Moim zdaniem do absolutnie rewelacyjny film.
Siadając do niego byłem pewien, że zanudzi mnie na śmierć (z tym że ja w przeciwieństwie do
Stebbinsa uwielbiam stare kino). Tematyka wydawała mi się wybitnie nieciekawa, ale akurat nie miałem specjalnie nic do oglądania, a film rekomendowała mi moja dziewczyna, więc przysiadłem i... nie mogłem się oderwać nawet na sekundę. Trzyma w napięciu lepiej niż niejeden współczesny, mocny thriller. Przy tak niewielkich środkach udało się uzyskać coś niesamowitego. Film jest cholernie dobrze zagrany, każdy z przysięgłych wykreowany bezbłędnie - niektóre z ich monologów oglądałem z otwartą japą.
Absolutna klasyka i jeżeli ktoś nie oglądał to musi koniecznie go nadrobić.
Jak na mój gust dużo tracisz nie oglądając "staroci". Jeśli o kino amerykańskie idzie, to w takich latach 70. powstawały o wiele lepsze filmy, niż obecnie. Lata 40. też były świetne.
Trudno się nie zgodzić. Też uwielbiam lata 70. i 40. Chociaż w przypadku lat 70tych - w tym okresie też masa crapu powstała (z lat 40. oglądam tylko cenione klasyki, więc natykam się tylko na dobre filmy

).