Strony: 1 [2] 3   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: [seria] James Bond  (Przeczytany 9858 razy)
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #20 : Październik 29, 2012, 10:06:30 »

Jutro wybieram się na "Skyfall" :)

A tymczasem... zobaczyłem dwa pierwsze Bondy z Craigiem. Tak podobne, a tak różne ;)

"Casino Royale" widziałem po raz drugi a po raz pierwszy - na spokojnie. Wcześniej film oglądałem w nocy po narodzinach mojej córeczki, więc jakoś tak nie do końca potrafiłem się skupić :) I chociaż sam jestem w lekkim szoku, że to mówię, dla mnie to chyba najlepszy film ze wszystkim Bondów. Ok, można by dyskutować, czy na pewno takiego bohatera i tego typu przygód oczekujemy od tej serii. Dlatego rozumiem tych, którzy nie zostawiają na Bondach z Craigiem suchej nitki. Dla mnie jednak "Casino Royale" nie tylko odświeżył serię, ale wprowadził zupełnie nową jakość. Bond w wydaniu Craiga nie jest może tak przystojny czy szarmancki, ale ma świetny głos, wysportowaną sylwetkę, zimne oczy zabójcy i generalnie sprawia wrażenie niebezpiecznego, czego nie można było powiedzieć o którymkolwiek z poprzedników.

Film niemalże cały czas trzyma w napięciu. Po 140 minutach projekcji aż bolał mnie brzuch ;) Niesamowite są sceny akcji, które zwykle mnie nieco nudzą - chociażby ta z gonitwą po różnych budynkach i placu budowy. Kilka naprawdę świetnych dialogów. Absolutnie genialna sekwencja tytułowa. Kto by pomyślał, że gra w pokera może budzić u widza takie emocje? Świetny, wyrazisty czarny charakter. Zjawiskowa Eva Green. Oczywiście można dopatrywać się podobieństwa z wątkiem miłosnym z "W tajnej służbie jej królewskiej mości", ale nie ma mowy, by choć na moment zbliżało (zniżało) się to do poziomu romansidła. I może to, co najlepsze - gdy wydaje się, że już po wszystkim, film odsłania swoje drugie dno pozostawiając widza -a przynajmniej moją skromną osobę - w stanie zbliżonym do kaca moralnego. Jeśli jakikolwiek Bond zasługuje na 8/10, to na pewno ten :)

Natomiast "Quantum of Solace" - oglądane wczoraj po raz pierwszy - pozostawia jednak uczucie niedosytu. To, co ciągnie tą historię, to kontynuacja wątków z poprzedniej części. Po prostu chce się wiedzieć więcej na temat tajemniczej organizacji. Ciekawi też jesteśmy, czy Bondowi uda się zemścić. To nie czasy "Diamonds Are Forever", gdzie agent 007 zabija Blofelda -a przynajmniej tak mu się wydaje - w otwierającej scenie. W czasach Craiga zemsta nie jest ani tak łatwa, ani tak przyjemna. Film cały czas ma ten swój mroczny dosyć klimat, podoba mi się też obraz stosunków MI6 z CIA. Jakże różny od tego z poprzednich filmów, gdy obie agendy zgodnie ze sobą współpracowały. Natomiast sama boliwijska historia jest dosyć słaba, niedopracowana i w chaotyczny sposób opowiedziana. Zdecydowanie za dużo też tutaj scen akcji, na dodatek średnio ciekawych. Film rozczarowuje również tym, iż w gruncie rzeczy o tej tajemniczej organizacji nadal niewiele wiemy, historię Dominica Greene'a można by z tego ogólnego kontekstu wyjąć. Tak jakby twórcy trochę zapomnieli, by wraz z rozwojem "wątków lokalnych" zadbać też o "wątki globalne". Jest kilka scen łączących (m.in. ta w operze), ale to jednak za mało. Dlatego niedosyt. Ale mimo wszystko 6/10.
« Ostatnia zmiana: Październik 29, 2012, 10:27:07 wysłane przez p.a. » Zapisane
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #21 : Październik 31, 2012, 10:19:19 »

Nikt jeszcze nie widział "Skyfall"? Dziwne, dziwne...

Byłem wczoraj i - mimo wszystko - odrobinę mieszane uczucia. Nade wszystko - to raczej nie jest spoiler - nie spodziewałem się, że historia opowiadana w tym filmie nie będzie w absolutnie żaden sposób nawiązywać do wydarzeń z "Casino Royale" i "Quantum of Solace". Czy to źle? To zależy, ja osobiście po prostu nastawiałem się odsłonięcie tajemnic organizacji Pana White'a :) Trudno to jednak nazwać zarzutem dotyczącym samego filmu :) Bo ten, jako całkowicie odrębna historia, broni się bardzo dobrze.

Co najbardziej zaskakuje w tej historii, to jej osobisty, intymny wręcz miejscami charakter. Nieco zagłębiamy się w przeszłość M i  - przede wszystkim - samego Bonda, co powoduje, iż całość dryfuje w kierunku dramatu. I w tym momencie przestaje dziwić, iż do pracy nad "Skyfall" zaangażowano Sama Mendesa :) Nie oznacza to jednak, iż w filmie brakuje akcji - w przeciwieństwie jednak do "Quantum of Solace" dobrze wyważono proporcje, a niektóre sekwencje są naprawdę znakomite. Niektórzy piszą też o nietypowej sytuacji wyjściowej - Bond uznany za zmarłego, jego spadek formy i tak dalej - ale tak naprawdę wszystko to przewijało się już w innych częściach cyklu. Największym atutem "Skyfall" dla mnie jest jednak Javier Bardem. Stworzył arcygenialną postać. O ile przez pierwszych kilkadziesiąt minut trochę się niecierpliwiłem, bo fabuła mnie nie porywała, wszystko odmieniło się wraz z pojawieniem się na scenie właśnie Bardema. Jego wejście to prawdziwa bomba :) I zaczyna się od tego momentu naprawdę sporo dziać i film już do samego końca trzyma w napięciu. Dobrze też się stało, iż dosyć smutną i przejmującą fabułę skontrastowano z kilkoma naprawdę zabawnymi scenami. I nie chodzi mi tu o typowy bondowski humor, choć kilka firmowych odzywek też się znajdzie. Jest nawet zabawna aluzja do "Goldeneye", ale wyłapcie ją sami :)

Pozostaje jeszcze epilog
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
.

Podsumowując - to bardzo oryginalna odsłona Bonda, która powinna spodobać się wszystkim tym, którzy za serią nie przepadają. Starzy fani mogą natomiast narzekać bardziej, niż w przypadku poprzednich filmów z Craigiem. Jeśli o mnie idzie, to uważam, iż momentami, wychodząc z fabularnych kolein typowych dla Bondów, twórcy weszli w inne, typowe dla całej masy innych filmów (
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
, ponadto pierwszych kilkadziesiąt minut nie zachwyca. Mimo wszystko jednak całość stopniowo się rozkręca, osiągając momentami intensywność filmów Nolana (takie miałem skojarzenie - swoją drogą może to dobry pomysł, by właśnie ten reżyser zajął się kolejną odsłoną serii?), do tego dodajmy wyjątkowo osobisty wymiar tej historii, która naprawdę może poruszyć niejedną strunę we wnętrzu widza i genialnego Bardema. Tak więc jak najbardziej warto zobaczyć, choć na chwilę obecną uważam, iż "Casino Royale" było filmem lepszym. A za "Skyfall" takie chyba 7.5/10.

Zapisane
ingo

*

Miejsce pobytu:
Poznań




WWW
« Odpowiedz #22 : Październik 31, 2012, 11:09:30 »

Dla mnie Skyfall to w dużej mierze taka laurka na te 50-lecie. Zdecydowanie udana laurka. Pewnie, że szkoda iż odcina się od fabuły dwóch poprzednich Bondów. Ale jeżeli kolejne wrócą na tamten tor to zupełnie nie będzie mi to przeszkadzać. Ale bawić się bawiłem świetnie (w dodatku w IMAXie :) ). Dobra akcja, dobry humor, dobra fabuła, rewelacyjny Bardem (zawsze jak go widzę to mi się robi smutno na myśl, że już tak blisko było aby zagrał Rolanda w "Mrocznej Wieży"...)
Jedyny fragment, który mi się nie podobał to 'zabawa niczym w Kevinie' ;) Nawet fabularnie nie pasowało.
I czy w "Casino Royale" nie wczepili przypadkiem Bondowi jakiegoś chipa namierzającego jego obecną pozycję?
Przed Craigiem nie chodziłem do kina na Bondy :)
Zapisane
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #23 : Październik 31, 2012, 12:51:25 »

Zgadza się, w "Casino Royale" Bondowi wczepiono chipa.

Hehe, o podobieństwach z Kevinem nie pomyślałem, ale rzeczywiście, coś jest na rzeczy :D
Zapisane
Bartek

*

Miejsce pobytu:
Białystok / Kraków




Nahallac

« Odpowiedz #24 : Listopad 01, 2012, 00:14:24 »

Hahaha, wczoraj byłem z koleżanką i właśnie też jeszcze w trakcie seansu rzuciła skojarzenie z Kevinem :D Bond sam w domu :D

Nie oglądałem QoS, ale widziałem daaawno temu, w domu i tylko raz CR i tak, jak tamten film mi się baaardzo nie podobał, tak Skyfall bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Wprawdzie nadal uważam, że Craig się na Bonda nie nadawał (i że generalnie to jest słaby aktor), ale tutaj w miarę jakoś się wybronił (choć nadal mam wrażenie, że oglądam kapitalny film ze świetnymi postaciami pomiędzy którymi pałęta się jakiś Daniel Craig, gryzł mi się z resztą). Jak już było napisane - znakomita rola Bardema to jest już wystarczający powód, by Skyfall obejrzeć. Pierwsza scena, w której się pojawia, to jest majstersztyk, aktorskie cacko, które oglądałem ze szczęką na podłodze. Nawiasem mówiąc jeszcze przed premierą kolega stwierdził, że "Bardem ma w tym filmie idiotyczną fryzurę, więc na pewno zagra świetną rolę" - po No Country for Old Man i Skyfall ta implikacja wydaje się bardzo uzasadniona :D
Świetnie zagrała też Judi Dench, bardzo podobało mi się, że ten film tak mocno skoncentrował się na jej postaci
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Przyznać też muszę, że kiedy pierwszy raz usłyszałem piosenkę Adele, to byłem rozczarowany, ale w połączeniu z przepiękną czołówką i całością filmu utwór bardzo zyskał. Po prostu idealnie pasuje do tak smutnego filmu, jak to już któryś z Was napisał, niemal dramatu.

Trzeba też pochwalić zdjęcia - nie przypominam sobie, by którykolwiek Bond, z tych, które dane mi było oglądać, był nakręcony tak pięknie. Zarówno miasta, jak i okolice Skyfall zostały pokazane tak, że czegoś takiego jeszcze chyba w tej serii nie było. Jest się czym zachwycać.

Zaskakującą postać odegrał też Ralph Fiennes, myślałem, że mi nie będzie pasował, ale dobrze zagrał i nie mogę się go uczepić.

Bondowe smaczki, nawiązania do innych filmów, teksty (jak ten o długopisie choćby), Aston Martin wyciągnięty nagle z garażu - wszystko to też bardzo cieszy. Było kilka kiczowatych czy patetycznych rzeczy, były też obowiązkowe sceny niemożliwe, kiedy Bond "wstaje z martwych", generalnie bardzo mnie cieszy, że po heretyckim CR wracamy w jakiś sposób do tego, z czego seria o Bondzie słynie. W gruncie rzeczy nakręcił mnie ten film do tego, by sobie nadrobić wiele zaległości z serii i nadrobić filmy, które bardzo słabo pamiętam. Może się za to zabiorę, choć projekt jest dość ambitny, szczególnie, że wiele innych tytułów czeka na pilne obejrzenie :)

Z czystym sercem mogę Skyfall polecić, 7,5/10 dostaje na pewno, na filmwebie dałem nawet 8, niesiony ekscytacją po kinowym seansie, i chyba już nie będę zmieniać, niech ma :)
Zapisane

HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #25 : Luty 03, 2013, 19:42:11 »

Ja się rozpisywać nie będę :) Ocena 9/10 Najlepszy Bond z Craig'iem.

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #26 : Luty 04, 2013, 12:01:32 »

Mi się akurat ww akcja i związana z nią kwestia wydała przerysowana i efekciarska, przez co nie do końca mi pasowała do takiego niby-bardziej-poważnego Bonda.
Zapisane
ciach_eemuu_ciach

*

Miejsce pobytu:
Łaziska Średnie

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



Where is Jessica Hyde?

« Odpowiedz #27 : Luty 12, 2013, 20:52:44 »

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=5FWfg__wKSY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=5FWfg__wKSY</a>

Nic dodać nic ująć  Diabeł 9 Chociaż mimo tych wszystkich głupstw i dziwactw ta część Bonda podobała mi się niezmiernie :)
Zapisane
Adante

*



« Odpowiedz #28 : Marzec 15, 2013, 03:58:18 »

który to już raz, obiecujący początek, rewelacyjna animacja - ośmielę się stwierdzić że najlepsza w Bondowskiej historii... aż później trafia Nas lawina niedorzeczności, taniego efekciarstwa, kalki batmanowskiej, aż po budzący litość finał przy 30 minutowej końcówce, gdzie czekałem już tylko na koniec. Nie zmienia to faktu że Daniel Craig, zaliczył olbrzymi progres aktorski, hehe szkoda że nawet to nie ratowało tej mizerii.
ps. rola Bardena - dla mnie nominacja do jednego z najbardziej irytujących i fatalnie napisanych czarnych bohaterów kasowych filmów jakie dane mi było zobaczyć.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #29 : Grudzień 04, 2014, 16:43:27 »

Spectre. Bond 24 w kinach w przyszłym roku  :faja:

W obsadzie Daniel Craig, Christoph Waltz, Monica Bellucci  , Lea Seydoux  oraz Ralph Fiennes i  Dave Bautista. Reżyseruje ponownie Sam Mendes.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2014, 16:46:47 wysłane przez HAL9000 » Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #30 : Grudzień 04, 2014, 18:47:35 »

Czyli jednak zaczynają nieco zjadać swój ogon. Z drugiej strony organizacja SPECTRE w ujęciu kina rodem z XXI wieku może wypaść ciekawie. Ale trochę jednak szkoda, że zupełnie olali wątki z dwóch pierwszych filmów z Craigiem. Chyba, że jakimś cudem połączą to ze SPECTRE.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #31 : Grudzień 04, 2014, 19:44:08 »

Czyli jednak zaczynają nieco zjadać swój ogon.

Podoba mi się to zdanie. Film numer 24 a oni dopiero nieco zaczynaja zjadać swój ogon ;) Mendes sie sprawdził przy poprzedniej części, obsada tez mi sie bardzo podoba. Bedzie dobrze  :)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #32 : Grudzień 04, 2014, 20:17:49 »

Hehe, fakt, ale weź pod uwagę, że pierwszych kilkanaście filmów powstało na podstawie tekstów :D No i do tej pory Bondy zawsze oferowały coś nowego, jako jedyna seria w historii opierając się rebootom i remake'om (uznajmy, że "Never Say Never Again" się nie liczy). I o ile "Skyfall" bardzo mi się podobał, o tyle to zakończenie wzbudziło we mnie obawy, że teraz zaczną przerabiać klasyczne Bondy. Tak się na szczęście jak na razie nie stało, ale SPECTRE powraca. O wysoki poziom filmu jestem raczej spokojny, ale troszkę mam jednak mieszane uczucia. Z drugiej strony ponowne odczytanie batmanowskich wątków przez Nolana sprawdziło się bardzo dobrze, więc może w przypadku Bondów będzie podobnie.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #33 : Lipiec 22, 2015, 14:15:04 »

Nowy zwiastun Spectre.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=LTDaET-JweU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=LTDaET-JweU</a>
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
Christian Shane

*




« Odpowiedz #34 : Lipiec 22, 2015, 19:39:00 »

Ja za klasykę uważam pierwsze 20 Bondów, bo   te z Craig'iem już mi się tak nie podobają - nie mają jakoś tego klimatu, co wcześniejsze (może też brak Q i Money Penny robi swoje? ;) ) A mój ulubiony Bond to R. Moore :) Ulubione dziewczyny Bonda: Goodnight i Honey. A ulubiony film: "The Spy Who Loved Me". I wreszcie ulubiony czarny charakter to Jaws, czyli Szczęki (choć całkiem zły to on jednak nie był ;)  Diabeł 9
Zapisane
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #35 : Lipiec 22, 2015, 19:53:15 »

Bo Bondy z Craigiem to na swój sposób słabe Bondy, choć obiektywnie rzecz biorąc są one lepszymi filmami (przynajmniej Skyfall i -przede wszystkim - Casino Royale) od przynajmniej zdecydowanej większości klasycznych filmów z serii. No i Q i Moneypenny w Skyfall już w zasadzie są... chyba, że chodzi Ci o aktorów, ale już w ostatnich filmach z Brosnanem nie było Q, tylko R ;)

Z tych klasycznych bondowskich przeciwników zawsze lubiłem Oddjoba z tym jego kapeluszem ;)

A zwiastun w porządku. Już się oburzałem, że Waltz gra Blofelda, ale widzę, że się nazywa inaczej. Ciekawe, czy w ogóle będzie Blofeld...
« Ostatnia zmiana: Lipiec 22, 2015, 22:20:39 wysłane przez p.a. » Zapisane
Christian Shane

*




« Odpowiedz #36 : Lipiec 22, 2015, 20:15:18 »

Dokładnie mi chodzi o aktorów, szczególnie Q to legenda :). I prawda, że akcja w Bondach z Craigiem jest lepsza niż np. w Dr. No, ale wolę te wcześniejsze. A Oddjob? Wq...ił mnie porządnie, zabijając te dziewczyny, bo ładne były ;) ale właśnie dlatego też go lubię, bo jak miał kogoś zabić, to się nie wahał. Inaczej zawsze było, gdy miał ginąć Bond - wtedy albo morderca się rozmyślił, albo Bond się jakoś dogadał, by zyskać na czasie, albo ktoś go zdążył uratować :) Ale gdyby go zabili, nie powstało by tyle świetnych filmów o nim  Diabeł 9 Więc można na to przymknąć oko :)
Zapisane
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #37 : Lipiec 22, 2015, 22:20:17 »

No, zawsze kombinowali z Bondem. Jedynie nowa Moneypenny się nie wahała :D

A nowe Bondy są takie jakieś... głębsze, bardziej na serio. Niby składowe stylu "bardziej serio" przewijały się tu czy ówdzie (np. w Bondach z Daltonem czy "W tajnej służbie..."), ale tu jest jednak nowa jakość. Ja nie narzekam, choć też mam sentyment do filmów z Connerym czy Moorem.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 22, 2015, 22:22:50 wysłane przez p.a. » Zapisane
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #38 : Listopad 30, 2015, 11:09:56 »

Spectre (2015)

Ostatnio twórcy filmów nas zanadto rozpieszczali - "Casino Royale" raczej na 100% jest najlepszym Bondem w ogóle, "Skyfall" z powodzeniem może się bić o miejsce drugie. "Spectre" to całkiem dobry Bond i... tyle. Wady? Jest zbyt długi, wątek miłosny nieprzekonujący (tam w ogóle chemii nie dostrzegam), no i jest kilka wątpliwych momentów (
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
). Na plus - ciekawe sekwencje akcji (ale d... nie urywają), całkiem sporo humoru, dobrze odegrane wszystkie kluczowe postaci (choć mam wrażenie, że Waltz nieco niewykorzystany). No i ładnie się to wszystko zagryza - "Spectre" kończy wątki zapoczątkowane jeszcze w "Casino Royale", więc osoby nie znające poprzednich filmów z Craigiem nie będą w stanie wszystkiego wyłapać. No i kwestia rebootu. W "Skyfall" poznaliśmy od podstaw M, Moneypenny i Q, tutaj rebootują Blofelda - odtworzono nawet jego wygląd z "Żyje się tylko dwa razy". Czyli smaczki są. Generalnie - dobra rzecz, ale do poziomu mistrzowskiego trochę brakuje. Ale też fakt, że ten film to nr 3, jeśli o Bondy z Craigiem idzie (bo od "Quantum of Solace" film to na pewno lepszy) nie tyle świadczy od słabości "Spectre", ile o wysokim poziomie "Skyfall" i "Casino Royale". 7/10, ale najmocniejsza siódemka to to nie jest.
« Ostatnia zmiana: Listopad 30, 2015, 11:11:32 wysłane przez p.a. » Zapisane
ciach_eemuu_ciach

*

Miejsce pobytu:
Łaziska Średnie

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



Where is Jessica Hyde?

« Odpowiedz #39 : Styczeń 29, 2016, 12:11:44 »

Spectre

Średni Bond, kiepski film.

Podstawowy zarzut: jest za długi. Akcja nie trzyma tempa. Zbyt wiele dłużyzn.
Zarzut numer 2: kiepsko zagrany. Nawet Craig ma chyba dość grania Bonda, widać zmęczenie materiału.
Zarzut numer 3: brak chemii między postaciami. Lea Seydoux kompletnie nijaka. A Monici Bellucci jest tyle co kot napłakał. A i tych swoich pięciu minut nie wykorzystała.
Zarzut numer 4: kiepskie sceny akcji. Pościg nudny, sceny w Alpach nie przekonują, a sekwencja otwierająca z wszystkich bondów z Craigiem chyba najgorsze. Kompletny brak napięcia.
Zarzut numer 5: słaby główny zły. Christoph Waltz już nie robi takiego wrażenia jak kiedyś.
Zarzut numer 6: scenariusz nie trzyma się kupy.
Zarzut numer 7: realizacyjnie nie robi ten film żadnego wrażenia. Ani zdjęcia, ani muzyka, ani efekty specjalne. Jest średnio i dziwi mnie te 250 000 000 (!!!) budżetu wpakowanego w tą produkcję.

Ogląda się to znośnie i nic ponad to. 4/10
Zapisane
Strony: 1 [2] 3   Do góry
Drukuj
Skocz do: