Gotham Cafe

Forum ogólne => Pozostałe => Wątek zaczęty przez: Adante on Marzec 15, 2013, 04:08:38



Tytuł: Hobbit (2012-??)
Wiadomość wysłana przez: Adante on Marzec 15, 2013, 04:08:38
No właśnie epicki projekt Jacksona wraca trzy cześciowa saga, kończąca się de facto na 2 części :)
I jak to zwykle bywa, pierwsza część jest w burzy skrajnie różnych opinii, co Wy o niej myślicie?
Trzecia część hobbita ma być takim swoistym spoiwem z władcą pierścieni, jakie macie domysły co możemy się po niej spodziewać?
Zapraszam do dyskusji :)


Tytuł: Odp: Hobbit (2012-??)
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Marzec 15, 2013, 11:34:57
To rozbicie na 3 części zupełnie ostudziło mój zapał do tego filmu, którego ostatecznie nie oglądałem. Nie bawi mnie taki sztuczny podział, dla większego zysku. Łącznik między Hobbitem a WP? No nie wiem, nie wiem. Z większych wydarzeń przypominam sobie głównie wypędzanie "czarnoksiężnika" z Mrocznej Puszczy do Mordoru (wspominane na ostatnich stronach książki).

Ale nie wiem, czy zostanie tu wygenerowana jakakolwiek dyskusja, gdyż zasadniczo o filmie rozmawiano w wątku poświęconym Tolkienowi:

http://www.gothamcafe.pl/literatura-pozostale/john-ronald-reuel-tolkien/


Tytuł: Odp: Hobbit (2012-??)
Wiadomość wysłana przez: omalley on Maj 23, 2014, 13:58:08
długo broniłam się przed obejrzeniem Hobbita  z powodu rozbicia  na trzy czescia ale ostatnio sie skusiłam. nie załuje, pierwsza czesc rewelacja,  w drugiej troche przynudzają, wiec nie mam pojecia jak moze wygladac trzecia i w jaki sposob moze laczyc sie  z Władca pierscieni.


Tytuł: Odp: Hobbit (2012-??)
Wiadomość wysłana przez: Master on Maj 23, 2014, 14:10:22
Żałować, to nie ma czego. Co prawda też początkowo myślałem: cienka książeczka i trzy filmy? Decyzja była jednak bardzo dobra (nawet, jeśli podyktowana chęcią zarobku). Nie wyobrażam sobie Hobbita jako dwóch, a co dopiero jednego filmu. Wszystko jest na swoim miejscu, odpowiednią rozwinięte i bardzo fajnie przedstawione (nawet zmiany w porównaniu z książką, jak wprowadzenie Tauriel i Legolasa mi nie przeszkadza zupełnie).

Omalley:
Cytuj
nie mam pojecia jak moze wygladac trzecia i w jaki sposob moze laczyc sie  z Władca pierscieni
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Ja tam się nie martwię o spięcie Hobbita z Władcą... A od siebie jeszcze dodam, że póki co, w mojej ocenie, Hobbit bije Władcę na głowę :D


Tytuł: Odp: Hobbit (2012-??)
Wiadomość wysłana przez: omalley on Maj 30, 2014, 13:57:31
Żałować, to nie ma czego. Co prawda też początkowo myślałem: cienka książeczka i trzy filmy? Decyzja była jednak bardzo dobra (nawet, jeśli podyktowana chęcią zarobku). Nie wyobrażam sobie Hobbita jako dwóch, a co dopiero jednego filmu. Wszystko jest na swoim miejscu, odpowiednią rozwinięte i bardzo fajnie przedstawione (nawet zmiany w porównaniu z książką, jak wprowadzenie Tauriel i Legolasa mi nie przeszkadza zupełnie).

Omalley:
Cytuj
nie mam pojecia jak moze wygladac trzecia i w jaki sposob moze laczyc sie  z Władca pierscieni
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Ja tam się nie martwię o spięcie Hobbita z Władcą... A od siebie jeszcze dodam, że póki co, w mojej ocenie, Hobbit bije Władcę na głowę :D


nieee :) dla mnie jednak Władca pierscieni zwycięża, a na pewno część druga, która uwielbiam :)


Tytuł: Odp: Hobbit (2012-??)
Wiadomość wysłana przez: p.a. on Listopad 29, 2015, 09:28:26
Niby jest wątek o Tolkienie, ale mimo wszystko może jednak odświeżę ten temat, jako że w tamtym o filmie dawno nie dyskutowano (zresztą tamta dyskusja nie powinna była mieć w sumie miejsca, bo wątek w działce literackiej jest :D).

W każdym bądź razie - wczoraj zobaczyłem wreszcie ostatnią część Hobbita. No i cóż, nie powiem, ogląda się to nieźle (pierwszą godzinę nawet bardzo dobrze), ale generalnie "Bitwa Pięciu Armii" powiela minusy całej trylogii. To rozciąganie wszystkiego w czasie, ta chęć poprawiania Tolkiena, te groteskowe wręcz zdolności niektórych bohaterów (wszystko przebija oczywiście Legolas), z czego wynika skrajne efekciarstwo...

Ale, jak powiedziałem, z początku oglądało mi się to bardzo dobrze, chociaż pierwsze 12 minut powinno było znaleźć się w poprzedniej części. Wystarczyło przecież tylko skrócić bezsensownie długą bitwę krasnoludów ze Smaugiem... No ale po co, skoro "Hobbit" stał się mini-serialem, to cliffhanger musiał być... Najbardziej w całym filmie podobało mi się takie domykanie wątków, by zgrabnie powiązać "Hobbita" z "Władcą pierścieni". Czyli coś, czego w książce nie było i być zasadniczo nie mogło. Choćby ostatnia scena. Albo nawiązanie do postaci Aragorna. No i - przede wszystkim - potyczka w Dol Gurdul. Choć wydaje mi się bezsensowne, by Galadriela (Elfica) dysponowała taką mocą, by przegnać Saurona (Majara) :D Zwłaszcza, gdy obok stał Saruman, niejako z definicji potężniejszy (Czarodziej, najpewniej również Majar, o ile pamiętam). Przymykam na to oko, podobało mi się po prostu zamknięcie tego wątku, samo wspomnienie postaci Morgotha, a o demonicznej Galadrieli wolę nie pamiętać.

Zawiodła mnie niestety sama bitwa. W którymś momencie schodzi ona na plan dalszy, a kamera zaczyna się koncentrować na serii indywidualnych pojedynków. Czy tych 5 armii naprawdę brało udział w jednej bitwie, można by spytać? Przybycie orłów niby ukazane, ale ginie gdzieś w cieniu, podczas gdy był to decydujący moment bitwy. Beorn tylko gdzieś mignął. Nie tak to miało wyglądać moim zdaniem.

Pomimo wielu głupot, całość mimo wszystko oglądało się dobrze. Z jednej strony trylogia "Hobbita" jest o 2 klasy słabsza od "Władcy...",  z drugiej jednak udowadnia, że niosła ze sobą niemalże ten sam potencjał, co wcześniejsza, ale z powodu chciwości producentów otrzymaliśmy produkt rozmyty, rozciągnięty w czasie, ze sporą ilością niepotrzebnych scen, które najpewniej wyleciałyby w czasie montażu, gdyby zdecydowano się na dwa filmy.