Wybaczcie lenistwo, ale jakoś nie mam weny, żeby pisać po raz drugi inaczej na ten sam temat, ale dwie poniższe gry są naprawdę warte polecenia. Sam byłem zaskoczony, że "tego typu" rozgrywka pochłonie wiele mojego czasu, więc może i Wam się coś z tego podoba, zwłaszcza, że obie z wymienionych poniżej gier dostępne są prawie za darmo, lub za niewielką opłatą (promocja na
The Misadventures of P.B. Winterbottom na platformie
Steam trwać będzie jeszcze kilka godzin).
Wracając do "lenistwa", dwie poniższe opinie skopiowałem z własnej wypowiedzi na innym forum. Błagam o wyrozumiałość ;-)
Toki Tori Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało: gra o kurczaczku zbierającym jajeczka :-) Prostota znakomicie współgra w tej gierce z wykorzystaniem, może nie najnowszych, może nie świeżych, ale skrzętnie dobranych patentów. Wyszło coś pomiędzy
Atomix (pamięta to ktoś dzisiaj?) a
Lemmingami. Świetna gierka logiczna, wciągająca, że hej (co te
indie w sobie takiego mają!?), która z jednej strony zmusza do czasem do niezłego kombinowania (liczba "umiejętności", z których może skorzystać nasz pierzak jest ograniczona do niezbędnego minimum - czyli, w zasadzie należy rozgryźć zręcznie zaplanowaną łamigłówkę, z reguły nie ma więcej niż jednego możliwego rozwiązania), jednocześnie bez jakiejś szczególnej presji (każdy błędny krok można cofnąć za pomocą opcji
rewind, elementy zręcznościowe występują sporadycznie, czas na przejście planszy jest nieograniczony).
Gra nie jest szczególnie trudna, jeśli już pojmie się pewien schemat, chociaż twórcy bardzo fajnie podrzucają nam mylne tropy - w tej grze wyglądające z pozoru na najprostsze rozwiązanie, nie zawsze jest najlepsze a często plansza, która po pierwszym rzucie oka wydaje się łatwa, moze przysporzyć nieco komplikacji, po rzucie oka drugim :-)
Przyjemność sprawia też miła dla oka grafika, natomiast nieprzyjemność dość irytujące czasem motywy muzyczne (zwłaszcza w "podwodnym" świecie - który, notabene póki co najbardziej mi się podoba, jeśli chodzi o stopień komplikacji zagadek).
Gierkę polecam, tym bardziej, że wchodzi w skład najnowszego pakietu
Humble Indie Bundle (dla niezorientowanych: płacicie, ile uważacie - część dochodu idzie na szlachetny cel), którego ta edycja wyróżnia się między innymi tym, że wszystkie wchodzące w jej skład gry można uruchomić pod
Windowsem, Linuxem, na
Macach, oraz sprzęcie wyposażonym w system
Android (
lista obsługiwanych urządzeń).
Z pakietu, póki co grałem, w
EDGE, wciąga, acz czasem cholernie irytuje, oraz ww.
Toki Tori, przy którym spędziłem, póki co, miłe 5 godzin :-).
I jeszcze jedna ciekawa pozycja, jaką dzisiaj trochę pomęczyłem, a w zasadzie która nieźle wymęczyła mnie. Dawno już nie pamiętam gry tak irytującej i wymagającej a jednocześnie w jakiś przewrotny sposób zachęcającej do dalszego nieomal masochistycznego z nią obcowania :-) Mowa o
The Misadventures of P.B. Winterbottom.
Ponownie, gra logiczna, jakkolwiek wymagająca dużo większej zręczności. Czas, jaki mamy na podjęcie konkretnych czynności jest wręcz morderczo krótki, momentami wydaje się wręcz niemożliwe, że ograniczenie czasowe nie jest jakiś
bugiem, ale po kilku(-nastu, -dziesięciu) nieudanych próbach wreszcie powinno przyjść olśnienie, jak i co trzeba zrobić. Bywa jednak, że nawet kiedy wiedziałem, jak do danej planszy podejść, to kolejną bolączką były wyśrubowane wymagania... zręcznościowe gracza.
Zasady nie są takie proste - większość planszy opiera się na wykorzystywaniu klonów naszej postaci, manipulacji czasem i przestrzenią. Bohater dosłownie wspina się na barkach samego siebie, a czasem zmuszony jest kopnąć siebie samego w dupę. Mamy różnego rodzaju przeszkadzajki i pomagajki, wszelkiej maści portale, dźwignie, trampoliny, etc. Opisać zasady tu panujące jest niezwykle trudno, dodam więc, że jest to jedna z najbardziej nowatorskich, pod względem mechaniki gra logiczno-zręcznościowa, w jaką dane mi było zagrać...
Graficznie gierka kojarzy się nieodparcie z animacjami
Burtona - inspiracje są dość jasne, i w interesujący sposób wykorzystane. W połączeniu z pomysłem na rozgrywkę, który nosi znamiona szaleństwa ;-) znakomicie tu wszystko współgra.
Choć gra mnie wkurza, plansze czasem wręcz dołują poziomem trudności, to jednak jest coś, co sprawia, że chce się grać dalej i występuje tu syndrom "jeszcze jednego poziomu i koniec...". Super sprawa!
Obie gry bardzo polecam! Mimo pewnej prostoty (chociaż w przypadku
The Misadventures of P.B. Winterbottom ciężko mówić o prostocie - stopień komplikacji niektórych zagadek jest w niej czasami wręcz deprymujacy) potrafią wciągnąć na długie, długie godziny (czego sam jestem przykładem - czas przy
Toki Tori: łącznie 5, póki, co; czas przy
The Misadventures of P.B. Winterbottom, 6 godzin przy jednym posiedzeniu, ciężko się było oderwać).