Ten film jest dla mnie dokładnie tym samym co "To" dla głównych bohaterów tego filmu, czyli jednym wielkim wspomnieniem lat dziecinnych.

Czasów szkoły, kolegów, wielogodzinnych zabaw na dworzu, VHS-ów, oraz horrorów, które potrafiły spędzić mi wtedy sen z powiek. "To" było wyjątkowym filmem, który zajmował w mojej pamięci szczególne miejsce aż do dnia dzisiejszego. Potrafił mnie przerazić w równym stopniu co ulubione opowieści o wampirach, takie jak "Salem's Lot", czy "Fright Night".
Dopiero teraz, po tak wielu latach, przyszło mi się wreszcie zapoznać z jego pisanym pierwowzorem. Muszę przyznać, że lektura "To" dość mocno zweryfikowała mój zachwyt nad tym filmem, książka bije na głowę jej ekranizację pod każdym względem.

Zawartość filmu jest wręcz szczątkowa wobec rozmachu fabularnego znajdującego się w książce. Gdyby twórcy tej ekranizacji mieli odzwierciedlić to wszystko w filmie, wyszło by z tego kilka sezonów.
W każdym bądź razie gdyby nie skaszaniona końcówka

, ten film dawałby sobie świetnie radę nawet w dzisiejszych czasach. Jego główną zaletą jest świetna obsada aktorska (oczywiście oprócz dorosłego Billa Jąkały

) i wszystkie sceny z Pennywise'm. Zgodzę się też z przedmówcami, że role dziecięce są po prostu genialne.
Także pomimo ogromnych braków fabularnych ekranizacja "To" jest naprawdę warta obejrzenia, a dla fanów Stephena Kinga to wręcz pozycja obowiązkowa!
