Strony: 1 ... 24 25 [26]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Niewarte tematu horrory i thrillery  (Przeczytany 123947 razy)
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #500 : Wrzesień 28, 2021, 12:57:24 »

Old (2021)

No nie jest to najgorszy film Shyamalana, ale wiele chyba nie zabrakło ;) Ok, sam koncept intrygujący. Twist twistem w zasadzie nie jest, wywołał raczej wzruszenie ramion, choć zakończenie niech będzie, że też na lekki plus. Jest coś na kształt przesłania, które wyłania się z niektórych scen, zwłaszcza wtedy, gdy
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
. Do tego parę scen potrafi zmrozić krew w żyłach, są takie jakieś groteskowo nieprzyjemne. Niestety pomiędzy tym wszystkim sporo ciężkostrawnego... no cóż, bełkotu. Z tym wszystkim nie radzą sobie aktorzy, którzy miejscami nie bardzo mieli pomysł, jak to wszystko zagrać. Mimo wszystko jednak Shyamalan zrobił film, który silniej siadł mi na psychice, niż bardzo letni "Glass" i tak uśredniając wychodzi mi jakieś 5/10 ;)
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #501 : Wrzesień 29, 2021, 22:12:18 »

Escape Room: Tournament of Champions (2021)

Kontynuacja całkiem fajnego filmu, który ciężko nazwać horrorem, a jak już to można powiedzieć, że to był survival, ale taki mocno podkręcony, czyli trzeba przeżyć różne zagadki - pułapki, więc to mieszanka pomysłów z Piły i Cube, a druga część to kontynuacja, która zaczyna się w tym momencie, w jakim kończyła się jedynka, z tą samą dwójką bohaterów, która przeżyła pierwszy film, ale że ktoś musi ginąć, więc poznajemy więcej nowych postaci.

No i wszyscy to są mistrzowie, ci co przeżyli poprzednią grę, ale przyznam że średnio mi się podobało. Co do pomysłów na pułapki to już w poprzednim filmie trzeba było zawiesić mocno niewiarę, a tutaj idą jeszcze bardziej w SF z pułapkami, które są rozbuchane i rozbudowane (w sensie jak wyglądają i jak wielkie są). No i tempo jest tak szybkie, że przestałem zastanawiać się nad tym co się dzieje, czy ma sens, próbować zgadywać z bohaterami, tylko oglądałem z wyłączonym mózgiem, ale nawet mimo tego, że to zwykła rozrywka trwająca 90 minut to i tak zmęczyłem się seansem. Ocena: 5/10.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #502 : Październik 27, 2021, 23:34:24 »

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 (2021)

No i dostaliśmy kontynuację polskiego slashera, który podzielił widzów z polską królową kina gatunkowego. A trzeba oddać Julii Wieniawie, że ma sporo dystansu do siebie. Chodzi mi o jej rolę w kontynuacji.

 Dwójka to film, który przez większość seansu jest typowym sequelem horroru z dużą dawką czarnego humoru i sucharów (może poza pierwszą sceną, która dość różni się od reszty filmu). No i podobnie jak w pierwszej części mamy komentarz na polską rzeczywistość, różnice między Polakami, który wypadł tak sobie.

Akcja ma miejsce dzień później, są nowi bohaterowie, głównie policjanci i fabuła wiadomo jak się potoczy, ale do trzeciego aktu. Widocznie reżyser ze scenarzystami uznał, że chrzanić taką dość bezpieczną i schematyczną rozrywkę i postanowił puścić się peronu i w tym momencie, to nawet muzyka się zmienia, jest bardziej lajtowa, wesoła. I jak wiele osób cisnęło po jedynce, to jestem pewien, a jeszcze żadnej recenzji i komentarza nie czytałem, że ostatni akt bardzo podzieli widzów.

Postanowił reżyser wywrócić film do góry nogami i zabawić się schematami. Jest np. moment jak jeden z głównych bohaterów zrobił coś i jest z siebie dumny, a w nagrodę dziewczyna się z nim przespała. Więc typowa klisza, ale trzeba to zobaczyć dlaczego to jest coś innego. Dostajemy też akcję z punktu widzenia głównych złych,

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

A jak komuś nie podobał się wątek z meteorytem z części 1 to mam złą wiadomość, bo w dwójce jest mocno rozwinięty i film zamienia się w SF klasy Z z elementami czarnej komedii. Widać że Netflix sypnął kasą, bo efekty specjalne wyglądają lepiej jak w jedynce, jest jeszcze bardziej krwawo i brutalnie, czasami są naprawdę pojechane sceny.

 Może przesadzę, ale dla mnie ta dwójka polskiego slashera, to takie trochę dzieło jak Malignant Wana, tylko że u Wana przez jakiś czas było dość poważnie, a tutaj od początku komedia miesza się z horrorem, SF, ale w obu filmach, w ostatnim akcie, twórcy uznali, że pójdą na całość.

W lesie 2 to nie jest jak jedynka, gdzie dominował hołd i nawiązania do różnych filmów (muzyka też jest bardziej różnorodna) tylko slasher, który wydaje się być mocniejszą wersją jedynki, ale w pewnym momencie twórcy odwrócili schematy tego typu produkcji całkowicie. Jak powstanie trójka, to już musi być campowe kino SF i w sumie chciałbym, żeby każdy z filmów był tak różny, jak jedynka od dwójki.

Mecwaldowski niby nie wymawia R, tak jak w jedynce, ale czasami wydaje mi się, że zapomina o tym.

Oczywiście było nawiązanie do innego filmu Wieniawy Wszyscy moi przyjaciele nie żyją. Czekam na crossover:)

Podniosę ocenę o jeden punkt za ostatni akt, który jest tak absurdalny, ale sprawił mi tyle zabawy, że oceniam na 7/10.
« Ostatnia zmiana: Październik 28, 2021, 01:42:53 wysłane przez michax77 » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #503 : Listopad 01, 2021, 09:48:47 »

Halloween Kills (2021)

Ok, w zasadzie powinien istnieć wątek o całej serii, ale słabo chce mi się go teraz tworzyć ;) Zresztą ten konkretny film, zgodnie z nazwą tematu, tematu warty nie jest ;) Nawet będąc co najwyżej umiarkowanym fanem serii (jak i slasherów w ogóle) nie spodziewałem się tak słabego filmu. Po pierwsze - za bardzo próbuje ogrzać się w cieple oryginału, wracając do postaci, które w filmie z 1978 roku pałętały się po drugim i trzecim planie. Po drugie - w związku z powyższym postaci te dostają dużo czasu ekranowego, a mało tu Laurie. A to jednak jej rywalizacja z Myersem napędza najlepsze filmy w serii. Po trzecie - nie miałbym nic przeciwko nowym bohaterom, gdyby wniosły one coś istotnego do serii. Tak jednak nie jest. Dawno nie widziałem takiej zgrai kompletnie bezużytecznych bohaterów, którzy momentami zachowują się wybitnie kretyńsko. Policjanci, którzy nie potrafią strzelać, szeryf, który pałęta się tylko z przejętym wyrazem twarzy nie potrafiąc nad niczym zapanować. No i banda żądnych zemsty Januszów, którzy jak przychodzi czas działania, nie potrafi nawet sprawnie wyjść z samochodu, za to niszczy wszystkie jego szyby, umożliwiając dojście Michaleowi. Ok, wiadomo, to slasher i zawsze trafi się jakiś kretyn. Ale takiej ich nawałnicy się nie spodziewałem. Po czwarte - coś, co mnie zawsze w serii irytowało - niezniszczalność Michaela. To już lepiej byłoby z niego zrobić zombie, jak zrobiono ostatecznie z Jasonem Vorheesem, bo naprawdę ciężko to wszystko przełknąć. Po piąte - film próbuje filozofować na tematy zła, ale w zderzeniu z kretyńską fabułą wybrzmiewa to nienaturalnie i zwyczajnie głupio. Po szóste - ktoś wpadł na pomysł, by zmienić nieco naturę Michaela. Ten, wiadomo, w tańcu się nigdy nie p**l, ale zabijał i odchodził. W tym filmie inscenizuje w różny sposób zwłoki, co niby jest fajne, ale do tej postaci kompletnie nie pasuje. Pewnie znalazłbym jeszcze jakieś "po siódme" i "po ósme", ale zwyczajnie nie chce mi się już o tym gniocie pisać.

Generalnie - film sprawia wrażenie "dzieła" na przeczekanie do właściwej kontynuacji, jaką będzie przyszłoroczne "Halloween Ends". Oby faktycznie był to koniec (w co nie wierzę). 3/10.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #504 : Listopad 01, 2021, 15:13:39 »

Halloween Kills (2021)

 Dawno nie widziałem takiej zgrai kompletnie bezużytecznych bohaterów, którzy momentami zachowują się wybitnie kretyńsko. Policjanci, którzy nie potrafią strzelać, szeryf, który pałęta się tylko z przejętym wyrazem twarzy nie potrafiąc nad niczym zapanować. No i banda żądnych zemsty Januszów, którzy jak przychodzi czas działania, nie potrafi nawet sprawnie wyjść z samochodu, za to niszczy wszystkie jego szyby, umożliwiając dojście Michaleowi. Ok, wiadomo, to slasher i zawsze trafi się jakiś kretyn. Ale takiej ich nawałnicy się nie spodziewałem.

 Po czwarte - coś, co mnie zawsze w serii irytowało - niezniszczalność Michaela. To już lepiej byłoby z niego zrobić zombie, jak zrobiono ostatecznie z Jasonem Vorheesem, bo naprawdę ciężko to wszystko przełknąć.


Z tym, że bohaterowie w slasherach są idiotami, to dla mnie taki schemat tego gatunku, tzn oni są nieświadomi tego, że robią głupie rzeczy, bo w świecie slasherów, to jest logiczna reakcja, tak sobie zawsze tłumaczę, a z tego co słyszę o tym filmie, który pewnie niedługo nadrobię, poszli całkowicie w idiotyzm bohaterów.  Choć szacunek za tytuł, który nie oszukuje, czyli skupia się na zabijaniu.

A co do niezniszczalności to można powiedzieć tak chyba o każdym głównym bohaterze (antagoniście) slasherów, że z każdym kolejnym ciosem jaki zbierają, z każdą kolejną kulą, przejechaniem, potrąceniem, każdy z tych złych z każdym kolejnym filmem jest coraz silniejszy. Po prostu jakby siły nabierali coraz większej z każdym kolejnym ciosem.

A tak na serio to ja doceniam film Carpentera, ale zawsze wolałem dwójkę , tą szpitalną część z Lee Curtis, oraz poprzedni powrót Lee Curtis do franczyzy czyli H20, które było świetnym zamknięciem jej historii i Michaela (ale potem powstało okropne Halloween Ressurection czy jakoś tak). Nie widziałem chyba tylko trójki, choć podobno dobra rzecz, choć nie powiązana.

A z tej nowej trylogii to przyznam, że nie rozumiem zachwytów i popularności jedynki, która  była średniakiem. No i właśnie Jamie Lee Curtis o wiele lepiej wypadła w poprzednim powrocie, jak już wspomniałem.

A tak szczerze to dla mnie są najlepsze filmy te dwie produkcje Roba Zombiego o Myersie. Ale nawet nie jedynka,  która jest dobra, tylko dwójka (i to obie wersje, tzn dircut i kinówkę bardzo lubię). Przede wszystkim to są jedne z niewielu slasherów, w których każdy cios jaki zadaje Myers to dosłownie wbija swoje ofiary w ziemię, mnie aż bolało, jak oglądałem jak męczy swoje ofiary, jak rzuca swoimi ofiarami jak szmatą. Taki jest skurw... z niego w tych filmach. W tylko tych filmach mnie przeraża mój imiennik.

No i też doceniam te dwa filmy za to, że bohaterom kibicuję, współczuję, wkurzają mnie. Więc jeśli jakaś postać zginie to jest mi przykro, a w slasherach mam na to wywalone, np. pamiętam scenę, chyba z dwójki Zombiego (a mam mieszane uczucia do jego innych filmów, są słabe, średnie i dobre), jak przyjeżdża szeryf na miejsce przestępstwa, gdzie zginęła bliska mu osoba i to jak zagrał aktor, ile emocji w tej scenie jest.

p.a. lepiej już było obejrzeć W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 o którym wcześniej napisałem, bo nawet jakby Ci nie podszedł, to jest to film, który zapamiętałbyś na długo przez to co się tam wyprawia :D
« Ostatnia zmiana: Listopad 01, 2021, 15:17:33 wysłane przez michax77 » Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #505 : Listopad 01, 2021, 15:21:16 »

A ja właśnie do nadrobienia mam te dwa filmy Roba Zombie, których nie chciałem mieszać z hm... oryginalną linią. Inna sprawa, że w poprzedniej części wyparli się absolutnie wszystkich sequeli, chyba nawet dwójki, co jest jednak nieco dziwne. Ja jednak wolę przedostatnią część od H20, choć tamta też miała swoje plusy.

A trzecia część "Halloween" uzmysławia, że zamiarem nie było stworzenie filmów o Myersie, a raczej o Halloween. I jako taki się świetnie sprawdza. Film ma kiepskie oceny, bo miłośnicy Myersa hejtują ten film, a to jest bardzo fajne filmidło klasy B. Klimatyczne, dość upiorne, idealne na... cóż, na Halloween właśnie.

Co do niezniszczalności. Widzisz, taki Freddy tak czy siak był istotą spoza świata realnego. Jasona dało się pokonać, przecież
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
, dopiero później stał się praktycznie niezniszczalny. A Myers zawsze mnie trochę wkurzał w tym zakresie, zawsze to było takie "zabili go i uciekł". I zirytował mnie finał ostatniego filmu.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
. Wszystkie idiotyzmy jednak bledną przy tym, co oglądałem wczoraj :/
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #506 : Listopad 23, 2021, 13:33:19 »

Freaks (1932)

Artystka cyrkowa rozkochuje w sobie kolegę z pracy, karła Hansa, by móc przejąć jego fortunę. Może to wstyd się przyznawać, ale nie słyszałem o Dziwolągach do niedawna, mimo tego że widziałem lub kojarzę większość klasyków kina grozy sprzed II wojny światowej, ale o tym filmie dowiedziałem się z halloweenowego podcastu Konglomeratu Podcastowego, w którym m.in. Mando polecali horrory z różnych epok kina, np. lata 30, 40, itd.

 Jak doczytałem po seansie Dziwolągi wywołały gównoburzę za premiery, choćby dlatego powinienem słyszeć o tym filmie, który bardzo skrócono co widać po czasie trwania, bo trwa tylko godzinę, a chyba dłuższych wersji nigdzie nie ma. Film był zakazany przez chyba 30 lat, uważany był przez ówczesną widownię za dzieło chore i zwyrodniałe, co przyczyniło się do upadku kariery reżysera, który wcześniej odniósł sukces Dracula z Belą Lugosi. Domyślam się, że wywołał też zamieszanie przez to, że większość ról grają prawdziwi artyści z teatru osobliwości, którzy cierpią na różne przypadłości, więc mamy np. prawdziwą kobietę z brodą, karłów, mężczyzn bez różnych kończyn, np. osobę bez rąk i nóg, która porusza się jak gąsienica,  dzieci z deformacjami. No i nie grają źle, całkiem dobrze sobie poradzili, a największymi łajdakami okazują się ci, którzy wyglądają normalnie. No i świetni są Henry Victor, a zwłaszcza Olga Baclanowa, w rolach głównych złych. Szczególnie Baclanowa grająca kobietę, która wykorzystuje niskiego Harla, rozkochuje go w sobie by przejąć jego fortunę. Koniec końców czeka ją sroga zemsta. Fabuła jest bardzo prościutka, ale mimo tego jak to krótki film, to jakbym nie wiedział jak to ocenzurowana produkcja, to nawet bym nie zauważył.
 
Postawię 7/10, nie tylko za to jak to ważny i przełomowy film jest jeśli chodzi o kino grozy, choć wielu uważa że to nie jest horror. Bo rzeczywiście to bardziej dramat/obyczajówka o cyrkowcach, dopiero w końcówce kino zemsty z  elementami horroru, ale jest wiele scen niepokojących. A co najważniejsze nie oglądało się jak ramotki, w ogóle  film się nie postarzał, nie odrzuca realizacją, aktorstwem. Niektórzy są drewniani, ale wiadomo że to prawdziwi artyści z teatru osobliwości. Na dodatek miałem wiele skojarzeń ze współczesnymi produkcjami,np. kultowym odcinkiem Archiwum X Humbug też o cyrkowcach-dziwolągach i z American Horror Story Freak Show.

Halloween Kills (2021)

Nie jestem jakimś wielkim fanem cyklu z Michaelem Myersem. Nie widziałem wszystkich filmów. Oczywiście oryginał Carpentera doceniam, ale wolę dwójkę, tą z akcją w szpitalu, a pozostałych części, bez Jamie Lee Curtis, to nawet nie pamiętam, które widziałem, a które nie. Widziałem za to wszystkie filmy, w których wracała Jamie Lee Curtis do tej franczyzy, więc Halloween 20 lat później (to był siódmy film) i kontynuację  tylko  filmu Johna Carpentera  sprzed paru lat, która kasuje wszystkie filmy poza pierwszym filmem. Więc można film z 2018 uznać za Halloween 1.5.

