Strony: 1 ... 32 33 [34] 35 36   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Niewarte tematu filmy rozmaite  (Przeczytany 111944 razy)
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #660 : Styczeń 07, 2020, 11:40:55 »

No to jakoś tak stosunkowo niedawno oglądane filmy i moje opinie o nich.

Nie otwieraj oczu
Film będący swoistą odpowiedzią na Ciche miejsce i chyba porównywalnie głupi, ale w warstwie realizatorskiej znacznie w tyle pozostaje. Generalnie jest słabo i nudno, kilka lepszych fragmentów nie ratuje specjalnie tego filmu. 4/10

Wszystkie pieniądze świata
Film o uprowadzeniu wnuka najbogatszego człowieka świata. Szczerze mówiąc, podobał mi się, choć czegoś brakowało. W każdym razie oglądałem z zaciekawieniem. 6+/10

Drapacz chmur
To chyba miała być taka współczesna wersja Szklanej pułapki, bo zżynka jest ewidentna, ale do pierwowzoru bardzo dużo brakuje. Film jest przede wszystkim głupi i dość przewidywalny, a przy tym mało śmieszny i emocjonujący. Najfajniejszym aspektem jest chyba sam wygląd wieżowca. 4/10

Dziewczyna z pociągu
Z filmem jest trochę jak z książka, czyli właściwie nie można specjalnie za wiele zarzucić, ale po prostu jakoś nie iskrzy. Podobnie jak w literackim pierwowzorze fabuła jest nazbyt miałka, a szkoda bo sporo dała od siebie Emily Blunt. 6/10

Heavy trip
Zwariowana i dość nietypowa komedia o chłopakach z fińskiej wioski, którzy zmierzają na festiwal w Norwegii celem zaprezentowania swojej metalowej twórczości. Wiele w tym filmie z jego amerykańskich odpowiedników, ale jest to okraszone niesztampowym humorem. Kilka scen jest naprawdę fajnych. 5+/10

Avengers. Wojna bez granic
Widziałem zwiastun w kinie i pomyślałem jaka to tragedia, ale muszę przyznać, że oglądało mi się te głupoty całkiem fajnie, no i trochę jestem zdziwiony, że nastąpiło unicestwienie głównych bohaterów. Niezbyt kumam co się w tym filmie działo, ale 5/10 dam :D

Sztokholm
Wariacja na temat napadu na bank w Szwecji, podrasowana na komediowo. Dobrze się to oglądało, choć specjalnie wiele nie zostaje w głowie po obejrzeniu. Na plus mocna obsada i kilka fajnych scen. Fajny film, ale tylko tyle. 6/10

Glass
Do filmu podchodziłem trochę jak pies do jeża. Zwieńczenie trylogii, a ja pierwszą część pamiętałem ledwo, druga z jednej strony zaintrygowała, z drugiej trochę zirytowała, w każdym razie James McAvoy zagrał role życia :) I było to podane naprawdę w sprawny sposób. Okazuje się, że M. Night Shyamalan miał bardzo fajny pomysł na zakończenie wątku i połączenie treści dwóch poprzednich filmów. Na dodatek wykonał to bardzo sprawnie pod kątem realizatorskim. Mimo początkowych obaw, uważam że rezultat końcowy wyszedł naprawdę dobrze. Największym minusem filmu jest czas jego trwania, wiele scen bez straty dla całości produkcji należałoby po prostu skondensować. Chyba 6+ dam.
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
marczewek

*

Miejsce pobytu:
była stolica byłego województwa




mój nik wzion sie od mojego imienia

« Odpowiedz #661 : Styczeń 08, 2020, 14:34:11 »

W cieniu księżyca (2019)
Filadelfijski policjant tropi zabójcę, który uaktywnia się z jakiegoś powodu co 9 lat i zabija w taki sam sposób. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że morderca zginął w 1988 roku. Film ma kolejne segmenty od 1988, przez 1997, 2006 i finał w 2015 roku. Z każdą częścią Locke przechodzi i fizyczną i psychiczną przemianę. W ostatniej części wykończony psychicznie mężczyzna chce za wszelką cenę skończyć to co zaczął. Może w pewnym senie niespójny, czy naiwny, ale na swój sposób fascynujący. Mi się podobał. 7/10

Rzeczy, które robisz w Denver będąc martwym (1995)
Aż dziwne że przetłumaczyli ten tytuł normalnie, a nie wydumali jakiś szit jak to mają u nas w zwyczaju.
Były gangster, obecnie prowadzący uczciwy biznes, zostaje zmuszony przez dawnego szefa do jeszcze jednej szybkiej roboty.
"Święty" Jimmy rekrutuje więc swoich byłych kumpli, i obmyśla plan. Oczywiście nic nie idzie po ich myśli, i robi się bardzo niemiło. Raczej niezbyt dobry. Tym razem dałem się nabrać na dobre oceny, i się zawiodłem. Może gdyby Andy Garcia zagrał mniej flegmatycznie to coś by z tego było. A tak, to no cóż. 5,5/10

Repo Men - Windykatorzy (2010)
Gdy pojawił się film, to postanowiłem przeczytać najpierw książkę. Tak mi się spodobała że zupełnie o filmie zapomniałem.
Ale nadrobiłem zaległość i jestem zadowolony. Dość karkołomny pomysł z windykatorami długów, którzy wycinają wszczepione organy. Ale oczywiście nie będzie o tym cały film. Gdy Remy ulega wypadkowi sam staje się klientem swojej firmy i zdaje sobie sprawę z tego co robi. Decyduje się na przejście na drugą stronę i walkę z bezduszną korporacją. Świetny Jude Law no i zjawiskowa Alice Braga. 7/10
« Ostatnia zmiana: Styczeń 08, 2020, 15:20:05 wysłane przez marczewek » Zapisane

- Klasyka to książki, które ludzie cenią i których nie czytają.
Mark Twain
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #662 : Styczeń 18, 2020, 00:07:05 »

Lucy in the Sky (2019)

Krytycy zmasakrowali ten film. Oceny na różnych portalach porażająco niskie... a ja obejrzałem i jestem zachwycony, jak fajny jest ten film  :D Pierwsze zaskoczenie, sceny w kosmosie są na dobrym poziomie, a spodziewałem się słabizny bo to produkcja bardziej niezależna w którą nie wpompowano wiele kasy. Po drugie, ja widzę tutaj wciągającą historie kobiety, która osiągnęła to o czym  zawsze marzyła, doświadczyła coś czego większość ludzi nigdy nie przeżyje... i teraz nie może sobie z tym wszystkim poradzić. Natalie Portman wycisnęła z tej roli wszystko co się dało, aż mi szkoda, że ta rola przejdzie w tym roku niedoceniona.

8/10 i niech se rotten tomatoes wsadzi swoje 22%  :P
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
michax77

*



« Odpowiedz #663 : Styczeń 18, 2020, 00:53:22 »

Cieszy mnie to, bo ja uwielbiam cokolwiek robi Noah Hawley, 2 sezony Fargo były świetne (trzeci słabszy), tak samo jak cały Legion, i jestem ciekaw, czy to będzie tak odjechane jak Legion:)
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #664 : Styczeń 18, 2020, 10:09:44 »

Offtop: jak dla mnie to drugi był tym słabszym ;)
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #665 : Styczeń 20, 2020, 11:05:57 »

The Aeronauts (2019)

Wielka szkoda, że ten film nie zagościł w polskich kinach :( Bo aż się prosi żeby go oglądać na największym z możliwych ekranów. Trudno. Ale niektóre sceny nawet na małym ekranie robią duże wrażenie :) Efekty specjalne są świetne. Momentami oczywiście aż zbyt plastyczne i pewnie dlatego akademia ostatecznie pominęła ten film w nominacjach do tej kategorii, ale i tak robią wrażenie. Scena jak Amelia wspina się na szczyt balonu... wow :faja: I trochę szkoda, że nie było w tym filmie więcej takich scen, nawet kosztem paru flashbacków do przeszłości, które w sumie i tak niewiele pomogły w ogólnym rozrachunku, bo tym razem chemia Redmayne-Jones nie zadziałała tak dobrze ;)

7/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #666 : Styczeń 26, 2020, 16:11:32 »

Bad Boys for Life (2020)

Udany powrót. Trochę się bałem, że bez Bay'a za sterami nie będzie dobrze ;) Ale okazuje się, że duet Adil/Bilall dał radę. Z resztą dostali pewnego rodzaju błogosławieństwo...

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

Także jak on jest cool z tym, że reżyseruje kto inny, to ja też jestem cool ;) I chociaż film nie ma tego unikalnego dla Bay'a stylu to w zamian nadrabia fabułą. Jest tu kilka fajnych zabiegów fabularnych, które sprawiają, że seria nabiera nowego życia. To w połączeniu z solidną akcją i dużą dawką humoru daje naprawdę pozytywny efekt. Gęba mi się cieszyła przez prawie cały seans. I jedynie w końcówce robi się trochę za duża telenowela, ale wybaczam.

7.5/10 Mogło być naprawdę dużo gorzej, a wyszło spoko.
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #667 : Styczeń 26, 2020, 17:24:01 »

Ja właśnie czytałem, że to zaskakująco dobra część. A jako że powtórka z jedynki bardzo mnie rozczarowała, to myślę, że może być tylko lepiej ;) Choć nie wiem, po latach stwierdzam, że ta niby dowcipna chemia między bohaterami jest mocno na siłę.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #668 : Styczeń 27, 2020, 01:04:30 »

Jak jedynka Cię rozczarowała a to jeden z lepszych filmów Baya (piszę bez ironii, po latach wciąż się bronią też Armageddon i Twierdza na której w kinie byłem 3 razy), to ciekawe jak przeżyjesz dwójkę, która jest koszmarnie złym filmem od premiery, a nie że po latach się film popsuł:)
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #669 : Styczeń 27, 2020, 08:55:45 »

Tak mnie rozczarowała, że wspomnieniową 7 zamieniłem na 5 ;) Dwójkę po raz pierwszy oglądałem nie tak dawno temu - tu nie było oczekiwań, więc nie było rozczarowania :D Ale ocena ta sama. Baya cenię/ceniłem w zasadzie tylko za "Twierdzę", ale też mówię to z pewną niepewnością, bo choć film widziałem ze 2-3 razy, to jednak dawno nie robiłem sobie powtórki.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #670 : Luty 03, 2020, 03:14:31 »

Angel of Mine (2019)

Film opowiada o rozwódce wychowującej samotnie syna, która pragnie zaprzyjaźnić się z pewną rodziną. Z każdym kolejnym spotkaniem rodzina zaczyna podejrzewać, że kobieta może być niebezpieczna. Jest to produkcja po której nie spodziewałem się za wiele, bo oczekiwałem typowego thrillera, jakie popularne były w latach 80 i 90, a zostałem miło zaskoczony. Niby typowy dreszczowiec, ale nie do końca, bo zakończenie dużo zmienia w przypadku tej produkcji. Za samo zakończenie podwyższę ocenę. Powiem tylko tyle, że w finale zabawiono się schematem wykorzystywanym od lat w thrillerach, wywrócono go do góry nogami i wyszło zaskakująco dobrze i sensownie.  Jednym ze scenarzystów jest Luke Evans, który gra byłego męża Lizzie, którą świetnie sportretowała Noomi Rapace, dla niej choćby warto zobaczyć. W obsadzie jest też Yvonne Strahovski, Australijka polskiego pochodzenia ma drugą ważną rolę po Noomi Rapace  i gra dobrze. Ocena: 7/10.

Gemini Man (2019)

Film Anga Lee, w którym Willa Smitha ściga jego klon, młodszy o 30 lat, to produkcja oparta na schematach, które w kinie widziałem już z milion razy, więc wieje nudą, mimo kilku nawet niezłych scen akcji. Scenariusz przeleżał kilkadziesiąt lat w szufladzie, więc nie dziwne, że historia niczym nie zaskakuje, ale tą produkcję nie ogląda się dla fabuły, tylko dla technologii w jakiej Gemini Man zrobiono. Film nakręcono w 120 klatkach na sekundę, ja widziałem wersję 4K, w 60 klatkach na sekundę i miałem takie same mieszane wrażenia, jak w czasie seansu Hobbita Petera Jacksona, gdzie ilość klatek też była nowatorska. Film Anga Lee wygląda bardzo realistycznie przez co znika całkowicie efekt filmowości. Czułem się jakbym patrzył przez okno, nie wszedłem  w przedstawiony świat.

Jedyne co warto pochwalić w tej reklamie nowych technologii to odmłodzonego Willa Smitha, który wygląda bardzo realistycznie, jakbym oglądał go wyciągniętego z serialu Bajer z Bel Air. Efekty odmładzania jeszcze lepsze jak w Irlandczyku Scorsese i marvelowskich filmach. Ale poza tym elementem to nie warto. Szkoda Willa Smitha, Mary Elizabeth Winstead i Clive Owena na tak słaby film.  Zresztą widać, że reżysera fabuła też nie interesuje, tylko technologia jaką mógł się pobawić, więc przez większość seansu wieje nudą. Ocena: 4/10.

Piłsudski (2019)

Nie spodziewałem się żadnej rewelacji po wszystkich recenzjach jakie obejrzałem i przeczytałem, a i tak się rozczarowałem. Twórcy mieli dobry pomysł, żeby przedstawić Józefa Piłsudskiego nie jak świętego i chodzący ideał, tylko jak faceta z ambicjami, porywczego, jak prawdziwego człowieka, z wadami i zaletami. No i Szyc się stara, gra dobrze, ale cała reszta filmu leży, więc nie ma co chwalić. Choć doceniam pomysł, że odłam socjalistycznej organizacji politycznej, który służy Piłsudskiemu przedstawiony jest trochę jak organizacja terrorystyczna. Jest to świetny pomysł na papierze, ale w filmie nie wybrzmiewa, może poza sceną zamachu, tej w której pojawia się dziecko.

Fajnym pomysłem było, że twórcy chcieli zrobić coś na kształt polskiej wersji Peaky Blinders. ale zupełnie nie wyszło. Jest to polski biedny film, więc nawet nie postarano się pokazać najważniejszych faktów, tylko trzeba czytać napisy, np. w 1914 roku wybuchła wojna, która trwała 4 lata, a potem jest przeskok w czasie, więc to film o Piłsudskim gdzie nie ma pokazanej wojny (za to ten element fabuły jest w Legionach). Jest w filmie kilka pourywanych wątków, jak choćby wycieczka Piłsudskiego w góry, która kończy się lawiną, ale nie wiemy co się stało później, bo akcja przeskakuje kilka lat do przodu. Lubię polskie kino, jest sporo dobrych filmów, ale Piłsudski zupełnie nie wyszedł. Mieć tak ciekawą i wieloznaczną postać i nakręcić tak nudny film to po prostu brak słów. Ocena: 2/10.

Legiony (2019)

Kolejna polska patriotyczna produkcja, którą można uznać za kontynuację beznadziejnego Piłsudskiego. W obu produkcjach występuje Borys Szyc, ale w filmie Dariusza Gajewskiego nie gra Piłsudskiego, choć też historyczną postać. Film opowiada historię, którą pominięto w filmie z Szycem w roli głównej, czyli I wojnę światową, walkę Polaków z zaborcami o odzyskanie ojczyzny. Pojawia się sporo historycznych postaci, bo  nie tylko Józef Piłsudski (tym razem w tej roli Jan Frycz), ale też Stanisław Król Kaszubski, Zbigniew Wąsowicz (w tej roli Borys Szyc), Jerzy Topór Kisielnicki.

Najwięcej jest Króla granego przez Mirosława Bakę, którego dawno nie widziałem w polskim kinie, i może nie gra głównej roli, ale ważną drugoplanową rolę. Jest to dobry występ pana Baki. Głównym bohaterem jest Józek, dezerter z carskiego wojska, który wplątuje się trochę z przypadku w wielką wojnę. Jak nie przepadam za Sebastianem Fabijańskim to podobał mi się jak zagrał Józka, który chce uciec jak najdalej od wojny, zależy mu na czym innym. Udało się aktorowi pokazać przemianę jaka w Józku zaszła.

Ważnym wątkiem filmu jest też miłość dwójki Polaków, Tadeusza i właśnie Józka, do Oli, agentki wywiadu. Wiktoria Wolańska podobnie jak Bartosz Gelner też dobrze się spisują, ale to Fabijański i Baka są najlepszymi aktorami w tej polskiej superprodukcji, która przypominała mi filmy Michaela Bay. Nie mam na myśli tylko trójkąta miłosnego, jak z filmu Baya Pearl Harbour, gdzie też był wątek dwóch facetów i jedna dziewczyna. Chodzi mi o to, że  film nakręcony jest w podobnej kolorystyce, każdy kadr wygląda pięknie, jak z teledysku i jest sporo scen w zwolnionym tempie, ale jestem mile zaskoczony, bo spodziewałem się chały, a to całkiem porządny film.

Film ma trochę wad, np. po godzinie zaczyna przymulać, gdzieś od momentu jak wychodzi na plan pierwszy historia miłosna, ale akt I, do ostatniego pojawienia się Mirosława Baki, i ostatni akt to dobra realizacyjnie robota. Jak wychodzi w połowie wątek miłosny to pomyślałem, że budżet się skończył i będą do końca przynudzać, ale od pewnego twistu pod koniec, którego każdy się domyśli w czasie seansu, to film zrobił się znowu dynamiczny.

Sceny batalistyczne są dobre, rozmach się wylewa z produkcji, widać że kasy poszło sporo, piękne zdjęcia i cudowna muzyka. Ale  wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, jakby polscy filmowcy nakręcili jeden film, czyli wzięli budżet przeznaczony na Piłsudskiego i Legiony, za kasę przeznaczoną na te dwa filmy nakręcili produkcję z jeszcze większym rozmachem.  Ocena: 6-/10.

Monument (2018)

Podobał mi się debiut pełnometrażowy Jagody Szelc Wieża. Jasny Dzień, więc byłem ciekaw jej drugiego filmu. A dokładnie jest to dyplom filmowy wydziału aktorskiego łódzkiej szkoły filmowej, nakręcony ze studentami, którzy mieli przy okazji tego projektu możliwość sprawdzić swoje talenty aktorskie. Sporo obiecywałem sobie, bo podobnie jak poprzednie dzieło pani Szelc Monument spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem, ale chyba zbyt dużo oczekiwałem, bo uważam za film słabszy od debiutu.

Wiem, że to dyplom, więc tania produkcja, ale nie przeszkadza mi to. Doceniam aktorstwo studentów i robotę reżyserką Szelc, jest kilka świetnych scen, np. zbiorowa scena pod koniec. Jest to drugi film, a zrobiony jak przez dojrzałego twórcę, film ma specyficzny klimat, trochę jak z kina grozy, ale problemem dla mnie jest to, że po 40 minut zacząłem się nudzić, nie interesowało mnie co się dzieje, więc moja ocena to 6+/10. Ale jestem ciekaw kolejnych filmów Jagody Szelc, bo to jedna z oryginalniejszych reżyserek, która ma swój wyróżniający się styl, zahaczający o kino grozy, jest czymś nowym w polskim kinie.

Savage (2019)

Trójka przestępców, którzy ukradli złoto natykają się po akcji na dwójkę policjantów. Znakomite połączenie intensywnego kina sensacyjnego w stylu Johna Woo ze współczesnym westernem (w końcówce widać inspirację Nienawistną Ósemkę, jeden z bohaterów milczy niczym Eastwood w filmach Leone) i kinem surwiwalowym, które trzyma w napięciu. Jest to produkcja dla miłośników zimowych produkcji, bo akcja dzieje się w zimę, którą się czuje z ekranu. Zdjęcia są piękne, wiele kadrów z filmu nadaje się na obraz lub na tapetę. Zachwyca też muzyka, która przypominała mi soundtracki Michała Lorenca do filmów Władysława Pasikowskiego. Dobre kino rozrywkowe pozbawione całkowicie propagandy chińskiej. Ocena: 7/10.

Togo (2019)

Film oparty na faktach. 1925 rok. Dochodzi do wybuchu epidemii błonicy w Nome, w Alasce, która dotyka dzieci. Warunki pogodowe są tak trudne, że jedyną możliwością, aby przywieźć lekarstwo są psie zaprzęgi. Jednym z uczestników jest Leonhard Seppala, a jego psi zaprzęg prowadzi Togo. Jeden z lepszych filmów Disneya, który przedstawia niesamowitą i prawdziwą historię.

Domyślam się że sporo pozmieniano, np. sekwencja na jeziorze wydaje się być przesadzona (choć podobno miała miejsce), ale to produkcja, która wzrusza, bawi i trzyma w napięciu. No i jak jest nakręcona, niektóre kadry wyglądają cudownie. Film w piękny sposób pokazuje przyjaźń między człowiekiem i jego najlepszym przyjacielem. No i jak to bywa z filmami ze zwierzętami, to pies jest największą gwiazdą, ukradł film takiemu dobremu aktorowi jak Willem Dafoe. Ocena: 7/10.

Toy Story 4 (2019)

Czwarta część jednej z najlepszych trylogii nie tylko filmów animowanych, gdzie każdy z  filmów trzyma wysoki poziom, a zakończenie trzeciej części uważane jest za idealne, więc jak większość widzów obawiałem się czwartej części przygód ekipy Chudego, bo nie widziałem sensu jej powstania, skoro seria zakończyła się w doskonały sposób. A okazało się, że czwórka to film trzymający poziom poprzednich części, twórcy mają pomysł na każdy film z serii. Można nazwać tą część epilogiem do części trzeciej, w pewnym sensie zakończeniem historii Chudego, ale też otwarciem nowych drzwi dla tej serii.

Przed seansem byłem pewien, że nawet jak mi się spodoba, a film jest znakomity, dorównujący poziomowi TS I-III (końcówka też jest dobra, wiele osób ją krytykuje, nie każdemu leży, ale akurat ja do niej nie mam zastrzeżeń), to raczej nie chciałbym piątej, szóstej części, ale finał zmienił moje zdanie co do kolejnych filmów z serii, bo TS 4 otwiera tak wiele interesujących drzwi na kontynuacje, że jak będą mieli dobry pomysł to niech kręcą. Choć TS 4 może też być zakończeniem całej serii. Animacja jak to u Pixara po prostu zachwyca, wizualnie to jest dzieło sztuki, scenariusz też super, nowe postacie są fajne, zarówno te dobre jak i negatywne, nie irytują, nie wkurzają, nawet jak robią za element humorystyczny.

Nie mam żadnych zastrzeżeń, może poza faktem, że większość starej ekipy stanowi drugi plan, to Chudy jest najważniejszy, ale widocznie potrzebny był tej postaci epilog, choć nie zdawałem sobie z tego sprawy.  Cała seria Toy Story to jedna z najrówniejszych serii filmowych, gdzie każdy film ma coś ciekawego do zaoferowania. Nie przypominam sobie żadnego innego cyklu filmów, gdzie wszystkie cztery części trzymają tak wysoki poziom (może seria z ksenomorfem, czyli Alien Resurrection, który trochę odstaje od Alien 1-3, ale wciąż zachowany jest niezły poziom w czwartej części). Ocena: 8/10.

Troop Zero (2019)

Christmas Flint po śmierci mamy zaczyna interesować się kosmosem. Kiedy pojawia się szansa na nagranie dla NASA skierowane dla innych cywilizacji, postanawia założyć drużynę skautów, dzięki której będzie mogła brać udział w konkursie. Jest to jeden z lepszych familijnych filmów jakie ostatnio widziałem. Dobrze zagrany przez dorosłą i dziecięcą obsadę, sporo humoru i wzruszeń, ale najważniejsza w tym filmie nie jest np. Viola Davis, tylko 13-letnia McKenna Grace, która dla mnie jest objawieniem takim samym jak kiedyś Jacob Tremblay w Pokoju.

Grace już znałem wcześniej, bo kojarzę ją z serialu Flanagana Nawiedzony dom na wzgórzu, z roli młodszej Sabriny w serialu Netflixa, ale też z ról w filmach Ja, Tonya, Kapitan Marvel czy Annabelle wraca do domu, gdzie zagrała córkę Warrenów. We wszystkich tych filmach była dobra, ale dopiero w tej produkcji bardziej zwróciła moją uwagę. Dziewczynka nie tylko jest przeurocza,  ale  jeszcze gra jak doświadczony aktor, choć po tylu rolach, to żadne zaskoczenie. Od teraz baczniej będę się przyglądał karierze tej aktorki. A tej pięknej opowieści o rodzinie i przyjaźni postawię 7/10.

Uncut Gems (2019)

Rosnące długi i coraz bardziej niecierpliwi wierzyciele zmuszają jubilera z Nowego Jorku do podjęcia ryzykownej akcji. Nie przepadam za komediami z Adamem Sandlerem, ale to dobry aktor i potwierdza to rolą w Nieoszlifowanych diamentach. Komik jest doskonały w roli dupka i krętacza, którego nie da się lubić. Tą rolę w latach 70-90 mógłby zagrać Al Pacino. Zresztą wydaje mi się, że mocno wzorował się Sandler na najbardziej szarżujących występach Ala Pacino.

Brak nominacji do Oscara dla niego tłumaczę jedynie tym, jak dużo dobrych męskich ról było w zeszłym roku. Ale nie tylko dla roli komika warto obejrzeć, film też wizualnie i muzycznie prezentuje się świetnie. Jeden z bardziej intensywnych filmów jakie widziałem w ostatnich latach, przypominający  filmy Martina Scorsese (jest producentem, więc to chyba nie przypadek), ale jakimś cudem nie męczy mimo zawrotnego tempa. Ocena: 7+/10.
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2020, 04:16:48 wysłane przez michax77 » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #671 : Luty 12, 2020, 19:59:41 »

Ja kiedyś to "Uncut Gems" zobaczę, ale nie za prędko. Poprzedni film braci, "Good Time" potwornie mnie wymęczył i irytował głupotą każdego jednego bohatera ;)

Knives Out

Fajna zabawa konwencją, nowoczesne podejście do fabuł a la Agatha Christie. Oczywiście nie pierwsza to taka próba, były filmy igrające z konwencją "whodunnit" (np. "Clue" czy "Murder by Death"), ale całość i tak wypada świeżo. Faktycznie gdzieś na wysokości 1/3 znamy już w ogólnym zarysie tajemnicę zbrodni i tylko czekamy, co się tam jeszcze wydarzy. Pewnych spraw można się domyśleć (za sprawą długo nie tykanego przez śledczych wątku szczekających psów ;) ), niektóre wydają się z kolei przekombinowane... Grunt, że film bawi i trzyma w takim przyjemnym napięciu do samego końca. Aktorzy bawią się odgrywanymi rolami, prawie wszyscy wypadają naprawdę dobrze... Jak dla mnie to ten film równie dobrze mógł wygrać Oscara za scenariusz, bo generalnie precyzyjna robota, choć... czegoś może zabrakło. Ode mnie mocne 7, 7,5/10 - kolejny świetny film z tamtego roku.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #672 : Luty 12, 2020, 21:05:48 »

Ja kiedyś to "Uncut Gems" zobaczę, ale nie za prędko. Poprzedni film braci, "Good Time" potwornie mnie wymęczył i irytował głupotą każdego jednego bohatera ;)


Mnie Good Time się bardzo podobał, ale po tym co napisałeś jestem pewien, że film z Sandlerem też pewnie by Cię wymęczył swoją formą, jak jest zrealizowany, bo to jest bardzo głośny film i wizualnie też może męczyć niektórych widzów, ale ja lubię takie odjazdy wizualno dźwiękowe. W tym filmie gadają wszyscy non stop, a raczej wszyscy się przekrzykują (jak sprawdziłem lektora na Netflixie to nie nadążał z czytaniem). Chyba pobili rekord ilości dialogów na minutę, Sorkin ze scenarzystów byłby dumny. No i główny bohater też irytujący jest mocno, to nie jest sympatyczna postać.

Knives Out
Fajna zabawa konwencją, nowoczesne podejście do fabuł a la Agatha Christie.  Ode mnie mocne 7, 7,5/10 - kolejny świetny film z tamtego roku.

Oglądałem w weekend i jestem zaskoczony mocno tym jak ten film Johnsona mnie rozczarował, serio. Przyznaje, że każdy z aktorów spisuje się świetnie, mnie najbardziej podobała się Ana de Armas, która pokazuje, że oprócz urody ma też talent aktorski, Daniel Craig bawiący się rolą detektywa i Chris Evans, który gra przeciwieństwo bohatera, jakiego grał w uniwersum Marvela, czyli Kapitana Ameryki. Ale też cała reszta gwiazdorskiej obsady się spisuje pierwszorzędnie.

Więc niby dobra zabawa z przewrotnym humorem, zwłaszcza dla fanów klasycznych kryminałów, którzy lubią zabawę gatunkiem, czyli produkcja idealna dla mnie, ale jak się skończył to nie uznałem, żeby to był jeden z najlepszych filmów 2019 roku. Dobra, porządna rozrywka, ale bez przesady. Istnieje możliwość, że tak mi wszyscy przehajpowali film, bo chyba nie ma zachwyconego widza tą produkcją, nawet moi znajomi, z którymi się zgadzam (prawie) zawsze są zachwyceni, więc widocznie spodziewałem się nie wiadomo jak genialnego dzieła, a tylko dobrze się bawiłem i można powiedzieć, że tylko dobrze, a nie rewelacyjnie. Dla mnie to takie 6+/10. A najlepsze że mnie podoba się każdy film Johnsona, też jego Star Wars. Na noże oceniam najniżej ze wszystkich, które widziałem, a widziałem każdy jego film.

Last Christmas (2019)

Kate to roztrzepana dziewczyna, która marzy o karierze muzycznej, ale w nic nie potrafi się zaangażować. Pewnego dnia poznaje chłopaka, który jest jej przeciwieństwem. Film inspirowany piosenką George'a Michael'a, którą wszyscy znają to niby typowa komedia świąteczno romantyczna, ale nie do końca. Bliżej tej produkcji do angielskich komedii, a nie amerykańskich, co jest pewnie zasługą scenariusza Emmy Thompson, która gra mamę Katę. A w roli głównej występuje królowa smoków z Gry o Tron.

No i przyznaję, że Emilia Clarke świetnie wypadła, jest przeurocza, nawet jak gra egoistkę. To pierwsza rola w której dobrze wypadła (ok, w ostatnim sezonie GoT postarała się i zagrała naprawdę nieźle). Nie jest wybitną aktorką, ale tym razem się sprawdziła. Może dlatego, że Kate trochę przypomina aktorkę prywatnie. Oczywiście nie znam jej tylko wnioskuje z wywiadów i talkshow jak się w nich zachowuje, jak uroczą i sympatyczną wydaje się być dziewczyną, i podobnie jest w Last Christmas. Nie rozumiem dlaczego film zbiera tak negatywne recenzje, bo to dobry film świąteczny, ale też mocno zaskakujący, prawie jakbym Shyamalana oglądał i nie żartuję wymieniając akurat tego reżyseria. Wię cej nie powiem bo to byłyby poważne spoilery. Bawi i wzrusza LS na tyle że postawię 7/10.

(Nie)znajomi (2019)

Jest to polski remake włoskiego hitu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, ale zaznaczam, że nie jesteśmy jedyni, bo jest wiele wersji, powstały już wersje w Meksyku, Korei Południowej, Turcji i to pewnie nie wszystko. Nie widziałem włoskiego oryginału, więc nie będę porównywał z nim, ale nie dziwię się, że powstało już tyle wersji tej historii. Zawiązanie fabuły jest proste - na przyjęciu spotykają się trzy pary i jeden singiel, którzy postanawiają zagrać w grę, która polega na tym, że każdy sms zostaje odczytany na głos, a każda rozmowa jest puszczona na głośnomówiącym. Oczywiście wszyscy uważają że nie mają nic do ukrycia i zgadzają się. Jest to taka fabuła, którą łatwo przenieść do realiów każdego kraju, więc nie dziwi mnie, że powstało tyle wersji tej historii, jak i to że Polacy zdecydowali się na remake. O oryginale słyszałem tylko tyle, że ma zakończenie zupełnie inne jak w polskiej przeróbce. A to co wiem o zakończeniu włoskiego hitu, to jednak wolę zakończenie naszej wersji.

 Brawa należą się dla debiutującego scenarzysty i reżysera, Tadeusza Śliwy, jak w interesujący sposób przeniósł na polskie podwórko tą historię, jak ją spolszczył, która też idealnie nadaje się na sztukę teatralną. Dialogi, praca kamery, zdjęcia, reżysera jest na porządnym poziomie, dobrą robotę zrobił debiutant ze swoją ekipą. Ale film nie byłby tak udany gdyby nie aktorzy, a wszyscy się spisują świetnie w swoich rolach. Mam na myśli Aleksandre Domańską, Michała Żurawskiego, Tomasza Kota, Wojciecha Żołądkowica, Katarzynę Smutniak, która gra tą samą rolę co w oryginale, choć największe wrażenie zrobili na mnie Łukasz Simlat i Maja Ostaszewska. Dla samej obsady warto obejrzeć tą produkcję i nie przeszkadza mi że to remake, zwłaszcza jak jest to tak udana produkcja. Porządna rozrywka inspirowana włoskim filmem, która celnie pokazuje współczesnych Polaków. Ocena:  6+/10.

Boże Ciało (2019)

Daniel zostaje warunkowo zwolniony z poprawczaka. Wyjeżdża na drugi koniec Polski, żeby pracować w stolarni, ale zamiast tego zaczyna udawać księdza. Jeden z lepszych filmów polskich 2019 roku, w reżyserii Jana Komasy, znanego z "Sali Samobójców" i" Miasta 44". Nie jest to produkcja atakująca mieszkańców wsi, ani księży, czy katolików, ale bardzo humanistyczna w duchu opowieść, która przywraca wiarę w człowieka. Nie dziwię się popularności filmu nie tylko u nas, ale też poza granicami naszego kraju, bo przedstawiono w filmie historię uniwersalną, której sens zrozumie się w każdym zakątku świata. Mam mieszane uczucia do pierwszego filmu Komasy, ale "Miasto 44" bardzo mi się podobał.

 Doceniam też Boże Ciało, w którym świetną rolę zagrał Bartosz Bielenia, to jest totalny aktor, aktorskie zwierzę. Aktor ma tak plastyczną, charakterystyczną twarz, którą kamera kocha. No i to jak gra zasługuje na wszelkie nagrody. A na drugim planie warto pochwalić Łukasza Simlata, Tomasza Ziętka, Elize Rycembel, Aleksandrę Konieczną, która ma mało dialogów, ale nie potrzebuje, bo wszystkie emocje przekazuje mimiką twarzy, wiemy co czuje w danym momencie. Dobry jest też scenariusz, inspirowany prawdziwą historią i dialogi, które brzmią naturalnie (uwaga wszystkie dialogi słychać). Jan Komasa potwierdził Bożym Ciałem, że to jeden z ciekawszych reżyserów naszego kina. Liczę że dzięki nominacji do Oscara jego kariera rozwinie się poza Polskę, że nie skończy się tylko na tym że podobno amerykanie chcą nakręcić remake. Ocena: 7/10.

Czarny Mercedes (2019)

II wojna światowa. Zostaje zamordowana żona szanowanego adwokata. Sprawę tajemniczego zabójstwa próbuje rozwikłać nadkomisarz Rafał Król z Granatowej Policji, która współpracuje z Niemcami. Przyznam, że pomysł na film Janusza Majewskiego, który adaptuje własny kryminał jest ciekawy, coś co raczej w polskim kinie do tej pory nie było, a przynajmniej nie przypominam sobie kryminału w okupowanej W-wie. Podoba mi się tło, czyli jak Polacy i inne narodowości próbują normalnie żyć pod okupacją niemiecką, ale niestety najnowszy film reżysera "C.K. Dezerterów" zawodzi. Problemem filmu jest to, że ogląda się trochę jak skróconą wersję dłuższego filmu przez co brakuje rozwoju bohaterów co najlepiej widać na Anecie Landau granej przez Marię Dębską, która raz pokazywana jest jako dobra żona, innym razem jak ofiara, a nawet jako femme fatale. Przez ponad godzinę można się połapać w fabule, w sumie wyjaśnia się kto zabił, ale widać w filmie bardzo dużo skrótów, jakby sporo materiału wycięto, zwłaszcza w końcówce, i wydaje mi się, że lepszym pomysłem byłoby zrobienie adaptacji serialowej a nie filmowej.

Nie jest to tragiczny film tylko średni, który ogląda się bez bólu głównie dzięki aktorom na pierwszym i drugim planie, a pojawiają się oprócz Marii Dębskiej też Artur Żmijewski, Andrzej Zieliński, Aleksandar Milicevic, Bogusław Linda, Andrzej Seweryn i wiele innych znanych nazwisk w epizodach, np. Marian Opania. Co prawda większość z nich nie ma co grać, ale jakoś tam się ogląda. No i ma film klimat starych polskich filmów, w stylu "C. K. Dezerterów" czy "Kariery Nikodema Dyzmy", ale czym dłużej film trwał to byłem coraz mniej ciekaw rozwiązania zagadki, pod koniec mnie zaczął nudzić. Ocena: 5/10.


Ford v Ferrari/Le Mans'66 (2019)

James Mangold to sprawny rzemieślnik, więc film jest na poziomie, seans mija dość szybko, choć film do krótkich nie należy, w paru miejscach bym go skrócił, jest to sprawnie działające rzemiosło, z dobrymi rolami Matta Damona i Christiana Bale'a, a na drugim planie John Bernthal, Caitriona Balfe, Josh Lucas, ale moim skromnym zdaniem to najsłabsza produkcja z oscarowych filmów, z tych które widziałem.  No i każdy wcześniejszy film Mangolda podobał mi się bardziej, oprócz The Wolverine z 2013 roku. Mam na myśli np. Logana, Wybuchową parę, 15:10 do Yumy, Spacer po linie czy Copland, które stawiam wyżej jak tą oscarową produkcję. Zresztą wyżej stawiam choćby Rush  też o wyścigach od Rona Howarda z Thorem w roli głównej, który też jest typowym hollywoodzkim rzemiosłem, a nawet Szybkiego jak błyskawica z Tomem Cruisem stawiam wyżej, choć to nie jest idealna produkcja. Za samą robotę i aktorów postawię naciągane 6-/10, ale rozczarowałem się.  Mógłbym powiedzieć że to wina tematyki bo wyścigi samochodowe w ogóle mnie nie interesują, ale wymieniłem filmy o wyścigach, które mi o wiele lepiej podeszły, oglądałem z zainteresowaniem.

Horse Girll (2020)

Sarah jest społecznie odizolowaną pracownicą sklepu plastycznego, która czuje się lepiej wśród koni i seriali o zjawiskach nadprzyrodzonych niż w towarzystwie ludzi. Jednak seria surrealistycznych snów wywraca jej życie do góry nogami, uważa że doświadcza uprowadzeń przez kosmitów. Film któremu do ideału daleko, ale warto obejrzeć ten dramat połączony z SF dla roli Alison Brie, która ciągnie produkcje na swoich barkach i jest świetna. Jest to osobisty film dla aktorki, do którego napisała też scenariusz zainspirowana jej rodziną, chorobą jej babci. W rodzinie Brie były przypadki osób chorych np. na schizofrenię. Ocena: 6/10.

Jay and Silent Bob Reboot (2019)

Lubię stare filmy Kevina Smitha, też większość z Jay'em i Cichym Bobem, większość się broni po latach, ale ta produkcja w ogóle mnie się nie podobała. Mało który żart mnie rozbawił i trochę się wynudziłem. Więc postawię 5/10, choć w sumie sam nie wiem za co, bo skończyłem seans kilka godzin temu a już film mi wyparował z głowy (i to nie jest wina mojej sklerozy :D).


 A Beautiful Day in the Neighborhood (2019)

Cóż za piękny dzień to zupełnie inny film jak się spodziewałem. Oczywiście jest Pan Rogers świetnie zagrany przez Hanksa. Jest to to idealny wybór, żeby najsympatyczniejsza gwiazda kina zagrała najsympatyczniejszego człowieka telewizji. Film pokazuje pełen szacunku stosunek do uczuć dzieci, ale też do uczuć dorosłych. Pokazuje podejście do uczuć, pełne empatii i bez wydawania ocen. Ale tak naprawdę to nie jest film o Panu Rogersie, o którym nie dowiemy się nic z filmu,  tylko o dziennikarzu, który przeprowadza z nim wywiad, o problemach z jakimi się boryka. Są krótkie pojedyncze sceny, jak choćby końcówka w której widzimy, że Rogers też jest człowiekiem, który boryka się z problemami.

Zaskoczyło mnie to, że dziennikarz grany przez Matthew Rhysa jest ważniejszy od Hanksa, że bardziej na nim film się skupia,  ale nie przeszkadza mi to, bo artysta znany z serialu The Americans potwierdza w tym filmie jak dobrym jest aktorem. No i zaskoczyło mnie też, że Cóż za piękny dzień to jest smutny film, a raczej słodko gorzki, trochę mi się kojarzył z serialem Kidding z Jim Carreyem. Oczywiście po seansie człowiek lepiej sie czuje, ale to nie jest przesłodzona produkcja,  czego się spodziewałem, tylko pełna miłości do uczuć dzieci i dorosłych. Ocena: 6+/10.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #673 : Luty 12, 2020, 21:14:39 »

"Rush" faktycznie ciekawsze nieco od filmu Mangolda, tam jednak te charaktery były bardziej pełnokrwiste, rywalizacja nakręcała widza, w "Ford v Ferrari" nie do końca tak było. Oczywiście trzymało się kciuki za bohatera, ale jego przeciwnicy nieco karykaturalni.

A mnie "Good Time" zmęczył nie formą, tylko treścią. Nie pamiętam już teraz szczegółów, po prostu ciężko mi się patrzy na filmy, w których żadna postać nie zaciekawia swoim charakterem w taki czy inny sposób. I jednocześnie, w których każda z nich popełnia jakieś idiotyczne błędy, prosząc się o kłopoty. "Uncut Gems" pewnie zobaczę, bo jestem ciekawy tego Sandlera (choć ja np. nie uważam, by on już miał na swoim koncie jakąkolwiek dobrą rolę - liczę również tę u PTA), ale jak mówię, nie teraz.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #674 : Marzec 01, 2020, 23:17:44 »

21 Bridges (2019)

W czasie kradzieży kokainy z magazynu dochodzi do masakry. Andre Davis, nowojorski policjant dostaje polecenie złapania złodziei za wszelką cenę. Zamknięty zostaje cały Manhattan, zaczyna się polowanie. Fabuła prosta, ale to nie przeszkadza. Jest to zaleta tej produkcji, która przypomina filmy policyjne, jakie oglądałem w latach 80 i 90 na kasetach video, tylko różnica jest taka, że film nakręcono teraz, za pomocą dzisiejszej techniki, czyli lepiej zrealizowany. Chadwick Bosman, znany z roli Czarnej Pantery w filmach Marvela, sprawdza się w roli gliniarza, który ma opinię zbyt często sięgającego po broń. Dobra rozrywka dla wszystkich widzów stęsknionych za prostym męskim kinem akcji, jakie oglądało się w latach 80 i 90. Ocena: 7/10.

Color Out of Space (2019)

Powrót Richarda Stanleya (znanego z kultowych Dust Devil, a przede wszystkim Hardware, który powtarzałem kilka lat temu i nic się nie zestarzał) do reżyserii pełnometrażowego kina, to film inspirowany opowiadaniem H.P. Lovecrafta Kolor z przestworzy. Na farmę rodziny Gardnerów spada meteoryt, który powoduje mutacje u roślin i zwierząt. Zmienia środowisko, zaczyna też wpływać na ludzi. Mimo tego, że od wieków Stanley nie wyreżyserował nic w pełnym metrażu, to nie zapomniał jak się kręci klimatyczne kino z pogranicza SF i horroru.

Nicolasa Cage?a lubię, ale akurat w tym filmie trochę przeszarżował swoją rolę. Nie pasuje jego sposób gry do tej produkcji, to nie Mandy, choć ma kilka dobrych momentów. Film ma świetne zdjęcia i muzykę, klimat też super, ale czegoś filmowi brakuje, żeby uznać go za dobry, jest to porządna rozrywka, tylko tyle lub aż tyle jak na filmy inspirowane twórczością Lovecrafta, bo większość filmów wg jego opowiadań to nie jest raczej nic dobrego (choć kilka wyjątków było). Ocena: 6/10.

Come to Daddy (2019)

Norval postanawia przybyć do chatki znajdującej się gdzieś na odludziu, by spotkać się ze swoim tatą, który porzucił dawno swoją rodzinę. Liczy na to, że na miejscu czekają na niego wyjaśnienia. Tymczasem spotyka oschłego faceta, a wraz z nim wyzwiska i kolejne upokorzenia.

Podoba mi się jak prowadzi swoją karierę Elijah Wood od zakończenia przygody z Władcą Pierścieni, że poszedł podobną drogą co Robert Pattinson po serii Zmierzch i Daniel Radcliffe po filmowej sadze o Harry Potterze, czyli wybiera filmy niszowe, dziwne, pojechane. Come to Daddy to kolejna tego typu produkcja, w której jest sporo ciekawych momentów, jak choćby wątek z gościem w WC, ale jakoś film mi nie podszedł. Trochę mnie znudził i nie budził emocji, nie trzymał w napięciu. Ocena: 5/10.

Hustlers (2019)

Dziewczyny pracujące w klubie go-go w Nowym Jorku tracą wszystkie oszczędności przez krach finansowy. Postanawiają zemścić się na bankierach z Wall Street. Ślicznotki to porządna produkcja przypominająca filmy Martina Scorsese, tylko z kobietami w roli głównej, a nie facetami. Cała obsada daje radę, ale gwiazdą jest Jennifer Lopez. Dawno nie widziałem jej w tak dobrej roli. A poza tym aktorka wygląda świetnie, nie wygląda na babcię mimo wieku, a nie widać po niej żadnych operacji. Należy się duży szacunek za formę fizyczną, bo daje też rade w scenach wymagających wysiłku fizycznego, czyli tańców na rurze, to pewnie zasługa bycia piosenkarką, dzięki temu wciąż jest w formie. Nie jest to wybitne dzieło, tylko porządna robota, którą warto zobaczyć dla właśnie Lopez i reszty aktorek, w tym Constance Wu, która nie odstaje aktorsko od gwiazdy. Ocena: 6+/10.

I See You (2019)

Greg Harper prowadzi sprawę zaginięcia 12-letniego dziecka, w tym samym czasie ma napięte relacje z żoną. Opis brzmi niezbyt ciekawe, ale warto zobaczyć. To jeden z tych filmów do którego seansu najlepiej zasiadać bez oglądania zwiastuna i czytania streszczeń i recenzji. Najlepiej nie wiedzieć o filmie nic, bo nawet podanie gatunku, czy to dreszczowiec czy horror, to spoiler, który może popsuć przyjemność z seansu.

Znakomity i mocno szarpiący nerwy film z rewelacyjną muzyką podbijającą napięcie i dobrymi rolami wszystkich aktorów. Ale najważniejszy jest scenariusz, jak wszystko zostało idealnie rozplanowane w tym skrypcie, każdy zwrot akcji, scena budująca napięcie, aż mam ochotę obejrzeć drugi raz by zobaczyć czy film będzie tak samo dobry, jak za pierwszym seansem (dopisane po kilku dniach ? sprawdziłem i tak samo jest dobrze). Ocena: 8/10.

Ikar. Legenda Mietka Kosza (2019)

Jeszcze nie zawiodłem się na dziełach Macieja Pieprzycy (Drzazgi, Jestem Mordercą, Chce się żyć, serial Kruk: Szepty słychać po zmroku), więc byłem ciekaw biografii Mieczysława Kosza, kompozytora jazzowego, pomimo tego że nie słucham w ogóle tej muzyki. Dodatkową zachętą dla mnie była rola Dawida Ogrodnika, który też raczej nie zawodzi. Ogrodnik nie schodzi poniżej swojego poziomu, choć trochę szarżuje, ale bardziej pasuje mi ten szarżujący sposób gry do roli niewidomego jazzmana, jak do roli w Ostatniej rodzinie, gdzie zagrał Tomka Bagińskiego.

Nie gra Ogrodnik idealnego gościa, ale faceta z problemami, którego ciężko polubić, ale jakimś cudem polubiłem bohatera. Reszta aktorów też jest dobra, np. chłopak w roli młodego Mietka. Realizacyjnie to też dobry poziom, czyli reżysera, scenariusz, zdjęcia. Plusem jest też muzyka Leszka Możdżera, która dodaje fajny klimat. Może nie dorównuje Ikar wcześniejszym filmom Pieprzycy, ale i tak  dobra robota. Ocena: 7/10.

Obywatel Jones (2019)

Historia Garetha Jonesa, brytyjskiego dziennikarza, który na własne oczy zobaczył Hołodomor, czyli wielki głód na Ukrainie wywołany sztucznie przez Józefa Stalina w latach 1932-33. W roli głównej James Norton, który moim zdaniem słabo wypadł w tej roli, ale to dobry aktor, więc to chyba nie jest jego wina, tylko tego jak nijaką postać miał do zagrania. Wkurza Gareth Jones swoją naiwnością i głupotą, nieciekawą postacią jest Jones. Może to miała być taka postać bez wyrazu, ale odbija się to na całym filmie.

Zdecydowanie lepiej wypada drugi plan, czyli Vanessa Kirby, Peter Sarsgaard i Krzysztof Pieczyński. Podoba mi się w jaki sposób pokazała Agnieszka Holland ludobójstwo, bardzo minimalistycznie. Doceniam reżyserię, zdjęcia, świetną muzykę, ale całościowo to zmarnowana szansa na dobry film. Nie mówię, że to powinien być tak mocny film jakie kręci np. Wojciech Smarzowski, ale poza sekwencjami na Ukrainie to ogląda się letnio, bez specjalnych emocji. Choć i tak to lepszy film od ostatnich słabych produkcji Agnieszki Holland. Ocena: 6/10.

Rabid (2019)

Nie mam nic przeciwko remake?om kultowych i niszowych filmów, w tym przypadku Wściekłości  Davida Cronenberga, jeśli są to filmy, które zmieniają fabułę, a nie są dosłowną kopią oryginału. W przypadku filmu z 2019 roku jest to próba unowocześnienia. Główna bohaterka to dziewczyna pracująca dla projektanta mody, która przeżywa straszny wypadek w wyniku, którego decyduje się na eksperymentalny zabieg. Ceną za idealną urodę są halucynacje i potrzeba picia krwi.

Doceniam pomysł, że film dzieje się w środowisku modelek, gdzie mamy głównie pięknych ludzi. Doskonałym pomysłem było obsadzenie w głównej roli zjawiskowej Laury Vandervoort, która ma idealną twarz i figurę. No i całkiem nieźle sobie radzi w głównej roli. Sporo jest też krwi i makabry, ale zamiast psychodelicznego horroru dostałem sztampowy produkt, choć nie ma wstydu i zmasakrowania oryginału. Jest to przyzwoity film i nic więcej. Ocena: 6/10.


The Last Thing He Wanted (2019)

Lubię thrillery o dziennikarzach angażujących się w śledztwa, ale ten film jest nudny. Szkoda Anne Hathaway, Willema Dafoe, Bena Afflecka na tak słabą produkcję. Przykre co się dzieje z karierą aktorki, powinna dawno agenta zmienić, bo to kolejny jej słaby film z 2019 roku, chyba czwarty jak dobrze liczę. Ocena: 4/10.

True History of the Kelly Gang (2019)

Australijska produkcja inspirowana życiem bandyty, Neda Kelly?ego, ale słowo inspiracja jest bardzo ważne, bo sami twórcy na początku filmu dali informację, żeby nie wierzyć w historię przedstawioną w filmie. Ale nie zmienia to faktu, że to bardzo dobry film Justina Kurtzela (m.in. Makbet z Michaelem Fassbenderem), ze świetną muzyką, zdjęciami i aktorstwem. W roli głównej George MacKay i jest doskonały.

Nie gorszy jest drugi plan, np. Nicholas Hoult i Russell Crowe. Jest to miks serialu Peaky Blinders, ?The Nightingale? i Bronsona Refna. Ale to nie jest typowa biografia. Nie chodzi tylko o to jak blisko NIE trzyma się faktów, tylko o to, że to eksperyment. Film jest dziwny, reżyser ma zapędy artystyczne, więc jest wiele scen szalonych, ale ja to wariactwo w całości kupuję. Choć rozumiem jak nie każdemu film podejdzie. Ocena: 8/10.

Truth and Justice (2019)

Dramat dziejący się w drugiej połowie XIX wieku w estońskiej wsi, gdzie jednym z głównych wątków jest spór sąsiadów, który trwa przez kilkadziesiąt lat. Kawał dobrego, epickiego kina, które kojarzyło mi się z Chłopami Reymonta zmiksowane z estońską wersją produkcji w stylu Sami Swoi, tylko na poważnie. Obsada daje radę, ale to strona techniczna zachwyca. Zwłaszcza muzyka i zdjęcia to coś cudownego. Film trwa prawie 3 godziny, ale w ogóle nie nudzi. Ocena: 8/10.


Ukryta Gra (2019)

Doceniam, że w polskim kinie zrobiono kino gatunkowe, w tym przypadku szpiegowskie. No i może filmowi brakuje do ideału, ale całkiem nieźle się ogląda, zwłaszcza jak na debiut reżyserski Łukasza Kośmickiego. Realizacyjnie jest na poziomie, czyli muzyka, zdjęcia Pawła Edelmana i scenografia Allana Starskiego. Są też dobre i zabawne dialogi (np. doniosę na samego siebie), a wykorzystanie Pałacu Kultury i Nauki w historii szpiegowskiej to ciekawy pomysł. Za rzadko korzysta się w polskim kinie z tego budynku, ostatnio to chyba w 3 serii Ekstradycji.

Świetną robotę robi obsada, czyli Bill Pullman, Robert Więckiewicz, Aleksander Serebriakow, Lotte Verbeek, a nawet epizody są super, jak choćby znany komik w roli konferansjera, ale najlepiej wypadli rosyjscy aktorzy i Robert Więckiewicz, który prawie ukradł film Pullmanowi. Ale czym bliżej końca to przyznam, że coraz mniej interesowało mnie co się dzieje, trochę napięcie spadło w drugiej połowie mimo porządnej realizacji i dlatego postawię 6/10.

VFW (2019)

Hołd dla kina klasy B, takich filmów jak Atak na posterunek 13 Carpentera, którym twórcy filmu musieli się inspirować. Reżyserem jest Joe Begos, który zasłynął filmem Bliss wyróżniającym się stroną audiowizualną. Podobnie jest w  VFW, który wygląda podobnie jak Bliss, czyli sporo świetnej muzyki i ciekawych ujęć.

Ale tym razem postanowił reżyser zabawić się w czyste kino gatunkowe i nakręcić film wyglądający jak krwawe VHS-owe klasyki z lat 80. A w obsadzie mamy Stephena Langa, ale też Martina Kove?a, Freda Williamsona, Davida Patricka Kelleya (ja go znam z Twin Peaks, ale pewnie większość kojarzy go z Komando z Arnoldem), czyli aktorów znanych  z ery VHS,  ale mimo fajnej obsady i świetnej muzyki to trochę się wynudziłem na tej krwawej rzeźni. No i nie wiem czy to ja się starzeję, czy film nie jest tak dobry jakbym chciał, żeby był. Ocena: 6/10.
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #675 : Marzec 11, 2020, 11:40:26 »

Ostatnio i ja coś tam obejrzałem.

Narzeczony na niby
Film tragiczny, jedynie na Kamińską można popatrzeć. Jest tak daleki od realiów życia codziennego, że aż szkoda gadać. Scenariusz porwany i z niewielkim sensem, jakby pisany na kolanie, zresztą stanowi kalkę tego co już tysiąckrotnie widzieliśmy w komediach romantycznych.
3/10

Forever my girl
Historia romantyczna o świecącym triumfy muzyku country. Powiem tak, film absolutnie niczym nie zaskakuje, jest przewidywalny do bólu, zresztą powtarza wyświechtane schematy, ale można obejrzeć. No i Jessica Rothe, ona ma coś, co nie pozwala od niej oderwać oczu, i to nie jest tylko uroda. Jakiś urok normalnie.
5/10

Diablo. Wyścig o wszystko
No niby był jakiś potencjał, by wpasować się w modny trend Szybkich i wściekłych. Niestety, zawód na całej linii, nie ma akcji, nie ma fabuły, jest taniocha i absurdalne sceny. Większe emocje niż podczas tych wyścigów to są na rybach w deszczową pogodę.
3/10

Odmieńcy
Bardzo dziwny film. Wpierw wydaje się jakiś obłąkańczo-surealistyczny, a potem niestety robi się lekką kupą, ale nie będę pisał specjalnie nic więcej, by nie zdradzać fabuły. W każdym razie, w pewnym momencie cały czar (jaki on by nie był pryska). Fajny o tyle, że nietypowy.
5+/10

Krew na betonie
Film zapowiadał się wręcz genialnie, pierwsze sceny naprawdę ekstra. Podobało mi się naigrywanie z politycznej poprawności, a przy okazji wrzucenie dramatu codziennego życia gliniarzy, którzy martwią się o to czy będą mieli co wrzucić do garnka. Niestety, potem robi się przede wszystkim nudno i film jest w dużej mierze przeciągany. Sili się też na jakiś artyzm - myślałem, że siła tej produkcji będzie tkwić gdzie indziej.
6/10

Tajemnice Joan
Historia staruszki, która została posądzona o szpiegostwo na rzecz sowieckiej Rosji. Ok, film można było zobaczyć, ale z drugiej strony nie ma tam nic szczególnego. Irytuje takie namolne usprawiedliwianie głównej bohaterki i stawianie jej w dobrym świetle.
5/10

Upgrade
Nawet dość oryginalny film sci-fi, tyle że potem robi się rąbanka. Cenię za pomysł.
5+/10

Władcy chaosu
Słyszałem o tym filmie wiele złego, tymczasem mi po prostu się podobał. Nawet jak nie oddaje może stuprocentowo realiów tamtych czasów czy samego konfliktu muzyków, to widać na czym chce się skupić reżyser. Przede wszystkim pokazuje sylwetki muzyków i przedstawia przez kogo tak naprawdę Norwegia była terroryzowana w tamtym czasie.
7/10 może nawet 7+/10

Camp X-Ray
Historia znajomości strażniczki z Guantanamo i więźnia. Naprawdę niezły film. Dobrze zagrane role Stewart i Moaadi. Problemem jest tylko to, że niezbyt go mogę komuś polecić, bo nie zwiera nie wiadomo jak ciekawych treści i nie ma w nim nic specjalnego, ale mi się podobał.
7/10

Dżentelmeni
Byłem w kinie i bardzo mi się podobał. Nawet bym zaryzykował, że to mój ulubiony film Ritchiego. Fantastycznie opowiedziana ciekawa historia, w stylu typowym dla tego reżysera. Na dodatek wywołała wiele śmiechu na sali kinowej. Nawet nie zauważyłem jak czas szybko zleciał. Polecam.
Mały minus to murzyński rap, ale ogólnie jest bardzo dobrze.
8+/10


Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
michax77

*



« Odpowiedz #676 : Marzec 11, 2020, 13:08:43 »

Krew na betonie
Film zapowiadał się wręcz genialnie, pierwsze sceny naprawdę ekstra. Podobało mi się naigrywanie z politycznej poprawności, a przy okazji wrzucenie dramatu codziennego życia gliniarzy, którzy martwią się o to czy będą mieli co wrzucić do garnka. Niestety, potem robi się przede wszystkim nudno i film jest w dużej mierze przeciągany. Sili się też na jakiś artyzm - myślałem, że siła tej produkcji będzie tkwić gdzie indziej.
6/10


Widziałem film z rok temu więc pewnie już pisałem o nim na forum, więc się powtórzę najwyżej, ale dla mnie to jeden z lepszych, a chyba nawet najlepszych filmów zeszłego roku i w sumie to nawet wyżej ocenię bo na 8.5/10. Jest to kolejny znakomity film Craiga S. Zahlera, połączenie kina sensacyjnego w stylu filmów z lat 70-ych, kina klasy B i filmów Tarantino. DAC ma coś też z seriali Davida Simona, czasami miałem wrażenie jakbym oglądał Prawo Ulicy. A ostatni akt to krwawy koszmar czyli to z czego Zahler jest znany, ale też nie epatuje aż taką brutalnością jak w poprzednich swoich filmach. Są mocne sceny, ale jest ich mniej jak we wcześniejszych filmach.

Zgadzam się, że jest to produkcja dla cierpliwych widzów, film ma typową leniwą narrację dla filmów Zahlera, a na dodatek trwa aż 158 minut, czyli do najkrótszych nie należy, ale w ogóle się na nim nie nudziłem, nawet nie wiem kiedy się skończył.  Nie uważam by reżyser przesadził z długością, uwielbiam nawet tak zwykłe sceny przeciągane w nieskończoność jak jedzenie w samochodzie i ta mina Gibsona.

Każdy z wątków filmu jest odpowiednio wygrany, od pierwszych minut wciągnąłem się w ten nihilistyczny kryminał. Świetnie wypadli w rolach zawieszonych gliniarzy Mel Gibson i Vince Vaughn. W sumie to można ten film nazwać też buddy movie, ale bez śmieszkowania co sugerowały błędnie trailery, bo jest to mocne kino sensacyjne. Tony Kittles w roli Henry'ego też daje radę. A na drugim planie i w epizodach pojawia się sporo charakterystycznych i dobrych aktorów jak np. Udo Kier, Thomas Kretschmann i Don Johnson.

A co do roli Johnsona to występuje tylko w jednej scenie, w której przekazuje bohaterom, że zostają zawieszeni, ale nawet w tej jednej scenie mocno zaznacza swój występ. Jest to też ciekawa scena na poziomie meta, jak kojarzy się różne afery z Melem Gibsonem. Bohaterowie mówią o rasizmie (jak wiadomo to zarzuca się Gibsonowi), o różnych nagraniach przez które ludzie są oceniani (nie wierzę że to nie jest nawiązanie do słynnego nagrania gdzie zwyzywał swoją dziewczynę Gibson, groził jej,, zwłaszcza że cały czas pokazywany jest Mel), że media wydają wyroki na ludzi zamiast sądów. Może nie dokładnie takie dialogi padły, ale sens zachowałem.

Scena jest też ciekawa na poziomie takim, że Johnson i Gibson w latach 80-ych to były gwiazdy kina akcji. Mamy scene gdy naprzeciwko siebie siedzą kultowi gliniarze lat 80-ych czyli Martin Riggs z serii Zabójczej broni i Sonny Crockett z serialu Miami Vice. Sonny jest szefem Martina i on jest bohaterem, zrobił karierę, a stary Riggs jest zhańbionym gliniarzem. Przyznam, ze jest to dość sprytne zagranie ze strony reżysera na poziomie meta. Szkoda że Don nie miał więcej scen, zwłaszcza z Melem. Nie miałbym nic przeciwko, jakby Zahler w kolejnym filmie obsadził tych dwóch aktorów w rolach partnerów.

DAC to był jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów 2019 roku ze względu na Mela Gibsona i reżysera. No i  nie zawiodłem się. Zahler, który napisał też muzykę, stworzył kolejne znakomite męskie kino.

A jak podeszły Ci wcześniejsze filmy Zahlera czyli Bone Tomahawk i Blok 99? To filmy krótsze, przynajmniej ten z Kurtem Russellem, ale też mają bardzo wolne tempo. Więc po prostu ten reżyser ma taki styl, który mnie idealnie pasuje. Po trzech filmach biorę w ciemno każdą produkcję Zahlera.
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #677 : Marzec 11, 2020, 13:44:35 »

Niestety, nie widziałem wcześniej żadnej produkcji Zahlera, choć rzeczywiście obiema jestem zainteresowany.

Przede wszystkim chciałem podkreślić, że to moje bardzo subiektywne spostrzeżenie na temat Krwi na betonie, ocena też, bowiem na pewno jest to film, który w żaden sposób nie kuleje i wszystko jest sprawnie zrealizowane. Świetny jest przede wszystkim Gibson, ale Vaughn też radzi sobie doskonale, zresztą cała obsada jest świetna i wyrazista. Sceny też zapadają w pamięć i są ekstra zrealizowane. Natomiast, mnie od pewnego momentu zmęczył, muszę to przyznać. Szczególnie zaś - nie sceny jedzenia kanapki w aucie - lecz film od momentu "spotkania zainteresowanych stron".

Jak sam napisałeś jest też w tym filmie coś z Tarantino i oglądając go miałem takie właśnie przebłyski, że ktoś już robił podobnie, ale jakoś tak bardziej klarownie i oryginalnie.

W każdym moja stosunkowo niska ocena jest związana chyba głównie z pewnego rodzaju rozczarowaniem, bo przez połowę filmu siedziałem jak na szpilkach, tak mi się podobał. No, a potem emocje trochę opadły. Niemniej, na pewno pochwaliłbym warstwę realizatorską. I jak najbardziej rozumiem, że są ludzie zachwyceni tym filmem. U mnie czar po prostu prysł i jakoś się z tym źle czułem :(
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
michax77

*



« Odpowiedz #678 : Marzec 11, 2020, 13:47:46 »

Niestety, nie widziałem wcześniej żadnej produkcji Zahlera, choć rzeczywiście obiema jestem zainteresowany.

Więc jak obejrzysz to nie nastawiaj się na szybkie tempo, tylko na tak wolne jak w tym filmie, bo za nim się coś zacznie dziać, zwłaszcza w westernie Bone Tomahawk, to będą bohaterowie dużo gadać, iść, podróżować, co trwa ponad połowę filmu:)
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #679 : Marzec 11, 2020, 14:10:43 »

Ja za to widziałem tylko Bone Tomahawk i po lekkim wstrząsie jakim był ten seans powiedziałem sobie, że trochę odczekam z następnym filmem Zahlera  :haha: Bo zobaczyłem tam rzeczy, których już nigdy nie odzobaczę  :D

Ale ogólnie Bone to bardzo dobry film. Slow burn, który dłuugo się rozkręca ale nie jest nudny. Mnie się podobało to spokojne podejście. U mnie ma 8/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt - Letterboxd
Strony: 1 ... 32 33 [34] 35 36   Do góry
Drukuj
Skocz do: