Strony: 1 ... 43 44 [45] 46   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Niewarte tematu filmy rozmaite  (Przeczytany 161272 razy)
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #880 : Maja 13, 2022, 02:41:59 »

Cyrano (2021)

Kolejna adaptacja Cyrano de Bergerac, ale tym razem jest to ekranizacja musicalowej sztuki. Swoje role ze sztuki powtórzyli Peter Dinklage (Cyrano) i Haley Bennett (Roxanne), a scenariusz napisała autorka sztuki Erica Schmidt (żona Dinklage'a). Wszystkie piosenki wykonywano na żywo, na planie, w czasie zdjęć, czyli podobny przypadek jak Nędznicy z Wolverine, tylko że w tamtym filmie nie do końca to wyszło, nie każdy potrafił się odnaleźć w takim eksperymencie (najlepiej wypadła Anne Hathaway i właśnie Hugh Jackman, ale to musicalowi aktorzy), co innego obsada Cyrana, bo wszyscy śpiewają dobrze. Może nie zachwycają, ale uszy nie krwawią.

Dinklage to świetny aktor, więc w roli Cyrano też się sprawdza, choć trochę jedzie Tyrionem Lannisterem, ale nie przeszkadza mi to, zwłaszcza, gdy spojrzy swoimi smutnymi oczyma, to mnie od razu kupił. No i całkiem dobrze śpiewa. Choć piosenki widać, że są dopasowane pod aktorów, pod ich zdolności wokalne. W śpiewaniu najlepsza jest Haley Bennett. Aktorsko ta dwójka jest najlepsza, a najgorzej gra Kelvin Harrison Jr w roli Christiana, zakochanego w Roxanne.  Nie czuje się miłości i chemii między Roxanne i Christian. Aktor też dobrze śpiewa, ale Christian jest tak strasznie nudną postacią, że miałem faceta gdzieś. To już wolę Bena Mendelsohna w kolejnej roli złego. Zaszufladkowano go w rolach dupków i szkoda, bo to znakomity aktor. Czasami mógłby dostać ciekawsze role, takie jak np. w serialu Outsider wg Kinga, w którym gra pozytywnego bohatera. To pewnie pierwsze nazwisko do którego się dzwoni jak potrzebny jest zły charakter ale marnuje się w takich rolach.

Ale  mimo fajnych piosenek i sympatii do Dinklage to nowy Cyrano jest produkcją bez emocji, której seans mi się trochę dłużył, czyli dokładnie takie dzieło, jakiego można oczekiwać od Joe Wrighta. Większość jego filmów to produkcje, do których nie można się za bardzo przyczepić, ale niczym nie zachwycają, więc szybko o tych dziełach zapominam, bo tak są nijakie (z jego filmów najlepiej oceniam Kobietę w oknie z Amy Adams, w którym było kilka ciekawie zrealizowanych scen, a to film bardzo zjechany). Ocena: 5/10.

Moonfall (2022)

Kolejne katastroficzne SF od Rolanda Emmericha, czyli produkcja nie warta uwagi, ale przez bardzo zaniżone oczekiwania nie nudziłem się na tej bzdurnej fabule jak na innych filmach mistrza katastrof. Tym razem Księżyc spada na Ziemię, więc dochodzi do różnych anomalii pogodowych, a Patrick Wilson, Halle Berry (nic się starzeje), i John Bradley (Sam Turly z Gry o Tron) próbują uratować Ziemię lecąc na Księżyc, żeby go wysadzić, czyli pomysł jak z Armageddona Baya (tak na marginesie wolę Baya, nawet w słabszej formie). Więc dostałem sporo scen katastrof, wybuchów, a pomysł na to dlaczego Księżyc spada na Ziemie jest dość głupi, ale kupiłem go, bo lubię klimaty jak z von Danikena. I w sumie to  nie przypominam sobie takich pomysłów u Emmericha wcześniej. Jak na ostatnie filmy Emmericha to jest poprawa, na pewno lepsze od Dnia Niepodległości 2. Ale największym zaskoczeniem jest to, że to produkcja niezależna, która kosztowała około 146 mln, na którą dołożyli się np. Niemcy, Huayi Brothers i Lionsgate. Ocena: 5/10.

The Survivor (2021)

Film o Polaku, który przeżył obóz koncentrancyjny dzięki walkom bokserskim w czasie II wojny światowej - czy już czegoś podobnego nie widziałem w zeszłym roku? A był taki polski film, jak Mistrz z Piotrem Głowackim, który ma wady, ale to jest dobra produkcja inspirowana życiem Teddy'ego Pietrzykowskiego. W zeszłym roku powstał jeszcze jeden film o bokserze, który dzięki walkom w Auschwitz przeżył wojnę, tylko nie o Teddym, a o Harry Hafcie, o którym nic nie słyszałem, w przeciwieństwie do pana Pietrzykowskiego. Jest to amerykańska produkcja, z Benem Fosterem w roli głównej, a na drugim planie Danny De Vito, Vicky Krieps, Billy Magnussen, Peter Sarsgaard, John Leguizamo.

Ben Foster, choć to dobry aktor, nie podołał w głównej roli. Nie chodzi o to, że gra dupka, tylko po prostu nie kupiłem go w tej roli. Ale też reszta obsady niczym specjalnym się nie wyróżnia, mimo tego, że to dobrzy aktorzy. Podobała mi się tylko Vicky Krieps i Billy Magnussen (taki suchar - przez dwa S koło siebie w nazwisku to wiadomo kogo gra). Zwłaszcza Magnussen przypadł mi do gustu, jest to kolejna dobra rola po występie w Bondzie, a wcześniej go kojarzyłem z ról komediowych. Potrafi zagrać nazistę i nie przerysował roli. Ben Foster mnie nie kupił, więc historia też mnie nie kupiła, która jest przedstawiona tak nieciekawie, że nie wywołała we mnie żadnych emocji. A reżyserem jest Barry Levinson, czyli stary mistrz, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Polski Mistrz to jednak lepszy film. Ocena: 5/10.
« Ostatnia zmiana: Maja 13, 2022, 02:48:14 wysłane przez michax77 » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #881 : Maja 14, 2022, 19:13:55 »

Ambulance (2022)

Michael Bay to geniusz, który wyprzedził swoje czasy i zostanie doceniony dopiero za sto lat. Pewnie, że łatwo jest jechać po jego filmach, wyśmiać wszystko i wystawić słabą recenzję... ale ja widzę w tym co robi prawdziwy geniusz. W gatunku o nazwie kino akcji, Bay nie ma żadnej konkurencji... więc musi konkurować sam ze sobą  :haha: Przebić samego siebie jest trudno ale Michael próbuje. Tym razem wymyślił, że dużo ujęć w filmie nakręci z latających dronów... Obserwujemy tu narodziny jego nowego stylu, który jeszcze będzie udoskonalał w kolejnych filmach. Ale pod tym względem Ambulans jest przełomowy w jego karierze :)

Co do fabuły to nie ma jej tu za dużo :haha: Właściwie oglądamy dwugodzinny pościg bez chwili wytchnienia. Naprawdę nie ma tu ani minuty spokoju. Są tu tylko 5 sekundowe ujęcia w których możemy złapać oddech pomiędzy kolejnymi 20 minutowymi scenami akcji  :) Tak po półtorej godziny byłem już otępiały i zmęczony ale akcja jeszcze przyśpiesza i człowiek jakoś wraca do oglądania  :haha:

7/10. Nasze mózgi są za słabe żeby ogarnąć i w pełni docenić Bayhem  :rad2:
« Ostatnia zmiana: Maja 14, 2022, 19:18:52 wysłane przez HAL9000 » Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #882 : Maja 14, 2022, 21:24:01 »

Ambulance (2022)

Michael Bay to geniusz, który wyprzedził swoje czasy i zostanie doceniony dopiero za sto lat. Pewnie, że łatwo jest jechać po jego filmach, wyśmiać wszystko i wystawić słabą recenzję... ale ja widzę w tym co robi prawdziwy geniusz.

Ja Baya doceniłem po Bad Boys i Twierdzy (w sumie to Sean Connery gra tutaj emerytowaną wersję Jamesa Bonda, jest mowa, że to agent brytyjski, itd, itp), na której byłem w kinie za premiery z 5, 6 razy. No i wciąż uważam, że to są dobre filmy (podobnie jak Armageddon). Później różnie było, słabe i średnie się trafiają, i chyba już do poziomu Twierdzy, której dałem 10/10 nie doskoczą, ale jednak wolę go od twórczości Emmericha. Choć Transformersów mu nie wybaczę:)
« Ostatnia zmiana: Maja 14, 2022, 21:56:38 wysłane przez michax77 » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #883 : Maja 15, 2022, 07:33:15 »

Ja z Baya to tak szczerze lubię tylko "Twierdzę", powrót do "Bad Boys" był bolesny. A z Transformersów nawet lubię część trzecią, aczkolwiek wpierw musiałem przebrnąć przez dwie pierwsze, co łatwe miejscami nie było ;)

A z tym geniuszem, HALu, to mam nadzieję, że jednak żart? ;) Jeśli nie, to traktuję to jako ponurą przepowiednię, że kino pójdzie w tym kierunku, w którym nieważna jest treść, wystarczą wybuchy ;)
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #884 : Maja 15, 2022, 10:36:25 »

Ale to już żyjemy w takiej przyszłości od dawna ;)

Bardziej mi chodzi o to, że filmy Baya są na tyle charakterystyczne, że można z całą pewnością mówić o ich unikalnym stylu a o samym Bay'u jako o artyście. A tego tytułu mu się odmawia.
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #885 : Maja 15, 2022, 11:26:02 »

Uwe Boll też ma swój styl :D
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #886 : Maja 18, 2022, 23:10:06 »

Uncharted (2022)

Naczytałem się tyle złych opinii o tej adaptacji gry i może dlatego, film mi podszedł lepiej jak myślałem, że podejdzie, bo nastawiłem się na chałę. Ale to nie jest dobry film, tylko nijaki, który ma jednak jakieś tam plusy. Przede wszystkim Tom Holland, który co prawda znowu gra Petera Parkera, ale to tak przesympatyczny aktor, że nie przeszkadza mi to. No i też szacunek za to, że sceny akcji wykonuje sam, bo jak w MCU są sceny akcji z pajączkiem, to głównie efekty specjalne, a tutaj ma sceny jak Tom Cruise, czyli dużo biegania, pokazywania jak się jest sprawnym fizycznie (skojarzył mi się z postaciami jakie Tomek grał w latach 80 przez sceny w barze na początku). No i sceny akcji były całkiem pomysłowe, np. z latającymi statkami. Dziewczyna towarzysząca Wahlbergowi i Hollandowi też była spoko, ale gorzej z resztą filmu.  

Nie grałem w gry, ale mimo tego, nawet ja odczułem, jak bardzo Mark Wahlberg tutaj nie pasuje, który gra to samo co w swoich akcyjniakach. A nawet do mnie dotarło, kogo fani chcieli obsadzić w filmowym Uncharted i jak niezadowoleni byli z castingu Hollanda i Wahlberga. Nie ma chemii między Hollandem i Wahlbergiem, więc jak się przerzucają tekstami to w ogóle nie działa. Bohaterowie mnie nie interesowali, więc gdy nie było akcji to przysypiałem, a budziłem się jak coś się działo. Ocena: 5+/10.
« Ostatnia zmiana: Maja 18, 2022, 23:15:31 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #887 : Maja 21, 2022, 23:24:23 »

The Northman (2022)

Ciekawy przypadek, bo podobał mi się film, a jednocześnie rozczarował, a dla reżysera to pierwszy film, z którego jest (prawie) zadowolony w całości. Dla mnie wciąż Czarownica pozostaje najlepszym filmem Eggersa. Ale oczywiście doceniam robotę jaką Eggers wykonał, to jak zaplanowany jest to film, jak bardzo się zgadza z historycznymi ustaleniami, ale Eggers z wykształcenia jest historykiem, więc to nie jest zaskoczenie. Doskonała jest muzyka, scenografia, kostiumy i zdjęcia,  czyli to co zwykle u tego reżysera.

Większość z obsady podobała mi się, nie tylko Skarsgard (dołączył do Gustafa, który grał w Vikings), ale wyróżniłbym Nicole Kidman (w Wielkich Kłamstewkach grali małżeństwo, a tutaj grają mamę i syna, choć mała różnica wieku między aktorami) i Claesa Banga. Chciałbym zobaczyć materiały zza kulis ze scen z kręcenia rytuałów, jak aktorzy grali bohaterów, którzy próbowali wydobyć z siebie zwierza np. wilka, niedźwiedzia, czy zachowali wszyscy powagę na planie. Pewnie było trudno.

Nie przeszkadza mi to, że to prosta historia zemsty, którą Szekspir się inspirował tworząc Hamleta, a nawet gdybym nie wiedział przed seansem, to domyślić się można nie tylko po imieniu głównego bohatera, ale mówią takimi tekstami, że brzmią prawie jak teksty ze sztuk np. Szekspira, tylko brakowało żeby się rymowały. Nie mam problemu też z tym, że w połowie film zwalnia, nie uważam żeby to była słabsza część. Nie przeszkadzają mi też wątki fantasy, mimo tego, że to historia mocno trzymająca się ziemi, a przynajmniej tego co wiadomo o tamtych czasach, bo wątki wierzeń są ważnym elementem życia bohaterów, tego jaki był ich świat.  Ale też nie jest tak, że jakieś siły wyższe ingerują w życie bohaterów, jak np. w serialu Vikings.

Film jest miejscami kiczowaty, campowy, zwłaszcza w walce w finale, ale nie przeszkadza mi to.  Film ma wszystko, żebym się zachwycał, ale jakoś nie spodobał mi się aż tak bardzo, jak dwa poprzednie dzieła Eggersa, szczególnie Czarownica, do którego Wikingowi jest najbliżej, nie tylko dlatego, że występuje Anya (ma lepsze w swojej filmografii, za wiele z tą rolą nie mogła zrobić). To jeden z takich filmów, który ma wszystko żebym się zachwycał, ale nie zachwyca aż tak, a dlaczego to nie potrafię powiedzieć. Ale i tak to jest dobra produkcja, która łączy w sobie artystyczne zapędy Eggersa z kinem w stylu produkcji takich jak znakomite Apocalypto Gibsona i pierwszy Conan z Arnoldem. Doceniam, że Eggers próbuje innych gatunków, że nie tylko w klimatach grozy i horroru siedzi, tak jak inni nowi specjaliści od kina grozy, czyli Peele, Aster.

Tak się zastanawiam dlatego film Eggersa nie podszedł mi tak jak dwa wcześniejsze, choć to dobry film,  i chyba mam trochę przesyt tej tematyki w filmach i serialach. Kilka lat temu widziałem całkiem dobry rosyjski film Wiking, nie zgadliście, też o wikingach, z Pawłem Delągiem w roli zakonnika/misjonarza, oglądałem do końca serial Vikings, na bieżąco jestem z Vikings: Valhalla i  The Last Kingdom. Zaczynam odczuwać lekkie zmęczenie tą tematyką.  Ocena: 7/10.

Furioza (2021)

To nie jest spinoff o bohaterce granej przez Charlize Theron w Mad Max Fury Road:)

Dawid był kiedyś kibolem, ale w wyniku pewnej tragedii z przeszłości, został lekarzem. Kontaktuje się z nim jego dawna miłość, Dzika, która też należała do kiboli, a obecnie policjantka, która chce, żeby zinfiltrował tytułową grupę.  Zaskakująco udane kino sensacyjne zrealizowane przez nieznanego mi reżysera,  Cypriana T. Olenckiego.  Mateusz Banasiuk wypadł ok w roli Dawida, byłego kibola i lekarza, ale ukradła mu show Weronika Książkiewicz w roli Dzikiej. Aktorka znana jest głównie z polskich komedii, w których pojawia się na drugim planie. Tak zakładam, bo nie oglądam polskich komedii, a nie widzę jej w tych filmach polskich, które oglądam, a z czegoś się musi utrzymywać. Chyba że z seriali na polsacie, tvnie, tvp, ale też nie oglądam, tak jak polskich komedii.

Weronika Książkiewicz to jest nie tylko piękna kobieta, ale też dobra aktorka co udowodniła rolą w tym filmie, czy w Powrocie do tamtych dni, w którym grała żonę alkoholika (w tej roli Maciej Stuhr). W sumie to wszyscy przyćmili głównego bohatera, też np. Szymon Bobrowski, Wojciech Zieliński, czy  Łukasz Simlat w roli bardzo niesympatycznego partnera Dzikiej, Jacka Bauera (to musi być nawiązanie do Jacka Bauera z 24 godzin). Ale obok Weroniki Książkiewicz wyróżniłbym też Mateusza Damięckiego, który przeszedł taką metamorfozę w roli kibola, że wygląda prawie jak Joker Jareda Leto. Szarżuje na całego, ale świetnie pasuje do tej roli. Dawno go nie widziałem i zapomniałem, że to dobry aktor.

Pochwalę też Sebastiana Stankiewicza w roli jednego z kiboli, który budzi jakąś tam sympatię i wprowadza humor do filmu, mimo tego jaką postać gra. Stankiewicz nie jest ideałem urody i wyglądu, po prostu to grubszy facet, i gra kibola, który non stop je, albo lata do kibla, albo jest wiecznie głodny, więc omijają go mordobicia. W każdej roli, w jakiej go widziałem świetnie wypadł. Jest to kino sensacyjne, więc jest brutalnie, ale trafiają się też udane żarty, zabawne dialogi, które spuszczają trochę powietrza, gdy robi się zbyt poważnie. Ale to nie są Chłopaki nie płaczą czy Kiler, to kino sensacyjne.

Patryk Vega, ucz się od pana Olenckiego, jak powinno się kręcić dobre rozrywkowe kino. Ocena: 7/10.
« Ostatnia zmiana: Maja 21, 2022, 23:39:32 wysłane przez michax77 » Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #888 : Maja 26, 2022, 23:38:40 »

Chip 'n Dale: Rescue Rangers (2022)

Nienawidzę takich filmów jak Space Jam 2 i Ready Player One (najgorszy film Spielberga), które nie są nawet filmami, zwłaszcza Space Jam 2, ale reklamą usługi streamingowej i produkcji, które można znaleźć na platformie streamingowej, w przypadku Space Jam 2, to dzieła WB, HBO, czyli HBO Max, więc na produkcje Disneya Chip 'n Dale: Rescue Rangers też nie czekałem, bo spodziewałem się milion postaci z animacji Disneya i pretekstowej fabuły dla zareklamowania Disney+. Ale przeżyłem pozytywne zaskoczenie, bo to dobra rozrywka.

Choć pomysł ze światem, w którym ludzie żyją obok bohaterów filmów animowanych to nic oryginalnego, bo  zaczerpnęli z jednego z najlepszych (i najbardziej niedocenianych) filmów Zemeckisa Kto wrobił królika Rogera? (są nawiązania przez które można film Disneya uznać za kontynuację klasyka Zemeckisa). Ale nie jest to produkcja tylko dla fanów Brygady RR. W sumie dla nich to najmniej, bo Brygady RR to w filmie nie ma. Film się skupia na tytułowych wiewiórkach, które szukają swojego przyjaciela z Brygady RR, Rockforda, który zaginął.

Jest to produkcja, w której też jest milion nawiązań na pierwszym, drugim i trzecim planie, tak jak w Space Jam 2 i Ready Player One, ale nie tylko do produkcji Disneya, bo też do dzieł i postaci z innych wytwórni filmowych. Ale tym razem nie jest to najważniejszy element filmu, bo jest też ciekawa fabuła ze świetnym złym charakterem.  Ale jak ktoś lubi się bawić w detektywa to może wyszukiwać wszystkie nawiązania, ja jestem za stary na takie zabawy.

Sympatyczny film z wieloma super scenami np. plastuś jako terminator, ale podobnie jak w Kto wrobił królika Rogera? są motywy dla dorosłych, np cały wątek z głównym złym, jego motywacje, dlaczego jest zły (choć nie dorównuje Christopherowi Lloydowi z filmu Zemeckisa), czy tak dziwne, jak to że Rockford jest tak naprawdę sero(narko)manem, padają takie takie teksty jak  śmierć przychodzi po nas wszystkich, a Gadżet i Bzyczek czyli myszka i mucha są małżeństwem, mają 40 dzieci, które są hybrydami myszo-owadzimi (prawie jak u Cronenberga), operacje CGI, czy cały motyw z doliną niesamowitości, w której mieszkają animki z początku XXI wieku, z takich produkcji jak Ekspres polarny Zemeckisa, czyli niby realistyczne, ale na tyle dziwne z martwymi oczyma, że nikt nie chce z nimi pracować w Hollywood.

Jest to produkcja, która komentuje,  czym jest Hollywood, o ciemnych stronach showbiznesu w LA, np. o upadku dawnych gwiazd, których Hollywood nie chce, wyrzuciło na śmietnik i nie jest to dobry obraz. Może ta produkcja nie dorównuje filmowi Zemeckisa, np większość animków co się pojawia nie ma nic do roboty, przemykają w tle, nie ma takich scen jak np. pojedynek Duffy'ego i Donalda w filmie Zemeckisa, ale i tak dobrze się bawiłem. Ocena: 7/10.  
 
Ambulance (2022)

Miłe zaskoczenie, bo to pierwszy oglądalny film Baya od czasu 13 Hours i Pain & Gain. W sumie to taka bayowa wersja Speed. Oczywiście są absurdalne motywy jak cała sekwencja z operacją, ale do tego momentu ani raz nie strzelałem facepalmów. Przez pierwszą godzinę byłem w szoku, że to dość poważna produkcja jak na Baya, ale od sceny operacji zaczęło się pojawiać coraz więcej komediowych i absurdalnych wątków. Zaskoczyło mnie, że jak na Baya jest mało wybuchów.

Jake Gyllenhaal wypadł spoko, ale to kolejna w ostatnim czasie rola krzykacza i furiata, non stop drze ryja, na co ratowniczka zwróciła mu uwagę (też spoko występ Eizy Gonzalez). Mógłby czasem zagrać coś. Abdul - Mateen II też wypadł dobrze. Pewnie że nie wszystkim film się spodoba, zwłaszcza jak ktoś nie lubi bayowego stylu. A to co wyprawa Bay z montażem, kamerą i dronami to głowa może rozboleć i nie chodzi mi tylko o sceny akcji, ale też sceny spokojne.

Jest na początku rozmowa, w której Gyllenhaal namawia brata na skok i kamera tak lata, robi takie piruety i dziwne ujęcia, że mi się w głowie zakręciło. Można się do wielu rzeczy przyczepić, ale jest poprawa formy Baya. No i jak Ambulans mógłby mi się nie spodobać, skoro bohaterowie mówią o moich filmach, czyli Twierdzy Baya i Walecznym Sercu i wymieniają dwóch moich ulubionych aktorów (Mela Gibsona i Seana Connery'ego). Ocena: 7/10.
« Ostatnia zmiana: Maja 26, 2022, 23:52:45 wysłane przez michax77 » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #889 : Maja 27, 2022, 07:48:10 »

Ja nie wiem, co Ty masz do tego Ready Player One :D Na tle ostatnich, wyjątkowo nudnych filmów Spielberga, ten lśni jak złoto ;) Mnie osobiście najbardziej irytowało w filmie to, że ludzkość w 2045 roku na wyrywki zna hity z Atari 2600 ;) Gdyby to chociaż komodorek był ;) :D
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #890 : Maja 27, 2022, 23:50:06 »

Ja nie wiem, co Ty masz do tego Ready Player One :D Na tle ostatnich, wyjątkowo nudnych filmów Spielberga, ten lśni jak złoto ;)

Ze Spielbergiem z ostatnich lat tak mam, że do Wojny Światów z Cruisem trzymał dość wysoki poziom (choć wolę ich pierwszy wspólny film, Raport Mniejszości). Nawet jak trafiały się słabsze filmy jak Terminal, to były w mniejszości, a większość była dobra, teraz jest na odwrót, bo każdy nowy film to średniak, a dobry film jest w mniejszości.

U mnie problemy z reżyserem zaczęły się  od ostatniego Indiany Jonesa, którego może nie nienawidzę tak jak niektórzy, nie uważam za kupę, ma kilka fajnych momentów, ale całościowo to średniak, najgorszy z Indiany Jonesów. Choć ja mam niepopularną opinię, bo uważam, że drugi Indiana Jones też jest super. Nie zacząłem lubić Świątynię Zagłady po Indianie Jones 4, ale zawsze lubiłem, nawet jak nie było to popularne. Arka jest super, to rewelacyjna zabawa, ale jednak u mnie na pierwszym miejscu Ostatnia Krucjata z genialnym duetem Connery i Ford, choć w sumie dostałem to samo co w jedynce, czyli walkę z Niemcami. Minimalnie, ale jednak wyżej stawiam od Arki. Ale najlepsze, że od razu po średnim Indiana Jones 4 zrobił Przygody Tintina, które są lepszym kinem nowej przygody od ostatniego Indiany. To jest dobre kino nowej przygody.


A co do Ready Player One to znalazłem co napisałem 4 lata temu. I zacytuję sam siebie.  Kolejny po Post słaby film Spielberga, nawet gorszy od Post, pomimo tego, że dużo się dzieje. Problemem jest to, że bohaterowie są nudni, nie zależało mi na nich specjalnie, więc się nudziłem. A niby powinien mi się podobać, bo mogłem wyłapywać nawiązania do popkultury, ale tego jest za dużo i w pewnym momencie zwyczajnie przestałem zwracać uwagę na to, że pojawia się jakaś postać na trzecim planie.  Zresztą żeby wyłapać każde nawiązanie to trzeba by obejrzeć na jak największym ekranie, najlepiej w IMAX, bo inaczej zauważy się jedynie z 10% easter eggów.

Jedyne nawiązania jakie mi się podobały i pamiętam to z Monty Pythona i Świętego Graala, Mechagodzilly, DeLorean z Powrotu do przyszłości oraz do Laleczki Chucky i oczywiście sekwencja nawiązująca do Lśnienia Kubricka, która jest najlepszym fragmentem filmu, ale to jest fragment. Film jako historia, którą opowiada i jako zabawa w szukanie nawiązań do popkultury nie wciąga mimo tego, że widać wciąż u reżysera radość tworzenia i ciekawe pomysły. Spielberg dalej z niebywałą lekkością splata na ekranie rozmach, suspens i humor, ale jeśli na bohaterach mi nie zależy to akcja nie wciąga, a nawiązania przestają bawić, więc bardzo szybko przestałem interesować się wszystkimi atrakcjami jakie są w filmie. Koniec cytatu ze mnie sprzed 4 lat.

Po Tintinie kolejne filmy to są średniaki (Lincoln, Post, West Side Story) a w najlepszym razie porządne produkcje (War Horse, Most szpiegów), ale niczym nie zachwycające. A nie, jest jeszcze jeden film, który chyba nie jest uważany za dobry, a mnie się podoba, czyli BFG.

A wracając jeszcze do filmu Baya to zapomniałem napisać o dwóch rzeczach, które mnie pozytywnie zaskoczyły. Bay jest znany z seksualizacji bohaterek, żartów jak u napalonych nastolatków, a w Ambulansie jest tego mało. Największe zaskoczenie, to wątek agenta FBI, pokazane jest, że ma problemy w małżeństwie, nie ma żadnych żartów, z tego że jest gejem. Jednym z głównych bohaterów jest ratowniczka, którą gra piękna Gonzalez, a nie ma żadnej sceny, jakby pozowała do Playboya, jak było z laską w Transformers, żadnych ujęć kamery na jej tyłek, jest pokazana jako inteligentna kobieta, znająca się na swojej robocie. Normalnie szok :D
« Ostatnia zmiana: Maja 27, 2022, 23:52:35 wysłane przez michax77 » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #891 : Maja 28, 2022, 07:07:39 »

Fakt, w Ready Player One nawiązania dominują nad fabułą, ale wciąż uważam, że z filmu nie wylewa się nuda, jak z wielu innych najnowszych produkcji reżysera (można zrozumieć, że "Lincoln" nie musiał porywać. Ale zrobić nudny film o zimnowojennym szpiegu? Toż to talent trzeba mieć :D). A ostatni Indiana mi się akurat podobał, a jak ktoś mi zwracał uwagę na głupoty (ewidentnie obecne), to wskazywałem, że przecież "Temple of Doom" też zbyt mądre miejscami nie było ;)

Ogólnie mam wrażenie, że 50% narzekania na jakikolwiek w sumie film będący kolejną częścią hitu z lat 80. to narzekania starych dziadów mojego pokroju (i starszych), że to se ne vrati. No nie, ale niekoniecznie ma to związek z filmem jako takim, lecz odbiorcą ;)
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #892 : Maja 28, 2022, 22:57:10 »

A co do nowego Indiany Jonesa to czekam, ale z obawami. Choć jakby robił Spielberg to miałbym inne obawy, czyli facet dawno nie zrobił nic powyżej średniego poziomu. I właśnie, wiadomo czemu zrezygnował Spielberg z IJ 5? Kojarzycie może jak się tlumaczył z tej decyzji, może wie, że nie jest od dawna w formie i to przyznał wprost?

A w przypadku Mangolda, to mam tak, że z jednej strony większość jego filmów jest dobra (3:10 to Yuma, Knight and Day, Ford vs Ferrari), bardzo dobra (Cop Land, Girl Interrupted, Walk the Line, Logan), ale też trafiają mu się slabe produkcje (Wolverine), ale nie zrobił jeszcze typowego kina przygodowego. Wolałbym jako reżysera Brada Birda, którego debiut w live action był super (MI - Ghost Protocol, dla mnie chyba jednak najlepsza część ze wszystkich, choć wszystkie trzymają poziom, nawet dwójkę lubię na swój sposób, a to chyba najbardziej nienawidzony film, ale ja lubię filmy Woo), a potem zrobił bardzo spielbergowski film Tommorowland, który był klapą i wrócił do animacji, a to była fajna rozrywka (wiem, niepopularna opinia).
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #893 : Maja 29, 2022, 15:06:02 »

Top Gun: Maverick (2022)

Ten film jak dla mnie jest tak ciut... ale dosłownie ciuteńkę przehajpowany :D Oczywiście sceny w powietrzu wgniatają w fotel i nie mają sobie równych, bo nikt tak jeszcze żadnego filmu nie nakręcił, gdzie cała obsada naprawdę lata odrzutowcami. Kompletne szaleństwo  :roll: Normalnie widać przeciążenia na twarzach aktorów  :rad2: Akcja w tym filmie jest na innym poziomie i za to czapki z głów dla całej ekipy. Mój "problem" z tym filmem to, że zanim dojedziemy do tej akcji to musimy obejrzeć sporo scen, które ja kwalifikuje jako ciepłe buły :haha: Dużo w tym filmie nawiązań do starego Top Gun. Jest wątek z synem Goosa, jest wątek Icemana (wzruszający), jest nowy watek miłosny i oczywiście jest szkoła Top Gun, tylko tym razem to Maverick ma uczyć młodziaków... jest nawet cholerny mecz futbolu na plaży (w starym był mecz siatkówki plażowej ;) ). I wszystko to zajmuje sporo czasu. Zdziwiłem się jak dużo w tym filmie spokojnych scen, gdzie mamy tylko dwóję rozmawiających bohaterów i w tle nie gra nawet żadna muzyczka. Pod tym względem ten film jest bardzo old schoolowy. 

Także to jest mój jedyny "problem"... ale tak naprawdę to też działa na korzyść tego filmu bo w tym czasie stawka rośnie, zaczynamy kibicować bohaterom i w finalnym akcie filmu czujemy każdy zakręt samolotu i każdy unik przed rakietą ;) Ten finalny akt to jest mistrzostwo kina akcji. Film na pewno powalczy o techniczne Oscary, w tej chwili jest dla mnie jest na czele w wyścigu za najlepszy montaż i dźwięk. No i pewnie będzie też nominacja za piosenkę dla Lady Gaga ;) Ale pod względem soundtracku dla mnie jednak pierwszy Top Gun jest w tej kategorii nie do przebicia :) I oni to chyba wiedzą bo początek dwójki jest zmontowany pod "Danger Zone" i od razu robi takie ciary...  Headbang

Do kina kto może, bo naprawdę warto to zobaczyć na wielkim ekranie z porządnym dźwiękiem.

9/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #894 : Czerwca 03, 2022, 23:30:48 »

Infinite Storm (2022)

Pewnie nigdy bym nie obejrzał najnowszego filmu Małgorzaty Szumowskiej, bo nie po drodze mi z tą reżyserką. Widziałem cztery jej filmy i żaden nie podobał mi się, oprócz W imię..., choć to produkcja która chyba uważana jest za słabszą w jej filmografii. Szanuję, że robi karierę za granicą, ale nie trafiła w moje gusta Sponsoringiem, Body/Ciało i Twarzą. Mam z reżyserką tak jak z ostatnimi dokonaniami Agnieszki Holland, której filmy z lat 80 i 90 uważam za dobre, a ostatnie jej produkcje za w najlepszym razie średniaki (może oprócz W ciemności) albo słabe, tragiczne. Infinite Storm obejrzałem tylko dla  Naomi Watts i gra dobrze, to świetna fizyczna rola, ale to dobra aktorka, więc zero zaskoczenia. Trailery sugerują survivalowy klimat i taka to produkcja, ale nie do końca, bo tak naprawdę jest to dramat psychologiczny, o  sesji terapeutycznej, a tym jest wyprawa w góry dla głównej bohaterki. Ale podobnie jak na innych filmach Szumowskiej męczyłem się, mimo cudownych zdjęć Michała Englerta. Ocena: 5/10.  

Fantastic Beasts: The Secrets of Dumbledore (2022)

Może zacznę od pochwalenia, a zasługują na to aktorzy. Mads gra kolejny raz Madsa, ale ma tyle charyzmy, że nawet jak się nie stara, to działa jego postać. Jude Law jest super w roli młodego Dumbledore'a. Wyróżniłbym też Jessice Williams w roli profesor Hix. Tyle znanych twarzy, a nie przyćmiły jej bardziej znane nazwiska. Chętnie zobaczyłbym spinoffa z Hix. No i kilka fajnych scen, np. taniec Newta z robakami w kanałach. Wiem jak to brzmi, ale jak zobaczycie to będziecie wiedzieć o jaką scenę mi chodzi. Ale niestety wynudziłem się na tej produkcji, co pewnie po części jest spowodowane tym, że nic nie pamiętam z poprzednich dwóch filmów. Więc oglądało mi się trochę tak, jakbym załączył setny odcinek jakiegoś serialu, bez znajomości wcześniejszych epizodów.

Nie będę pisał że, to jest gorsze od serii z Harry Potterem, bo mimo tego, ze oglądam wszystko z fantasy, a przynajmniej sprawdzam, to przygodę z tą serią zakończyłem po czwartym filmie Mike'a Newella. Dwa filmy Columbusa były spoko, Cuarona super, ale film Newella tak mnie znudził, że nie obejrzałem całości. Choć dla samej (dorosłej) brytyjskiej obsady, m.in. Alan Rickman, Ralph Fiennes powinienem nadrobić. Ocena: 5/10.

The Lost City (2022)

Jeśli widzieliście Miłość, szmaragd i krokodyl Zemeckisa, to Zaginione Miasto uznacie za gorszą kopię, i tak jest, ale Bullock i Tatum tworzą tak fajną parę, że kibicowałem duetowi w ich przygodach. Brad Pitt ma fajne dłuższe cameo (to nie spoiler, bo jest w zwiastunie) w roli Johna Trenera (nazwisko i zawód jaki wykonuje). No i Radcliffe'a szanuję za to jakie role wybiera po Potterze. Zagrał tutaj złego miliardera , jak z bondów i udzieliła mi się jego zabawa jaką miał na planie filmu. Sympatyczny i bezpretensjonalny przygodowy film, lepszy od Uncharted, z humorem, który czasami idzie w parodię kina przygodowego, ale do mnie trafił. Ocena: 6/10.
« Ostatnia zmiana: Czerwca 03, 2022, 23:41:34 wysłane przez michax77 » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #895 : Czerwca 08, 2022, 21:15:02 »

Hustle (2022)

Uwaga, dobry sportowy film na Netflixie! Adam Sandler gra zmęczonego życiem łowcę talentów z NBA. I gdy już traci nadzieję, że uratuje swoją gasnącą karierę znajduje mega-talent w Hiszpanii. Postanawia sprowadzić go do USA i wkręcić do ligi. Pod względem fabuły film jest bardzo typowy, od początku wiemy jak się to skończy... co nie zmienia faktu, że takie filmy też się przyjemnie ogląda :) Na plus surowe zdjęcia i pełen realizm gry. Jak na końcu poleciały napisy to miałem wrażenie, że tylko Sandler był w tym filmie aktorem a cała reszta to wszystko ludzie z NBA  :faja:

8/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #896 : Czerwca 12, 2022, 01:56:21 »

Limbo (2022)

Dwóch policjantów szuka seryjnego mordercę kobiet w Hongkongu. Pomaga im dziewczyna, która zna ciemną stronę Hongkongu. Fabuła prosta jak budowa cepa, ale tak dobrze rozpisana w scenariuszu, że film trzyma w napięciu. Ale najważniejsza jest realizacja, która jest cudowna. Zdjęcia tworzą kapitalny klimat noir, każdy z kadrów z filmu nadaje się na obraz. Film dzieje się współcześnie, ale Hongkong jest przedstawiany jak z Blade Runnera połączonego z postapo. Warto wyróżnić też świetną muzykę i dobre aktorstwo. A zaznaczam, że film nie jest przesadnie brutalny jak zdarza się w azjatyckim kinie. Są mocne i brutalne sceny, ale nie ma pornografii przemocy. W Limbo najważniejsza jest historia, bohaterowie i klimat noir. Rewelacyjna rozrywka. Ocena: 8/10.

Interceptor (2022)

Twarda i doświadczona kapitan JJ Collins walczy z terrorystami na samotnej bazie antyrakietowej położonej gdzieś na środku Pacyfiku. Miałem odpuścić film Netflixa, bo wyglądał już po zwiastunach na słabą produkcję, ale w roli głównej piękna żona Chrisa Hemswortha, Elsa Pataky. No i jak lubię aktorkę to dla mnie jest poziom najgorszych filmów tego roku czyli Venoma 2 i Morbiusa. Film jest krótki, ale co z tego skoro film jest nudny. Akcji za wiele nie ma, a jak są mordobicia i sceny akcji to nic ciekawego, to już lepsze mordobicia i sceny akcji były w netflixowym Tyler Rake'u z jej mężem. Nie zdziwię się jak powstanie crossover tych dwóch produkcji. A co do Thora to ma dłuższe cameo w filmie, gra sprzedawcę telewizorów-fana głównej bohaterki, który ogląda jej akcje i jej kibicuje. Wygląda jak w Thorze, zarośnięty, pewnie w czasie kręcenia nowego Thora na chwilę wyrwał się na plan filmu, którego jest producentem. 

A nawet nie przeszkadza mi jak to tani film (to w sumie taka szklana pułapka tylko z akcją w bazie antyrakietowej), bo oglądam np. filmy ze Scottem Adkinsem, czasami obejrzę jakiś nowy film z Van Damme, ale to wygląda jak ostatnie produkcje Seagala. Ale film jest też tragiczny przez dialogi, które były pisane na poważnie a brzmią jak z parodii, filmów ZAZ np. to my stoimy między Ameryką a Armageddonem, albo jak główna bohaterka rzuca tekstem do zdrajcy, który zdradził, bo nie lubi uchodźców, uważa że USA to już nie Ameryka co dawniej, bo stracił pracę przez Amerykanów hinduskiego pochodzenia  - do kobiety możesz mówić tylko po imieniu, ale nigdy kotku, kochanie, itd)  albo tekst generała - część z nas ma panią za wariatkę,  a druga część za gwiazdkę rocka, a prezydentowa dodaje - ja mam panią za gwiazdę rocka. Domyślam się, że Hemsworth jako producent wyłożył pieniądze na tą padakę, bo chciał zrobić prezent swojej żonie, nakręcili w Australii film w którym jego żona mogła poczuć się jak on,  jak bohaterka kina akcji, ale nie wyszło i żeby rozwodem się nie skończyło. Ocena: 2/10.
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #897 : Czerwca 17, 2022, 20:41:05 »

Spiderhead (2022)

Uwielbiam TRON: Legacy, podobają mi się też Oblivion i Only the Brave (nie widziałem jeszcze Top Gun: Maverick), więc czekałem na najnowszą produkcję Josepha Kosinskiego, zwłaszcza że zapowiadała się na  inny film jak jego dotychczasowe produkcje, na bardziej ambitną, w której za wiele scen akcji nie ma. No i wizualnie nie mogę się za bardzo przyczepić, tak jak i do aktorstwa, bo Miles Teller i Chris Hemsworth wypadli spoko. Thor to nie jest wybitny aktor, ale ma tyle charyzmy, że kupiłem go w roli dupka. Choć pod koniec jak bił się z Tellerem, to trudno było mi uwierzyć, że Teller jest lepszy od Thora. Fabuła nie jest oryginalna, widziałem podobne wątki w innych produkcjach SF, ale niestety czym dłużej film trwał to coraz bardziej nudziłem się na tej dystopii. Pierwszy film Kosinskiego, który nie przypadł mi do gustu,  choć nie oczekiwałem produkcji przypominającej jego wcześniejsze filmy. Ocena: 5/10.
« Ostatnia zmiana: Czerwca 17, 2022, 21:08:09 wysłane przez michax77 » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #898 : Czerwca 22, 2022, 22:00:40 »

Cha Cha Real Smooth (2022)

Bardzo przyjemny komedio-dramat, opowiadający historię Andrew, młodego chłopaka tuż po studiach, który nie wie co robić ze swoim życiem. Pewnego wieczora odkrywa, że jest niezłym wodzirejem i świetnie rozkręca bar micwy :haha: Na takiej imprezie poznaje też piękną Domino (Dakota Johnson), która ma autystyczną córkę... Między Andrew a Domino rodzi się relacja, ale sprawy nie są takie proste... W roli Andrew występuje Cooper Raiff, który jest także scenarzystą i reżyserem tego filmu. Jestem pod wrażeniem bo wyszedł mu bardzo dojrzały film, taki mądry życiowo :) gdzie idealnie wyważono komedię z dramatem. Cooper i Dakota mają też bardzo dobrą chemię. Dobrze też zagrali młodzi aktorzy.

Film dostał nagrodę publiczności w Sundance i zaraz potem kupiło go Apple, które ewidentnie chce upolować kolejny niezależny hit na miarę Cody  ;) Cha Cha Real Smooth raczej aż takiej kariery nie zrobi ale i tak warto to zobaczyć.

Mocne 8/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #899 : Lipca 11, 2022, 01:59:51 »

Agent Game (2022)

Typowy akcyjniak klasy B, który bym nie obejrzał, ale oglądam wszystko z Melem Gibsonem (i w reżyserii Mela Gibsona), nawet jak gra epizod, nieważny poziom filmu, a tutaj gra może z 20 minut i glównie siedzi w swoim biurze w CIA. To jeszcze nie jest poziom ostatnich filmów Bruce Willisa, bo nawet w tak małej rólce charyzma z Mela się wylewa, więc nie miałem myśli, żeby odpuścić jego filmografię. Zresztą między jednym a drugim filmem klasy B też gra w dobrych filmach jak Dragged Across Concrete albo Profesor and Madman. Choć to było już dość dawno, ostatnio gra głównie epizody w akcyjniakach. Ale jak na film klasy B to nie jest taki zły film, widziałem gorsze, tylko problem jest taki, że ogląda się jak pilota serialu, albo część pierwsza franczyzy, bo koniec jest urwany w najciekawszym momencie. A oprócz Gibsona pojawiają się też Jason Isaacs w większej roli, Dermot Murloney i  Barkhad Abdi. Ocena: 4/10.

The Sea Beast (2022)

Ale sympatyczne kino rozrywkowe dla całej rodziny w reżyserii Chrisa Williamsa (Big Hero 6 i Moana). Jest to połączenie pomysłów z przygodowych filmów dziejących się na oceanach i morzach z historią z Jak wytresować smoka. Nie chodzi tylko o to, że tytułowa bestia przypomina smoka z tej animacji, ale mamy podobny wątek, czyli rodzącej się przyjaźni człowieka z bestią. Film ma świetne tempo, znakomicie wyreżyserowane sceny akcji na morzach i oceanach oraz fajnych bohaterów, którym głosy podkładają m.in. Karl Urban i Jared Harris. Ocena: 7+/10.

The Princess (2022)

Księżniczka nie chce  poślubić socjopaty, z którym została zaręczona, więc zostaje porwana przez tego okrutnego socjopatę i zamknięta w wieży. Ale facet nie wie z kim zadarł. Pomysł spoko, połączenie baśni z filmem takim jak Raid, tylko zamiast wchodzić na  najwyższe piętro, to księżniczka schodzi z wieży i wpada na kolejnych facetów, którym kopie tyłki. Ale walki nie są super. Są ok, ale bez zachwytów, mimo tego że część obsady to aktorzy, którzy umieją się bić, z tego są znani. Po którejś walce zacząłem się nudzić, a też humor nie jest wysokich lotów, np. dowcip z grubym strażnikiem, który trwa cały film. I w sumie nie wiem dla kogo Księżniczka jest, bo dla dzieci to chyba jednak zbyt brutalne, a dla dorosłych za bardzo głupie. Jeśli miałbym coś pochwalić to Olgę Kurylenko w roli jednej z antagonistek. Ocena: 4/10.

Last Looks (2022)

Były policjant Charlie Waldo prowadzi sprawę zabójstwa żony znanego aktora Alastaira Pincha, który jest głównym pojderzanym. Problem jest taki, że Alastair nic z tego nie pamięta. Tylu fajnych aktorów (Charlie Hunnam, Mel Gibson, Morena Bacarin, Dominic Monaghan, Rupert Friend, Clancy Brown), a wyszedł średni film. Choć czasami się uśmiechnąłem i doceniam rolę Gibsona, który grając Pincha gra w sumie samego siebie (upadła gwiazda kina, która jest alkoholikiem). No i ten jego wąs. Ocena: 5/10.

Wszystkie nasze strachy (2021)

Daniel Rycharski, znany w jego rodzinnej wsi gej, ale też praktykujący katolik, obwinia się o śmierć koleżanki, lesbijki, która popełniła samobójstwo. Czuje się winny, że nie zrobił nic aby jej pomóc, gdy była gnębiona przez rówieśników, więc postanawia zorganizować drogę krzyżową w intencji zmarłej, co mieszkańcom rodzinnej wsi się nie podoba. Dobre kino o Polaku, który wydawało by się, że w naszym kraju nie powinien istnieć, bo składa się z samych paradoksów. Jest jednocześnie praktykującym katolikiem i jawnym homoseksualistą. Na przykładzie tego artysty, granego przez Ogrodnika, o którym przyznaję, że nie słyszałem, twórcy filmu ( współscenarzystą jest jeden z najlepszych polskich młodych krytyków Michał Oleszczyk) próbują pokazać, że da się pogodzić to co w Polsce wielu dzieli. Udało się twórcom wlać we mnie promyk nadziei, ale ja naiwny jestem. Ogrodnik dobrze gra, nie przeszarżował roli, jak czasami mu się zdarza. Ale jeszcze lepsza jest aktorka w roli babci Daniela, ukradła Ogrodnikowi show. Ocena: 7/10.
Zapisane
Strony: 1 ... 43 44 [45] 46   Do góry
Drukuj
Skocz do: