Strony: 1 [2] 3   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Oscary za rok 2017  (Przeczytany 3701 razy)
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #20 : Luty 28, 2018, 20:53:22 »

Kształt wody

Nieco lepsze, niż się spodziewałem. Ładna historia o samotności i potrzebie miłości, ubrana w formę lekko jednak absurdalnej baśni, podlanej zimnowojennym sosem. Teoretycznie takie połączenie nie miało prawa się udać, ale na ogół jednak w tym szaleństwie jest metoda. Generalnie jest to typowy film dla Del Toro, który lubi fantastyczne historie osadzać w konkretnej, historycznej rzeczywistości (w tym przypadku w okresie Zimnej Wojny). Momentami wkradają się absurdy (scena w łazience...) i dłużyzny, ale ogólnie wyszedłem z kina zadowolony. Film pięknie wygląda (scenografia), jest opakowany w ładne dźwięki i świetnie zmontowany. Sally Hawkins rzeczywiście wspaniała (zwłaszcza w scenie, w której tłumaczy Jenkinsowi motywy swego postępowania), dałbym jej tego Oscara. Dziwi mnie tak brak nominacji dla Michaela Shannona, jak i kolejne wyróżnienie dla Octavii Spencer, która zagrała to, co zwykle. Akademia musiała zapomnieć, że już taką rolę w jej wydaniu widziała :D Ogólnie spodziewam się, że ten film zgarnie najwięcej nagród w tym sezonie, choć nagroda za film i scenariusz należy się "Trzem billboardom...". Oczekuję zatem podobnego rozwiązania, jak w zeszłym roku, kiedy to "La La Land" zdobył najwięcej statuetek, ale poległ w najważniejszym starciu.

Ode mnie takie 6.5/10, czyli mniej więcej tyle, ile każdy inny film Del Toro. Nigdy mnie ten gość do końca nie przekonuje :D
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2018, 21:15:27 wysłane przez p.a. » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #21 : Luty 28, 2018, 22:53:09 »

Jestem w trakcie przeglądu jego filmografii, mnie przekonuje coraz bardziej  :D Tak naprawdę to tylko Mimic mu nie wyszedł, ale to było jego pierwsze spotkanie z Hollywood. Nawet jego komiksowe filmy, porównując je do najnowszych marveli albo dc, wydają się być filmami autorskimi. A taki Pacific Rim to chyba jeden z najbardziej niedocenionych blockbusterów w historii, który uwielbiam coraz bardziej z każdym kolejnym seansem (a soundtracku słucham co najmniej raz w tygodniu ;) ). Powtórzyłem tez Crimson Peak i tez mi się bardzo podobał.

No i ma w filmografii trzy absolutne perły. The Devils Backbone, Pan?s Labyrinth i teraz The Shape of Water  :faja: Ogólnie ma swój styl  :faja:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=p3ooA5-pv4w" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=p3ooA5-pv4w</a>
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2018, 22:54:42 wysłane przez HAL9000 » Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #22 : Marzec 02, 2018, 12:04:13 »

Bez wątpienia jest reżyserem posiadającym własny styl, ale mam z nim podobny problem, co z takim Burtonem - forma przysłania treść. Nie w takim stopniu, jak u wyżej wymienionego, ale jednak... W rezultacie żaden film Del Toro mnie nie zachwycił, choć w zasadzie każdy w jakimś stopniu lubię (widziałem 6/10, jeśli o pełne metraże idzie - zostały mi dwa debiutanckie obrazy i oba Hellboye, za które nigdy nie potrafiłem się zabrać) - każdy z nich oceniłem na 6 albo 7 :) Jedynie "Don't Be Afraid of the Dark" było słabe, ale tu Del Toro był jedynie współscenarzystą.

Ja za to nadrobiłem zaległości z twórczości McDonagha i zobaczyłem "7 psychopatów" :) Szkoda, że tak rzadko kręci, bo gość ma na swoim koncie 3 świetne filmy i chciałbym więcej :) Choć on jest nade wszystko świetnym scenarzystą, reżyserem chyba tak dobrym nie jest.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #23 : Marzec 03, 2018, 15:44:40 »

I, Tonya

Absolutna rewelacja. Dla mnie bije na głowę wszystkie inne filmy nominowane w tym roku. Skończy się pewnie na jednym oskarze dla Allison Janney, ale powinny być dwa... Bo to jest bez wątpienia najlepiej zmontowany film tamtego roku. Według mnie nic innego się nawet nie umywa. Scorsese na lodzie :D Tak w bardzo dużym skrócie można podsumować ten film  ;) Film ma niesamowitą energię i fenomenalnie miesza dwa gatunki, komedię z dramatem. Że to się udało to jest naprawdę wielki wyczyn. Aktorsko jest wyśmienicie. Napisałem wcześniej, że jak ktoś ma pobić McDormand to niech to będzie Sally Hawkins. Oficjalnie zmieniam zdanie, niech to będzie Margot Robbie :D Wow... tylko tak mogę ocenić jej rolę. Bez dwóch zdań najlepsza kreacja w jej karierze. I pomyśleć, że film wyszedł spod ręki reżysera remake'u Fright Night (swoją drogą całkiem dobry film, wiec w sumie wszystko się zgadza  :haha: ). Będę musiał uważniej śledzić jego kolejne produkcje.

Już się nie mogę doczekać żeby to obejrzeć kolejny raz.

10/10  :faja:
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #24 : Marzec 03, 2018, 23:19:41 »

Toś przeszarżował ;)

Nie przeczę, dobry film. I faktycznie świetnie zmontowany. Mam nadzieję, że Oscara w tej kategorii nie dostanie dość zwyczajny (choć teledyskowy) montaż w "Baby Driver" - zarówno płynny (nomen omen) montaż w "Kształcie wody", jak i ten w "I, Tonya" wywarły na mnie większe wrażenie. Z tym montażem wiąże się na pewno energia filmu. Sama historia wciągająca, nie wiedziałem, że Tonya Harding miała w życiu nie za lekko (choć też nie wiem, na ile film wybiela jej postać). Tyle że... to mimo wszystko, po prostu, biografia. I jakoś drażnił mnie ten ironiczny dystans, to ustawiczne burzenie czwartej ściany - nie lubię tego typu zabiegów.

Aktorsko jest wyśmienicie - trzeba powiedzieć, że w tym roku w kategoriach kobiecych bardzo mocna obsada. Co najmniej 3 wybitne role (więcej jeszcze nie widziałem). Margot Robbie z każdą chwilą przekonywała mnie coraz bardziej. Janney też świetna, ale to bardziej jednowymiarowa rola. Ale na drugi plan wręcz idealna. Reszta aktorów tworzy dość solidne tło.

Tak sobie myślę, że "I, Tonya" to w dużej mierze film o Ameryce - tej takiej nieoficjalnej bardziej. Głupi ludzie, rodzinne patologie, presja osiągnięcia sukcesu - nie jest wesoło. Do tego specyficzne reguły świata łyżwiarstwa... To wszystko momentami wydało mi się ciekawsze od samej biografii. Ogólnie znów okolice 7/10, dobry film, spokojnie mógłby zastąpić którykolwiek z nominowanych do głównej nagrody (prócz "3 billboardów...", rzecz jasna ;) )
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #25 : Marzec 04, 2018, 10:04:56 »

Toś przeszarżował ;)

Ale i tak prawie się we wszystkim zgodziłeś  ;) Po prostu ten film trafił w moje gusta w stu procentach.

Tyle że... to mimo wszystko, po prostu, biografia. I jakoś drażnił mnie ten ironiczny dystans, to ustawiczne burzenie czwartej ściany - nie lubię tego typu zabiegów.

No właśnie nie tylko biografia, jak sam zauważyłeś jest to film o Ameryce, tylko takiej o której nikt nie chce za bardzo mówić. Amerykański sen, który zamienia się w amerykański koszmar. O dorastaniu we wszechobecnej przemocy. Ile trzeba poświecić żeby osiągnąć sukces, o tym wręcz chorym dążeniu do bycia kimś, za wszelka cenę. Dostaje się tez mediom. Tak jakby wszystkie złe cechy Ameryki skupiły się w historii tej jednej osoby. I jak porównasz do tegorocznej biografii Churchila, to raczej nie można użyć zarzutu, że jest to hagiografia. Może ją trochę usprawiedliwili ale nie wybielili.

Co do czwartej ściany... Ten film tez mi bardzo przypomina mój inny ulubiony film. To Die For - Van Santa. Tylko tamten miał jeszcze bardziej ironiczny dystans. W Fight Clubie tez było trochę takich momentów... Ja lubię ten zabieg  :D No i oczywiście Scorsese często używa tego triku.

Jak do tego dodamy technikę filmową na najwyższym poziomie to mamy film na 10/10  :faja:
« Ostatnia zmiana: Marzec 04, 2018, 10:20:59 wysłane przez HAL9000 » Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #26 : Marzec 04, 2018, 10:26:17 »

Ok, ale przecież w każdej biografii mamy jednocześnie opowieść o czasach, w których danej postaci przyszło żyć. A przynajmniej - o środowisku, w którym dana postać się wychowywała. Może jedynie zwykle jest to po prostu tło, tutaj w to tło jest wymierzone ostrze satyry.

Co do zabiegu - ok, ale tamte filmy to nie były biografie. U Allena też takie rzeczy widziałem... Z jednej strony dzięki temu film nie był tak szablonowy, z drugiej jednak - jakoś mi się to gryzło. A Harding jednak ciężko do Churchilla porównać, więc siłą rzeczy filmy musiały być inne :D Zresztą ja nie zarzucam, że wybielili, tylko się zastanawiam. Bo jeśli nie, to mi po prostu, po ludzku, Harding żal.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #27 : Marzec 04, 2018, 10:48:49 »

Co do zabiegu - ok, ale tamte filmy to nie były biografie.

No to już co kto lubi. Dla mnie takie ukazanie tej historii jest ciekawym urozmaiceniem niż powiedzmy standardowy głos narratora.

Jeszcze jeden aspekt o którym zapominałem wspomnieć czyli muzyka. Postuluję stworzenie nowej kategorii oscarowej czyli Najlepiej Dobrane Utwory Muzyczne Do Historii  :D Dawno w kinie nie słyszałem tylu piosenek, które idealnie pasują i budują klimat filmu. Ja już chyba wiedziałem że dam 10/10 po pierwszej jeździe na łyżwach do utworu ZZ Top  :haha: ;)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #28 : Marzec 04, 2018, 11:29:18 »

A wiesz, że pomyślałem o tym samym? :D Są takie filmy, w których różne piosenki tworzą perfekcyjne tło do opowiadanej historii. Nie wiem, czy tu było idealnie, ale było dobrze. Tylko, że komu te nagrody przyznawać? :D
Zapisane
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #29 : Marzec 04, 2018, 20:06:10 »

Obejrzałem The Post

Cóż, solidne kino o odpowiedzialności dziennikarskiej z czasów, kiedy ten termin miał jeszcze jakiekolwiek znaczenie ;) Realizacja rzetelna, Spielberg to fachura w końcu, ale całość jednak zachowawcza, mało odkrywcza, anachroniczna. Ostatecznie jednak nie można całe życie być wizjonerem. No i mimo wszystko lepszy to film od kilku ostatnich Spielberga. Aktorzy - podobnie jak film - solidni, bez wyskoków. Jedynie Streep się wybija, ale też jej postać jest tu najciekawsza. Mimo wszystko lepiej było nominować do głównej nagrody choćby "I, Tonya". Zresztą to kolejny w ostatnich latach przypadek, w którym ta nominacja za najlepszy film bierze się znikąd - nominowana jest tylko Streep i całość. 6/10.

To jeszcze moje typy (niekoniecznie pokrywające się z moimi faworytami):
   

NAJLEPSZY FILM
"Trzy billboardy za Ebbing, Missouri"

NAJLEPSZY REŻYSER
"Kształt Wody" - Guillermo del Toro

NAJLEPSZY AKTOR
Gary Oldman - "Czas mroku"

NAJLEPSZA AKTORKA
Frances McDormand - "Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri"

NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY
Sam Rockwell - "Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri"

NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA
Allison Janney - "Jestem najlepsza. Ja, Tonya"

NAJLEPSZY FILM NIEANGLOJĘZYCZNY
"Niemiłość"

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY
"Trzy billboardy za Ebbing, Missouri"

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY
"Tamte dni, tamte noce"

NAJLEPSZE ZDJĘCIA
"Blade Runner 2049"

NAJLEPSZA MUZYKA
"Kształt wody"

NAJLEPSZA PIOSENKA
"Mystery of Love" - Sufjan Stevens

NAJLEPSZY MONTAŻ
"Kształt wody"

NAJLEPSZA SCENOGRAFIA
"Kształt wody"

NAJLEPSZY MONTAŻ DŹWIĘKU
"Dunkierka"

NAJLEPSZY DŹWIĘK
"Dunkierka"

NAJLEPSZE EFEKTY SPECJALNE
"Blade Runner 2049"

NAJLEPSZE KOSTIUMY
"Nić widmo"

NAJLEPSZA CHARAKTERYZACJA
"Czas mroku"
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #30 : Marzec 04, 2018, 22:05:11 »

Moje. Zimna kalkulacja i trochę na zasadzie a może się spełni ;)

NAJLEPSZY FILM
"Trzy billboardy za Ebbing, Missouri"

NAJLEPSZY REŻYSER
"Kształt Wody" - Guillermo del Toro

NAJLEPSZY AKTOR
Gary Oldman - "Czas mroku"

NAJLEPSZA AKTORKA
Frances McDormand - "Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri"

NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY
Sam Rockwell - "Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri"

NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA
Allison Janney - "Jestem najlepsza. Ja, Tonya"

NAJLEPSZY FILM NIEANGLOJĘZYCZNY
"A Fantastic Woman"

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY
"Get Out"

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY
"Tamte dni, tamte noce"

NAJLEPSZE ZDJĘCIA
"Blade Runner 2049"

NAJLEPSZA MUZYKA
"Kształt wody"

NAJLEPSZA PIOSENKA
"Mystery of Love" - Sufjan Stevens

NAJLEPSZY MONTAŻ
"I, Tonya"

NAJLEPSZA SCENOGRAFIA
"Kształt wody"

NAJLEPSZY MONTAŻ DŹWIĘKU
"Dunkierka"

NAJLEPSZY DŹWIĘK
"Dunkierka"

NAJLEPSZE EFEKTY SPECJALNE
"Wojna o Planetę Małp"

NAJLEPSZE KOSTIUMY
"Nić widmo"

NAJLEPSZA CHARAKTERYZACJA
"Czas mroku"
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #31 : Marzec 05, 2018, 05:55:15 »

Nawet dużo trafiłem :) Jestem bardzo zadowolony z tych Oscarów. Całą galę można podsumować krótkim zdaniem...w końcu. W końcu Oscary dla Del Toro. W końcu nagroda dla Oldmana. I w końcu dla Deakinsa. Bardzo mnie tez cieszy Oscar dla Get Out. Szkoda mi najbardziej Wojny o Plantete Małp, akademia nie lubi małp  ;) No i hit czyli oscar dla Kobe Bryanta, Lakersi górą  :D
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #32 : Marzec 05, 2018, 06:47:00 »

HALu, Ty masz chyba wtyki jakieś w Akademii :D Sam trafiłem 15/20 (tym 15 jest "Coco", ale jakoś zapomniałem tu wkleić ten typ), więc skupię się na tym, czego nie trafiłem. Ok, piosenkę oleję, bo tu strzelałem, nie ma sensacji w tym, że wygrał utwór z "Coco".

Najlepszy film anglojęzyczny - no dla mnie szok. Jeden z 2 filmów z tej kategorii, o których za bardzo nie słyszałem. Na festiwalach nagrody zdobywały "The Square", "Niemiłość" i "Dusza i ciało" - stawiałem na jeden z tej trójki.

Najlepszy montaż - moim zdaniem najgorszy wybór wieczoru. Montaż nijak nie wpłynął na czytelność tej historii, która nadal jest mocno chaotyczna.

Najlepszy scenariusz oryginalny - ale miałeś, HALu, nosa. Nie uważam, by film z tak trywialnym zakończeniem zasłużył na scenariusz, ale mogło być gorzej - nagroda w tej kategorii mogła powędrować do "Kształtu wody", co byłoby jednak pewnym nieporozumieniem. No i mimo wszystko cieszy mnie tak ważna nagroda dla filmu ze świata horroru.

Najlepszy film - trudno uznać za niespodziankę fakt, iż wygrywa film z największą ilością nominacji. Ale mimo wszystko nie jest to najlepszy wybór Akademii - co zresztą znajduje odzwierciedlenie tak w ocenach na portalach (na Filmwebie miazga, ale na imdb też nie ma rewelacji), ale również - w ocenach krytyków (nie, że są niskie, ile że parę filmów oceniano wyżej). Zdarzały się jednak w historii rozdania nagród o wiele większe nieporozumienia, więc jestem w stanie to przełknąć.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #33 : Marzec 05, 2018, 07:33:43 »

HALu, Ty masz chyba wtyki jakieś w Akademii :D

Lata praktyki ;)

Najlepszy film anglojęzyczny - no dla mnie szok. Jeden z 2 filmów z tej kategorii, o których za bardzo nie słyszałem. Na festiwalach nagrody zdobywały "The Square", "Niemiłość" i "Dusza i ciało" - stawiałem na jeden z tej trójki.

Trochę strzelałem ale też obserwowałem jak obstawiają znawcy i tematyka wydała mi się pasująca do obecnego klimatu.

Najlepszy montaż - moim zdaniem najgorszy wybór wieczoru. Montaż nijak nie wpłynął na czytelność tej historii, która nadal jest mocno chaotyczna.

Zgadzam się :) Gdybym tylko posłuchał siebie z poprzedniej strony i obstawił, że jak zwykle wygra film wojenny w tej kategorii... Tutaj głosowałem sercem za I, Tonya  ;)

Najlepszy scenariusz oryginalny - ale miałeś, HALu, nosa. Nie uważam, by film z tak trywialnym zakończeniem zasłużył na scenariusz, ale mogło być gorzej - nagroda w tej kategorii mogła powędrować do "Kształtu wody", co byłoby jednak pewnym nieporozumieniem. No i mimo wszystko cieszy mnie tak ważna nagroda dla filmu ze świata horroru.

Bo się za bardzo zapatrzyłeś na końcówkę ;) A trzeba było spojrzeć na całość, która jest genialną satyrą społeczno-polityczną opakowaną w całkiem przyzwoity thriller z domieszką horroru  :D Bardziej oryginalnie już się chyba nie da ;) I myślę, ze zadziałało też to o czym wspominałem pisząc o Trzech Billboardach. Amerykanie nie kupują ameryki w wydaniu McDonagha ;)

Najlepszy film - trudno uznać za niespodziankę fakt, iż wygrywa film z największą ilością nominacji. Ale mimo wszystko nie jest to najlepszy wybór Akademii - co zresztą znajduje odzwierciedlenie tak w ocenach na portalach (na Filmwebie miazga, ale na imdb też nie ma rewelacji), ale również - w ocenach krytyków (nie, że są niskie, ile że parę filmów oceniano wyżej). Zdarzały się jednak w historii rozdania nagród o wiele większe nieporozumienia, więc jestem w stanie to przełknąć.

Nie zgodzę się, dla mnie wygrał najlepszy film ze wszystkich nominowanych (nie było wśród nich I, Tonya, więc następny w kolejce był Kształt Wody). Tyle się mówiło w zeszłym roku, przy okazji La La Land o marzycielach i nic z tego nie wyszło. Na szczęście w tym roku główna nagroda idzie w ręce autentycznego marzyciela, który naprawdę kocha kino i jak już wspomnieliśmy wyżej, ma swój własny styl. Wygrywa kino autorskie, film i reżyser ze świata horroru i trzeba  to chwalić i tylko chwalić :)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #34 : Marzec 05, 2018, 08:11:20 »

Na szczęście w tym roku główna nagroda idzie w ręce autentycznego marzyciela, który naprawdę kocha kino

W takim kontekście równie dobrze można było nagrodzić Tommy'ego Wiseau i jego "The Room" :D
« Ostatnia zmiana: Marzec 05, 2018, 08:15:59 wysłane przez p.a. » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #35 : Marzec 05, 2018, 08:14:42 »

Powinni. Może kiedyś za całokształt  :D Jednak del Toro te swoje marzenia potrafi dużo lepiej przekazać na ekranie  ;)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #36 : Marzec 05, 2018, 08:17:05 »

Tak naprawdę myślę, że chodziło o to, że w tym roku Akademia chciała nagrodzić film bardziej pozytywny, bo ostatnio dość ponure rzeczy wygrywały.

Warto jeszcze przywołać oceny "Kształtu wody" ludzi z gothamcafe, których mam na Filmwebie:

ciach_eemuu_ciach - 8/10
Mike - 7/10
Stebbins - 5/10
Mandriel - 4/10

Już tu widać, jak film nie za bardzo przypadł wszystkim do gustu ;)

Co do Ameryki McDonagha - to jest możliwe. Przy czym nawet nie chodzi o to, czy wizja jest szczególnie fałszywa, czy nie, ale o coś w stylu: no nie będzie nas tu jakiś Europejczyk pouczał.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #37 : Marzec 05, 2018, 08:29:33 »

Z Emu się raczej dość często zgadzałem w ocenach. Z Mandrielem chyba nigdy, także wszystko jest w normie :D
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #38 : Marzec 05, 2018, 08:44:59 »

Przeanalizowałem teraz oceny na portalach. Generalnie najsłabiej ocenianym z filmów nominowanych do głównej nagrody jest "The Post" - i raczej słusznie ("raczej", bo 3 filmów jeszcze nie oglądałem), zarówno na IMDB, jak i FW wygrywają "3 billboardy..." - rzadko kiedy jest taka zgodność. A oceny "The Shape of Water" są stosunkowo niskie (zdecydowanie wyżej ocenia się np. "Call Me By Your Name" lub "Dunkirk". Również "Phantom Thread" ma wyższe średnie).

Zauważyłem też, że w tym roku filmy, które nie załapały się na główną nominację (a tylko np. na aktorskie czy za scenariusz) mają nierzadko wyższą ocenę, niż spora część nominowanych w głównej kategorii (np. "Logan", "The Disaster Artist", "Molly's Game", "The Florida Project", "I,Tonya") - zawsze się jakiś taki tytuł trafi, ale jeszcze chyba nigdy nie trafiło się aż tyle. W zasadzie tylko "Roman J. Israel, Esq. " ma wyraźnie niższe oceny.
Zapisane
Cobenka666

*




Gryffindor

« Odpowiedz #39 : Marzec 05, 2018, 12:52:50 »


Warto jeszcze przywołać oceny "Kształtu wody" ludzi z gothamcafe, których mam na Filmwebie:

ciach_eemuu_ciach - 8/10
Mike - 7/10
Stebbins - 5/10
Mandriel - 4/10


To wiedzcie, że ja bym dała 6/10 "Kształtowi..." gdybym miała konto na FW :D Dosyć cienki ten film był, nie przekonał mnie fabularnie, infantylne to wszystko było, widać, że dziadki z komisji już do cna zdziecinniały, skoro takiemu filmowi dali główną nagrodę, czemu od razu "Coco" nie dali najważniejszego Oscara? :D Do tego ta scena w łazience... I nie chodzi mi o osławioną scenę seksu z rybą (nie takie rzeczy się czytało w książkach Margit Sandemo :D), tylko że mi próbowano wcisnąć, że wystarczy upchnąć pod drzwi ręcznik, odkręcić kurki i łazienka po chwili zapełni się wodą :D ;) Takie pierdu pierdu, jak cały ten film :D
Zapisane

It is just the beginning of the end
Strony: 1 [2] 3   Do góry
Drukuj
Skocz do: