Strony: 1 ... 4 5 [6]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Simon Beckett  (Przeczytany 33553 razy)
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #100 : Listopad 03, 2016, 11:12:51 »

Czarna owca znowu wyda Becketta. Tym razem wznowienie:



Data wydania: 09.11.2016
Przekład: Sławomir Kędzierski
Ilość stron:360
Format: 135 mm x 210 mm


Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #101 : Maj 09, 2017, 10:20:36 »

Siemanero. Drodzy. Szykuje się nowa, piąta część z Hunterem. :)




Tytuł oryginału:The Restless Dead (Dr David Hunter #05: Untitled)
Przekład:Sławomir Kędzierski
Data wydania: 24 Maj 2017
Ilość stron: 504
Format: 135 mm x 210 mm
ISBN: 978-83-8015-392-9


"Piąta część serii o antropologu sądowym Davidzie Hunterze.

Piątkowy wieczór, konsultant w dziedzinie medycyny sądowej, doktor David Hunter, odbiera telefon inspektora Lundy'ego z komendy w Essex.

Na wybrzeżu wyspy Mersea znalezione zostają zwłoki w stanie głębokiego rozkładu. Miejscowa policja prosi Huntera o pomoc przy ich wydobyciu i identyfikacji.

Śledczy podejrzewają, że to ciało Leo Villiersa, syna wpływowej miejscowej rodziny, który zaginął wiele miesięcy temu. Istnieją przypuszczenia, że miał romans z mężatką, Emmą Derby, pozbył się kochanki i popełnił samobójstwo. Gdyby jednak wszystko było takie proste..."

Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Magnis

*




« Odpowiedz #102 : Maj 31, 2018, 16:37:59 »

Chemia śmierci

Książek Simona Becketta na razie nic nie czytałem aż nadarzyła się okazja sięgnąć po pierwszą część cyklu z Davidem Hunterem. Zachęcające opinie tylko przyspieszyły decyzje zaznajomienia się z thrillerem Chemia śmierci, ale nie tylko. Spodobał mi się poruszany temat w książce dotyczący antropologii i nie ukrywam, że przeczytałem ze dwie znane książki dotyczące takiego tematu. Z nadzieją zabrałem się do czytania i nie żałuje wcale lektury.

David Hunter pozostawia przeszłość dość daleko i przyjmuje posadę lekarza w małym miasteczku, gdzie trudno ukryć jakieś tajemnice. W tym czasie dokonane zostaje odkrycie ofiary morderstwa, a miejscowa policja próbuje złapać morderce z mizernych skutkiem. Łącząc swoją wiedzę na temat śmierci bohater razem z policją będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie kto jest sprawcą.
Akcję powieści umiejscowiono w małym miasteczku Manham, gdzie każdy z każdym się zna. Nie sposób ukryć czegokolwiek przed całą społecznością, a plotki rozchodzą się w zastraszającym tempie. Do takiego właśnie miasteczka przybywa David Hunter zostawiając przeszłość daleko za sobą i przyjmuje posadę lekarza. Senne miasteczko jakich wiele i niczym się nie wyróżniające spośród innych. Do pewnego czasu, gdy zostają znalezione zwłoki wtedy sielankowy nastrój pryska. Atmosfera gęstnieje z każdą kolejną stroną, bo okoliczne lasy kryją wiele tajemnic. Czytając miałem wrażenie, że Autor chciał popisać się swoją wiedzą na temat antropologii, co w przypadku Chemii śmierci oznacza przepis na interesujący thriller pełen mroku oraz makabry. Jeżeli chodzi o opisy to nie są za bardzo stonowane, ale nie przekraczają pewnej granicy dobrego smaku. Wszystko zostało wyważone w znakomitych proporcjach względem innych wątków. Dlatego zaliczam to na plus. Pojawiający się wątek obyczajowy współgra świetnie z innymi elementami historii i nie przeszkadza w ogóle. Też zaliczam to do pozytywnych aspektów książki.

Głównym bohaterem jest David Hunter, który za sprawą swojej przeszłości przydaje się policji w małym miasteczku. Interesującym rozwiązaniem było również obsadzenie go w roli narratora, dzięki temu można zżyć się z bohaterem. Autor wykreował postać intrygującą i świetnie nakreśloną pod względem psychologicznym. Posiadającą własne cechy charakteru i zachowanie. Profesjonalnie podchodzącą do swojej pracy, nieustępliwą, ale również pragnącą za wszelką cenę pomóc. Nie jest to postać rażąca sztucznością, ale z krwi i kości, którą można polubić.
Pozostałe postacie też wypadają zadziwiająco bardzo dobrze. Są nakreslone znakomicie i widać ile pracy włożył Autor, aby takie były. Nie są to jednowymiarowe postacie tylko osoby żyjące na kartach powieści mimo nieraz przypisywanej roli do odegrania w samej książce. Wzbudzające sympatie lub nie, ale nie można im odmówić niczego, bo wypadają bardzo dobrze. Relacje poszczególnych bohaterów wypadają świetnie i rzecz ma się tak samo z dialogami. Pod tym względem nie mogę się przyczepić do niczego.

Akcję książki poprowadzono czasami szybciej, innym razem niespiesznie, ale wydarzenia postępują po sobie szybkim tempem i nie ma miejsca na nudę. Sama historia przykuwa uwagę już od samego początku. Autor sięga po ciekawy temat antropologii, z którym spotkałem się w przypadku książki Trupia farma, gdzie są badane ciała w celu poznania procesów zachodzących po śmierci. Podczas czytania Chemii śmierci zwróciłem uwagę właśnie na przykładanie się Autora do dokładnych opisów, co się dzieje po śmierci. Oczywiście są to fragmenty pełne makabry, nieraz obrzydliwe, ale w tutaj niezbędne ze względu na poruszaną tematykę. Nie ukrywam, że dzięki temu książka wiele zyskuje, staje się mroczniejsza i fascynująca. Dla mnie zaliczam to na plus.
Śledztwo poprowadzono w ciekawy sposób, bo sporą część zajmuje właśnie zbieranie dowodów i badania ciał przeprowadzonych przed bohatera. Pozostała część to już praca policji mająca na celu schwytanie sprawcy. Gdybym miał wybierać to najciekawiej prezentuje się wątek Davida Huntera niż samej policji, bo jest bardziej interesujący. Autor kluczy, podsuwa fałszywe tropy i wprowadza kilka zwrotów akcji żeby utrudnić odgadnięcie zagadki. Udaje mu się to doskonale. Rozwiązanie sprawy przyznaje zaskoczyło mnie zupełnie. Nie spodziewałem się kim jest sprawca i jakimi motywami się kieruje. Dopiero pod koniec w samym finale poznajemy całą prawdę. Zakończenie spodobało mi się, że uwag praktycznie nie mam żadnych pod jego adresem.
Jeżeli chodzi o tło obyczajowe zostało bardzo dobrze nakreślone. Manham tętni życiem, chociaż praktycznie nic się nie dzieje w nim niezwykłego. Zazwyczaj spotykają się mieszkańcy w barze, gdzie nawiązują relacje. Nie brakuje wątku romansowego, ale nie został wysponowany na pierwszy plan tylko świetnie wkomponowany w historie. Gdzie indziej możliwe, żeby nawet przeszkadzał, lecz tutaj pasuje jak ulał do samej historii i nie przeszkadzało mi jego obecność.
Byłem zaciekawiony, co dostanę i jak wypadnie. Nie zawiodłem się, bo otrzymałem książkę trzymającą w napięciu, napisaną przystępnie, bez zbędnych dłużyzn i opisów. Czyta się znakomicie od samego początku. Autor stworzył historie od której trudno się oderwać. Spędziłem niesamowite chwile podczas lektury, a czas poświęcony na przeczytanie nie uważam za stracony. Książka to mroczny thriller z ciekawym bohaterem i interesującą fabułą. Na pewno sięgnę po kolejne części przygód Davida Huntera w najbliższym czasie.

Ocena 8/10.


Zapisane w kościach


Zapisane w kościach to drugi tom przygód Davida Huntera jaki przeczytałem. Poprzedni Chemia Śmierci wypadł wspaniale i dostarczył wiele emocji podczas czytania. Nie brakowało sporej ilości makabry i ciekawej historii. Oczekiwania wobec drugiej części miałem spore, bo chciałem dostać książkę na takim samym lub lepszym poziomie. Wciągającą i trzymającą w napięciu. Po dłuższej przerwie po poprzednim tomie zabrałem się za kolejną część z Davidem Hunterem.
Doktor David Hunter po traumatycznych wydarzeniach zostaje poproszony o badanie i konsultacje wobec odkrytych zwłok w północno - wschodniej Szkocji. Po zakończeniu przybywa do Glasgow, aby z niej polecić do Londynu. Jednak nie będzie mu dane. Za sprawą znalezienia spalonych zwłok na małej wyspie Runa zostaje poproszony o zbadanie w celu ustalenia przyczyn zgonu. W odciętej przez sztorm wysepce, wśród mieszkańców, znający się od dziecka i wraz z lokalnymi stróżami prawa będzie musiał się zmierzyć z tajemniczym mordercą, który nie zawaha się przed niczym.
Chemia Śmierci sprawiła, że sięgnąłem po kontynuacje z wielką ochotą i ciekawością. Już od samego początku mnie wciągnęła jak ruchome piaski w swoje odmęty i nie wypuściła ze swoich szponów aż do końca. Dobrym pomysłem, który się zazwyczaj sprawdza było osadzenie akcji powieści na małej wysepce Runa w małej społeczności. Każdy tutaj ma swoje sekrety i tajemnice, które nie mogą wyjść na światło dzienne. Mieszkańcy znają się ze sobą i naprawdę trudno ukryć jakiś sekret wobec innych, dlatego strzeże ich jak oka w głowie. Z pozostałymi na Runie policjantami próbuje zapobiec kolejnej zbrodni. Nasz bohater jest traktowany jako obcy przebywający na wyspie, nieraz musi znosić niechęć i pewnego rodzaju zaczepki niektórych mieszkańców wyspy. W takim otoczeniu spotykamy się z Davidem Hunterem pracującym nad sprawą znalezienia spalonych zwłok. Jako konsultant pracujący w ciężkich warunkach próbuje zabezpieczyć ślady mogące doprowadzić lub przyczynić się do schwytania mordercy. Wszystko utrudnia nadciągający sztorm i nieraz mieszkańcy. W znakomity sposób, obrazowo i plastycznie przedstawia miejsce zbrodni, gdzie szczegółowo i dosyć makabrycznie opisuje się ofiarę dziwnego pożaru przypominającego samospalenie. Jak w Chemii śmierci także tutaj autor nie przekracza pewnej granicy dobrego smaku, ale nie waha się przy opisach, aby były dosadne. Właśnie takie podejście i spora ilość makabry były oczekiwane przez ze mnie i nie zawiodłem się. Wątek śledztwa odgrywa sporą rolę w historii i znajdziemy kilka zwrotów akcji i próbę podsuwania fałszywych tropów. Autor nie odkrywa za wcześniej swoich kart mogących stanowić warunek do odgadnięcia sprawcy morderstw, ale pomału dawkuje informacje, aby czytelnik nie odgadł za wcześnie wszystkiego, co spodobało mi się. Nasi bohaterowie nie mają punktu zaczepienia, a ślady coraz bardziej nikną przez szalejący sztorm. Oprócz prowadzonego śledztwa nie brakuje przedstawienia życia mieszkańców na wyspie. Pełnego niechęci, zazdrości, tajemnic i stających w obliczu odcięcia wyspy z przebywającym na niej ukrywającego się mordercy.
Głównym bohaterem jest David Hunter będący antropologiem sądowym, badającym zwłoki i umiejący zmusić zmarłych do opowiedzenia swej historii. W tym śledztwie musi zmierzyć się z nieuchwytnym mordercą gotowym na wszystko, zbadać odkryte ciała i postawić hipotezę. Jego postać została stworzona znakomicie pod względem psychologicznym czy nawet zachowania. Nie irytuje w żadnym razie i wypadł sympatycznie pomimo zawodu jaki wykonuje. Kolejnymi postaciami jest policjant Fraser, nadużywający alkoholu, mający wybuchowy temperament i chcący postawić na swoim. Następnie Brody pomagający w śledztwie i dziennikarka Maggie próbująca swoich sztuczek, aby dowiedzieć się jak najwięcej.
Pozostałe postacie drugoplanowe i trzecioplanowe wypadły bardzo dobrze i przyznaje da się je polubić. Mające do odegrania jakąś rolę w historii lub popychają akcję do przodu. Nie ma takiego podziału na dobre i na złe jak powinno się oczekiwać.. Posiadają własną głębie i nie są papierowe. Dostajemy postacie ciekawe i dobrze nakreślone. Relacje pomiędzy bohaterami są obarczone niechęcią, zazdrością, tajemnicami, niedomówieniami, chęcią zemsty i intrygami. Pojawiające się dialogi nie przeszkadzają w żaden sposób. Pod tym względem przyczepić się nie mogę w tym przypadku do niczego.
Akcja została poprowadzona pomału, nieraz przyspiesza, wydarzenia toczą się w szybkim tempie. Pomimo dłuższych opisów nie wieje nudą podczas czytania. Od pierwszej strony wsiąkłem w historie, która mnie porwała i nie wypuściła ze swoich szponów aż po zakończenie. Historia stworzona przez autora z każdym następnym rozdziałem i rozwojem akcji robiła się nie tylko mroczna, ale wzbudzała ciekawość. Dostałem połączenie kryminału, thrillera z dodatkiem powieści obyczajowej i psychologicznej. Taki miks gatunkowy sprawdził się w tym przypadku doskonale. Bohaterowie muszą dać sobie radę w ekstremalnych warunkach, odcięci od świata, gdzie grasuje morderca. Właśnie taki pomysł i osadzenie akcji na małej wysepce powoduje przez izolacje wykreowanie klimatu osaczenia, nieuchwytnego niebezpieczeństwa, grozę sytuacyjną, gdy mieszkańcy uświadamiają sobie prawdę, bo przecież każdy może być następna ofiarą. W przypadku jednej z nich było mi bardzo szkoda, że trafiła na morderce. W książce Zapisane w kościach można znaleźć bardzo szczegółowe makabryczne opisy, których moim zdaniem nie mogło zabraknąć. Mroczny thriller kryminalny do czegoś zobowiązuje i przecież bohaterem autor zrobił antropologa sądowego badającego odkryte ciała ofiar. Dlatego nic dziwnego, że występują w takiej ilości i nie są sposobem autora na zszokowanie czytelnika obrazem znalezionych zwłok. Dobrym pomysłem tutaj było wprowadzenie narracji jednoosobowej, bo wydarzenia obserwujemy jak w poprzedniej książce z punktu widzenia Davida Huntera, który uwikłany w sprawę opowiada o toczących się wydarzeniach. Swoich odkryciach, przygodach, przemyśleniach i przeczuciach dotyczących sprawy. Finał powieści zaprezentowany przez autora wypadł przekonująco i spodobał mi się do pewnego momentu. Zagadka kim jest morderca zostaje rozwiązana i muszę przyznać, ze mnie zaskoczyła pozytywnie. Nie spodziewałem się tego. Jak wspomniałem do pewnego momentu, bo w drugiej części finału miałem pewne przeczucie dotyczące jeszcze jednej osoby i dlatego takiego większego zaskoczenia jak się okazało, co do czego przyszło, nie było. Najbardziej w tym wszystkim namieszał epilog, który pozostawił w sobie uczucie nie zakończenia historii albo jak sądzę stanowi otwartą furtkę do kolejnej części, lecz skończył się bardzo dziwnie. Pomimo tego zakończenie przypadło mi do gustu w większym stopniu niż przypuszczałem.
Książka Zapisane w kości była moim drugim spotkaniem z doktorem Davidem Hunterem, które okazało się udane. Oczekiwania wobec niej miałem większe jak wspominałem wcześniej i nie żałuje, ze sięgnąłem po nią. Otrzymałem mroczną, nie pozbawioną makabry historie z ciekawymi postaciami i świetnym klimatem małej wyspy, gdzie toczy się akcja. Jestem zadowolony z przeczytania i miło spędziłem przy niej czas. Stworzona historia trzymała w napięciu i nie mogłem się oderwać od niej. Przeczytałem w szybkim tempie i chętnie wrócę kiedyś do niej. Jestem bardzo ciekawy kolejnych części przygód pana doktora w kolejnym tomie, bo po tym mam chęć sięgnięcia po następną książkę z Davidem Hunterem w roli głównej. Simon Beckett stworzył taki thriller kryminalny jaki uwielbiam czytać. Mroczny i trzymający w napięciu.

Ocena 8/10.


Zapisane

Mistrzem grozy w Polsce jest Stefan Grabiński.
Wielcy Przedwieczni : Dagon, Cthulhu i Wielki Staruch.
Magnis

*




« Odpowiedz #103 : Maj 31, 2018, 16:38:10 »

Szepty zmarłych

Kontynuacja moich przygód z pisarzem Simonem Beckettem i Doktorem Davidem Hunterem przebiega dotychczas w świetny sposób. Byłem ciekawy co do zaoferowania ma w Szeptach zmarłych autor, bo zawsze mam pewne obawy przed kontynuacją jeśli już czytam kolejny tom. Dotychczas dostawałem pełną makabry i dobrze poprowadzone śledztwo, które potrafiło mnie wciągnąć i zaciekawić. Miałem nadzieje na kolejną taką historie, ale zawsze mogłem mylić się. Dlatego pomimo pewnych obaw liczyłem na dobra lekturę.
Doktor David Hunter po przejściach, które mogły zakończyć się dla niego tragicznie, postanowił powrócić tam, gdzie pobierał naukę. Do Ośrodku Badań Antropologicznych zwanych potocznie Trupią farmą, aby znów odzyskać wiarę w siebie i w to co robi. Skłonić do zwierzeń zmarłych i odnaleźć powołanie jakie miał wcześniej. Za namową swojego dawnego mentora, a obecnie kolegi i przyjaciela zostaje przydzielony do makabrycznej sprawy morderstwa, gdzie będzie musiał znów zmusić zmarłych do zwierzeń, aby odkryć przerażającą prawdę.
Kolejną moją przygodę z Doktorem Davidem Hunterem zacząłem od mocnego wejścia i dość makabrycznego. Wiedziałem, że autor nie oszczędza czytelnika często krwawymi i makabrycznymi scenami, które dotyczą tego co dzieje się po śmierci z ludzkim ciałem. Już pierwszy rozdział daje nam przedsmak z czym będziemy mieli do czynienia i scena znalezienia zmarłego robi piorunujące wrażenie. Czym jednak dalej śledzimy historie robi się coraz bardziej obrzydliwie i makabrycznie. Autor nie bawi się w kompromisy pod względem stonowania takich scen tylko widać tutaj, ze posiadł sporą wiedzę na temat co dzieje się z ciałem po śmierci. Opisuje ze szczegółowością i dokładnie, na cienkiej granicy dobrego smaku. Często nawet wzmianka o smrodzie potrafiła być dosyć obrzydliwa, a jeszcze z dodatkiem widoku zmarłego jaki nam przedstawia autor wzbudzała niesmak. Jednak nie tylko na tym koncentruje się Simon Beckett w swojej powieści. Poznajemy tajemnice pracy antropolog sądowy w taki sposób jak powinna wyglądać. Dlatego nie brakuje czasami dość dobrze ukazanych autopsji z makabrycznymi szczegółami i stosowanych metod na uzyskanie materiałów do badań. Podczas czytania takich scen przypomniały mi się książki Tajemnice wydarte zmarłym Emily Craig i Trupia Farma Billy'ego Bassa. W nich też można od kuchni poznać różne metody pozyskiwania śladów i próbę odpowiedzi na nurtujące pytania o tajemnice skrywane przez zmarłych. W tym przypadku Doktor David Hunter zostaje poproszony o zajęcie się sprawa morderstwa i musi wraz ze swoim przyjacielem znaleźć odpowiedzi, które przybliżą do ujęcia sprawcy. Wątek śledztwa prowadzonego przez policje ładnie kompletuje się z resztą historii. Autor w pierwszej części nie wysuwa go na plan pierwszy względem wątku dotyczącego pracy antropologa sądowego, strachu targającego bohatera mającego swój początek w poprzedniej sprawie i makabrycznych opisów. Sporo miejsca poświęca własnie na to, a wątek śledztwa zostaje przesunięty na drugi plan i pojawia się tylko wtedy, gdy jest potrzebny, żeby popchnąć opowieść do przodu. Dzięki niemu mamy możliwość poznać zdobyte ślady i znalezione poszlaki mogące przybliżyć rozwiązanie makabrycznej sprawy. Jednak w drugiej części książki wszystko zaczyna się pomału zazębiać i śledztwo wraz z prowadzonym przez bohatera łączy się w całość. Tworzą razem ciekawą mieszankę makabry, obrzydliwości i pościgu za mordercą.
Głównym bohaterem jak zwykle jest Doktor David Hunter, który po poprzedniej sprawie próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy nadal potrafi skłonić zmarłych do zwierzeń. W tym celu przylatuje do miejsca, gdzie zaczynał swoje pierwsze kroki na Trupią Farmę. Bohatera po przejściach z poprzedniego tomu targa strach i niepewność. Zwątpienie w swoje umiejętności i dylematy dotyczące swojego życia. Chce odnaleźć spokój i przekonać się czy nadal może wykonywać swoje zajęcie. Wraz z dawniejszym swoim mentorem, a obecnie przyjacielem zostaje poproszony o zajęcie się dosyć zagadkową i makabryczną sprawą morderstwa. Jego sylwetkę autor nakreślił pod względem psychologicznym świetnie i pomimo swojej pracy potrafi być wrażliwy, pomocny, mądry, przenikliwy, targają nim demony przeszłości i obawy. Staje się postacią ludzką, mającą swój charakter i nie irytujące zachowanie. Poznajemy historie, którą opowiada nam właśnie Hunter przez co jego losy stają się nam bliższe. Taki zabieg prowadzi do jeszcze bardziej pogłębienia jego sylwetki i dlatego wypada sympatycznie. Można go polubić i trzymać kciuki podczas niebezpieczeństw jakie spotyka na swojej drodze. Pozostałe postacie drugoplanowe i trzecioplanowe zostały wykreowane bardzo dobrze i nie dostałem jednowymiarowych oraz płaskich. Każda z nich jest ciekawa i większości można polubić. Najbardziej znienawidzony jest czarny charakter, który przez swoje zachowanie wypada strasznie. Kreacja jego wyszła autorowi świetnie i wzbudzał nie tylko strach, ale również chciało, aby dostał za swoje. Pozostałe postacie mają do odegrania własną rolę, ale też nie można nic im zarzucić. Jeśli chodzi o relacje pomiędzy bohaterami wypadły dobrze i nie pojawiały się zgrzyty podczas interakcji. Występujące dialogi w żaden sposób nie irytują.
Książka pomimo opisów posiada szybko postępującą akcje i wydarzenia toczące się błyskawicznie. Nie uświadczymy przestojów lub przydługich fragmentów. Dlatego nudzić się nie można podczas czytania. Narracja jest prowadzona dwutorowo. Pierwsza dotyczy narratora jakim zrobił autor naszego bohatera. Dzięki temu poznajemy koleje losów, kłopoty, dylematy i co myśli David Hunter. Taki zabieg powoduje, że on sam staje się nam bliski i niebezpieczeństwa jakie spotyka na swojej drodze wywołują emocje podczas czytania. Przez większość historii jego narracja w pierwszej osobie jest najważniejsza. Druga dotyczy czarnego charakteru i pojawia się sporadycznie. W taki sposób mamy przedstawione różne punkty widzenia od strony prowadzących śledztwo i od sprawcy. Jeżeli chodzi o odgadnięcie postaci mordercy początkowo było to trudne, później miałem pewne podejrzenia wobec jednej osoby, ale pod koniec zostałem lekko zaskoczony kto mógł być mordercą. Autor stworzył dobrą zasłonę i nie zdradzał za wiele informacji dotyczących postępów śledztwa. Wskazówek mogących skierować na właściwy tor i ułatwić odgadnięcie. W większości historia trzyma w napięciu i bywa emocjonująca, dopiero w drugiej części czasami brakowało mi większej dawki dreszczyku emocji podczas czytania. Jednak finał był emocjonujący, dość makabryczny i mogący zaskoczyć. Taki jaki oczekiwałem i wyjaśnienie zagadki spodobało mi się.
Książka Szepty zmarłych łączy w sobie powieść obyczajową, kryminał i krwawy thriller w doskonałych proporcjach. Autor stworzył historie, która potrafi zaszokować szczegółowymi, obrzydliwymi i dokładnymi opisami co dzieje się po śmierci z ciałem. Dlatego sięgając po nią trzeba pamiętać, że nie zabraknie ich i występują w dość sporej ilości. Bardzo dobrze poprowadził wątek śledztwa zapewniając kilka zwrotów akcji. Nawet przemyślenia bohatera nie nudzą podczas czytania tylko wiele wnoszą do samej historii. Książka pomimo pewnych obaw czy nie dosięgnie jej klątwa kontynuacji i nie dostanę czegoś mniej ciekawego niż miałem oczekiwania. Nie sprawdziło się. Otrzymałem świetną powieść, wciągającą jak bagno, pełną makabry, dobrze wykreowanych bohaterów i ciekawą historie. Czyta się znakomicie i nie wiadomo kiedy czas mi zleciał na lekturze. Kartki same się przewracały i chciałem dowiedzieć się co będzie dalej. Kolejna część przygód Doktora Davida Huntera spełniła swoje zadanie i zapewniła świetna lekturę. Najlepiej czytać po kolei jak postanowiłem zrobić, bo nieraz znajdziemy odniesienia do znajdujących się wątków z poprzednich tomów. Nie jest to moje ostatnie spotkanie z pisarzem, bo w niedługim czasie mam nadzieje sięgnąć po kolejną część przygód bohatera.

Ocena 8/10.
Zapisane

Mistrzem grozy w Polsce jest Stefan Grabiński.
Wielcy Przedwieczni : Dagon, Cthulhu i Wielki Staruch.
Magnis

*




« Odpowiedz #104 : Październik 14, 2018, 12:02:07 »

Wołanie grobu

Wołanie grobu to moje czwarte spotkanie z Doktorem Davidem Hunterem. Po poprzednich ciekawych thrillerach liczyłem, że ta część będzie znów mocna i makabryczna jak lubię. Trochę miałem obaw przed przeczytaniem czy nadal autor potrafi dać radę stworzyć taką opowieść, która mnie porwie, a może pojawiły się drobne zmęczenie materiału i niestety dostanę tylko dobrą powieść. Jednak bardzo chciałem przekonać się co przygotował Simon Beckett dla mnie w najnowszej swojej  książce. Jaką historie zaprezentuje i dlatego chętnie zacząłem czytać.
Osiem lat wcześniej David Hunter zostaje poproszony jako konsultant o pomoc w celu zbadania znalezionej ofiary niebezpiecznego mordercy. Miejscowa policja postanawia znaleźć pozostałe ofiary z pomocą człowieka odpowiedzialnego za wszystko niezwykle silnego i przebiegłego. Niestety nie wszystko idzie tak jak powinno. Osiem lat później stara sprawa znów daje o sobie znać i tkwi jak cierń w bohaterze, ale przydarza się ostatnia szansa na dowiedzenie się prawdy, gdy morderca ucieka. Małe miasteczko Dartmoor znów staje się areną walki i niebezpieczeństwa czyhającego, gdzieś we mgle.
Początkowo autor zabiera nas w czas przed wypadkiem najbliższych bohatera. Możemy poznać sprawę morderstwa popełnionego na wrzosowiskach, które nie zostało do końca wyjaśnione. Jest to tylko jakby prolog do późniejszych wydarzeń w książce łączących się ze sobą. Tajemnica zbrodni i wielki obszar torfowisk z ukrytymi sekretami jest świetnym pomysłem na thriller. Zabrawszy mnie na nie mogłem poczuć nie tylko jakby był tam, ale dzięki opisowi właściwości torfu przypomniałem sobie o możliwości konserwacji zwłok w tym środowisku. Może wydawać się makabryczne i niepokojące, lecz wzbudzające ciekawość. Autor potrafił oddać nie tylko grozę znalezienia ofiary. Tajemnice jakie skrywa to miejsce w niepokojący sposób przemawia i podczas czytania można zastanowić się co jeszcze skrywa torfowisko. Śledztwo jakie proponuje nam Simon Beckett zostało poprowadzone w sposób bardzo dobry. Nie brakuje w nim zwrotów akcji, ucieczek i niebezpieczeństwa. Jednak bardziej akcja skupia się na naszym bohaterze i jego prowadzonym śledztwie oraz przygodach jakie zdarzają mu się. Drugim wątkiem jest prowadzone przez policje dochodzenie mające na celu złapanie mordercy i wyjaśnienie pojawiających się śladów dotyczących sprawy sprzed lat. Znajdziemy w historii ukazanie pracy policji, ich wewnętrzne spory, pojawiającą się w nich politykę i niechęć do konkretnych osób. Próbę poskładania znalezionych poszlak w jedną całość i rozwiązanie sprawy przez bohatera.  Narratorem jest oczywiście Doktor David Hunter co powoduje dostanie relacji z pierwszej ręki. Nie brakuje tutaj tak dobrze znanego ironicznego podejścia naszego bohatera i komentarzy do toczących się wydarzeń co zawsze mi się podobało. Oprócz tego autor poświęca czas na zarysowanie tła obyczajowego, pojawiających się emocji i relacji łączących bohaterów powieści.
Głównym bohaterem jest Doktor David Hunter ze swoim punktem widzenia otaczającej go rzeczywistości. Jego komentarze brzmią ironicznie do postępujących wydarzeń, ale właśnie lubię w nim to, że zawsze celnie potrafi trafić właśnie nimi w zdarzenia. Jego sylwetkę nakreślono pod względem psychologicznym bardzo dobrze i jego zachowanie nie przeszkadzało mi podczas czytania. Nie sposób nie polubić go, bo można poczuć nić sympatii do bohatera mimo tego czym zajmuje się. Kolejną postacią jest Sarah, która zachowywała nieraz się irracjonalnie. Mnie drażniła swoim uporem i nie zważaniem na niebezpieczeństwo jakie jej groziło. Nie można było jej do końca polubić, a szkoda. Przyjaciel bohatera też mnie czasami irytował swoim zachowaniem jakby coś miał do Huntera. Najbardziej jednak wywarł na mnie wrażenie z całej plejady postaci jakie zasiedlały książki czarny charakter w tej roli Jeremy Monk, który był przerażający. Pozbawiony sumienia, używający brutalnej siły i nieobliczalny w swoim zachowaniu. Pozostałe postacie drugoplanowe i trzecioplanowe wypadły dobrze bez jakiś zgrzytów i jakieś większej irytacji. Mające do odegrania swoja rolę w całej historii. Relacje łączące bohaterów książki zostały przedstawione świetnie i nie brakowało w nich czasami różnych emocji. Dialogi wypadły bardzo dobrze i nie przeszkadzały podczas czytania.
Książka posiada szybko poprowadzoną akcje, która nie zwalnia ani na chwilę. Cały czas posuwa się do przodu i wiele dzieje się podczas czytania. Nie brakuje zwrotów akcji i podsuwania fałszywych tropów. Wydarzenia toczą się szybko i nie ma czasu na nudę mimo czasami występujących opisów. Historia jaką nam przedstawia autor różni się trochę od poprzednich nie tylko tematem wrzosowisk, ale nie znajdziemy w niej opisów sekcji czy większej dawki makabry, do której nas przyzwyczaił tylko poświęcił sporo lepieniu garnków co mnie nie za bardzo interesowało. Większy nacisk położył na klasycznie toczące się śledztwo, przedstawienie tła obyczajowego i niebezpieczeństwo w osobie mordercy czającego się, gdzieś tam  na bohatera. Z drugiej strony pozostaje pytanie na temat pomocy jaka mogła przyjść wcześniej do niego. Nie brakuje w historii trzymających w napięciu sytuacji. Występującego  strachu przed konfrontacją z nieobliczalnym i silnym mordercą  gotowym na wszystko. Znalazło się miejsce nie tylko na to, ale również na wewnętrzne sprawy policji, karierowiczów dbających o siebie i spory wewnętrzne. Sam bohater jest wciągnięty w całą sprawę co nie podoba mu się bardzo. Autor stworzył ciekawe zakończenie, które okazuje się zaskakujące. Sądziłem, że wszystko jest jasne, ale w samej końcówce w finale poznajemy odpowiedz dotyczącą sprawcy. Okazuje się odmienna od tego czego byłem pewny. Dlatego spodobało mi się.
Książka Wołanie grobu jest dobrą kontynuacją cyklu z Doktorem Davidem Hunterem. Nie znalazłem w niej takiej ilości makabry jak dotychczas, lecz nie mogę narzekać na nią, bo jako thriller o nieobliczalnym mordercy wypada bardzo dobrze. Miałem pewne obawy sięgając po kolejna część, które nie sprawdziły się. Dostałem wciągającą historie i fajnych bohaterów. Po przeczytaniu byłem zadowolony pomimo pewnych niuansów wymienionych przez ze mnie wcześniej. Historia toczy się wartko i obfituje w zwroty akcji. Sama konfrontacja bohaterów z przeciwnikiem wzbudziła mój niepokój. Do tego dochodzi dobre tło obyczajowe i pojawiający się czasami ironiczne poczucie humoru Huntera. Nie brakowało emocji podczas czytania i kibicowania naszym bohaterom, aby wyszli cało z opresji. Jestem zadowolony z przeczytania, bo dostałem bardzo dobry thriller kryminalny. Potrafiący zaskoczyć na zakończenie i wyjaśnia wszystko co działo się wcześniej. w historii. Kolejna część napisana przez autora jak zwykle wciągająca, z ciekawym poruszanym tematem dotyczącym torfowiska. Przyjemnie się czyta i bardzo szybko. Dlatego nie wiadomo kiedy czas upłynął tak mnie zaciekawiły wydarzenia. Chętnie sięgnę po kolejne tomy przygód Doktora Davida Huntera spodziewając się kolejnych zagadek, mocnych wrażeń i sporej ilości makabry.

Ocena 7/10.
Zapisane

Mistrzem grozy w Polsce jest Stefan Grabiński.
Wielcy Przedwieczni : Dagon, Cthulhu i Wielki Staruch.
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #105 : Marzec 25, 2019, 12:28:27 »

Po zapoznaniu się z entuzjastycznymi opiniami na temat tego autora, tutaj jak i na innych stronach, postanowiłem sam sprawdzić o co tyle zachodu. Dwie pierwsze książki z serii przygód Davida Huntera przeczytałem jakiś czas temu i muszę przyznać, że nie za wiele z tego pamiętałem. Nie rzuciły mnie na pewno na kolana. Fabułę dopiero sobie przypominałem jak czytałem ostatnio Szepty zmarłych. Ogólnie jak dla mnie to takie czytadło autobusowe. Eufemistycznie powiem, że nie zarywałem nocy, by sprawdzać co tam się dzieje u doktora. Mnie te lektury nie porwały i trochę nie rozumiem zachwytów. Niemniej można przeczytać.
 
W ogóle w Szeptach zmarłych udało mi się dość wcześnie rozpoznać czarny charakter. Na dodatek trochę irytujące jest to, że sprawa się jakby sama rozwiązała, a nie w toku błyskotliwych podejrzeń śledczych.
Dla mnie te wszystkie książki póki są na ocenę 6, może 6+/10. Nawet wypożyczyłem sobie z biblioteki Wołanie grobu, celem poczytania w autobusie w drodze do pracy  ;)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #106 : Kwiecień 01, 2019, 08:19:57 »

No i przeczytałem Wołanie grobu i mam podobne odczucia, co w przypadku poprzednich książek.
Czyta się szybko i przyjemnie, ale to jest zbyt proste. Najważniejszą wadą jest dla mnie to, że znów rozwikłanie zagadki nie następuje wskutek wykorzystania lotnego umysłu bohaterów, lecz tak naprawdę w toku wydarzeń.
Czyli mamy speca w dziedzinie i tak naprawdę jego umiejętności wcale ne są najważniejsze.
No i sprawa jeszcze ważniejsza, czyli chyba nauczyłem się czytać Becketta, bowiem już wiem kiedy chce zmylić czytelnika i w ten sposób udało mi się dość wcześnie ustalić kto jest czarnym charakterem oraz
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
oraz wiele innych.
6/10

I nadal potwierdzam zdanie, że to dobrze się nadaje do autobusu :)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #107 : Lipiec 10, 2019, 13:27:55 »

Niespokojni zmarli
Kolejna książka z serii przygód Huntera, którą przeczytałem głównie w autobusach oraz na siłowni i szczerze mówiąc, lekko mnie zawiodła. Świetnie się to czytało do pewnego momentu, potem po prostu zaczęło się tak dziać nieprawdopodobnie, że przepadła gdzieś przyjemność z lektury. Ot znowu dość lekka powieść, bez większych aspiracji, skomplikowanych dialogów, złożonych psychologicznie postaci. Wszystko jest proste jak but, ale fabuła wciąga.
Niestety, od razu wyczuwało się moment, w którym pisarz próbuje mylić czytelnika i dość szybko można się zorientować może nie tyle, kto za czym stoi, ale na pewno kto nie stoi :)
Taka kolejna ocena 6/10. Można, ale nie trzeba :)
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
Strony: 1 ... 4 5 [6]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: