Strony: [1]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: [seria] James Bond  (Przeczytany 223 razy)
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One


Zobacz profil
« : Styczeń 15, 2012, 20:58:17 »

Wszyscy chyba wiedzą o co chodzi więc może tylko trailer i lista dla przypomnienia i przechodzimy do dyskusji ;)

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=gsf721duqPs" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=gsf721duqPs</a>

1. Dr. No (1962) Sean Connery
2. Pozdrowienia z Rosji / From Russia With Love (1963) Sean Connery
3. Goldfinger (1964) Sean Connery
4. Operacja Piorun / Thunderball (1965) Sean Connery
5. Żyje się tylko dwa razy / You Only Live Twice (1967) Sean Connery
6. W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości / On Her Majesty's Secret Service (1969) George Lazenby
7. Diamenty są wieczne / Diamonds Are Forever (1971) Sean Connery
8. Żyj i pozwól umrzeć / Live and Let Die (1973) Roger Moore
9. Człowiek ze złotym pistoletem / The Man with the Golden Gun (1974) Roger Moore
10. Szpieg, który mnie kochał / The Spy Who Loved Me (1977) Roger Moore
11. Moonraker (1979) Roger Moore
12. Tylko dla twoich oczu / For Your Eyes Only (1981) Roger Moore
     Nigdy nie mów nigdy / Never Say Never Again (1983) Sean Connery (film nie należy do oficjalnej serii i stanowi w zasadzie remake "Operacji: Piorun" ;) )
13. Ośmiorniczka / Octopussy (1983) Roger Moore
14. Zabójczy widok / A View to a Kill (1985) Roger Moore
15. W obliczu śmierci / The Living Daylights (1987) Timothy Dalton
16. Licencja na zabijanie / Licence to Kill (1989) Timothy Dalton
17. GoldenEye (1995) Pierce Brosnan
18. Jutro nie umiera nigdy / Tomorrow Never Dies (1997) Pierce Brosnan
19. Świat to za mało / The World is Not Enough (1999) Pierce Brosnan
20. Śmierć nadejdzie jutro / Die Another Day (2002) Pierce Brosnan
21. Casino Royale (2006) Daniel Craig
22. Quantum of Solace (2008) Daniel Craig
23. Skyfall (2012) Daniel Craig
« Ostatnia zmiana: Styczeń 16, 2012, 10:51:28 wysłane przez HAL9000 » Zapisane


Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #1 : Styczeń 15, 2012, 21:12:56 »

Pięknie, że temat wreszcie powstał :) Jak znajdę czas w robocie, to się jutro szerzej wypowiem, bo teraz chętnie oderwę się od kompa i zagłębię w lekturę :)

Może jedynie lista moich ulubionych aktorów-Bondów:

1. Roger Moore
2. Sean Connery
3. Pierce Brosnan
4. Daniel Craig
5. George Lazenby
6. Timothy Dalton

Od razu jednak dodam, iż pierwsze dwa miejsca w zasadzie na równych prawach, bo ciężko mi się zdecydować. Jak sobie po raz kolejny odświeżę wszystkie filmy z serii (tych z Connerym dawno nie oglądałem), to może zmienię zdanie. Brosnan świetnie się w roli odnalazł i mógłby w zasadzie być tym Bondem nieco dłużej. Co do Craiga nie mam zdania, bo widziałem tylko Casino Royale, zaś Quantum of Solace zobaczę przed premierą Skyfall, co bym ciągłość miał. Lazenby dostał rolę okłamując wszystkich, iż miał już za sobą jakieś tam role, etc. I właściwie cały ten film miałem wrażenie, iż on bawi się tą rolą Bonda, co niekoniecznie przekłada się na zabawę widza :) Zaś Dalton to sztywniak, ale sam nie wiem, czy on taki słaby był, czy po prostu tak bardzo nie lubię bondów z jego udziałem :)

na razie tyle, cdn :)

Do listy powinieneś mimo wszystko dopisać "Nigdy nie mów nigdy", choć z adnotacją, iż film nie należy do oficjalnej serii i stanowi w zasadzie remake "Operacji: Piorun". :)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2012, 21:20:32 wysłane przez p.a. » Zapisane
dampf

*

Miejsce pobytu:
Trójmiasto


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Styczeń 15, 2012, 21:25:45 »

Najbardziej lubię filmy z Moore'm i Connery'm, ale w sumie każdego z nich za coś innego. Moore to świetnie zrobione filmy, czasami trochę jajcarskie, ale zawsze nie przekraczające jakiejś tam granicy. Zresztą to własnie w moim ulubionym Bondzie gra Moore (A View to a Kill). Connery to z kolei klasa sama w sobie i duch wcześniejszych dekad, może i te filmy z nim trącą trochę myszką, ale kto wie, czy przez to nie są nawet ciekawsze momentami. Lazenby i Dalton nie zapisali się jakoś specjalnie w mojej pamięci.

Brosnana nawet lubię, chociaż Bondy z jego udziałem to w zasadzie już momentami taki przerost formy na treścią i zbytnie hołdowanie efektom specjalnym, a nie samej fabule. Za to Craiga nie trawię :D Widziałem z nim tylko "CR", ale i tak nie jestem w stanie wytrzymać jego jako Bonda. No zwyczajnie nie łapię go jako aktora grającego tę rolę... Nie pasuje mi fizycznie, ani interpretacją tej postaci. Może za jakąś dekadę będzie inaczej, ale obecnie omijam niestety nowe Bondy z daleka.
Zapisane

'But no living man am I! You look upon a woman. Éowyn I am, Éomund's daughter. You stand between me and my lord and kin. Begone, if you be not deathless! For living or dark undead, I will smite you if you touch him.'
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Styczeń 15, 2012, 21:40:17 »

Też jak byłem mały to lubiłem Bondy z Rogerem Moorem. Wielkie wrażenie robiły na mnie gadżety  :haha: To białe auto/łódź podwodna, które wyjeżdża z morza na plażę  :haha: I pamiętam jeszcze jakiś zegarek który wystrzeliwał linkę czy jakiś laser  :haha: Strasznie mi się to podobało  :roll:

Lazenby był najsłabszy IMO, w ogóle mało co pamiętam z jego filmu. Natomiast Bondy z Daltonem to było takie tanie kino akcji lat 80tych :pff2:

Jeśli chodzi o Craiga , to jak już pisałem, ja do niego nic nie mam  :) Dla mnie się sprawdził jako Bond, po zmęczonym Brosnanie, tchnął trochę świeżości w tą postać. No i Eva Green była świetną dziewczyną Bonda  :rad2:
Zapisane


Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #4 : Styczeń 15, 2012, 21:42:55 »

Natomiast Bondy z Daltonem to było takie tanie kino akcji lat 80tych :pff2:

Amen. Z ust mi to wyjąłeś. Generalnie, straszne przyziemne filmy, które akurat mogą spodobać się tym, którzy za bondami nie przepadają. Dla mnie jednak w dobrym bondzie musi być jakiś uroczy szaleniec czy chociaż dziwak :)
Zapisane
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #5 : Styczeń 17, 2012, 12:31:03 »

Pomyślałem sobie, iż co jakiś czas będę tu wrzucał luźne uwagi na temat różnych "bondów", poczynając od najsłabszych :)

Na pierwszy rzut muszą zatem iść obydwa filmy z Timothy Daltonem, które uważam za najsłabsze w całej serii. Są to bodaj jedyne bondy, którym wystawiłem 5/10. Oba widziałem co najmniej dwa razy ("Licence to Kill" chyba nawet trzy, bo zdaje się, że oglądałem to w dzieciństwie) i wrażenia za każdym razem podobne. Z jednej strony odnoszę wrażenie, iż chciano tu "uczłowieczyć" Bonda (mniej szarmanckich dowcipów, motyw zemsty w drugim filmie, etc.), z drugiej - przybliżyć filmy z tym bohaterem do standardowych wytworów kina akcji lat 80. Rezultat jest mocno taki sobie, bo w mojej opinii filmy z Daltonem nie mogą do końca satysfakcjonować ani miłośników typowych "bondów", ani - kina akcji jako takiego. O ile jednak obie produkcje mogą spodobać się tym, którzy przygodami agenta 007 nie przepadają, o tyle mi brakowało np. wyrazistych czarnych charakterów, którzy, dajmy na to,  chcą opanować świat ;) Handlarze bronią czy narkotykami to nieciekawe postacie. Może i dzięki temu filmy popłynęły w kierunku większego realizmu, ale który z miłośników bondów żąda od tych filmów kurczowego trzymania się realiów? No właśnie. Cieszę się, że z usług Daltona szybko zrezygnowano. W sumie największą ciekawostką związaną konkretnie z "Licence to Kill" jest chyba rola młodziutkiego i szczuplutkiego Benicio del Toro :)
Zapisane
Król Artur

*

Miejsce pobytu:
Toruń


Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Styczeń 17, 2012, 13:43:10 »

 Swego czasu serie z Bondem uwielbiałem z wiekiem trochę tez zapał zmalał, ale od czasu do czasu lubię sobie odświeżyć, co nie, co (mam całą kolekcję filmów na DVD prócz tych najnowszych z Craigiem i "Nigdy nie mów nigdy"). Sean Connery to mój ulubiony odtwórca Bonda najmniej lubię Daltona i Lezenbyego. Moore kojarzy mi się z Świętym tak jakoś mam zaszufladkowane  :P. Nie mniej ni więcej niektóre filmy trącą myszką są naiwne i można by powiedzieć, że "wyrosłem" z tych filmów ale naszego polskiego Bonda w postaci agenta J-23 nadal uwielbiam i uważam za najlepszy serial (tak na przekór antykomuchom :D).
Zapisane
Master

*


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Styczeń 17, 2012, 14:47:50 »

Kiedyś oglądałem Bondy, gdy tylko miałem okazję, z czasem to jednak przeszło. Początkowo za najlepszego aktora odtwarzającego Bonda uważałem Moore'a do czasu oglądnięcia któregoś filmu z Seanem Connery. Na trzecim miejscu Brosnan, a dalej  Craig i Dalton - choć nie wiem w jakiej kolejności (z Lazenby nie widziałem żadnego filmu). Z Daltonem widziałem tylko "Licencję na zabijanie", mam lekki sentyment do niego ;) Daniel Craig nie był taki zły (znam jedynie Quantum of Solace). Sporo słyszałem złego na temat Craiga - że zniszczył legendę Bonda itd. Uważam, że stworzył postać najbardziej ludzką - nie niezniszczalnego super bohatera, które nie ważne ile oberwie i tak wszystkich pokona; po prostu człowieka. Jednak QoS nie zapadł mi jakoś specjalnie w pamięć. Filmy z Brosnanem to z kolei z jednej strony bardzo widowiskowe kino akcji, z drugiej - opierające się na technice (GoldenEye) i zglobalizowanym świecie (Jutro nie umiera nigdy) "współczesne" i pomysłowe produkcje. Im nowsze są filmy o Bondzie tym bardziej prawdopodobne. Wystarczy sobie przypomnieć pomysły zawarte w starych odcinkach - walki w kosmosie, samochód i łódź podwodna w jednym, super nierealistyczne gadżety (w nowszych też były, ale jakoś rozwój techniki czynił je bardziej "prawdopodobnymi", choć nie twierdze, że możliwymi).
« Ostatnia zmiana: Styczeń 17, 2012, 22:44:57 wysłane przez Master » Zapisane
spiral_architect

*

Miejsce pobytu:
Wrocław


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #8 : Styczeń 17, 2012, 22:21:36 »

Mi tam Craig odpowiadał jako taki burak w Casino Royal. Z tym, że znowu przy Quantum bez ładu i składu wymiękłem :)
Zapisane
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #9 : Styczeń 23, 2012, 14:10:48 »

Jak tak sobie teraz myślę o kolejnych bondach z "negatywnego" końca skali, to przychodzą mi na myśl głównie dwa filmy: "Nigdy nie mów nigdy" i "Człowiek ze złotym pistoletem".

Ten pierwszy nade wszystko nie należy do oficjalnej serii i można to odczuć. Brakuje stałych motywów, postaci, czołówki i tak dalej. Po drugie - to tylko remake "Operacji Piorun". Po trzecie - film ma zbyt silnie zaznaczone wątki autoparodystyczne (vide badania sprawności Bonda na początku, czy też końcowe mrugnięcie okiem Connery'ego). Co ciekawe, to jeden z pierwszych bondów, jakie oglądałem :) Jeden z nielicznych, jakie zaliczyłem jeszcze w dzieciństwie; mocno zapadła mi w pamięć gra, w którą bohater grał z Largo :) Swoją drogą ta scena to dla mnie wciąż największy plus całego filmu, obok obecności aktora, który wcielił się w rolę Largo - Brandauera.

Z kolei "Człowiek ze złotym pistoletem"... Sam nie wiem, widziałem film dwa razy (w czasach "nowożytnych") i za każdym razem miałem odczucie niedosytu. Fajna jest podwójna scena pojedynku w posiadłości tytułowego człowieka, ale poza tym z filmu nie pamiętam zbyt wiele... Zresztą chociaż bardzo lubię serię, często jest tak, że z filmów - jeśli ich nie oglądałem 2-3 razy - nie pamiętam za dużo :D
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One


Zobacz profil
« Odpowiedz #10 : Maj 21, 2012, 16:13:54 »

Bond 23. Coming Soon  ;)

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=24mTIE4D9JM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=24mTIE4D9JM</a>
Zapisane


Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
ciach_eemuu_ciach

*

Miejsce pobytu:
Łaziska Średnie


Space Travel Is Boring

Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : Maj 21, 2012, 19:39:27 »

Nie przekonuje mnie jakoś ten zwiastun... ale w sumie poprzedniej części jeszcze nie widziałem i z tego powodu jakoś nie ubolewam :) Nie czuję bluesa jeżeli chodzi o nowego Bonda...
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
Drukuj
Skocz do: