Strony: 1 ... 58 59 [60]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Niewarte tematu filmy rozmaite  (Przeczytany 277514 razy)
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1180 : Grudnia 15, 2025, 12:11:28 »

Dla mnie jedynka nadal pozostaje najlepsza (9/10), dwójka była trochę słabsza, ale też świetnie się bawiłem (8/10) a trójkę oceniam na 7/10. Wake Up Dead Man to dobry film, szczególnie początek mi przypadł do gustu, bo akcja była prowadzona w podobnym stylu do jedynki, gdzie po kolei poznajemy bohaterów. I znów jest to zabawna zbieranina bardzo różnych indywidualności, chyba nawet ciekawsza niż w dwójce. Zgadzam się, że wątek posługi duszpasterskiej, przy całym komediowym zacięciu, wypadł bardzo mądrze!  :faja:  Co mnie jednak trochę rozczarowało, że rozwiązanie i sama zagadka były takie trochę mało kreatywne... Mam wrażenie, że w Poker Face trafiały się odcinki, które miały ciekawsze zbrodnie i rozwiązania :rad2: Ale ogólnie jest spoko, seria trzyma wysoki poziom i nie mam nic przeciwko klejonej odsłonie.

Gdzieś tam przemykają również wątki polityczne, social mediów...

W każdej cześci Johnson robi sobie trochę jaja z aktualnej atmosfery politycznej :)
« Ostatnia zmiana: Grudnia 15, 2025, 12:33:51 wysłane przez HAL9000 » Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1181 : Grudnia 17, 2025, 18:11:43 »

The Running Man (2025)

Jak dla mnie jedna ze słabszych ekranizacji Kinga w tym roku. Trochę dziwne, bo za kamerą sprawny reżyser (Edgar Wright) przed kamerą wschodzący gwiazdor (Glen Powell) ale niestety efekt końcowy jest bardzo średni. Co mi najbardziej nie zagrało to niespójna wizja i to w każdym aspekcie, od scenariusza, który nie wie czy ma być komedią czy filmem akcji, po stronę wizualną gdzie fascynacje Wright'a latami 60-tymi zderzają się z typowo generycznymi widoczkami współczesnych filmów science-fiction. Nie klei się ten film a końcówka się zupełnie sypie. Od kompletnej katastrofy ratuje ten film tylko kilka przyzwoitych scen akcji.

Do filmu z Arniem nie ma startu  :D

5/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1182 : Grudnia 17, 2025, 18:33:27 »

Tyle, że film z Arniem trudno nazwać ekranizacją :D Choć oglądany powtórnie zyskuje.
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #1183 : Grudnia 17, 2025, 19:46:07 »

The Running Man (2025)

Jak dla mnie jedna ze słabszych ekranizacji Kinga w tym roku.

No trzy poprzednie to były dobre filmy, a przynajmniej tak są oceniane przez krytyków wszystkie trzy filmy, więc akurat zabawne, że ten od reżysera po ktorym najwięcej można było się spodziewać to zawiódł.
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #1184 : Grudnia 21, 2025, 19:15:21 »

- Love Hurts (2025)

To jest komedia sensacyjna, którą ogląda się jak film napisany specjalnie dla Jackie Chana, ale  przeleżał scenariusz w szufladzie wiele lat i teraz Jackie jest za stary by zagrać główną rolę, wiec obsadzono innego aktora. A widocznie nie tylko mnie Ke Huy Quan we Wszystko wszędzie naraz przypominał Jackie Chana, ale też producentom filmowym, bo w Miłość boli potwierdza to co o nim pomyślałem po tej oscarowej produkcji, że to klon Chana. Podobnie sie bije, jest podobnie sympatyczny. Zostało w Ke Huy'u coś z uroku jaki roztaczał będąc dzieckiem gdy grał w Goonies i Indiana Jones 2, a jako dorosły facet jest w tej komedii sensacyjnej taki sam jak w każdym filmie i w serialu, w którym wystąpił po Wszystko wszędzie naraz, czyli przesympatyczny, nawet jak gra tak jak tutaj gościa od brudnej roboty, który postanowił zmienić swoje życie, czym podpadł swojemu bratu, to ciężko go nie lubić. Nieźle zrealizowane mordobicia, jest trochę humoru. Jedyna różnica w porównaniu z filmami z Chanem jest taka, że jest bardziej brutalnie i krwawo, ale jak na debiut reżyserski to wyszło nieźle, a Quan wypadł przyzwoicie, trzyma film na swoich barkach.  Ocena: 6/10.

- Splitsville (2025)
 
Pozytywne zaskoczenie, bo nie dość że podobała mi się córka Dona Johnsona w jednej z głównych ról, za którą nie przepadam, to film jako całość mnie miło zaskoczył. Może to nie było jakieś świetne granie, ale dobrze wypadła nie tylko Dakota, równie dobrzy są Adria Arjona, Kyle Marvin i Michael Angelo Covino. Kyle jest też scenarzystą, a Michael reżyserem i stworzyli bezpretensjonalną rozrywkę, która mnie rozbawiła wiele razy. Słyszałem, że scena bójki dla wielu jest najlepsza i zgadzam się, ale to nie jest jedyny zabawny moment w tej komedii dla dorosłych. Ocena: 7/10.

- The Last Showgirl (2024)

Trudno nie porównywać produkcji z Pamelą Anderson z filmem Zapaśnikiem z Mickeyem Rourkem Jest to film podobnie chropowaty, surowy i ma realistyczne zacięcie. No i ma dobrą dramatyczną rolę gwiazdy Słonecznego Patrolu, którą powinienem napisać że przypomniała o sobie po wielu latach, odkupiła się tą rolą, tylko że to nie jest prawda, bo jest duża różnica między Pamelą Anderson a Rourke. Mickey to dobry aktor, który się pogubił i Zapaśnik pozwolił mu wrócić do Hollywood (inna sprawa jak tą szansę wykorzystał bo zniknął znowu). A nie przypominam sobie,  żeby kiedykolwiek gwiazda Słonecznego Patrolu zagrała w latach 80 i 90 nawet nie taką rolę po której by można powiedzieć, że ma talent komediowy, czy dramatyczny tylko jest przyzwoitą aktorką. Pamela to zupełne przeciwieństwo Rourke.

Więc nie można mówić o odkupieniu Pameli skoro takiej roli nie miała, jest to jej pierwsza dobra rola i trochę późno taka rola przyszła,bo nie sądzę by nagle dostawała propozycje za propozycjami. Nie odstaje aktorsko od reszty obsady, czyli Jamie Lee Curtis (mała rola, ale pamięta się), Kiernan Shipka (fajnie że gra nie tylko w lekkich produkcjach), Bille Lourd. Można się zastanawiać na ile objawił się po wielu latach talent aktorski Pameli, na ile to zasługa Gia Coppoli (tak, z tych Coppoli),  a na ile była Pamela po prostu sobą na planie, bo gra artystkę, która odchodzi w zapomnienie, starzeje się, uroda i seksapil dawno przeminęły i nie ma talentu, co idealnie do Anderson pasuje. Warto też wyróżnić Dave Bautiste, który pokazuje kolejny raz, że rozwija się jako aktor i wypadł wiarygodnie w roli wycofanego i wrażliwego faceta. Obok Johna Ceny to najlepiej rozwijający się aktor, który kiedyś był wrestlerem. Ocena: 7/10.

- Zamach na papieża (2025)

Najprawdopodobniej ostatni wspólny film Władysława Pasikowskiego i Bogusława Lindy (chyba że wróci z emerytury) to produkcja, którą ogląda się jak zaginiony film reżysera Krolla, który przeleżał od lat 90 w jakimś magazynie i ktoś go odnalazł po wielu latach. Od pierwszych scen widać, że to film Pasikowskiego i nie chodzi mi o nawiązanie na początku do pierwszej sceny z Psów, bo Zamach na papieża też się zaczyna od komisji, na której nie przesłuchują tym razem Lindy, ale Bogusław siedzi w komisji. Mam na myśli też dialogi, w których może nie pada tak dużo bluzgów jak w innych filmach Pasikowskiego, ale od razu słychać kto je napisał. A świetną muzykę to byłem pewien,że zrobił Michał Lorenc, który tworzył muzę do filmów twórcy Gliny, tylko nieznany mi wcześniej niejaki Daniel Bloom, który idealnie naśladuje styl jednego z najlepszych polskich kompozytorów, muzyka robi klimat.

Tak na marginesie, to szkoda, że Michał Lorenc jest na emeryturze. Nie wiem, czy nie chce mu się, czy z jakiś innych powodów np politycznych, nikt nie daje mu propozycji. W nowym Glinie była muzyka Lorenca, ale kawałki z oryginału, nic nowego. Od czasu trzecich Psów i Raportu Pileckiego nie ma go w polskim kinie. Wracając do filmu dostałem typowe zagrania z filmów Pasika, np to jak przedstawia kobiety, które są takie jak w Psach, Krollu, itd (no  oprócz serialu Glina, tam były postaciami interesującymi, które miały coś do powiedzenia i chyba w Operacji Samum tak było).

Pożegnanie Lindy z kinem zbiera słabe recenzje, ale  to nie jest zła produkcja, tylko średnio udana próba powrotu do największych sukcesów z początku swojej kariery, która ma kilka fajnych scen. No i niektóre pasikowskie dialogi mi się podobały, są odpowiednio macho i mięsiste, a Linda nawet nieźle wypadł w swojej ostatniej roli, jest po prostu Lindą z filmów Pasikowskiego, tylko starszy. Drugi plan też się całkiem dobrze spisuje, najlepiej wypada Woronowicz i aktor grający tego młodego głupiego Waldeczka. No i miło też zobaczyć Zamachowskiego po dłuższej przerwie, ale on za bardzo nie ma co grać.

Film poświęcono pamięci Sinead O'Connor, tak pisze na napisach końcowych. Nie wiem czy to jakaś prowokacja, bo film w jakimś tam stopniu (nie tak dużym jakby sugerował tytuł i opis fabuły) jest poświęcony Janowi Pawłowi II, a wiadomo, że artystka wojowała z kościołem i papieżem, i raczej pozytywnie film ocenia papieża, jeśli już pada w ogóle jakaś ocena Karola Wojtyły w filmie. Sinead zmarła w 23 roku, a film miał premierę w tym roku, tak długo by kręcili. Ocena: 5/10.
« Ostatnia zmiana: Grudnia 21, 2025, 20:33:33 wysłane przez michax77 » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1185 : Grudnia 22, 2025, 11:54:23 »

One Battle After Another (2025)
Poprzedni film Andersona (Licorice Pizza) trochę nadwyrężył moją cierpliwość

Nie bluźnij ;)

Tymczasem obejrzałem i ja. O ile poprzedni film Andersona wszedł jak nóż w masełko, tak ten... cóż, nadwerężył moją cierpliwość :D Przynajmniej do czasu. Serio, nie potrafiłem się wkręcić w fabułę i trudno było mi polubić któregokolwiek bohatera. Film jest świadomie przerysowany i trochę przerażające jest to, że nie potrafię powiedzieć jak bardzo. Zbyt wiele elementów fabularnej układanki przypomina rzeczywistość z serwisów informacyjnych... Ogólnie można powiedzieć, że najnowsze dzieło PTA to zwariowany film o zwariowanych bohaterach żyjących w zwariowanych czasach. Na szczęście nawet w takich czasach jedna wartość jest nadrzędną - miłość ojcowska. I chyba dlatego koniec końców się w film wkręciłem i jak na początku się wierciłem, tak ostatnia godzina przeleciała nie wiedzieć kiedy. Fabuła niby nie jest skomplikowana, ale film przy tym wszystkim jest totalnie nieprzewidywalny. Tempo jest tu imponujące, techniczna realizacja - również. No choćby scena pogoni na pofalowanej drodze... Cudo. Aktorsko jest co najmniej dobrze, choć dla mnie i Penn, i DiCaprio szarżują, ale... to współgra z konwencją. Już widziałem, że się polscy prawicowcy nieco oburzają, że film to lewacki... I nie bardzo się z tym zgadzam. Po pierwsze - reżyser nie gloryfikuje czynów lewicowych bojówek. Po drugie - kibicujemy tu raczej bohaterowi-ojcu, a nie bohaterowi-aktywiście (i tak przecież w stanie spoczynku). Po trzecie - postać głównego w sumie złola jest tak niejednoznaczna, że nietrudno poczuć coś na kształt współczucia. Cały film zresztą jest niejednoznaczny. Niby zabawny, niepoważny, absurdalny, ale nieco przytłaczający jednocześnie. Ode mnie wlatuje 7/10 i nie jest to jakaś bardzo mocna siódemka, bo jednak się nieco wierciłem przez dobrą pierwszą godzinę. Na pewno jeden z filmów roku, u mnie może w tej chwili w okolicach czwartej pozycji, ale kolejne seanse (jeśli będą) mogą to zmienić.
« Ostatnia zmiana: Grudnia 22, 2025, 11:56:04 wysłane przez p.a. » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1186 : Grudnia 22, 2025, 12:30:42 »

O ile poprzedni film Andersona wszedł jak nóż w masełko, tak ten... cóż, nadwerężył moją cierpliwość :D

Nie bluźnij  :D

Co to wpisywania filmu w wojenkę polityczną to ciężko tego uniknąć, bo tak jak pisałem wydaje się wyjątkowo na czasie, ale zgadzam się z tym, że umiejscowienie go jednoznacznie po jednej stronie konfliktu już nie jest takie proste. Według mnie Anderson śmieje się tu ze wszystkich. Obejrzałem też interesującą analizę na YT, gdzie autor twierdzi, że pierwsza część filmu to krytyczne spojrzenie na prezydenturę Obamy, która miała być rewolucją a skończyła się wielkim rozczarowaniem. Druga cześć i ta cała organizacja do której chce dołączyć bohater gany przez Penn'a to efekt tego rozczarowania i w domyśle czas Trumpa. No i coś w tym jest  :rad2:

To jest myślę też siła tego filmu, przez tą niejednoznaczność jest podatny na analizy  :)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1187 : Grudnia 22, 2025, 13:07:53 »

Nie pomyślałem o tym Obamie, ale kto wie, kto wie... A co do organizacji, to jeden wątek skojarzył mi się trochę z tym, co się ostatnio działo na Śląsku :D Otóż złapano kilku kiboli (czy jak ich tam chcecie nazwać), którzy zajmowali się tranzytem nielegalnych imigrantów, zarabiając oczywiście na tym krocie. I skojarzyło mi się to z wątkiem, w którym
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
.
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #1188 : Grudnia 23, 2025, 02:40:30 »

Ja jeszcze filmu nie oglądałem, ale serio prawicowcy, mówią że film lewicowy? Z tego co słyszałem i czytałem to podobno żona Di Caprio to postać której nie da się lubić, straszna zołza, najgorsza postać w filmie jeśli chodzi o charakter,  a z tego co wiem raczej ma lewicowe poglądy ta postać i przedstawiono ją w okrutnym świetle.  Sam jestem ciekaw bo mam prawicowe poglądy, ale ja mam tak, że nie obrażam się gdy się śmieją z lewicowców, ani gdy leją w filmach  z prawicowców, ani jak śmieją się z religii, bo jestem też katolikiem (moja ulubiona komedia to Żywot Briana), uwielbiam Ostatnie kuszenie Chrystusa Scorsese, wiec ze mnie nie typowy prawicowiec, bo jak to mówi mój kumpel o lewicowych poglądach, całkowite przeciwieństwo moich poglądów, że ze mną się szybciej dogaduje niż z lewicowcami. Ja mam duży dystans do siebie, moich poglądów religijnych, społecznych i politycznych. Niektórzy nazwali by mnie symetrystą:)
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1189 : Grudnia 23, 2025, 10:32:06 »

Widziałem dyskusję na Filmwebie :D Choć to gorszy ściek, niż kiedyś sekcja komentarzy na Onecie :D

Co do żony - pełna racja. Zdecydowanie jest to postać wzbudzająca najmniej sympatii.
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #1190 : Grudnia 23, 2025, 12:08:30 »

Ja nawet nie pamiętam kiedy ostatnio czytałem komentarze na filmwebie, to już w latach trzeba liczyć. Programy z filmwebu oglądam, recenzje z redakcji czytam, ale do komentarzy w ogóle nie zaglądam.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1191 : Grudnia 23, 2025, 16:36:03 »

No ja czasem zrobię ten błąd, że zjadę w dół :D Recenzji nie czytam, ale ich programy lubię.
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #1192 : Stycznia 04, 2026, 12:27:59 »


Też obejrzałem. Dobry film Andersona będący połączeniem satyry politycznej z klimatami jak z Tarantino, braci Coen i Wesa Andersona. Początek nie jest aż tak zły jak się mówi. Oczywiście że Perfidia jest perfidna, ale nie było tak że nie mogłem na nią patrzeć, choć nie chciałbym mieć z nią do czynienia. Ale najlepsze to co się dzieje to od tytułu, a dokładnie cały wątek z Di Caprio i del Toro, który ogląda się jak zmiksowanie braci Coen, Wesa Andersona a finałowy pościg skojarzył mi się z filmami Tarantino. Historie z del Toro i Di Caprio ogląda się jak najlepsze buddy movie. Mają świetną chemie, idealnie się uzupełniają. Leonardo gra co wielu mówiło już takiego trochę Lebowskiego i może nie zaliczyłbym tej roli do jednej z najlepszych, ale to jest dobre porządne granie, ma wyczucie komedii. Za to del Toro to klasa sama w sobie. Sean Penn szarżuje bardzo, ale idealnie wyczuwa klimat. Czasami jest poważnie, innym razem zabawnie, a też bywa przerażająco w niektórych scenach. Dobrze wypadła też dziewczyna w roli córki bohatera granego prze Di Caprio. Realizacyjnie to świetna robota, te ponad dwie i pół godziny zleciały mi bardzo szybko, nawet nie wi  kiedy, ani raz nie przerwałem seansu, wiec brawa za reżyserię. Montaż, zdjęcia, muzyka też dają radę.

One Battle After Another (2025)
Poprzedni film Andersona (Licorice Pizza) trochę nadwyrężył moją cierpliwość

 Po pierwsze - reżyser nie gloryfikuje czynów lewicowych bojówek.

Anderson ciśnie po lewicy i prawicy, ale w końcówce widać jakie ma poglądy. Uważam że scena z listem, a dokładnie efekty listu, co się potem dzieje, to tej sceny mogło nie być. Film mógł się skończyć od razu po pościgu, na scenie z Pennem, albo  na przeczytaniu listu i nie wiemy co dalej, ale przez to, że pokazał Anderson to można się domyślić, jakie ma reżyser poglądy, a przez cały film cisnął po wszystkich równo.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Ale ogólnie to dobra rozrywka, niech będzie 7+/10
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1193 : Stycznia 04, 2026, 12:39:18 »

A ja obejrzałem "Zamach na papieża".

Nie spodziewałem się cudów, ale... podobał mi się ten film. Choć jest kuriozalny. Niby "zamach na Papieża", a niemal równie istotne są wątki poboczne - osobiste bohatera czy zabójstw w małym miasteczku. Niby film z 2025 roku, ale ogląda się to jak coś z lat 90. Może i są nawiązania do "Psów", ale całość swoją mocno zadumaną i nostalgiczną atmosferą silniej skojarzyła się z równie refleksyjnym "Reichem", co podkreśla muzyka. I też byłem w szoku, że to nie "ten" kompozytor. Jest tu kilka świetnych kwestii dialogowych, sporo chaosu w scenariuszu, trochę nudy. I trochę ładnych widoków - tu mignęły Bieszczady, tu Karkonosze widziane z Izerów. Linda dla mnie jest rewelacyjny. Podobny casus, jak ze Stallone w pierwszym Creed. Niby podobnie, ale jednak inaczej, z większym kunsztem, naturalnie. Choćby scena, w której dowiedział się o diagnozie. Jest subtelnie, bez takiej nieco sztucznej maniery, jaką emanował w latach 90. Drugi plan ma znacznie mniej do grania i jedzie nieco na autopilocie, ale taki Woronowicz to zawsze klasa, wiadomo. Ode mnie takie 5,5/10, na FW dałem 6/10, bo - jak mówię - mimo wszystko podobał mi się ten film bardziej, niż choćby taki "Kurier".
Zapisane
michax77

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM


« Odpowiedz #1194 : Stycznia 04, 2026, 13:31:23 »

Mógłbym powiedzieć to co Ty pisałeś o Stranger Things i mojej opinii, że zgadzamy się w opiniach, bo mniej więcej to samo napisałem. Tylko że u mnie 5/10 to jednak poziom średni. Rozumiem,że u Ciebie pięć oznacza dobry film?  Mnie jak się podoba to daję siedem, ok, szóstka to taka czwórka szkolna:)
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1195 : Stycznia 04, 2026, 13:37:12 »

Ale ja dałem 6/10 ;) 5 to przeciętny, a więc 5,5 już jest po dobrej stronie mocy ;) Ogólnie patrząc myślałem, że dam 5/10, ale końcówka mi się spodobała (a z jej odbiorem, jak czytam, też różnie bywa).
Zapisane
Strony: 1 ... 58 59 [60]   Do góry
Drukuj
Skocz do: