nic nowego. Dostałem trochę melodramatu w pierwszym akcie, potem kino wojenne inspirowane filmem Kubricka Full Metal Jacket, a następnie coś jakby Trainspotting i dramat o chłopaku z PTSD, który nie potrafi się pozbierać po powrocie do domu. Choć po recenzjach myślałem, że dostanę jeden z najgorszych filmów roku, a to jest średniak. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 20, 2021, 20:07:32 Raya and the Last Dragon (2021)
Film opowiada o przygodach tytułowej wojowniczki z fantastycznego królestwa Kumandra, która usiłuje odnaleźć ostatniego smoka, aby przywrócić światło i nadzieję w jej podupadłym świecie. Prawda, że fabuła nie grzeszy oryginalnością, widzieliśmy takie motywy i schematy nie tylko w animacjach Disneya, ale najnowsze dzieło Disneya, to jeden z lepszych animowanych filmów tego studia (nie liczę filmów Pixara, które w większości trzymają wysoki poziom, tylko mówię o filmach studia animowanego Disneya). W ostatnich latach animowane produkcje Disneya nie dowożą, Ralph Demolka 2 i Kraina Lodu 2 to nie były zbyt udane produkcje. Ostatnie dobre animacje od Disneya to Zwierzogród i Vaiana - skarb oceanu. Zwłaszcza Zwierzogród to doskonała produkcja. Może Raya nie dorównuje Zootopii, ale nie jest gorsza od Moana. Zresztą Moana oraz Raya i ostatni smok to trochę podobne produkcje, główną bohaterką jest dziewczyna (choć można powiedzieć tak o większości animacji Disneya) i w obu przypadkach jest to kino przygodowe. Ale nie jest Raya typową animacją Disneya, np nie ma piosenek i scen musicalowych, nie ma złego charakteru i niby są jak zawsze zwierzęta-przyjaciele głównej bohaterki, ale bardzo na drugim planie. Jest też sporo humoru czasami mocno absurdalnego, jak ekipa złodziei - dziecko i małpki. Realizacyjnie produkcja stoi na wysokim poziomie, animacja jest piękna, wizualnie to cudo, sceny akcji i walk są świetnie zrealizowane, muzyka Jamesa Newtona Howarda doskonale buduje klimat i odpowiednie emocje do scen. Jedynie do czego bym się przyczepił to do tytułowej smoczycy, która mnie bardzo irytowała. Dopiero w połowie seansu jakoś ją zaakceptowałem. Wiele osób narzeka na zbyt prostą i schematyczną fabułę i zbyt szybkie tempo, a mnie się podobało takie trochę inne podejście, bardziej postawienie na przygodę i kino akcji. Ocena: 7+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 21, 2021, 20:27:21 The Mauritanian (2021)
Historia Mohamedou Ould Slahi przetrzymywanego przez kilka lat bez wyroku w Guantanamo. Tahar Rahim, Jodie Foster, Benedict Cumberbatch, Shailene Woodley w filmie opartym na faktach, w którym niestety emocje są letnie. Jeśli warto obejrzeć to dla Jodie Foster w roli obrończyni Slahiego (choć nie rozumiem czemu dostała Globa za drugi plan jak to pierwszy plan) i Tahara Rahima w tytułowej roli. Zwłaszcza miło Foster zobaczyć, bo ostatnio rzadko się pojawia w kinie, ale historia nie jest przedstawiona zbyt emocjonalnie. Wiadomo mniej więcej jak się potoczy, nawet jak nie zna się historii Mohamedou, bo chyba każdy słyszał o tym co się działo w Guantanamo. Głównie za aktorów postawię 6-/10. Jedynie Zachary Levi jakoś mi nie pasował. Pewnie dlatego, że kojarzę go głównie z ról w komediach (serial Chuck, Shazam, Marvelous Mrs. Maisel), więc nie potrafię go sobie wyobrazić w roli poważnej. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 28, 2021, 19:26:53 Falling (2020)
John Peterson to gej w średnim wieku, którego homofobiczny i rasistowski ojciec, Willis, ma objawy demencji, więc przeprowadza się do Johna i jego męża Erica. Czekałem na ten film z dwóch powodów. Po pierwsze to debiut reżyserski Viggo Mortensena, który napisał też scenariusz i muzykę (dobrą tak na marginesie) do tej produkcji. Po drugie, w roli ojca dupka obsadził Lance'a Henriksena, czyli charakterystycznego aktora, obsadzanego na drugim planie, głównie w rolach gliniarzy, bandziorów. Jeśli z nazwiska nie kojarzycie, to na pewno twarz. Facet zawsze wyglądał na więcej lat jak miał, nawet jak był po 30-e, więc nie można powiedzieć, że postarzał się. W latach 80 i 90 grał np w Aliens Camerona replikanta, w Nieuchwytnym celu przeciwnika Van Damme. Jest to dobry aktor, który gra(ł) dużo, ale często w bardzo słabych filmach, produkcjach z dna. Głównie znany z kina gatunkowego i najgorszych filmów, więc byłem ciekaw jak wypadnie w dramatycznej rolii. Choć dla mnie to nie tylko replikant z Aliens Camerona, ale przede wszystkim Frank Black z serialu twórcy XFiles, Millennium, gdzie grał dla odmiany, pozytywną postać, czyli profilera. Jeden z najlepszych seriali, połączenie Milczenia owiec i Siedem, ale bardzo niedoceniany, dzisiaj to zapomniana produkcja. Muszę przyznać, że jest świetny w roli rasisty, homofoba, dupka, który ma do wszystkich pretensje, obraża każdego, wyzywa, ale problem z tą rolą jest taki, że to bardzo jednowymiarowa postać. Gościa się nie da lubić, nawet mimo pokazania trochę cieplejszych relacji Willisa z wnuczką. Podobne role ostatnio gra Clint Eastwood, ale jego postacie da się lubić. Ujmę to tak, że Lance Henriksen grając antagonistę w Nieuchwytynym celu Johna Woo był bardziej sympatyczny jak w Falling. Równie dobry jest Viggo, choć to zupełnie inna postać, gra faceta bardzo spokojnego, który pozwala ojcu na wszystko, trzyma w sobie wszystkie emocje, ale do czasu, bo w końcówce filmu puszczają mu nerwy i wygarnia ojcu wszystko. Podobały mi się też dzieciaki w roli Johna Petersona i siostry Johna. No i Sverrir Gudnasson w roli młodego Willisa też jest dobry. Choć nie przypomina Lance'a Henriksena, tylko podobny jest do Viggo Mortensena, zwłaszcza w pierwszej scenie pomyślałem, że to Mortensen. Nieźle też wypadła Hannah Gros w roli mamy. Udany debiut reżyserski Viggo, ale też bez specjalnych zachwytów, który stoi przede wszystkim aktorstwem dwójki głównych aktorów. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 10, 2021, 19:12:19 Night in Paradise (2020)
Kierowany osobistą zemstą Tae-Gu zadziera z gangsterami z różnych klanów. Po wymierzeniu sprawiedliwości ukrywa się u handlarza bronią na wyspie Jeju, gdzie poznaje jego siostrzenicę, śmiertelnie chorą Jae-Yeon. Film Park Hoon - junga , którego możecie kojarzyć ze scenariusza do Ujrzałem diabła z 2010 roku, ale jest też autorem Manyeo/Wiedźma część 1 (koreańskie kino superbohaterskie, oczywiście z kategorią +18 jeśli chodzi o brutalność), Daeho/The Tiger, V.I.P., New World. Wszystkie te filmy są to dobre produkcje, a Noc w raju to słabszy film tego reżysera i scenarzysty. Choć to nie znaczy że to kiepski film, widocznie za dużo koreańskiego dobrego kina obejrzałem już. Pewnie gdyby to był pierwszy film Hoon - junga, który bym obejrzał, albo w ogóle jeden z pierwszych koreańskich filmów, to zachwycałbym się. Już dawno przyzwyczaiłem się do tego, że filmy koreańskie są długie i w większości to są produkcje na których czas zlatuje szybko, ale nie w przypadku Nocy w raju, która jest dostępna na Netflixie. Pierwszy raz w przypadku filmu tego twórcy odniosłem wrażenie, że historia jest rozwleczona, można by trochę powycinać. Po 30 minutach dostałem film o trudnej przyjaźni, ale jest to relacja platoniczna. Nie ma romansu między parą głównych bohaterów, których łączy wyrok śmierci, w jednym przypadku od gangusów, a w drugim choroba. Pierwsze 20-30 minut to dobre męskie kino, ale później akcja za bardzo zwalnia. Czasami są mocniejsze sceny, ale dominuje wątek obyczajowy i dopiero od 80 minuty jest ostro, wiec nie polecam widzom o słabych nerwach. Jeśli widzieliście filmy koreańskie, to wiecie jak potrafią być przesadnie krwawe i brutalne. Jak to bywa w koreańskich filmach bohaterowie są bardzo wytrzymali na ból, krew leje się litrami, potrafią rozwalić kilkunastu wrogów w krótkim czasie, ale mnie to nie przeszkadza, takie jest to kino. Zdjęcia, reżysera, montaż, choreografia mordobić, sceny pościgów na typowym poziomie dla produkcji z Azji. Aktorsko też nie mogę nic zarzucić nie tylko dwójce głównych aktorów, ale reszcie obsady. Jak już napisałem problem film ma z tempem i dlatego to najsłabsza produkcja reżysera New World. Postawię 6/10 głównie za pierwsze 20-30 minut i ostatnie 40 minut. http://www.youtube.com/watch?v=y9XGC6iwgwM Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 15, 2021, 22:41:03 Prime Time (2021)
Film inspirowany prawdziwą historią. Noc sylwestrowa, 1999 rok. Uzbrojony mężczyzna wchodzi do studia telewizyjnego i bierze zakładników. Jego celem jest wejście na wizję podczas prime time'u. Ciekawa tematyka, dobrzy aktorzy, a rozczarowałem się, bo za bardzo nie wiem o czym ten film jest. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Film zlatuje szybko, głównie dzięki Bartoszowi Bieleni i Magdalenie Popławskiej. Jest to jeden z niewielu plusów filmu, ale o tym, że to dobrzy aktorzy to ja wiem. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 20, 2021, 19:31:40 Nobody (2021)
Byłem zaintrygowany tą produkcją, która zapowiadała się na kolejnego klona Johna Wicka i tym podobnych filmów, a głównym powodem mojego zainteresowania było obsadzenie w głównej roli Boba Odenkirka, który za nic nie kojarzy się z bohaterem kina akcji. No i dostałem typowe kino akcji od ekipy odpowiedzialnej za serię z Keanu Reevesem i Atomic Blonde z Theron, w którym Saul Goodman z Breaking Bad i Better Call Saul dobrze sie sprawdza w roli tytułowego przeciętnego faceta, który okazuje się być doskonałym zabójcą. Może Odenkirk nie ma takich zdolności w bójkach jak Keanu Reeves, ale gra o wiele lepiej. Mimo że to mordobicie i strzelalina, to jest też sporo scen, w których Saul Goodman nie tylko się bije i strzela, ale ma co grać. Nie miałem problemu z Odenkirkiem, gra zupełnie inną postać jak Saul i jest wiarygodny. Reżyserem jest Ilya Naishuller i potwierdził Nobody, że Hardcore Henry to nie był przypadkowy sukces. W Nobody nie ma akcji cały czas, przez co seans nie jest tak męczący jak poprzedni film Naishullera, ale nawet jak nic nie dzieje się, to film nakręcony jest efektownie, co zasługą jest zdjęć Pawła Pogorzelskiego, montażu i (świetnej) muzyki. Na drugim planie pojawia się kilka znanych twarzy, których dawno nie widziałem, jak Christopher Lloyd, Michael Ironside. No i jak nie mam nic do watku z Lloydem, sceny w domu starości podobały mi się, ale nie kupiłem Emmetta Browna ze spluwą w finałowej strzelaninie. Film nie byłby tak dobry, gdyby nie humor, który działa, Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 22, 2021, 18:27:43 Run Hide Fight (2020)
Szklana pułapka w szkole, ale zamiast Willisa mamy nastolatkę wychowywaną samotnie przez ojca komandosa. Trailer mnie kupił a po seansie mogę powiedzieć, że dostałem dokładnie to czego się spodziewałem. Zaskoczyło mnie jak masakra w szkole jest pokazywana, bo dość dosadnie i realistycznie. Plusem największym jest nieznana mi Isabel May, która świetnie się sprawdza w roli twardej survivalistki rozwalającej antagonistów, a kieruje nimi zwykła zemsta za prywatne krzywdy, np. nie wysłuchanie przez nauczyciela, wyśmiewanie, ściągnięcie spodni, itd. Młodociani terroryści dobrze zaplanowali sobie atak z np. odwracaniem uwagi policji przez blokowanie dróg, spowodowanie pożarów, ale nie wiedzieli na kogo trafili. Mocna jest też ostatnia scena, która daje dużą satysfakcję. Jest to film wyprodukowany przez Bena Shapiro, konserwatywnego żyda z Daily Wire, który uznał, że zamiast narzekać na lewicowe Hollywood, to postanowił nakręcić coś swojego. No i jest to całkiem porządny film. Ale największym zaskoczeniem dla mnie jest to, że obejrzałem film wczoraj, ale nie na Amazonie, Netflixie, HBO GO, czy innym streamingu, choć jest to nowość, tylko o 20 na TV Puls (23 kwietnia powtórka o 0.05). W czasie epidemii wiele nowości trafia na streaming zamiast do kin/równocześnie z premierą kinową, a na takiej stacji jak np. TV Puls jeśli pojawia się jakaś nowość, to z Seagalem, Van Damme, Scottem Adkinsem. Może to nie jest film klasy A, tylko niszowa produkcja, ale jak na tą stację to film na wyższym poziomie. Nie czytałem amerykańskich recenzji, ale pewnie w lewicowych mediach ostro cisnęli po filmie. Ocena: 6/10. http://www.youtube.com/watch?v=2Kh3jccZocc Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 23, 2021, 19:31:22 Stowaway (2021)
Rozumiem że to gatunek SF, ALE jakoś ciężko przymknąć oko na punkt wyjścia filmu. W czasie misji na Marsa załoga odkrywa pasażera na gapę, ale są już zbyt daleko od Ziemi by zawrócić. Niestety statek jest przygotowany tylko na trzech kosmonautów. Po pierwsze ciężko kupić, że na Marsa leci tylko trzech ludzi (!). Po drugie jeszcze bardziej trudno zaakceptować, że na statku znalazł się Michael, który jak dobrze zrozumiałem znalazł się na pokładzie pod przyśrubowanym z zewnątrz panelem i usnął (?). Ale jak zaakceptowałem te absurdy to całkiem fajnie się oglądało, tylko że jak film się rozkręcił, to w najciekawszym momencie się zakończył. Trochę oglądało się jak pilot serialu, którego nie dostałem. Nie ogląda sie źle, bo Joe Penna zna się na swojej robocie, ale lepiej obejrzeć podobny w klimacie jego debiut, czyli Arctic z Madsem Mikkelsenem, który grał człowieka, który samotnie przemierzał zamarznięte pustkowia, a w Pasażeru nr 4 dostajemy czwórkę kosmonautów przemierzających kosmos. Aktorsko też niczego sobie, bo mamy w obsadzie Toni Collette, Annę Kendrick, Daniela Dae Kima, Shamiera Andersona, ale za wiele do grania nie mają. Nie ma się za bardzo do czego przyczepić, poza absurdalnym punktem wyjścia, ale też nie ma się czym zachwycać. Ocena: 6-/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 24, 2021, 18:21:59 Kolejny z potencjalnych hitów WB, nowość, którą można zobaczyć na HBO Max, czyli Mortal Kombat (2021)
Lubię MK z lat 90-ych, ale nawet jak w kinie oglądałem wieki temu to było widać, że to jest słaby film, z wcale nie jakimiś super walkami, tylko z genialną muzyką, dzięki której film płynie, ale jakby pozbawić film muzyki to 80% klimatu spada i zostaje średniak. I jedynie co się broni, nie licząc muzyki, to Lambert, który widać jak się dobrze bawił na planie (choć jego rola ogranicza się do stania i rzucania rad niczym mistrz Yoda) i Cary Hiroyuki Tagawa, który cudownie przeszarżował aktorsko. No i film zdjęciowo ładnie wyglądał. Jest to średniak, do którego lubię wciąż wracać, mimo słabych efektów CGI. A nowa wersja to przyzwoity film, ze świetnym początkiem, finałem i aktorem którego uwielbiam od dawna, czyli Sanada. Nazywam go współczesnym Mifune, gość ma tyle charyzmy, że wystarczy za resztę aktorów w tym filmie. Równie dobry jest aktor w roli Sub- Zero, Mako też był super z tą swoją wkurzającą gadką. Sceny walk są całkiem ok co jest zasługą tego, że w większości wzięli fighterów. Fatality i efekty gore są spoko. Więc dla mnie nowe MK nie jest ani lepsze ani gorsze od filmu Andersona, nie jest to też chała na poziomie Mortal Kombat 2 Anihilacja (pamięta ktoś ten film?). Widzę że w USA jadą po filmie w reckach, np. na indiewire i avclub, jedynie na denofgeek pozytywna opinia, a to całkiem ok rozrywka. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 25, 2021, 08:35:23 Też sobie wczoraj obejrzałem. Do starego "Mortal Kombat" mam sentyment, oglądałem to z kumplami w kinie w czasach LO, a po seansie na przystanku spotkałem moją wielką licealną miłość :D Nie jest to film wybitny, ale ma swój klimat, typowy dla filmów "turniejowych", wzmocniony tą specyficzną mortalową mitologią. Muzyka świetna, zresztą dzięki soundtrackowi poznałem w epoce kilka zespołów. Mogło być lepiej, choćby postaci Kano i Goro były spartaczone.
I nowy "Mortal Kombat" warto obejrzeć choćby dlatego, że naprawiono ten błąd. Goro sieje grozę, a Kano jest wręcz idealny. Shang Tsung lepszy w pierwotnej wersji, ale Cary-Hiroyuki Tagawa to ktoś, kogo ciężko przebić. Rayden, sam nie wiem. Postać Lamberta była w starym filmie źle napisana, a on sam bawił się nieco tę rolą, chyba nieco przesadzając z dystansem. Ale i ten nowy jakoś mnie nie przekonał, w sumie najlepszym Raydenem był może James Remar z absolutnie koszmarnego "Mortal Kombat 2: Anihilacja". Choć w sumie, nie znam seriali z tego uniwersum, aż korci mnie teraz, by to nadrobić. Fajni Jax i Sonya, świetna Mileena i parę postaci, które słabiej kojarzę, bo pojawiły się w późniejszych częściach gry. Piszę o tych postaciach, bo jednak chyba wciąż odbiór filmu w sporej mierze zależy od tego, ile się w tego Mortala grało i pojawienie się jakich postaci wzbudzi entuzjazm widza. Choć klimat turniejowy w zasadzie wyparował, to jednak szkielet historii w nowym filmie jest podobny, wciąż chodzi o ostatni turniej, którego nie można już przegrać. Największym złolem jest Shang Tsung, a że mamy też Goro, to ewidentnie nawiązujemy do pierwszej części gry. O wiele lepiej wypadli Scorpion i Sub-Zero, raczej pozbawione głębi postacie z filmu z 1995 roku, tu są w zasadzie kluczowymi. Jest też postać spoza gier, które nie budzi, niestety, większych emocji i może być z nią problem w kontekście choćby ewentualnego sequela... No bo tak, chętnie bym to zobaczył. Recenzje makabrycznie złe nie są (Metascore na poziomie 44 aktualnie), więc ważny jest teraz odzew widzów. Krytycy marudzą, od tego są, gdyby dopisać do tytułu "Marvel" sikaliby z zachwytu. Fani gry mogą się dąsać na postać głównego bohatera. A reszta? Cóż, walki jakieś porywające nie są, choć dobrze wpleciono elementy gore znane z gier czy choćby kultowe "get over here" Scorpiona. Trzymam jednak kciuki, bo chętnie zobaczyłbym choćby Kintaro czy Barakę. Ostatnia scena świadczy o tym, że zakusy na sequel są, no ale w którym dzisiejszym rozrywkowym filmie takiej nie znajdziemy? A za film 6/10, to nie jest wybitne dzieło, ale też nigdy nim nie będzie, Mortal jest jaki jest i mi z tym dobrze. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 27, 2021, 20:36:50 The Marksman (2021)
Niby kolejny z wielu akcyjniaków z Liamem Neesonem, ale tym razem to jedna z lepszych produkcji też dlatego, że Irlandczyk nie udaje supermana, tylko gra weterana wojennego, który pomaga mamie z dzieckiem na granicy między USA a Meksykiem. No i zadziera z kartelem, ale nie spodziewajcie się za dużo akcji, poza początkiem i finałem, to jest film drogi w którym dzieciak i dziadek (plus pies) poznają się lepiej. Neeson nie gra idealnego gościa, lubi sobie wypić, czasami dzieciaka samego zostawi. Film się broni, bo prawie 70letni aktor nie udaje że ma siłę by się bić. Strzelać umie bo jest snajperem na emeryturze, więc ma rolę dopasowaną do swojego wieku. W roli córki Neesona Katheryn Winnick, czyli Lagertha z Wikingów. Szkoda że gra tak mało znaczące role na drugim planie, mogłaby pójść w kino akcji, ale w role główne, np. w mordobicia, skoro zna taekwondo i karate, a marnuje się na trzecim planie. Równie dobrze mogła tą rolę zagrać inna aktorka, mniej znana. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 28, 2021, 20:08:08 Chaos Walking (2021)
Przyznam, że pomysł na dystopię, w której kolonizatorzy, w której są tylko męźczyzni na planecie, która miała być nową Ziemią nabyli zdolność Szumu, czyli słyszą myśli wszystkich mieszkańców i widzą wspomnienia, które się materializują, jak ktoś coś pomyśli, to dość ciekawy punkt wyjścia. Jest kilka spoko scen, w których bohater główny coś pomyśli i nie zdąży tego ukryć, więc inni wiedzą co myśli z czego on i reszta są niezadowoleni. Ale poza tym pomysłem to typowe dystopijne kino w świecie, który wygląda jak z westernu. Szkoda Toma Hollanda, Madsa Mikkelsena, Daisy Ridley, Cynthii Erivo na tak przecietny film za który odpowiada Doug Liman (Barry Seal - król przemytu, Na skraju jutra, Tożsamość Bourne'a). Coś aktor grający Petera Parkera/Spidermana w MCU ostatnio nie ma szczęścia do dobrych ról. Aktorsko nie mogę nic mu zarzucić, podobnie jak reszcie, grają na tyle na ile pozwala im scenariusz, czyli niewiele mogą, ale też nie ogląda się źle. Jest to typowy średniak, o którym się zapomina zaraz po seansie. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 29, 2021, 21:17:58 Ostatnia scena świadczy o tym, że zakusy na sequel są, no ale w którym dzisiejszym rozrywkowym filmie takiej nie znajdziemy? Według mnie już w tym momencie powinni się brać za sequel, bo ta nowa wersja wyszła naprawdę fajnie. Aktorsko może lekko kuleje momentami ale akcja, walki i świetne VFXy to rekompensują :rad2: No i jest zrobiony bez zadęcia. Ten film wie czym jest i się tego nie wstydzi. 7.5/10 ode mnie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 04, 2021, 20:40:36 Without Remorse (2021)
Bez skrupułów to film, który miał wszystko, żeby być dobrym męskim kinem sensacyjnym, bo za reżyserię odpowiada Stefano Sollima (film Suburra z 2015 roku, Sicario 2, seriale ZeroZeroZero i Gomorra), a jednym ze scenarzystów jest Taylor Sheridan (Sicario 1 i 2, Wind River, Hell or High Water, pomijam serial z Costnerem Yellowstone bo to słaba produkcja), więc panowie, którzy znają się na kinie dla facetów. A wyszedł nijaki i bez emocji film, choć opowiada, a przynajmniej początek to zapowiada o zemście byłego żołnierza Johna Kelley'a na mordercach jego żony i dziecka. Jest to adaptacja książki Toma Clancy'ego, a raczej powinienem napisać inspiracja powieścią, którą uwspółcześniono (akcja oryginału działa się w latach 70) i niewiele z oryginału zostało w filmie. Nie przeszkadza mi przeniesienie historii do dzisiejszych realiów, zresztą nie czytałem, ale po prostu film nie działa w żadnym elemencie. Z tego co wiem Sheridan dostał scenariusz z lat 90 filmu, który wielokrotnie przepisywano pod różnych aktorów i reżyserów, bo to miała być franczyza dla Paramount z Johnem Kelly, którego możecie kojarzyć z książek Clancy'ego i wcześniejszych adaptacji jego twórczości, np. w Stanie zagrożenia z Fordem w roli Jacka Ryana, to Willem Dafoe grał Johna Kelly'ego. W najnowszym filmie, który Paramount sprzedał Amazonowi do światowej dystrybucji w głównej roli obsadzono Michaela B. Jordana. No i jak aktora lubię za role w Black Panther i w serii Creed, to w roli mszczącego się byłego żołnierza jest po prostu nijaki. Wizualnie eż duże rozczarowanie, a przecież Sollima wielokrotnie pokazał że umie w ładne obrazki, tak samo sceny akcji są jakieś takie nijakie, jak na tego reżysera. Ogólnie cały film jest nijaki, nie działa w żadnym elemencie, nie ma w nim emocji. Serial o Jacku Ryana Amazona też nie jest jakiś wybitny, ma swoje wady, ale jakoś się ogląda, ale na kolejną część przygód Johna Kelly'ego nie czekam, zarówno w formie filmowej co zapowiada scena w trakcie napisów, ani serialowej (są plotki o spinoffie Jacka Ryana z Krasinskim, właśnie z Jordanem w roli głównej). Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 07, 2021, 21:44:25 The Mitchells vs. The Machines (2021)
Film reklamowany jako produkcja ekipy od Spiderman Into the Spiderverse i Lego Movie, a żeby być dokładnym za Mitchellowie kontra maszyny nie stoją scenarzyści tych animacji, tylko są producentami, ale widać rękę tych twórców, bo film jest równie szalony co te dwie świetne produkcje. Tempo jest zabójcze, mieszanka różnych animacji, na ekranie się dużo dzieje, ale ogląda się znakomicie tą historię o Mitchellach, którzy nie są normalną, idealną rodziną jak z obrazka, ale uważani są za dziwaków, na czele z Katie, która chce iść na studia do filmówki. Ojciec decyduje zawieść się córkę na studia, a przy okazji będzie to rodzinna wycieczka, dzięki której cała rodzina (jest też mama, młodszy brat Katie i pies) zbliży się do siebie. Ale tym czasem dochodzi do inwazji robotów, AI przejmuje władzę nad świat, a Mitchellowie stają się jedynymi, którzy mogą ocalić świat. Cudowna produkcja, na której będą się dobrze bawić nie tylko dzieci, ale też dorośli. Kino przygodowe, ale też jedna z lepszych komedii, jakie widziałem w ostatnim czasie. Film mocno odjechany, ale jest to humor, który idealnie trafia w punkt. Są znakomite dialogi, ale też gagi wizualno muzycznie. No i też film potrafi wzruszyć. Jeśli miałbym z czymś porównać, to przychodzi mi do głowy seria filmów z Chevy Chase o rodzinie Griswoldów (Wakacje, Europejskie Wakacje, Witaj święty Mikołaju), Mitchellowie mają coś w sobie z tej zwariowanej rodzinki. Ocena: 8/10. Wasp Network (2019) Akcja dzieje się po upadku Związku Radzieckiego na Kubie i Florydzie, w atmosferze oczekiwania, aż posypie się reżim Fidela Castro. Na Kubie bieda aż piszczy, więc pilot Rene Gonzalez ucieka do Stanów, pozostawiając w Hawanie żonę i córkę. Nawiązuje kontakt z kubańską organizacją Wasp Network dążącą do obalenia Castro. Jego śladem podąża Juan Pablo Roqoue też pilot, który szybko nawiązuje kontakty z amerykańskim wywiadem. To nie jest kino szpiegowskie, sensacyjnie, choć może się tak wydawać, ale historia o ludziach uwikłanych w politykę. Olivier Assayas bawi się oczekiwaniami widzów, np wydawałoby się jedna z głównych postaci znika w nieprzewidywalny sposób, bez wyjaśnienia, ważna postać pojawia się w połowie filmu, zmienicie jak ja zdanie o Rene i Juanie itd, ale historia mnie nie wciągnęła, czym bliżej końca byłem coraz mniej zainteresowany co się dzieje, bo ogląda się jakoś tak letnio, nie ma w filmie napięcia. Oglądałem bez emocji mimo dobrych ról Edgara Ramireza, Penelope Cruz (najlepsza z całej obsady, kiedyś grała siostrę postaci granej przez Ramireza w ACS Versace, a teraz gra jego żonę), Wagnera Moury, Gael Garcia Bernala i Any de Armas. Ocena: 6/10. The Virtuoso (2021) Główny bohater jest opanowany, skrupulatny i działa zawsze z morderczą precyzją. Kiedy otrzyma na ciebie zlecenie, to bądź pewien, że już nie żyjesz. Wirtuoz to zabójca na zlecenie, który otrzymuje najtrudniejsze zadanie w dotychczasowej karierze. Musi wytropić i zabić zbuntowanego zabójcę, nie wie jednak, kto jest jego celem. Jedyne informacje, jakie posiada, to czas i miejsce, gdzie będzie mógł spotkać swoją przyszłą ofiarę. Co za nudny film, a to mogło być dobre kino sensacyjne, a czym bliżej końca to męczyłem się coraz bardziej. Jedyne co mi się podobało to Anson Mount w tytułowej roli, gra jedną miną, ale pasowało to do roli kilera nie okazującego emocji. Nie mówię że to jakaś super rola, ale aktor ma na tyle charyzmy, że jakoś pociągnął film na swoich barkach. A na drugim planie Eddie Marsan, David Morse, Abbie Cornish i Anthony Hopkins, w roli szefa zabójcy, który zleca mu zadania. Pewnie po sukcesie Ojca, zdobyciu Oscara przez Hopkinsa można się dziwić co sir Anthony robi w tak słabym filmie klasy B, ale trzeba pamiętać, że poza kilkoma rolami (World's Fastet Indian, Thor 1, Westworld, Dwóch Papieży, Ojciec i może coś tam jeszcze było), to od 2006 roku Anthony Hopkins gra w słabych filmach i produkcjach klasy B, nie wartych jego talentu, w których jedzie na autopilocie, a nawet to mu się nie chce często. Wybitna rola w Ojcu to jest wyjątek w ostatnich latach, a występem w The Virtuoso powrócił do ról o których lepiej nie wspominać, bo nie ma co. Jedzie na autopilocie i tyle, czym nie jestem zaskoczony, bo sam przyzbał jakiś czas temu, że tylko dla kasy gra ostatnio. Hopkins chyba uwielbia spedzać czas na planie filmów, po prostu bierze każda rolę, jaką mu proponują nie zważając na poziom scenariusza. Ocena: 4/10. City of Lies (2018) Film opowiada o śledztwie emerytowanego policjanta Russella Poolle'a i dziennikarza Jack Jacksona, w sprawie zabójstwa raperów Notorious Big i Tupaca. Jeśli słyszeliście o tej produkcji to się nie dziwię, bo to film z Johnny Deppem i Forestem Whitakerem, który leżał na półce od 3 lat. Miał premierę w 2018 roku na festiwalu we Włoszech, a w USA dopiero w marcu tego roku pokazywano Miasto kłamstw przez 2 tygodnie, a potem wylądował na vodzie. Film jak film, mógł być lepszy, i jeśli warto obejrzeć to dla Whitakera i Deppa. Zwłaszcza Johnny miło zaskoczył. W końcu dobra rola i na dodatek nie w makijażu, nie szarżuje, nie jest to klon Jacka Sparrowa. Fajnie zobaczyć nie jadącego na autopilocie Deppa w roli upartego i uczciwego gliniarza, który poświęcił wszystko by odkryć prawdę. Whitaker gra w przeciwieństwie do Deppa fikcyjną postać, bo dziennikarza Jacka Jacksona, więc zgaduję, że to postać inspirowana autorem książki wg której film powstał, czyli Randalla Sullivana, który kontaktował się z prawdziwym Poolem. Mówi się że przez problemy Deppa, głównie słynną telenowelę sądową z Amber Heard, gdzie jest milion zwrotów akcji, ale też inne sytuacje przez które Depp jest persona non grata w Hollywood film czekał tyle na premierę w USA. Ale twórcy mówią, że za niewypuszczenie filmu do szerokiej dystrybucji kinowej stoją politycy i funkcjonariusze policji z Los Angele, że zablokowali dystrybucję, ponieważ film porusza kwestie skorumpowanych policjantów, w tym uwaga czarnoskórych stróżów prawa. Jakoś jestem w stanie uwierzyć, że problemy osobiste Deppa to był tylko pretekst, żeby film uwalić w USA, zrobić wszystko żeby było o nim jak najciszej. Ale to nie zmienia faktu, że to nie jest jakiś super film, który się broni jedynie aktorstwem głównych aktorów. Dzięki Deppowi i Whitakerowi da się oglądać, są jakieś emocje. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 18, 2021, 22:13:10 French Exit (2021)
Franches Price po przehulaniu całego majątku postanawia opuścić Nowy Jork. Wyjeżdża razem z synem, Malcolmem (i kotem) do Paryża, żeby dalej przepuszczać kasę, a dokładnie oszczędności i nic nie robić, ale zaczynają się do siebie zbliżać. Jeśli warto obejrzeć ten przedziwny film, który zaczyna się jak dramat, a czym dalej to zamienia się w surrealistyczną komedię z paranormalnymi elementami (mamy wiedźmę, kota, w którego ciele jest zmarły mąż Franches, seanse spirytystyczne, rozmowy z duchami), to dla doskonałej Michelle Pfeiffer w roli zmanierowanej starszej pani z wyższych sfer. Ocena: 6/10. Those Who Wish Me Dead (2021) Kolejny z filmów WB wypuszczonych na HBO Max to dzieło Taylora Sheridana. Całkiem niedawno miał premierę słaby film inspirowany twórczością Clancy'ego z Michaelem B. Jordanem, ale tym razem wyszło całkiem porządne kino sensacyjne w stylu lat 90-ych. Pewnie dlatego, że to produkcja bliższa innym dziełom Sheridana, takim jak Wind River, serial Yellowstone, Hell or High Water, czyli neo-western. Film ma wady, ale nie na tyle duże, żeby film nie podobał mi się. Angelina Jolie wypadła całkiem spoko w roli strażaka z traumą. Jedyny problem jaki mam z jej bohaterką to trudno uwierzyć, że taka chudzina (i to jest łagodne określenie, zresztą chłopak też zwraca uwagę na to jak wygląda) pracuje w straży pożarnej. Oprócz Jolie występują też Nicolas Hoult i Aidan Gillen w rolach morderców na zlecenie oraz Jon Bernthal w roli szeryfa, byłego chłopaka Jolie. Może nie mają za bardzo co grać, w końcu to kino akcji, ale to są na tyle dobrzy aktorzy, że sprawdzają się w swoich rolach. Może nie dorównuje dzieło Sheridana tym filmom, które wcześniej wymieniłem (nie liczę filmu z Jordanem), ale całkiem nieźle się bawiłem. Choć pewnie niektórych wkurzy, jak to feministyczny film jest, Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 22, 2021, 19:36:34 The Courier (2020)
Początek lat 60-tych XX wieku. Świat pogrążony w zimnej wojnie, napięcie między USA i ZSRR osiąga apogeum. Biznesmen z Londynu Greville Wynne otrzymuje od CIA i brytyjskiego wywiadu propozycję nietypowej pracy. Ma nawiązać kontakt z wysokiej rangi sowieckim oficerem Olegiem Pieńkowskim, który dysponuje tajnymi planami Moskwy. Klasyczne szpiegowskie kino, które Ameryki nie odkrywa, np. może kojarzyć się z naszym Jackiem Strongiem Pasikowskiego, ale tak dobrze zrealizowane i zagrane, że ogląda się z zainteresowaniem, film trzyma w napięciu. Przede wszystkim Benedict Cumberbatch i Merab Ninidze się liczą. Wierzy się w ich przyjaźń, trzyma się za bohaterów kciuki. Ale też cały drugi plan wypada spoko, np. Rachel Brosnahan, znana z serialu Marvelous Mrs Maisel. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 31, 2021, 00:03:24 Cruella (2021)
Z przeróbek klasyków animowanych Disneya preferuję wersje nie przeniesione jeden do jednego, tylko takie, które dodają coś nowego do dzieła które znam, więc dlatego najmilej wspominam Kopciuszka Branagha, Aladyna dzięki Willowi Smithowi, który nie udawał Robina Williamsa. No i Maleficent z Angeliną Jolie, który miał wady, ale doceniam takie rewizjonistyczne podejście do bajek, gdy pokazuje się złego bohatera w trochę innym świetle. Cruella to jest niby prequel 101 Dalmatyńczyków, opowiadający o początkach jednej z najbardziej złych wśród antagonistów animacji Disneya, czyli Cruelli de Mon. No i przyznam, że całkiem dobrze się bawiłem na tej produkcji, jeśli zapomni się o tym że to geneza tej postaci. Oczywiście są nawiązania do animacji i filmu z Glen Close (więc jak już to bardziej prequel filmu fabularnego), ale wypadają najsłabiej z całego filmu,np. scena po napisach to tak trzeba mocno przymknąć okno, tak powiązanie ze 101 Dalmatyńczykami jest grubymi nićmi szyte, że trzeba bardzo mocno zawiesić niewiarę. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Większość scen z dalmatyńczykami bym wywalił i jak przestanie się patrzeć na Cruellę jak na prequel to dostaje się połączenie czarnej komedii (współscenarzystą jest autor skryptów do Faworyty i serialu Wielka), trochę kino Tima Burtona, trochę Joker, ale też heist movie i bardziej zwariowana wersja Diabła ubiera się u Prady, z główną bohaterką, która jest połączeniem Harley Quinn z Banksy. No i aktorsko muszę przyznać, że Emma Stone broni się w tej roli. Może scenarzyści ułatwili sobie przemiany Estelli w Cruellę, ale nie przeszkadza mi to, bo Emma Stone świetnie wychodzi obronną ręką z kilku słabszych momentów w filmie. Wierzy się tej bohaterce, lubi się ją, ale też potrafi być wredna, zwłaszcza dla swoich kumpli. Ja lubię aktorkę, ale nie zachwycam się jej każdą rolą, a tutaj była bardzo dobra. Jeszcze lepsza jest Emma Thompson w roli Baronowej, która jest przerysowaną postacią, ale gra ją tak, że dodaje jej ludzkich momentów. Wiadomo że to wybitna aktorka, ale wiele razy widziałem ją w rolach, w których przeszarżowała, ale to nie jest ten przypadek. W sumie to Emma starsza gra Cruellę de Mon którą znamy. Drugi plan też jest dobry, zwłaszcza Joel Fry i Paul Walter Hauser w roli kumpli Estelli, czyli Jaspera i Horacego. Szczególnie Hauser mi się podobał, ale on pokazał już klasę w poprzednim filmie Craiga Gillespiego Ja Tonya, BlacKkKlansman i Richardzie Jewellu Eastwooda. W każdych z tych filmów Hauser gra bohaterów o małym rozumku, podobnie jest w Cruelli, ale jakimś cudem udało mu się stworzyć inną postać od tych wcześniejszych. Choć może powinien zagrać inteligentnego, kumatego gościa, bo jeszcze kilka takich ról i się zaszufladkuje. Plusem filmu jest też reżyseria Gillespiego, kolejna dobra robota po I, Tonya i jestem ciekaw jego kolejnych projektów, zwłaszcza serialu komediowego o aferze z seks-taśmą Pameli Anderson, a w tą gwiazdę wcieli się Lily James (niedawno opublikowano zdjęcia i to co charakteryzatorzy odwalili, Lili wygląda bardziej jak Pamela, jak sama Pamela). Film jest dynamiczny, zrealizowany z powerem, ma świetne zdjęcia i oryginalną muzykę. No i też sporo klasyków, które każdy zna. Cały czas leci jakiś klasyk z lat 70, podobne zagranie jak w Lidze samobójców, ale w Cruelli był pomysł na hity, bo każdy z nich stanowi komentarz do wydarzeń. Nie są tylko po to by film oglądało się jak teledysk. Osobne słowa uznania należą się dla ekip odpowiedzialnych za scenografię, charakteryzację i kostiumy, które zresztą odgrywają istotną rolę w filmie, to jeden z najważniejszych wątków Cruelli. Jeśli nie skończy się na nominacji do Oscarów za kostiumy, to się zdziwię. Ja raczej nie zwracam uwagi na kostiumy, poza oczywiście dramatami kostiumowymi, ale nawet mój wzrok przykuły te szałowe kreacje. Zaskakująco udana rozrywka, zwłaszcza jak na produkcję, na którą nie czekałem, ale też nie jest to film dla dzieci, które raczej znudzi. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 04, 2021, 22:19:45 Wrath of Man (2021)
Jeden gniewny człowiek, to film, w którym powrócił Jason Statham do współpracy z Guyem Ritchie po 15 latach i chyba im dobrze się pracowało po latach, bo już kręcą kolejny film. Trailery niezbyt mnie zachęciły mimo tego, że zapowiadały trochę inne gangsterskie kino z jakim jest kojarzony angielski reżyser. Zresztą Dżentelmen niby mi się podobał, był to powrót reżysera na stare śmieci, ale ze wszystkich tego typu produkcji w filmografii reżysera był najsłabszy. Trailer WoM zapowiadał bklasowe kino akcji, w którym się Statham specjalizuje i nie mam nic przeciwko temu, oglądam każdy film z Anglikiem, te lepsze i gorsze akcyjniaki, ale trailer był tak średni, że nie czekałem, a ostatecznie WoM okazał się jednym z lepszych w filmografii Ritchiego. Statham gra to co zwykle, kolejne wcielenie twardziela, ale idealnie pasuje do klimatu tej produkcji będącej hołdem dla twardego męskiego kina, z którego wylewa się testosteron, a mało takich produkcji się ostatnio kręci. Oczywiście faceci i kobiety są macho, są suchary i seksistowskie dowcipy, mają absurdalne ksywki, z których sami się naśmiewają. Miałem skojarzenia z tego typu kinem akcji z lat 80, 90, które kręcili np. Walter Hill, Michael Mann. Wracając do Stathama to ma na tyle charyzmy, że ciągnie film na swoich barkach i daje radę. Można powiedzieć że gra jedną miną, milczącego twardziela, ale pasuje z taką grą do tej produkcji. Zresztą nie zgadzam się, że Statham to tak słaby aktor jak się mówi. Wieki temu pokazał w filmach właśnie Ritchiego, że jest w nim coś aktorsko więcej, a potem poszedł w swoją szufladkę, czyli specjalista od kina akcji i mordobić. Choć nawet w takich filmach potrafił zagrać coś więcej, np. w filmie, w którym partnerowała mu Agata Buzek (chyba grała zakonnicę). Nie pamiętam tytułu, ale to był bardziej dramat jak typowe mordobicie i strzelalina z Jasonem Stathamem, w którym mógł pokazać różne emocje swojego bohatera i sprawdził się całkiem dobrze. Jedyna uwaga co do Stathama w nowym filmie Ritchiego, to szkoda, że nie ma żadnej sceny bójki. Aktor wypada świetnie w mordobiciach,co pokazał w niejednym filmie klasy B, a w WoM tylko się strzelają. Wrath of Men wyróżnia od innych produkcji o gangsterach Ritchiego to, że jest pozbawiony całkowicie humoru, a gdyby ktoś miał wątpliwości i myślał, że za chwilę Ritchie wyskoczy z typowym dialogiem dla siebie, to od początku leci w tle bardzo poważna muzyka, która sugeruje że tym razem nie będzie żartów (nie licząc sucharów między bohaterami). I przyznam, że trochę zaczęła mnie irytować muzyka, jak przez pierwsze 10-15 minut leci cały czas jeden kawałek, który jest niezły, ale ile można. Później muzyka oryginalna jest bardziej zróżnicowana, więc jednak napisał kompozytor więcej kawałków. No i jak zawsze są świetne piosenki, ale Ritchie jest znany z dobrego gustu muzycznego. Pomimo tego, że nie ma humoru w filmie, to widać rękę Ritchiego w tym jak jest wyreżyserowany, zmontowany, oprawiony muzyką. Fabuły nie zdradziłem, bo w wielkim skrócie jest to proste kino zemsty, inspirowane francuskim Konwojentem z 2004 roku (chyba widziałem, ale wieki temu, więc nie mogę nic o filmie powiedzieć), tylko że reżyser wymyślił sobie, że opowie tą prostą i krwawą historię w nielinearny sposób i podzieli na rozdziały. Mnie to nie przeszkadza, ale też mogę zrozumieć, jak niektórzy widzowie uznają, że to tylko zabawa dla samej zabawy, bo za wiele do samego filmu nie wnosi. No może tyle, że obserwujemy te same wydarzenia z perspektywy różnych postaci. Problemem dla wielu widzów może być też to, że o większości postaci nie dowiadujemy się za wiele i też są to postacie, które ciężko polubić, więc niektórzy mogą nie być zainteresowani tym co się dzieje, ale mnie to nie przeszkadzało, bo dostałem dobre męskie kino w starym stylu. A na drugim planie pojawia się kilku fajnych aktorów, np. Holt McCallany, Josh Hartnett, Jeffrey Donovan, którzy może grają postacie bez rozbudowanego charakteru, nic o nich nie wiemy, ale są na tyle charyzmatyczni, że byłem zainteresowany akcją, mimo tego, że oryginalności w filmie nie ma. Miło mnie zaskoczył syn Clinta, Scott Eastwood, bo nie uważam go za zbyt dobrego aktora, a wypadł porządnie. No może jeszcze kilka filmów i aktor się wyrobi. No i tak sobie teraz myślę, że nieprzypadkowo Statham w filmie, w którym gra z synem Clinta Eastwooda gra milczącego twardziela, to pewnie zamierzony hołd dla ról Clinta, np. w westernach Leone. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 13, 2021, 18:01:08 Cruella (2021) Udana rozrywka, zwłaszcza jak na produkcję, na którą nie czekałem, ale też nie jest to film dla dzieci, które raczej znudzi. Ocena: 7/10. Dokładnie tak. Moja ocena identyczna. 7/10 bo jednak mnie trochę uwierało, że to film dla dzieci :P Gdyby to było trochę bardziej na poważnie to byłby fajniej. Kurde mogli nawet z tego zrobić film pokroju nowego Jokera. Mam wrażenie, że Emma Stone zagrałaby wtedy rolę życia, bo drzemał tu w niej jakiś niewykorzystany mrok :) Kostiumy = Oscar (na tą chwilę ;) ). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 13, 2021, 21:17:05 Magnezja(2020)
Uwielbiam Disco Polo z Ogrodnikiem, Kotem i Głowackim, ale bardzo zawiodłem się drugim filmem Macieja Bochniaka. Polski western i jednocześnie pastisz, to jedno z największych moich rozczarowań filmowych, a w poprzednim filmie Bochniak pokazał jak potrafi bawić się kinem rozrywkowym, ale tym razem nie wyszło. Oczekiwałem jechania po bandzie, tak jak w rewelacyjnym Disco Polo, i to dostałem, ale historia emocji we mnie nie wywołała. Doceniam sporo elementów, jak kostiumy, finałową strzelaninę, doskonałą muzykę Jana Kaczmarka, która brzmi jak połączenie muzyki Ennio Morricone z włoskich westernów z muzyką jak z CK Dezerterów. Z humorem bywa różnie, bo raz film trafia a innym razem pudłuje. Z aktorstwem jest dobrze poza dwójką aktorów, o których za chwilę. Ogrodnik i Kościukiewicz są świetni jako syjamscy bracia, na dodatek są do siebie bardzo podobni. Gdyby nie głosy aktorów to w paru scenach nie poznałbym czy to Ogrodnik czy Kościukiewicz. Agata Kulesza, Małgorzata Boczarska, Andrzej Chyra trzymają swój poziom. Odkryciem dla mnie jest Małgorzata Gorol, której wcześniej chyba w niczym nie widziałem. Ale zawiodła mnie Maja Ostaszewska. Potrafi dobrze zagrać, nawet przerysowane role, ale nie kupiłem jej w roli przywódczyni gangu. Więcej charyzmy miała właśnie Gorol w roli siostry bohaterki granej przez Maję. A co do sióstr Lewenfisz to jest jeszcze jedna siostra, Zbroja Lewenfisz, którą gra Borys Szyc. Nie żartuję, aktor gra kobietę, czyli jak w polskim kabarecie, ale np. w Monty Pythonie też grali mężczyźni kobiety, więc nie będę się czepiał tego, że to taki stary polski dowcip, że facet gra płeć piękną, bo mam inny problem z tą rolą. Borys szarżuje jeszcze bardziej jak w serialu Król. W produkcji Canal+ kupiłem go po dwóch odcinkach, ale tutaj nie mogłem patrzeć jak przesadził z grą aktorską. Zwłaszcza o jednej scenie nie zapomnę. Nie będę tego ukrywał w spoilerze, bo to nic ważnego dla fabuły. Szyc ma ostrą scenę erotyczną z Bartoszem Bielenią, w której Szyc jest nagi i ma zrobiony (doklejony?) kobiecy biust. Scena ?na pieska?, Szyc jest brany od tyłu. Nie odzobaczę tej sceny. Choć należy się szacunek dla aktora za dystans do siebie. No i reżyser ma mój szacunek, że kręci filmy w swoim stylu, takie jakie on chce, nawet jak druga produkcja Bochniaka BARDZO mnie rozczarowała. I wcale nie dlatego, że reżyser puścił się całkowicie peronu. Po prostu historia mnie nie kupiła tak jak w Disco Polo. Ocena: 5/10, głównie za stronę techniczną. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 18, 2021, 21:56:47 Ruroni Kenshin - The Final (2020)
Jest to czwarta część serii filmów, opartych na mandze, o samuraju Battosai Kenshin, który po wojnie przysiągł, że więcej nie będzie zabijał, ma dość przelanej krwi. Walczy mieczem z odwróconym ostrzem. Widziałem trzy poprzednie filmy i dobrze je wspominam, choć przyznam, że nic z nich nie pamiętam, co nie dziwne, bo część pierwsza leciała prawie 10 lat temu, a ostatnia chyba z pięć lat temu, ale fabuła czwórki nie jest przesadnie skomplikowana. Choć lepiej kojarzyć cokolwiek, bo postacie wracają z poprzednich części, przechodzą ewolucję bohaterowie, a jak ktoś będzie chciał nadrobić to ma szansę, bo razem z czwórką dzisiaj Netflix wrzucił 3 poprzednie filmy. W czwórce przeciwnikiem Battosaia jest brat jego żony, który obwinia samuraja o jej śmierć. No i morduje i krzywdzi wszystkich, których Battosai spotkał na swojej drodze. Są mocno przerysowane mordobicia i pojedynki na miecze, tyle ran co sobie zadają to niemożliwe, żeby ktokolwiek przeżył. I widać że w paru scenach użyto linek, bo jak w czasie walki jeden dostaje ciosa, zwykłego kopa to odlatuje na ileś metrów, przez walącą się chatę, a nawet mamy do czynienia z takimi kozakami, że jak strzelają do bohaterów, leci milion kul (akcja dzieje się w XIX wieku) to bohater jest tak zwinny i szybki że żadna kula go nie trafia. Ale nie przeszkadza mi, bo kupiłem konwencję tej serii. Podoba mi się część czwarta, podobnie jak poprzednie trzy, choć nie powiem, która najlepsza, bo zbyt dawno widziałem. No i trzeba się przyzwyczaić do bardzo ekspresyjnego i krzykliwego grania japońskich aktorów. A skoro to azjatycka produkcja to powtórzę za Siarą z Kilera - mają rozmach skur? Wizualnie, czyli kostiumy, scenografia, ilość statystów robi wrażenie, podobnie jak epicka muzyka. No sceny walk bardzo dają radę. A że polubiłem bohaterów w poprzednich filmach, to jak nie było akcji, tylko wolniejsze momenty i retrospekcje, to mnie nie nudziły. Główny zły to ciekawa i tragiczna postać, którą się rozumie. Polecam Kenshina 4, ale lepiej obejrzeć przed finałem trzy poprzednie filmy na Netflixie. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 26, 2021, 12:11:36 Infinite (2021)
Mark Wahlberg w roli mężczyzny, któremu zostaje uświadomione, że halucynacje i sny, których doznaje, to w rzeczywistości przebłyski z jego przeszłych żyć. To mogłoby być ciekawe połączenie kina akcji z SF, ale nie wyszło, mimo ciekawych i przegiętych scen akcji. Choć doceniam za scenę w której Wahlberg stoi na samolocie z kataną, którą przebija samolot, takich scen nawet w Szybkich i Wściekłych nie zobaczymy, ale to jeden z najsłabszych filmów Anthoine Fuqua. Ocena: 5/10. Riders of Justice (2020) W czasie podróży pociągiem ginie żona Markusa. Wszystko wskazuje na wypadek do czasu kiedy do drzwi Markusa i jego córki puka Otto, który ustąpił miejsca w pociągu i obwinia się o jej śmierć, uważa że on powinien zginąć. Otto to matematyk, który z dwójką ekscentrycznych przyjaciół przekonują Markusa, że katastrofa była starannie zaplanowanym zamachem. Nowa czarna komedia Andersa Thomasa Jensena, znanego z m.in. Jabłek Adama, ale nie jestem fanem twórczości tego reżysera. Bardziej szanuję jego filmografię jak mi się podoba i podobnie jest z kolejnym filmem, w którym współpracuje ponownie z Madsem Mikkelsenem, który gra właśnie Markusa. No i tym razem dostałem połączenie właśnie czarnej komedii z kinem zemsty, ale tez kino o depresji, traumach, żałobie. Ostrzegam że to jest bardzo czarna komedia, film często jedzie mocno po bandzie, ale problem mam że mimo świetnych ról, nie tylko Madsa Mikkelsena, bo też są inne gwiazdy z Danii jak np. Nikolaj Lie Kaas,to film ani mnie nie bawił, ani nie wzruszał, jakoś tak bez emocji, na chłodno oglądałem, choć nie mogę się do niczego za bardzo przyczepić. Ocena: 6/10 ale nie dziwię się że widzowie i krytycy dają więcej, widocznie Jensen do mnie nie trafia. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 27, 2021, 18:35:34 Luca (2021)
Jest to jedna z mniej ambitnych produkcji Pixara, bliższa Onward i Good Dinosaur i dla mnie to nie jest problem, choć w większości przypadków te mniej ambitne animacje są średnie. No i tak jest w tym przypadku. Film jest uroczy, bezpretensjonalny, pełen kolorów, animacja cudowna, fajni bohaterowie, miło się ogląda, ale to jedna z tych produkcji, na której dzieciaki będą się bawić lepiej jak dorośli. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 07, 2021, 01:03:26 The Tomorrow War (2021)
Z 2051 roku do naszych czasów przybywają ostatni przedstawiciele ludzkości z informacją, że za 30 lat cały świat będzie przegrywać wojnę z kosmitami. Jedyną szansą dla świata jest dołączenie do walki żołnierzy i cywili z teraźniejszości. Jednym z poborowych jest Dan Forester, były żołnierz i biolog, któremu przyda się dyplom z biologii do walki z kosmitami. Punkt fabuły jest idiotyczny, cofnijmy się w czasie i bierzmy wszystkich do walki za 30 lat, w tym cywilów, którzy nie są przeszkoleni, ale mimo tego dobrze się bawiłem na tym połączeniu Żołnierzy Kosmosu, Aliens, Terminatora, Interstellar. Co do Chrisa Pratta mam obojętny stosunek, mimo tego że lubię Strażników Galaktyki, ale na tyle polubiłem głównego bohatera i jego rodzinę, że kibicowałem mu, żeby udało mu się wrócić do żony i córeczki. Ważną drugoplanową rolę ma Iwona Strzechowska, przepraszam Yvonne Strahovski. Dobrze że między kolejnymi sezonami Opowieści Podręcznej pojawia się w innych rolach, tym razem w roli żołnierza i naukowca, który odegra ważną rolę w walce z najeźdźcą z kosmosu. Istotną rolę też odgrywa J.K.Simmons. Gładko twórcy wpletli do filmu wątek z ociepleniem klimatu, nie zgrzytało. Film jest długi, ale nie nudziłem się, choć akcja zaczyna się dopiero około 40 minuty. W sumie to dostajemy trzy różne filmy - pierwszy to teraźniejszość, drugi to nawalanka z kosmitami,a ostatni rozdział dzieje się w Rosji, tyle powiem. Zresztą finałowa nawalanka w Rosji, to równie dobrze mógłby być sequel filmu. Nie przeszkadza mi to jak fabuła się miejscami śpieszy, można byłoby zrobić z tego filmu nawet trylogię. Film ma dobre efekty CGI, kosmici wyglądają ciekawie, a sceny akcji są zrealizowane z rozmachem. Może film nie grzeszy oryginalnością, ale mnie to nie przeszkadza, tak samo jak to, że nie bawią się w żadne twisty związane z podróżami w czasie np. twist związany z Yvonne jest taki, że w ogóle go nie ma. Jest to proste kino akcji i SF, w którym trzeba pokonać złych kosmitów i tyle. Chrisowi McKayowi znanemu z reżyserii Lego Batmana udał się pierwszy fabularny film. Ocena: 6+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 07, 2021, 12:15:48 Też mi się podobał ten film. A myślałem, że to będzie taka typowa streamingowa premiera w stylu Netflix czyli ciekawy pomysł zmarnowany przez marną realizację i za mały budżet. A tu się okazuje, że to jest wręcz megaprodukcja, bo w obsadzie gwiazdy, efekty specjalne i cała realizacja na całkiem niezłym poziomie. Jest poczucie, że robiono to do kina a nie do telewizora, więc jednak nie wrzucę tego do koszyka z produkcjami Netflixa ;) Film kradnie pomysły chyba ze wszystkich najciekawszych filmów sci-fi z ostatnich czterech dekad :haha: Ale miesza te inspiracje na tyle dobrze, że fajnie się to ogląda. 6.5 a w porywach i 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 07, 2021, 21:32:57 Tylko że to nie jest film kręcony dla Netflixa, a raczej w tym przypadku dla Amazona, tylko Paramount, który sprzedał prawa do emisji Amazonowi za kosmiczną sumę pieniędzy, bo mieli dość ciągłego przekładania premiery kinowej. Dziwne, że nie wrzucili w USA na swoją platformę co niedawno ruszyła czyli Paramount +, ale widocznie jak film sprzedali Amazonowi (rok temu?) to nie zakładali że ruszą ze swoją platformą.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Lipca 12, 2021, 15:16:37 Obejrzałem coś ostatnimi czasy i tak:
Irlandczyk Bardzo długo po premierze nadrobiłem. Film świetnie zrealizowany i zagrany, wymagający od widza, złożony, przedstawia ciekawy aspekt moralny trwania w czymś czego totalnie się nie chce i z czym się nie zgadza i to właśnie jest najsilniejszy punkt. Największym mankamentem filmu jest po prostu jego długość. Uważam, że zdecydowanie lepiej byłoby zrobić z tego miniserial 4 odcinki po godzinie i inaczej zaakcentować momenty kulminacyjne. 7+/10 Pasażer nr 4. Stowaway Pisał już kolega o tym jak dziwaczny jest sam pomysł wyjściowy. No, aż absurdalny. Ale dobra, akceptujemy, no i mamy ciekawy dylemat moralny, no i nagle buch, ogromny niedosyt. W ogóle czy ten film trzeba było obsadzać w kosmosie? Niby nie wiem do czego się przyczepić, ale to wszystko jest niezwykle miałkie. 5/10 Kłamstewko Chińsko-amerykański komediodramat o ukrywaniu przed schorowaną osobą jest stanu zdrowia. Nie wiem czy to różnica kulturowa stała czy po prostu pojedynczy przypadek, ale skłania do refleksji. Po prostu dobry film, choć dość ascetyczny. 7/10 Strategia mistrza Zbierałem się do tego filmu długo i namiętnie. Niby znana była mi historia Armstronga, ale takiego przedstawienia sprawy w życiu bym się nie spodziewał. Myślałem, że film będzie się opierał na prowadzonym śledztwie, a kolarze będą gdzieś w tle. Nic bardziej mylnego - na pierwszym planie pokazany sam Lance (brawurowa rola Fostera). Przedstawiony jako wyjątkowa gnida, absolutny cynik, który jedzie po trupach do celu. Zresztą sam tytuł bardzo adekwatny. Może nie jest to film wybitny, ale dawno mnie żaden tak nie zdruzgotał. 7+/10 Truposze nie umierają Jednak nie da się zrobić dobrego filmu o zombie. Na nic Jarmush, Murray, Driver i reszta. Jak dla mnie to niestety strata czasu. 5/10 Ave, Cezar Pytałem w innym miejscu co nie zagrało w tym filmie, bo oceny na fw niskie, kin nie podbił, krytycy w zachwyt nie wpadali, a moim zdaniem to jeden z ciekawszych filmów braci Coen. Realizacyjnie, jak zawsze super, dużo nietypowego lecz dobrego humoru, świetna obsada, ciekawy pomysł wyjściowy i poniekąd hołd składany kinu. Jestem zdecydowanie na tak p.a., jak mnie czytasz, to zdradź, w którym miejscu płakałeś ze śmiechu. 7/10 Oficer i szpieg Polański robi kino historyczne i to kolejny film w moim zestawieniu, który nie jest efekciarski, a jego moc drzemie gdzieś indziej. Muszę przyznać, że bardzo interesująca jest fabuła tego filmu i jego wymiar uniwersalny. Może trochę za dużo skrótów, może właśnie za mało efekciarstwa, by film ten pamiętać na lata, niemniej bardzo sprawne dzieło, które się dobrze ogląda 7/10 Najdłuższy marsz Billy'ego Lynna Taka sobie historia o przeżyciach wojaka, który mierzy się z traumą wojenną i ciężkim powrotem do innego świata po ewentualnym rozstaniu się z wojaczką. To natomiast film, który jest nadmiernie mam wrażenie efekciarski w stosunku do poważnego problemu, który jest osią fabuły. W pewnym momencie wygląda to po prostu mocno groteskowo. Może nie najlepiej przełożony został świat książki na film? Przyzwoicie jest, ale nic nadto. 6/10 Ból i brzask Ostatni film Almodovara, za którym jak zawsze szaleją krytycy. Wiem, że ten film niesie mnóstwo wątków biograficznych i odczytywanie ich niesie przyjemność sympatykom hiszpańskiego reżysera, wiem, że musi to stanowić frajdę dla jego entuzjastów, natomiast dla przeciętnego widza (jak ja) nie będzie stanowiło rozrywki. Sama historia przedstawiona w filmie jest po prostu nieczytelna, porwana i po prostu zostawia widza z uczuciem niedosytu. 5/10 Mayday Komedia z gwiazdami polskiego kina. Tak, to mogło się nie udać. I się nie udało. Muszę przyznać, że szczególnie Woronowicz robi dobrą robotę, ale nie da się uratować tego filmu. Ani on specjalnie śmieszny, ani interesujący. Można obejrzeć bez walenia głową w ścianę, ale to tylko tyle. 4/10 41 dni nadziei Generalnie tytuł stanowi sporego rodzaju spoiler. Jest dość ciekawa historia, jest rozmach, jest dobre wykonanie, jest Shailene Woodley, tylko że ma się od razu poczucie do czego to zmierza. Jakoś trochę wyprany z emocji jest ten film. 6/10 Le Mans'66 Uwielbiam taki rodzaj filmów, biograficzny z bardzo ciekawym wydarzeniem w osi fabuły, no i świetnie wykonany. Generalnie mogę polecić każdemu, a szczególnie fanom sportów motorowych. Nie ma co się rozpisywać, lepiej obejrzeć. 8/10 Na noże Jeśli lubię jeszcze bardziej jakieś filmy od rozbudowanych biograficznych, to są pogmatwane kryminalne, gdzie fabuła chodzi niczym mechanizm w szwajcarskim zegarku. I tu tak jest. Na dodatek pyszne role i ciekawe charaktery. 8+/10 Parasite Najlepsze co widziałem od dawien dawna. Nieszablonowy scenariusz - mało powiedziane. Film absolutnie nieprzewidywalny, pokręcony, zwariowany. No i taki lekko tarantinowski. Zasłużone zachwyty zewsząd. 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 12, 2021, 15:28:47 Czytam, czytam :)
Zombie Express widziałeś? Moim zdaniem najlepszy film o zombie. Co do sceny z Coenów, chodziło o tą: http://www.youtube.com/watch?v=G629a_3MkkI To już w zasadzie jej finał, bo cała sekwencja jest znakomita :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Lipca 12, 2021, 15:32:54 Haha, zgadza się, to było dobre.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 13, 2021, 00:10:26 Irlandczyk Bardzo długo po premierze nadrobiłem. Film świetnie zrealizowany i zagrany, wymagający od widza, złożony, przedstawia ciekawy aspekt moralny trwania w czymś czego totalnie się nie chce i z czym się nie zgadza i to właśnie jest najsilniejszy punkt. Największym mankamentem filmu jest po prostu jego długość. Uważam, że zdecydowanie lepiej byłoby zrobić z tego miniserial 4 odcinki po godzinie i inaczej zaakcentować momenty kulminacyjne. Jestem pewien, że to już pisałem, jak pisałem o filmie Scorsese dawno temu, że ja nie miałem problemu z długością filmu. Oglądałem go razem z rodziną, wypoczęty byłem, i nie zrobiliśmy żadnej przerwy, a jeśli już to dosłownie na chwilę, by skoczyć do WC. I film zleciał nam bardzo szybko, nawet nie odczuliśmy długości filmu. Piszesz o serialu, a pewnie są na yt materiały jak podzielić sobie film na serial. Już dokładnie nie pamiętam, ale są pewnie takie sceny w filmie, które można uznać za momenty kulminacyjne, więc można sobie samemu podzielić na kilka odcinków, jeśli są widzowie którzy nie wysiedzą całego seansu. Ale też mnie to dziwi, bo popularne jest bingowanie seriali, czyli oglądanie po 5, 6 godzinnych odcinków za jednym razem (choć ja więcej jak 2, 3 odcinki nie daję rady, z tych godzinnych seriali, bo 30 minutowe odcinki to co innego) za jednym razem, a nawet znam osoby, które potrafią cały 10-13 odcinkowy sezon zaliczyć za jednym posiedzeniem i nie narzekają, a ci sami widzowie którzy potrafią 8-13 godzin jednego sezonu serialu obejrzeć za jednym posiedzeniem przeraża czas seansu Irlandczyka. A przecież to nie jest najdłuższy film. Wydaje mi sie, że filmy Sergio Leone albo Cimino np. Wrota Niebios, są dłuższe albo o podobnym czasie trwania i nikt nie narzekał na długość tych filmów. I tak pewnie nie wymieniłem najdłuższych. Są popularne w kinach seanse np. rozszerzonych wersji Władcy Pierścienia, które trwają po 4 godziny jak nie więcej i ludzie nie narzekają. Kłamstewko Chińsko-amerykański komediodramat o ukrywaniu przed schorowaną osobą jest stanu zdrowia. Nie wiem czy to różnica kulturowa stała czy po prostu pojedynczy przypadek, ale skłania do refleksji. Po prostu dobry film, choć dość ascetyczny. 7/10 Film fajny, ale ma zwrot akcji w rzeczywistości taki, że sukces tego filmu spowodował, że babcia reżyserki filmu, o której tak naprawdę film opowiada dowiedziała się przypadkiem z gazety o tej rodzinnej tajemnicy. Truposze nie umierają Jednak nie da się zrobić dobrego filmu o zombie. Na nic Jarmush, Murray, Driver i reszta. Jak dla mnie to niestety strata czasu. A Noc żywych trupów Romero, Wąż i tęcza Cravena, komediohorror Wysyp żywych trupów, czy nawet Świt żywych trupów Snydera? To są dobre produkcje i pewnie coś by się jeszcze znalazło. Ave, Cezar Pytałem w innym miejscu co nie zagrało w tym filmie, bo oceny na fw niskie, kin nie podbił, krytycy w zachwyt nie wpadali, a moim zdaniem to jeden z ciekawszych filmów braci Coen. Realizacyjnie, jak zawsze super, dużo nietypowego lecz dobrego humoru, świetna obsada, ciekawy pomysł wyjściowy i poniekąd hołd składany kinu. Jestem zdecydowanie na tak p.a., jak mnie czytasz, to zdradź, w którym miejscu płakałeś ze śmiechu. 7/10 Nim zobaczyłem odpowiedz p.a. domyśliłem się, że musi chodzić o tą scenę, którą zalinkował. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Lipca 13, 2021, 07:02:23 A przecież to nie jest najdłuższy film. Wydaje mi sie, że filmy Sergio Leone albo Cimino np. Wrota Niebios, są dłuższe albo o podobnym czasie trwania i nikt nie narzekał na długość tych filmów. I tak pewnie nie wymieniłem najdłuższych. Są popularne w kinach seanse np. rozszerzonych wersji Władcy Pierścienia, które trwają po 4 godziny jak nie więcej i ludzie nie narzekają. No nie jest najdłuższy w historii, ale należy do tych dłuższych. Akcja też nie jest tak wartka jak we Władcy. Zresztą jak sobie pewnie zdajesz sprawę to nie jestem odosobniony w tym "zarzucie". Wystarczy zerknąć na filmweb, gdzie jest masa wpisów o nudzie i długości filmu. W sumie to nawet źle się wyraziłem. Nie przeszkadza mi, że jest długi, bo tak naprawdę wszystko to musi tyle trwać. Gorzej z tym, że ja musiałem podchodzić na kilka rat, no i właśnie ciężko mi było się zebrać do tej projekcji. Nie mam jakoś przyjemności z oglądania filmów o zombie, szkoda mi na to czasu, a praktycznie wszystkie oglądane były słabiutkie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 13, 2021, 10:07:30 Zobacz Zombie Express ;) Mówi Ci to gość, który na klasykach Romero ziewa z nudów ;)
Ekranizacja "Wojny i pokoju" to dopiero długa była ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 14, 2021, 00:22:51 Ekranizacja "Wojny i pokoju" to dopiero długa była ;) Domyślam się że chodzi Ci o wersję z 1967 roku radzieckiego Jerzego Hoffmana (tak nazywam Siergieja Bondarczuka, który jest specjalistą od eposów historycznych)? Widziałem kilka jego długich filmów, np. Waterloo, które rozmachem i długością dorównują naszemu Potopowi właśnie Hoffmana, a nawet prześcigają w tych elementach. Bo rozmach walk, ilość statystów, to nawet w naszych filmach kręconych w latach 60-80, czy też w produkcjach azjatyckich nie widziałem. Wojna i pokój to jedyny film Bondarczuka, którego nie widziałem i pewnie nie obejrzę już, ciągle odkładam, choć niedawno widziałem fragment chyba w TVP i spodobało mi się, a fragment, to mówię o ponad godzinnej bitwie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 14, 2021, 22:31:13 Crisis (2021)
Ogólnie jest to produkcja o szkodliwości leków opioidowych. Mamy prowadzone równolegle 3 wątki. Gary Oldman gra doktora Bowera z uniwersytetu, ktory testuje nowy lek przeciwbólowy, który ma zastąpić oksykodon, ale okazuje się w czasie badań, że silnie uzależnia. Doktor Bower nie chce narażać życia ludzi, ale firma uważa, że można lek oddać do światowej dystrybucji, co powoduje konflikt między koncernem a doktorem. Armie Hammer gra agenta DEA infiltrującego kartele narkotykowe, które handlują opioidami. Evangeline Lilly gra Claire Reimann, która straciła 16-letniego syna. Według policji chłopak przedawkował fentanyl, z czym mama się nie zgadza, bo uważa że nie brał nigdy narkotyków. Prowadzi śledztwo na własną rękę. Każdy z trzech wątków podobał mi się, co jest zasługą też aktorów. Wiadomo Oldman, to klasa, ale też Evangeline i Armie sprawdzają się w swoich rolach. Na drugim planie też sporo fajnych i dobrych aktorów. Wątek z Oldmanem jest osobny, ale dwa pozostałe łączą się w całość, przenikają się. Film zbiera negatywne recenzje nie wiem dlaczego, bo to dobra produkcja. Film trzyma w napięciu, wywołuje emocje, kibicuje się bohaterom. Może to żadne arcydzieło, ale dobra produkcja. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 16, 2021, 06:52:02 Nobody (2021)
Obawiałem się kolejnego Johna Wicka i po trochu tak jest. To równie przegięte kino akcji, a przyczyna całego zamieszania jeszcze bardziej błaha - tam zaczęło się od psa, tu - od wisiorka ;) Mimo wszystko jednak fajnym pomysłem było obsadzenie takiego aktora w takiej roli. Oczywiście opary absurdu sięgają zenitu, ale po trochu o to tu chodzi. Druga sprawa - tytułowy "Nikt" nie tylko lubi dać po mordzie, sam też często dostaje. Nie wiem, mimo wszystko dość rzadko główny bohater dostaje w trakcie filmu taki wpie**ol. Ogólnie wciąż nie jest to moje kino (akcji), ale chyba bawiłem się nieco lepiej, niż na Johnie Wicku - sceny walki gorsze, ale aktorstwo na wyższym poziomie, humor również. No i ta tajemnica wokół bohatera, to też fajnie zadziałało w paru momentach. Na dalszych planach ciekawi aktorzy, Christopher Lloyd i słabo niestety wykorzystany Michael Ironside. Inna sprawa, że gość wraz z wiekiem i kilogramami zatracił ten swój złowieszczy wygląd. Naciągane 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Lipca 22, 2021, 06:49:30 Brudna gra
Historia kobiety, która pracując dla wywiadu, kierując się względami moralnymi publikuje ściśle tajny dokument. Muszę przyznać, że nie słyszałem wcześniej o tym wydarzeniu, toteż z większą ciekawością obserwowałem fabułę. Zastanawiam się na ile pokrywały się losy tej kobiety z odpowiednikiem filmowym, bo wydaje się jakby historia była utkana z kinowych schematów. Niestety, film bez fajerwerków. Bardzo mocna obsada niezbyt ma co grać, ogólnie po prostu film nie porywa. Wydarzenia jakoś tak przemykają przez ekran. No taki totalny średniak 5+/10 Diabeł wcielony Niesamowicie sprawnie zrealizowany film o mrocznej stronie człowieczeństwa. Bardzo szorstki film, po obejrzeniu którego chciałoby się zmyć wszystkie obrzydlistwa. Zło emanuje z każdej, nawet mało spodziewanej strony. W pewnym momencie chyba wydaje się, że jest go aż za dużo, w związku z czym nie robi to tak piorunującego wrażenia, szczególnie, że mamy do czynienia z co prawda świetnie utkaną, jednakże fikcją. Polecam obejrzeć. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 22, 2021, 06:58:24 Otóż to, twórcy "Diabła wcielonego" nie wiedzieli, kiedy powiedzieć sobie "dość". Inna sprawa, że to na podstawie powieści jest. W każdym razie w pewnym momencie człowiek sobie już mówi: serio? Szkoda, bo był potencjał na wielkie kino, a tak jest tylko nieźle/dobrze.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Lipca 22, 2021, 08:06:15 Otóż to, twórcy "Diabła wcielonego" nie wiedzieli, kiedy powiedzieć sobie "dość". Inna sprawa, że to na podstawie powieści jest. W każdym razie w pewnym momencie człowiek sobie już mówi: serio? Szkoda, bo był potencjał na wielkie kino, a tak jest tylko nieźle/dobrze. Ja to "serio?" powiedziałem w momencie, gdy główny bohater (bo tak go chyba można nazwać) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 22, 2021, 08:45:07 Też mam wrażenie, że ten motyw za dużo dołożył do pieca. Takie "spotkanie na szczycie" sprawdziłoby się w kinie a la Tarantino, ale w wersji "na poważnie" kłuje po oczach.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 25, 2021, 12:13:57 Gunpowder Milkshake (2021)
Sam, płatna zabójczyni, chce dopaść grupę, którą wydała na nią wyrok śmierci. Kolejny z kobiecych akcyjniaków w którym laski piorą facetów po pyskach i nawet podobała mi się ta feministyczna wersja Johna Wicka połączona z kinem w stylu, no nie wiem, np. Rodrigueza. Więc film jest mocno przestylizowany, kolorowy, z dużą dawką czarnego i przegiętego humoru, też w scenach akcji, w których faceci giną czasami w totalnie absurdalny sposób. A każdy z facetów w tym filmie, w tym wyszkoleni zabójcy, gangsterzy to są totalne nieudaczniki, łajzy, czasami sami się załatwiają, kobiety nic nie muszą robić. Nie ma żadnej pozytywnej postaci wśród facetów. Byla towarzyszka Doktora Who, Karren Gillan, całkiem dobrze sobie poradziła w głównej roli, widać że nauczyła się walczyć. A na drugim planie sporo fajnych nazwisk, jak Angela Bassett, Michelle Yeoh, Lena Headey, Paul Giamatti, Carla Gugino, choć większość nie ma co grać. Ocena: 6/10. The Hitman's Wife's Bodyguard (2021) Nie pamiętam nic z jedynki, czyli Bodyguard Zawodowca (zaskoczenie, bo sprawdziłem i dałem nawet 8/10), ale Bodyguard i żona zawodowca to słaby film. Większość aktorów albo za bardzo szarżuje, albo jedzie na autopilocie, jak Ryan Reynolds i Samuel, którzy grają to co zawsze. Banderas gra typowego złego Banderasa, a Salma Hayek to wulkan energii, gra kobiecą wersję Jacksona, strzela, facetów bije, wkurzona chodzi non stop, krzyczy, fuckami rzuca, o seksie gada. No i super wygląda. Jest to już drugi albo trzeci nowy film Salmy, jaki ostatnio obejrzałem, w którym żartuje ze swojego biustu, ciągle o nim gada, chwali się nim, jej biust odgrywa istotną rolę w filmie, jest jednym z bohaterów, ale aktorka wypadła tragicznie, jest nieznośna w tej roli (a najlepsze że żałowałem że jej tak mało było w jedynce). No i się zastanawiam czy kiedyś Salma miała jakąś dobrą role. Pamiętam, że u Rodrigueza w Desperado i (w scenie tańca) w Od Zmierzchu do Świtu była dobra, ale to były role, w których dużo robiła jej uroda i charyzma, za wiele się w nich nie musiała nagrać, ale poza tym, to nawet nie pamiętam jak wypadła w np. Fridze, a to była taka rola gdzie miała coś więcej do zagrania, a nie tylko polegano na jej urodzie. No i jest też 90 letni Freeman, który się bije w końcówce, w tym momencie Freeman przebił Liama Neesona przeskakującego płot w wiadomym filmie. Szkoda aktorów (jest też Frank Grillo w roli agenta i Richard E. Grant w epizodzie nawalonego gościa na imprezie) na tak słaby film. Może jeden żart mnie nawet rozbawił, dokładnie ostatni, gdy okazało się, że żona Jacksona postanowiła w wyniku wydarzeń zaadaptować Reynoldsa co wkurzyło Reynoldsa i Jackson i tylko tyle. Choć przez chwilę miałem z tym problem, bo aktorka na swoje lata nie wygląda, żeby grać mamę Reynoldsa. Ocena: 4/10. Pig (2021) http://www.youtube.com/watch?v=VSJTPbAm-SM Jakiś czas temu pojawił się trailer zapowiadający film, o przyjaźni Nicolasa Cage i świnki, którą mu porywają, więc postanawia ją znaleźć. No i dobrze że czytałem przed seansem recenzje, z których się dowiedziałem że to nie jest kino akcji, w której Cage niczym John Wick się mści w tym przypadku za świnię, a nie psa jak bohater grany przez Keanu Reevesa, ani film w stylu Mandy, tylko dramat, wiec wiedziałem żeby nie nastawiać się na mordobicie, albo na psychodeliczny seans, jak po używkach, tylko dramat o samotniku, który wycofał się z życia publicznego. Świetna rola Cage'a, inna od ostatnich, gra spokojnie, subtelnie, nawet jak się wkurza, najbliższa rola tej w "Joe". Drugi plan też dobry, czyli Alex Wolff i Adam Arkin. Realizacyjnie też film jest ciekawy, a to jest debiut reżyserski. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 02, 2021, 23:55:04 - The Last Mercenary (2021)
Ostatni Najemnik nakręcony dla Netflixa potwierdza to co wielu mówi od dawna, że Netflix to jest jak wypożyczalnia kaset do której chodziło się w latach 80 i 90 i brało filmy z popularnymi aktorami w tamtych czasach, np. z Seagalem, czy Van Damme, jak właśnie ten film. Jean Claude gra tytułowego najemnika, a w przeszłości jednego z najlepszych agentów francuskiego wywiadu, który wychodzi z ukrycia aby uratować syna, którego nigdy nie poznał. Jak się okaże ojcostwo to będzie jego najtrudniejsza misją, tak jak przyznanie się synowi kim jest. Może zacznę od tego jaki mam stosunek do aktora. Za dzieciaka lubiłem go na równi z Seagalem i Lundgrenem (o azjatyckich fighterach, np. Jackie Chanem, Jet Li nie będę pisał, bo to temat na osobną kategorię, krótko, oglądałem z nimi też filmy). Uważam, że to jest aktor, którego filmy stare się wciąż bronią jak Kickboxer, Podwójne uderzenie, Uniwersalny żołnierz 1(kolejne części mają różny poziom, ale też są dobre, z tych co widziałem), Nieuchwytny Cel, Strażnik czasu, Nagła śmierć. Jest też kilka takich, które dzisiaj są zapomniane, a są dobre, jak nietypowy dla JCVD, bo bardziej obyczajówka, czyli Uciec, ale dokąd?, ale też Wykonać wyrok, Maksimum ryzyka, Za ciosem, czy debiut reżyserski aktora Quest z Rogerem Moorem, który wolę od Krwawego Sportu. Akurat z tym hitem VHS porównuję Quest, bo podobna tematyka w obu produkcjach (do Krwawego sportu jest nawiązanie w filmie Netflixa). No i przechodzę do filmów, które przypomniałem sobie po latach i powtórka mnie rozczarowała. Dlatego nie wymieniłem wśród innych dobrych filmów Krwawego sportu, bo dla mnie nie wytrzymał próby czasu, podobnie jak Ryzykanci, a przede wszystkim zawiodłem się za powtórki Cyborgiem. To moje największe rozczarowanie po latach. Pamiętałem Cyborga, że to jeden z tych filmów, w którym ma JCVD jedne z najlepszych choreograficznie scen walk, jest klimat postapo, jest doskonała muzyka, którą słucham, co trochę od czasu pierwszego seansu (miałem ją na kasecie), jest doskonała scena z krzyżem, jest super cool wyglądający zły, No i najlepsze że to wszystko jest w tej bieda wersji Mad Maxa z JCVD, ale film się okropnie zestarzał. Nie dotyczy to tych innych o których napisałem, że bronią się po latach, a będąc te ileś lat młodszym Cyborg to był mój ulubiony film z Van Damme, obok Maksimum ryzyka, Uniwersalnego żołnierza, Strażnika czasu. No i jest jeszcze Lwie serce, które był wielkim hitem wypożyczalni, ale po latach nie wymienia się go ani z tymi, które się nie bronią po latach, ani tymi wciąż dobrymi, a moim zdaniem to jest jeden z najlepszych filmów, w którym Van Damme też dobrze zagrał. Bo nie tylko ma świetne sceny walk, ale też są emocje, są budowane relacje między bohaterami, oprócz walk dostajemy też rozbudowane obyczajowe wątki. No i ma genialną muzykę podobnie jak Cyborg, która mnie zawsze rusza. To mój numer jeden w filmografii Van Damme. http://www.youtube.com/watch?v=roT7jwvrUJs Wracam do Lwiego serca co jakiś czas i w przeciwieństwie do Cyborga o wiele lepiej się bawię, do którego też wracam, ale już tylko do scen walk, poszczególnych scen. No i do muzyki, ale to już słucham osobno, bez filmu. http://www.youtube.com/watch?v=L6ME0RBbF0s http://www.youtube.com/watch?v=yZyw9RTFSEw Ostatnim filmem z Van Damme jaki widziałem to był Za ciosem, czyli koniec lat 90. Pracował wtedy z azjatyckimi reżyserami, np. Maksimum ryzyka bardzo dobre, i to były też dobre filmy, więc dziwne, że przestałem oglądać co pewnie miało związek z tym, że od Legionisty i Inferno większość zbierała słabe opinie. Widziałem tylko kilka Uniwersalnych żołnierzy, Niezniszczalnych oraz dzieła w których grał samego siebie, czyli JCVD z 2008 roku oraz serial Amazona Jean Claude van Johnson. Okazało się, że facet ma sporo dystansu do siebie, potrafi się ze swojej kariery i siebie śmiać i wypada dobrze w dramatycznych scenach, jak monolog w JCVD. JCVD to dobra produkcja, a serial to słabsza produkcja, ale akurat do aktora nie można się przyczepić. Jest to opowieść o Van Dammie dla którego kariera filmowa i życie to tak naprawdę jest przykrywka, bo w rzeczywistości jest tajnym agentem znanym jako Jean-Claude Van Johnson, który udaje (upadłego) gwiazdora kina akcji. A to że kręci filmy w np. Rumunii, gdzie kręcą filmy inni upadli gwiazdorzy to nie jest przypadek, bo akurat w krajach, w których kręci nowe filmy jest tak naprawdę wysyłany do walki z prawdziwymi złymi. Van Johnson walczy z nimi w czasie przerwy w zdjęciach. Pomysł genialny, ale wykonanie takie sobie, więc odpuściłem serial, zwłaszcza jak go skasowano chyba po 1 serii, ale mam sporo sympatii do Van Damme mimo tego, że nie oglądałem jego żadnych nowych filmów, oprócz tych w których gra siebie/naśmiewa się z siebie. Skończyłem oglądać w latach 1998 i 1999, ale mimo tego szkoda mi było jak jego kariera się potoczyła, upadła, np. pamiętam film z jakiegoś programu telewizyjnego, w którym się aktor podniecił przy jakiejś lasce, w czasie chyba tańca, co widać i się zaczęto z niego śmiać na antenie. Bardzo było o tym głośno swego czasu. A piszę też o tym, bo Seagala po latach nie da się lubić. Wiadomo jaki to jest buc, jak ma wielkie ego, jaki obrzydliwy facet i nie chodzi o to, że przytył mocno, ale jak się słyszy o różnych sytuacjach z nim i aktorkami. Próbowałem z kilka nowych filmów Seagala obejrzeć i żadnego nie dałem rady, a co więcej jego rola ogranicza się do leżenia, siedzenia, stania, a w scenach akcji nawet nie ukrywają że zastępuje go dubler, co nawet niewidomy by zauważył. Mimo wszystko uważam, że obecna kariera Van Damme'a stoi trochę wyżej jak Seagala, którego ego może się chyba równać jedynie z ego Bruce'a Willisa, które tak urosło, że aktor uznał, że wystarczy że pojawia się w filmach, nie musi grac i to widzom powinno wystarczyć, że Bruce jest w filmach. A przecież filmy Seagala z lat 80 i pierwszej połowy lat 90 to wciąż są filmy, do których można wracać, bronią się. Tak mam z Nico, Wybraniec śmierci, Wygrać ze śmiercią, Szukając sprawiedliwości i Liberatorem, czyli pierwszymi pięcioma filmami Seagala. Lata od 1988 do 1992 to jedyne dobre lata w karierze Seagala. A co zabawne, wszystkie te filmy od Wybrańca śmierci do Szukając sprawiedliwości, to są filmy, które miałem na VHS pod tytułem Nico II, Nico III, Nico IV, choć to nie były kontynuacje Nico, ale tak się je oglądało, tak do siebie były podobne:) Potem powstał jeszcze nie taki zły Na zabójczej ziemi, który wyreżyserował. Od tego momentu ego Seagala było coraz bardziej widoczne. No i jeszcze Liberatora 2 można powiedzieć że dało się oglądać, choć to był średniak. A dla mnie jego sposób walk to naprawdę był sztos, miał specyficzny styl, który świetnie na ekranie wyglądał, nie pozwalał się nikomu dotknąć i to był mega brutalny styl. Zabawne jest to, że jeden z ostatnich filmów z Seagalem jaki obejrzałem, to znakomite kino akcji "Krytyczna decyzja", w którym zagrał też Kurt Russell. Przecież to jest proroczy film dla Seagala, który pokazał przyszłość kariery, co się z nim stanie, bo kariera Seagala poleciała na łeb na szyję, tak jak bohater Seagala w tym filmie, który wyleciał z samolotu. W ogóle szok, że ego Seagala na to pozwoliło:) Po tym filmie próbowałem obejrzeć kilka, w tym te, które kręcił w Polsce, ale nie dałem rady. Nie widziałem ostatnich filmów z Van Damme ani z Lungrenem, ale ze starych co widziałem to ta dwójka ma (razem i osobno) więcej dobrych filmów, jak Steven, którego bronią się tylko te pierwsze pięć. Ale też mogę założyć że nowe filmy Jean Claude i Dolpha są lepsze, nawet jak słabe, od tych dziadostw Seagala (mam znajomego, który postanowił obejrzeć wszystkie filmy Seagala, nie wiem do którego wytrzymał, ale gościa podziwiam). Filmy z SS z lat 1988-1992 wciąż dobrze się ogląda, tylko te warto znać. No i Krytyczną decyzję, by zobaczyć ten proroczy film dla kariery Stevena:) Więc po latach wolę starszych Jean Claude Van Damme i Dolpha Lundgrena, którzy mają więcej dystansu do siebie, co pokazali nie tylko w Niezniszczalnych. Zresztą Dolph zagrał w (słabym) Gliniarzu w przedszkolu 2, o którym pewnie mało kto słyszał, a miał też dobry występ w Creed II. Sorki za tak długą dygresję. A piszę o tym bo na Netflixie pojawiło się francuskie kino akcji z JCVD ,więc byłem ciekaw, jak starszy pan wypadnie, ale okazało się, żę to jest komediowe kino akcji, czyli znowu naśmiewa się trochę ze swojej kariery jak w serialu, Amazona, ale też nie na takim poziomie meta, choć jest jedna scena meta związana z Krwawym Sportem. Jeśli oglądacie francuskie kino akcji w stylu Luca Bessona i jego wyrobników jak np.Taxi, to wiecie czego możecie się spodziewać, jakiego humoru, aktorstwa przerysowanego. Ja lubię francuskie komedie, np z De Funesem, ale humor z filmu z Van Damme do końca do mnie nie trafił, choć na kilku scenach się uśmiałem. Jakoś nie bawi mnie ciągłe zmienianie peruk, ale niech będzie. Może gdybym wiedział że to komediowe kino akcji, to bym się lepiej bawił, choć oglądałem i tak dla mordobić. No i trzeba powiedzieć że aktor daje radę. W przeciwieństwie do Seagala widać, że to on jest w scenach bójek, nawet jak wiadomo że już nie jest w takiej formie jak kiedyś. No i za samo to plus kilka momentów, gdy się uśmiałem niech będzie 5/10. Może obejrzę jakąś nowość z nim, ale poważniejszą, gdy nie gra samego siebie, nie śmieje się z siebie, ze swojej kariery. Słyszałem też że była jakaś akcja wieki temu miedzy Seagalem i Van Damme na jakiejś imprezie.Seagal się wychwalał że pokona Jean Claude'a, on to usłyszał i poszli walczyć, a po walce Seagal nie wrócił. Z nowych fighterów to oczywiście ze Scottem Adkinsem oglądam prawie wszystko, choćby dla samych walk warto. No i z Jasonem Stathamem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 03, 2021, 07:33:26 Też wychowałem się na kinie akcji i do JCVD mam stosunek szczególny ;) Postawiłem sobie nawet zadanie obejrzenia wszystkich jego filmów, robiąc przy okazji powtórki z hitów z lat 80/90. Dla mnie akurat "Krwawy sport" się dobrze zestarzał, tzn. jasne, widać taniość wykonania, ale jednak stawiam go nieco wyżej, niż "The Quest" (które jednakowoż też lubię). Co się naprawdę zestarzało fatalnie, to takie "Najlepsi z najlepszych" ;)
"Cyborga" akurat po raz pierwszy oglądałem przy okazji tej akcji zaznajamiania się z filmami tego aktora, więc rozczarowany się nie czułem, tylko od razu uznałem za kiepski film ;) Ogólnie jednak większa część tych wczesnych hitów z JCVD trzyma niezły poziom, a moim ulubionym tytułem z tego okresu jest chyba "Timecop". Wysoko też ceniłem oglądane wielokrotnie "Uciec, ale dokąd". Problemy zaczęły się pod koniec lat 90. "Ryzykanci" są dość fatalni, "Za ciosem" - niewiele lepsze. Ale już taki "Legionista" - też oglądany nie tak dawno temu po raz pierwszy - zaskoczył mnie pozytywnie. Taki nietypowy, ambitny dość film z JCVD. O ile pamiętam, w epoce oblano go pomyjami, bo chyba nikt nie akceptował tego aktora w poważniejszym wydaniu. Szkoda, bo w przeciwieństwie do takiego Seagala (czy Chucka Norrisa) potrafi grać. Póki co zatrzymałem się na 2006 roku. Większość filmów z lat 1997-2006 jest dość słaba i widocznie tania (np. "Derailed" z 2002). Ale zdarzają się wyjątki. Np. "Skazany na piekło" z 2003 roku spokojnie może stanąć obok hitów z lat 90, jeśli o poziom idzie. A teraz najdziwniejsza część tego posta. "Mściciel" skojarzył mi się z kinem... Nicolasa Refna :D A konkretnie z "Only God Forgives". Co dla mnie niekoniecznie jest zaletą, ale zaskoczyło mnie takie skojarzenie. W sumie dawno niczego nie oglądałem z tym aktorem, więc chyba popchnę znów swoją znajomość filmografii o kilka filmów :D A Seagala faktycznie nie da się lubić, z jego filmografią dotarłem do 2003 roku (plan był taki, jak wyżej), ale tego się już kurde nie da oglądać. Seagal lubi uderzać w taki kiczowaty mistycyzm, czego pierwszym objawem było nie takie jeszcze złe "Na zabójczej ziemi", a kontynuował te wątki w późniejszych dziełach (np. scena z mnichami w "Bestii", przy której musiałem zapauzować, bo tak z tego lałem). Do tego dochodzą coraz słabiej nakręcone walki (z wykorzystaniem dublerów) i absurdalne przemowy (vide ostatnie sceny w "Ticker"), a także generalny chaos w scenariuszu (tu kłania się choćby nakręcony w Polsce "Cudzoziemiec"). Najbardziej lubię obie części "Liberatora" i "The Glimmer Man", oczywiście pierwsze 4 filmy to też specyficzne klasyki, z tych najbardziej lubię "Wygrać ze śmiercią". "Krytyczna decyzja" też, rzecz jasna, dobra, no ale to w zasadzie nie jest film z Seagalem (jeśli przyjmiemy, że "film z Seagalem" to odrębny gatunek ;) ). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 03, 2021, 15:02:02 Jungle Cruise (2021)
Fajne. Szczególnie dobry jest początek, który jest jeszcze jako tako zakotwiczony w rzeczywistości i ogląda się jak dobra przygodówka w stylu Mumii. Ale im dalej w Amazonkę tym robi się coraz bardziej plastikowo a disnejowski lukier wylewa się wręcz z ekranu. Nie żeby to jakoś bardzo przeszkadzało, momentami wręcz przeciwnie, scenografia i kostiumy są tak ładne (nie wiem czy ten film się nie otrze o Oscary w którejś z tych kategorii), że aż miło popatrzeć. Emily Blunt i The Rock mają dobrą komediową chemię, więc też się ich fajnie ogląda. Gdyby tylko ten film był odrobinę mroczniejszy i bardziej realistyczny to mogła być z tego najlepsza przygodówka ostatnich lat. Ale i tak jest lepiej niż się spodziewałem. 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 03, 2021, 16:15:32 Mnie z tego filmu zaintrygował plakat, tak bardzo w stylu jakichś lat 40-50. XX wieku, może nawiązanie do "Afrykańskiej królowej". Coś jest na rzeczy?
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 03, 2021, 18:08:46 100% jest na rzeczy. Podobna dynamika miedzy bohaterami. Czasy pierwszej wojny światowej. Kostiumy ewidentnie inspirowane tamtym filmem. Tylko dodali magiczne elementy, żeby było dużo CGI ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 03, 2021, 18:29:38 Bo ja tylko popatrzyłem na ten plakat, to od razu z niechęcią pomyślałem o filmie :D Bo "Afrykańska Królowa" wybitnie mi się nie podobała, a stare kino z Bogartem lubię. Inna sprawa, że nie takie ;) No i do Hepburn nie potrafię się przekonać.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 03, 2021, 23:20:39 Co się naprawdę zestarzało fatalnie, to takie "Najlepsi z najlepszych" ;) Jeśli mówisz o jedynce z Eric Robertsem to się nie zgadzam, dla mnie to jest jeden z tych filmów, który się miło wspomina. Trochę taka wersja "Rocky'ego", ale ze sztukami walki, nawet koniec jest podobny, w sensie jak się walka skończyła. Do dzisiaj pamiętam finał, Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) A może pamiętasz, Eric Roberts bił się w tym filmie, widać że to on, czy dubler? Bo to aktor który nie kojarzy mi się z filmowymi fighterami. Zresztą to chyba jedyny film w którym zagrał specjalistę od walk. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 04, 2021, 07:23:16 Widzisz, ja ten film niedawno oglądałem po raz pierwszy, w erze VHS jakoś ominął mój magnetowid :D Ale lubię nadrabiać zaległości w tych głośnych w tamtych latach tytułach. Tak więc podszedłem do niego z pełną surowością ;) Wydał mi się absurdalny, kiczowaty, a sceny walki, cóż, kiepskie.
Roberts to może się i bił, ale pomysł, by z Chrisa Penna uczynić karatekę - to dopiero kuriozum :facepalm: :wall: :haha: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 14, 2021, 17:26:19 Coda (2021)
Bardzo dobrą premierę filmową zapodało Apple w tym tygodniu. Coda to w angielskim skrót od Child of Deaf Adults. Nastoletnia Ruby jest jedyną słyszącą osobą w swojej rodzinie. Rodzina zajmuje się rybołówstwem, dziewczyna we wszystkim im pomaga... są wręcz od niej uzależnieni. Ale okazuje się, że Ruby ma też wielki talent do śpiewania i wolałaby iść tą drogą. Cały film to takie "coming of age story" gdzie wszyscy dojrzewają do zmian, które muszą zajść ale element głuchoniemej rodziny dodaje temu oryginalności. Chyba z 70% procent dialogów odbywa się w języku migowym, co jest bardzo fajne. Bardzo przyjemna produkcja, która wygrała w tym roku festiwal Sundance. Szanse Oscarowe, chyba raczej marne... bo film jest zbyt optymistyczny ;) 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 18, 2021, 23:07:28 Space Jam: A New Legacy (2021)
Co za nudne filmopodobne dzieło. Z jedynki mało pamiętam i może nostalgia przeze mnie przemawia, bo pewnie to nie był najlepszy film na świecie, ale pamiętam tyle, że dobrze się bawiłem. A nawet jak po latach fragmenty widziałem w telewizji to mnie nie odstraszały, fajnie się oglądało. A tutaj dla mnie nic nie działa, choć koszykarz tak źle aktorsko nie wypadł, więc to jakiś plus, myślałem że będzie gorszy. Dosłownie ani raz nie zaśmiałem się, nawet na żartach jak animki trafiają do świata np. Mad Maxa, Matrixa. Jedyne co mi się podobało to ten fragment, gdy gdy LeBron James trafił do świata Bugsa i reszty ekipy. To jest tak bezczelna reklama biblioteki HBO Max/WB, że w porównaniu z nią Ready Player One Spielberga, który jest chałą, najgorszym filmem Spielberga z tych słabych, nagle zyskał w moich oczach. A też nie wiem dla kogo ten film, bo przecież dzieciaki nie wiedzą co to za postacie z Gry o Tron, Mad Maxa, Matrixa, Mechanicznej Pomarańczy, To, itd. Można powiedzieć, że dla nowych potencjalnych klientów HBO Max, ale poza tym to film dla nikogo. Choć nawet ten element reklamowy nie działa. Po 30 minutach film mnie zaczął coraz bardziej nudzić i zacząłem zwracać uwagę na drugi plan, w którym się pojawia milion postaci z filmów i seriali WB, ale nawet to mnie nie bawiło, skoro widzę milion postaci, które mnie nie obchodzą, nawet jak poznałem kilka z nich, ale nie wszystkich. A bawienie się w odgadnięcie kto się pojawił to ja jestem za stary na to. Zresztą zauważyłem że widownia jakoś tak dziwnie kibicuje, nieważne kto trafia do kosza, dobrzy czy źli, to i tak się cieszą. Animki były spoko do momentu, gdy zmieniły się w bardziej realistyczną wersje, bo wtedy to jakoś tak przerażająco i dziwnie zaczęły wyglądać. Ocena:2/10. Dawno tak niskiej oceny nie postawiłem, a jedynki nie daję tylko za te 20-30 minut klasycznej animacji. Lepiej wrócić do nowych Zwariowanych Melodii, które trzymają poziom. To jest tak naprawdę film o (złym) algorytmie stworzony przez algorytm:-) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 20, 2021, 22:27:38 Jungle Cruise (2021) Fajne. Szczególnie dobry jest początek, który jest jeszcze jako tako zakotwiczony w rzeczywistości i ogląda się jak dobra przygodówka w stylu Mumii. Ale im dalej w Amazonkę tym robi się coraz bardziej plastikowo a disnejowski lukier wylewa się wręcz z ekranu. Nie żeby to jakoś bardzo przeszkadzało, momentami wręcz przeciwnie, scenografia i kostiumy są tak ładne (nie wiem czy ten film się nie otrze o Oscary w którejś z tych kategorii), że aż miło popatrzeć. Emily Blunt i The Rock mają dobrą komediową chemię, więc też się ich fajnie ogląda. Gdyby tylko ten film był odrobinę mroczniejszy i bardziej realistyczny to mogła być z tego najlepsza przygodówka ostatnich lat. Ale i tak jest lepiej niż się spodziewałem. 7/10. Dla mnie ta kopia kopii różnych filmów jest średnia. Plusem jest urocza Blunt. Tak mi się podobała, że nawet nie przeszkadza mi to, że gra kopię bohaterki granej przez Kathleen Turner w przygodówkach Zemeckisa z Michaelem Douglasem czy Rachel Weisz z Mumii. Rock jest Rockiem jak zawsze ostatnio, ale się sprawdza, a Plemons to odniosłem wrażenie, że robi parodię ról Waltza z z filmów Tarantino. Z bardzo wielu filmów czerpali, nie tylko z kina nowej przygody, Piratów z Deppem, ale i z czarno-białych klasyków. Już na początku uderzyło mnie, w tej scenie gdy Blunt kradnie, gdy ktoś przybija pieczątki i hałas jest, bo Blunt w tym czasie otwiera skrzynie czy coś, czyli zerżnęli jeden z moich ulubionych żartów z Indiany Jones 3, jak w bibliotece robili wielką dziurę w ziemi, a bibliotekarz przybijał pieczątki niby głośniej. A potem scena w filmie Disneya jak z Bustera Keatona, z wiszeniem za oknem. Mój problem z tym filmem jest taki, że nie potrafiłem wejść w ten świat, nie dlatego że to kopia któraś tam wielu filmów, tylko przez to jak to jest sztuczny świat. Przyzwyczajam się powoli, że zwierzaki CGI a nie prawdziwe, ale ja nie wierzyłem że byli w Amazonii i gdzieś tam jeszcze byli, nawet jak siedzieli na łodzi lub przy ognisku to miałem wrażenie że siedzą na tle blue-screenu, jest to CGI. Nie podobała mi się też kolorystyka filmu, Bo jak się jeszcze dzieje w dzień i słońce świeci to było ok, ale większość scen dzieje się w nocy, półmroku, przyciemnionych pomieszczeniach, to wtedy obraz był wyblakły i mnie to strasznie wybijało przez cały film. A oglądałem w 4K i myślałem że to wina ustawień w telewizorze, ale jak zwiększyłem kontrast, jasność i ostrość to obraz wciąż był jakiś taki sztuczny i przyciemniony w tych ciemniejszych scenach. Niby wszystko było widać, po rozjaśnieniu i dodaniu ostrości, a obraz taki jak z tego nowego filmu Snydera z Netflixa, co mnie wybijało. Sprawdziłem drugą wersję filmu jaką miałem, czyli nie w 4k, zapewne 1080p i ciekawe, że ta wersja na moim starszym telewizorze, bez 4K, gdzie mam podobnie ustawione parametry obrazu jak tata w swoim telewizorze, czyli dużo kontrastu, jasności, kolorów, to obraz był wyraźniejsz , jaśniejszy i ostrzejszy w scenach ciemniejszych. Nie wiem czy zwalili kompresję 4k, czy po prostu 4k uwypuklił bardziej kolorystykę filmu, która mi bardzo nie przypasowała i spowodowało to, że w 4k obraz wygladał jeszcze gorzej (sztuczniej) jak w wersji 1080p. No i tak mnie to strasznie wybijało, że nie mogłem wejść w film. Ale nie rozumiem dlaczego, bo się nie znam na technikaliach. Pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby lepiej mi się oglądało wersje 1080p, jak sprawdziłem poszczególne sceny u siebie na swoim telewizorze, w 1080p, a nie w wersji 4k, w której efekt sztuczności świata był jeszcze większy jak w 1080p. A wracając do filmu to postawię 5/10, bo nawet jak próbuję olać wizualną stronę filmu, to jak sztucznie wszystko wygląda w JC to średnio się bawiłem, mimo fajnej obsady. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 23, 2021, 16:36:20 Nie wiem czy zwalili kompresję 4k, czy po prostu 4k uwypuklił bardziej kolorystykę filmu, która mi bardzo nie przypasowała i spowodowało to, że w 4k obraz wygladał jeszcze gorzej (sztuczniej) jak w wersji 1080p. Nie mam pełnego zaufania do WEBRip'ów czy innych WEB-DL ;) Najpewniejsza będzie zawsze wersja z płyty. Jak się taka pojawi to możesz porównać wtedy. W kinie mi się kolorki podobały... ale też odkąd mam nowy TV to wszystko w kinie wydaje mi się strasznie blade. Free Guy (2021) Reynolds nadal na fali. Jak jakoś specjalnie za gościem nie przepadam, bo prawie w każdym filmie jest taki sam, tak nie mam się do czego przyczepić za bardzo w tym filmie. Ten film jest po prostu fajny :) Ryan pajacuje tutaj jak zwykle, ale jego postać jest tak napisana, że nie sposób go nie lubić. I dość szybko wciągamy się w to co się dzieje i coraz bardziej kibicujemy. Trochę się bałem, że to będzie zlepek głupich scenek, wyśmiewających po kolei wszystkie najpopularniejsze gry ale tak na szczęście nie jest. Jest oczywiście dużo śmiechu ale film ma też serducho. Oczywiście wszystkich najbardziej jarają cameo różnych gwiazd czy popkulturowe wstawki... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Ogólnie bawiłem się przednio na tym filmie. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 23, 2021, 21:50:39 Nie mam pełnego zaufania do WEBRip'ów czy innych WEB-DL ;) Najpewniejsza będzie zawsze wersja z płyty. Jak się taka pojawi to możesz porównać wtedy. W kinie mi się kolorki podobały... ale też odkąd mam nowy TV to wszystko w kinie wydaje mi się strasznie blade. Znajomy już mi wytłumaczył i w wielkim skrócie, czasami lepiej oglądać wersje w 1080p, a nie w 4k, bo 4K bardzo uwypukla wady strony technicznej filmu, kolorystyki, która mi nie przypasowała i tego jak przez to sztucznie film wygląda. Obraz taki niby ostry, ale blady, przyciemniony, a do tej pory każdy film jaki obejrzałem z webów w 4k to była super jakość, też w scenach ciemnych. A przy ripach w 4K, nawet najlepszych, mogą być różne akcje na telewizorach, nawet najlepszych, z obrazem, np. ciemność jest różna, ta dalsza szara, a ta bliżej zamienia się w duży czarny piksel, który się przemieszcza. A już zacząłem podejrzewać, że coś z telewizorem taty się dzieje, a jednak nie i dobrze wiedzieć. A w kinie takich akcji z obrazem nie ma, jak na najlepszych telewizorach z filmami w 4K:) Wcześniej taki seans, w który ciężko było mi wejść, to Armia Umarłych Snydera, który oglądałem na Netflixie w 4k, wiec nie weba. To była wina kolorystyki, która mi zupełnie nie przypasowała i trudno było mi w film wejść. Zresztą kumpel, który mi wyjaśnił to oglądał Armie Snydera w 4K, nie z Netflixa i miał to samo co ja z filmem Disneya, czyli myślał, że nowy telewizor mu się psuje, bo jakaś taka dziwna kolorystyka, niektóre sceny są wyblakłe, rozmazane, a to Snyder zdecydował jak brzydko wizualnie film wyglądać. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 24, 2021, 10:29:53 Netflix jest chyba w 4k? Pytam, bo raz u znajomej oglądałem na tej platformie "1922" na podstawie prozy Kinga. I film średnio mi podszedł również dlatego, że był... taki dziwny, jeśli o obraz idzie. Gładki. Sztuczny. Brakowało mi jakiejś ziarnistości obrazu jednak, czułem się, jakbym oglądał materiał Wiadomości, a nie film.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 24, 2021, 11:02:37 Netflix ma różne pakiety i oczywiście ten najdroższy premium jest w 4K. Ale dyskusja o jakości to jest temat rzeka. Koleżanka mogła mieć Netflix w 4K ale mogła też mieć super wypasiony telewizor w którym nie zwróciła uwagi, że ma fabrycznie włączone wszystkie funkcje wygładzania ruchu i z filmu robi się nagle teatr telewizji ;)
Jeszcze warto zwrócić uwagę, że czasami filmy w 4K tak naprawdę są skalowane z wersji 2K. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 24, 2021, 11:56:50 Tak, ten najdroższy jest w 4K, ten pakiet mam. A co do ustawień telewizora gdy wszystko wygląda jak teatr telewizji (albo jak Hobbit 1 Jacksona który leciał w niektórych kinach w tej ileś milionów FPS na sekundę), to na początku tak u rodziców było, póki nie zmieniliśmy rodzicom ustawień na normalny obraz
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 24, 2021, 12:18:00 O to to, szukałem dobrego porównania, Teatr Telewizji :D No i właśnie, beznadziejnie się na to patrzy.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 24, 2021, 20:43:41 p.a. z ciekawości, zmieniła Twoja koleżanka ustawienia w telewizorze, czy cały czas ma obraz jak z teatru telewizji? Może się przyzwyczaiła i tylko tak potrafi teraz oglądać?
Ja nie potrafiłem przez lata, a próbowałem kilka razy tak oglądać. Nie dziwne, że eksperyment z Hobbitem 1 skończył się porażką, drugiej i trzeciej części chyba już tak w kinach nie puszczali. Teraz mi się przypomniało, że niektórzy widzowie nic nie zmieniają w ustawieniach telewizorów, nawet kontrastu, jasności, koloru, tylko tak jak dostali telewizor i jak było ustawione, to już tak ma być, nawet jak obraz nie pasuje. Pamiętam jak Wołyń kilka lat temu oglądałem z tatą i sceny nocne były za bardzo ciemne, a gdyby nie ja to by nie rozjaśnił obrazu, tylko by tak oglądał, że prawie nic nie było widać w nocy. A czasami pomaga rozjaśnienie, bo to że film wygląda jak wygląda to nie zawsze wina tego jak został sfilmowany , z jaką paletą barw, itd, tylko wystarczy sobie rozjaśnić obraz. Tata początkowo był przeciwny, bo mówił, że tak film nakręcony, wiec po co regulować w ustawieniach i się zdziwił, gdy nagle dużo więcej było widać. Ja pierwsze co robię, gdy kupuję telewizor to ustawiam sobie obraz tak by oglądało mi się jak najlepiej. No i dźwięk zawsze ustawiam, żeby był równy, a nie że muzyka i dialogi raz głośniej a raz ciszej, ale na wyrównanym poziomie:) Sweet Girl (2021) Ray Cooper chce wymierzyć sprawiedliwość firmie farmaceutycznej odpowiedzialnej za wycofanie z rynku leku, który mógł uratować życie jego chorej na raka żony. Ray wkracza na ścieżkę zemsty, aby ochronić jedyną bliską osobę, jaka mu została, córkę Rachel. Jason Momoa w kinie zemsty, w którym mści się za śmierć swojej drugiej połówki, czyli film, w którym mógłby zagrać np. JCVD, Seagal, Willis, Neeson, Adkins i wielu innych bohaterów kina akcji. Są bójki, pościgi. Oglądało się całkiem nieźle, jak zaginiony film z VHS-a, zwłaszcza że Momoa dobrze wypada w mordobiciach i ma chemię z Isabelą Merded grającą jego 18-letnią córkę. Ale tak gdzieś po 80 minutach następuje zwrot akcji, który mnie rozwalił, to że opadła mi szczęka to mało powiedziane, bo zmienia cały film. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tak mnie zwrot akcji wybił, że ostatnie 20-30 minut miałem gdzieś co się dzieje. Choć jak się zastanawiam to można było się tego domyślić twistu, ale dla mnie ten zwrot akcji nie działa. I nie rozumiem po co był? Chcieli zrobić film bardziej artystyczny zamiast proste kino akcji czym jest przez większość seansu. Postawiłbym więcej ale twist tak mi wykoleił Sweet Girl, że oceniam na 4/10. Twórcy zrobili męskie kino akcji/zemsty w stylu Shyamalana, ale zupełnie nie wyszło. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 24, 2021, 20:48:01 Ona już wtedy była przyzwyczajona. Nie miała pojęcia, o czym mówię :D A ja wpierw zwalałem na tamtą produkcję, że taka jakaś tania (telenowele brazylijskie też chyba takie gładkie bywały), ale potem poklikała po innych tytułach i wszędzie to samo było.
A ustawieniami często kręcę, niektóre horrory chociażby są bardzo ciemne i warto rozjaśnić. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 26, 2021, 22:28:03 Snake Eyes: G.I. Joe Origins (2021)
Miałem nie oglądać, bo czytałem jak słaby jest Snake Eyes - spinoff/prequel/reboot poprzednich filmów z serii G.I. Joe, ale załączyłem wieczorem, bo miałem ochotę na proste kino akcji ze scenami walk. No i dostałem, ale to co miało być najlepsze to jest najgorsze w filmie. W jednej z głównych ról Andrew Koji znany z serialu Wojownik, więc umie się bić, a na drugim planie np. Iko Uwais z Raidów, ale walki są tak nakręcone, że nie wiem za bardzo co się w nich działo. Reżyser i montażysta spieprzyli film, bo po tym filmie nie powiedziałbym, że aktorzy, którzy tutaj występują są dobrymi fighterami. Podobnie było w MK, w którym wystąpił inny aktor z Wojownika, który zagrał Sub Zero, a walki też nie były za rewelacyjnie pokazane, choć i tak lepiej jak w Snake Eyes. Coś aktorzy z Warrior mają pecha do filmów z dobrymi scenami walk. Ocena: 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 27, 2021, 23:44:54 Coda (2021) Bardzo dobrą premierę filmową zapodało Apple w tym tygodniu. Coda to w angielskim skrót od Child of Deaf Adults. Nastoletnia Ruby jest jedyną słyszącą osobą w swojej rodzinie. Rodzina zajmuje się rybołówstwem, dziewczyna we wszystkim im pomaga... są wręcz od niej uzależnieni. Ale okazuje się, że Ruby ma też wielki talent do śpiewania i wolałaby iść tą drogą. Cały film to takie "coming of age story" gdzie wszyscy dojrzewają do zmian, które muszą zajść ale element głuchoniemej rodziny dodaje temu oryginalności. Chyba z 70% procent dialogów odbywa się w języku migowym, co jest bardzo fajne. Bardzo przyjemna produkcja, która wygrała w tym roku festiwal Sundance. Szanse Oscarowe, chyba raczej marne... bo film jest zbyt optymistyczny ;) 8/10 Coś kojarzyłem, że już widziałem film o takim samym tytule i (po części) o muzyce. Nie chodzi mi o francuski oryginał, którego amerykański film jest remakiem (nie widziałem go), tylko o Coda z 2019 roku, który opowiadał o emerytowanym muzyku, z sir Patrickiem Stewartem w roli głównej. Był to całkiem dobry film. A co do filmu do którego prawa do emisji kupił Apple to super feel good movie. Bardzo dobra obyczajówka, która poprawia humor. Z jednej strony film wzrusza a z drugiej potrafi rozbawić. Jest kilka zabawnych momentów, np. rozmowa rodziców Ruby z jej kolegą po tym co nastolatkowie słyszeli w domu Ruby a nie chcieli. Świetnie zagrany przez Emilię Jones i resztę obsady. Zwłaszcza aktorzy grający rodziców i brata Ruby wypadają bardzo dobrze. No i doceniam filmy, w których aktorzy pokazują, że mają inne talenty, np. potrafią śpiewać, a tak jest z Emilią Jones (widziałem jakieś filmy i seriale z nią, ale nie kojarzę jej z niczego) i Ferdia Walsh-Peelo. Co do Walsha-Peelo nie jestem zaskoczony, bo grał w roli głównej w innym rewelacyjnym poprawiaczu humoru, czyli Sing Street z 2016 roku, który też jest muzycznym filmem, gdzie aktorzy popisywali się swoimi zdolnościami wokalnymi. Bardzo dobra i ciepła produkcja, którą jeśli miałbym z innym filmem porównać to właśnie z rewelacyjnym Sing Street. Mam na myśli to, że mają te filmy ciepły klimat, są muzycznymi produkcjami i w obu zagrał Walsh-Peelo. A niech będzie nawet 8.5/10. Może za jakiś czas dam więcej, bo dla mnie to jeden z lepszych filmów jakie widziałem w 2021 roku. Mam ochotę na powtórkę, co mi się dawno nie zdarzyło. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 28, 2021, 22:14:22 Annette (2021)
To jeden z takich filmów, który dzieli widzów na dwa obozy. Część ocenia że gówno, nawet potrafią wyjść z seansu, a inni, że arcydzieło. No i ja chciałbym się zachwycić Annette tak jak innym musicalem, czyli Moulin Rouge, który ma u mnie 10/10 albo musicalem von Triera, ale w tym przypadku jestem dosłownie po środku. Doceniam za wiele scen, jak np. dość mocna scena seksu (tzn dla Drivera, bo dla Cottilard to pewnie nie) w czasie, której aktorzy śpiewają, scena początkowa, większość scen z Annette, stand-upy Henry'ego i wiele innych. Przyznam, że do czasu obejrzenia Annette nie słyszałem o zespole Sparks, którzy napisali scenariusz, piosenki , muzykę, albo inaczej, jeśli słyszałem jakieś ich kawałki, a pewnie tak było, to nie wiedziałem jakiego są zespołu, a muzyka jest świetna od pierwszego kawałka. Marion Cotillard potrafi śpiewać co wiadomo od czasu nie filmu o Edith Piaf, w którym był lip sync, ale od musicalu Nine i to słychać. Zresztą ma muzyczną karierę, dorabia jako piosenkarka. Jak doczytałem to jedynie w scenach w operze zastąpiła ją głosowo śpiewaczka operowa, a myślałem, dopóki nie sprawdziłem, że to przypadek taki jak Emmy Rossum, która ma wykształcenie operowe. Driver razi sobie różnie śpiewając, raz fałszuje, innym razem dobrze, ale za to aktorsko kolejny raz pokazuje wielką klasę. A pamiętam jak pojawił się w SW i ludzie się z niego śmiali, gdy ściągnął hełm, a okazał się jednym z najlepszych aktorów nie tylko w nowych Star Wars, ale też jednym z ciekawszych odkryć aktorskich ostatnich lat. Driver gra tak paskudnego typa, że nie da się go polubić, ale jednocześnie tak dobrze gra, że tworzy fascynującą postać. Rola Cotillard jest mniej rozbudowana, ale też daje radę. A gra aktorkę operową, która obsadzana jest tylko w rolach, w których umiera, czyli taki operowy Sean Bean. No i tak sobie myślę, bo jest wiele scen jak Ann umiera na scenie, że ten występ Marion to po części komentarz do wiadomej sceny śmierci bohaterki granej przez Marion Cotillard w filmie Mroczny rycerz powstaje, którą skrytykowano. Annette to taki musical jak Nędznicy, czyli śpiewany na żywo w czasie zdjęć i (prawie) wszystkie teksty to śpiew i melorecytacja. Film mimo długości i teg,o że 99 procent dialogów jest śpiewanych nie zmęczył mnie tak jak Nedznicy, gdzie też śpiewano w czasie produkcji, na żywo. Może dlatego, że Driver różnie śpiewa, ale jednak nie tak słabo jak ci, którzy położyli śpiewanie w Nędznikach z Hugh Jackmanem i Anne Hathaway. Oprócz Drivera i Cottillard dobry jest też Simon Helberg, znany z Teorii wielkiego podrywu. Ma drugoplanową rolę, ale kilka scen z nim zapamiętałem. Pomysł z dzieckiem bohaterów podobał mi się w swojej dziwności, ale do momentu narodzin dziecka nie wiedziałem o czym jest Annette, też dlatego bo dużo wątków wrzuca Leos Carax (nie widziałem żadnego jego wcześniejszego filmu), np. pojawia się wątek wykorzystywania kobiet, ale do niczego konkretnego nie prowadzi. Nie wiedziałem przez długi czas co chce reżyser przekazać tą produkcją, poza tym, że opowiada o problemach w związku dwóch artystów. Dopiero jak pojawiła się Annette, to zrozumiałem, że to film o wykorzystywaniu dziecka do celów zarobkowych. Podsumowując to mam mieszane uczucia, bo z jednej strony świetna muzyka, rewelacyjne aktorstwo, kilka ciekawych realizacyjnie scen, intrygujących pomysłów jak ten z Annette i niejednoznaczna końcówka, którą oceniam na plus, a z drugiej strony jakoś tak bez emocji oglądało mi się przez większość seansu. No i dlatego postawię 6/10, choć nie jestem zaskoczony, ze wielu widzów Annette zachwyca, a innych odrzuca od pierwszych minut. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 01, 2021, 21:28:03 Minamata (2020)
Film oparty na faktach, lata 70-e. W. Eugene Smith to fotoreporter współpracujący z czasopismem "Life" którego sława dawno minęła. Dziennikarz ma problemy z alkoholem, więc coraz mniej osób chce z nim pracować. Ale wszystko się zmienia, gdy pod wpływem japońskiej dziennikarki, zaczyna się interesować miejscowością Minamata, w Japonii, w której mieszkańcy od lat chorują i umierają od jedzenia ryb skażonych rtęcią z fabryki korporacji lekceważącej zasady bezpieczeństwa. Wyjeżdża do Japonii by zbadać sprawę. Johnny Depp jest świetny w roli fotoreportera, który wszystkich zawodzi, ma depresję i lubi sobie wypić. Jest to jedna z lepszych ról aktora, nie tylko w ostatnim czasie, ale ogólnie to jedna z jego lepszych ról. Ale wytwórnia zrobiła wszystko, żeby filmem się nikt nie zainteresował przez to co się dzieje w życiu Deppa od wielu lat, głównie chodzi o całą tą telenowelę Depp kontra Heard, więc film został zbojkotowany i zakopany, jak każdy nowy film z Deppem (nawet słyszałem, że to jest jego ostatni film i przechodzi na emeryturę filmową, ale nie znalazłem nigdzie potwierdzenia takiej informacji). Chyba tylko fani aktora mogli słyszeć o tej produkcji, a szkoda, bo oprócz dobrej roli upadłej gwiazdy Hollywood, film jest przejmującą historią o prawdziwym dziennikarstwie, czym powinno być. No i zakończenie jest niby słodkie, ale przez to co dowiadujemy się z napisów końcowych, jak zakończyła się walka z firmą, bardziej gorzko słodkie. Ostatnio pojawiło się kilka dobrych filmów z Deppem, w których nie jedzie na autopilocie, nie gra kopie kopii wiadomego pirata, a nawet jak jest ucharakteryzowany, tak jak w tym filmie, to i tak pokazuje, że wciąż jest dobrym aktorem. Akurat jak się obudził aktorsko, bo ostatnio też zaliczył dobrą rolę w The Professor, w roli tytułowego profesora collegu, który jak dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory zmienia podejście do życia. Zaczyna mieć gdzieś wszystkie zakazy, robi i mówi to co mu się podoba, czyli śpi z kim chce, pije ile chce, itd. Wystąpił też w Czekając na barbarzyńców, w którym zagrał paskudnego typa, po prostu antagonistę. Były to dobre i subtelne role. A nikt o tych filmach nie słyszał, podobnie jak o Minamata i City of Lies, o morderstwie Tupaca. Fajnie było zobaczyć Deppa w dobrej roli i współczesnej, bez tony makijażu na twarzy. Oprócz Deppa też reszta obsady spisuje się bardzo dobrze, np. Minami w roli Aileen, która ściągnęła upadłego dziennikarza do Japonii, czy Hiroyuki Sanada, który gra przywódcze protestujących mieszkańców. Jest to aktor, którego możecie kojarzyć z ról samurajów, jeśli w Holllywood kręcą filmy z azjatyckimi klimatami to jego ściągają do roli samuraja, a ostatnio grał Scorpiona w Mortal Kombat. W roli drugoplanowej wystąpił Bill Nighy i też jest świetny w roli szefa, który kocha i nienawidzi Smitha. Doskonałe są ich wspólne sceny, w których dziennikarz pozwala sobie na więcej jak inni dziennikarze mogą, a szef go szanuje, mimo jego wad, ale też mu potrafi ostro odpowiedzieć. Ocena:7/10. http://www.youtube.com/watch?v=WP3pKTssw_E Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 05, 2021, 23:06:19 Cinderella (2021)
Milionowa wersja Kopciuszka, tym razem w wersji unowocześnionej, czyli główna bohaterka nie tyle szuka miłości i księcia, co chce zostać bizneswoman i szyć sukienki, a to że jakąś miłość może znajdzie to może być taki dodatek. No i jest to musical, w którym są śpiewane hity, m.in. kawałki Queen, czyli podobna sytuacja jak w Moulin Rouge. To że Camila Cabello potrafi śpiewać to wiadomo, ale też całkiem dobrze piosenkarka poradziła sobie aktorsko w tytułowej roli. Dobry jest też (aktorsko i śpiewanie) Nicholas Galitzine w roli księcia. Podobała mi się też Idina Menzel jako Macocha. W rolach rodziców księcia Minnie Driver i Pierce Brosnan. No jak słyszę musical + agent 007 to mi się zaraz trauma załącza jaką mam od czasu śpiewania Irlandczyka w Mamma Mia, ale tym razem wyszło dobrze, bo śmieje się aktor sam z siebie, jak śpiewa. Nim zaczyna śpiewać, a ma dosłownie jedną taką scenę, to królowa mówi - o matko, mój mąż będzie śpiewał - czy coś w tym stylu i szybko kończy śpiewać król, bo wie że mu za dobrze nie idzie. Zresztą wszyscy, którzy z nim śpiewają też fałszują. Ale całkiem dobrze wypadł w roli (pozornie) króla dupka. Jak można było się spodziewać, świetny był Billy Porter w roli Wróżki Chrzestnej. Szkoda, że ma dosłownie jedną scenę. A to jak jest ubrany, to domyślam się, że jeden ze strojów w jakie się Porter ubiera na różne imprezy. Niezła rozrywka na 6/10. http://www.youtube.com/watch?v=T1NeHRuPpoM Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 09, 2021, 18:30:53 The Green Knight (2021)
Studio A24 bierze się za fantasy nakręcone przez David Lowery'ego, czyli jedna z bardziej oczekiwanych produkcji tego roku przeze mnie. Reżysera odkryłem oglądając rewelacyjne "A Ghost Story" z Affleckiem ukrytym pod prześcieradłem (film znany jest też z bardzo długiej sceny jedzenia ciasta, bez żadnego cięcia). Później zrobił "Gentelmana z rewolwerem", piękny hołd dla (twórczości) Roberta Redforda, więc bardzo szybko Lowery został jednym z moich ulubionych reżyserów, niezależnie od tego z jakiego gatunku filmy kręci, a to artysta, którego każdy film, to zupełnie inny gatunek. Gość ma bardzo różnorodną fimografię. Nie widziałem (jeszcze) jego wszystkich filmów, ale nadrobiłem Pete's Dragon/Mój przyjaciel smok, czyli remake filmu Disneya, który okazał się znakomitą baśnią dla całej rodziny. A kolejnym filmem ma być Piotruś Pan też dla Disneya i jestem ciekaw jak wyjdzie, bo facet wyraźnie upodobał sobie klimaty fantasy, baśni. No i każdy jego film mnie nie zawodzi. Podobnie jest z Zielonym Rycerzem, czyli filmem inspirowanym legendą arturiańską o Gawenie i Zielonym Rycerzu. Nie jest to wierna ekranizacja, tylko dekonstrukcja poematu. Czytałem przed seansem streszczenie legendy i w oryginale dostajemy historię rycerza, który każdą próbę przechodzi pomyślnie, a w filmie dostajemy bohatera, który nie ma nic w sobie z rycerza, więc każdy z egzaminów jakie przechodzi.... Ujmę to tak, facet będzie miał dużo poprawek :D Film kojarzył mi się z dziełami Kubricka, ale też z Monty Pythonem i świętym Graalem (choć humoru jest mało) oraz horrorami, takimi ambitniejszymi jak Czarownica Eggersa, np. pierwsza scena z Zielonym Rycerzem to prawie jak z kina grozy, podobnie jak sekwencja z niewiastą, która szuka głowy. Jest to zupełnie inna baśń, jak Mój przyjaciel smok, tylko dzieło artystyczne, idealne pole do interpretacji. Jeśli oczekujecie baśni dla całej rodziny, fantasy w stylu przygód Króla Artura albo rycerzy okrągłego stołu, to omijajcie Zielonego Rycerza, bo odbijecie się od pierwszych minut i zanudzicie na śmierć Jest to film z bardzo wolnym tempem, ale za to ma niesamowity klimat (scena z olbrzymami!), zbudowany za pomocą świetnej muzyki, scenografii, kostiumów (odpowiada za kostiumy Małgorzata Turzańska ), zdjęć i dobrych efektów specjalnych, a film bardzo mało kosztował. Akcja dzieje się w Anglii u schyłku rządzenia króla Artura (obsadzono w tej roli Seana Harrisa, który nie pasuje mi do takich ról a wypadł dobrze), więc to jest taki świat między dawnymi wierzeniami a chrześcijaństwem, które nadchodzi. Dav Patel jest świetny w roli kandydata na rycerza, który idzie drogą na skróty, woli spędzać czas z dziewczynami lekkich obyczajów, zamiast zostać prawym rycerzem, czego od niego oczekuje mama i król. Gra bardzo irytującą postać, ale polubiłem go na swój sposób, liczyłem że się zmieni z czasem. Ogólnie cała obsada się dobrze spisuje. Więc polecam film, ale miłośnikom studia A24 i twórczości Lowery'ego, tylko tej bardziej artystycznej stronie Lowery'ego. No i czekam na Piotrusia Pana od tego reżysera. Ocena: 7+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Machno on Września 13, 2021, 17:30:08 Na mlecznej drodze Emira Kusturicy - tym razem realizm magiczny zawiódł bałkańskiego twórcę, a może po prostu miał zbyt dużo wolnej ręki, piękne zdjęcia nie rekompensują męczącej nudy, przeciągane ujęcia, mimo ciekawych wizji, są za długie. Metafory trochę zabijają przekaz, tak, wiemy, że miłość jest ważna, a wojna to zło (jej obraz, a właściwie owoce są ukazane bardzo brutalnie, choćby finałowe pole minowe), powstał taki miks dość pokraczny. Ładny, ciekawie zagrany, ale zajechany wizją autora. Urzekła mnie Sloboda Mićalović, wypadła nawet lepiej niż Monica Belucci.
6/10 Najlepszy ojciec świata Bobcata Goldthwaita - to nie jest komedia, to jest taka groteska podszyta grubym dramatem. Z tego właśnie filmu pochodzi cytat przypisywany Robinowi Williamsowi (gra główną rolę, takiego nauczyciela sieroty, niby jest fajnie, ale ciężko coś więcej utargać z życia) o życiu wśród ludzi, którzy sprawiają, że czujesz się samotnym. Ogólnie film jest krytyką wobec społecznych postaw, zakłamujących wizerunek ludzi, zwłaszcza tych, który zmarli. Sporo tam przerysowanych zachowań, ale tak to miało pewnie wyglądać, żeby nie gloryfikować pewnych zachowań. Na ocenę się jeszcze nie zdecydowałem, ale chyba padnie 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 14, 2021, 22:22:32 Kate (2021)
Tytułowa zabójczyni zostaje otruta. Ma dobę na odkrycie, kto chciał jej śmierci. Ostatnio mamy wysyp akcyjniaków, w których kobiety piorą facetów po tyłkach, np. Gunpowder Milkshake z Karen Gillan, Atomic Blond i The Old Guard z Charlize Theron, filmy z Harley Quinn, Red Sparrow z Jennifer Lawrence, Ava z Jessica Chastain, Anna Luca Bessona (a tak naprawdę kolejna wersja Nikity tego samego reżysera), The Villainess, Jolt z Kate Beckinsale, The Rhytm Section z Blake Lively, The Protege Martina Campbella z Maggie Q i pewnie był jeszcze jakiś film, o którym zapomniałem, ale mimo tego, że nie dobrze się robi od ilości tych filmów, to Kate od Netflixa podobał mi się już od strony wizualnej. Akcja ma miejsce w Japonii, więc dostajemy gadki o honorze, siekanie katanami, yakuzę, a lubię takie amerykańskie akcyjniaki z japońskim stylem, np. Black Rain Scotta z Douglasem. Od razu filmy mają dodatkowe punkty za ten azjatycki klimat. No i japońscy aktorzy też dodają sporo dobrego do filmu. Mary Elizabeth Winstead pierze tyłki Japończykom, czyli są dobre sceny akcji, bo oni wiedzą jak takie sceny kręcić. Mary wypada wiarygodnie w scenach mordobić, mimo tego, że to kolejna kobieta, która nie wygląda jak bohaterka kina akcji, ale ma charyzmę, więc nawet jak się nie bije to ciągnie film na swoich barkach. Równie dobra jest Miku Patricia Martineau, która gra córkę jednej z jej ofiar, tworzą ciekawy duet. Jest jeszcze Woody Harrelson ale o jego roli za wiele nie da się powiedzieć, jest ok i tyle. Dobra rozrywka, choć oparta na kliszach i schematach, nie ma w niej nic oryginalnego, ale niech będzie 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 28, 2021, 13:27:48 Jungle Cruise (2021)
Faktycznie, przyjemna niespodzianka. Zdecydowanie bliżej tu do "Piratów z Karaibów" czy "Mumii", niż do "Afrykańskiej królowej" ;) Oczywiście z piratami film nie ma zbyt wiele wspólnego, ale magiczny odłam fabuły bardzo, ale to bardzo podobny do tej z pierwszej odsłony przygód Jacka Sparrowa. Z kolei zestaw bohaterów mocno w stylu "Mumii". Ale mocno nie zgadzam się z twierdzeniem (napotkanym tu i tam), że to taka słabsza wersja "Mumii", która... tak naprawdę wcale nie jest dobrym filmem, a co najwyżej - niezłym. Czarny charakter lepszy, niech będzie, że fabuła również, ale głupkowate poczucie humoru ciągnie tamten film mocno w dół. Jungle Cruise pod tym względem o wiele lepsze, a Emily Blunt jest... cóż, jak zwykle, przeurocza. Do tego wizualnie film naprawdę daje radę. 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 29, 2021, 13:45:55 Ostatnio coś tam oglądałem.
Ghostbusters Szarpnięcie się za klasykę z babami w rolach głównych. Ogólnie film raczej mocno krytykowany zewsząd. Fabularnie rzeczywiście nie grzeszy polotem, ale kilka scenek jest dość śmiesznych. Podobało mi się włączenie oryginalnych bohaterów. A tak to mocne nawiązanie do pierwowzoru. W każdym razie nie krytykuję za mocno, lekkie kino z nutką humoru i nostalgii. 5+/10 Kler Długo się zbierałem do tego filmu, bo trochę mnie zniesmaczył zwiastun ujrzany w kinie. Jakoś spodziewałem się po prostu ataku na instytucję kościoła, co jest zerooryginalne, ponieważ teraz moda na to przeogromna. W każdym razie zacząłem oglądać i zaciekawił mnie, bo zauważyłem, że niesie ze sobą jeszcze coś innego i historia jest dość mądrze opowiedziana. Postaci są ciekawie skrojone i jak to u Smarzowskiego bywa utkane z losów autentycznych osób. Tyle, że nie ma się specjalnie wrażenia przesytu, szczególnie, że nie są to bohaterowie jednostronni. Oczywiście nie wszystko mi się podobało, bo kilka scen było naprawdę słabych, np. wejście do parafii księdza stylizowanego na Międlara, u którego jacyś skinheadzi non stop wykrzykiwali coś w stylu "biała rasa, siła". Słabizna straszna. Ale ponadto, to naprawdę dość ciekawie utkana opowieść osadzona w problemach kleru, a także całego społeczeństwa. 7/10 Vice W "Klerze" nawet w połowie nie mieliśmy takiego ataku, jaki następuje w tym filmie. Mam wrażenie, że każda minuta tego dzieła to siarczysty policzek wymierzony w postać znienawidzonego przez twórcę filmu Cheneya. Poważnie, reżyser chyba znalazł winnego wszystkich win i katastrof świata w jednej żądnej władzy osobie. I tak, z jednej strony film jest niezwykle sprawnie zrobiony, z drugiej strony cały czas pali się lampka, że mamy do czynienia z przeogromną wręcz propagandą. Nie wiem czy kino powinno służyć do rozrachunków z przeciwnikami politycznymi albo czy powinno służyć w takim stopniu. Ogromnym plusem produkcji są role i charakteryzacja głównych postaci dramatu. Niektórzy politycy zostali odwzorowani w ten sposób, że się łapałem na tym, że się zastanawiałem czy to na pewno nie oni samych siebie grają :) 6/10 O wszystko zadbam Jeden z oryginalniejszych filmów ostatnich czasów, który bezsensownie zmierza do rąbanki, z wielką klasą, ale jednak "zabili go i uciekł". Pełny świadomości wad tej produkcji i tak oceniam ją pozytywnie, bo bardzo miło spędziłem czas z bohaterami tej przesadzonej opowieści. No i znów świetna Pike. 6+/10 Iluzja 2 Po pełnej bredni pierwszej części, przyszedł czas na drugą, która jest nie mniej wypełniona niedorzecznościami :D Akcja ani na chwilę nie zwalnia i ani przez chwilę się człowiek nie zastanawia nad sensem tego co się dzieje. Niech po prostu leci i zabawa trwa. 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 30, 2021, 12:33:04 Margot jedzie na ślub
Taki zupełnie bezsensowny dramat. Babka jedzie na ślub siostry z pewnym gościem, który budzi podejrzenia. No i to jest niby osią dramatu, bo nagle się okazuje, że to wydarzenie wywołuje u bohaterów wysyp różnych problemów i zachowań, które - jak dobrze rozumiem - wcześniej były totalnie poukrywane gdzieś wewnątrz bohaterów... Taki film o niczym, a wszystkie postaci jakby były na psychotropach. 4+/10 Fakty i akty Przypomniałem sobie ostatnio ten już lekko leciwy film, mocno absurdalny film, który jest niezwykle aktualny. Pokazuje jak w najgłupszy, wręcz niewyobrażalny sposób media starają się sterować opinią publiczną. No przecież przykład z pokrzywdzoną dziewczynką z kotem uciekającą w Albanii to jest idealne odwzorowanie migrantki z kotem na polskiej granicy z ostatnich dni :D No i film jest rzeczywiście fajny, jeżeli chodzi o absurdalne podejście, ale jest jakiś taki mało przyjemny w oglądaniu. 6/10 Mortal Kombat Film wymagający od widza maksimum skupienia. Podchodzisz zalać herbatę, spuszczasz ekran z oczu na 30 sekund, a tu już przybywa 2 nowych bohaterów i jesteś dwa światy dalej. Dzieje się tak wiele, że aż trudno uwierzyć, że wszystko to jakimś cudem udało się zmieścić w tak krótkim metrażu. Sprawnie zrobione, choć ogrom wydarzeń nie pozwala się tym wszystkim delektować. Za jednym zamachem rozgrywa się kilka bitew w różnych przestrzeniach itd. Można obejrzeć, ale wrażenia nie robi. 5/10 Atomic Blonde Dla mnie jedno z większych zaskoczeń ostatnich czasów. Bałem się, że będzie bezsensowna rąbanka, latanie, unikanie kul i zero fabuły, tymczasem jest sporo akcji, ale bardzo dobrze nakręconej, ale też i sporo zwrotów fabularnych. Naprawdę oglądało mi się to bardzo dobrze. Więc pod kątem realizacyjnym bardzo dobre, role też super, jest klimacik, historia nieprostolinijna i wciągająca. Mi się podobało i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. 7/10 Niedobrani Kolejny film z Charlize, który oglądałem w ostatnim czasie. Taki na miarę polskich komedii romantycznych, czyli kobieta u władzy i nieudacznik się w jakiś sposób wiążą ze sobą. Historia jest głupiutka, a że jeszcze gra tam Seth Rogen, to wiadomo, że dojdzie specyficzny humor i seks. No i sumarycznie to jest aż za głupie. Można obejrzeć, ale żadnego wrażenia nie robi :) 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 07, 2021, 23:58:10 Prisoners of the Ghostland (2021)
Lubię Nicolasa Cage'a, więc oglądam te lepsze niszowe produkcje, które pojawiają się w ostatnich latach, ale wiadomo, że między jednym a drugim dobrym filmem, głównie z gatunku SF i horroru (choć trafiają się też takie wyjątki jak dobry Pig, czyli dramaty psychologiczne) trafiają mu się też słabe bardzo filmy. No i dla mnie takim filmem jest dzieło Sion Sono Prisoners of the Ghostland, nieznanego mi japońskiego reżysera (ale ja oglądam głównie koreańskie i chińskie kino, z Japonii omijam), które jest Mad Maxem z Nicolasem Cagem w roli Hero (dosłownie tak się nazywa). Cage gra skazanego złodzieja, który zostaje wyciągnięty z więzienia przez bogatego gubernatora, Hero ma odnaleźć jego zaginioną wnuczkę, graną przez Sofie Boutellę. Ale żeby nie skrzywdził jej to nosi kostium z bombami na rękach, szyi i na jądrach. Jeśli się zdenerwuje na wnuczkę gubernatora, albo za bardzo podnieci, to wtedy załącza się bombka i musi się uspokoić, bo inaczej wybuchnie. No i jest scena, gdy Hero się za bardzo podniecił przy dziewczynie i nie zdążył się uspokoić, więc wybucha mu jedno jądro i bierze je, tzn urwane, jak odleciało, zdziwiony do ręki i mdleje z krzyku. To nie jedyny raz jak bomby przy ciele wybuchają. Widać że to produkcja zamierzenie zła, poczytałem o reżyserze i dość znany to twórca jest, ale przyznam, że poza autoironicznym Cagem, który akurat nie cage'uje aż tak bardzo jakby mogło się wydawać, kilkoma pojechanymi scenami np. z lalkami w świecie jak z Mad Maxa połączonym z samurajami i westernem to trochę się męczyłem. Ocena: 3/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 12, 2021, 12:28:49 Remininscence (2021)
Wojna i zmiana klimatu podtopiły Miami. Nick i Emily prowadzą biznes, mają specjalne urządzenie, które oferuje klientom możliwość przeżycia każdego wspomnienia, jakie sobie zapragną. Pewnego dnia u Nicka i Emily zjawia się tajemnicza kobieta, Mae, która prosi ich o pomoc w znalezieniu zgubionego klucza, by zbadali jej wspomnienia w tym celu. Nick i Mae mają się ku sobie, ale po kilku m-cach kobieta znika bez słowa wyjaśnienia. Nick nie może się pogodzić i odtwarza non stop wspólne chwile z Mae co doprowadza go do odkrycia pewnych faktów, których lepiej by nie poznał. Połączenie romansu, neo-noir, post-apokalipsy i SF, to niestety zmarnowany potencjał w każdym elemencie tego misz maszu gatunków. Film nie działa ani jako neonoir, ani jako romans, ani jako postapokalipsa i SF. Od początku wiemy, że Maeve to femme fatale, która sprowadzi na biednego Nicka tylko problemy. Lepiej żeby nie próbował dowiedzieć się co się stało z jego miłością. Oczywiście dostajemy monologi głównego bohatera jak z filmów noir i długo można by wymieniać kolejne klisze tego gatunku. Film nie działa też jako romans mimo tego, że Hugh Jackman i Rebecca Ferguson (jak zawsze wygląda zjawiskowo) to dobrzy aktorzy, starają się, ale za wiele emocji w ich melodramacie nie było. No i to właśnie jest problem debiutu w pełnym metrażu jako scenarzystki i reżyserki Lisy Joy, współtwórczyni serialu Westworld, która szefuje temu serialowi razem ze swoim mężem Jonathanem Nolanem. A oprócz Lisy Joy w ekipie filmu jest też wymieniony brat Christophera Nolana , Jonathan, jako producent, a na drugim planie pojawia się kilku aktorów znanych z Westworld, muzykę zrobił Ramin Djawadi, za zdjęcia odpowiada jeden ze zdjęciowców serialu HBO. Od początku jak oglądałem czułem się jakbym oglądał spinoffa Westworld albo kolejny sezon, więc nie zdziwię się jak pojawi się któryś z bohaterów filmu w serialu z Anthony Hopkinsem i Edem Harrisem. No i film ma podobną wadę, jak serial Westworld, czyli porządna robota, aktorsko nie można nic zarzucić, ale brakuje emocji. Choć serial jest lepszy bo ma więcej godzin do rozwinięcia historii a w Reminiscencji Lisa Joy musiała się zmieścić w dwóch godzinach z historią. Film nie działa też jako widowisko, jako postapokaliptyczne SF. Wydaje mi się że jej szwagier lepiej by miasto pokazał, bo żaden obraz z podtopionego miasta nie został mi w pamięci. Jedynie co zapamiętałem to śpiewającą Rebeccę Ferguson. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 19, 2021, 23:15:20 - Free Guy (2021)
Obejrzałem jeden z hitów tego roku, czyli nowa produkcja z Deadpoolem, ale w wersji bez fucków i sucharów nieśmiesznych. No i nawet mi się podobało, to połączenie Truman Show, Westworld, z filmami jak Ready Player One. No i jest na pewno lepszy od tych dziadostw jak Kosmiczny Mecz 2 i właśnie Ready Player One, bo nawet jak wcisną milion nawiązań to tak nie męczą, a czasami fajnie wypadną nawiązania (i gościnne występy) ale zdałem sobie sprawę, że ja Ryana Reynoldsa (tak na marginesie ja go cały czas mylę z Ryanem Goslingiem i zawsze muszę sprawdzić po seansie z jakim aktorem obejrzałem) grającego n-ty raz Ryana Reynoldsa też w wersji dla wszystkich średnio lubię. Więc to nie tylko fucki i żarty mnie męczyły w Deadpoolach (jedynki nie cierpię), czy w tym filmie nowym z Hayek i Jacksonem, ale gość mi średnio wchodzi, nieważne jakie żarty sprzedaje, dla dorosłych, czy dla wszystkich. Każdy w tym filmie podobał mi się bardziej jak on, nawet przeszarżowany Waititi, a zwłaszcza młody ze Stranger Things i Jodie Comer, która fajnie, że dostaje role w filmach. Więc ogólnie to może być, produkcja na 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 28, 2021, 22:51:16 Sweat (2021)
W końcu nadrobiłem polski film o influencerce , dzięki któremu zrobiło się głośno o Magdalenie Koleśnik. Ale akurat tak się złożyło, że przed filmem widziałem 2 sezon Kruka Macieja Pieprzycy, który powstał po Sweat, w którym aktorka ukradła show głównemu aktorowi, więc już nie było takiego zaskoczenia, skoro poznałem Koleśnik wcześniej, tylko film potwierdził że to świetna i charyzmatyczna aktorka, którą kamera kocha. A akurat w tym filmie to trochę jak w Zapaśniku z Mickeyem Rourke kamera jest bardzo blisko twarzy i ciała bohaterki, przyklejona do niej. Dziewczyna zagrała doskonale, a jest też sporo fizycznego aktorstwa i delikatnej gry, gdy na twarzy widać, jakie emocje towarzyszą głównej bohaterce , ale reszta aktorów też się spisała. Ale pochwalić muszę też stronę techniczną, bo muzyka, montaż, zdjęcia i reżyseria też trzyma wysoki poziom. Najlepsza scena to chyba odwiedziny u mamy, ale ogólnie całość trzyma poziom, np wątek ze stalkerem zaczyna się dość schematycznie, a ostatecznie poszedł w ciekawą stronę. Po 2 serii Kruka i Sweat będę wypatrywał kolejnych ról Koleśnik. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 04, 2021, 21:55:08 Hiacynt (2021)
Robert, młody milicjant wpada na trop mordercy gejów. W toku śledztwa poznaje Arka. Postanawia wykorzystać go jako informatora, nie zdając sobie sprawy, jak bardzo ta relacja wpłynie na jego pracę i życie osobiste. Nowy film Piotra Domalewskiego (serial Sexify, filmy Cicha noc i Jak najdalej stąd), to połączenie kryminału z historią miłosną, która działa głównie dzięki aktorom, a przede wszystkim Tomaszowi Ziętkowi w roli głównej (tak się akurat złożyło, że w krótkim czasie miały premierę dwa filmy o latach 80 z Ziętkiem w roli głównej, drugi to Żeby nie było śladów). Ziętek gra świetnie chłopaka, który chce być prawdziwym stróżem prawa, któremu nie podoba się to jak jego przełożeni, w tym ojciec, podchodzą do sprawy, czyli ważniejsze dla nich od znalezienia sprawcy, jest znalezienie kozła ofiarnego i jak najszybszego wyciszenia sprawy. Ale z czasem równie ważny, a nawet ważniejszy będzie wątek relacji milicjanta ze swoim (nieświadomym kim jest główny bohater) informatorem. A dla osób zainteresowanych polską historią, operacja Hiacynt stanowi jedynie historyczne tło dla kryminalnej intrygi i dramatu jaki będzie przeżywał milicjant. Oprócz Ziętka warto wymienić z obsady też Huberta Miłkowskiego w roli Arka - informatora, Tomasza Schuchardta w roli partnera Roberta Mrozowskiego, który jest klasycznym złym gliniarzem i Marka Kalitę w roli ojca głównego bohatera. Doceniam też stronę techniczną, czuje się klimat lat 80, Warszawa wygląda jak z tamtych czasów. Jest to porządna robota, ale Paweł Domalewski znany jest z tego, że nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Ocena: 6/10. W jak morderstwo (2021) W Podkowie Leśnej ciało zamordowanej kobiety odkrywa Magda, która uwielbia kryminały. Magda dostrzega na szyi zmarłej naszyjnik należący do jej zaginionej przyjaciółki, więc rozpoczyna prywatne śledztwo. Początek był dość ciekawy i klimat filmu, który trochę przypominał mi produkcje Machulskiego, ale niestety czym dalej to moje zaangażowanie w historie malało. Jeśli warto obejrzeć to dla jednej z najbardziej niedocenianych polskich aktorek w roli głównej, czyli Anny Smołowik, która idealnie sprawdziła się w roli nieszczęśliwej żony, świetnego detektywa i fana kryminałów, kobiety, która nigdy nie zapomniała o zaginionej przyjaciółki. Smołowik ma świetne wyczucie komedii i poszczególnych konwencji. No i uwielbiam jej sympatyczny głos, który od razu wywołuje ciepłe uczucia. Nie ważne jaką rolę gra Anna Smołowik, to zawsze chce się kibicować bohaterkom, które gra i podobnie jest w tym przypadku, a nawet potrafi ukraść film jak było w Juliuszu, w którym grała drugi plan. To nie jest nieznana aktorka, ale nie jest tak popularna jak inne gorzej utalentowane od niej polskie aktorki, a szkoda. Niech będzie 5/10, głównie za przeuroczą jak zawsze Annę Smołowik. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 07, 2021, 01:49:03 The Harder They Fall (2021)
Wyjęty spod prawa przestępca, Nat Love, dowiaduje się, że Rufus Black, który zabił jego rodziców, a jego okaleczył, wyszedł z więzienia, w czym pomógł mu gang Blacka, więc Nat zbiera swój dawny gang i postanawia dokończyć zemstę. http://www.youtube.com/watch?v=Poc55U2RPMw Film zbiera bardzo średnie recenzje w polskim internecie, co po obejrzeniu trailera wiem z czym ma to związek, ale mi się podobał ten czarnoskóry western. Biali aktorzy grają dosłownie epizody, każdą rolę grają czarnoskórzy aktorzy, ale za to jacy, bo jak na debiutującego w pełnym metrażu reżysera Jeymesa Samuela, który jest też współscenarzystą i odpowiada za świetną muzykę to udało mu się ściągnąć fajne nazwiska, bo np. Delroya Lindo, Zazie Beetz, Reginę King, LaKeith Stanfielda. Nata Love gra Jonathan Majors, a mordercę jego rodziców Idris Elba. No i wszyscy się spisują doskonale w swoich rolach, a większość, może oprócz Lindo, gra bandziorów, to nie są pozytywne postacie. Szczególnie LaKeith mnie zaskoczył, choć to dobry aktor, bo nie pasuje mi do ról złych charakterów, a gra najbardziej paskudnego typa z gangu Idrisa Elby. LaKeith kojarzy mi się z rolami facetów na prochach, przymulonych, leni śmierdzących, gości bardzo wyluzowanych krótko mówiąc, a sprawdził się w tak innej roli . Dziewczyny też są super i mają najlepszą scenę walki z całego filmu. Największym zaskoczeniem jest Jonathan Majors, którego ostatnio widzę coraz częściej w różnych produkcjach np. Kraina Lovecrafta, Loki, ale jakoś nie zrobił na mnie wrażenia w żadnej roli. Miałem o nim nie najlepsze zdanie, że to średni aktor. Rola Nate Love'a to pierwszy występ aktora, który mi się podobał. Nie odstaje od reszty artystów. Oczywiście filmowi się obrywa za to, że przedstawia nieprawdziwą historię, laurka dla czarnoskórych, bo nie było czarnoskórych rewolwerowców, kowbojów, szeryfów, ale jak poczytałem to wiele z postaci ,które pojawia się w filmie jak np szeryf grany przez Lindo to są postacie prawdziwe. Ale ja ten film nie traktuję jak dokument, tylko jak kino rozrywkowe, które mógłby nakręcić np. Tarantino. Zresztą z jego Django, który jest westernem z czarnoskórym kowbojem w roli głównej skojarzyła mi się Zemsta Rewolwerowca. Widać od pierwszych scen, że to jest wymyślony świat, mocno wystylizowany, jak np. bohaterowie trafiają do białego miasta, to ja myślałęm że to będzie miasto z białymi amerykanami. No i tak jest, tylko że całe miasto jest dosłownie białe, czyli ulice, budynki, itd. Udane kino rozrywkowe z niezłymi dialogami i tempem, które nie przynudza mimo ponad dwóch godzin czasu trwania filmu. Świetną robotę odwalili specjaliści od scenografii i kostiumów, to jak bohaterowie są ubrani. Ogólnie film wizualnie prezentuje się znakomicie. Doskonała jest też muzyka, zarówno współczesne kawałki, jakie wykorzystano w filmie, czyli podobnie jak w Django Tarantino, i soundtrack napisany przez reżysera i scenarzystę filmu. Muzyka świetnie buduje klimat produkcji, która jest też hołdem, listem miłosnym dla kina blaxploitation. Jeśli nie macie nic przeciwko temu, jak to jest wystylizowany film, nie mający nic wspólnego z faktami, mimo pojawiania się prawdziwych postaci i że w 99.9% to jest film nakręcony przez czarnoskórych i zagrany przez czarnoskórych to będziecie się dobrze bawić, bo to dobre kino rozrywkowe. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Listopada 07, 2021, 17:23:35 Straszna słabizna, oglądałem wczoraj i moją uwagę przykuwało wszystko dookoła, ale nie ten film. Mi to wystarczy, żeby film uznać za miernotę.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 12, 2021, 23:33:43 Red Notice (2021)
Jeden z najdroższych filmów Netflixa z Dwaynem Johnsonem, Ryanem Reynoldsem i Gal Gadot to miszmasz przygodówki (zresztą nawet twórcy nie kryją się z nawiązaniami, bo Ryan gwiżdże motyw z Indiany Jonesa), heist movie, buddy movie, więc nic oryginalnego, ale nawet nieźle się bawiłem, mimo tego, że efekty CGI są marne, widać że wiele scen kręcono w studiu, na bluscreenie, tylko że polubiłem bohaterów. Oczywiście Reynolds robi to co w każdym filmie, czyli dużo sucharów i żartów, ale ma chemię z Rockiem, który tak jak Reynolds gra to samo co zwykle - Reynolds deadpooluje, a Rock rockuje. Ze wszystkich ostatnich filmów z Ryanem, to w tym filmie Reynolds mi najlepiej wszedł, czyli akceptowałem go i nie irytował mnie. Ale zaskoczeniem dla mnie jest Gal Gadot, która jest słabą aktorką. W WW 84 była koszmarnie zła, a w tym filmie podobała mi się, choć też nie gra jakoś super. Ale przypasowała mi w roli złodziejki, złego charakteru chyba nawet jeszcze bardziej jak w roli Wonder Woman. Nic oryginalnego, ale żarty mnie bawiły, wspólne sceny z trójką gwiazd były fajne, sceny akcji nie nudziły, więc miło spędziłem czas,ale może dlatego bo miałem zerowe oczekiwania. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 14, 2021, 00:09:53 I onde dager (2021)
Niespełniony reżyser Lars (Aksel Hennie), który kręci filmy telewizyjne i aktorka Lisa (Noomi Rapace), która gra głównie w reklamach już się nie kochają. Nic w ich życiu nie potoczyło się tak, jak planowali. Małżeństwo postanawia wyjechać na weekend do domku rodzinnego, w którym planują pozbyć się tej drugiej/tego drugiego, ale sytuacja się mocno komplikuje. Bardzo czarna komedia, czasami humor jest na granicy, ale dobrze się bawiłem na tej mieszance komedii, home invasion i gore, bo czym bliżej końca to krwi i przemocy jest coraz więcej. Trafiają się obrzydliwe żarty, ale jednak większość to są udane dowcipy, a też film jak trzeba to trzyma w napięciu. Cała obsada na czele z Noomi Rapace świetnie się spisuje, nawet aktorzy w epizodach jak ojciec Larsa. Jest mocno, krwawo i zabawnie. To produkcja, której amerykańską wersję pewnie zrobią za jakiś czas bracia Coen albo Quentin Tarantino. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Listopada 14, 2021, 13:17:50 I onde dager (2021) To produkcja, której amerykańską wersję pewnie zrobią za jakiś czas bracia Coen albo Quentin Tarantino. Ocena: 7/10. Ciekawe czy męża zagra czarnoskóry :hahaha: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 15, 2021, 00:01:58 I onde dager (2021) To produkcja, której amerykańską wersję pewnie zrobią za jakiś czas bracia Coen albo Quentin Tarantino. Ocena: 7/10. Ciekawe czy męża zagra czarnoskóry :hahaha: Musiałaś widzieć ten film, bo jest scena na koniec, Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cobenka666 on Listopada 15, 2021, 16:43:11 Ano, oglądałam :D Końcówka tego filmu wymiata, już dawno się tyle nie śmiałam :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 21, 2021, 19:26:35 Tick, tick...Boom! (2021)
Obejrzałem debiut w pełnym metrażu Lin Manuela Mirandy i zgadliście, kolejny musical od twórcy Hamiltona. A byłem pewien, iż ma już za sobą debiut w filmie jako reżyser, że taką produkcją był In the Heights, a tam był producentem albo scenarzystą. Tym razem jest to musical oparty na scenariuszu jednego z autorów serialu Fosse/Verdon, czyli kolejny biopic o znanym artyście, a dokładnie o Jonathanie Larsonie, o którym nic nie słyszałem. Jest to adaptacja scenicznego musicalu autorstwa właśnie Jonathana Larsona pod tym samym tytułem, w którym Jonathan Larson grał Jonathana, czyli w sumie siebie, akompaniując sobie na pianinie z towarzyszeniem sekcji rockowej. Był to autobiograficzny spektakl, a w filmie mamy powtórzenie tego samego co w sztuce pod tym samym tytułem, czyli Jonathana opowiadającego o swoim życiu, którego gra Andrew Garfield. Więc widzimy go przy fortepianie i w scenach z życia, czyli prawie 30- letniego muzyka, który od wielu lat próbuje napisać wielkie musicalowe dzieło (a dokładnie rock operę Superbia, która w rzeczywistości w końcu powstała), mamy przygotowania do sztuki, próby napisania najważniejszej piosenki do rockopery, a poza tym wątek związany z jego przyjacielem i dziewczyną. Przypominał mi trochę ten musical/biopic doskonałe All that Jazz/Cały ten zgiełk Boba Fosse, w którym mieliśmy główną postać inspirowaną mocno Fosse. Podobał mi się każdy utwór zagrany i zaśpiewany, a najlepszy moment to trudno mi wybrać, ale chyba ten, jak widzimy jak Jonathan kłóci się z dziewczyną, bo nie porozmawiał z nią, czy ma przyjąć pracę, a scena przerywana jest piosenką o rozpadzie związku, którą śpiewa właśnie Jonathan i dziewczyna z jego zespołu. A nie tylko śpiewają, ale też grają całym ciałem siedząc na krzesłach, trzeba to zobaczyć. Andrew Garfield nie dość że zagrał super to okazało się, że śpiewać potrafi. Dawno nie miałem tak, żeby dosłownie każdy kawałek w musicalu mi się podobał (nie licząc Hamiltona). Byłem pewien, że to piosenki napisane są przez Mirandę, bo są typowe dla niego, czyli szybkie tempo, milion słów na minutę, a to piosenki autorstwa właśnie Jonathana Larsona. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 28, 2021, 00:13:30 Bruised (2021)
Debiut reżyserski Halle Berry to dramat sportowy pełen klisz i schematów, nie ma w nim nic oryginalnego, wiadomo jak każdy z wątków się potoczy, ale podobała mi się ta kobieca wersja Rocky'ego Balboa zmiksowanego z Zapaśnikiem Aronofsky'ego. Przede wszystkim jest to zasługa Berry, która już w Johnie Wicku pokazała, że mimo wieku, świetnie się trzyma i wypada w scenach walk. Podobnie jest w Bruised, w którym gra upadłą gwiazdę MMA. Udało się reżyserce i aktorce w jednym stworzyć taką postać, że kibicuje się jej od pierwszych scen, zarówno w sportowym wątku, ale przede wszystkim w relacjach osobistych, np. z synem. Berry świetnie gra, dzieciak też, ogólnie cała obsada dobrze się spisuje. Może poziom tragedii jaki spotyka Jackie to poziom polskich dramatów, czyli tragedia za tragedią, ale dzięki temu ile serca i wysiłku jest włożone przez Berry do tej produkcji to mi te klisze ne przeszkadzają. Nie chodzi mi tylko o to że reżyserowała i zagrała, ale też o to jak dobrze wypadła w roli fighterki MMA. Widać ile wysiłku fizycznego włożyła, żeby wypaść wiarygodnie w scenach treningu i w finałowej walce, w której nawet nie chodzi o wygraną, ale o to, jak to bywa w tego typu filmach, czyli Jackie Justice walczy dosłownie o wszystko. Nie oglądam walk MMA, pewnie jest w tej scenie choreografia, ale Halle Berry nie odstaje od jej przeciwniczki, którą gra prawdziwa zawodniczka. Nie widać między nimi różnicy. Szacunek za to w jakiej formie jest. No i aktorsko też daje bardzo radę. Miałem postawić jeden punkt mniej, ale za tytaniczną robotę jaką wykonała Halle Berry postawię 7/10. Cliff Walkers (2021) Wczesne lata 30. XX wieku. Japonia atakuje Chiny. Czwórka chińskich agentów zostaje zrzucona na teren Mandżurii, marionetkowego państwa założonego przez Japonię. Ich zadaniem jest udowodnienie okrutnych eksperymentów, prowadzonych na ludziach przez okupanta. Szybko okazuje się, że bohaterów ktoś zdradził. Zhang Yimou to jeden z moich ulubionych chińskich reżyserow, nieważne jaki film nakręci to mi się podoba, np. Dom latających sztyletów, Hero, czy Shadow, a nawet jak romansuje z Hollywood (The Flowers of War i The Great Wall), to nie narzekam, choć akurat te koprodukcje chińsko amerykańskie najlepsze opinie nie zebrały, zwłaszcza Wielki Mur. Nie widziałem wszystkich filmów, bo kręci dużo, np. cały czas poluję na inny film Zhanga z 2021 roku, czyli One Second, który został zakazany w Chinach przez cenzurę i chyba wycofano go z któregoś festiwalu w Europie. Ale obejrzałem inną nową produkcję, która jest dość nietypowym filmem reżysera, przynajmniej z tych jakie widziałem, bo to kino szpiegowsko wojenno sensacyjne. Ale poza tym to cały Zhang, czyli znowu wizualnie jego film zachwyca, każda scena się nadaje na obraz/tapetę. A poza tym typowy rozmach dla azjatyckich produkcji, widać że kasy poszło sporo. Kostiumy, scenografia, to najwyższa półka. Zdjęcia są cudowne, podobnie jak muzyka, aktorsko dobrą robotę odwalają wszyscy. Więc jeśli nie będzie Wam przeszkadzać Wam, że głównymi bohaterami są dzielni chińscy komuniści (jest na końcu filmu dedykacja dla bohaterów rewolucji), walczący z Japończykami to powinniście dobrze się bawić na tej gatunkowej robocie. Ale zaskakujące dla mnie byłó to, że film nie jest przesadnie patetyczny, choć to produkcja ku pokrzepieniu chińskich serc i co oczywiste film okazał się w Chinach wielkim hitem. Główni bohaterowie są porządni, dobrzy, ale nie są pokazani jak święci, a jeszcze bardziej mnie zaskoczyło jak Japończyków pokazano. To już nawet nie wiem, który film o konflikcie Chiny - Japonia jaki obejrzałem, pewnie co rok powstaje minimum kilka filmów na ten temat i w większości chińskich filmów Japończycy pokazywani są gorzej od Niemców i Rosjan. No i słusznie, bo byli równie okrutni w swoich czynach. Alle nie są przedstawiani Japończycy jak karykatury, tylko jak ludzie. Są sceny tortur, egzekucji, ale nie przesadza reżyser z przemocą, a w kinie azjatyckim potrafią z przemocą pojechać mocno po bandzie, ale to nie ten przypadek. Może nie tak dobry film jak inne produkcje tego reżysera, ale to kolejny wart seansu film Zhanga Yimou. Ocena: 7/10. Copshop (2021) Posterunek policji na zadupiu staje się polem bitwy pomiędzy oszustem, zawodowym zabójcą oraz inteligentną policjantką. Film Joe Carnahana to nic oryginalnego, typowe kino sensacyjne klasy B i hołd dla tego typu filmów z dawnych lat. No i trochę dzieło, które śmieje się z tego typu męskich filmów z lat 80, ale widać, że z sympatią do macho filmów. Tak zakładam, bo mamy np. czarnoskórego szefa policji, który na wszystko narzeka i każdego woła na dywanik, non stop krzyczy, czy scenę akcji w końcówce, w której co co kilka sekund dostajemy kilka zwrotów akcji, które mnie bawiły, np. strzelają się wszyscy, a nagle pojawia się znikąd kolejny przestępca, a za chwilę kolejny i dalej się strzelają. Widać że film nie traktuje siebie za poważnie. Więc jeśli brakowało Wam takich produkcji, to powinien film Joe Carnahana się Wam spodobać. Jest to film z Frankiem Grillo i Gerardem Butlerem, czyli specjalistami od tego typu filmów, ale różnica polega na tym, że tym razem grają trochę inne role, bo przestępców, którym nie zaufałbym. Panowie mają wspólną historię i nie przypadkiem trafiają do tego samego więzienia na zadupiu, na posterunku policji, w którym pracują najgorsi gliniarze jakich widziałem w filmach i seriach. Dosłownie, tylko jedna policjantka zna się na swojej robocie, a reszta jej kolegów to takie cienkie bolki, że ja bym sobie poradził lepiej. Niektórzy z policjantów są odstrzeliwani jak cele na strzelnicy, o czym zresztą jeden z morderców mówi - co to za stróże prawa. Oprócz wymienionych aktorów mamy też w obsadzie Toby Hussa, który ze swoim wyglądem nie kojarzy mi się z rolami zabójców do wynajęcia, na zlecenie, na dodatek o skłonnościach psychopatycznych, ale zwykłych facetów, ojców lub dziadków. A w porównaniu z nim reszta złych charakterów to są aniołki. Huss przypominał mi męską wersję Harley Quinn, w takiej roli, psychola - mordercy, ale też tak szarżującego to jeszcze go nie widziałem. Równie dobrzy są Grillo i Buttler. A co do Grillo to go nie poznałem. Wystarczyło, że tym razem nie ma włosów, jak wkurzony dyrygent po koncercie, jakby go piorun trzasnął, tylko zadbane, ułożone, związane, jest ogolony, ma zarost, widać że używa żyletek i golarek. Po prostu wygląda jak człowiek, ale to taka rola, czyli faceta, który załatwia różne interesy dla różnych ludzi, z którymi lepiej nie mieć do czynienia, więc nie mógł wyglądać jak w większości filmów, czyli za przeproszeniem, jakby nie chodził do fryzjera i za często się nie mył. Równie dobra co znane nazwiska jest Alexis Louder w roli jedynej myślącej policjantki na posterunku. Wszyscy grają dobrze, też reszta grająca policjantów wypadła naprawdę spoko, zwłaszcza szef policji. Jest to całkiem ok rozrywka, bezpretensjonalna, na której bawiłem się nieźle, ale zakończenie jest zbyt urwane i nie do końca mi przypasowało, więc nie postawię więcej jak 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 01, 2021, 23:47:19 Old Henry (2021)
Rolnik pomaga rannemu męźczyźnie z torbą gotówki, co sprowadza na Henry'ego i jego syna duże kłopoty. Jest to bardzo klasyczny western, nie w typie współczesnych, w których więcej jest psychologii, jak akcji, ale taki ze strzelaninami, pojedynkami. Może trochę za długo film się rozkręca, ale to nie przeszkadza, bo świetnie zbudowano relacje między bohaterami, co procentuje w finale. No i jest kilka rozwiązań może nie zaskakujących, ale dość mocnych, trochę jak z serialu/westernu HBO Deadwood (mam na myśli pewną scenę ze świniami). Jest odpowiednio budowane napięcie i są emocje. Może aktor w roli syna Henry'ego jest za ładny, ale gra całkiem dobrze. Zresztą całej obsadzie nie mogę nic zarzucić na czele z Tim Blake Nelsonem, który doskonale wypadł w roli rolnika z tajemnicą z przeszłości, którą poznajemy na koniec filmu. Choć można się domyślić wcześniej kim jest Henry. Kawał dobrego kina w starym stylu. Ocena: 7/10. The Power of the Dog (2021) Właściciel rancza Phil Burbank to nie jest przyjemny człowiek. Gdy jego brat sprowadza do domu nowo poślubioną żonę i jej syna, Phil zaczyna znęcać się nad Rose i jej dzieckiem. Psie pazury uświadomiły mi, że nie jestem miłośnikiem filmów Jane Campion. Jedyny film Campion jaki mi się podobał to Portret damy z genialną Nicole Kidman, ale nawet Fortepian za wysoko nie oceniam, nie wspominając o jej innych filmach. Doceniam w produkcji dostępnej na Netflixie stronę realizacyjną i to jak film subtelnie sprzedaje to co czują bohaterowie, kim naprawdę są, jakimi są ludźmi. Wizualnie film wygląda przepięknie, ale to Nowa Zelandia udająca Montanę na początku XX wieku, więc żadne zaskoczenie. Muzycznie też film się broni, tak jak i aktorsko. Jesse Plemons, Kirsten Dunst, Kodi Smit-McPhee grają na poziomie, ale to Benedict Cumberbath jest najlepszy, w roli brata bohatera granego przez Plemonsa, który terroryzuję kobietę po przejściach i jej syna, najprawdopodobniej geja, z zazdrości i z innych powodów, których nie zdradzę. Campion daje subtelne wskazówki, dlaczego bohater grany przez Cumberbatcha jest tak oschły co do żony brata i się śmieje z jej syna. A ostatecznie okazuje się, że to wcale nie Phil grany przez Benedicta jest najgorszą postacią w filmie (tak na marginesie domyśliłem się jak film może się skończyć, co się może stać po scenie z martwym zwierzęciem i chłopakiem), ale nie wciągnęła mnie historia, bo film za bardzo się wlekł. Jakaś taka bez ikry i emocji jest ta produkcja, więc mimo dobrej roboty (zdjęcia, muzyka, reżyseria) i aktorstwa na wysokim poziomie nie postawię więcej jak 5/10, bo mnie film wymęczył. No i zaznaczam, jeśli jeszcze nikt się nie domyślił, że to nie jest western, ani antywestern, tylko dramat psychologiczny , którego akcja się dzieje wśród kowbojów na początku XX wieku. Midnight (2021) Kyung-mi, głuchoniema dziewczyna mieszka z mamą, która też jest głucha. Pewnego wieczoru, gdy dziewczyna idzie zaparkować samochód, zauważa ją seryjny morderca. Zmienia jednak cel mordu na So-jung, która mija go, rozmawiając przez telefon ze starszym bratem. Więc morderca dźga nożem So-jung i porzuca ją w ciemnym zaułku. Znajduje ją Kyung-mi, co czyni ją i jej mamę celem mordercy, który zaczyna bawić się nimi. W sprawę miesza się też brat So-jung, który szuka siostry. Film nie jest tak skomplikowany jakby zawiązanie fabuły na to wskazywało, a to co opisałem to jest pierwsze 20 minut. Kolejne dobre kino gatunkowe z Korei ze świetnymi rolami wszystkich aktorek i aktorów. Sprawdziłem po seansie i Jin Ki-joo grająca Kyung-mi nie jest głucha (nie wiem jak aktorka grająca jej mamę), więc zgaduję, że nauczyła się języka migowego na potrzeby filmu, za co szacunek. Ale jakbym nie doczytał, to bym nie domyślił się, bo tak świetnie zagrała, że uwierzyłbym, że naprawdę nie słyszy. Dziewczyna od pierwszych scen budzi sympatię u widza, jak pokazują ją w miejscu pracy i jak nie pozwala sobą pomiatać. Równie dobra jest dziewczyna grająca So-jung, która też od pierwszych scen z bratem zyskała moją sympatię, podobnie jak mama Kyung-mi i brat So-jung. Jak na produkcję koreańską to film nie jest aż tak brutalny, jakby mógł być. Realizacyjnie jest, tak jak zawsze w produkcjach koreańskich, świetnie. Reżyser doskonale buduje napięcie z pomocą dźwięku (i braku dźwięku). Wizualnie też nie można się do filmu przyczepić, dla zdjęciowca należą się oklaski. Jedynie przyczepiłbym się do głupoty stróżów prawa, ale już przyzwyczaiłem się do tego, jak policja jest pokazywana w azjatyckich produkcjach. Więc przymykam oko na pewne rozwiązania fabularne związane z policją, ale nie mam pojęcia, dlaczego zawsze takich kretynów się robi z gliniarzy w azjatyckim kinie. No i tak na marginesie, dziewczyna grająca Kyung-mi jest po 30-e, a wygląda jakby miała 18 lat. Gdyby nie pokazali że pracuje, to bym pomyślał że aktorka gra uczennicę albo początkującą studentkę. Choć to w sumie żadne zaskoczenie, większość azjatyckich aktorów długo wygląda młodziej niż ich wiek na to wskazuje. Polecam, bo to to kolejne dobre koreańskie kino. Ocena 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 05, 2021, 00:49:32 Finch (2021)
Najnowsza produkcja z Tomem Hanksem to SF i postapokalipsa, która składa się z samych klisz i zapożyczeń. A co tam post-apokalipsa i SF, był już podobny film Roberta Zemeckisa z Tomem Hanksem. gdzie grał, tak jak tutaj, sam ze sobą. Ok, tutaj ma psa (co za oryginalność) i robota do pomocy, którego stworzył po to by zaopiekował się psem po tym jak on umrze, bo Finch jest oczywiście ciężko chory. Ale jakimś cudem, mimo tego że widziałem sporo takich filmów, widziałem Cast Away z Hanksem, to oglądałem z zainteresowaniem dzięki talentowi aktorskiemu Hanksa, który może nie gra jednej z najlepszych ról w karierze, ale tworzy fajny duet z psiakiem i robotem, którego gra Caleb Landry Jones. No i też jest świetny. Podoba mi się pomysł z robotem, który jest jak dziecko, czyli nie od razu wszystko ogarnia, a nawet więcej, bo robi rzeczy, które sprowadzają na bohaterów duże problemy. Więc Finch często traci do niego cierpliwość. Trochę trwa nim zaczną się dogadywać. No i wizualnie film się naprawdę dobrze prezentuje, Jones jest świetnie przerobiony na robota, film ma dobre efekty specjalne. No i jest klimacik i napięcie, co zasługą jest reżysera, Miguela Sapochnika. Jest to reżyser odcinków Gry o Tron, tych najbardziej rozbuchanych, które w całości składały się z bitw, scen z rozmachem, z dużą ilością efektów specjalnych . Potwierdził Finchem, że jest dobrym rzemieślnikiem, bo potrafił sprzedać mi historię, którą milion razy widziałem, i potrafił wywołać we mnie emocje. Ocena: 7/10. Stillwater (2021) Bohaterem jest bezrobotny ojciec, Bill Baker, który przybywa do Marsylii, gdzie jego córka została aresztowana za morderstwo, którego jak twierdzi nie popełniła. Stara się zrobić wszystko, żeby pomóc córce, choć nie informuje jej o tym, bo uważa go za nieudacznika. Lubię takie pozytywne niespodzianki. Nie słyszałem nic o tym filmie z Mattem Damonem, który nie gra Jasona Bourne?a, ale prostego faceta, który zrobi wszystko dla swojego dziecka. Choć to taki przypadek człowieka, który chce dobrze, ale każdy jego uczynek mocno komplikuje sprawę, powoduje dodatkowe problemy dla wszystkich. Dziewczyna nie chce by zajmował się jej sprawą, bo wie czym się to może skończyć, tylko chce by pomógł jej w skontaktowaniu się z prawniczką, bo ma pewne informacje do sprawdzenia. Ale ojciec nie byłby sobą, gdyby sam nie próbował czegoś zrobić, zwłaszcza gdy okazuje się, że francuski wymiar sprawiedliwości nic nie może zrobić. To nie jest kino akcji, tylko dramat o ojcowskiej miłości. Matt Damon jest świetny w roli zamkniętego w sobie i prostego Amerykanina. Gra bardzo oszczędnie, ale jest wiarygodny. Damon nie gra idealnego faceta, tylko gościa z przeszłością, który ma grzeszki na sumieniu, ale mimo tego kibicuje mu się. No i też w filmie robi pewne rzeczy, w końcówce, które z jednej strony się rozumie, ale z drugiej, od momentu, gdy zrobił to co zrobił to czułem, ze to nie może się dla niego dobrze skończyć. No i tak bardzo ogólnie to nie powinien tego robić przy innych osobach, które są mu bliskie. Dla mnie to nie był święty gość, tylko facet z przeszłością, który stara się naprawić błędy z przeszłości i zrobić coś dobrego. Równie ważnym wątkiem, oprócz historii ojca i córki, jest wątek znajomości, która przeradza się w przyjaźń, między głównym bohaterem, czyli byłym pracownikiem platformy wiertniczej i aktorką teatralną oraz jej córką. Zupełnie do siebie nie pasują, ale jest chemia między Camille Cottin i Mattem Damonem. Ładnie pokazano rodzącą się przyjaźń między nimi. Kibicuje się tej parze do samego końca i nie powiem jak skończy, ale pod koniec chciałem, żeby ułożyło się między Billem a Virginie. Też bardzo dobry jest wątek relacji Billa z córką Virginie. Te dwa wątki są tak samo ważne i interesujące co historia córki Billego, Allison, i wywołują tyle samo emocji. Po obejrzeniu dowiedziałem się, że inspiracją dla fabuły była prawdziwa historia Amandy Knox, ale to nie jest jej historia. Nie ma na końcu ani na początku informacji, że historia oparta na faktach, tylko mamy podobny punkt wyjścia, czyli o dziewczynie, która odsiaduje wyrok za morderstwo koleżanki. Zakończenie historii Allison jest dość zaskakujące jak na amerykańską produkcję, ale podoba mi się to jak sfinalizowano jej wątek, to nie jest przekombinowane zakończenie. Jest to dość nietypowy amerykański film, trochę w klimacie europejskiego kina. Chodzi mi o to, jak to prosty i stonowany film jest. Film toczy się wolno, niektórzy by powiedzieli, że jest nudno, zwłaszcza że trwa ponad 120 minut, ale nie dla mnie. Właśnie dzięki temu jak powolna jest to historia, dzięki skupieniu się na szczegółach to cała fabuła tak dobrze wybrzmiała, podobnie jak bohaterowie, którzy są ludźmi z krwi i kości. Jest to dobry i prosty dramat o prawdziwej przyjaźni i miłości między ojcem i córką. Ocena: 7/10. The Comeback Trail (2021) Max Barber od wielu lat zajmuje się kręceniem filmów. Producent jest winien forsę przestępcy ? miłośnikowi kina, który wyłożył pieniądze na produkcję o morderczych zakonnicach (na napisach końcowych jest puszczony trailer tej produkcji). Film poniósł klapę finansową i krytyczną (jak każdy film Barbera), więc albo znajdzie się kasa, albo to Max się znajdzie np. na dnie oceanu. Producent wpada na genialny pomysł. Zatrudnia starego gwiazdora Duke?a Montanę, który nie korzysta z pomocy kaskaderów, do niebezpiecznej głównej roli. Duke zostaje wysoko ubezpieczony, a producent musi dopilnować, żeby na planie wydarzył się aktorowi śmiertelny wypadek. Nie oglądam większości nowych komedii z Robertem De Niro, bo już same trailery pokazują, jak to słabe są filmy. Nie mam nic przeciwko temu, że na starość poszedł w wygłupianie się na planie, ale gdyby to były dobre filmy, a nie są. Choć zaczęło się od (dobrej) Depresji Gangstera i to chyba po tym filmie poszedł głównie w komedie. A jak już oglądam z De Niro coś nowego, to są to role poważne w poważnych filmach, czyli jak np. wraca do współpracy z Martinem Scorsese. Ale akurat Cwaniaków z Hollywood byłem ciekaw, bo scenarzystą i reżyserem jest scenarzysta świetnej komedii/buddy movie Zdążyć przed północą, w której De Niro zagrał w latach 80 razem z Charlesem Grodinem. To były lata, gdy w komediach pojawiał się rzadziej jak teraz, grał w poważniejszych filmach, a nie to co teraz, bo dziś to występ u Scorsese jest czymś nietypowym. Zwiastuny nie były złe, pomysł na film mi się podobał, a oprócz De Niro mamy Tommy Lee Jonesa w roli starej gwiazdy wyciągniętej z domu opieki dla zapomnianych gwiazd i Morgana Freemana w roli przestępcy, u którego De Niro ma dług. Zacznę od Freemana, który nie gra źle, ale cały film martwiłem się o jego zdrowie, bo poza końcówką, to cały film siedzi albo leży. Czyżby aż tak było z nim źle? Tommy Lee Jones jest świetny w roli kowboja, o którym Hollywood dawno zapomniało. Wypada dobrze w scenach komediowych, ale też ma kilka emocjonalnych scen. Podobał mi się też De Niro, dawno nie widziałem go w takiej roli. Nie chodzi mi o to, że gra niezbyt sympatyczną postać, producenta, który zrobi wszystko dla kasy, ale o to, że jest dość żywiołowy. Ale jak mówiłem, z ostatnich lat, to za wiele filmów z De Niro nie widziałem, więc może w każdej komedii jest tak dobry jak w tym filmie. Humor może nie jest specjalnie wyszukany, ale miło spędziłem czas na tej produkcji. Wydaje mi się, choć mogę się mylić, że jak na ostatnie lekkie filmy z De Niro to jest jedna z tych lepszych komedii. Ale to nie oznacza, że teraz każdą nową komedię z De Niro będę sprawdzał. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 14, 2021, 22:53:11 Blithe Spirit (2020)
Ruth i Charles są małżeństwem idealnym. Pewnego dnia małżonkowie biorą udział w seansie spirytystycznym, w czasie którego zostaje przywołany duch pierwszej żony Charlesa. Od tej pory muszą radzić sobie z zaskakującym miłosnym trójkątem. Wiem że to remake klasyka, historia którą milion razy już przedstawiano w filmach, serialach i teatrze, ale nie przeszkadza mi to, jaka to jest ramotka, co jest zasługą sympatycznej obsady. Dan Stevens i Judi Dench to klasa sama w sobie, oni nigdy nie zawodzą. Ale nie odstają od nich poziomem aktorstwa Isla Fischer (szkoda, że gra głównie w komediach, bo stać tą piękność na więcej) w roli żony i Leslie Mann w roli zmarłej żony. Za aktorów i miło spędzony czas oceniam na 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 23, 2021, 11:05:35 The Novice (2021)
Miła niespodzianka. Na tyle miła, że w tej chwili film jest już dość wysoko w moim Top 2021 :faja: The Novice opowiada historię studentki, która dołącza do drużyny wioślarskiej i ma ambicję by być tam najlepsza. Tylko ta ambicja szybko przeobraża się w chorą obsesję. W intrenecie pojawiają się porównania do Finchera i Aronofskiego. Ja bym dorzucił do tego jeszcze Whiplash (reżyserka The Novice, Lauren Hadaway pracowała przy filmie Chazella jako montażystka dźwięku). W obu filmach mamy podobnego głównego bohatera, który balansuje na krawędzi szaleństwa byle tylko osiągnąć cel. Co prawda The Novice nie jest tak skoncentrowanym filmem jak Whiplash i brakuje mu takiego mega finału jak w tamtym filmie... ale i tak na mnie zrobił duże wrażenie. Już od pierwszych minut tempo jest szybkie i ani na chwilę nie zwalnia. Film jest fenomenalnie zmontowany i ma świetne zdjęcia. W roli głównej Isabelle Fuhrman w swojej najlepszej roli od czasu Sieroty :) Dziewczyna emanuje mrokiem i jest stworzona do takich ról. 8.5/10 http://www.youtube.com/watch?v=Z4zCPgMdbo0 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 26, 2021, 22:24:36 - Being the Ricardos (2021)
Najnowszy film Aarona Sorkina z Bardemem i Kidman (jej botoks lepiej wygląda w scenach czarnobiałych, gdy udają, że to sekwencje z Kocham Lucy, tzn nie widać go aż tak jak w innych scenach) i matko, jaka to nuda. No i nie wiem czemu ubzdurałem sobie, że to jest musical, a nie jest. Dostałem historię relacji Lucille Bay i Desi Arnaza, plus kulisy klasyka sitcomów Kocham Lucu i też wątek podejrzewania aktorki o bycie komunistką. Aktorzy może nie grają źle, ale też nie powiedziałbym że to są jedne z najlepszych ról Bardema i Kidman. Chciałem zobaczyć coś innego od Aarona Sorkina i dostałem, ale zupełnie nie wyszło. Ale największy zarzut jaki mam do filmu to taki, że dialogi są jakieś takie bez polotu, nie wciągają. Powtórzę dla jasności, w filmie Sorkina dialogi nie wyszły. Ocena: 5/10. - Home Sweet Home Alone (2021) czyli szósta część serii Home Alone, zaczętej od Kevina samego w domu z Macaulayem Culkinem, ale jak Culkin zrobił się za stary to od trójki w każdym następnym mamy nowego dzieciaka, nie mającego nic wspólnego z Kevinem, walczącego samotnie ze złodziejami, tzn tak zakładam bo nie widziałem trójki, czwórki i piątki. Ale postanowiłem w święta obejrzeć najnowszą produkcję Disneya(Foxa), bo w roli głównej dzieciak, którego znam z filmu Waititiego i Deadpoola. No i pomysł mi się spodobał, że głównym złym tym razem jest dzieciak. Choć w sumie to nie jest nic tak nowego, bo pamiątam jak za premiery filmów z Kevinem, mówiło się, że Kevin to tak naprawdę jest psychol. No i w szóstce pociągnęli to jeszcze bardziej, bo od pierwszych scen, widać że Max to dzieciak rozpieszczony przez bogatych rodziców, który odszczekuje dorosłym, to cwaniak, nie ma szacunku dla nikogo, ma wszystko co chce. A złodzieje, to jest małżeństwo, które chce odzyskać lalkę, którą Max ukradł jak był z mamą zwiedzać ich dom. Złodzieje to biedne małżeństwo, którzy są zmuszeni sprzedać dom i się przeprowadzić. Więc bogaty dzieciak walczy z biedakami, którzy chcą odzyskać cenną lalkę z powodów rodzinnych, no i jest to cenny zabytek wart dużo kasy. No i niby były typowe zagrania dla tej serii, czyli sporo slapsticku, obrywania, spadania, rzucania, a trójka głównych aktorów daje radę, ale czym dłużej film trwał to było mi złodziei po prostu szkoda i jakoś nie miałem ochoty się śmiać jak biedaków bogaty dupek krzywdzi, choć doceniam, że zabawili się tym schematem. W epizodzie pojawia się brat Kevina, który jest teraz policjantem (chyba ten sam aktor gra co w filmach z Culkinem był nastolatkiem), ten najstarszy co Kevinowi dokuczał najbardziej. Okazało się, że odkąd dwa razy zostawili Kevina w domu to co roku, w każde Boże Narodzenie Kevin robi bratu żarty, że jakieś dziecko zostało same w domu. Nie jest to aż tak złe, jak na szóstą część cyklu. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 29, 2021, 13:08:50 Don't Look Up (2021)
W stronę Ziemi leci ogromna kometa w wyniku której dojdzie do apokalipsy i zginie cała ludzkość. Za tym odkryciem stoją Kate Dibiasky i dr Randall Mindy, którzy postanawiają poinformować władze, ale prezydent USA ma to gdzieś. Więc idą do mediów, ale wywiad z nimi nikogo nie obchodzi, nikt się tą informacją nie przejmuje. Satyra na dzisiejsze czasy od Adama McKaya, która zbiera bardzo skrajne oceny, więcej chyba negatywnych, ale ja z opinią jestem tak po środku. Nie jest to arcydzieło ani chała nad chałami, ale jednak polecam obejrzeć dla samej obsady, bo mamy np. Di Caprio, Jennifer Lawrence, Meryl Streep, Cate Blanchett i mógłbym tak długo wymieniać, bo nawet w epizodzie pojawia się znane nazwisko. No i większość z aktorów ma co grać i grają dobrze. Może przez to że dawno Lawrence nie widziałem, ale podobała mi się. Di Caprio zawsze trzyma poziom i podobnie jest tutaj. Leonardo gra astronautę/naukowca, ale nie takiego typowego naukowca z filmów, bo niedopasowanego i wycofanego, z wieloma fobiami, trochę zachowuje się jak geek, facet nie nadaje się do występowania przed widzami, w mediach, a przynajmniej tak się początkowo wydaje. Przez połowę oglądałem z zainteresowaniem, choć film nie pokazuje niczego czego bym nie wiedział o dzisiejszym świecie, ale w drugiej połowie zaczął mnie trochę męczyć i dlatego postawię 6/10. A co do dwóch scen po napisach, to mogą być, nie są tak bardzo złe, jak słyszałem. Choć raczej nie chciałem oglądać tyłka Meryl Streep :D The Last Duel (2021) Rycerz Jean de Carrouges oskarża Jacquesa Le Grisa o gwałt na swojej żonie, Marguerite. Film inspirowany prawdziwą historią z XIV wieku, która nie dziwię się, że zainteresowała Ridleya Scotta, bo jest tutaj sporo rzeczy które lubi. Przede wszystkim tematyka historyczna (jeśli można tak powiedzieć), a w większości wypadków dobrze mu wychodzi (np. Gladiator, 1492 Wyprawa do raju, Królestwo niebieskie, choć zdarzały się też porażki) połączona z historią kobiety, a przecież dał nam Ridley Scott takie twarde laski jak Ripley, Telmę i Luizę, ale też Demi Moore w G.I. Jane (nie popularna opinia, lubię tą produkcję). No i pierwszy film Ridleya Scotta też był o pojedynku. Ale to nie jest produkcja taka jak Gladiator (francuski król w TLD bardzo mi swoim zachowaniem w scenie pojedynku przypominał Cesarza granego przez Phoenixa w scenach, gdy na arenie walczyli niewolnicy), bardziej to taka scottowa wersja Rashomona, czyli dostajemy trzy wersje wydarzeń, czyli Jeana, Le Grisa i Marguerite, w których niby dostajemy tą samą historię, ale przez różnice w szczegółach, zachowaniach czasami takimi, które łatwo przegapić to obraz sytuacji, jaką obserwujemy się zmienia przez kontekst. Choć też reżyser nie kryje się z tym komu kibicuje ostatecznie. W końcówce filmu będziecie wiedzieć, która wersja jest prawdziwa. Film trwa 2, 5 godziny, ale w ogóle nie nudzi. Ogląda się z zainteresowaniem, bo Scott to jest sprawny rzemieślnik. No wizualnie film dostarcza, w czym pomagają mu stali współpracownicy jak np. Dariusz Wolski. Taka ciekawostka, że współscenarzystami są Matt Damon i Ben Affleck, którzy powrócili po (bardzo) wielu latach do pisania scenariuszy i całkiem dobrze sobie poradzili, razem z Nicole Holofcener. Co do obsady to najlepsi są Adam Driver i Jodie Comer. W przypadku Drivera to żadne zaskoczenie, jak świetnie wypadł. A co do Comer to cieszy mnie, że między jednym a drugim serialem pojawia się też w filmach i to w ważnych rolach, pierwszoplanowych jak w TLD albo jak w jednym z ostatnich filmów z Ryanem Reynoldsem, w którym grała ważną drugoplanową rolę. Rolą w TLD pokazuje jaką jest utalentowaną dziewczyną i tak naprawdę to jest jej film. Pozytywnie zaskoczył mnie Matt Damon, który gra trzy różne wcielenia swojego bohatera, rycerza, któremu zgwałcono/nie zgwałcono żonę. A co do Afflecka to nie wypada źle. Jest całkiem dobry. Film długi, ale dzięki profesjonalnej robocie ekipy Scotta ogląda się dobrze. Reżyser wiele razy pokazał, że umie w sceny batalistyczne i tym filmem to potwierdza. Potyczki są krótkie, ale bardzo mocne i mięsiste. A co do tytułowego Ostatniego Pojedynku to jest znakomita scena, w której czuje się każdy cios, uderzenie zbroi o zbroję, każde uderzenie. Jest to sekwencja epicka. Ostatni Pojedynek to dobry film i najlepsze dzieło Scotta od czasu Marsjanina (Prometeusza lubię mimo wielu wad, ale to nie jest dobry film). Szkoda że The Last Duel poniósł taką dużą klapę finansową. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 13, 2022, 01:31:06 No Sudden Move (2021)
Grupa przestępców spotyka się w tajemniczych okolicznościach i musi współpracować, aby odkryć, co naprawdę się dzieje, gdy ich prosta robota przebiega w zupełnie niespodziewany sposób. Kino gangsterskie w starym stylu, ale takie bliższe np. Żądła, w którym każdy każdego próbuje wykiwać, więc trzeba uważnie oglądać, żeby połapać się w fabule. Ale mam problem z tym filmem, bo po godzinie zaczął mnie nudzić, mimo dobrej roboty Stevena Soderbergha i ról wszystkich aktorów (występują m.in. Don Cheadle, Benicio del Toro, David Harbour, Jon Hamm, Brendan Fraser, Kieran Culkin, Ray Liotta, a nawet pojawia się Bill Duke). Ale ja tak mam z twórczością Soderbergha, którego każdy film, nieważne czy chwalony, czy uznawany za porażkę, to nigdy nie wiem, czy mi podejdzie czy mnie odrzuci. Dotyczy to zarówno tych rozrywkowych jak i ambitniejszych, co ma związek też ze stylem wizualnym reżysera, który wydaje się przezroczysty, ale od razu się pozna, że to jego film. Nie wiem czy ktokolwiek jeszcze pamięta, ale w 2013 roku przeszedł na emeryturę po dobrym Behind the Candelabra z Michaelem Douglasem i Mattem Damonem. No i ta emeryturka za długo nie trwała, bo od tej pory nakręcił świetnego Logan Lucky z Driverem i Craigiem, rewelacyjny serial The Knick z Clive Owenem, nudny serial Mosaic z Sharon Stone, dobry horror/thriller Unsane nakręcony iPhonem, średnie High Flying Bird i The Laundromat, nudne Let Them All Talk, więc kręci więcej jak Allen i Vega razem wzięci. Wcześniejsze filmy, czyli przed przejściem na emeryturę, to podobny mam stosunek do jego filmografii. Niektóre lubię, np. trylogię heist movie z Clooneyem, Seks,kłamstwa i kasety video, Kafkę, Erin Brockovich, Solaris, Traffic, Magic Mike, a inne mnie nudzą jak Contagion, The Good German, Haywire. Jest to reżyser, którego każdy film dla mnie to sukces albo porażka, nigdy nie wiem jak ocenię, nawet jak zbiera pozytywne oceny. Podobnie jest z najnowszym, który raczej dobre opinie zebrał, a mnie średnio wciągnął. Choć ma nudniejsze dzieła Soderbergha swoim koncie. Postawię 6/10 za aktorów, reżyserię i muzykę. Wizualna strona jego filmów tak na mnie działa, że nie zawsze do mnie film trafia. Przez to jak jego filmy wyglądają to ciężko mi wejść w historie i emocje bohaterów. W tym przypadku nawet się udało, co zasługą jest obsady, która ma w większości co grać. The Protege (2021) Anna gdy była dzieckiem, ocalił ją Moody, który wyszkolił ją na najlepszego zabójcę na świecie. Kiedy Moody staje się celem brutalnego ataku, Anna poprzysięga zemstę. Milionowy film w ostatnim czasie z laską, która pierze tyłki facetom, taka kolejna wersja Nikity (choć to nie jest kolejny remake filmu Luca Bessona), ale tym razem od Martina Campbella (wiadomo Casino Royale i GoldenEye, ale też świetna Maska Zorro z Banderasem, Zetą Jones i Hopkinsem). Jest to całkiem dobre kino akcji i co mnie zaskoczyło dość okrutne jak na hollywoodzki film. Może nie przesadzają z brutalnością, ale jak ktoś ma zginąć lub oberwać to obrywa. W roli głównej Maggie Q, więc nie przypadkowo wspomniałem o Nikicie, bo grała w serialu inspirowanym tym filmem (tzn w tym drugim serialu, a nie w tym z lat 90). No i świetnie się sprawdza w roli dziewczyny, która zrobi wszystko żeby się zemścić. Film trochę bawi się schematami, jak choćby w wątku Anny i jej przeciwnika, zagranego przez Michaela Keatona, którego fascynuje Anna. Zachowują się tak jakby mieli w łóżku wylądować, a nie kopać się po pyskach. A jak na swój wiek to Keaton całkiem dobrze sobie radzi w scenach akcji. Może są przegięte sceny, ale całościowo to dobra rozrywka. Ocena: 7/10. Ida Red (2021) Tytułowa Ida Red to starsza kobieta siedząca w więzieniu. Ma syna Waltera, który lawiruje między utrzymywaniem dobrych relacji z siostrą, Jeanie, która odcięła się od mamy przez grzechy jakie ona popełniła, a robieniem interesów z bratem, Dallasem. Mężem Jeanie jest policjant, który odkrywa, że Walter z Dallasem mogą odpowiadać za okradanie ciężarówek i morderstwa kierowców. Dobre kino sensacyjne w starym stylu. Czułem się w czasie seansu jakbym cofnął się do lat 80, 90 i obejrzał jakieś zaginione męskie kino nakręcone przez Waltera Hilla, Michaela Manna, Sama Peckinpaha, czy innego specjalistę od tego typu kina. Film trzyma w napięciu, nie tylko w scenach akcji, ale też w scenach obyczajowych, gdy pokazane są relacje między bohaterami, co jest też zasługą aktorów, m.in. Josha Hartnetta, Melissy Leo, Sofii Hublitz, Williama Forsythe'a i Franka Grillo (w przypadku tego ostatniego aktora to należą mu się osobne słowa uznania za rolę zimnokrwistego mordercy, może grał już podobne role, ale nie przypominam sobie). Udało się twórcom stworzyć udany miks kina sensacyjnego z dramatem rodzinnym, w którym wszystkie postacie są wyraziste i ciekawe, jednym się kibicuje, innych się nienawidzi, dzięki czemu są emocje i film wciąga. Ocena: 7/10. Czarna Owca (2021) Oglądam dużo polskiego kina, ale nie oglądam nowych polskich komedii, np. komedie romantyczne i z uniwersum TVN-u omijam. Są wyjątki jak np. Juliusz Aleksandra Pietrzaka, który był dobrym rozrywkowym polskim filmem, a kolejny film Aleksandra Pietrzaka pokazuje, że udany Juliusz to nie był przypadek, bo Czarna owca jest jeszcze lepszą produkcją od Juliusza. Jest to mieszanka komedii z dramatem o rodzinie Gruzów, którą spotykają różne problemy, sytuacje których rodzina się nie spodziewała, w wyniku których ich życie rozsypuje się właśnie w gruz. To że Czarna Owca jest tak dobra jest zasługą scenariusza i świetnych dialogów, dzięki którym cała obsada na czele z dobrymi (można powiedzieć jak zawsze) Arkadiuszem Jakubikiem i Magdaleną Popławską w rolach rodziców. Ale też młodsze pokolenie, czyli Kamil Szeptycki w roli syna, Tomka, i Agata Różycka w roli Asi, dziewczyny Tomka, spisują się bardzo dobrze. Czarną owcę wyróżnia też to od innych polskich filmów to, że nawet jak się dzieją jakieś tragedie, to nie zamienia się film w typowy polski dramat, po którym widzowi robi się tak ciężko, że najlepiej to iść się powiesić albo utopić. Od początku do końca jest to produkcja lekka i bezpretensjonalna, w której humor działa, ale też sceny, gdy mają być dramatyczne i poważniejsze, to też działają, budzą emocje. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to do ról kobiecych, które są trochę w cieniu ról męskich, to Arek i Tomek są najważniejsi, ale nie zmienia to faktu, że to jeden z lepszych rozrywkowych polskich filmów 2021 roku. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 25, 2022, 22:56:39 Escape from Mogadishu (2021)
Rok 1990. Dyplomaci Korei Południowej jadą do Somalii, by zdobyć poparcie dla swojej kandydatury o członkostwo w ONZ. Korea Północna wysyła swoich dyplomatów, którzy mają do tego nie dopuścić. W tym samym czasie w Somalii wybucha wojna domowa. W obawie o swoje życie dyplomaci obu państw muszą odrzucić wzajemne uprzedzenia, by uciec z piekła, które w Somalii się rozpętało. Znakomite kino historyczne, choć domyślam się, że historia podkręcona została przez Koreańczyków, ale udało się Koreańczykom stworzyć znakomity film historyczny, który nie jest przesadnie patetyczny (a filmy z Azji potrafią być bardziej patetyczne i patriotyczne jak polskie kino historyczne), ani nie jest przesadnie zagrany, nikt z aktorów nie szarżuje, tak jak to Azjaci szarżują. No i historia opowiedziana jest z lekkością, mimo tematyki jaką porusza. Oczywiście jak ma być mocno i brutalnie to jest, a jak są sceny akcji, np. próba dostania się do ambasady Włoch to ogląda się jak pierwszorzędne kino akcji. Nie dziwię, się że to był kandydat do Oscara dla najlepszego międzynarodowego filmu z Korei Południowej, choć się nie zakwalifikował. Jeśli kręcić kino historyczne to takie, które spełnia zasady dobrze zrobionego kina rozrywkowego, które nie obraża inteligencji widza. Ocena: 8/10. Mistrz (2020) Słyszałem zarzuty, że film jest zbyt amerykański, a dokładnie takie, czy wypada łączyć dramat sportowy w amerykańskim styli o bokserze z tragedią Holokaustu, bo film można podsumować, że to taki polski Rocky, tylko że walczący w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Przyznam że ja kupiłem to połączenie, nic mi tutaj nie zgrzytało w połączeniu kina obozowego i kina sportowego, a nawet przesadzone sceny, zrobione bardzo w amerykańskim stylu, jak walkę w końcówce kupiłem w całości. Film jest tak dobrze zrobiony przez debiutującego Macieja Barczewskiego, że potrafiłem zawiesić niewiarę w końcówce. Kupiłem tą sekwencję, mimo tego, że to niemożliwe co się wydarzyło w końcówce (najlepsze byłoby jakby to była prawda, czyli dokładnie to wszystko co się wydarzyło z pięściarzem przed ostatnią walką i w czasie walki) też dzięki roli Piotrowi Głowackiemu, który widać, że sporo ćwiczył do roli Tadeusza Teddy Pietrzykowskiego, czyli boksera, który walczył w obozach koncentracyjnych. To dzięki Głowackiemu Mistrz działa od początku do końca, nawet w scenach, które mogą się wydawać przesadnie patetyczne i kiczowate. Wypada wiarygodnie, jako zniszczony człowiek i jako bokser emanujący wewnętrzną siłą. Ale też cały drugi plan podobał mi się. Mam na myśli aktorów grających więźniów, ale też tych, którzy wcielali się w Niemców (a większość aktorów to są Polacy i wszyscy dobrze mówią po niemiecku). Wizualnie też mi się produkcja podobała, zwłaszcza zdjęcia są świetne. Może to nie jest produkcja idealna, ale film trzymał w napięciu i budził we mnie wiele różnych emocji - wkurzenie, wzruszenie - i jest świetnie zagrany, więc postawię 7/10. Dobre kino, które przypominało mi trochę Najlepszego o Jerzym Górskim, w którym też było widać inspirację kinem amerykańskim, a debiutujący reżyser i scenarzysta Mistrza był koproducentem filmu z Jakubem Gierszałem. One Shot (2021) Lubię Scotta Adkinsa. Szkoda, że facet kręci filmy klasy B prosto na vod i dvd. Gdyby urodził się kilkadziesiąt lat wcześniej mógłby być gwiazdą kaset video i kina akcji lat 80 i 90 taką jak Van Damme, Seagal, Lundrgen, bo to jeden z lepszych fighterów (nie liczę specjalistów od mordobić z kina azjatyckiego, bo to osobna kategoria). Jeśli pojawia się w blockbusterach, to raczej gra drugi, trzeci plan, różnych złoli (pamiętam, że zagrał jednego z pomagierów antagonisty w Doktorze Strange'u), a lata mu lecą. Pewnie raczej już nie przejdzie do lepszych produkcji i pewnie do końca swojej kariery będzie trzaskał filmy klasy B. Oglądam większość jego filmów, tych lepszych, w których pokazuje jak świetnym jest wojownikiem, ale też słabe produkcje sprawdzam, i w takich filmach oglądam same mordobicia. A w paru filmach więcej gra jak pierze po pyskach i nawet nieźle wypada aktorsko, ale One Shot to nie jest film, w którym dużo się bije, czy rola, w której ma więcej grania, tylko film, w którym więcej strzela. Ma może jedną lub dwie bójki na cały film i to nie są jakieś super pomysłowe sceny, nie zapiszą się w najlepszych mordobiciach Adkinsa. Raczej nie chodzi o to, że aktor nie robi się młodszy i dlatego mordobić jest mało, ale wydaje mi się, że to ma związek z tym, że film jest nakręcony na jednym ujęciu i stąd tytuł One Shot. Trochę oszukane jedno ujęcie, bo w kilku scenach da się wyłapać, że było cięcie, ale doceniam za pomysł na strzelalinę na jednym ujęciu. Myślałem, że to będzie jeden ze słabszych filmów Adkinsa, a jest to produkcja, która mija bez bólu, mimo bardzo małej ilości mordobić. No i nie mogę nie wspomnieć o tym, że akcja dzieje się w polskim więzieniu, gdzie amerykanie torturują więźniów (czyżby nawiązanie do Starych Kiejkut?). Choć film nie nakręcony u nas, ani nie w Rumunii, gdzie dużo kręcą (upadłe) gwiazdy kina akcji z lat 80 i 90, tylko w Wielkiej Brytanii. Ocena: 6/10. The Tragedy of Macbeth (2021) Najnowsze dzieło braci Coen, a żeby być dokładnym, Joela Coena, czyli można powiedzieć, że to jego debiut, bo to pierwszy film, który zrobił bez brata Ethana, który przeszedł na filmową emeryturę (wiadomo jak to z filmowymi emeryturami jest, co pokazał Soderbergh, który więcej filmów na emeryturce trzaska jak Vega i Allen razem wzięci). Byłem ciekaw z dwóch powodów. Bo to film, który nie przypomina żadnego filmu braci Coen, zarówno z tych lżejszych, komedii, jak i tych cięższych. No i obsada znakomita, też w epizodach, a w roli głównej Denzel Washington, który nie musi przypominać między jedną produkcją rozrywkową, a kolejnym kinem akcji, sensacją, że jest dobrym aktorem, ale zrobił to tutaj. No i jak lubię jego syna, to jeszcze trochę musi minąć lat, żeby dorównał ojcu talentem. Drugi plan też jest dobry, zarówno znane twarze jak i mniej znane, jak np. Kathryn Hunter w roli wiedźmy, która jak się pojawia to kradnie show dla siebie. W pierwszej scenie to myślałem że to Andy Serkis, bo jest bardziej serkisowa jak Andy grający Golluma we Władcy Pierścieni, tylko bez zamiany w animowaną postać. Chodzi mi o to jak gra ciałem i głosem. Doceniam też zdjęcia i scenografię, która kojarzyła mi się trochę, zwłaszcza wnętrza z pomieszczeniami z Diuny Villeneueve, też są tak czyste i sterylne, świetna jest też muzyka. Ale pomimo tego, że nie mogę się przyczepić do realizacji (choć miejscami, choć wiem że taki był zamiar, film był zbyt teatralny jak dla mnie) to się wynudziłem, mimo tego, że film jest krótki. Nie chodzi o to, że znam tą historię z innych adaptacji, bo ja mam tak z większością filmów z dialogami mówionymi wierszem, nawet z szekspirowskimi adaptacjami Kennetha Branagha, które cieszą się największą popularnością, czy Hamletem z Gibsonem, i rozumiem czemu te filmy Branagha się wszystkim podobają, ale każdy film mówiony wierszem mnie męczy. Dla mnie to nie jest ważne, czy to adaptacja Szekspira, czy Pana Tadeusza Mickiewicza, i czy film jest zrealizowany nowocześnie, czy stylizowany na teatr, nieważne jaki piękny i kwiecisty to język, po prostu jak gadają wierszem to mnie wybija, nieważne jak jest dobrze zagrany i zrealizowany. Chyba jedynie Romeo i Julia z Di Caprio nawet mi się podobał, ale nie przez dialogi tylko styl Luhrmanna. Nie po to oglądam filmy bym zastanawiał się nad sensem każdej wypowiedzi i przekładał je sobie w głowie na normalny język. Postawię 6/10, bo doceniam aktorstwo i stronę techniczną. Ja się odbijam od takich produkcji całkowicie, zero emocji i nudzę się. Choć jest jeden aktor, o którym muszę napisać osobno. Pojawia się w dwóch, trzech scenach, ale całkiem dobrze wypadł, ku mojemu zaskoczeniu, a jest to Brian Thompson, znana charakterystyczna twarz, np. z Terminatora 1, Cobry, Lwiego Serca, X-Files, Buffy, czyli produkcji raczej nie ambitnych, a nie odstaje aktorsko od lepszych aktorów od niego. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 05, 2022, 01:00:29 Najmro. Kocha, kradnie, szanuje (2021)
Co za dobre kino rozrywkowe! Pewnie, że czerpie sporo z amerykańskiego kina, np. z Guya Ritchiego, ale nie przeszkadza mi to, bo film jest zrobiony z pasją i polotem. Reżyser przesadza z ilością scen w slow motion, ale szczerze każda taka scena jest doskonale zmontowana z muzyką. Zack Snyder powinien Najmro obejrzeć by wiedzieć do czego służą sceny w zwolnionym tempie, bo w Najmro są zrobione wybitnie, więc nie męczą, jak w filmach Snydera. Widać pomysł na film, podoba mi się kolorystyka, to jak film wygląda. Ogląda się jak długi teledysk, ale film nie męczy tylko wciąga historią inspirowaną życiem Zdzisława Najmrodzkiego. No i to jest kluczowe słowo - inspiracja - bo od początku widać, że to nie jest prawdziwa historia, tylko bajka, komiks, teledysk. Reżyser też ma świetne wyczucie muzyki, każdy polski hit jest doskonale wykorzystany. Kawałki pasują idealnie do scen i świetnie komentują to co się dzieje. Dostałem jeden z lepszych polskich rozrywkowych filmów ostatnich lat. A jeśli reżyser Mateusz Rakowicz w kolejnych filmach pokaże, że sukces Najmro to nie był przypadek, to zostanie jednym z moich ulubionych polskich twórców kina rozrywkowego. Ciekawe jest to, że lata 80 pokazane są dość uroczo, a przestępczy zachowują się jak dżentelmeni, ale co innego lata 90, bo w tym wątku mamy nowe czasy, w których rządzą gangsterzy, ale tacy, których nie chcielibyśmy spotkać, są brutalni, przerażają. Film przesadzony w każdym elemencie, ale kupiła mnie ta bezpretensjonalna zabawa od początku do końca, w której polubiłem bohaterów, nawet jak to są proste postacie, bez wielkiej głębi psychologicznej. Świetny jest Dawid Ogrodnik. Dobrze, żę między jednym a drugim poważnym filmem biograficznym znalazł czas by zagrać w lekkim i rozrywkowym filmie. Ale nie szarżuje, jak to on potrafi, gra dość spokojnie jak na tą produkcję. Za to mocno szarżuje, zwłaszcza w ostatnim akcie Jakub Gierszał, ale kupiłem go w tej roli. Zresztą cała obsada, czyli Robert Więckiewicz, Marta Wągrocka, Dorota Kolak, czy Rafał Zawierucha, jest naprawdę dobra. Pewnie wielu odbije się od pomysłu reżysera na film, od tego jak wygląda, ale mnie kupił od początku i do końca. Tak dobrze się bawiłem, że mam ochotę na powtórkę. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 05, 2022, 10:02:07 Spencer (2021)
Czas zacząć oglądać filmy z kategorii: kandydaci do nagród ;) Spencer to głównie Kristen Stewart, która zagrała tutaj chyba najlepszą rolę w swojej karierze. Co ciekawe to nie jest rola w takim stylu, że aktorka totalnie przeobraża się w graną postać, znika pod kilogramami charakteryzacji i widzimy tylko i wyłącznie Dianę. Tutaj było trochę inne podejście. Tak jakby wybrano Kristen ze względu na podobieństwa charakteru :) Diana w wydaniu Stewart to taka niespokojna dusza, która ciągle prowadzi wewnętrzną walkę. Walczy z wykreowanym przez media wizerunkiem i królewskimi ramami w które próbuje się ją za wszelką cenę wstawić. Kristen wyczuła temat idealnie, bo przecież sama odkąd skończyła przygodę ze Zmierzchem, próbuje pokazać wszystkim, że jest bardziej wszechstronną aktorką i tutaj udało się jej to w stu procentach. Tylko na jej drodze do Oscara pojawiała się pierwsza kłoda czyli bark nominacji SAG :( Szkoda by było gdyby ją Oscary ominęły bo naprawdę zasłużyła na nominację. Jeśli chodzi o inne kategorie, to na uwagę zasługują kostiumy i scenografia. Te pierwsze są odwzorowane perfekcyjnie, w szerokich planach naprawdę można się pomylić, tak dobrze to wygląda ;) Jak narzekam, że filmy rzadko potrafią oddać wizualnie ducha lat 90-tych, tak tutaj osiągnięto prawie perfekcję. Film mi się podobał trochę bardziej niż inna biografia w dorobku Larraín'a, czyli Jackie. Spencer jest filmem lżejszym w odbiorze. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 12, 2022, 01:34:47 Matrix Resurrections (2021)
Doceniam pierwszego Matrixa, nie pamiętam innego filmu, który tak szybko stałby się kultowy. Matrix 1 po latach wciaż się broni, z tą produkcją (wtedy) bracia Wachowscy trafili idealnie z premierą. Ale najlepsze w oryginalności Matrixa 1 jest to, że to produkcja, która składa się z samych zapożyczeń, wzięto pomysły z innych filmów, seriali, książek, i wymieszano ten bigos dzięki czemu powstał jeden z lepszych filmów SF, tylko że dla mnie to zawsze było tylko i wyłącznie kino rozrywkowe, żadne ambitne kino zmieniające świat. A nawet jak pierwszy raz widziałem , a byłem w kinie, to się zastanawiałem skąd aż taki zachwyt filmem, bo widziałem podobne filmy. Wachowscy trafili idealnie w gusta widzów i to jest produkcja, która oddaje ducha tamtych czasów. Ale mniej więcej w tym samym czasie widziałem inne filmy poruszające podobną tematykę, które wyżej oceniam, uważam za lepsze Matrixy od Matrixa Wachowskich, a jest to eXistenZ Cronenberga i Mroczne Miasto Proyasa. Są to rewelacyjne produkcje. No i może dlatego, że Matrix 1 nie był, nie jest i nigdy nie będzie dla mnie arcydziełem (może poza strona techniczną, efektami specjalnymi, bo to było coś nowego i wciąż efekty bronią się), tylko dobrą rozrywkową produkcją, to lepiej przyjąłem dwójkę jak większość widzów, którą uważam za równie dobrą, bo traktuję ją jako kino rozrywkowe i nic więcej, a scenę na autostradzie (specjalnie wybudowaną na potrzeby filmu) uważam za jedną z najlepszych scen akcji. Trójkę oceniam niżej od dwójki i jedynki, ale wciąż jako fajne kino. Zresztą jak wyszła trójka, to okazało się że historia w trylogii matrixowej jest bardzo prosta. Okazało się że wszystkie nawiązania do religii i filozofii, teksty filozoficzne jakie padają w filmie i wiele innych rzeczy, jak zwykłe imiona i nazwy, które brzmiały cool, to były właśnie po to bo brzmiały cool, tak jak bohaterowie w lateksie, skórach o okularach wyglądali cool, i były tylko nawiązaniami, które nic nie znaczą. Choć po drugim filmie wydawało się, że może coś więcej się kryje poza rozrywka w tym świecie, ale okazało się, że to zagmatwanie, wywrócenie zasad Matrixa w drugim filmie, pojawienie się nowych pytań niczemu tak naprawdę nie służyło. No i może dlatego nie przeżyłem rozczarowania też trójką, bo to zawsze dla mnie było tylko rozrywkowe kino bez drugiego dna, żadne filozoficzne kino o sensie życia. I też trójka pokazała że dla sióstr Wachowskich to było wtedy głownie kino rozrywkowe, żadne ambitne dzieło, skoro olali pytania z dwójki. A jak ogłoszono, że powstanie czwórka zrobiona przez Lanę Wachowską to miałem oczekiwania zerowe, ale nie dlatego jak o dwójce i trójce się mówi źle, bo mnie nie zawiodły, tylko dlatego, że w ostatnich latach filmy sióstr nie są za dobre, i to mówiąc bardzo łagodnie. Srona wizualna w filmach Wachowskich daje radę, ale scenariuszowo filmy Wachowskich nie dowożą. Nie wiem czy komukolwiek podobał się inny film Wachowskich. Choć ja akurat za najlepszy ich film uważam nie Matrixa 1, ale debiut pełnometrażowy Bound, kino gangsterskie, neonoir z Jennifer Tilly i Giną Gershon. Atlas chmur był dobry, a Speed Racer i Jupiter Intronizacja bardzo słabe, zwłaszcza ten drugi, to był koszmarny film, choć podobno Speed Racer ma swoich fanów. Nie licząc Bound, to jest też kilka filmów do których pisały scenariusze i są to dobre produkcje, jak Zabójcy Richarda Donnera ze Stallone i Banderasem i V jak Vendetta. Matrix to jednocześnie największy sukces sióstr, ale też ich przekleństwo. Uważam że zawsze będą nazywane twórczyniami Matrixa, tak się o nich mówi, więc w czwórce Lana Wachowska komentuje to czym jest Matrix 1 dla widzów, czym się stał, a jednocześnie opowiada historię, której matrixofani chyba jednak nie chcieli by zobaczyć. Widać, że dla Lany Matrix oznacza coś zupełnie innego, jak dla większości fandomu Matrixa. Matrix Zmartwychwstania to produkcja, w której historia jest bardzo zminimalizowana, bo to nie jest opowieść o walce ludzkości z maszynami, tylko film o miłości silniejszej od wszystkiego, która zwycięży wszystko, co brzmi sentymentalnie i naiwnie, ale ja wierzę Lanie, że jest szczera w swojej wypowiedzi. W nowym Matrixie przez pierwszą połowę dostajemy film meta, w którym Keanu Reeves gra tą samą postać, co w poprzednich filmach (zostaje wyjaśnione jakim cudem żyje), tylko że jest twórcą trylogii gier z serii Matrix. No i Warner Bros ogłasza mu, że zrobią czwórkę, nawet jak się nie zgodzi, wiec z oporami pracuje z resztą ekipy nad czwórką (czyżby złośliwy komentarz że strony Lany, bo WB miał i tak zrobić Matrixa 4, nawet bez sióstr) , ale nie jest w najlepszym stanie zdrowia. Thomas ma dziwne sny, wizje, w których widzi fragmenty z Matrixa 1-3, czyli sceny z poprzednich filmów wplecione są do czwórki, stanowią istotny element fabuły i przyznam że doceniam za pomysł jak bawią się tym elementem filmu. Matrix 4 to chyba najbardziej film meta obok serii Krzyk. No i też Thomas Anderson widzi kobietę, którą wydaje mu się że zna, w tej roli oczywiście Carrie Anne Moss. A druga połowa to już historia bliższa temu co w poprzednich filmach, ale jeśli liczycie na super sceny bójek i akcji, na poziomie tych z poprzednich filmów, to obniżcie oczekiwana. No i to może dziwić skoro Keanu Reeves jest fanem sztuk walk, scen akcji, bo żadna scena akcji nie będzie zapamiętana z tego filmu. Film albo kopiuje sceny akcji z poprzednich filmów i wypadają kopie średnio w porównaniu z oryginałem, w najlepszym wypadku ok, a jak są nowe to też nie robią wrażenia. No i są strasznie chaotyczne, miejscami trudno było zgadnąć co się na ekranie dzieje. Może to przez wiek Keanu, który nie jest najmłodszy, ale też widać, że Lanę w ogóle nie interesują tego typu sceny (może jej siostra odpowiadała za tego typu sceny w 1-3?) . Są takie sceny, bo muszą być i tyle. A najlepsze że mieli na planie Chada Stahelskiego, specjalistę od choreografii walk, kaskadera, znanego z np. Johna Wicka, który gra męża Trinity. Najsympatyczniejszy aktor wypada ok, tzn Keanu tak jak w Matrixach, ale pasuje ten jego drewniany sposób gry do tej serii. Carrie Anne Moss jest lepsza jako Tiffany, ale też nie ma jej tak dużo jakby mogło się wydawać, bo niby jest najważniejszą postacią, obok Thomasa, a często więcej się o niej mówi, jak ją widzimy. Podobała mi się większość nowych nazwisk w obsadzie, zarówno ci, którzy grają nowe wersje znanych nam postaci, jak agenta Smitha, Morfeusza, i nowe postacie takie jak Bugs. Podoba mi się też strona wizualna, ale w filmach Wachowskich strona wizualna zawsze trzyma poziom, nawet jak reszta, w tym scenariusz, słabuje. Doceniam że Lana Wachowska próbowała zrobić coś innego i nowego w tej serii, ale to nie jest taki film jak np. Ostatni Jedi dla Star Wars, z którym Matrix Zmartwychwstania się porównuje. Mam na myśli to, że oba filmy się bawią oczekiwaniami widzów i są trochę trollingiem, ale po ostatniej scenie Resurrections, na którą nie będę narzekał (spodziewałem się trochę takiego zakończenia, to jak zakończono historię Neo i Trinity), to pierwsze co mi do głowy przyszło to, po co ten film powstał? Można powiedzieć, że dla kasy, WB chciał zarobić, tylko że okazał się klapą finansową i został źle przyjęty przez fanów, krytyków podzielił, ale nawet ci którzy o filmie wypowiadają się ciepło to mają podobne zdanie do mojego, czyli to nie jest zły film, ale też nie jest dobry. Matrix 4 ma ciekawe pomysły, np. to co się stało z ludźmi i maszynami, czy poziom meta wpleciony do fabuły i to prawie przełamanie czwartej ściany przez komentowanie czym jest Matrix dla twórcy, wytwórni i widzów, ale w ostatniej scenie pomyślałem, że to jest zmarnowany potencjał. Wierzę, że Lana miała coś nowego do powiedzenia o Matrixie, wierzę że zrobiła film dla siebie, a nie dla fanów, by każdego zadowolić, ale nie wyszło najlepiej. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 13, 2022, 12:10:54 Żeby nie było śladów (2021)
Ostatnia Rodzina podobała mi się, ale nie zachwyciłem się debiutem Jana P. Matuszyńskiego aż tak jak niektórzy. Mam nadzieję że jestem dobrze zrozumiany, to był dobry, a nawet bardzo dobry film, ale żadne arcydzieło. Bardziej podszedł mi serial Matuszyńskiego Król, czyli adaptacja książki Szczepana Twardocha. A drugi film fabularny, zrealizowany na podstawie reportażu Cezarego Łazarewicza pod takim samym tytułem, to zapis wydarzeń jakie wywołała śmierć Grzegorza Przemyka zabitego przez milicjantów w 1983 roku. Film jest długi, trwa dwie i pół godziny, ale w ogóle nie odczułem długości seansu. Wydaje mi się że to jak dobra to jest produkcja, też jeśli chodzi o realizację, która jest na najwyższym poziomie, to zasługa doświadczenia Matuszyńskiego,który przed Ostatnia rodziną kręcił dokumenty. No i coś z tej pracy przy dokumentach zostało w Żeby nie było śladów, bo film ogląda się trochę jak dokument przez formę w jakiej jej historia podana, a też w filmie występuje sporo aktorów, których nie kojarzę. Oczywiście pojawiają się znane twarze jak Robert Więckiewicz (generał Kiszczak), Tomasz Kot, Jacek Braciak, Aleksandra Konieczna, Tomasz Ziętek, Andrzej Chyra, Agnieszka Grochowska, Michał Żurawski, Bartłomiej Topa, ale rolę mamy pobitego chłopaka gra Sandra Korzeniak, której nie kojarzę, mimo tego, że oglądam sporo polskiego kina. W epizodach pojawiają się np. Rafał Maćkowiak, Jerzy Bończak i Tomasz Dedek, czyli aktorzy których wieki nie widziałem. A mimo krótkiej obecności na ekranie zaznaczają swoje role mocno. Tomasza Dedeka nawet nie poznałem bo gra w wielkich okularach, czyli jak może domyśliliście się pojawia się jako Wojciech Jaruzelski. No i ma dosłownie jedną scenę, ale jest świetny. Wydaje mi się, że to są niesłusznie zapomniani polscy aktorzy, zwłaszcza Bończak. Tak się akurat złożyło, nie wiem czy to zamierzone, że większość znanych twarzy gra komuchów z rządu i milicji. W roli głównego bohatera, świadka zbrodni, występuje Tomasz Ziętek. No i jest to akurat znane nazwisko, ale wydaje mi się, że jeszcze nieopatrzona twarz. Nie dość że nie wygląda na 30 lat, tyle chyba ma, więc idealnie pasuje do roli ucznia/studenta, to wprowadza sporo energii swoją grą do filmu. Ale jeszcze kariera Ziętka nie doszła do takiego momentu, że się mówi, że otworzę lodówkę i zobaczę w niej Ziętka, co spotyka większość polskich aktorek i aktorek po jakimś czasie. Wszyscy aktorzy podobali mi się, nie schodzą poniżej poziomu, każdego trzeba pochwalić, ale jeśli miałbym wyróżnić jakieś role, to Jacka Braciaka w roli ojca Julka Popiela, świadka zbrodni, który jest dość podobny do Tomasza Ziętka. Jacek Braciak dostał najwięcej materiału do grania, jest to rola, z którą może najwięcej zrobić. Słyszałem zarzuty co do roli Sandry Korzeniak w roli Barbary Sadowskiej, mamy zmarłego Grzegorza Przemyka i przyznam, że mam mały problem z tą rolą. Z jednej strony wspaniale gra twarzą, a z drugiej każdy dialog jaki wypowiada pani Korzeniak brzmi tak, jakby mówił jakiś robot, bardzo teatralnie brzmią jej dialogi. Gra z dziwną teatralną manierą. A z tego co doczytałem to Sandra Korzeniak jest głównie aktorką teatralną i podobno często gra tak jak w tym filmie. Więc mam mieszane uczucia co do jej roli, ale nie powiedziałbym, że to jest źle zagrane. Z komuchów jestem zachwycony rolami Więckiewicza, Kota, Chyry, Żurawskiego i wspomnianych już Bończaka i Dedeka. Ale najlepsze role komuchów to Mikołaj Grabowski (podobny jest do brata) w roli prokuratora Ruska (ale nazwisko, zwłaszcza w komunistycznej Polsce), z którym walczy Kiszczak, więc zrozumiałe że kibicowałem mu, ale pod koniec filmu jest rozmowa Kiszczaka z Ruskiem, z której wynika, że przy sprawach innych gnębionych przez komunizm miał prokurator zwykłych ludzi gdzieś, tak jak na konstytucję miał wywalone. No i pada tekst Ruska dlaczego akurat do tej sprawy łamiącej konstytucję się przyczepił. Pięknie jest poprowadzony wątek prokuratura. Równie dobra jest Aleksandra Konieczna w roli cynicznej prokuratorki Wiesławy Bardonowej, zawsze sprzyjającej komunistom, która nigdy nie odpowiedziała za swoje czyny. Niektórzy czepiają się że przeszarżowała, a moim zdaniem idealnie oddała charakter postaci. Aleksandra Konieczna to dla mnie odkrycie ostatnich lat, nieważne czy gra epizod, czy drugi plan, czy główną rolę, to zawsze się ją zapamięta, tak było w Ostatniej Rodzinie, Jak pies z kotem, Sweat, Bożym Ciele, i tak jest w drugim filmie Matuszyńskiego. Film jest długi, powolny, metodyczny, ale też trzymający w napięciu i pięknie nakręcony (te zdjęcia z ziarnem). Może przesadzę z porównaniami, ale przez to jak film wygląda wizualnie, jak to jest profesjonalna robota w każdym elemencie, to przypomina mi twórczość Davida Finchera. A dokładnie przypomina mi takie filmy Finchera, jak Zodiak, czyli chłodna produkcja, skupiona na detalach i historia pokazana bez emocji. Dodatkowym plusem filmu jest też to, że nie trzeba znać historii Przemyka. Coś tam o niej wiedziałem, do czego doprowadziła, ale czytałem i słyszałem pozytywne opinie od osób, które nic o tej sprawie nie wiedzą, a nie miały problemu z połapaniem się w fabule, bo tak to jest dobrze napisany, zagrany i zrealizowany film. Więc nie dziwię się Żeby nie było śladów wybrano jako kandydata do nominacji oscarowej, też bym wybrał tą produkcję i nie dziwię się, że pokazywano film na festiwalu w Wenecji. Jak już to dziwi mnie średnie przyjęcie filmu za granicą, że to jednak produkcja zbyt hermetyczna i niezrozumiała dla zachodniego widza, gubią się w postaciach. No i trochę na siłę starają się dziennikarze i krytycy doszukiwać porównań sprawy Przemyka do sprawy Floyda, co trochę dziwne, bo przecież film zaczęto kręcić jeszcze przed tą sprawą. Jakbym się na tym zastanowił, to może jest to spowodowane tym, że jednak widzowie z USA i zachodniej Europy nie wiedzą czym był komunizm, nie znają kontekstu sytuacji, ale przecież nawet ci polscy widzowie, którzy nie znają kontekstu sytuacji, urodzili się na początku lat 2000, wiedzą tylko tyle, że Polska to był kiedyś kraj pod butem ZSRR, i tak potrafili zrozumieć Żeby nie było śladów, a zachodni widzowie gubią się na tej produkcji. No i jak nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby powstał miniserial, w którym można by rozbudować każdy z wątków, to nie narzekam na długość filmu, trwa dokładnie tyle co powinien, nic bym nie wyciął, żadnego wątku bym nie skrócił. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 16, 2022, 19:29:50 Wesele (2021)
Cenię sobie kino Wojciecha Smarzowskiego, choćby za to, że dzięki niemu polskie kino odkryło Mariana Dziędziela (choć coś ostatnio mniej się pojawia w jego filmach), odszufladkował Arkadiusza Jakubika po wygłupianiu się w 13 posterunku (tak na marginesie lubiłem tą rolę) i znalazł też nowe miejsce w polskim kinie dla Bartłomieja Topy, który przed filmami Smarzowskiego, znany był głownie z roli w telenoweli Złotopolscy. Ale też nie jestem fanbojem jego twórczości. Są filmy które uważam za słabe (Pod mocnym aniołem, o alkoholizmie wolę Żółty Szalik i Wszyscy jesteśmy Chrystusami), średnie (Drogówka), dobre (pierwsze Wesele, Kler), znakomite (Wołyń) i rewelacyjne (Dom zły, Róża). Ale też nie dziwię się, że wielu zaczęło nazywać Smarzowskiego takim Vegą dla inteligentnych. Chodzi o to, że panowie kręcą filmy pełne brutalności, syfu, wódki, jak to źli Polacy są, ze świecą szukać porządnego Polaka w ich filmach, ale jest podstawowa różnica między Vegą a Smarzowskim. Patryk Vega, nie licząc serialu z Dorocińskim Pitbull, nie nakręcił dobrze zrealizowanego i napisanego filmu, a coby nie mówić o filmach Smarzowskiego, to są jednak filmy. Vega jest świetnym biznesmenem, potrafi wyczuć jaki temat Polaków akurat teraz kręci i dzięki wyczuciu nastrojów w społeczeństwie większość jego filmów zarabia sporo kasy (choć ostatnio chyba spadła mu oglądalność). U Vegi doceniam jedno, choć jego filmów nie oglądam od Pitbulla Niebezpiecznych kobiet, czyli już trochę lat minęło, że obsadza aktorów przeciwko swojemu wizerunkowi, np. Piotr Adamczyk gra gangusów (i co najlepsze to dzięki takim rolom dostał rolę polskiego dresiarza w serialu Marvela), a raczej większość kojarzy go z polskich komedii. Większość filmów Vegi to są tak naprawdę pełnometrażowe zapowiedzi jego seriali, to jest zlepek scen bez ładu i składu, a filmy pana Smarzowskiego to jednak są filmy z podziałem na akty. Panowie mają wspólne to, że często wkładają kij w mrowisko, nie tylko tematem jakie ich filmy poruszają, ale też swoimi wypowiedziami wywołują zamieszanie i niepotrzebne kontrowersje, które dzielą widzów. Pamiętam że o nowym Weselu mówił reżyser, żeby widzowie szli jak najszybciej do kin, bo zostanie zdjęty przez PiS. Ktokolwiek w to uwierzył? Nie wiem czy Smarzowski tak tylko prowokował, bo żadna reklama nie śmierdzi,czy rzeczywiście wierzył, że jego Wesele będzie ofiarą polskiego rządu? Choć jakbym miał obstawiać to była tylko dodatkowa reklama filmu, żeby było o Weselu głośno. Wspomniałem wcześniej, że porównuje się czasami Smarzowskiego do Vegi, co chyba zaczęło się przy Drogówce, że to jest film, który najbardziej się zbliża do filmografii Vegi. No i coś w tym jest. A Wesele z roku 2021 przez jedną scenę ze świnią, Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) No i może dlatego, że wiem jakie reżyser stosuje środki techniczne, jak np. szarpany, rwany montaż, jak wyglądają jego filmy i przez to, że najnowsze dzieło nakręcone jest z jedną słuszną tezą, z którą się nie dyskutuje, wcale nie poruszyło mnie tak jak pewnie Smarzowski by chciał. A coby nie mówić o tym reżyserze to po większości jego filmów, nawet tych słabszych czułem się jakby mi ktoś walnął w pysk i przyłożył kijem, czułem się emocjonalnie przeciągany, a w czasie Wesela czułem znudzenie stylem Smarzowskiego. No i tym, że ciągle obraca się wśród tych samych tematów. Wesele ogląda się jak połączenie pomysłów z Domu Złego, pierwszego Wesela, Róży i Wołynia, ale każdy z tych filmów jest lepszym dziełem od najnowszej produkcji. To film który powinien mieć tytuł - Wszystkie plusy i minusy kina Smarzowskiego. Mógłby nakręcić reżyser kino gatunkowe bez żadnych historycznych, politycznych i społecznych wątków, które budzą kontrowersje, bo pokazał w wielu filmach, np. w Wołyniu, że świetnie czuje thriller, horror. To nie jest pierwszy film Smarzowskiego nakręcony z tezą, nigdy Smarzowski nie był subtelny, zawsze walił siekierą w głowę widza, ale widać, że to reżyser, który zaczyna zjadać swój własny ogon. No i po Weselu wygląda, że coraz mniej lubi Polaków i swój kraj, we wcześniejszych filmach było więcej przyzwoitych ludzi. Wiem, że jest wielu złych Polaków, rasistów, itd, wiem, że Polska to nie jest święty kraj, to kraj, który ma w przeszłości sporo grzechów na sumieniu, ale ile razy można oglądać jak Polacy się biczują za to co zrobili w przeszłości (tak na marginesie sprawa Jedwabnego to z tego co słyszałem do dzisiaj budzi kontrowersje, są różne teorie do tego co się stało naprawdę)? Czemu Rosjanie albo Niemcy albo Wielka Brytania albo USA się tak nie biczują jak Polacy? No chyba, że też takie filmy są, ale o tych filmach i serialach nie słychać poza granicami tych krajów. W nowym Weselu ciśnie równo Smarzowski, nie ma dobrych Polaków, wszyscy mają złe cechy. Bo nawet młody Antoni Wilk czasami zachowuje się źle, zwłaszcza na początku tragedii do jakiej dochodzi. No jest Kasia Wilk, grana przez piękną i utalentowaną Michalinę Łabacz (świetna rola w Wołyniu, kolejna aktorka do szufladki artyści Smarzowskiego, ale mogłaby też czasami zagrać w lżejszych filmach, w kinie rozrywkowym), która nie robi nic złego ani moralnie dwuznacznego przez cały film. To już w Klerze było więcej pozytywnych postaci, nie każdy ksiądz był bardziej lub mniej zły, nie każdego kusiła władza, nie każdy był pedofilem, czy we wcześniejszych filmach. Mieszkam w totalnej dziurze i w mojej rodzinie i wśród znajomych nie spotkałem np. rasistów. Kurcze,nawet menele spod sklepu, których mijam są uprzejmi dla wszystkich, w tym przyjezdnych zza granicy. Doceniam film za pomysł na historię, czyli połączenie przeszłości z teraźniejszością, np. są sceny jak Niemcy i Rosjanie z II wojny światowej pojawiają się na współczesnym weselu z gośćmi, mówią komentarze, a Polacy z dzisiejszych czasów pojawiają się w czasie rzezi w Jedwabnem. Coś podobnego zrobił reżyser filmu Ojciec z wybitną rolą Anthony Hopkinsa, któremu mieszała się współczesność z przeszłością. Ale to co w Father wyszło i poruszało to w Weselu tak dobrze nie działa. Aktorsko najlepsi są Robert Więckiewicz i Michalina Łabacz oraz Mateusz Więcławek i Ryszard Ronczewski w roli młodego i starego Antoniego Wilka. Dobra jest też Agata Turkot w roli Lea, ukochanej Antoniego, ale przez to że miałem większość bohaterów gdzieś to film po mnie całkowicie spłynął. Choć doceniam za wątek romantyczny z Antonim, dość delikatnie poprowadzony i ładnie, co przypomniało mi piękny wątek romantyczny w Róży. Moim zdaniem stało się z reżyserem coś takiego jak np. z Timem Burtonem, który niby ciągle kręci filmy w swoim stylu, ale przestały działać, nie są tak dobre jak jego produkcje z lat 80 i 90. No i nie zgadzam się z tym jak pokazuje prawie wszystkich Polaków nasz reżyser. Jak po seansie filmu poszedłem do sklepu i mijałem ludzi, to nie patrzyłem na nich ze wstrętem i z nienawiścią, a wiem że takie reakcje u niektórych widzów film obudził i nie jestem pewien, czy to jest coś dobrego. Chyba jednak jestem trochę zmęczony kinem Smarzowskiego. Niech zrobi jakiś lżejszy film, komedię, nawet polską komedię romantyczną, czyli gatunek którego nie oglądam,to chętnie sprawdzę. Choć może to wina też tego, że to po prostu średni film,a jakby był dobry to nie przeszkadzałoby mi to wszystko co przeszkadza w Weselu anno domini 2021. P.S. Ostatnią role w Weselu miał Krzysztof Kowalewski. Jest to epizod, pojawia się dosłownie w jednej, krótkiej, scenie. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 20, 2022, 21:12:53 BigBug (2022)
W roku 2045 większość czynności wykonuje sztuczna inteligencja, nawet u Alice, która ceni sobie np. książki i stare komputery. Kiedy roboty dokonują zamachu stanu, jej androidy zamykają drzwi. Powrót Jean Pierre Jeuneta do SF okazał się średnim filmem, ale ja mam słabość do francuskiego SF i tego ich stylu przerysowano komiksowego. Niby jest to klasyczny film o walce ludzkości z robotami, ale trochę bawi sie Jeunet schematami tego gatunku, np. Alice i jej znajomi walczą z buntem robotów za pomocą kamasutry i seksu (na to tylko Francuzi mogli wpaść). Jest też scena jak roboty próbują zrozumieć czym jest humor, mamy robota zakochanego w swojej właścicielce, itd. No i jest nawiązanie do koronawirusa, ale nie chodzi mi o to, że film opowiada o ludziach zamkniętych w domu, z którego nie mogą wyjść tylko żart z końcówki filmu, gdy robot Einstein, potomek tego Einsteina, mówi, że nie mogą wyjść bo przyszedł koronawirus nr 50, a po chwili, żartowałem, ludzie lubią takie żarty, prawda? BigBug plasuje się pośrodku filmografii reżysera Obcego: Przebudzenie, ale dzieki lekkości z jaką Jeunet opowiada tą historię dość szybko minął mi seans. Ocena: 5/10. The Eyes of Tammy Faye (2021) Biopic w którym Jessica Chastain i Andrew Garfield grają małżeństwo telewizyjnych ewangelistów Tammy Fay i jej męża Jima Bakkera, którzy w latach70 zbudowali największą na świecie religijną sieć medialną. Widzimy ich drogę do bogactwa i oczywiście jest pokazane co doprowadziło do upadku Bakkerów. Andrew Garfield i Jessica Chastain wypadają znakomicie w roli showmanów swojego programu i jako oddalający się od siebie małżonkowie. Zwłaszcza Chastain daje popisowy występ w roli Tammy. Nie dość że upodobniła się do tytułowej bohaterki wizualnie, to też głos Chastain starała się oddać jak najbliższy oryginalnemu, co wyszło doskonale (śpiewa też piosenki). Jessica wygląda jak prawdziwa Faye, trudno poznać pod genialną charakteryzacją aktorkę. Tammy Faye była znana z mocnego i ekscentrycznego makijażu co oddano w filmie. Upodobnienie Chastain do prawdziwej postaci to poziom charakteryzacji Lily James, która gra Pamelę Anderson w serialu Pam i Tommy, w którym wygląda bardziej pamelowoandersonowo jak Pamela Anderson. A wracając do Oczu Tammy Faye, to zachwyciłem się aktorstwem dwójki aktorów, seans minął dość szybko, ale mam jeden problem z tym dziełem. Nie wiem czy to zgrywa z tego małżeństwa, czy film na poważnie i dlatego postawię 5/10. Teściowie (2021) No i kolejny dobry rozrywkowy polski film z 2021 roku, oparty na sztuce teatralnej, która odniosła duży sukces. Cała akcja dzieje się w jednym miejscu, czyli w czasie wesela, na którym nie ma nowożeńców. Rodzice pana młodego, który uciekł dosłownie przed ślubem postanawiają zorganizować imprezę. Oczywiście pojawiają się też rodzice dziewczyny zostawionej przed ołtarzem i z każdą kolejną minutą zaczynają wychodzić wzajemne animozje, uprzedzenie, kto kogo lubi, a kto nie, różne tajemnice, itd. Rodzina pana młodego należy do bogatych, mają dużo kasy, wszystko fundują, za wszystko płacą, a rodzice panny młodej to Polacy ze wsi, biedacy. W głównych bohaterów wcielają się Marcin Dorociński i Maja Ostaszewska (Andrzej i Małgorzata, rodzice pana młodego) oraz Izabela Kuna i Adam Woronowicz (Wanda i Tadeusz, rodzice panny młodej). Jest to udany debiut Kuby Michalczuka, który miał pomysł na to jak film ma wyglądać od strony technicznej. Film zdynamizował długimi ujęciami, mastershotami, i świetnie prowadzi aktorów, którzy mają co grać. Reżyser pozwala swoim bohaterom przeżywać emocje, a aktorzy doskonale się spisują w swoich rolach. To jak dobry jest to film to też zasługa dobrego scenariusza, bo oprócz tego, że potrafi rozbawić, to jest kilka scen, w których Teściowie trzymają w napięciu. Jest to czarna komedia, ale czym bliżej końca ma w sobie coraz więcej dramatycznych scen, ale mimo tego jak wiele różni głównych bohaterów, nawet dochodzi do scen grożenia, przemocy, sytuacja coraz bardziej się zaognia między teściami, to nie zamienia się w końcówce film w stylu Smarzowskiego, jest to wciąż czarna komedia z elementami dramatycznymi. Ocena: 7/10. Ghostbusters: Afterlife (2021) Udał się Jasonowi Reitmanowi powrót do Pogromców Duchów. Film się sprawdza jako produkcja o rodzinie, o przyjaciołach i jako kino przygowe, tylko że bliżej Afterlife jest nie do Pogromców Duchów, ale do kina nowej przygody, filmów Spielberga z lat 80 (zresztą w jednej z głównych ról gra dzieciak ze Stranger Things, który jest hołdem dla tego typu kina z lat 80). Ale mnie to nie przeszkadza, że bardziej to kino w stylu Spielberga jak Ivana Reitmana. Jest to też taki ghostbustersowy odpowiednik tego czym jest dla Star Wars, Przebudzenie mocy, czyli niby nowy początek, a tak naprawdę kopia Nowej Nadziei. Nie przez cały czas w Ghostbusters mamy fanserwis, ale ostatni akt, to dosłownie kopia jeden do jednego scen i dialogów z pierwszego filmu ojca Jasona Reitmana. Nie mam nic przeciwko temu, że walczą z tym samym złym/złą, ale, żeby dosłownie powtarzać te same sceny i dialogi? Ale nie przeszkadza mi ta powtórka z rozrywki w koncówce, bo finał jest to też piękny hołd dla Harolda Ramisa i jego postaci. Choć początkowo trochę trollują fanów twórcy, bo sugerują, że Egon to był dupek dla swojej rodziny, ale widać, że to film nakręcony z sercem przez Jasona Reitmana, a że dobrze się ogląda to żadne zaskoczenie, bo to dobry reżyser. Nie kręcił do tej pory takich filmów jak jego tata, Ivan Reitman, głównie dramaty i obyczajówki, czy takie produkcje jak Spielberg, ale nową częścią Ghostbusters pokazał, że czuje się dobrze w rozrywkowym kinie z efektami specjalnymi. A dzięki temu w jakich filmach sie specjalizuje to chyba nie przypadek, że najlepiej wyszły w filmie relacje miedzy bohaterami, gdy rozmawiaja, itd. Film wygląda też ładnie, ma fajne sceny akcji, trochę humoru, i sympatycznych bohaterów. Fajnie że tak dobra aktorka, jak Carrie Coon mogła odpocząć między jednym a drugim dramatem, poważnym kinem, w produkcji lekkiej, a Paul Rudd jest po prostu Paulem Ruddem. Ale najlepsze są dzieciaki, chłopak ze Stranger Things i jego koleżanka, oraz Logan Kim jako Podcast, przyjaciel Phoebe, głównej bohaterki. A skoro o Phoebe mowa, to McKenna Grace w roli wnuczki Egona Spenglera (to żaden spoiler, bo już w pierwszej scenie filmu każdy się domyśli kim jest tajemniczy starszy facet i że Carrie Coon gra jego córkę, a Phoebe przypomina dziadka) ukradła film pozostałym aktorom. Dziewczyna jest doskonała, co mnie nie zaskoczyło, bo znam ją z innych dobrych ról, np. u Flanagana w Haunting of Hill House, Annabelle wraca do domu, Gifted z Chrisem Evansem. McKenna Grace jest to jedna z lepszych dziecięcych aktorek w ostatnich latach. Ogólnie mówiąc może twórcy przesadzają z fanserwisem w ostatnim akcie, dosłownie nie kopiują, ale przenoszą niektóre sceny i dialogi z pierwszego filmu do ostatniego aktu, ale jest zrobiony z taką miłością do Ramisa i tej franczyzy, że nie mogę postawić mniej niż 7/10. The King's Man (2021) Nie przepadam za prequelami. Wolę jak historie idą do przodu zamiast się cofać z wydarzeniami, więc nie czekałem na trzecią część serii Kingsman, też dlatego, bo dwójka nie podobała mi się tak jak jedynka. Szkoda też, że Matthew Vaughn tak wsiąkł w ten świat, że kręci tylko kolejne części tej franczyzy. Na dodatek film zebrał mieszane recenzje, więc miałem niskie oczekiwania do prequela, który opowiada o początkach organizacji. A nawet nie o początkach, tylko o tym co doprowadza do jej powstania, bo jej pierwszych członków poznajemy w ostatniej scenie filmu, a wcześniej to jest historia Orlando Oxforda i jego syna, Conrada. W 1902 roku Orlando stracił w tragicznych okolicznościach żonę, a Conrad mamę, w wyniku czego Orlando stał się pacyfistą. Nie pozwala synowi, żeby zaciągnął się do armii, by walczył w nadchodzącym konflikcie zbrojnym nazywanym dziś I wojną światową. Orlando pracuje dla rządu jako jeden ze szpiegów, ktory stara sie doprowadzić do tego, żeby nie wybuchła Wielka Wojna. Brzmi ten opis dość poważnie, prawda? No i właśnie to pierwsze zaskoczenie jakie przeżyłem, bo duża część filmu, to jest klasyczne kino wojenne o I wojnie światowej, z antywojennym przekazem, kojarzące się z takimi filmami jak np. 1917 Mendesa. Mamy sceny poważne i dramatyczne, a dzieją się w filmie naprawdę okrutne rzeczy, które pokazywane są wprost, nic nie jest lukrowane, są przeplatane komiksowymi sekwencjami i komediowymi, znanymi z poprzednich Kingsmanów. To znaczy jak jest poważnie to jest poważnie, nie ma humoru, a jak ma być komediowo, przesadzone i szarżujące aktorstwo to tak jest, więc trochę się ogląda jakby Vaughn miał milion pomysłów i uznał, że pewnie i tak trójki nikt nie obejrzy, albo fani poprzednich filmów, więc może w trzecim filmie zrobić wszystko co mu się podoba. No i nakręcił dwa różne filmy w jednym, które jakimś cudem, łączą się w jedną całość, przynajmniej dla mnie nic nie zgrzytało w tym połączeniu kina (anty) wojennego z komiksowym stylem i humorem znanym z jedynki i dwójki. Jest to zasługa reżysera i scenarzysty w jednym, bo facet umie pisać i kręcić sceny, które wywołują odpowiednie emocje, kiedy trzeba film wzrusza, bawi, a kiedy trzeba szokuje i zaskakuje. No i właśnie, muszę napisać, ale bez zdradzenia co się dokładnie stało w 80 minucie filmu, że w tym momencie filmu, to mi szczęka opadła na podłogę, to co się stało w tej jednej scenie to mnie tak zaszokowało, mimo tego, że wiedziałem, że mam do czynienia z produkcja antywojenną, (częściowo) zrobioną na poważnie, ale i tak nie spodziewałem się tego co się stało. Dawno mnie żaden film nie zaskoczył, jak to co się wydarzyło w ostatnim akcie, a oglądałem z tatą i jego komentarz to najlepiej oddaje, czyli czy stało się teraz to co ja widzę? The King's Man też pokazuje, że Vaughn ma świetną rękę do wymyślania scen akcji i walk, które się zapamięta. Pewnie że film ma jakieś słabości, ale to taka produkcja, którą zapamiętam, nie tylko przez tą jedną szokującą scenę, ale też przez sceny akcji, które są jednymi z najlepszych jakie widziałem w ostatnim czasie, na czele ze sceną walki/tańca z Rasputinem. Naprawdę to co w tej scenie aktorzy wyczyniają, ta choreografia, ale to dotyczy każdej sceny walki. Aktorsko film jest super. Nie dość, że nawet w epizodzie występuje znana twarz, w końcu to angielscy aktorzy, to wszyscy mają co grać, nawet jak nic nie wiadomo o jakiejś postaci, jak np. Polly granej przez cudowną Gemmę Arterton, to dzięki talentowi i charyzmie aktorki kibicowałem jej, choć wiedziałem tylko tyle, że to patriotka. Ale najlepsi są Rhys Ifans, który szarżuje na całego w roli Rasputina; Charles Dance grający tą samą rolę co zawsze, gdy akurat nie gra złe charaktery, ale to aktor idealny do ról wojskowych, polityków i władców, i Ralph Fiennes, który sprzedaje wszystkie sceny, w jakich się pojawia, zarówno dramatyczne jak i w scenach akcji daje radę, a to starszy już aktor. Domyślam się że w niektórych scenach miał dublera, ale film jest tak dobrze zrealizowany, że nie zauważyłem kiedy zastąpiono go kaskaderem/dublerem. Osobne słowa uznania należą się dla Toma Hollandera w rolach króla Jerzego V, Wilhelma II i cara Mikołaja II-go. Przyznam, że nie załapałem że gra trzy role, dopiero jak na napisach końcowych przy jego nazwisku była trójka to dotarło do mnie, że podobni do siebie byli władcy. Młode pokolenie, np. aktor grający syna Orlando też wypada dobrze. Ale rozumiem dlaczego The King's Man zbiera tak mieszane recenzje i poniósł klapę finansową, przez to pomieszanie poważnego wojennego kina z komiksową stylistyką, humorem i przegiętymi scenami akcji, ale jak przed seansem byłem na NIE na kolejne części, bo ile można wycisnąć z tej serii, to po seansie nie mam nic przeciwko kolejnemu prequelu z tymi samymi bohaterami. Choć pewnie nie powstanie, skoro film nic nie zarobił, mimo tego, że jest scena po napisach sugerująca kontynuację. Może to nie jest idealna produkcja, ale dobrze się bawiłem. Choć zrozumiem jeśli wielu odbije się od tej szalonej produkcji, nie kupią połączenia tych różnych gatunków, pozornie nie pasujących do siebie, w jednym filmie. Ale naprawdę warto. Warto zobaczyć choćby dla tych scen akcji i twistu w ostatnim akcie, co za SZOK, choć cały film jest dobry. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 22, 2022, 13:28:20 Uncharted (2022)
Po obejrzeniu Uncharted stwierdzam, że najlepszym filmem przygodowym ostatnich lat jest Tomb Raider z Alicią :D Siedziałem w fotelu i myślałem, że obejrzałabym sobie znów Tomb Raidera :haha: A to nie jest dobry znak dla ekranizacji Uncharted. Dwa zarzuty wobec tego filmu mam. Pierwszy to źle obsadzeni aktorzy. Nikt mi tu nie pasował do swojej roli... a zaznaczam, że nigdy nie grałem w żadną odsłonę Uncharted (a bardzo bym chciał, Sony proszę zróbcie port na PC ;) ). Po prostu czuć, że oni tutaj tylko odgrywają postaci, które w grze są na pewno dużo lepiej nakreślone. Najbardziej odstaje Whalberg. Banderas też zmarnowany. A Tom Holland znów gra Spider-Mana tylko tym razem nie musi nosić komiksowego wdzianka :P Drugi zarzut to przekombinowane sceny akcji. Ja wiem, że to ekranizacja gry... ale jakieś zasady fizyki powinny jednak obowiązywać, chociaż troszkę ;) Właśnie w Tomb Raiderze z Alicią ten aspekt był bardzo spoko... tak na granicy przegięcia, ale jeszcze można było to kupić. A w Uncharted przeginają kompletnie, przez co ma sie wrażenie, że to jakiś kolejny komiks od Marvela. 5.5 w porywach wiatru 6. Ale nie więcej. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 06, 2022, 00:19:16 The Spine of Night (2021)
Jeśli jesteście fanami animowanych fantasy dla dorosłych z lat 80, np. Fire and Ice Ralpha Bakshiego albo Heavy Metal, to musicie obejrzeć film Philipa Gellatta i Morgana Galen Kinga, który jest hołdem dla takich produkcji. Jest to animacja rotoskopowa, film zrealizowano podobną metodą co wymienione klasyki animacji. Ale ostrzegam, choć jak znacie filmy animowane fantasy, to o tym wiecie, że to nie są produkcje dla dzieci, podobnie jest z The Spine of Night. Jest dużo golizny męskiej i żeńskiej, krwi, przemocy, jest mega brutalnie, ale też bardzo klimatycznie. Fabuły nie streszczam, bo to historia, a raczej historie, jak z klasycznego fantasy, które łączą się w jedną całość. Wizualnie, jeśli lubicie takie animacje, to będziecie zachwyceni, muzycznie też jest dobrze. No i pochwalić muszę dubbing, a mamy m.in. Lucy Lawless (tak, Xena), Richarda E. Granta i Pattona Oswalta. Ocena: 8/10. http://www.youtube.com/watch?v=4Xwj-mBVzpY Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 07, 2022, 00:05:18 French Dispatch of the Liberty, Kansas Evening Sun (2021)
Lubię twórczość Wesa Andersona. Nie ma filmu, który by mi się nie podobał, ale najnowsza produkcja jednego z ciekawszych reżyserów, to dla mnie była NUDA. Obejrzałem kilka godzin temu, a nic już z filmu nie pamiętam. No może ostatnia nowelka była trochę lepsza od wcześniejszych i podoba mi się, że była częściowo animowana. Oczywiście styl wizualny Wesa to mistrzostwo świata, same znane twarze w obsadzie i świetna muzyka, ale żadna z historii mnie nie wciągnęła. Wszyscy grają na swoim poziomie, ale też nikt nie wybija się na tyle, żebym kogokolwiek zapamiętał. A przepraszam, zapamiętałem Lea Seydoux, która ponownie poszła w odważną rolę po Życiu Adeli, czyli full frontal. Ocena: 5/10, choć byłoby mniej, gdyby nie techniczna strona. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 11, 2022, 00:19:28 Powrót do tamtych dni (2021)
Lata 90. Po latach emigracji z USA wraca do Polski ojciec 14-letniego Tomka i mąż Heleny, Alek. Szczęście rodziny jednak nie trwa długo, bo Alek jest alkoholikiem. Widziałem wiele filmów o alkoholikach, np. Wszyscy jesteśmy Chrystusami, Żółty szalik, Pod Mocnym Aniołem, ale film Konrada Aksinowicza, który przeżył życie z pijącym ojcem tym różni się od innych tego typu filmów, że to nie jest produkcja, która od początku do końca wali w widza z przekazem, jak jest ciężkie życie rodziny alkoholika, tylko zaczyna się lekko, ogląda się trochę na początku, jak takie polskie Stranger Things, tylko bez zjawisk paranormalnych. Przez około 30 minut jest kolorowo, fajnie i wesoło, ale gdy pojawia się tata i mąż, to oprócz radości pojawia się też w rodzinie dystans i niepokój, którego źródeł w pierwszych scenach z Alkiem reżyser nie zdradza. Ale z czasem zaczyna powracać nałóg ojca i męża coraz mocniej, więc robi się coraz poważniej, ale tez nie tak przytłaczająco jak w filmie Smarzowskiego. Od początku polubiłem chłopaka i jego mamę, w których świetnie wcielili się debiutujący Teodor Koziar i Weronika Książkiewicz, która jest dobrą (i piękną) aktorką, ale za często grywa w polskich słabych filmach, np. komediach romantycznych. Nie odstają od Macieja Stuhra w roli alkoholika, który zagrał jedną z lepszych ról w karierze. W sumie dawno nie widziałem go w tak dobrej roli. A jeśli ktoś uważa, że sytuacje pokazane w filmie są przesadzone i absurdalnie zachowuje się mama/żona i syn, to chyba nie był świadkiem życia w tak toksycznym środowisku, bo to są prawdziwe sytuacje, które wielu z nas widziało u bliskich, u sąsiadów. A nie chwalę filmu, tylko dlatego, bo porusza tak poważny problem jak picie, np. Pod Mocnym Aniołem uważam za słabą produkcję, tylko dlatego polecam film, bo to dobra produkcja. Jeszcze słówko co do zakończenia, czyli sceny w piwnicy, którego nie zdradzę, tylko powiem, że mimo wszystkiego co się wydarzyło, to bardzo mnie zaskoczyło co syn Alka zrobił w tej scenie. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 17, 2022, 00:21:08 The Adam Project (2022)
Co za miłe zaskoczenie, bo podobał mi się film z Ryanem Reynoldsem grającym milionowy raz Ryana Reynoldsa, a nie przepadam za nim, nawet w wersji dla całej rodziny, co uświadomił mi poprzedni film Ryana Reynoldsa i Shawna Levy'ego, Free Guy, który był hitem 2021 roku, a dla mnie to był troszkę lepszy średniak (mimo Jodie Comer w obsadzie). W Projekcie Adam nie ma nic oryginalnego, ale Reynolds i dzieciak grający młodszą wersję Ryana tworzą tak fajny duet, że wciągnąłem się w to sympatyczne kino. Walker Skolbel w roli 12-letniego Ryana Reynoldsa wypada lepiej od Ryana grającego Ryana. A na drugim planie mamy m.in. Zoe Saldane, Marka Ruffalo (gra kolejna wersję Bruce'a Bannera) i Catherine Keener (tak na marginesie, deepfake Keener, to najgorsze odmłodzenie postaci od czasu Jeffa Bridgesa w Tronie 2). Ocena: 7/10. Bo we mnie jest seks (2021) Biopic o Kalinie Jędrusik, ale nietypowy, bo na początku jest zaznaczone, że nie wszystko w filmie musi być prawdą (choć to akurat normalne w biopicach), ale też dlatego, bo to jest musical. Jedyne musicalowe polskie filmy jakie kojarzę to z lat 60, czyli pierwsze komedie Barei, które kręcił np. z Olbrychskim i Czyżewską, a jeśli w latach późniejszych były w polskim kinie jakieś musicale, to wyleciały mi z głowy. Wszystkie piosenki Kaliny Jędrusik śpiewa Maria Dębska, która dobrze oddała charakterek artystki, jej seksapil, prowokujący styl, którym zachwycali się faceci, a kobiety nienawidziły. Pokazano też jej prywatne życie, czyli otwarty związek. Z seksownych i utalentowanych aktorek z czasów komunizmu, porównywanych z Marylin Monroe, to zawsze wolałem Elżbietą Czyżewską, której komunizm zniszczył karierę, od pani Jędrusik. Ale mogę być stronniczy, bo Czyżewska to jest moja ulubiona polska aktorka, mój numer jeden. Wiem, że Kalina Jędrusik miała nie tylko urodę, ale też talent, co nie zmienia tego, że kojarzyłem ją tylko z (nie)słynnej sceny erotycznej z Olbrychskim w Ziemi Obiecanej, którą zresztą reżyser wyciął później. No i właśnie przez tą scenę i jej rolę w filmie Wajdy zaszufladkowałem sobie artystkę na długie lata, jako taką wulgarną osobę, co pewnie było niesprawiedliwe. No i kojarzyłem ją z kilku piosenek z Kabaretu Starszych Panów. Nie wiem czy to prawda, ale z filmu wynika, że Kalina Jędrusik, to była nowoczesna kobieta, wyprzedzająca swoje czasy, którą powinny pokochać dzisiejsze feministki, przez to jak walczyła o swoje i nie dała sobie wejść na głowę facetom (choć podobno historia dania kosza szefowi tvp to nie jest prawda), to nie faceci mieli z nią romans, ale ona miała z nimi romans (w filmie inaczej to powiedziała, ale nie zacytuję, bo są wulgaryzmy). Maria Dębska to jest największy plus filmu. Trzyma aktorka widza przy ekranie swoją urodą, talentem i charyzmą. Dzięki niej film zleciał mi szybko, ale oprócz jej roli, to jest typowa tvpowa biedna produkcja. Więc głownie za panią Dębską postawię 6/10. No i pochwalę też muzykę oryginalną, zwłaszcza kawałek, który leci na końcowych napisach. Against the Ice (2022) Jaime (Nikolai Coster-Waldau) i Tywin Lannisterowie (Charles Dance) powracają, ale nie w Grze o Tron, tylko w filmie, do którego scenariusz współpisał Coster Waldau, opartym na prawdziwej historii, o duńskiej arktycznej wyprawie w 1909 roku, kapitana Ejnara Mikkelsena i niedoświadczonego Ivera Iversena, która miała dowieść, że Grenlandia to jest wyspa. Jest to świetny materiał na film, ale mimo dobrych ról Coster-Waldau i Joe Cole'a Walce z lodem czegoś brakuje. Lubię produkcje survivalowo zimowe, w klimatach Terroru i Na wodach pólnocy, ale za wiele emocji w filmie nie ma. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 31, 2022, 00:02:35 Turning Red (2022)
A jednak pixarowa Luca Oscara nie zdobyła, ale na 99.9% To nie wypanda (tytuł spoko) zdobędzie Oscara 2023 roku i będzie recenzowany przez innych forumowiczów w temacie Nagrody przemysłu filmowego 2023. Może nie dorównuje najlepszym filmom Pixara, ale to jest dobra ambitniejsza produkcja, która porusza tematykę dojrzewania w bardzo przystępny sposób. Twórcy walą wprost z przekazem, jakby ktoś nie zajarzył czego odpowiednikiem jest panda, bo są sceny z podpaskami. Większość lepszych pixarowych filmów to produkcje skierowane dla dzieci i dla dorosłych, a To nie wypanda to lektura obowiązkowa dla dojrzewających dzieci (nie tylko dla dziewczynek), tak około 13, 14 latków i ich rodziców. Ale oprócz dojrzewania To nie wypanda porusza też temat bycia sobą i wychowania w toksycznej rodziny. No i robi to o wiele lepiej jak Encanto, w którym też był wątek toksycznej rodziny. Turning Red różni się też animacją, trochę inna jak w większości pixarowych filmów i sporo czerpią z anime (te przesadzone reakcje bohaterów) co może nie każdemu się spodobać, ale doceniam za to, jak jest to jednak trochę inna produkcja. Może to nie jest kolejne arcydzieło pixarowe, ale dobrze się bawiłem, mimo tego, że dziewczynką nie byłem i nie jestem, a okres dojrzewania dawno mam za sobą. Bliżej mi do okresu stetryczałego i zdziadziałego :D Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 31, 2022, 07:57:51 Też to widziałem ostatnio. Wbrew pozorom nie oglądam filmów tylko przed Oscarami ;) Tylko rzadko o nich tu piszę, to prawda. Co do szans w przyszłorocznym rozdaniu - no są wysokie, choć jednocześnie nie uważam, by można było ten tytuł postawić w jednym szeregu z najwybitniejszymi dokonaniami Pixara. Ale jest ciut lepiej, niż w "Luce".
Ogólnie jest to mądra historia o dojrzewaniu i konflikcie pokoleń na przykładzie relacji matka-córka. Na swój sposób ten film jest podobny do "Encanto", choć więcej w nim treści, a mniej - piosenek ;) Za to elementów magicznych mniej więcej tyle samo. Ode mnie takie 6,5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 11, 2022, 01:49:01 Apollo 10 1/2: A Space Age Adventure (2022)
Historia Stanleya, który opowiada historię swojego dzieciństwa. Jest końcówka lat 60, a chłopak mieszka z rodziną w Huston, Teksasie, czyli w pobliżu bazy NASA. No i jest zafascynowany pracą astronautów, członków kontroli misji, chciałby polecieć w kosmos i to jego marzenie może zostać spełnione. Jest to historia inspirowana życiem Richarda Linklatera, ale połączona z fantazją, bo wiadomo że Linklater w wieku dziecięcym nie poleciał na księzyc. Spełnił swoje marzenie w najnowszym filmie, który jest połączeniem klimatów z serialu Cudowne lata z Boyhood i animacją rotoskopową (wcześniej reżyser próbował takiej metody animacji w Waking Lige i A Scanner Darkly wg Dicka, zwłaszcza ten drugi film to było coś dobrego). Jestem fanem Linklatera, nie tylko tak znanych filmów, jak trylogia z Ethanem Hawke i Julie Delpy (wszystkie 3 filmy trzymają wysoki poziom) i Boyhood, ale też mniej popularne jego filmy mi się podobają, np. A Scanner Darkly, Last Flag Flying. Podobnie jest z najnowszą produkcją, która stroną wizualną zachwyca. Ale ja uwielbiam animacje rotoskopowe, więc moja opinia może być bardzo stronnicza. Zaznaczam, że dużo jest dialogów, bo główny bohater jest narratorem filmu, który prawie w ogóle nie zamyka się, opowiada swoją przeszłość, trochę jak Kevin w Cudownych latach. Bardzo mi się muzyka podobała, nie chodzi mi tylko o piosenki, ale też o soundtrack. Znakomita rozrywka. Ocena: 8/10. Black Crab (2022) W czasie niekończącej się zimy szóstka żołnierzy wyrusza w niebezpieczną misję przez zamarznięte morze, aby dostarczyć tajemniczą paczkę, która może położyć kres wielkiej wojnie. Miłe zaskoczenie, bo przeczytałem przed seansem sporo opinii na filmwebie, które są bardzo negatywne. Zgadzam się, że są głupotki scenariuszowe, ale kupił mnie od początku klimat tej produkcji, będącej połączeniem postapokalipsy i zimowych klimatów. Najwięcej obrywa się filmowi za to, że opowiada o wojnie, ale nie wiadomo kto jest wrogiem, jak doszło do wojny, ale to nie przeszkadza w seansie filmu, bo nie chodzi w fabule to kto z kim walczy, tylko to jest historia o oddziale żołnierzy i decyzjach jakie muszą podjąć w czasie misji. Dobrze zagrany przez Noomi Rapace i resztę obsady, ale najważniejszy jest klimat produkcji stworzony przez zdjęcia i genialną muzykę. To nie jest typowy wojenny film, tylko surwiwalowo zimowa produkcja, w której cały film bohaterowie jeżdżą na łyżwach. Ocena: 7/10. Gierek (2022) Oglądam polskie kino, ale słabe polskie filmy, np. wszystkie filmy Vegi i większość komedii romantycznych omijam. Gierka byłem ciekaw po obejrzeniu trailera, mimo tego, że zwiastun zapowiadał produkcję, która wygladała na parodię biograficznych filmów i poważnego podejścia do tego typu kina. A jak jeszcze przeczytałem i obejrzałem kilka recenzji np. Tomasza Raczka, który nazwał filmem tak słabym jak Smoleńsk, to musiałęm zobaczyć. No i rzeczywiście to jest słaba produkcja. No i zacznę od plusów. Michał Koterski się stara, choć nie przeskoczy swoich możliwości aktorskich, ale włożył sporo do głównej roli i wypadł nawet ok, jak na rolę, którą gra. Niektórzy z aktorów podobali mi się, np. Rafał Zawierucha w roli premiera, który po epizodzie w filmie Tarantino coraz więcej się pojawia się polskim kinie, Krzysztof Tyniec w epizodycznej roli Generała KGB i Sebastian Stankiewicz, który gra postać wzorowaną na Stanisławie Kania. Problem z filmem jest taki, że wszyscy którzy grają dobrych (Gierek i jego żona, premier, sekretarka Gierka, prymas Wyszyński) pokazywani są prawie jak święci, a źli, czyli generał (nie pada nazwisko Jaruzelski, ale wiadomo o kogo chodzi) i Maślak (w domyśle Kania) to zachowują się jak źli ze starych Bondów, albo jak antagoniści z bajek, animacji. Generał i Maślak w swoim knuciu przypominali mi bardzo Pinkiego i Mózg (też fizycznie). No i grają bardzo karykaturalnie, jak z kabaretu, jakbym oglądał Ucho Prezesa (zaznaczam że nie mam nic do tego serialu). Maślak to nawet przed Gierkiem się nie kryje że knuje, widać to po nim, po jego zachowaniu, gestach jakie wykonuje przy Gierku. Ogląda się Gierka jak film, w którym spotkały się dwie wizje i nie mogli się zdecydować, którą wybrać, czyli parodia biopiców i biografia na poważnie, więc niektórzy z aktorów szarżują bardzo, też np. Cezary Żak w roli Breżniewa (scena przejażdżki samochodem po lotnisku), a inni grają, jakby grali w bardzo poważnie traktującym siebie filmie. Gierek to jest swój chłop, który nie wstydzi się fizycznej roboty, każdemu pomoże, np. jest scena jak wraca z pracy, do jego domu dwóch robotników wnosi tapczan, ale sobie nie radzą, więc pytają Gierka - pomożecie? No i co robi? Pomaga:) Michał Koterskiego gra Gierka z sercem na dłoni, zatroskanego o dobro ojczyzny, dla którego liczy się dobro każdego Polaka i każdego przyjmie do siebie, nawet największego łajdaka. Gierek jest bardziej święty od Papieża, gloryfikuje się go cały film. No i tak jest pokazywany, czyli siedzi/stoi, patrzy dumnie przed siebie, myśli o Polsce, i oświetlają go promienie słońca. Nie dziwię się opiniom tych widzów, którzy uważają, że to produkcja jak z PRL-u od twórców, którzy są zapatrzeni w Gierka jak w obrazek. Ale że taki film powstał w dzisiejszych czasach to też mnie dziwi, bo rzeczywiście to jest propagandówka, tylko że w drugą stronę, nie rządową. Jak napisałem wcześniej Koterski jak na gościa, który nie jest zbyt dobrym aktorem, to nawet sobie poradził, nawet lepiej od innych aktorów, np. Małgorzata Kożuchowska w roli żony Gierka jest okropna. Jej rola ogranicza się do tego, że albo narzeka na męża, że tak dużo pracuje, albo go wspiera. Ale najgorszy jest Generał Roztocki, przepraszam Jaruzelski, w którego wciela się Antoni Pawlicki. Innym słabym elementem filmu jest charakteryzacja aktorów, nie wiem jak to przeszło. Gdy zobaczycie jak wygląda Pawlicki zrobiony na Generała albo Zakościelny, któremu zrobiono policzki jak Marlonowi Brando w Ojcu Chrzestnym to będziecie wiedzieć o czym mówię. Nie polecam nikomu, chyba że fanom Edwarda Gierka, tak zapatrzonym w tą postać, jak reżyser i scenarzyści, ale po obejrzeniu 2, 5 godzinnego filmu nie mam pojęcia, jaki film chcieli zrobić, czy komedię czy dramat. A nawet nie wiem jak ocenić to kuriozum ,ale znalazłem kilka plusów znalazłem, które wymieniłem, więc niech będzie 3/10. Queenpins (2021) Dwie gospodynie domowe, Connie i JoJo, opracowują przekręt na kuponach promocyjnych, dzięki któremu zarobią dużo kasy, ale nie wiedzą, że na ich trop wpada Ken Miller - pracownik zajmujący się stratami w handlu detalicznym i agent pocztowy Simon Kilmurry. Komedia inspirowana prawdziwą historią, której seans zleciał szybko dzięki Kristen Bell i Kirby Howell-Baptiste w rolach głównych. Ale jeszcze lepszy jest drugi plan, czyli Vince Vaughn w roli agenta pocztowego i Paul Walter Hauser w roli Kena, który odkrył przestępstwo. Vaughn i Hauser ukradli show głównym bohaterkom, tworzą świetny i nieoczywisty duet (choć Hauser gra znowu to samo co w Ja, Tonia i Cruelli). Jest jeszcze Joel McHale w roli nudnego męża Connie i nie wiem co powiedzieć, czy to tak nieciekawa i nudna rola była, czy tak dobrze zagrał nudnego męża. Ocena: 6/10. The Bubble (2022) Judd Apatow zebrał kilku fajnych aktorów (m.in. Karen Gillan, David Duchovny, Pedro Pascal, Keegan Michael-Key) i obsadził w rolach aktorów, którzy kręcą piątą część franczyzy bijącej rekordy oglądalności (połączenie Parku Jurajskiego z Szybkimi i Wściekłymi), ale w czasie produkcji dochodzi do zakażeń koronawirusem, więc cała ekipa zostaje uwięziona na kilka m-cy na planie filmu. Pewnie to nie pierwszy film, który porusza temat celebrytów, jak są odklejeni od rzeczywistości, i łączy to z tematem epidemii, co podane jest z humorem, tylko że zaśmiałem się dosłownie jeden raz oglądając Bańkę (scena z ręką). Wszyscy aktorzy nie mają co grać i film jest po prostu za długi i nudny, zwłaszcza wątki, w których grają żona i córka Apatowa, które można by wyciąć bez szkody dla fabuły. Apatow dostał wolną rękę od Netflixa, włożył do filmu wszystko co chciał i zaczynam się zastanawiać, czy to dobre jak twórcy filmów dostają pełną swobodę twórczą, że nie ma żadnego producenta, który by powiedział, że nie każda scena nadaje się do filmu. Najgorszy film Apatowa, tylko że ja nie widziałem żadnego wcześniejszego filmu Apatowa, w tym też tych najlepszych. Postawię 2/10, bo to jeden z najgorszych filmów jakie widziałem w 2022 roku, to już Gierek mi lepiej podszedł, dawno się tak nie wynudziłem jak na tym filmie. Lepiej obejrzeć serial Staged ze Sheenem i Tennantem, który porusza podobną tematykę też w humorystyczny sposób (aktorzy nie mogą kręcić sztuki, bo pojawia się koronawirus, wiec próby robią w domu na zoomie, ale dochodzi do konfliktów, grają przerysowane wersje samych siebie) i robi to o wiele lepiej. Windfall (2022) Złodziej włamuje się do posiadłości miliardera, ale sprawy przybierają zły obrót, gdy okazuje się, że gospodarz zaplanował akurat w ten dzień wakacje z żoną. Pomysł współpisany przez scenarzystę np. Siedem, Jeźdzca bez głowy i 8 milimetrów, to wydawałoby się samograj, ale nie jest to aż tak dobry film jakby mógł być. Nie mam nic do aktorów, a występują Jason Segel, Lily Collins i Jesse Plemons, którzy dobrze wypadli w swoich rolach. Choć jeśli miałbym kogoś wyróżnić to Jesse Plemonsa w roli męża - dupka, ale też córka Phila Collinsa daje radę. Realizacyjnie też nie mogę się przyczepić, np. świetna jest muzyka, która buduje klimat produkcji, będącej połaczeniem czarnej komedii z dreszczowcem, ale całość to jednak trochę zmarnowany potencjał. Z tego pomysłu można było wyciągnąć dużo więcej. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 21, 2022, 00:45:49 Dziewczyny z Dubaju (2021)
Nie jest to poziom filmów Patryka Vegi, co jest pewnie zasługą reżyserki, którą kojarzę z dobrego filmu Sztuka Kochania o Michalinie Wisłockiej, ale do dobrej produkcji trochę brakuje. Może zacznę od plusów. Jest to film a nie zbiór scen, jak w filmach Vegi. Doceniam rozmach, film jest zrobiony na bogato. Aktorsko na pierwszym i drugim planie też jest dobrze. Mam na myśli aktorów z zagranicy, np. Włoch wcielający się w Sama, ale też nasze młode i starsze pokolenie daje radę (pojawia się dawno niewidziany Jan Englert, ale to trzecioplanowa rola). Wyróżniłbym np. Kasię Figurę w roli Doroty, która ściąga do seksbiznesu Emi marzącą o wielkim świecie i wielkiej kasie. Dawno nie widziałem pani Figury w tak dobrej roli. Figura gra okropną postać, której nie da się lubić, choćby przez to jak jej bohaterka traktuje swoją córkę (zwłaszcza jedną scenę z nią i jej córką zapamiętałem). Świetna jest też Katarzyna Szawczuk w roli córki Doroty i Paulina Gałązka w głównej roli. Gałązce udało się stworzyć taką postać, że nie da się jej lubić, ale aktorka obroniła swoją postać. Tak zagrała że można dziewczynę zrozumieć, nawet jak potępiałem jej zachowanie. Twórcy filmu jej nie usprawiedliwiają, ale też nie potępiają. Problem jaki mam z filmem jest taki, że przez prawie 2 godziny, a trwa 2, 5 godziny ogląda się lekko, trochę jak przygodę z wakacji. Pokazane jest, że laski żyją jak w bajce, ogląda się trochę jak reklamę seksbiznesu. Dopiero w ostatnich 30 - 40 minutach robi się ostro, jakby twórcom filmu się przypomniało o czym to miała być produkcja, przeciwko czemu. Są oczywiście od początku sygnały, że ta praca to nic dobrego, pojawiają się takie wątki, ale przez większość seksbiznes jest przedstawiony tak, że nic tylko uprawiać seks z książętami za kasę. No chyba, że chodziło o to by pokazać to jak bohaterki to widzą, przez różowe okulary, że czują się jak w bajce, ale w końcówce przypomniało się twórcom, że przekaz z filmu powinien płynąć jednak inny. No i też ostatnie 20 - 30 minut ogląda się trochę jak drugi film, mocno skrócony sequel. Ocena: 5/10. Death of Nile (2022) Poprzednia ekranizacja Agathy Christie od Kennetha Branagha podeszła mi średnio, więc nie czekałem na Śmierć na Nilu. A jak już to chciałem sprawdzić głównie dla obsady, nawet nie tyle dla Branagha w roli Herkulesa Poirota, co bardziej dla Annette Bening, Russella Branda, Armie Hammera i przede wszystkim dla pojedynku między Gal Gadot i Emmy Mackey. Branagh wypadł dobrze, chyba nawet jeszcze lepiej jak w poprzednim filmie, choć wciąż uważam, że najlepszym Herkulesem jest David Suchet. Śmierć na Nilu to kolejny film w ostatnim czasie, w którym Wonder Woman słabo wypadła, może nie tak drewnianie jak w WW 84, ale Gal jest po prostu nijaka. Brakuje Gal w tym filmie seksapilu i nie ma chemii z Hammerem, który gra jej męża. O wiele lepiej się prezentuje Emma Mackey, która jest lepszą aktorką od Gadotki, a nawet za specjalnie nie musi się starać, żeby wypaść lepiej. Śmierć na Nilu to produkcja taka jak Morderstwo w Orient Expressie Branagha, czyli kryminał w starym stylu, niedzisiejszy, ale oceniam troszkę wyżej jak Orient Express. Śledztwo zaczyna się dopiero gdzieś po godzinie seansu, ale bawiłem się lepiej jak na poprzednim filmie i dlatego oceniam na 6/10. All the Old Knives (2022) W 2012 roku doszło do tragedii w samolocie porwanym przez terrorystów. W 2020 roku sprawa samolotu zostaje wznowiona, bo CIA podejrzewa, że doszło do przecieku ze strony ekipy pracującej nad nieudaną akcja ratunkową. Głównymi bohaterami są agenci CIA Henry i Celia, i byli kochankowie, którzy spotykają się po wielu latach w restauracji, by omówić sprawę tej tragedii sprzed lat, kto mógłby być z ich zespołu zdrajcą. Akcja jest prowadzona dwutorowo, widzimy wydarzenia z 2012 i 2020 roku. Film opiera się na dialogach dwójki bohaterów, ale ogląda się dobrze dzięki Chrisowi Pine i Thandiwe Newton w rolach głównych. Akcji za wiele nie ma, ale film trzyma w napięciu i jest chemia między aktorami. No i zakończenie jest dość pomysłowe. Może nie to kto okazał się zdrajcą, to mnie nie zaskoczyło, ale podoba mi się też jak w zawieszeniu zostawiono ostatnie połączenie telefoniczne, co ta postać (specjalnie nie piszę jakiej płci) chciała powiedzieć/nie chciała powiedzieć. Może nie jest to super rozrywka, ale na tyle nieźle się bawiłem, że postawię 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 07, 2022, 17:04:35 The Northman (2022)
Wiking jest najmniej Eggersowy ze wszystkich Eggersów. Jego najnowsze dzieło też nie należy do łatwych seansów ale w porównaniu do tamtych jest zdecydowanie bardziej blockbusterowy, dzięki temu oglądało mi się to całkiem nieźle i nie błagałem w myślach żeby seans się już skończył ;) Historia jest prosta jak budowa cepa, zwykły film zemsty jakich było już setki. Wyróżnia go jednak charakterystyczny styl reżysera czyli wysmakowane zdjęcia i zamiłowanie do pokazywania autentycznych realiów dawnych czasów. Więcej w tym filmie The Witch, bo reżyser z lubością pokazuje tutaj różne dziwne obrzędy i zwyczaje, które oczywiście z perspektywy naszych czasów wydają się kompletnie szalone :haha: Ale niestety po seansie pozostaje lekkie poczucie pustki, bo to też trochę film o niczym. Jak bym to miał porównać z The Revenant, to tamten film wydał mi się dużo głębszy w przekazie. 7/10 I za mało Bjork. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 13, 2022, 01:41:59 Cyrano (2021)
Kolejna adaptacja Cyrano de Bergerac, ale tym razem jest to ekranizacja musicalowej sztuki. Swoje role ze sztuki powtórzyli Peter Dinklage (Cyrano) i Haley Bennett (Roxanne), a scenariusz napisała autorka sztuki Erica Schmidt (żona Dinklage'a). Wszystkie piosenki wykonywano na żywo, na planie, w czasie zdjęć, czyli podobny przypadek jak Nędznicy z Wolverine, tylko że w tamtym filmie nie do końca to wyszło, nie każdy potrafił się odnaleźć w takim eksperymencie (najlepiej wypadła Anne Hathaway i właśnie Hugh Jackman, ale to musicalowi aktorzy), co innego obsada Cyrana, bo wszyscy śpiewają dobrze. Może nie zachwycają, ale uszy nie krwawią. Dinklage to świetny aktor, więc w roli Cyrano też się sprawdza, choć trochę jedzie Tyrionem Lannisterem, ale nie przeszkadza mi to, zwłaszcza, gdy spojrzy swoimi smutnymi oczyma, to mnie od razu kupił. No i całkiem dobrze śpiewa. Choć piosenki widać, że są dopasowane pod aktorów, pod ich zdolności wokalne. W śpiewaniu najlepsza jest Haley Bennett. Aktorsko ta dwójka jest najlepsza, a najgorzej gra Kelvin Harrison Jr w roli Christiana, zakochanego w Roxanne. Nie czuje się miłości i chemii między Roxanne i Christian. Aktor też dobrze śpiewa, ale Christian jest tak strasznie nudną postacią, że miałem faceta gdzieś. To już wolę Bena Mendelsohna w kolejnej roli złego. Zaszufladkowano go w rolach dupków i szkoda, bo to znakomity aktor. Czasami mógłby dostać ciekawsze role, takie jak np. w serialu Outsider wg Kinga, w którym gra pozytywnego bohatera. To pewnie pierwsze nazwisko do którego się dzwoni jak potrzebny jest zły charakter ale marnuje się w takich rolach. Ale mimo fajnych piosenek i sympatii do Dinklage to nowy Cyrano jest produkcją bez emocji, której seans mi się trochę dłużył, czyli dokładnie takie dzieło, jakiego można oczekiwać od Joe Wrighta. Większość jego filmów to produkcje, do których nie można się za bardzo przyczepić, ale niczym nie zachwycają, więc szybko o tych dziełach zapominam, bo tak są nijakie (z jego filmów najlepiej oceniam Kobietę w oknie z Amy Adams, w którym było kilka ciekawie zrealizowanych scen, a to film bardzo zjechany). Ocena: 5/10. Moonfall (2022) Kolejne katastroficzne SF od Rolanda Emmericha, czyli produkcja nie warta uwagi, ale przez bardzo zaniżone oczekiwania nie nudziłem się na tej bzdurnej fabule jak na innych filmach mistrza katastrof. Tym razem Księżyc spada na Ziemię, więc dochodzi do różnych anomalii pogodowych, a Patrick Wilson, Halle Berry (nic się starzeje), i John Bradley (Sam Turly z Gry o Tron) próbują uratować Ziemię lecąc na Księżyc, żeby go wysadzić, czyli pomysł jak z Armageddona Baya (tak na marginesie wolę Baya, nawet w słabszej formie). Więc dostałem sporo scen katastrof, wybuchów, a pomysł na to dlaczego Księżyc spada na Ziemie jest dość głupi, ale kupiłem go, bo lubię klimaty jak z von Danikena. I w sumie to nie przypominam sobie takich pomysłów u Emmericha wcześniej. Jak na ostatnie filmy Emmericha to jest poprawa, na pewno lepsze od Dnia Niepodległości 2. Ale największym zaskoczeniem jest to, że to produkcja niezależna, która kosztowała około 146 mln, na którą dołożyli się np. Niemcy, Huayi Brothers i Lionsgate. Ocena: 5/10. The Survivor (2021) Film o Polaku, który przeżył obóz koncentrancyjny dzięki walkom bokserskim w czasie II wojny światowej - czy już czegoś podobnego nie widziałem w zeszłym roku? A był taki polski film, jak Mistrz z Piotrem Głowackim, który ma wady, ale to jest dobra produkcja inspirowana życiem Teddy'ego Pietrzykowskiego. W zeszłym roku powstał jeszcze jeden film o bokserze, który dzięki walkom w Auschwitz przeżył wojnę, tylko nie o Teddym, a o Harry Hafcie, o którym nic nie słyszałem, w przeciwieństwie do pana Pietrzykowskiego. Jest to amerykańska produkcja, z Benem Fosterem w roli głównej, a na drugim planie Danny De Vito, Vicky Krieps, Billy Magnussen, Peter Sarsgaard, John Leguizamo. Ben Foster, choć to dobry aktor, nie podołał w głównej roli. Nie chodzi o to, że gra dupka, tylko po prostu nie kupiłem go w tej roli. Ale też reszta obsady niczym specjalnym się nie wyróżnia, mimo tego, że to dobrzy aktorzy. Podobała mi się tylko Vicky Krieps i Billy Magnussen (taki suchar - przez dwa S koło siebie w nazwisku to wiadomo kogo gra). Zwłaszcza Magnussen przypadł mi do gustu, jest to kolejna dobra rola po występie w Bondzie, a wcześniej go kojarzyłem z ról komediowych. Potrafi zagrać nazistę i nie przerysował roli. Ben Foster mnie nie kupił, więc historia też mnie nie kupiła, która jest przedstawiona tak nieciekawie, że nie wywołała we mnie żadnych emocji. A reżyserem jest Barry Levinson, czyli stary mistrz, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Polski Mistrz to jednak lepszy film. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 14, 2022, 18:13:55 Ambulance (2022)
Michael Bay to geniusz, który wyprzedził swoje czasy i zostanie doceniony dopiero za sto lat. Pewnie, że łatwo jest jechać po jego filmach, wyśmiać wszystko i wystawić słabą recenzję... ale ja widzę w tym co robi prawdziwy geniusz. W gatunku o nazwie kino akcji, Bay nie ma żadnej konkurencji... więc musi konkurować sam ze sobą :haha: Przebić samego siebie jest trudno ale Michael próbuje. Tym razem wymyślił, że dużo ujęć w filmie nakręci z latających dronów... Obserwujemy tu narodziny jego nowego stylu, który jeszcze będzie udoskonalał w kolejnych filmach. Ale pod tym względem Ambulans jest przełomowy w jego karierze :) Co do fabuły to nie ma jej tu za dużo :haha: Właściwie oglądamy dwugodzinny pościg bez chwili wytchnienia. Naprawdę nie ma tu ani minuty spokoju. Są tu tylko 5 sekundowe ujęcia w których możemy złapać oddech pomiędzy kolejnymi 20 minutowymi scenami akcji :) Tak po półtorej godziny byłem już otępiały i zmęczony ale akcja jeszcze przyśpiesza i człowiek jakoś wraca do oglądania :haha: 7/10. Nasze mózgi są za słabe żeby ogarnąć i w pełni docenić Bayhem :rad2: Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 14, 2022, 20:24:01 Ambulance (2022) Michael Bay to geniusz, który wyprzedził swoje czasy i zostanie doceniony dopiero za sto lat. Pewnie, że łatwo jest jechać po jego filmach, wyśmiać wszystko i wystawić słabą recenzję... ale ja widzę w tym co robi prawdziwy geniusz. Ja Baya doceniłem po Bad Boys i Twierdzy (w sumie to Sean Connery gra tutaj emerytowaną wersję Jamesa Bonda, jest mowa, że to agent brytyjski, itd, itp), na której byłem w kinie za premiery z 5, 6 razy. No i wciąż uważam, że to są dobre filmy (podobnie jak Armageddon). Później różnie było, słabe i średnie się trafiają, i chyba już do poziomu Twierdzy, której dałem 10/10 nie doskoczą, ale jednak wolę go od twórczości Emmericha. Choć Transformersów mu nie wybaczę:) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 15, 2022, 06:33:15 Ja z Baya to tak szczerze lubię tylko "Twierdzę", powrót do "Bad Boys" był bolesny. A z Transformersów nawet lubię część trzecią, aczkolwiek wpierw musiałem przebrnąć przez dwie pierwsze, co łatwe miejscami nie było ;)
A z tym geniuszem, HALu, to mam nadzieję, że jednak żart? ;) Jeśli nie, to traktuję to jako ponurą przepowiednię, że kino pójdzie w tym kierunku, w którym nieważna jest treść, wystarczą wybuchy ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 15, 2022, 09:36:25 Ale to już żyjemy w takiej przyszłości od dawna ;)
Bardziej mi chodzi o to, że filmy Baya są na tyle charakterystyczne, że można z całą pewnością mówić o ich unikalnym stylu a o samym Bay'u jako o artyście. A tego tytułu mu się odmawia. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 15, 2022, 10:26:02 Uwe Boll też ma swój styl :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 18, 2022, 22:10:06 Uncharted (2022)
Naczytałem się tyle złych opinii o tej adaptacji gry i może dlatego, film mi podszedł lepiej jak myślałem, że podejdzie, bo nastawiłem się na chałę. Ale to nie jest dobry film, tylko nijaki, który ma jednak jakieś tam plusy. Przede wszystkim Tom Holland, który co prawda znowu gra Petera Parkera, ale to tak przesympatyczny aktor, że nie przeszkadza mi to. No i też szacunek za to, że sceny akcji wykonuje sam, bo jak w MCU są sceny akcji z pajączkiem, to głównie efekty specjalne, a tutaj ma sceny jak Tom Cruise, czyli dużo biegania, pokazywania jak się jest sprawnym fizycznie (skojarzył mi się z postaciami jakie Tomek grał w latach 80 przez sceny w barze na początku). No i sceny akcji były całkiem pomysłowe, np. z latającymi statkami. Dziewczyna towarzysząca Wahlbergowi i Hollandowi też była spoko, ale gorzej z resztą filmu. Nie grałem w gry, ale mimo tego, nawet ja odczułem, jak bardzo Mark Wahlberg tutaj nie pasuje, który gra to samo co w swoich akcyjniakach. A nawet do mnie dotarło, kogo fani chcieli obsadzić w filmowym Uncharted i jak niezadowoleni byli z castingu Hollanda i Wahlberga. Nie ma chemii między Hollandem i Wahlbergiem, więc jak się przerzucają tekstami to w ogóle nie działa. Bohaterowie mnie nie interesowali, więc gdy nie było akcji to przysypiałem, a budziłem się jak coś się działo. Ocena: 5+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 21, 2022, 22:24:23 The Northman (2022)
Ciekawy przypadek, bo podobał mi się film, a jednocześnie rozczarował, a dla reżysera to pierwszy film, z którego jest (prawie) zadowolony w całości. Dla mnie wciąż Czarownica pozostaje najlepszym filmem Eggersa. Ale oczywiście doceniam robotę jaką Eggers wykonał, to jak zaplanowany jest to film, jak bardzo się zgadza z historycznymi ustaleniami, ale Eggers z wykształcenia jest historykiem, więc to nie jest zaskoczenie. Doskonała jest muzyka, scenografia, kostiumy i zdjęcia, czyli to co zwykle u tego reżysera. Większość z obsady podobała mi się, nie tylko Skarsgard (dołączył do Gustafa, który grał w Vikings), ale wyróżniłbym Nicole Kidman (w Wielkich Kłamstewkach grali małżeństwo, a tutaj grają mamę i syna, choć mała różnica wieku między aktorami) i Claesa Banga. Chciałbym zobaczyć materiały zza kulis ze scen z kręcenia rytuałów, jak aktorzy grali bohaterów, którzy próbowali wydobyć z siebie zwierza np. wilka, niedźwiedzia, czy zachowali wszyscy powagę na planie. Pewnie było trudno. Nie przeszkadza mi to, że to prosta historia zemsty, którą Szekspir się inspirował tworząc Hamleta, a nawet gdybym nie wiedział przed seansem, to domyślić się można nie tylko po imieniu głównego bohatera, ale mówią takimi tekstami, że brzmią prawie jak teksty ze sztuk np. Szekspira, tylko brakowało żeby się rymowały. Nie mam problemu też z tym, że w połowie film zwalnia, nie uważam żeby to była słabsza część. Nie przeszkadzają mi też wątki fantasy, mimo tego, że to historia mocno trzymająca się ziemi, a przynajmniej tego co wiadomo o tamtych czasach, bo wątki wierzeń są ważnym elementem życia bohaterów, tego jaki był ich świat. Ale też nie jest tak, że jakieś siły wyższe ingerują w życie bohaterów, jak np. w serialu Vikings. Film jest miejscami kiczowaty, campowy, zwłaszcza w walce w finale, ale nie przeszkadza mi to. Film ma wszystko, żebym się zachwycał, ale jakoś nie spodobał mi się aż tak bardzo, jak dwa poprzednie dzieła Eggersa, szczególnie Czarownica, do którego Wikingowi jest najbliżej, nie tylko dlatego, że występuje Anya (ma lepsze w swojej filmografii, za wiele z tą rolą nie mogła zrobić). To jeden z takich filmów, który ma wszystko żebym się zachwycał, ale nie zachwyca aż tak, a dlaczego to nie potrafię powiedzieć. Ale i tak to jest dobra produkcja, która łączy w sobie artystyczne zapędy Eggersa z kinem w stylu produkcji takich jak znakomite Apocalypto Gibsona i pierwszy Conan z Arnoldem. Doceniam, że Eggers próbuje innych gatunków, że nie tylko w klimatach grozy i horroru siedzi, tak jak inni nowi specjaliści od kina grozy, czyli Peele, Aster. Tak się zastanawiam dlatego film Eggersa nie podszedł mi tak jak dwa wcześniejsze, choć to dobry film, i chyba mam trochę przesyt tej tematyki w filmach i serialach. Kilka lat temu widziałem całkiem dobry rosyjski film Wiking, nie zgadliście, też o wikingach, z Pawłem Delągiem w roli zakonnika/misjonarza, oglądałem do końca serial Vikings, na bieżąco jestem z Vikings: Valhalla i The Last Kingdom. Zaczynam odczuwać lekkie zmęczenie tą tematyką. Ocena: 7/10. Furioza (2021) To nie jest spinoff o bohaterce granej przez Charlize Theron w Mad Max Fury Road:) Dawid był kiedyś kibolem, ale w wyniku pewnej tragedii z przeszłości, został lekarzem. Kontaktuje się z nim jego dawna miłość, Dzika, która też należała do kiboli, a obecnie policjantka, która chce, żeby zinfiltrował tytułową grupę. Zaskakująco udane kino sensacyjne zrealizowane przez nieznanego mi reżysera, Cypriana T. Olenckiego. Mateusz Banasiuk wypadł ok w roli Dawida, byłego kibola i lekarza, ale ukradła mu show Weronika Książkiewicz w roli Dzikiej. Aktorka znana jest głównie z polskich komedii, w których pojawia się na drugim planie. Tak zakładam, bo nie oglądam polskich komedii, a nie widzę jej w tych filmach polskich, które oglądam, a z czegoś się musi utrzymywać. Chyba że z seriali na polsacie, tvnie, tvp, ale też nie oglądam, tak jak polskich komedii. Weronika Książkiewicz to jest nie tylko piękna kobieta, ale też dobra aktorka co udowodniła rolą w tym filmie, czy w Powrocie do tamtych dni, w którym grała żonę alkoholika (w tej roli Maciej Stuhr). W sumie to wszyscy przyćmili głównego bohatera, też np. Szymon Bobrowski, Wojciech Zieliński, czy Łukasz Simlat w roli bardzo niesympatycznego partnera Dzikiej, Jacka Bauera (to musi być nawiązanie do Jacka Bauera z 24 godzin). Ale obok Weroniki Książkiewicz wyróżniłbym też Mateusza Damięckiego, który przeszedł taką metamorfozę w roli kibola, że wygląda prawie jak Joker Jareda Leto. Szarżuje na całego, ale świetnie pasuje do tej roli. Dawno go nie widziałem i zapomniałem, że to dobry aktor. Pochwalę też Sebastiana Stankiewicza w roli jednego z kiboli, który budzi jakąś tam sympatię i wprowadza humor do filmu, mimo tego jaką postać gra. Stankiewicz nie jest ideałem urody i wyglądu, po prostu to grubszy facet, i gra kibola, który non stop je, albo lata do kibla, albo jest wiecznie głodny, więc omijają go mordobicia. W każdej roli, w jakiej go widziałem świetnie wypadł. Jest to kino sensacyjne, więc jest brutalnie, ale trafiają się też udane żarty, zabawne dialogi, które spuszczają trochę powietrza, gdy robi się zbyt poważnie. Ale to nie są Chłopaki nie płaczą czy Kiler, to kino sensacyjne. Patryk Vega, ucz się od pana Olenckiego, jak powinno się kręcić dobre rozrywkowe kino. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 26, 2022, 22:38:40 Chip 'n Dale: Rescue Rangers (2022)
Nienawidzę takich filmów jak Space Jam 2 i Ready Player One (najgorszy film Spielberga), które nie są nawet filmami, zwłaszcza Space Jam 2, ale reklamą usługi streamingowej i produkcji, które można znaleźć na platformie streamingowej, w przypadku Space Jam 2, to dzieła WB, HBO, czyli HBO Max, więc na produkcje Disneya Chip 'n Dale: Rescue Rangers też nie czekałem, bo spodziewałem się milion postaci z animacji Disneya i pretekstowej fabuły dla zareklamowania Disney+. Ale przeżyłem pozytywne zaskoczenie, bo to dobra rozrywka. Choć pomysł ze światem, w którym ludzie żyją obok bohaterów filmów animowanych to nic oryginalnego, bo zaczerpnęli z jednego z najlepszych (i najbardziej niedocenianych) filmów Zemeckisa Kto wrobił królika Rogera? (są nawiązania przez które można film Disneya uznać za kontynuację klasyka Zemeckisa). Ale nie jest to produkcja tylko dla fanów Brygady RR. W sumie dla nich to najmniej, bo Brygady RR to w filmie nie ma. Film się skupia na tytułowych wiewiórkach, które szukają swojego przyjaciela z Brygady RR, Rockforda, który zaginął. Jest to produkcja, w której też jest milion nawiązań na pierwszym, drugim i trzecim planie, tak jak w Space Jam 2 i Ready Player One, ale nie tylko do produkcji Disneya, bo też do dzieł i postaci z innych wytwórni filmowych. Ale tym razem nie jest to najważniejszy element filmu, bo jest też ciekawa fabuła ze świetnym złym charakterem. Ale jak ktoś lubi się bawić w detektywa to może wyszukiwać wszystkie nawiązania, ja jestem za stary na takie zabawy. Sympatyczny film z wieloma super scenami np. plastuś jako terminator, ale podobnie jak w Kto wrobił królika Rogera? są motywy dla dorosłych, np cały wątek z głównym złym, jego motywacje, dlaczego jest zły (choć nie dorównuje Christopherowi Lloydowi z filmu Zemeckisa), czy tak dziwne, jak to że Rockford jest tak naprawdę sero(narko)manem, padają takie takie teksty jak śmierć przychodzi po nas wszystkich, a Gadżet i Bzyczek czyli myszka i mucha są małżeństwem, mają 40 dzieci, które są hybrydami myszo-owadzimi (prawie jak u Cronenberga), operacje CGI, czy cały motyw z doliną niesamowitości, w której mieszkają animki z początku XXI wieku, z takich produkcji jak Ekspres polarny Zemeckisa, czyli niby realistyczne, ale na tyle dziwne z martwymi oczyma, że nikt nie chce z nimi pracować w Hollywood. Jest to produkcja, która komentuje, czym jest Hollywood, o ciemnych stronach showbiznesu w LA, np. o upadku dawnych gwiazd, których Hollywood nie chce, wyrzuciło na śmietnik i nie jest to dobry obraz. Może ta produkcja nie dorównuje filmowi Zemeckisa, np większość animków co się pojawia nie ma nic do roboty, przemykają w tle, nie ma takich scen jak np. pojedynek Duffy'ego i Donalda w filmie Zemeckisa, ale i tak dobrze się bawiłem. Ocena: 7/10. Ambulance (2022) Miłe zaskoczenie, bo to pierwszy oglądalny film Baya od czasu 13 Hours i Pain & Gain. W sumie to taka bayowa wersja Speed. Oczywiście są absurdalne motywy jak cała sekwencja z operacją, ale do tego momentu ani raz nie strzelałem facepalmów. Przez pierwszą godzinę byłem w szoku, że to dość poważna produkcja jak na Baya, ale od sceny operacji zaczęło się pojawiać coraz więcej komediowych i absurdalnych wątków. Zaskoczyło mnie, że jak na Baya jest mało wybuchów. Jake Gyllenhaal wypadł spoko, ale to kolejna w ostatnim czasie rola krzykacza i furiata, non stop drze ryja, na co ratowniczka zwróciła mu uwagę (też spoko występ Eizy Gonzalez). Mógłby czasem zagrać coś. Abdul - Mateen II też wypadł dobrze. Pewnie że nie wszystkim film się spodoba, zwłaszcza jak ktoś nie lubi bayowego stylu. A to co wyprawa Bay z montażem, kamerą i dronami to głowa może rozboleć i nie chodzi mi tylko o sceny akcji, ale też sceny spokojne. Jest na początku rozmowa, w której Gyllenhaal namawia brata na skok i kamera tak lata, robi takie piruety i dziwne ujęcia, że mi się w głowie zakręciło. Można się do wielu rzeczy przyczepić, ale jest poprawa formy Baya. No i jak Ambulans mógłby mi się nie spodobać, skoro bohaterowie mówią o moich filmach, czyli Twierdzy Baya i Walecznym Sercu i wymieniają dwóch moich ulubionych aktorów (Mela Gibsona i Seana Connery'ego). Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 27, 2022, 06:48:10 Ja nie wiem, co Ty masz do tego Ready Player One :D Na tle ostatnich, wyjątkowo nudnych filmów Spielberga, ten lśni jak złoto ;) Mnie osobiście najbardziej irytowało w filmie to, że ludzkość w 2045 roku na wyrywki zna hity z Atari 2600 ;) Gdyby to chociaż komodorek był ;) :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 27, 2022, 22:50:06 Ja nie wiem, co Ty masz do tego Ready Player One :D Na tle ostatnich, wyjątkowo nudnych filmów Spielberga, ten lśni jak złoto ;) Ze Spielbergiem z ostatnich lat tak mam, że do Wojny Światów z Cruisem trzymał dość wysoki poziom (choć wolę ich pierwszy wspólny film, Raport Mniejszości). Nawet jak trafiały się słabsze filmy jak Terminal, to były w mniejszości, a większość była dobra, teraz jest na odwrót, bo każdy nowy film to średniak, a dobry film jest w mniejszości. U mnie problemy z reżyserem zaczęły się od ostatniego Indiany Jonesa, którego może nie nienawidzę tak jak niektórzy, nie uważam za kupę, ma kilka fajnych momentów, ale całościowo to średniak, najgorszy z Indiany Jonesów. Choć ja mam niepopularną opinię, bo uważam, że drugi Indiana Jones też jest super. Nie zacząłem lubić Świątynię Zagłady po Indianie Jones 4, ale zawsze lubiłem, nawet jak nie było to popularne. Arka jest super, to rewelacyjna zabawa, ale jednak u mnie na pierwszym miejscu Ostatnia Krucjata z genialnym duetem Connery i Ford, choć w sumie dostałem to samo co w jedynce, czyli walkę z Niemcami. Minimalnie, ale jednak wyżej stawiam od Arki. Ale najlepsze, że od razu po średnim Indiana Jones 4 zrobił Przygody Tintina, które są lepszym kinem nowej przygody od ostatniego Indiany. To jest dobre kino nowej przygody. A co do Ready Player One to znalazłem co napisałem 4 lata temu. I zacytuję sam siebie. Kolejny po Post słaby film Spielberga, nawet gorszy od Post, pomimo tego, że dużo się dzieje. Problemem jest to, że bohaterowie są nudni, nie zależało mi na nich specjalnie, więc się nudziłem. A niby powinien mi się podobać, bo mogłem wyłapywać nawiązania do popkultury, ale tego jest za dużo i w pewnym momencie zwyczajnie przestałem zwracać uwagę na to, że pojawia się jakaś postać na trzecim planie. Zresztą żeby wyłapać każde nawiązanie to trzeba by obejrzeć na jak największym ekranie, najlepiej w IMAX, bo inaczej zauważy się jedynie z 10% easter eggów. Jedyne nawiązania jakie mi się podobały i pamiętam to z Monty Pythona i Świętego Graala, Mechagodzilly, DeLorean z Powrotu do przyszłości oraz do Laleczki Chucky i oczywiście sekwencja nawiązująca do Lśnienia Kubricka, która jest najlepszym fragmentem filmu, ale to jest fragment. Film jako historia, którą opowiada i jako zabawa w szukanie nawiązań do popkultury nie wciąga mimo tego, że widać wciąż u reżysera radość tworzenia i ciekawe pomysły. Spielberg dalej z niebywałą lekkością splata na ekranie rozmach, suspens i humor, ale jeśli na bohaterach mi nie zależy to akcja nie wciąga, a nawiązania przestają bawić, więc bardzo szybko przestałem interesować się wszystkimi atrakcjami jakie są w filmie. Koniec cytatu ze mnie sprzed 4 lat. Po Tintinie kolejne filmy to są średniaki (Lincoln, Post, West Side Story) a w najlepszym razie porządne produkcje (War Horse, Most szpiegów), ale niczym nie zachwycające. A nie, jest jeszcze jeden film, który chyba nie jest uważany za dobry, a mnie się podoba, czyli BFG. A wracając jeszcze do filmu Baya to zapomniałem napisać o dwóch rzeczach, które mnie pozytywnie zaskoczyły. Bay jest znany z seksualizacji bohaterek, żartów jak u napalonych nastolatków, a w Ambulansie jest tego mało. Największe zaskoczenie, to wątek agenta FBI, pokazane jest, że ma problemy w małżeństwie, nie ma żadnych żartów, z tego że jest gejem. Jednym z głównych bohaterów jest ratowniczka, którą gra piękna Gonzalez, a nie ma żadnej sceny, jakby pozowała do Playboya, jak było z laską w Transformers, żadnych ujęć kamery na jej tyłek, jest pokazana jako inteligentna kobieta, znająca się na swojej robocie. Normalnie szok :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 28, 2022, 06:07:39 Fakt, w Ready Player One nawiązania dominują nad fabułą, ale wciąż uważam, że z filmu nie wylewa się nuda, jak z wielu innych najnowszych produkcji reżysera (można zrozumieć, że "Lincoln" nie musiał porywać. Ale zrobić nudny film o zimnowojennym szpiegu? Toż to talent trzeba mieć :D). A ostatni Indiana mi się akurat podobał, a jak ktoś mi zwracał uwagę na głupoty (ewidentnie obecne), to wskazywałem, że przecież "Temple of Doom" też zbyt mądre miejscami nie było ;)
Ogólnie mam wrażenie, że 50% narzekania na jakikolwiek w sumie film będący kolejną częścią hitu z lat 80. to narzekania starych dziadów mojego pokroju (i starszych), że to se ne vrati. No nie, ale niekoniecznie ma to związek z filmem jako takim, lecz odbiorcą ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 28, 2022, 21:57:10 A co do nowego Indiany Jonesa to czekam, ale z obawami. Choć jakby robił Spielberg to miałbym inne obawy, czyli facet dawno nie zrobił nic powyżej średniego poziomu. I właśnie, wiadomo czemu zrezygnował Spielberg z IJ 5? Kojarzycie może jak się tlumaczył z tej decyzji, może wie, że nie jest od dawna w formie i to przyznał wprost?
A w przypadku Mangolda, to mam tak, że z jednej strony większość jego filmów jest dobra (3:10 to Yuma, Knight and Day, Ford vs Ferrari), bardzo dobra (Cop Land, Girl Interrupted, Walk the Line, Logan), ale też trafiają mu się slabe produkcje (Wolverine), ale nie zrobił jeszcze typowego kina przygodowego. Wolałbym jako reżysera Brada Birda, którego debiut w live action był super (MI - Ghost Protocol, dla mnie chyba jednak najlepsza część ze wszystkich, choć wszystkie trzymają poziom, nawet dwójkę lubię na swój sposób, a to chyba najbardziej nienawidzony film, ale ja lubię filmy Woo), a potem zrobił bardzo spielbergowski film Tommorowland, który był klapą i wrócił do animacji, a to była fajna rozrywka (wiem, niepopularna opinia). Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 29, 2022, 14:06:02 Top Gun: Maverick (2022)
Ten film jak dla mnie jest tak ciut... ale dosłownie ciuteńkę przehajpowany :D Oczywiście sceny w powietrzu wgniatają w fotel i nie mają sobie równych, bo nikt tak jeszcze żadnego filmu nie nakręcił, gdzie cała obsada naprawdę lata odrzutowcami. Kompletne szaleństwo :roll: Normalnie widać przeciążenia na twarzach aktorów :rad2: Akcja w tym filmie jest na innym poziomie i za to czapki z głów dla całej ekipy. Mój "problem" z tym filmem to, że zanim dojedziemy do tej akcji to musimy obejrzeć sporo scen, które ja kwalifikuje jako ciepłe buły :haha: Dużo w tym filmie nawiązań do starego Top Gun. Jest wątek z synem Goosa, jest wątek Icemana (wzruszający), jest nowy watek miłosny i oczywiście jest szkoła Top Gun, tylko tym razem to Maverick ma uczyć młodziaków... jest nawet cholerny mecz futbolu na plaży (w starym był mecz siatkówki plażowej ;) ). I wszystko to zajmuje sporo czasu. Zdziwiłem się jak dużo w tym filmie spokojnych scen, gdzie mamy tylko dwóję rozmawiających bohaterów i w tle nie gra nawet żadna muzyczka. Pod tym względem ten film jest bardzo old schoolowy. Także to jest mój jedyny "problem"... ale tak naprawdę to też działa na korzyść tego filmu bo w tym czasie stawka rośnie, zaczynamy kibicować bohaterom i w finalnym akcie filmu czujemy każdy zakręt samolotu i każdy unik przed rakietą ;) Ten finalny akt to jest mistrzostwo kina akcji. Film na pewno powalczy o techniczne Oscary, w tej chwili jest dla mnie jest na czele w wyścigu za najlepszy montaż i dźwięk. No i pewnie będzie też nominacja za piosenkę dla Lady Gaga ;) Ale pod względem soundtracku dla mnie jednak pierwszy Top Gun jest w tej kategorii nie do przebicia :) I oni to chyba wiedzą bo początek dwójki jest zmontowany pod "Danger Zone" i od razu robi takie ciary... :headbang: Do kina kto może, bo naprawdę warto to zobaczyć na wielkim ekranie z porządnym dźwiękiem. 9/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 03, 2022, 22:30:48 Infinite Storm (2022)
Pewnie nigdy bym nie obejrzał najnowszego filmu Małgorzaty Szumowskiej, bo nie po drodze mi z tą reżyserką. Widziałem cztery jej filmy i żaden nie podobał mi się, oprócz W imię..., choć to produkcja która chyba uważana jest za słabszą w jej filmografii. Szanuję, że robi karierę za granicą, ale nie trafiła w moje gusta Sponsoringiem, Body/Ciało i Twarzą. Mam z reżyserką tak jak z ostatnimi dokonaniami Agnieszki Holland, której filmy z lat 80 i 90 uważam za dobre, a ostatnie jej produkcje za w najlepszym razie średniaki (może oprócz W ciemności) albo słabe, tragiczne. Infinite Storm obejrzałem tylko dla Naomi Watts i gra dobrze, to świetna fizyczna rola, ale to dobra aktorka, więc zero zaskoczenia. Trailery sugerują survivalowy klimat i taka to produkcja, ale nie do końca, bo tak naprawdę jest to dramat psychologiczny, o sesji terapeutycznej, a tym jest wyprawa w góry dla głównej bohaterki. Ale podobnie jak na innych filmach Szumowskiej męczyłem się, mimo cudownych zdjęć Michała Englerta. Ocena: 5/10. Fantastic Beasts: The Secrets of Dumbledore (2022) Może zacznę od pochwalenia, a zasługują na to aktorzy. Mads gra kolejny raz Madsa, ale ma tyle charyzmy, że nawet jak się nie stara, to działa jego postać. Jude Law jest super w roli młodego Dumbledore'a. Wyróżniłbym też Jessice Williams w roli profesor Hix. Tyle znanych twarzy, a nie przyćmiły jej bardziej znane nazwiska. Chętnie zobaczyłbym spinoffa z Hix. No i kilka fajnych scen, np. taniec Newta z robakami w kanałach. Wiem jak to brzmi, ale jak zobaczycie to będziecie wiedzieć o jaką scenę mi chodzi. Ale niestety wynudziłem się na tej produkcji, co pewnie po części jest spowodowane tym, że nic nie pamiętam z poprzednich dwóch filmów. Więc oglądało mi się trochę tak, jakbym załączył setny odcinek jakiegoś serialu, bez znajomości wcześniejszych epizodów. Nie będę pisał że, to jest gorsze od serii z Harry Potterem, bo mimo tego, ze oglądam wszystko z fantasy, a przynajmniej sprawdzam, to przygodę z tą serią zakończyłem po czwartym filmie Mike'a Newella. Dwa filmy Columbusa były spoko, Cuarona super, ale film Newella tak mnie znudził, że nie obejrzałem całości. Choć dla samej (dorosłej) brytyjskiej obsady, m.in. Alan Rickman, Ralph Fiennes powinienem nadrobić. Ocena: 5/10. The Lost City (2022) Jeśli widzieliście Miłość, szmaragd i krokodyl Zemeckisa, to Zaginione Miasto uznacie za gorszą kopię, i tak jest, ale Bullock i Tatum tworzą tak fajną parę, że kibicowałem duetowi w ich przygodach. Brad Pitt ma fajne dłuższe cameo (to nie spoiler, bo jest w zwiastunie) w roli Johna Trenera (nazwisko i zawód jaki wykonuje). No i Radcliffe'a szanuję za to jakie role wybiera po Potterze. Zagrał tutaj złego miliardera , jak z bondów i udzieliła mi się jego zabawa jaką miał na planie filmu. Sympatyczny i bezpretensjonalny przygodowy film, lepszy od Uncharted, z humorem, który czasami idzie w parodię kina przygodowego, ale do mnie trafił. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 08, 2022, 20:15:02 Hustle (2022)
Uwaga, dobry sportowy film na Netflixie! Adam Sandler gra zmęczonego życiem łowcę talentów z NBA. I gdy już traci nadzieję, że uratuje swoją gasnącą karierę znajduje mega-talent w Hiszpanii. Postanawia sprowadzić go do USA i wkręcić do ligi. Pod względem fabuły film jest bardzo typowy, od początku wiemy jak się to skończy... co nie zmienia faktu, że takie filmy też się przyjemnie ogląda :) Na plus surowe zdjęcia i pełen realizm gry. Jak na końcu poleciały napisy to miałem wrażenie, że tylko Sandler był w tym filmie aktorem a cała reszta to wszystko ludzie z NBA :faja: 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 12, 2022, 00:56:21 Limbo (2022)
Dwóch policjantów szuka seryjnego mordercę kobiet w Hongkongu. Pomaga im dziewczyna, która zna ciemną stronę Hongkongu. Fabuła prosta jak budowa cepa, ale tak dobrze rozpisana w scenariuszu, że film trzyma w napięciu. Ale najważniejsza jest realizacja, która jest cudowna. Zdjęcia tworzą kapitalny klimat noir, każdy z kadrów z filmu nadaje się na obraz. Film dzieje się współcześnie, ale Hongkong jest przedstawiany jak z Blade Runnera połączonego z postapo. Warto wyróżnić też świetną muzykę i dobre aktorstwo. A zaznaczam, że film nie jest przesadnie brutalny jak zdarza się w azjatyckim kinie. Są mocne i brutalne sceny, ale nie ma pornografii przemocy. W Limbo najważniejsza jest historia, bohaterowie i klimat noir. Rewelacyjna rozrywka. Ocena: 8/10. Interceptor (2022) Twarda i doświadczona kapitan JJ Collins walczy z terrorystami na samotnej bazie antyrakietowej położonej gdzieś na środku Pacyfiku. Miałem odpuścić film Netflixa, bo wyglądał już po zwiastunach na słabą produkcję, ale w roli głównej piękna żona Chrisa Hemswortha, Elsa Pataky. No i jak lubię aktorkę to dla mnie jest poziom najgorszych filmów tego roku czyli Venoma 2 i Morbiusa. Film jest krótki, ale co z tego skoro film jest nudny. Akcji za wiele nie ma, a jak są mordobicia i sceny akcji to nic ciekawego, to już lepsze mordobicia i sceny akcji były w netflixowym Tyler Rake'u z jej mężem. Nie zdziwię się jak powstanie crossover tych dwóch produkcji. A co do Thora to ma dłuższe cameo w filmie, gra sprzedawcę telewizorów-fana głównej bohaterki, który ogląda jej akcje i jej kibicuje. Wygląda jak w Thorze, zarośnięty, pewnie w czasie kręcenia nowego Thora na chwilę wyrwał się na plan filmu, którego jest producentem. A nawet nie przeszkadza mi jak to tani film (to w sumie taka szklana pułapka tylko z akcją w bazie antyrakietowej), bo oglądam np. filmy ze Scottem Adkinsem, czasami obejrzę jakiś nowy film z Van Damme, ale to wygląda jak ostatnie produkcje Seagala. Ale film jest też tragiczny przez dialogi, które były pisane na poważnie a brzmią jak z parodii, filmów ZAZ np. to my stoimy między Ameryką a Armageddonem, albo jak główna bohaterka rzuca tekstem do zdrajcy, który zdradził, bo nie lubi uchodźców, uważa że USA to już nie Ameryka co dawniej, bo stracił pracę przez Amerykanów hinduskiego pochodzenia - do kobiety możesz mówić tylko po imieniu, ale nigdy kotku, kochanie, itd) albo tekst generała - część z nas ma panią za wariatkę, a druga część za gwiazdkę rocka, a prezydentowa dodaje - ja mam panią za gwiazdę rocka. Domyślam się, że Hemsworth jako producent wyłożył pieniądze na tą padakę, bo chciał zrobić prezent swojej żonie, nakręcili w Australii film w którym jego żona mogła poczuć się jak on, jak bohaterka kina akcji, ale nie wyszło i żeby rozwodem się nie skończyło. Ocena: 2/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 17, 2022, 19:41:05 Spiderhead (2022)
Uwielbiam TRON: Legacy, podobają mi się też Oblivion i Only the Brave (nie widziałem jeszcze Top Gun: Maverick), więc czekałem na najnowszą produkcję Josepha Kosinskiego, zwłaszcza że zapowiadała się na inny film jak jego dotychczasowe produkcje, na bardziej ambitną, w której za wiele scen akcji nie ma. No i wizualnie nie mogę się za bardzo przyczepić, tak jak i do aktorstwa, bo Miles Teller i Chris Hemsworth wypadli spoko. Thor to nie jest wybitny aktor, ale ma tyle charyzmy, że kupiłem go w roli dupka. Choć pod koniec jak bił się z Tellerem, to trudno było mi uwierzyć, że Teller jest lepszy od Thora. Fabuła nie jest oryginalna, widziałem podobne wątki w innych produkcjach SF, ale niestety czym dłużej film trwał to coraz bardziej nudziłem się na tej dystopii. Pierwszy film Kosinskiego, który nie przypadł mi do gustu, choć nie oczekiwałem produkcji przypominającej jego wcześniejsze filmy. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 22, 2022, 21:00:40 Cha Cha Real Smooth (2022)
Bardzo przyjemny komedio-dramat, opowiadający historię Andrew, młodego chłopaka tuż po studiach, który nie wie co robić ze swoim życiem. Pewnego wieczora odkrywa, że jest niezłym wodzirejem i świetnie rozkręca bar micwy :haha: Na takiej imprezie poznaje też piękną Domino (Dakota Johnson), która ma autystyczną córkę... Między Andrew a Domino rodzi się relacja, ale sprawy nie są takie proste... W roli Andrew występuje Cooper Raiff, który jest także scenarzystą i reżyserem tego filmu. Jestem pod wrażeniem bo wyszedł mu bardzo dojrzały film, taki mądry życiowo :) gdzie idealnie wyważono komedię z dramatem. Cooper i Dakota mają też bardzo dobrą chemię. Dobrze też zagrali młodzi aktorzy. Film dostał nagrodę publiczności w Sundance i zaraz potem kupiło go Apple, które ewidentnie chce upolować kolejny niezależny hit na miarę Cody ;) Cha Cha Real Smooth raczej aż takiej kariery nie zrobi ale i tak warto to zobaczyć. Mocne 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 11, 2022, 00:59:51 Agent Game (2022)
Typowy akcyjniak klasy B, który bym nie obejrzał, ale oglądam wszystko z Melem Gibsonem (i w reżyserii Mela Gibsona), nawet jak gra epizod, nieważny poziom filmu, a tutaj gra może z 20 minut i glównie siedzi w swoim biurze w CIA. To jeszcze nie jest poziom ostatnich filmów Bruce Willisa, bo nawet w tak małej rólce charyzma z Mela się wylewa, więc nie miałem myśli, żeby odpuścić jego filmografię. Zresztą między jednym a drugim filmem klasy B też gra w dobrych filmach jak Dragged Across Concrete albo Profesor and Madman. Choć to było już dość dawno, ostatnio gra głównie epizody w akcyjniakach. Ale jak na film klasy B to nie jest taki zły film, widziałem gorsze, tylko problem jest taki, że ogląda się jak pilota serialu, albo część pierwsza franczyzy, bo koniec jest urwany w najciekawszym momencie. A oprócz Gibsona pojawiają się też Jason Isaacs w większej roli, Dermot Murloney i Barkhad Abdi. Ocena: 4/10. The Sea Beast (2022) Ale sympatyczne kino rozrywkowe dla całej rodziny w reżyserii Chrisa Williamsa (Big Hero 6 i Moana). Jest to połączenie pomysłów z przygodowych filmów dziejących się na oceanach i morzach z historią z Jak wytresować smoka. Nie chodzi tylko o to, że tytułowa bestia przypomina smoka z tej animacji, ale mamy podobny wątek, czyli rodzącej się przyjaźni człowieka z bestią. Film ma świetne tempo, znakomicie wyreżyserowane sceny akcji na morzach i oceanach oraz fajnych bohaterów, którym głosy podkładają m.in. Karl Urban i Jared Harris. Ocena: 7+/10. The Princess (2022) Księżniczka nie chce poślubić socjopaty, z którym została zaręczona, więc zostaje porwana przez tego okrutnego socjopatę i zamknięta w wieży. Ale facet nie wie z kim zadarł. Pomysł spoko, połączenie baśni z filmem takim jak Raid, tylko zamiast wchodzić na najwyższe piętro, to księżniczka schodzi z wieży i wpada na kolejnych facetów, którym kopie tyłki. Ale walki nie są super. Są ok, ale bez zachwytów, mimo tego że część obsady to aktorzy, którzy umieją się bić, z tego są znani. Po którejś walce zacząłem się nudzić, a też humor nie jest wysokich lotów, np. dowcip z grubym strażnikiem, który trwa cały film. I w sumie nie wiem dla kogo Księżniczka jest, bo dla dzieci to chyba jednak zbyt brutalne, a dla dorosłych za bardzo głupie. Jeśli miałbym coś pochwalić to Olgę Kurylenko w roli jednej z antagonistek. Ocena: 4/10. Last Looks (2022) Były policjant Charlie Waldo prowadzi sprawę zabójstwa żony znanego aktora Alastaira Pincha, który jest głównym pojderzanym. Problem jest taki, że Alastair nic z tego nie pamięta. Tylu fajnych aktorów (Charlie Hunnam, Mel Gibson, Morena Bacarin, Dominic Monaghan, Rupert Friend, Clancy Brown), a wyszedł średni film. Choć czasami się uśmiechnąłem i doceniam rolę Gibsona, który grając Pincha gra w sumie samego siebie (upadła gwiazda kina, która jest alkoholikiem). No i ten jego wąs. Ocena: 5/10. Wszystkie nasze strachy (2021) Daniel Rycharski, znany w jego rodzinnej wsi gej, ale też praktykujący katolik, obwinia się o śmierć koleżanki, lesbijki, która popełniła samobójstwo. Czuje się winny, że nie zrobił nic aby jej pomóc, gdy była gnębiona przez rówieśników, więc postanawia zorganizować drogę krzyżową w intencji zmarłej, co mieszkańcom rodzinnej wsi się nie podoba. Dobre kino o Polaku, który wydawało by się, że w naszym kraju nie powinien istnieć, bo składa się z samych paradoksów. Jest jednocześnie praktykującym katolikiem i jawnym homoseksualistą. Na przykładzie tego artysty, granego przez Ogrodnika, o którym przyznaję, że nie słyszałem, twórcy filmu ( współscenarzystą jest jeden z najlepszych polskich młodych krytyków Michał Oleszczyk) próbują pokazać, że da się pogodzić to co w Polsce wielu dzieli. Udało się twórcom wlać we mnie promyk nadziei, ale ja naiwny jestem. Ogrodnik dobrze gra, nie przeszarżował roli, jak czasami mu się zdarza. Ale jeszcze lepsza jest aktorka w roli babci Daniela, ukradła Ogrodnikowi show. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 21, 2022, 12:15:14 Nieznośny ciężar wielkiego talentu to udane połączenie bezpretensjonalnego buddy movie, kina akcji i metakomedii w której Cage bawi się swoim wizerunkiem. Szacunek dla aktora grającego samego siebie, który naśmiewa się trochę ze swojego wizerunku, z tych dobrych filmów i tych złych, z tego jakim aktorem był kiedyś (gra też Nica w wersji z lat 80 i 90, wygląda jakby się przeniósł z planu z Dzikości z serca, dość dobrze odmłodzony) i za jakiego aktora uważany jest dzisiaj. Aktor nie boi się pokazać jakie ma wady, a raczej jego wersja, jaką w filmie dostaliśmy, bo nie wierzę że filmowy Cage, to w 100 procentach prawdziwy Cage.
Kolejnym plusem jest Pedro Pascal, w roli największego fana talentu aktorskiego Nicolasa. Między tymi aktorami jest tak fajna chemia, jest tyle ciepła między nimi, że szkoda, iż cały film nie skupia się na scenach tylko z nimi. Dostajemy też kino akcji, ale nie jest takie złe, jak niektórzy mówią. Dla mnie to był wątek, na którym też dobrze się bawiłem. Ale też traktuje wątek sensacyjny jako nawiązanie do kariery Cage'a, który był kiedyś bohaterem kina akcji i grał w takich filmach jak Con Air, Bez twarzy, Twierdza. Oczywiście jeśli znacie filmografię Cage'a i coś tam kojarzycie z jego życia to będziecie się super bawić na tym wątku meta. Ale nie jest to tylko prezent dla fanów aktora, bo film działa też jako bezpretensjonalna rozrywka, nawet jeśli nie widzieliście każdego filmu z Cagem. Ominą Was wszystkie nawiązania związane jego filmografią, ale oprócz tego elementu jest to też fajne kino akcji i cudowny bromance z Pedro Pascalem i Nicolasem Cagem, którzy mają zdecydowanie za mało wspólnych scen. Potwierdzam, że Paddington 2 to jeden z najlepszych filmów, piszę to bez złośliwości:) Ocena: 7+/10. Father Stu (2022) Historia oparta na faktach. Stuart Long, ateista o niewyparzonym języku, po wypadku postanawia zostać księdzem. W końcu porządny film z Melem Gibsonem. Nie gra głównej roli, tylko ojca tytułowego Stu. W końcu dostał Mel rolę w której mógł się trochę wykazać. Choć jak sprawdziłem to jest debiut jego żony Rosalind Ross, jako scenarzystki i reżyserki. No i całkiem dobrze sobie poradziła po drugiej stronie kamery. A w roli głównej Mark Wahlberg (jest nawiązanie do jego roli u Andersona w Boogie Nights), który też jak na jego zdolności aktorskie całkiem nieźle sobie radzi. Film nie jest idealny, bo film opiera się na schematach, które nie raz już widzieliśmy, ale cała obsada na tyle dobrze sobie radzi (jest też Malcolm McDowell w roli biskupa), że kupiła mnie dramatyczna historia Stu. Ocena: 6/10. Body Brokers (2021) Do narkomana Utah, żyjącego na ulicy, pewnego dnia nieznajomy mężczyzna wyciąga pomocną dłoń i oferuje leczenie w klinice. Utah postanawia rozpocząć terapię. Okazuje się, że terapia to przykrywa dla nielegalnych eksperymentów, przeprowadzanych na znalezionych na ulicy narkomanach. Ciekawa historia pokazująca patologie systemu opieki zdrowotnej w USA. Dużo do filmu wnosi obsada na czele z synem Vala Kilmera w roli (byłego) narkomana, który dobrze sobie poradził. Cały film kibicowałem Utah, żeby mu się udało. A na drugim planie świetny Michael Kenneth Williams (Omar z The Wire), którego dziwnie się ogląda mając świadomość, że zmarł z przedawkowania narkotyków. A w epizodach Frank Grillo (dość nietypowa rola jak na niego, bo nikogo nie bije i nie strzela) i Jessica Rothe (fajnie ją zobaczyć w czymś innym jak Śmierć nadejdzie dziś 1 i 2). Ocena: 7/10. Sonic the Hedgehog 2 Pierwsza część przygód Jeża Sonica nie przypadła mi aż tak do gustu, jak większości widzów. Nie była to tak dobra produkcja jak wielu głosiło. Nie mam nic przeciwko temu, że to była familijna produkcja, i dwójka jest dokładnie taką samą produkcją, a może nawet jeszcze bardziej dla dzieci skierowana jak jedynka. Podobnie jak w poprzednim filmie najlepszy jest Jim Carrey carreyujący na 1000%, grający fizycznie, tak jakby grał Riddleya w Batman Forever. Aktor mając 60 lat wciąż potrafi zagrać komediową rolę taką, jakie grał będąc u szczytu kariery kilkadziesiąt lat temu. A możliwe że to jest ostatnia rola Carreya. No podobał mi się też Idris Elba, świetnie wypadł dubbingując Knucklesa. Oceniam tak samo jak jedynkę, czyli na 6/10. Rozumiem dlaczego obie części widzom się tak podobają, są to idealnie skrojone familijne filmy, ale do mnie nie trafiają aż tak jak do większości. The Bad Guys (2022) Wilk, Wąż, Rekin, Pirania i Tarantula to najbardziej poszukiwani złodzieje na świecie, którzy postanawiają oszukać świat, że się zmienili, że potrafią być dobrzy. Dobra rozrywka dla całej rodziny. Może to nie jest poziom świetnego Zwierzogrodu, ale i tak jest jest to dobra animacja będąca hołdem dla heist movie (np. znanej wszystkim serii filmów Soderbergha z Clooneyem) i filmów Guya Ritchiego. Film ma ciekawych bohaterów, świetną muzykę i sporo dobrej akcji, która powinna wciągnąć małych i dorosłych widzów. Ocena: 7/10. Panama (2022) Kolejny z serii sensacyjniaków klasy B, w którym Mel Gibson gra epizod po którym za wiele nie oczekiwałem, ale byłem zainteresowany tą produkcją, bo w roli głównej wystąpił Cole Hauser, najlepiej znany z roli Ripa w Yellowstone, to najpopularniejsza postać w serialu. Nie spodziewałem się za wiele po Panamie, bo reżyserem jest Mark Neveldine, znanym z tak beznadziejnych filmów jak Adrenalina 1 i 2, Ghost Rider 2. Może nie powinienem się do tego przyznawać, ale lubię Adrenalinę 2 i Ghost Rider, mimo tego jak to złe filmy są. A pierwszą Adrenalinę uważam za dobrą rozrywkę, ale dawno widziałem film ze Stathamem i może dzisiaj bym gorzej ocenił. Choć jest też taka możliwość, że Adrenalina 1 to jedyny film, który temu twórcy się udał. Ocena: 2/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Cabal on Lipca 23, 2022, 05:41:38 Nowy "Beavis i Butthead", tym razem lecący w kosmos (i wracający na Ziemię).
Kreska niby ta sama, żarty w sumie też, ale pomysł na - powiedzmy - trochę dłuższy regularny odcinek rozwleczono tu w format pełnometrażowy. Do tego jeszcze to kolejna, po "nowym" Billu i Tedzie oraz dwójce "Jaya i Cichego Boba" z serii: "idole poprzedniego pokolenia wracają po latach aby konfrontować się ze współczesną rzeczywistością, przepełnioną lewactwem, PC itp itd." Ale poza tym to Mike Judge niewiele dodał tutaj typowo "od siebie", na pewno nic nowego i ciekawego. "Pokolenie MTV" zerknie z sentymentem, "nowi" tylko wzruszą ramionami - i tyle. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 23, 2022, 19:47:33 The Gray Man (2022)
Może to przez bardzo słabe recenzje najnowszego netflixowego blocbustera nakręconego przez braci Russo za 200 milionów, z Ryanem Goslingiem, Ana de Armas, Chrisem Evansem, i niskie oczekiwania, ale podobało mi się. Jest to o wiele lepszy film od tych wszystkich netflixowych produkcji z np. Hemsworthem, Gal Gadot, Dwayne Johnsonem, Charlize Theron, które mi się nie podobały, a też miały złe recenzje. Wszystkie te filmy wyglądają biednie i były słabymi produkcjami, no może oprócz filmu z Thorem, który miał fajne sceny akcji, a w Gray Man przynajmniej widać na co pieniądze poszły, czyli na podróże po świecie i sceny akcji, które są całkiem dobre. Ale bracia Russo pokazali w MCU, że potrafią kręcić sceny akcji i działają. Gorzej z bohaterami, bo nic nie można o nich powiedzieć, a na pewno nie o tytułowym bohaterze. No i w sumie Ryan ze swoją twarzą bez emocji idealnie pasuje do głównej roli. To już lepiej jest z Kapitanem Ameryka w roli złego, który się świetnie bawi w roli dupka z wąsem. Dobre, bezpretensjonalne kino, w którym fabuła jest całkowicie pretekstowa, liczy się rozpierducha i akcja. Fajnie, że tym razem Ana de Armas ma większą rolę jak w Bondzie, partneruje Goslingowi przez cały film, a gra trochę podobną rolę co w ostatnim Bondzie. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 24, 2022, 07:33:55 Też mi się dobrze oglądało The Grey Man. Russo umią w akcję :) Najlepsze są w tym filmie sceny kopane, gorzej ze scenami gdzie widać efekty specjalne, jak na przykład skok z samolotu... Faktycznie najlepiej aktorsko wypadł tu Evans. Gosling standardowo. Ana de Armas znów gra Palomę, tylko mniej śmieszną ;) (Ale naprawdę twórcy Bonda powinni zrobić spin-off pod tytułem Paloma i byłoby 100 milionów pierwszy weekend). Największy błąd tego filmu to mieć w obsadzie Jessicę Henwick i nie dać jej ani jednej sceny akcji... to jest wręcz profanacja.
6.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 01, 2022, 09:52:31 A mi daleko do zachwytu. Russo po raz kolejny udowadniają, że w przypadku wątłego scenariusza wypełniają metraż dość nużącymi scenami akcji, z których wiele nie wynika. O ile w przypadku MCU cała otoczka dodawała "coś ekstra", tutaj trudno mówić o podobnym efekcie. Evans po raz kolejny próbuje odciąć się od grzecznego Capa, ale w "Knives Out" był bardziej przekonujący. Reszta nie ma czego grać, w sumie najbardziej podobała mi się Julia Butters w roli Claire. Młoda aktorka pokazała już klasę w małej, ale pamiętnej roli w "Once Upon a Time...in Hollywood" i myślę, że o ile nie strzeli jej do głowy sodówka, może mieć przed sobą imponującą karierę. Zresztą, jak na jej wiek już ma imponującą filmografię.
A film - kompletnie do zapomnienia, z tych Netflixowych produkcji bardziej podobał mi się Tyler Rake, bo tam można było przejąć się losami bohaterów, tutaj tego elementu nie ma, bo produkt to wybitnie bezduszny. Można obejrzeć, bo w sumie 2 godziny zlatują dość szybko i to by było na tyle. Najgorzej, że są planowane kolejne części, bo materiału wyjściowego (powieści) powstało sporo. No cóż, ostatecznie może to i tak lepsze od kolejnych sequeli i rebootów tej czy innej serii. 5/10. Swoją drogą, Evans na promującym film plakacie (na który trudno się ostatnio nie nadziać na mieście) wygląda toczka w toczkę, jak Tom Wlaschiha ze Stranger Things. Aż ciekawy jestem, czy to celowy zabieg :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 05, 2022, 22:51:43 Lightyear (2022)
Porządne animowane SF w stylu produkcji takich jak Interstellar połączone z przygodówką, któremu najbardziej szkodzi powiązanie z Toy Story, którego nie ma. Bo jak ktoś nastawi się na film o Buzzie Astralu to się rozczaruje, bo to nie jest bohater znany z Toy Story, więc nawet trudno film nazwać spinoffem/ prequelem. Ale i tak z tych słabszych pixarowych filmów to jeden z lepszych, zwłaszcza jak się lubi science fiction. Wolę takie słabe filmy Pixara od tych wszystkich Good Dinosaur, czy tej produkcji w klimatach włoskich, czy całej serii Aut. Ocena: 6+/10. Lokatorka (2021) Film o mafii reprywatyzacyjnej, inspirowany historią Jolanty Brzeskiej, to nie jest idealna produkcja. Film ma sporo wad, ale przyznam, że wywołał we mnie emocje (inna sprawa, że na mnie najprostsze sztuczki filmowe działają), głównie dzięki obsadzie. A mam na myśli nie tylko znane twarze (m.in. dawno nie widziani Emilian Kamiński i Krzysztof Tyniec w epizodach), ale też nieznane mi nazwiska, czyli Sławomirę Łozińską i Irenę Melcer. Jestem pewien, że informator policjantki, to była filmowa wersja Jana Śpiewaka. Ocena: 6+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 07, 2022, 21:29:50 Bullet Train (2022)
Takie trochę popłuczyny po Guy'u Ritchie i Tarantino. Szczególnie w dialogach silą się na błyskotliwość ale mnie nie przekonali. Myślałem, że chociaż akcja mi to wynagrodzi ale też jestem zawiedziony tym aspektem. Pitt jest OK, podobną rolę miał już w The Mexican, tu też gra takiego pociesznego fajtłapę... Ale w sumie mało go w tym filmie. Poboczne postaci mają aż za dużo do powiedzenia. Ten film to taki poziom produkcji Netflixa i tak naprawdę powinien się pojawić od razu w jakimś streamingu a nie w kinach. 5.5/10 Thirteen Lives (2022) A ten film ma premierę w streamingu (na Amazon) a powinien być puszczany na dużym ekranie kinowym. Opowiada historię, którą parę lat temu żył cały świat, o chłopcach z Tajlandii, którzy utknęli w jaskini i niesamowitej akcji ratowniczej. Za kamerą Ron Howard, czyli jakby się zastanowić idealny wybór, bo ma już w filmografii film o akcji ratunkowej podobnego kalibru czyli Apollo 13. Ale to był inny Ron Howard, teraz mam wrażenie, że trochę stracił głos... to nie jest ten Howard co kiedyś. Ale rzemiosła nie zapomina. I ten film to taka właśnie dobra rzemieślnicza robota. Można być pod wrażeniem tego jak odtworzono realia z tamtej akcji, wszystko wygląda tak jak powinno. Sceny z nurkowania też są dobrze zrobione. Ale mi trochę zabrakło większych emocji, tak jakby za bardzo się skupiono żeby dobrze oddać wszystkie drobne szczegóły a zapomniano o podbiciu napięcia... oczywiście ono jest obecne, bo wynika z tej całej sytuacji ale mogli je bardziej podbić jak dla mnie. Nawet kosztem realizmu. W Apollo 13 wyszło mu to genialnie, a tu tylko dobrze :) 7/10 I ten mały niedosyt zaspokoił film pod tytułem The Rescue (na Disney+). Jest to dokument na ten sam temat opowiadany przez ludzi którzy brali udział w całej akcji. I ten seans zadziałał jako świetne uzupełnienie do filmu Howarda :) 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Sierpnia 09, 2022, 10:54:04 Cruella
Przyznam, że ubawiłem się setnie. W ogóle to taki film kompletny, tu wszystko tworzy całość: muzyka, dźwięk, kostiumy - każdy element dopracowany szczegółowo tworzący spójną całość. Bardzo dobra realizacja, produkcja z kopytem, a co najważniejsze fabularnie też jest w porządku, szczególnie, gdy się popatrzy, że to ma być mimo wszystko kino familijne. Znajdą dla siebie zarówno coś rodzice, dzieci jak i nastolatkowie. Zatem gra wszystko: pomysł i wykonanie, a nawet wkomponowanie tego aspektu w już nam znaną historię. Wszyscy zachwycali się Emmą Stone, a moim zdaniem nie zachwyciła. Nie jest to wiekopomna rola, w której kontrast w jej osobie będę pamiętać na lata. Natomiast rozkłada system jej imienniczka, gra bardzo przekonująco i mrozi krew w żyłach niczym nagietek z nowego Predatora :) Pozostałe role też są przynajmniej w porządku. Na dodatek ma się wrażenie, że zarówno aktorstwo jak i wykonanie nie jest dalekie od stylu 101 Dalmatyńczyków, choć nie wiem jak to opisać - jest lekko zabarwione kreskówką. Muszę przyznać, że ręce same składały się do braw podczas seansu. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 10, 2022, 22:25:10 Cruella to dobry film, ale najlepsze są kostiumy, a mówię to jako laik w tym elemencie.
Carter (2022) Dostałem wszystko to co chciałem po azjatyckim kinie akcji, czyli pretekstowa fabuła, najważniejsze są mordobicia i sceny akcji, przesadzone choreografie, jak to w tego typu kinie. Więc akcja akcje akcją pogania, ale nie potrafiłem podziwiać kaskaderki i mordobić, pomysłów na przegięte sceny akcji, bo kamera trzęsie się cały czas. Kamera lata więcej razy jak w Ambulansie Michaela Baya i Bourne'ach Greengrassa. Nie mam nic przeciwko trzęsącej się kamerze, uwielbiam serię o Bournie z Damonem i przesadzone kino akcji z Azji, np. Raid 1 i 2, Villainess (a z hollywoodzkich Mad Max Fury Road), ale Carter jest tak przebajerowany i tak źle i plastikowo pokazane są sceny akcji, że po godzinie film mnie zaczął męczyć. Mam na myśli to, że byłem wypoczęty, a zacząłem ziewać i przysypiać po godzinie, a film trwa ponad 120 minut. Pierwszy raz mnie zmęczył film, w którym non stop jest akcja przez to jak jest słabo nakręcona i trzęsąca kamera wybijała mnie z seansu. A nawet gdy przez parę minut jest scena spokojna np. rozmowy, to kamerzysta i tak szaleje, bo dostałem albo zbliżenie, albo oddalenie, albo spowolnienie, i opadłem z sił jak przeciwnicy Cartera. Ocena: 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 16, 2022, 12:49:27 Elvis (2022)
Odpuściłem ten film w kinie i teraz trochę żałuję bo mi się podobał :) A odpuściłem bo mam już trochę dość tych muzycznych biografii z ostatnich lat. Bohemian..., Rocketman a teraz Elvis. Wszystkie w sumie na tą samą modłę. Do Elvisa zniechęcił mnie jeszcze zwiastun, który mnie jakoś nie przekonał. Austin Butler mi zupełnie nie pasował wyglądem a Tom Hanks za bardzo szarżował pod tą całą charakteryzacją. Ale po obejrzeniu filmu muszę odszczekać. Butler może nie wygląda sto procent jak Elvis ale ruchy opanował do perfekcji i jest przekonujący. Hanks szarżuje ale to nie przeszkadza, bo i tak wydaje się stonowany w porywaniu do reżyserii Luhrmann'a, która jest oczywiście po bandzie jak to u niego ;) Ale chłop umie stworzyć energiczne sceny a to pasuje do piosenek Elvisa. Także ten film działa i to momentami bardzo, bardzo dobrze. Montaż jest rewelacyjny, kostiumy i charakteryzacja też zasługuje na uznanie. Zakręci się ten film w technicznych oscarowych kategoriach, jestem tego pewny. 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 21, 2022, 16:36:48 Where the Crawdads Sing (2022)
Trailer lepszy od filmu :P Naprawdę. Parę razy widziałem zwiastun w kinie i wyglądał bardzo zachęcająco. Wyglądało to na solidną produkcję gdzie dobrze wymieszano romans, kryminał i film sądowy. Niestety produkt finalny to romansidło pełną gębą. Kryminału tu tyle co kot napłakał a wątek sądowy jest poprowadzony kompletnie bez emocji. Film jest ekranizacją książki Delii Owens, która była podobno hitem. W roli głównej wschodząca gwiazda Daisy Edgar-Jones... i jest to jej najsłabsza rola w jakiej jej do tej pory widziałem. 5.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 29, 2022, 09:15:58 Projekt Adam (2022)
Mam wrażenie, że wirus Marvela drąży współczesne kino blockbusterskie coraz mocniej. Bo skoro nawet w filmie z motywem podróży w czasie dominują długie sekwencje efekciarskiej akcji... Serio, nie kojarzę innego filmu z motywem podróży w czasie, w którym motyw ten zostałby tak słabo wykorzystany. Jest tu wręcz nieistotny. Oprócz tego mamy tu humor i motywy familijne (trochę łzawo podane), a całość ogląda się mimo wszystko nieźle, tyle, że przelatuje toto przez mózg, nie zostawiając żadnego śladu. Najlepiej wypadają tu aktorzy. Reynolds niby gra to, co zwykle, ale w paru momentach jakby nieco więcej daje od siebie. Reszta obsady też na plus, w zasadzie można odnieść wrażenie, że to aktorzy ciągną tę produkcję, którą można by uznać za niezłą, gdyby tylko komuś chciało się posiedzieć chwilę nad czymś tam nieistotnym w dzisiejszym kinie, jak fabuła. 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 31, 2022, 23:08:52 Samaritan (2022)
13-letni Sam Cleary podejrzewa, że ??jego tajemniczy i samotny sąsiad jest w rzeczywistości legendarnym superbohaterem, którego śmierć ogłoszono 25 lat wcześniej. Widocznie po drugoplanowych rolach w komiksowych filmach Gunna dla MCU i DC Sylvester Stallone postanowił wystąpić w roli głównej, w roli starego superbohatera, ale nie w produkcji dla DC lub Marvela, tylko osobnego dzieła, które nawet nie wiem, czy jest adaptacją komiksu, czy oryginalnym pomysłem scenarzystów. No i wyszło w najlepszym razie średnio, mimo ciekawego zwrotu akcji z końcówki, który mnie nie zaskoczył, ale był czymś (chyba?) nowym w kinie komiksowym. Doczekaliśmy czasów, że (dawna) gwiazda kina akcji pierze bandziorów, ale żebyśmy uwierzyli, że Sylwek pokona gangusów, to musi mieć supermoce. Ocena: 4/10. Sonata (2022) Historia Grzegorza Płonki, u którego w wieku 14 lat stwierdzono niedosłuch, a nie jak wcześniej zakładano ? autyzm. Późna, ale prawidłowa diagnoza pozwoliła odkryć talent muzyczny chłopca. Film przypominał mi trochę Chce się żyć z genialną rolą Dawida Ogrodnika. Moim skromnym zdaniem Michał Sikorski dorównuje Ogrodnikowi. Stworzył skomplikowanego bohatera i wcale nie idealnego, któremu współczułem, ale też potrafi irytować i wkurzać, zachowywać się jak dupek i egoista. Film stoi obsadą, bo nie tylko Michał Sikorski, ale cała obsada doskonale się spisuje. Mam na myśli też drugi plan, np. nauczycielkę Grzegorza i jego przyjaciółkę, które pojawiają się na chwilę, ale Irena Melcer i Barbara Wypych tak się wyróżniają, że tworzą postacie z krwi i kości. Może tylko Konrad Kąkol w roli brata Grzegorza ma najmniej rozwiniętą rolę, ale i tak jego wątek jest dość ciekawy. Pokazano jak jest traktowany przez rodziców i brata, jak on traktuje brata, więc nie dostaliśmy idealnego obrazu rodziny. Ale osobno muszę napisać o Małgorzacie Foremniak, w roli mamy Grzegorza, która jest równie dobra jak reszta obsady, dorównuje Łukaszowi Simlatowi w roli jej męża. Może to niesprawiedliwe co teraz napiszę, ale znałem ją tylko z telenoweli Na dobre i na złe i z bycia jurorem w Mam Talent, więc nie uważałem Foremniak za specjalnie dobrą aktorką, tylko bardziej za celebrytkę, a zagrała naprawdę dobrze. Małgorzata Foremniak to duże pozytywne zaskoczenie. Może miała inne dobre role w filmach, serialach, teatrze, ale widocznie musiały mnie ominąć. Jest to dla mnie odkrycie, takie jak aktor w głównej roli. Debiutujący w roli reżysera i scenarzysty Bartosz Blaschke świetnie poprowadził całą obsadę na czele z debiutantem w głównej roli, który jest tak dobry, że ekipa aktorów nie wiedziała w czasie prób, czy grają z aktorem, czy chłopakiem z niepełnosprawnością. Jest to historia o walce rodziny, żeby ich syn spełnił swoje marzenia i pokonywaniu ograniczeń. Brawa dla reżysera, że nie poszedł w szantaż emocjonalny. Są dramatyczne i poruszające momenty, ale film nie jest pozbawiony humoru, dzięki czemu ogląda się dość lekko jak na tematy, które porusza. Podoba mi się też jakie pomysły ma reżyser, jak film jest zainscenizowany, zwłaszcza sceny, w których słyszymy/nie słyszymy to co Grzegorz. Nie dziwię się nagrodzie publiczności na Festiwalu w Gdyni Ocena: 7/10. Memory (2022) Najnowszy film Martina Campbella (GoldenEye, Casino Royale, Maska Zorro - jeden z bardziej niedocenianych filmów) to jak na jego filmografię jest średniak, ale jak na ostatnie akcyjniaki Nessona to jeden z lepszych. Tym razem Liam nie udaje młodzieniaszka, tylko gra starego killera, który postanawia wycofać się, bo ma początki Alzheimera. Ale pakuje się w sytuacje, w której zostaje wrobiony w morderstwo dziecka. Występują też Monica Bellucci (to nie była nigdy super aktorka, ale tutaj jest wyjątkowo nijaka), Ray Stevenson (przytył mocno jak Russell Crowe) i Guy Pearce (to chyba nie przypadek, że akurat ten aktor w filmie Campbella występuje, bo grał w Memento Nolana bohatera, który też miał kłopoty z pamięcią). The 355 (2022) Już nawet nie wiem, który to film w ostatnich latach z gatunku - kobiety kopią tyłki - ze świetnymi aktorkami, bo mamy Jessicę Chastain, Lupitę Nyong'o, Diane Kruger, Bingbing Fan i Penelope Cruz (wypadła najlepiej w roli roztrzepanej Kolumbijki, psycholożki, która zupełnie nie pasuje do reszty kobiet), a na drugim planie Sebastian Stan, Jason Flemyng, Edgar Ramirez, ale wyszedł średniak, w którym nawet mordobicia i sceny akcji nie są za specjalnie dobre. Są lepsze filmy z kobietami w rolach bohaterek kina akcji, np. Atomic Blonde. Ocena: 5/10. Day Shift (2022) Coś ostatnio wysypało filmami akcji, którymi debiutują na stołku reżyserskim kaskaderzy, bo mamy filmy Davida Leitcha (np. Atomic Blonde, a ostatnio Bullet Train), Sama Hargrave'a (Tyler Rake) i Chada Stahelskiego (wszystkie części Johna Wicka), który jest producentem Dziennej Zmiany. Jest to połączenie buddy movie z akcją w stylu Johna Wicka zmiksowanych z wątkami jak z Blade'a, a raczej jak z Buffy Jossa Whedona. Jamie Foxx gra łowcę wampirów, Buda Jablonskiego, który musi zdobyć kasę, inaczej jego była żona i córka wyprowadzą się. Zabijanie wampirów ,o którym jego rodzina nie wie, nie idzie zbyt dobrze, więc postanawia wrócić do związku łowców wampirów, z którego został wyrzucony za niestosowanie się do zasad związku. Twórcy nie udają że kręcą coś więcej jak lekką i absurdalną komedię ze scenami akcji, w których wampiry walczą jak najlepsi fighterzy (na drugim planie m.in. Scott Adkins, choć akurat nie w roli wampira). Humor może nie zawsze jest najwyższych lotów, np. ciągnięty przez cały film żart z posikaniem się, ale Jamie Foxx i Dave Franco tworzą na tyle fajny niedopasowany duet (łowca wampirów i przedstawiciel ze związku, który ma pilnować Foxxa, żeby nie złamał żadnej z zasad), a akcja dzieje się w słonecznym LA, że nie będę narzekał na pretekstową fabułę i beznadziejną antagonistkę, bo liczy się miło spędzony czas. Ocena: 6/10. Thirteen Lives (2022) Dobra rzemieślnicza robota, czyli film taki jakiego można było oczekiwać od Rona Howarda. Realizacyjnie i emocjonalnie film dostarcza, zwłaszcza sceny z ratownikami - nurkami trzymają w napięciu. Choć przy wszystkich scenach z nurkami pomyślałem, że lepszym wyborem do opowiedzenia tej historii byłby James Cameron, który ma bzika na punkcie wody. Od strony technicznej to byłoby mistrzostwo świata, ale muszę zaznaczyć, że filmowi Howarda niczego nie brakuje, tylko Cameron to taki reżyser, że od razu się kojarzy mi z wodnymi klimatami. Przyznam się, że tej historii nie znałem. Kojarzyłem ogólne informacje, że dzieciaki i trener utknęli w jaskini zalanej wodą, że była akcja ratunkowa, ale na czym dokładnie polegała akcja, kogo uratowano, a kto zginął, to tego nie wiedziałem. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Września 01, 2022, 09:56:25 Spirala: Nowy rozdział serii "Piła", czyli dowiadujemy się za co tak naprawdę Will Smith dał Rockowi po mordzie.
Nie będę ukrywał - jestem miłośnikiem serii piła i tak, serce bolało, gdy kalali świętą sagę niezbyt udanymi produkcjami. No ale żeby aż tak?! Twórcy biorą na warsztat sprawdzony schemat i partolą co tylko mogą. Film jest wprost niemiłosiernie głupi. Mamy prawdziwe misternie skonstruowane widowiska stawiane w biały dzień przy komisariacie policji albo Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 3/10 Teściowie Dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Film dość minimalistyczny oparty o sile obsady, a ta jest pierwszoligowa. Cała fabuła rozgrywa się podczas przyjęcia weselnego, które właściwie nie powinno się odbyć, ponieważ nie ma pary młodej, za to jest potężne spektrum ludzkich charakterów, postaw, zachowań i reakcji wyrażanych przez zaledwie 4 osoby. Iskrzy bardzo, co więcej - co chwila dowiadujemy się nowych kontekstów i zależności między bohaterami. Bardzo przyjemnie mi się to oglądało. 8/10 michax77 , już chciałem Ci napisać, że Foremniak w kilku pozycjach się przecież świetnie zaprezentowała, ale popatrzyłem na jej filmografię i nie wiedziałem, o którą rolę mogłoby chodzić :D W każdym razie naprawdę gra często wyraziste i odmienne od siebie postaci. Nawet jej chyba najsłynniejsza rola lekarza w Na dobre i na złe była naprawdę ciekawa. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 01, 2022, 23:17:29 Spiral ogląda się jak parodię filmów z lat 80, np. aktorstwo Rocka, który non stop krzyczy i chodzi cały film wkurzony, ale zrobioną na poważnie.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 02, 2022, 08:51:06 Ja wyceniłem grę Rocka na całe 3/10 ;) Film odrobinę lepiej :D Dla mnie byłby lepszy, gdyby był zwyczajnym thrillerem policyjnym, bez naciąganych związków z oryginalną serią, za którą zresztą aż tak bardzo nie przepadam.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 03, 2022, 22:38:12 Top Gun: Maverick (2022)
Największy hit tego roku to dobra produkcja, choć nie zachwycam się nim tak jak większość. Dla mnie to nie jest arcydzieło, tylko porządnie zrealizowane amerykańskie kino rozrywkowe w klasycznym stylu, ale nie rozczarowałem się, mimo tego ile się naczytałem i nasłuchałem jaki to super film jest, bo nigdy nie byłem fanem Top Gun Tony'ego Scotta (z filmów brata Ridleya Scotta i Toma Cruise'a bardziej podobał mi się Szybki jak błyskawica). Powiem nawet więcej, że dla mnie klasyk kina lat 80 to najgorszy film Scotta i jeden z najsłabszych filmów Toma Cruise'a. Jedynie co w TG 1 lubię to muzykę i hity z lat 80 i stronę wizualną. A to co najważniejsze czyli sceny w powietrzu okropnie mnie nudziły i były tak chaotycznie nakręcone, że nie wiedziałem co się dzieje. A film Kosinskiego naprawia ten błąd filmu Tony Scotta, bo sceny z samolotami trzymają w napięciu, nie jest chaotycznie i wiem co się dzieje. Oczywiście to są sceny świetnie zrealizowane, jak to w kinie akcji amerykańskiego Jackie Chana, jak nazywam Cruise'a i choćby dla nich warto zobaczyć film na jak największym ekranie. Cruise gra na swoim porządnym poziomie. Z aktorów na drugim planie, jeśli miałbym kogoś wyróżnić to Tellera, który coś tam wyciąga ze swojej postaci, bo reszta pilotów wypada nijako. No może jeszcze najbardziej dupkowaty pilot zaznacza jakoś tam swoją rolę, który uważa się za najlepszego pilota i przypomina młodszą wersję Mavericka. Jennifer Connelly mogło by nie być w filmie, ale ma chemię z Cruisem. No i w sumie to podobał mi się romantyczny wątek między ich bohaterami, zwłaszcza te sceny jak dwójka dorosłych ludzi, próbuje ukryć przed córką barmanki, że mają się ku sobie. A co do sceny z Kilmerem i Cruisem to wiadomo, że bez zgody Vala by jej nie nakręcono i wyszła całkiem dobrze, jest wzruszającą. Nie powiedziałbym, że to taki przypadek jak np. z Pieńkową Damą w nowym Twin Peaks, bo w serialu to dosłownie obserwowaliśmy jak umiera nie tyle postać, co aktorka. Val Kilmer jest ciężko chory od wielu lat, ale nie jest umierający, i to jest ta minimalna, ale jednak różnica. Choć inaczej bym mówił, jakby umarł po kręceniu filmu/w czasie zdjęć, wtedy tą scenę bym odebrał tak nieswojo, jak ostatnią scenę Pieńkowej damy w TP, gdy nie byłem pewien czy to właściwe. Dopiero w końcówce, gdy Cruise biegł to uświadomiłem sobie, że w TG: Maverick to jedyna scena w której biegnie. Nie powiedziałbym żebym wyżej ocenił film gdybym w kinie obejrzał, bo np. Mad Max Fury Road widziałem 3 razy w kinie, a później kilka razy w domu i za każdym razem oglądając w domu miałem takie same wrażenia jak po seansach w kinie, że to rewelacyjna rozrywka, a TG: M to jest dobra rozrywka. Miałem postawić 7/10, ale za sceny z samolotami niech będzie 7.5/10. Wciąż najlepszym filmem Kosinskiego jest Tron - Legacy. Choć nie licząc tej nowej netflixowej produkcji z Thorem w roli głównej, to nie nakręcił słabego filmu, każdy film Kosinskiego to dobra rozrywka. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 06, 2022, 07:25:02 Uncharted (2022)
W zasadzie zgadzam się z tym, co napisano wyżej. Nie grałem w gry, ale jak zobaczyłem, jak w oryginale wygląda Nathan Drake, nie dziwię się, że kręcono nosem na Hollanda. A gość dwoi się i troi, ale w zasadzie gra to samo, co w Spider-Manie. Wahlberg też gra to, co zwykle, co jakimś wielkim szokiem nie jest. No dobra, a film? Niby sprawnie odhacza wszystkie żelazne punkty kina przygodowego (co jest dla mnie plusem, bo akurat kino przygodowe jest wtedy najlepsze, gdy próbuje małpować Indianę Jonesa), ale wszystko podane tak jakoś na letnio, w mało angażujący sposób. Niby są tu różne twisty i twiściki, które jakoś ubarwiają fabułę, ale film przelatuje przez mózg i natychmiast z niego wylatuje. Szkoda, bo cała przygoda jest tu w sumie fajna, a stare okręty natychmiast obudziły we mnie jakże przyjemne skojarzenia z "The Goonies". 5/10. Samaritan (2022) Tu też w zasadzie się zgadzam z przedmówcą. Sly jako podstarzały superbohater to nie taki zły pomysł, ale wykonanie - mocno takie sobie. Nade wszystko nie kupuję całego świata przedstawionego, zarysowanego kilkoma pociągnięciami filmowego pędzla i opartego na wytartych schematach. Przez co cała historia wydaje się tak naiwna, że Marvele wyglądają przy niej jak kino moralnego niepokoju. Mimo wszystko jednak nie mogę powiedzieć, by na film patrzyło mi się źle, choć całość - łącznie z twistem - jest boleśnie przewidywalna. Choć jest tu też jakiś powiew świeżości, tyle, że niewiele poprawia to sytuację. 4,5/10. EDIT. Aha bonusowe punkty należą się za automat do gry w Robocopa ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 11, 2022, 23:06:15 Pinocchio (2022)
Skąd taka popularność kolejnych wersji książki Carlo Collodi w ostatnich latach? Kilka lat temu była włoska wersja Pinokio z Roberto Benigni w roli Geppetto, a w 2022 roku dostaniemy dwie, jedną od Disneya, a drugą od del Toro. Jest to kolejny remake animacji Disneya i film na poziomie większości powtórek animacji, czyli średniak, ale też nie poziom Króla Lwa, najgorszego remake'u. Z jednej strony jestem zaskoczony, że film wypuszczono na streamingu, z pominięciem kin, bo nie jest ani lepszy ani gorszy od innych remake'ów animacji, które leciały w kinach, ale z drugiej strony nie dziwi mnie, bo reżyser Pinokia to już nie jest tak cenione nazwisko jak kiedyś. A jest to film Roberta Zemeckisa, jednego z najlepszych specjalistów kina rozrywkowego z lat 80 i 90, który w ostatnich latach jest bez formy. Witches był średni i Pinokio też jest średni. Filmy Zemeckisa znane są z tego, że efekty specjalnie nie przyćmiewają fabuły, tylko są jednym z elementów koniecznych do opowiedzenia historii, np. w Forreście Gumpie jest wiele scen z efektami specjalnymi, a oglądając film zapomina się o tym, że patrzymy na sceny z efektami, np. spotkania z prezydentami. Tak samo było z Kto wrobił królika Rogera i Kontaktem. Ale odkąd reżyser poszedł w animacje CGI (jedne słabsze, inne lepsze) to tak się zafascynował technologią efektów specjalnych, że nawet jak wrócił do kręcenia filmów fabularnych to stało się z nim to co z Peterem Jacksonem w Hobbicie, który zafascynował się tak efektami specjalnymi, że ostatnie filmy tych reżyserów są pozbawione emocji i bardzo plastikowe. A w Pinokio nawet efekty specjalne, które przez większość filmu są dobre, to nie zawsze dowożą, np. scena z łódką gdy próbują uciec z wnętrza wodnego potwora wygląda bardzo sztucznie. A chyba zbyt dawno widziałem animowanego Pinokio, bo nie pamiętałem, że to był też musical. Może nie śpiewają tyle co w innych remake'ach, ale zapomniałem, że w ogóle jakieś piosenki były. Ale przynajmniej dali zaśpiewać Cynthii Erivo. A jeśli miałbym wymienić jakieś plusy to aktorów, czyli Toma Hanksa, Cynthię Erivo, Kyanne Lamaya, Luke Evans (kolejna dobra rola złoczyńcy, którego się lubi, w remake'u animacji Disneya) i artyści dubbingujący Pinokio (Benjamin Evan Ainsworth), Świerszcza (Joseph Gordon Levitt), Lisa (Keegan Michael Key), mewę Sofię (Lorraine Bracco). Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 25, 2022, 14:30:56 Don't Worry Darling (2022)
Czyli film wokół którego wytworzyła się medialna burza zanim go ktokolwiek obejrzał :haha: Czy Harry napluł na Chrisa? Czy Olivia Wilde to nowa Amber Heard? Czemu Florence nie przyszła na konferencje prasową w Wenecji? Niestety nie znam odpowiedzi na te pytania nawet po obejrzeniu filmu :D Mam za to sporą zagwozdkę jak go ocenić. Ten film mógłby być bardzo dobry ale nie jest. Coś jest z nim ewidentnie nie tak. Moja teoria jest taka... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) To są minusy a za co plusy? Ten film jest przepiękny. Zdjęcia są wspaniałe. Scenografia jest świetna, kostiumy też. To wszystko + fajny soundtrack i jest naprawdę efektownie. Florence jest zjawiskowa :slina: Momentów "WOW ale ona piękna" jest mnóstwo (plus trzy punkty do oceny :haha: ) I naprawdę fajnie zagrała. Gdyby nie ona to ten film by się kompletnie nie udał. Jestem rozdarty, bo w sumie mi się podobało ale widzę te niedostatki i błędy. Ale ogólnie skłaniam się do pozytywnej oceny 6/10. Zobaczymy jak będzie po powtórnym seansie za jakiś czas. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 25, 2022, 19:41:21 Don't Worry Darling (2022) Czyli film wokół którego wytworzyła się medialna burza zanim go ktokolwiek obejrzał :haha: Czy Harry napluł na Chrisa? Czy Olivia Wilde to nowa Amber Heard? Czemu Florence nie przyszła na konferencje prasową w Wenecji? Niestety nie znam odpowiedzi na te pytania nawet po obejrzeniu filmu :D Ja bez oglądania filmu znam odpowiedź, na ostatnie pytanie, a nie wczytywałem się w temat za bardzo, tylko ogólniki znam. Nie przyszła bo się obraziła na reżyserkę, bo nie podobało jej się, że romansowała z Harrym na planie, a jednocześnie Olivia była jeszcze w związku z Sudeikisem. Okazało się też, że podobno bardzo narzekała reżyserka na aktorkę w głównej roli, więc laski się po prostu nie lubią. No i zapomniałeś o pytaniu, czemu Chris był smutny w czasie konferencji w Wenecji? Tutaj jest moja teoria taka, że tak dobiła go atmosfera na planie, że nie wyszedł z tej nędznej atmosfery po zdjęciach. Pewnie pomyślał - to ja dalej mam przebywać w tej toksycznej atmosferze jaką wytworzyła Olivia Wilde ? No i smutno się facetowi zrobiło, bo pewnie miał tak w umowie zapisane :D A jeszcze jest sytuacja z LiaBeoufem, której już nie pamiętam dokładnie, ale wyszło, że kłamała na jego temat po wywaleniu go z filmu, co wyszło gdy opublikowano chyba emaile aktora :) Chętnie obejrzałbym film/serial o kręceniu tej produkcji:) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 25, 2022, 21:04:11 Florence podobno nie przyszła bo musiała szybko wrócić na plan Diuny 2 ;) Hehe.
Jak oglądałem to nie miałem wrażenia, że na planie był jakiś kwas, raczej jest poczucie, że każdy się tu stara... ale wiadomo, różnie mogło być. Nie ważne co mówią, ważne że mówią i to chyba się sprawdziło bo film jest #1 w amerykańskim box office :) I dobrze bo film nie zasłużył na to aby być totalną klapą. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 01, 2022, 23:36:26 Elvis (2022) Odpuściłem ten film w kinie i teraz trochę żałuję bo mi się podobał :) A odpuściłem bo mam już trochę dość tych muzycznych biografii z ostatnich lat. Bohemian..., Rocketman a teraz Elvis. Wszystkie w sumie na tą samą modłę. Jak możesz porównywać dobrego Rocketmana ze słabym filmem o Mercurym. Zgadzam się, że jest to niby kolejny biopic o gwieździe muzyki, czyli mamy schematy typowe dla tego gatunku, jak odkrycie talentu, dojście do sławy, uderzenie sodówy do głowy, próba pozbierania się, ale różni ten film od innych schematycznych i takich samych biopiców to, że reżyser Dexter Fletcher (ten sam co starał się uratować Bohemian Rapsody o Queen, gdy wywalono Singera) postanowił zrobić z historii Eltona Johna musical. Piosenki Johna są nie tylko śpiewane przez obsadę, ale też stanowią komentarz do wydarzeń na ekranie. Coś podobnego Fletcher zrobił w przypadku feel good movie jakim jest Sunshine on Leith z piosenkami The Proclaimers. Gwiazdą filmu jest Taron Egerton, który bije i deklasuje Malika. Nie dość, że jest nawet podobny do Eltona Johna, ucharakteryzowali go odpowiednio, to jeszcze śpiewa wszystkie hity Johna. Może nie ma głosu identycznego jak piosenkarz, ale daje radę. Aktor tryska energią, świetnie śpiewa i tańczy. A na Elvisa BARDZO czekałem, bo uwielbiam filmy Luhrmanna, zwłaszcza Moulin Rouge, który dla mnie jest 10/10 od pierwszego seansu. Polecam artykuł Michała Chacińskiego na Esensji o MR. https://esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=23239 Może Elvis nie dorównuje opus magnum Baza Luhrmanna Moulin Rouge, ale to najlepszy film od dawna tego australijskiego reżysera. Nie jest to tak dynamiczny i zwariowany jak MR, ale dobra rozrywka. Nasłuchałem się, że w drugiej połowie film zwalnia i nie do końca zgadzam się z tym. No może na chwilę, bo w ostatnim akcie Baz znowu dociska pedał gazu i przyśpiesza tempo. Ale co ważne, film w ogóle nie męczy, a czasami Luhrmann potrafi zmęczyć swoim krzykliwo bombastycznym stylem, ale teledyskowo kiczowaty styl Luhrmanna idealnie pasuje do historii Elvisa Presleya. Choć się dziwię, że nie ma żadnej musicalowej sceny, bo w tak zrealizowanym biopicu by idealnie pasowało dać scenę, w której wszyscy śpiewają. Kupuję uproszczenia fabularne, w tym to, że oprócz piosenkarza i pułkownika inne postacie nie istnieją, może oprócz mamy Presleya, bo taki ma styl reżyser Australii. Nie nudziłem się ani przez moment przez 2 i pół godziny co jest też zasługą Austina Butlera, któremu Rami Malek powinien oddać Oscara. Butler jest fenomenalny, nie tylko w scenach z koncertów, gdy gra prawdziwe zwierzę sceniczne, ale też w momentach dramatycznych. Może za bardzo nie jest podobny do Elvisa, ale przyznam, że w końcówce gdy jest pokazany ostatni występ, to nie byłem pewien, czy oglądam aktora czy króla rock'and'rolla . Nie dość że aktor jest bardzo charyzmatyczny, to też potrafi śpiewać. No i tak szczerze to bez sprawdzenia, to nie wiem, które aktor zaśpiewał, a które wykonuje Elvis. Szacunek dla aktora też za to, że nie przeszarżował, bo Presley to trudna rola, z którą łatwo można popaść w parodię. Brawa też dla ekipy Luhrmanna i aktora, że udało się im pokazać, jaki na koncertach miał wpływ piosenkarz na dziewczyny, do jakich uniesień doprowadzał płeć piękną. Butler nie poszedł w parodię, ale to się stało z rolą Toma Hanksa, który gra jakby grał w kreskówce, albo złola w starych Bondach, ale jakoś nie wybijał mnie jego występ. Kupiłem pomysł na tą postać. Muzycznie film wymiata, zarówno kawałki Elvisa jak i nowoczesne kawałki. Wizualnie Baz to wiadomo, albo się kupuje jego styl, albo się odbijecie od tego zwariowanego cyrku. Ja kupuję, więc postawię 7.5/10. A czym dalej od seansu to zastanawiam się, czy to nie za niska ocena i mam ochotę obejrzeć jeszcze raz, mimo prawie trzech godzin seansu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 02, 2022, 23:05:58 Po Elvisie przyszła pora na Blondynkę Andrew Dominika z Ana de Armas, która gra dobrze (tak jak cała obsada), choć nie jest za bardzo podobna do Marilyn Monroe, ale uwierzyłem, że gra tą postać, więc jak dostanie nominacje to nie zdziwię się, bo potwierdziła, jeśli ktoś miał wątpliwości (ja nie miałem), że jest dobrą aktorką. Ana de Armas to był idealny wybór do roli kobiety, która łączy w sobie seksapil i niewinność. Ale problem jest taki, że gra postać, która przez prawie trzy godziny się nie zmienia, nie przechodzi żadnej przemiany. Od początku do końca gra kobietę z problemami, z syndromem tatusia, którą wszyscy traktują jak zabawkę, jak mięso, jak produkt, chcą wykorzystać na różne sposoby, oprócz Arthura Millera, który jakieś tam ludzkie odruchy ma.
Wiem, że to nie jest biografia i doceniam za próbę zrobienia czegoś innego, bardziej w stylu filmów Lyncha (kawałek Nicka Cave'a i Warrena Ellisa, który leci na napisach końcowych brzmi jak utwór Angelo Badalamentiego) lub Arronofsky'ego, ale zupełnie nie wyszło. Dla mnie Blonde to nie jest obraz o aktorce, ale o micie Marilyn Monroe, jej wizerunku, co sugerują np. sceny gdy ogląda swoje filmy. Wizualnie film jest cudowny, muzyka i zdjęcia super, ale film mnie strasznie wynudził i to już po 10 minutach czułem, że nie będzie to lekki seans. Nie mam na myśli tylko tego, że przez prawie trzy godziny oglądamy jak wszyscy męczą główną bohaterkę psychicznie i fizycznie, co po prostu forma filmu mi nie podeszła, mimo tego że wizualnie film wymiata. Doceniam za próbę zrobienia czegoś nowego w kinie biograficznym, ale ledwo wysiedziałem. Byłem bardzo blisko przewijania w kilku momentach, ale powstrzymałem się. Słyszałem o wywiadzie z Dominikiem, który przyznał, że nie widział filmów z Marilyn Monroe przed kręceniem Blonde, że uważa ją za słabą aktorkę, że nie przepada za nią, ale dzięki de Armas udało się wzbudzić jakieś uczucia do bohaterki, głownie współczucie. Bez niej seans byłby jeszcze trudniejszy, wyłączyłbym po 30 minutach. Wcześniejsze filmy Andrew Dominika, które też nie krótkie, podobały mi się, ale Blondynką strasznie przestrzelił. Ocena: 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 06, 2022, 22:26:41 The Greatest Beer Run Ever (2022)
Nowy film Petera Farrelly'ego to tak niewiarygodna historia, że jakby nie informacja, że oparta na faktach, to bym nie uwierzył. Ale nawet mimo tej informacji, to i tak przez cały film ciężko było mi uwierzyć w to co oglądam na ekranie. Akcja dzieje się w czasach, gdy w USA szerzą się protesty przeciwko wojnie w Wietnamie. Głównym bohaterem jest Chickie Donohue, nieudacznik, leń śmierdzącym, który śpi cały dzień, mieszka z babcią, siostrą i rodzicami, przebywa w barze z kumplami. Tak wygląda jego każdy dzień. Ale gdy coraz więcej chłopaków wraca w trumnach do domu z wojny w Wietnamie wpada na szalony pomysł, że zawiezie osobiście swoim kumplom piwo w ramach wsparcia. W roli Chickiego Zac Efron i to jest dobra rola, ale do końca filmu nie wiem, czy bohater którego grał jest tak naiwny, czy po prostu głupi. Trochę główny bohater kojarzył mi się z Forrestem Gumpem przez swoje zachowanie. W małych rolach pojawiają się Bill Murray i Russell Crowe, ale za wiele do grania nie mają. Obserwujemy wojnę oczyma tego naiwnego chłopaka, który oczywiście zmieni życie Chickiego, ale bohater jest tak miejscami niewiarygodny, mimo dobrej roli Efrona, że nie mogłem uwierzyć w tą historię. Nie udało się Peterowi Ferrelly kupić mnie tą historią, ale też nie ogląda się źle Wielką ofensywę piwną. Jest to porządna produkcja, która mogła być o wiele lepsza. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 07, 2022, 18:06:14 Emily the Criminal (2022)
Po Black Bear kolejna bardzo dobra rola Aubrey Plaza :rad2: Film opowiada historię Emily, która za młodu popełniła drobne przestępstwo, które ciągnie się za nią przez całe życie. Ma przez to długi, nie może znaleźć dobrej pracy... wszystko to prowadzi ją w końcu w mroczniejsze rejony współczesnego Los Angels, gdzie ludzie dorabiają sobie oszukując podrabianymi kartami kredytowymi. Ten film ma coś w sobie z kina Michaela Mann'a. Kamera operuje bardzo podobnie jak w jego filmach, jesteśmy blisko bohaterki, prawie zawsze z tyłu jej głowy, ciągle w płynnym ruchu. Realia półświatka Los Angeles też są przedstawione na tyle realnie, że ja uwierzyłem, że taki proceder na pewno się tam odbywa :) No i ta surowość życia w takim wielkim mieście też ma coś sobie chociażby z Gorączki czy Thief. Ale oczywiście ten film nie jest tak epicki... Ale wracając do Aubrey. Jest naprawdę bardzo dobra :faja: Bardzo mi się podobały jej niektóre sceny, szczególnie te dwie rozmowy o pracę wyszły świetnie. Czuć to takie rozdarcie bohaterki, że chciałby normalnie żyć ale system jest tak skonstruowany, że nie ma szans. 8.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 05, 2022, 22:24:18 Competencia oficial (2021)
Milioner postanawia stworzyć film, dzięki któremu zapisze się w historii. Aby tego dokonać sięga po najlepszych z najlepszych. Na reżyserkę wybiera kontrowersyjną Lolę Cuevas, która do głównych ról angażuje hollywoodzkiego amanta Félixa Rivero oraz ikonę teatru Ivána Torresa. Gwiazda kina i gwiazda teatru cierpią na przerost ego i nieszczególnie za sobą przepadają co odbija się na ich współpracy, której nie ułatwiają też dziwne pomysły reżyserki. Znakomita satyra na branżę filmową, teatralną i artystów. Świetne role grają Penelope Cruz, która nawet pod charakteryzacją z wielką czupryną na głowie i tak jest piękna, ale też pokazuje kolejny raz jak dobrą jest aktorką w roli wymagającej i wizjonerskiej reżyserki, która stawia dobro filmu ponad wszystko. Scenę ze skałą czy odgrywanie pocałunku zapamiętam na długo. Równie dobry jest Antonio Banderas w autoironicznej roli gwiazdy kina znanego na całym świecie i Oscar Martinez w roli gwiazdy teatru, który niby pluje na popularne kino, a tak naprawdę marzy o tym co osiągnął Felix. Ocena: 7.5/10. One Second (2020) Znakomity film Yimou Zhanga, ale zupełnie inny od np. Shadow, Cienia i Domu latających sztyletów. Jest to dramat, opowiadający o ojcu, którego losy łączą się z sierotą i ukradzionym propagandowym filmem. A dlaczego zależy ojcu i sierocie na taśmie z filmem, to nie zdradzę. Pomimo tego, że to nie jest produkcja taka jak wymienione wyżej filmy, dramaty kostiumowe, tylko produkcja za mniejszą kasę to i tak zdjęciowo zachwyca. Jest to dramat ze świetnymi głównymi rolami, ale niepozbawiony humoru. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 12, 2022, 01:55:05 Causeway (2022)
Lynsey po odbyciu służby wojskowej wraca do znienawidzonego domu w Nowym Orleanie. Poznaje w rodzinnej miejscowości Jamesa, z którym zawiązuje więź. Dawno nie widziana (nie licząc Don't Look Up, w którym zagrała z Di Caprio) Jennifer Lawrence powraca w świetnej roli żołnierki cierpiącej na PTSD. Równie dobry jest Brian Tyree Henry w roli faceta, z którym znajduje wspólny język. Ocena: 7/10. Don't Worry Darling (2021) Nie spodziewałem się za wiele, bo poprzedni film Olivii Wilde nie zachwycił mnie, tak jak większiści a drugi film aktorki okazał się być całkiem porządną produkcja w klimatach Truman Show i WandaVision. Film jest ładnie nakręcony, ma świetną muzyką i jak zawsze rewelacyjną Florence Pugh w roli głównej. Harry Styles nie jest tak złym aktorem jak się o nim mówi, przynajmniej w tym filmie. Gdybym nie słyszał o telenoweli, która się działa w czasie zdjęć, jakie dramy odchodziły, to bym się nie domyślił, bo kulisy produkcji wpłynęły na poziom filmu. Ale chętnie zobaczyłbym miniserial albo film o kulisach filmu Wilde. Ocena: 6/10. The School for Good and Evil (2022) Przyjaciółki Sophie i Agatha trafiają do Akademii Dobra i Zła. Jest to miejsce, w którym chłopcy i dziewczynki szkolą się, aby zostać bohaterami lub złoczyńcami z bajek. Sofia jest pewna, że zostanie wybrana do szkoły Dobra, gdzie będzie miała szansę pójść śladami np. Kopciuszka. Agatha wydaje się być naturalną kandydatką do szkoły Zła. Ale w wyniku pomyłki staje się zupełnie inaczej. Sympatyczne fantasy bawiące się kliszami gatunku. Jest to połączenie klimatów jak z Harry Pottera ze Shrekiem, czy takich filmów fantasy, w których twórcy idą w komedię np. Ella Enchanted z Anne Hathaway. Główne bohaterki są na tyle sympatyczne, że kibicuje im się. Drugi plan też jest spoko a pojawiają się m.on Laurence Fischburne, Kerry Washington, Charlie Theron, Michelle Yeoh, choć tylko Washington i Theron mają co grać. Chętnie zobaczę kolejną część, a jest to adaptacja pierwszej powieści z serii książek Somana Chainani, więc pewnie wcześniej czy później Netflix zekranizuje kolejne tomy. Ocena: 7/10. Bullet Train (2022) David Leitch, czyli specjalista od kina akcji i mordobić, zaangażował Brada Pitta (gra rolę, w której idealnie odnalazł by się Jackie Chan), Joey King, Aarona Taylora Johnsona (najlepszy z całej obsady), Briana Tyree Henry'ego, Andrew Koji, Hiroyuki Sanadę, Michaela Shannona i inne znane twarze do produkcji będącej połączeniem kina w stylu Guya Ritchiego, Tarantino i, Vaughna, ale dawno nie widziałem tak nudnej rozrywki. Sceny walk są na porządnym poziomie, ale bez zachwytów. Film jest chaotyczny, jest pełno retrospekcji, które wybijały mnie z filmu. No i bohaterów jest tak wielu, że Brad Pitt często schodzi na drugi plan. Ale największy zarzut jaki mam do filmu to taki, że mieć takich aktorów jak np Koji na planie, który zna sztuki walki, a nie może pokazać swoich zdolności. Ocena: 4/10. See How They Run (2022) Na przyjęciu po premierze sztuki opartej na kryminale Agathy Christie ginie jeden z gości. Jest to kryminał bawiący się kliszami gatunku trochę jak Na Noże Riana Johsnona, w którym bawił się też tym gatunkiem i jednocześnie film przypominający produkcje Wesa Andersona. Uważam, że twórcy mogli bardziej poszaleć, bo niby ogląda się jak pastisz gatunku, ale bardziej jak tradycyjny kryminał w stylu Agathy Christie, która zresztą pojawia się w filmie. Prawda, że miło spędziłem czas przed ekranem, co jest zasługą obsady (Saoirse Ronan, Sam Rockwell, Adrien Brody, David Oyelowo, Ruth Wilson), ale nie do końca twórcy wykorzystują potencjał obsady, którą zebrali. Nto i o samo można powiedzieć o filmie, który jest zmarnowanym potencjałem na znakomitą rozrywkę. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 21, 2022, 00:58:52 Enola Holmes 2 (2022)
Pierwszy film o siostrze Sherlocka Holmesa to było sympatyczne kino dla całej rodziny, w którym Millie Bobby Brown pokazała, że potrafi zagrać nie tylko Jedenastkę ze Stranger Things. Słyszałem, że dwójka to lepszy film od przyzwoitej jedynki, a mnie podszedł średnio. No i Brown nie podobała mi się już tak jak w jedynce, ale za to były Wiedźmin wypadł lepiej w roli Holmesa (tak mi utkwił w rolach mięśniaków, że w każdej scenie, gdy się wkurzał detektyw czekałem jak zacznie prać po pyskach) jak w jedynce, w której był bardzo drewniany, nawet jak na ograniczone zdolności aktorskie sympatycznego Henry Cavilla. Nie mówię, że jest to wybitna rola, ale lepszy występ od tego w jedynce. Nie ogląda się filmu źle, szybko minął seans, ale żarty mni nie bawiły, sprawa prowadzona przez Holmesów też nie budziła za wiele emocji. Może dlatego film nie wywołał we mnie za wiele emocji, bo od pierwszej sceny, gdy się pojawia antagonista, to wiadomo kto nim jest, nawet się z tym specjalnie nie kryją twórcy, bo w scenie, gdy ktoś śledzi Enolę, to niby ukrywa się w cieniu, ale poznałem od razu aktora, znanego z ról złych charakterów. Ocena: 5/10. Disenchanted (2022) Sequel po wielu latach jednego z fajniejszych disneyowskich filmów bawiących się schematami i kliszami animacji Disneya, czyli Enchanted/Zaczarowanej, w którym Amy Adams zagrała jedną z najlepszych swoich ról, czyli disneyowską księżniczkę, która trafia do naszego świata. Rozczarowana to produkcja, która miło mnie zaskoczyła, bo nie jest to odgrzewany kotlet, ale był pomysł na kontynuację. Giselle jest zmęczona życiem po żyli długo i szczęśliwie, więc postanawia zmienić nasz świat w bajkę, co powoduje poważne konsekwencje nie tylko dla niej i ludzkiego świata, ale też dla bajkowej krainy. Świetnym pomysłem było to, żeby Amy Adams mogła zagrać nie tylko to co w jedynce, w czym jest świetna, ale też mogła pobawić się rolą Giselle, bo w wyniku życzenia jej bohaterka zmienia się w złą macochę. Więc mamy dwa złe charaktery w tej bajce, nie tylko Malvinę Monroe grana przez Mayę Rudolph, ale też złą Giselle i jej złego zwierzaka. Maya i Amy nie tylko świetnie grają, ale też potrafią śpiewać. Może nie ma tak fajnych kawałków jak w Zaczarowanej, ale jest kilka dobrych, np. wspólna piosenka Giselle i Malviny. Reszta obsady też pokazuje zdolności taneczne i wokalne. Może to nie poziom jedynki, ale nie jestem rozczarowany Rozczarowaną. Ocena: 6/10. My Father's Dragon (2022) Nowa animacja od studia, które dało nam tak cudowne animacje jak The Secret of Kells, Song of the Sea, Wolfwalkers to też piękna i mądra rozrywka, tak jak wcześniejsze filmy Cartoon Saloon, choć przyznam, że nie chwycił mnie Smok mojego taty tak mocno emocjonalnie jak poprzednie filmy, ale i tak nie mogę się do tej baśni przyczepić. A na dubbingu m.in. Jacob Tremblay, Matarazzo ze Stranger Things, Ian McShane. Ocena: 7/10. The Good Nurse (2022) Amy jest pielęgniarką i samotną matką, którą nocne zmiany na OIOM-ie doprowadzają do kresu sił fizycznych i psychicznych. Niespodziewanie otrzymuje pomoc w postaci Charliego, pielęgniarza, który zaczyna pracę na jej oddziale. Tworzy się między nimi przyjaźń, ale seria tajemniczych zgonów pacjentów doprowadza do wszczęcia śledztwa, w którym Charlie jest głównym podejrzanym. Niby kolejny true crime, ale też dzieło o systemie zdrowia w USA, którego twórcy nie pokazują w pozytywnym świetle. Jest to porządnie zrealizowany film, który wciąga i wywołuje emocje dzięki aktorstwu Jessicy Chastain i Eddiego Redmayne'a. Już za samo to jak zagrali postawię 7/10. Noah Emmerich mógłby czasami zagrać coś innego jak policjanta, agenta FBI, itd, itp:) The Wonder (2022) XIX wiek. W irlandzkiej wiosce dochodzi do cudu - Anna i jej rodzina twierdzą, że dziewczynka od kilku miesięcy nic nie je i ma się dobrze. Do zbadania sprawy, czy to rzeczywiście cud czy oszustwo, zostają przysłane zakonnica i pielęgniarka. Z perspektywy pielęgniarki, a w tej roli jak zawsze świetna Pugh, obserwujemy wydarzenia. Ale cała obsada się świetnie spisuje, nie tylko Pugh, ale też aktorka wcielająca się w Anne. A na drugim planie mamy m.in. Ciarana Hindsa i Toby Jonesa, choć akurat Hinds za wiele do grania nie ma, więcej jest Jonesa. Klimat filmu można kroić nożem, co jest też zasługą, scenografii, reżyserii, zdjęć i doskonałej muzyki, która bardziej pasuje do horroru. No i tak The Wonder się ogląda, jak kino grozy. Przez cały film miałem uczucie, jakby coś było nie tak, że nie wszystko twórcy mi zdradzają, ale to nie jest horror, tylko dramat psychologiczny, w którym twórcy pokazali rzeczywistość w wiosce w Irlandii w XIX wieku, zderzenie protestantki - pielęgniarki z katolicyzmem. Ocena: 8/10. Emily the Criminal (2022) Aubrey Plaza gra Emily, za którą ciągną się błędy z przeszłości w wyniku, których nie może zdobyć porządnej pracy, ma długi, więc pakuje się w różne przestępstwa. Aktorka świetnie gra kobietę (nawet już nie wiem, która to dobra rola Plazy w ostatnim czasie, nieważne czy w filmach, czy w serialach), która z jednej strony chciałaby żyć normalnym życiem, ale system jest tak skonstruowany, że pakuje się w coraz większe problemy. Słyszałem porównania filmu z Breaking Bad i coś w tym jest, bo główna bohaterka jest trochę jak Walter White, tylko różnica jest taka, że Emily budzi sympatię, kibicuje się dziewczynie, żeby udało się jej w życiu, a jak popełnia błędy to było mi przykro. Ocena: 7/10. Ticket to Paradise (2022) Nie przypominam sobie czy Julia Roberts i George Clooney zagrali razem wcześniej główne role. W TtP grają rozwiedzione małżeństwo, które się nienawidzi i jedyne co ich łączy to miłość do córki, która zaprasza rodziców na ślub, więc będę musieli ze sobą wytrzymać kilka dni na pięknej wyspie. Rodzice zakopują topór wojenny, bo chcą zniechęcić córkę do wyjścia za mąż. Był potencjał na dobrą komedię, ale nawet urocza para, jaką tworzą Clooney i Roberts, którzy w realu są przyjaciółmi od wielu lat, niewiele pomogła. Dostałem zmarnowany potencjał na dobrą komedię. Nie wyszło tragicznie, tylko bezpiecznie i nijako. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 27, 2022, 23:20:50 Amsterdam (2022)
Nie mam nic do Davida O. Russella, kręci lepsze i gorsze filmy, większość dobrze oceniam, ale mieć w obsadzie tyle znanych nazwisk (Christian Bale, Margot Robbie, John David Washington, Andrea Riseborough, Anya Taylor - Joy, Chris Rock, Matthias Shoenaerts, Michael Shannon, Taylor Swift, Timothy Olyphant, Zoe Saldana, Rami Malek, Robert De Niro) i zrobić tak nudną komedię kryminalną, w której większość aktorów nie ma co grać (oprócz Bale'a, no i może Washingtona i Robbie), to trzeba mieć talent. Stawiam 4/10 głównie za stronę techniczną, bo muzyka i zdjęcia (Lubezki) świetne, ale co z tego, bo już po 30 minut zacząłem się męczyć. Everything Everywhere All at Once (2022) W końcu obejrzałem jeden z lepszych filmów 2022 roku i potwierdzam zachwyty większości widzów. Jest to połączenie multiuniwersum jak z Marvela (wśród producentów bracia Russo) z Matrixem z małymi elementami Ratatuj i Odysei Kosmicznej i wielu innych filmów, a tak naprawdę dramat o problemach rodzinnych. Mamy też hołd dla kariery Michelle Yeoh, która świetnie się spisała w kilku wersjach swojej bohaterki. Ale nie tylko Yeoh świetnie gra, bo też aktorzy wcielający się w córkę i jej męża. A co do męża to gra go dzieciak z Indiany Jonesa 2 i Goonies, który bardzo mi tutaj przypominał Jackie Chana. Nie chodzi mi o sceny walk, ale o podobieństwo fizyczne, z twarzy. Ciekawą drugoplanową rolę ma Jamie Lee Curtis. Nie tylko aktorsko, ale też wizualnie film się dobrze prezentuje, np. kostiumy, scenografia. No i montaż jest doskonały i mamy też świetne sceny akcji. Jest to film z prostym przekazem, którego domyśliłem się od pierwszych scen z mamą i córką. W filmie dzieją się totalnie pojechane i absurdalne motywy, tempo jest zabójczo szybkie (jeden z reżyserów ma ADHD co odkrył w czasie produkcji filmu) ale należą się brawa reżyserom, że to całe szaleństwo filmu nie przesłoniło historii, którą Dan Kwan i Daniel Scheinert opowiedzieli. A nawet więcej powiem, że można się na filmie wzruszyć, mimo tempa jakie reżyserzy narzucili w filmie. Nie zdziwię się jeśli to szaleństwo niektórych widzów zmęczy, ale ja od początku bylem wciągnięty w tą szaloną przejażdżkę i nie byłem po seansie zmęczony. Nie jestem zaskoczony jak to dobry film jest, bo już swoim debiutem Człowiekiem scyzorykiem z pierdzącymi zwłokami Harry Pottera duet Daniels pokazali, że tworzą oryginalne i dobre kino (choć nie przeznaczone dla każdego widza). Po drugi filmie Danielsów czekam na każdy ich film. Ocena: 8/10. Paws of Fury: The Legend of Hank (2022) Sympatyczna animacja dla całej rodziny, która jest hołdem dla kina blaxploitation, filmów samurajskich i westernów, ale przede wszystkim jest to animowana przeróbka Płonących Siodeł Mela Brooksa, który napisał też scenariusz do animacji i podłożył głos pod jednego z bohaterów. Zamiast czarnoskórego szeryfa mamy psa trafiającego do miasteczka, w którym mieszkają koty. Może to nie poziom Płonących siodeł, ale całkiem nieźle się bawiłem. Są żarty meta, np. Samuel Jackson ma sceny, w których przekleństwa z których słynie są przerobione na dialogi jakie mogą polecieć w kategorii dla dzieci. Cała obsada jest super, nie tylko Samuel L. Jackson, ale też Michael Cera, Ricky Gervais, Michelle Yeoh (nie sprawdzałem wersji polskiej, ale pewnie też nasz dubbing daje radę). Ale największym zaskoczeniem jest muzyka Beara McCrearyego, który jest znany z soundtracków do Outlandera, Pierścieni Władzy, Black Sails, God of War, czyli zupełnie inne klimaty, a w Paws of Fury stworzył soundtrack zupełnie nie w swoim stylu (hołd dla kina blaxploitation, westernów, kina samurajskiego), który wyszedł super. Ocena: 6/10. Wendell & Wild (2022) Animacja poklatkowa dla starszych widzów łącząca w sobie kino Henry Selicka (reżyser) i Jordana Peele'a, który napisał scenariusz (jest oczywiście ważny przekaz społeczny i polityczny w filmie). Peele gra jednego z tytułowych bohaterów razem z komikiem, z którym kiedyś występował. Jest to też trochę film w stylu Tima Burtona, czyli kino jakie lubię, ale kolejny raz, mimo całej mojej sympatii do Jordana Peele'a nie zachwycam się tak jakbym chciał. Jestem miłośnikiem animacji poklatkowej, więc za tytaniczną pracę jaką Selick wykonał ze swoją ekipą należą się wszystkie nagrody świata. Dubbing daje radę, film ma klimat, ale problemem jest to, że nie polubiłem głównej bohaterki, tak samo jak reszty bohaterów, więc nie było emocji. Film nie trzymał mnie w napięciu, nie rozbawił, nie wzruszył, tylko podziwiałem stronę techniczną animacji. Wyżej stawiam od Selicka Miasteczko Halloween oraz Koralinę. Oceniam na 6/10 za stronę techniczną i dubbing. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 29, 2022, 23:47:40 Willow (1988)
Przed premierą serialowej kontynuacji filmu Willow Rona Howarda przypomniałem sobie tego klasyka fantasy, z którego okazało się, że zaskakująco dużo pamiętałem, mimo nie wracania do filmu od wielu lat. Willow pomimo tego, że niektóre efekty specjalne trochę się zestarzały, broni się klimatem i sympatycznymi bohaterami. Choć są to proste postacie, o których za wiele nie można powiedzieć. Cały czas się coś dzieje, kibicuje się bohaterom, ale najlepszy jest, tak jak zapamiętałem, Val Kilmer (ciekawe jak wyjaśnią jego brak w serialu). Jedyne czego bym się czepiał to tego, że córka złej królowej, zagrana przez (przyszłą - wtedy, a dziś byłą) żonę Vala Kilmera, dość szybko zmieniła strony i przeszła na dobrą stronę mocy. Rozumiem że to proste fantasy i bez rozwoju bohaterów, a Joanne Whalley nie ma za wiele do grania, ale jakoś i tak wyszła biednie przemiana jej bohaterki. Wystarczyło kilka spojrzeń na walczącego Vala Kilmera i dziewczyna nie ma żadnych wątpliwości. No i też od tego momentu córka złej królowej nie ma prawie w ogóle żadnego dialogu. Ocena: 7/10. Im Westen nichts Neues (2022) Nie pamiętam poprzednich adaptacji książki, chyba nawet ich nie widziałem, więc nie będę porównywał, tak jak i z książką, którą tak dawno czytałem, że nic z niej nie pamiętam. Więc to (anty)wojenne dzieło będę oceniał jako samodzielny film. No i trzeba powiedzieć, że Niemcy się postarali. Nie zdziwię się, jeśli Na Zachodzie bez zmian dostanie nominację, a może nawet Oscara, bo to realizacyjne znakomite wojenne widowisko. Doceniam też za to, że to film o Wielkiej Wojnie, która nie jest tak popularna w kinie, choć to chyba nie jest odpowiednie słowo, jak II wojna światowa. Film mnie wciągnął, były emocje, tylko że nie dostałem nic nowego czego wcześniej nie pokazano i nie powiedziano w filmach z tego gatunku, czy to był film o I wojnie, czy II wojnie, czy o wojnie w Wietnamie lub innych. No i jednak do poziomu genialnego serialu Kompania Braci, filmów Szeregowiec Ryan i Idź i patrz to trochę brakuje, ale nie zmienia to faktu, że to znakomite kino, choć oczywiście ciężkie w odbiorze, które najlepiej oglądać na jak najlepszym sprzęcie i na jak największym ekranie. A jeśli miałbym się czegoś przyczepić, ale to tak bardzo na siłę, to tego, że twórcy walą łopatą z przekazem wprost w widza scenami z dowódcami i politykami, jakby widź się nie domyślił jaki film ma przekaz, ale i tak polecam, zwłaszcza miłośnikom kina wojennego. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 04, 2022, 23:59:14 Benedetta (2022)
Historia inspirowana faktami o tytułowej zakonnicy mającej sny/wizje z Chrystusem, w których jest jego oblubienicą. A sceny są takie, że Jezus ją ratuje niczym rycerz z mieczem w dłoni, gdy np. atakują ją węże, które sieka i krew się leje. Dziewczyna uważa, że jest mistyczką przez którą przemawia Jezus, co objawia się stygmatami. Stygmaty budzą zainteresowanie przełożonej zakonu, ale też sprawa wychodzi na jaw poza zakon. A czy to są prawdziwe cuda, czy dziewczyna udaje, to (może?) dowiecie się z filmu. Drugim równie ważnym wątkiem jest przyjaźń Benedetty z Bartholomeą, która dopiero co wstąpiła do zakonu. No i ta relacja dość szybko przechodzi we wzajemne pożądanie i seks (ale zaskakujący zwrot akcji u Verhoevena), więc mamy połączenie historii o cudach z lesbijskim romansem, z dużą dawką golizny, ale jeśli znacie twórczość Paula Verhoevena to nie powinniście być zaskoczeni tematami jakie film porusza i kontrowersyjnymi, tak bardzo ogólnie powiem, scenami. Jest to verhoevenowy film, czyli seks, przemoc, torture porn, erotyk z zakonnicami, grindhouse, kicz, i to nie są wszystkie atrakcje w tym chaosie, który ogląda się z zainteresowaniem, co jest zasługą sprawnej reżyserskiej ręki Verhoevena, który połączył wszystkie te pozornie nie przystające do siebie elementy w jedno i film się nie rozsypał, ale też obsady, przede wszystkim cudownej Virginie Efira w roli Benedetty. Nie chodzi mi o odwagę aktorki, a Verhoeven to reżyser, który lubi pełną goliznę, tylko mam na myśli grę aktorki, która tworzy intrygującą i wielowymiarową postać. Ale też reszta aktorów ma znakomite role, np. zakonnica - szefowa i przyjaciółka/dziewczyna Benedetty. Widać rękę jednego z najlepszych specjalistów od łączenia satyr z dużą dawką brutalności i kinem gatunkowym (SF, thrillery) i filmów z mocnym klimatem erotycznym. Paul Verhoeven mimo wieku ma w sobie wciąż reżyserską bezczelność z jakiej był znany w latach 80 i 90. Są elementy do których mógłbym się przyczepić, ale całościowo to jeden z lepszych filmów Vehoevena w ostatnich latach. Bardziej mi się podobał od jego poprzedniego filmu, czyli Elle z Isabelle Huppert, która tutaj gra matkę przełożoną. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 10, 2022, 22:15:02 The Fabelmans (2022)
Sezon Oscarowy oficjalnie otwarty :rad2: A zaczynamy najnowszym filmem Stevena Spielberga. The Fabelmans to nostalgiczne, ciepłe i pełne humoru spojrzenie Spielberga na własną młodość, rodzinę i pasję do kina. Najważniejszy jest tu wątek rodziców. W wielu filmach Spielberga przewija się wątek nieobecnego ojca i spodziewałem się, że główne rozdrapy będą się skupiały wokół tej postaci ale wcale tak nie jest. Przez dużą część filmu to matka jest główną osobą wokół której rozgrywa się dramat. W tej roli występuje Michelle Williams i jest bardzo, bardzo dobra. To jest rola warta nominacji. Oczywiście film jest dobrze zrobiony, bo Spielberg nigdy nie schodzi z pewnego poziomu ale nie jest to jego najlepszy film jeśli chodzi o reżyserię. Jest tu na pewno kilka scen, które mają magię Spielberga. Sam film ma trochę dziwną konstrukcję. To jest trochę taka zbitka anegdotek z życia, brakuje tutaj typowych trzech aktów. Więc z nominacją dla Stevena może być różnie. Jak konkurencja nie będzie duża to oczywiście się załapie. Zdjęcia Kamińskiego też są świetne ale nie tak efektowne jak w zeszłym roku w West Side Story. Mnie się ten film bardzo podobał. Chętnie do niego jeszcze wrócę. Oglądasz ten film i widzisz w nim inne filmy Stevena i po seansie masz ochotę oglądnąć jakiś jego film z tą nową perspektywą :faja: Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 8.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 17, 2022, 16:14:24 Avatar: The Way of Water (2022)
Czy Cameron zrobił kolejne arcydzieło na miarę T2 czy Titanica? Nie. Niemniej jednak trzeba oddać The Way of Water fakt, że czegoś takiego nigdy wcześniej nikt nie zrobił i już pewnie nigdy nie zrobi. Skala tego filmu jest powalająca. Początek mnie trochę zaniepokoił bo przez pierwsze kilkanaście minut nie mogłem się przyzwyczaić do 3D... :haha: ale w końcu moje oczy się przyzwyczaiły. I początek jest też najsłabszy w tym filmie, bo w krótkim czasie dostajemy dużo bardzo skompresowanych informacji i co tu dużo mówić jest to też trochę powtórka z rozrywki z pierwszej części. Nawet efekty nie wydają się być jakieś lepsze niż w jedynce. I dopiero gdzieś po 40 minutach, gdy zmienia się miejsce akcji z lasu na wioskę wodnego plemienia rozumiemy na co poszła kasa w tym filmie ;) Podwodne efekty są zachwycające. Nie da się tego nawet za bardzo opisać to trzeba zobaczyć. Przez godzinę dostajemy taką dawkę piękna, że znów mamy to samo pragnienie przebywania z naturą, które tak dobrze działało na widzów w pierwszym filmie. A wizualnie Cameron znów przebił samego siebie. Potem mamy powtórzony schemat z części pierwszej czyli smutne wydarzenie, który pokazuje nam jak bezmyślna jest ludzka rasa ;( No i chwilę później zaczyna się godzinny finał, który też spektakularnością przebija jedynkę i gdzie pojawia się klasyczny Cameron i mamy tu motywy rodem z Głębi, Titanica i T2 zmiksowane w jedną epicką scenę akcji. I w tym wszystkim mi osobiście trochę zabrakło połączenia z bohaterami. Problem tu chyba polega na tym, że jest ich za dużo. Jake i Neytiri mają całą gromadkę dzieci i każde z nich ma swoje pięć minut w tym filmie, tylko jest trochę tak, że mimo długości nie ma czasu żeby ich wątki odpowiednio wybrzmiały. To jest mój największy problem z tym filmem. Ale jeśli to będzie trylogia (albo coś jeszcze większego) to nie mam wątpliwości, że w kolejnych filmach będzie tylko lepiej. Bo na przykład bohaterka Sigourney jest intrygująca i na pewno można z niej zrobić centralną postać w kolejnych filmach. Wątek Quaritch'a i Spider'a też zmierza w interesującym kierunku. Cameron musiał w tym filmie położyć podwaliny pod epicką historię i to trochę działa na niekorzyść ale może niesamowicie zaprocentować w kolejnych odsłonach. Ale jako fanboy James'a stwierdzam, że absolutnie warto było czekać 13 lat na ten film. Waham się miedzy 8/5 a 9/10. Ale znając mnie po powtórkach będzie 9 ;) Pójdę na to jeszcze z trzy razy :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 17, 2022, 17:03:35 Biorąc pod uwagę, że jesteś fanboyem Jamesa, a 9-ki wystawiasz dość nagminnie, to chyba naprawdę musi być słaby film :D :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 17, 2022, 17:11:47 Jak ty dasz temu filmowi 5/10 to będzie oznaczać, że to świetny film bo ty dajesz bardzo dobrym filmom tylko 5 :D Co tylko potwierdzi, że moje 9/10 jest odpowiednią oceną ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 17, 2022, 18:02:22 Jest w tym pewna wewnętrzna logika :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 18, 2022, 01:01:25 Avatar: The Way of Water (2022) Niemniej jednak trzeba oddać The Way of Water fakt, że czegoś takiego nigdy wcześniej nikt nie zrobił i już pewnie nigdy nie zrobi. Jedyny reżyser, który Camerona może przebić w rozwoju technologicznym/efektów specjalnych w kolejnych filmach jest on sam. Ja też jestem fanem Camerona i u mnie żaden jego film nie ma mniej jak 8/10 (właśnie Avatar i Prawdziwe kłamstwa tyle dostały), a reszta ma 9/10. Choć jak na fana nigdy Cameronowi nie dałem 10/10, nawet oba Terminatory (zdałem sobie teraz sprawę, że nigdy nie widziałem w całości serialu Kroniki Sary Connor z Leną Headey w roli głównej, z muzyką mojego ulubionego kompozytora Beara McCreary; a z tego co pamiętam i co widziałem to nie była zła produkcja, ale całkiem dobra alternatywna wersja Terminatora 3 - widzieliście może ten serial?), Aliens, Titanic i Otchłań mają u mnie "tylko" 9 (no i jeszcze jest Alita Rodrigueza, bo tak naprawdę to cameronowy film, któremu dałem 7/10 i Strange Days jego byłej żony, czyli pani Bigelow, z Ralphem Fiennesem ma u mnie 8/10). A co do Aliens to pozwolę sobie na powrót do przeszłości, na wspomnienia. Aliens to był jeden z moich pierwszych seansów w kinie, gdy miałem 11 lat i film z którym związane są fajne wspomnienia rodzinne. Pamiętam jak byłem na wczasach w Węgierskiej Górce i z tatą i bratem, który miał 9 lat, poszliśmy na film Camerona do kina w domu kultury. Pamiętam całą sytuację. Przy kupowaniu biletów bileterka pytała tatę o wiek brata, a tata, że on taki nie wyrośnięty, ale to nic w porównaniu z tym co się działo na sali kinowej. Bo za ostatnimi siedzeniami było rusztowanie i przed seansem filmu wychodzi jakiś facet na środek i mówi, żeby nie reagować zbyt emocjonalnie, zbyt głośno, bo kino jest w trakcie przebudowy. Facet tym tekstem wywołał takie napięcie, że nikt nawet nie jęknął, nie mówiąc o jakiś krzykach ze strachu na Aliens, dosłownie muchy nie było słychać. Dzięki temu tekstowi napięcie w czasie seansu można było kroić nożem. A jeszcze na dodatek tata czytał bratu bardzo cicho napisy, dlatego usiedliśmy w ostatnim rzędzie, żeby nikomu nie przeszkadzać. Aliens to był pierwszy film Camerona jaki widziałem, od tego filmu fanem reżysera zostałem, ale też SF i horroru. A rok później byłem sam w kinie na Terminatorze 1 (jak wracałem do domu to miałem wrażenie, że jakiś wielki facet za mną idzie, byłem pewien że to elektroniczny morderca, tak na mnie film podziałał). Nigdy sytuacji z Aliens w domu kultury w Węgierskiej Górce nie zapomnę:) Też wybieram się w najbliższym tygodniu na Avatara 2, tylko że seans który mnie najbardziej interesuje (3D, HR czy jak to tam się nazywa, napisy), to grają tylko o 19.30, ale wpierw powtórzę sobie jedynkę. Choć dość dobrze pamiętam, powtarzałem ją kilka lat temu i nawet w domu, na telewizorze, bez 3D dobrze się bawiłem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 18, 2022, 10:00:34 Kino w Węgierskiej Górce działa na wyobraźnię, niezależnie od seansu :) Niedawno w Milówce mijałem nieczynne już raczej kino i obudziła się we mnie tęsknota za tamtymi małymi kinami. Sam Aliens też oglądałem za dzieciaka. Byliśmy na koloniach bodaj w Ustce, w jakimś ośrodku wojskowym (tak to przynajmniej wtedy zrozumiałem). I poszliśmy też do takiego wojskowego kina. Już wtedy wydawało się stare i zaniedbane. A tu jeszcze jakimś cudem puszczono nam właśnie Aliens. Strasznie to przeżywałem, bo to chyba też pierwszy horror, jaki w życiu oglądałem. Film własnej legendy nie udźwignął, bo gdy oglądałem go po wielu latach wydał mi się dość zwyczajny i mało straszny, raczej kino akcji, aniżeli horror. I raczej zawsze będę wolał oryginał Scotta.
Z Camerona najbardziej lubię TII i Titanica, a swego czasu takie "Prawdziwe kłamstwa" mnie rozczarowały, bo oczekiwałem mocnego filmu z Arniem, a film, wiadomo, jest taki z przymrużeniem oka kręcony. Dziś lubię bardziej, choć dawno nie wracałem. A zwalniałem się wtedy z lekcji, by iść na seans :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 18, 2022, 10:51:19 Niedawno w Milówce mijałem nieczynne już raczej kino i obudziła się we mnie tęsknota za tamtymi małymi kinami. A ja zupełnie nie tęsknię za takimi kinami. Mimo tego, że większość moich ulubionych filmów oglądałem właśnie w takich kinach i dokładnie pamiętam te seanse... to jednak wolę multipleksy Cinema City :) Siedzenia wygodne... a jako sobie przypomnę Braveheart w kinie Uciecha w Krakowie... to pod koniec filmu cierpiałem równie mocno co William Wallace :hahaha: Multipleksy wymogły jednak wyższą jakość seansu, cyfryzacja wszystkiego sprawiła, że filmy zawsze wyglądają dobrze... a w tych starych kinach z kopią filmu bywało różnie. Ale pamiętam dokładnie seans Se7en w kinie Warszawa (też Kraków, później się chyba zmieniła nazwa na Atlantic). Siedzieliśmy z rodzicami na balkonie :faja: I byłem tak posrany... a na koniec byłem wstrząśnięty bo nigdy nie widziałem takiego filmu... i tak zaczął się fanatyzm Finchera w moim życiu :D ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 18, 2022, 11:03:29 Wiesz, cyfryzacja nastąpiłaby tak czy siak, podobnie jak wymiana siedzeń ;) Tu przykładem może być to, co się stało z katowickim kinem Kosmos. Stare kina miały lepszy klimat i nie były tak jednakowo sformatowane. W Multipleksach zawsze trochę cierpię, bo wszędzie masa ludzi, głośno, etc. Do tego stare kina mogłeś napotkać w dosłownie każdej miejscowości, dziś z tym raczej problem...
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 18, 2022, 11:40:25 Wiesz, cyfryzacja nastąpiłaby tak czy siak, podobnie jak wymiana siedzeń ;) Tu przykładem może być to, co się stało z katowickim kinem Kosmos. Też mamy w Krakowie kino Kijów które się ostało z tych najstarszych i ma nowe fotele i wszystko... ale i tak tam nie chodzę :haha:, tylko jak jest jakiś festiwal. W Multipleksach zawsze trochę cierpię, bo wszędzie masa ludzi, głośno, etc. Do tego stare kina mogłeś napotkać w dosłownie każdej miejscowości, dziś z tym raczej problem... Dlatego ja wybieram poranne seanse. Mniej ludzi i pełna kultura ;) Chociaż i tak miałem ze dwa razy sytuację, że w prawie pustym kinie ktoś sobie i tak kupił bilet zaraz koło mnie... To jest takie WTF!?! :haha: Ale też trochę się nauczyłem lubić seanse na których jest więcej ludzi :rad2: No to fakt, że multipleksy zabiły dostęp do kultury w takich małych miejscowościach, ale chyba nie jest aż tak źle. Unia chyba daje kasę żeby gdzieniegdzie takie kina jeszcze sobie mogły funkcjonować? Ja pamiętam jeden seans w bardzo małej miejscowości mojego kuzyna. "Głupi i Głupszy" :D Jeden z najgorszych seansów jakie pamiętam. Koszmarna kopia w strasznie obdartym kinie :P Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 19, 2022, 13:10:33 A tu jeszcze jakimś cudem puszczono nam właśnie Aliens. Strasznie to przeżywałem, bo to chyba też pierwszy horror, jaki w życiu oglądałem. Film własnej legendy nie udźwignął, bo gdy oglądałem go po wielu latach wydał mi się dość zwyczajny i mało straszny, raczej kino akcji, aniżeli horror. I raczej zawsze będę wolał oryginał Scotta. Z Camerona najbardziej lubię TII i Titanica, a swego czasu takie "Prawdziwe kłamstwa" mnie rozczarowały, bo oczekiwałem mocnego filmu z Arniem, a film, wiadomo, jest taki z przymrużeniem oka kręcony. Dziś lubię bardziej, choć dawno nie wracałem. A zwalniałem się wtedy z lekcji, by iść na seans :D To jeśli wolisz horrorowe klimaty, to powinien T-1 bardziej podobać Ci się od dwójki, bo to niby SF, ale takie bardziej mroczne, a nie kino akcji, czym jest większość filmów Camerona. Trochę ogląda się jak slasher, tylko zamiast mordercy mamy elektronicznego mordercę. Ja stawiam jedynkę i dwójkę na równi. Ale jak Aliens nie udźwignął swojej legendy, to jest równie dobry film co dzieło Scotta. Cameron nie kręcił horrorów (trudno Piranie 2 horrorem nazwać) , więc raczej po nim takiego filmu jak Scott nie powinieneś się spodziewać. To kino akcji/wojenne z elementami SF/horroru, ale widocznie horrorowe momenty z Aliens urosły w Twojej pamięci po latach i wyparły sceny akcji, ale to nie znaczy, że jest gorszy od Alien, tylko inny. I mnie to właśnie podoba się w całej serii Alien, że każdy z czterech filmów to jest film typowy dla reżysera. Alien to typowy Ridley Scott, Aliens klasyczny Cameron, Alien 3 klasyczny Fincher ( i jeden z najbardziej niedocenianych filmów), a Alien 4 to klasyczny Jeunet. Aliens wciąż ogląda się tak samo dobrze jak za pierwszym razem. Film się w ogóle nie zestarzał (choć ja wolę dircut), technicznie i historia trzyma w napięciu, są emocje. Niektórzy wolą jedynkę, a inni dwójkę, a ja lubię dwie pierwsze części tak samo, stawiam je na równi (a nawet powiem więcej, że trójkę stawiam na równi z Alien i Aliens). A co do Prawdziwych kłamstw daję 8/10, ale i tak bardzo lubię tą produkcję. Uważam że za mało o tym filmie się mówi, tak jak o Otchłani. W tym filmie Arnold ma najlepszą komediową rolę ze wszystkich, fajnie się bawią gatunkiem kina akcji/szpiegowskim w stylu Bonda, Lee Curtis wygląda hot, jak w żadnym innym filmie i świetne sceny akcji. Idealnie połączono wyśmianie gatunku z kinem akcji. Był to hit, w przeciwieństwie, do Last Action Hero, który powstał od razu po T-2 i jest podobnym filmem co komedia akcji z Arnoldem i Lee Curtis, ale w Bohaterze ostatniej akcji McTiernan i Arnold poszli jeszcze dalej w wyśmiewaniu kina akcji, co spotkało się z niezbyt dobrym przyjęciem widzów, film poniósł klapę finansową, która najbardziej zabolała Arnolda i zaskoczyła pewnie, skoro komedie które kręcił z Reitmanem podobały się widzom, a po LAH powstał True Lies, który też był dobrze przyjęty (obok TL najbardziej z komediowych ról Arnolda lubię Świąteczną gorączkę, co jest niepopularną opinią). Dla wielu widzów problemem było to w LAH, że Arnold nie tylko wyśmiał gatunek dzięki któremu został gwiazdą, ale też swój wizerunek i siebie jako gwiazdę filmową, którą przedstawił w nie najlepszym świetle oraz całe Hollywood. Tym filmem reżyser Predatora wyprzedził swoje czasy,bo LAH to taka produkcja dla kina akcji, jak Krzyk dla slasherów, czyli meta kino akcji. A film powstał kilka lat przed Krzykiem i widzowie nie byli gotowi na takie meta filmy, co pokazało też kiepskie przyjęcie Nowego Koszmaru, które było klapą, film nie podobał się, a zrobił w nim Wes Craven coś podobnego co w Scream, ale kilka lat wcześniej. A dla mnie od seansu w kinie to nie tylko był jeden z najlepszych filmów Cravena, czołówka filmów z Kruegerem, ale też jeden z oryginalniejszych filmów, który po latach wciąż dobrze się ogląda. Wiesz, cyfryzacja nastąpiłaby tak czy siak, podobnie jak wymiana siedzeń ;) Tu przykładem może być to, co się stało z katowickim kinem Kosmos. A co się stało z Kosmosem? Wieki w nim nie byłem. Ja pamiętam jeden seans w bardzo małej miejscowości mojego kuzyna. "Głupi i Głupszy" :D Napisałeś o filmie braci Farrellych to przypomniał mi się seans w kinie ich najlepszej komedii Sposób na blondynkę i dwie sceny. Początek z rozporkiem i ta reakcja wszystkich facetów w kinie, takie jedno wielkie głośne bolesne OJ. No i scena z "pianką do włosów" i reakcja, ale już wszystkich, niezależnie od płci, która też była może nie bolesna, ale głośna i to nie był śmiech. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 20, 2022, 14:04:01 Generalnie masz rację, zapamiętałem film jako mocny horror, którym ten film przecież nie jest. Być może jak wrócę do filmu ponownie, to obejdzie się bez tego typu obciążeń. A pierwszy Terminator faktycznie bliższy horrorowi, no ale to nie ma znaczenia, bo rozczarowanie Aliens wynikało z oczekiwań względem tego filmu, oczekiwań wyniesionych z dziecięcych w sumie wspomnień.
Co do Kosmosu - nie wygląda już jak PRL-owski relikt, kina odnowiono, unowocześniono. Ale zachowały charakter kina studyjnego. Nie wiem, jak było kiedyś, ale są dwie sale: Nostromo i Solaris. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 22, 2022, 00:07:35 Emancipation (2022)
Jest to połączenie Zjawy, 12 Years a Slave z Połnoc Południe. Już nie wiem, który to film o niewolnictwie w ostatnich latach zrealizowany pod Oscary, który każdą sceną i aktorstwem woła, że zasługujemy na Oscary, w kategoriach technicznych (zdjęcia, muzyka) i dla obsady, ale twórcy nie spodziewali się pewnie, że główny aktor wywoła taką burzę na ostatnich Oscarach, że nie wiem czy film dostanie nominacje w innych kategoriach jak techniczne. Pewnie gdyby Emancipation miał premierę kilka lat temu to mógłby dostać, bo Will Smith gra rolę fizyczną, taką jak Di Caprio w Zjawie, czyli dużo biega, tarza się, krzyczy, płacze, walczy z rasistami, ale też z krokodylem. No i tak szczerze to dobrze gra, ale pewnie nawet nominacji nie dostanie. Równie dobry jest Ben Foster w roli ścigającego Willa Smitha. Stronę techniczną pochwalę, bo wizualna strona jest ciekawa (film jest prawie czarno biały, tzn kolorowy, ale wygląda tak jakbyście obniżyli sobie w telewizorze kolory do minimum) i film trzyma w napięciu, ale widziałem lepsze filmy o niewolnictwie w USA. Mógłbym napisać że Antoine Fuqua powinien wyciągnąć więcej z tej historii inspirowanej słynnym zdjęciem niewolnika, ale czym więcej filmów tego reżysera oglądam to dochodzę do wniosku, że Dzień Próby to bardziej przypadek był, że tak mu dobrze wyszedł. Większość jego filmów Fuqua jest słaba średnia, a w Emancipation wydaje mi się że osiągnął szczyt swoich reżyserskich możliwości. Nie jest w stanie zrobić lepszego filmu jak porządny, a jak już to dzięki aktorstwu filmy jego są lepsze, tak było z Dniem Próby, w którym miał Denzela i Hawke'a, a mimo całej mojej sympatii do Smitha, który jest dobrym aktorem i charyzmatycznym, ale to nie jest aktor na tym samym poziomie co wymienieni koledzy po fachu. Ocena: 6+/10. Medieval (2022) Film o czeskim bohaterze Janie Zizku, który się wsławił choćby tym, że nie przegrał żadnej bitwy (brał też udział w bitwie pod Grunwaldem), więc kwestią czasu było jak powstanie film o nim. No i dostaliśmy czeski film, który opowiada o początkach legendy Jana Zizki, przed wojnami husyckimi. Nie domyśliłbym się, że Medieval to czeska produkcja, bo wszyscy nawijają piękną angielszczyzną, co nie dziwi, gdy spojrzy się na obsadę. W roli głównej Ben Foster (dobra rola), a na drugim planie m.in. Wiliam Moseley, Matthew Goode, Michael Caine (jedna z ostatnich ról aktora), czyli angielsko - amerykańska obsada. Są też aktorzy z Czech, Niemiec (Til Schweiger), i innych krajów Europy. Pewnie spodziewacie się, że napiszę, iż Czesi nakręcili świetną superprodukcję, na poziomie naszych historycznych filmów z lat 60 i 70, takich jak Potop i Krzyżacy, czyli z rozmachem. Sporo sobie obiecywałem po filmie, bo historia Jana Zizki jest bardzo ciekawa i to ważna postać w historii Czech (choć przyznam szczerze, że dopóki nie usłyszałem o filmie to nie wiedziałem nic o tej postaci, przed seansem przeczytałem jego historię; nigdy nie interesowałem się dawną historią Czech) i to podobno jedna z najdroższych czeskich produkcji. No i film ogląda się ok, sceny batalistyczne i walk jeden na jeden wypadają w porządku, kiedy trzeba film jest odpowiednio brutalny i mocny, jest klimat, ale nie wygląda czeskie dzieło na jedną z najdroższych czeskich produkcji. Można było wyciągnąć o wiele więcej z tej historii. Wydaje mi się że twórcy świadomie wybrali początki kariery Zizki, żeby nie pokazać wojen husyckich. Historia Zizki okazała się być zbyt wielka i epicka dla czeskiej kinematografii. Ocena: 6/10. On the Line (2022) Gospodarz show na żywo odbiera telefon, podczas którego nieznana osoba grozi śmiercią całej jego rodzinie. Jeden z wielu filmów klasy B z Melem Gibsonem w ostatnich latach, ale tym razem gra główną rolę i ma co grać, więc to jest trochę lepsza produkcja od większości filmów z Melem przeznaczonych prosto na vody. Wymienił bym też Father Stu i Bandit, które są całkiem ok (rewelacyjne Dragged Across Concrete nie liczę, bo to film sprzed paru lat, a mówię o ostatnich dwóch latach). Jest to z pewnością lepszy film od większości ostatnich filmów z Brucem Willisem, których nie da się oglądać. Ogląda się jak typowe kino akcji klasy B, ale w końcówce następuje zwrot akcji, który mnie całkowicie zaskoczył. A kilka minut po zwrocie akcji następuje kolejny twist, który już odgadłem, bo domyśliłem się co chcą twórcy przekazać. Ale tak szczerze to nie wiem co o tych dwóch wistach myśleć, czy podnoszą, czy obniżają poziom filmu. Nie są to twisty, których wcześniej w filmach nie było, zwłaszcza pierwszy zwrot akcji przypomniał mi horror z lat 80, w którym zastosowano podobny numer, ale nie zdradzę tytułu, bo domyślilibyście się co takiego scenarzyści wymyślili w końcówce. Ocena: 5/10. The Banshees of Inisherin (2022) Uwielbiam filmy Martina McDonagha (In Bruges, Trzy Billboardy za Ebbing Misoury, ale też Siedmiu Psychopatów lubię, choć uważany jest za słabszą produkcję), więc czekałem na Duchy Inisherin, które po zwiastunach zapowiadały się na inną produkcję, bo nie gangsterskie klimaty ani sensacyjne, tylko dramat psychologiczny. Dostałem film o męskiej przyjaźni, samotności, depresji z rewelacyjnymi występami Colina Farrella (kolejna rola, w której pokazuje, że jest dobrym aktorem; służy mu współpraca z McDonaghem, choć z ostatnich lat wyżej stawiam jego występ w miniserialu The North Water), Brendana Gleesona i Kerry Condon. Jak poprzednie filmy McDonagha jest to też tragikomedia, tylko pozbawiona elementów sensacji, kryminału, więc wielu widzów może się zanudzić i uznać, że nic się nie dzieje. Ale mnie film kupił od pierwszych scen cudownym klimatem Irlandii, humorem i dialogami McDonagha oraz absurdalnością wydarzeń. Ocena: 7/10. Three Thousand Years of Longing (2022) Uwielbiam eklektyczną filmografię George Millera. Oczywiście najlepiej znany jest z serii Mad Max, ale nie licząc post - apokaliptycznych klimatów to nigdy nie wiadomo, jaką produkcją będzie kolejny film, więc po doskonałym Mad Max Fury Road (zrobić tak szalony i pełen energii film mając ponad 70 lat, to należy się szacunek, chyba tylko dzisiejszy Martin Scorsese może się równać z Millerem poziomem energii w swoich filmach) nie wiedziałem za co się reżyser weźmie, czy powróci do animacji dla dzieci, czy zrobi dramat rodzinny, czy komedię, czy horror, a może coś z innego gatunku. No i dostałem opowieść o profesorce i dżinie, którzy siedzą w pokoju hotelowym i rozmawiają, a z czasem ich relacja zamienia się w przyjaźń. Miller bawi się baśniami i fantasy, a jednocześnie jest to historia o opowiadaniu historii i baśń meta. Reżyser bawi się też tonacjami filmu, ma kilka ciekawych pomysłów wizualnych, więc popisuje się swoim rzemiosłem, ale film nie byłby tak dobry gdyby nie Idris Elba w roli dżina i Tilda Swinton w roli narratolożki Alithey, którzy się doskonale uzupełniają (może mnie pamięć myli, ale dawno nie widziałem Swinton w roli po prostu zwykłej i sympatycznej kobiety, którą się lubi). Film nie działa we wszystkich elementach, czasami jest bardziej naiwny niż najbardziej optymistyczne filmy Spielberga, ale kupiłem Trzy tysiące lat tęsknoty z całym dobrodziejstwem inwentarza. A czym więcej mija czasu od seansu to coraz bardziej film mi się podoba. Ocena: 7+/10. Bardzo mi się muzyka podobała, a dokładnie, kawałek, który leci na napisach końcowych, napisany przez Junkie XL (muzyka) i George Millera (słowa), zaśpiewany przez Matteo Bocelli (tak, syn tego Bocelliego), oraz muzyka, którą w pierwszej historii gra facet królowej Sabie (to chyba jest ten sam utwór co na napisach końcowych, ale bez śpiewania). http://www.youtube.com/watch?v=ZuG_WSFImdg Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 01, 2023, 01:19:59 Obejrzałem nowego Camerona i za nim napiszę co myślę, to mam pytanie do HAL9000, co sądzisz o tej zmianie klatek w niektórych scenach? Pamiętam, że na Hobbicie 1 to mnie strasznie wybijało, oglądało się film Jacksona jak teatr telewizji, a w Avatarze 2 nie miałem takiego problemu, nawet te zmiany klatek nie przeszkadzały mi. Może dlatego, że cały film nie jest nakręcony jak teatr telewizji.
A co do Istoty Wody to ogólnie podobało mi się, ale najgorsza jest pierwsza godzina, w której dostajemy dużo informacji i powtórkę z jedynki w skróconej wersji. Trochę trwało nim się wciągnąłem w film też przez to, że bohaterów jest dużo. Naprodukował się główny bohater dzieciaków, więc na początku trudno było mi dopasować imiona do postaci i połapać się kto jest kim. Ale gdy przenosimy się z bohaterami do wodnego świata jest o wiele lepiej. Uwielbiam przyrodnicze serialowe arcydzieła od BBC i sir Attenborougha takie jak Planet Earth, Blue Planet (James Cameron pożycza swój sprzęt do Blue Planet i innych seriali sir Davida, do realizacji odcinków poświęconych oceanom i morzom, głębinom) i marzyłem, żeby obejrzeć taki serial w kinie. No i już nie muszę marzyć, bo doczekałem się seansu takiej właśnie produkcji, czyli serialu przyrodniczego BBC wymieszanego z klimatami jak z Uwolnić orkę. Może naiwnie i bajkowo wyszło, ale podoba mi się to połączenie społeczeństwa z wielorybami. Istotę Wody od pewnego momentu ogląda się jak wspomniane już kilka razy seriale sir Davida Attenborougha, czyli zachwyca wizualnie, a jednocześnie zastanawiałem się jak to nakręcili. Ale za nim zacznie się konkretna akcja to trochę popływamy z bohaterami, tak z 90 minut, ale nie nudziłem się na tej wodnej obyczajówce. A potem następuje godzinna scena akcji i bez obaw, Cameron nie zapomniał jak się kręci sceny akcji. No i wszystko widać, nawet jak są ciemności, to wiadomo co się dzieje. Końcówka to połączenie Aliens z Titaniciem. Największą wadą, tak samo jak w jedynce jest główny bohater, który nie zyskał charyzmy, mimo zostania ojcem rodziny. O wiele ciekawsze są jego wszystkie dzieci. Za wiele do roboty nie ma też żona głównego bohatera, dopiero w końcówce bierze udział w akcji. Zaskoczyło mnie to, że jak na 180 minut i film Camerona to jest mało rozpierduchy, akcji, choć początek tego nie zapowiada. W niektórych elementach jest to dość subtelny i delikatny film, oczywiście jak na film Camerona, ale mi to nie przeszkadza bo dzięki temu jak rozbudowano historie dzieciaków i świat w Avatarze 2, to pojawiły się jakieś emocje w końcówce. Pewnie że film jest jest naiwny, fabuły jest niewiele, która składa się z samych klisz, a na pewno nie ma historii na 3 godzinny film, ale nie nudziłem się. Dobra rozrywka z zachwycającą stroną techniczną, co jest tradycją u Camerona, której postawię 7/10. Kolejny seans w domu, ale nie sądzę żeby ocena spadła, bo Avatara 1 oglądałem kilka razy w domu, już nie w 3D, i bawiłem się tak samo dobrze jak w kinie, mimo tego, że na mniejszym ekranie. Strange World (2022) Animacja Disneya o której nikt nie słyszał, przemknęła przez kina niezauważona i chyba to była klapa finansowa, bo jestem pewien, że Dziwny Świat (nie chodzi o piosenkę Czesława Niemena) miał premierę pod koniec listopada. A jeśli to jest porażka finansowa to niesłusznie, bo to dobre kino przygodowe w starym stylu. Disney nie ma szczęścia do przygodówek, np. Black Cauldron oraz Atlantyda i zaginiony ląd to też nie są najbardziej znane animacje Disneya, a to też są dobre filmy z tego gatunku. Black Cauldron to była wielka klapa, Atlantyda nawet jak nie jest to tak zapomniany film jak BC to też mało znany. Dziwny Świat to połączenie pomysłów z m.in. Podróży do wnętrza ziemi z Było sobie życie. Jest to też kino rodzinne i o różnicach międzypokoleniowych (dziadek, syn i wnuczek), ale przede wszystkim widowisko, które cudownie wygląda. Moim zdaniem dostaliśmy w Dziwnym świecie jeden z najciekawszych animowanych światów, jaki widziałem w filmach. Ocena: 7/10. Roald Dahl's Matilda the Musical (2022) Ale duże rozczarowanie. Dosłownie żadna piosenka mi nie podeszła, oprócz jednej z ostatnich, gdy dzieciaki śpiewają o rewolucji, na tym numerze nóżka mi chodziła. Dziewczyna grająca Matyldę jest spoko, ale z resztą aktorów mam problem, choć grają dobrzy aktorzy np. Stephen Graham, Emma Thompson, Andrea Riseborough, Lashana Lynch. Najlepsza z całej dorosłej obsady jest Lashana Lynch, bo najmniej szarżuje, ale to też taka rola, trochę inna od reszty. Rozumiem, że taka konwencja, ale to jak przeszarżowała Emma to jest nowy wyższy poziom szarżowania Thompson. Aktorka lubi grać z przesadą, ale w Matyldzie mnie strasznie irytowała. Lepiej powtórzyć sobie/nadrobić ekranizację Matyldy z cudowną Marą Wilson i Dannym DeVito, jest to dużo lepszy film. Ocena: 5/10. Guillermo del Toro Pinocchio (2022) Milionowa adaptacja Pinokia, w 2022 roku to już druga. Niedawno oglądałem słaby remake animacji Disneya od Zemeckisa a na Netflixie pojawiła się animacja poklatkowa. Wizualnie film zachwyca, ale też fabularnie jest ciekawie, mimo tego, że znowu dostałem taką samą historię, bo Del Toro sporo pozmieniał (nie ma wątku z chłopcami zamieniającymi się w osły, który zastąpiono wątkiem szkoły dla włoskich faszystów, jest nawet Mussolini) i kilka rzeczy dodał od siebie (sceny z duchami i demonami). Bliżej tej produkcji do Labiryntu Fauna, najlepszego dzieła Del Toro i Frankensteina. Są piosenki, ale jest ich mało, bo jest to film muzyczny, a nie musical. Jest to jeden z lepszych filmów Del Toro w ostatnich latach, któremu udało się opowiedzieć historię, którą wszyscy znają, ale tak poprzestawiał klocki, że całość wywołuje emocje. Film porusza ciężkie tematy, np. straty, śmierci, rasizmu, więc jeśli macie zamiar film puścić dzieciom, to lepiej takim w wieku 12+. No i niech oglądają z dorosłymi. Film oswaja z trudnymi tematami dzieci co jest dużym plusem. Oprócz cudownej strony wizualnej pochwalę dubbing wszystkich, a mamy Ewana McGregora , Davida Bradleya (chyba najdłużej trwało żebym zaakceptował tego aktora o charakterystycznym głosie, bo to artysta znany z ról psychopatów i gangsterów, a gra poczciwego i dobrego Geppetto), Tildę Swinton, Rona Perlmana, Cate Blanchett (tak chciała zagrać ponownie u Del Toro, że zgodziła się na podkładanie głosu małpie, która nie mówi ludzkim głosem, tylko wydaje typowe dla małpy odgłosy; to jedyna rola jaka została do obsadzenia, gdy Blanchett się zgłosiła). Dzieciak dubbingujący drewniaka też jest dobry. Ale jakbym miał tylko jednego aktora wyróżnić to Ewana McGregora z tym jego spokojnym i ciepłym głosem, który idealnie pasuje do roli Świerszcza/Narratora na którego był pomysł, ma co robić, nie jest tylko obserwatorem wydarzeń. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 01, 2023, 09:32:54 Obejrzałem nowego Camerona i za nim napiszę co myślę, to mam pytanie do HAL9000, co sądzisz o tej zmianie klatek w niektórych scenach? Pamiętam, że na Hobbicie 1 to mnie strasznie wybijało, oglądało się film Jacksona jak teatr telewizji, a w Avatarze 2 nie miałem takiego problemu, nawet te zmiany klatek nie przeszkadzały mi. Może dlatego, że cały film nie jest nakręcony jak teatr telewizji. Hobbit był cały w HFR a The Way of Water tylko wybrane sceny. I jeszcze technologia HFR od Hobbita poszła naprzód i nowy Avatar jest pierwszym dużym filmem gdzie zastosowano nowe filtry na obrazek HFR, które pomagają złagodzić efekt "teatralności". https://www.pixelworks.com/en/truecut Ja lubię takie bajery i mnie to nie przeszkadzało. To jest według mnie najlepsze podejście, takie mieszanie klatkaży. ----- Patrzę w swoją roczną statystykę za rok 2022. I mi wychodzi, że pod względem obejrzanych filmów to był mój najgorszy rok od lat. Tylko 179 seansów, gdzie w poprzednich latach zawsze było spokojnie ponad 200. Trzeba się będzie w tym roku poprawić ;) Natomiast pobiłem absolutny rekord seansów serialowych 564! Cholerny streaming robi swoje :P Natomiast co do filmów to był ogólnie niezły rok, jak patrzę na mój tegoroczny Top. W kategorii horror/thriller/sci-fi było kilka naprawdę niezłych filmów. Smile :) Nope, Prey, Fresh, Watcher, X (Pearl jeszcze nie widziałem), The Black Phone, Barbarian, Resurrection. No i dwie duże produkcje, które nie zawiodły Avatar 2 i Top Gun: Maverick. W wojnie Marvel vs DC w tym roku wygrało DC bo wyżej uplasował się u mnie The Batman. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 08, 2023, 09:35:46 Niedawno ogarnąłem też drugą część Enoli Holmes i muszę przyznać, że podobała mi się bardziej od jedynki. Nie wiem, czy miałem lepszy dzień, czy po prostu fabuła nieco bardziej mnie przekonała. Choć fanom Sherlocka film się raczej nie spodoba :D
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 11, 2023, 00:13:46 Confess, Fletch (2022)
Pamiętacie Fletcha z lat 80 z Chevy Chasem? Powstała kontynuacja, ale z Jonem Hammem w roli głównej (a jego kumpla dziennikarza gra inny aktor z Mad Men, więc trochę się ogląda ich wspólne sceny jak kontynuację Mad Men). Całkiem dobrze się bawiłem, mimo tego, że poprzednie dwie części Fletcha to jedne z tych filmów z Chasem, których fenomenu nie rozumiem. Wolę inne komedie z tym komikiem z lat 80 i 90, a trójka to miłe zaskoczenie. No i jest Kyle MacLachlan, choć zupełnie niewykorzystany. Klimat bardzo mi przypasował, w czym pomogła też świetna muzyka. Najlepsze, że oglądając Confess, Fletch nie wiedziałem że to kontynuacja po wielu latach, dopiero po obejrzeniu doczytałem. Nie zaświtało mi że był kiedyś taki trochę fajtłapowaty dziennikarz. Choć nie wiem czy to odpowiednie słowo, bo to nie jest Drebin z Nagiej broni, ani Clouseau z Różowej Pantery. Ocena: 6+/10. Johnny (2022) Biopic poświęcony księdzu Kaczkowskiemu to dobry debiut reżyserski Daniela Jaroszka. Choć film nie jest tak do końca historią o znanym księdzu, ale bardziej opowiada o przyjaźni Kaczkowskiego z byłym więźniem Patrykiem Galewskim.W roli tytułowej Dawid Ogrodnik, czyli polski specjalista od autentycznych postaci. Jest to dobra rola i co ważne w przypadku tego aktora, nie przeszarżowana, co czasami zdarza się jednemu z najlepszych polskich aktorów. Ale jeszcze lepszy jest Piotr Trojan (możecie go znać z głównej roli w 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy), który doskonale pokazał przemianę jaka następuje w byłym więźniu. Ogrodnik i Trojan świetnie się uzupełniają na ekranie. Kiedy trzeba film bawi, a kiedy trzeba wzrusza. Dobre kino, którego siła tkwi w bezpretensjonalności i prostocie. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 17, 2023, 09:54:56 Po kolejnym seansie The Way of Water podwyższam ocenę na 9.5. Ten film się w ogóle nie nudzi. Jak już na spokojnie się go ogląda to człowiek jeszcze bardziej czeka na to co zaraz będzie :rad2: I ta końcówka dostarcza niesamowicie. I już nawet zacząłem dostrzegać pozytywy w tej pierwszej godzinie filmu. Na przykład scena...
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Cameron to jednak potrafi robić filmy :D, miesiąc od premiery a kino było pełne! To się w pale nie mieści jaką kasę robi ten film. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 17, 2023, 12:27:58 Przecież to w dużej mierze kwestia hype'u ;) Mi się nie bardzo chce, ale i tak pójdę, żeby potem nie słyszeć "a, bo nie oglądałeś w kinie", jak będę film mieszać z błotem :D :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 17, 2023, 13:20:26 A ja popadłem w samouwielbienie i ego mi urosło jak Cameronowi, bo każdemu znajomemu i na różnych forach, gdy pisałem, że od czasu Titanica przy każdym nowym filmie Camerona wszyscy piszą (znawcy i fani kina), że nie dowiezie, to będzie klapa, bo film przekładany, przekraczany budżet, a koniec końców Cameron wychodzi na swoje i zarabia. To chyba jedyny reżyser, którego już teraz trzy filmy, a zrobił ich osiem, więc prawie połowa filmografii reżysera są w dziesiątce najbardziej kasowych. No i ta satysfakcja, gdy wszystkim odpisuję - a nie mówiłem, że tak będzie, zawsze jest taka sytuacja :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 17, 2023, 14:18:42 Hype jest ale jakby film nie miał dobrego "word of mouth" to by tyle ludzi nie przyszło. Cameron to jest nazwisko, które wciąż elektryzuje widownie a on sam dalej wie jak się opowiadać historie. Nie mam poczucia, że ten film jest przez niego wymęczony, nadal tu czuć pasjonata filmu (i morza ;) ). I The Way of Water znów ma w sobie taką uniwersalność, jak Titanic i pierwszy Avatar, że cały świat film zrozumie i można na niego iść z dziećmi albo z dziadkami ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 23, 2023, 14:59:30 Cóż, a ja myślę, że to dość bezczelne ze strony Camerona nakręcić trwający ponad 3h film, po którym
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Byłem wczoraj w kinie i jak przypuszczałem bardzo się męczyłem. Tu wszystko jest rozciągnięte w czasie w nienormalny sposób, przy Avatarze wszystkie Marvele to zgrabne i konkretne kino. Fabuła jest dość trywialna i sporo w niej różnych luk i nieścisłości. Z plusów: - postać Kiri - pogłębienie postaci Złola - zwierzęca postać "wyrzutka" Oczywiście to wszystko pięknie wygląda, ale jakbym chciał oglądać film przyrodniczy, to bym sobie Czubównę zapuścił. Fabularnie (łącznie z dłużyznami) to dla mnie 4/10, no ale wypada docenić piękno wizualne filmu, dlatego ode mnie - tak jak jedynka - 5/10. Zupełnie nie moje kino. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 02, 2023, 01:45:20 The Witch 2: The Other One (2022)
Jeden z moich ulubionych koreańskich reżyserów i scenarzystów Hoon-jeong Park (I Saw the Devil, New World, The Tiger, VIP) powraca z drugą częścią Czarownicy, której część pierwsza (The Witch: Part 1 - The Subversion), to była koreańska odpowiedź w 2019 roku na amerykańskie kino komiksowe. Podobnie jest z częścią drugą, którą ogląda się jak azjatycką wersję X-Men (jest nawet Profesor X na wózku), czyli jak to w kinie z Azji jest brutalniej i mocniej. Jeśli ma się lać krew to będzie się lała, jeśli mają ginąć dzieci to będą. Jedyny problem jaki miałem z filmem to taki, że główną bohaterką nie jest ta sama dziewczyna co w części pierwszej, ale niejaka Ark 1. Ale dość szybko zaakceptowałem, że kto inny jest bohaterem, dzięki talentowi reżysera i scenarzysty w jednym, który potrafi nie tylko w sceny akcji, mordobicia i krwawe sceny, ale też w emocje i bohaterów. Tak jak w części pierwszej akcja długo się rozkręca (pierwsza scena akcji następuje gdzieś po 40 minutach, a film trwa 140 minut), ale to nie przeszkadza, bo dzięki dobrze rozpisanej historii polubiłem dziewczynę i resztę postaci (oczywiście tych, których da się lubić), więc były emocje. No i złe charaktery też są ciekawe. A jak już dostajemy akcję to jest typowy Park, tylko z elementami kina superbohaterskiego/SF. Główna bohaterka jedynki pojawia się w przedostatniej scenie filmu, w której historia obu dziewczyn, czyli Ja-yoon i Ark 1 się ładnie łączy. The Witch 2 to jest (kolejny) rozdział większej historii, więc nie ma sensu oglądanie dwójki bez znajomości pierwszego rozdziału. Mam nadzieję, że szybciej zobaczymy trójkę, a nie za 3 lata jak dwójkę. Postawię taką samą ocenę jak jedynce, czyli 7/10. The Woman King (2022) Film inspirowany faktami, ale inspiracja to ważne słowo, bo z tego co czytałem, to fabuła nie ma nic wspólnego z historią o jednym z najważniejszych państw w Afryce w XVII i XVIII wieku, czyli Królestwie Dahomej.T ytułowa bohaterka Nanisca i jej ekipa walczą z niewolnictwem, nie tylko leją białych, ale też inne kraje afrykańskie, które współpracują z Europejczykami i Amerykanami. Jest jeszcze Nawi, która trafia do oddziału dziewczyn, bo nie chce wyjść za mąż i sporo namiesza w całej historii. Z tego co czytałem to królestwo Dahomej przyczyniło się do niewolnictwa w Afryce, bo wojowniczki (też były niewolnikami, ale miały lepszy status społeczny), napadały na inne plemiona, aby ich król mógł sprzedawać niewolników, a nie walczyli z niewolnictwem. Więc nie zdziwiłbym się gdyby w Afryce byli oburzeni kłamstwem jakie w filmie dostaliśmy, tylko że w czasie seansu nie wiedziałem, że film nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. Dostałem dobre rozrywkowe kino, w którym były emocje, ze świetnym rolami Violy Davis, Thuso Mbedu, Sheili Aitim, Lashany Lynch i dobrym Johnem Boyega, z robiącymi wrażenie scenami walk. No i jeśli spojrzy się na to dzieło jak na lepszą i bardziej realistyczną wersję Czarnej Pantery to można się dobrze bawić, co innego jak spojrzy się na kino historyczne. Ale jakby taki film powstał u nas np o oddziale Niemców, którzy w czasie II wojny światowej pomagają Polakom w walce z nazistami, to pewnie bym się wnerwił mocno, więc rozumiem oburzenie widzów. Ale powtórzę, że oglądając nie byłem świadom tego, jak bardzo minięto się z prawdą historyczną. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 11, 2023, 17:51:03 Dziś byłem na filmie Titanic (1997) w 3D. Całkiem dobry ;) Piszę bo jak ktoś nigdy nie był na Titanicu w kinie to jest świetna okazja żeby poprawić ten wielki błąd ;)
11/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 12, 2023, 08:48:17 Ja bylem w 1997 ;) Mam bardzo dobre wspomnienia, nie chcę ich chyba naruszyć ;)
Długo się zbierałem, ale nadrobiłem The Northman. Bałem się, że film będzie jeszcze bardziej męczący od The Lighthouse, ale choć seans nie należał do łatwych a sam byłem senny, to jednak te 2 godziny z hakiem przeleciały dość szybko. Fabularnie banalny, ale w stylu Eggersa fajnie było się zanurzyć. Ogólnie mamy tu Conana pomieszanego z Szekspirem, choć miałem też różne skojarzenia z grecką tragedią. Świetne są tu scenografia, zdjęcia, muzyka i dźwięk. Sceny "dziwne" wyjątkowo mi pasowały do fabuły (a ta ze zdobyciem miecza niemalże żywcem wyciągnięta z przywołanego już Conana) i po prostu pasowały do konwencji. I choć wciąż uważam "Czarownicę" za najlepszy film Eggersa, to nie wiem, czy "Wiking" nie podobał mi się nieco bardziej od przeładowanego symboliką The Lighthouse. 6/10, ale takie dość solidne ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 13, 2023, 00:57:18 Empire of Light (2022)
W roli głównej Olivia Colman, na drugim planie np Colin Firth, reżyseria Sam Mendes, muzyka Trent Reznor i Atticus Ross, zdjęcia Roger Deakins. Colman kolejny raz pokazała że jest jedną z najlepszych aktorek, a nieznany mi Micheal Ward nie jest wcale od niej gorszy, więc nie mogę się do obsady przyczepić, choć Firth jest zmarnowany. Nie mogę złego słowa powiedzieć też o ekipie po drugiej stronie kamery, bo to twórcy z najwyższej filmowej półki, co widać i słychać, ale nic nie poradzę na to, że poza kilkoma momentami, jak napaść na kino, czy sceny w szpitalu albo jedna z ostatnich scen, w której główna bohaterka ogląda w kinie film z Sellersem, to się wynudziłem. Film wywołał we mnie niewiele emocji i nie jestem pewien dlaczego. Może jest to spowodowane tym, że nie było chemii między Wardem i Colman, mimo tego, że dobrze zagrali, więc nie uwierzyłem w historię, która działa się na ekranie. Postawię 5/10, ale to jest niesprawiedliwa ocena, bo reżyseria, zdjęcia, muzyka i aktorstwo zasługuje na wyższe oceny, tylko że film mnie nie chwycił. Somebody I Used to Know (2023) Ally po tym jak został skasowany jej program telewizyjny Desert Island wraca do rodzinnego miasteczka pod pretekstem odwiedzenia mamy, z którą nie widziała się od wielu lat. W barze przypadkiem spotyka swojego byłego chłopaka. Dave Franco obsadził swoją żonę Alison Brie, w roli, którą w latach 90 zagrała by Julia Roberts. Początek zapowiada komedię romantyczną, z czym Franco się nie kryje jakie filmy z lat 80 i 90 były dla niego inspiracją, ale czym dłużej film trwa, to okazuje się, że to bardziej komediodramat, o dziewczynie, którą się coraz mniej lubi przez to jakie decyzje podejmuje i co próbuje zrobić, ale też się ją rozumie. Alison Brie świetnie się odnalazła w roli samolubnej i zagubionej kobiety, która nie potrafi się zdecydować czego tak naprawdę chce od życia. Jay Ellis w roli Seana, byłego chłopaka Ally, też jest dobry, a też nie gra idealnego chłopaka, któremu nie można nic zarzucić. No i mają fajną chemię na ekranie. Młodszy Franco potwierdził swoim drugim filmem, że ma talent do reżyserowania. Ocena: 6/10. Nie wiedziałem że Alison Brie to tak odważna aktorka, ma kilka scen full frontal, które biorą, a przynajmniej mnie, z zaskoczenia. No i są zabawne. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 28, 2023, 16:31:52 Nadrobiłem "Ambulans" i w sumie jak na Baya to naprawdę niezły film. Początek intrygujący, potem film mnie osobiście nieco nużył: taki typowy Bay, pościgi dla pościgów. Ostatni akt jednak taki jakiś dramatyczny, mocny. I jeśli nawet film koniec końców jest dość idiotyczny, to w sumie te 2 godziny z hakiem przeleciały szybko. Na pewno lepszy to film od jego poprzedniego i paru innych (choćby Transformers IV), no ale "Twierdzy" to Bay nie przebije raczej nigdy.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 02, 2023, 01:36:12 Clerks III (2022)
Nie wiedziałem, że Kevin Smith powrócił do bohaterów Sprzedawców po raz trzeci, ale po seansie wcale się nie dziwię, że nic nie słyszałem o tym filmie, bo jest bardzo słaby na którym ani raz nie zaśmiałem się. Doceniam pomysł, że jeden z dwóch głównych bohaterów, Randall, po zawale postanawia nakręcić film o sobie, swoich znajomych i sklepie, czyli tak naprawdę pierwszy Clerks, w którym graja samych siebie sprzed wielu lat. Więc kolejny meta film Smitha, tylko że Smith już dawno nic dobrego nie zrobił, to już lepszy był Jay i Cichy Bob Reboot z 2019 , choć to też nie był dobry film. Nie dam Clerks III 2/10, bo są dwie dobre sceny. Pierwsza z Rosario Dawson, a druga to świetny osobisty dialog Denta pod koniec filmu, ale to nie są sceny zabawne, tylko dramatyczne i wzruszające. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 04, 2023, 14:03:43 Creed III (2023)
W sumie się trochę zawiodłem bo zabrakło mi w tym filmie ważnego elementu. I nie, nie chodzi o to, że Sly nie wrócił w swojej kultowej roli... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) ... Zabrakło mi dłuższej sekwencji montażowej z treningu, co jest dla mnie najważniejszym elementem w każdym filmie z serii Rocky :D Jakby mi dali pięć minut treningu do "Eye of the Tiger" (w tym przypadku jest do muzy Dreamville & DJ Cole ;) ) to od razu dodaję dwa punkty do oceny ;) A sekwencja w Creed III jest za krótka! Jest bardzo dobra, ale za krótka. Szkoda. Co do reszty to jest to bardzo bezpieczny sequel. Nic nie psuje ale też nie wnosi nic nowego i ciekawego. Jonathan Majors jest dobry w roli przeciwnika, przybydlił jak szalony i momentami wygląda jak Tyson... ale od początku wiemy jak jego wątek się potoczy. W sumie to już bym chciał, żeby zaczęła się historia kolejnej z dynastii Creed'ów czyli córki Adonisa, Amary. To może być fajny film tym razem w świecie kobiecego boksu ale od tego dzielą nas chyba jeszcze ze dwa filmy o Adonisie :) 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 14, 2023, 01:02:25 A Man Called Otto (2022)
Nie widziałem szwedzkiego oryginału Mężczyzna imieniem Ove, więc nie będzie porównań remake'u z oryginałem. Jest to ciepłe kino z jakiego znany jest Marc Foster, mimo tego że mamy choćby wątek samobójstwa. Tom Hanks gra zgryźliwego tetryka, trochę przypomina Clinta z Gran Torino, ale mimo wredności Otto Anderson budził u mnie sympatię, widać było że to taka skorupa związana z traumą. Tom Hanks dobrze wypada, ale równie dobra jest Mariana Trevino w roli nowej sąsiadki, która irytuje Otto i początkowo nie chce mieć nic z nią wspólnego ani z jej mężem i dziećmi. Prawda że film bywa cukierkowaty i ckliwy, ale dla równowagi mamy cyniczne dialogi Otto, które działają. Marc Foster to tak dobry rzemieślnik, że kupił mnie historią Andersona, mimo tego, że wiadomo, że wcześniej czy później twarda skorupa Otto Andersona zacznie pękać. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 19, 2023, 14:17:38 Otto oceniam tak samo. Byłem w kinie i się pod koniec wzruszyłem jak każdy, ale uważam ten film za zbyt smutny i więcej go nie chcę oglądać :P
65 (2023) Jak mi brakuje takich filmów w kinach. Po tych wszystkich DC i Marvelach taki skromniejszy sci-fi gdzie koncept jest ważniejszy od natłoku efektów specjalnych jest dla mnie powiewem świeżości :) Film jest prosty jak budowa cepa. Kosmiczny statek transportowy po zdeżeniu z meteoroidem rozbija się na nieznanej planecie. Katastrofę przeżyły tylko dwie osoby. Kapitan statku, w tej roli Adam Driver i mała dziewczynka. Niby nic ciekawego ale tu wchodzi koncept ;) Okazuje się bowiem, że nieznana planeta to nasza Ziemia dokładnie 65 milionów lat temu :rad2: I dosłownie wszystko chce uśmiercić naszych bohaterów :D ale głównie grasujące wszędzie dinozaury :D Ale jak się kotoś spodziewa kolejnego Jurassic Park to od razu piszę, że to nie taki film. Jest dużo skromniejszy i więcej tutaj przyziemnego survivalu, niż walczenia z T-Rexami... chociaż to też jest ;) Bardzo mi się podobał wątek głównego bohatera, który musi sobie radzić nie tylko z niebezpieczeństwami czyhającymi na każdym kroku ale też porozumieć się z dziewczynką, która mówi w innym obcym języku. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 28, 2023, 00:39:02 HAL9000 wiesz że Twoja opinia o 65 jest w dużej mniejszości. Jesteś pierwszą osobą, której film się spodobał, a przynajmniej żadnej pozytywnej opinii nie czytałem i nie oglądałem, a nie mówię o krytykach, którzy wolą rumuńskie dramaty, poważne kino, tylko wśród fanów kina rozrywkowego film zbiera bardzo złe recenzje, nawet są głosy, że to jeden z najgorszych filmów 2023 roku. W sumie jestem zaintrygowany, kto ma rację, czy większość czy (duża) mniejszość.
Rogue Agent (2022) Robert Freegard chodzi z Alice, która odkrywa, że Robert jest agentem brytyjskich służb. Bardzo ogólnie napisałem, bo to jeden z tych filmów, o którym lepiej nie wiedzieć nic, więc lepiej nie oglądać zwiastunów, tylko zasiąść przed telewizorem. Może film długo się rozkręca, ale kupił mnie od początku dzięki chemii między Gemmą Arterton (nic się nie starzeje i ten jej charakterystyczny głos) i Jamesem Nortonem. To dzięki aktorom (też drugoplanowym) ogląda się film tak dobrze. Pewnie będzie Wam ciężko uwierzyć, tak jak mnie, że to historia oparta na faktach, ale dla mnie film działał od początku jako połączenie romansu, kina szpiegowskiego i thrillera. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 28, 2023, 10:48:36 Faktycznie, dramatycznie niskie oceny "65". Ale obejrzeć obejrzę, bo punkt wyjściowy intrygujący. Inna sprawa, że podobnie było w takim "After Earth" :D
Ja ostatnio byłem w kinie na "Wyrwie" - swego czasu widziałem trailer i mnie zaintrygował, bo był mroczny i stylowy. Temu największe zaskoczenie, że film to miejscami bardzo zabawny. I nie jest to jakiś ciepły humor osładzający dramat, ale taki wręcz głupkowaty. I o ile rechotałem ze śmiechu, to jednak miałem wrażenie dysonansu stylistycznego. Bo film to jednak w dużej mierze dramat psychologiczny z dość wątłym - choć początkowo intrygującym - wątkiem kryminalnym. Pomimo zastrzeżeń nie żałuję seansu. Zwłaszcza, że film to stylowy, nieźle nakręcony (scena wypadku bardzo fajnie wygląda) i świetnie zagrany. 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Marca 28, 2023, 12:00:27 A to mnie cieszy akurat, bo to drugi raz jak ekranizują mojego ukochanego Chmielarza i drugi raz jak czytam praktycznie same niezbyt pozytywne opinie, a książka była całkiem niezła - i tak, w niej też kryminalny wątek często ustępował dramatowi obyczajowemu. Może w takim razie sam się przejdę sprawdzę...
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 28, 2023, 12:04:32 Siłą rzeczy możesz mieć inny odbiór. Na FW widziałem jakiegoś fana książki, który narzeka, że za mało w filmie mroku.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 28, 2023, 14:20:24 HAL9000 wiesz że Twoja opinia o 65 jest w dużej mniejszości. Jesteś pierwszą osobą, której film się spodobał, a przynajmniej żadnej pozytywnej opinii nie czytałem i nie oglądałem, a nie mówię o krytykach, którzy wolą rumuńskie dramaty, poważne kino, tylko wśród fanów kina rozrywkowego film zbiera bardzo złe recenzje, nawet są głosy, że to jeden z najgorszych filmów 2023 roku. W sumie jestem zaintrygowany, kto ma rację, czy większość czy (duża) mniejszość. Wiem ale się tym nie przejmuję ;) Coraz częściej się rozjeżdżam z ocenami tłumu. A tu na odbiór wpłynął jeszcze seans Shazam 2, który mnie strasznie wymęczył i po czymś takim 65 oglądało mi się wyjątkowo dobrze. Co do Rogue Agent to oceniam go tak samo. Dobry film. Po seansie sięgnąłem po serial dokumentalny na Netflixie i mi się nie spodobał. Film dużo lepszy. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 02, 2023, 22:46:08 Shotgun Wedding (2022)
Niby kolejna z wielu takich samych komedii o parze, którą tuż przed weselem nachodzą wątpliwości (i piraci), ale Jennifer Lopez i Josh Duhamel tworzą na tyle sympatyczną parę, że nie nudziłem się, choć film jest banalny i niczym nie zaskakuje. No i ta Lopez, która wygląda lepiej od wszystkich młodszych i starszych od niej aktorek, które występują w Wystrzałowym weselu. Ale to nie dziwne, jeśli się występuje na koncertach i dba się o formę fizyczną. Jest też Lenny Kravitz (nie poznałem go) i Jennifer Coolidge (gra to samo co w serialu HBO White Lotus). Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 08, 2023, 00:03:13 Creed III (2023)
Sporo osób narzeka na to, że nie ma Sylvestra Stallone'a z powodu konfliktu z producentem Rocky'ego, Winklerem, ale po premierze Creeda II Sylwek mówił, że to może być jego ostatni występ w tej ikonicznej roli. Pamiętam, że historię Balboa'y zakończono w Creed II, tak ładnie podsumowali historię Rockyego, że nie wiem co można więcej opowiedzieć o tym bohaterze. Oczywiście mógł pojawić się, zwłaszcza w jednej scenie albo być wymieniony więcej jak raz, ale z powodu konfliktu interesów jak to się ładnie mówi, nie ma go w filmie w ogóle. A co do trójki to dla mnie najsłabsza część spinoffowej trylogii. Jest to klasyczne do bólu bokserskie kino z typowymi kliszami dla tego kina. Dla wielu wadą może być też to, że mordobić (trudno walki bokserskie w tej serii nazwać sportem) jest bardzo mało. Dostaliśmy dwie walki. Jedynie czym się różni od innych bokserskich filmów to tym, że Jordan bawi się w eksperymentowanie w pokazywaniu walk. Mam na myśli to co zrobił w finałowej walce, podobno wzorował się na mangach/anime. Doceniam pomysł, ale nie jestem pewien, czy do końca mi się takie rozwiązanie podobało. Bardziej podeszła mi finałowa walka, gdy się reżyser przestał bawić w wizualne metafory. Ale całkiem nieźle poradził sobie aktor na reżyserskim stołku, dobrze też wypadł w głównej roli. Równie dobry jest Majors w roli przyjaciela z dzieciństwa (a to duża pochwała z mojej strony, bo odkąd pierwszy raz go zobaczyłem w Krainie Lovecrafta i w Lokim uważam go za przecenianego aktora), z którym wiemy, że będzie walczył Creed w finale, wiemy że to jest główny antagonista. No i trochę na siłę próbują zrobić z bohatera Majorsa złego człowieka. Damian trochę przypomina Rocky'ego, to mogłaby być historia postaci zagranej przez Stallone'a, gdyby Rocky skończył w więzieniu. Adonis Creed to nie jest taka postać jak Rocky, to nie jest biedak i nikomu nieznane nazwisko, w przeciwieństwie do Damiana Andersona. Jeśli lubicie tą franczyzę to pewnie będziecie się dobrze bawić. Dla mnie to przyzwoita produkcja, ale czekam na Creeda IV, jeśli pójdą w to co sugeruje ostatnia scena, czyli następne pokolenie Creedów będzie walczyć, to jestem na tak. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 08, 2023, 07:16:03 Murder Mystery 2 (2023)
Pierwsza część zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Sandler podany dość dyskretnie, za to pastisz Agathy Christie pełną gębą. W drugiej już tak dobrze nie jest. Więcej tu głupkowatej komedii i akcji, a klimatu a la ww Christie - mniej. Scenarzyści poczynają sobie dość swobodnie, co bywa denerwujące. Na szczęście nadal mamy tu fajną chemię między głównymi bohaterami i to oni napędzają ten film. Który mimo wszystko idealnie nadaje się na zakończenie trudnego dnia, zwłaszcza, że jest BARDZO krótki. Niby runtime to 90 minut, ale film kończy się po 78. 5/10. Niedawno nadrobiłem też - przed premierą Air - Live by Night Afflecka. Nie byłem pewien, czego się spodziewać, film był jednak klapą. Sam jednak wcześniejsze rzeczy Afflecka lubię, nawet bardzo. I choć ta przymiarka do kina gangsterskiego to najsłabsza rzecz tego aktora-reżysera, w życiu nie nazwałbym filmu słabym. Raczej - że to niewykorzystany potencjał. Bo był tu materiał na wspaniałe, epickie kino gangsterskie, trwające ze 3h, jak nie dłużej. I problem z Live by Night polega moim zdaniem głównie na tym, że całą tę mnogość wątków próbowano upchać w godzinach dwóch. Dlatego nic tu nie wybrzmiewa, jak powinno. Bohaterowie na swej drodze natykają jakiś problem? Nie ma się co do niego przywiązywać, znika po 5-10 minutach, bo trzeba popchać wydarzenia jeszcze bardziej do przodu. Z tego też powodu większość aktorów ma do zagrania mniej, niż byśmy chcieli. Mimo wszystko wciągnęła mnie ta historia. Może brakuje mi takich w kinie, było nie było jednym z moich filmów wszech czasów jest Once Upon a Time in America. Oczywiście Live by Night nawet w wersji 3-godzinnej nie byłoby filmem tak dobrym, ale jakieś dalekie echa tego typu twórczości tu wybrzmiewały. 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 08, 2023, 22:58:31 Może brakuje mi takich w kinie, było nie było jednym z moich filmów wszech czasów jest Once Upon a Time in America. Oczywiście Live by Night nawet w wersji 3-godzinnej nie byłoby filmem tak dobrym, ale jakieś dalekie echa tego typu twórczości tu wybrzmiewały. 6/10. Scorsese jeszcze od czasu do czasu zrobi gangsterski długi film, ostatnio był znakomity Irlandczyk. Wiem że słabe efekty komputerowe, ale tylko sceny z młodym De Niro słabują, a młodszy Pacino lepiej wygląda, też dlatego bo to aktor, który zawsze staro wyglądał :D A na serio to tych scen za wiele nie ma i jest to w pewnym sensie dobre zakończenie/podsumowanie (nieoficjalnej) gangsterskiej trylogii Scorsese (Kasyno, Chłopcy z ferajny, Irlandczyk). Bardzo dobrze odnalazł się ten gatunek w serialach, przede wszystkim Sopranos, który zmienił telewizję, ale też polecam Boardwalk Empire z Buscemi czy serialowa wersję Gomorry i pewnie jeszcze by się coś znalazło. Widać że formuła serialu bardzo przypasowała kinu gangsterskiemu, nie muszą się z niczym śpieszyć. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 09, 2023, 14:17:56 Tyle, że ja jakoś nigdy nie wariowałem na punkcie filmów gangsterskich Scorsese. Doceniam wirtuozerię w takich "Goodfellas", uwielbiam niektóre sceny. Ale zawsze mi czegoś w tych historiach brakowało, może po prostu są za bardzo prawdziwe ;) W każdym razie mam wrażenie, że takie "Live by Night" jest nieco bliższe kinu gangsterskiemu w stylu Leone czy Coppoli niż Scorsese.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 15, 2023, 14:59:28 Niedawno nadrobiłem też - przed premierą Air - Live by Night Afflecka. Ja dziś byłem właśnie na Air (2023) i zaliczam go do tych lepszych filmów Afflecka. Nie jest to poziom Argo czy The Town, ale może u mnie powalczyć o trzecie miejsce na liście z Gone Baby Gone. Affleck używa tu tych samych reżyserskich sztuczek co przy Argo. Mamy bardzo sprawnie wymieszane materiały archiwalne z filmowymi. Dużą liczbę aktorów, którym pozwala się wykazać w napakowanych humorem dialogach. No i scenariusz, który wiadomo jak się skończy ale i tak Ben potrafi wycisnąć z tego jakieś emocje :) Tu w sumie należy się szczególny plus bo oglądamy historię korporacji, która zarabia grube miliardy i mamy poczuć do nich sympatie :haha: No ale cholera udało mu się to osiągnąć. Na dodatkowy plus do oceny zasługuje też cholernie dobry ejtisowy soundtrack :faja: 7.5/10 Dungeons & Dragons: Honor Among Thieves (2023) Pozytywne zaskoczenie. Nie spodziewałem się po tym filmie zbyt wiele i może dlatego tak mnie mile zaskoczył. Film jest przezabawny bo w sumie to taka bardziej komedia fantasy. Ale nie jest tak, że fani fantasy i akcji wyjdą zawiedzeni bo dla nich też się tutaj znajdzie dużo dobrego. Sceny walk są bardzo sprawnie zrealizowane, niektóre nawet lepiej niż w niejednym ostanim Marvelu czy DC. Jako fan RPG liczyłem na to, że każda klasa z drużyny dostanie tutaj swoją chwilę by błyszczeć i też się nie zawiodłem. Bard, wojowniczka, mag i zmiennokształtna... każdy z nich dostaje tutaj swoje pięć minut, żeby pokazać na co go stać ;) Ale co ważniejsze wszyscy bohaterowie są fajnie napisani i bardzo ich lubimy, właściwie od razu :) 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 17, 2023, 00:11:43 Hal9000 czemu nie spodziewałeś się zbyt wiele, skoro nie ma chyba żadnej negatywnej recenzji D&D? Wszyscy film chwalą na polskim podwórku, ale też za granicą chyba nie ma recenzji negatywnej. Może przez słaby zwiastun za wiele nie oczekiwałeś? Bo na trailer to raczej wszyscy narzekali, choć mnie akurat zwiastun się podobał, bo zapowiadał takie fantasy jak serial Legenda Vox Machiny. Ale mimo pozytywnych recenzji krytyków i dziennikarzy, ale też opinie zwykłych widzów są bardzo na plus, to kolejne fantasy, które poniosło klapę finansową. Większość filmów fantasy (nie seriali i nie animacji) jest bardzo słaba i jest wtopą finansową, to akurat jak się trafiło dobre fantasy to też nic nie zarobiło, więc nie dostaniemy kontynuacji ani innych w podobnym tonie filmów z tego gatunku.
Niebezpieczni dżentelmeni (2022) Rok 1914. Tadeusz Boy-Żeleński, Stanisław Witkiewicz, Joseph Conrad i Bronisław Malinowski budzą się po szalonej imprezie w Zakopanym i znajdują trupa. Niestety nic nie pamiętają. Udane połączenie kryminału w stylu Agathy Christie, komedii w stylu Kac Vegas, z pastiszem dzieł historyczno - biograficznych. Miałem też trochę skojarzeń z CK Dezerterami. Może nie każdy dowcip trafia, ale sporo się uśmiałem. Dobrze się bawiłem co jest zasługą też głównej obsady. Andrzej Seweryn to klasa sama w sobie w roli Conrada, Wojciech Mecwaldowski ze swoim spokojem w roli Malinowskiego stanowi świetne uzupełnienie szarżującego Marcina Dorocińskiego (Witkacy). Nie przypominam sobie Dorocińskiego w tak szalonej roli, ale doskonale wypadł. Równie dobry jest Kot w roli ciapowatego Boya Żeleńskiego. Z drugiego planu wyróżniłbym Jacka Komana/Lenina i Wiktorię Gorodeckaja/ Nadjeżda Krupska. Warto też wspomnieć o Michale Czerneckim w roli Piłsudskiego. Trójka wymienionych z drugiego planu też szarżuje, więc pewnie niektórym nie spodoba się to jak pokazano Piłsudskiego, ale ja szanuję za takie podejście do postaci historycznych, czyli bez kija w tyłku. Ocena: 6+/10. 65 (2023) Nie wiem, czy tak mi się gust obniżył w ostatnich latach, czy dlatego, że oczekiwałem totalnej chały przez słabe opinie od krytyków i widzów, ale nie napiszę, że 65 to jeden z najgorszych filmów 2023 roku. To nie jest dobry film, więc nie dziwi to jak szybko wyciekł do internetu, ale nie jest zły, to średnie kino klasy B z dobrym aktorem i fajną dziewczynką, która nieźle gra. Cały czas się coś dzieje, pewnie że często bez sensu, ale widocznie potrzebowałem filmu na którym można wyłączyć mózg. Choć przyznam, że w końcówce, gdy Driver ucieka z Ziemi na którą leci kometa, to liczyłem że zderzy się z kometą i tak film się zakończy (wiem, okrutny jestem). Za takie zakończenie podniósłbym ocenę o punkt a tak postawię 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 17, 2023, 15:38:48 Hal9000 czemu nie spodziewałeś się zbyt wiele, skoro nie ma chyba żadnej negatywnej recenzji D&D? Wszyscy film chwalą na polskim podwórku, ale też za granicą chyba nie ma recenzji negatywnej. Może przez słaby zwiastun za wiele nie oczekiwałeś? Dokładnie przez zwiastun :) W zwiastunie upchali całe plastikowe CGI z filmu a sam film taki nie jest. W filmie jest sporo praktycznych efektów i ładniej scenografii. No i niby w zwiastunie jest pokazany humor, ale on jakoś dużo lepiej wypada w filmie. Recenzji akurat wcześniej nie oglądałem, widziałem tylko, że są kciuki w górę ;) i dlatego się w ogóle wybrałem na seans. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 22, 2023, 15:52:43 Beau is Afraid (2023)
Trzeci film w filmografii Ari Astera. Jakoś tak się złożyło, że całkiem niedawno zrobiłem sobie powtórkę z Hereditary i Midsommar a nawet wynalazłem i obejrzałem na YouTubie parę jego krótkich metraży, także jestem z jego dziełami na bieżąco ;) Więc przejdę od razu do rzeczy. Beau is Afraid to w mojej opinii najsłabszy z jego dotychczasowych filmów. Chociaż film ma genialny początek, którym byłem zachwycony... ale po tych 45 minutach nagle oglądamy inny film, po następnych nagle oglądamy 20 minutową sekwencje animowaną... a potem znów kolejny etap. Brakuje mi spójności w tym filmie. Wiem, że w A24 Aster ma status pół-boga i Scorsese w swoim narożniku... ale ktoś tam powinien mu powiedzieć NIE po przeczytaniu tego scenariusza. Po fenomenalnym początku oglądamy tylko strumień świadomości, z którego raz na jakiś czas wyrywają nas niedorzeczne sytuacje, przy których na chwilę parskamy śmiechem i znów wracamy do strumienia świadomości :haha: Podziwiam Phoenixa bo to jest kolejna trudna rola do zagrania... ale po seansie mam poczucie, że on jest za dobry żeby się marnować na takie filmy. No ale żeby nie było, że tylko narzekam. Początek fenomenalny. Tak jakby wczesny Woody Allen na sterydach i z fobiami podkręconymi o 100% :D Wyczułem tam też inspiracje Kubrick'iem. To jak Aster przedstawia świat w którym żyje Beau ma coś w sobie z Mechanicznej Pomarańczy. Naprawdę ten miejski segment jest super. W ogóle wizualnie i dźwiękowo to jest wyższa półka ale do tego w sumie nas Aster już przyzwyczaił. Tu scenografia jeszcze zasługuje na szczególne wyróżnienie. Na pewno jeszcze wrócę za jakiś czas do tego filmu, może teraz jestem na niego za głupi ;) Ale no nie... po seansie miałem dziwne uczucie, że ktoś wywalił na mnie swoje zbyt osobiste problemy a ja nie wiem co mam z tym zrobić :haha: 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 22, 2023, 15:54:58 Powiem Ci, że mnie cały ten pomysł nie przekonuje i jakoś szczególnie na ten film nie czekam. Ale powtórkę "Hereditary" też sobie tydzień temu zrobiłem i podobało mi się chyba jeszcze bardziej, niż za pierwszym razem. :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 22, 2023, 16:01:08 Bez wchodzenia w spoilery, chociaż tego filmu to się nawet nie da spoilerować :haha:, to w Hereditary Aster sto razy lepiej pokazał pewne motywy, które są też mocno obecne w jego nowym filmie.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 01, 2023, 01:38:26 Ghosted (2023)
Chris Evans poznaje Anę De Armas, która wydaje mu się, że jest tą jedyną, ale gdy po pierwszej randce nie odpisuje dziewczyna na milion esemesów leci do Londynu, gdzie odkrywa o piękności szokującą prawdę. Początkowo film Dextera Fletchera (np znakomity Rocketman o Eltonie Johnie z Edgertonem) zapowiada się na rom-com, a po dwudziestu minutach dostajemy kino akcji, o parze która się non stop kłóci, tylko z odwróconym schematem, bo pannę w opalach gra Chris Evans, a twardziela Ana De Armas. Ostatnio nastąpił wysyp tego typu komedii sensacyjnych, np. film z Jessicą Lopes Wystrzałowe wesele. Ghosted nie wyróżnia się niczym specjalnym od większości tego typu filmów. De Armas i Evans to są tak piękni ludzie i fajni aktorzy, że miło się na nic patrzy, ale z chemią jest problem. No może jeszcze na początku, gdy wydaje się, że to jest komedia romantyczna, czuć między bohaterami chemię, ale gdy dostajemy kino akcji, to chemia znika. Ciekawe, że więcej chemii między nimi jest w materiałach promocyjnych, w wywiadach, które razem udzielają. Ana De Armas wypadła świetnie w Bondzie ostatnim w roli agentki, dziewczyna pasuje do kina akcji, więc dostaje takie role, ale w Ghosted nie uwierzyłem, że gra agentkę. Podobnie mam z Evansem. Nie uwierzyłem, że gra rolnika, ani tym bardziej w to, że Ana De Armas potrafi go pokonać w bieganiu po schodach, że jest taką niedorajdą. Facet cały czas wygląda tak dobrze fizycznie, że nie uwierzyłem. Miałem wrażenie że oglądam Kapitana Amerykę, który dostał amnezji i jest jak Jason Bourne. A gdyby tak na poważnie podejść do postaci granej przez Evansa, to Kapitan Ameryka gra w sumie stalkera, o czym twórcy wiedzą, bo rodzina głównego bohatera mówi mu, że dziwnie się zachowuje do dziewczyn, jest natrętny, śledzi, robi zdjęcia śpiącej dziewczynie. Ghosted można potraktować jako taki nieoficjalny kolejny film z uniwersum Marvela, bo mamy kilka gościnnych występów aktorów znanych z filmów MCU. A z tego co wiem to rolę De Armas początkowo miała zagrać Scarlett Johansson (czarna wdowa), więc można uznać film Apple'a za spinoff MCU, którego akcja dzieje się w innym uniwersum MCU. Ale mimo tego, że nie wierzyłem w postacie to seans minął mi szybko, co jest zasługą sympatycznej obsady, więc postawię 6/10, bo film nie zasługuje na tak wielką krytykę, widziałem dużo gorsze filmy. Operation Fortune: Ruse de Guerre (2023) Guyowi Ritchie zamarzyło się zrobienie własnej wersji Jamesa Bonda połączonej z Nieznośnym ciężarem wielkiego talentu (film, w którym Nicolas Cage gał samego siebie i dostał zaproszenie do posiadłości milionera i fana jego filmów), ze swoim przyjacielem Jasonem Stathamem, który gra cynicznego agenta Fortune nie przebierającego w słowach, to nie jest dżentelmen, ale bardziej najemnik. Statham ma na tyle charyzmy, że kupiłem go w tej roli, choć gra znowu to samo (czasami pierze po pysku), ale pasuje mu garnitur. Tworzy świetny duet z Aubrey Plaza, która wygląda w tym filmie pięknie, a to dziewczyna o specyficznym wyglądzie. W sumie to do całej obsady nie można się przyczepić, może oprócz Cary Elwesa, który jest, ale Statham, Plaza, czy nawet Josh Hartnett w roli gwiazdy kina akcji sprawdzają się w swoich rolach. Ale najlepszy jest Hugh Grant, który od czasu cudownego Paddingtona 2 przeżywa drugą filmową młodość. Można powiedzieć że z szufladki komedii romantycznych przeszedł do szufladki - gram złe charaktery - ale w każdej takiej roli w ostatnich latach potrafi pokazać coś innego. Jest to kolejny normalny film Ritchiego, mam na myśli to, że nie bawi się w zaburzanie chronologii, ale widać jego styl. Nie spodziewałem się, że tak mi podejdzie ta bezpretensjonalna rozrywka, bo recenzje ma średnie, a dla mnie to nie jest gorszy film od wcześniejszego szpiegowskiego dzieła Ritchiego, Kryptonimu UNCLE. Film musiał powstać dwa lata temu albo więcej, bo kto dzisiaj odważyłby się w amerykańskim czy brytyjskim kinie pokazać Ukraińców jako antagonistów. Ocena: 7/10. Peter Pan and Wendy (2023) Pomimo tego, że nie przepadam za remake'ami live action animacji Disneya (oprócz Kopciuszka z Lily James, Aladdina z Willem Smithem) to akurat na remake Piotrusia Pana czekałem z dwóch powodów. Po pierwsze Jude Law w roli kapitana Haka, a po drugie współscenarzystą i reżyserem jest David Lovery, który mnie jeszcze nigdy nie zawiódł. Jest to twórca mający eklektyczny styl (innym takim reżyserem jest George Miller, który robi postapo z Mad Maxem, ale też np bajki dla dzieci). Podobały mi się wszystkie filmy Lovery'ego, np Zielony Rycerz (zabawa w legendy arturiańskie), Gentleman z rewolwerem (hołd dla Redforda), A Ghost Story (ten film z Affleckiem ukrytym pod prześcieradłem), czyli filmy skrajnie różne. Lovery zrobił też kiedyś dla Disneya Pete's Dragon, bardzo fajną baśń dla całej rodziny, więc miałem nadzieję, że dostanę jedną z lepszych kopii klasyka Disneya. Ale się zawiodłem, bo film jest taki nijaki jak większość przeróbek animacji na filmy fabularne. Aktorsko też nie zachwyca, nawet Jude Law wypadł tylko ok (najlepszym Hakiem pozostaje Dustin Hoffman w filmie Spielberga Hook), a mówię o jednym z najlepszych aktorów, który ostatnio miał sporo genialnych ról, np papieża w serialu Sorrentino. Ocena: 5/10. Plane (2023) Podczas lotu z Singapuru w samolot trafia piorun i uszkadza zasilanie. Kapitan Torrance podejmuje ryzykowną próbę lądowania, trafiając na niebezpieczną wyspę. Kolejny z wielu akcyjniaków klasy B z Gerardem Butlerem, ale różnica jest taka, że to jeden z lepszych filmów sensacyjnych ze Szkotem. Jestem pewien, że gdyby Przerwany lot powstał w latach 80 lub 90 mógłby być jednym z hitów wypożyczalni. Jest też Mike Colter, lepiej znany jako Luke Cage, w roli więźnia, z którym Szkot tworzy fajny duet. Colter tak mi przypasował, że szkoda, iż nie pokazano, co się z nim stało. Dobre męskie kino w starym stylu. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 07, 2023, 13:03:05 Tetris (2023)
Film o sprzedawcy gier wideo, który jedzie do ZSRR by kupić prawa do Tetrisa od komunistów. Film inspirowany faktami, ale twórcy od początku pokazują z jakim kinem mamy do czynienia, że to nie jest dokument, tylko rozrywkowe kino mocno wystylizowane, trochę kojarzyło mi się z twórczością Guya Ritchiego, które przyzwoicie się ogląda, dzięki Taylorowi Edgertonowi i reszcie obsady. Ocena: 6/10. Marlowe (2022) Detektywa gra Liam Neeson, a oprócz niego m.in. Danny Huston, Diane Kruger, Jessica Lange, a reżyseria Neil Jordan, więc same dobre nazwiska, ale bardzo się zawiodłem. Ostatnie filmy Jordana może to nie jest poziom jego filmów z lat 80 i 90, ale cały czas trzymają jakiś tam poziom, tak było z Gretą, Ondine i Byzantium. Cenię sobie tego reżysera za klimat jaki reżyser Wywiadu z Wampirem w każdym filmie tworzy, ale Marlowe ppozbawiony jest klimatu. Nie czułem klimatu noir, nie czułem że akcja dzieje się w 1939 roku, film jest bardzo sterylny i praktycznie pozbawiony emocji i napięcia. Większość filmów sensacyjnych klasy B, w których ostatnio gra Neeson bardziej mi się podobały niż Marlowe. W ogóle nie widać ręki Jordana w tym filmie, oglądało się tak jakby to zrobił hollywoodzki rzemieślnik, ale mniej utalentowany. Ocena: 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 12, 2023, 22:07:20 Choć przyznam, że w końcówce, gdy Driver ucieka z Ziemi na którą leci kometa, to liczyłem że zderzy się z kometą i tak film się zakończy (wiem, okrutny jestem). A to ja myślałem, że jakoś wrócą do jego Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) A całość taka niezbyt. Zrobić film o dinozaurach, na którym można w paru momentach przysnąć - to trza potrafić. Bo tej akcji tu stosunkowo niedużo, najlepsza oczywiście finałowa potyczka z T-Rexem. Technicznie jest dobrze, aktorsko - nawet bardzo, zwłaszcza, jak na taki film. Pozytywnie wypada motyw interakcji między dwójką głównych bohaterów. Całość jest jednak strasznie przewidywalna i - jak wspomniałem - miejscami nudnawa. Ale na 5/10 się u mnie chyba załapuje. Zwłaszcza, że pomysł, by bohaterowie trafili na Ziemię w takim konkretnym momencie jest bardzo fajny. Ale nie wiem, czy nie wypadłoby to lepiej w sytuacji większej grupy osób. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 18, 2023, 22:30:37 Air (2022)
Historia zawarcia kontraktu między firmą Nike a Michaelem Jordanem w reżyserii Bena Afflecka. Nie rozumiem tak dobrego przyjęcia filmu, bo jest to porządna produkcja, czyli na poziomie większości filmów Afflecka, którą dobrze się ogląda dzięki obsadzie (Matt Damon, Jason Bateman, Ben Affleck, Chris Messina, Viola Davis i dawno nie widziany Chris Tucker), ale nic więcej. Więc dlaczego wszyscy filmem się tak jarają, to nie potrafię pojąć. Z aktorów bym wyróżnił Tuckera, Messinę i Afflecka (wydaje mi się, że też wyluzował, nie chodzi już ze smutną miną zbitego psa jak jeszcze z rok temu, powrót do Lopez dobrze wpłynął na jego życie). Problemem filmu jest to, że Damon gra taką postać przez cały film, jakby wiedział jaka przyszłość czeka koszykarza, a nawet ma motywacyjną mowę w której mówi, że wszyscy będziemy zapomniani, ale nie Michael Jordan. Ocena: 6/10. Sisu (2022) Akcja toczy się w 1945 roku. Film opowiada historię byłego żołnierza, który odkrył złoto na pustkowiach Finlandii. W drodze do miasta spotyka Niemców, którzy odkrywają jego skarb, ale nie wiedzą z jakim kozakiem mają do czynienia. Niezła rozrywka inspirowana filmami Tarantino, głównie jego westernami i Bękartami wojny, które były hołdem dla spaghetti westernów, połączona z Rambo. Główny bohater Aatami Korpi przypomina bohaterów znanych z włoskich westernów. Kilkadziesiąt lat temu rolę milczącego antybohatera skrywającego traumy zagrał by Clint Eastwood. Film jest bardzo krwawy, jest dużo gore i czarnego humoru. Nie patyczkuje się fińska wersja Rambo z Niemcami, więc jeśli lubicie takie przegięte filmy o gościu, który kulom się nie kłania, a walą w bohatera ze wszystkiego co się da, a gość nic sobie z tego nie robi, idzie przez Niemców niczym huragan i rozwala ich w spektakularny sposób, to będziecie się dobrze bawić. Ocena: 6/10. Still: A Michael J. Fox Movie (2023) Dokument w którym jeden z najbardziej ukochanych aktorów amerykańskich (jest ktoś kto nie lubi Michaela J. Foxa?) opowiada o tym, jak zmieniło się jego życie, gdy dowiedział się że ma chorobę Parkinsona. Ale to nie jest film po którym się załamiecie, bo Fox opowiada o najciekawszych momentach życia z właściwą sobie lekkością i poczuciem humoru. Są pokazane trudne momenty w życiu Foxa i jego rodziny, tylko że w większości takich sytuacji sympatyczny aktor obraca trudne sytuacje w żarty, np. gdy przewraca się idąc chodnikiem, mówi do kobiety, która go mija, że rzuciła go na kolana. Fox opowiada np o tym, jak ukrywał na planie chorobę przed wszystkimi, jak obawiał się że może ktoś zauważyć, ale nie jest to też laurka dla aktora, bo mówi wprost o swoim alkoholizmie, że bywał dupkiem, szczególnie gdy został gwiazdą po graniu w tym samym czasie w serialu Family Ties i Powrocie do Przyszłości. Seans dokumentu zlatuje szybko, bo nie dostałem nudnego wyliczania szczegółów z życia aktora. Opowieści Michaela są idealnie zestawione z fragmentami z filmów i seriali Foxa, które wydają się odnosić do tego co mówi aktor. Film jest dynamiczny, dzięki świetnemu montażowi (niektóre sceny gdy Fox bierze leki przypomniały mi Requiem dla snu). Jest to film po którego obejrzeniu widzowi się robi lżej na sercu, a jednocześnie potrafi wzruszyć. Ocena: 8/10. The Mother (2023) Mile zaskoczenie, bo film reżyserki nijakiej filmowej przeróbki animacji Mulan Disneya, a dostałem niezłe kino sensacyjne w starym stylu. Wierzy sie że Jennifer Lopez to Rambo w kobiecym wcieleniu. Aktorka/piosenkarka wygląda cały czas dobrze, co nie dziwi bo musi być w dobrej formie fizycznej, skoro występuje na koncertach, więc gdy rozwala gości większych od siebie, czy się bije czy strzela, to wierzyłem Lopez, że jest lepsza od facetów. Mama nie pierniczy się z wrogiem, gdy źli ludzie chcą skrzywdzić jej córkę, to robi im z czterech liter jesień średniowiecza. No i tak jest przez godzinę, a potem dostajemy z 30 minut dostajemy docierania się córki z mamą, próbują się nawzajem poznać i zaufać sobie, a w finale znowu dostajemy żonę Bena Afflecka, która pokazuje jaki jest z niej badass. Mama to nie jest arcydzieło kina akcji, ale niezła rozrywka klasy B, która kilkadziesiąt lat temu byłaby jednym z hitów w wypożyczalniach kaset video. Ocena: 6+/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 21, 2023, 16:06:59 Co do Mother to oceniam tak samo, ale mam poczucie, że ten film mógł być duuuużo lepszy. Pół seansu byłem poirytowany, bo dla mnie to się wszystko ledwo trzymało kupy. Dopiero jak już pojechały na Alaskę to się wreszcie zaczął właściwy film. A końcówka była już OK. Ale koniec końców dostajemy kolejny Netflixowy średniak... Szkoda.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 23, 2023, 09:43:25 Filip (2022)
Dobre polskie kino o II wojnie światowej, której największym plusem jest rola Eryka Kulma jr., który trzyma film w ryzach w najgorszych momentach. Kolejnym plusem i niespotykanym we współczesnym polskim kinie wojennym jest to, że główny bohater nie chce się wtłoczyć w rolę ofiary. Największą zagadką dla mnie jest to, że ta produkcja o II wojnie światowej to film TVP, który jest pozbawiony patosu i martyrologii, a główny bohater nie chce umierać za kraj tylko żyć. Filip to polski Żyd, który we Frankfurcie pod fałszywą francuską tożsamością pracuje jako kelner w luksusowym hotelu, a po pracy rozkochuje w sobie Niemki i upokarza. Kulm świetnie oddaje zawieszenie swojego bohatera pomiędzy skrajnościami. Z jednej strony to czarujący cwaniak, rozumiemy dlaczego Niemki tak na niego lecą, ale też postać, która może widza wkurzyć, a z drugiej widać w Filipie smutek. Eryk Kulm gra fizycznie i nie mam na myśli wcale tego, że jest kilka scen erotycznych z głównym bohaterem i Niemkami. Doceniam też realizację, nie jest to superprodukcja za grubą kasę, ale na tyle dobrze zrealizowana, że uwierzyłem w przedstawiony świat II wojny, też dzięki temu że aktorzy mówią w wielu językach (niemiecki, francuski, polski, jidisz). Reżyseria, muzyka, zdjęcia wszystko jest na najwyższym poziomie. Jeśli miałbym się czegoś przyczepić to historii miłosnej, która poprowadzona jest naiwnie, i tylko dzięki aktorom uwierzyłem, że to mogło się wydarzyć, choć to jak zakończono love story podobało mi się. Ale to jedyna rzecz do której mogę się przyczepić. Gdybym miał porównać Filipa z innym dziełem to miałem trochę skojarzeń ze świetnym serialem Toma Tykwera o Niemczech przed II wojną światową Babilon Berlin. Mógłbym jeszcze długo chwalić, np. resztę obsady, to jak świetne jest zakończenie (aż chciałoby się zobaczyć ciąg dalszy), ale pora na ocenę, a postawię 7/10. Dungeons & Dragons: Honor Among Thieves (2023) Dobre fantasy trochę w stylu Shreka i Legendy Vox Machiny, czyli poważne momenty, epickie, np. jeden z bohaterów który zachowuje się i mówi jakby urwał się z książek Tolkiena, przebijane są humorem, który w większości przypadków działa (najlepszy dowcip to scena w której Chris Pine podchodzi do strażnikow i zaczyna śpiewać, więcej nie zdradzę). Są słabe efekty CGI, ale nie przeszkadza to, bo polubiłem głównych bohaterów, którzy trochę przypominali mi Strażników Galaktyki (mamy do czynienia z nieudacznikami, taką zastępczą rodziną dla całej ekipy). Film przypomina połączenie Strażników Galaktyki z Avengers, np. finałowa walka z czarownicą to zmiksowanie pomysłów z pierwszych Strażników, gdy złego pokonali tańcem, a w D&D też się wykazali sprytem; pokazaniem tak jak w Avengersach, że są zgrani ze sobą i sceną nawiązującą do tego, jak Hulk rzucał bodaj Lokim o podłogę. Chris Pine, Michelle Rodriguez, Sophia Lillis i Justice Smith świetnie się nawzajem uzupełniają i chce się im kibicować, a Hugh Grant kolejny raz daje czadu w roli niezbyt sympatycznego typa z urokiem osobistym. A nawet Rege Jean - Page, którego popularności nie rozumiem świetnie się odnalazł w roli tolkienowskiego bohatera. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 27, 2023, 00:35:49 Dzień Matki (2023)
Miałem nie oglądać kolejnego polskiego filmu Netflixa, ale gdy dowiedziałem się, że reżyserem jest Mateusz Rakowicz, twórca jednego z lepszych polskich debiutów ostatnich lat "Najmro", to zdecydowałem się na polski odpowiednik innej netflixowej produkcji, czyli Mother z Jennifer Lopez, która wyszła tydzień temu, więc nie można mówić o tym, że Polacy skopiowali pomysł. Zresztą pomysł na tą historię to klisza na kliszy, więc można powiedzieć że film z Lopez to jechanie po starym jak kino pomyśle, o mamie, która chroni/ratuje swoje dziecko. W Dniu Matki dostajemy panią Grochowską, która nie jest tak wysportowana jak JLo, ale daje radę kopiąc tyłki gangusom. Szacunek dla aktorki, bo widać że przeszła przeszkolenie, wiele mordobić wykonuje sama, i walki są zrobione tak, że nie ma żadnej choreografii, długich scen walk, tylko Agnieszka Grochowska, walczy krótko, zadaje jeden, góra dwa ciosy i tyle. Ale też nie robią z tytułowej mamy superbohaterki, bardzo często kobieta obrywa. Widać charakterystyczny wizualny styl reżysera Najmro, który się kupuje albo nie - ja kupuję. Doceniam realizację tak jak w poprzednim filmie (zdjęcia,montaż, muzyka), i to jak film jest przerysowany - kupiłem film w momencie gdy kobieta załatwiła jednego z bandziorów marchewką. Ale do Najmro jednak trochę brakuje i niestety też Mother z Lopez bardziej mi podeszła, choć czytałem recenzję fana mordobić na naekranie Adama Siennicy i film z Lopez zjechał, a polski film bardzo zachwala. Dla mnie mimo wielu plusów Dzień Matkito jednak średniak. Ale może miałem za wysokie oczekiwania, bo przed seansem dowiedziałem się, że to film twórcy jeden z moich ulubionych polskich filmów ostatnich lat. Ocena: 5/10. Weird: The Al Yankovic Story (2022) Biopic poświęcony życiu i karierze muzyka/satyryka/parodysty, którego pewnie znacie z pastiszowych wersji znanych utworów innych artystów, ale też nagrywał oryginalne, dowcipne piosenki (muszę przypomnieć sobie UHF). Scenariusz do filmu napisał tytułowy bohater i tutaj jest haczyk - ciekawe w którym momencie skapniecie się, że to nie jest historia na poważnie, tylko parodia biopiców o muzykach. Od początku miałem wątpliwości, ale w scenie, w której ojciec głównego bohatera prawie zabił sprzedawcę akordeonów byłem pewien, że nie można tego filmu traktować na poważnie. Słyszałem dobre opinie o tym filmie, ale nie spodziewałem się że będę się na nim tak dobrze bawił, tak jak na najlepszych komediach Mela Brooksa czy ekipy ZAZ z lat 80 i 90, a z tymi komediami mi się kojarzył. Daniel Radcliffe dwoi i troi się w tytułowej roli, rozpiera go energia, zarówno w scenach koncertowych (choć to Al Yankovic śpiewa, ale dubbing zrobiony idealnie, musiałem sprawdzić kogo to głos), ale też w bardziej dramatycznych, świetnie oddaje charakter postaci. Mam szacunek do tego aktora, że udało mu się odnaleźć w kinie po Harrym Potterze, wybiera produkcje niszowe, w których wypada dobrze, zwłaszcza w komediowych rolach (podobnie jest z karierą Elijaha Wood'a, który po Władcy Pierścieni też znalazł swoją niszę, głównie w thrillery i horrory poszedł, ale nie tylko). Radcliffe ciągnie film na swoich barkach i choćby dla niego warto zobaczyć. Ale też reszta obsady się spisuje bardzo dobrze, zwłaszcza przypadła mi do gustu Evan Rachel Wood w roli Madonny, która szarżuje na całego. Szkoda tylko, że nie dali jej zaśpiewać, bo aktorka jest znana z idealnego naśladowania głosu gwiazdy popu. Widziałem różne talkshowy, w których Wood śpiewała piosenki Madonna i nie uwierzylbym gdybym nie zobaczyl jak idealnie naśladuje/kopiuje głos piosenkarki. Weird to jeden z lepszych pastiszów/parodii jakie powstały w ostatnich latach. Ocena: 7.5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 11, 2023, 22:18:52 Marcel the Shell with Shoes On (2021)
Marcel, który jest małą muszlą, zostaje gwiazdą Internetu. Dzięki zdobytej sławie zaczyna rodzić się w nim nadzieja na odnalezienie rodziny. Emocjonalnie jest to poziom najlepszych filmów Pixara, szczególnie w wątku Marcela i jego babci, to przyznam, że kilka razy oczy mi się zaszkliły. Jest to historia, która pod płaszczykiem humoru porusza takie tematy jak rodzina, samotność, starość, strata i robi to w tak subtelny sposób a Marcel Muszelka w różowych bucikach, to tak kochana postać, że nie mam wyboru i postawię 8+/10, choć zastawiam się, czy nie podwyższyć oceny dla tego połączenia animacji z filmem fabularnym. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 12, 2023, 22:12:21 Transformers: Rise of the Beasts (2023)
Wszyscy widzę narzekają, że Rise of the Beasts powiela te same błędy co poprzednie filmy z serii czyli: za dużo wątków ludzkich w filmie o robotach :D No i coś jest na rzeczy ale akurat w Bumblebee wątek ludzi był bardzo fajny, najlepszy od pierwszego filmu. Więc to nie jest tak, że wszystkie filmy w tej serii są pod tym względem słabe. Dwa nie są :haha: Ale niestety wątek ludzki w Rise... jest akurat z tych słabszych. Jest znów poczucie, że nasi bohaterowie są tu wpychani na siłę w całą sytuację z robotami. Ja mam jeszcze jeden zarzut. Film ma tytuł Rise of Beasts a cholera przez pół filmu oglądamy albo ludzi albo zwykłe Autoboty. No come on! A akurat te zwierzęce wersje wyglądają super! Animacje tych postaci robią duże wrażenie i wielka szkoda, że nie dali im więcej scen. W ogóle pod względem efektów to jest bardzo dobrze. Tu ta seria zawsze trzyma poziom :faja: No i na koniec dostajemy oczywiście obowiązkową scenę na napisach i muszę przyznać, że... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 17, 2023, 23:33:24 Extraction II (2023)
Tyler Rake to popisówka debiutującego kaskadera/specjalisty od scen akcji w roli reżysera, który pokazał że potrafi kręcić mordobicia i sceny akcji, a dwójka to dokładnie to samo, tylko jak w sequelach dostajemy jeszcze więcej akcji i wybuchów. Hemsworth za dobrym aktorem nie jest, ale swoją charyzma ciągnie film na swoich barkach, ekipa Thora też jest fajna, główny zły totalnie pretekstowy, ale to co najlepsze to oczywiście długie, 20 minutowe sceny akcji i mordobicia, które robią wrażenie. Nie mam nic przeciwko temu, żeby trójka powstała, co wydaje się być pewne. Nie mówię, że to jeden z najlepszych akcyjniaków, ale jako taki netflixowy John Wick sprawdza się idealnie. Postawię to samo co jedynce, czyli film na 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 18, 2023, 20:22:54 O, chętnie ogarnę ten film, jedynka mi się zaskakująco mocno podobała.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 18, 2023, 21:36:04 Ja właśnie ogarnąłem i oceniam punkt niżej niż jedynkę ale to jest nadal solidne kino akcji.
6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 21, 2023, 00:42:03 The Covenant (2023)
Guy Ritchie trzaska tyle filmów ostatnio, że co kilka miesięcy oglądam kolejną nowość, ale tym razem nie komedia sensacyjna/gangsterska z Jasonem Stathamem, tylko klasyczne kino wojenne na poważnie z Jakem Gyllenhaalem, w którym gdyby nie nazwisko reżysera przy tytule filmu, to bym nie domyślił się że nakręcił twórca Przekrętu. To już w Aladinie były krótkie sceny po których dało się poznać, kto jest reżyserem, a w The Covenant w ogóle nie czuć ręki Ritchiego. Doceniam to, że spróbował reżyser czegoś nowego, ale to jeden ze słabszych filmów angielskiego reżysera, o wiele lepsze były Operation Fortune i Wrath of Man. The Covenant to klasyczne hollywoodzkie kino wojenne, które mógłby zrobić jakikolwiek rzemieślnik z Hollywood. Ogląda się z jakimś tam zainteresowaniem dzięki rolom Gyllenhaala i Dar Salima i muzyce, która która robi dużo dobrego dla filmu. Film Ritchiego można nazwać wyrzutem sumienia Amerykanów, tylko że nakręconym przez Anglika, za porażkę jaką była pamiętna dramatyczna sytuacja w 2021 roku w Afganistanie, ale nie zmienia to tego, że widziałem kilka lepszych wojennych filmów w ostatnich latach. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 24, 2023, 08:06:25 Mi się niestety drugi Tyler Rake mniej podobał. Prolog w porządku, pierwszy akt z ucieczką z więzienia i jazdą pociągiem - super. Potem zaczęło mnie to nieco męczyć i irytować. Zwłaszcza
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 25, 2023, 09:05:23 No Hard Feelings (2023)
Przyjemna komedyjka dla dorosłych z Jennifer Lawrence w roli głównej. Komediowe momenty dobrze wymieszane z poważniejszymi. Mam sentyment do takich seks-komedii, bo pełno ich było w latach 80-tych a potem ten gatunek tylko podumierał, więc fajnie od czasu do czasu jeszcze zobaczyć taki film. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 02, 2023, 09:10:43 Indiana Jones and the Dial of Destiny (2023)
Prawie wszystkie kanały filmowe jakie obserwuję jadą niemiłosiernie po tej części i nawet Królestwo Kryształowej Czaszki stało się nagle bardzo dobrym filmem ;) Jednym słowem obserwuję to samo co działo się przy okazji Star Wars gdzie wszyscy nagle pokochali Prequel Trilogy, po dwudziestu latach plucia na te filmy :haha: A dla mnie Dial of Destiny jest filmem przyzwoitym. Ani to wybitne, ani złe. Największy zarzut to, że bije z tego filmu sztucznością. Te wszystkie zabawy z odmładzaniem Forda są według mnie nietrafione, bo czuć komputerem na kilometr z tych scen. Do tego niektóre sceny wyglądają, nie wiem jak to ująć... za dobrze :D Ten film jest za ładny, przez co wydaje się sterylny... a to mi nie do końca pasuje do Indiany Jones'a :) No ale dobra, na Indianę idziemy do kina żeby oglądać dobrą przygodę... i ja to tu dostałem. Sceny akcji są dobre, tempo jest dobre. Ford nie odstawia badziewia tylko nawet się stara. Naczytałem się jak to postać grana przez Phoebe Waller-Bridge jest okropna i nie da się oglądać... Jest to nieprawda. Jej młody sidekick też jest spoko. Więc dla mnie plusów jest tu więcej niż minusów i najważniejsze, że poczułem ducha przygody w tym filmie. 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 02, 2023, 12:40:13 Element sztuczności to był też w poprzedniej części, pamiętam do dzisiaj te prawie prześwietlone zdjęcia, efekty CGI, że film wyglądał jak teatr. A ja słyszałem i czytałem opinie, że film jest lepszy od czwórki, który dla mnie miał kilka fajnych momentów, ale też sporo słabych, ale minimalnie lepszy, czyli porządna robota Mangolda. A co do Forda to nie dziwię się że stara się, bo to jedna jego ulubionych ról, dlatego wrócił ostatni raz do tej franczyzy (zresztą ostatnio ma dobre role, w serialu Sheridana 1923 i serialu komediowym Apple). Słyszałem też że zrobiono z Indym to co z Lukiem w Last Jedi i Wolverine w Loganie tego samego reżysera, co dla mnie jest ciekawym rozwiązaniem, bo nie mam nic przeciwko temu co zrobiono z Lukiem w LJ, choć dokładnie nie wiem o co chodzi z Indym.
A co do scen z odmłodzonym Jonesem to w trailerach nie wyglądają te sceny źle. Problemem podobno jest, że młody Idy mówi głosem starego Forda, któremu się głos zmienił i dlatego dziwnie wyszło. Choć podobno retrospekcji tak dużo wcale nie ma. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 08, 2023, 22:36:14 Nimora (2023)
Rycerz wplątany w tragiczną zbrodnię łączy siły z waleczną zmiennokształtną nastolatką, aby oczyścić swoje imię. Jest to produkcja z wieloma problemami. Jeśli czegoś nie mieszam, to miał być film Foxa, ale Foxa kupił Disney, a potem twórcy poszli do Blue Sky, tylko że studio zostało zamknięte, więc wydawało się, że film nie zostanie dokończony, mimo tego, że ileś tam materiału zostało zrealizowane. Ale ostatecznie pomocną dłoń do twórców wyciągnął Netflix i film dokończono. No i dobrze się stało, bo dostałem świetną animację, która bawi i wzrusza. Tyle się narzeka na Netfixa (i słusznie) o poziom produkcji, ale akurat jeśli chodzi o animacje (filmy i seriale) to jeszcze mnie nigdy nie zawiedli. W animacjach dominuje dobry poziom na Netflixie. Przekaz jaki płynie z filmu jest prosty, ale działa też dzięki bohaterom, którzy są jacyś, więc im kibicowałem. Podoba mi się też świat, który twórcy stworzyli będący połączeniem cyberpunku z fantasy. A w paru momentach przyznaję, że dałem się zaskoczyć, może nie tyle zwrotami akcji, tylko tym, że takie chamówy dostałem w produkcji dla całej rodziny. Film porusza wątki takie jak depresja, odrzucenie, samobójstwo, ale podane są tak subtelnie i wplecione idealnie w fabułę, że nie wybijają z seansu. Podoba mi się świat, który twórcy stworzyli będący połączeniem cyberpunku z fantasy. Ocena: 8/10. A Good Person (2023) Allison nawiązuje relację ze swoim niedoszłym teściem, Danielem, który pomaga jej prowadzić życie po tragicznym wypadku samochodowym. Produkcja którą bym ocenił niżej gdyby nie aktorzy, którzy wyciągają film do dobrego poziomu. Florence Pugh to wiadomo, że klasa, ale też Morgan Freeman się obudził i nie jedzie na autopilocie. Wydaje się początkowo, że gra typowego starego Freemana, ale nie do końca, bo czym dłużej film trwa to okazuje się, że jego postać ma kilka warstw, nie gra typowego poczciwego dziadka, który prawi morały. Film porusza trudne tematy, takie jak nieumyślne spowodowanie śmierci, samobójstwo, alkoholizm i inne uzależnienia, ale reżyserowi udało się stworzyć produkcję, która nie przytłacza i jak produkcję z takimi tematami ogląda się dość lekko. To nie produkcja w stylu Smarzowskiego. Film warto zobaczyć dla Pugh i Freemana, ale też pochwalę Chinaza Uche w roli niedoszłego męża Allison oraz dziewczynę w roli wnuczki Daniela. Dobre amerykańskie obyczajowe kino. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 22, 2023, 16:15:54 Kulturowe wydarzenie roku, czyli weekend Barbenheimer, trwa :) Ja zacząłem od
Oppenheimer (2023) Czyli najnowszego filmu Nolana. Zwykle mam tak, że po seansie jego filmów myślę sobie "to było lekko przereklamowane" a tutaj tak nie było... może dlatego, że ten film nie był jakoś specjalnie przehajpowany. I może dlatego mi się podobało. Jak to zwykle u Nolana, najważniejszy jest on sam czyli reżyser i to też trochę czuć w tym filmie. Zgromadził tu taką aktorską elitę, że prawie w każdej scenie myślimy sobie: wow, aktorska śmietanka w każdej scenie! To już 6 wspólny film Nolana i Cillian'a Murphy'ego i Murphy wreszcie dostał od niego główną rolę. I dał radę. Jest bardzo dobry, na paweno zakręci się w jakiś nominacjach w przyszłym roku. Ale tak naprawdę żaden z aktorów w tym filmie nie jest ważniejszy od spektaklu ;) Co prawda film jest głównie oparty na dialogach, trzy godziny gadania, ale jest to tak fenomenalnie posklejane, że jest wrażenie, że oglądamy film akcji! Tempo jest świetne, chociaż ja osobiście skrócił bym film o jakieś pół godziny i by było arcydzieło... no ale trudno, Nolan uwielbia się bawić w montażowni w naginanie filmowej czasoprzestrzeni i to samo zrobił tutaj. Film jest opowiadany z dwóch różnych, bardzo subiektywnych, perspektyw przez co widz wyrabia w sobie coś w rodzaju obiektywnej oceny całej historii. Fajnie to wyszło. Tutaj trzeba wspomieć jeszcze, że ten film inaczej wchodzi do głowy, gdy wiemy że ten jebany kacap na kremlu ma dostęp do takiej broni i w dodatku jest kompletnie popierdolony (sorry not sorry za dosadny język). Ciężko przełykamy ślinę na końcu tego filmu patrząc na niego z tej wojennej perspektywy i z wiedzą, że to ma miejsce "tuż za rogiem". 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 22, 2023, 17:28:47 Mnie ten metraż trochę przeraża :D Ja nie wytrzymuję tyle w kinie, wiercę się i potem z tego powodu film mi wchodzi po prostu gorzej. Więc nie wiem, czy nie poczekam sobie z tym filmem. Choć kiedyś na "Interstellar" wysiedziałem... no ale to jednak inne widowisko...
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 23, 2023, 00:58:34 Co do Murphy'ego to super że dostał w końcu główna rolę, bo to świetny aktor, a wydaje mi się że cały czas niedoceniany. Oczywiście gra czasami główne role, ale w niszowych brytyjskich filmach, albo w serialach a nie superprodukcjach. Ale jeszcze bardziej mnie cieszy, że podobno Robert Downey Jr w końcu świetnie zagrał, że przypomniał wszystkim jak to utalentowany aktor, który zaszufladkował się w roli Iron Mana (był świetny ale ciągle grał przez ile tam lat występował w Marvelu grał jedną rolę) i długo po pożegnaniu z MCU nie potrafił wyjść z tej szufladki. Wszystko co kręcil po End Game były niewarte jego talentu, a podobno w filmie Nolana to jest jego najlepsza rola od wielu lat, porównywalna z rolami w Chaplinie (moja ulubiona) i Kiss Kiss Bang Bang.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 23, 2023, 07:54:50 Kulturowe wydarzenie roku, czyli weekend Barbenheimer, trwa Ja zacząłem od Barbie (2023) To jest hmmm... bardzo fajny film. Szedłem w zasadzie bez oczekiwań, omijałem zwiastuny, recenzje, opinie, wiedząc tylko, że idę na coś, co albo będzie absolutną tragedią, albo strzałem w dziesiątkę, nie było nic po środku :D A co dostałem? Film, który jest prawie bardzo dobry. Pierwsza godzina jest świetna, satyra celna i nienatarczywa, feministyczny wydźwięk, którego pewnie wielu się obawiało ledwo wyczuwalny i często w sumie po prostu słuszny, meta humor działa (i w sumie nie tylko meta, "Barbie" jest naprawdę bardzo zabawnym filmem), a Robbie i Gosling są uroczy i da się ich polubić od razu. Szczególnie ten drugi daje tutaj show - jest przesympatycznie niewinny/złowieszczy. Wszystko działa w tej pierwszej godzinie, zaskakująco do kryzysu egzystencjalnego Barbie łatwo się odnieść. Tylko, że potem poznajemy kobiece, ludzkie bohaterki, a te są masakrycznie nieciekawe i jak dla mnie strasznie ciągną film w dół. Nie dość, że są nudne, to jeszcze irytujące - oczywiście, że mamy tu nadąsaną, przemądrzałą, niemiłą i pyskatą nastolatkę, kocham takie postaci :serducho: Do jej matki należy za to najgorsza scena całego filmu Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) I strasznie mnie to martwi, bo trochę mi odbiera smak całego filmu, który poza tym jest bardzo przyjemną, często śmieszną i nawet mądrą historią (i świetnie zrobioną, scena muzyczna w finale jest KAPITALNA), ale chyba konieć końców to taki film na 7/10 Czegoś zabrakło, a innych rzeczy było za dużo. Ale chyba i tak pójdę drugi raz :D Nie pytajcie czemu :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 23, 2023, 14:37:29 Barbie (2023)
Wow... myślę, że dużo ludzi w pierwszy weekend pójdzie na ten film dla beki... a wyjdzie z kina z poczuciem, że właśnie obejrzeli mądry film, który ma coś do powiedzenia i robi to w inteligentny i bardzo dowcipny sposób. Takie są przynajmniej moje odczucia. Ten film jest lepszy niż powinien być :haha: Na moim seansie nie było może wielkich salw śmiechu ale było czuć, że ludzie dobrze się bawią i widzą, że twórcy nie próbują nam wciskać kitu. Tutaj ukłony dla Gerwig, która z mogłoby się wydawać głupiego pomysłu na film, zrobiła coś naprawdę wartościowego. Margot Robbie jako Barbie w kryzysie egzystencjalnym :haha: udowadnia, po raz kolejny, że jest nie tylko zjawiskowo piękną ale też bardzo utalentowaną aktorką... i gdyby nie to, że dużo czasu poświęca się tu też innym postacią, mogłaby według mnie powalczyć o Oscara tą rolą. Naprawdę gdyby jej dali tu jeszcze ze dwie większe sceny to nominację miałby gwarantowaną. Gosling... zniszczył system. Dać mu wszystkie komediowe globy i nagrody w tym roku, bo gość pozamiatał. A ten muzyczny numer pod koniec... to chyba sobie dodam do jakieś playlisty, bo był po prostu zajebisty :roll: I film ma 100% nominacje za scenografie i kostiumy. Za scenografię to pewnie wygra, chyba że wyjdzie coś lepszego. Yave co do twoich minusów, to ja jakoś tej przemowy tak źle nie odebrałem. Spodziewałem się, że coś takiego będzie i no i było. Zaskoczyło mnie jak wręcz art-housowe reżyserskie pomysły Gerwing się genialnie sprawdziły w tym filmie. Te poważne wstawki wyniosły ten film na wyższy poziom. 8/10 U mnie legendarny weekend Barbenheimer kończy się remisem ale... uwaga tutaj suchar... tak naprawdę wygrało w ten weekend kino ;) Dosłownie, bo patrzę ma box office i to się we łbie nie mieści co tu się zadziało. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 23, 2023, 19:44:42 Yave co do twoich minusów, to ja jakoś tej przemowy tak źle nie odebrałem. Spodziewałem się, że coś takiego będzie i no i było. No a ja właśnie dałem się nabrać pierwszą godziną, że film mi nie będzie mówić wprost, co, kto i dlaczego i potraktuje mnie jak inteligentnego widza i da mi samemu dochodzić do wniosków (co robił przez 90% swojego czasu), chyba stąd moja niechęć do tej właśnie sceny :(Ale powiem Ci, że im więcej czasu mija od seansu, tym bardziej chcę zobaczyć ten film ponownie :D Faktycznie dzieje się w tym świecie i w tej scenografii tyle ciekawych rzeczy (choćby wystrój Mojo Dojo Casa House, nie wyłapałem każdego szczegółu, a koni było tam dużo ;) Co mi tam, podniosę na 8/10 bo to serio było przyjemne i nietypowe i nowatorskie i pomysłowe i artystyczne i komerycjne zarazem, no i ten Gosling :D Bardzo się cieszę, że ten film się udał! Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 24, 2023, 10:46:49 U mnie legendarny weekend Barbenheimer kończy się remisem ale... uwaga tutaj suchar... tak naprawdę wygrało w ten weekend kino ;) Dosłownie, bo patrzę ma box office i to się we łbie nie mieści co tu się zadziało. Raczej wygrał po prostu sprytnie poprowadzony marketing ;) Toż wszyscy od dobrego miesiąca truli w stylu "co zobaczycie wpierw", sugerując, że trzeba zobaczyć oba i porównać. Oczywiście nie z każdymi tytułami by się takie coś udało, ale tu miałeś i głośne tytuły, i sporą różnorodność. To tego kino komiksowe złapało (wreszcie) zadyszkę i ludzie są spragnieni innych doznań. No i dlatego pykło ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 24, 2023, 14:25:34 Ale ten nurt "co zobaczycie najpierw" to myślę, że się wytworzył naturalnie, trochę dla beki a marketingowcy go tylko podtrzymywali na duchu do premiery ;) Ja jestem zdania, że nikt się nie spodziewał aż takiego sukcesu. Zobacz jak Cruise wtopił z Mission... pewnie myślał, że jego film sobie jakoś mimo wszystko poradzi w tym zestawieniu... a tu go zmiotło z planszy. I tu jeszcze mega zadziałało to, że kobiety mogły się ubrać na różowo i spędzić z koleżankami dzień w kinie :) Nie wiem jak było na seansie u Yave ale ja byłem jedynym chłopem w swoim rzędzie, a tak to same kobiety w różnym wieku, młode i starsze ode mnie... i prawie wszystkie na różowo :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Lipca 24, 2023, 14:42:09 A to u mnie mniej więcej równo płciowo się rozłożyło :D I faktycznie - bardzo kolorowo :roll:
Ja co prawda nic różowego akurat w szafie nie miałem, ale dziewczyna dała mi swoją puchatą różową torebkę i posypała brokatem, więc się dopasowałem do tłumu :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 24, 2023, 15:17:17 Może jest to też znak, że ludzie są zmęczeni sequelozą i uniwersami wszelakimi, stąd wreszcie sukces dwóch samodzielnych filmów. Więc w sumie niezależnie od tego, czy i ile maczali tu palce marketingowcy, to jest to faktycznie sukces kina, bo może zwiastować zmianę kierunku w Hollywood w ciągu najbliższych lat. Oby.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 28, 2023, 23:21:57 Transformers: Rise of the Beasts (2023)
Miałem nie oglądać, bo film ma słabe recenzje, a poprzednie części Michaela Baya to były chały nad chałami, ale Bumblebee sprzed kilku lat to była fajna mała produkcja, nie tak rozbuchana jak filmy Baya. A najnowszy film to jest kontynuacja Bumblebee i jednocześnie prequel filmów Baya (jest wspomniany Mark Whalberg, który grał w Transformers The Last Knight, ale nie jako jego bohater, tylko jako Marky Mark), w którym dostajemy Maximali, czyli robozwierzęta, a byłem wielkim fanem animowanego serialu Beast Wars z lat 90-ych. No i się skusiłem i nie wiem czy to przez małe oczekiwania, ale nieźle się bawiłem. Jest to dużo lepsza rozrywka od filmów Baya, ale nie bez wad. Za mało jest Maximal,i którzy pojawiają się w drugiej godzinie i filmu i biorą udział w akcji, ale głównie film skupia się na ludzkich bohaterach, których polubiłem i Optimusie Prime, który jest tak patetyczny i poważny ze swoimi tekstami, że to tylko zasługa Petera Cullena, że da się wytrzymać podniosłe teksty szefa Autobotów (zresztą jeden z bohaterów mówi do niego wprost, żeby przestał być tak poważny). Peter Cullen jak kiedyś odejdzie z tego świata, to chyba jego głos gdzieś zapiszą i schowają do sejfu by wykorzystywać w serialach, filmach, animacjach, albo sztuczną inteligencję wykorzystają by naśladowała jego głos. Ale jak na lekką rozrywkę, na której nie trzeba myśleć i na poziom ostatnich filmów, nie licząc Bumblebee, to nie nudziłem się. No i trochę z sentymentu do filmu animowanego z lat 80 Transformers i do serialu Beast Wars postawię 6/10. They Cloned Tyrone (2023) Diler, prostytutka i alfons pakują się w aferę jak z teorii spiskowych. Jest to połączenie blaxploitation z Archiwum X o którym zresztą bohaterowie mówią. Dobre role Boyegi (wieki go nie widziałem), Foxxa i Teyonah Parris (najbardziej mi się podobała). A w roli ważnej drugoplanowej Kiefer Sutherland. Dobra rozrywka, którą mógłby zrobić Jordan Peele, ale może dobrze, że akurat on się nie wziął za ten film, bo ostatnio mnie zawodzi. Ocena:7/10. Hypnotic (2023) Rodriguez zabawił się w Briana De Palmę i Christophera Nolana, a dokładnie chcial zrobić swoją wersję Incepcji (nawet są sceny jak składają się budynki) za mniejszą kasę, ale nie do konca wyszło.Choć jak na poziom ostatnich filmów Rodrigueza to jest troszkę lepiej, bo spodziewałem się chały, a wyszedl średni film, który ogląda sie bez bólu z fajną obsadą (Ben Affleck, Alice Braga, William Fichtner, Jackie Earle Haley). Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Repta on Lipca 31, 2023, 08:05:10 Kurcze a ja mam totalnie odmienne odczucia co do Barbie.. ten film jest ładny, fajnie zagrany ale fabularnie to dla mnie jest dno... autorka wali w nas hasłami, że źli mężczyźni, patriarchat i jak to źle jest być kobietą. Faceci w "ludzkim" świecie są przedstawienie jako kompletne matoły (takie naprawdę kompletne)....
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 05, 2023, 07:26:17 The Covenant
No tak, ręki Ritchie'ego nie czuć tu w ogóle, ale mimo wszystko miło, że reżyser spróbował czegoś tak odmiennego. Nie jest to najlepszy film wojenny, jaki widziałem (inna sprawa, że wojna jest tu w sumie tylko tłem, a opowieść dotyczy przyjaźni czy też tytułowego zobowiązania), ale podniósł interesujący i chyba mało znany temat (los tłumaczy), więc już z tego powodu warto na niego zwrócić uwagę. Wyraźnie dzieli się na 3 akty, z których najbardziej podobał mi się pierwszy, zapewne najbardziej realistyczny. Mamy tu kilka scen, w których fajnie budowane jest napięcie, od początku wyczuwalna jest też chemia między bohaterami. Później bywa różnie, są mielizny, są momenty przesadzone, ale gra aktorska+muzyka+kilka niezłych scen wystarcza, by dociągnąć film do końca. 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 05, 2023, 12:35:10 The Three Musketeers: D'Artagnan (2023)
Milionowa adaptacja klasyka Alexandra Dumas (nic się nie zestarzała powieść, podobnie jak kolejne części), ale pierwsza od kilkudziesięciu lat wersja francuska. A dokładnie jest to część pierwsza, którą nakręcono razem z częścią drugą. No i dostajemy historię, która maglowana jest w każdym filmie o Trzech Muszkieterach, czyli biżuteria królowej Francji. Jest to wersja bardziej realistyczna i mroczna, doslownie, bo ciemności panują w filmie, ale tez nie jest tak, że nic nie widać, a z takimi głosami się spotkałem, że zwłaszcza jak akcja dzieje się w nocy, a jeszcze bohaterowie chodzą brudni, to trudno się połapać kogo pokazują, kto z kim toczy pojedynek, a tak nie jest. Jedynie mogę się zgodzić z tym, że zdjęciowiec postanowił w scenach akcji zabawić się w kino Greengrassa, więc obraz się trzęsie. Wszyscy aktorzy mi się podobali nie tylko D'Artagnan i trzej muszkieterowie, ale też role królowej i króla Francji. No może nie mam zdania o kardynale Richelieu, ale to dlatego, bo jest go bardzo mało. Civil, Cassel, Duris i Marmai bardzo dobrze się sprawdzają w tytułowych rolach. Do roli Milady wybrano - zgadliście - Evę Green i to jest idealny casting. Aktorka ze swoją charyzmą idealnie odnajduje się w takich rolach, femme fatale i złych charakterów. Jedyny problem jaki mam z obsadą to taki, że oprócz D'Artagnana to wszyscy faceci (oprócz króla) wyglądają na starych, po 50-e. Drugą część nakręcono razem z jedynką, wiec nie będzie problemu, ale jeśli te dwa filmy odniosą sukces i będą chcieli zekranizować kolejne części np 20 lat później, to muszkieterowie będą mieli 70, 80 lat:) Jest to dobry film, a raczej połowa filmu, a na pewno lepszy od chyba najpopularniejszej adaptacji z Richardem Chamberlainem i Michaelem Yorkiem (nigdy nie rozumiałem fenomenu tych filmów). Humor nie pasował mi do tych filmów, a to też były dwie części nakręcone jednocześnie, tak mi nie podeszły że nie widziałem kontynuacji. Nawet wolę od tej wersji film z Kieferem Sutherlandem i Charlie Sheenem nakręcony dla Disneya od tej wersji. Był też serial animowany z antroporfomicznymi psami, który uwielbiałem czy wersja musicalowa z obecnym prezydentem Ukrainy e jednej z ról, w którym muszkieterami były kobiety (nie widziałem). Rok bez ekranizacji Trzech Muszkieterów jest rokiem straconym. A najlepszą historią z Muszkieterami jest Człowiek w żelaznej masce z Leonardo Di Caprio. Doceniam rozmach produkcji francuskiej, kostiumy, scenografię, sceny walk, ae nie rozumiem skąd autocenzura. Francuskie kino znane jest z tego, że nie mają nic przeciwko goliznie, nawet w produkcjach przeznaczonych dla wszystkich, które mają być hitami, a w tym filmie jest kilka scen z trupami kobiet, w których zamarzany jest biust, choć widzimy krew i rany na ciałach. Ocena: 7/10. The Little Mermaid (2023) Dla wielu widzów najlepszymi animacjami z lat 90 to jest Król Lew, albo Aladyn albo Piękna i Bestia, które też uważam za znakomite produkcje, ale tak szczerze moją ulubioną animacją Disneya z tamtych lat była (i wciąż jest, bo sprawdzałem i nic się film nie zestarzał) Mała Syrenka, ale tylko i wyłącznie z polskim dubbingiem, który dla mnie jest tak kultowy i nie do zastąpienia jak np polskie głosy w Shreku. Nie wyobrażam sobie kraba Sebastiana bez głosu świętej pamięci Emiliana Kamińskiego, a Urszuli bez głosu Stanisławy Celińskiej. Ale po tym jak większość przeróbek tych animowanych klasyków na film wypada średnio i nijako, to nie czekałem na nową Małą Syrenkę. Nie miałem nic przeciwko obsadzeniu Halle Bailey w roli głównej, bo Ariel to syrena, która może mieć inny kolor skóry, nie każda syrena musi być biała, to nie jest postać historyczna, jak np. Kleopatra (tak, piję do serialu dokumentalnego Netflixa o królowej Egiptu). No Bailey nie zawodzi, bo nie tylko śpiewa cudownie, ale też aktorsko sobie daje radę w scenach z dialogami i gdy musi pokazać emocje bez słów. Bailey jest urocza w roli Ariel. Fajnie że jakiś tam charakter dostał książę, dali mu zainteresowania, nie jest to postać pusta i bez charakteru. Dubbingowo dobrą robotę odwalili Awkwafina w roli głuptaka (scena rapowania, której nie było w animacji rozłożyła mnie na łopatki), Tremblay jako ryba Florek, ale najlepszy jest Daveed Diggs w roli kraba Sebastiana. Niestety nic do grania nie ma Javier Bardem w roli króla mórz i oceanów, który pojawia się w kilku scenach, głownie martwiąc sie o najmłodszą córkę. Króla Trytona jest za mało na ekranie, żeby się przejmować jego rozterkami. Nijako wypada w roli złola Melissa McCarthy, po prostu jest, ale w ogóle emocji nie budzi. Piosenki są super, też nowe, ale najlepsze są oczywiście klasyki Alana Menkena. Tak z ciekawości sprawdziłem kilka scen z polskim dubbingiem, który też wypada dobrze. Ale zaskoczyło mnie kto podkłada głos pod polską Ariel, wydawał mi się ten głos jakiś taki znajomy a jest to Sara James, jedno z największych muzycznych objawień w Polsce, o której zrobiło się głośno w Polsce dzięki występom w Voice Kids, Szansie na Sukces i prezentowaniu Polski w konkursie Eurowizji dla dzieci, ale przede wszystkim dzięki występom w programie America's Got Talent.Zachwyciła jurorów (i widownię) w USA, a przede wszystkim Simona Cowella. Sara James poradziła sobie z piosenkami w Malej Syrence i to mnie w ogóle nie dziwi, skoro mówi sie o niej że ma głos jak Whitney Houston (jeśli piętnastolatka nie zrobi światowej kariery to będę mocno zaskoczony, Sara James jest takim muzycznym objawieniem dla mnie jak w polskim sporcie Iga Świątek), ale też z dialogami dała sobie radę, wypadła nieźle, a to przecież jej aktorski debiut. Ocena: 6/10. Kandahar (2023) Może to nie jest tak dobre kino sensacyjne klasy B, jak Plane/Przerwany lot, w którym Gerardowi Butlerowi towarzyszył Luke Cage, ale i tak miłe zaskoczenie, bo w ostatnim czasie, to kolejne niezłe kino akcji, które za ery VHS byłoby jednym z hitow w wypożyczalni kaset video. Ocena: 6/10. Hidden Strike (2023) Kolejny z akcyjniaków z Jackie Chanem, który jest połączeniem buddy movie (za partnera ma Johna Cene) i postapo w klimatach Mad Maxa. Jak na słaby poziom ostatnich filmów Chana (inna sprawa, że aktor się starzeje, więc za wiele popisów kaskaderskich i walk nie ma), to ogląda się nawet nieźle. No chyba że za aktorem nie przepadacie odkąd pojawiło się nagranie promujące jego inny nowy film, w ktorym wzruszony Chan z córką, a tak naprawdę z aktorką udającą córkę ogląda swoje stare filmy. Problemem jest to, że aktor nie utrzymuje relacji z córką, która mieszka na ulicy. I też córkę Chana porzuciła mama, kiedy dowiedziała się że jest lesbijską. Mnie jakoś wciąż udaje się oddzielać życie prywatne od pracy aktorów w większości przypadków, ale obejrzałem film też dla Ceny, którego od roli w serialu Peacemaker coraz bardziej lubi. Cena udowodnił że potrafi grać a miałem go drewniaka, facet w przeciwieństwie do Rocka, nie gra w każdym filmie tą samą rolę, tylko ryzykuje, jak Dave Baustista i próbuje pokazać się też z innej strony. Cena nie jest Cenem w każdym filmie, tak jak Rock zawsze jest Rockiem. Widać że Cena ma sporo zabawy w graniu w filmach, tak samo jest też w tej produkcji, choć akurat w tym filmie gra rolę jaką mógłby zagrać każdy inny mięśniak. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Sierpnia 13, 2023, 13:28:40 Gran Turismo (2023)
Film opowiada prawdziwą historię Jann'a Mardenborough, który jako pierwszy wygrał rewolucyjny program rekrutowania graczy wyścigowych i szkolenia ich na prawdziwych kierowców rajdowych. Film bardzo fajnie pokazuje jak to się wszystko odbyło. Oczywiście jest to też dwugodzinna reklama PlayStation i Nissana ale zrobiona z wyczuciem, nie wszystko jest tu kolorowe i słodkie. Jak na dobry film sportowy przystało są tu wzloty, upadki i obowiązkowe podnoszenie się po upadku ;) Technicznie jest bardzo dobrze, bo Blomkamp potrafi w VFX'y ;) Także wyścigi są pokazane efektownie. Ale film jest też dobrze zagrany. Młody w głównej roli jest przekonujący. Dobry jest też David Harbour w roli twardego trenera. Fajnie też wypadł Orlando Bloom, który gra cwanego gościa od PR. Całość daje chyba najlepszy film Blomkamp'a od czasu Dystryktu 9. Wreszcie. 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Sierpnia 16, 2023, 12:39:08 Kulturowe wydarzenie roku, czyli weekend Barbenheimer, trwa :) Ja zacząłem od Oppenheimer (2023) Czyli najnowszego filmu Nolana. Zwykle mam tak, że po seansie jego filmów myślę sobie "to było lekko przereklamowane" a tutaj tak nie było... może dlatego, że ten film nie był jakoś specjalnie przehajpowany. I może dlatego mi się podobało. Jak to zwykle u Nolana, najważniejszy jest on sam czyli reżyser i to też trochę czuć w tym filmie. Zgromadził tu taką aktorską elitę, że prawie w każdej scenie myślimy sobie: wow, aktorska śmietanka w każdej scenie! To już 6 wspólny film Nolana i Cillian'a Murphy'ego i Murphy wreszcie dostał od niego główną rolę. I dał radę. Jest bardzo dobry, na paweno zakręci się w jakiś nominacjach w przyszłym roku. Ale tak naprawdę żaden z aktorów w tym filmie nie jest ważniejszy od spektaklu ;) Co prawda film jest głównie oparty na dialogach, trzy godziny gadania, ale jest to tak fenomenalnie posklejane, że jest wrażenie, że oglądamy film akcji! Tempo jest świetne, chociaż ja osobiście skrócił bym film o jakieś pół godziny i by było arcydzieło... no ale trudno, Nolan uwielbia się bawić w montażowni w naginanie filmowej czasoprzestrzeni i to samo zrobił tutaj. Film jest opowiadany z dwóch różnych, bardzo subiektywnych, perspektyw przez co widz wyrabia w sobie coś w rodzaju obiektywnej oceny całej historii. Fajnie to wyszło. Tutaj trzeba wspomieć jeszcze, że ten film inaczej wchodzi do głowy, gdy wiemy że ten jebany kacap na kremlu ma dostęp do takiej broni i w dodatku jest kompletnie popierdolony (sorry not sorry za dosadny język). Ciężko przełykamy ślinę na końcu tego filmu patrząc na niego z tej wojennej perspektywy i z wiedzą, że to ma miejsce "tuż za rogiem". 8/10. Zacznę od tego, że zgadzam się z przedmówcą, o tyle że wystawię inną ocenę :) Dla mnie to film kompletny, niezwykle wprost wielowątkowy i jest na tyle angażujący, że nawet o 5 minut bym go nie skracał. Pokłony uznania dla twórców i ról odtwórców. Wszyscy aktorzy wykonali kapitalną robotę. Chodzi taka opinia o tym filmie, że chwila dekoncentracji może sprawić, iż nie ma jak się połapać w akcji (z tym się zgadzam) oraz że nagromadzenie postaci utrudnia odbiór filmu, a tu się nie zgodzę, bo każda, nawet trzecioplanowa rola jest tu zagrana tak, że bardzo łatwo namierzyć do kogo się odnosi konkretna sytuacja. Dla mnie ten film to istny majstersztyk, żadne tam pitu-pitu podróże w czasie czy jaźni tylko przedstawienie biografii interesującego człowieka z całym majestatem ciężkich powiązań filozoficznych, socjologicznych, politycznych, psychologicznych etc. Oprócz tego, że film jest świetny, to jeszcze trafili idealnie w mój ulubiony gatunek filmowy, zatem ocena nie może być inna niż: 10/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Repta on Sierpnia 16, 2023, 19:41:37 Jocie, zgadzam się kompletnie z Twoją opinią, byłem wczoraj na filmie i zostałem autentycznie wgnieciony w fotel. Niby głównie dialogi, niby "brak akcji", ale ten film totalnie mi się nie dłużył, dla mnie absolutnie świetny film i taka sama ocena, 10/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 17, 2023, 15:43:24 Asteroid City (2023)
Nie wiem czy to tylko ja, ale to kolejny film Wesa Andersona, który mnie rozczarował. Nie jest to tak słaby film jak French Dispatch, ale do poziomu Isle of Dogs, Fantastycznego Pana Lisa, Moonrise Kingdom i The Grand Budapest Hotel (to mój ulubiony nieanimowany film Wesa) jest daleko. Oczywiście strona wizualna zachwyca, ale w każdym filmie Andersona strona techniczna zachwyca, więc to nic nowego. Świetna jak zawsze jest muzyka Desplata, która buduje klimat filmu. Oczywiście grają chyba wszyscy aktorzy z Hollywood. Wymienię tych, którzy za wiele do grania nie mają - Cranston (choć jego tłumaczy to że gra narratora), Brody, Norton, Robbie, Dafoe, Goldblum (choć dostał idealną rolę samego siebie, czyli kosmity). Większość ulubieńców Wesa ma co grać na czele z rewelacyjnym Jasonem Schwartzmanem (czyżby to był pierwszy film Andersona bez Billa Murraya?). Z nowych twarzy najbardziej podobała mi się (choć nie jestem pewien, może byli we wcześniejszych filmach) Scarlett Johansson, Maya Hawke (świetna scena z piosenką o kosmicie i tańcem), Tom Hanks, Jeffrey Wright, który gra z taką energią, jakby milion kaw wypił. Po FD jest to to kolejny film Wesa, w którym znana aktorka ma full frontal (no chyba że to dublerka). Postawię jeden punkt więcej co poprzedniemu filmowi, bo lubię tematykę kosmitów. Ocena: 6/10. Sympathy for the Devil (2023) Film, który może się kojarzyć ze znakomitym Zakładnikiem Michaela Manna, w którym Tom Cruise grał mordercę na zlecenie, a Jamie Foxx taksówkarza. W tej produkcji kierowcę gra Kinnaman a antagonistę Nicolas Cage. No i jest to zuoełnie inny film, bo produkcja Manna to typowe dla niego kino sensacyjne, a SftD bliżej do thrillera (miejscami nawet horroru), w którym Cage robi to za co kochamy (albo nienawidzimy), czyli gra nieprzewidywalnie. W jednej scenie potrafi zagrać spokojnie i subtelnie, a za chwilę jakieś dziwne miny, ogarnia go szał, wydziera się, tak jakby reżyser powiedział mu graj swoje, a Kinnaman gra spokojnie. No i przez to jak aktorzy grają różnie nie do końca potrafiłem kupić tego co się dzieje, bo oglądało się tak, jakbym oglądał dwa całkiem inne filmy, które nie chcą się ze sobą połaczyć - typowy film z Cagem z tych w których cage'uje na całego, nie gra subtelnie, co też potrafi i poważny dramat z poważnym Joelem Kinnamanem. Ale na tyle mnie kupiła rola Cage'a plus i podobała mi się muzyka (wszystkie kawałki, które znalazły się w filmie, idealnie pasowały do klimatu produkcji), że postawię 6/10. Heart of Stone (2023) Kolejny z akcyjniaków Netflixa ze znanymi nazwiskami i nie powiem że jestem rozczarowany, bo dostałem dokładnie tego czego się mogłem spodziewać, czyli średniak, ale w przeciwieństwie do innych akcyjniaków Netlixa, tym razem nie strzelałem facepalmów, nie nudziłem się. Oczywiście Gal Gadot to nie jest dobra aktorka (po seansie Wonder Woman 84 wciąż mam traumę), ale zaakceptowałem jak słaba i drewniana to aktorka, więc nie przeszkadzało mi to, że nie wierzyłem w to że Gadot jest agentką. Choć dziewczyna pewnie ma jakieś tam przeszkolenie, bo służyła w wojsku. Bardziej mi się podobał Jamie Dornan, który też uważany jest za drewniaka, ale niesłusznie, bo wielokrotnie pokazał, że jest dobrym aktorem (przede wszystkim serial BBC The Fall z Gillian Anderson, ale też Anthropoid z Cillianem Murphy, Belfast Branagha, komedia Barb and Star Go to Vista Del Mar, w której pokazał nie tylko, że ma talent komediowy, ale też że potraf iśpiewać). Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 24, 2023, 21:58:56 Experiment in terror (1962)
FBI, miasteczko Twin Peaks, muzyka na napisach początkowych brzmi jak zaginiony kawałek Badalamentiego do serialu Lyncha i Frosta, albo do któregoś z filmów Lyncha a czołówka jak z Zagubionej Autostrady lub Mulholland Drive; piękna dziewczyna, którą terroryzuje tajemniczy facet (trochę przypominał mi creepa z Zagubionej Autostrady, który mówił do Billa Pullmana, że jest u niego w domu w tym momencie gdy się widzą na przyjęciu, ale może się kojarzyć też z innymi psycholami z filmów Lyncha); wątek azjatyckiej prostytutki kojarzył mi się z Josie Packard, siostra głównej bohaterki wygląda trochę jak Audrey Horne, a nawet sekwencje w banku kojarzyły mi się z wątkami bankowymi w Twin Peaks, tylko brakowało placków z wiśniami i sów. Więc może Próba terroru to zaginiony film Davida Lyncha, który nakręcił w wieku 16 lat? Nie, to film Blake'a Edwardsa z 1962 roku (tak , tego od serii Różowa Pantera i Przyjęcia z Peterem Sellersem) do którego muzykę napisał jego stały kompozytor, równie genialny co Badalamenti czyli Henry Mancini. Jest to dobry thriller z cudowna muzyką, pięknymi zdjęciami, przerażającym złym i fajnymi bohaterami, którym się kibicuje (agent FBI Ripley i siostry Sherwood). Film trzyma w napięciu od początku do końca. Lynch kocha stare kino, więc nie dziwi mnie, jeśli wymyślając serial wzorował się z Frostem na tej produkcji, ale to, że psychol się nazywa Red (Red Room?) Lynch to jakieś kosmiczne połączenie filmu z lat 60-ych z serialem z lat 90-ych. Ocena: 7/10. http://www.youtube.com/watch?v=1Ry5ZWlUb8s Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 26, 2023, 23:08:46 Elemental (2023)
Spodziewałem się jednej ze słabszych pixarowych animacji na poziomie Good Dinosaur, Onward, Luca, a dostałem fajny i uroczy rom-com. Polubiłem bohaterów, spodobał mi się świat, ale ja lubię takie proste historie o przyciąganiu się przeciwieństw. No i jak zawsze cudowna animacja. Może film nie potargał mną tak emocjonalnie jak najlepsze filmy Pixara, ale jak na produkcję Pixara, która zapowiadała się na jedną z tych gorszej kategorii (czytajcie jeden z tych pixarowych filmów, który nie powinien lecieć w kinie, tylko wrzucony na Disney+), to miło się rozczarowałem. Ocena: 7/10. No Hard Feelings (2023) Film będący połączeniem niegrzecznych komedii, które były najpopularniejsze w latach 80, 90, na początku dwutysięcznych, takich jak np. Sposób na blondynkę braci Farrellych i obyczajówki o bohaterach z problemami. A nawet bym powiedział, że bardziej jest to obyczajówka niż komedia, w której dowiadujemy się więcej o bohaterach. Pomysł jak na dzisiejsze czasy dość kontrowersyjny, bo rodzice proponują prace kobiecie około 30-i, żeby umawiała się z ich nieśmiałym synem (a nawet sugerują że może się z nim przespać), samotnikiem, kujonem za nim pójdzie do collegu , żeby otworzył się na ludzi. Zaznaczam, że chłopak ma z 19 lat, a kobieta ma około 30 lat. Maddie zgadza się bo za tą pracę dostanie samochód, który jest jej potrzebny, inaczej straci dom. Pomysł jak pomysł ale kupiłem dzięki fajnej chemii między Lawrence i Andrew Feldmanem, którzy świetnie się uzupełniają. Wiekszość żartw zdradził zwiastun, więc lepiej ne oglądajcie trailerów przed seansem, choć jest jedna scena na plaży z full frontal, które wydaje się początkowo zupełnie niepotrzebna, bo po co Lawrence się rozebrała (tak na marginesie albo ma idealnego chirurga plastycznego, albo tak dobrze się starzeje)? Ale zakończenie sceny z full frontal było kozackie, takiego finału się nie spodziewałem:D Jennifer Lawrence za mało razy gra w komediach, a za dużo w poważnych filmach, bo widać jaką frajdę sprawia jej szarżowanie na całego, idealnie odnalazła by się niegrzecznych komediach, w filmach braci Farrellych, takich jak wymieniona wcześniej Sposób na blondynkę i Głupi i głupszy. Bez urazy pod płaszczykiem niegrzecznej komedii skrywa historię o dwójce skrzywdzonych ludzi. Film pokazuje że ładka laska nie musi być tak jednowymiariwa jak początkowo się wydaje, że ma kilka warstw i uczucia, to samo chłopak z którym się umawia na życzenie rodziców, o czym on oczywiście nie wie. Dobra rozrywka dla wszystkich. Najlepsza scena w filmie to nie jest wcale żaden żart, nawet ten genialny z gołą Lawrence, tylko scena grania na fortepianie w restauracji. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Sierpnia 28, 2023, 12:37:16 Oppenheimer (2023)
W przeciwieństwie do HALa miałem oczekiwania spore, bo też minęło sporo tygodni od premiery i dużo się nasłuchałem. Nie powiem, że się rozczarowałem, ale... do pewnego momentu wydawało mi się, że będzie lepiej. Bo przez jakiś czas byłem autentycznie zachwycony. Film oparty na dialogach, a te wyjątkowo soczyste. Historia też wciągająca, zwłaszcza, jak ktoś choć trochę interesuje się fizyką. Później jednak... no cóż, to film Nolana. A Nolan kojarzy mi się z przesytem. I tu było podobnie - moim zdaniem spokojnie można by wyciąć z pół godziny filmu, gdzieś w rejonach przełomu 2/3h nade wszystko. Zastanawiałem się też, czy też nie jest to kino zbyt hermetyczne, zbyt przegadane, czy nie wymaga zbyt dużo od widza w zakresie problemów społeczno-politycznych lat 50. XXw. w USA, czy samej fizyki jądrowej. Bo umówmy się, jeśli komuś nazwiska Bohr czy Fermi nic nie mówią, to nie będzie miał takiej radochy przy oglądaniu. W tych 3h kryje się jednak spokojnie 2h geniuszu. Świetnie to wszystko zmontowane i zagrane (choć, tradycyjnie dla Nolana, od 5 minuty filmu można odnieść wrażenie, że zmierza ku końcowi, bo tak gęsta jest narracja :D), fajnie też udźwiękowione. Nolan zebrał niesamowitą ekipę, aż szkoda, że niektórych jest tu tak mało (Casey Affleck na przykład). Murphy zagrał bardzo dobrze, ale też niczym mnie nie zaskoczył - to takie jego aktorskie the best of, oparte na minimalizmie, co mi generalnie pasuje, ale... mam wrażenie, że w Peaky Blinders miał okazję bardziej się wykazać. Przy czym wiadomo, trudno porównywać film do serialu. Póki co ode mnie solidne 7/10, może jednak zyskać przy powtórkach, bo wczoraj poczułem się jednak nieco przytłoczony. Co by nie mówić - ten film to fenomen. Tyle tygodni od premiery i niemal pełna sala... Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 31, 2023, 17:07:38 Jerry & Marge Go Large (2022)
Bryanowi Cranstonowi bardzo musi brakować Breaking Bad, bo po serialu Your Honor, w którym zagrał sędziego pakującego się w coraz poważniejsze problemy z prawem, bo chciał pomóc synowi, wystąpił w Zwycięskich losach Jerry'ego i Marge, którego fabuła też może kojarzyć się z serialem Vince'a Gilligana. Cranston gra emeryta, który w amerykańskim odpowiedniku naszego totolotka znajduje lukę dzięki której można wygrywać tysiące i miliony dolarów. No i tak razem z żoną zarabiają coraz więcej kasy, ale robią to bez łamania prawa. Film jest oparty na faktach, ale ogląda się jak taka optymistyczną wersję życia Waltera White'a, w której to wersji Walterowi zależy na innych ludziach, na swojej żonie, przyjaciołach, rodzinie i całym miasteczku. A jednego z kumpli - sąsiadów Cranstona i Annette Benning gra Michael McKean, brat Saula Goodmana z Better Call Saul, więc to nie może być przypadek. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Września 03, 2023, 08:28:34 The Equalizer 3 (2023)
Denzel wraca jako Robert McCall, wyrównujący rachunki mściciel. Tym razem, po interesującym początku (cały czas czekałem aż na ekranie pojawi się plansza: "miesiąc wcześniej", albo coś w tym stylu :haha: ale tak się nie stało), nasz bohater trafia do idyllicznego włoskiego miasteczka, tak pięknego, że aż sobie musiałem wygooglować gdzie to kręcili :) I oczywiście myśli, że może to jest to miejsce gdzie w końcu będzie mógł zaznać trochę spokoju... Ale wszystko psuje włoska mafia, która zaczyna mieszać się w spokojne życie mieszkańców... A jak wiemy Roberto źle znosi takie sytuacje ;) Prawie nie pamiętam drugiej części, ale chyba była gorsza od tej. Tutaj jakoś lepiej jest to wszystko ułożone i całość składa się w miarę logicznie na końcu... Ale i tak jest to takie odbębnianie schematów. Taki film działa najlepiej jak stawka jest wysoka. I tu przez chwilę miałem wrażenie, że pójdą na całość i dadzą temu bohaterowi naprawdę przejść przemianę, zakochać się i znów zacząć żyć... ale nie, on dalej trzyma wszystkich na dystans. To sprawia, że ja odbieram sceny zemsty też z dystansem, niby cieszę się, że źli dostają za swoje... ale w sumie to po mnie spływa. No ale ogólnie OK, film jest przyzwoity. Szkoda, że bardziej nie rozbudowano wątku z bohaterką graną przez Dakotę Fanning, tak tak, mamy tutaj fajny reunion po latach z Man on Fire ;) :faja: 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Września 17, 2023, 07:53:02 Ostatnio przypadkowo niemal pod rząd obejrzałem dwa filmy, które dałoby radę obejrzeć jako tzw. double feature :D Chodzi o Air i Tetris. Oba rozgrywają się w podobnej epoce i traktują w sumie o biznesowych przepychankach. Tu oczywiście podobieństwa się kończą ;) Air jest kinem względnie realistycznym, rozgrywającym się w USA, Tetris - świadomie przegiętym zimnowojennym thrillerem (no, prawie), którego akcja toczy się głównie w ZSRR.
Bardziej podobał mi się ten drugi, który pewnie nie jest najlepszym filmem tego roku, ale chyba, jak dotąd, moim ulubionym. No mam słabość do tematyki retro-gier, nawet jeśli w Tetrisa praktycznie nie grałem. Natomiast same odwołania, czy retro-grafika pojawiająca się przed poszczególnymi częściami filmu skutecznie rozgrzewają moje serce. Sam film to, jak napisałem, niemalże zimnowojenny thriller (z bardzo stereotypowo potraktowanym ZSRR) o pozyskiwania praw do Tetrisa i pewnie można się tu do niejednego przyczepić, ale... to jest jednak w jakimś stopniu oparte na faktach. Ile tu dośpiewano - nie wiem, ale ogląda się to świetnie, choć to niby film o negocjacjach. I aż sprawdziłem po projekcji, jakie gry z Mirrorsoftu (pokazanego tu raczej w złym świetle) zdarzyło mi się grać... Fajnie też nakreślono tło społeczno-politycznych przemian, jakie rozgrywały się w Europie Wschodniej na przełomie lat 80/90. Świetna jest też obsada, na czele z Egertonem. Bardzo podobali mi się też aktorzy rosyjscy, zresztą tam każdy pokazał się od dobrej strony. 7/10. A Air? Też mocno na plus. Należy docenić talent Afflecka, bo przecież wiemy, jak skończy się ta historia, a mimo to ogląda się to niemalże na krawędzi fotela. Duża tu zasługa świetnych miejscami dialogów no i gry aktorskiej. Affleck faktycznie wyluzował, to jedna z lepszych jego kreacji, wyjątkowo podobał mi się Chris Messina, Damon i Davis też robią dobrą robotę. Zresztą nawet zwykle irytujący Tucker był fajny. A za pokazanie w początkowych migawkach fragmentu walki, od której de facto zaczęła się Hulkamania (czyli Hogan vs The Iron Sheik) to też taki osobisty plus. Affleck wie, co w tych latach 80. było najważniejsze ;) 6,5/10. Byłem też w kinie na Raporcie Pileckiego. No i cóż, sama historia rotmistrza jest wstrząsająca, ale chyba nie do końca wiedziano, o czym należy nakręcić film (zresztą tam były jakieś przepychanki, zdaje się). I być może, żeby to przykryć masakrycznie pocięto ten film, bawiąc się chronologią, czasem chyba mocno na oślep, efekciarsko. I pojawiają się ni stąd ni zowąd sceny, których równie dobrze mogłoby nie być. Dramat Pileckiego został wydobyty, ale nie z pełną mocną, mam wrażenie. Mimo wszystko film mi się podobał, do tego jest jednak dobrze nakręcony, odpowiednio brutalny i nie widać taniości - a są tu też sceny wojenne. 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 21, 2023, 12:03:49 Barbie (2023)
Dobry film, choć tak jak podejrzewałem, nie jest aż tak dobry jak (prawie) wszyscy mówią i piszą. Dobra rola Goslinga, choć tak się wszyscy zachwycali, że myślałem że jakieś cuda wyczynia, a pokazał że ma talent komediowy, umie śpiewać i tańczyć, więc mnie nie zaskoczył, bo ja o tym wiem. Równie dobra jest Margot Robbie, która nie przypominała mi Harley Quinn, a tego się obawiałem po obejrzeniu zwiastuna. Świetna jest scenografia, to jak zrealizowano Barbieświat. Nie przeszkadzało mi to, że bohaterowie wygłaszają apele/manifesty prosto do kamery, jak na wiecach politycznych i nie uważam też żeby film pokazywał jakoś bardzo źle facetów, a jeśli już to się dostaje też kobietom. Jest to prosta bajka, która trochę przypominała mi Toy Story, z morałem, że nierówności są złe i o zaakceptowaniu samego siebie. Nie jest to film zmieniający kino, tylko dobry film, a nie żadne arcydzieło, który odniósł gigantyczny sukces dzięki genialnemu marketingowi. Ocena: 7/10. Freestyle (2023) Próbując zarobić na nagranie debiutanckiej płyty uliczny raper Diego i jego przyjaciel Mąka wpadają w tarapaty, kiedy duża transakcja sprzedaży narkotyków kończy się totalną katastrofą.Jest to polska odpowiedź na Uncut Gems, 8 milę z Eminemem i na kino Guya Ritchiego, ale nieudane. Film jest krótki, bo trwa niecałe 90 minut i ma dobre tempo, więc się nie nudziłem, bo cały czas coś się dzieje. Główny bohater jest ciągle w biegu, pakuje się w coraz większe problemy, ale nie kupiłem Macieja Musiałowskiego (choć to niezły aktor) w roli rapera, który chce być gangsterem z ulicy. No właśnie chce, ale nie jest. Do reżyserki nie mogę się przyczepić, bo to film Macieja Bochniaka, który znany jest z jazdy bez trzymanki, puszczania się peronu, są to produkcje szalone. Bochniak lubi się bawić w swoich filmach w różne gatunki, niekoniecznie popularne w Polsce. Zachwycił mnie debiutem Disco Polo, który jest muzyczną baśnią o czasach transformacji ustrojowej, a drugi film to była Magnezja w której reżyser puścił się jeszcze bardziej peronu. Magnezja zachwycała audiowizualna stroną (scenografia, kostiumy, muzyka!), ale scenariusz to był bałagan i wyszedł film ciężkostrawny, był to nieudany eksperyment, próba zrobienia polskiego westernu, która nie wyszła. No i doczekałem się trzeciego filmu, w którym reżyser jakby się trochę uspokoił, jakby dotarło do niego że przesadził poprzednim razem, ale znowu nie wyszło. I zaczynam się zastanawiać czy Disco Polo z Ogrodnikiem rzeczywiście było tak genialne, czy to był wypadek przy pracy, że tak mu się film udał, a oglądałem DP kilka razy i zdania nie zmieniłem. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 01, 2023, 14:44:13 The Creator (2023)
Twórca taki typ filmu, który mnie denerwuje najbardziej. Wydaje się, że to z miejsca powinien być klasyk gatunku. Oryginalny scenariusz nie będący, żadnym sequelem czy innym Marvelem. Za sterami reżyser, który czuje efekty specjalne i potrafi wykreować piękne wizualnie kadry. Hans Zimmer robi muzę... No wydawałby się, że ten film jest skazany na sukces... A w rzeczywistości ten film jest pusty. Ten niby oryginalny scenariusz to jest zwykły recycling pomysłów z innych, lepszych, filmów. Całe to wyjście do kina przypomniało mi Elysium, Blomkampa. To jest prawie identyczny przypadek. Piękne obrazki zniszczonego świata, zero emocji, idiotyzmy scenariuszowe i zupełna pustka w głowie po seansie. W ogóle nie poczułem tej historii. Ale dwie sceny zapamiętam. Jedna z nich to gdy... Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 5.5/10 Tylko za efekty specjalne. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Października 01, 2023, 15:15:54 Chyba spory marketing towarzyszy temu filmowi, wczoraj widziałem zwiastun w kinie i zawiódł mnie całkowicie. Właśnie się miało wrażenie że to wszystko było i kroczą po utartych schematach, gdzie było to lepsze.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 01, 2023, 15:40:23 Tam nie ma zbyt wiele ponad to co pokazali w zwiastunie. I jeszcze zapomniałem wspomnieć ale syn Denzela się dla mnie nie sprawdza jako gwiazda filmowa. Tak się zastanawiałem i jego gra podobała mi się tylko w Blackkklansman. We wszystkim innym w czym go widziałem był bez wyrazu. Nie ma tej charyzmy.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 01, 2023, 17:08:53 Mam dokładnie takie samo zdanie o nim. U Spike'a Lee fajny, u innych czarował lekko śmiesznym wyrazem twarzy.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 14, 2023, 20:30:56 Cat Person (2023)
Młoda studentka zaczyna randkować ze starszym facetem. To właściwe cała fabuła tego filmu ;) Mamy to pokazane z perspektywy tej dziewczyny, która na początku flirtuje z tym gościem głównie poprzez wiadomości tekstowe a gdy w końcu dochodzi do spotkania w realu dziewczyna nagle uświadamia sobie, że tak naprawdę nic o nim nie wie... i że to może być nawet morderca. I tak kilka razy ten film zmienia konwencje z komedii romantycznej na horror :haha: Połączenie dziwne i według mnie nie do końca to wyszło. Film ma za to pare bardzo dobrych scen, gdzie współczujemy tej dziewczynie, że się wpakowała w taki związek. Ale film też nie robi z faceta kompletnego potwora... cały czas balansujemy tu na takiej niewygodnej granicy. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Ciekawy film, który pewnie dużo ludzi wkurzy po seansie. Ale mi się nawet podobał :) W roli Margot występuje tutaj Emilia Jones znana z oscarowego filmu CODA. I tutaj też mi się podobała, dobra z niej aktorka jest :) W rolę Roberta wciela się Nicholas Braun czyli Greg z Sukcesji. I tutaj też jest gregowaty ;) 6.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 14, 2023, 22:32:08 Nadrobiłem ostatniego Indianę Jonesa...
Dla mnie chyba jednak najsłabszy film z serii... ale wciąż niezły. Nade wszystko za długi, to się spokojnie dało skrócić. A jednocześnie jest tu kilka niewybaczalnych dla mnie skrótów narracyjnych. No ale czasy takie, że lepiej pokazać jakiś nic nie wnoszący pościg, niż porządnie opowiedzieć historię. Film wygląda sztucznie, to prawda, ale w sumie tak to jest ze współczesnym kinem, że wszystko, co się tylko da, kręcone przed green screenem. Odmładzanie Indy'ego na ogół ok, czasem dziwnie wygląda, ale nade wszystko - dziwnie brzmi, bo Harrison Ford mówi to swoim obecnym głosem. Tak czy siak jest o niebo lepiej, niż w takim "Irlandczyku". Sama fabuła zajmująca, ale jej finał dla mnie rozczarowujący (i - znów- taki jakiś ucięty). Ford jest w swojej roli przekonujący, ale czy naprawdę musieliśmy oglądać Indy'ego jako postać tragiczną? Moim zdaniem nie. A co do Phoebe Waller-Bridge - ona nadaje filmowi nerw i de facto wyręcza Forda w wielu scenach bardziej fizycznych. To oczywiście sprawia, że tytułowy bohater pozostaje czasem nieco w cieniu, ale... jeśli ktoś narzeka na tę postać, to niech sobie przypomni postać kobiecą z "Temple of Doom". Czasem warto zdjąć te nostalgiczne okulary.Mads oczywiście też na plus, jak zawsze. Ogólnie takie 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 14, 2023, 23:22:52 Cat Person (2023) Ciekawy film, który pewnie dużo ludzi wkurzy po seansie. Ale mi się nawet podobał :) W rolę Roberta wciela się Nicholas Braun czyli Greg z Sukcesji. I tutaj też jest gregowaty ;) Widziałem kilka wywiadów z Gregiem za emisji Sukcesji i w wywiadach też wypada gregowato, więc Braun chyba po prostu taki jest. Widocznie to taki aktor jak Travis Fimmel, który był świetny w roli Ragnara w Wikingach, ale gdy zobaczyłem go w innych serialach i filmach, ale też w wywiadach, to okazało się, że facet nie gra, tylko jest sobą. Chodzi mi o jego mowę ciała, gesty, mimikę, w realu wypada tak samo. No jedynie nie lata z mieczem i nie zabija w realu. Nie mogę się doczekać na tą produkcję, bo z recenzji, które czytałem i oglądałem wynika, że to taki film trochę jak Promising Young Woman i Fresh z Sebastianem Stanem. A zwłaszcza ta recenzja mnie bardzo zachęciła, ale obejrzałem tylko bezspoilerową część recki, bo nie chcę sobie spoilerować. http://www.youtube.com/watch?v=4pL1KRTO1u8 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 15, 2023, 08:34:34 Nie mogę się doczekać na tą produkcję, bo z recenzji, które czytałem i oglądałem wynika, że to taki film trochę jak Promising Young Woman i Fresh z Sebastianem Stanem. A zwłaszcza ta recenzja mnie bardzo zachęciła, ale obejrzałem tylko bezspoilerową część recki, bo nie chcę sobie spoilerować. Coś ma w sobie ten film z tych które wymieniłeś ale nie jest aż tak dobry jak tamte filmy ;) Ale myślę, że z biegiem czasu Cat Person będzie doceniany coraz bardziej. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 21, 2023, 16:34:02 Killers of the Flower Moon (2023)
Jestem po obejrzeniu najnowszego dzieła Scorsese :faja: Zwiastun trochę sugerował, że to może być powrót Scorsese do klasycznego kina gangsterskiego w typowym dla niego stylu. Ale w rzeczywistości film jest z tych bardziej medytacyjnych w jego twórczości. Bliżej temu do Silence niż do The Departed. To nie jest porywający film. Akcja się tu toczy, nie snuje się, nie ma tu nudy, to jest taki typ filmu, że mamy wrażenie, że siedzimy w kinie sześć godzin... ale jakimś cudem się nie nudzimy. A na końcu wychodzimy z seansu z poczuciem, że zobaczyliśmy coś ważnego. Ten film jest opowiadany w wielkim skupieniu, czuć że Scorsese podszedł do tematu bardzo poważnie, więc sceny są raczej spokojne. Wziąłem do kina batona, żeby coś przegryść przez te ponad trzy godziny ale nawet go nie tknąłem. Sceny są tak ciche i skupione, że nie wypadało mi nawet przez chwilę zaszeleścić papierkiem od batona... wyszedłbym na buraka :haha: Teraz o szansach oscarowych. Są duże. Nominacje w najważniejszych kategoriach są prawie pewne. Znając Akademię, największe szanse na wygraną mają pewnie rdzenni Amerykanie, kórzy pracowali przy tym filmie. A Scorsese zadbał o to, że było ich sporo. Lily Gladstone jest bardzo dobra ale ja osobiście uważam, że chyba nie musiała za dużo grać. Ona niewiele mówi ale jej spojrzenie mówi wszystko, to był po prostu perfekcyjny casting. DiCaprio miał według mnie lepsze role, ale też pare razy daje tutaj popis. Uświadamiamy to sobie w paru miejscach na przykład gdy przez kilka minut gra trudną scenę, na zbliżeniu, bez żadnych cięć... no naprawdę jest dobry. Ale dla mnie film kradnie De Niro. Odniosłem wrażenie, że najlepiej zrozumiał postać, którą gra. I jak zwykle jest rewelacyjny w byciu złym. Duet Scorsese/De Niro po raz kolejny udowadnia, że jak zrobią razem film to nie ma c.... we wsi. No i na koniec pokłony dla samego Scorsese. Gość jest niesamowity. Nadal robi filmy jak natchniony, na mistrzowskim poziomie. Oby jak najdłużej. 8.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Yave on Października 29, 2023, 09:51:50 No to ja uderzę z drugiej strony...
Ciężko się nie zgodzić, że to dzieło, no. Technicznie rzecz jasna. Film świetnie wygląda i świetnie brzmi. Aktorsko klasa, choć mam wrażenie, że to wszystko już w sumie było. Ale na taką wersję De Niro się zawsze przyjemnie patrzy. Pewnie polecą nagrody. Widzę dużo zachwytów nad Lily Gladstone, ale podobnie jak Ty mam wrażenie, że gry tam za wiele nie było. Ale przyciągała do ekranu. Leo miał chyba najtrudniej z ekipy, im bliżej końca, tym jest coraz lepszy. No także tu się nie ma za bardzo przyczepić, do tego jak ten film jest zrobiony... Poza tą historią :( Przez te bite 3,5 h nie poczułem ani grama ładunku emocjonalnego. Żadnej postaci nie chciało mi się kibicować, żadna nie była zarysowana na tyle dobrze, żebym nie mógł się doczekać, co się z nią stanie. Osagowie, którzy chyba mieli być głównymi bohaterami to tylko tło słabych i naiwnych ludzi, a reszta jest na tyle zła i podła, że nie chcę ich oglądać :D No i w zasadzie przez cały seans z tego powodu wyglądałem mniej więcej tak :pff2: Zachwycający się ujęciami i muzyką, aktorstwem i klimatem, a z drugiej strony nie mogąc się doczekać, aż ten film się skończy... Bo ta fabuła jakaś super porywająca to też nie jest. I ja wiem, że pewnie nie o to chodzi, to nigdy nie miał być pewnie thriller akcji, ale... wezmę pierwszy przykład z brzegu, tegoroczny Oppenheimer też takim nie był, a tam siedziałem na skraju fotela przez cały czas. Tu tego zabrakło. Jak dla mnie zbyt przeciągnięte i zbyt nudne, aż do przesady. Wolne tempo jest git, jeśli ma do zaoferowania coś więcej. I ciężko mi się oprzeć wrażeniu, że jakby inne nazwisko zrobiło ten film, to byłby o wiele bardziej ciśnięty, a tak to nie wypada :D 5,5/10 bo to jest jednak Kino w prawie każdym aspekcie. Ale niesmak jest i mam wrażenie, że im dłużej myślę o tym filmie, tym się ten niesmak zwiększa :( Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 29, 2023, 12:03:30 Bo ta fabuła jakaś super porywająca to też nie jest. I ja wiem, że pewnie nie o to chodzi, to nigdy nie miał być pewnie thriller akcji, ale... wezmę pierwszy przykład z brzegu, tegoroczny Oppenheimer też takim nie był, a tam siedziałem na skraju fotela przez cały czas. Właśnie pierwotnie to chyba miał być bardziej thriller. Książka na której jest oparty film jest chyba opowiadana z perspektywy tego agenta FBI i na początku to DiCaprio miał go grać. Nie czytałem, ale podejrzewam że to był właśnie taki thriller jak rozwiązują sprawę. Scorsese w wywiadach opowiadał, że ta wersja jakoś nie mogła zażreć... Coś im tam nie grało cały czas... Ja podejrzewam, że to było za proste jak na Scorsese i pewnie za mało było tam wątków indiańskich. I dopiero jak wymyślili z Leo, żeby opowiadać z perspektywy związku Ernesta i Molly to kreatywne rzeki zaczęły płynąć ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 29, 2023, 15:45:14 Nadrobiłem "Barbie" i... wymęczył mnie nieco ten film. Ja rozumiem celne uwagi, rozumiem niektóre prześmieszne sceny. Ale fabuła jest tu tak pretekstowa, że dość mocno się wynudziłem. Do tego obok celnych uwag jest tu też męcząca feministyczna łopatologia, na której nawet partnerująca mi przy oglądaniu kobieta przewracała oczami. I wydaje mi się, że można było wydarzenia w świecie realnym nieco bardziej urzeczywistnić, bo tu mamy do czynienia z groteską w zasadzie.
Na plus głównie scenografia i Gosling. Ten drugi po raz kolejny pokazał, że ma niesamowity talent komediowy i Oscar mógłby powędrować w jego kierunku. Mam za to nadzieję, że nie dostanie go Margot Robbie. Umówmy się, to nie była jakaś niesamowita rola. Dobrze to było zagrane, ale nie ten poziom, po prostu. 5/10. Przy czym są tu momenty na 7/10, a są i takie na 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Repta on Października 30, 2023, 12:00:35 O w końcu ktoś kto ma podobne zdanie o Barbie, ja jestem mega zaskoczony jak pozytywnie ten film został przyjęty bo dla mnie to jest właśnie takie 5/10...
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 30, 2023, 12:39:19 Może to po części nagroda za odwagę ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 30, 2023, 22:16:55 Indiana Jones and the Dial of Destiny (2023)
Może to dlatego, że miałem niskie oczekiwania przez recenzje, które były mieszane, że film średni, w najlepszym razie ok, więc nie nastawiłem się na nic i miło się rozczarowałem. Widziałem jakiś czas temu ponownie Kryształową Czaszkę i zdania o niej nie zmieniłem - film ma kilka dobrych momentów i pomysłów, ale w większości to jest pierwsza połowa (scena z lodówką - tak, nie żartuję, bójka w barze i pewnie coś tam by się jeszcze znalazło), ale w drugiej połowie film się całkowicie wykłada. No i wyglada plastikowo w czym też nie pomagają zdjęcia Kamińskiego, film wygląda na prześwietlony. Ten sam problem jest z Artefaktem przeznaczenia, jest wiele scen które wyglądają plastikowo, widać efekty CGI, ale wizualnie uważam, że to ładniejszy film od Indiany Jonesa 4. Ma świetny początek, który można by puszczać jako osobne dzieło, bo to najdłuższy prolog w tej serii. I muszę pochwalić odmłodzonego Harrisona Forda. Szczerze powiem, że naprawdę już niewiele brakuje do ideału. Oczywiście stary głos Forda trochę wywołuje dysonans, ale nie przeszkadzało mi to za bardzo. Polubiłem siostrzenicę Jonesa (mimo tego,że to nie jest krystaliczna postać, więc często wkurza) i dzieciaka, który jej towarzyszy. Widać że inspirowali się twórcy Świątynią Zagłady, bo nie tylko mamy dzieciaka i irytującą kobietę, choć z innych powodów w części drugiej i w części piątej), ale też nawet sceny z robakami. Co do Forda to jest jedna z tych ról, w której widać że mu się chce grac, że kocha tą kultową postać, nie przyszedł na plan tylko po łatwo zarobione pieniądze. Uważam że w piątej części dostaliśmy jeden z lepszych występów Forda w ostatnich latach, obok występu w Przebudzeniu Mocy (nie żartuję) i roli w serialu Apple, którego tytuł wyleciał mi właśnie z głowy. A nawet powiem więcej, że oglądając starego Forda w Kryształowej Czaszce nie kupiłem go, nie wierzyłem, że oglądam Indianę Jonesa i obawiałem się, że oglądając jeszcze bardziej starego Forda w piątce nie będę wierzył w jego postać, a to jest bohater kina akcji. Indiana to jest nie taka postać jakie grali Stallone i Schwarzenegger, ale to jest fizyczna postać, ciągle w ruchu. No i wydarzył się w cud, bo w żadnej scenie akcji w pożegnaniu Forda z tą rolą nie pomyślałem że 80letni Ford próbuje udawać młodzieniaszka i wypada żenująco w scenach akcji, tylko tak są sprytnie nakręcone sceny akcji, pewnie w wielu też występował kaskader, że uwierzyłem w magię kina, że ten stary Indiana Jones mógłby to zrobić, a w poprzedniej nie wierzyłem. Bałem się że nie do końca będzie mi pasować też to o czym słyszałem przed seansem, że to będzie trochę powtórka z tego co Mangold zrobił z Profesorem X i Wolverine w Logan: Wolverine , w którym oglądalśsmy starych bohaterów z problemami, którzy zdziadzieli (przede wszystkim dotyczyło to Profesora X), że dostanę to samo w Artefakcie przeznaczenia. No i w sumie tak jest, bo Indiana Jones to nie jest tak pełna energii postać jak wcześniej, nawet na przygodę za bardzo nie chce mu się jechać, tylko jest przymuszony przez wydarzenia, ale jest to zrozumiałe, to już taki wiek, że nie będzie skakał z radości na kolejną przygodę. Ford gra bohatera przybitego, któremu życie zawodowe (nie pracuje w tej samej szkole co w poprzednich filmach) i prywatne całkowicie się posypało (powiem tak ogólnie, że poprzedni film jest tak znienawidzony, że postanowili w piątce zrzucić wszystkie emocjonalne bomby na Jonesa). No i przyznam, że przed seansem gdy się o tym dowiedziałem to nie chciałem oglądać smutnego i przybitego Indianę, ale dzięki talentowi Forda kupiłem to jakiego bohatera dostałem, jak się zmienił przez wszystko to co się stało. Kupiłem też Madsa Mikkelsena, choć gra typowego złola, mógłby się zakumplować ze złolem którego grał w Casino Royale. Poprzedni film miał fajne momenty i słabą drugą połowę, a piątka nawet jak ma słabsze momenty, a są takie, np czasami siada tempo, to jednak całościowo jest lepiej zrealizowany, nie nudziłem się. No i ma świetny ostatni akt. Chodzi mi o ten zwrot akcji, który idzie bardzo w rejony science fiction i nie muszę czytać opinii innych widzów, żeby wiedzieć, że mocno podzielił widzów, czy to nie jest za dużo, czy to nie przeskoczenie rekina w tej serii. Powiem tak, że też przez chwilę też tak pomyślałem, ale bardzo krótko to trwało, bo nie pierwszy raz mamy w tej serii wątki paranormalne. Wolę to co zrobiono w końcówce od kosmitów z poprzedniej części. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) No i przyznam że spodziewałem się takiego zakończenia, na które się przez jakiś czas zanosiło, że Indiana Jones zostanie w czasach do których się cofnęli i to by pasowało na ostatnią przygodę Indiany (to jest więcej niż pewne, że więcej filmów z Fordem nie będzie). Nie miałbym nic przeciwko takiemu zakończeniu, bo miałoby sens, ale twórcy mieli lepszy pomysł i uważam, że ostatnia scena Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Jeśli miałbym się czegoś czepić, bo film nie jest idealny, to mógłby być z 30 minut krótszy. No i nijaka muzyka Williamsa i zupełnie niewykorzystany Banderas, ale to wszystko. Może to nie jest poziom najlepszego filmu z serii, genialnej Ostatniej krucjaty), ani rewelacyjnej Arki i Świątyni Zagłady (uważam dwójkę za równie dobrą co jedynkę, choć to zupełnie inny film), ale zdecydowanie jest to lepsza produkcja od Kryształowej Czaszki. Po poprzednim filmie może nie miałem myśli, że zniszczyli mi dzieciństwo (dla mnie to stwierdzenie dotyczące franczyz jest bez sensu, przecież poprzednie filmy nie staja się słabe przez to, że kolejna część jest słaba, nędzna, przecież można wrócić do poprzednich filmów, które wciąż trzymają poziom), że popsuli franczyzę, tak miałem np. ze Szklaną Pułapką 5, a po Artefakcie przeznaczenia ani przez moment nie miałem takiej myśli. No i to jest najważniejsze. Można filmowi kilka rzeczy zarzucić, ale to jest dobra rozrywka, do której chętnie wrócę, tak jak do części 1-3. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 31, 2023, 08:16:04 To u mnie póki co "Artefakt..." na ostatnim miejscu, aczkolwiek zobaczymy, co będzie, jak sobie powtórzę "Kryształową czaszkę", bo tylko raz oglądałem. Sam akurat zakończenie poprzedniego filmu lubię, bo mam słabość do takich motywów (grało się na C-64 w Zak McKracken...), a finał "Artefaktu" mnie rozczarował, trochę wiele hałasu o nic. Nade wszystko jednak nie pasuje mi w tym najnowszym filmie uczynienie z Indiany postaci tragicznej. Ta seria tego moim zdaniem nie potrzebowała, nawet jeśli jest to skręt w stronę- mimo wszystko - realizmu.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 01, 2023, 14:10:46 Znachor (2023)
Film Jerzego Hoffmana wciąż lubię, ale nie uważam za arcydzieło (najlepszym filmem Hoffmana jest Potop, ale w oryginalnej wersji, a nie skróconej). Może też dlatego nie miałem nic przeciwko kolejnej adaptacji książki. Bo nawet jeśli wersja netflixowa okazała by się kupą, to przecież nie psuje klasyka polskiego kina, który leci kilka razy w roku. Jest to inny film co wersja Hoffmana (pierwszej ekranizacji nie widziałem), ale też dobra produkcja, która przede wszystkim trzyma na swoich barkach Leszek Lichota w tytułowej roli. Jest to aktor, który ma w sobie coś takiego, że idealnie nadaje się do ról facetów, którym się ufa. Wystarczy spojrzeć na twarz głównego bohatera i nie ma się wątpliwości, że to dobry człowiek.Lichota nie gra tak świętej postaci jak Bińczycki, który świetnie wypadł, ale poprzedni Znachor przypominał czasami Chrystusa. Jeśli film ma jakieś słabości to wystarczy, że pojawia się Lichota i z miejsca o nich zapominałem. Może przyczepiłbym się młodzieży, która wypada nieźle, ale też nie zachwyca. Główni młodzi są po prostu ok. Gdybym miał się przyczepić to może tego że główny bohater za często razy mówi, że nic nie pamięta. Wystarczyło raz powiedzieć i wiemy ze ma amnezje a co drugi tekst to takie zdanie. Realizacyjnie jest to dobra produkcja, która nie wygląda biednie, muzycznie też dostarcza. No i dźwięk jest bardzo dobry, słychać wszystkie dialogi i nie żartuję w tym momencie. Znachor z 2023 roku jest to klasyczny melodramat, który wywołuje emocje, i na tyle dobra produkcja, że chętnie obejrzałbym adaptacje kolejnych tomów. Ocena: 7/10. Fair Play (2023) Emily i Luke są kochającą się i szczęśliwą parą, która planuje ślub, ale pracują w jednej firmie. Zwlekają z decyzją czy w ogóle powiedzieć swojemu szefowi. Pojawiają się plotki, że Luke dostanie awans, ale z czasem okazuje się, że to Emily dostaje awans. No i zaczyna się w tym momencie dreszczowiec o nierówności płci, ale też o tym jak może awans ukochanej wpłynąć na relacje międzyludzkie, nie tylko na osobę, która nie awansowała, ale też, żeby być uczciwym, twórcy pokazują jak zmienia się osoba, która dostała awans. Nie uważam, że dostało się w filmie tylko facetowi, ale też kobiecie (trudno polubić główną bohaterkę). Nie odniosłem wrażenia, że to kolejny film w którym mężczyźni są najgorsi. Zgadzam się z opiniami tych, którzy twierdzą że w końcówce twórcy mocno pojechali, że wyolbrzymili niektóre reakcje bohaterów i relacja zmienia się w pewnym momencie w bardzo toksyczną (a może taka była od początku?), ale film nie traci wiarygodności. Od początku do końca film trzyma w napięciu co jest też zasługą Phoebe Dynevor i Aidena Ehrenreicha, którzy wypadają znakomicie w rolach głównych. Ocena: 7/10. Teenage Mutant Ninja Turtles: Mutant Mayhem (2023) Pod płaszczykiem typowej komiksowej historii o walce dobra ze złem (antagonistą jest supermucha, której głos podkłada Ice Cube) dostałem opowieść o życiowych rozbitkach, którymi nie są tylko Michelangelo, Donatello, Leonardo i Rafael, ale tak naprawdę wszyscy bohaterowie tego filmu. Polubiłem każdą postać, nawet negatywną, co jest zasługą nie tylko świetnego angielskiego dubbingu. Są w filmie popisowe sceny akcji nawiązujące np do Batmanów Nolana, a finał jest hołdem do Godzilli i innych monster movie, które wyglądają świetnie, ale ważniejsza jest w animacji skala mikro i bohaterowie. Udało się twórcom połączyć skalę makro ze skalą mikro. A co do strony wizualnej, to nie znam się, więc powiem tyle, że przypomina trochę wizualną oprawę Spider Verse i Mitchellów kontra maszyny. Ten drugi tytuł nie wymieniłem przypadkiem, bo reżyserem Zmutowanego Chaosu jest scenarzysta Mitchellów), tylko animacja w Wojowniczych Żółwiach jest taka bardziej chropowata. Rozumiem, że nie każdemu widzowi przypadnie do gustu taki styl animacji, niektórych widzów film może zmęczyć stroną wizualną, ale ja kupiłem tą neonową, plastyczną i pełną kolorów stronę filmu. Świetna jest też muzyka, za którą odpowiadają Atticus Ross i Trent Reznor. Ocena: 7/10. The Burial (2023) Klasyczny dramat prawniczo sądowy, oparty na prawdziwej historii, z dobrymi rolami Jamiego Foxxa i dawno niewidzianym Tommy Lee Jonesem. Brakuje mi tego typu produkcji w ostatnich latach, więc może trochę na wyrost postawię 7/10. Flora and Son (2023) Jestem fanem Johna Carneya, który kręci sympatyczne obyczajówki w których ważną rolę odgywają piosenki (często, tak jak i w tym przypadku napisane i stworzone przez reżysera filmu), ale nie są to musicale, tylko filmy muzyczne. Piosenki są uzupełnieniem przedstawionej historii, a w przypadku Flory i syna jest to historia trudnej relacji między mamą i synem. Świetne role Eve Hewson (znam ją z roli w serialu Soderbergha Knick z Clive Owenem) i Orena Kinlana. Ciekawą rolę ma dawno niewidziany Joseph Gordon Levitt, który gra dosłownie gościa z laptopa. Szkoda jedynie Jacka Raynora, który nie ma co grać. Jak to w filmach Carneya bywa aktorzy śpiewają jego piosenki i wszyscy bardzo dają radę, też Levitt, ale to nie powinno nikogo dziwić, bo przecież Eve Hewson to córka Bono. Jest to dobra produkcja ku pokrzepieniu serc, ale do poziomu poprzedniego filmu Carneya, rewelacyjnego Sing Street, jest bardzo daleko. Choć przyznaję, że dosłownie ostatnia sekwencja w barze jest tak idealna, że za ostatnie minuty postawię 7/10. Ania (2022) Dokument o jednej z najbardziej lubianych polskich aktorek, znanej najlepiej ze Złotopolskich. Może Ania Przybylska to nie była genialna aktorka (zresztą pada takie zdanie w dokumencie, że to nie była wybitna aktorka, przynajmniej na początku kariery), na poziomie najlepszych polskich artystek, ale nadrabiała osobistym urokiem (te jej wielkie oczy) i taką swojskością, sposobem bycia i seksapilem. Wydawała się być bardzo sympatyczną dziewczyną. No i wyróżniała się też tym charakterystycznym głosem, o którym jedna z gadających głów w filmie powiedziała, że brzmi jak Jan Himilsbach. Może trochę laurka, ale dobra rzecz (tak na marginesie, Ania Przybylska bardzo przypomina mi z urody Anę de Armas, więc gdyby ktoś kiedyś nakręcić chciał jej biografię to de Armas jest najlepszym wyborem; wiem, że to tylko takie moje marzenie). Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 13, 2023, 12:53:10 NYAD (2023)
Historia oparta na faktach o Dianie Nyad, która w wieku 60 lat z pomocą swojej przyjaciółki - trenerki postanawia przepłynąć 177 kilometrów z Kuby na Florydę przez otwarty ocean. Fajnie zobaczyć Jodie Foster i Annette Bening w dobrej formie aktorskiej. No może Benning trochę przeszarżowała swoją rolę, ale kupiłem ją, w roli sportowca. Choć dla mnie sercem filmu jest Jodie Foster, której dawno nie widziałem, a nic nie straciła ze swojego uroku i talentu aktorskiego. Czasami trudno było patrze na tą relacje przyjaciółek (sportowiec i trenerka), która wygląda trochę na toksyczną, ale widocznie tak wyglądają relacje z wybitnymi jednostkami, które dążą do celu za wszelką cenę, i nie są najsympatyczniejsze na świecie dla wszystkich, łatwo ranią ludzi wokół, zwłaszcza bliskich. Film o przyjaźni, ale też o wytrwałości w dążeniu do celu, kiedy prawie nikt w ciebie nie wierzy. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 20, 2023, 00:21:26 Jeanne du Barry (2023)
Lubię dramaty kostiumowe, ale mam duży problem z tym filmem, a tym problemem jest reżyserka/scenarzystka i główna aktorka, czyli Maiwenn. W prologu widzimy nastoletnią Jeanne, graną przez inną aktorkę, i nie dziwimy się dlaczego tylu facetów do niej wzdychało, ale po 10 minutach następuje przeskok w czasie i zmiana aktorki. Nie miałbym z tym problemu, tylko że Maiwenn w ogóle nie jest podobna do młodszej wersji, do tego stopnia, że przez chwile zastanawiałem się, czy oglądam tą samą bohaterkę. A nie dość że nie jest z twarzy ani trochę podobna, to mówiąc wprost, jest po prostu brzydsza, a ciągle przestawiana jest jako piękność, z którą wszyscy Francuzi by chcieli spędzić noc, a każda kobieta zazdrości jest urody. Powiem jak najdelikatniej jak potrafię, że Maiwenn ma bardzo męską urodę, przy odpowiedniej charakteryzacji mogłaby grać faceta, zresztą nawet w filmie w jednej scenie pada taki tekst, że wygląda jak mężczyzna. Tak mnie ta zamiana wybiła z filmu, że długo trwało nim wróciłem do historii. Problemem jest też Johnny Depp, którego cały czas lubię, mimo tego co się dzieje w jego życiu prywatnym, ale gra tak subtelnie, że aż za bardzo, jest tak minimalistyczny w roli króla, że aż nijaki, snuje się z jedna miną przez cały film. A ma ostatnio dobre role np w Minamata i Czekając na barbarzyńców. No i też dlatego nie uwierzyłem w romans miedzy tą parą, bo aktorzy nie przekonują w swoich rolach. A twórcy przez cały film starają się pokazać, że coś więcej łączyło Ludwika XV i du Barry, ale zupełnie tego nie czułem nawet w zakończeniu. W sumie z obsady podobał mi się tylko aktor w roli wiernego sługi króla, postać mi się kojarzyła z Alfredem z Batmana:) Doceniam kostiumy, scenografię, muzykę, ogólnie realizacja stoi na wysokim poziomie. No i to jak pokazano czym w Wersalu się zajmowało - cały film obserwujemy jak wszyscy, nie tylko kobiety, ale też faceci zajmowali się plotkami i obgadywaniem kochanicy króla i Ludwika XV, ale nie tylko za zamkniętymi drzwiami, tylko gdy siedzieli przy wspólnym stole, na przyjęciu, to nie kryli się z tym co sądzą o kochance. Ciężko było się wciągnąć przez to jak nieciekawych bohaterów dostałem i trudno było uwierzyć w miłość miedzy głównymi bohaterami (prędzej uwierzyłem w przyjaźń między służącym i królem), więc się nudziłem. Ocena: 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 25, 2023, 17:39:35 Pozostając w klimatach kostiumowych dramatów... Napoleon (2023)
Polscy recenzenci z jutuba jadą po tym filmie niemiłosiernie. Niektórzy nawet dają filmowi tytuł najgorszego w całej filmografii Ridley'a Scott'a... A ja się na to tylko lekko uśmiecham bo wiem, że ten zaszczyt będzie zawsze należał do Prometeusza :rad2: Napoleon przy Prometeuszu to arcydzieło. Dla mnie ten film będzie się plasował gdzieś tak w środku rankingu filmów Scott'a. To jest poziom Robin Hooda czy Exodus, czyli nie idziemy w ultra realizm historyczny ;) Fakt, że w pierwszej chwili jak usłyszałem, że francuzi mówią tu z perfekcyjnym brytyjskim akcentem to było to bardzo dziwne :haha: Ale przyzwyczaiłem się dość szybko i już potem nie zwracałem na to uwagi. Jak ktoś się pasjonuje historią to pewnie znajdzie w tym filmie wiele błędów albo się wkurzy, że wiele wydarzeń pominięto albo pokazano je za szybko. Mnie to nie przeszkadzało. Protestuję też, bo Scottowi zarzuca się tu, że ten film się w ogóle nie opowiada a sceny walk są słabe... Ridley Scott choćby chciał to nigdy nie nakręci słabej sceny batalistycznej :jezyk: Ja byłem pod wrażeniem. I film się opowiada, ja nie miałem żadnego problemu ze śledzeniem tego co się dzieje na ekranie, nie rozumiem z czym tu ludzie mają problem. Joaquin Oscara za to nie dostanie (może Malinę, bo oni lubią tak z jeden skrajności w drugą ;) ) ale zły nie był. Znów wszedł trochę w buty Commodusa, tylko zabrakło tu jakiejś popisowej sceny. Lepsza jest Vanessa Kirby jako Josephine, ona miała tu ze dwie albo trzy mocne sceny. 6.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 26, 2023, 17:58:51 Ogólnie mam podobne zdanie do Twojego. Krytyka filmu wydaje mi się przesadzona. Arcydzieło to nie jest, zły film - też nie. Zresztą zacznijmy od tego, że Scott ma na swoim koncie chyba tylko dwa arcydzieła, oba popełnione raczej dawno temu ;) Ten film jest po prostu niezły. Sceny batalistyczne słabe? No co za bzdura. Może i widywałem lepsze, ale niektóre momenty wgniatają w fotel (
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 26, 2023, 19:41:58 Pozostając w klimatach kostiumowych dramatów... Napoleon (2023) Polscy recenzenci z jutuba jadą po tym filmie niemiłosiernie. Nie tylko polscy recenzenci, bo za granicą film też jest mocno jechany. Do tego stopnia że Scott, jak to on pokazał że potrafi być bucem, bo nie pierwsza taka jego wypowiedź i wdał się w pyskówkę z historykami, którym odpowiedział (chyba to dotoczyło bitwy w Egipcie) - byliście tam? nie, więc zamknijcie się. A Francuzom odpowiedział, że ich nikt nie lubi, że sami siebie nie lubią, więc nie są wiarygodni w swojej krytyce. Wolę krytyczne wypowiedzi Scorsese o współczesnym kinie, o marvelizacji kina, są bardziej wyważone, ale nawet lubię te chamowate teksty Scotta, że wychodzi z niego coraz częściej taki stary tetryk/burak, który zamiast argumenty sensowne podać to się wdaje w bezsensowne pyskówki. A co do samego filmu to odkąd się dowiedziałem, że będzie wersja czterogodzinna, to uznałem że normalnej nie obejrzę (Scott podobnie jak Cameron i Jackson uwielbia dircuty), bo w większości przypadków dircuty filmów Scotta to są dużo lepsze filmy, tak było z Królestwem Niebieskim, które jest średniakiem w normalnej wersji, a jako dircut to znakomity film. Niektórzy nawet dają filmowi tytuł najgorszego w całej filmografii Ridley'a Scott'a... A ja się na to tylko lekko uśmiecham bo wiem, że ten zaszczyt będzie zawsze należał do Prometeusza :rad2: Napoleon przy Prometeuszu to arcydzieło. O tutaj się nie zgodzę. Może dlatego że uwielbiam tematy jak z Van Danikena, to nie oceniam Prometeusza aż tak źle, dla mnie to jest film ok, pełen głupot, ale jednak ok, ale ja lubię takie bosko - kosmiczne tematy. Dużo gorszym filmem jest Alien Covenant, który jest jednym z trzech, czterech najgorszych filmów Scotta, też dlatego bo całkowicie zaorał tematykę, którą dostaliśmy w Prometeusza. Scott widocznie tak przestraszył się przyjęcia Promka, że zrobił horror klasy B. A ostatnim z czterech najgorszych jest Adwokat, choć podobno ma sporą ilość fanów, argumentujących, czemu ludzie na filmie się nie poznali, ale dla mnie to jest jedna z największych zagadek Hollywood, żeby mieć takiego scenarzystę (Cormac McCarthy) i taką obsadę i zrobić tak męczący bułę film, taką porażkę artystyczną. Dla mnie ten film będzie się plasował gdzieś tak w środku rankingu filmów Scott'a. To jest poziom Robin Hooda czy Exodus, czyli nie idziemy w ultra realizm historyczny ;) No wiesz, ciężko w Exodusie, historii z paranormalnymi wątkami iść w realizm historyczny. Te filmy, które wymieniłeś to są dwa kolejne, które uważam za najgorsze, są przede wszystkim nudne. Więc to dla mnie nie jest dobry prognostyk gdy porównujesz z tymi filmami. A który film historyczny jest tak naprawdę historyczny, przedstawia fakty w 99 procentach? Nawet takie arcydzieło jak Braveheart nie ma za wiele wspólnego z historią, może poza tym że byly takie postacie jak w filmie i takie bitwy. Więcej z historią mają wspólnego nasze ekranizacje dzieł Sienkiewicza, które też uwielbiam. Realia historyczne mamy w dokumentach. Joaquin Oscara za to nie dostanie (może Malinę, bo oni lubią tak z jeden skrajności w drugą ;) ) ale zły nie był. Znów wszedł trochę w buty Commodusa, tylko zabrakło tu jakiejś popisowej sceny. A ja właśnie słyszałem, że ta rola to zupełne przeciwieństwo Commodusa, nie jest tak żywiołowy jak tamten bohater, a nawet gdy ma takie sceny, w których mógłby pokazać więcej emocji, to ma cały czas tą samą, jedną minę. Nie tyle gra minimalistycznie, ale dosłownie wygląda jakby spał na planie, jakby się przechadzał, takie słyszałem głosy, przez co nie wiadomo jaki to bohater, co czuje, co myśli. Zresztą zacznijmy od tego, że Scott ma na swoim koncie chyba tylko dwa arcydzieła, oba popełnione raczej dawno temu ;) Pewnie chodzi Ci o Alien i Blade Runner, tylko że w tym drugim przypadku arcydziełem dla wielu jest dircut (albo wersja ostateczna), a nie kinowa z głosem Forda. Ja właśnie tak mam, bo uznaję tylko wersję dircut z 1992 a nie kinową, która jest bardzo dobra. A ostatecznej wersji nie uznaję, bo jest jedna scena z Hauerem, który rzuca bluzgiem mocnym do jednej z postaci (chyba swojego stwórcy jeśli dobrze pamiętam, naukowca, tego w okularach, który grał w szachy), a w ostatecznej wersji Ridley usunąl przekleństwo i dał zwykły dialog przez co scena straciła swoją moc. To trochę dla mnie taka sytuacja jak w Nowej Nadziei Lucas zmienił, że to nie Harrison Ford strzelał pierwszy, nie akceptuję takich zmian. Dla wielu fanów arcydziełem jest też Pojedynek, czyli debiut, który mi się też podobał, ale nie aż tak. No i Gladiator. Dla mnie to świetny film, ale wyżej stawiam Braveheart Gibsona. Akurat wspominam ten film bo fabuła obu produkcji jest podobna, a przynajmniej początek historii bohaterów (obaj tracą żonę), zresztą Gibson byl jednym z kandydatów do głównej roli i zrezygnował z filmu, bo uznał że bohater i film za bardzo przypominają Waleczne serce (obaj bohaterowie tracą ukochaną, świetne sceny batalistyczne, świetna muzyka, bohater który na początku nie chce walczyć wrogiem, tylko z innych powodów w obu przypadkach). Moim trzecim ulubionym filmem obok Blade Runnera i Aliena jest i to będzie bardzo niepopularna opinia 1492 - Wyprawa do raju z Depardieu. Za sama stronę wizualną i genialną muzykę Vangelisa (jeszcze lepszy soundtrack niż w Blade Runner), za sama scenę stawiania pierwszych kroków na odkrytym lądzie ma u mnie 9/10, wiec więcej niż Gladiator, bo Gladiator ma ode mnie 8/10 To jest film, który najwięcej razy widziałem z całej filmografii Scotta. Znakomite dla mnie są, oprócz Gladiatora, takie produkcje jak Legenda z Cruisem i Curry (dla samego Curryego z wielkim łbem, za muzykę Goldsmitha i stronę wizualną oraz podteksty... seksualne kocham ten film), Czarny deszcz z Douglasem i Garcią, Telma i Louise (dla wielu kultowe dzieło, nie dziwię się, choć wydaje mi się że dziś trochę zapomniane), Królestwo niebieskie (dircut), American Gangster i Ostatni pojedynek (dawno, właśnie od czasu filmu z Washingtonem nie nakręcił Scott tak dobrego filmu). Dobre są G.J. Jane (świetne role Demi Moore i Mortensena), Helikopter w ogniu, Marsjanin. Przyzwoite, takie mocne średniaki, czyli filmy ok, na 6/10, to Osaczona, Sztorm, Naciągacze, Dobry rok, Wszystkie pieniądze świata. Średniaki to W sieci kłamstw, Dom Gucci i Hannibal (choć akurat ten film nie rozczarował mnie gdy widziałem go w kinie, ale miło rozczarował, a dlatego bo przeczytałem książkę Harrisa od razu jak wyszła premierowo i to było jedno z największych rozczarowań literackich jakie przeżyłem, to była taka kupa, zwłaszcza zakończenie to taka żenada, że nie dziwię się Jodie Foster, która zrezygnowała z powrotu do uniwersum Milczenia owiec po przeczytaniu książki, przez to co zrobił pisarz z jej postacią w książce, a Scottowi i scenarzystom udało się poprawić wiele elementów i ma fajne momenty, sekwencje, np cały wątek z gliniarzem we Florencji, czy gdzie to bylo, dzięki czemu film nie ogląda się źle). A najgorsze to już napisałem wcześniej i nie wiem który jest gorszy (Alien Covenant, Adwokat, Robin Hood czy Exodus). A ja w sumie nie dziwię się temu jak podobno pokazał Scott Napoleona w tym filmie, jakby go nienawidził, że nie jak genialnego stratega, ale bardziej faceta z właśnie kompleksem Napoleona, jakby chciał go wyśmiać, i nie dziwi mnie nie tylko przez to, że jest g, którzy raczej nie lubią Francuzów z powodów historycznych, a jego wypowiedzi o Francuzach, ze nie lubią sami siebie, nikt nich nie lubi, na to wskazują. No i też na Zachodzie może się mylę, ale Napoleon raczej uważany jest za dyktatora, to niezbyt lubiana postać, prawda? Jednym z niewielu (może jedynym?) krajem, w którym Napoleon Bonaparte ma trochę cieplejszy wizerunek jest Polska z wiadomych historycznych powodów. Przecież mamy go nawet w Hymnie Polski. Wydaje mi się że na zachodzie z odbiorem Napoleona to trochę jest tak jakby w Polsce nakręcono film, jeśli uznamy Bonaparte za jednego z dyktatorów, o Hitlerze albo Stalinie, czy o Putinie. No raczej nie byłby to pozytywny obraz pokazujący dwie strony antybohatera, dobrą i złą, tylko próbujący wyśmiać tych dyktatorów. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 26, 2023, 20:22:46 Scott faktycznie bywa bucem, ale ja go tam lubię, jak ciśnie po Marvelu :D Co do jego najlepszych filmów - dokładnie te dwa, tutaj nawet nie ma za bardzo miejsca na dyskusję ;) Natomiast ostatnio zdałem sobie sprawę, że wiele filmów Scotta mnie ominęło z takich czy innych względów no i w ostatnim czasie obejrzałem aż 4 jego filmy, zatrzymywać się nie zamierzam ;) A żeby było śmieszniej zachęcił mnie do tego nadrabiania zaległości... "Adwokat", który mi się bardzo podobał. "Prometeusza" też lubię, natomiast "Alien:Covenant" to dla mnie profanacja. "Legenda" dla mnie niestrawna, to ejtisowe fantasy bywa takie jakieś głupkowate i infantylne, źle mi się na to patrzy, a tu nie mam żadnych sentymentów, bo film oglądałem kilka lat temu po raz pierwszy.
"Gladiatora" muszę sobie powtórkę zrobić, bo gdy wyszedł, byłem na tym w kinie i trochę spłynął po mnie ten film. Ot, schematy fabularne rodem z "Ben Hura", z bardzo głupią końcówką. Najbardziej podobał mi się batalistyczny początek, tak naprawdę i... Phoenix. Nie bardzo też rozumiałem Oscara dla Crowe'a, który dostał statuetkę za nietypową dla siebie w sumie rolę, on o wiele lepiej wypada w roli ludzi bardziej kruchych, jak w "Informatorze" czy "Pięknym umyśle". Napoleon w Polsce faktycznie budzi dość ciepłe skojarzenia, bo ostatecznie widzieliśmy w nim szansę na wyzwolenie się z okowów przynajmniej Rosji. Tyle, że on ponoć traktował Polskę instrumentalnie. Inna sprawa, że dla mnie najbardziej negatywną postacią w całym filmie był Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 26, 2023, 20:50:35 O tutaj się nie zgodzę. Może dlatego że uwielbiam tematy jak z Van Danikena, to nie oceniam Prometeusza aż tak źle, dla mnie to jest film ok, pełen głupot, ale jednak ok, ale ja lubię takie bosko - kosmiczne tematy. Nigdy nie pogodzę się z tym, że tajemniczy Space Jockey okazał się kostiumem dla kulturysty-albinosa. No wiesz, ciężko w Exodusie, historii z paranormalnymi wątkami iść w realizm historyczny. Dla Ciebie to watki paranormalne a dla innych niedzielne kazania w które wierzą ;) Bardziej mi chodziło o to, że w Exodus Scott do ról Egipcjan wynajął białych aktorów i się nie przejmował. I podobne luźne podejście ma w przypadku Napoleona. A ja w sumie nie dziwię się temu jak podobno pokazał Scott Napoleona w tym filmie, jakby go nienawidził Zupełnie nie poczułem, że Scott go nienawidzi. Są tu sceny że można go nie lubić, są że można go lubić. I zupełnie nie jest tak że zrobił z niego jakiegoś idiotę na polu walki. Jeśli już to po tych scenach bitewnych można poczuć, że Scott wręcz podziwia Napoleona bo mają taki rozmach. Tak naprawdę to Scott jest wyjątkowo obiektywny w tym filmie. U mnie cztery filmy Scotta mają 10/10 Alien Blade Runner Gladiator Black Hawk Down Thelma & Louise też jest bardzo blisko tej oceny :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 27, 2023, 01:53:25 Ja Legendy w życiu bym dzieciom nie puścił, to jest film mocno wchodzący na psychikę młodego człowieka zwłaszcza przez te dwuznaczne rozmowy między diabłem i dziewczyną. No i nie nazwałbym go tak jak Ty nazwałeś, to nie jest Willow, który był chyba najbardziej taki jaki napisałeś, choć też dobra produkcja.
O tutaj się nie zgodzę. Może dlatego że uwielbiam tematy jak z Van Danikena, to nie oceniam Prometeusza aż tak źle, dla mnie to jest film ok, pełen głupot, ale jednak ok, ale ja lubię takie bosko - kosmiczne tematy. No wiesz, ciężko w Exodusie, historii z paranormalnymi wątkami iść w realizm historyczny. Dla Ciebie to watki paranormalne a dla innych niedzielne kazania w które wierzą ;) I teraz nastąpi zwrot akcji niczym z filmów Shyamalana - jestem katolikiem, który chodzi do kościoła :aniol: Emotke anioła oczywiście dałem z premedytacją, specjalnie :) Ja Biblię bardziej traktuję jak mity greckie lub rzymskie, że to co w niej pisze, to nie wszystko co napisane to jest prawda w 100%, tylko metafora, przenośnia, dla mnie Biblia to nie dokument historyczny, że wszystko co zapisane to prawda. Ale ze mnie taki katolik nietypowy, bo uwielbiam Ostatnie kuszenie Chrystusa Scorsese, moją jedna z ulubionych komedii, arcydzieł jest Żywot Briana, choć też lubię Jezusa z Nazaretu Zeffirelliego z genialnym Powelllem, czyli niekontrowersyjne dzieło i lubię jako dzieło filmowe, mimo paru wad, Pasję Mela Gibsona (ale to aktor i reżyser, z którym oglądam dosłownie wszystko, nawet jak gra w produkcjach ostatnio w takich w jakich grał Willis przed przejściem na emeryturę). Najlepsze porównanie mnie do innego katolika, w sensie jaki mam charakter, to postać fikcyjna, czyli agentka Scully z mojego ulubionego serialu Archiwum X, która była katoliczką wierzącą, nie praktykującą, ale na każde zjawisko paranormalne szukała rozwiązania naukowego, patrzyła sceptycznie. Chodzi mi o charakter jaki mam, bo dosłownie to moja kopia charakteru - jestem katolik i sceptyk jednocześnie, jak czegoś nie zobaczę na żywo, nie dotnę, nie ma dowodów logicznych, naukowych to nie uwierzę, ale wierzę w w Boga. Powiem tak, że jak oglądalo sie w latach 90 i na początku lat 2000, to dla wielu idolem był Fox Mulder, a ja utożsamiałem się z Daną Scully (inna sprawa, że Anderson mi się też po prostu podoba, z którą też oglądam dosłownie każdy film, serial, sztukę teatralną, nawet gdy gra epizod pięciominutowy). Uważam tą postać za jedną z najciekawszych w popkulturze, dużo ciekawszą od Muldera, z którą przez 9 lat emisji (i dwa filmy kinowe, oraz sezon 10 i 11) dało się zrobić więcej i ciekawiej (i zrobiono) niż z Mulderem który przez 11 sezonów i dwa filmy nie zmienił się jako postać, a Scully przechodziła przemianę co kilka sezonów, Scully z serii 1 a z serii 5 albo z 9 serii albo z 11 to zupełnie inna postać. Dana Scully to jedna z najciekawszych postaci w historii telewizji, która miała wiele warstw, a scenarzyści mogli się nią bawić, a z Mulderem za wiele nie dało się zrobić :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Repta on Listopada 27, 2023, 13:51:57 Kurczę napalałem się dość mocno na tego Napoleona a tu widzę dość przeciętne opinie :( No nic jak bombelek pozwoli to wybierzemy się z żoną i będę miał okazję napisać swoje wrażenia ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 03, 2023, 02:19:09 The Creator (2023)
Wielu widzów narzeka na to, że fabularnie to wydmuszka, że film składa się z samych zapożyczeń, nie tylko z kina SF, czyli możecie mieć skojarzenia z m.in. Blade Runnerem, Robocopem, Terminatorami, ale też z filmami drogi, w których dwójka bohaterów (w tym przypadku agent i dziecko robot) podróżują i razem z nimi obserwujemy wykreowany świat przez twórców filmu. No i pewnie będziecie mieli też skojarzenia z filmami o wojnie w Wietnamie, np Plutonem, Czasem Apokalipsy, tylko że za ofiary wojny i prześladowaną mniejszość robi w Stwórcy sztuczna inteligencja. Może to nie jest coś oryginalnego, bo były filmy, w których A.I. nie przedstawiano jako totalne zło, ale połączenie kina wojennego z produkcją o sztucznej inteligencji, która robi za ofiarę wojny, to chyba nie widziałem. A w dzisiejszym świecie, gdy sztuczna inteligencja coraz bardziej wchodzi w życie ludzkości i nie jest przedstawiona w filmie tak jak w serialu Black Mirror to dość intrygujący pomysł. Zgadzam się ze zdaniami tych widzów, którzy twierdzą, że to kolejny film, w którym syn Denzela Washingtona nie dowozi. Wypadł lepiej niż w Tenecie Nolana, w którym zjadł go aktorsko Pattinson, ale nie licząc BlacKkKlansman Spike Lee, w którym zagrał świetnie, jest to kolejny film po którym się zastanawiam, czy w ogóle odziedziczył talent po tacie, bo facet nie ma nawet jednego procentu charyzmy swojego ojca. Film wywołał we mnie emocje, ale to bardziej zasługa Edwardsa i jego ekipy, jak są nakręcone sceny, zasługa muzyki Zimmera i dzieciaka grającego robodziewczynkę, a nie młodego Washingtona. Zgodzę się też, że akcja pędzi na złamanie karku, jest dużo skrótów, w końcówce dostajemy deus ex machina w kilku scenach, ale nie przeszkadzało mi to, bo Edwards stworzył bardzo ciekawy i rozbudowany świat, choć oparty na kliszach kina SF. W tym świecie tkwi potencjał na całą serię filmów, może nawet na trylogię, a nie na jeden film. Podobno pierwotna wersja filmu trwała 4 lub 5 godzin i to wcale mnie nie dziwi, jeśli taka jest prawda, co widać po tym jak pędzi Edwards z fabułą. Pokazał reżyser, że można za 70 milionów nakręcić film z imponującymi efektami specjalnymi, które biją swoim poziomem technicznym efekty specjalne jakie dostajemy w superprodukcjach za 200-500 milionów dolarów. W tym elemencie Edwards przypomina mi Ex Machinę Garlanda i filmy Blomkampa np Dystryk 9, które były nakręcone też za grosze, a wyglądały wizualnie obłędnie, nie widać w tych wszystkich filmach oszczędności. Udało się Edwardsowi za dużą mniejszą kasę stworzyć wiarygodny świat, w który uwierzyłem. Chętnie zobaczyłbym inne produkcje, które dzieją się w tym świecie. Nie tylko efekty specjalne są doskonałe, ale też zdjecia są bardzo dobre, film nakręcono półprofesjonalną kamerą Sony FX3, która nie jest za droga. Oczywiście film ma minusy, które już wymieniłem, ale przymykam na nie oko. Chciałbym żeby Edwards wydał dircuta, czyli wersję cztero lub pięciogodzinną, bo jestem pewien, że to byłby jeszcze lepszy film, w którym wiele wątków wybrzmiało by lepiej, a nie lecielibyśmy od jednej deus ex machina do drugiej deus ex machiny. Ocena: 7/10. The Equalizer 3 (2023) Pozytywne zaskoczenie bo Bez litości 2 to był słaby film, a trzecia część historii byłego żołnierza Roberta McCalla , który po prostu chce żyć w spokoju na emeryturze, ale ma takiego pecha, że gdzie by się nie udał to przyciąga do siebie kłopoty. Bez litości 3 to film, który bardziej przypomina takie produkcje jak (serial i film) Gomorra, a mordobić wcale za wiele nie ma, co nie przeszkadzało mi, bo Fuqua stworzył film trzymający w napięciu z ciekawymi bohaterami, nawet jak są to proste postacie, o których za wiele nie wiemy, jednym się kibicuje, innych nienawidzi. Są sceny mordobić, które działają dzięki temu, bo udało się taki klimat zbudować w tych scenach, ogląda się te sceny prawie jak z horroru, przez to jak pokazywany jest McCall, trochę jak mordercy ze slasherów (np wychodzi nagle z cienia, albo nie ma go, a za chwilę się pojawia). Denzel Washington w scenach w których zadaje ból i cierpienie jest przerażający. Z jednej strony kibicowałem Robertowi, a z drugiej strony rozumiałem bandziorów, że robią pod siebie ze strachu przed nim. Udało się Washingtonowi stworzyć wiarygodną postać, której się wierzy, gdy załatwia gangsterów, mimo wieku aktora. Washington nie gra takiej postaci jak Keanu Reeves w Johnie Wicku, a Bez litości 3 to nie jest też taki film. Pierwszy trup, nie licząc wprowadzenia, pada w 50 minucie filmu, wcześniej oglądamy jak McCall powraca do zdrowia, a potem jak zaprzyjaźnia się z mieszkańcami w miasteczku na południu Włoch. Pewnie niektórzy uznają że przez godzinę jest nudno, ale ja się z tym nie zgadzam, lubię taką spokojną podbudowę pod resztę filmu. A nawet jak film ma jakieś słabości, bo to nie jest idealna produkcja to Denzel Washington to jest tak dobry i charyzmatyczny aktor, no widać że lubi grac tą postać, że wciągnąłem się w historię od samego początku. Bardzo mi się podobał też główny motyw muzyczny, tzn ten, który najwięcej razy leci w filmie. Ocena: 7/10. Zielona granica (2023) Obejrzałem najgłośniejszy/najbardziej kontrowersyjny polski film ostatnich lat, choć nie miałem ochoty go oglądać, ale nie z powodów politycznych. Po prostu uważam, że Agnieszka Holland dawno nie nakręciła dobrego filmu. Jej ostatnim dobrym filmem było W Ciemności z Więckiewiczem z 2011 roku, więc bardzo dawno. Większość jej ostatnich filmów to marne produkcje (Pokot) albo w najlepszym razie średniaki (nie wspominając o serialach, np. koszmarne Dziecko Rosemary czy 1983 za który jej się dostało i nie potrafiła tego przyjąć z godnością,bo zaczęła wyzywać wszystkich, którzy śmiali jej dzieło skrytykować, ale z niej bardzo często w wywiadach i różnych wypowiedziach publicznych wychodzi burak, tak łagodnie mówiąc). Starałem się podejść do seansu z otwartą głową, nie nastawiać się negatywnie ani pozytywnie. Choć wiem, że jak napiszę że film to gówno, to będę uznany za fana obecnego/byłego rządu, a jak powiem że dobry, to zaszufladkuje się mnie na miłośnika byłej opozycji/nowego rządu. Ja bardzo łatwo daję się łapać na sztuczki filmowe, mnie niewiele trzeba żebym się wzruszył na filmie, a na seansie Zielonej granicy miałem takie same uczucia jak na jednym z ostatnich filmów pani Holland, czyli Obywatelu Jonesie o Wielkim Głodzie na Ukrainie. Tematyka mocna, ale film totalnie po mnie spłynął, nie czułem na tamtym filmie nic. No i tak samo było na Zielonej granicy, nawet na najbardziej drastycznych i mocnych scenach, gdy się dzieje krzywda niewinnym dziadkom, babciom, dzieciom, kobietom, gdy są torturowani psychicznie i fizycznie to oglądałem jak za szybą. A film jest stylizowany na dokument, jakby to był zapis prawdziwych wydarzeń, choć ekipa Holland ma jakieś rozdwojenie w wyrażaniu się na temat filmu, bo raz mówią w wywiadach, że film inspirowany faktami, zdarzenia miały miejsce, a za chwilę że nie, a padają nazwiska prawdziwych ludzi. Są w filmie dobrzy Polacy, ale za wiele takich postaci nie ma, większość Polaków to postacie szare lub złe, niewiele im brakuje do bohaterów filmów Smarzowskiego. A nawet jak nie wiadomo od razu jaki to Polak, który np pomaga, to jest tak scena pokazana, żeby pojawił się u widza niepokój, że może doniesie na uchodźców. Dostaje się nie tylko naszej straży granicznej, ale też policji. Jest jedna porządna policjantka, ale większość gliniarzy zachowuje się jak milicja za komuny co najlepiej pokazuje scena z (full frontal) Mai Ostaszewskiej na komisariacie, gdy wszyscy mają radochę z tego jak ją maltretują. Ale co tam policja i straż graniczna, najbardziej dostało się w filmie aktywistom, którzy wyszli na naiwniaków i nieodpowiedzialnych hipisów, którzy nie do końca mają plan, np jest scena gdy pomagają uchodźcom, dają jedzenie, koce, lekarstwa, ale zostawiają ich samych sobie, a żeby być dokładnym, to z niedoświadczoną bohaterką graną przez Maję Ostaszewską. Ale największym problemem filmu jest to, że to produkcja z tezą. Nie mam z tym problemu, zarówno jeśli zgadzam się w filmach z przedstawianą tezą, ale też gdy nie zgadzam, tylko że to co myśli reżyserka jest pokazane tak nieudolnie i z tak naiwnym spojrzeniem na świat, co najbardziej rzuca się w oczy w końcówce, na której strzelałem facepalma za facepalmem. Jest scena jak Julia grana przez Ostaszewską ukrywa uchodźców, którzy znają język francuski w domu swojego pacjenta Bogdana (najprawdopodobniej aktora/artysty) granego przez Macieja Stuhra. Bogdan pozwala im zamieszkać, dostają swój pokój (i Canal+ do oglądania), ale okazuje się że dzieci bohatera granego przez Macieja Stuhra znają też doskonale język francuski. No i wszyscy uwielbiają rap, więc zaczynają Polacy i uchodźcy razem rapować. Niewiele brakowało żeby w tej scenie film zamienił się w musical, żeby złapali się wszyscy za ręce i wyszli na dwór i odśpiewali Imagine Lennona albo Heal the World Michaela Jacksona:) Problemem filmu jest też to że panią Holland tak naprawdę nie interesują bohaterowie, tylko przekaz i jej poglądy, co widać choćby na przykładzie rodziny uchodźców i samotnej kobiety, która do nich dołącza, z którymi zaczynamy film, ale po godzinie reżyserka o nich zapomina. Więc obserwujemy losy polskiego strażnika i bohaterki granej przez Ostaszewską oraz innych uchodźców, a o wydawało się głównych bohaterach zapominamy. Może mi się przysnęło albo coś, ale nie wiem co się stało z postaciami, które wydawały się być głównymi bohaterami filmu. A jeśli Holland nie interesuje los jej bohaterów to czemu mają mnie interesować? I szczerze nawet nie sprawdziłem czy przysnąłem, czy coś przegapiłem, bo film czym dłużej trwał to dopadało mnie coraz większe znudzenie. Zielona granica to typowa produkcja dla pani Holland z ostatnich lat. Nie żałuję że nie jest polskim kandydatem na nominację do Oscara, bo na nią nie zasługuje, choć pewnie miałby większe szanse na nominację niż Chłopi z powodu tematyki jaką podejmuje, a wcale nie dlatego, że to tak dobra produkcja. Jest to słaby, w najlepszym razie średni film, który żadnej strony nie przekona do siebie. Jedna i druga strona dalej będzie wierzyć w to co wierzyła przed filmem. Zielona granica to odpowiednik Smoleńska Krauzego, czyli ci co wierzą że było tak jak w tym filmie pokazano, to tylko utwierdzą się w swoich wnioskach, a ci uważają, że to propagandowa produkcja szkodząca Polsce też zostaną przy swojej opinii. Gdybym miał pochwalić za coś to polskich i zagranicznych aktorów, bo wyciągnęli wszystko co się dało z materiału jaki dostali, chyba najlepszy był Włosok. Postawię 5/10, więc nie jestem aż tak na NIE jakby niektórzy chcieli, ale też nie jestem na TAK, a skoro moja ocena jest po środku, wiec żadna ze stron nie zgadnie jakie mam poglądy polityczne :D Choć spotkałem się z opiniami osób, które nienawidzą PiSu i film zjechali, więc to nie jest tak proste, że każdy ocenia film według swoich poglądów politycznych:) Były osoby, które nie wierzyły w panią Holland że się wyrobi przed wyborami, a ja w nią wierzyłem, że zdąży z premierą :) Nie sądziłem że dostanę crossover serialu Ranczo z Zieloną granicą. Przyznaję, że Białorusini są pokazani jeszcze gorzej od Polaków. No i dostaje się też Unii Europejskiej. Zaznaczam, ze nie uważam, żeby na granicy polsko białoruskiej było tak jak przestawiał rząd i TVP ani tak jak przedstawiała opozycja i TVN 24. Nie oglądam żadnej ze stacji, ale domyślam się, jaki przekaz płynie z tych mediów. A przynajmniej tak było do niedawna, gdy Gazeta Wyborcza opublikował artykuł, w którym dziennikarka przyznała wprost i nawet od tego się tekst zaczyna, że na granicy takie biedne i dobre osoby jakie przedstawiono w filmie Holland to wyjątek, to może 1% uchodźców, że nie było żadnej Eileen czy jak tam się nazywała, która mogła zginąć, że leśniczy i służby to nie mordercy. Dziennikarka przyznała wprost że kłamali, a ciekawe jest to, że ten tekst jakoś tak przeszedł bez echa, żadnej gównoburzy nie było (ani wypowiedzi np pani Kurdej Szatan o której istnieniu nie wiedziałem do czasu jej wyskoków w mediach społecznościowych o strażnikach czy Mai Ostaszewskiej czy innych artystów, albo aktywistów na ten temat). Jedyną osoba którą idealnie podsumowała ten artykuł był Jan Maria Rokita. https://plus.dziennikpolski24.pl/luksus-wlasnego-zdania-jana-rokity-pisalam-nieprawde/ar/c15-18100389 Choć moim zdaniem obszedł się z dziennikarką, jak można ją tak nazwać, zbyt delikatnie, bo kobieta powinna pożegnać się z zawodem. Zastanawia mnie jedynie co kierowało redakcją że dali taki tekst i co nią kierowało, bo nie wierzę że wyrzuty sumienia. Uważam że to było zagranie cyniczne, bo nie pierwsza osoba która w ostatnim czasie zachowuje się podobnie, np. pan Morozowski powiedział wprost w TVN 24 że PiS nie łamał prawa i Konstytucji, tylko naciągał Konstytucję No i musiał dostać spory ochrzan od szefów TVN 24, bo bardzo szybko wycofał się ze swoich słów i przepraszał czytając z kartki. Ale co tam dziennikarze, przecież nowy (stary) rząd Tuska w czasie przemówienia prezydenta w sejmie, który wspomniał o obietnicach opozycji, że liczy na to ze spełnią je, to zaczęli się śmiać, rechotać jak debile. Można mieć różne opinie o Dudzie, ale dla mnie to oni śmiali się nie tyle z prezydenta co ze swoich wyborców, napluli swoim wyborcom w twarz, tak to odebrałem. Napisała dziennikarka w artykule GW, że najeżdżaliśmy na straż graniczną, kłamaliśmy, przedstawialiśmy fałszywy obraz rzeczywistości, przyznali , że film Holland powstał specjalnie po to, żeby dowalić PiSowi i dlatego miał premierę przed wyborami (ciekawe są teksty pani Holland, że po wygraniu PiS rząd prawicowy nie dopuściłby do premiery, to znaczy że przed wyborami nie było rządu PiSu, więc jakim cudem film można było obejrzeć skoro od ośmiu lat była dyktatura?). https://plus.dziennikpolski24.pl/luksus-wlasnego-zdania-jana-rokity-pisalam-nieprawde/ar/c15-18100389 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 03, 2023, 08:18:25 Bo pomijając wszelkie kontrowersje to nie jest jakoś szczególnie dobry film. Faktycznie jest tak, jak piszesz, że niby drastyczne, a trochę to jednak spływa po człowieku. Podkreśliłeś też jednak istotny aspekt, o którym przeciwnicy filmu nieszczególnie spiesznie pisali: w tym filmie dostaje się w zasadzie wszystkim. Białorusinom, UE, polskiemu rządowi, ale i przecież wyborcom PO (scena z Kuleszą nade wszystko). Dobrych Polaków w filmie nie brakuje, więc narracji o rzekomej antypolskości też nie kupuję. Ogólnie przy całym swoim oczywistym przesłaniu i pewnej naiwności film stara się być wyważonym. Na pewno też byłby lepszy bez paru scen (te najbardziej brutalne + ten nieszczęsny rap w końcówce :D), ale mimo wszystko dla mnie na lekki plus. Podobał mi się bardziej od takiego "Pokotu", w którym ładne były głównie sudeckie krajobrazy :D 6/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 02, 2024, 12:43:40 Ja wystąpię z wnioskiem formalnym daleko wykraczającym poza ramy ujęte do tej pory, ale myślę, że nikt się nie obrazi, a wręcz każdy okaże się pomocnym. Otóż miałem spory rozbrat z kinem i stwierdziłem, że należałoby trochę nadrobić, ale człowiek zielony i zupełnie nie wie jak to zrobić :D
A tak poważniej, to naprawdę niezbyt orientuję się jakie są filmy, które naprawdę warto byłoby obejrzeć, powiedzmy z lat 2021-2023. Pomożecie? Podacie kilka typów? Ale takich naprawdę, które uważacie, że mają to coś. Nawet w myślach mi niezbyt przechodzi co chciałbym zobaczyć, a na pewno są dobre filmy, tylko trzeba do nich trafić. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 02, 2024, 13:07:09 Jeśli o mnie idzie (mam spore zaległości z tym rokiem, jednakże)
- Air - Oppenheimer - Gad - Tetris - Pearl - Batman - Bullet Train - Blisko - Wieloryb - W trójkącie - Fabelmanowie - Duchy Inisherin - Na zachodzie bez zmian - Elvis - Tick, Tick... Boom! - CODA - Zaułek koszmarów - Psie pazury - Nie patrz w górę - Licorice Pizza - Najgorszy człowiek na świecie - Ostatni pojedynek - Dom Gucci Nie są to może dla mnie jakieś super wybitne filmy (chyba żadnego nie oceniłem wyżej, niż 7/10), no ale najlepsze z tych, które widziałem. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 02, 2024, 13:34:37 Dzięki
Oppenheimer i Zaułek koszmarów z tej listy widziałem. O skali mojego oderwania od świata filmu niech świadczy, że nie wiedziałem, iż powstał nowy Batman. Swoją drogą, z pewnością, z uwagi na gatunek filmowy zaciekawiły mnie Air i Tetris. Zastanawiam się na ile mnie zainteresuje Elvis. Na pewno Dom Gucci, Nie patrz w górę, Psie pazury, Duchy Inisherin, Wieloryb, Fabelmanowie chętnie zobaczę. Czy Pearl lepiej oglądać w połączeniu z X? Bullet Train - czy to nie jest jednak za bardzo "zabili go i uciekł"? Licorice Pizza - jak patrzę na jakieś zwiastuny, zdjęcia czy opisy, mam wrażenie, że to film o niczym :D, ale jednakże oceny wysokie, nagrody i nominacje. Coś w tym filmie musi być, ale przekonam się dopiero, jak ktoś napisze "obejrzyj koniecznie, nie pożałujesz". W przypadku Gada - wystarczy mi jak ktoś napisze, że warto, bym obejrzał :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 02, 2024, 13:46:04 Jak dla mnie wszystkie warto ;)
"Pearl" to prequel do "X". Więc w zasadzie możesz to obejrzeć w pierwszej kolejności i nic się nie stanie. Ale "X" też złe nie jest. "Bullet Train" to film w stylu Guya Ritchie'ego. Co kto lubi :) "Licorice Pizza" to taki film o niczym i wszystkim jednocześnie. Jeden z moich ulubionych na tej liście, jak się tak zastanowić. A "Gada" warto ;) Chyba pisaliśmy w którymś wątku o tym filmie i wszyscy byliśmy, zdaje się, zadowoleni. Nie, że arcydzieło, ale solidny film ze świetną atmosferą. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 03, 2024, 14:41:42 To ja dorzucę kilka z gatunku "Mniej ambitne ale wybitne" ;)
The Killer John Wick 4 Talk to Me Evil Dead Rise Smile Top Gun Maverick Fresh Watcher Barbarian Malignant Nope Mniej obowiązkowe ale i tak według mnie warto znać: M3GAN Don't Worry Darling Glass Onion Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 03, 2024, 14:45:57 Z tych to Barbarian i Talk to Me wydają mi się najlepsze, jedne z nielicznych nowych horrorów naprawdę wartych uwagi.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 03, 2024, 19:06:28 To ja dorzucę kilka z gatunku "Mniej ambitne ale wybitne" ;) The Killer John Wick 4 Talk to Me Evil Dead Rise Smile Top Gun Maverick Fresh Watcher Barbarian Malignant Nope Mniej obowiązkowe ale i tak według mnie warto znać: M3GAN Don't Worry Darling Glass Onion O rany, zupełnie nie spodziewałem się od HALa takiej listy. Prawie same horrory! Z pewnością obejrzę Glass Onion, w sumie aż dziwne, że jeszcze tego nie zrobiłem. No i Top Gun zbiera takie opinie od moich znajomych, że też chyba muszę. Resztą trochę zaciekawiłeś, ale muszę przyznać, że podchodzę z pewną rezerwą. Jak to zawsze powtarzam - bardzo lubię horrory, a dobrych widziałem może z 15 :D michax77, Repta, marczewek (pewnie we wskazanych latach to i 5 odsłon Snajpera powstało), Yave - dorzucicie swoje typy? Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 04, 2024, 02:34:22 Jeśli lubisz kiczowato odjechano bombastyczny styl Bazza Luhrmanna to Elvis powinien przypaść Ci do gustu - ja uwielbiam.
Ale że nie wiedziałeś że powstał Batman z Pattinsonem to szokujące. Polecam filmy bardziej znane i niszowe, ale też wtopy finansowe i filmy, które zostały zjechane przez widzów i krytyków, a wcale nie są złe, a nawet niektóre rewelacyjne, np Babylon Chazelle'a, więc lepiej samemu sprawdzić. Mission Impossible Dead Reckoning, Reality, The Creator, The Equalizer 3, When Evil Lurks, mimo wszystko nowy Indiana Jones, Barbie, Cobweb, Guardians of the Galaxy 3, No Hard Feelings, Nimora, Scream 5 i 6, They Cloned Tyrone, Marcel the Shell with Shoes On (obowiązkowy seans),Dungeons & Dragons: Honor Among Thieves, Filip (polski, ale naprawdę warto, jest na Netflixie), Sisu, Weird: The Al Yankovic Story, Plane (dla fanów kilka vhsowego z lat 80 i 90, z Butlerem, super rozrywka), Puss in Boots: The Last Wish, Spider-Man Across the SpiderVerse, Babylon (wiem, jakie zebrał recenzje, ale dla mnie to prawie arcydzieło), Tar, Aftersun, Sick (od scenarzysty Krzyków), Violent Night, Guillermo del Toro Pinocchio, The Banshees of Inisherin, Benedetta (najlepszy film Verhoevena od dawna), Emily the Criminal, Wszystko wszędzie naraz, (nowy) Hellraiser, Pearl i X (uważam, że lepiej obejrzeć w kolejności kręcenia, czyli wpierw X, choć Pearl to prequel), The Outfit, (polski) Sonata, Czarny telefon, Thirteen Lives, Mad God Phila Tippeta, (azjatycki) Limbo, The Unbearable Weight of Massive Talent, Mandy, Pig (te trzy ostatnie to filmy dobre z Cagem), Belfast, Chip ?n Dale: Rescue Rangers, The Lost Daughter, The Northman, Apollo 10 1/2: A Space Age Adventure, Fresh, (polski) Teściowie, The King?s Man, (dwa polskie) Żeby nie było śladów, Najmro, The Night House, The Last Duel. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 04, 2024, 08:23:58 Jotowi polskich filmów nie musisz jakoś specjalnie polecać, on akurat bardzo ceni rodzimą kinematografię :)
Ja się za Tar i Babilon nie potrafię zabrać - zwykle tak mam z długimi filmami, a Babilon jest BARDZO długi :D Myślałem, że w Sylwestra obejrzę, no ale jednak nie. "Czarny telefon" to też jeden z tych kilku wyróżniających się filmów grozy z ostatnich lat. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: J1923 on Stycznia 04, 2024, 09:11:36 Polskie filmy rzeczywiście w miarę śledzę.
Polecane: Teściowie, Najmro i Żeby nie było śladów widziałem i oceniam pozytywnie. Teściowie w ogóle super. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 13, 2024, 23:35:50 Chicken Run: Dawn of the Nugget (2023)
Doceniam Uciekające kurczaki z 2000 roku, ale wolę inne animacje Aardman (wszystko co powstało z Wallacem i Gromitem oraz wszystko co powstało z Barankiem Shaunem oraz Artur ratuje gwiazdkę, Jaskiniowca, ale chyba najbardziej lubię Wpuszczonego w kanał i Piratów), wiec na kontynuację po 23 latach nakręconą dla Netflixa za bardzo nie czekałem. No i może dlatego miło się rozczarowałem, bo to dobra rozrywka, która bawi od początku do końca. Cały czas się coś dzieje, fajni bohaterowie i dobry dubbing oryginalny (polski sprawdziłem w kilku momentach i też był spoko), sporo fajnego humoru, ale Era Nuggettsów to nie jest poziom najlepszych animacji tego studia. Jedynkę wieki temu widziałem, wiec może się mylę, bo za wiele z niej nie pamiętam, ale wydaje mi się, że dwójka to jest podkręcona wersja jedynki, czyli szybciej i więcej tego samego co w jedynce i w bardziej nowoczesnym stylu. Nie trzeba przypominać sobie koniecznie filmu z 2000 roku, najważniejsze fakty z Uciekających kurczaków są podane na początku, a potem zaczyna się akcja. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Stycznia 14, 2024, 09:33:03 Beekeeper (2023)
Pierwszy seans w tym roku i jak to bywa albo się trafi na oscarowy film albo na typową styczniową premierę, czyli kiepski film który wychodzi w czasie gdy nikt nie chodzi do kina ;) I Beekeeper to typowa styczniowa premiera. Początek jeszcze mi się podobał, bo zawiązanie akcji jest w stylu Johna Wicka, czyli Statham robi rozpierdówę bo bezczelni złodzieje internetowi ukradli pieniądze starszej kobiety i Jason nie może przejść obok tego obojętnie. Niestety im dalej w las tym to kopiowanie Wicka było coraz gorsze. Twórcy chcą tu wykreować podobną mitologię świata elitarnych zabójców, który rządzi się własnymi prawami ale według mnie robią to marnie. No i z biegiem czasu fabuła robi się po prostu idiotyczna. No ale dobra nie dla fabuły oglądamy filmy Stathama ;) Sceny akcji i kopania są tu całkiem niezłe ale też nic czego już wcześniej nie widzieliśmy w wykonaniu Stathama. Ostatecznie dam 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 14, 2024, 10:14:04 Ja jestem tego filmu ciekaw, bo już sam tytuł jest kuriozalny :D Oczywiście do kina iść nie zamierzam, ale kiedyś zerknę :D Ale skoro nawet Ty dajesz 5/10, to wiem, że może być ciężko :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 14, 2024, 13:24:31 A ja widziałem bardziej pozytywne recenzje (Ponarzekajmy o filmach i Brody z kosmosu), że to jeden z tych lepszych bklasowców łysego. Opinie takie na 6+/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 27, 2024, 02:08:23 Chłopi (2023)
Powieść Władysława Reymonta to była jedna z moich ulubionych lektur szkolnych (choć nie pamiętam już czy w LO czy w podstawówce ją przerabialiśmy), która mnie tak zachwyciła, że przeczytałem ją więcej razy jak wszystkie powieści Sienkiewicza (a to mój ulubiony pisarz) w ciągu jednego roku (inna sprawa, że ja czytałem każdą lekturę szkolną, też uzupełniające, bo uwielbiam czytać książki, zwłaszcza te bardzo grube). Czytałem ten epos trzy razy w ciągu jednego roku szkolnego, serial stary bardzo lubię, a na wersję od twórców Mojego Vincenta czekałem, choć wiedziałem, że niemożliwe jest żeby wszystkie wątki z powieści wybrzmiały dobrze w dwugodzinnym, a nawet trzygodzinnym filmie. To jest powieść, która nadaje się najlepiej na serial i domyślałem się, że twórcy będą musieli wybrać jeden wątek. No i skupiają się na Jagnie, która w filmie nie jest manipulantką jak w książce (może to przesadzona opinia, ale powiedziałbym że w powieści to trochę taka postać jaką grała Sharon Stone w Nagim Instynkcie), ale jest bardziej jak przedmiot, który wszyscy wykorzystują. A jeśli ma jakieś swoje zdanie, to je ukrywa, tak naprawdę robi to co chce dopiero w ostatniej scenie filmu, której w książce nie ma. Do aktorki nic nie mam, bo dobrze gra, ale trochę za bardzo pasywna to postać. Reszta obsady też bardzo dobrze się spisuje, ale najlepszy jest Mirosław Baka - idealny casting do roli Boryny. Nie pamiętam kiedy ostatnio go widziałem w tak dobrej roli. Ale najlepszym elementem filmu jest doskonała muzyka, która buduje klimat i napędza wydarzenia, zwłaszcza świetne sceny to sekwencje tańców, obrzędów, imprez, a niektóre sceny to mi się kojarzyły nawet z Wiedźminem. Animacja bardzo mi się podoba, choć uważam, że w niektórych scenach, gdy jest dużo osób, to za bardzo obraz rozmazany. W filmie jest dużo skrótów przez co niektóre decyzje bohaterów wydaja się takie trochę zbyt pośpieszne, ale tego się spodziewałem, więc nie będę narzekał. No i jak na film o ciężkim życiu na wsi to mało jest pokazanej pracy w polu, ile wyrzeczeń kosztuje mieszkanie, jaka to harówka, więcej wszyscy imprezują i romansują. Ale postawię 7/10, co jest wysoką oceną biorąc pod uwagę jak uwielbiam klasyka polskiej literatury. The Childe (2023) Jeden z moich ulubionych koreańskich specjalistów od kina rozrywkowego Park Hoon- jung, który nieważne za jaki gatunek się bierze to zawsze dowozi (sensacja, kino gangsterskie, thrillery, SF, kino surwiwalowe). Podobnie jest w przypadku najnowszego filmu Park Hoon-junga (napisał scenariusz do Widziałem Diabła, reżyser takich filmów jak The Tiger, Witch 1 i 2, New World, V.I.P.),który ogląda się jak połączenie gangsterskiego kina z Sukcesją, z kinem Quentina Tarantino i Johna Woo. Plus dla Parka, któremu udało się w logiczną całość połączyć kilka wątków jakie mamy w filmie (wątek głównego bohatera, Marco, wątek mafii, i wątek zabójcy, który nie wiadomo, jakie ma zamiary do Marco, czy go ściga, czy go ochrania). No może w końcówce reżyser i scenarzysta w jednym trochę przesadził ze zwrotami akcji (jest też scena po napisach końcowych), ale oprócz tego to znakomita rozrywka ze świetnymi scenami pościgów i mordobić i pięknie nakręcona (zdjęcia są cudowne), ze świetną muzyką, która trzyma w napięciu od początku do końca. The Childe to też film, w którym nie ma za dużo krwawych scen, a w azjatyckim kinie lubią jechać po bandzie,co pokazał Hong-jung w I Saw the Devil, ale to nie jest taki film, tylko produkcja lżejsza ze sporą dawką humoru, który działa (piszę to jako osoba, która nie przepada za azjatyckim poczuciem humoru, choć jestem fanem kina koreańskiego i chińskiego). Świetna jest cała obsada, choć gdybym miał kogoś wyróżnić, to aktora w roli zabójcy, który ochrania/chce zabić Marco. Jest to postać tak intrygująca, że chce się go oglądać na ekranie cały czas. Ale też reszta obsady się spisuje bardzo dobrze. Kibicuje sie Marco, a historia angażuje, więc nie mogę postawić mniej niż 8/10, bo Park Hoon-jung pokazał kolejny raz, że potrafi w dobre kino rozrywkowe (nieważne jaki to gatunek). To też film, który powinien się spodobać Tomowi Cruise'owi, bo dużo biegają. One More Shot (2023) W 2021 James Nunn stworzył niezłe kino akcji klasy B One Shot, w którym Scott Adkins rozwala złych, ale wyróżniającym elementem tej kolejnej produkcji klasy B z Adkinsem było to, że film nakręcono na jednym ujęciu, a przynajmniej tak, żeby wyglądało że nie ma żadnych cięć. Akcja One Shot działa się w polskim więzieniu (czyżby nawiązanie do Starych Kiejkut?), a część druga dzieje się zaraz po jedynce (szef Adkinsa pyta go - co takiego się wydarzyło w Polsce?) - ale można obejrzeć bez znajomości jedynki. Oglądałem jedynkę dwa lata temu i nic z niej nie pamiętam, ale to nie przeszkadzało w czasie seansu OMS. Szczerze to gdzieś dopiero po 40 minutach załapałem że to sequel, a raczej że już widziałem już coś podobnego z Adkinsem i po chwili doczytałem, że to kontynuacja. Podobnie jak w jedynce więcej Adkins strzela niż się bije, ale nieźle zainscenizowane są strzelanki i bijatyki (mało ich jest, ale są). Dużą rolę ma dawno niewidziany Tom Berenger i wciąż daje radę aktorsko, nic nie stracił ze swojej charyzmy, mimo wieku. Z innych zapomnianych twarzy pojawia się też Michael Jai White, który ma mordobicie z Adkinsem. Bawiłem się nawet lepiej niż na jedynce, więc postawię 6+/10. Czekam na trójkę, która wydaje się być więcej niż pewna po takim a nie innym zakończeniu. Ale też to nie jest urwany koniec, po prostu zakończono drugi rozdział/etap śledztwa/sprawy, której początek dostaliśmy w One Shot. In the Land of Saints and Sinners (2023) Niby kolejny film sensacyjny z Liamem Neesonem, tylko że jest to produkcja irlandzka, która bardziej może się kojarzyć z filmami Jima Sheridana (W imię ojca z Danielem Day Lewisem). Jest to film, który Sheridan mógłby zrobić, gdyby chciał poruszyć tematykę IRA, ale w konwencji kina gatunkowego, filmu sensacyjnego. Za wiele akcji nie ma (wszystkie sceny akcji, łącznie z finałem, znalazły się w trailerze, wiec lepiej zwiastuna nie oglądać), ale to nie jest zarzut, bo film skupia się na bohaterach. Kraj świętych i grzeszników ma klimat, świetną muzykę, która trochę brzmi jak soundtrack ze spaghetti westernów. No i grają sami dobrzy aktorzy z Wielkiej Brytanii, którzy nie schodzą poniżej swojego poziomu, nawet w mniej ambitnych produkcjach, a z taką mamy do czynienia w przypadku tej produkcji. Dawno nie widziałem tak dobrego aktorsko Liama Neesona. A oprócz niego mamy Ciarana Hindsa, Kerry Condon, Colma Meaneya. Wszyscy z nich, nawet jeśli pojawiają się na parę minut tworzą ciekawe i prawdziwe postacie. Zapomniałbym wspomnieć o Jacku Gleesonie, który po roli Joffreya w Grze o tron przeszedł na filmową emeryturę przez to z jaką nienawiścią spotkała się jego postać, bo fani serialu nie potrafili oddzielić aktora od jego roli. Ale widocznie ma już to za sobą, bo wrócił do grania. No i nie odstaje aktorsko od starszych aktorów i aktorek, jest równie dobry, choć początkowo wydaje się, że gra podobną rolę jak w Grze o tron, ale nic bardziej mylnego. Dobre sensacyjne kino z Liamem Neesonen (nie żartuję). Ocena: 7/10. Silent Night (2023) Powrót Johna Woo do Hollywood nie można zaliczyć do udanych. Szczerze gdybym nie wiedział, że to film Woo, to bym nie poznał (nie ma gołębi, scen slow motion jest bardzo mało), a sceny akcji i mordobić nie robią najlepszego wrażenia. Jest to produkcja, która od początku do końca wygląda na film przeznaczony prosto na VHS, film wygląda biednie. No i jak na kino zemsty to za długo film się rozkręca, dopiero po godzinie mamy scenę akcji. W roli głównej występuje Joel Kinnaman. Lubię tego aktora i wypadł zaskakująco przyzwoicie jak na swoje drewniane zdolności aktorskie (choć pamiętam, że w serialu Killing był naprawdę dobry). Może dlatego, że przez cały film nie wypowiada żadnego dialogu, a dlatego, bo główny bohater został postrzelony w szyję, więc nie może mówić. Choć nie rozumiem czemu nie ma w Cichej nocy żadnego dialogu, nie tylko ojciec mszczący się za śmierć syna nie wypowiada ani słowa, ale też postacie, z którymi się spotyka, które mówią. Film jest tak nakręcony, że widzimy interakcje między bohaterami za pomocą smsów, a jak są rozmowy jakieś to pokazywane po zakończeniu dyskusji. Nie wiem czemu służył taki eksperyment, żeby pasował do tytułu filmu (?). Choć jak porównam film Woo z Niezniszczalnymi 4 to sobie tak myślę, że kolejny romans Woo z kinem amerykańskim nie jest taki zły (tak na marginesie uważam że Bez twarzy to rewelacyjna rozrywka, bez ironii piszę, w której Cage jechał manierą aktorska Travolty, a Travolta cageował, Broken Arrow i Nieuchwytny cel to też niezłe kino rozrywkowe, zwłaszcza film z Van Damme i szarżującym na całego Lance Henriksenem). Ocena: 4/10. Expend4ables (2023) Doceniam pomysł na Niezniszczalnych czyli bierzemy (zapomniane i zdziadziałe) gwiazdy kina akcji, które najlepsze lata mają dawno za sobą i oddajemy im hołd, tylko jak lubię niektóre z filmów z tej serii, choć tak szczerze to już nie pamiętam,która część była dobra, a która słaba, to uważam, że ta seria to jest niewykorzystany potencjał na dobrą, bezpretensjonalną rozrywkę. A najnowsza część to jest jakieś totalne nieporozumienie. Nie pamiętam jak oceniałem trójkę, ale nie sądzę żeby to była taka chała nad chałami jak czwórka, którą ogląda się jak najnowsze filmy Seagala (nie mówię Van Damme'a, bo niektóre z jego nowych filmów to są całkiem niezłe produkcje klasy B). Problemem filmu jest też to, że chyba ekipa zapomniała co w tej serii było najważniejsze czyli dziadkowie, a w tej serii mamy tylko dwóch przedstawicieli bohaterów kina akcji z lat 80 czyli Sylwka i Lundgrena, tylko że Sylvester jest na ekranie 15 minut, a Lundgren nie ma za wiele do roboty, bo przez połowę filmu siedzi w zamknięciu z resztą ekipy Niezniszczalnych. Tak naprawdę to jest kolejny z akcyjniaków z Jasonem Stathamem, ogląda się jak spinoff o przygodach jego bohatera, a nie o ekipie Niezniszczalnych rozwalających złych ludzi. Nie miałbym nic przeciwko takiemu pomysłowi, tylko że od filmu bije taka bieda realizacyjna, a sceny akcji i mordobić są tak żenująco słabo nakręcone, że od pierwszych minut cierpiałem przed ekranem. Na dodatek reżyser nie potrafi wykorzystać charyzmy Stathama. To co teraz napiszę to na poważnie - lepiej obejrzeć jakikolwiek film sensacyjny z Jasonem Stathamem (filmy Guya Ritchiego z którym znowu współpracuje pomijam, bo to osobna kategoria), bo każdy film ze łysym jest lepszy nawet taki jak Adrenalina 2 (ok, Meg 1 i 2 to ten sam niski poziom co Niezniszczalni 4) od tego dziadostwa. Oprócz Stallone, Stathama i Lundgrena w grupie Niezniszczalnych mamy takie gwiazdy kina akcji jak... Megan Fox. Pamiętam te wszystkie akcyjniaki z Fox;-) Chyba ktoś uznał, że skoro grała w Transformersach Baya to się nadaje do tej franczyzy. To już mogli, no nie wiem, ściągnąć Pamelę Anderson. Megan Fox tak bardzo nie pasuje do tej produkcji, czym powinna być, a na dodatek zostaje szefem Niezniszczalnych (serio?). Ściągnięto też gwiazdy kina azjatyckiego, ale są zupełnie niewykorzystani. Niby mogą się popisać swoimi zdolnościami w sztukach walki, ale totalnie położone są sceny mordobić. A nie będę się więcej rozpisywał, bo szkoda marnować klawiatury na tą żenadę. Ocena: 2/10. Różyczka 2 (2023) Nie spodziewałem się kontynuacji jednego z popularniejszych filmów Jana Kidawy Błońskiego, który odkrył talent Magdaleny Boczarskiej. A okazało się że powstała kontynuacja, która dzieje się we współczesnej Polsce. Pani Boczarska gra tą samą rolę co w jedynce, ale też córkę głównej bohaterki z Różyczki, i to właśnie córka jest głównym bohaterem dwójki. Ważną drugoplanową rolę polityka pociągającego za wszystkie sznurki, który ma teczki na każdego, wzorowanego na prezesie Kaczyńskim gra Janusz Gajos. Oczywiście jeden z najlepszych polskich aktorów nie zawodzi, ale podoba mi się że nie gra karykatury, nie zrobili z odpowiednika Kaczyńskiego w filmie złola jak z Bondów. Dobrze wypadła Boczarska w głównej roli. No i ciekawy epizod ma Braciak. Mała rola, ale zapadająca w pamięć. Więckiewicz też wypadł dobrze, choć jest go mało, to drugoplanowa rola. Realizacyjnie nie mogę się do niczego przyczepić, ogląda się nieźle, ale czegoś tej produkcji brakuje, żebym postawił więcej niż 6/10, mimo tego, że nie miałem żadnych oczekiwań, bo nie wiedziałem że powstaje kontynuacja. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 04, 2024, 15:00:49 Argylle (2024)
Do kina wybrałem się na to trochę w ciemno. Widziałem oczywiście zwiastun i sobie pomyślałem, OK kolejna komedia szpiegowska od Matthew Vaughn'a. Nie jestem jakimś wielkim fanem jego produkcji a znany jest głównie z serii Kingsman, która dla mnie jest średnia. Zwiastun zapowiadał kolejną historię pisarki, której szpiegowskie powieści nagle stają się rzeczywistością i nasza bohaterka nagle znajduje się w środku międzynarodowej intrygi. I oczywiscie znajduje tu miłość życia... Znamy tą historię już z innych filmów, chociażby z Miłość, Szmaragd i Krokodyl czy ostatnio z The Lost City. I tak, dostajemy tu dokładnie tą sama historię... ale podjechaną do absolutnego maksimum :D Są tu naprawdę świetne zwroty akcji, których nie powstydziłby się filmy z serii o Jasonie Bourne ;) Co mi się bardzo spodobało to to, że Vaughn jakby parodiuje tu sam siebie. Sceny akcji są szalone nawet jak na niego :haha: ale nadal mega efektowne. Miłe zaskoczenie :rad2: 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 04, 2024, 17:27:35 Wczoraj o serialu Pan i Pani Smith napisałeś - Jak patrzę na ocenę na Filmweb 4.9 i IMDb 6.1 to po prostu czekam na kometę która skończy ludzkość, bo nie zasługujemy żeby istnieć skoro nie potrafimy docenić tak dobrych seriali - i równie dobrze mógłbyś zacząć swoją opinię o nowym filmie Vaughna podobnym tekstem. Choć jak jeszcze o serialu Glovera można napisać, że są pozytywne recenzje, to o filmie jednego z moich ulubionych reżyserów chyba nie ma pozytywnej opinii od krytyków i dziennikarzy w Polsce i zagranicznych.
Film jest totalnie zjechany, ale nie przejmuję się tym, bo poprzedni film reżysera, czyli Kings Man Pierwsza misja, prequel całej serii, też nie miał najlepszych opinii, a dla mnie to jeden z lepszych filmów 2021 roku (serio, bez ironii piszę). Nie ma słabego filmu Vaughna jak dla mnie, nie tylko seria Kingsman. A najlepsze są te dwie recenzje, Michała z Ponarzekajmy o filmach, który totalnie zjechał (i tutaj mam obawy, że mogę podzielić jego opinię, bo też podobała mu się Pierwsza misja, mimo słabych recenzji, tak jak mnie, i przyznał, że każdy film reżysera XMen Pierwszej klasy podobał mu się) i opinia chłopaka z Na gałęzi, który zachwycony jest filmem (choć przyznał, że nikomu się nie podoba). Gratuluję, obok chłopaka z Na Gałęzi, jesteś drugą osobą (w Polsce), której film się spodobał :) http://www.youtube.com/watch?v=PcWvZcPyXXI http://www.youtube.com/watch?v=BrQQI2vQ0CQ Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 04, 2024, 17:44:35 Ja się na film napaliłem w kinie, gdy zobaczyłem trailer. A potem zrobiłem błąd, wlazłem na FW, a tam zdradzona jednym, k***a zdaniem, fabuła - tego nawet w trailerze nie było, a przecież dzisiejsze zwiastuny pokazują i tak za dużo. I tak jakoś mi się odechciało ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 04, 2024, 17:55:39 No widzę, że recenzje są mieszane. Za granicą Stuckman zrobił całkiem pozytywną. Chociaż z nim ostatnio jest tak, że jak robi recenzje to znaczy że mu się film podobał a jak nie ma recenzji to znaczy że mu się film nie podobał ;) Tu recenzje zrobił, czyli uznał że film ujdzie :D AngryJoe, który co prawda nie jest guru recenzji filmowych, dał 8/10. Czyli jednak są ludzie, którzy kupili konwencje tego filmu i im się podobał.
@p.a. Może tam jednak nie zdradzili całego, bo w tym filmie jest tyle twistów, że ciężko mi sobie wyobrazić żeby to w jednym zdaniu dało się wszystko zaspoilerować :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 04, 2024, 18:43:31 Oglądam wszystkie recenzje Stuckmana odkąd pamiętam i zaskoczony jestem, że tego nie zauważyłem co napisałeś, że robi od jakiegoś czasu recenzje tylko filmów, które mu się podobają. Próbuję sobie przypomnieć recenzje nowości którą zjechał, albo ocenił jako średniak i rzeczywiście nie potrafię:)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 04, 2024, 19:00:23 O, ja tam lubię być tabula rasa, nie lubię ani oglądać zwiastunów, ani czytać recenzji, chyba, że po projekcji filmu. A tak to widzę oceny, które jakoś tam polaryzują człowieka.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 04, 2024, 19:17:19 Oglądam wszystkie recenzje Stuckmana odkąd pamiętam i zaskoczony jestem, że tego nie zauważyłem co napisałeś, że robi od jakiegoś czasu recenzje tylko filmów, które mu się podobają. Próbuję sobie przypomnieć recenzje nowości którą zjechał, albo ocenił jako średniak i rzeczywiście nie potrafię:) Hehe. Zaczął tak robić mniej więcej w czasie gdy ogłosił, że idzie w reżyserię i będzie robił swój własny film. I jak już został filmowcem to chyba mu było głupio oceniać źle filmy ludzi z którymi może chciałby kiedyś współpracować ;) Tak na marginesie ten jego film wyjdzie chyba w tym roku i będzie to horror. Ja się spodziewam kaszany bo te jego krótkie metraże, które wrzucił na swój kanał, zupełnie mi się nie podobały. No ale może mnie miło zaskoczy :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 05, 2024, 02:02:51 A kilka dni temu Stuckmann wrzucił długi podcast z Vaughnem.
Też nie oczekuję zbyt wiele, ale horror Talk to Me też zrobili youtuberzy i wyszło dobrze. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 06, 2024, 02:14:12 Wonka (2023)
Film Tima Burtona Charlie i fabryka czekoladek nie ma zbyt dobrej prasy, a dla mnie to jest jeden z ostatnich naprawdę dobrych filmów reżysera Soku z żuka ze świetną rolę Johnny'ego Deppa, który nie jedzie na autopilocie, grając kolejny raz pirata Sparrowa, ale bardziej postać inspirowaną Michaelem Jacksonem. Depp w roli Wonki to postać wywołująca u widzów dyskomfort, niepokój, to postać, którą ciężko polubić. Przeciwieństwem Deppa w filmie Paula Kinga jest Timothee Chalamet w roli młodszego Wonki, bo to przesympatyczna, kochana i naiwna postać, której od początku do końca się kibicuje, bo ma dobre serce, nawet w ostatnich scenach filmu ani trochę nie ma w tej postaci nic z cech Wonki z poprzednich filmów (nie widziałem wcześniej wersji z lat 70, ale słyszałem że w tamtym filmie Wonka to też nie jest sympatyczna postać). Nie mam nic przeciwko takiemu podejściu do tej postaci jakie dostałem od Kinga, ani co do tego, że dostałem prequel przeznaczony do młodszych widzów, zwłaszcza jeśli odpowiada za niego reżyser jednego z najlepszych filmów na świecie, czyli Paddingtona 2. Jeśli widzieliście obie części Paddingtona to wiecie jaki klimat dostaniecie w filmie Kinga. Chalamet wypadł ok, ale najlepszy jest drugi plan, przede wszystkim Olivia Colman i Hugh Grant. Grant podobno nienawidził grać w tym filmie, przez to, że dużo musiał pracować z efektami specjalnymi, ale to tak profesjonalny aktor, że nawet, gdy mu coś na planie nie pasowało i frustrował się to nie widać tego w jego roli. Ale zaznaczam, że Granta nie ma za dużo, to jest trzecioplanowa rola. Wonka to musical, o czym wiedziałem przed seansem i to dla mnie plus, choć trailery starały się to ukryć. Całkiem nieźle śpiewa Chalamet, choć też bez przesady, ale reszta obsady ma dużo lepsze głosy. No i jest kilka ładnie zainscenizowanych musicalowych scen, ale do Paddingtona 2 filmowi jest bardzo daleko, jeśli już to poziom bliższy pierwszej części Paddingtona. Nie żałuję seansu, ale Wonka nie skradł mojego serca tak jak sequel produkcji o gadającym misiu. Ocena: 6/10. Bastarden (2023) XVIII wiek, Dania. Były żołnierz Ludwig Kahlen próbuje zagospodarować połać jałowizny w zamian za obiecany przez duńskiego króla tytuł szlachecki. Ludwig zamierza udowodnić, że ziemię da się uprawiać i chce założyć na niej kolonię w imieniu władcy, dzięki czemu czeka go awans społeczny. Na drodze staje mu szlachcic Frederik de Schinkel, który wierzy, że grunt należy do niego. Znakomite kino kostiumowe, które mógłby nakręcić Ridley Scott, ale ten z czasów Pojedynku, czyli debiutu reżyserskiego, albo Stanley Kubrick. Bękart to western. Główny bohater jest jak jeździec znikąd, który zmuszony przez różne okoliczności rozpętuje walkę między niesprawiedliwością a sprawiedliwością. Ludwig to uparty człowiek, który nie odpuszcza, ale też w wyniku różnych wydarzeń zostaje pokazana inna twarz Kahlena, który potrafi się zmienić. Mads Mikkelsen świetnie gra przemiany jakie następują u jego bohatera, jak się zmienia, choć przychodzi mu to z trudem. Wystarczy jedno spojrzenie Mikkelsena i wiemy co bohater czuje w danym momencie. Świetnym antagonistą jest Simon Bennebjerg w roli szlachcica, a tak naprawdę rozpieszczonego dzieciaka, który myśli że wszystko mu się należy, że wszystko ma pod kontrolą, że nikt nie może mu się sprzeciwić. Równie dobry jest drugi plan. Mam na myśli aktorów wcielających się w służących, którzy pomagają Ludwigowi, Ann Barbarę i jej męża, ale też dziewczynkę, w roli małej Anmai Lui. To są postacie, które odgrywają kluczową rolę dla historii głównego bohatera, którym się kibicuje (oczywiście nie mówię o szlachcicu). Każda postać w Bękarcie jest jakaś, są to pełnokrwiści bohaterowie, np ksiądz albo księżniczka, która ma zostać żoną Frederika de Schinkela. Reżysersko nie mogę się do niczego przyczepić. Flm się wolno rozkręca, ale reżyser trzyma od początku do końca widza w napięciu, więc dwie godziny mijają szybko. Dostajemy też chamówy, choć też nie epatuje reżyser brutalnymi scenami, pokazuje tyle ile trzeba. Nie mogę się też przyczepić do pięknych w swej surowości zdjęć, do kostiumów, scenografii, charakteryzacji i muzyki. Bękart to najlepszy film o uprawianiu ziemi jaki kiedykolwiek widziałem. Polecam wszystkim. Ocena: 8/10. The Caine Mutiny Court-Martial (2023) Ostatni film Williama Friedkina (i Lance Reddicka) to film telewizyjny, który ogląda się trochę tak jakby reżyser Egzorcysty zamarzył sobie zrobić swoją wersję Ludzi honoru czy czegoś w podobnym stylu. Cały film dzieje się na sali sądowej, oprócz ostatniej sceny, więc nie ma żadnych popisów reżyserskich, a nawet chyba Friedkinowi nie marzyła się zabawa formą, tylko chciał się skupić na historii, więc najwięcej zależy od scenariusza i aktorów. No i dla mnie scenariusz nie do końca dowozi, jest średni, ale aktorzy wyciągają ile tylko mogą. Wszyscy wypadają nieźle,ale gdybym miał kogoś wyróżnić to Kiefera Sutherlanda i Jasona Clarke'a (monolog jaki wygłasza jego bohater w ostatniej scenie filmu, ujmę to tak, że gdybym był na tej imprezie co jego bohater to bym mu zaklaskał z aprobatą). Za tych dwóch aktorów postawię 5/10. Wish (2023) Musiałbym sprawdzić, ale nie przypominam sobie tak słabo ocenianej przez widzów i krytyków animacji Disneya (nie Pixara) jak Życzenie. No i rzeczywiście film jako całość jest taki jak większość mówi czyli taki sobie. Główna bohaterka nie jest za ciekawa, więc jej los za bardo nie interesował mnie. No może główny zły to jak na bajkę dla najmłodszych dzieci, to dość ciekawa postać. Ale nawet film nie dowozi w piosenkach, które w animacjach Disneya zawsze dają czadu, a w Życzeniu przynudzały, ani raz nie tupałem nogą. Ok, przyznaję, że dwie piosenki są całkiem spoko. Przede wszystkim ta piosenka, nazwę ją mobilizacyjną, gdy buduje się drużyna i decyduje się zespół na rewolucje w kraju i walczyć z królem. No i finałowa całkiem ok, ale daleko jest do klasyków Disneya. Polski dubbing tak jak oryginalny dowozi, a zauważyłem coś czego na innych animacjach Disneya nie sprawdzałem, ale zakładam, że tak jest w większości animacji Disneya, że polski głos głównej bohaterki jest bliźniaczo podobny do głosu oryginalnego, szczególnie słyszalne jest to w piosenkach (gdy przełączałem z angielskiego na polski, to w ogóle różnicy nie było). Ocena: 5/10. Dream Scenario (2023) Jest to film, który ma w sobie coś z kina Spike'a Jonza, Michela Gondry'ego i Charliego Kauffmana, ale w mniej odlotowej wersji, bardziej przyjaznej dla widzów. A nawet bym zaryzykował, że to produkcja która zaskakująco trzyma się ziemi, mimo absurdalnego pomysłu na fabułę. To nie jest film, w który ciężko się wchodzi, mimo pojechanego zawiązania historii, czyli ludzie zaczynają śnić o nudnym profesorze, ale nie tylko rodzina i ci którzy go znają, ale na całym świecie zaczyna się pojawiać . Nicolas Cage ma ostatnio dobrą passę. Jest to kolejna dobra produkcja w której może pokazać, że wciąż jest dobrym aktorem, ale też nie jest to rola, w której szarżuje na całego jak w Złym Poruczniku czy w Mandym, gdy jest większy niż życie, krzyczy, jest bardzo ekspresyjny, tylko film, w którym możemy zobaczyć bardziej subtelne oblicze talentu Cage'a. Jest to rola bliższa świetnemu występowi w niedawnym znakomitym filmie Pig. Aktor gra nudnego męża i profesora na uczelni, który nie robi nic by zmienić swoje życie, a jednocześnie jest to bohater, w którym widać frustrację jaka w nim siedzi przez to jakie ma życie, że nic nie osiągnął. Paul to taka postać, że jakbyście spotkali go w życiu, to byście zaraz o nim zapomnieli, jest nikim. Cage świetnie odgrywa manieryzmy i ukrytą frustrację swojego bohatera. Dostałem historię faceta, który jest niespełniony i dostaje szansę na to, żeby coś zmienić w swoim życiu gdy staje się sławny. No i próbuje wykorzystać swoją nieoczekiwaną popularność. Dream Scenario to satyra na media społecznościowe, komentarz na temat popularności, komentarz na temat cancel culture i dzieło o popularności memicznej (a jaki aktor jest najbardziej memicznym w ostatnich latach to nie muszę pisać). Film jest dobrze napisany, ma świetne dialogi, i wyreżyserowany, łączy w sobie dramat, obyczajówkę z czarna komedią i trochę też SF rodem z Incepcji, a nawet elementy horroru się pojawiają. Aktorsko liczy się przede wszystkim Cage, ale reszta też daje radę. Jedyny problem jaki mam to z zakończeniem, bo odniosłem wrażenie, że reżyser i scenarzysta Kristoffer Borgli nie do końca wiedział, jak zakończyć Dream Scenario, dołożył jeden nowy wątek przez co trochę ginie w końcówce historia bohatera granego przez Cage'a i jego rodziny, jakby reżyser i scenarzysta nie mógł się zdecydować w którą stronę pójść z epilogiem. Ocena: 7/10. The Palace (2023) Wierzyłem że słabe recenzje najnowszego (ostatniego?) filmu Romana Polańskiego to wynik kontrowersji z nim związanych, że nie można o nim coś pozytywnego napisać i powiedzieć, więc dostaje się też jego filmom, choć zdaje sobie sprawę, że ostatnie filmy Polańskiego to były w najlepszym razie średniaki, ale jednak recenzje The Palace nie kłamały. Zamarzyła się Polańskiemu i scenarzystom satyra na bogatych, a ostatnio to modny temat w kinie i w serialach, widocznie naoglądali się Sukcesji, White Lotus i innych filmów i seriali o bogatych dupkach. Jest to satyra, komedia, tylko że dostałem dowcipy na bardzo niskim i żenującym poziomie, np scena w której John Cleese seksuje się ze swoją młodszą żoną i jest tak szczęśliwy, że umiera w czasie aktu miłosnego, a żona ma problem, bo nie może wyciągnąć jego członka z siebie, więc dzwoni po szefa hotelu. Humor to oczywiście kwestia mocno subiektywna, więc kogoś takie żarty może i rozbawią, ale mnie żaden żart Polańskiego i Skolimowskiego (jest jednym ze scenarzystów) nie rozbawił. Tak mnie zażenował, obrzydził i wynudził The Palace, że ledwo wysiedziałem 90 minut, myślałem że nigdy się nie skończy. Jest to najgorszy film Polańskiego w całej karierze i film, który może być na pierwszym zaszczytnym miejscu najgorszych filmów jakie widziałem w 2024 roku. Mało kiedy stawiam 1/10, ale zupełnie nic mi się nie podobało (ok, pochwalę aktora grającego dyrektora hotelu, znanego z serialu Dark, który próbuje ogarnąć burdel jaki panuje w hotelu i zaspokoić wszystkie zachcianki gości). No i powtarzam, że oceniam film jako film, oddzielając życie prywatne Polańskiego od jego dzieła. The Son (2023) Kilka lat temu obejrzałem Ojca z genialną oscarową rolą sir Hopkinsa. Film wyróżniał się też tym, że Florianowi Zellerowi udało się pokazać zagubienie głównego bohatera chorującego na Alzheimera i przenieść to zagubienie bohatera na widza, który czuł się, tak jak Anthony chorujący na Alzheimera. Przez cały film można było się poczuć tak jakby było się w skórze głównego bohatera. Ojciec to była tak rewelacyjny debiut, że Zeller postanowił przenieść kolejną swoją sztukę teatralną do kina, która jest w pewnym sensie kontynuacją Father, bo Syn to produkcja, w której pojawia się sir Anthony Hopkins w tej samej roli. Anglik gra ojca jednego z głównych bohaterów Syna, czyli Petera Millera, którego gra Hugh Jackman. A w pozostałych rolach pojawiają się Laura Dern i Vanessa Kirby. Wszyscy spisują się bardzo dobrze, nie można odmówić talentu aktorskiego całej dorosłej obsadzie na czele z Jackmanem, który przypomina że jest też dobrym aktorem dramatycznym. Laura Dern nie odstaje aktorsko od Australijczyka, może Kirby ma mniej do grania, ale spisuje się też dobrze. Najsłabiej w porównaniu z dorosłą obsadą wypada Zen McGrath, wokół którego toczy się cała akcja filmu, ale też nie jest zły w roli syna Petera Millera, wypada poprawnie. A przyznam szczerze, że zupełnie zapomniałem o tej produkcji co było spowodowane tym, że Syn zebrał bardzo złe recenzje, więc długo zwlekałem z seansem. Dopiero przypomniało mi się o filmie gdy pojawił się na HBO Max. No i jestem pozytywnie zaskoczony. Oczywiście Syn to nie jest poziom Ojca, ale przez cały film zastanawiałem się skąd tak słabe recenzje i wciąż nie wiem. Można filmowi zarzucić melodramatyzm, że bywa agresywny w swoim przekazie emocjonalnym, ale ja łatwo daję się nabierać na filmowe sztuczki i kupił mnie film dobrym aktorstwem. Reżyseria nie jest tak ciekawa jak w Ojcu, bo nie bawi się twórca w pokazywanie wydarzeń z punktu widzenia chorego Nicholasa Millera, tylko obserwujemy jak reszta rodziny wokół niego orbituje i próbuje sobie radzić z jego chorobą, więc nie ma żadnych zabaw formą. A co do zakończenia to jest dokładnie takie jakiego oczekiwałem, ale też nie przeszkadza mi to. I naprawdę nie wiem skąd aż tak niskie oceny, bo to jest dobra produkcja, której postawię 7/10. Czekam na ostatnią część trylogii o rodzinie Millerów czyli The Mother. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lutego 17, 2024, 22:34:00 Priscilla (2023)
Lekki zawód. Nawet jak na Sofie to za dużo w tym filmie patrzenia się w ścianę i takiej bezemocjonalnej melancholii. To się sprawdziło w Lost in Translation ale tam jednak w bohaterach coś w środku buzowało. A tu nie za bardzo buzuje. Rozumiemy, że bohaterka została zamknięta w pięknej klatce ale za często wracamy tu do tych samych ujęć, właśnie albo patrzenia w ścianę, okno czy dywan :D Zabrakło tu czegoś więcej, jakiejś większej walki żeby się z tej klatki wyrwać. Priscilla się prawie nie buntuje, jej przemiana zachodzi bardzo wolno i bez większych emocji. Ot po prostu sobie kiedyś odchodzi i tyle. Cailee Spaney w roli Priscillii jest OK. Tak jak chyba tu kiedyś już pisałem, uważam ją za jedną z najciekawszych aktorek jakie się ostatnio pojawiły i podtrzymuję tą opinię. Chociaż ten film nie zrobi z niej mega gwiazdy ale myślę, że oglądający dostrzegą jaki ma potencjał. Czekam co zaprezentuje w Civil War u Garlanda (ich współpraca przy Devs mi zryła beret ;) ). Ale żeby nie było, że tylko krytykuję... Nawet jeśli tu trochę przesadziła, to ja nadal lubię ten styl Coppoli i po rozdmuchanym do granic możliwości Elvisie Luhrmanna, spokojna Priscilla jest fajnym kontrastem :) Kostiumy też ładne. 6/10 Jak oglądałem ten film to mnie naszła refleksja, że najlepszym filmem z wątkiem związku gwiazdy rock'n'rolla z nieletnią dziewczyną pozostaje Great Balls of Fire z Quaid'em i Winoną :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 02, 2024, 18:21:14 Tydzień temu wybrałem się na The Iron Claw. Będę się trzymał tego tytułu, bo jest po prostu lepszy, niż polski ;) Bo i tak nazywał się finisher Von Erichów, i można potraktować to jako metaforę - w takim stalowym uścisku trzymał swoich synów Von Erich senior.
Ogólnie - ta historia jest tak mocna (i tak nieprawdopodobna), że obroni się w każdej formie, nawet takiego dość standardowego jednego biopicu. Więc tak czysto filmowo to może nie jest wybitna rzecz, ale ta historia... po prostu warto ją poznać. Ja z grubsza znałem (interesuję się nieco wrestlingiem, choć w epoce, w akcji na ringu widziałem tylko Kerry'ego alias Texas Tornado), ale i tak przykuło mnie mocno do fotela. Co jeszcze? Dla fanów wrestlingu sporo smaczków, bo przewija się kilka istotnych dla tego show postaci (m.in. Harley Race i Ric Flair). Ogólnie oddano tu wrestlingowi sprawiedliwość: pokazano nieco działań od kuchni, ale i podkreślono rolę umiejętności przy mikrofonie, równie istotnych, jak biegłości na ringu. Aktorsko jest co najmniej dobrze, choć Zac Efron wygląda dziwnie :D Fajny jest też soundtrack, świetnie wypadł w filmie "Tom Sawyer" Rush. Ode mnie 7/10, może nieco naciągane, ale ciągle mi mało filmów o wrestlingu, a biografie wrestlerów to wspaniały materiał na niejeden film. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 03, 2024, 01:32:24 Efron wygląda jak połaczenie Shreka z tym księciem egoistą z animacji o tym tytule. A z tego co słyszałem to kolejny raz pokazał jak jest dobrym aktorem. W jednej z recenzji przeczytałem że to jak wygląda, w sensie twarz, to wynik wypadku jaki przeszedł. Wpisałem w google i znalazłem taką informację - W 2013 r. Efron poślizgnął się w domu na skarpecie i uderzył o róg fontanny. 36-latek stwierdził, że "kość podbródka zwisała mu z twarzy", a obecny wygląd szczęki to wynik "nadmiernej kompensacji mięśni żwaczy".
Fast Charlie (2023) Nowy film Phillipa Noyce'a z Pierce Brosnanem w roli tytułowego zabójcy pracującego dla mafioza, któremu wiele zawdzięcza. Ale w wyniku różnych wydarzeń pojawiają się problemy, w które wmieszana jest była żona jednego z gangusów, więc Charlie postanawia rozwiązać problem. Seans mija szybko dzięki Brosnanowi, który nie stracił nic ze swojej charyzmy i uroku. Dobrze też zobaczyć Jamesa Caana, którego wieki nie widziałem, w jednej z ostatnich ról. Za aktorów (jest też Morena Baccarin) postawię 5/10, ale równie dobrze to mógł być film w reżyserii jakiegokolwiek rzemieślnika, a nie reżysera Czasu Patriotów, Martwej ciszy, Sliver i wielu innych dobrych filmów. Jedna dusza (2023) Obejrzałem ten polski dramat tylko i wyłącznie dla Dawida Ogrodnika, Małgorzaty Gorol, Doroty Kolak i Tomasza Schuchardta, bo zwiastuny zapowiadały typowy polski dramat o ciężkim życiu, gdy na głównych bohaterów spadają same nieszczęścia. No i to jest taki właśnie film czyli patologiczny dramat. Ogrodnik gra górnika, który lubi sobie wypić, a gdy wypije to maltretuje psychicznie, fizycznie i seksualnie żonę, czego nie pamięta. Dzieci też nie mają lekko. Nie przypominam sobie, choć widziałem większość jego ról, by grał kiedyś tak nieprzyjemnego typa, któremu źle się życzy, więc nie dziwne, że żona życzy mu jak najgorzej, ale jednocześnie nie ma siły od niego odejść. I spełnia się to życzenie, co powoduje tylko kolejne problemy dla całej rodziny. Starają się twórcy i aktor pokazać też dobre strony Alojzego. No i jakoś udaje się, ale uważam że to zasługa Ogrodnika. Równie dobra jest pani Gorol w roli cierpiącej, cierpliwej i (chyba?) kochającej żonie i matce. Schuchardt gra epizod, ale ciekawą rolę ma pani Kolak w roli toksycznej mamy Alojzego. I jeśli warto obejrzeć Jedną duszę to tylko dla aktorów, za nich postawię 5/10. Film jest napisany i wyreżyserowany przez Łukasza Karwowskiego, najlepiej znanego z Kac Wawa, którego nie widziałem, ale wierzę, że to takie dno, jak się o tej chale pisze i mówi, ale jest jakiś postęp w filmografii reżysera bo Jedna dusza to średniak. Next Goal Wins (2023) Lubię twórczość Waititiego, zarówno superprodukcje i większość niszowych produkcji, które kręcił reżyser przed romansem z Marvelem/Disneyem i między jednym a drugim Thorem, ale Pierwszy Gol bardzo mnie zawiódł. Film jest naiwny, uroczy i pokrzepiający, ale zupełnie do mnie nie trafił, tak samo jak połączenie lekkości z dramatycznym wątkiem związanym z przeszłością trenera granego przez Fassbendera. Podobną sztuczkę scenariuszową mieliśmy w Jojo Rabbit, w scenie z bucikami, która bardzo zadziałała, a w tym filmie nie, bo domyśliłem się tego zwrotu akcji dużo wcześniej niż nam go zdradzono. Michael Fassbender za bardzo się nie stara, ale to tak dobry aktor, że daje radę, nawet jeśli gra poniżej swoich możliwości. Ale duzo lepiej wypadł w Kilerze Finchera. Ani mnie film nie rozbawił, ani nie wzruszył, tylko wynudził, więc postawię 3/10. The Book of Clarence (2023) Oglądając zwiastun tej produkcji kilka miesięcy temu nie wiedziałem z jaką produkcja mam do czynienia, czy to jest parodia kina biblijnego w stylu np. Żywotu Briana, czy próba zrobienia kina sandałowego/biblijnego na poważnie, ale wyszła niezamierzenie komedia. Trailer był bardzo mylący, bo Księga Clarence'a to jest hołd dla kina sandałowego, biblijnego połączonego z kinem blaxploitation. Jest to też komedia, ale humoru jest bardzo mało. Wszystkie społeczności grają w filmie czarnoskórzy, a Rzymian grają biali aktorzy (w tym jedną postać, biedaka, znany angielki aktor). Pomysł sam w sobie jest ciekawy - brat bliźniak apostoła Tomasza po wypaleniu marihuany widzi światło i postanawia naśladować Jezusa Chrystusa, żeby uwolnić się od długów i zdobyć chwałę. No i ludzie zaczynają wierzyć że jest jedynym Mesjaszem, a Clarencowi zaczyna się coraz bardziej podobać rola, którą gra. LaKeith Stanfield gra typową rolę dla siebie, bo przymulonego i wyluzowanego faceta, ale jest na tyle wiarygodny, widać że przeszedł Clarence jakąś przemianę, że kupiłem go w tytułowej roli. Choć z całej obsady najbardziej podobał mi się Omar Sy w roli Barabasza. Reżyserem i scenarzystą oraz autorem muzyki jest Jeymes Samuel, którego znam ze świetnego filmu The Harder They Fall z Jonathanem Majorsem i Idrisem Elbą, będącym połączeniem blaxploitation z westernem, tylko to co się udało w filmie nakręconym dla Netflixa, to zupełnie nie udało się w Księdze Clarence, która jest nieudanym eksperymentem. Wyszedł nijaki i nudny film. Ocena: 3/10. The Color Purple (2023) Uważam Kolor Purpury Spielberga ze świetnymi rolami Whoopi Goldberg (dziś pamięta się ją głównie z komedii) i Danny Glovera za jeden z bardziej niedocenianych poważnych filmów mistrza kina rozrywkowego. Byłem ciekaw kolejnej ekranizacji powieści, bo tym razem dostałem ekranizacje musicalu scenicznego, a ja lubię musicale, ale nie kupiłem tej historii w takiej wersji. Nie powiem że artyści grający w tym filmie źle śpiewają i tańczą, bo powiem tak, jaki czarnoskóry artysta nie potrafi się ruszać, tańczyć i śpiewać? Proszę podać przykłady. A na serio to mimo starań obsady to nie podobała mi się większość piosenek. Do tego pierwszy raz oglądając doszło do takiej sytuacji, że w musicalu piosenki mi przeszkadzały. Nie kupiłem horroru jaki przeżywa główna bohaterka, gdy za chwilę zaczęli śpiewać, więc wszystko co ją złego spotykało spływało po mnie jak po kaczce. Nie kupiłem świata przedstawionego, który był bardzo sterylny, czysty, a co chwilę dostawałem piosenki, które mnie oddalały od bohaterów i ich emocji. Nowy Kolor Purpury kojarzył mi się z filmami Spielbergami, ale tymi współczesnymi, czyli bezpiecznymi produkcjami, zrealizowanymi porządnie, ale nie wywołującymi żadnych emocji. Ale najgorsze że film jest po prostu nudny. Ocena: 3/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 03, 2024, 08:05:07 Ja bez bicia przyznam, że "Kolor purpury" wiecznie mnie omijał i obejrzałem dosłownie kilka tygodni temu. I po tym mam jeszcze mniejszą ochotę na oglądanie nowej wersji :D
A z tym Efronem to nie wiedziałem. Myślałem, że po prostu przypakował, zmienił fryzurę i temu tak dziwnie wygląda. I tak, bardzo dobrze oddał złożone emocje bohatera, takiego nieco nieśmiałego twardziela, odpowiedzialnego jednak za resztę braci. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 03, 2024, 13:51:54 A to że przypakował do roli (zresztą nie pierwszy raz, Słoneczny patrol na przykład), to widać.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 01, 2024, 12:47:22 All of Us Strangers (2023)
Mam dużo problemów z tym filmem, który większości widzów i krytyków się podoba. Niby ma wszystko co powinien mieć dobry snuj filmowy, czyli świetne minimalistyczne aktorstwo Andrew Scotta (wolę go w takich rolach niż gdy szarżuje jak w Doktorze Who), wizualnie film jest przepiękny, zwłaszcza scena w dyskotece i z choinką bardzo mi się podobała, muzyka też trzyma poziom i buduje klimat produkcji, ale mimo tych poszczególnych elementów które mnie zachwyciły, to całościowo film mnie znudził. Może to wina tego że byłem z lekka zmęczony po zmianie czasu, sam nie wiem, a lubię filmy, w których niby się nic nie dzieje, a najlepszy przykład to rewelacyjny Aftersun z Paulem Mescalem, który gra w AoUS chłopaka bohatera granego przez Scotta. A właśnie co do Mescala to może wina scenariusza, ale tym razem nie zachwyca, Scott zjadł go aktorsko i nawet za bardzo nie musiał się starać. O wiele bardziej podobali mi się Bell i Foy w rolach rodziców. Więc nie wiem jak mam ocenić bo to film, który ma wszystko żeby mi się spodobał. No i jest to produkcja o której można dyskutować, bo ma spore pole do interpretacji tego co się wydarzyło, a co jest wyobraźnią Adama, ale znudził mnie i emocji we mnie nie wywołał, a ja łatwo daję się ponieść emocjom na filmach. Ocena: 6/10. Le salaire de la peur (2024) Płonący szyb naftowy zagraża życiu setek ludzi. Na miejsce zostaje wezwana specjalna ekipa, która musi przewieźć nitroglicerynę przez pełną niebezpieczeństw pustynię. Jeśli fabuła wydaje się Wam znajoma, to nie przypadek, bo francuska Cena strachu z 2024 roku to remake znakomitego filmu z lat 50, który już doczekał się jednego remaku, czyli świetnego Sorcerer Williama Friedkina z Royem Scheiderem. No i to też był bardzo dobry film, jeden z bardziej niedocenianych dzieł reżysera Francuskiego łącznika. Nie miałem nic przeciwko kolejnej wersji bo to tak prosta historia, że można ją kręcić w kółko, tylko najważniejsze żeby reżyser miał pomysł, ale niestety powrót francuzów do tej historii zaowocował średnio angażującą opowieścią, która w ogóle nie trzyma w napięciu i jest pozbawiona klimatu, a tego nie można powiedzieć o filmach z lat 50 i 70. Nową wersję ogląda się jak typowy francuskie kino sensacyjne klasy B. Do aktorów nic nie mam na czele z głównym aktorem, który wygląda jak zmiksowanie Jasona Stathama z Vinem Dieslem. Lepiej powtórzyć sobie oryginał i wersję amerykańską, to są filmy, które się nic nie zestarzały Ocena: 5/10. Damsel (2024) Miłe zaskoczenie. Nie twierdzę, że to znakomite kino ale spodziewałem się po recenzjach dziadostwa, a dostałem przyzwoite fantasy połączone z survivalem i horrorem. No i trochę taką Szklaną Pułapkę, tylko z księżniczka, która zamknięta jest w jednym miejscu ze smoczycą przed ktorą próbuje uciec. Film jest brutalny jak na produkcję dla dzieci, trochę ogląda się jak młodzieżową wersję Gry o Tron (kościotrupy, spalone ciała). Miło zaskakuje Brown, która nie irytuje. No i zakończenie jest satysfakcjonujące. Ocena: 6/10. Road House (2024) Oczywiście lubię film Wykidajło z Patrickiem Swayze, jest typowe kino akcji lat 80, kultowa w niektórych kręgach produkcja, ale przyznam, że nie wiedziałem że tak kultowa, iż postanowił Doug Liman zrobić nową wersję. No i wyszło nieźle, bo dostałem bezpretensjonalna rozrywkę, która od początku do końca wie czym jest, czyli głupiutkim filmem, w którym Gyllenhaal pierze się po pyskach z przerysowanymi antagonistami. Liman to taki rzemieślnik, że mało kiedy schodzi poniżej dobrego poziomu. Główny bohater trochę różni się od postaci granej przez Swayzego, starano się pogłębić bohatera przez dodanie retrospekcji dzięki czemu mamy zrozumieć dlaczego jest taki jaki jest, ale są to ponure informacje, zbyt ciężkie jak na taką lekką rozrywkę jaką jest nowe Road House. Ale kupiłem głównego bohatera dzięki aktorstwu Gyllenhaala i formie fizycznej jaką zrobił. A Doug Liman ze swoją ekipą świetnie zrealizował mordobicia, które wydają się trochę podkręcone (to jak kamera szaleje) ale działają. To oczywiście nie jest poziom choreografii walk z Johna Wicka czy Raidów, ale nie mają się czego twórcy wstydzić. Pozostałe postacie są proste, ale na tyle interesujące że tym dobrym kibicowałem, a tym złym życzyłem jak najgorzej. W filmie jest też sporo humoru, zwłaszcza przypadł mi do gustu gangster, który zawsze mówi prawdę i jego pierwsze starcie z głównym bohaterem, czym to się skończyło. Nie mam na myśli rozróby pod barem, ale to co po tym mordobiciu nastąpiło. A finałowa scena akcji (pościg i walka) to bardzo dobre zakończenie filmu, choć trochę w końcówce zaleciało mi klimatami jak ze Speed, ale to nie jest minus filmu. Conor McGregor jest słabym aktorem, ale idealnie pasował zawodnik mieszanych sztuk walki do tej produkcji, nie przeszkadza mi jak przerysowanie zagrał. Facet ma świetne wejście do filmu. Dla mnie obie wersje Road House to dobra rozrywka i nie potrafię wybrać, która jest lepsza. Ocena: 7/10. Ricky Stanicky (2024) Kiedy trójka najlepszych przyjaciół z dzieciństwa robi dowcip, który się nie udaje, wymyślają przyjaciela Rickiego Stanickiego, aby uniknąć kłopotów. Dwadzieścia lat później nadal używają nieistniejącego Ricky'ego jako wygodnego alibi dla swojego niedojrzałego zachowania.? Peter Farrelly (tak jeden z tych braci Farrellych od Głupiego i Głupszego i Sposobu na blondynkę) wraca do głupiutkich komedii. No i czasami się zaśmiałem, ale do poziomu wymienionych filmów jest daleko. Jeśli warto obejrzeć to dla epizodycznej roli Williama H. Macy'ego masturbującego niewidzialne penisy i dla Johna Ceny, który gra aktora śpiewającego piosenki o masturbacji, którego główni bohaterowie wynajmują żeby udawał Stanickiego. Cena kolejny raz pokazuje, ze dobrym aktorem komediowym, ale też gra najciekawszą postać z całego filmu, bo jest w tej postaci coś więcej niż tylko zabawa. Za Cenę i Macy'ego postawię 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 03, 2024, 17:52:23 Damsel (2024) Miłe zaskoczenie. Potwierdzam :) Zaskoczył mnie wysoki poziom kostiumów, scenografii i VFX'ów. Aż szkoda, że tego filmu nie można było zobaczyć w kinach. Millie Bobby Brown znalazła całkiem fajny sposób na swoją karierę poza Stranger Things. Produkuje te młodzieżowe filmy z motywem "silnej kobiety/dziewczyny" ale z takim lekkim twistem w formule. Zarówno Damsel jak i serię Enola Holmes uważam za udane filmy. Oby tak dalej :) Ode mnie 7/10. Road House (2024) Główny bohater trochę różni się od postaci granej przez Swayzego, starano się pogłębić bohatera przez dodanie retrospekcji dzięki czemu mamy zrozumieć dlaczego jest taki jaki jest, ale są to ponure informacje, zbyt ciężkie jak na taką lekką rozrywkę jaką jest nowe Road House. A dla mnie to jest najlepsza zmiana w stosunku do starego filmu. Zawsze mnie tam trochę wkurzało, że w końcówce Swayze nagle jest zupełnie inny niż był przez cały film. A w nowym Road House psychologicznie ma to wszystko większy sens. Natomiast stary film jest lepszy pod względem pokazania "uroków" pracy w barze ;) Lepiej pokazuje jak bohater wtapia się w lokalną społeczność. I ma lepszą muzę :) Ale nowy Road House też ma swój urok. Gyllenhaal jest jak zwykle dobry i faktycznie widać jego poświecenie dla roli. Daniela Melchior :slina: jest bardzo dobrym wyborem na "love interest". No i największe pozytywne zaskoczenie czyli McGregor! Jak dla mnie był bardzo przekonujący tylko nie wiem czy grał czy po prostu był sobą... :D Ocena taka sama. 7/10 Road House (1989) oceniam jednak ciut wyżej na 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 07, 2024, 14:45:22 Ghostbusters: Frozen Empire (2024)
Afterlife to był jednak wyjątek potwierdzający regułę. Niestety Frozen Empire to jest klasyczny sequel odcinający kupony... i czuć, że robi to na siłę. Ze starej ekipy to tylko Dan Aykroyd wygląda jakby chciał być w tym filmie. Bill Murray przyszedł na plan chyba tylko po czek :D Ale z nowymi bohaterami też nie wyszło za dobrze. W ogóle za dużo w tym filmie różnych wątków i w efekcie, żaden nie jest poprowadzony w satysfakcjonujący sposób, wszystkie się wydają takie pobieżne. Trochę szkoda bo Afterlife był naprawdę bardzo dobry. 5.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 07, 2024, 21:13:32 Dla mnie już Afterlife było przeciętne. To niepopularna opinia, ale więcej życia było w kobiecych Ghostbusters.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 08, 2024, 16:09:32 Ghostbusters: Frozen Empire (2024) Ale z nowymi bohaterami też nie wyszło za dobrze. Nawet dziewczynka z poprzedniej części nie dała rady? Bo różnie można oceniać poprzedni film, był ok, poza ostatnią sceną z dziadkami, która była takim beznadziejnym fanserwisem, dosłownie skopiowali zakończenie jedynki albo dwójki jak pamiętam, ale dziewczynka grająca główną rolę była cudowna. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 08, 2024, 16:49:18 Tu już jest zbuntowaną nastolatką (chociaż też tak nie do końca :) ) i ma najbardziej emocjonalny wątek w całym filmie...
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Motyw jest niezły ale nie chwycił mnie za serce tak jak powinien, można było z tego wycisnąć więcej emocji. Ale to jest właśnie wina tego, że zamiast skupić się na jej postaci, to oglądamy przygody jakiś trzecioplanowych bohaterów. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 13, 2024, 16:32:47 Civil War (2024)
Kolejna wizja bliskiej przyszłości od Alexa Garlanda. I jak zwykle nie jest to zbytnio optymistyczna wizja... Tym razem przedstawia przed nami obraz Ameryki pogrążonej wojną domową. A obserwujemy to poprzez obiektywy aparatów korespondentów wojennych, którzy przemierzają kraj aby udokumentować kulminacyjne momenty tej wojny, czyli bitwę o Biały Dom w Waszyngtonie. Dla mnie ten film jest bardziej o byciu korespondentem wojennym niż o wojnie domowej. Ta wojna jest tu tłem, nawet nie wiadomo o co właściwie się toczy. Dostajemy tylko skrawki informacji z których możemy sobie coś tam wywnioskować. Garland kompletnie odciął ten film od obecnych podziałów politycznych w Stanach. Skupia się na skutkach i na ludziach, którzy próbują to relacjonować. I to chyba jest też największy zarzut jaki mają ludzie po seansie, bo po trailerach oczekiwali chyba czegoś trochę innego. Mnie ten film odrobinę przypominał The Hurt Locker, bo też mamy tu bohaterów uzależnionych od wojny. Tylko Civil War nie jest aż tak dobrym filmem jak The Hurt Locker. Czegoś tutaj jednak zabrakło, tylko nie umiem tego sprecyzować. Może właśnie Garland za bardzo odrealnił to wszystko... bo najlepsza scena to jest ta z Plemons'em i ona się wydaje najbardziej realistyczna. Cała reszta jest taka odrobinę zbyt wygładzona... I to jest jeszcze jednen ponury wniosek jaki miałem po seansie. Te wszystkie prezentowane tu zbrodnie wojenne to jest pikuś przy tym co ruscy robią na Ukrainie i co można zobaczyć choćby na Twitterze. Ale ogólne rzecz biorąc to jest nadal dobry film, który warto zobaczyć. I dobrze, że powstał bo może sprowadzi Amerykanów trochę na ziemie, bo niektórzy tam za bardzo fantazjują o takim scenariuszu. Aktorsko jest dobrze. Fajnie zobaczyć Kirsten Dunst w dobrym filmie, a coś ostatnio jej dawno nie widziałem. Cailee Spaeny jak zwykle mnie zachwyca :faja: A na drugim o trzecim planie wszyscy ulubieńcy Garlanda z innych filmów, czyli jak zwykle Sonoya Mizuno :) Technicznie to jest arcydzieło. Uwielbiam styl Garlanda i tutaj też byłem pod wrażeniem. Zdjęcia przepiękne (chociaż może aż za ładne jak na film wojenny) ale największe wrażenie robi tutaj dźwięk lub jego brak. Dźwiękowo to jest majstersztyk, ja bym nominował ;) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 13, 2024, 16:40:09 Ciekawy jestem tego filmu, ale i trochę się obawiam. Bo raz, że Garland ostatnio prawie-że-gnioty kręci, dwa - zwiastun to też takie trochę na dwoje babka wróżyła :D Trochę fajne, trochę meh.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 13, 2024, 16:44:48 Dla mnie tylko Men było potknięciem w filmografii Garlanda. Civil War uważam za powrót do dobrej formy.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 13, 2024, 16:48:54 Podobno to ma być ostatni film Garlanda, tak mówił z tydzień temu, ale może zmienił zdanie.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 13, 2024, 16:54:36 To samo, zdaje się, mówił niedawno Chazelle, po czym wczoraj czytałem newsa, że coś kręci :D
HALu, mówisz tylko o filmach reżyserowanych, czy również o scenariuszach? Ja chyba już wolę "Men" od "Anihilacji", choć oba wyceniłem na 5/10 :D PS. Choć nie, chyba jednak nie wolę :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 13, 2024, 21:39:22 Nawet uwzględniając scenariusze to Men mi się najmniej podobał.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 13, 2024, 22:22:33 Road House
Oryginał słabo pamiętam, kiedyś mi się podobało, ale chyba te wszystkie hity ze Swayze'em musiałbym sobie powtórzyć. A nowa wersja... no taka se. Nie klei się to dla mnie trochę. Bo tu dość mroczny (anty)bohater, a tu taka odjechana, głupia wręcz końcówka. W zasadzie przestało mi się to wszystko podobać, gdy Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: Aga on Kwietnia 17, 2024, 08:50:58 Też jestem na świeżo po Road House, podobało mi się, że ten film nie silił się nawet na poważne kino akcji, nawalanka na luzie, piękne krajobrazy i mega męski Jake :D :D :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 21, 2024, 08:51:15 Rebel Moon: Part I & 2 (2023-2024)
Zack "Slow Motion" Snyder uraczył nas swoją wersją Star Wars i... według mnie nie jest to aż tak złe jak niektóre recenzje wskazują. Ja to oglądałem tylko dla efektownej rozwałki i to dostałem, więc nie mam co bardzo narzekać :D Netflix ewidentnie spuścił Snydera ze smyczy i pozwolił mu na każdą bzdurę jaką sobie tylko wymyślił co zaskutkowało tym, że film jest aż za bardzo wypełniony różnymi inspiracjami i dlatego pewnie musiał zostać podzielony na dwie części. O Star Wars już wspomniałem ale cała historia to jest właściwie kopia Siedmiu Samurajów a wizualnie Snyder chciał chyba oddać hołd wszystkim ulubionym okładkom z heavy metalowych albumów z lat 80-tych :haha: Za to co zobaczyłem na razie daję 6/10 ale jest dla mnie oczywiste, że za niedługo zobaczymy na płytach nieocenzurowaną wersje reżyserską, która będzie co najmniej o punkt lepsza ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 21, 2024, 09:56:55 A ja sobie odświeżyłem - po ponad 30 latach - oryginalne Road House. I choć szkielet fabuły jest podobny, jak w nowej wersji, to jednak bawiłem się lepiej. Finał w wersji tegorocznej był beznadziejny, twórcy tak się napalili na pojedynek Dżejkuń vs Conor, że zapomnieli o wszystkim innym. W oryginale jest spokojniej i mocniej jednocześnie. I jeszcze mocniej czuć klimat neo-westernu.
I się nie zgodzę z tą psychologią. W remake'u pogłębiono postać bohatera po to, by z tego nie skorzystać. W oryginale są tylko wzmianki o popełnieniu morderstwa, plotki ( Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) No dobra, kobieca bohaterka zdecydowanie ładniejsza w nowej wersji :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 21, 2024, 11:09:17 Ktoś powinien użyć technologii AI i "wkleić" Danielę Melchior do Road House '89 i byłby film 10/10 ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 21, 2024, 11:28:04 I jeszcze Sama Elliotta. Zapomniałem, że tam taką fajną kreację stworzył, brakowało kogoś takiego w rimejku.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 27, 2024, 14:12:21 Challengers (2024)
Nie wiem gdzie mam pisać, tu czy w wątku o tenisie :haha: ;) Luca Guadagnino zadał sobie pytanie jak pokazać efektownie tenis na dużym ekranie? I wymyślił jak to zrobić, ale jednocześnie chyba wyczerpał temat :D Od tej pory wszystkie filmy o tenisie obawiam się, że będą chcąc nie chcąc kopiować jego styl. Jest tu absolutnie wszystko. POV graczy, ujęcia z góry, ujęcia spod kortu... nawet w pewnym momencie jesteśmy odbijaną piłką :) Te zabiegi mają nam pokazać pasję bohaterów do tej gry. Albo nawet nie pasję a już wręcz fanatyzm. Oczywiście nie wyszło by to gdyby aktorzy nie prezentowali niezłego sportowego poziomu i śpieszę z dobrą nowiną... wyglądają na tenisistów! Wiadomo, nie jest to poziom finałów Wimbledonu, ale naprawdę wszyscy dobrze się tutaj ruszają :faja: Także wizualnie jest efektownie a to wszystko jest jeszcze podbite zajebistą muzyką duetu Reznor & Ross i momentami miałem ciarki :) Fabularnie jest ciut gorzej według mnie. Historię miłosnego trójkąta poznajemy w formie flashbacków. Każdy flashback odsłania nowe szczegóły i powoli dowiadujemy się co tam miedzy nimi zaszło. Jak dla mnie o parę flashbacków za dużo i też na końcu nie miałem poczucia, że bohaterowie się jakoś specjalnie zmienili... trochę miałem poczucie, że wróciliśmy do punktu wyjścia :haha:. To jest film Guadagnino więc jest homo-erotycznie z naciskiem na erotycznie. Ogłaszam to tu i teraz, Zendaya najseksowniejszą obecnie pracującą aktorką jest i basta :) Jest w tym filmie po prostu przeapetyczna :slina: 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Kwietnia 27, 2024, 18:04:18 Co do Zendayi i tenisa, to kilka dni temu w ramach promocji filmu pytanie zadała jej osobiście 1GA w czasie wywiadu.
http://www.youtube.com/watch?v=jk5GIsrawB4 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Kwietnia 27, 2024, 18:13:35 E, HALu, pozwolę się nie zgodzić, co do Zendayi :D Za chuda :D
Kurde, sam sobie powinienem dać teraz ostrzeżenie za wybitnie merytoryczny komentarz :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 27, 2024, 18:53:29 E, HALu, pozwolę się nie zgodzić, co do Zendayi :D Za chuda :D Do tego filmu nabrała trochę mięśni i wygląda idealnie. Zaufaj mi, siedziałem blisko ekranu, wiem co mówię :D Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 02, 2024, 00:03:46 Argylle (2024)
Jednak się rozczarowałem, co niby nie zaskakuje bo film Vaughna zebrał bardzo słabe recenzje i poniósł klapę finansową (pora zastanowić się czy Henry Cavill, który gra tutaj drugi plan, ale reklamowano nim film, rzeczywiście to jest nazwisko które sprzeda film? teraz w kinach leci nowy Ritchie z nim i też duża klapa finansowa), ale tak samo było z poprzednim filmem tego reżysera, prequelem Kingsmana, który bardzo mi się podobał (uważam za najlepszą część franczyzy od czasu jedynki), więc miałem nadzieję że wszyscy się mylą i Argylle też mi się spodoba, że to będzie fajne kino akcji wymieszane z komedią. Nie mam nic przeciwko temu, że to kolejna wersja historii jak z Miłości, śmierć i krokodyl czyli pisarka pakuje się w grubą aferę z facetem, wiele takich filmów już było, ale jakoś nie kupiła mnie ta historia mimo tego, że fajną obsadę zebrano (Bryce Dallas Howard, Sam Rockwell, Bryan Cranston, Samuel L. Jackson, wspomniany Cavill (z fryzurą jak żywopłot wygląda jak detektyw Rutkowski) Cena, Dua Lipa i wiele innych znanych twarzy). Nie mam nic przeciwko temu w jak absurdalne rejony historia wędruje ani przeciwko temu, że w drugiej połowie twist twista twistem pogania, bo właśnie takiej produkcji oczekiwałem, ale film jest za długi o przynajmniej 30 minut, przez co miejscami przynudza. No i sceny akcji i mordobić nie są tak pojechane i pomysłowe jak w innych filmach Vaughna. Pochwale jedynie scenę jazdy na łyżwach, która skojarzyła mi się trochę ze sceną tańca Rasputina w poprzednim filmie Vaughna, to jedna z niewielu dobrych scen w filmie. Obsada wyciąga ile może z filmu i dlatego bez bólu obejrzałem, ale zupełnie nie wciągnąłem w tą pojechaną rozrywkę (no i nie kupuję połączenia tej franczyzy z serią Kingsman). Ocena: 4/10. Fuks 2 (2024) Dawno, dawno temu była taka fajna polska komedia z Maciejem Stuhrem, która podobała się (prawie) wszystkim i zebrała dobre recenzje. I nie mówię o Chłopaki nie płaczą, którzy obrośli (zasłużonym) kultem, tylko o Fuksie, który jakimś cudem nie odniósł takiego sukcesu jak film Olafa Lubaszenko, a wcale nie jest gorszą produkcją, w której gwiazdą nie był wcale Maciej Stuhr, czy nawet rewelacyjny Janusz Gajos (legenda kina też powraca w dwójce, ale ma dosłownie epizod), tylko cudowna i niezastąpiona Agnieszka Krukówna, jedna z najlepszych polskich aktorek, która w tej produkcji mogła zagrać coś innego niż wcześniej, bo głównie obsadzano ją w ciężkich dramatach, a tutaj zagrać mogła na luzie, fajną laskę. No i jedyne z czym mi się kojarzy ten polski film to właśnie z nieodżałowaną Krukówną, której kariera się posypała z różnych powodów, o których nie będę pisał, co jest przykre, bo to wybitna aktorka. A nie ma jej w dwójce. I wydaje mi się, że nawet nie jest wspomniana jej bohaterka, równie dobrze to mógł być inny film z innymi bohaterami. Fuks 2 to taka produkcja, którą można obejrzeć bez znajomości jedynki. A głównym bohaterem nie jest postać grana przez Macieja Stuhra, ale jego syn, który podobnie jak ojciec lubi zakochiwać się w nieodpowiednich laskach, przez co pakuje się w kłopoty. Może nie ogląda się jakoś tragicznie, ale jest to zupełnie niepotrzebna produkcja, która nie wnosi nic do tej serii i po prostu lepiej załączyć sobie jedynkę, bo to dużo lepszy film, jeśli nie mieliście okazji. Jedyne co dobrego z tego sequela wynika to tyle, że może kogoś ta produkcja zachęci do zobaczenia jedynki i poznania Agnieszki Krukówny, tylko że dwójka, to film, który przeszedł niezauważony przez polskie kina. Tak szczerze to nawet nie wiem czy fani poprzedniego Fuksa wiedzą że w ogóle dwójka powstała. Ocena: 4/10. Freud's Last Session (2023) Kolejna dobra rola sir Hopkinsa w ostatnich latach, który ma równorzędnego artystę w pojedynku aktorskim, czyli Matthew Goode'a. Na drugim planie m.in. aktorka którą znam z serialu Tykwera Babilon Berlin i też zagrała na odpowiednim poziomie. Gdy wybuchła II wojna światowa to w Anglii doszło podobno do spotkania Zygmunta Freuda z C.S. Lewisem (pisarz znany choćby z Opowieści z Narnii), czyli odpowiednio ateisty z katolikiem, którzy próbowali się przekonać kto ma rację, czy istnieje Bóg czy nie. Ale to jest tylko plotka, bo nigdy nie potwierdzono że doszło do takiego spotkania, co nie zmienia faktu, że dostałem ciekawy film, który zanudził by mnie gdyby nie główni aktorzy. Są to tak utalentowani artyści, że podobał mi się film, mimo tego, że to równie dobrze mogłaby to być sztuka teatralna. No i więcej Goode'a w kinie i w serialach, bo zasługuje na to. Ocena: 7/10. Scoop (2024) Film o kulisach słynnego wywiadu z księciem Andrzejem o jego znajomości z Epsteinem. Jest to produkcja Netflixa, którą ogląda się jak typowy film telewizyjny, który mógłby powstać np dla BBC czy każdej innej stacji telewizyjnej z Anglii, a w rolach głównych takie znane nazwiska z Wielkiej Brytanii, jak Gillian Anderson, Billie Piper, Rufus Sewell i kilka innych znanych twarzy. Już na początku piszę, że rozczarowałem się. Przede wszystkim moja ulubiona aktorka, czyli Anderson, z którą dosłownie oglądam wszystko, każdy film i serial (i sztuki teatralne), nawet jak pojawia się na pięć minut, jest nijaka w swojej roli, a to jest wybitna aktorka dramatyczna i dobra komediowa. Gillian stara jak może, ale to wina scenariusza, bo tak naprawdę nic o jej bohaterce nie wiemy, to jest drugoplanowa rola, choć wymienione jest jej nazwisko jako pierwsze. Tak naprawdę główną rolę ma Billie Piper i wypada dobrze, też dlatego, bo twórcy poświęcają jej więcej miejsca dzięki czemu wiemy jaka to postać i możemy ją zrozumieć. Poniżej swojego poziomu nie schodzi też Rufus Sewell w roli księcia Andrzeja, tak jak reszta obsady. Ale przyznam, ze film skończyłem godzine temu i nic z niego już nie pamiętam. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 11, 2024, 13:47:49 Fall Guy (2024)
Byłem w zeszłym tygodniu ale jakoś nie czułem potrzeby żeby coś pisać o tym filmie. Ot taka komedyjka sensacyjna, zrobiona w duchu komedii sensacyjnych z lat 80-tych. Czyli dla mnie nic specjalnie odkrywczego. Zaczyna mnie też Gosling męczyć. Ostatnio we wszystkim gra to samo. Chyba się trochę zaszufladkował. Ale chemię z Emily Blunt ma dobrą :) Cały film jest hołdem dla pracy kaskaderów. Ostatnio jest duża presja żeby jakoś w końcu docenić ten zawód i ten film jest kolejną cegiełką, żeby w końcu Akademia wprowadziła nową kategorię na Oscarach ;) 6/10 Kingdom of the Planet of the Apes (2024) Ostatnia trylogia była dobra ale ja osobiście nie jestem jakimiś super fanem. Dawn... było bardzo dobre ale już War... mnie wymęczyło. Za mroczne do tego stopnia, że nie mam za bardzo ochoty nawet wracać do tego filmu. Po Kingdom... miałem nadzieję na to, że seria wróci w trochę bardziej rozrywkowe rejony. Po seansie mam wrażenie, że wpływ poprzedniej trylogii jest nadal duży. Wiem, że filmy z tej serii zawsze poruszały poważniejsze tematy ale chciałbym zobaczyć coś lżejszego. A tu wszystko jest nadal lekko nadęte. I film ma zbyt wolne tempo, strasznie wolno się rozkręca. Motywację bohaterów poznajemy chyba po półtorej godziny i wtedy film się robi dobry :) Wyjątkowo najbardziej podobała mi się tu postać ludzka :haha: Freya Allan (którą już poznaję z Baghead ;) ) gra Novę... zacofaną i dziką kobietę... czy może kogoś dużo bardziej inteligentnego? Odpowiedź na to pytanie to było to co mnie najbardziej zaciekawiło w tym filmie i też ten wątek mnie nie zawiódł. Końcówka też sprawiła, że chcę wiedzieć co będzie dalej i jest to też fajne nawiązanie do pierwszego filmu. 6.5/10 Pewnie podniosę na 7 po powtórce. Do tego filmu mam przynajmniej ochotę kiedyś wrócić :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 11, 2024, 17:52:45 A (prawie) wszyscy zachwalają bardzo Kaskadera, więc jesteś w mniejszości.
A co do Planety Małp to tą klasyczna oczywiście doceniam, ale nigdy aż tak mi się nie podobala, film jest ok, choć zabawne jest to że jeden z najbardziej znanych zwrotów akcji w kinie był zdradzony na plakatach filmu, a i tak widownia była zaskoczona:) I może dlatego, że szanuję jako klasyka ale nigdy nie byłem fanem to nie oceniam aż tak negatywnie filmu Burtona, w którym podoba mi się muzyka Elfmana, kostiumy, scenografia i role małp, to jak aktorzy małpują swoje role genialnie, zwłaszcza Roth. Jest to dla mnie film ok. Ale za to uwielbiam trylogię nową, zwłaszcza dwójke i trójkę, które stawiam na równi. Wiele razy wracałem do tych filmow i jakoś mrok i powaga nie przeszkadzała mi w powtórkach. Ogólnie to jest jedna z najlepszych trylogii jakie widziałem, wiec bałem się czwórki, bo bez genialnego Serkisa to już nie to samo, ale też opinie nie są takie złe, więc najważniejsze że nie powstała padaka. A myślałem że Freye kojarzysz przede wszystkim jako Ciri. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 11, 2024, 18:17:59 Ja już nie ogarniam tego uniwersum. Jakoś szybko ta nowa część. Ze starych widziałem chyba dwie pierwsze części, niby miałem plany obejrzeć wszystko, ale jakoś mi się odechciało. Wersja Burtona po mnie spłynęła, zła nie była, szczególnie dobra też nie. Nowa trylogia zaczęła się super, a potem coraz gorzej to dla mnie wyglądało...
Nie bardzo jednak rozumiem wymogów "rozrywkowych rejonów" wobec "Planety małp". To zawsze była raczej ponura historia przecież. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 11, 2024, 21:49:09 A (prawie) wszyscy zachwalają bardzo Kaskadera, więc jesteś w mniejszości. 6/10 to też wysoka ocena, po prostu mnie ten film nie porwał ;) A myślałem że Freye kojarzysz przede wszystkim jako Ciri. W poście (http://www.gothamcafe.pl/horrorthriller/ostatnio-obejrzane-horrory-i-thrillery/msg168308/#msg168308) o Baghead pisłem, że nie oglądałem Wiedźmina. Więc jej nie kojarzyłem za bardzo. Nie bardzo jednak rozumiem wymogów "rozrywkowych rejonów" wobec "Planety małp". To zawsze była raczej ponura historia przecież. To tylko takie moje rozważania. King Kong też długo funkcjonował w kinie jako tragiczna postać, ale ostatnio już go nie uśmiercają w każdym filmie ;) Po prostu chciałbym zobaczyć jakiś film z nowej serii o małpach gdzie nie wszystko jest na ultra-poważnie. Tu się prawie udało, ale nadal było zbyt pompatycznie momentami. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 11, 2024, 22:25:54 Widmo Charltona Hestona wciąż unosi się nad filmami tej serii :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 20, 2024, 00:57:15 Akademia Pana Kleksa (2024)
Powtarzałem sobie kilka lat temu trylogię z Piotrem Fronczewskim o Ambrożym Kleksie (wiem, że jest też część czwarta, częściowo animowana) i jak Pan Kleks w Kosmosie, a przede wszystkim Podróże Pana Kleksa się bronią po latach, nic te filmy się nie zestarzały, to Akademia jest filmem najsłabszym, w którym plus to oczywiście Piotr Fronczewski, kapitalne piosenki, muzyka, niektóre sceny są kultowe, ale problemem tamtej Akademii jest to, że tytułowy bohater jest na drugim planie, ma dość ograniczoną rolę. Film nie broni się jako całość, co innego dwójka, którą ogląda się jak taką polską wersje Doktora Who, bo Kleks to podobna postać. A jeszcze bardziej jest to widoczne w nowej adaptacji powieści Brzechwy, bo nowy Kleks wydaje się być jeszcze bardziej potężną postacią co wersja Fronczewskiego, a obsadzenie Tomasza Kota w tej roli to idealny casting. Jest to pierwsze nazwisko jakie mi przyszło do głowy że będzie nowa wersja Akademii. Nie ma innego aktora który mógłby zagrać tą rolę, ale niestety jest położona przez twórców, bo popełniają podobny błąd co w poprzednich filmach (może oprócz Podróży Pana Kleksa), ale idą z tym błędem jeszcze dalej, bo w nowej Akademii Ambroży Kleks jest jeszcze bardziej bierną postacią co w klasyku polskiego kina. Niby taka postać potężna z takimi mocami, ale jak dochodzi do zagrożenia to w ogóle nie korzysta ze swoich mocy, za łatwo go wróg pokonuje, nowy Kleks to jest za przeproszeniem dupa wołowa. No i to nie jest wina Kota tylko twórców filmu, którzy postanowili taką postać napisać, jeszcze bardziej bierną, więc nie ma co grać aktor. Nie przeszkadza to, że jest na drugim planie, podobne było w Akademii i w Pan Kleks w kosmosie, ale jednak coś w tych filmach robił, szczególnie w Akademii, a w nowym filmie Kleks jest dwa razy więźniem i nic nie robi, nie knuje, tylko siedzi i milczy i tak przez ponad godzinę filmu , to trochę tak jakby Indiana Jones w Poszukiwaczach zaginionej arki przez godzinę filmu był więźniem, który nic nie robi, a nie tylko w końcówce filmu. Nie ma żadnego pożytku z niego, nie ma żadnego wpływu na akcje, a jak już wydaje się, że coś zacznie robić to myśli o jakiś pierdołach, zamiast pomóc uczniom swojej Akademii. Fajnie że obsadzono Fronczewskiego w jednej z drugoplanowych ról, tylko zaszkodziło to Tomaszowi Kotowi, bo pan Fronczewski pojawia się na parę minut, głównie siedzi i mówi, ale bije charyzmą nowego Kleksa. Nie mam problemów z tym, że Adasia zamieniono w Adę (nie zdradzę nic, ale powiem tyle, że nowa Akademia to jest kontynuacja poprzedniej Akademii), ale to nie jest sympatyczna postać, choć przyznam, że dziewczyna gra o wiele lepiej od dzieciaka, który grał Adasia w poprzedniej ekranizacji. Nic nie może się równać z drewnem jakie zagrało w poprzedniej Akademii. Mamy te same piosenki, tylko w nowoczesnej wersji, a to są tak doskonałe kawałki, że nawet w unowocześnionej wersji działają. Jeśli chodzi o efekty specjalne i kilka pomysłów na światy magiczne to wyszło poprawnie, nie jest jakoś bardzo źle. Niektóre sekwencje są dziwne jak po narkotykach i horrorowe, ale to nie jest problem, bo podobnie było w poprzednich filmach. Największym problemem filmu jest to, że tempo jest bardzo szybkie. Słyszałem głosy, że Akademia nowa, która okazała się hitem w Polsce podoba się dzieciakom, więc widocznie to nie jest produkcja dla takiego starego zgreda jak ja, i zawrotne tempo jakie mamy od początku, gdy sceny trwają dosłownie kilka sekund (w ciągu minuty jesteśmy chyba w 10 krajach) nie będzie to przeszkadzało młodszym widzom, ale ja odniosłem wrażenie, ze oglądam skróconą wersję 8-godzinnego serialu wypuszczoną do kin, że twórcy zrobili to co lubi robić Vega ze swoimi serialami, czyli przed premiera każdego swojego serialu wypuszcza dwugodzinny trailer do kin, składający się z wielu scen, które się ze sobą za bardzo nie łączą.I tak się ogląda nowego Kleksa. Nie zdziwię się jeśli za kilka miesięcy okaże się, że twórcy jednak nakręcili więcej materiału, a film który obejrzałem to zwiastun serialu. Bardzo się zawiodłem, a czym dłużej film trwa to zainteresowanie tym co się dzieje u mnie spadało, bo sceny ze sobą za bardzo się nie kleją w jedna całość, bohaterowie są nieciekawi, wiec zacząłem się nudzić. Ale oczywiście obejrzę kontynuacje, którą zapowiada sekwencja w trakcie napisów końcowych. No i może to będzie dużo lepszy film. Postawię 4/10 ale widziałem dużo gorsze polskie dzieła, np filmy Vegi, ale to nie znaczy że to jest dobry film, tylko słaby. Ferrari (2023) Mimo mieszanych recenzji nowego dzieła Michała Manna spodziewałem się porządnej produkcji, mimo tego, że to nie jest typowe kino Mannowe, czyli sensacja o gliniarzach i złodziejach, tylko biograficzna produkcja o Enzo Ferrari, ale Mann potrafi(ł) kręcić filmy też nie w swoich gatunkach jakimi są thrillery, sensacyjne produkcje bo przecież zrobił świetnego Ostatniego Mohikanina i niedocenianego, ale równie dobrego Aliego, czyli biograficzny film o Mohamedzie Ali z jedną z najlepszych ról Willa Smitha, a tym razem dostałem nudnego przeciętniaka, który nawet stroną wizualną nie zachwyca, a z tego kino Manna jest znane. Aktorsko nie jest źle, bo Driver (z takim nazwiskiem musiał zagrać główną rolę) i Penelope Cruz nie schodzą poniżej swojego poziomu, ale też nie są to role które zapamiętam. Problemem filmu jest to, że za bardzo się skupia na wątkach romansowych, które mnie nudziły. Wyścigi też nie są pokazane cudownie. Film skończyłem kilka minut temu, a już mi wyparował z głowy. Jest to najsłabszy film Manna od czasu Wrogów publicznych z Deppem, to już Blackhat bardziej mi się podobał, z Chrisem Hemsworthem. Dużo lepiej ostatnio Mannowi się wiedzie w telewizji bo Tokyo Vice to dobra produkcja. Za długo na filmowej emeryturze był Mann, widać że filmowo zardzewiał. Ocena: 4/10. Godzilla: Minus One (2023) Tyle się naczytałem i nasłuchałem jaki to jest dobry film oddający hołd klasycznej, pierwszej (japońskiej) Godzilli, więc obawiałem się że znajomi, z którymi często się zgadzam (plus recenzje krytyków i dziennikarzy) przesadzili z pozytywnymi opiniami, ale jednak nie, to jest znakomita produkcja. Choć nie uważam za arcydzieło, tylko bardzo dobre kino mieszające w sobie w udany sposób dramat antywojenny o byłym pilocie kamikadze z nieprzepracowaną trauma wojenną i poczuciem winy, że nie zrobił tego co powinien jako kamikadze, który wraca do domu, z kinem katastroficznym w tle. A Godzilla jest metaforą wielu różnych rzeczy np bomby atomowej, przepracowania traumy wojennej. Spodziewałem się produkcji w której rozpierduchy za wiele nie będzie, ale i tak mnie film zaskoczył, jak mało jest Godzilli w Godzilli. No i tak się zastanawiam, czy nie jest to spowodowane bardzo niskim budżetem, że miało być więcej scen z potworem, ale musieli napisać scenariusz żeby zminimalizować sceny z efektami specjalnymi do minimum. Ale nie przeszkadza to w filmie, bo to jedna z tych niewielu produkcji o wielkim potworze niszczącym miasta, w którym ludzie to nie są statyści i postacie bez charakteru, tylko ciekawe postacie, którym się kibicuje. Zależało mi na tym, żeby głównym bohaterom się nic nie stało, gdy pojawiało się zagrożenie, co w tym gatunku za często się nie zdarza. Choć przyznam że w drugiej połowie gdy obmyślają plan jak załatwić kreaturę to trochę za długo trwało to przygotowanie planu, trochę za bardzo w drugiej połowie film zwolnił, ale nadrabia trzymającym w napięciu ostatnim aktem, mimo tego, że to nie jest tak spektakularny finał jak można było oczekiwać. Ale wywołuje emocje końcówka i to jest najważniejsze. Godzilla wygląda super i budzi przerażenie. O efektach specjalnych wszyscy już powiedzieli jak są dobre, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, jak to niskobudżetowa była produkcja, a film ma lepsze efekty specjalne od wielu produkcji z Hollywood za 500 milionów dolarów, albo więcej kasy. I może się mylę, ale od pierwszych scen odniosłem wrażenie, że ekipa filmu, reżyser to są fani twórczości Spielberga, a przede wszystkim takich filmów jak pierwszy Park Jurajski i Szczęki, czyli produkcje w których efekty specjalne i potwory są ważne, ale historia i bohaterowie są ważniejsi. W JP i Szczękach zagrożenie pojawia się stopniowo, często jest ukryte w cieniu, dopiero w drugiej godzinie filmu widać więcej rekina albo dinozaury, i podobnie jest w MO, co jest plusem. Zakończenie jest takie bardzo spielbergowskie. No i może tego bym się przyczepił, że zbyt słodkie jak na film japoński. Ale tak ogólnie to znakomity hołd dla pierwszej Godzilli. Ocena: 8/10. Dawno nie widziałem tak tragicznie źle zagranego płaczu przez dziecko jak w Minus one. Land of Bad (2024) Typowe kino akcji klasy B reklamowane Russellem Crowe w roli operatora drona, który pomaga w misji oddziału specjalnego, który ma odbić informatora z rąk terrorystów. Crowe ma na tyle charyzmy, że nawet w roli, gdy prawie cały film siedzi i gada do mikrofonu się sprawdza, choć też trzeba powiedzieć że z takim wyglądem to tylko do takiej roli się nadawał. Gwiazdą filmu jest Luke Hemsworth cyli nowy Wiedźmin. No i przyznam, że czym więcej ostatnio widzę brata Thora w kinie akcji to coraz bardziej go lubię. Nie jest to zbyt dobry aktor dramatyczny, podobnie jak jego bardziej znany brat, ale nadaje się do kina akcji, gdy pierze po pyskach i strzela, ma odpowiedni wygląd. Ale to chyba jakiś rodzinny film, bo w drugoplanowej roli pojawia się też Luke Hemsworth, jeszcze mniej znany z tych Hemsworthów (choć ja go dobrze znam z roli w Westworld), a nie gra brata bohatera granego przez Luke'a Hemswortha, więc trochę dziwnie się patrzyło na wspólne sceny Hemsworthów, bo jednak są podobni do siebie. Jeśli macie ochotę na dobre klasycznekino akcji klasy B to polecam, bo to przyzwoita sensacja. Ocena: 6/10. The Beekeeper (2024) Film Davida Ayera to jedna z lepszych jego produkcji w ostatnim czasie o tytułowym Pszczelarzu, który będąc na emeryturze zaprzyjaźnia się ze starszą panią, której pomaga w jej gospodarstwie. Niestety kobiecina zostaje okradziona ze wszystkich pieniędzy i w ramach zemsty Pszczelarz postanawia się zemścić na organizacji, która doprowadziła do śmierci sympatycznej sąsiadki. Śledztwo w tej sprawie prowadzi FBI, a jedną z agentek FBI jest córka oszukanej i wykorzystanej kobiety. W roli Pszczelarza Jason Statham i gra kozaka nad kozakami, który niczym John Wick, Rambo i Commando w jednym, rozwala złych ludzi. Jest to typowe kino akcji klasy B z łysym, ale jedna z lepszych tego typu produkcjach, wyróżniająca się tym, że jest to bardzo brutalny film. Łysy nie oszczędza bandziorów. Ale też w pewnym momencie załączyło mi się sumienie, bo jak przez większość filmu rozwala głównie złych, a służby takie jak policja, ochrona traktuje dość łagodnie, czyli nikogo nie zabija, ewentualnie poobija albo połamie kości, ale czym bliżej końca to wydawało mi się że już tak nie patrzył czy to najemnik czy zwykły policjant go zaatakuje. Choć wydaje mi się że nikt z dobrych nie zginął, nawet jak zrzucił z wysokości np agenta FBI albo policjanta to nic mu się nie stało, nie połamał się. Jeden z lepszych akcyjniaków ze Stathamem, któremu postawię 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Maja 20, 2024, 07:13:35 Też w weekend ogarnąłem "Godzilla Minus One", ale chyba zbytnio się napalałem na ten film, bo czuję się rozczarowany ;) Niby fajne pomieszanie monster movie (choć Japończycy mówią na to Kaiju) z dramatem, niby dobrze przepracowane traumy wojenne, ale... o ile w wymiarze narodowym to do mnie trafiło (społeczeństwo, które po wstydliwej -podkreślono to dwa razy, choć podejrzewam, że to raczej komentarz współczesny, niż rzeczywistość - wojnie chce zrobić coś dobrego), o tyle w osobistym... no nie bardzo. Duża w tym zasługa mojego uczulenia na japońską nadeskpresywność, która mi przeszkadza czy to przy oglądaniu klasycznych anime, czy jakichkolwiek innych rzeczy. Moje uszy, atakowane seria za serią piskliwych, histerycznych wrzasków tego nie lubią... A Godzilla, no fajny. 6/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Maja 26, 2024, 16:27:11 Hit Man (2024)
Tytuł wskazywałby na kolejny film akcji ale tym razem jest to nowa komedia romantyczna w reżyserii Richard'a Linklater'a :) Bohaterem filmu jest Gary, niepozorny profesor, który po godzinach współpracuje z policją. Zaczyna od naprawiania różnych elektronicznych urządzeń a kończy jako... tajniak udający płatnych zabójców. I ta część historii jest podobno na faktach :D Gary podchodzi do tej pracy bardzo poważnie, tworzy różne osobowości w zależności od klienta. Za każdym razem to jest moment w którym film nabija się z różnych hollywoodzkich schematów, jak ludzie widzą płatnych zabójców :) I wszystko w tym podwójnym życiu Gary'ego układa się świetnie do czasu aż poznaje piękną Madison, która chciałaby się pozbyć swojego męża... Oczywiście Gary i Madison się w sobie zakochują i nie trudno sobie wyobrazić, że w pewnym momencie ten związek będzie wystawiony na próbę ;) I muszę powiedzieć, że wciągnąłem się w ten ich pogmatwany romans. Duża zasługa w tym, że grający Gary'ego, Glen Powell i grająca Madison, Adria Arjona mają genialną chemię a w komedii romantycznej to jest według mnie połowa sukcesu. Co mnie zaskoczyło, to że Powell jest też współscenarzystą filmu. Chyba jest wyznawcą zasady: jak chcesz dostać dobrą rolę, to ją sobie napisz ;) Adria Arjona... nie wiem czemu nie jest większą gwiazdą, dla mnie ma wszystko co potrzeba :serducho: Film ma fajny, lajtowy klimat a przez to, że w tle cały czas przygrywał nowo orleański jazz miałem małe skojarzenia z filmami Allen'a. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 08, 2024, 13:56:23 Bad Boys: Ride or Die (2024)
Recenzenci których oglądam / obserwuję ogłosili, że Ride or Die jest równie dobre a nawet lepsze od trójki więc miałem wysokie oczekiwania. I muszę powiedzieć, że początek filmu mnie nie zachwycił, zacząłem wyczuwać lekkie zmęczenie materiału. Akcja mnie nie porwała a żarty były trochę wymuszone... i zacząłem się obawiać, że tak będzie do końca. No i poczułem, że troche za bardzo zaczyna to przypominać Fast and Furious. Motyw "family" zaczyna dominować i w tej serii ;) Ale na szczęście film podnosi się w pewnym momencie z kolan i dostajemy tą klasyczną akcję w stylu Bad Boys a żarty zaczynają śmieszyć. Jest tu scena z Reggie'm, która jest absolutnie genialna i wydaje się jakby czekali z tym żartem 20 lat :D Ktokolwiek wpadł na ten pomysł powinien dostać podwyżkę. Końcówka jest efektowna, fajna strzelanina jak za starych dobrych czasów VHS :) Tak więc ostatecznie film się wybronił. Waham się miedzy 6.5 a 7/10. Na razie dam 6.5 ale pewnie po powtórce podniosę na to 7. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Czerwca 08, 2024, 17:31:11 W całej serii Bad Boys żarty są mocno wymuszone :D Jakiś czas temu zrobiłem sobie powtórkę jedynki (gdy chciałem dwójkę nadrobić, ale jeszcze chyba przed trójką) i w szoku byłem, jakie to siermiężne było :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 29, 2024, 16:59:29 Horizon: An American Saga - Chapter 1 (2024)
Kevin Costner wraca do gatunku w którym od dawna ma status legendy i wydawałoby się, że już wyczerpał temat, ale okazuje się że ma jeszcze wiele do powiedzenia... bo to dopiero pierwsza trzygodzinna część z czterech :haha: Film jest dobry ale... Po pierwsze jest zupełnie nie dzisiejszy. To jest Costner z lat 90-tych tylko nie z początku, na poziomie Tańczącego z Wilkami tylko bardziej z końca lat 90-tych czyli z The Postman. Takie miałem skojarzenie jak oglądałem Horizon. Przypomniałem sobie ten rzewny styl z tamtego filmu, wyciskanie łez i patosu z co drugiej sceny... Przypomniałem sobie tamten seans, na którym byłem z tatą i tutaj twist... nam się tamten film podobał :D I gdy dziś siedziałem w fotelu na Horizon dopadła mnie nostalgia za tamtymi czasami i kompletnie kupiłem to jak Costner opowiada tą epicką historię. A historia jest zaiste epicka. W części pierwszej oglądamy dwie historie, które w pewnych momentach rozgałęziają się na kolejne wątki, więc w sumie śledzimy 4 albo 5 historii... Ale dwie są dominujące. W pierwszej oglądamy losy kobiety i jej córki, które po ataku Apaczów na kiełkujące miasteczko o nazwie Horizon (chyba w Arizonie), trafiają pod opiekę żołnierzy Unii. Oczywiście w pewnym momencie dostajemy krótkie spojrzenie z perspektywy Apaczów. W drugiej oglądamy bohatera Costnera, który przez przypadek wplątuje się w kłopoty i musi uciekać z miasteczka w Montanie z prostytutką i małym dzieckiem, nie swoim... ani jej :D No samo tłumaczenie tych dwóch wątków zajęło by mi trzy godziny ;) A najlepsze jak po dwóch godzinach (spojrzałem na zegarek) nagle w filmie wchodzi zupełnie nowy wątek z nowymi bohaterami :roll: W tym wątku oglądamy karawanę pionierów, która przemierza pustkowie w stronę Horizon. Szaleństwo, ale ogląda się to bardzo dobrze :faja: Wszystkie wątki są interesujące i chcemy wiedzieć jak się potoczą losy tych bohaterów. Wygląda na to, że wszystkie te watki splotą się w jeden a przewodnią ideą jest samo miasteczko Horizon, które ma pokazać jak przez krew, pot i łzy zdobyto dziki zachód ;) Najbardziej się przyczepię do końcówki. Spodziewałem się, że to się urwie i nie dostaniemy prawdziwego zakończenia. W zamian dostajemy montaż urywków z kolejnej albo kolejnych części, który według mnie za dużo zdradza i trochę psuje klimat. Miałem wrażenie, że film się skończył trailerem. Wiem, że chcieli zachęcić ale bardziej elegancko byłoby urwać historię i napisać to be continued ;) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 29, 2024, 23:37:25 To już wiem skąd te słabe recenzje od krytyków, bo ukochane dziecko Costnera nie ma konstrukcji filmu. Najgorsze jest tylko to że nie wiadomo czy powstaną kolejne rozdziały tego długiego filmu, bo jak dwójkę nakręcono i w sierpniu będzie w kinach, to na trójkę brakło mu kasy, a jeszcze filmy muszą zarobić na siebie. Nie wiem czy lepszym rozwiazaniem nie byłoby wypuszczenie tego na streaming w całości, po nakręceniu wszystkich części tak, jak robi to Snyder (ok wypuścił dwójkę kilka swoich SW kilka m-cy po, ale wiadomo o co chodzi), bo może się skończyć że dostaniemy finalnie niepełną historię której jestem ciekaw bo lubię większość filmów Costnera reżysera i aktora (akurat nie Listonosza, ale np uwielbiam Wodny świat i piszę to bez ironii, uważam za jedno z najlepszych postapo, takie trochę Fury Road na wodzie swoich czasów, ze świetnymi scenami akcji, fajnym antybohaterem, którego się nie lubi, i przechodzi przemianę, szarżującym Hopperem w roli złego i doskonałą muzyką). No i coś tak czuję, jeśli kolejne części nie będą lepsze dla krytyków i filmy poniosą klapę, nie zrobi finalnie ostatniego rozdziału, to film może być zapamietany, a już tak się o nim mówi, że to jest produkcja przez którą Costner zrezygnował z Yellowstone, choć nie tylko.
Z Sheridanem doszło do takiej wojenki, tak poszło na ego z obu stron (a obaj panowie mają duże ego), że jak w końcu zdecydował Sheridan skończyć Yellowstone oryginalne (nie prequele z Harrisonem Fordem i Samem Eliottem, które uważam za dużo lepsze), w tym roku mają być ostatnie odcinki, mówiło się że wróci na finałowe epizody Costner, to z tydzień temu przed biurem Sheridana na ulicy nagrał materiał aktor/reżyser, gdzie wprost mówi że nie będzie go w ostatnich odcinkach Yellowstone. Więc najprawdopodobniej uśmiercą bohatera Costnera poza ekranem, dostaną fani jednego z najpopularniejszych seriali w USA, nazywanego Dynastią dla facetów, pogrzeb pewnie. Chyba że jeszcze coś się zmieni, bo na jesień mają być finałowe odcinki. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 30, 2024, 07:47:27 Ja bym chciał wszystkie 4 części zobaczyć na dużym ekranie. Gdybyśmy faktycznie dostali całą sagę w tej formie to spokojnie przeszłaby do historii jako jeden z najlepszych westernów jaki kiedykolwiek nakręcono. Byłoby poczucie, że to jest taki ostateczny western :) Jak się to rozmyje na wersje streamingowo-serialowe to ten efekt epickiego westernu zupełnie zniknie. Tym bardziej byłoby mi szkoda, bo ta pierwsza część to jest taka podbudowa a kolejne byłby tylko lepsze, jestem o tym przekonany. Coś jak w przypadku Diuny, gdzie w pierwszej cześci tłumaczymy świat i prezentujemy bohaterów a w drugiej już przechodzimy do rzeczy ;)
Ciężko mi powiedzieć czy Costner popełnł błąd odchodząc z Yellowstone, bo nie oglądałem. U mnie mimo wszystko ma duży plus za Horizon, bo ja go podziwiam, że mu się chciało skoczyć na tak głęboką wodę. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 01, 2024, 00:15:02 Challengers (2024)
Nie wiem jak znawcom tenisa, dziennikarzom i krytykom podobał się film Guadagnino, bo żadnej opinii w polskim internecie nie znalazłem, ale może to właśnie świadczy za tym, ze film im nie podobał się. Choć ja nie nastawiałem się na wierne przedstawienie kulisów tenisa,tylko że dostanę typowy film Guadagnino pełen zmysłów opowiadający o trzech osobach, które się nawzajem przyciągają. Zendaya, Mike Faist i Josh O'Connor zagrali dobrze. Nie zgadzam się że gwiazda dzieląca widzów na fanów i antyfanów gra jedną miną, coś tam trochę innego Zendaya zagrała niż w innych filmach. Cieżko jej bohaterkę polubić, ale rozumie się ją. Podobnie jest z chłopakami, razem tworzą intrygujące trio które z ciekawością obserwowałem mimo tego, że miejccami film w chodzi w rejony jak z opery mydlanej. Ale Luca Guadagnino to tak dobry reżyser, używa takich wymyślnych sztuczek, że czasami to jest duży przerost formy nad treścią (zwłaszcza w scenach meczów), ale mnie to zupełnie nie przeszkadza bo film trzyma w napięciu. Wizualnie, zdjęciowo film jest cudowny, montaż też bardzo daje radę. Dialogi są też dobre, używając języka tenisowego są pingpongowe, jakby bohaterowie cały czas ze sobą walczyli, ale nie na korcie, jakby ich całe życie to był sport, jakby byli uzależnieni od rywalizacji. Dużo dobrego dla filmu robi też znakomita muzyka Atticusa Rossa i Trenta Reznora. A co do zakończenia to przyznam że nie wiedziałem co mam myśleć o ostatniej scenie od razu po seansie, ale czym dalej to podoba mi się coraz bardziej to jak można ostatnią scenę interpretować, co to oznacza dla trójki głównych bohaterów, dla każdego z nich i z osobna. Ocena: 7/10. IF (2024) John Krasinski wraca do reżyserii, ale nie kolejną częścią Cichego miejsca, tylko produkcją dla całej rodziny, dla dzieci, która ma coś w sobie z filmów Pixara (najwięcej miałem skojarzeń z Potworami i Spółka). No i wyszedł sympatyczny film na którym można się bawić i wzruszyć (najlepsza scena to sekwencja tańca). W dubbingu animkom użyczają głosy różne sławy np żona Krasinskiego, Emily Blunt, ale też pojawia się, jeśli można tak powiedzieć, czego dowiedziałem się z napisów końcowych Brad Pitt w roli niewidzialnego, którego w ogóle nie widać. A o tym że jest dowiadujemy się gdy bohaterowie się o niego potykają, bo nawet nie ma żadnego dialogu, więc równie dobrze to może był taki żart/nawiązanie do roli Pitta w Deadpoolu, a wcale go na planie IF nie było. Ocena: 6/10. Ghostbusters: Frozen Empire (2024) Może to przez negatywne recenzje, że Imperium lodu to nudy na pudy, ale nieźle się bawiłem na tej kolejnej nikomu niepotrzebnej kontynuacji klasyka lat 80-ych. Poprzedni film oceniłem jako dobry, mimo koszmarnego fanserwisu w końcówce, gdy twórcy dosłownie skopiowali jeden do jednego zakończenie z pierwszych Pogromców duchów. Jeśli mnie pamięć nie myli to ostatni akt, to była dosłowna kopia jeden do jednego scen i dialogów z pierwszego filmu, walczyli z tym samym złem co w filmie Reitmana, sceny i dialogi i były identyczne. No i powrót starej ekipy był tak bardzo na siłę, ale reszta czyli hołd dla Harolda Ramisa, nowa obsada, i klimat produkcji przypominający bardziej kino w stylu Stevena Spielberga niż Ivana Reitmana podpasowały mi. Kolejny sequel to niezła produkcja, może minimalnie gorsza od poprzedniej, ale nieźle się bawiłem, co jest zasługą postaci, które poznałem w Afterlife. Polubiłem całą nową ekipę, pomimo tego, że większość obsady nie ma co grać, a taki Paul Rudd jest znowu Paulem Ruddem, ale mi to nie przeszkadza. I ponownie jak w przypadku filmu z 2021 seans kradnie McKenna Grace w roli wnuczki Egona Spenglera, szczególnie podobała mi się w scenach ze swoją przyjaciółką, która wydaje się być jedyną osobą, która ja rozumie. Dziewczyna jest doskonała, co mnie nie zaskoczyło, bo znam ją z innych dobrych ról, gdy była dzieckiem, takich jak np Haunting of Hill House, a ostatnio z roli głównej w rewelacyjnym serialu Friend of the Family i filmów takich jak np Annabelle wraca do domu i Gifted z Chrisem Evansem. Grace od dziecka pokazywała jaki ma wielki talent i szkoda, że jej kariera się bardziej nie rozwija .Uważam, że będąc dzieckiem miała więcej ciekawszych ról niż teraz. Stara, oryginalna ekipa jest lepiej wpleciona w fabułę filmu niż poprzednim razem. Chętnie obejrzę kolejną część, mimo kilku wad, do których mógłbym się przyczepić. Ocena: 6/10. Monkey Man (2024) Jest to bardzo osobisty projekt Deva Patel, który nie tylko zagrał tytułową rolę, ale też napisał i wyreżyserował film będący połączeniem kina indyjskiego z produkcją w stylu Johna Wicka. Podobnie jak seria z Keanu Reevesem jest to film wizualnie piękny, więc dostajemy nie tylko dobrze zrealizowane sceny walk, ale też realizacyjnie film stoi na wyższym poziomie za co należą się oklaski Patelowi, bo ma oko do stworzenia ciekawych i ładnych ujęć, scen. Reżysera, zdjęcia, muzyka, montaż wszystko jest tip top. Nie wiem czy to jest jego debiut reżyserki, czy jakiś film ten aktor wcześniej zrobił, ale powinien częściej reżyserować. Ale nie sądzę żeby MM spodobał się wszystkim fanom tego typu kina, czyli facet rozwala wszystkich, bo mamy też trochę artystycznego indyjskiego kina przez co jest dużo przestojów w fabule, co może wielu widzów znudzić, ale mnie nie zmęczyło, bo Patel ma świetne pomysły na każdą scenę, nie tylko akcji, ale też na spokojne momenty. Dev Patel poradził sobie też w scenach akcji jako aktor, choć nie jest przypakowany jak wielu współczesnych aktorów do tego typu ról. Film ma swoje wady, ale czuć miłość Patela do tego projektu i dlatego postawię 7/10. Kos (2023) Paweł Maślona zadebiutował udanym Atakiem Paniki, ale historia z udziałem Kościuszki to dużo lepszy film w każdym elemencie filmowego rzemiosła. I zaznaczam, że nie jak na polski film, tylko tak po prostu dobra,a miejscami znakomita produkcja pokazująca że najważniejszy w filmach jest dobry scenariusz. Wszystkie postacie są ciekawe i wyraziste, ale najmniej Kościuszko grany przez Jacka Braciaka. To nie jest wina skądinąd dobrego aktora, tylko po prostu dostał taką rolę, czyli faceta wokół którego się dzieją różne rzeczy, postacie się od niego odbijają. Braciak gra postać może nie tyle wycofaną, co zachowującą ostrożność w swoich planach, to bohater który musi kryć się z emocjami, z celami jakie ma, żeby nie wpaść w ręce Rosjan. Kościuszko jest trochę jak agent pod przykrywką, który udaje kogoś innego. Równorzędnym bohaterem jest grany przez Bartosza Bielenię chłop Ignacy, z którym losy Kościuszki i jego przyjaciela Domingo (świetna rola Jasona Mitchella) się w pewnym momencie połączą. I to właśnie wokół Ignaczego toczy się akcja, to on jest głównym bohaterem. Domingo i Kościuszko tworzą fajny duet, trochę są jak z buddy movie. Agnieszka Grochowska w roli hrabiny też jest dobra, choć nie gra niczego czego by nie grała w ostatnich latach. Równie dobrzy są złole, czyli Stanisław Duchnowski, Wąsowski i Iwan Dunin. Są to wyraziste postacie, na granicy przeszarżowania, ale ani Piotr Pacek, ani Łukasz Simlat ani Robert Więckiewicz nie idą w parodie. Film nie jest pozbawiony humoru, jest to dość lekka produkcja, ale udało się reżyserowi na tyle dobrze połączyć humor z poważnymi momentami, że nic nie zgrzyta, kiedy trzeba scena trzyma w napięciu, przeraża, a kiedy trzeba rozładować sytuacje humorem, to Maślona z resztą ekipy robi to pierwszorzędnie. A wrócę do aktorów, bo wydaje mi się, ze nie wybrzmiało to należycie - wszyscy bohaterowie są jacyś, wyraziści, zagranie rewelacyjnie, a niektórzy zagrali jedne z najlepszych rol w karierze choćby Więckiewicz (chyba najlepsza rola od tej w Ślepnąc od świateł). Kosa porównuje się z filmami Tarantino i coś w tym jest, zresztą plakat przypomina plakat Django i Nienawistnej ósemki, a bohater grany przez Więckiewicza może się kojarzyć z Hansem Landą z Bekartów wojny, tylko że w czasie seansu to nie przeszkadza, na czym wzorował się Maślona, a nawet tak tego bardzo nie czuć. Przyznam, że ja bardziej miałem skojarzenia z polskim hitem Netflixa 1670 opowiadającym o polskiej szlachcie i chłopach, tylko że w Kosie relacje między tymi grupami społecznymi mimo elementów humoru pokazane są poważniej. Film podobnie jak produkcje Tarantino opiera się na dialogach, które są rewelacyjne, niektóre zabawne, inne mądre (tekst odnoszący się do Bóg, Honor, Ojczyzna padający z ust Rosjanina zapamiętam na zawsze), napięcie jest budowane przez rozmowy, a w końcówce wszystko eskaluje, ale też nie przesadza Maślona z ilością krwi. A co do końcówki to jest jedyna rzecz, do której się trochę przyczepię. Wszystko w finale wybrzmiewa zgodnie ze sztuką pisania scenariuszy, tylko widać, że Maślona nie ma doświadczenia z kręcenia scen z większą grupą ludzi, więc sceny walk może nie wypadają źle, ale jakoś tak nijako. Dużo lepiej Maślonie wychodzą sceny pojedynków jeden na jednego. Ale też nie jest tak źle nakręcony ostatni akt bym ocenę obniżył, a ostatnia scena to dobre zakończenie, więc postawię 7.5/10. Civil War (2024) Może nie jestem totalnym fanem twórczości Alexa Garlanda, ale podoba mi się większość jego filmów do których pisał scenariusze i reżyserował (plus serial Devs), oprócz koszmarnego Men. W większości są to produkcje romansujące z kinem grozy i science fiction, a Wojny domowej byłem ciekaw bo tym razem zrobił film, który nie ma nic z horroru, chyba że uznamy fakt, że opowiada o wojnie. Ale nie jest to produkcja oparta na faktach, nie o wojnie w Wietnamie, ani o II wojnie światowej, tylko political fiction, w której śledzimy losy dziennikarzy w czasie wojny domowej w USA. Ale też reżyser stara się uniknąć jakikolwiek połączeń z rzeczywistością, że np prezydent grany przez Offermana, to odpowiednik Trumpa. W pierwszych scenach filmu dowiadujemy się że po jednej stronie są Teksas i Kalifornia, jeśli dobrze pamiętam, czyli sytuacja która wydaje się być totalnie niemożliwa w naszym, prawdziwym świecie. Jest to produkcja w której nie dowiadujemy się co doprowadziło do wojny, tylko śledzimy podróż dziennikarzy, którzy chcą przeprowadzić wywiad z prezydentem, więc jadą do stolicy i wpadają w różne ciężkie sytuacje. W podróży biorą udział doświadczeni dziennikarze, którzy już niejedno widzieli, ale też 20-letnia dziewczyna. W obrazku film jest ładny, ma świetny dźwięk podbijający napięcie, dobrze zagrany zwłaszcza przez Kirsten Dunst, dobrze wyreżyserowany i napisany. Ale tak szczerze to nie wiem do końca co miał Garland do przekazania - czy chciał pokazać że wojna to zło, a bratobójcza tym bardziej, to przecież o tym wiem, a może chciał pokazać na czym polega praca dziennikarzy na polu walki, tylko nie wiem, czy chciał dziennikarzy pokazać jako ludzi, którzy przedstawiają prawdę, czy jednak zafiksowanych na tym, żeby zrobić jak najciekawsze zdjęcie i materiał, dla sławy. Nie wiem o co mu chodziło, choć film mi się podobał. A najlepsza scena to epizod z Jesse Plemonsem i konsekwencje tego co się stało. Ocena: 7/10. The Three Musketeers: Milady (2023) Część druga Trzech Muszkieterów to słabszy film od jedynki. Rozbito na dwa filmy książkę a tempo jest tak szybkie, że praktycznie nie ma oddechu i rozwoju bohaterów co najbardziej widoczne jest na postaci Portosa, którego w tym filmie tak naprawdę nie ma. Tempo szybkie, więc nie ma miejsca na nudy, ale też nie ma emocji. A przez to że ogląda się jak taki skrót filmu, mimo rozpisana książki na dwa filmy, to aktorzy za wiele do grania nie ma. Ale to tak dobra obsada, że większość aktorów daje radę i najwięcej Eva Green ma do grania, choć i tak wydaje się Milady postacią nie do końca dobrze rozpisaną. To dzięki aktorce możemy się domyślać jaka to jest postać, ale scenariusz nie pomaga. Zaskoczyło mnie zakończenie (nie przypominam sobie takiego finału z książki), które zapowiada kontynuacje tylko że tym razem (chyba?) nie nakręcili jednocześnie dwójki i trójki, wiec poczekamy dłużej na trójkę. Ocena: 6/10. Atlas (2024) Kino SF o walce ludzi ze sztuczną inteligencja, a jedyną którą może pokonać terrorystę AI, jest Jennifer Lopez, która bardzo dobrze go poznała w przeszłości, wszystko o nim wie. Niby typowy akcyjniak SF o wojnie z AI, ale może przez niskie oczekiwania podobało mi się to połączenie Terminatora z Aliens. Lopez grą trochę kolejną wersję Ellen Ripley, szczególnie pierwsze 30 minut ogląda się jak sceny z żołnierzami i Ripley w filmie Camerona, a ma na tyle charyzmy, że ciągnie film na swoich barkach. A niech będzie nawet 6/10. Biała odwaga (2024) Film inspirowany wydarzeniami historycznymi, o których każdy chyba słyszał, czyli współpracy górali z Niemcami w czasie II wojny światowej to produkcja która mnie zaskoczyła w kilku elementach. Nie miałem żadnych oczekiwań do filmu a dostałem ambitne kino, które zmusza do wielu przemyśleń. Oczywiście to historia o tym do jakich ciężkich decyzji są zmuszani ludzie przez wojnę, że na wojnie największymi ofiarami są ci najbardziej niewinni. No i że na wojnie nic nie jest biało czarno, że to bardziej skomplikowane, co najlepiej widać na głównym bohaterze granym przez Filipa Pławiaka (kolejna świetna rola w ostatnim czasie), o którym zmieniałem zdanie przez cały film, bo to skomplikowana postać. No i też taka z której aktor ma co rzeźbić bo dostał najlepszy materiał. Drugi plan też jest świetny na czele z Gierszałem, ponownie może pochwalić się dobrą znajomością języka niemieckiego. Dużym plusem jest strona wizualna, zwłaszcza zdjęcia i reżyseria. Osobne słowa uznania należą się dla ekipy za sceny wspinaczki, które wyglądają realistycznie. Wwe wszystkich tych scenach brał udział Filip Pławiak i były kręcone w górach i to widać. Oczywiście był odpowiednio zabezpieczony, ale ogląda się te sceny przez to jak są nakręcone, tak że kilka razy to w głowie mi się zakręciło, Pławiak odstawił Toma Cruise'a z Mission Impossible w tym filmie. Przed premierą o filmie było głośno, wielu bojkotowało tą produkcję, a film zaskoczył mnie tym jak jest zniuansowany w przedstawianiu górali. Nie jest tak, że mamy samych zdrajców, sprzedawczyków, ale też postacie pozytywne, które mają gdzieś Niemców i takie, które się wahają w swoich decyzjach. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 10, 2024, 11:40:55 Beverly Hills Cop: Axel F (2024)
Lubię tą serię (oczywiście najlepsze są jedynka i dwójka, a trójka przeciętna), choć nie tak jak np cykl z Indianą, więc może nie czekałem jakoś bardzo, ale też nie miałem negatywnego nastawienia na ten kolejny powrót po kilkudziesięciu latach bo trailer wypadł nieźle. No wyszła porządna rozrywka, a zaskoczeniem może być to, że reżyserem jest debiutant, a film mnie kupił od początku, czyli od scen w Detroit kupił mnie klimat tej produkcji. Intryga kryminalna jest jaka jest, mówiąc wprost przeciętna i pretekstowa, ale tak samo było w trylogii. W każdym z filmów od pierwszych scen wiadomo było kto jest głównym złym i w tym filmie też dowiecie się od razu, gdy pojawi się pewien aktor, że to jego bohater odpowiada za wszystko. Ale najważniejsze jest czy Eddie Murphy dalej ma to coś w sonie mimo wieku, i od razu powiem że tak, nie stracił nic z charyzmy. Murphy jak na swój wiek bardzo dobrze się trzyma (choć to chyba normalne u czarnoskórych aktorów, dość długo dobrze wyglądają), a twórcy i aktor zdają sobie z tego sprawę, bo co trochę dostajemy żarty w których Foley nabija się z tego jak wyglądają jego kumple z poprzednich filmów, że wygląda od nich dużo lepiej (dałbym mu 40 a nie 63 lata). Może niektórych zaskoczyć że nie ma słynnego śmiechu Foleya (główny motyw muzyczny oczywiście jest, fajne są nowe kawałki w duchu lat 80 np Axel F), ale to nie przeszkadza, bo Murphy gra tak jakby nie miał przerwy w graniu gliniarza z Beverly Hills. Widocznie Murphy uznał, że jego bohater jednak trochę się zmienił z wiekiem, i nie pasuje do faceta po 60 ten słynny śmiech. Od pierwszych scen to jest ten sam Axel F co w poprzednich filmach, czyli facet, który gadką wkręca ludzi i wkurza, ale różnica jest taka, że tym razem nie dają się tak łatwo nabierać na jego numery jak w poprzednich filmach. No i jednak jest to gliniarz trochę zmęczony życiem i czasami nie ma siły ani ochoty wkręcać ludzi, czasami po prostu odpuszcza co ciekawie wypada gdy przypomni się większą żywiołowość Axela z poprzednich filmów. Ważnym wątkiem są relacje Axela z córką. Słyszałem sporo złego, że to niepotrzebny wątek, bo od tej serii oczekuje się przede wszystkim lekkiej rozrywki, a nie dramatu o rozbitej rodzinie, która próbuje się pozbierać. No i może trochę za dużo takich scen, które wiadomo jaki będą miały finał, ale kupiłem ten dramat rodzinny, bo Murphy potrafi zagrać też dramatyczne sceny. W filmie jest dużo fanserwisu (wraca nawet ten gej z jedynki, z bodaj jednej sceny), ale zupełnie mi to nie przeszkadza bo kupiła mnie ta produkcja mimo tego, że śledztwo jest takie sobie, ale Axel F i reszta bohaterów, znanych z poprzednich filmów to tak fajne postacie, że trzymałem kciuki za nich, choć wiadomo że za bardzo nikomu nic nie może się stać. Podobały mi się też nowe postacie czyli córka Axela i jej były chłopak gliniarz grany przez Levitta. No i jest Bacon, który gra typowego Bacona. Film sporo kosztował i to widać po scenach akcji, które wyglądają dobrze. Jeśli nawet są jakieś sceny z użyciem efektów komputerowych to nie widać tego bo większość strzelanin, pościgów, rozwałki wygląda na kręcona na ulicach miasta z użyciem kaskaderów, prawdziwych samochodów, helikopterów. Gliniarz z Beverly Hills to nigdy nie była produkcja w stylu Badd Boys czy innego filmu Baya, akurat BB wymieniłem, bo wydaje mi się, że Gliniarz i BB są to serie, które mają wiele ze sobą wspólnego. W Gliniarzu scen akcji za wiele nie było, a jak były to po prostu były, bez żadnych zachwytów (no może poza dwójką Tonyego Scotta, ale to dzięki wyróżniającemu się stylowi brata Ridleya Scotta), a w tej części jest ich sporo i nakręcone są z rozmachem. Dziwię się że Netflix wrzucił Axela F na swój streaming z pominięciem kin, bo film wygląda i ogląda się jak typowy wakacyjny blockbuster. Nie wygląda Axel F na tanią produkcję, tylko na kinowy hit nakręcony za dużą kasę. Lekka i bezpretensjonalna rozrywka na 7/10 bawiąca się się kinem akcji lat 80 i próbująca z udanym skutkiem przenieść Axela do dzisiejszych czasów. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 13, 2024, 14:27:10 Co do Axel F (2024) to się ogólnie zgadzam z tobą michax77, jedynie inaczej patrzę na Eddy'ego. Dla mnie jednak zabrakło mu trochę tej iskry z poprzednich filmów. Myślałem, że będzie śmieszniejszy, a był tylko OK ;) Ale wizualnie i dźwiękowo film dostracza. Bardzo ładne zdjęcia w stylu Toney'ego Scott'a z lat 80-90. A Lorne Bafle nagrał świetny score :faja:
6.5/10 ode mnie. Twisters (2024) Uwielbiam film z 1996 roku. Zrobił wtedy na mnie takie wrażenie, że mi się tornada śniły po nocach :haha: Miałem ten film na VHS (gdzieś chyba jeszcze leży ta piracka kaseta :D), na DVD (oddałem), mam Blu-ray i już sobie ostrzę zęby na wersje 4K, która właśnie wyszła w Stanach (mam nadzieję, że Europie też za niedługo będzie). Więc na Twisters poszedłem z przekonaniem, że w życiu nie przebije filmu De Bont'a. I nie przebił :P Zacznę od tego co mnie chyba najbardziej zdziwiło / rozczarowało. Minęło prawie trzydzieści lat od Twistera i technologia filmowa zrobiła spory skok, szczególnie w kwestii efektów komputerowych... i można by założyć, że Twisters w tej kategorii zje poprzednika na śniadanie a ja uważam, że to film z 1996 roku zjada Twisters na śniadanie :D Wiadomo w nowym filmie tornada są lepiej zintegrowane z obrazkiem itd. Ale brakuje im pomysłowości i malowniczości. W filmie De Bont'a każde tornado miało własny charakter, wyglądało i zachowywało inaczej, a w nowym filmie tego nie ma. Wszystkie twistery w Twisters wyglądają prawie identycznie i trochę nijako. Także pod tym względem spory zawód. Ale tak to jest jak się na reżysera bierze kogoś kto się specjalizuje w niezależnych dramatach rodzinnych (Minari). A teraz to co mnie pozytywnie zaskoczyło, to że postawiono tu dość duży nacisk na w miarę wiarygodne pokazanie głównej bohaterki. Ale tak to jest jak się na reżysera bierze kogoś kto się specjalizuje w niezależnych dramatach rodzinnych ;) Od traumatycznego wydarzenia, przez odzyskiwanie wiary w siebie, po finalne pokonanie lęku / tornada. Z trailerów wynika, że to taki romans jak w pierwszym filmie ale jednak nie do końca tak jest. Glen Powell nie gra tu głównej roli. Daisy Edgar-Jones (Jezus jaka ona jest ładna... :rad2:) jest tu w centrum uwagi, nawet w pewnym momencie bohater Powell'a mówi, że to jest jej historia i to jest prawda. Także dam 7/10. Do jedynki nie ma startu, ale nie jest źle i film ma swój urok. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 13, 2024, 14:38:56 Bo w 1996 roku to się trza było jeszcze mocno postarać, by efekty były dobre. Teraz wrzucają chyba wszystko w daemona efektów specjalnych i temu to wszystko takie bezpłciowe :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 13, 2024, 15:12:47 No tak, wtedy nie mogli sobie pozwolić na niezliczoną ilość efektów z komputera, więc każde takie ujęcie musiało być bardzo mocno przemyślane i warte wydania tej całej kasy ;) No i pierwszy Twister jest trochę jak pierwszy Jurassic Park. Dużo świetnych efektów praktycznych, które uwiarygadniały te komputerowe. Tam prawdziwe ciężarówki lecą z nieba ;)
http://www.youtube.com/watch?v=hqieuP9Lf6w Ale żeby nie było, Twisters też jest trochę analogowe bo kręcili na taśmie. Tylko według mnie zupełnie tego nie widać... :D http://www.youtube.com/watch?v=xqETCXhvB_c Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 14, 2024, 07:06:01 Po wielu tygodniach oglądania rzeczy starych i zapomnianych, postanowiłem wreszcie nieco nadrobić zaległości z kina najnowszego. Na pierwszy ogień poszła Civil War.
Dla mnie najlepszy film Garlanda po "Ex Machina". Może dlatego, że nie przekombinowany, prosty wręcz. To w zasadzie kino drogi i w większym stopniu o fotoreporterach, niż o wojnie jako takiej. Jak daleko mogą się posunąć? Jak oddzielić zawodowy profesjonalizm od wyzwalanych okrutnymi obrazkami emocji? Tytuł jest nieco mylący w gruncie rzeczy. Jasne, w temacie "wojna+fotoreporter" istnieje coś takiego jak "Salwador", film o 2 klasy lepszy, ale i dzieło Garlanda jest niezłe, ale też inaczej są rozłożone akcenty. Bo to, co było dla Garlanda ważniejsze pokazuje finałowa scena. Nie będę specjalnie oryginalny, jeśli uznam sekwencję z Plemonsem za najlepszą, zresztą w całym zwiastunie głównie ona mi się podobała. Poza tym film miejscami zadziwiająco wręcz letni, ale ma swój klimat, podbity czy to zdjęciami, czy muzyką (świetne też wykorzystanie utworu Suicide). 6/10. A tu człowiek budzi się rano i czyta o zamachu na Trumpa. Rzeczywistość tak jakby dogania pomału fikcję. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 14, 2024, 07:51:27 Też sobie o tym filmie dziś pomyślałem :D
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lipca 14, 2024, 10:52:28 Co do Axel F (2024) to się ogólnie zgadzam z tobą michax77, jedynie inaczej patrzę na Eddy'ego. Dla mnie jednak zabrakło mu trochę tej iskry z poprzednich filmów. Myślałem, że będzie śmieszniejszy, a był tylko OK ;) . Ale jak napisałem, Eddie gra tego samego Axela, wierzyłem,że ta sama postać, ale jednak trochę inna, starsza, i dlatego brakuje mu tej iskry, bo jest zmęczony jest życiem. Pewnie taki miał pomysł aktor na rolę skoro wyrzucił śmiech Axela z tej postaci, uznał że to byłoby dziwne, by stary dziad tak rechotał co scenę. Nawet nie wiedziałem, że powstała kontynuacja Twister. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lipca 16, 2024, 13:57:59 Obejrzałem nowego "Gliniarza...". Jest ok. Myślę, że spokojnie można postawić ten film koło trójki, jest chyba nawet nieco lepszy, bo silnie działa tu nostalgia. Fabuła jest cienka okrutnie, od pierwszych minut wszystko z grubsza wiadomo. Ale mimo to to bardzo sympatyczny film, miło zobaczyć starych bohaterów i poczuć chemię między nimi. Murphy jest zaskakująco dobry, rechocze mniej, ale mu się jednak zdarza, dla mnie w sam raz, jak na postać w jego wieku i z takim bagażem doświadczeń. A przy tym nie jest to ktoś na kształt smutnego Indiany Jonesa, tylko stary dobry Axel Foley. Towarzystwo starych bohaterów ładnie uzupełniają nowe postaci, dobrze dopasowane. Dobrze w roli złola sprawdza się też Bacon.
Humor jest też dość przeciętny i pewnie gdyby był to film niezwiązany z 40-letnią serią, to by trza było postawić 5/10. Ale ten dodatkowy aspekt nostalgii jest nie do przecenienia, więc naciągam do 5,5-6/10 ;) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Lipca 28, 2024, 16:02:23 The Ministry of Ungentlemanly Warfare (2024) Wojenna komedia akcji (oparta na faktach) w reżyserii Guy'a Ritchie. Takie trochę Działa Navarony albo Tylko Dla Orłów (ze szczyptą Bękartów Wojny), tylko opowiedziane w efektownym i nowoczesnym stylu z jakiego znany jest Ritchie ;) Bardzo fajnie się ogląda jak Henry Cavill i jego kompani rozwalają nazistów w spektakularny i brutalny sposób :D Bardzo ładnie to jest nakręcone. Dobra scenografia, kostiumy, dźwięk. Ritchie jak się postara to naprawdę potrafi nakręcić dobry film ;) A tu udało mu się połączyć komedię, akcję a w końcówce nawet klasyczny suspens. 7/10 Knox Goes Away (2024) Za reżyserię filmu odpowiada Michael Keaton, który gra tu też główną rolę. I to jest jeden z tych przypadków, tak jak na przykład w filmach Eastwooda, gdzie od razu widać, że aktorzy w filmie czuli się dużo swobodniej i mogli grać bez stresu co od razu przekłada się na wyższą jakość i większą prawdę w ich grze. Aktor-reżyser lepiej rozumie innych aktorów :) Keaton gra tu zabójcę do wynajęcia, który dowiaduje się, że cierpi na nieuleczalną chorobę. Choroba objawia się szybko postępującą demencją i bohater zaczyna tracić pamięć. Na to wszystko nakłada się problem policji, która zaczyna deptać mu po piętach i jeszcze jeden zwrot akcji, którego nie chcę spoilerować. No sytuacja wygląda dla naszego bohatera bardzo marnie, ale postanawia on załatwić te wszystkie sprawy zanim choroba kompletnie pochłonie jego umysł. Fajnie Keaton opowiada tą historię i pozwala błyszczeć swoim aktorom. James Marsden jest świetny. Marcia Gay Harden w małej roli też bardzo dobra. A na drugim planie Al Pacino i nasza Joanna Kulig :) 7.5/10 EDIT. Young Woman and the Sea (2024) Film opowiada historię Trudy Ederle, pierwszej kobiety która przepłynęła kanał La Manche. Jestem bardzo podatny na dobre filmy sportowo-biograficzne... a ten jest bardzo dobry :faja: Widać, że Disney nie szczędził na tym filmie. Naprawdę niektóre ujęcia... Titanic by się nie powstydził. Muzyka, nakręcająca emocje... jak z jakiegoś filmu akcji (zaraz wchodzę na Apple Music i dodaję do playlisty ;) ) Kostiumy, scenografia, cudowne. Sama historia jest bardzo klasyczna, ale trzyma za serducho głównie dzięki bardzo fajnym bohaterom. Daisy Ridley jest idealna do tej roli, bo z niej wręcz bije taka wewnętrzna siła. Polecam. Film dobry na każdy nastrój. Jest na Disney+ 8/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 26, 2024, 12:12:23 Kingdom of the Planet of the Apes (2024)
Dobra kontynuacja, którą można oglądać bez znajomości trylogii z genialnym Andy Serkisem, bo jest to nowe otwarcie, jakby nowy początek, z furtką na sequel, którego jestem ciekaw. Wizualnie cała ta nowa seria Planety Małp zawsze prezentowała wysoki poziom, zwłaszcza efektów komputerowych, to jak małpy się prezentują to nie można się przyczepić, nie ma wrażenia sztuczności, tylko ogląda się jak prawdziwe zwierzęta. Cała obsada która małpuje spisała się dobrze, Ciri też wypadła całkiem nieźle. Choć naszła mnie taka myśl, gdy zobaczyłem małpy jeżdżące na koniach, że najgorzej w tym świecie od zawsze miały konie. Wpierw służyły ludziom, potem małpom, więc chciałbym zobaczyć film o wirusie, który spowoduje, że konie staną się inteligentniejsze od małp i ludzi i zaczną rządzić światem. To dopiero byłby pomysł:) Ocena: 7/10. Anatomie d'une chute (2023) Uwielbiam dramaty sądowe, a że takich produkcji jest coraz mniej, to z tym większą ochotą obejrzałem Anatomię upadku, zwłaszcza po zachwytach z jakimi film się spotkał. No i trochę się jednak rozczarowałem się. Dramaty sądowe to nie są produkcje w których wizualna strona powinna zachwycać, to bardziej jest teatr kilku aktorów w jednym pomieszczeniu, więc nie oczekiwałem wizualnych cudów, ale i tak się zawiodłem, bo strona wizualna była jakaś taka nijaka, nudna. Przez cały film miałem wrażenie, że oglądam telewizyjną produkcję z lat 90 nakręconą za niewielką kasę. Ale to nie jest najważniejsze tylko scenariusz, który dowozi, z każdą kolejna minutą dowiadujemy się więcej o sprawie i głównych bohaterach, jacy naprawdę są. A przede wszystkim film trzymał mnie przy ekranie dzięki aktorom. To dzięki nim nie nudziłem się ani chwili, a film nie jest krótki, bo trwa 2, 5 godziny. Sandra Huller jest rewelacyjna, tak samo obrońca, ale najlepszy jest dzieciak. W sumie to wokół niego toczy się cała akcja, odkrywamy razem z nim prawdę o swoich rodzicach. No i dał prawdziwy popis. Ale osobne słowa uznania należą się psu. Od czasu filmu Jarmusha w którym Driver przez cały film jeździł autobusem nie widziałem tak dobrze zagranej roli przez psa. Szczególnie jedna scena wyglądała bardzo realistycznie, nie zastosowano żadnych efektów komputerowych, a przynajmniej tak nie wygląda, i to jak pies zagrał w tej scenie wiele różnych emocji, pyskiem i oczami, to jest po prostu filmowy cud. Ocena: 6/10. Boy Kills World (2023) Wysypuje ostatnio akcyjniakami/mordobiciami, które trochę bawią się tym gatunkiem, a nie samo kopanie dla kopania, i po Monkey Man z Patelem dostałem produkcję z Billem Skarsgardem (dość nietypowy wybór aktora do mordobicia), który się mści na zabójcach siostry i swojej mamy. Fabuła się wydaje totalnie pretekstowa, ale film zaskakuje pewnym zwrotem akcji w ostatnim akcie, którego nie spodziewałem się i trochę z innej perspektywy patrzeć można na to co się działo wcześniej. Ale też zaskakuje film formą. Film jest krwawy, brutalny, jakbym oglądał Boys, ale też ma taki styl jakby to powiedzieć padaczkowy, ADHD, choć wcale akcji tak dużo nie ma, trochę trwa nim dostajemy pierwsze mordobicie. Jest to próba połączenia typowego kina akcji o mścicielu, ale w stylistce z filmu Adrenalina z Jasonem Stathamem albo serialu Happy! czyli dużo przemocy przerysowanej i bardzo porąbanego poczucia humoru. Jeśli kupicie taką stylistykę od pierwszych minut, to będziecie zachwyceni, a jeśli nie to możecie się minąć z filmem, tak jak ja, choć akurat Adrenalinę czy Happy to produkcje, które mi się podobają. Doceniam kreatywność w niektórych scenach i humor, niektóre żarty do mnie trafiły, sceny walk też są niczego sobie, zwłaszcza finałowa zrobiła na mnie wrażenie, ale jednak troszkę się nudziłem miejscami co mnie dziwi, bo lubi takie przegięte produkcje jak Adrenalina, Happy, Boys. Ocena: 6/10. Ważną rolę gra też Jessica Rothe. Ciężko ją rozpoznać, bo niczym Peter Weller w Robocopie prawie cały film nosi kask i nie wiem, czy to ona bierze udział w scenach akcji czy to była dublerka. Narrator to głos Archiego z animacji, ale obsadzić w jednej z ról głównego aktora z serialu Warrior i nie dać mu żadnej sceny walki, to musi być trolling. The Ministry of Ungentlemanly Warfare (2024) Guyowi Ritchie zamarzyło się zrobienie czegoś w stylu Bękartów wojny Tarantino czy też takich produkcji jak Działa Nawarony i jakoś mu się udało. Film składa się z samych zapożyczeń, wszystko co dostajemy w tym filmie już gdzieś było, ale angielski reżyser to taki sprawny rzemieślnik, że dobrze się bawiłem w czym pomaga fajna obsada na czele z Henry Cavillem i Alanem Ritchsonem. Widać że wszyscy dobrze się bawili w tej zabawie w zabijaniu Niemców, ale gdybym miał kogoś wyróżnić to Eize Gonzalez w roli agentki i Till Schweigera w roli niemieckiego Juliusza Cezara (pewnie pojawią się sugestie że gra kopie Hansa Landa z Bękartów Wojny, ale to jest zupełnie inna postać co antybohater grany przez Waltza). Jest to komediowe kino przygodowe, co słychać też po muzyce, która brzmi trochę jak soundtrack Ennio Morricone, albo innego włoskiego kompozytora, który stworzył partyturę do przygodowego kina wojennego. Choć też są sceny dramatyczne, które trzymają w napięciu. Dobra, bezpretensjonalna rozrywka. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 01, 2024, 21:19:05 Bad Boys Ride or Die (2024)
Skoro duet reżyserów Arbi i Fallaha przywrócili Bad Boys do kina po wielu latach z sukcesem, więc nie dziwne, że też za czwórkę odpowiadają. Umiejętnie naśladują styl Michaela Baya, fabuła całkiem ciekawa, jak na kino akcji, a film miejscami zahacza o poważne wątki jak korupcja w policji, ataki paniki, pojawiają się też wątki takie z szarej strefy (chodzi mi o współpracę policji z gangusami) i jak na tą serię to jest dość poważny klimat, ale niestety całość rozwala Martin Lawrence, który w ogóle nie bawi. Nie mam nic przeciwko temu jak przytył, z czego zresztą żartują w filmie, tylko problem jest taki, że gra tak jakby grał w jakimś innym filmie, jakby grał w Asterixie i Obelixie Misji Kleopatry (te jego miny, wytrzeszczanie oczu). Każda scena komediowa z nim miała rozładowywać napięcie a obniża poziom filmu. Każdy żart z nim jest jak wyciągnięty z najgorszych komedii Eddiego Murphy'ego. A jeszcze ten pomysł żeby Lawrence po zawale trafia do raju i spotyka szefa, a jak wraca, to jest jak jakiś mistrz Yoda, który wygłasza mądre formułki, bo myśli że jest nieśmiertelny, wie kiedy umrze, wie kim był w poprzednim wcieleniu zupełnie nie działa. Całkowicie przestrzelony pomysł. Dużo film zyskuje gdy Lawrence nie żartuje, a film zamienia się w czyste kino akcji, bo ma pomysłowo zainscenizowane sceny akcji (szczególnie finałowa sekwencja). Will Smith cały czas jest w niezłej formie. Na drugim planie pojawia się Kim z Better Call Saul i całkiem dobrze się spisuje. Jeśli nie oglądaliście poprzedniej części to lepiej nadrobić bo wracają wątki z poprzedniego filmu i są kluczowe dla tej części. To mógł być niezły film na poziomie poprzedniej części, tylko ten Martin Lawrence. I dlatego nie mogę dać więcej niż 5/10. Inside Out 2 (2024) Może W głowie się nie mieści 2 to nie tak dobry film co jedynka, ale trzyma poziom. Jest to jeden z lepszych pixarowych filmów w ostatnim czasie, który potrafi bawić i wzruszyć nie tylko dzieci, ale też dorosłych. Świetnie rozwija/rozszerza świat. Z czasem to może być seria tak dobra jak Toy Story, a bierze się to stąd, że podobnie jak w tej cudownej historii o zabawkach mamy historie w których główny bohater dorasta, zmienia się. A w IO mamy takie same zagranie, co bierze się już z samego pomysłu, więc pewnie w kolejnym filmie dostaniemy główną bohaterkę starszą o kolejne lata z nowymi emocjami. A jak główna bohaterka będzie już za duża to zrobią coś takiego co w ostatniej części Toy Story i też wyjdzie dobrze. Ale widocznie to jest pomysł na każdy dobry film ostatnio, bo Turning Red też opowiada o dorastaniu. Ocena: 7/10. Napoleon (2023) W końcu zabrałem się za biografię Napoleona Bonaparte i akurat jak się zabrałem to kilka dni temu pojawił się dircut, którego jednak miało nie być. Nie miałem żadnych oczekiwań do filmu Scotta, ani pozytywnych, ani negatywnych, mimo tego jak film został zjechany, bo każdy film wolę sam sprawdzić, nawet jeśli osoby o podobnym guście do mojego mówią, że jakiś film jest słaby. No i rzeczywiście to nie jest dobry film Ridleya Scotta, ale ma też dobre momenty. Problemem filmu jest to co podejrzewałem, że historia Napoleona nie nadaje się na film, tylko na serial z kilkoma sezonami, więc ogląda się trochę jak taka filmowa wersja wikipedii, pokazywane są w krótkich scenach ważniejsze momenty z życia bohatera, ale przez to że oprócz Napoleona i Józefiny każda z postaci pojawia się na parę minut, więc jeśli nie jest się miłośnikiem historii, nie zna się historii Francji, to czasami po prostu nie wie się dlaczego stało się to albo tamto, z czego wydarzenia wynikają. Oczywiście bohaterowie opowiadają co się dzieje, dlaczego muszą nastąpić zmiany we Francji, ale i tak za dużo jest skrótów, przeskakujemy z jednego wydarzenia ważnego w historii Francji do drugiego. Ale największym problemem nie jest to jak skrótowo przedstawiono historie tytułowego bohatera tylko relacje Bonapartego z Józefiną wokół której toczy się akcja całego filmu. Joaquin Phoenix i Vanessa Kirby to świetni aktorzy, ale nie ma w ogóle chemii miedzy nimi, a co gorsza ten wątek jest po prostu nudny. A co do Phoenixa to nie sądziłem że kiedyś to powiem, ale aktor całkowicie położył swoją rolę, jakby uparł się że będzie grał tak jak aktorzy, którzy grają jedna miną przez cały film, bo nie potrafią dobrze zagrać. Więc przez cały film chodzi ze smutną miną (ok, raz się uśmiechnął). No i co mnie całkowicie zaskoczyło, że w tym filmie całkowicie zniknęła charyzma Phoenixa, wiec nie uwierzyłem w żadną scenę z Napoleonem i z Józefiną, czy też politykami, ani z żołnierzami. Chodzi mi o to, że np gdy przemawia do żołnierzy przed bitwą i idą razem z nim walczyć, to pomyślałem - co wy w nim widzicie. Nie przeszkadza mi że angielski reżyser nie przepada za Napoleonem, przedstawiony jest w nie najlepszym świetle, z wiadomych powodów czyli historii między UK a Francją, ale nie muszę głównego bohatera lubić, może być dupkiem, tchórzem, facetem, który daje się oszukiwać przez swoją żonę, może być małym człowiekiem, tak jest przedstawiany (nie mały w sensie wzrostu), tak jak go Scott i Phoenix przedstawiają, ale powinien być przedstawiony jako fascynująca postać, a tak nie jest. Pogratulować trzeba Scottowi, że pozbawił charyzmy Napoleona, może taki miał pomysł na tą postać, ale jak to mu się udało, że z Phoeniza zeszła cała charyzma to nie mam pojęcia. Pochwalić mogę kostiumy, realizacyjnie film wygląda całkiem ok. A na pewno plusem są sceny batalistyczne, przede wszystkim bitwa pod Austerlitz świetnie się prezentuje, więc Ridley Scott nawet w słabej formie nie zapomniał jak się kręci duże sceny, choć do poziomu scen z Gladiatora lub Królestwa niebieskiego jest daleko. Więc za sceny batalistyczne postawię 4/10, bo w tych momentach były jakieś emocje. Takie skrótowe przedstawienie historii Napoleona nie mogło się udać. The Convert (2023) Kaznodzieja przybywa do brytyjskiej osady w Nowej Zelandii, gdzie trwa wojna między plemionami Maorysów. Znakomity film Lee Tamahoriego (kiedyś zrobił jednego z lepszych Bondów z Brosnanem, dokładnie drugiego z Yeoh, którego wolę od Goldeneye) ze świetnymi rolami Pearce'a i Melbourne. Ale całą obsada dobrze się spisuje. Wizualnie film prezentuje sie cudownie, ale wiadomo kręcili w Nowej Zelandii, więc wiadomo, choć to zupełnie inne obrazki niż we Władcy Pierścieni. Próba wiary ma klimat, a reżyser tak umiejętnie buduje atmosferę, że trzymał mnie w napięciu od początku do końca. Gdybym miał określić co to za produkcja to bym powiedział że najbliżej filmowi jest do Rapa Nui Reynoldsa i Pocahontas, ale ta wersja od Terence Malicka. Warto zwrócić uwagę jak pieczołowicie odtworzono maoryskie zabudowania i lokalne tradycje. Bardzo polecam. Ocena: 8/10. The Fall Guy (2024) Fajne kino akcji i jednocześnie list miłosny dla zawodu kaskadera, w którym świetnie się bawią Ryan Gosling (czy tylko mnie Gosling w tym filmie przypomina Tomasza Fornala, siatkarza?) i Emily Blunt, którzy tworzą tak sympatyczną parę, że kibicuje się im od początku do końca. Jest to kino akcji w stylu filmów Shane'a Blacka, które nie próbuje dać widzom niczego więcej niż tylko szczerej rozrywki i to dostarcza. Jedynie bym się przyczepił tego, że film próbuje też być na początku komedią romantyczną, ale zupełnie to nie wychodzi Davidowi Leitchowi, a Emily Blunt lepiej się czuje w konwencji ironicznego kina akcji, gdy tak jak Gosling może prać po pyskach, więc czym bliżej końca to tego romcomu jest coraz mniej, tylko więcej kina akcji i hołdu dla kina, więc jak jesteście filmomaniakami to będziecie się jeszcze lepiej bawić na tej bezpretensjonalnej rozrywce. Ocena: 7/10. The Institgators (2024) Nowy film Douga Limana z bratem Bena Afflecka i Mattem Damonem w rolach głównych i gwiazdorską obsadą na drugim planie (dosłownie nawet w małym epizodzie same znane twarze, np Ron Perlman, Alfred Molina, Ving Rhames, Paul Walter Hauser) o dwóch nieudacznikach o niezbyt dużym rozumku, którzy wplątują się w napad na burmistrza, co oczywiście wywołuje szereg kłopotów. Liman to rzemieślnik, który umie w kino rozrywkowe, np ostatnio Road House, ale tym razem całkowicie się zawiodłem, bo przez cały film nie mogłem załapać czy oglądam komedie czy kino sensacyjne na poważnie. Jeśli były jakieś żarty to w ogóle mnie nie bawiły. Jest to historia, którą lepiej by sprzedał Guy Ritchie czy bracia Coen. Dawno się tak nie wynudziłem. Postawię tylko 3/10 za obsadę, choć nikt nie wyróżnia się. No może Hauser, choć znowu gra tą samą rolę, co w większości filmów, czyli idiotę. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 29, 2024, 23:20:29 Bokser (2024)
Typowy film o bokserze, któremu od sukcesu palma odbiła, ale da się oglądać dzięki świetnemu Erykowi Kulmowi w głównej roli. Jest to aktor, który zachwycił w Filipie i potwierdza rolą w filmie Netflixa, że jest jednym z najciekawszych talentów na polskim podwórku. Jedyny problem jaki mam z tym bohaterem jest taki, że aktor gra bardzo paskudną postać, ciężko polubić tytułowego boksera, dupek to mało powiedziane. Walk za dużo nie ma, ale wypadły nieźle. Reszta obsady też świetnie się spisuje na czele z Adrianną Chlebicką (w końcu dobra rola w filmie, dziewczyna zachwyciła w serialu internetowym Kontrola, ale w kinie grała w beznadziejnych komediach romantycznych), Adamem Woronowiczem i Erykiem Lubosem. Może trochę bym skrócił tą produkcję, dwie i pół godziny to trochę za dużo na tak klasyczną historię opartą na kliszach kina bokserskiego ale postawię za samych aktorów 6/10. Choć jeśli chcecie obejrzeć naprawdę coś dobrego z Kulmem to polecam Filipa. Rebel Ridge (2024) Jest to dobry film, którym Jeremy Saulnier potwierdza, że jest jednym z ciekawszych współczesnych reżyserów, który bawi się kinem gatunkowym. Taki był Blue Ruin, Hold the Dark i Green Room z Patrickiem Stewartem i taki jest RR. Ogląda się ten film jak sensacyjniak z lat 70, 80, ale reżyser zaskakuje idąc w inne rejony fabuły jakich można by się spodziewać. Od początku buduje reżyser napięcie i jak już wydaje się że nastąpi i eskalacja, wybuch przemocy, to reżyser zaskakuje np rozmoą głównego bohatera (Aaron Pierre ma charyzmę młodego Denzela Washingtona) z Donem Johnsonem przed posterunkiem policji, o literkach jeśli mnie pamięć nie myli, która niesamowicie trzyma w napięciu. Główny bohater jest jak Daredevil albo Batman - nie używa przemocy, jeśli nie jest konieczna ani nie zabija. Najlepsze sceny to są rozmowy między bohaterami. Film ma fajny klimat, ładnie jest zrealizowany i dobrze zagrany przez wszystkich. Kibicuje się głównemu bohaterce i dziewczynie, która mu pomaga. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Października 03, 2024, 17:52:32 It Ends With Us (2024)
Czyli film wokół którego wytworzyła się największa tegoroczna afera, do tego stopnia, że kariera Blake Lively stoi pod znakiem zapytania... Coś jak niedawne Don't Worry Darling ;) I tak samo jak wtedy, po seansie oczywiście okazje się, że film jest dobry, przynajmniej w mojej opinii :D I powiem, że byłoby to wręcz perfekcyjne romansidło, gdyby zagrali tu inni aktorzy. Nie czytałem książki ale czuję, że Blake jest za stara do tej roli, to powinna grać aktorka młodsza o jakieś 15 lat. Aktor grający starszego Atlasa lekkie drewno... też bym go wymienił. Justin Baldoni jest reżyserem więc pewnie by go było trudno wymienić. To są moje największe zażalenia do tego filmu, ale nie zmienia to faktu, że Blake i tak zagrała nieźle i razem z Baladonim mieli jakąś ekranową chemię (bo poza ekranem podobno żadnej :P ), przynajmniej na tyle, że nie wyłączyłem filmu tylko oglądałem do końca. Na początku dobre było to, że bohaterowie są jakby samoświadomi i śmieją się sami nawet ze swoich imion ;) Lily Bloom, kwiaciarka. Ryle, mega przystojny neurochirurg :haha: Atlas, chłopak z sąsiedztwa... to jest Harlequin do potęgi entej, ale właśnie przez to, że w dialogach bohaterowie to trochę wyśmiewają, to przechodzi. Podobało mi się też jak pokazali motyw przemocy w związku. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 19, 2024, 23:43:29 Kung Fu Panda 4 (2024)
Może seria o wielkim (dosłownie i w przenośni) mistrzu Po nie ma takiego statusu kultu co Shrek z wytworni Dreamworks, ale na większości filmów z tej serii o pandzie dobrze się bawiłem. I podobnie jest z czwórką, od której nie oczekiwałem zbyt wiele, i może dlatego nie zawiodłem się. Sceny walk robią wrażenie tak jak w poprzednich częściach, nowe postacie jak lisica są fajne, humor działa (bar U Królika), akcja trzyma tempo. Może to nie jest poziom rewelacyjnego Kota w Butach 2, ale dobra rozrywka dla całej rodziny. Ocena: 7/10. Napad (2024) Pamiętacie milicjanta granego przez młodego Olafa Lubaszenkę w Psach Pasikowskiego? Gdyby inaczej potoczyłyby się losy tej postaci to mógłby skończyć jak bohater grany przez starego Olafa Lubaszenkę w filmie reżysera nowej udanej adaptacji Znachora. Akcja filmu dzieje się w latach 90ych, tak jak akcja Psów, więc to nie pasuje do mojej tezy, bo tak szybko by się milicjant nie postarzał, ale tak mi się spodobal ten pomysł że go zostawiam, choć jest bez sensu:) Zresztą twórcy nie kryją się z miłością do filmów Pasikowskiego bo jest plakat z Psów na który patrzy Lubaszenko, jest dialog z Psów 2 - wyrwać chwasta - i dialogi są takie bardzo męskie, może nie ma tylu bluzgów co w filmach Pasikowskiego, ale dialogi są bardzo macho. Jest też nawet nawiązanie do Znachora (mam na myśli dialog pewien o lekarzu, nie wierzę że to był przypadek). Jest to historia śledztwa prowadzonego przez wyrzuconego z milicji Tadeusza za różne rzeczy, które zrobił dla komunistycznej Polski w sprawie tytułowego napadu i zabójstwa do jakiego doszło w banku. Jeśli uda mu się szybko rozwiązać sprawę będzie mógł wrócić do policji. Jest to porządne kino sensacyjne z dobrymi rolami dawno niewidzianego w głównej roli Olafa Lubaszenki, ale nie gorszy jest Jędrzej Hycnar w drugiej ważnej męskiej roli. Szybko dowiadujemy się kto napadł na bank i dostajemy pogłębienie złodziejów/morderców, co ich skłoniło do zbrodni, ale film i tak trzyma w napięciu za co plus. Ocena: 6+/10. The Boy and the Heron (2023) Lubię filmy studia Ghibli i Hayaho Miyazakiego, więc czekałem na Chłopca i czaplę, czyli na kolejny ostatni film tego uznanego twórcy, więc gdy pojawił się niedawno na Netflixie to nie mogłem odmówić sobie przyjemności by wrócić do tego co nowego wymyślił reżyser Księżniczki Mononoke. No i dostałem typowego Miyzakiego, którego lubię nazywać japońskim Dawidem Lynchem. Historia składa się z typowych zagrań tego reżysera. Może nie dorównuje arcydziełom jakie stworzył, ale kolejny powrót z emerytury nie okazał się błędem. Film mnie kupił już pierwszą sceną z biegnącym chłopakiem a w tle widać pożar. Może gdzieś w połowie trochę tempo siadło, skróciłbym o 15 minut tą produkcję, ale potem moje zainteresowanie weszło na wyższy poziom, a ostatni akt i połączenie świata realnego z innym światem, w sensie jak to się łączy scenariuszowo to rozwiązanie jest bardzo proste do odgadnięcia, ale działa na poziomie emocjonalnym. I dla mnie to jest najważniejsze. W największym skrócie jest to historia o pogodzeniu się ze stratą, żałobą i zaakceptowaniu nowej rzeczywistości. Oczywiście to nie jest jedyna interpretacja filmu, ale to już pozostawiam Wam, żebyście odnaleźli swoją interpretację. Jestem fanem tego stylu animacji, wiele pięknych obrazów, więc nie mogę narzekać. Film ma też cudowną muzykę. Niby większość z tego co tutaj dostałem już widziałem w innych lepszych filmach tego reżysera, ale tak mnie kupiło nowe dzieło tego artysty swoim klimatem, że postawię 8/10. Obejrzałem z japońskimi głosami bo to buduje klimat produkcji, ale trochę żałuję, że nie sprawdziłem angielskich głosów, a dlatego, bo byłem pewien ze to pewnie jakiś dubbing zrobiony dla Netflixa czyli bieda z nędzą, a na napisach końcowych filmu wymieniona była nie tylko obsada japońska, ale też angielska, a tam takie nazwiska jak Christopher Bale, Dave Bautista, Willem Dafoe, Mark Hamill, Robert Pattinson, Florence Pugh, Dan Stevens. The Shadow Stray (2024) Timo Tjahjanto to reżyser znany z netflixowej rozpierduchy Przyjdzie po nas noc (myślałem że to film sprzed dwóch lat a miał premierę 4 lata temu), która raczej spotkała się z dobrym przyjęciem, ale ja mimo docenienia kaskaderki, choreografii mordobić, to miałem dużo problemów z tym filmem, a chyba nawet mnie znudził. Może też dlatego bo dla mnie nie ma nic lepszego niż The Villainess z 2017 roku, który całościowo nie był idealnym filmem (za dużo było melodramatu) w tej azjatyckiej kopii Nikity Luca Bessona (niby tak oficjalnie nie jest, ale to widać z jakiej produkcji twórcy zżynali), ale dostałem w tamtym filmie sceny akcji i mordobicia, do których późniejszy żaden azjatycki film nie doskoczył. Ale obejrzałem Błędny cień, bo obejrzę każdą tego typu produkcję. Film mnie zaskoczył bo jest jakaś tam fabuła, jak na krwawą rozróbę, a nawet są dwa wątki prowadzone równolegle, które łączą się w finale. Więc fabuła nie jest totalnie pretekstowa. No i polubiłem główna bohaterkę, która ma najbardziej niewinny wygląd jaki może mieć, wygląda prawie jak dziecko, więc fajnie to kontrastuje z tym jak rozpierdala, sorry za wyrażenie, wszystkich złoli. Zaznaczam że jest to bardzo brutalny film. Oczywiście produkcje z Azji z tego słyną, więc żadne zaskoczenie, a film nie ukrywa tego, bo już w piątej minucie jest pokazana dekapitacja głowy. Niestety film cierpi na to na co cierpi wiele filmów akcji/mordobić, czyli krew jest komputerowa, jest trochę CGI w mocniejszych scenach. Ale przyznam że dawno nie widziałem tak brutalnego akcyjniaka w którym twórcy nikogo nie oszczędzają, ani kobiet ani dzieci. Krew się leje litrami, są ucinane głowy, wbijanie haki, gwoździe, miażdżone czaszki, a szczególnie twórcy upodobali sobie palenie ludzi. Tyle ludzkich żywych pochodni nigdy nie widziałem. Miejscami to oglądało się niektóre sceny jak z horrorów, takich jak Piła, w których w każdej części wymyślane są coraz brutalniejsze tortury i to nie jest przypadek, bo reżyser i scenarzysta odpowiada też za takie filmy jak niektóre części serii horrorów VHS. Sceny bójek są spoko, tylko że ja ciągle mam w głowie, że nic nie przebije Pani Zło, więc nie robiły na mnie aż takiego wrażenia, ale nie nudziłem się bo polubiłem główna bohaterkę o niewinnym wyglądzie. Oczywiście można się czepiać że bandziory mają zeza i coś nie mogą trafić Trzynastki, a ona wystarczy, że zada kilka ciosów i potrafi facetowi pół twarzy odciąć. Ale to też nie jest tylko mordobicie, bo też są strzelaniny i pościgi samochodowe. Ale w pewnym momencie a dokładnie walka dwóch dziewczyn w finale to już dla mnie była przesada. Nie chodzi mi o to ile ciosów zebrały, że weszli na nowy poziom ilości wylanej krwi i brutalności, ale w pewnym momencie tak się zaczęły dziewczyny wydzierać, że musiałem przyciszyć telewizor, bo jeszcze by ktoś pomyślał że oglądam jakiś film z gatunku porno i duszno. Tym wydzieraniem się w końcówce przekroczyli dla mnie twórcy tą cienką granicę między epicką walką a pójściem za daleko. Film wszedł w końcówce w rejony parodii,jakbym oglądał scenę w Hot Shots 2 z królikiem, gdy do siebie strzelają a królik mówi, czy jak to tam było, że ja jeszcze żyję. Ale doceniam za rozmach produkcji i jednak to jest lepszy film niż Przyjdzie po nas noc, choć nie wiem czy ostatnia scena na napisach końcowych była potrzebna. Mimo wielu wad postawię 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 23, 2024, 00:15:47 Brothers (2024)
Reżyser jednej z lepszej komedii ostatnich lat Palm Springs wraca z komedią z Peterem Dinklage i Joshem Brolinem, a na drugim planie Glenn Close w roli mamy (Brolin i Close we wspólnych scenach wyglądają jak małżeństwo a nie syn i mama), Brendan Fraser (totalnie przeszarżował swoją rolę), Marisa Tomei (kobieta się w ogóle nie starzeje, nic nie traci ze swojego uroku) i bardzo się zawiodłem. Może z 2, 3 razy zaśmiałem się w całym filmie. Oczywiście humor to rzecz mocno subiektywna, więc oceńcie sami, ale to bardzo średnia produkcja, którą dało się oglądać głównie dzięki dwójce głównych aktorów, choć też nie jest tak że wspięli się tytułowi bracia na jakiś mistrzowski poziom. Ocena: 5/10. Horizon: An American Saga Chapter 1 (2024) Horyzont to hołd dla klasycznych epopei, więc nie dziwota, że nie podoba się większości krytyków i widzów, jakich Hollywood już nie kręci, a jeszcze nakręcony jest w takim klasycznym stylu, jakbym oglądał western z lat 60-80, ale też trochę jest coś z antywesternu (dawno nie widziałem w amerykańskim westernie tak negatywnie przedstawionych Indian, są nie tylko porządni, ale też tacy, których ciężko nie polubić), ale nie przeszkadza mi to. Oczywiście że ciężko tą produkcję nazwać klasycznym filmem z trzema aktami, bo tak naprawdę to dostałem pierwszy akt dwunastogodzinnego filmu (zakładam że każda część, jeśli uda Costnerowi się nakręcić rozdział 3 i 4 będzie trwać 180 minut) składający się nawet nie z trzech, ale z czterech aktów, wiec nie ma początku, rozwinięcia i zakończenia, tylko wiele historii. Jedne z nich łączą się w jakiś tam sposób ze sobą, inne nie, pewnie połączą się w kolejnych filmach, więc nie dziwię się głosom, i zgadzam się z nimi, że lepiej byłoby gdyby Costner zrobił serial na kilka sezonów albo kilka filmów, ale nie w takiej formule jaką dostaliśmy, tylko każda z historii, którą dostaliśmy w Rozdziale Pierwszym to powinien być osobny film. Choć to byłby jeszcze bardziej szalony projekt, bo nie liczyłem ile wątków dostałem w filmie, ale załóżmy że dziesięć historii to wtedy musiałby Costner zrobić 10 filmów, a ostatni rozdział to byłby film w którym by się wszystkie rozdziały połączyły. Wizualnie i muzycznie mi się podobał, nie przeszkadzały mi miejscami melodramatyczne dialogi (może to przyzwyczajenie po oglądaniu seriali Sheridana jak choćby Yellowstone z którego Costner zrezygnował by nakręcić swój wymarzony projekt). Bardzo przypadły mi do gustu wszystkie kobiece role na czele z Sienną Miller (w ogóle jej wątek był dla mnie najciekawszy, a drugi to ten o dziewczynie, która zabiją męża i ucieka z dzieckiem), nieważne czy to drugoplanowa czy pierwszoplanowa rola to wszystkie kobiety role są super. Faceci też świetnie się odnajdują w swoich rolach, zarówno ci którzy grają pozytywne postacie, jak i ci którzy grają negatywne i ci którzy grają antybohaterów. Ale obsadził Costner tak charakterystycznych i dobrych aktorów np Jeff Fahey, Danny Huston, Will Patton, Michael Rooker, że nawet gdy pojawiają się na kilka minut na ekranie to dają radę. Równie dobre są te twarze których w ogóle nie znam, a jak znam to byli tak ucharakteryzowani i brudni, że nie poznałem. Oczywiście film nie jest idealny, daleko mu do tego, rozumiem skąd krytyka (przez pierwsze 15-30 minut byłem tak pogubiony co się dzieje, kto jest kim, że czułem się trochę jak po obejrzeniu pierwszego filmu z Azji jaki obejrzałem, choć akurat w produkcjach z tej części świata to było związane z tym, że wszyscy aktorzy i aktorki są do siebie podobni, ale z czasem nauczyłem się rozróżniać aktorów), ale bardzo doceniam takie szalone projekty, które nawet jeśli nie są idealne, wiele im brakuje do dobrego filmu to przynajmniej są jakieś, doceniam Costnera za odwagę i szaleństwo, że postanowił coś takiego zrobić, a może powinienem napisać, że to zasługa jego ego. Postawię 6/10 i czekam na kolejne rozdziały. Nie gram w gry od dawna, ale wydaje mi się, że to jest produkcja która mogłaby spodobać się fanom Read Dead Redemption 2, więc gdybym miał komuś polecić to właśnie im, oprócz oczywiście fanów epopei filmowych w starym stylu, westernów i Costnera, oraz ambitnych projektów, które nikomu się nie podobają i ponoszą klapę finansową, ale ostatecznie nie są takie złe (pierwsze skojarzenie jakie mam to Wrota Niebios Cimino, który uważam za bardzo dobry western). Takie ciekawe rozwiązanie Costner zastosował, że jak ginie pozytywna postać, która jest ważna dla historii i innych bohaterów to nie jest pokazane, po prostu następuje cięcie i akcja przenosi się w inne miejsce, ale domyślamy się że coś musiało się stać. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 29, 2024, 01:57:28 Drive-Away Dolls (2024)
Nie służy braciom Coen rozstanie. Tragedia Makbeta Joela Coena nie była złym filmem, ale żeby się jakoś zapisała poza rolą Washingtona, nikt o tym filmie dziś nie pamięta, ale i tak Joelowi wyszedł dużo lepiej film w przeciwieństwie do Żegnajcie laleczki Ethana Coena. Jest to powrót do lżejszych filmów braci Coen w stylu Arizona Junior, Fargo, Tajne przez poufne, ale bardzo nieudany. Film trwa 80 minut a zaśmiałem się może z dwa razy. Qualley i Viswanathan wypadają ok w głównych rolach, ale też bez przesady, a bohaterka grana przez Qualley jest bardzo irytująca. Niby żarty są, ale chyba się postarzałem, bo nie bawiły mnie ciągłe teksty o seksie, a w pewnym momencie stało się to irytujące i to miałem na myśli w przypadku Jamie granej przez Qualley, która nic tylko gada o seksie. Nie mam nic przeciwko sprośnym komediom np uwielbiam Sposób na blondynkę (choć np za American Pie nie przepadam). A na drugim planie sporo charakterystycznych aktorów w rolach idiotów jak to bywało w komediach pomyłek braci Coen, tylko że gdzieś uleciała lekkość i humor, więc nie bawi żadna z postaci. Oglądało mi się ten film tak jakby student filmówki, fan Coenów próbował naśladować ich twórczość, skopiował ich pomysły i dowcipy, ale zupełnie nie wyszło, bo gdzieś uleciała cała lekkość i humor, a zostały grube dowcipasy. Więcej klimatu Coenów jest w serialu Hawleya Fargo, w każdym sezonie, nawet w najsłabszym. Ocena: 3/10. Knox Goes Away (2023) Zabójca na zlecenie zaczyna cierpieć na szybko rozwijającą się formę demencji. Więcej nie zdradzę. Jest to drugi film w reżyserii Michaela Keatona i co ciekawe w poprzednim filmie The Merry Gentleman też obsadził samego siebie w roli killera na zlecenie. Umiejętnie w KGA pokierował sobą, bo zagrał jedną z lepszych ról w ostatnich latach (nie liczę serialu Dopesick). Nie nastawiajcie się na kino sensacyjne, jest to raczej dramat, no niech będzie thriller, o próbie odkupienia win i naprawieniu relacji z bliskimi. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) A zapomniałbym napisać, że w dość ważnej drugoplanowej roli występuje Joanna Kulig i wypadła nawet nieźle, w przeciwieństwie do totalnie znudzonego Ala Pacino, on nawet nie jest w tym filmie co bywa. Tak rzadko się pojawia, że gdy się pojawił drugi a potem trzeci raz to miałem myśl - a to Pacino też tutaj gra. Ocena: 6/10. A co do Kulig to dawno jej w niczym nie widziałem. Dziwnie jej kariera się potoczyła po sukcesie Zimnej Wojny. Nie chodzi mi o zagraniczne propozycje ale polskie podwórko. Jej kariera to przeciwieństwo kariery Zawieruchy po roli u Tarantino, którego polska kariera wybuchła, pojawia się wszędzie. Podobnie z Kotem, który cały czas gdzieś się pojawia, a jej kariera wygląda tak, jakby zrobiła sobie wolne od aktorstwa. Jedyne co kojarzę to serial Chazelle'a Eddy. No chyba że gra same epizody w samych kiepskich polskich i zagranicznych produkcjach, wiec zrozumiałe, że mnie jej role ominęły, choć sporo oglądam polskich produkcji. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 16, 2024, 14:53:51 GladIIator (2024)
Jest dokładnie tak jak się spodziewałem, czyli dostaliśmy taki-sobie sequel do filmu, który sequela nie potrzebował. Gladiator miał historię prostą jak miecz ;) Tutaj jest ona odrobinę bardziej skomplikowana ale tak naprawdę to są tu odhaczone prawie wszystkie punkty z pierwszego filmu. I nawet mi się ta recyklingowa historia w nowym filmie podoba ale zabrakło tu jednego magicznego pierwiastka, który był w pierwszym filmie i nazywał się Russell Crowe ;) Russell/Maximus miał taką charyzmę, że sam byś obok niego walczył na arenie... Hanno w wykonaniu Paul'a Mescal'a nie ma tej charyzmy. Jego przemowy zagrzewające do boju mnie nie przekonują :haha: Tak naprawdę jedyne emocje w tym filmie wywołuje Lucilla i grającą ja znów bardzo fajnie Connie Nielsen. Dobrze, że ona jest w tym filmie bo inaczej byłby zupełnie nijako. Denzel też był niezły, nawet go ktoś na moim seansie zwyzywał od ch... :haha: Ale to nie jest poziom Phoenix'a z jedynki. Reżyserko jest jak zwykle dobrze. Scott jest tu swoim żywiole bo może pokazać Koloseum jeszcze bardziej spektakularnie niż w jedynce. Sceny bitew i walk nie zawodzą. Całość raczej na zasadzie: obejrzeć i zapomnieć, do legendarnej jedynki nawet nie ma startu. 6.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 17, 2024, 17:36:11 GladIIator (2024) Hanno w wykonaniu Paul'a Mescal'a nie ma tej charyzmy. Jego przemowy zagrzewające do boju mnie nie przekonują :haha: Tak naprawdę jedyne emocje w tym filmie wywołuje Lucilla i grającą ja znów bardzo fajnie Connie Nielsen. Dobrze, że ona jest w tym filmie bo inaczej byłby zupełnie nijako. Denzel też był niezły, nawet go ktoś na moim seansie zwyzywał od ch... :haha: Ale to nie jest poziom Phoenix'a z jedynki. Słyszałem że tak naprawdę to mamy w filmie dwóch gladiatorów, oczywiście Mescala, ale też postać grana przez Pascala to taki bohater w stylu Maximusa, ale z taką poprawką, że nie stracił żony, rodziny. Widziałem trailer i to bardziej wygląda na to, że odpowiednikiem Phoenixa w Gladiatorze 2 są bracia bliźniacy, a Washington robi za nową wersję postaci granej przez Olivera Reeda. A jego rola zasługuje na przynajmniej nominacje. No i w kilku recenzjach też są takie opinie. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 24, 2024, 18:39:23 Anora (2024)
Czyli tegoroczny zwycięzca Złotej Palmy w Cannes. Hmmm, no nie wiem... to chyba był słabszy rok, że akurat wygrał ten film? Rozumiem dlaczego mógł się spodobać ale żeby od razu nagradzać Złotą Palmą... Ten film to takie czułe spojrzenie na pracę sex workerki, która zaczyna spotykać się z synem rosyjskiego oligarchy i po upojnym tygodniu bierze z nim ślub w Las Vegas. I tu na scenę wkraczają ludzie, którzy pracują dla tego oligarchy i próbują anulować małżeństwo. Robią to w tak nieporadny i komiczny sposób, że film przeradza się trochę w slapstickową komedię. I ten drugi akt trwa chyba z półtorej godziny. Jest zabawnie i tak trochę w stylu Tarantiono zmiksowanego z P.T. Andersonem. Scenariusz jest bardzo dobry, cieżko przewidzieć jak się ta historia pototoczy ale jednak kończy w jeden możliwy sposób. Bohaterowie są świetne napisani, szczególnie ormiano/rosjanie są napisani niestereotypowo. Grająca Anorę, Mikey Madison pewnie się będzie pojawiać często na galach z sezonie Oscarowym :) Chwalę ale mimo wszystko ja nie widzę w tym filmie aż takiego geniuszu, który dostrzegli inni. Jest dobry ale głowy nie urywa. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 01, 2024, 00:57:13 Dark Angel (1989)
Jeden z moich ulubionych filmów z Dolphem Lundgrenem z czasów VHS. Może nie dorównuje Uniwersalnemu Żołnierzowi, Ostrym pokerze w małym Tokio, Punisherowi, He Manowi, ale to jeden z tych klasyków ery VHS, który dobrze się ogląda po kilkudziesięciu latach.Bezpretensjonalna rozrywka o gliniarzu i agencie FBI ścigających wielkiego kosmitę/dilera (Matthias Hues niewiele potrzebuje by wyglądać cool), który zabija ludzi za pomocą broni wyglądającej jak płyty cd. Dolph Lundgren drewniany, ale fajny duet tworzy z agentem FBI. No i jest klimacik współtworzony przez muzykę Jana Hammera (choć poza głównym motywem to za wiele godnych zapamiętania kawałków nie ma, to nie Miami Vice gdzie każdy kawałek oryginalnej muzyki to hit) i seans mija szybko. Jedyne co to szkoda, że tak mało ma okazji Dolph do pokazania swoich zdolności w karate, powinien mniej strzelać a więcej prać po pyskach. Nie rozumiem dlaczego to jest zapomniany vhsowy klasyk. Ocena: 6/10. Greedy People (2024) Film, który mogliby zrobić bracia Coen, bo jest to w ich stylu komedia pomyłek, gdy ludzie pod wpływem przypadku, losu, chciwości, głupoty pakują się w kłopoty, a czym dalej to sprawa się tak komplikuje, że nie ma z niej wyjścia. Przez ponad godzinę jest w filmie sporo humoru, ale gdy mają być sceny poruszające, jeśli ktoś ginie to humor znika. A w ostatnim akcie sytuacja między bohaterami robi się tak dramatyczna, że film nagle robi się poważniejszy, ale ta zmiana jest naturalna. Ale jednocześnie nie robi się depresyjnie, film dalej jest nakręcony w lekkim stylu. Dobra rozrywka. Świetne role Lily James, Josepha Gordona Levitta i reszty obsady. Ocena: 7/10. Twisters (2024) Nie uważam Twister za jakieś arcydzieło, ale porządną rozrywkę, a kontynuacją rozczarowałem się, co jest winą pozytywnych recenzji, których się nasłuchałem. Film nie jest zły, efekty specjalne są na poziomie, typowe kino katastroficzne, ale nie polubiłem bohaterów (mimo fajnych aktorów w rolach głównych) na tyle, żebym zainteresował się tym co się dzieje. Nie nudziłem się ale też nie obgryzałem palców z napięcia. Wiec postawię 5/10. Vesper (2022) Niskobudżetowe science fiction produkcji litewsko belgijsko francuskiej to znakomicie wyreżyserowany film z klimatem przez duże K, doskonałą muzyką i pięknymi zdjęciami. Podoba mi się jaki twórcy mieli pomysł na świat, ciekawe pomysły na organiczne technologie np roboty z glutem w środku, płuca zasilane żelem (takie trochę połączenie stworów i roślin z Avatara Camerona z domieszką Cronenberga). Gdybym nie wiedział jak mało film kosztował to bym nie zauważył. Dużym plusem jest też nieznana obsada (oprócz Eddiego Marsiana), na czele z aktorką grającą tytułową roli. Po Godzilli od Japończyków i Twórcy z młodym Waszyngtonem to kolejne dobre SF nakręcone za grosze. Chętnie zobaczyłbym kontynuację albo produkcję, która rozbudowała by ten świat, bo ma potencjał. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 16, 2024, 00:25:48 Borderlands (2024)
Tak, jest to zły film z Blanchett, zasługuje na swoją złą sławę, ale tak szczerze to wolę obejrzeć taką chałę niż kolejnego nudnego i nijakiego przeciętniaka o którym nie będę za kilka dni pamiętał. Ocena: 2/10 za Blanchett i Lee Curtis. Kinds of Kindness (2024) Lubię filmy składające się z nowelek ale zawiodłem się, mimo świetnego aktorstwa, przede wszystkim Plemonsa. Pierwsza nowelka podobała mi sić, choć nie bez zastrzeżeń, ale druga średnio już do mnie trafiła, a trzecia totalnie wynudziła, więc postawię za całość 5+/10. A zaznaczam że lubię filmy Lantimosa, zarówno te skierowane bardziej dla wszystkich ale też takie w których dostaję 100% Lantimosa w Lantimosie, jak w przypadku Rodzajów życzliwości. Mary (2024) Niemożliwe, Netflix zrobił film o Maryi, matce Jezusa, żadna parodia, pastisz, ani obrazoburcze kino tylko klasyczny film biblijny opowiadający historię od dzieciństwa do narodzin Syna Bożego. Nie kojarzę większości aktorów, oprócz sir Hopkinsa w roli Heroda. Choć nie jest to jedna z najlepszych jego ról, a w ostatnich latach się obudził aktorsko. Można powiedzieć że jest i tyle. Jest to produkcja która mogłaby być puszczona w Boże Narodzenie na każdej stacji, nie różni się niczym od większości filmów biblijnych z ostatnich lat. Ocena: 5/10. Poor Things (2023) W końcu obejrzałem Biedne Istoty i zgadzam się z zachwytami. Aktorsko wszyscy są super. Stone fizyczna rola, ale też miejscami dość subtelna, Defoe w sumie też mnie zaskoczył, bo nie szarżuje. Tak szczerze to najbardziej polubiłem jego bohatera, wydawał się najbardziej sympatyczny. Za to Mark Ruffalo niezłego typa zagrał i może najbardziej szarżuje ale kupiłem go. Wizualnie, czyli kostiumy, scenografia, zdjęcia to coś cudownego, Bardzo mi się też muzyka podobała. No i dialogi McNamary są cudowne, czasami się śmiałem więcej razy niż na komedii np w wątku paryskim dialog o zdradzie w domu publicznym miedzy Stone i Ruffalo mnie rozwalił. Ale mam jeden problem, czyli właśnie wątek paryski, który jest przeciągnięty przez co moje zainteresowanie spadło, więc po wątku z burdelem nie byłem aż tak zainteresowany jak wcześniej. Ocena: 7+/10. Red One (2024) Kolejna superprodukcja skierowana dla wszystkich z Dwayne Johnsonem, który gra ochroniarza świętego Mikołaja, a towarzyszy mu Chris Evans, w roli hakera Erica, który naprowadził porywaczy na ślad Mikołaja. Tyle się naczytałem jaki to kolejny słaby film z Rockiem, ale widocznie już duch Bożego Narodzenia we mnie tkwi bo nie męczyłem się tak jak na ostatnich filmach z Dwaynem. Oczywiście to średniak, ale podobał mi się Evans w roli hakera/cwaniaka i ojca dupka, który próbuje naprawić winy, choć na początku za bardzo się do tego nie pali, żeby zrobić coś ze swoim życiem. Szczególnie świetnie wypada Evans w scenach, gdy musi grać zdziwienie, zaskoczenie, jak poznaje razem z nami, widzami, świat. Jest jeszcze Kiernan Shipka w roli złego charakteru i trzeba przyznać, że to dość ciekawy wybrać dać tak sympatyczną aktorkę do tej roli. A zapomniałbym Mikołaja gra J.K. Simmons. Ocena: 5+/10. That Christmas (2024) Gdybym nie wiedział że to świąteczny film wg scenariusza Richarda Curtisa to już po kilku minutach bym się domyślił, bo ogląda się jak kontynuację To właśnie miłość. Dostajemy podobnie jak w tej nic nie starzejącej się komedii Curtisa historie kilku bohaterów, które jakoś się tam przeplatają w okolicach Bożego Narodzenia. Zresztą bohaterowie oglądają Love Actually, gdyby miał ktoś wątpliwości kogo to jest film. A w obsadzie mamy Briana Coxa (gra świętego Mikołaja, ale tak przyzwyczaiłem się do jego roli w Sukcesji, że czekałem jak będzie rzucał fuckami), na drugim planie Billy Nighy'ego, Fionę Shaw, Jodie Whittaker, więc pozycja dla mnie obowiązkowa, którą bym przegapił, bo to jest film animowany. Nie mam pojęcia dlaczego Curtis z Netflixem zdecydowali się na animacje a nie na normalny fabularny film. Bardzo daleko do najlepszych filmów Curtisa, ale nawet średni Curtis poprawia mi humor. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 04, 2025, 23:47:55 Twisters
Ja wiem, czy nie ma startu do jedynki? Dla mnie to nade wszystko nieco inny film. Oryginał był bardziej widowiskowy. Efekty faktycznie wtedy ciekawsze, no CHYBA ŻE po prostu się przyzwyczailiśmy, że wszystko wygląda niesamowicie. Połowa lat 90. to był nadal okres "wóz, albo przewóz" - jedne filmy wyglądały zjawiskowo, inne - koszmarnie, co widać zwłaszcza dziś. W nowym filmie mamy fajnie nakreślony romans, raczej subtelnie ( Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 07, 2025, 22:57:09 Dear Santa (2024)
Nowa komedia twórców Głupiego i głupszego oraz Sposobu na blondynkę, o dzieciaku, który wysyła list do świętego Mikołaja, ale myli się, bo zamiast Santa napisał Satan. Więc kontaktuje się z nim szatan o wyglądzie Jacka Blacka i spełnia jego trzy życzenia. To mogla być dobra komedia świąteczną jadąca po bandzie tak jak potrafią bracia Farrellych, ale jest to jedno z większych rozczarowań, nawet mimo tego, że nie przypominam sobie kiedy ostatnio zrobili dobrą komedię. To już Głupi i Głupszy 2 są lepsi. Gdybym miał pochwalić to Jacka Blacka szarżującego w swoim stylu i tyle. Muszę też napisać o zakończeniu, które całkowicie mi nie podeszło. W połowie filmu nagle tak znikąd dowiadujemy się, że dzieciak z rodzicami przeprowadzili się bo stracili syna/brata. Tylko że ten wątek jest zrobiony jedynie pod finałowy żart i zupełnie nie działa. Koniec jest okropny. W skrócie Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Juror #2 (2024) Jeśli brakuje Wam dobrych dramatów sądowych nakręconych w starym stylu, to polecam Wam film Clinta Eastwooda. Nie jest to dobry film Eastwooda jak na ostatnie jego dokonania które były nie najlepsze (łagodnie powiedziane), ale naprawdę dobry film w klimatach Johna Grishama czy 12 gniewnych ludzi. Może technicznie to nie jest coś odkrywczego, ale w sumie większość filmów Eastwooda np zdjęciowo (może oprócz takich wyjątków jak wybitne Bez Przebaczenia) i realizacyjnie wygląda normalnie, bez zachwytów, ale najważniejszy jest scenariusz. Film trzyma w napięciu, są emocje, kibicuje się głównemu bohaterowi, którego świetnie gra Nicholas Hoult (ma ostatnią dobrą rękę do filmów). Widać od początku jakie emocje nim targają, jaki ma dylemat. Tak oczyma potrafi zagrać Hoult, że wiemy co myśli w danej sytuacji. Dobry jest scenariusz, historia z każdą minutą robi się coraz ciekawsza. Dobry jest też drugi plan, może nie ma nikogo kto gra wybitnie, ale wszyscy grają po prostu porządnie, nie można się do nikogo przyczepić, bo ci mniej znani i bardziej znani robią po prostu swoje. A znanych nazwisk, nawet w epizodach jest sporo. W sumie miałem dać 7/10, ale za zakończenie postawię 7+/10, bo Eastwood zakończył film w idealnym momencie. Ale to że film Eastwooda WB potraktowało z takim brakiem szacunku dla legendy kina to mimo tego co się dzieje w WB, czyli kasowanie filmów i seriali, odpisywanie od podatku ukończonych filmów i chowanie ich do szuflady, to jest taki buraczany poziom jak Nolana potraktował WB przy ich ostatnim wspólnym filmie. Eastwood jest twarzą Warner Bros, a film nie miał żadnej kampanii promocyjnej. No i mógłbym jakoś to zrozumieć gdyby to był beznadziejny, ale od początku zbierał dobre recenzje. No i podobno ostatecznie wypuszczono go do kilku kin ale nic nie zarobił (a Eastwood drogich filmów nie robi), ale gdyby nie pozytywne recenzje krytyków i dziennikarzy to nawet bym nie wiedział że Eastwood zrobił kolejny film. A ostatecznie wrzucono go niedawno na Maxa. Ja na miejscu Eastwooda strzelił takiego focha jak Nolan jakiś czas temu i pożegnał się z WB, skoro tak go lekceważąco traktują. Monster (2023) Lubię kino azjatyckie, dużo oglądam, ale przyznam szczerze że Potwór to pierwszy film Hirokazu Koreedy który obejrzałem (posypuję głowę popiołem). Wiem, wiem, wstyd, tylko ja z kina azjatyckiego preferuję przede wszystkim produkcje z Korei i kino rozrywkowe, superprodukcje (wszystko oprócz komedii, bo humor z Azji do mnie nie trafia, oprócz Jackie Chana). Raczej omijam japońskie produkcje i filmy artystyczne a wnioskuję po Monster że Koreeda nie robi żadnych patriotycznych, historycznych filmów za grubą kasę, tylko dramaty psychologiczno filozoficzne, kino obyczajowe. Film zaczyna się od tego, że Saori, mama odkrywa, że jej syn zachowuje się niepokojąco. Wszystko wskazuje na to że jest gnębiony przez nauczyciela. Gdybym miał porównać to przychodzi mi do głowy Rashomon Kurosawy. W Monster dostajemy historię opowiedzianą z kilku perspektyw - matki, nauczyciela, dyrektorki szkoły i nastolatka. Film można podsumować zdaniem - nic nie jest tym czym się wydaje - i więcej nie powiem o fabule. Ogląda się jak thriller z zagadka do rozwikłania, a widz jest detektywem który próbuje poukładać puzzle w logiczną całość. Nie dziwie się że nagrodzono w Cannes film za scenariusz, bo ładnie się cała historia układa w logiczną całość z biegiem czasu. Twórcom udało się stworzyć subtelną opowieść o empatii, niezrozumieniu, odrzuceniu, przyjaźni, miłości, nieporozumieniach, wyciąganiu mylnych wniosków, zbyt pochopnym ocenianiu i jakie to ma konsekwencje za co oklaski się należą reżyserowi. Jeden z piękniejszych filmów jakie ostatnio obejrzałem. A ciekawe że reżyser, tak wynika z jednej recenzji jaką przeczytałem, zdradził co się stało w końcówce i jest to jedyne rozwiązanie, wiec jestem większym pesymistą od japońskiego twórcy, tylko tyle powiem. Film jest cudownie nakręcony, szczególnie zdjęcia zachwycają (moment jak dwójka dorosłych w czasie ulewy próbuje odkopać szybę w wagonie co pokazane jest z perspektywy wagonu) i cudowna muzyka Riuchiego Sakamoto. Ocena: 8/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 21, 2025, 21:18:31 - A Quiet Place: Day One (2024)
Miłe zaskoczenie bo nie jestem jakimś wielkim fanem tej franczyzy, ale to nie znaczy że nie podobają mi się poprzednie filmy, tylko uważam, że opinie są mocno przesadzone, bo ani dwójka ani tym bardziej jedynka to nie są żadne arcydzieła kina grozy/sf, tylko porządna rozrywka oparta na pomyśle dosyć głupim, w sensie że trzeba bardzo niewiarę zawiesić (wystarczy iść do lasu żeby usłyszeć jak przyroda żyje, jak jest głośno), ale film podobał mi się na poziomie jedynki , co jest zasługą Lupity Nyong'o i Josepha Quinna. Zagrali postacie którym chce się kibicować, więc film trzymał mnie w napięciu. A jeszcze jest kot, który kradnie film, choć ja akurat wolę psy. A co do Quinna to jest tak podobny do Roberta Downeya Jr, a nawet miejscami miałem wrażenie że gra manierą Downeya Jr, że jeśli kiedyś zrobią kolejną wersję Iron Mana to mają idealnego aktora do roli młodego Starka. Przede wszystkim za aktorów postawię 7/10. - Back in Action (2025) Jamie Foxx i dawno nie widziana Cameron Diaz (dlaczego akurat na ten film się zdecydowała by wrócić do kina po 10 latach czy ile jej nie było to nie mam pojęcia) grają parę szpiegów, którzy postanawiają porzucić pracę i założyć rodzinę. Oczywiście okaże się to nie takie proste i wcześniej czy później będą musieli wrócić do zawodu. Lubię Foxxa i Diaz więc obejrzałem tą komedie akcji od Netflixa, ale jutro już o tym filmie zapomnę. Jeśli obejrzeć to tylko dla Foxxa i Diaz (no i fajnych aktorów na drugim planie). Jednym z głównych złych jest, jeśli dobrze zrozumiałem Baltazar Got, czy jakoś tak się nazywa, który jest jednym z najgroźniejszych terrorystów w Europie wschodniej. No i mówią że to Białorusin, tylko że mówi po polsku, i nie łamaną polszczyzną, ale czystym polskim, jakby go zdubbingowali, więc cofnąłem film do momenty gdy pokazywali jego dowód w siedzibie szpiegów i ma wpisane miejsce urodzenia - Polska. Widocznie dla Amerykanów Białorusini i Polacy to jedna rodzina, ten sam kraj gdzie mówią tym samym językiem - jakoś mnie to nie dziwi że wszyscy z Europy wschodniej dla USA to jedno i to samo, nieważne czy Białorusin, Polak, Rosjanin. Awansowaliśmy w amerykańskich filmac z bandziorów takich jak Piotr Adamczyk w Hawkeyeu, do pociągajacych za główne sznurki. I jeszcze jedno to na planie tego filmu doszło do tragicznej sytuacji z Foxxem o której było głośno z rok temu i niedawno powiedział co się stało. Jamie Foxx gdy wrócił do domu poczuł mocny ból głowy, zaczął się dziwnie zachowywać i siostra go zawiozła do szpitala. No i okazało się że ma udar, był bliski śmierci. Ocena: 5/10. - Hundreds of Beavers (2022) Gdybym obejrzał w zeszłym roku tą absurdalną komedię będącą połączeniem klimatów z kina braci Marx, slapsticku, filmów ZAZ, Zwariowanych melodii (szczególnie miałem skojarzenia z historiami z Kojotem i Strusiem Pędziwiatrem) i produkcji Sama Raimiego z Brucem Campbellem, bo główny aktor ma podobną rolę, to bym uznał za jeden z lepszych filmów 2024 roku. Jest to fizyczna rola, gdzie non stop obrywa, nie oszczędzają głównego aktora twórcy tak jak Raimi nie oszczędzał Bruce'a Campbella w swoich filmach. Bardzo podoba mi się strona wizualna, kilka genialnych pomysłów realizacyjnych. No i dużo dobrego dla filmu robi ścieżka dźwiękowa (wszystkie odgłosy) i muzyka. Dawno się tak nie uśmiałem jak na tej produkcji, choć to nie jest film dla każdego. Łatwo się odbić. A co ważne mimo długości (110 minut), nie zmęczył mnie szybkim tempem, mimo tego, że cały czas coś się dzieje, non stop akcja, tak jak w Mad Maxie Fury Road. Ocena: 8/10. - Smok Diplodok (2024) Adaptacja kultowych komiksów Tadeusza Baranowskiego to udana produkcja, choć nie dla hardcorowych fanów, bo wiadomo, że nie da się przenieść komiksów jeden do jednego, a z tego co pamiętam to były komiksy opierające się na absurdzie, lingwistycznym/słownym humorze, często to był strumień świadomości, czyli ciężki materiał do adaptacji. Autorzy filmu musieli jakoś tak zaadaptować Podróż smokiem Diplodokiem oraz Antresolki profesorka Nerwosolka żeby powstał z tego film opowiadający konkretną historię a nie zrobić jeden wielki strumień świadomości. No i trzeba przyznać że się udało, choć słownego i absurdalnego humoru za wiele nie ma. Dostaliśmy podróż bohaterów, którzy przeżywają różne przygody. Wizualnie, czyli animacja nie odstaje poziomem od produkcji z Hollywood, dubbing też jest dobry na czele z Jakubikiem w roli profesora Nerwosolka (nie poznałem go). No może Borys Szyc trochę przeszarżowuje. Jest to dobra rozrywka choć nie jestem pewien czy spodoba się dzieciom młodszym, raczej jak już to starszym bym polecił, tak powyżej 10-12 lat. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 27, 2025, 00:02:41 - Kulej (2024)
Oczywiście znam jednego z najlepszych polskich bokserów, ale przyznam szczerze, że nie znałem do seansu filmu dokładnie historii jego życia. Wiedziałem tylko tyle o nim, że zdobył dwa złota na IO. Podoba mi się to, że film skupia się na konkretnym momencie kariery boksera, czyli zaczyna się od zdobycia złota na IO w Tokio i kończy na zdobyciu kolejnego złota na IO w Meksyku, że nie jest to historia od dzieciństwa do śmierci. Pewnie nie wszystko w filmie to prawda w 100% ale i tak byłem zainteresowany jego historią, nie tylko sportową, ale tez pozostałymi wątkami. Bardzo ważny, a nawet wydaje mi się że najważniejszy jest wątek Jerzego i żony Heleny (tak na marginesie świetne są sceny tańca, których jest dużo), pokazanie relacji rodzinnych i z bliskimi. W roli małżeństwa Kulejów występują Tomasz Włosok i Michalina Olszańska (tak, córka tego Olszańskiego, pseudonim Jaszczur). No i są świetni w swoich rolach. Helena jest równorzędną bohaterką, jest tak samo ważna co Jerzy, a Włosok pokazał kolejny raz że jest jednym z ciekawszych aktorów młodego pokolenia. Na drugim planie wyróżnia się Tomasz Kot, z którym jest związany istotny polityczny wątek. Podoba mi się, że to nie jest laurka o Kuleju, pokazany jest jako człowiek z wadami, a nie jak święty, mimo tego, ze producentem filmu jest syn boksera (a może właśnie dlatego?). Kibicuje mu się i jego zonie, żeby im się ułożyło. Gładko też w film wpleciono wątki polityczne, związane z historią Polski lat 60, to jakich trudnych wyborów musieli dokonywać Kulejowie. Nie przepadam za filmami Xawerego Żuławskiego, więc jestem mile zaskoczony jak to dobra produkcja, jak sprawnie zrealizowana dzięki czemu film nie nudzi ani przez chwilę, choć trwa dwie i pół godziny. Ocena: 7/10. - Wicked Little Letters (2023) Pewna stara panna i jej rodzice dostają wulgarne liściki, w których wymieniona właśnie stara panna, bardzo religijna i porządna kobieta jest obrażana. Podejrzaną jest jej młoda sąsiadka z którą kiedyś się przyjaźniła, ale w wyniku różnicy charakterów przyjaźń się skończyła. Dziewczyna jest idealną podejrzaną, bo klnie jak szewc, lubi poimprezować, wypić, mówi wprost co myśli i potrafi przyłożyć. Film inspirowany prawdziwą historią, który ogląda się lekko,jak komedię pomyłek, ale z czasem wychodzi drugie dno, bo to historia o m in toksycznej rodzinie, błędach z przeszłości, do których ciężko się przyznać i skrzywdzonych ludziach, o rasizmie, nierównym traktowaniu kobiet. Ale nie oglądało by się tak dobrze gdyby nie świetne dialogi (i polskie tłumaczenie przekleństw, a wiadomo że Polska umie w bluzgi) i dobre role Olivii Colman i Jessie Buckley. Cała obsada spisuje się super, jak to w angielskich filmach bywa. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 09, 2025, 02:41:32 - NR. 24 (2024)
Film oparty na faktach. Na początku II wojny światowej młody Norweg wstępuje do ruchu oporu. Jest to film o najbardziej znanym członku ruchu oporu w Norwegii, Gunnar S?nsteby. Akcji za wiele nie ma, ale to nie przeszkadza bo film trzyma w napięciu jak najlepsze thrillery. No i ma ciekawego bohatera, którego świetnie zagrał Sjur Vatne Brean. Wydaje się że Gunnar nie ma żadnych emocji, ale to tylko pozory bo w niektórych scenach mimo tego, że za wiele emocji nie pokazuje na twarzy to widać jakie targają nim emocje. Akcja przeplatana jest wywiadem/rozmową starego Gunnara z młodzieżą na spotkaniu na temat II wojny. Początkowo wydaje się ze to wątek najmniej ciekawy, ale w końcówce interesująco się łączy z opowieścią Gunnara. Ostatnie 30 minut jest bardzo emocjonujące. Nie jest to klasyczne kino wojenne, bardziej thriller szpiegowski z akcja w okupowanym kraju. Film zadaje pytania o moralność i poczucie winy, czy na wojnie jest dopuszczalne wszystko w walce z wrogiem np zabijanie rodaków, którzy zdradzili. Było emocjonująco od początku do końca. Ocena: 7/10. - Blitz (2024) Film wojenny ale dość nietypowy, bo opowiadający dwie historie - mamy, która radzi sobie z utratą dziecka, które musiała oddać innej rodzinie dla jego bezpieczeństwa w czasie II wojny i jej syna, który próbuje wrócić do mamy, więc wojny za wiele w filmie nie ma, a jak już jest to pokazywana z oczu dziecka i dlatego trochę kojarzył mi się z Imperium słońca Spielberga. Bardziej skupia się film na dwójce bohaterów, ich relacjach niż na II wojnie oraz pokazaniu codzienności bombardowanego Londynu. A jeśli miałbym komuś go polecić to fanom Steve McQueena, bo nie można realizacyjnie nic filmowi zarzucić, ale też nie uznałbym Blitz za jeden z najlepszych w filmografii Anglika. No i fanom Saoirse Ronan. Nie przypominam sobie żadnej słabej roli Irlandki. Zaczynała karierę będąc dzieckiem i w tamtych latach miała same dobre role, nawet jak filmy nie dowoziły, i tak samo jest w dorosłej karierze, nawet jak film ma jakieś minusy, to można być pewnym, że Ronan nie zejdzie poniżej swojego poziomu. Może nominacji do Oscara bym nie dał ale kobieta kolejny raz pokazała że jest jedną z ciekawszych aktorek i jedną z najlepszych z Wielkiej Brytanii. Filmy z Ronan można oglądać w ciemno, bo wiadomo że ona nigdy nie zawodzi. Ocena: 6+/10. - Hit Man (2023) Początkowo nie mogłem załapać dlaczego historię nauczyciela, który udaje kilera pracując do policji i zaczyna mu się ta praca podobać wyreżyserował jeden z moich ulubionych reżyserów Richard Linklater, ale w trzecim akcie dotarło do mnie, że to jest taki reżyser, oprócz Soderbergha, który kręci bardzo różnorodne filmy. Nie ma chyba gatunku z którym by nie romansował (i to z pozytywnym efektem), a tutaj mamy połączenie komedii sensacyjnej z love story, komedią romantyczną, trochę film w stylu braci Coen, a w ostatnim akcie nagle robi się poważniej. No i to jak gładko z jednego gatunku w drugi przechodzi Linklater to żadne zaskoczenie, jeśli spojrzy się na jego filmy. Ale film nie byłby tak dobry gdyby nie popularny ostatnio Glen Powell, jest to chyba najlepsza rola w jakiej go widziałem. No i też okazał się dobrym scenarzystą. Ocena:7/10. - Wolfs (2024) Film Jona Wattsa czyli reżysera rzemieślnika, który nie ma żadnego stylu, więc to żebym się jako tako dobrze, a przynajmniej nieźle bawił zależało od głównych aktorów.No i się udało co jest zasługą George'a Clooneya i Brada Pitta, którzy mają tyle charyzmy, że nawet specjalnie nie musieli się starać żeby utrzymać mnie przy ekranie. To nie przypadek że Clooney to jeden z tych niewielu aktorów któremu udało się z pozytywnym skutkiem przejść z roli gwiazdy telewizji do gwiazdy Hollywood (inny przykład to Bruce Willis, z Na wariackich papierów trafił do Szklanej Pułapki). Choć przyznam, że jak oglądałem go w E.R. wieki temu uważałem go za przeciętnego aktora, takiego jak np David Duchovny, którego lubię, ale kariery filmowej się nie udało zrobić (inna sprawa że Clooney miał łatwiej, bo w ER jest wielu bohaterów, a w XF dwójka głównych bohaterów, więc mógł w czasie grania ER w kilku odcinkach się nie pojawić i zagrać w filmach). No i uważam że Clooney czym starszy to jest coraz lepszym aktorem. George i Brad nic już nie muszą, ale film mnie zaskoczył tym, że gwiazdorzy grają samych siebie, dobrych kumpli. Może w pierwszej godzinie na to wygląda, ale czym bliżej końca to coraz więcej aktorstwa widziałem w ich rolach, a nie kumpli na planie, którzy miło spędzają czas w swoim towarzystwie. Podoba mi się zakończenie też, choć jest zerżnięte jednego z klasycznych westernów, ale nie zdradzę tytułu bo byście się domyślili jak film się zakończył. Za aktorów (też warto wymienić trzecią ważną męską rolę dla fabuły tej produkcji, nieznany aktor, ale nie odstaje od gwiazd Hollywood) postawię 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Lutego 17, 2025, 08:39:39 Królestwo Planety Małp
Dziwaczna pozycja. Z jednej strony epicki rozmach, z drugiej - historia tak błaha, że pasowałaby lepiej do roli pojedynczego odcinka jakiegoś serialu w tym uniwersum. Można powiedzieć - jakie królestwo, taka fabuła... Patrzy się na to nieźle, wygląda to wszystko pięknie, ale film strasznie nijaki i znów wydaje się być tylko wprowadzeniem do być może ciekawej historii - bo co by nie mówić finał zaostrza apetyty. 5,5/10. Z takich blockbusterów niedawno widziałem też ostatni film z serii Ghostbusters... raczej słabiutki. Całego "Frozen Empire" wystarczyło na ile? 10-15 minut? Bo film ma po prostu kiepską konstrukcję, ekspozycja jest zbyt długa, złol - nijaki. Humor wymuszony, postaci - niewykorzystane (zwłaszcza bohater Finna Wolfharda). No i dziury logiczne okrutne, przecież mówimy tu o naukowcach lub przyszłych naukowcach, którzy zachowują się, cóż, nieodpowiedzialnie. Dla mnie najsłabszy film z serii, tak, uwzględniając wersję z babkami, którą w sumie lubię. 4,5/10 - a szkoda, bo początek był naprawdę obiecujący. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Lutego 26, 2025, 23:36:57 - Canary Black (2024)
Film reżysera Uprowadzonej z Liamem Neesonem to typowa produkcja dla Pierre Morrela, czyli kino sensacyjne klasy B, które byłoby hitem VHS w latach 80/90. Ale zaskakująco mi podeszło, bo jest to przyzwoicie zrobiony odmóżdżacz, pewnie że film jest idiotyczny i pełen klisz, więc niczym nie zaskakuje, ale nie nudziłem się tylko całkiem nieźle się bawiłem. Kupiłem Kate Beckinsale w głównej roli, ale Brytyjka jest wyspecjalizowana w tego typu rolach - kobiet piorących po tyłkach. Dużo wycisnął ze swojej roli, szefa agentki, zmarły w zeszłym roku Ray Stevenson. Ocena: 6/10. - Listy do M. Pożegnania i powroty (2024) Lubię tą polską kopie To właśnie miłość, mimo wielu wad, bo polubiłem aktorów w swoich rolach na czele i tu szok z Tomaszem Karolakiem (może dlatego że za wiele filmów z nim nie oglądam więc nie wywołuje u mnie efektu wymiotnego, uważam go za dobrego aktora). No i najnowsza część to typowy poziom dla tej serii. Jest kilka nowelek, jedne są lepsze, inne gorsze, jeśli lubicie jakiegoś bohatera/aktora/aktorkę, to wątek Wam spodoba a jak nie to poczekajcie chwilę i wrócą Wasi ulubieńcy. Ale muszę napisać o wątku z Malajkatem, który już w poprzednich filmach był bardziej dramatyczny niż komediowy, a w najnowszej części poszli jeszcze dalej bo dostaliśmy historię faceta, który chce popełnić samobójstwo. Połączyli tą historię z wątkiem nieszczęśliwej kobietą, z którą się zaprzyjaźnia. Nie śmieją się z samobójstwa w filmie, ale zupełnie nie pasuje ta nowela do klimatu tej serii. Nawet jeśli w innych historiach pojawiają się wątki smutne np strata bliskich, to lepiej są połączone z lekkością tej franczyzy. A jeszcze jedno, to co się wydarzyło w historii chłopca, który szuka prezentu to mnie zaskoczyło. Nie domyśliłem się tego co sugerowano przez cały film za co plus dla twórców, choć rozwiązanie było widoczne gołym okiem. Ocena: 6/10. - The Bikeriders (2023) Jodie Comer, Austin Butler (czy tylko mnie Butler przypomina tutaj młodego Mickeya Rourke?), Tom Hardy, Michael Shannon, Damon Herriman - mieć taką obsadę a zrobić tak nijaki film, który nie ma fabuły. Bo o czym ten film tak naprawdę opowiada? Może o odchodzących latach 60 tylko, że ten wątek pojawia się w ostatnich 20 minutach filmu gdy miałem zerowe zainteresowanie. Ale żeby nie dać możliwości aktorom się wykazać to trzeba mieć talent. O niektórych jak Shannon to zupełnie zapomniałem że grają w tym filmie. Po seansie sprawdziłem kogo to jest produkcja i jestem zaskoczony, bo jest to film Jeffa Nicholsa (choć teraz nie dziwi mnie że wystąpił Shannon bo gra w każdym jego filmie) znanego z tak dobrych filmów jak Mud, Midnight Special, Loving, Take Shelter. Nichols to dobry rzemieślnik i ciężko mi uwierzyć, żeby takiego średniaka zrobił, ale może wina leży po mojej stronie, bo nie jestem fanem produkcji o motocyklistach i gangach motocyklowych (nigdy nie skończyłem 1 serii Synów Anarchii, a co dopiero mówić o całym serialu) i dlatego nie kupiła mnie ta produkcja. Zmarnowany potencjał dobrych i charakterystycznych aktorów, choć akurat Hardy'ego kariera w ostatnich latach jest w stagnacji, bo albo gra w bardzo złych filmach gdzie przeszarżowuje (Capone) albo nijakich produkcjach (Venom). No i to ciągle to bawienie się głosem zahaczające o parodię, a to jeden z moich ulubionych aktorów. Ale on ostatnio mało gra, jeden film na rok lub na 2 lata. Ale nikogo nie zapamiętacie z tego filmu, talent i charyzma poszły sobie do lasu w każdym przypadku. Norman Reedus znany z Walking Dead znowu na motocyklu, trudno go rozpoznać. Mógłby w końcu zagrać inną role. Tak powinien wyglądać w serialu, bardziej pasuje jego wygląd z tego filmu do serialu o zombiakach, to była postapokalipsa niż to jak wyglądał w serialu. Ocena: 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marca 01, 2025, 10:26:52 Bad Boys: Ride or Die
Zasadniczo utrzymany został poziom serii. Inna sprawa, że ten w sumie nie jest zbyt wysoki :D Już o tym wspominałem, jakim rozczarowaniem był dla mnie powrót do oryginalnego filmu z 1995 roku. Fabuła jako taka, ale to silenie się na żarty... męczące. Drugą część obejrzałem względnie niedawno - dobra, ale zdecydowanie za długa. Trójka podobała mi się może i najbardziej, ale trafiły tam najbardziej - do tamtej pory - żenujące chyba momenty serii. I z nową częścią jest podobnie. Początek jest FATALNY. Później też kilka razy czułem przysłowiowe ciary żenady. Z czasem jednak film zyskuje. Fabuła jest prosta, ale satysfakcjonująca, choć nie podoba mi się to, że nie stanowi osobnego dzieła, powstał kolejny "filmowy serial"... Zresztą, mamy tu nawiązania chyba do każdej innej części - ja już tych wątków, przykro mi, nie pamiętam. Cholerny fan service. W każdym razie z humorem też z czasem jest lepiej, parę razy się zaśmiałem, co przy tej serii oczywiste nie jest :D 5,5/10. PS. Martin Lawrence momentami mocno ociera się o Złotą Malinę. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 01, 2025, 20:46:08 Bad Boys: Ride or Die Zasadniczo utrzymany został poziom serii. Inna sprawa, że ten w sumie nie jest zbyt wysoki :D Już o tym wspominałem, jakim rozczarowaniem był dla mnie powrót do oryginalnego filmu z 1995 roku. Fabuła jako taka, ale to silenie się na żarty... męczące. Drugą część obejrzałem względnie niedawno - dobra, ale zdecydowanie za długa. 5,5/10. Nie raz powtarzałem jedynkę i cały czas jest to porządna produkcja (a potem zrobił arcydzielo Twierdzę z Connerym/Bondem na emeryturze i zdania nie zmienię, w kinie byłem 3 razy, a wracam do filmu raz na rok lub dwa lata) za to dwójka za pierwszym seansem to już było gówno, to już był ten słaby Bay. Ale to jeszcze były czasy gdy fajne filmy kręcił (ok, rok wcześniej zrobił Pearl Harbour, swojego Titanica i nie wyszło). Choć czasami potrafi coś wciąż czasami coś niezłego zrobić np Ambulans (serio!), Sztanga i Cash, 13 godzin. - U Pana Boga w Królowym Moście (2024) Nie byłem nigdy specjalnym fanem serii Jacka Bromskiego zapoczątkowanej w 1998 roku filmem U Pana Boga za piecem, z takich klimatów wolę trylogię Sami Swoi czy można chyba powiedzieć kultowy serial Ranczo (trzymał poziom do samego końca) i może dlatego nie przeżyłem rozczarowania czwartą częścią, nakręconą też przez Jacka Bromskiego i z tymi samymi aktorami na drugim planie, bo jednak główne role to młode pokolenie. Nie twierdzę że poprzednie filmy były słabe, ale jakoś tak nie zachwycałem się nimi jak wielu widzów i podobnie mam z czwartą częścią, która nie jest ani zła ani znakomita, tylko jest to porządna produkcja na której można miło spędzić czas bez bólu. No i też obejrzałem dlatego bo to ostatnia rola Emiliana Kamińskiego. Filmowi obrywa się za to, że za bardzo w politykę Bromski poszedł, a ja doceniam za pomysł na fabułę i za to jak rozwiązano problem który się stworzył na koniec i jak z niego wybrnęli twórcy finalnie. Może gdyby to był film Smarzowskiego to bym się wkurzył na takie rozwiązane, ale w tym swojskim i lekkim klimacie kupiłem historie i rozwiązanie. A zawiązanie fabuły jest takie, że archeolog Marta pod murami kościoła odkrywa kilkusetletni dokument. Okazuje się, że glejt napisany przez Jana Kazimierza (tak tego króla) upoważnia Królowy Most do suwerenności. Mieszkańcy zastanawiają się czy stworzyć odrębne państwo. No i z czasem historia coraz bardziej się komplikuje. Może gdyby to był film Smarzowskiego to bym się wkurzył na takie rozwiązane, ale w tym swojskim i lekkim klimacie kupiłem historie i rozwiązanie - finał. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 24, 2025, 12:29:59 Novocaine (2025)
Całkiem przyjemny akcyjniak :) Nate cierpi na genetyczna chorobę, która sprawia, że nie czuje bólu. Przez to jest dość wycofany i unika wszelkich niebezpieczeństw. Jego życie się zmienia gdy pojawia się w nim pewna dziewczyna... a wszystko staje na głowie gdy ta dziewczyna zostaje wzięta jako zakładniczka a Nate postanawia ją uratować. Nagle okazuje się, że jego choroba to wręcz super bohaterska moc, która pomaga mu wyjść z różnych opresji :haha: Film w zabawny sposób eksploruje ten koncept. Dużo tu sytuacji, gdzie to my jako widzowie krzywimy się z bólu a główny bohater jest zupełnie niewzruszony tym co się dzieje z jego ciałem. A momentami jest naprawdę krwawo... :D Gdyby film był o jedną scenę mordobicia mniej to pewnie oceniłbym wyżej, bo w pewnym momencie już się to stało lekko powtarzalne. No i grający główną rolę Jack Quaid jest taki sam jak we wszystkim w czym go do tej pory oglądałem :P Dla mnie zaczyna być jak Ryan Reynolds. Zawsze musi być na siłę śmieszny. 6.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 30, 2025, 23:00:57 - The Electric State (2025)
Film Netflixa i braci Russo nakręcony za ponad 300 milionów to film który nie działa, ale nie jest tak zły jak się o nim mówi. Film ma dwa problemy. Pierwszy jest taki, że fabuła to zbiór klisz i wątków, które widzieliśmy w innych i lepszych filmach SF, przygodowych, więc będziecie mniej więcej wiedzieć co się wydarzy, w jaką stronę fabuła pójdzie. A drugim problemem jest obsada. Millie Bobby Brown nie działa w ogóle w głównej roli, brakuje jej charyzmy. Wiem że wielu uważa ją za słabą aktorke ale w Stranger Things , Enoli Holmes i nawet w Damie wypadła nieźle, ale w tym filmie jest po prostu nudna i nieciekawa. Chris Pratt gra znowu Pratta. Ale ok, to nie najlepsi aktorzy na świecie, ale słabo wypadli też Ke Huy Quan, Stanley Tucci, Giancarlo Esposito (jego rola to kuriozum), ale to może być wina tego, że nie mają co grać. W sumie najlepiej wypadają aktorzy na dubbingu, czyli Woody Harrelson, Brian Cox. Ale filmu nie ogląda się źle bo bracia Russo to rzemieślnicy. No i dużo kasy, więc film wygląda dobrze realizacyjnie, efekty specjalne trzymają pozom,wszystkie roboty wyglądają realistycznie, tylko że tak nie obchodzili mnie bohaterowie, że z czasem zacząłem coraz mniej interesować się tym co się dzieje na ekranie. Jest to nijaka produkcja. Ocena: 5/10. - Vaiana 2 (2024) Moana to była fajna animacja dla wszystkich, ale też nie zachwycałem się, więc pewnie też dlatego nie przeżyłem rozczarowania dwójką, która jest minimalnie gorsza, ale uważam że rodziny i dzieci będą się całkiem dobrze bawić na tym kinie przygodowym. Bohaterowie są sympatyczni, animacja robi wrażenie, piosenki niczego sobie, więc niech będzie 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Marca 31, 2025, 09:18:35 A Working Man (2025)
Klasyczny Statham... czyli jak widziałeś jeden jego film, to tak jakbyś widział wszystkie :D Nie wiem czemu liczyłem, że to będzie coś więcej. Scenariusz jak kalka ze stu innych filmów (Stallone jest współscenarzystą, wiec może dlatego ;) ) . Były wojskowy, który chce zerwać ze swoja przeszłością, musi wrócić do gry, gdy ofiarą ruskiej mafii pada niewinna dziewczyna. Nie mam nic przeciwko oglądaniu tego typu filmów, pod warunkiem, że się fajnie leją po mordach albo strzelają ;) Niestety w tym filmie sceny mordobicia są przeplatane zdecydowanie przydługimi scenami gadania gdyż nasz bohater próbuje się wkręcić w to środowisko... zupełnie nie wiem po co :haha: Na szczęście końcowa akcja trochę wynagradza to czekanie, jest to klasyczna rozpierdówa w stylu Jasona :) 6/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Marca 31, 2025, 16:34:57 A nie napisałeś że jednego z ruskich zagrał Piotr Witkowski, znany z serialu Idź przodem bracie, i filmu Operacja Soulcatcher. Widocznie granie w polskim kinie akcji spowodowało, że dostał angaż do filmu ze Stathamem. Nie wiem jak duża to rola ale zakładam że większa niż Adamczyka w Hawkeyeu, który też grał ruska/dresiarza.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 13, 2025, 13:28:30 The Amateur (2025)
To nawet się dobrze składa, że ostatnim filmem jaki tu wspomniałem był klasyczny Statham, bo bohaterem The Amateur jest anty-statham :D, czyli komputerowy nerd, który (wydawałoby się) nie miałby szans w starciu z bezwzględnymi terrorystami czy wyszkolonymi agentami. Ale gdy ci terrorysci zabijają naszemu bohaterowi żonę, on i tak postanawia się zemścić. Tylko zamiast mięśni i karabinów, używa swojego IQ170 ;) Nie jest to jakieś odkrywcze kino akcji, nadal pełno tu różnych gatunkowych klisz ale dla mnie to było w sumie coś na tyle innego od tych wszystkich typowych Stathamów, że miałem wrażenie oglądania czegoś świeższego :) Rami Malek wypadł przekonująco, bo faktycznie uwierzyłem, że żaden z niego Rambo :D Pomogło, że jeszcze na drugim planie przewijają się twardziele pokroju Berenthal'a, przy których Malek wyglada jak chuchro :haha: Sceny akcji/zemsty są dobre, trzymały w napięciu... Niestety w końcówce film trochę siada, ale ogólnie jestem zadowolony. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Kwietnia 27, 2025, 17:13:00 The Accountant 2 (2025)
Jedynkę powtórzyłem ostatnio na Amazon Prime i oceniam wyżej, ale sequel też daje radę. W tej części jest chyba w sumie mniej akcji niż w jedynce, ale jest zdecydowanie więcej humoru. Duet Affleck/Bernthal ma świetną chemię, fajnie się ogląda ich przekomarzania. Fabuła z początku była dość skomplikowana, ale wszystko się w pewnym momencie ładnie spina, no i te nieliczne sceny akcji wynikają logicznie z tej fabuły, nie ma tu bezsensownych strzelanin dla samych strzelanin. Wygląda na to, że Affleck znalazł tu swoją serię na której będzie przez jakiś czas robił kasę... i dobrze :) Tylko niech trzymają ten poziom. Z chęcią obejrzę kolejną część a do tej też z przyjemnością wrócę. 7.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Maja 04, 2025, 23:01:02 - Havoc (2025)
Po wielu problemach na planie w końcu po czterech latach doczekaliśmy się wspólnego projektu Garetha Evansa i Toma Hardyego, a przyznaję, że w pewnym momencie zwątpiłem że Chaos w ogóle powstanie. Jestem fanem Hardy'ego i Evansa, a akurat Hardy wydaje się być idealnym wyborem do jego filmów. No i wypadł ok,ale też to nie jest jakaś wybitna rola, choć jak na ostatnie występy Hardy'ego to muszę go pochwalić, choć za bardzo się nie musi starać. Wystarczy charyzma aktora w roli skorumpowanego gliniarza. Podobnie jest z resztą obsady, Olyphant, Whitaker i inne nazwiska po prostu w filmie są. Ale nie oglądałem Chaosu dla aktorstwa tylko dla mordobić i scen akcji bo z tego jest znany reżyser Raid. No i są sceny akcji, ale tylko trzy. Pierwsza sekwencja akcji jest za bardzo komputerowa, za dużo CGI co mnie zaskoczyło, bo Evans lubi praktyczne efekty specjalne, a w wielu scenach samochody nie mają odpowiedniej ciężkości, widać że to grafika. A druga scena akcji następuje po godzinie i to dobra sekwencja w typowym evansowym stylu, podobnie jak finałowa sekwencja, ale też daleko tym dwóm scenom do poziomu mordobić i strzelanin z obu Raidów, czy serialu Gangi Londynu. Ale nie nudziłem się, mimo tego jak mało scen akcji jest, bo polubiłem głównego bohatera i jego partnerkę, co jest zasługą aktorów. Podoba mi się też miasto, które stworzono, wygląda jak połączenie Gotham, Sin City i miasta z Blade Runnera Scotta. Wizualnie film ciekawie się prezentuje. Problemem filmu jest to, że jest za dużo postaci, wiec czasami ciężko się połapać kto z kim ma interes, kto z kim wojuje, a kto konspiruje, choć połapałem się ostatecznie w powiązaniach między bohaterami, ale jak na tak prostą historię to scenariusz mógłby być mniej skomplikowany, to przecież proste kino akcji/mordobicie. Niepotrzebnie aż tak historię skomplikował Evans, a jak już to mógł dodać godzinę materiału i wtedy każdy z bohaterów miałby więcej czasu i mógłbym lepiej poznać postacie, albo zrobić serial zamiast filmu Tytuł polski oddaje najlepiej jaka to jest produkcja - chaotyczna ale też nie bawiłem się źle. Ocena: 6/10. - Snack Shack (2024) Dwójka nastolatków wygrywa w wakacje przetarg na prowadzenie basenowego bufetu z przekąskami. Jest to udana komedia obyczajowa przypominająca filmy z lat 90 o dzieciakach, ich pierwszych miłościach, pocałunkach, przyjaźniach, beztroskich wakacjach, którą się tak dobrze ogląda dzięki całej obsadzie na czele z Gabrielem LaBellem i Conorem Sherry w rolach przyjaciół - Aj i Moose'a. Ale nie tylko oni, bo też aktorkę grająca dziewczynę przez którą dojdzie do konfliktu między kumplami warto wyróżnić, czyli Mikę Abdalla, czy Nicka Robinsona w roli Shane'a, który wnosił sporo ciepła do filmu, był jak dobra dusza dla dwójki głównych bohaterów. Polecam wszystkim do obejrzenia, bo nie spodziewałem się tak dobrej i mądrej komedii obyczajowej w stylu lat 90. Ale nie powiem jaki jeden film przypomina mi ta produkcja przez jeden wątek, który mnie totalnie zaskoczył. Nie powiem tytułu pewnego znanego filmu, bo wtedy domyślicie się co takiego wydarzyło się w Budce z przekąskami. Całkowicie mnie to zaskoczyło co nastąpiło i to zdarzenie było też po to, żeby pokazać przyjaźń między Aj i Moosem. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 15, 2025, 23:51:45 - Minghun (2024)
Jurek wraz ze swoim teściem Benem, który ma chińskie korzenie konfrontują się ze stratą bliskiej osoby i decydują odprawić chiński rytuał minghun, zaślubin po śmierci. Ostatnia rodzina to dobry film Jana P Matuszyńskiego, ale wyżej stawiam Żeby nie było śladów o sprawie Grzegorza Przemyka, a Minghun tylko potwierdził, że Jan P. Matuszyński to obecnie najlepszy polski młody reżyser, którego każdą produkcje warto obejrzeć. W seriale też umie, przecież Król to bł jeden z ciekawszych polskich seriali, a po seansie Minghun muszę sprawdzić serial Przesmyk, thriller polityczny, a takich produkcji w Polsce się nie kręci. Podoba mi się u tego reżysera, że co film to zupełnie inna gatunkowo produkcja, Żeby nie było śladów to była duża produkcja, połączenie kina politycznego z historycznym i thrillerem, a Minghun to minimalistyczny dramat o przepracowywaniu żałoby. Uważam Jana P Matuszyńskiego za polskiego Davida Finchera, bo jego każdy film i serial jest dopracowany w szczegółach i podobnie jest z tym filmem, który imponuje stroną wizualną i zdjęciami, to jak reżyser ze zdjeciowcem operuje kompozycją kadrów i kolorami. Równe dobra jest muzyka. Film udanie miesza gatunki, to przede wszystkim dramat, ale mamy tez elementy komediowe jak szukanie kandydata na męża dla zmarłej córki w kostnicy i sceny jak z horroru, np moment z paleniem zwłok i urną, trzyma w napięciu jak najlepszy dreszczowiec. Oprócz realizacji warto docenić aktorstwo z Marcinem Dorocińskim w głównej roli. Można powiedzieć że ma przez cały film jedną minę ale to tylko pozory, widać w oczach i na jego twarzy emocje, które nim targają.Jest to jedna z lepszych ról tego popularnego aktora, równie dobry jest Daxing Zhang w roli teścia/dziadka i Ewelina Starejka w roli sąsiadki Jurka. Polecam wszystkim, nie tylko fanom reżysera i Dorocińskiego, bo to jeden z ciekawszych polskich filmów w ostatnich latach. A jak na tematykę, czyli śmierć bliskiej osoby to nie tak depresyjna produkcją jak potrafią polskie filmy być, jak napisałem wcześniej są też elementy humoru, choć bez przesady, bo to dramat, ale dzięki lżejszym momentom seans minął dość szybko, nie czułem się po filmie tak przytłoczony jak np po filmach Smarzowskiego. Ocena: 7.5/10. - Paddington in Peru (2024) Tak, Paddington 2 to arcydzieło, słusznie wymieniany wśród najlepszych filmów, obok np Ojca Chrzestnego 1 i 2, Toy Story 3, Obywatela Kane'a, więc przyznaję, że miałem małe obawy czy kolejna część przygód misia Paddingtona i rodziny Brownów dorówna dwójce. Obawy miałem bo reżysera 1 i 2 Paula Kinga zastąpił debiutujący Douglas Wilson, a Sally Hawkins zastąpiła Emily Mortimer w roli pani Brown. Ale szczerze to nawet nie zauważyłem tej podmiany aktorki, bo pani Brown nie jest najważniejsza, jak już to cała rodzina Brownów odgrywa rolę jako całość, a nie osobno, to już gdyby Hugh Bonneville zastąpiono to bym prędzej zauważył. Pattington w Peru to produkcja, która inspiruje się kinem w stylu Mumii z Fraserem, Indiany Jonesa, ale też można znaleźć dalekie echa takich filmów jak Afrykańska królowa i slapsticku czerpiącego z Bustera Keatona, a nawet można znaleźć nawiązania do Aguirre - gniew boży. Powiedzieć o Paddingtonie w Peru, że to film niewinny, uroczy i bezpretensjonalny to nic nie powiedzieć. W dwójce kradli show Grant i Gleeson a w trójce szaleją Antonio Banderas i Olivia Colman i nie wypadają gorzej od Hugh Granta. Może to nie jest poziom genialnej dwójki, ale dobra rozrywka dla całej rodziny. I uważam też że to jedna z najlepszych trylogii filmowych jakie widziałem w kinie. Są dwie sceny, jedna w trakcie napisów i druga po napisach końcowych, które są równie dobre co sceny po napisach w dwójce i w obu scenach pojawia się bohater,który musiał wrócić choćby tylko na chwilę:) Ocena: 7/10. - Ash (2025) Flyin Lotus to producent muzyczny, który kilka lat temu zapragnął zostać reżyserem i zasłynął jednym z najbardziej obrzydliwych filmów Kuso, którego nie widziałem, ale po obejrzeniu drugiego filmu Lotusa chyba się skuszę. Ash to nie jest oryginalny pomysł, to mieszanka Aliena, Thing i Event Horizon Andersona (uwielbiam ten film), więc fabularnie to nic odkrywczego, ale Lotus potrafi w obrazki. Niektóre sekwencje są piękne, zdjęcia zachwycają. No i świetna muzyka Lotusa też buduje KLIMAT, więc nie nudziłem się mimo sztampowej fabuły. Polubiłem główną bohaterkę graną przez piękna Eizę Gonzalez, więc z zainteresowaniem obejrzałem do końca. Ważna rolę gra też Aaron Paul i powiem tak, że nie widziałem w jego roli Jessie Pinkmana z Breaking Bad, ale też to nie jest rola, która zapisze się w jego filmografii, raczej o tym występie nie będziemy pamiętać. Ocena: 6/10. - Deep Cover (2025) Kat to początkująca komiczka, która prowadzi zajęcia z improwizacji i zaczyna się zastanawiać, czy nie przegapiła swojej szansy na sukces. Wszystko zmienia się, gdy pracujący pod przykrywką policjant oferuje jej rolę życia. Kat, wraz z dwójką swoich uczniów ? Marlonem, słabym aktorem któremu kariery nie udało się zrobić i Hughiem, zwolnionym z pracy w biurze muszą przeniknąć do londyńskiego świata przestępczego, udając groźnych kryminalistów. Szybko sytuacja wymyka im się spod kontroli. Jest to komedia kryminalna, którą ciągną na swoich barkach Dallas-Howard, Nich Mohammed znany najlepiej z Teda Lasso, oraz Orlando Bloom. I jeśli warto obejrzeć to dla roli Legolasa, który nieźle odnalazł się w roli słabego aktora, któremu wydaje się że jest Alem Pacino i Danielem Day Lewisem w jednym. Drugi plan też jest interesujący, bo pojawia się Ian McShane, Paddy Considine i Sean Bean. McShane gra McShane'a. A co do Beana to bawi się swoim wizerunkiem filmowym. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) - Another Simple Favor (2025) Kilka lat temu powstała Simlpe Favor, udana mieszanka komedii i kryminału z Anną Kendrick i Blake Lively w rolach kobiet całkowicie się od siebie różniących, nieco zahukanej Stephanie i pewnej siebie Emily. Może to nie było arcydzieło, tylko przyzwoita produkcja, ale Kendrick i Lively stworzyły tak ciekawy duet kobiet, które bardziej nie mogły się różnić, a mimo tego zaprzyjaźniły się, że mimo tego, że z ochotą obejrzałem Kolejną zwyczajną przysługę. Podobnie jak jedynka jest to produkcja przypominająca klasyczne kryminały tylko z wieloma absurdalnymi zwrotami akcji rodem z telenowel, ale tak mi się podobają aktorki w głównych rolach, że wybaczam tej produkcji wiele. Anna i Blake w ogóle się nie starzeją, a Blake Lively znowu zachwyca urodą i kostiumami (te kapelusze). Emily to jedna z lepszych ról w karierze Lively, idealnie pasuje do tej postaci. Tak ją lubię w tej roli, że wiele temu filmowi wybaczam. Ocena: 6/10. - Snow White (2025) Może przez to ile się nasłuchałem jakim gównem jest Królewna Śnieżka to nie rozczarowałem się, ale to nie znaczy że to jest dobry film, to jest slaby film, tylko że do złych filmów to bardzo daleko. Piosenki są całkiem ok, Rachel Zegler (pomijam to jakie Disney miał z nią problemy w czasie promocji filmu, ciągle musieli gasić pożary, choćby taki że Gadot jest Izraelką, więc wspiera Izrael a Zegler wspiera Palestynę, ale też inne jak ataki w stronę fanów oryginalnej animacji, ale jakie to ataki aktorki dokładnie były to nie wiem choć pewnie chodziło o unowocześnienie bajki) potrafi śpiewać więc się mogła wykazać talentem wokalnym. Gadot wizualnie pasuje do czarownicy, a jaką aktorką jest słabą to wiadomo, jak zagra, ale trzeba przyznać, że nie śpiewa jakoś tragicznie źle. Oczywście odstaje od Zegler i innych ale słyszałem gorzej śpiewające aktorki. Ale to ciekawy przypadek ponownej ekranizacji tej bajki gdzie w roli złej czarownicy obsadzają producenci piękność, tak było przecież z Charlize Theron w roli zlego charakteru w Królewnie Śnieżce i Łowcy, gdzie Śnieżkę grała Kristen Stewart. No i byl dysonans poznawczy, bo kto mógłby uznać, nawet lustereczko że Stewart jest piękniejsza od Theron. W Snow White producenci nie poszli aż tak grubo bo Rachel Zegler to ładna dziewczyna i w odpowiedniej charakteryzacji przypomina animowaną Śnieżkę, więc gdy zła królowa pyta lustro kto jest najpiękniejszy na świecie, to nie budzi takiego oburzenia co w przypadku porównania urody Stewart i Theron. No, można mieć małe zastrzeżenia bo Gal Gadot to jednak piękna kobieta i twórcy tak z tego wybrnęli, że lustro mówi, że Śnieżka ma piękne wnętrze, piękną duszę i dlatego jest ładniejsza od Gatoki. Ok, niech będzie, można to jakoś kupić. A co do krasnali to już wszystko o nich powiedziano, wypadły słabo. Podsumowując całość to nie jest aż tak zły film jak się mówi, tylko nudny. Ocena: 4/10. - The Alto Knights (2025) Barry Levinson wrócił po kilku latach nieobecności i postanowił nakręcić klasyczny film o mafii wg scenariusza Nicholasa Pileggiego, autora skryptów do genialnych filmów Scorsese, czyli Kasyno i Chłopców z ferajny, a w roli głównej obsadził ulubionego aktora Scorsese, który ostatnio bardziej jest znany z wyzywania Trumpa, bluzganiu na uroczystościach, rzucania fuckami za co zbiera oklaski (tak na marginesie, można Trumpa nie lubić ale De Niro przekracza jakiekolwiek granice i jest w tym żenujący). De Niro gra dwie role, ale nie braci bliźniaków, tylko Franka Costello i Vito Genovese, którzy kiedyś byli przyjaciółmi, ale z czasem ich relacja stała się bardziej skomplikowana. Nie wiem po jakie licho De Niro gra dwie role, bo to że wciąż jest dobrym aktorem, tylko że ani jako Frank ani jako Vito nie wypada za dobrze, jedzie na autopilocie, w jednej roli jest bardziej spokojny, a w drugiej większy furiat i tyle. Nie wiem czy to nowy scenariusz Pileggiego, czy może stary, ale jakbym miał obstawiać to był scenariusz który dawno temu napisał, ale Scorsese go odrzucił, tak był słaby, bo film ogląda się jak parodię kina mafijnego. Dostajemy tutaj wszystkie klisze kina gangsterskiego, jest nudno. W filmie nie ma w ogóle energii i życia, to już lepiej powtórzyć Irlandczyka Scorsese, gdzie De Niro świetnie zagrał. Ocena: 3/10. - Mickey 17 (2025) Nowy film Joon ho Bonga to produkcja bliższa takim filmom koreańskiego reżysera jak Okja i Snowpiercer, a nie Parasite. Jeśli podobały Wam się te dwa filmy to powinniście być zadowoleni z tej satyry na kapitalizm połączonej z rozbuchanym SF. Jak to bywa z Bongiem reżyser miesza różne gatunki, mamy melodramat, horror, komedię, groteskę, i jak to u niego niektóre elementy lepiej działają, inne gorzej. Ale lubię takie nie do końca udane hybrydy gatunkowe, a warto obejrzeć choćby dla roli, a raczej ról Roberta Pattinsona, który kolejny raz pokazuje, że jest jednym z ciekawszych współczesnych aktorów. A jeśli jeszcze ktokolwiek go kojarzy ze Zmierzchem, to chyba jest do niego negatywnie nastawiony, bo już dawno pokazał jaki z niego dobry aktor, a tutaj też mógł się sprawdzić w komediowych momentach, a w komediach mało gra i wypadł doskonale. Ale mam problem z Markiem Ruffalo, który gra postać wzorowaną na Musku i Trumpie. W Biednych Istotach szarżowanie Ruffalo idealnie wpasowało się w klimat Lantimosa, a w Mickey 17 mam wrażenie, że chyba jednak trochę aktor przeszarżował. No i przez cały film miałem myśl, co by z tą historią zrobił Terry Gilliam znany z Brazil i 12 małp, uważam że bardziej by poszalał od Bonga, a jak by wyszło, bo mogłaby wyjść padaka albo arcydzieło ,to się nie dowiemy. A w przypadku Bonga wyszedł film taki trochę jednak zbyt bezpieczny, jakby się trochę Bong kontrolował albo hollywodzcy producenci nie pozwolili mu za bardzo poszaleć. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Czerwca 23, 2025, 00:11:03 - Le Comte de Monte-Cristo (2024)
Hrabia Monte Christo to moja ulubiona powieść Dumasa. Film trwa prawie 3 godziny, ale w ogóle nie czuć długości seansu. Twórcy oczywiście sporo wątków wycięli w całości, np wątek rzymski, a te co zostały to uprościli i skrócili np wątkowi więziennemu poświęcono za mało czasu, chciałbym dłużej obserwować losy odizolowania Dantego i jego przyjaźni z księdzem. Teraz powinienem napisać, że najlepiej do adaptacji tej książki nadaje się serial tylko, że powstały seriale i nawet też w 2024 roku, gdzie główną role gra Sam Claflin. No i podobno jeszcze więcej pozmieniano i usunięto co w adaptacji napisanej przez scenarzystów tego filmu, a zabawne bo tych samych scenarzystów maja dwa filmy z Evą Green o Muszkieterach co niedawno wyszły. I jeśli tak porównywać te adaptacje Dumasa to Hrabia Monte Christo wygrywa na tym polu. Są nowe postacie, których nie było w książce i pozmieniano relacje między bohaterami, w porównaniu z oryginałem, ale mimo tylu zmian jest zachowany duch książki, czyli dostałem produkcja o sprawiedliwości, a może o zemście, bo tytułowy bohater to nie jest jednoznaczna postać. Pierre Niney świetnie odgrywa tą niejednoznaczność Dantesa, w ogóle cała obsada się spisuje bardzo dobrze. Nie szczędzili Francuzi pieniędzy na film, który jest zrobiony z rozmachem, sporo pięknych kadrów, a scenografia i kostiumy robią wrażenie, znakomita muzyka doskonale współgra z akcją. Jest trochę za dużo skrótów, uproszczeń i przeskoków w czasie, ale rozumiem czemu tak wiele wycięto, bo musieli skondensować grubą powieść do 3 godzin. Te wszystkie radykalne kroki w ekranizacji, co zostawiamy, co zmieniamy, a co kasujemy służyło zachowaniu rytmu i precyzyjności struktury i to się udało. Choć przez to czasami można odnieść wrażenie, że historia czasami pędzi za szybko, szczególnie w pierwszej godzinie, ale jednocześnie film nie traci też tempa i nawet nie zauważyłem kiedy minęły 3 godziny. Ale też przez takie a nie inne decyzje twórców to trochę traci reszta bohaterów np Andre i Hayde (ostatecznie to jak zmieniono relacje Hayde z Dantesem podoba mi się i to jak finalnie kończy się jej wątek, a w książce jej losy były zupełnie inne), którzy pomagają Hrabiemu. Chciałbym się więcej dowiedzieć o nich, ale widać że twórców bardziej interesował plan Hrabiego niż wszystko inne np rozwój pozostałych bohaterów , tak samo prawie w ogóle nie jest rozwinięta postać miłości Hrabiego, raczej stanowi ona element, który doprowadza do zemsty. Nie mam problemu z tym ile wycięli i zmienili, bo mam demokratyczne podejście do adaptacji książek, a Dumas to dla mnie taki francuski odpowiednik Sienkiewicza, który nie napisał słabej książki, mieszał historie z fikcją z przygodą. No i tak samo jak w przypadku autora Potopu podobają mi się wszystkie powieści Dumasa, nie tylko Hrabia Monte Christo, Królowa Margot i cała seria o Muszkieterach, ale też te mniej znane, np cykl Pamiętniki lekarza o Marii Antoninie. A czy lepszy to film od Hrabiego z Caviezelem to nie wiem, bo dawno widziałem. Choćby za scenę trollingu gości przy kolacji, czy rozmowę po procesie sądowym na schodach między Hrabią a kapitanem statku u którego Monte Christo służył na początku filmu postawię 8/10. - Sonic the Hedgehog 3 (2024) Poprzednie części Sonica podobały mi się, choć nie aż tak jak większości widzów, ale trzecia część to jedna z najlepszych komedii i jeden z najlepszych rozrywkowych filmów jakie ostatnio obejrzałem. Sceny akcji i rozwałki trzymają poziom, a finałowa rozpierducha jest odpowiednio epicka, czułem się na na finale prawie jak na Avengers End Game, albo jakbym oglądał Dragon Balla. Główna ekipa budzi sympatię, więc kibicuje się bohaterom, choć to animki. Osobne słowa uznania należą się dla Jima Carreya, który przeszedł na emeryturę, ale nie dotyczy to Doktora Robotnika, bo co nowy Sonic kręcą to powraca. W poprzednich filmach był świetny, ale to co Carrey wyprawia w trójce to jest poziom najlepszych komediowych występów aktora, porównywalny z rolami m in w Masce oraz Głupim i głupszym. Facet gra tak jakby to miał być jego ostatni występ, Carrey to komediowe tornado, a na dodatek gra dwie role i nie wiem, w której roli był lepszy, czy jako Doktor Robotnik czy w roli dziadka. A sekwencja tańca dwóch Carreyów to złoto (przypomniał mi się pamiętny taniec Carreya z zapomnianego filmu z lat 80, albo to było z SNL, kultowa scena). Ale nie tylko momenty w których gra ciałem są genialne, bo też Jim ma sporo świetnych dialogów, które idealnie komediowo sprzedaje. Powtórzę by to wybrzmiało należycie, Carrey zagrał jedną a raczej dwie najlepsze role w karierze w tym filmie. Za samą podwójną dawkę Carreya postawię, 8/10 bo dawno się tak dobrze nie bawiłem co na trzeciej części przygód Sonica. Nie wyobrażam sobie kolejnych filmów z tej serii bez Carreya, ale też nie wyobrażam sobie by aktor zagrał jeszcze lepiej, więc może najlepiej byłoby gdyby to był ostatni występ Carreya w Sonicu, zwłaszcza że ma ładną ostatnią scenę. Czym dalej od seansu, to jeszcze milej seans wspominam, a przecież od razu po seansie bardzo wysoko oceniłem, a na tą chwilę uważam Sonica 3 za najlepszą komedię jaką widziałem w ostatnich miesiącach. A piszę to jako osoba, która nie kojarzyła Sonica przed obejrzeniem tej trylogii. Nie poznałem po głosie Keanu Reevesa, co jest dziwne, bo ma charakterystyczny głos. - Kleks i wynalazek Filipa Golarza (2024) Nie jest to dobry film, ale nawet dało się go oglądać, bo coś się działo. Plusem jest to, że Kleksa jest więcej niż w Akademii i próbuje coś robić, tylko że tak jak w poprzednim filmie Ambroży to dupa wołowa przez co Tomasz Kot, który wydawał się być idealnym kandydatem do tej roli wypada nijako i słabo. Kleksowi brakuje inteligencji, przebiegłości, inicjatywy i jakiejkolwiek mądrości i można się zastanawiać kto mu dał tytuł profesora i za co dokładnie? Kleks jest tak naiwny, że irytuje, co jest winą scenarzystów, bo taką napisali postać i dlatego Kot nie ma okazji by pokazać się z dobrej strony. Ale wszyscy aktorzy, też takie nazwiska jak Janusz Chabior, Sebastian Stankiewicz, wypadają słabo, a to też dobrzy aktorzy. Najlepiej wypada Monika Brodka w epizodzie i Kasia Figura z dwoma innymi aktorkami, których nie poznałem w rolach trzech starych narzekających wiedźm (jest nawiązanie do Pociągu w Hollywood), a przepraszam poznałem Małgorzatę Ostrowska, czyli księżniczkę Abę. A co do młodzieży to dzieciaki są drewniani tak jak byli w Akademii, nie jest lepiej. Doceniam niektóre pomysły jak nawiązanie do W głowie się nie mieści czy TRON-a, doceniam kostiumy niektórych postaci np czarnoskóra aktorka ucharakteryzowana na postać z dużymi szponami, której wygląd bardziej pasuje do Hellraiser. Ale nie mam pojęcia co to był za zły charakter z baśni. Podoba mi się też okrucieństwo, nie jest pokazywane wprost, bo to film dla dzieci, ale dużo mamy palonych żywcem ciał. Będzie też część trzecia Dziedzictwo Kleksa i nie obiecuję sobie nic po tym filmie, bo po dwóch filmach widać jaki pomysł na franczyzę ma Maciej Kawulski i nie do końca mi odpowiada ten pomysł, choć doceniam unowocześnienie tej historii, a z lepszym reżyserem mogłoby wyjść coś dobrego. Wymowa filmu jest dość ciekawa, bo morał jest tak, że nowoczesne technologie są złe, film jest skrajnie technofobiczny, a jak pamiętam z filmów z Fronczewskim, kto pan Kleks miał raczej taki stosunek, że technologia nie jest zła ani dobra, wszystko zależy od tego jak się ją użyje. No i wcześniej jakoś Kleksowi nie przeszkadzało że Grochowska korzysta z internetu by znaleźć Filipa więc nie do końca ma sens ta lekcja płynąca z seansu filmu. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Czerwca 29, 2025, 21:44:46 F1 (2025)
Dobry film wyścigowy, który nie dowiózł w końcówce. W dużym skrócie to jest Top Gun Maverick tylko zamiast odrzutowców są bolidy Formuły 1 ;) Mamy starego wyjadacza, który musi współpracować z młodym gniewnym, plus wątek romansowy no i oczywiście genialnie nakręcone sceny wyścigów. I początek jest naprawdę świetny, historia fajnie wchodzi i kupujemy to, że stary dziad (chociaż Pitt wygląda coraz młodziej!) dostaje drugą szansę. Pierwsze wyścigi są też fajnie pokazane. Co mnie zaskoczyło, że dużo w tym filmie takiej zakulisowej strategii i nieczystych zagrań... no ale w sumie to ma sens, bo cieżko by było uwierzyć, że nasi bohaterowie nagle mogą konkurować z najlepszymi. Już czytałem opinie, że to kompletne bzdury są ale też kto inny napisał, że niektóre z tych "trików" naprawdę miały kiedyś miejsce i scenarzyści po prostu upchnęli je wszystkie w jeden film :) Ja z tym nie miałem problemu, dla mnie to był plus. Gorzej jest według mnie z tym wątkiem Stary vs. Młody. W pewnym momencie był już rozwleczony... ale też na koniec miałem dziwne poczucie, że zabrakło w nim jeszcze z jednej sceny. Wątek romansu jest OK. Tak do połowy ten film jest świetny, ale w pewnym momencie zaczął mnie torchę męczyć. Głównie przez ten rozwleczony wątek, plus sceny wyścigów zaczęły wyglądać powtarzalnie. Na wyższą ocenę musi wpłynąć warstwa wizualna, która jest perfekcyjna. Naprawdę widać w tym filmie, że twórcy mieli pełen dostęp do wszystkiego. Prawdziwe bolidy, prawdziwe tory i prawdziwi kierowcy. Nie jestem fanem F1, ale nawet ja wiem jak wyglada Lewis Hamilton ;) Fani F1 wyłapią tu mnóstwo różnych cameo :faja: 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Sierpnia 18, 2025, 20:45:08 - The Killer (2024)
To nie jest amerykańska wersja klasyka Juliusza Machulskiego, ale remake innego klasyka w reżyserii Johna Woo o takim samym tytule i muszę przyznać że zaskakująco udana. Oczywiście nie umywa się do oryginalnego filmu, choć z filmów Woo najwyżej cenię sobie Dzieci triady (ten ze słynną rozpierducha w szpitalu), i Kulę w łeb (połączenie kina akcji z filmem wojennym, najbardziej ciężki film z dzieł Woo), a z amerykańskich jego dzieł to oczywiście Bez twarzy (choć Nieuchwytny cel i Tajna bron też są spoko), a w amerykańskiej wersji zostało coś z klimatu filmów Johna Woo co może być zasługą tego, że reżyserem remaku filmu Johna Woo jest John Woo (imię i nazwisko to nie przypadek). Scenariusz napisał co może zaskoczyć Brian Hengeland znany z np Tajemnic LA, Payback, Man of fire czy Mystic River, który fabułę przeniósł do Paryża, a kilera zamienił w kilerkę. Ale nie powiem czy coś więcej zmienił, czy wszystko inne pozostało bez zmian, bo dawno widziałem oryginał, ale oglądałem z zainteresowaniem nowego Killera. Kupiłem Nathalie Emmanuel w tytułowej roli, jako Zee i Omara Sy w roli gliniarza Seya. Sporo scen aktorzy wykonują sami, widać że Emmanuel trenowała do filmu. Między tą dwójką jest fajna chemia, po prostu lubi się tych bohaterów, tak samo jak dziewczynę, którą kilerka chroni graną przez Dianę Silvers. I z nią też Zee ma spoko chemię co widać i czuć już w pierwszej scenie, gdy spotyka ja w barze, a Jenn śpiewa. Jest klimat w tej scenie. Akcji za wiele nie ma, ale jak jest to nawet dostarcza. Może to nie jest poziom najlepszych scen akcji, mordobić i strzelanin z filmów Woo, ale to pierwszy film Woo od bardzo dawna, w którym widać rękę reżysera (i nie tylko dlatego że wróciły gołębie), sceny akcji są odpowiednio operowe. Świetnie klimat buduje też muzyka która brzmi trochę jak soundtracki Ennio Morricone ze spaghetti westernów, jest miejscami operowa, ale też jest w niej jakaś taka lekkość, przez co bije z filmu bezinteresowna zabawa. Do najlepszych filmów daleko ale zaskakująco przyzwoicie się bawiłem. Ocena: 6/10. - Den of Thieves 2: Pantera (2025) Pięć lat temu (to już tyle lat minęło?) Gerard Butler zagrał w jednym z lepszych akcyjniaków inspirowanych Gorączką Michaela Manna. Oczywiście film nie dorównywał arcydziełu z De Niro i Pacino, ale to było dobre męskie kino ze świetnymi scenami akcji. A kontynuacja to jest zupełnie inna produkcja, bardziej przypominająca takie europejskie produkcje jak serial Gomorra i to nie tylko dlatego, że na drugim planie mamy Salvatore Esposito znanego z tego serialu. Doceniam to, że twórcy poszli w inny klimat, choć nie zdziwię się, jeśli niektórym widzom nie spodoba się to, że za wiele akcji nie ma. Dopiero po godzinie mamy pierwsza scenę akcji, więc niektórzy mogą się nudzić. Nick budzi większą sympatię niż w części pierwszej gdzie był bucem okropnym. Jest to słabsza część od jedynki, ale doceniam pójście w inny klimat i dlatego postawię 6/10. - The Old Guard 2 (2025) Kilka lat temu był taki film jak The Old Guard, który jak większość akcyjniaków Nietflixa przeszedł niezauważony, było o nim głośno, bo Charlize Theron zaszczyciła produkcję Netflixa swoją rolą, a teraz doczekaliśmy się kontynuacji. Problem jest taki, że nic nie pamiętam z jedynki. Dwójka to film, który przeleżał kilka lat na półce, sama Theron się dziwiła że tak długo czekał na premierę, a po seansie wcale się nie dziwię takiej decyzji, bo to jest okrutnie nudna produkcja. Początek, czyli długa scena akcji wypada całkiem fajnie ale potem przez 70 minut nie ma żadnej sceny akcji, tylko bohaterowie gadają, filozofują, więc tak mnie zmęczył, że jak w końcówce dostałem scenę akcji to miałem to gdzieś. Pójawia się tez Uma Thurman, ale jest jej tak mało że nie wiem co powiedzieć, poza tym, że nawiązali do Kill BIlla. Finał zapowiada kolejną część, ale szczerze to nie wiem czy obejrzę, nawet dla Theron. Jest to tak słaba produkcja, że nawet twórcom udało się pozbawić charyzmę Theron, co jest grzechem niewybaczalnym. Ocena: 2/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 21, 2025, 00:43:42 The Pickup (2025)
Jest to hołd dla komediowego kina akcji, buddy movie z lat 80 czy 90. Może zacznę od plusa, czyli sceny pościgów są nieźle zainscenizowane, ale nie kupiła mnie dwójka głównych bohaterów, więc za bardzo nie kibicowałem im. Nie ma chemii między Eddie Murphym i Peterem Davidsonem. Davidson gra rolę, którą w latach 80/90 w tego typu filmie zagrałby Eddie Murphy, czyli szarżuje, robi dużo szumu wokół siebie, sprowadza kłopoty, a Murphy gra oazę spokoju, stoika. No i rozumiem, bo aktor jest starszy, więc może to by nie pasowało by pan po 60-e szalał na ekranie, więc niech młody się wykaże, tylko że Davidson jest bardzo irytujący w swojej roli. Ale ja nie przepadam za Davidsonem, wiec mogę być niesprawiedliwy w ocenie jego aktorstwa. No i też w ostatniej części Gliniarza z Beverly Hills dał radę Eddie, więc może to nie byłby zły pomysł gdyby jego postać była bardziej żywiołowa. Widać było że Axel F to postać starsza, po przejściach, ale mająca jeszcze coś w sobie z dawnego uroku i szaleństwa. To już lepiej od panów wypadła Keke Palmer, która gra równie ważną rolę. Ocena: 4/10. A Working Man (2025) Lubię kino sensacyjne z Jasonem Stathamem i nie przeszkadza mi to, że kręci tego typu filmów dużo, ale Fachowiec to produkcja której nie mogę nikomu polecić. Jeśli oczekujecie fajnych mordobić to nic z tego, jest może jedna lub dwie sceny bójki, które nie robią wrażenia, a strzelaniny też nie są jakoś super zrealizowane. Scenariusz napisał Sylvester Stallone'a na podstawie książki Levon's Trade i jeśli film jest zgodny z powieścią to mamy w tej produkcji echa Rambo, więc nie dziwi kto odpowiada za skrypt. Może to scenariusz, który napisał wieki temu i zakopał go głęboko, bo dokonał samokrytyki własnego scenariusza. Gorsza od scenariusza jest reżysera Davida Ayera, którego nie uważam za zbyt dobrego reżysera, tylko za niezłego rzemieślnika, który potrafi czasami nakręcić niezłe kino akcji klasy B co pokazał przecież innym filmem ze Stathamem, czyli Pszczelarzem, który jest przyzwoitą produkcją. Może Statham tak się polubił z Sylvestrem na planie serii Niezniszczalni, albo z Ayerem tak mu się układała współpraca na planie Pszczelarza i to go skłoniło do występu w tym filmie. A szkoda bo ostatnio wrócił do współpracy z Guyem Ritchie i naprawdę dobrze wypadł we Wrath of Man i w Grze fortuny. Nie mogę tego powiedzieć o Fachowcu, który obok ostatnich części Niezniszczalnych oraz Meg 1 i 2 uważam za jedną z najgorszych produkcji ze Stathamem, to już wolę i piszę to bez ironii Mechanika 2: Konfrontację. Oceniam na 3/10, ale nawet nie wiem za co tyle punktów. Może za występ Piotra Witkowskiego w roli ruskiego gangusa. Dirty Angels (2024) Martin Campbell i Eva Green ponownie łączą siły, tylko że tym razem nie gra dziewczyny Bonda, ale zadziorną marines walczącą z ISIS, którzy porwali córki wysoko postawionych urzędników państwowych. Ewa ma tyle charyzmy, że ciągnie film na swoich barkach, ale film w dół ciągnie reżyser Maski Zorro i Casino Royale. Widać i czuć że jest reżyserem w sędziwym wieku, to nie jest przypadek George Millera czy Martina Scorsese, którzy wciąż potrafią nakręcić film z biglem, energią. Film ogląda się jak tanią produkcję telewizyjną. Choć obrażam współczesne produkcje telewizyjne. Ocena: 4/10. The Last Breath (2025) Historia oparta na faktach o próbie uratowania członka załogi uwięzionego setki metrów pod powierzchnia oceanu. Lubię filmy, których akcja dzieje się pod wodą, takie podwodne survivale. Niewiele potrzeba, żeby nastraszyć mnie pokazując sytuacje, gdy człowiek jest w głębinie wodnej sam, w ciemnościach, i znikąd pomocy to działają na mnie takie filmy równie mocno, a nawet bardziej jak opowieści podobnego rodzaju, które dzieją się w kosmosie. Trzymał film w napięciu plus fajna obsada. Może to nic specjalnego ale postawię 7/10. Fountain of Youth (2025) Fajnie że czasami Guy Ritchie próbuje czegoś innego niż kino sensacyjne, gangsterskie. No i jak Aladyn, Ministerstwo niebezpiecznych drani, czy nawet Król Artur (wiem to niepopularna opinia) udały się to próba zrobienia kina nowej przygody w stylu Indiany Jonesa, z której to serii kopiuje wiele scen i rozwiązań nie do końca wyszła. Krasinski to sympatyczny aktor więc udało mu się z jego sympatycznością ukryć to że w sumie jego bohater to nie jest za porządny typ, tylko niesympatyczna postać, a w przypadku Natalie Portman to nikt się nie nauczył jeszcze, że jej nie angażuje się do kina rozrywkowego bo kończy się klapą, większość filmów się nie udaje. A skoro nie miałem komu kibicować to film czym dłużej trwał to coraz bardziej mnie znudził. Ale gdybym miał kogoś z obsady pochwalić to Eize Gonzalez. Ocena: 4/10. The Accountant 2 (2025) Dosłownie nic nie pamiętam z Księgowego i to chyba nie najlepiej świadczy o jedynce, ale to nie przeszkadza w seansie. A przez to, że nic nie pamiętam to nie wiem jak bardzo Księgowy 2 przypomina klimatem część pierwszą, ale zakładam, że to są podobne filmy, czyli z małą ilością scen akcji i ciężki klimat. Bo taka jest dwójka, ale trzeba przyznać, że jak już są mordobicia to boli od samego patrzenia jak się piorą po pyskach, a strzelaniny są zrealizowane na porządnym poziomie. Bardziej jest to thriller ze scenami akcji niż kino akcji, ale obejrzałem bez bólu dzięki duetowi Affleck - Bernthal. Jon znowu gra tą samą rolę, ale jeszcze nie znudził mi się w rolach macho, ma fajną chemię z Benem. Po obejrzeniu tak na szybko przejrzałem jedynkę i okazało się, że cała obsada z jedynki, nie licząc Anny Kendrick, występuje w dwójce, więc obecność Simmonsa, Bernthala, czy Cynthii Robbinson nie powinna dziwić. Za braterski duet, klimat i kilka nieźle zrealizowanych strzelanin i mordobić postawię 6/10. The Assessment (2024) Udana mieszanka dystopijnej wizji przyszłości połączonej z dramatem psychologicznym o ojcostwie i macierzyństwie. Jest to debiut reżyserski Fleur Fortune, znanej z kręcenia teledysków. No i to widać od pierwszych scen. Film wizualnie jest wysmakowany - zdjęcia, montaż, kadrowanie to coś pięknego. Niektóre ujęcia z filmu nadają się na tapetę. Oprócz strony wizualnej warto też docenić aktorstwo Himesha Patela oraz Elizabeth Olsen. Jest to kolejna dobra rola aktorki po występie w serialu Love & Death i w filmie Jego trzy córki, ale to że jest dobrą aktorką to nie nikogo nie dziwi. Co innego Alicia Vikander w roli kobiety oceniającej małżeństwo grane przez Patela i Olsenkę, czy nadają się na rodziców. Lubię Vikander w roli Tomb Raidera, świetna była w Ex Machinie, ale tak szczerze to ja nie przypominam sobie żadnej jej dobrej roli, oprócz właśnie występu w innym niszowym SF, czyli w Ex Machinie, ale to było wieki temu. Uważam Alicje za przeciętną aktorkę, a pokazała w Ewaluacji, że potrafi zagrać ciekawą rolę. Widocznie idealnie odnajduje się żona Fassbendera w rolach cyborgów, robotów lub dziwnych kobiet. Ocena: 7/10. The Outrun (2024) Scenariuszowo to klisze z historii o alkoholizmie, ale ogląda się dla przyrody, krajobrazów, strony wizualnej. No i jak zawsze dla cudownej Saoirse Ronan. Czy ona ma na swoim koncie film (też w czasach gdy była nastolatką) w którym by zeszła poniżej dobrego poziomu? Ja nie przypominam sobie. Dziwne tylko, że jeszcze nikt jej nie obsadził w jakimś fantasy w roli np syreny, elfa, nimfy wodnej, bo ze swoją urodą idealnie do takich ról się nadaje, a akurat żywioły, czyli przyroda, woda w Wygonie jest ważnym elementem, więc jakoś tak mi się skojarzyło. Za jej występ postawię 7/10. Here (2024) Nie uważam ostatnich filmów Roberta Zemeckisa za aż tak tragiczne jak większość mówi, tylko średnie produkcje (Pinokio, Wiedźmy, Witajcie w Marwen), ale Poza czasem w którym powróciła para z Forresta Gumpa to jest bardzo słaby film i nudny. Problemem nie jest odmładzanie cyfrowe aktorów, które wygląda coraz lepiej tylko koncept/pomysł na film, czyli pokazywanie wszystkiego z jednego miejsca, z nieruchomej kamery, przez co ogląda się jak tani teatr i to niestety taki w ktorym nie ma żadnych emocji, mimo starań Toma Hanksa, Robin Wrigt, Paula Bettanyego i Kelly Reilly. Doceniam próbę eksperymentowania ale całkowicie nie wyszło, a skoro nie ma emocji to wynudziłem się na Poza Czasem jakby trwał 3 godziny, a nie 100 minut. Ocena: 3/10. Monster Summer (2024) Melowi Gibsonowi chyba zamarzyło się wystąpić w czymś co można puścić swoim dzieciom albo swoim wnukom i co za paradoks, że jeden z lepszych ostatnich filmów z Gibsonem to produkcja dla całej rodziny. Jest to przyzwoita rozrywka w klimatach Goonies, Archiwum X, Stephena Kinga z dobrymi rolami dzieciaków, szczególnie dzieciak w głównej roli jest świetny, którego znam z Czarnego telefonu, wiec to nie zaskoczenie że Mason Thames potrafił pociągnąć film na swoich barkach (Jak wytresować smoka jeszcze nie widziałem). Gibson gra ważną drugoplanową rolę i jest go dużo. No i jest to dobry występ, chciało mu się grać. Ocena 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Września 29, 2025, 23:42:33 - Death of a Unicorn (2025)
Szkoda fajnej obsady czyli Jenny Ortegi (pojawia się tak często co Tomasz Schuchardt w polskim kinie ostatnio, którzy gra w każdym filmie i serialu, ale jeszcze nie przejadła mi się), Richarda E. Granta, Willa Poultera, którzy za wiele do grania nie mają. Jeśli bym kogoś wyróżnił z obsady to Anthony Carrigana najlepiej znanego z serialu HBO "Barry" gdzie grał najsympatyczniejszego gangusa Noho Hanka i Paula Rudda. Szczególnie bym wyróżnił Ant-mana, który pierwszy raz nie kojarzył mi się właśnie z Ant-manem ani nie gral kolejny raz Rudda, jak choćby w nowych Ghostbustersach, tylko zagrał zupełnie nową postać, ojca z problemami, który nie potrafi dogadać się z córką. Szanuję za próbę zagrania czegoś nowego, gościa do którego bardzo długo dociera, co źle robi. Doceniam też pomysł na film, ale film ostatecznie zamienia się w rzeźnię, trochę to taka tania wersja Parku Jurajskiego (choć akurat kiepskie CGI to najmniejszy problem filmu) tylko z jednorożcami zamiast dinozaurów i bardziej krwawa, dużo flaków na ekranie podlana sosem satyry i czarnej komedii. Coś ostatnio nie każdy film studia A24 dowozi, mimo swojej oryginalności w pomysłach a Śmierć jednorożca to jedna z takich produkcji, czyli zmarnowany potencjał na dobrą rozrywkę. Ocena: 5/10. - The Phoenician Scheme (2025) Pierwsze parę minut z katastrofą samolotu kupiło mnie i przyznaję, że kilka razy śmiechłem przez cały film, a role del Toro, Threapleton, a na drugim planie Michaela Cery (nie wiem czy to jego debiut u Wesa, a jeśli tak to dziwne, że dopiero teraz się pojawił, bo idealnie pasuje) i Richarda Ayoade zasługują na wyróżnienie, tak samo jak muzyka Desplata, ale czym dłużej film trwał to mnie zaczął trochę męczyć, choć nie jest za długi. Z Wesem Andersonem jest gorzej niż z Timem Burtonem, którego nowe filmy i seriale jak Wednesday jeszcze dostarczają mi czasami niezłej rozrywki, ale z Wesem jest tak że został tylko podziw dla realizacji, a emocji brak, więc byłem coraz bardziej znudzony, a jednocześnie ciężko uznać tą produkcje, że jest słaba, bo strona formalna jest mistrzowska. A trzeba odnotować jeden mały szczegół, zauważyłem małą ewolucję warstwy formalnej, bo jest burzona statyczność ujęć, są zoomy czy jazdy kamerą np w zabawnej scenie z plaskaczem. Więc coś tam Anderson dodał do swojej formy. Jest minimalnie lepiej niż w ostatnich filmach Andersona więc niech będzie naciągane 6/10. Drop (2025) Śmierć nadejdzie dziś była fajna, a dwójka jeszcze lepsza, choć wiem, że jestem w mniejszości, bo nie wszystkim podobało się to, że twórcy odeszli daleko od czegoś w stylu Krzyku do produkcji bliższej komedii SF w stylu Powrotu do przyszłości, ale kolejne filmy Christophera Landona uważam za nie najlepsze. No jeszcze Freaky ujdzie, ale z Mamy tu ducha nic nie pamiętam, a to film z 23 roku i oglądałem jak sprawdziłem. No i właśnie zobaczyłem Przyjmij/Odrzuć, który ma ciekawy pomysł, choć oryginalności w scenariuszu za wiele nie ma i fajną dwójkę bohaterów granych przez Meghann Fahy (czy tylko mnie przypominała w niektórych scenach Michelle Pfeiffer?) i Brandon Sklenara (znam go ze spinoffa Yellowstone z Fordem i Mirren), ale film czym dłużej trwał to budził coraz mniejsze moje zainteresowanie, a zwłaszcza dobiła mnie kocówka, więc nie mogę dać więcej niż 4/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 04, 2025, 01:53:43 - Play Dirty (2025)
Nie wszystko w najnowszym dziele Shane'a Blacka działa dobrze, ale jednak bym polecał obejrzeć, mimo kilku uwag. Coś mi się w tym filmie nie do końca zgadzało od początku, jakby próbował Black połączyć wodę z ogniem. Tak jakby za wszelka cenę chciał połączyć swoje poczucie humoru z historią o postaciach, których nie da się lubić, bo tak naprawdę to jest historia o złodziejach i przestępcach, którzy się nie patyczkują. Nie tylko główny bohater, ale wszyscy nie maja problemów z zabijaniem, jeśli ktoś ma zginąć Pakrer i reszta zabijają bez mrugnięcia okiem, a Black dodaje dowcipy do tych scen i w niektórych scenach zabójstw humor działa, a w innych nie działa. Na siłę Black chce żebym polubił Parkera co mu się udaje, choć nie jest to jego zasługa. Parkera polubiłem, ale nie dlatego, że to tak sympatyczna postać, tylko dlatego że lubię Marka Wahlberga, a jest w tym filmie typowym Markiem Wahlbergiem, gra tak jak w większości filmów, a jednocześnie on za nic nie pasuje mi do tej roli. W tej roli idealnie odnalazł by się Mel Gibson. No i sprawdziłem po seansie i jest to film oparty na serii książek o tym antybohaterze i ta seria doczekała się już kilku adaptacji i jedną z nich był film Godzina zemsty właśnie z Melem Gibsonem (a jak doczytałem to grali go też Lee Marvin w Zbiegu z Alcatraz, którego to filmu remakiem był film z Melem, Robert Redford w Diamentowej gorączce, Martin Lawrence w Sądnym dniu, Duvall w Porachunkach, ale w żadnych z tych filmów nie nazywał się Parker). Dawno tą dobrą produkcję z Gibsonem widziałem, ale jeśli był tam humor, to wydaje mi się, że nie taki jaki jest w filmach Shane'a Blacka tylko bardzo czarna komedia. I z tego co się dowiedziałem o tej serii książek, są to mroczne powieści, a Palker to jest skur...., którego nie da się lubić, którego otaczają dranie równie groźne co on. No i Black połączył taką historię z klimatem swoich produkcji, więc akcja dzieje się oczywiście w Boże Narodzenie, są dowcipne riposty, a przynajmniej chciałby Black, żeby takie byly bo raz działają, a innym razem nie działają. Mark za bardzo nie pasuje mi do głównej roli, ale mamy Lakeitha Stanfielda, Rose Salazar, Tony Shalhouba. No i oni dużo lepiej przypasowali mi do swoich ról. Nie przeszkadza mi też CGI w scenach pościgów, które są dość kreatywne. Shane Black miał dość karkołomny pomysł żeby taką historię mroczną z antybohaterem podlać jednak humorem. No i jakoś mu się to udało, ale szwy widać. Wygląda na to, że najnowszy film Blacka, to jest ten, który nikomu się nie podoba, a nawet jego Predator to znajdę kilka osób, którym przypadł do gustu. No i wychodzę ja i mówię, że nieźle się bawiłem na Nieczystej grze, więc mogę być jedyny, który ma coś dobrego o tym filmie do powiedzenia. Film spotkał by się z dużo lepszym przyjęciem, gdyby Black zrobił produkcje mroczną, odszedł całkowicie od swojego stylu, bo tak to większość widzów nie do końca wie co za film ogląda, czy komedie sensacyjna, czy poważne kino akcji, gdzie przy zabijaniu to nikomu nawet powieka nie drgnie. A że potrafi napisać poważne kino akcji to pokazał scenariuszem do pierwszej Zabójczej broni, w której w ogóle nie było humoru, to była najmroczniejsza część ze wszystkich. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 05, 2025, 00:59:06 Novocaine (2025)
Film który określiłbym połączeniem Adrenaliny z The Boys (nie tylko przez obsadzenie Quaida w głównej roli). Doceniam pomysł na film i niektóre sceny też, choć miejscami jest bardzo brutalnie, więc jak ktoś np nie lubi łamanych kości czy wyrywanych paznokci to niech lepiej odpuści sobie seans. Ale całościowo to uważam, że jednak Nowokaina jest zmarnowanym potencjałem na fajną rozrywkę, w pewnym momencie przestało mnie interesować ile jeszcze ciosów i jakie zbierze główny bohater. Film ogląda się tak jakby to był jeden żart powtarzany do znudzenia przez prawie dwie godziny, więc w pewnym momencie moje zainteresowanie zniknęło. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 23, 2025, 11:46:03 Megalopolis (2024)
Powiem tak. Jestem ciekaw co dalej z karierą Adama Drivera, czy to taki przypadek jak Michaela Fassbendera, który jak wszedł w klapy i złe filmy, to z nich długo nie mógł wyjść (ostatnio się poprawiło), czy to jednak przypadek że zagrał w trzech nieudanych filmach pod rząd, a może zmienił agenta, na jakiegoś sabotażystę? Oprócz filmu Coppoli to te słabe to 65 i Ferrari (a są jeszcze Annette, White Noise i Dom Gucci, ale to były odpowiednio, nieudany eksperyment i dwa średniaki, aż dziwne że Last Duel się Scottowi udał, to jakiś przypadek). Różnica jest taka, że Fassbender grał u młodych obiecujących reżyserów z poza Ameryki i te filmy nie wychodziły, a Driver gra u dawnych mistrzów, którzy przestali dowozić. Gdybym miał kogoś pochwalić z obsady to Aubrey Plaza, jako jedyna zdaje sobie sprawę w czym gra, dobrze się bawiła na plane i idealnie się odnajduje w tym osobistym projekcie Coppoli. Pochwalę jeszcze Nathalie Emmanuel, która jest urocza, tak jak w każdym filmie i tyle. Plaza wróci pewnie do grania w niszowych produkcjach, a Emmanuel do występowania w akcyjniakach. A o reszcie obsady nie mam nic do powiedzenia. Mógłbym napisać, że Coppola lubił zawsze operę, kicz, camp, ale to wiadomo przynajmniej od Draculi, jak nie wcześniej, tylko że adaptacja powieści Stokera to jeden z najlepszych filmów reżysera Czasu Apokalipsy, a Megalopolis to nawet nie wiem co mógłbym wystawić, bo jedynkę stawiam rzadko i to są filmy złe i fascynujące na swoim poziomie, a na wymarzonym projekcie Francisa wynudziłem się okrutnie. Nie potrafię oceny wydać. Najlepsze słowo jakie pasuje mi do tego projektu to WTF i to jest moja ocena. Vinci 2 (2025) Po pierwsze - nie uważam Vinci za jeden z najlepszych filmów Juliusza Machulskiego, tylko za produkcję w najlepszym razie OK. Po drugie - nie nakręcił mistrz kina rozrywkowego z lat 80 i 90 od bardzo dawna żadnego filmu, a ostatnie filmy sprzed paru lat, to nie było nic dobrego, więc nie przeżyłem rozczarowania (najlepsza jego produkcja to serial Mały zgon). Więc z powodów, które wymieniłem Vinci 2 nie mógł się udać, skoro reżyser wrócił z emerytury, to nie mogło się udać. Gdybym miał coś pochwalić to Dorocińskiego, który szarżuje i tyle. Ocena: 4/10. Elio (2025) Kolejna produkcja Pixara skierowana dla całej rodziny, ale to jedna z tych animacji na której uważam, że dzieci będą się dobrze bawić, to nie jest produkcja bardziej dla dorosłych niż dla dzieci, jak niektóre z filmów Pixara np Soul, czy serial Niepokonani. Oczywiście porusza poważne tematy jak śmierć rodziców, niezrozumienie, próbę dogadania się bliskich osób, a przede wszystkim jest to historia o samotności, którą ubrano w kostium kosmiczno ufoludkowy. No i działa, może to nie jest poziom najlepszych filmów Pixara, ale na tyle porządna familijna produkcja, że dzieci i rodzice powinni się dobrze bawić. Ale szczerze ja nic nie słyszałem o tym filmie, dowiedziałem się o nim gdy pojawił się na D+. Disney całkowicie położył kampanie reklamową przez co mało zarobili (budżet 150 mln a zarobili tyle samo czyli wyszli na zero) i dlaczego tak sabotowali ten projekt to nie mam pojęcia dlaczego. I to jest zaskakujące bo animacje to obok horrorów produkcje które najwięcej zarabiają w kinach. Ocena: 6/10. Druga Furioza (2025) Nie jest to sequel tylko produkcja która powinna mieć tytuł Furioza - Zaginione fragmenty (coś jak Twin Peaks Missing Pieces), bo akcja dzieje się równolegle do wydarzeń z Furiozy. Na pierwszy plan wysuwa Golden i Mateusz Damięcki jest równie dobry co w poprzednim filmie, szarżuje na całego, ale nie przekracza nigdy granicy po której byłby śmieszny, choć czasami jest blisko. Podobają mi się wybory filmowe Damięckiego w ostatnim czasie, z aktora dramatycznego w filmach na którego szkoły chodziły poszedł w kino rozrywkowe, w którym świetnie się bawi, a współpraca z Olenckim bardzo mu służy bo to nie tylko Furioza, ale też przecież świetny serial Prosta sprawa gdzie zagrał zupełnie inną rolę i też wypadł rewelacyjnie. Olencki udowodnił w serialu i w poprzednim filmie z tej serii, że umie kręcić sceny akcji i mordobicia, a Druga Furioza tylko to potwierdza, że jest dobrym rzemieślnikiem. Film trwa prawie 3 godziny, ale nie nudziłem się w ogóle, mimo tego, że wiadomo jak cała historia się zakończy. Cyprian T Olencki tak pokochał świat Furiozy, że postanowił go rozbudować. Chciał chyba też dodać głębi Goldenowi i dlatego dopisał mu wątek romantyczny, który jest absurdalny, ciężko uwierzyć by taka porządna dziewczyna była z łobuzem, nawet mimo tego że podobno łobuz kocha najmocniej, ale kupiłem ich relacje dzięki rolom Damięckiego i Poli Gonciarz w roli jego dziewczyny, jest między nimi chemia. Ale najlepszy jest wątek dubliński, w którym Golden razem z Mrówą postanawiają rozszerzyć swoją działalność poza granicami Polski. Był to wątek epizodyczny w Furiozie, a w dwójce jest to główna historia. Trochę ogląda się Goldena i Mrówę jak komedię kumpelską. Szymon Bobrowski w roli tego inteligentniejszego gangstera który wie w jakie szambo go Golden wpakował też daje czadu. Ale wszyscy aktorsko dowożą, też w rolach epizodycznych np Simlat w roli polskiego Jacka Bauera. Cyprian T Olencki potrafi pisać dobre dialogi i zabawne, w niektórych momentach, szczególnie w wątku dublińskim to się uśmiałem (próba wybrania numeru telefonu z połamanymi palcami przez jednego z gangsterów lub scena nawiązująca do Peaky Blinders), czy rozmowa Dzikiej i Jacka Bauera z angielskim policjantem, to też było złoto komediowe. Czekam na kolejne filmy i seriale Olenckiego czy to z Damięckim ponownie czy z inną obsadą, bo potrafi w kino sensacyjne, jest to taki bardziej utalentowany Vega. Ocena: 7/10. The Lost Bus (2025) Paul Greengrass tak rzadko kręci filmy, że na kolejny film czekaliśmy pięć lat, ale reżyser nie zardzewiał. Powrócił do kina z tematyką do której on się idealnie nadaje. Nie, nie kolejna część Jasona Bourne'a tylko kolejna historia na faktach w której amerykanie walczą z zagrożeniem, tym razem z wielkim pożarem jaki nawiedził Kalifornię w 2018 roku. Zaginiony autokar to klasyczne katastroficzne hollywoodzkie kino w starym stylu. Przerwa w kręceniu filmów nie spowodowała że reżyser zardzewiał, Greengrass wciąż umie w emocje. Od pierwszych scen nie pomylicie tego filmu z żadną inną produkcją, będziecie wiedzieć, ze to dzieło reżysera Lotu 93, Krwawej niedzieli i Kapitana Phillipsa. W roli głównej Matthew McConaughey, to idealny casting do roli amerykańskiego herosa z wadami i problemami rodzinnymi, z klasy robotniczej. No i podobnie jak Greengrass też był na urlopie przez kilka lat, ale nie zapomniał jak się gra. Może to nie jest poziom Ognistego podmuchu Howarda, z podobnej tematyki, ale znakomita rozrywka. Ocena: 8/10. Tak przy okazji czemu MM zniknął z kina? Jest to aktor z którym żadnych afer nie kojarzę, nie został odsunięty na boczny tor. Pamiętam że były plotki, że miał na senatora, czy też na prezydenta startować? Ostatni jego film to musiałem sprawdzić i to był Dżentelmeni Ritchiego czyli dobra produkcja, a wcześniej miał dobrą passę, wiele dobrych ról i filmów np Detektyw, Mud, a potem kilka słabszych czasami się trafiło, jak np Mroczna wieża, ale żeby tak całkowicie zniknąć z kina. Wolał zająć się rodziną czy coś innego stało się w jego życiu? Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 23, 2025, 18:12:08 Też się z tym "Elio" zdziwiłem. Na zasadzie: odpalam Disneya, widzę nowość Pixara i myślę sobie: jakim cudem nic o tym nie słyszałem? A film taki sobie, pixarowy średniak. Mieli na ogół lepsze, mieli kilka gorszych. Trochę zbyt słodko się tu miejscami jednak robi, mam wrażenie, choć też dałem temu 6/10. Ale jeśli zarobili tyle, ile film kosztował, to są stratni, bo mówi się, żeby film się zwrócił, musi zarobić drugie tyle.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Października 25, 2025, 11:06:38 - A House of Dynamite (2025)
Opinie o Domu pełnym dynamitu są w większości pozytywne, a mnie powrót Kathryn Bigelow rozczarował. Są momenty trzymające w napięciu, ale z czasem napięcie znika przez co też zakończenie sprawia wrażenie niedogotowanego. Choć spotkałem się też z opiniami, że zakończenie jest za bardzo otwarte na dwie interpretacje, że dla części widzów to jest zakończenie pozytywne, a dla innych widzów, że negatywne, a ja uważam, że ostatnie sceny są dość jednoznaczne, co się dokładnie wydarzyło. Może to jest wina konstrukcji scenariusza, tak zbudowania narracji, że napięcie w filmie siada często, też w finale, a twórcy zdecydowali się pokazać wydarzenia z trzech różnych perspektyw, czyli coś takiego co dostaliśmy niedawno w Weapons i co lubi robić np Damon Lindelof. Aktorsko nie mogę się do nikogo przyczepić, ale nie powiedziałbym, że to są najlepsze role w karierze Rebecci Ferguson, Idrisa Elby (znowu gra prezydenta, ale to nie jest odpowiednik ani Trumpa ani Bidena), Jareda Harrisa, czy Jasona Clarke'a. Wszyscy grają solidnie. Ale nie wierzę w to, że z filmu nie wyleciały jakieś sceny, bo jest też Kaitlyn Dever, która pojawia się na minutę. Może to nie jest gwiazda filmowa, ale na tyle znana aktorka, że nie mam pojęcia dlaczego akurat ją obsadzono w tak mało znaczącej roli. Jej postać jest ważna dla jednego z bohaterów, ale jest jej tak mało, że można ją przegapić. Widziałem niedawno Lost Bus, którym Greengrass wrócił do kina po wielu latach, tak jak Bigelow, i uważam, że to właśnie on dużo lepiej poradził sobie z reżyserią produkcji, która ma trzymać w napięciu. Mam takie wrażenie, że gdyby jemu dano tą produkcję, którą można nazwać Doktorem Strangelove na poważnie to wyszłoby lepsze kino, a tak dostałem porządną produkcję, ale nic specjalnie zachwycającego. Ocena: 6/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Października 25, 2025, 12:26:23 Ja dla samej pani Ferguson to zobaczę <3 :D
No i zobaczyłem. Jedna historia, trzy perspektywy. Zabieg nienowy, ale sprawdzający się... przynajmniej w pierwszych dwóch aktach. Bo w trzecim napięcie jednak opada. Pod względem realizacyjnym świetna rzecz, aktorsko jest przynajmniej ok, najlepsi są chyba Ferguson i Harris. Pozostaje pytanie, czy faktycznie jesteśmy już blisko takiej sytuacji... wolę chyba nie wiedzieć. 6,5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 04, 2025, 13:29:35 - Bridget Jones: Mad About the Boy (2025)
Pamiętam, że Bridget Jones 3 sprzed prawie 10 lat to był słaby film, wiec nie spodziewałem się niczego dobrego po czwórce. Tak, to jest odgrzewany kotlet, ale to nie jest tak słaby film jak poprzedni. Jest to przyzwoity romcom z angielskim humorem, więc nawet jak dostałem klisze, to są sprzedawane przez dobre dialogi i aktorów, którzy nie schodzą poniżej swojego poziomu, na czele z doskonałym jak zawsze Hugh Grantem (choć za dużo go nie ma). Film też porusza poważne tematy, bo jest to też produkcja o przepracowaniu żałoby, pogodzeniu się ze stratą przez 50 letnia kobietę i jej dzieci ze strata męża i ojca. Renee Zellweger wypada w scenach dramatycznych dobrze, w komediowych też, choć jedzie na autopilocie, ale jest jednak kilka scen w których wybijała mnie nowa twarz aktorki z filmu. Jeśli to jest ostateczne pożegnanie z Bridget Jones to nie ma wstydu, ale też nie ma się czym zachwycać. Ocena: 6/10. - Nobody 2 (2025) Nie oczekiwałem nic wybitnego, a i tak się zawiodłem i to bardzo. Nie spodziewałem się tak słabej produkcji, choć może powinienem bo reżyserem jest Timo Tjahjanto, który odpowiada za akcyjniak/mordobicie Przychodzi po nas noc. To nie jedyne kino akcji od niego, ale chyba najbardziej znany, który mi nie podszedł. Był to jeden z filmów zrodzonych na sukcesie Raidów, choreografia mordobić, walki i pościgi zrealizowane na mistrzowskim poziomie, ale film strasznie mnie wynudził. Podobnie musiało być z innymi produkcjami z kina akcjia od Thahjanto bo nie pamiętam z nich nic. I podobnie mam z Nikt 2, który mnie bardzo zmęczył, choć dostałem co chciałem i czego oczekiwałem czyli przerysowane mordobicia, a wynudziłem się okrutnie, choć film trwa tylko 90 minut. Brakuje tej produkcji lekkości jaka była w części 1, widocznie nieważne czy akcyjniaka zrobi Timo w Tajlandii czy wynajmą go producenci z Hollywood to zupełnie nie podchodzi mi jego styl. No i jeszcze jest uwielbiany Christopher Lloyd, którego wydaje się że będzie dużo, bo dziadek wyjeżdża z rodzinką na wakacje, ale wcale tak nie jest, zostaje odstawiony na boczny tor. No i dobrze. Lloyd ma swoją specyficzną manierę gry, która działała kilkadziesiąt lat temu, ale gdy jest starszy to z tą swoja manierą wypada żenująco. Ten film uświadomił mi, że dobrze, iż jednak nie zrobili Powrotu do przyszłości 4, bo nie do wytrzymania by był. Ale jeszcze gorsza jest Sharon Stone w roli złola. NIe spodziewałem się aż takiej padaki, ale to może ja się starzeje, bo jak patrze po recenzjach też od krytyków to zbiera niezłe opinie, może nie przesadnie dobre, ale że to taki przyzwoity średniak, a to jest duże rozczarowanie, a nie miałem żadnych oczekiwań. Choć Ballerina mi się podobała z tego samego gatunku, więc już sam nie wiem. Ocena: 3/10. - Caught Stealing (2025) W końcu film Darrena Aronofsky'ego, który warto obejrzeć, ale oglądając Złodzieja z przypadku raczej byście obstawiali, że to jakiś zaginiony film Guya Ritchiego czy braci Coen z lat 80 lub 90. Aronofsky potrafi wyluzować, ale też za dużo komedii w filmie nie ma. I to nie jest komedia sensacyjna, tylko sensacja z elementami komedii , bo dość często robi się jednak dramatycznie, ale to sprawny reżyser, umie opowiadać historie, więc fabuła się nie sypie, mimo dowcipów które sie pojawiają w najmniej spodziewanych momentach, nie wybijają żarty z filmu. Udowodnił reżyser, że nie każdy jego film musi być nadęty, depresyjny i pretensjonalny. Aktorsko drugi plan to złoto i nawet najkrótszy epizod jest jakiś. Podobali mi się Regina King, Zoe Kravitz, ale najlepsi są Matt Smith oraz duet Liev Schreiber i Vincent D'Onofrio w roli żydowskich braci. A co do głównego bohatera to Austin Butler kolejną rolą (po Motocyklistach to kolejny film w którym kojarzył mi się z młodym Mickey Rourke) po Elvisie pokazał, że ma wszystko by zostać gwiazdą kina, a ma dość niewdzięczną role, bo gra postać, która jest jak piłeczka, trochę odbija się od tego co się wokół niego dzieje i luzacko podchodzi do wydarzeń, nawet jeśli je sam niektóre z nich wywołał, ale ma tyle w sobie charyzmy, że polubiłem Hanka. No i ostatecznie, późno, ale jednak Hank przechodzi jakąś przemianę, a przynajmniej jej zalążki w końcówce filmu, widać że chce zmienić swoje życie. Hank jest trochę jak kot którym się zaopiekował i to jedna z najlepszych kocich ról jakie widziałem (zakładam ze to nie CGI), a ja wolę psy, więc tym bardziej doceńcie że chwalę zwierzaka. Jedyne do czego bym się przyczepił to wątku relacji z mamą, który jest jaki jest, ale nie rozumiem po co robiono taką tajemnicę z tego kto ją gra, czego dowiadujemy się w scenie po napisach. I dlaczego akurat ta aktorka ją zagrała w tej jednej scenie. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 04, 2025, 15:05:27 Mi się druga część "Nobody" jako tako podobała, choć na pewno wyraźnie słabsza od jedynki. Brakuje efektu świeżości czy lekkości. Ale też przeniesienie tej rozpierduchy na łono rodzinne mimo wszystko dało efekt odświeżający. Sharon była dla mnie ok, natomiast finał taki jakiś na siłę. Ode mnie takie 5,5/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 16, 2025, 23:58:33 One Battle After Another (2025)
Poprzedni film Andersona (Licorice Pizza) trochę nadwyrężył moją cierpliwość, więc jakoś niespecjalnie się ekscytowałem zapowiedziami do One Battle... Zwiastun był... dziwny, cieżko było wyczuć co to będzie. Po seansie oddycham z ulgą, bo to jest według mnie powrót do wysokiej formy :faja: Dopisuję go też do listy ulubionych filmów z tego roku (na razie jest na pozycji #2, dalej nic nie przebiło Sinners, ale One Battle pokonał Weapons ;) ). Przede wszystkim ujął mnie ten film swoją energią. On cały czas pulsuje, właściwe bez żadnych przerw. Tempo jest świetne, sceny są prawie idealnie wywarzone, nawet jak niektóre z nich były długie to mnie to nie męczyło. Drugi plus to klimat. Ten film ocieka totalnym absurdem a zarazem wydaje się jakoś dziwnie zakotwiczony we współczesnej rzeczywistości... Ciężko mi to ubrać w słowa, no po prostu Anderson się wstrzelił niesamowicie z tym filmem. Trzeci plus to, że film jest techniczną perełką. Zdjęcia cud miód... żałuję, że tego nie widziałem na dużym kinowym ekranie, ale zamierzam nadrobić w domu na swoim ;) Muza, montaż... no widać, że za kamerą stoi mistrzowska ekipa. Przed kamerą z resztą też, bo aktorsko jest jest też bardzo dobrze, chociaż z całej obsady to ja najmniej akurat bedę chwalił DiCaprio, który gra troszkę to samo co już pokazał u Tarantino. Najbardziej mi się podobała Chase Infiniti i Sean Penn, i ich wspólne sceny były świetne :) 8.5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 17, 2025, 00:18:41 One Battle After Another (2025) Trzeci plus to, że film jest techniczną perełką. Zdjęcia cud miód... żałuję, że tego nie widziałem na dużym kinowym ekranie, ale zamierzam nadrobić w domu na swoim ;) Przed kamerą z resztą też, bo aktorsko jest jest też bardzo dobrze, chociaż z całej obsady to ja najmniej akurat bedę chwalił DiCaprio, który gra troszkę to samo co już pokazał u Tarantino. :) To gdzie oglądałeś, na komórce? Ale która rola Leonardo? Bo jednak rola w westernie i w filmie o Hollywood to są dwie różne role. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 17, 2025, 10:16:13 Oglądałem na TV mamy, a to jest jeden z tych filmów, gdzie im większy ekran tym lepiej. W kinie musiał wyglądać super. Co do DiCaprio to gra znów faceta w średnim wieku, który ma problem z używkami i balansuje na granicy załamania nerwowego, czyli coś w stylu Once Upon a Time... :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 17, 2025, 11:10:43 W ogóle Di Caprio to jest coraz bardziej do Nicholsona starego podobny :D :D
Ale jak w TV, to już gdzieś weszło? A tak, jakieś prime'y czy inne tego typu rzeczy dodatkowo płatne (w sensie: dodatkowo poza abonamentem). Mi się akurat lepiej patrzy na filmy w domu ostatnio, bo w kinie się wiercę, powstrzymuję się od picia, żeby nie chciało mi się siku i tak dalej :D W domu pełna kontrola :D W tym roku tylko na "Weapons" byłem :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 17, 2025, 11:53:21 Oglądałem na TV mamy, a to jest jeden z tych filmów, gdzie im większy ekran tym lepiej. W kinie musiał wyglądać super. Co do DiCaprio to gra znów faceta w średnim wieku, który ma problem z używkami i balansuje na granicy załamania nerwowego, czyli coś w stylu Once Upon a Time... :) A ja słyszałem porównania że gra trochę taka postać jak Big Lebowski u braci Coen. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 20, 2025, 11:31:46 Ale jak w TV, to już gdzieś weszło? Jak się uprzesz to znajdziesz ;) A ja słyszałem porównania że gra trochę taka postać jak Big Lebowski u braci Coen. Biega w szlafroku pół filmu, więc coś jest na rzeczy :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 20, 2025, 11:45:53 Uparłem się ;) Ale teraz czekam na wenę ;)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Listopada 20, 2025, 12:16:17 Tylko nie do Oscarów w przyszłym roku :D Jak Cię przeraża długość trwania, to mówię Ci, że jej nie poczujesz :)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Listopada 30, 2025, 13:19:55 - Queer (2024)
Lubię twórczość Lucę Guadagnino, choć nie każdy jego film mi się podoba, niektóre mnie nudzą, i podobnie jest z adaptacją powieści Burroughsa, której nie czytałem, ale cały film miałem w głowie myśl, mimo tego, że szczególne ostatni akt, gdy wchodzą narkotyczne wizje, majaki i to są ciekawie zrealizowane sekwencje, mają klimat, więc ma dobre momenty Guadagnino, np też scena na początku z Craigiem idącym ulicą w slow motion i kawałkiem Nirvany, że to byłby dużo lepszy film gdyby zrobił go świętej pamięci Lynch albo Refn, czy David Cronenberg lub jego syn w formie , a tak zostaną mi w pamieci głównie te dobre krótkie fragmenty, świetna muzyka Reznora i Rossa, oraz poświęcenie dla roli Daniela Craiga. No i ktora to już ostatnio rola w której gra geja? Detektyw, którego gra w serii Riana Johnsona też należy do społeczności LGBT, a złol grany przez Bardema w Skyfall się do 007 przystawiał. Daniel się bardzo stara by odciąć się od Jamesa Bonda, trochę tak na siłę, ale wiemy, że Craig to nie tylko Bond i potrafi zagrać też coś innego, że to dobry aktor. Ocena: 4/10. - After the Hunt (2025) Ogólnie to jest lepszy film Guadagnino od poprzedniego, nie nudziłem się jak przez większość Queer, ale jednocześnie to pewnie za kilka m-cy będę pamiętał niektóre najbardziej porąbane sceny z filmu z Craigiem, wyglądające jak z filmów Refna, Lyncha, a z Po polowaniu nie będę pamiętał żadnej sceny. Doceniam dobre role Julii Roberts, Andrew Garfielda, Ayo Edebiri, tylko problem jest taki, że nie polubiłem żadnego z bohaterów. Jedyną postacią, którą polubiłem to mąż Almy, czyli Frederick grany przez Michaela Stuhlbarga. Znowu dobra muzyka Reznora i Rossa. Reżysersko to też znowu porządna robota jak to zawsze u Guadagnino, nawet w słabszych filmach, więc nie nudziłem się, ale całościowo to jest średnia produkcja próbująca być czymś na kształt historii takiej jaką dostaliśmy w genialnym Tar z Blanchett, czyli trochę komentarz na temat me too, cancel culture i politycznej poprawności z hołdem dla twórczości Woody Allena (np napisy początkowe wyglądają jak z filmów Allena). Ocena: 5/10. - Ballad of a Small Player (2025) Coś tak czuję, że jakbym obejrzał drugi raz Na zachodzie bez zmian Edwarda Bergera to bym już nie miał tak pozytywnej opinii jak za premiery, bo kolejny jego film, czyli Konklawe już tak nie przypadł mi do gustu, było to porządnie zrobione rzemiosło trzymające się na roli Ralpha Fiennesa, ale nic specjalnego. Ballada o drobnym karciarzu to produkcja, w której twórca bawi się formą, trochę oglądalo mi się jakby to był film fana Baza Luhrmanna, czyli dużo kolorów, wizualnie jest pstrokaty, ale wynudziłem się, bo nic w tej historii nie interesuje mnie. Jedynie dla kogo warto obejrzeć to dla Colina Farrella, który od kilku lat ma dobrą passę. Nawet jeśli film nie dowozi to on daje radę w każdej roli. Zaczęło się chyba od Zabicia świętego jelenia Lantimosa i Dżentelmenów Ritchiego, a potem Yang, Batman, Trzynastu, Duchy Inischerin. No i role w serialach, czyli Pingwin, ale ja jeszcze wyżej stawiam role w The North Water (w dużym skrócie połączenie Terroru z Moby Dickiem na Arktyce), gdzie zagrał skurwiela nad skurwielami czy Sugar (hołd dla kina noir plus zwrot akcji wywracający całą historię do góry nogami, który może się nie podobać, mnie akurat pasował). Nawet jeśli film, bo akurat każdy serial trzyma poziom, nie dowozi to Farrell daje popis swojego talentu i mogę powiedzieć, że od kilku lat to jest jeden z moich ulubionych aktorów, z tych których kariera poszła w ciekawym kierunku, więc obejrzę z nim wszystko. A co do Bergera to zaczynam się zastanawiać czy to nie jest jeden z bardziej przereklamowanych reżyserów. Ocena 4/10 za Farrella. - She Rides Shotgun (2025) Nate, który niedawno wyszedł z więzienia podjeżdża pod szkołę, z której zabiera swoją córkę nie mówiąc jej co się stało z jej mamą. Polly zauważa w samochodzie skradzione rzeczy z jej domu, ale tata mówi, że wszystko jest w porządku. Fabuła prosta jak budowa cepa, nie będziecie zaskoczeni rozwojem wydarzeń, ale film trzyma w napięciu dzięki klimatowi jaki stworzył Nick Rowland, nieznany mi reżyser ze swoja ekipą (szczególnie zdjęcia i muzyka). Ale film nie oglądałoby się z zainteresowaniem, gdyby nie rola dziewczynki granej przez Ana Sophia Heger i Tarona Egertona w roli ojca. Kupiłem ten duet i kibicowałem im w ich niebezpiecznej podróży od początku do końca filmu. Dobre męskie kino. Ocena: 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopada 30, 2025, 13:26:19 Niedawno obejrzałem "Caught Stealing" i w zasadzie nie mam wiele do dodania do tego, co napisał michax. Niby w stylu braci Coen czy Guya Ritchie'ego, ale jednak brakuje lekkości. Czy też może po prostu całość jest bardziej poważna, dramatyczne tony wybrzmiewają raz za razem. Aktorsko jest świetnie i też coraz bardziej lubię Austina Butlera. Drugi plan faktycznie błyszczy. I w sumie na chwilę obecną jest to jeden z moich ulubionych filmów tego roku. 7/10.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 06, 2025, 16:31:12 Aronofsky w lżejszym wydaniu jak najbardziej na plus, też mi się Caught Stealing podobał.
Tron: Ares (2025) Same złe opinie o tym filmie słyszałem a mnie się podobało. Porównania z Morbiusem zdecydowanie przesadzone ;) Znaczy się Leto nadal gra tu drewno, ale tu jestem to w stanie kupić, bo gra program komputerowy, więc musi być trochę sztywny :D Cała reszta według mnie bardzo spoko. Historia z poprzednich filmów pociągnięta z sensem, pomimo tego, że nie ma tu postaci z Legacy. Pomysł na to żeby trochę odwrócić koncepcję i tym razem to programy przechodzą do naszego świata bardzo fajny. Sceny akcji zrobione bardzo solidnie, efekty fajne. Próbowałem słuchać score Reznora & Rossa przed seansem i mi się zupełnie nie podobał ale w połączeniu z obrazem jednak robi robotę :) Ja jestem pozytywnie zaskoczony tym seansem. 7/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 14, 2025, 09:21:44 Wake Up Dead Man: A Knives Out Mystery (2025)
Najbardziej ambitna z części, najmocniej dająca do myślenia. Czyli dla niektórych może być to rozczarowanie, bo gdzieś tam walory rozrywkowe uleciały. Bo to na pewno najmniej zabawny film, w zasadzie nawet rzadko próbuje taki być. Fabuła kryminalna tradycyjnie zakręcona, tu może nawet zbyt bardzo, można to nazwać intrygą nieco wydumaną. Można też stwierdzić, że całość jest za długa. Ale mimo to film wywarł na mnie spore wrażenie. Bo to tyleż kryminał, co rzecz o wierze, posłudze kapłańskiej i o ludziach, po prostu. I o całym wachlarzu uczuć, jakie nimi targają. Gdzieś tam przemykają również wątki polityczne, social mediów... Na swój sposób kryminał jest tu tylko pretekstem, by o tych wszystkich ważnych sprawach opowiedzieć - w tym sensie film jest podobny do "Grzeszników". Na Złote Globy się nowe Knives Out nie załapało, liczę jednak na nominacje do późniejszych nagród. 7/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 14, 2025, 22:03:27 A ja mam totalnie odmienną opinię. Lubię większość filmów Riana Johnsona, też jak bawi się w detektywistyczne klimaty, bo doceniam Poker Face z Lyonne, w którym bawi się coś na kształt Columbo, i Brick z Gordonem Levittem, ale w czasie seansu Wake up Dead Man zdałem sobie sprawę, że każdy z filmów z cyklu Na noże, mimo tego jaką frajdę sprawia Danielowi Craigowi granie detektywa (wydaje mi się, że nie ma tak przerysowanego akcentu w części trzeciej jak w Knives Out i Glass Onion) nie podszedł mi. Po seansie Na noże byłem zaskoczony, jak bardzo mnie film zmęczył, nie rozumiałem skąd zachwyty, poza Craigiem, Aną de Armas i Chrisem Evansem, których pochwaliłem. Więc do Glass Onion podszedłem bez specjalnych oczekiwań i mimo tego też nie zachwyciłem się, a z Wake up Dead Man mam tak, że przez pierwsze 90 minut znowu się męczyłem.
Film jest dużymi fragmentami bardzo przegadany, szczególnie akt I i II, i jest tak gdzieś do zwrotu akcji, którego się domyśliłem. No i dopiero ostatnie 40 minut nawet mnie wciągnęło. Daniel Craig jest dobry i niech gra jak najdłużej Blanca, ale wyróżniłbym też Josha O'Connora, który w sumie jest głównym bohaterem filmu oraz Brolina. Reszta obsady niczym się nie wyróżnia, są ok. Johnson umie pisać teksty, więc kilka dialogów mnie rozbawiło, ale jako całość film po mnie spłynął, podobnie jak część 1 i 2. Trylogia Na noże to są jedyne filmy Johnsona, które mnie rozczarowują z całej jego filmografii co jest dość niepopularną opinią, biorąc pod uwagę to jaką cieszą się te filmy popularnością, jak są chwalone. No i jest to dla mnie zaskoczeniem, bo mają wszystko to co lubię w kinie Riana Johnsona. A też lubię produkcje, które bawią się gatunkiem klasycznej opowieści detektywistycznej, są pastiszem, są hołdem dla Herkulesa Poirota, Sherlocka Holmesa i wszystkich innych znanych detektywów. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 15, 2025, 12:11:28 Dla mnie jedynka nadal pozostaje najlepsza (9/10), dwójka była trochę słabsza, ale też świetnie się bawiłem (8/10) a trójkę oceniam na 7/10. Wake Up Dead Man to dobry film, szczególnie początek mi przypadł do gustu, bo akcja była prowadzona w podobnym stylu do jedynki, gdzie po kolei poznajemy bohaterów. I znów jest to zabawna zbieranina bardzo różnych indywidualności, chyba nawet ciekawsza niż w dwójce. Zgadzam się, że wątek posługi duszpasterskiej, przy całym komediowym zacięciu, wypadł bardzo mądrze! :faja: Co mnie jednak trochę rozczarowało, że rozwiązanie i sama zagadka były takie trochę mało kreatywne... Mam wrażenie, że w Poker Face trafiały się odcinki, które miały ciekawsze zbrodnie i rozwiązania :rad2: Ale ogólnie jest spoko, seria trzyma wysoki poziom i nie mam nic przeciwko klejonej odsłonie.
Gdzieś tam przemykają również wątki polityczne, social mediów... W każdej cześci Johnson robi sobie trochę jaja z aktualnej atmosfery politycznej :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 17, 2025, 18:11:43 The Running Man (2025)
Jak dla mnie jedna ze słabszych ekranizacji Kinga w tym roku. Trochę dziwne, bo za kamerą sprawny reżyser (Edgar Wright) przed kamerą wschodzący gwiazdor (Glen Powell) ale niestety efekt końcowy jest bardzo średni. Co mi najbardziej nie zagrało to niespójna wizja i to w każdym aspekcie, od scenariusza, który nie wie czy ma być komedią czy filmem akcji, po stronę wizualną gdzie fascynacje Wright'a latami 60-tymi zderzają się z typowo generycznymi widoczkami współczesnych filmów science-fiction. Nie klei się ten film a końcówka się zupełnie sypie. Od kompletnej katastrofy ratuje ten film tylko kilka przyzwoitych scen akcji. Do filmu z Arniem nie ma startu :D 5/10 Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 17, 2025, 18:33:27 Tyle, że film z Arniem trudno nazwać ekranizacją :D Choć oglądany powtórnie zyskuje.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 17, 2025, 19:46:07 The Running Man (2025) Jak dla mnie jedna ze słabszych ekranizacji Kinga w tym roku. No trzy poprzednie to były dobre filmy, a przynajmniej tak są oceniane przez krytyków wszystkie trzy filmy, więc akurat zabawne, że ten od reżysera po ktorym najwięcej można było się spodziewać to zawiódł. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 21, 2025, 19:15:21 - Love Hurts (2025)
To jest komedia sensacyjna, którą ogląda się jak film napisany specjalnie dla Jackie Chana, ale przeleżał scenariusz w szufladzie wiele lat i teraz Jackie jest za stary by zagrać główną rolę, wiec obsadzono innego aktora. A widocznie nie tylko mnie Ke Huy Quan we Wszystko wszędzie naraz przypominał Jackie Chana, ale też producentom filmowym, bo w Miłość boli potwierdza to co o nim pomyślałem po tej oscarowej produkcji, że to klon Chana. Podobnie sie bije, jest podobnie sympatyczny. Zostało w Ke Huy'u coś z uroku jaki roztaczał będąc dzieckiem gdy grał w Goonies i Indiana Jones 2, a jako dorosły facet jest w tej komedii sensacyjnej taki sam jak w każdym filmie i w serialu, w którym wystąpił po Wszystko wszędzie naraz, czyli przesympatyczny, nawet jak gra tak jak tutaj gościa od brudnej roboty, który postanowił zmienić swoje życie, czym podpadł swojemu bratu, to ciężko go nie lubić. Nieźle zrealizowane mordobicia, jest trochę humoru. Jedyna różnica w porównaniu z filmami z Chanem jest taka, że jest bardziej brutalnie i krwawo, ale jak na debiut reżyserski to wyszło nieźle, a Quan wypadł przyzwoicie, trzyma film na swoich barkach. Ocena: 6/10. - Splitsville (2025) Pozytywne zaskoczenie, bo nie dość że podobała mi się córka Dona Johnsona w jednej z głównych ról, za którą nie przepadam, to film jako całość mnie miło zaskoczył. Może to nie było jakieś świetne granie, ale dobrze wypadła nie tylko Dakota, równie dobrzy są Adria Arjona, Kyle Marvin i Michael Angelo Covino. Kyle jest też scenarzystą, a Michael reżyserem i stworzyli bezpretensjonalną rozrywkę, która mnie rozbawiła wiele razy. Słyszałem, że scena bójki dla wielu jest najlepsza i zgadzam się, ale to nie jest jedyny zabawny moment w tej komedii dla dorosłych. Ocena: 7/10. - The Last Showgirl (2024) Trudno nie porównywać produkcji z Pamelą Anderson z filmem Zapaśnikiem z Mickeyem Rourkem Jest to film podobnie chropowaty, surowy i ma realistyczne zacięcie. No i ma dobrą dramatyczną rolę gwiazdy Słonecznego Patrolu, którą powinienem napisać że przypomniała o sobie po wielu latach, odkupiła się tą rolą, tylko że to nie jest prawda, bo jest duża różnica między Pamelą Anderson a Rourke. Mickey to dobry aktor, który się pogubił i Zapaśnik pozwolił mu wrócić do Hollywood (inna sprawa jak tą szansę wykorzystał bo zniknął znowu). A nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek gwiazda Słonecznego Patrolu zagrała w latach 80 i 90 nawet nie taką rolę po której by można powiedzieć, że ma talent komediowy, czy dramatyczny tylko jest przyzwoitą aktorką. Pamela to zupełne przeciwieństwo Rourke. Więc nie można mówić o odkupieniu Pameli skoro takiej roli nie miała, jest to jej pierwsza dobra rola i trochę późno taka rola przyszła,bo nie sądzę by nagle dostawała propozycje za propozycjami. Nie odstaje aktorsko od reszty obsady, czyli Jamie Lee Curtis (mała rola, ale pamięta się), Kiernan Shipka (fajnie że gra nie tylko w lekkich produkcjach), Bille Lourd. Można się zastanawiać na ile objawił się po wielu latach talent aktorski Pameli, na ile to zasługa Gia Coppoli (tak, z tych Coppoli), a na ile była Pamela po prostu sobą na planie, bo gra artystkę, która odchodzi w zapomnienie, starzeje się, uroda i seksapil dawno przeminęły i nie ma talentu, co idealnie do Anderson pasuje. Warto też wyróżnić Dave Bautiste, który pokazuje kolejny raz, że rozwija się jako aktor i wypadł wiarygodnie w roli wycofanego i wrażliwego faceta. Obok Johna Ceny to najlepiej rozwijający się aktor, który kiedyś był wrestlerem. Ocena: 7/10. - Zamach na papieża (2025) Najprawdopodobniej ostatni wspólny film Władysława Pasikowskiego i Bogusława Lindy (chyba że wróci z emerytury) to produkcja, którą ogląda się jak zaginiony film reżysera Krolla, który przeleżał od lat 90 w jakimś magazynie i ktoś go odnalazł po wielu latach. Od pierwszych scen widać, że to film Pasikowskiego i nie chodzi mi o nawiązanie na początku do pierwszej sceny z Psów, bo Zamach na papieża też się zaczyna od komisji, na której nie przesłuchują tym razem Lindy, ale Bogusław siedzi w komisji. Mam na myśli też dialogi, w których może nie pada tak dużo bluzgów jak w innych filmach Pasikowskiego, ale od razu słychać kto je napisał. A świetną muzykę to byłem pewien,że zrobił Michał Lorenc, który tworzył muzę do filmów twórcy Gliny, tylko nieznany mi wcześniej niejaki Daniel Bloom, który idealnie naśladuje styl jednego z najlepszych polskich kompozytorów, muzyka robi klimat. Tak na marginesie, to szkoda, że Michał Lorenc jest na emeryturze. Nie wiem, czy nie chce mu się, czy z jakiś innych powodów np politycznych, nikt nie daje mu propozycji. W nowym Glinie była muzyka Lorenca, ale kawałki z oryginału, nic nowego. Od czasu trzecich Psów i Raportu Pileckiego nie ma go w polskim kinie. Wracając do filmu dostałem typowe zagrania z filmów Pasika, np to jak przedstawia kobiety, które są takie jak w Psach, Krollu, itd (no oprócz serialu Glina, tam były postaciami interesującymi, które miały coś do powiedzenia i chyba w Operacji Samum tak było). Pożegnanie Lindy z kinem zbiera słabe recenzje, ale to nie jest zła produkcja, tylko średnio udana próba powrotu do największych sukcesów z początku swojej kariery, która ma kilka fajnych scen. No i niektóre pasikowskie dialogi mi się podobały, są odpowiednio macho i mięsiste, a Linda nawet nieźle wypadł w swojej ostatniej roli, jest po prostu Lindą z filmów Pasikowskiego, tylko starszy. Drugi plan też się całkiem dobrze spisuje, najlepiej wypada Woronowicz i aktor grający tego młodego głupiego Waldeczka. No i miło też zobaczyć Zamachowskiego po dłuższej przerwie, ale on za bardzo nie ma co grać. Film poświęcono pamięci Sinead O'Connor, tak pisze na napisach końcowych. Nie wiem czy to jakaś prowokacja, bo film w jakimś tam stopniu (nie tak dużym jakby sugerował tytuł i opis fabuły) jest poświęcony Janowi Pawłowi II, a wiadomo, że artystka wojowała z kościołem i papieżem, i raczej pozytywnie film ocenia papieża, jeśli już pada w ogóle jakaś ocena Karola Wojtyły w filmie. Sinead zmarła w 23 roku, a film miał premierę w tym roku, tak długo by kręcili. Ocena: 5/10. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 22, 2025, 11:54:23 One Battle After Another (2025) Poprzedni film Andersona (Licorice Pizza) trochę nadwyrężył moją cierpliwość Nie bluźnij ;) Tymczasem obejrzałem i ja. O ile poprzedni film Andersona wszedł jak nóż w masełko, tak ten... cóż, nadwerężył moją cierpliwość :D Przynajmniej do czasu. Serio, nie potrafiłem się wkręcić w fabułę i trudno było mi polubić któregokolwiek bohatera. Film jest świadomie przerysowany i trochę przerażające jest to, że nie potrafię powiedzieć jak bardzo. Zbyt wiele elementów fabularnej układanki przypomina rzeczywistość z serwisów informacyjnych... Ogólnie można powiedzieć, że najnowsze dzieło PTA to zwariowany film o zwariowanych bohaterach żyjących w zwariowanych czasach. Na szczęście nawet w takich czasach jedna wartość jest nadrzędną - miłość ojcowska. I chyba dlatego koniec końców się w film wkręciłem i jak na początku się wierciłem, tak ostatnia godzina przeleciała nie wiedzieć kiedy. Fabuła niby nie jest skomplikowana, ale film przy tym wszystkim jest totalnie nieprzewidywalny. Tempo jest tu imponujące, techniczna realizacja - również. No choćby scena pogoni na pofalowanej drodze... Cudo. Aktorsko jest co najmniej dobrze, choć dla mnie i Penn, i DiCaprio szarżują, ale... to współgra z konwencją. Już widziałem, że się polscy prawicowcy nieco oburzają, że film to lewacki... I nie bardzo się z tym zgadzam. Po pierwsze - reżyser nie gloryfikuje czynów lewicowych bojówek. Po drugie - kibicujemy tu raczej bohaterowi-ojcu, a nie bohaterowi-aktywiście (i tak przecież w stanie spoczynku). Po trzecie - postać głównego w sumie złola jest tak niejednoznaczna, że nietrudno poczuć coś na kształt współczucia. Cały film zresztą jest niejednoznaczny. Niby zabawny, niepoważny, absurdalny, ale nieco przytłaczający jednocześnie. Ode mnie wlatuje 7/10 i nie jest to jakaś bardzo mocna siódemka, bo jednak się nieco wierciłem przez dobrą pierwszą godzinę. Na pewno jeden z filmów roku, u mnie może w tej chwili w okolicach czwartej pozycji, ale kolejne seanse (jeśli będą) mogą to zmienić. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: HAL9000 on Grudnia 22, 2025, 12:30:42 O ile poprzedni film Andersona wszedł jak nóż w masełko, tak ten... cóż, nadwerężył moją cierpliwość :D Nie bluźnij :D Co to wpisywania filmu w wojenkę polityczną to ciężko tego uniknąć, bo tak jak pisałem wydaje się wyjątkowo na czasie, ale zgadzam się z tym, że umiejscowienie go jednoznacznie po jednej stronie konfliktu już nie jest takie proste. Według mnie Anderson śmieje się tu ze wszystkich. Obejrzałem też interesującą analizę na YT, gdzie autor twierdzi, że pierwsza część filmu to krytyczne spojrzenie na prezydenturę Obamy, która miała być rewolucją a skończyła się wielkim rozczarowaniem. Druga cześć i ta cała organizacja do której chce dołączyć bohater gany przez Penn'a to efekt tego rozczarowania i w domyśle czas Trumpa. No i coś w tym jest :rad2: To jest myślę też siła tego filmu, przez tą niejednoznaczność jest podatny na analizy :) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 22, 2025, 13:07:53 Nie pomyślałem o tym Obamie, ale kto wie, kto wie... A co do organizacji, to jeden wątek skojarzył mi się trochę z tym, co się ostatnio działo na Śląsku :D Otóż złapano kilku kiboli (czy jak ich tam chcecie nazwać), którzy zajmowali się tranzytem nielegalnych imigrantów, zarabiając oczywiście na tym krocie. I skojarzyło mi się to z wątkiem, w którym
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 23, 2025, 02:40:30 Ja jeszcze filmu nie oglądałem, ale serio prawicowcy, mówią że film lewicowy? Z tego co słyszałem i czytałem to podobno żona Di Caprio to postać której nie da się lubić, straszna zołza, najgorsza postać w filmie jeśli chodzi o charakter, a z tego co wiem raczej ma lewicowe poglądy ta postać i przedstawiono ją w okrutnym świetle. Sam jestem ciekaw bo mam prawicowe poglądy, ale ja mam tak, że nie obrażam się gdy się śmieją z lewicowców, ani gdy leją w filmach z prawicowców, ani jak śmieją się z religii, bo jestem też katolikiem (moja ulubiona komedia to Żywot Briana), uwielbiam Ostatnie kuszenie Chrystusa Scorsese, wiec ze mnie nie typowy prawicowiec, bo jak to mówi mój kumpel o lewicowych poglądach, całkowite przeciwieństwo moich poglądów, że ze mną się szybciej dogaduje niż z lewicowcami. Ja mam duży dystans do siebie, moich poglądów religijnych, społecznych i politycznych. Niektórzy nazwali by mnie symetrystą:)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 23, 2025, 10:32:06 Widziałem dyskusję na Filmwebie :D Choć to gorszy ściek, niż kiedyś sekcja komentarzy na Onecie :D
Co do żony - pełna racja. Zdecydowanie jest to postać wzbudzająca najmniej sympatii. Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Grudnia 23, 2025, 12:08:30 Ja nawet nie pamiętam kiedy ostatnio czytałem komentarze na filmwebie, to już w latach trzeba liczyć. Programy z filmwebu oglądam, recenzje z redakcji czytam, ale do komentarzy w ogóle nie zaglądam.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Grudnia 23, 2025, 16:36:03 No ja czasem zrobię ten błąd, że zjadę w dół :D Recenzji nie czytam, ale ich programy lubię.
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 04, 2026, 12:27:59 Też obejrzałem. Dobry film Andersona będący połączeniem satyry politycznej z klimatami jak z Tarantino, braci Coen i Wesa Andersona. Początek nie jest aż tak zły jak się mówi. Oczywiście że Perfidia jest perfidna, ale nie było tak że nie mogłem na nią patrzeć, choć nie chciałbym mieć z nią do czynienia. Ale najlepsze to co się dzieje to od tytułu, a dokładnie cały wątek z Di Caprio i del Toro, który ogląda się jak zmiksowanie braci Coen, Wesa Andersona a finałowy pościg skojarzył mi się z filmami Tarantino. Historie z del Toro i Di Caprio ogląda się jak najlepsze buddy movie. Mają świetną chemie, idealnie się uzupełniają. Leonardo gra co wielu mówiło już takiego trochę Lebowskiego i może nie zaliczyłbym tej roli do jednej z najlepszych, ale to jest dobre porządne granie, ma wyczucie komedii. Za to del Toro to klasa sama w sobie. Sean Penn szarżuje bardzo, ale idealnie wyczuwa klimat. Czasami jest poważnie, innym razem zabawnie, a też bywa przerażająco w niektórych scenach. Dobrze wypadła też dziewczyna w roli córki bohatera granego prze Di Caprio. Realizacyjnie to świetna robota, te ponad dwie i pół godziny zleciały mi bardzo szybko, nawet nie wi kiedy, ani raz nie przerwałem seansu, wiec brawa za reżyserię. Montaż, zdjęcia, muzyka też dają radę. One Battle After Another (2025) Poprzedni film Andersona (Licorice Pizza) trochę nadwyrężył moją cierpliwość Po pierwsze - reżyser nie gloryfikuje czynów lewicowych bojówek. Anderson ciśnie po lewicy i prawicy, ale w końcówce widać jakie ma poglądy. Uważam że scena z listem, a dokładnie efekty listu, co się potem dzieje, to tej sceny mogło nie być. Film mógł się skończyć od razu po pościgu, na scenie z Pennem, albo na przeczytaniu listu i nie wiemy co dalej, ale przez to, że pokazał Anderson to można się domyślić, jakie ma reżyser poglądy, a przez cały film cisnął po wszystkich równo. Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć) Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 04, 2026, 12:39:18 A ja obejrzałem "Zamach na papieża".
Nie spodziewałem się cudów, ale... podobał mi się ten film. Choć jest kuriozalny. Niby "zamach na Papieża", a niemal równie istotne są wątki poboczne - osobiste bohatera czy zabójstw w małym miasteczku. Niby film z 2025 roku, ale ogląda się to jak coś z lat 90. Może i są nawiązania do "Psów", ale całość swoją mocno zadumaną i nostalgiczną atmosferą silniej skojarzyła się z równie refleksyjnym "Reichem", co podkreśla muzyka. I też byłem w szoku, że to nie "ten" kompozytor. Jest tu kilka świetnych kwestii dialogowych, sporo chaosu w scenariuszu, trochę nudy. I trochę ładnych widoków - tu mignęły Bieszczady, tu Karkonosze widziane z Izerów. Linda dla mnie jest rewelacyjny. Podobny casus, jak ze Stallone w pierwszym Creed. Niby podobnie, ale jednak inaczej, z większym kunsztem, naturalnie. Choćby scena, w której dowiedział się o diagnozie. Jest subtelnie, bez takiej nieco sztucznej maniery, jaką emanował w latach 90. Drugi plan ma znacznie mniej do grania i jedzie nieco na autopilocie, ale taki Woronowicz to zawsze klasa, wiadomo. Ode mnie takie 5,5/10, na FW dałem 6/10, bo - jak mówię - mimo wszystko podobał mi się ten film bardziej, niż choćby taki "Kurier". Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: michax77 on Stycznia 04, 2026, 13:31:23 Mógłbym powiedzieć to co Ty pisałeś o Stranger Things i mojej opinii, że zgadzamy się w opiniach, bo mniej więcej to samo napisałem. Tylko że u mnie 5/10 to jednak poziom średni. Rozumiem,że u Ciebie pięć oznacza dobry film? Mnie jak się podoba to daję siedem, ok, szóstka to taka czwórka szkolna:)
Tytuł: Odp: Niewarte tematu filmy rozmaite Wiadomość wysłana przez: p.a. on Stycznia 04, 2026, 13:37:12 Ale ja dałem 6/10 ;) 5 to przeciętny, a więc 5,5 już jest po dobrej stronie mocy ;) Ogólnie patrząc myślałem, że dam 5/10, ale końcówka mi się spodobała (a z jej odbiorem, jak czytam, też różnie bywa).
|