Ciacho
|
 |
« Odpowiedz #40 : Grudzień 24, 2011, 12:43:30 » |
|
a było się chociaż na SK.pl?  A nie było się, bo przyznam szczerze, że nie wiedzieć czemu, ubzdurałem sobie, że tam pisze tylko 2012.  Przepraszam, za offa.  Ciacho, nie ma co czekać. Jak również słabo pamiętałem książkę, ale w czasie oglądania wszystko sobie idealnie przypomniałem. Na prawdę, film jest dobry i nie ma co sobie utrudniać życia z czekaniem na książkę  Ja w miarę dobrze pamiętam książkę, bo jest jedną z moich ulubionych. Ale tu chodzi o to, że w przypadku ekranizacji, ja lubię oglądać je zaraz po lekturze, bo wtedy jestem w stanie wyłapać wszystkie szczegóły, które nie zgadzają się z książką.  I tak nie jestem przekonany np. co do tej zjawy, którą widać taką straszną w trailerze, a ja za cholerę nie przypominam sobie, żeby Michaelowi kiedykolwiek się ona pokazała. Z tego co pamiętam, on ją tylko słyszał, jak szeptała i coś przesuwała chyba, a sceny w której go wciąga do wanny nie pamiętam. To jest szczegół,ale właśnie dlatego przydałoby się przeczytać znowu.  Chyba, że zrobię po prostu tak, że przeczytam sobie Prósa i obejrzę film, a potem w miarę na świeżo przeczytam sobie w maju nowe tłumaczenie (bo na pewno je kupię, jeśli będą spore rozbieżności w tłumaczeniu) i będę miał porównanie.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 24, 2011, 12:46:00 wysłane przez Ciacho »
|
Zapisane
|
"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll
"Każdego można pokonać... ale nie wolno dopuścić do sytuacji, w której człowiek pokonuje sam siebie."- Stephen King
|
|
|
Jacek

Miejsce pobytu: Wrocław
|
 |
« Odpowiedz #41 : Styczeń 05, 2012, 20:36:21 » |
|
Skończyłem właśnie Worek Kości ? jeszcze jak pierwsza cześć była fajna, tak druga czym dalej, tym bardziej irytowała, a potem i śmieszyła. Strasznie podobały mi się 3 sceny i nie wiem, która wygrywa plebiscyt na największa bzdurę filmu: Scena 1: Mattie zostaje zastrzelona przez okno, bedac przytulona do Mike?a, całując go i dostaje precyzyjnie w policzek, Mike placze nad nia z 5 minut, potem wstaje, a zamachowiec stoi na dworze dalej z? shotgunem w reku! No czizes ? shotgun? Scena 2: Mike bierze worek lugu i wychodzi na ulewe, potem rozwala go szpadlem i rekami rozsypuje, caly mokry, lug się sypie jak maka na ciasto:) Wyobrazacie sobie jakim by trzeba być debilem, żeby tak zrobic? Scena 3: Napada na ciebie wazaca 40 kg stara wysuszona kobieta, a Ty w obronie wlasnej ? zamiast dac jej liscia ? wbijasz jej nożyczki w tetnice i masz jeszcze czas powiedziec dziecku, żeby się obróciło. Po czym ? wzywasz policje, żeby posprzątała, a sam idziesz popływać kajakiem po jeziorze:)
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
evening

Miejsce pobytu: Gdańsk/Częstochowa
|
 |
« Odpowiedz #42 : Styczeń 06, 2012, 20:19:50 » |
|
Miałam ochotę obejrzeć, ale cóż... Po opinii Jacka i przytoczeniu kilku 'rewelacyjnych' scen  , ochota odeszła mi zupełnie. Chyba nie chcę psuć sobie wrażenia, bo przecież 'Worek Kości' to jedna z najlepszych, według mnie, książek K. Napada na ciebie wazaca 40 kg stara wysuszona kobieta, a Ty w obronie wlasnej ? zamiast dac jej liscia ? wbijasz jej nożyczki w tetnice i masz jeszcze czas powiedziec dziecku, żeby się obróciło. Po czym ? wzywasz policje, żeby posprzątała, a sam idziesz popływać kajakiem po jeziorze:) Hmm. Haha, zdecydowanie nie chcę tego oglądać. 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
'Kochał morze, jednak nie ślepą miłością; była to cyniczna, budząca pogardę w nim samym miłość mężczyzny do kochanki, której w głębi duszy nie wierzył ani trochę, ale bez której nie potrafił już żyć...' Nicholas Monsarrat
|
|
|
Siekier
|
 |
« Odpowiedz #43 : Styczeń 14, 2012, 15:37:22 » |
|
A ja obejrzałem i uważam, że jak na Garrisa to jest dobrze 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Lady Nina

Miejsce pobytu: Łódź
ka-mai
|
 |
« Odpowiedz #44 : Styczeń 28, 2012, 23:56:24 » |
|
Nie było mnie tutaj 119 lat, ale ten film tak mną "wszcząsł", że biegiem przyleciałam.  Co to miało być, ja się pytam?! Rany boskie, wszystko zostało tak spaprane, że nawet nie wiem od czego zacząć... Jacek wymienił już te trzy momenty, przy których mnie też ręce opadły, ale to i tak pikuś, w porównaniu z tym, co zrobiono ze sceną rzucania kamieniami w Mike' a, jak po łebkach potraktowano jego blokadę pisarską, rozpacz po stracie Jo, no i mamy jeszcze zapleśniałą wisienkę na torcie - wątek sów. ![:]](http://www.gothamcafe.pl/Smileys/free4web/rad2.gif) W książce sowy były ważne, przewijał się ten temat od samego początku, a tutaj? Ta zaszyfrowana wiadomość od Jo mogła równie dobrze brzmieć "trzepaczka w dolnej szufladzie", tyle to miało wspólnego z treścią filmu. Garris go chyba po pijanemu kręcił, albo robił na złość staremu kumplowi Stefciowi, bo w dobrej wierze chyba nie mogło powstać coś takiego. Obsada też szału nie robi, ale pewnie mogło być i gorzej. Tyle tylko, że całość jest zrobiona na odwal się, nie zauważyłam, żeby któryś z aktorów się tutaj postarał. A Rogette już w ogóle wygląda, jakby urwała się z niemego filmu - te jej gesty, mimika, wszystko groteskowe aż do przesady. Ufff. Lubię "Worek" i patrzeć spokojnie nie mogłam, jak całkiem dobra treść jest szargana aż w dwóch odcinkach.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Teach us to care and not to care. Teach us to sit still.
|
|
|
Mando
|
 |
« Odpowiedz #45 : Styczeń 29, 2012, 00:40:04 » |
|
A ja właśnie gadałem z nocnym i ingiem na gg o "Worku" i niestety ten film uświadomił mi, że "Worek kości" jest jedną z najgłupszych książek Stephena Kinga.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
nocny
Moderator Globalny

Miejsce pobytu: Szczecin
|
 |
« Odpowiedz #46 : Styczeń 29, 2012, 00:41:42 » |
|
nie film tylko książką, którą czytasz i która ma głupoty, których nie ma w filmie bo film jest lepszy od książki
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Mando
|
 |
« Odpowiedz #47 : Styczeń 29, 2012, 00:44:52 » |
|
Ale wiesz ja wcześniej czytałem "Worek" dwa razy i stawiałem go w pierwszej dziesiątce, a dopiero film uświadomił mi ile w tej historii jest głupot. I zgadzam się, że przynajmniej w jednej kwestii ten film jest lepszy. Skrócenie tej całej retrospekcji do jednego pokolenia na pewno lepiej wypada niż ciągnięcie tego przez 150 lat.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Lady Nina

Miejsce pobytu: Łódź
ka-mai
|
 |
« Odpowiedz #48 : Styczeń 29, 2012, 02:44:55 » |
|
Eee, zaraz tam najgłupszą. Taka, na przykład, Rose Madder, pod względem głupoty bije Worek o całą długość.  No fakt, ja co prawda aż tak źle tej książki nie oceniam, ale przy jej wielkiej mądrości też się nie upieram. Kłopot w tym, że film do już istniejących durnot dodaje jeszcze swoje, a żeby było weselej, paprze nawet to, co w książce było dobre.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Teach us to care and not to care. Teach us to sit still.
|
|
|
nocny
Moderator Globalny

Miejsce pobytu: Szczecin
|
 |
« Odpowiedz #49 : Styczeń 29, 2012, 11:05:18 » |
|
no właśnie nie, kilka głupot z książki film niweluje. ja to mówiłem przy pierwszym oglądaniu, chyna nawet w recenzji napisałem, teraz napisał to Mando, coś w tym musi być 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
the patient
|
 |
« Odpowiedz #50 : Styczeń 29, 2012, 15:55:20 » |
|
pierwsza część, jeszcze jakoś da się oglądać. Lecz 2 część to istna porażka, kilka razy miałem wrażenie jakbym oglądał filmik z gry jakiś, Te wszystkie odgłosy śmianie się postaci mówienie było cholernie sztuczne... Ogólnie film porażka, nikomu nie polecam. Wszystkie sceny co miały być straszne były kiczowate.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Lady Nina

Miejsce pobytu: Łódź
ka-mai
|
 |
« Odpowiedz #51 : Styczeń 29, 2012, 17:11:41 » |
|
No nie wiem, nie wiem. Może i macie rację, że niektóre rzeczy w filmie były trochę wyprostowane, ale ogólnie i tak mi się nie podobało. Skrócenie tej całej zemsty do jednego pokolenia na pewno nie zaszkodziło fabule, za to nie mogę przeboleć, że i inne rzeczy tak samo uproszczono. Żadnego budowania napięcia, żadnego strachu - filmowy Noonan jest przez większość czasu tak wyluzowany, jakby sobie wyskoczył na urlopik nad jeziorkiem - wszystkie tajemnice się rozwiązują wręcz same, bez wysiłku, aaa, dajcie spokój. A już o tych kretyńskich scenach z Mattie, z Rogette, z tym odkopywaniem szczątków Sary, to w ogóle szkoda gadać, ciągle jestem zniesmaczona. Zaczęłam znów czytać Worek, żeby się przekonać, czy King naprawdę też takie bzdury popisał, więc możliwe, że pojutrze ze skruchą będę wszystko tu odszczekiwać. Ale wątpię. 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Teach us to care and not to care. Teach us to sit still.
|
|
|
Mando
|
 |
« Odpowiedz #52 : Styczeń 29, 2012, 17:38:12 » |
|
Ja nie uważam, by film niwelował jakieś głupoty z książki. Jak dla mnie to właśnie film je uwypukla i dodaje sporo swoich własnych, jak choćby te wspomniane przez poprzedników: wybuchający samochód, koleś z shotgunem itd. Ten film jest po prostu beznadziejny i nie ważne, że miał słaby materiał wyjściowy.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Oneie

Miejsce pobytu: Warszawa
|
 |
« Odpowiedz #53 : Kwiecień 15, 2012, 13:08:23 » |
|
"We should warn you before you watch it... don't watch it" - to cytat z Chandlera... Nie Raymond'a ale Bing'a z serialu Przyjaciele. Takie ostrzeżenie powinno się znaleźć jeszcze przed napisami początkowymi... Nie spodziewałam się wiele, ale to to... Pierwsza część jako tako jeszcze daje radę (ledwo), aczkolwiek pierwsze zgrzyty zębów pojawiły się u mnie gdy okazało się że Lance próbował utopić córkę i Mattie go zabiła, i stąd wziął się konflikt ze starym Devore . Bzdura jedna z wielu bo potem im dalej w las tym gorzej, druga część jest tak komiczna i żałosna... Noonan dostający po pysku od drzewa, twarz Sary na tymże, przeniesienie dramatycznego finału z pleneru podczas szalejącej burzy do łazienki i wanny - WTF?! "walka" Jo z Sarą - kpina jakaś... scena śmierci Mattie tak głupia, że aż boli, sprawca sobie spokojnie czeka za oknem aż Mike się poużala a potem daje się złapać, samochód wybuchający po uderzeniu w słupek drogowy czy tam znak... "dramatyczna" scena gwałtu i śmierci Sary - chłopaki grzecznie sobie czekają, aż Sara wykrzyczy całą klątwę, po czym jeden ją uderza ruchem ręki tak straszliwym, jakby muchę odganiał, jednakowoż zdając śmierć Nie widzę powodu, by się spierać czy Melissa George to dobry wybór na Mattie, bo nie ma w tym filmie absolutnie nic do zagrania. Za całego tego badziewia najbardziej podobał mi się epizod Jasona Priestley'a :-) bardzo, bardzo zły film.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"I believe in nothing but the truth and who we are"
|
|
|
|