Film odniósł taki sukces, zarobił dużo kasy i spotkał się z tak dobrym przyjęciem, że nie trzeba było długo czekać, aby twórcy ogłosili powstanie sequela Halloween z 2018, co od razu dwóch części, gdyż całość ma być trylogią. Ale przyznam, że ja nie do końca rozumiem zachwytów nad filmem, dla mnie to był typowy średnio przyzwoity slasher. A nawet rolę Jamie Lee Curtis uważam za lepszą w poprzednim powrocie Laurie jak i całościowo Halloween 20 lat później z 1998 roku uważam za lepszy film jak dzieło Davida Gordona Greena.

A co do nowej dwójki to tytuł nie oszukuje, bo w tym filmie liczy się tylko zabijanie. Rola Lee Curtis jest ograniczona, bo przez wydarzenia z poprzedniego filmu Laurie jest uziemiona, leży w szpitalu, a głównym bohaterem są mieszkańcy miasteczka, w tym postacie, które zgaduje, bo już nie pamiętam tak dobrze pojawili się w pierwszym i drugim klasycznym Halloween. Ale nie wiem czy to grają ci sami aktorzy, co w filmach sprzed lat. Tak myślę, że też bohaterowie z dwójki przewijają się w Halloween Kills, bo na końcowych napisach jest informacja, że w filmie wykorzystano sceny z Halloween Carpentera i Halloween II. No i początek, a dokładnie sceny, które są jakby kontynuacją filmu Johna Carpentera to jechanie na nostalgii dla fanów tego cyklu, ale wyszło całkiem dobrze.

Doceniam pomysł, że mieszkańcy się wkurzają, mają dość złej sławy miasteczka, i postanawiają załatwić psychola co nie będzie takie łatwe, ale chyba nie doceniają poziomu inteligencji swoich widzów twórcy, bo padają dialogi typu - co morderca z nami zrobił, jesteśmy tacy jak on, itd. Więc fabuła prosta jak budowa cepa, jak to w slasherach. No i tym razem morderstwa są bardziej krwawe i mocne, bliższe temu jak pokazywał Zombie w swoich filmach (zresztą podobnie jak w filmie Zombiego też widzimy mordercę bez maski). A jak to bywa z mordercami w slasherach, każdy kolejny cios i każda kolejna ofiara przyczynia się do tego, że Myers jest coraz silniejszy. Z tego filmy tego typu są znane, że z każdym kolejnym filmem mordercy stają się kozakami, których coraz trudniej zabić.

W Halloween Kills praktycznie od początku pokazywany jest jak siła, jak zło, którego nie da się powstrzymać. Oczywiście jak w większości slasherow, większość bohaterów zachowuje się strasznie idiotycznie, ale nawet jak na konwencję tego gatunku to np. nie rozumiem zachowania czarnoskórego małżeństwa z początku filmu, a dokładnie chodzi mi o żonę, która po tym jak mąż ledwo żyje, nie przeżyje to biegnie do drzwi i myślałem żeby uciec, a Myers idzie wolno, ale nie wiem co ona chciała zrobić. Niby powinna drzwi szybko otworzyć i tak myślałem, ale to wyglądało jakby nie chciała wyjść, ale  zamykała te drzwi od środka na wszystkie zamki, i darła się jednocześnie, a przecież zdążyła by wyjść,  albo jest też jedna z najbardziej absurdalnych, nawet jak na slashery, scena śmierci, w której laska zginęła od uderzenia od drzwi od samochodu. W filmie jest sporo humoru, ale nie sądzę żeby akurat te sceny miały być z humorem.

Podsumowując to może nie oceniam tak nisko jak większość widzów, zwłaszcza tych, którzy zachwycili się pierwszą częścią trylogii, bo dla mnie poprzednie dzieło Greena to też był średniak. Ale jednak była tam jakaś fabuła i Lee Curti,s która miała co grać, a tutaj nawet tego nie ma. Jest to taki most łączący jedynkę z trójką. Więc słabszy od filmu z 2018 roku, ale bez przesady. A doceniam sceny z Loomisem w retrospekcjach , przez chwilę pomyślałem, żę to wycięty materiał z Donaldem Pleasance ze starych filmów, a okazało się, że to nowe sceny nagrane z innym aktorem do Halloween Kills. Ocena: 5/10.
Zapisane
Strony: 1 ... 24 25 [26]   Do góry
Drukuj
Skocz do: