Strony: [1] 2   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Ulubiony zespół/wykonawca  (Przeczytany 13481 razy)
Yave

*

Miejsce pobytu:
Warszawa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



I'm vengeance

« : Maj 05, 2014, 20:53:25 »

No co, mamy "Ulubiony film", to czemu nie spróbować w muzyce? :haha: Może wątek się przyjmie  ;)
Wiadomo, gusta są różne, nawet bardzo, co da się w bitwach zauważyć, dlatego też ten wątek. Żeby sobie zobaczyć co, kto i dlaczego ;) Argumentacja mile widziana.

Jakbym miał tak na serio jeden i TYLKO JEDEN wybrać, to pewnie byłby to:
1. Megadeth. A czemu? Proste - zespół, który nakierował mnie muzycznie na metalowe krainy. Pamiętam te piękne czasy, kiedy prawie przez rok nie słuchałem nic poza nimi i wkurzałem wszystkich dookoła bo "Megadeth to, Megadeth tamto, a Dave jeszcze tamto". Piękne czasy :D I do tego jeszcze w ogóle mi się nie znudził. Owszem, bywa tak, że przez jakiś czas w ogóle ich nie słucham, ale wtedy wystarczy jedna piosenka (jakakolwiek, bo - co się bardzo rzadko zdarza - każda jest przynajmniej dobra) i znowu myślę sobie "Jezu, muzyczna magia" :D Niedościgniony ideał.

A jak już lecieć dalej, to:
2. Children of Bodom - a bo szybko, bo sprawnie, bo głośno, a przy tym super melodyjnie!  Headbang No i po tym, jak ich zobaczyłem w listopadzie na żywo to już w ogóle miłość. Muzyka świetnie sprawdzająca się jako tło, czy to do czytania, grania, ćwiczenia czy sprzątania  :haha: No i te solówy gitarowe...  Rockers  Headbang
3. Red Hot Chili Peppers - pierwsze muzyczne odkrycie i uzależnienie, dzięki któremu zacząłem żyć muzyką. Do tego dużo fajnych wspomnień, no a przy okazji bardzo porządny i sympatyczny zespół.
4. Annihilator - bo Jeff Waters to geniusz, a jak ktoś nie zna, to niech mi lepiej nie mówi :D I tak mnie wkurza już, że tak genialny zespół jest tak bardzo niedoceniony  Wall
5. Kult - jedyny polski w zestawieniu, ale za to jaki! Czego się Kazelot nie dotknie, to wychodzi arcydzieło. Niesamowity klimat starych piosenek i (chociaż nie zawsze) świetne teksty. Poza tym najlepsze, co widziałem na żywo. Kazik to władca sceny jest  :roll:
6. Exodus - no kurde, lista najlepszych bez Exodusa? Nie godzi się! Tu niepotrzebna żadna argumentacja - tak musi być i już.
7. Nevermore - najnowsza muzyczna miłość (gdzieś od dwóch miesięcy trwa dopiero) ale za to jaka! Ja tam za progresywnymi metalami nie przepadam, ale tu musiałem zrobić wyjątek, bo to co robi Nevermore to magia w każdej nucie  Diabeł 9

Gdzieś tam za TOP 7 jeszcze gdzieś się plączą: Iron Maiden, Kreator, Muse - to taka ławka rezerwowych niech będzie  ;)

Zapraszam do dzielenia się opiniami  :P
Zapisane
murhaaja

*

Miejsce pobytu:
Wrock

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



Nox

WWW
« Odpowiedz #1 : Maj 05, 2014, 21:17:07 »

Fakt, dobry temat :) To i ja pogadam, choć nie tak rozwlekle jak tu kolega :)
1. The Used - zawsze i wszędzie :D wiem że w porównaniu do klasyków rocka, a nawet zespołów młodszych (w sumie grają 14 lat, więc zaczynają pod średni staż powoli podchodzić), pewnie wg. znawców szału nie ma, bo nie ma Bóg wie jakiego kunsztu, solówek itp. Na początku było dużo screamu, teraz od tego odchodzą bo już nie te lata, niektórzy lubią się coraz bardziej czepiać, że za dużo popu w tym rocku (tu się akurat nie zgodzę), i faktem jest że czystego rocka nie grają. No i to amerykański zespół, a wiadomo co się teraz myśli o w miarę młodych zespołach ze Stanów. Ale co zrobić, miłość nie wybiera, dla mnie to najlepszy zespół na świecie (wydziarałam ich sobie na ramieniu :D). Mają coś takiego w tej swojej muzyce, niektórych tekstach, swoim wesołym byciu, tym jakie mają miłe podejście do fanów (wiem, nic nowego, większość zespołów taka jest :D), że kupili mnie od kiedy ich usłyszałam 10 lat temu. I koniec, kropka :D

2. Myslovitz, Rojek, Pidżama Porno, Travis, R.E.M, Placebo, Coldplay, Muse, Hurt, Insert Remedy (nie istnieje już niestety), Oomph, Manson, The Jade, The Offspring, Anberlin, U2 - za genialne (w większości przypadków) wokale - tu zwłaszcza Rojek i Muse, za teksty, genialną muzykę i fajne teledyski :D

3. Black Sabbath, Aerosmith, AC/DC, Ozzy Osbourne, Uriah Heep, Wishbone Ash, Scorpions, Deep Purple, Nazareth - wiadomo, klasyki zasługujące na uznanie. Na moje szczególne zasługują Uriah Heep za całokształt, zwłaszcza zasuwanie na klawiszach, tak samo Deep Purple, AC/DC za skoczną muzykę no i dziadek Ozzy :D

4. Imagine Dragons - zakochałam się odkąd chyba rok temu czy dalej wyszła ich pierwsza płyta z "Radioactive" :D

5. Aaa, no i zapomniałabym - Linkin Park i The Rasmus - może i wstyd, ale to sentyment, kochałam ich będąc w gimnazjum, jako głupia nastolatka, i mam cholerny sentyment do starych utworów (nowych nie znam, choć na koncert LP się wybieram dla żartu i wspomnień :D)

I pewno jeszcze zapomniałam kogoś wymienić :D
« Ostatnia zmiana: Maj 05, 2014, 21:20:49 wysłane przez murhaaja » Zapisane

raz, dwa, trzy, Merkury w drugim domu
księżyc, pięć, nic nie może pomóc,
sześć, nieszczęście, Anuszka, siedem, wieczór,
olej, głowa, profesor wszystko przeczuł
---------------------------------------------------
uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego
Yave

*

Miejsce pobytu:
Warszawa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



I'm vengeance

« Odpowiedz #2 : Maj 05, 2014, 21:21:57 »

Ano, zapomniałem o wokalach wspomnieć, które w moim TOPie trochę kuleją - no bo panowie Kiedis, Mustaine i Staszewski to genialnie dźwięków nie wyciągają :D Ale tekstowo i instrumentalnie niesamowici  ;)

No i stary Linkin Park był super - też gimnazjalne uwielbienie - nadal sobie czasem wracam do Hybrid Theory, które jest w zasadzie bardzo porządną płytą ;)
« Ostatnia zmiana: Maj 06, 2014, 00:59:09 wysłane przez Yave » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #3 : Maj 06, 2014, 08:34:58 »

Generalnie tu mam większy problem, niż z filmami, bo wolałbym pisać o ulubionych płytach jako takich, a nie wykonawcach. Powód? Rzadko który artysta potrafi naprawdę mną wstrząsnąć więcej, niż 1-2 razy. Pozostałe płyty mogą mi się podobać bardzo, umiarkowanie lub wcale, różnie bywa. Dlatego poniższe zestawienie ma charakter orientacyjny, a kolejność to raczej chronologia poznawania przeze mnie poszczególnych wykonawców.

Soundgarden - głównie za "Superunknown", chociaż "Down on the Upside" czy "Badmotorfinger" to też zacne rzeczy. Chris Cornell to mój ulubiony wokal, Matt Cameron - jeden z ulubionych perkusistów. Nie wymiata bez sensu, tylko tworzy inteligentne rytmy, że się tak wyrażę. A kompozycje zdradzają szeroki wachlarz inspiracji - od klasyków w rodzaju Black Sabbath czy Led Zeppelin, poprzez punkowy brud do psychodelii i orientalizmów. A wszystko przekute tak naprawdę we własny styl.

Alice in Chains - tu głównie za płytę z trójnogim psem, czyli "Alice in Chains", ale trudno nie wspomnieć też o "Jar of Flies" czy "Dirt". Ostatnie płyty (bez Staleya) też dobre, chociaż magii trochę brak. W ich przypadku liczy się głównie posępny klimat kreowany i przez ponakładane na siebie wokale, i posępne riffy. Lubię też Cantrella za to, co robi z gitarą. Nie gra nie wiadomo jak skomplikowanych rzeczy, ale w moim przekonaniu po prostu dokładnie te dźwięki, co trzeba. Trudno mi też, przy okazji Staleya, nie wspomnieć o genialnym projekcie Mad Season.

Smashing Pumpkins - głównie za monumentalne "Mellon Collie and the Infinite Sadness", choć swego czasu bardzo wysoko ceniłem też ascetyczne "Adore". Bardzo eklektyczna płyta, pełna kontrastów. Momenty wściekłości mieszają się tu z momentami anielskiej wręcz delikatności a ja takie kontrasty bardzo lubię. Do tego mnóstwo pięknych melodii.

Tool - tu głównie "Aenima" się kłania, którą długo uważałem za najlepszy album wszech czasów. Teraz to sam nie wiem. Z pozostałych rzeczy - "Undertow" to jeszcze nie ta klasa, do tego brzmienie fatalne, zaś "Lateralus" już przekombinowany. Tool to dla mnie genialne, transowe granie, z idealnie wyważonymi proporcjami między czadem, agresją a dźwiękami delikatniejszymi. Charakterystyczny wokalista, świetny gitarzysta. Zaś perkusista wyprawia takie rzeczy, że kompletnie się z tym gubię.

Radiohead - tu prawie za wszystko, ze wskazaniem na "Ok Computer" i "Kid A". Ale lubię w zasadzie wszystkie ich płyty, nawet na "Pablo Honey" jest kilka dobrych rzeczy. Wokalista specyficzny, ale gitarzysta już wie, co robi. Do tego melancholijny klimat, piękne melodie i sporo eksperymentów od Kid A wzwyż. Nie zawsze może trafionych, ale i tak szacun ;)

Joy Division - wprowadzili mnie w mroczny świat zimnej fali. Najbardziej lubię drugą stronę "Closer", choć wybrane utwory z "Unknown Pleasures" czy "Substance" też mnie powalają.

King Crimson - za całokształt i otwarcie mnie na różne rzeczy, choćby na brzmienia różnorakich instrumentów, czy to będą skrzypce, czy rożek angielski :) Na pierwszych płytach piękne kompozycje, później coraz więcej odjazdów i ejtisowy chłód na kolorowej trylogii z tamtej dekady. Jedyny zespół z lat 70., który na dłuższą metę mnie nie nudzi.

Blur - za "13". Z pozostałych rzeczy wystarczy mi w zasadzie ich "The Best of". A "13" to znów bardzo eklektyczna płyta. Punk, trip hop, gospel, alternatywny rock, elektronika - to wszystko tu jest. Sporo pięknych melodii, ale i sporo rzężeń. Niebywała atmosfera całości.

Sigur Ros - przebili w moim świecie Radiohead, jeśli o klimat i melodie idzie, głównie na "Agaetis Byrjun", które dziś uważam za moją ulubioną płytę wszech czasów. Ale nie słyszałem też tak powalających smutkiem kompozycji, jak niektórych spośród tych, które wypełniły album następny, czyli "()". Na tych dwóch płytach magia zespołu się dla mnie w zasadzie kończy.

A poza tym:

Guns N' Roses - za obie części "Use Your Illusion". To ten zespół wprowadził mnie w świat rocka.
Nirvana za "In Utero" i koncert Unplugged.
Pearl Jam za "Ten", "Vs" i "Vitalogy" (z naciskiem na ostatnią)
wspomniane już Mad Season za jedyny album ("Mad Season")
Stone Temple Pilots za pierwsze 4 płyty z naciskiem na "Purple".
Faith No More - za "Angel Dust".
Pink Floyd - w zasadzie wszystko lubię, ale tylko czasami mam na takie granie ochotę.
Depeche Mode - za "Ultra", choć w zasadzie wszystkie płyty od "Black Celebration" do właśnie "Ultra" lubię.
Korn - głównie za melodyjne "Issues", choć prawie na każdej płycie znajdę coś dla siebie
Marilyn Manson - za "Antichrist Superstar", "Mechanical Animals" i "Holy Wood"
Nine Inch Nails - za "The Downward Spiral" i "The Fragie"
Massive Attack - za brzmieniową potęgę i piękne melodie "Mezzanine"
Portishead - za delikatność i smutek "Dummy", choć "Portishead" i "Third" w zasadzie równie dobre.
Lenny Valentino - jedyna polska rzecz w zestawieniu - za "Uwaga! Jedzie tramwaj"
System of a Down za "Toxicity", choć "Mezmerize" i "Hypnotize" też zacne.
The Cure - głównie za zimnofalowy tryptyk, ze szczególnym naciskiem na "Pornography"
The Mars Volta - za "De-loused in the Comatorium"

Z młodszych zespołów:

Interpol za "Turn on the Bright Lights"
Black Rebel Motorcycle Club - tu praktycznie wszystko lubię, uwielbiam ich ścianę dźwięku, mroczny klimat i inspiracje rdzennym, amerykańskim graniem.
Yeah Yeah Yeahs - też w zasadzie każdą płytę lubię, szczególnie "Show Your Bones".
The National - od "Boxer" w górę (łącznie 3 płyty) nie nagrali niczego słabego

Są jeszcze zespoły poznane w ostatnich paru latach, które dopiero jak gdyby budują swoją pozycję. Np. The Flaming Lips (ich płyta "Embryonic" to dla mnie najlepsza płyta ostatnich paru lat).

Trochę mi ta lista długaśna wyszła, no ale co poradzę...

Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #4 : Maj 06, 2014, 20:41:07 »

A dla mnie to zdecydowanie łatwiejszy temat niż ten o film i jestem w stanie bez zastanowienia podać ten jeden zespół:

Metallica Fala Guitar Rock Rockers Headbang
Uwielbiam, jest moc, są melodie, są super solówki, generalnie idealnie wpada w me gusta. Widziałem ich trzy razy na żywo, a na każdy kolejny koncert w Polsce jadę w ciemno :) Oczywiście nie wszystko mi się podobało - był gdzieś tam St. Anger, nie każdy kawałek z Reload też mi się podobał. Kilka pomysłów może niezbyt udanych, ale potem wszystko naprawili Death Magnetic i Beyond Magnetic Diabeł 9
Muzyka, z którą się wychowywałem, kasety magnetofonowe po prostu zdarłem. To ten band mnie pchnął w świat muzyki.

Ponieważ inni wypisali innych wykonawców, to i ja się pokuszę.
Na dalszych miejscach byłyby
-Dream Theater - piosenek właściwie nie odróżniam tylko słucham i się rozkoszuję :) Każda płyta mi się podoba - no może bez tych gdzie grają covery :) Spokojnie mogę sobie walnąć 5 płyt pod rząd i tak rozplanować sobie dzionek.
-Pink Floyd - ...gdyby nie te wszystkie wczesne płyty, to może nawet by byli ulubienie :) A tak poważnie, to wielbię niektóre płyty, szczególnie Wish you were here, Dark side of the moon i The Wall oraz High hopes.
-Marillion - ...gdyby nie te późniejsze płyty... :) Miłuję wszystkie płyty na wokalu z Fishem. Z następnym wokalistą też nagrali dobre płyty, ale szczególnie te ostatnie są takie dość jednolite.

Ponadto jeszcze bym dodał:
Annihilator [piona, Yave]
Gamma Ray
Tiamat
Nightwish
Guano Apes
Black Sabbath
Riverside
Faith no more
Rammstein
Lacuna Coil
Judas Priest
i Fergie :)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://docs.google.com/document/d/1j5W9T3ORWWTjePVR1hwrIwJWa1Yr09A4dkSc_fNJ3E0/edit
Yave

*

Miejsce pobytu:
Warszawa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



I'm vengeance

« Odpowiedz #5 : Maj 06, 2014, 21:03:16 »

Taa, Metallica to też jeden z tych zespołów, które niejako ukształtowały mój gust. Faza na Jamesa i ekipę była tą pomiędzy RHCP a Kultem ;) Jedyny powód, dla którego nie ma ich na mojej liście to pewne słabe momenty w karierze. A tak to za większość dokonań szanuję. Chociaż co do solówek się nie zgodzę, bo Kirk to moim zdaniem kiepski jest, ale to chyba syndrom fanatyka Megadethu jest :haha:

Annihilator [piona, Yave]

Piona! Dobrze, że jest tu ktoś, kto się zna! :D
« Ostatnia zmiana: Maj 06, 2014, 21:05:17 wysłane przez Yave » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #6 : Maj 06, 2014, 22:22:35 »

Ale z Was metale są ;)

Heh, ja Metalliki tak nieco konkretniej posłuchałem dopiero wtedy, gdy polubiłem SOAD. Dopiero tamten właśnie zespół uzmysłowił mi, że tak szybkie kawałki też mogą mi się podobać...o ile są jednak urozmaicenia, takie jednostajne trashowe łojenie męczy mnie i nudzi :) Dlatego przez takie "Reign in Blood" Slayera nie potrafiłem przebrnąć, choć to tak krótka płyta :)

szczególnie Wish you were here, Dark side of the moon i The Wall oraz High hopes.

Gwoli ścisłości, płyta nazywa się "The Division Bell" :) Inna sprawa, że "High Hopes" to od biedy jedyny kawałek naprawdę godny uwagi ;) W zasadzie to jedyny naprawdę godny uwagi kawałek (z naciskiem na "naprawdę"), jaki zespół nagrał po "The Wall" :D
Zapisane
Yave

*

Miejsce pobytu:
Warszawa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



I'm vengeance

« Odpowiedz #7 : Maj 07, 2014, 00:45:44 »

Dlatego przez takie "Reign in Blood" Slayera nie potrafiłem przebrnąć, choć to tak krótka płyta

Nie przyznawaj sie jak nie musisz :D SOAD też uwielbiam ale są to na tyle proste dźwięki że na moje TOP nie zasługują ;)
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #8 : Maj 07, 2014, 06:12:11 »

Cytat: p.a
Gwoli ścisłości, płyta nazywa się "The Division Bell" :) Inna sprawa, że "High Hopes" to od biedy jedyny kawałek naprawdę godny uwagi ;) W zasadzie to jedyny naprawdę godny uwagi kawałek (z naciskiem na "naprawdę"), jaki zespół nagrał po "The Wall" :D
Pisałem już bardzo zmęczony :) Co nie zmienia faktu, że podoba mi się cała płyta. Ja ogólnie właściwie tylko całych albumów słucham.

Odnośnie Slayera, to bym lubił bardziej, gdyby grali muzykę instrumentalną - przeraża mnie ten wokal  :D
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://docs.google.com/document/d/1j5W9T3ORWWTjePVR1hwrIwJWa1Yr09A4dkSc_fNJ3E0/edit
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #9 : Maj 07, 2014, 07:49:42 »

Nie przyznawaj sie jak nie musisz :D SOAD też uwielbiam ale są to na tyle proste dźwięki że na moje TOP nie zasługują ;)

Wiem, narazić się Slayerowcom to duży błąd ;) Zresztą SOAD też się o tym swego czasu przekonali ;)

Nie wiem, "South of Heaven" łatwiej mi wchodzi, ale nie kumam fenomenu tego zespołu. Non stop te same "demoniczne" riffy, paskudny wokal, zero urozmaiceń. Może gitarowa robota w SOAD prostsza (perkusyjna też), ale u nich się w obrębie jednej kompozycji dzieje o wiele więcej. Zresztą ja lubię eklektyzm, wychowałem się w latach 90. i nic na to nie poradzę :)

Też słucham w zasadzie wyłącznie całych albumów, nie kumam ludzi, którzy sobie tworzą własne playlisty i słuchają potem tego grochu z kapustą ;)
Zapisane
Yave

*

Miejsce pobytu:
Warszawa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



I'm vengeance

« Odpowiedz #10 : Maj 07, 2014, 07:55:19 »

Nie wiem, "South of Heaven" łatwiej mi wchodzi, ale nie kumam fenomenu tego zespołu. Non stop te same "demoniczne" riffy, paskudny wokal, zero urozmaiceń.
I właśnie o to chodzi! :D To jest muzyka z serii "Nie mam pojęcia, co się dzieje, ale jest głośno i fajnie!" Musiał być jakiś powód, dla którego powstało słynne "SLAYER KU*WA!", krzyczane w momentach najmocniejszych riffów ;) Fanatykiem zespołu nie jestem, ale parę fajnych dźwięków stworzyli, więc szacun jest :)
Zapisane
ciach_eemuu_ciach

*

Miejsce pobytu:
Łaziska Średnie

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



Where is Jessica Hyde?

« Odpowiedz #11 : Maj 17, 2014, 20:29:09 »

Podobnie jak p.a. uważam, że lepszym tematem byłyby ulubione płyty. W filmowym pokoju też przecież nie rozmawiamy o ulubionych twórcach a ich dziełach. Często stawiam wyżej jakiś album niż zespół, który go stworzył. Chociaż ten temat też zły nie jest i można się wypowiedzieć. Z muzyką jest u mnie tak, że niekoniecznie to co obiektywnie można by uznać za najlepsze takie jest. Liczą się emocje, wspomnienia, melodie. Ponad doskonałość warsztatową. I tak też jest z moją listą :)

1. The Wrens - to taki mój czarny koń. Zawsze myślałem, że moim ulubionym zespołem jest Modest Mouse, ale robiąc sobie rachunek sumienia to właśnie niepozorna grupa z New Jersey stoi na szczycie. Zresztą uważam, że to najbardziej niedoceniony zespół świata. Nagrali tylko dwie płyty  (ok. trzy ale debiut nie był znaczący). Oby dwie są genialne. I niesamowicie różne od siebie. Pierwsza z nich Secaucus to najbardziej przebojowa, gitarowa indie rokowa płyta w ogóle. Nie wiem co się stało, że przeszła bez echa. Na 19 utworów każdy mógłby być singlem i wielkim przebojem. Czemu nie był, nie mam pojęcia. To bardzo szybka, bardzo skoczna płyta, pełna nadziei na lepsze jutro. Zupełnie odmienna od The Meadowlands. Płyta nagrana 7 lat po poprzedniej. Członkowie zespołu nie zrobili kariery, życie nie ułożyło się im tak jak sobie to planowali. I to wszystko słychać na tej płycie. Melancholijna, spokojniejsza od poprzedniej, z najlepszymi gitarowymi, alternatywnymi kompozycjami jakie dane mi było słyszeć. Zresztą to moja ulubiona płyta. Płyta z którą się utożsamiam, która jest mi bardzo bliska.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=POK_PEgGVLI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=POK_PEgGVLI</a>

2. Pavement - lata 90 to był wspaniały okres dla muzyki, wypłynęło wiele rewelacyjnych zespołów. I to jeden z nich. Często mówi się, że Pavement tworzył najbardziej melodyjne kompozycje od czasy The Beatles. I ja się z tym nie zgodzę. Stephen Malkmus wraz z zespołem trafili do mnie o wiele bardziej. Dwie ich płyty Slanted and Enchanted i Crooked Rain, Crooked Rain to dla mnie pomnikowe dzieła. A pozostałe albumy niewiele od tego poziomu odstają.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=lPvhKV3Yg2k" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=lPvhKV3Yg2k</a>

3. Modest Mouse - nie ma co ukrywać, musieli się tutaj znaleźć. Ich twórczość dość oryginalna (choćby sposób gry na gitarze czy wokal) w pełni do mnie trafiły. Lubię taką stylistykę, uwielbiam ich wszystkie albumy. To jeden z tych zespołów co na każdym krążku miał mi coś do zaoferowania. Bardzo równa dyskografia. Nawet ich EPki nie odstają od longplayów. A pierwsze trzy płyty to mistrzostwo świata. To też zespół, który ukształtował po części mój gust muzyczny i pokazał kierunek, w którym zmierzam w poszukiwaniu muzyki.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=o3QeEvgMG1s" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=o3QeEvgMG1s</a>

4. Pixies - za Doolittle i Bossanova. Za resztę dyskografii zresztą też. Wpływowy zespół, niesamowite melodie. Cudowne brzmienie, zadziorny i lekki charakter wszystkiego. Bo Hey to jeden z moich ulubionych utworów w ogóle.  

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=v6xU96KLBL4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=v6xU96KLBL4</a>

5. Sigur Ros - ja w przeciwieństwie do p.a. ciągle czuję ich magię w każdym albumie. Nie tylko dwie płyty ją posiadają, reszta też (może z wyjątkiem Valtari, w którym magia jest za bardzo ukryta). Zresztą ciężko byłoby przebić to co SR osiągnęli na Agaetis Byrjun. Nie da się nagrać dwóch tak wspaniałych płyt. Po prostu nie da. To zespół, który nakręcił mnie na Islandię. Ich kulturę, historię (sagi o wikingach), przyrodę, wszystko. Kiedyś tam pojadę, wynajmę terenówkę, zrobię objazdówkę dookoła wyspy. A wszystko to przy brzmieniach tego zespołu.

A co poza tym:
Built to Spill
Arcade Fire
Guided by Voices
12 Rods
...And You Will Know Us By The Trail Of Dead
Broken Social Scene
M83
Joy Division
New Order
Mercury Rev
Pink Floyd
Wolf Parade
Swans
Porcupine Three
Kombajn do zbierania kur po wioskach
Lenny Valentino
Blur

I wiele innych, o których pewnie zaraz sobie przypomnę i będę żałował, że ich tutaj nie umieściłem.
Zapisane
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #12 : Maj 17, 2014, 21:05:07 »

Fajnie, że ten temat założyliście. Ja już generalnie mam za sobą "fazę" na ulubiony zespół/zespoły, w których się zasłuwuje bez końca i z wypiekami czekam na kolejne płyty. Nie mniej, dalej lubię słuchać muzy i robię to często. A ulubione zespoły? Oto one:
- Iron Maiden
- Sabaton
- Slayer
- Vader
- Behemoth
- Nightwish (stary, z Tarją Turunen)
- Therion
- Cradle of Filth

Ponadto lubię posłuchać pojedyncze płytki takich bandów, jak np. Megadeth (Countdown to Extinction, Rust in Peace - choć ta już mniej mi podchodzi), Metallica (Black Album, Master of Puppets, Load, Re-Load), Guano Apes (Proud Like a God, Don't Give Me Names), The Cranberries (No Need to Argue), Closterkeller (Cyan).
Poza tym kiedyś słuchałem trochę Ozzy'ego i Black Sabbath (może sobie kupię jakąś płytkę best of), KAT-a i parę innych rzeczy, np. Cannibal Corpse, Tristania.

Poza tym ostatnimi czasy mam cholernie mocną jazdę z pierwszą solową płytą Roba Halforda - wokalisty Judas Priest - pt. Resurrection. Zajebista nuta!
Tu ktoś wrzucił cały album (ja mam to na cd i katuje tę płytę non-stop):
https://www.youtube.com/watch?v=RtP4K8ihe3g&list=PLDCB1DD9642498D88
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2014, 21:11:28 wysłane przez Master » Zapisane
Yave

*

Miejsce pobytu:
Warszawa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



I'm vengeance

« Odpowiedz #13 : Maj 17, 2014, 21:53:06 »

Ej ale ja też bardzo chętnie pogadam o ulubionych płytach przecież :P Dawajcie, zakładajcie - podykutujemy ;)
W ogóle to ciach, z Twojej listy znam tylko 4-5 zespołów :D


- Iron Maiden
- Slayer
- Vader
- Behemoth
- Megadeth
- Cannibal Corpse

Wykrywam prawie idealny gust  Anioł
Zapisane
ciach_eemuu_ciach

*

Miejsce pobytu:
Łaziska Średnie

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



Where is Jessica Hyde?

« Odpowiedz #14 : Maj 18, 2014, 10:04:17 »

W ogóle to ciach, z Twojej listy znam tylko 4-5 zespołów :D

Ponieważ obracamy się w innych klimatach muzycznych :) Może nie w zupełnie innych bo jednak i tu i tu gitary mają charakter dominujący, ale są używane w różny sposób i do uzyskania odmiennego klimatu.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #15 : Maj 18, 2014, 10:38:46 »

Ja krótko bo w sumie mało słucham :D Ale z łatwością wymienię dwa absolutnie ulubione zespoły:

1. Garbage - Za album z '95 roku i za teledyski  :D Do płyty z '95 wracam bardzo często. Dla mnie to jest perfekcja w każdym dźwięku od początku do końca, tam nie ma słabych utworów :) I chociaż od tamtej chwili nie nagrali nic lepszego to nas szczęście czasami zdarza im się nagrać jakąś pojedynczą perełkę.

2. Metallica - Moja przygoda z Metallicą zaczęła się od "Load" i do tego albumu wracam najczęściej. Oczywiście Black album też przesłuchałem z tysiąc razy :D No i co tu dużo mówić są po prostu legendarni  :)

Gdzieś tam blisko czołówki jeszcze się kręci KoRn, Limp Bizkit, Illusion.
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #16 : Maj 18, 2014, 13:08:47 »

1. Garbage - Za album z '95 roku i za teledyski  :D Do płyty z '95 wracam bardzo często. Dla mnie to jest perfekcja w każdym dźwięku od początku do końca, tam nie ma słabych utworów :) I chociaż od tamtej chwili nie nagrali nic lepszego to nas szczęście czasami zdarza im się nagrać jakąś pojedynczą perełkę.

2. Metallica - Moja przygoda z Metallicą zaczęła się od "Load" i do tego albumu wracam najczęściej. Oczywiście Black album też przesłuchałem z tysiąc razy :D No i co tu dużo mówić są po prostu legendarni  :)

Ad 1. Garbage też bardzo lubię. W szczególności dwie pierwsze płyty, które gdzieś tam by się znalazły w moim rankingu ulubionych :) Reszta to już bardziej wybiórczo, ale zespół bardzo lubię i gdzieś tam w okolicach mojego top 20 pewnie się kręcą :)

Ad 2. Moja przygoda z Metą, też mniej więcej od tego czasu. Loada słuchałem całe dni, bez przerwy. Potem raz na miesiąc wydawałem całe kieszonkowe na oryginalne kasety starszej Metalliki i przez cały miesiąc do nowego zakupu katowałem nabytki :) Autentycznie te kasety to mam zdarte.

Ciekawi mnie, że Yave jako swój ulubiony określił Megadeth, jesteś pierwszą osobą jaką znam, która właśnie jako ten jedyny wybrała ten zespół.
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: https://docs.google.com/document/d/1j5W9T3ORWWTjePVR1hwrIwJWa1Yr09A4dkSc_fNJ3E0/edit
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #17 : Maj 18, 2014, 14:22:18 »

Heh, emu, zaskoczyłeś mnie, bo myślałem, że jednak Modest Mouse będą u Ciebie na pierwszym, a tu ledwie trójka :)

Ale porównań Pavement z Beatlesami nie bardzo rozumiem ;) W ogóle, w przeciwieństwie do Yave'a znam prawie wszystkie z ciachowych zespołów, ale w sumie mnie w tym pojemnym worze o nazwie indie kręcą jednak inne rzeczy. Poza oczywiście tymi kilkoma nazwami, które sam wymieniłem ;)

Do Garbage też mam słabość, szczególnie do pierwszej płyty, gdzie faktycznie nie ma słabej kompozycji. I każda w zasadzie mogłaby być singlem. Do tego seksowny głos Shirley Manson. I to zdjęcie z wkładki  Anioł

A ja jeszcze do swojej rozszerzonej listy ulubionych wykonawców dorzuciłbym trochę sludge metalu: Isis (głównie za "Panopticon") i Neurosis (w zasadze wszystko, co słyszałem, było dobre) i  odrobinę post-rocka w postaci Godspeed You Black Emperor. A najlepsze jest to, że lista cały czas się rozszerza :)
Zapisane
Wilson

*

Miejsce pobytu:
Katakumby

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #18 : Maj 18, 2014, 16:46:44 »

Widzę że w zestawieniach dominują zespoły wykonujące ostrzejszą muzykę. Osobiście ja także taką preferuję, choć także często słucham spokojniejszej muzyki celtyckiej oraz filmowej.
A teraz do rzeczy. Dwoma zespołami które ogromnie wpłynęły na moje gusta muzyczne to Nirvana i Korn. Moim zdaniem oba te bandy miały ogromny wpływ na muzykę rockową. Nirvane uwielbiam całą a Korna szczególnie za 4 pierwsze płyty, a nienawidzę ich za mariaż z dupstepem (czy jak to tam się nazywa) którego nie znoszę.
Jak Nirvana to oczywiście grunge. Tak więc w dalszym zestawieniu nie może zabraknąć
-Pearl Jam właściwie każda płyta jest mniej lub bardziej genialna, ale szczególnie lubię ich za "Ten" i "Vs"
-Alice in Chains za Unplugged, Jar of Flies
W czasach gdy na topie była płyta Korna - Fallow the Leader czyli '98 rok moje gusta muzyczne wyznaczały takie zespoły jak :
-Slipknot którego słucham od  samego początku istnienia tej grupy
-Coal Chamber
-DEFTONES - szczególnie "Around The Four" oraz "White Pony"
-Rob Zombie - słucham goscia od pierwszej płyty
-Soulfly za Primitive i Dark Ages
-Staind
-Static-X
-Disturbed
-SYSTEM OF A DOWN! genialny zespół 
-Godsmack
To są te zespoły które przetrwały próbę czasu.
Do zestawienia chciałbym dodać jeszcze parę kapel które zafascynowały mnie swoja muzyką w późniejszym czasie:
-Amon Amarth dzięki któremu zainteresowałem się viking metalem,folk metalem i pochodnymi tych gatunków
-CRADLE OF FILTH - moje ulubione płytki to "Midian" oraz "Godspeed on the Devil's Thunder"
-DARK TRANQUILLITY
-DEVILDRIVER
-In Flames
-MOONSPELL
-OPETH
-RAMMSTEIN
-TYPE O NEGATIVE
-Tool
oraz SEPULTURA zarówno ta "stara" z Maxem na wokalu jak tez ta nowa z Derrick'iem. 
Zapisane

"Piękno często uwodzi nas na drodze do prawdy."

"Mówienie ludziom, że umierają, pozwala zobaczyć, co jest dla nich najważniejsze. Dowiadujecie się, na czym im zależy. Za co gotowi są umrzeć, za co kłamać."
ciach_eemuu_ciach

*

Miejsce pobytu:
Łaziska Średnie

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



Where is Jessica Hyde?

« Odpowiedz #19 : Maj 18, 2014, 17:08:20 »

Ale porównań Pavement z Beatlesami nie bardzo rozumiem ;)

Melodie. I jedni i drudzy posiadają(posiadali) niesamowity dar tworzenia rewelacyjnych melodii. Tak jakby od niechcenia. Bez wysiłku. Nie słychać w ich utworach wymuszenia, sztucznego wymuskania do granic możliwości. Ich utwory są szczere i chwytliwe.

ale w sumie mnie w tym pojemnym worze o nazwie indie kręcą jednak inne rzeczy.

Tak, chyba tak :) Ja na przykład o swoich próbach odkrycia fenomenu Radiohead mógłbym napisać trzytomową powieść z ciągle tym samym, złym zakończeniem :D Za to ostatecznym. Nie mam zamiaru już więcej próbować :)

1. Garbage - Za album z '95 roku i za teledyski  :D Do płyty z '95 wracam bardzo często. Dla mnie to jest perfekcja w każdym dźwięku od początku do końca, tam nie ma słabych utworów :) I chociaż od tamtej chwili nie nagrali nic lepszego to nas szczęście czasami zdarza im się nagrać jakąś pojedynczą perełkę.


Tak, to świetna płyta. Bardzo chwytliwa, bardzo przebojowa, bardzo dobra. Długo słuchałem, wiele przebojów do dziś jest mi bliskich. Chociaż nigdy nie zabrałem się za nic więcej z pod ręki Garbage i na debiucie poprzestałem.
Zapisane
Strony: [1] 2   Do góry
Drukuj
Skocz do: