Strony: 1 [2]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: FKF: Chłopcy z ferajny (1990)  (Przeczytany 12964 razy)
Stebbins

*

Miejsce pobytu:
Dorne




WAR is NOT the ANSWER

« Odpowiedz #20 : Wrzesień 10, 2014, 17:14:14 »

Świetny wybór, pojechała koleżanka klasyką :)
Oglądałem raz i bylem zachwycony !! (choc moze ciut wyzej cenilem Kasyno, choc ciezko powiedziec).
Obejrze drugi raz ale nie sadze zeby ogolna opinia zmieniła sie na cos poniżej "genialny film" ;)
Zapisane

"Podróż donikąd też zaczyna sie od pierwszego kroku."

(Ch. Palahniuk 'Rozbitek')
Cobenka666

*




Gryffindor

« Odpowiedz #21 : Wrzesień 10, 2014, 20:42:39 »

Fajnie, jeszcze nie oglądałam więc będzie okazja do nadrobienia :)! Ostatnio film Scorsese jaki oglądałam to był Wilk z Wall Street, też był dłuugi, ale wciągający :D! Liczę, że ten też taki jest ;)!
Zapisane

It is just the beginning of the end
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #22 : Wrzesień 10, 2014, 20:47:38 »

Fajnie, jeszcze nie oglądałam więc będzie okazja do nadrobienia :)! Ostatnio film Scorsese jaki oglądałam to był Wilk z Wall Street, też był dłuugi, ale wciągający :D! Liczę, że ten też taki jest ;)!

Wilk to przy tym bajeczka na dobranoc. W mojej opinii oczywiście  ;)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
kujot666

*

Miejsce pobytu:
Działdowo

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #23 : Wrzesień 11, 2014, 13:52:53 »

No cóż, obejrzałem sobie wczoraj wieczorem Chłopców i pamięć mi wróciła. Nie byłem pewien czy oglądałem to już wcześniej, ale pierwsze sceny z młodzieńczych lat głównych bohaterów szybciutko zweryfikowały moje wątpliwości. :haha:
   O tym filmie nie ma się nawet co za bardzo rozpisywać, jest po prostu genialny. Diabeł 9
Dla każdego kinomaniaka zestawienie tych trzech nazwisk - De Niro/Pesci/Liotta - powinno być wystarczającym bodźcem do obejrzenia tego filmu. Każdy z nich odegrał swoją rolę wyśmienicie. Diabeł 9 Nawet Pesci, który bardziej pasował mi do ról o zabarwieniu żartobliwym, wypadł tu po mistrzowsku. :haha:
   Sama fabuła również jest wyjątkowa. Wszak trzeba zaznaczyć, że to film nakręcony w oparciu o faktyczne wydarzenia. Niby nic nowatorskiego, raptem życie bandziorów pokazane od kuchni na przestrzeni całkiem sporego szmatu czasu, a ogląda się wyśmienicie. W genialny wręcz sposób została uchwycona ta duszna atmosfera zamkniętej społeczności, z której nikt nawet nie próbował wyściubić nosa. Oni mieli swój świat, swoje zabawki, i tego się trzymali, lub ginęli. A nostalgiczne lata młodości głównych bohaterów po prostu mnie urzekły. :haha:
   Kolejnym atutem były dla mnie ramy czasowe w jakich osadzona została akcja tego filmu. Jako, że jestem zatwardziałym fanem amerykańskich czterech kółek, byłem wręcz oczarowany ilością wspaniałych maszyn jakie przewaliły się na kadrach tego filmu. Rewelacja! :rad1:
   Co tu więcej pisać, wielkie kino przez duże K. Nic tylko oglądać, a ten co jeszcze nie widział i nie chce zobaczyć, niech żałuje. :haha:
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 18, 2014, 09:44:18 wysłane przez kujot666 » Zapisane

Graham, Dean & Stephen rules!!! ;-) Preston & Child kicks like a mule!:-D
Yave

*

Miejsce pobytu:
Warszawa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



Damn it, Chloe!

« Odpowiedz #24 : Wrzesień 12, 2014, 02:24:41 »

No, znalazłem Chłopców w domowej kolekcji i jestem świeżutko po obejrzeniu. Co tu dużo mówić - dzięki Tath za wybranie akurat tego filmu  ;)
Podobnie jak kujot - nie ma w zasadzie po co pisać całych referatów. Tu wszystko jest na swoim miejscu i na najwyższym poziomie. Aktorstwo? Mistrzostwo, uwielbiam Pesciego - do moich faworytów należy scena
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
On w ogóle jest świetny jako taki nerwowy, krzyczący konus, a tu dostał ogromne pole do popisu w tej kwestii. Chociaż do roli w Kasynie sporo brakuje :) Także aktorsko jest świetnie. Bo chyba o klasie pana de Niro nie ma co się rozpisywać, co nie?  ;) Fabularnie też bardzo dobrze, sceny dotyczące życia uczuciowego bohaterów potrafią być bardziej zajmujące niż te z życia gangsterskiego. Tu nawet praca kamery mi się podoba - znakomite jest długie ujęcie, w którym Henry wprowadza Karen do restauracji od strony kuchni. Oklaski!
Ale najlepsze jest chyba to, jak ten film, pomimo tego, że momentami praktycznie nic się nie dzieje, szybko leci. Dwie i prawie pół godziny minęły mi jak 5 minut, a jedyna myśl, jaka chodzi mi teraz po głowie to "Ja chcę jeszcze raz!". I faktycznie, chyba znowu sobie odpalę The Goodfellas :)

PS. Nadal brakuje mi jednak tego CZEGOŚ, co w moim systemie ocen odróżnia arcydzieła od filmów znakomitych, mimo to to właśnie do tych drugich zaliczę Chłopców :)
Zwracam honor panie Scorsese i przepraszam, że w pana zwątpiłem :D
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 12, 2014, 02:29:50 wysłane przez Yave » Zapisane

Don't waste your time always searching for those wasted years, face up; make your stand and realise you're living in the golden year
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #25 : Wrzesień 12, 2014, 10:14:23 »

A ja się trochę rozpiszę. Nikt tego pewnie nie przeczyta, ale fuck it  ;) Dalej same spoilery.

Chcę wymienić kilka rzeczy przez które ten film naprawdę bardzo mi się podoba. Zacznę od najlepszego aktora drugoplanowego w tym filmie...czyli muzyki. Jak się kogoś na ulicy zapyta, kto najlepiej dobiera muzykę do filmów? To pierwsza odpowiedź pewnie brzmi Tarantino. I w porządku, Tarantino potrafi tak dobrać muzykę, że po wyjściu z kina pierwsze kroki kierujemy do sklepu muzycznego. Z tym, że u niego muzyka często jest ważniejsza niż obraz. Przyciąga uwagę. Scorsese rzadko sobie na to pozwala. Potrafi tak dobrze wybrać piosenkę i dopasować ją do sceny, że wydaje się jakby to była muzyka filmowa napisana specjalnie do tego filmu. Jest w tym niesamowicie dobry, nie wszyscy go doceniają  pod tym względem. Muzyka występuje tu prawie w każdej scenie, doskonale łączy się z obrazem i świetnie wspiera innych aktorów. Gdy muzyka milknie to znaczy, że coś jest nie tak ;) W ten sposób Scorsese buduje w tym filmie napięcie. Scena gdy Pesci opowiada swoja historyjkę, a Liotta mówi mu, że jest "zabawnym facetem" jest grana bez żadnego podkładu. Z każdą sekundą robi się coraz groźniej a jak zapada cisza to aż ciarki chodzą po plecach. Podobna sytuacja ma miejsce w scenie w barze po skoku na Lufthansę. Gdy jeden z gangsterów chwali się nowym samochodem, który kupił żonie. Na początku świąteczna muzyczka wypełnia całe pomieszczenie, Z biegiem sceny, gdy De Niro coraz bardziej się wku..... robi się coraz ciszej... a widz myśli, że koleś zaraz skończy z nożem  w sercu.

Teraz trochę słów o kolejnej trochę niedocenionej osobie. Jak mówimy o aktorach w tym filmie no to wiadomo, De Niro jak zwykle w rewelacyjnej formie. Liotta rola życia. Pesci geniusz absolutny (Oscar za rolę drugoplanowa). A troche w cieniu tych wielkich nazwisk pozostaje prawdziwa gwiazda tego filmu czyli Lorraine Bracco w roli Karen Hill. Jest perfekcyjna, wszystko od jej wyglądu po jej specyficzny głos, idealnie pasuje do tej historii. Uwielbiam ją w tym filmie bo jest prawdziwa. Nie jest to typowa "dziewczyna gangstera" jaką już widzieliśmy w innych filmach takich jak na przykład Scarface albo Casino, gdzie oglądamy zgrany do bólu schemat. Bohater zakowuje się w dziewczynie od pierwszego wejrzenia. I trudno mu się dziwić bo zawsze jest ona grana przez mega laskę ;) (Michelle Pfeiffer, Sharon Stone). Ten film pięknie łamie tą filmową kliszę. Na pierwszym spotkaniu Henry nawet nie patrzy na Karen, w ogóle nie jest zainteresowany. Piekielnie mnie śmieszy scenka jak odprowadzą ja pod drzwi... i olewa ja w połowie drogi :haha: Zauważa ja dopiero gdy ta robi mu przy wszystkich scenę na środku ulicy. Liotta i Bracco mają w tym filmie świetną chemię, doskonale się uzupełniają. Jeszcze raz podkreślam, gdyby nie ta rola ten film byłby tylko kolejnym gangsterskim filmem, jakich wiele. Na szczęście Scorsese wiedział co robi, co jakiś czas zmieniał punkt widzenia i oddawał głos tej postaci. Te zmiany perspektywy są w tym filmie jak oddech świeżego powietrza.

Jak już padły tytuły to teraz może napiszę jak ten film odbieram na tle innych z tego gatunku. W Ojcu Chrzestnym Coppola snuje epicką historię, robi to oczywiście po mistrzowsku, złego słowa nigdy nie napiszę o Ojcu Chrzestnym ;) W porównaniu do Goodfellas, jednak jego wizja tego świata jest bardzo romantyczna. Scarface (też genialny film), tam obserwujemy jak Tony Montana wspina się na szczyt. Na końcu osiąga pełną władzę, żyje w jakieś kompletnie odrealnionej rezydencji jak król wszechświata. Ta wizja jest w porównaniu do "Chłopców... " bardzo przerysowana.  Goodfellas zawsze pozostaje w pewnych realiach. Widzimy jak ci ludzie się "dorabiają", mają piękne domy ale dalej są to tylko domy w jakieś gównianej części New Jersey ;) Scorsese nic nie upiększa, nie koloryzuje, pokazuje jak jest naprawdę, jak kończy się takie życie. A akty przemocy w tym filmie są przerażające. Gdy film się kończy człowiek dziękuje Bogu że jego życie wygląda inaczej ;) Inny film który też dobrze oddaje życie w takim świecie to Miasto Boga (które czerpie garściami właśnie z Goodfellas ;) )

To na koniec kilka słów o technice. Dla kogoś kto kocha kino i sam próbuje swoich sił w tej sztuce, taki film jak Goodfellas jest niewyczerpalnym źródłem inspiracji. Scorsese jest takim mistrzem w tym filmie, jego filmowe słownictwo jest tak bogate, że za każdym razem można się z tego filmu nauczyć czegoś nowego. Od tego jak używa muzyki, przez pracę kamery po montaż, wszystko w tym filmie stoi na najwyższym poziomie i wydaje się takie proste :) Tyle tu niezapomnianych ujęć...



Tu nawet praca kamery mi się podoba - znakomite jest długie ujęcie, w którym Henry wprowadza Karen do restauracji od strony kuchni. Oklaski!

To ujęcie będzie nawet za sto lat pokazywane na wszystkich uczelniach filmowych, jako jedno z najlepszych (http://vimeo.com/60974401). Faktycznie jest znakomite. Efektowne ale nie efekciarskie, idealnie pasuje do tego momentu w filmie. Jedno ujęcie przekazujące tyle ważnych informacji. Co czuje Karen, kim jest Henry. Przesiąkasz atmosferą tego miejsca... wszystko to dzieje się w tym samym czasie, no geniusz.

Na koniec może coś na rozluźnienie. Joe Pesci Show  :D You insulted him a little bit, a little bit.  ;) To też pokazuje jak ten film się wgryzł w popularna kulturę ;)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 14, 2014, 19:56:58 wysłane przez HAL9000 » Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #26 : Wrzesień 12, 2014, 11:11:22 »

Jak się kogoś na ulicy zapyta, kto najlepiej dobiera muzykę do filmów?

Ja tam bym powiedział, że Sergio Leone :P
Zapisane
Mike
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Gdańsk




It's A Mirage! I'm Tellin' Y'all It's a Sabotage!

WWW
« Odpowiedz #27 : Wrzesień 12, 2014, 21:24:21 »

Właśnie skończyłem seans z Goodfellas.

Na początek wyznam, że oglądałem ten film po raz pierwszy. Mimo tego, że to klasyka, że to Scorsese i w ogóle. Mimo tego, że walał się w mojej kolekcji już dobrych paru lat. Dopiero FKF skłonił mnie w końcu do obejrzenia i wielkie dzięki Tath, za zaproponowanie tego filmu.

Wszystko w tym filmie grało. Jak dla mnie to jeden z najlepszych filmów o mafii i gangsterach, na równi z "Ojcem Chrzestnym", czy "Scarface". Wszyscy tutaj rozpisaliście się tak bardzo (i tak HAL, przeczytałem całego Twojego posta ;) ), używając argumentów, których sam chciałbym użyć, że właściwie nie wiem co mam do tego dodać. Dopiero teraz ułożył mi się w głowie pewien puzzel filmowy, którego mi brakowało. Po pierwsze - Ray Liotta. Do tej pory kojarzyłem go głównie z wszelkiej maści drugoplanowych ról, lub trzeciorzędnych filmów, dopiero rola w "Chłopcach..." uświadomiła mi, z czym powinienem go kojarzyć od tej pory. Joe Pesci - do tej pory śmieszek z "Zabójczej broni", stał się naprawdę niebezpiecznym gościem. De Niro - wiadomo, klasa. Zgadzam się również co do Lorraine Bracco, była świetna w swojej roli.

Co jeszcze? "Rodzina Soprano" - jeden z moich ulubionych seriali. Dopiero teraz widzę jak wielkimi garściami ten serial czerpał z "Goodfellas" (łącznie z wielkimi garściami aktorów w obsadzie, był nawet Michael Imperioli, czyli Spider).

Mocne 8/10 :)

Zapisane

Tathagatha
Moderator

*

Miejsce pobytu:
Lublin




« Odpowiedz #28 : Wrzesień 15, 2014, 15:54:05 »

W weekend i ja odświeżyłam ten film, bo choć należy do moich ulubionych to widziałam go już ponad dwa lata temu i szczegóły mi umknęły.
Zacznę od tego, że uwielbiam filmy gangsterskie. Miałam taki okres w życiu, że ściągałam co się dało i oglądałam jeden za drugim. Lata minęły i wiele z tych filmów poszło w zapomnienie, a 'Chłopcy z ferajny' (i 'Kasyno') trwale zajęli miejsce w mej pamięci.

W 'Chłopcach' wiele zrobił fakt, że jest to film oparty na prawdziwej historii. To jest chwyt który zawsze na mnie działa. Do tego bardzo podobało mi się, że historia została przedstawiona na przestrzeni lat. Od gówniarza, który zawsze marzył by zostać gangsterem i który urzeczywistnił marzenia. Był kimś i zawdzięczał to tylko sobie.
Podobało mi się, że film jest taki prawdziwy. HAL9000 nieźle to opisał. Chłopcy dorabiają się, kupują domy, bawią się i nie są to pałace, a imprezy, kolacje wciąż odbywają się w tych samych knajpach. Mają swój świat, hermetyczny świat i w nim się obracają. Ale czują się szczęśliwi.
Myślę, że film ten urzekł mnie tak ponieważ są to zupełnie inne realia. Inny świat, totalnie dla mnie niedostępny, nieznany i nieprawdopodobny wręcz...

Aktorzy... klasa. Chłopaki już napisali i zgadzam się z nimi całkowicie. De Niro - wiadomo. Ray Liotta - po tym filmie zawsze zwraca moją uwagę i oglądam wszystko co mi się nawinie z jego udziałem - jak dotąd nie przebił tej roli. No i Pesci.. zagrał prześwietnie i pokazał klasę. Udowodnił, że potrafi zagrać zarówno w filmie komediowym (KEVIN!! :D), ale odnajduje się również w poważniejszych rolach. Na pewno bardzo pasuje mi na takiego nerwusa i choć w 'Chłopcach' był człowiekiem który siał postrach, to ja sceny z nim oglądałam z dużą sympatią. Wiem, że to może zabrzmieć dziwacznie, ale to jak on taki podbulwiony co drugie słowo klął i komuś wrzucał albo się czepiał bezpodstawnie... Dla mnie to było...zabawne :D Uwielbiam te sceny :)
Bracco również świetnie sobie poradziła. A jej głos mnie po prostu hipnotyzował :)

Bardzo cieszę się, że póki co opinie pozytywne. Obawiałam się, że większość klubowiczów film już widziało i będzie słaby wybór. Ale okazuje się, że jest co najmniej kilka osób które zabierały się od dawna za tę świetną produkcję, także rewelacja!! :)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 15, 2014, 15:56:54 wysłane przez Tathagatha » Zapisane

Za każdym razem gdy stawiasz czoło trudnościom, masz znakomitą okazję by zademonstrować bogactwo swojego wnętrza.
Stebbins

*

Miejsce pobytu:
Dorne




WAR is NOT the ANSWER

« Odpowiedz #29 : Wrzesień 16, 2014, 21:55:50 »

Ja również obejrzałem. Po raz drugi w zyciu i tak jak zakladalem - nie da sie zejsc z opinia poniżej "genialny film" bo to jest genialny film.

Przede wszystkim klimat, raz że gangsterka, dwa lata w ktorych dzieje sie akcja, samochody, ubrania itp. itd.
Aktorsko to wiadomo, skoro sama smietanka, choc dwojka aktorów zasluguje na szczegolne uznanie.
1.Pesci - wedlug mnie tutaj i w Kasynie strzorzyl dwie swoje najwybitniejsze kracje, no gosc ma taka mimike i taki sposob mowienia ze on chyba na serio w zyciu prywatnym ma cos z mafią wspolnego :D
Kocur!
2.Bracco - fenomenalna i tu w ogole w szoku bylem bo ogladalem ten film iles lat temu, teraz ogladam Soprano i nie skojarzylem ze to ta sama aktorka, tzn. teraz ogladajac kojarzylem, ale jak ostatnio ogladalem Sopranos to nie wpadlbym na to ze ona grała w Chlopcach ;)

No i plus oczywisty, czyli ze historia na faktach.

Nie wiem co tu wiecej pisac, nie bede sie rozdrabnial na sceny bo bylo zbyt wiele dobrych, aktorsko genialnie, klimat, fabula, wszystko na najwyzszym poziomie, co tu pisac? :D

A moze dodam jeszcze że np. ten film bardziej mi sie podoba niz Ojciec chrzestny jesli juz jestesmy w tych klimatach.

Bardzo dobry wybor bo mimo ze film widzialem wczesniej i bardzo mis ie podbal to mialbym opor tak samemu sciagnac i obejrzec tak dlugi film ktory juz widzialem, a okazalo sie ze bylo super :)
Zapisane

"Podróż donikąd też zaczyna sie od pierwszego kroku."

(Ch. Palahniuk 'Rozbitek')
Tathagatha
Moderator

*

Miejsce pobytu:
Lublin




« Odpowiedz #30 : Wrzesień 19, 2014, 11:24:25 »

Przypominam, że we wtorek losuję kolejnego gospodarza. Przed nami weekend - ogarnijcie się, oglądajcie film i komentujcie :D
Zapisane

Za każdym razem gdy stawiasz czoło trudnościom, masz znakomitą okazję by zademonstrować bogactwo swojego wnętrza.
chiyeko

*

Miejsce pobytu:
Olkusz

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #31 : Wrzesień 19, 2014, 22:27:40 »

Przyznam szczerze, że mam zaległości jeśli chodzi o klasykę filmów. Mam nadzieję, że częściej będziecie dawać tego typu pozycje, żebym w końcu miała motywację, żeby je nadrobić ;D ostatnio ciężko mi znaleźć czas, a ten film jest dosyć długi, ale myślę, że w niedzielę w końcu uda mi się obejrzeć :)
Zapisane

"Niezmienny scenariusz naszych czasów:
apokalipsa zagraża... lecz nie następuje. I zagraża nadal."
nocny
Moderator Globalny

*

Miejsce pobytu:
Szczecin




WWW
« Odpowiedz #32 : Wrzesień 28, 2014, 21:11:44 »

Obejrzałem ponownie i podtrzymuję opinię, że to dobry film. Nie piszę, że bardzo dobry, nie wiem czy to kwestia nastroju, zmęczenia ale troszkę film dla mnie zbyt długi. Wcale przez to nie nudny i mimo, że mogę o nim mówić w samych superlatywach to zerkałem często za ile koniec. Może po prostu dla mnie idealny czas na film to 2 godziny.

'Chłopcy z ferajny' jak mało który film oparty jest tak silnie o aktorów i bohaterów jakich odgrywają. To wydaje mi się najsilniejsza strona tego filmu. Liotta, Pesci i De Niro powinni dostać zbiorowego Oscara ;) Dostał tylko Pesci ale należało się w pełni.

Scenariusz, reżyseria, zdjęcia, montaż, scenografia, kostiumy - to wszystko stoi tu na najwyższym poziomie, nie potrafiłbym wskazać minusów. Ale jednocześnie też muszę przyznać, że nie porwał mnie ten film na tyle by mnie zachwycić. Nie umiem tego wytłumaczyć.

A czy jest to najlepszy film o mafii i gangsterach jaki widziałem? Na FilmWebie oceniłem chłopców na 7, 'Donnie Brasco' na 9, muszę zrobić powtórkę z tego drugiego by przypomnieć sobie co mnie w nim zachwyciło.
Zapisane
chiyeko

*

Miejsce pobytu:
Olkusz

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #33 : Wrzesień 28, 2014, 22:02:26 »

Dopiero dziś udało mi się obejrzeć film. Trochę obawiałam się, że przez 2 godziny będę wpatrywać się w ekran, nic nie rozumiejąc i oglądając byleby tylko obejrzeć, bo taka tematyka nie zawsze do mnie trafiała... ale o dziwo bardzo, bardzo mi się podobało. Film z jednej strony trochę się dłuży, ale z drugiej nie zauważyłam z nim jakichś przeciąganych, czy zbędnych momentów. Bardzo na plus oceniam fakt, że od czasu do czasu wcinała się narracja głównych bohaterów, przez co film był dla mnie przyjemniejszy w odbiorze i łatwiejszy do przyswojenia. Genialna obsada, Pesci jest genialny, uwielbiam faceta :) do tego fajny klimat, bardzo lubię filmy z tamtych lat. Mogę w sumie jeszcze dodać, że ten film był dla mnie kopniakiem w tyłek, żeby w końcu zacząć nadrabiać klasykę kina, bo jestem wiele lat świetlnych do tyłu.. i z tego co widzę, omija mnie wiele świetnych rzeczy, których obejrzenia się obawiałam.
Zapisane

"Niezmienny scenariusz naszych czasów:
apokalipsa zagraża... lecz nie następuje. I zagraża nadal."
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #34 : Czerwiec 28, 2015, 08:00:26 »

FKF cokolwiek w uśpieniu, ale śpieszę donieść, że nadrobiłem pierwszą z klubowych zaległości :D Film oglądałem po raz trzeci. Za pierwszym razem byłem pod wrażeniem, ale to się w sumie do końca nie liczy, bo małolatem byłem i to pewnie jeden z pierwszych tak "dorosłych" filmów, które oglądałem. Powtórkę zaliczyłem w okolicach 2005 roku i jakoś do mnie film nie trafił. Po drodze zaliczyłem kilka innych filmów Scorsese, z którym mam pewien problem, bo tylko niektóre jego rzeczy mnie zachwycają, nie wiem, z czego to wynika...

I tak czytam te Wasze peany i się głupio czuję, na szczęście na ratunek przybył nocny, bo to z jego postem się najsilniej utożsamiam. Bo właśnie: ja widzę ten geniusz w filmie. Lubię sposób, w jaki Scorsese prowadzi tu narrację. Praca kamery choćby we wspomnianej scenie wprowadzania do klubu od strony kuchni - mistrzowska. Zresztą nie tylko o kamerę idzie, tu po prostu wszystko jest na swoim miejscu. I to faktycznie chyba najbardziej prawdziwy film gangsterski, bez upiększających retuszy, bez romantycznych mitologizacji, z gorzkim finałem. Więc dlaczego dałem temu filmowi tylko 7/10 (podnosząc z 6/10 wystawioną 10 lat temu)? Nie wiem. Jest w niektórych filmach Scorsese coś takiego, że mnie po prostu do końca nie wciągają, że często odrobinę mi się dłużą. Może i dla mnie idealny czas dla filmu to około 2 godziny? Może trudno mi kibicować takim bohaterom?

Aktorsko zachwycił mnie akurat tylko Pesci (How da fuck am I funny? :D), De Niro gra po prostu jak De Niro w tego typu filmach, Liotta jest dobry i tyle. Muzyka faktycznie dopasowana, chociaż zauważyłem, że w tym filmie z jakichś względów prawie zawsze jest spóźniona w stosunku do czasu akcji o dobrych kilka lat :D Nie wiem, czy to przypadek, czy tak miało być, ale dopiero teraz to zauważyłem.

Podsumowując - maestrię dostrzegam, pojedyncze sceny mnie zachwycają, jako całość film nie potrafi mnie wciągnąć na 100%. Z drugiej strony oglądałem to już po raz trzeci i nie wykluczam kolejnych powtórek - a do wielu filmów wracać mi się już nie chce, nawet, jeśli oceniłem je wyżej, niż ten.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 28, 2015, 08:02:44 wysłane przez p.a. » Zapisane
Strony: 1 [2]   Do góry
Drukuj
Skocz do: