Strony: 1 2 3 [4]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Nagrody przemysłu filmowego 2022  (Przeczytany 1822 razy)
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #60 : Marca 30, 2022, 09:03:04 »

Niby tak, choć w sumie Smith miał dotąd tylko 2 nominacje i to dość dawno temu. Tak czy siak jest tyle lepszych aktorów, którzy jeszcze statuetki nie dostali...
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #61 : Kwietnia 21, 2022, 01:36:04 »

Licorice Pizza (2021)

Nowy film Paula Thomasa Andersona to produkcja, która byłem pewien, że mi nie podejdzie, bo słyszałem, że to film taki jak ostatni Quentina Tarantino o dawnym Hollywood, czyli bez fabuły, rzeczy po prostu się dzieją i nostalgiczne spojrzenie na przeszłość. No i po części taka produkcją jest, ale kupiła mnie dwójka głównych bohaterów, granych rewelacyjnie przez Coopera Hoffmana(odziedziczył po ojcu talent aktorski) i Alanę Haim. Choć są pewne kontrowersje, bo chłopak 15-letni podrywa 10 lat starszą dziewczynę, która zaczyna się nim trochę bawić, przynajmniej na początku. Dziwne że o tym się nie mówi, może jakby było na odwrót, gdyby dziewczyna miała 15 lat, a chłopak 25 lat, to by czepiano się bardziej tego elementu historii. Realizacja jak to u Andersona mistrzostwo świata, reżyseria, zdjęcia, montaż, wykorzystanie piosenek. A moja ulubiona scena to było  takich kilka, ale gdybym miał wymienić jedną, to jazda samochodem do tyłu. Ocena: 7/10.

Spencer (2022)

Chyba nie jestem fanem biopiców Pablo Larraina (to już lepiej mam z jego serialem, ekranizacją Historii Lisey Stephena Kinga, bo pomimo różnych elementów, które  nie przypadły mi do gustu, to całościowo jestem na tak), bo Jackie z Natalie Portman też mnie nie zachwycił. Doceniłem pomysł na film i tytułową rolę, to porządny film, ale ze Spencer mam jeszcze gorzej, bo czym dłużej film trwał to mnie nudził i męczył, mimo dobrej roli Kristen Stewart. Podoba mi się że tak jak w Jackie nie jest to klasyczna i schematyczna biografia. Jest to film skupiający się na trzech dniach w 1991 roku (Wigilia, Boże Narodzenie, II dzień Świąt), które Diana spędziła z rodziną królewską w Sandrigham House.

Ale nie dostajemy jeden do jednego pokazane co działo się w grudniu 1991 roku w te dni, tylko coś na kształt mrocznej baśni (zresztą na początku jest informacja, że to baśń inspirowana prawdziwą tragedią). A to jak film jest nakręcony to ogląda się jak dreszczowiec/horror o kobiecie, która czuje się w Sandrigman House jak w więzieniu. Obserwujemy Dianę, która dla rodziny królewskiej jest jak transakcja. Widzimy jak kobieta się rozpada na różne małe kawałki, nie radzi sobie ze zdradą męża i dąży do autodestrukcji. Zdjęcia, scenografia i GENIALNA muzyka Johnny'ego Greenwooda podkręcają atmosferę odizolowania Diany i jej buntu wobec rodziny królewskiej, która błąka się po rezydencji niczym duch. Ale czym dłużej film trwał, to coraz mniej ciekawiła mnie ta ponura baśń, za co obwiniam Stevena Knighta, który jest przereklamowanym scenarzystą.

Jest to twórca serialu Peaky Blinders, ale nieważne za jaki film się bierze w ostatnim czasie to w najlepszym razie jest to średniak. A nawet PB, które jest świetnym serialem, tylko że nie dzięki scenariuszowi, bo akurat skrypt to jeden ze słabszych elementów serialu BBC. Serial robi głównie obsada i strona audiowizualna. To dzięki tym elementom Peaky Blinders jest tak dobrą pozycją, a nie dzięki scenariuszowi, któremu można wiele zarzucić. A wracając do Spencer to rozczarowanie, mimo kilku dobrych elementów jak muzyka, aktorstwo, zdjęcia.  Ocena: 5/10.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #62 : Kwietnia 21, 2022, 07:57:49 »

Licorice Pizza (2021)
Choć są pewne kontrowersje, bo chłopak 15-letni podrywa 10 lat starszą dziewczynę, która zaczyna się nim trochę bawić, przynajmniej na początku. Dziwne że o tym się nie mówi

Ależ mówi się i to całkiem sporo, wystarczy zajrzeć na FW, tam zawsze wielu obrońców moralności :D

A tak generalnie to PTA sam trochę bawi się tym tematem i prawdopodobnie dziewczyna od początku do końca kłamie na temat swojego wieku. Dla mnie to nie ma większego znaczenia.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #63 : Maja 14, 2022, 22:25:31 »

To ja też mam WTF, związany z filmem Belfast. I nie jest to WTF pozytywny ;)

Może po prostu nie powinno się tak osobistych filmów kręcić. Bo niby mamy tytułowe miasto ogarnięte przez zamieszki na tle religijnym, ale ważniejsze są tu różne wspomnienia: dziadków, rodziców, młodzieńczej miłości, no i rodzącej się pasji do kina (pojawiają się fragmenty kilku filmów, m.in. "The Man Who Shot Liberty Valance" i serialowego Star Treka). W rezultacie powstał taki chaotyczny dość pamiętnik z zamieszkami w tle i na żadnym poziomie film szczególnie nie angażuje. Inna sprawa, że mam uczulenie na produkcje z szufladki "slice of life", bo mnie po prostu nudzą.

A mnie się podobało. Jeśli chciałbym zobaczyć zamieszki na tle religijnym i inne tego typu filmy, to obejrzę świetne filmy Jima Sheridana na podobne tematy, a w Belfaście spodziewałem się historii pokazanej z oczu dziecka, dla którego ważniejsze od polityki są rodzice, dziadkowie, pierwsza miłość, kuzynka, to się liczy jak się jest dzieckiem a nie to co dorośli robią. A to że jest chaotyczne, to wydaje mi się, że zamierzone przez to, że pokazana jest historia z  punktu dziecka, a dzieci szybko tracą zainteresowanie, więc przechodzimy od jednych problemów chłopca do innych. Nie jest to nic oryginalnego, ale wyszło sympatyczne kino. Jest to też kolejny czarno biały film w ostatnim czasie, ale są fajne pomysły z formą filmu, np. bohaterowie jak oglądają filmy to widać w ich oczach odbicia kolorowe.

Ale przede wszystkim obsada robi film, Hinds i Dench jako dziadkowie, choć to nie są wybitne role, i Balfe i Dornan w rolach najpiękniejszych rodziców na świecie też dają radę (a Dornan potrafi też śpiewać). Nie będę pisał, że jestem zaskoczony jak  Balfe i Dornan dobrze grają, bo widziałem już ich w innych dobrych rolach. Ale równie dobry co dorośli jest dzieciak w roli małego Branagha (oczywiście nawiązanie do Thora jest). No i mega mi się podobała muzyka, czyli piosenki i soundtrack Van Morrisona. Ocena: 7/10.

The Lost Daughter (2021)

To już ostatni z filmów oscarowych, który mnie interesuje. No i trzeba przyznać, że Maggie Gyllenhaal pokazała prawdziwą klasę debiutując w roli scenarzystki i reżyserki. Gdybym nie wiedział że to jest debiut to bym pomyślał, że to film jakiegoś mistrza starego. Zaimponowała mi tym reżyserka jak to jest dojrzała produkcja, jak panuje nad całym filmem i aktorkami, które grają wspaniale (Olivia Colman, Dakota Johnson, Jessie Buckley, ale też Dagmara Domińczyk). Jest to dramat o macierzyństwie i traumach z przeszłości, ale jest tak zrealizowany, że ogląda się jak najlepszy thriller. Napięcie w filmie można kroić nożem. Ocena: 8/10.
« Ostatnia zmiana: Maja 14, 2022, 22:46:17 wysłane przez michax77 » Zapisane
Strony: 1 2 3 [4]   Do góry
Drukuj
Skocz do: