Dyskografia: 
Dla wszystkich starczy miejsca (1990)

Makatki (1990)

Czarny blues o czwartej nad ranem (1992)

Pod wielkim dachem nieba (1992)

Live in Łowicz (1992)

Niebieska tancbuda (1993)

Dolina w długich cieniach (1995)

Latawce pogodnych dni (1996)

Miejska strona księżyca (1998)

Cudne manowce (1999)

Bieszczadzkie Anioły (2000)

Biesy i Czady w Chicago (2002)

Kino objazdowe (2002)

Złota kolekcja "U studni" (2003)

Bucalala ! (2004)

Beretka dla bejdaka (2004)

Missa Pagana (2005)

Tabletki ze słów (2006)

Jednoczas (2008)

Odwet pozorów (2009)

Blues nocy bieszczadzkiej (2010)

Maszeruj z chamem (2011)

Złota kolekcja 2 CD "U studni" & "Zgodliwość" (2012)
Skład zespołu (obecny): Krzysztof Myszkowski - śpiew, gitara, harmonijka ustna
Ryszard Żarowski - gitary, śpiew
Wojciech Czemplik - skrzypce, śpiew
Andrzej Stagraczyński - gitary basowe, śpiew
Dariusz Czarny - gitary, śpiew
Przemysław Chołody - harmonijki ustne
Przez zespół przewijało się wielu muzyków Myszkowski, Żarowski, Czemplik grają razem praktycznie od początku. Aleksandra Kiełb-Szawuła w latach 1984-1989 była wokalistką w zespole. Roman Ziobro, basista w zespole w latach 1988-2002.
O zespole: Grupa wykształciła się z męskiego duetu wokalno-gitarowego z Ostrowa Wielkopolskiego tworzącego w początkach lat 80. XX wieku, w skład którego wchodzili: Krzysztof Myszkowski i Andrzej Sidorowicz, wówczas licealiści.
Jednak prawdziwa historia zaczęła się w roku 1984, kiedy duet wziął udział w eliminacjach do Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Wtedy grupa została po raz pierwszy przedstawiona jako Stare Dobre Małżeństwo, gdyż, jak zauważył zapowiadający ich spiker, muzycy znają się i grają ze sobą tak długo, że można im przypisać takie określenie.
Zasiadający wówczas w jury Wojciech Belon, lider Wolnej Grupy Bukowina, zauważył i docenił świeże, optymistyczne brzmienie duetu. W efekcie zaprosił SDM do udziału w koncercie Światło odbywającego się w ramach świnoujskiej FAMY. Tam doszło do zacieśnienia znajomości, która jesienią 1984 zaowocowała wspólnym recitalem. Wtedy to dołączyła do grupy Aleksandra Kiełb, która wsparła ich delikatnie brzmiącym głosem (rozstała się z zespołem w 1989). Niedługo później przybył kolejny ważny wokalista, Sławomir Plota, który dał początkującym kolegom wsparcie w postaci swego głosu i gitary. Na początku roku 1985 dołączyli: Marek Czerniawski (skrzypek) oraz Alina Karolewicz (sopran). W ten sposób po odejściu Andrzeja Sidorowicza powstał silny kwintet muzyczno-przyjacielski.

Koncert nocny Yapa 1988 r. od lewej Krzysztof Myszkowski, Aleksandra Kiełb, Wojciech Czemplik
Wskutek różnicy wizji artystycznych i programowych Alina, a później także Marek, pożegnali się z resztą załogi. W miejsce Marka dokooptowano znanego w środowisku animatora festiwali piosenki turystycznej - skrzypka Wojciecha Czemplika. W 1988 współpracę z zespołem rozpoczął Roman Ziobro, a w 1989 - Ryszard Żarowski (wcześniej grywał w zespołach: Małolepsi, AKT-Wrocław, Bez Idola). Akustykiem zespołu został Wojciech Gołosz.
Od 1989 do 2002 SDM było formacją "męską" o stabilnym składzie: Krzysztof Myszkowski, Wojciech Czemplik, Ryszard Żarowski, Roman Ziobro. Ten ostatni opuścił zespół w 2002 r. W jego miejsce przez jeden sezon na gitarze basowej grał Robert Szydło, później do zespołu przystał Andrzej Stagraczyński.

Od lewej: Andrzej Stagraczyński, Wojciech Czemplik, Ryszard Żarowski, Krzysztof Myszkowski
W 2006 z grupą związał się gitarzysta Dariusz Czarny (wcześniej - Bohema "kędzierzyńska"), a w 2007 - Przemysław Chołody (harmonijka).
O sobie: Osobiście zespół uwielbiam. Słucham tego typu muzyki od jakichś 5 lat, nie mam swojej ulubionej płyty z racji tego, że jest ich tyle. Wszystko zależy w jakim jestem nastroju czy mam ochotę na Stachurę czy Rybowicza ?
Piosenki posiadają przepiękne teksty, w których próżno szukać treści lansowanych przez obecną popkulturę. Nie jest to muzyka pop trzeba się wsłuchać w treść, zadumać nad sobą bo o człowieka tutaj chodzi. Niewątpliwie największą zaletą zespołu są koncerty na żywo, dają z siebie wtedy wszystko bez kompromisów. A przeżywanie tego wszystkiego wraz z innymi słuchaczami ma coś w sobie naprawdę pięknego. Ludzie lgną na koncerty a będąc już na nich nie wstydzą się swoich uczuć, emocji. Samemu zdarzyło mi się ronić łzy nie jeden raz, gdy słowa poety poruszały tę, magiczą strunę ,która przecierz jest w każdym z nas. Tylko trzeba znaleźć odpowiednie "narzędzie", aby ją trącić.
Ja znalazłem, jest nim Stare Dobre Małżeństwo.
Mam świadomość, że tutaj to inne gatunki królują, ale mam cichą nadzieję, że znajdzie się ktoś kto, chciałby wyrazić swoje zdanie na temat piosenek, które być może usłyszał.
(
Zgodliwość)