Strony: [1] 2 3 4   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Nagrody przemysłu filmowego 2022  (Przeczytany 1821 razy)
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« : Lutego 08, 2022, 20:58:26 »

Oscary 2022: Lista nominowanych

FILM
Belfast
CODA
Nie patrz w górę
Drive My Car
Diuna
King Richard. Zwycięska rodzina
Licorice Pizza
Zaułek koszmarów
Psie pazury
West Side Story

REŻYSERIA
Kenneth Branagh - Belfast
Ry?suke Hamaguchi - Drive My Car
Paul Thomas Anderson - Licorice Pizza
Jane Campion - Psie pazury
Steven Spielberg - West Side Story

AKTORKA
Jessica Chastain - Oczy Tammy Faye
Olivia Colman - Córka
Penélope Cruz - Matki równoległe
Nicole Kidman - Being the Ricardos
Kristen Stewart - Spencer

AKTOR
Javier Bardem - Being the Ricardos
Benedict Cumberbatch - Psie pazury
Andrew Garfield - tick, tick... BOOM!
Will Smith - King Richard. Zwycięska rodzina
Denzel Washington - Tragedia Makbeta

AKTOR DRUGOPLANOWY
Ciarán Hinds - Belfast
Troy Kotsur - CODA
Jesse Plemons - Psie pazury
J.K. Simmons - Being the Ricardos
Kodi Smit-McPhee - Psie pazury

AKTORKA DRUGOPLANOWA
Jessie Buckley - Córka
Ariana DeBose - West Side Story
Judi Dench - Belfast
Kirsten Dunst - Psie pazury
Aunjanue Ellis - King Richard. Zwycięska rodzina

SCENARIUSZ ORYGINALNY
Belfast
Nie patrz w górę
King Richard. Zwycięska rodzina
Licorice Pizza
Najgorszy człowiek na świecie

SCENARIUSZ ADAPTOWANY
CODA
Drive My Car
Diuna
Córka
Psie pazury

ANIMACJA
Nasze magiczne Encanto
Przeżyć
Luca
Mitchellowie kontra maszyny
Raya i ostatni smok

FILM MIĘDZYNARODOWY
Drive My Car
Przeżyć
The Hand of God
Lunana: A Yak in the Classroom
Najgorszy człowiek na świecie

DOKUMENT
Chiński sen
Attica
Przeżyć
Summer of Soul
Ogniem pisane

ZDJĘCIA
Diuna
Zaułek koszmarów
Psie pazury
Tragedia Makbeta
West Side Story

MUZYKA
Nie patrz w górę
Diuna
Nasze magiczne Encanto
Matki równoległe
Psie pazury

PIOSENKA
Be Alive - King Richard. Zwycięska rodzina
Dos Oruguitas - Nasze magiczne Encanto
Down To Joy - Belfast
No Time To Die - Nie czas umierać
Somehow You Do - Four Good Days

EFEKTY SPECJALNE
Diuna
Free Guy
Nie czas umierać
Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni
Spider-Man: Bez drogi do domu

CHARAKTERYZACJA
Książę w Nowym Jorku 2
Cruella
Diuna
Oczy Tammy Faye
Dom Gucci

SCENOGRAFIA
Diuna
Zaułek koszmarów
Psie pazury
Tragedia Makbeta
West Side Story

KOSTIUMY
Cruella
Cyrano
Diuna
Zaułek koszmarów
West Side Story

MONTAŻ
Nie patrz w górę
Diuna
King Richard. Zwycięska rodzina
Psie pazury
tick, tick... BOOM!

DŹWIĘK
Belfast
Diuna
Nie czas umierać
Psie pazury
West Side Story

FILM KRÓTKOMETRAŻOWY
Ala Kachuu ? Take and Run
Sukienka
The Long Goodbye
On My Mind
Please Hold

KRÓTKOMETRAŻOWY DOKUMENT
Niech mnie usłyszą
Zaprowadź mnie do domu
The Queen of Basketball
Trzy piosenki dla Benazir
Kiedy byliśmy łobuzami

KRÓTKOMETRAŻOWA ANIMACJA
Kwestia smaku
Bestia
Boxballet
Rudzik Rudzia
The Windshield Wiper
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #1 : Lutego 08, 2022, 21:05:59 »

Jeszcze za mało widziałem żeby wskazać jakiegoś pewniaka. Wśród aktorów stawiam na pojedynek Benedicta z Andrew, ciężko jeszcze powiedzieć, który wygra. Wolałbym żeby to był Andrew, niech ma :) Wśród aktorek też ciężko na razie ocenić, oczywiście chciałbym Kristen  :) Drugi plan za mało widziałem, żeby cokolwiek stwierdzić. W technicznych Diuna ;)

Co do zaskoczeń. Don't Look Up za film... lekkie WTF. I brak Villeneuve za reżyserię.
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #2 : Lutego 08, 2022, 21:46:38 »

Mi się ogólnie jakoś nie chce ostatnio nowości oglądać za bardzo, parę tych filmów mam w kolejce, ale jakoś mi się nie spieszy. Na pierwszy rzut oka bardzo niski poziom, ale może to odszczekam ;) Ale serio, po raz pierwszy od wielu lat nie chce mi się obowiązkowo tych filmów "zaliczać". Najbardziej mnie chyba PTA ciekawi, o Willamsównach też chętnie zerknę. No i może wreszcie się zmobilizuję, by Diunę zobaczyć :D  Ogólnie - może się rozkręcę na dniach.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #3 : Lutego 09, 2022, 03:56:55 »

Widziałem Diunę, CODA, Nie patrz w górę i Psie pazury, a że na HBO GO jest film z Willem Smithem to pewnie niedługo nadrobię. Z tych czterech najlepsza jest CODA, ale pewnie nic nie dostanie. A Psie pazury, to jak doceniam realizację, stronę wizualną i aktorstwo, to jeden z tych przypadków filmów, którym wszyscy się zachwycają, a mnie pozostawił obojętnym. I nie jest tak że obejrzałem go teraz jak jest o nim głośno, tylko od razu jak pojawił się na Netflixie. A nawet pisałem na forum o tej produkcji w innym temacie i dość chłodno się wyraziłem.

Z reszty to najbardziej czekam na Belfast, ale nie z powodu Branagha, tylko bardziej z sympatii do Balfe i Dornana, którzy są dobrymi aktorami. Caitriona Balfe znana głównie z fajnego serialu Outlander, a Dornan to przez wielu uważany jest za drewniaka przez wiadomą trylogię, której nie widziałem żadnej części. Ale ja go poznałem w roli zagranej przed 50 twarzami Greya,  czyli mordercy kobiet w świetnym serialu BBC The Fall z Gillian Anderson, która grała Stellę Gibson ścigającą tego mordercę w Irlandii. No i byłem zdziwiony co tak wszyscy narzekaja na Dornana w Greyu jak to dobry aktor, co pokazał w tym angielskim serialu, ale też np. w Operacji Antropoid, Synchronic,  Barb and Star Go to Vista Del Mar.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #4 : Lutego 09, 2022, 08:53:00 »

No mi "Psie pazury" zalegają na dysku od jakiegoś czasu, teraz tylko dostałem dodatkową motywację ;)

I mnie osobiście zaskoczyła nieco porażka Ridleya Scotta. Myślałem, że "Dom Gucci" więcej nominacji zgarnie. Choćby za kostiumy czy rolę Lady Gagi.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #5 : Lutego 10, 2022, 11:22:04 »

Swoją przygodę z okołooscarowymi filmami zacząłem w tym roku od Tick, Tick... Boom! Zaintrygował mnie tytuł (może i kultowy, ale na musicalach broadwayowskich kompletnie się nie znam) już jakiś czas temu, do tego to jeden z nielicznych nominowanych do istotnych nagród filmów, które trwają poniżej 2h, co ma dla mnie w ciągu tygodnia znaczenie ;)

No i cóż, dziwi mnie taka mała ilość nominacji nieco. Może nikt nie miał ochoty nominować dwóch musicali, a Spielbergowi się ustępuje? ;) Ale jeśli ktoś się boi, że to film w stylu "zamiast gadać - śpiewają", uspokajam - tak to nie wygląda (choć śpiewania faktycznie sporo). W zdecydowanej większości piosenki sprzedawane są jako część próby, występu, ewentualnie mamy coś na kształt teledysku, z wizjami rozwijanymi przez umysł głównego bohatera. Sam film bardzo dobrze pokazuje trudy bycia początkującym artystą i pokusy, na jakie jest wystawiony. A to, że dużo tu śpiewają, nie oznacza od razu, że gdzieś gubią się emocje. Bo raz, że mamy tu tak czy siak sporo dialogów, dwa - Larson pisał naprawdę świetne teksty, celnie punktujące rzeczywistość.

Ciekawa jest też forma (musical jest adaptacją monodramu, co zostało wykorzystane przy doborze sposobu narracji), którą wspomaga precyzyjny montaż - tu nominacja była wręcz obowiązkowa. Tak samo jak nominacja dla Garfielda, który - wraz z piosenkami Larsona - dźwiga cały film na swoich barkach.

Za wcześnie może, bym mógł tu mówić, że film został pokrzywdzony, ale jeśli 10-ka nominowana do głównej nagrody jest od Tick, Tick...Boom! lepsza, to nic tylko się cieszyć. Ale jakoś w to wątpię ;) 7/10.
« Ostatnia zmiana: Lutego 13, 2022, 23:53:29 wysłane przez p.a. » Zapisane
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #6 : Lutego 10, 2022, 15:08:59 »

Oczywiście "Zaułek koszmarów" z tych filmów mnie najbardziej interesuje ze względu na rewelacyjny pierwowzór literacki, reszty filmów za bardzo nie kojarzę :)
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
michax77

*



« Odpowiedz #7 : Lutego 10, 2022, 23:30:36 »

Ja widziałem musical z Garfieldem jakiś czas temu. Trzeba zaznaczyć, że to jest debiut w pełnym metrażu Lin Manuela Mirandy, czyli specjalisty od muzycznych filmów, który odniósł ogromny sukces musicalem Hamilton i wcale się nie dziwię, bo Hamilton to arcydzieło.  A najlepsze, że byłem pewien, iż ma już za sobą debiut w filmie jako reżyser, że taką produkcją był In the Heights, a tam był producentem albo scenarzystą.

Wkleję opinię z innego tematu, bo okazało się, że pisałem już o tym filmie. Jest to adaptacja scenicznego musicalu autorstwa Jonathana Larsona pod tym samym tytułem, w którym Jonathan Larson grał Jonathana, czyli w sumie siebie, akompaniując sobie na pianinie z towarzyszeniem sekcji rockowej. Był to autobiograficzny spektakl, a w filmie mamy powtórzenie tego samego co w sztuce pod tym samym tytułem, czyli Jonathana opowiadającego o swoim życiu, którego gra  Andrew Garfield.

Więc widzimy go przy fortepianie i w scenach z życia, czyli prawie 30- letniego  muzyka, który od wielu lat próbuje napisać wielkie musicalowe dzieło (a dokładnie rock operę Superbia, która w rzeczywistości w końcu powstała), mamy przygotowania do sztuki, próby napisania najważniejszej piosenki do rockopery, a poza tym  wątek związany z jego przyjacielem i dziewczyną. Przypominał mi trochę ten musical/biopic doskonały film All that Jazz/Cały ten zgiełk Boba Fosse, w którym mieliśmy główną postać inspirowaną mocno Fosse.

Podobał mi się każdy utwór zagrany i zaśpiewany, a najlepszy moment to trudno mi wybrać, ale chyba ten, jak widzimy jak Jonathan kłóci się z dziewczyną, bo nie porozmawiał z nią, czy ma przyjąć pracę, a scena przerywana jest piosenką o rozpadzie związku, którą śpiewa właśnie Jonathan i dziewczyna z jego zespołu. A nie tylko śpiewają, ale też grają całym ciałem siedząc na krzesłach, trzeba to zobaczyć.

Andrew Garfield nie dość że zagrał super to okazało się, że śpiewać potrafi. Dawno nie miałem tak, żeby dosłownie każdy kawałek w musicalu mi się podobał (nie licząc wymienionego Hamiltona). Byłem pewien, że to piosenki napisane są przez Mirandę, bo są typowe dla niego, czyli szybkie tempo, milion słów na minutę, a to piosenki autorstwa właśnie Jonathana Larsona.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #8 : Lutego 10, 2022, 23:55:55 »

Fakt, można dostrzec podobieństwo do "All That Jazz", choć film Fosse'a był jednak znacznie trudniejszy w odbiorze i generalnie ambitniejszy. Tym niemniej - takie musicale chce się oglądać.

Mi piosenki Larsona przypominały nieco twórczość Jima Steinmana, oczywiście mówię o tych żwawszych numerach, a nie balladach. Tylko czekałem, aż gdzieś zza rogu wyskoczy świętej już niestety pamięci Meat Loaf ;)
Zapisane
Repta

*

Miejsce pobytu:
Trzebnica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #9 : Lutego 11, 2022, 09:58:47 »

Ja ostatnio obejrzałem King Richard i... no spoko fajny w miarę lekki film do obejrzenia ale skoro jest nominowany do Oskarów to albo to znów BLM albo to był bardzo słaby rok jeśli chodzi o filmy.

Generalnie nie znałem tej historii i drogi jaką przeszły siostry Williams z ojcem aby dojść na szczyt tenisowy i przedstawione jest to w całkiem strawnej formie ale to jak dla mnie nie jest nawet najlepszy film sportowy jaki widziałem (choćby Glory Road zrobił na mnie o niebo lepsze wrażenie a też porusza tematykę związaną z czarnoskórymi). Ode mnie takie 7-/10
Zapisane

HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #10 : Lutego 11, 2022, 10:59:37 »

W Zaułku Koszmarów nie ma ani jednego czarnego bohatera, film (jak na Del Toro) średni... i też nominowali ;) Ta nominacja za film jest chyba tylko dlatego, żeby utrzeć nosa fanom Spider-Mana, który zmasakrował Zaułek w box office. Spodziewałem się czegoś dużo lepszego po tym filmie. Technicznie jest oczywiście na wysoki połysk. Zdjęcia ładne, scenografia świetna, kostiumy też w punkt... ale fabuła rozczarowuje, jakoś tak beż życia jest to wszystko poprowadzone. Aktorsko też nierówno. Cate Blanchett gra taką femme fatale, że dla mnie to balansowało na granicy parodii (miałem flashbacki do Indiany Jonesa i Królestwa Kryształowej Czaski  :D ). Dopiero w końcówce ten film się trochę zbiera, Del Toro nie wytrzymuje i wchodzi w bardziej znajome dla siebie horrorowe klimaty, ale to trochę too little, too late.

6.5/10
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #11 : Lutego 11, 2022, 12:54:24 »

Za mną Coda.

Łatwo zrozumieć zarzuty, jakie stawiają temu filmowi niektórzy krytycy. Że przesłodzony, że oparty na schematach. Bo jest tu tu zahukana nieco dziewczyna, która ma swoje marzenia, jest ekscentryczny nauczyciel, etc. Od siebie dodam, że po jakichś 5-10 minutach wiedziałem, w jaką stronę to wszystko pójdzie i jak się z grubsza zakończy. Tyle że... nieszczególnie to przeszkadza. Bo "Coda" to taki mały-wielki film, który bawi, wzrusza a i z morałem nie jest najgorzej. Piosenki ładne na ogół, aktorstwo powyżej przeciętnej. Nominację dostał film, scenariusz i Troy Kotsur. Tu mam wątpliwości, bo akurat dwie panie podobały mi się nieco bardziej. Ale też konkurencja była tu chyba większa, niż w drugoplanowych rolach męskich.

Film pewnie niczego nie dostanie, bo to jeden z tych obrazów, które Akademia wrzuca do wora, by pokazać, że interesuje ją kino niezależne ;) Ale zobaczyć tak czy siak warto. 7/10.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #12 : Lutego 13, 2022, 10:43:48 »

Psie pazury

Jeśli film oceniać - a tak w teorii należałoby to robić - jako sumę pewnych składowych, to "Psie pazury" być może faktycznie zasługują na zwycięstwo w tegorocznym wyścigu. Weźmy choćby zdjęcia - przepiękne. I nie chodzi tylko o "widoczki". Albo muzykę Jonny'ego Greenwooda, duszną, pasującą do pełnej napięcia sytuacji na ekranie. Albo aktorów, z których najlepiej wypada Cumberbatch, ale inni też mają swoje "momenty" i świetnie odgrywają różne psychologiczne subtelności. Cały film wydaje się generalnie bardzo wysmakowany, subtelny, a przy tym wciąż konkretny, bez przypadkowych momentów - tu widać reżyserską rękę Campion.

Choć względnie niewiele się tu dzieje, trudno mówić o nudzie, bo z niemalże każdej sceny bije podskórne napięcie. Ma się przekonanie, że za chwilę może wydarzyć się coś bardzo nieprzyjemnego. Warto jednak za film zabrać się w stanie jako takiego wypoczęcia, bo w przeciwnym razie całość rzeczywiście może wydać się nieco nudnawa.

Michax w innym miejscu zastanawiał się nad przynależnością gatunkową. Western odpada, 1925 rok to już nie jest Dziki Zachód. Jeśli już - to neowestern. Ale jednocześnie antywestern (anty-neowestern?), bo podważa pewien stereotyp typowego twardego chłopa z Dzikiego Zachodu. Ale oczywiście to jest tylko pretekst, by analizować pewne ogólne zachowania ludzkie, głównie w osobie głównego bohatera, który ukrywa wrażliwość pod nie tak znowu twardym pancerzem oschłego, nieprzyjemnego zachowania i stosowanej domowej tyranii. Oczywiście gdyby nie Cumberbatch, to taka ambiwalencja nie zostałaby ukazana w zbyt przekonujący sposób, dlatego jest on chyba głównym kandydatem do zgarnięcia Oscara w swojej kategorii. Niby Glob zwinął mu sprzed nosa Will Smith, no ale jakoś wątpię, by on potrafił aż na tak wysokim poziomie zagrać. Choć też wiadomo, w nagrodach nie chodzi tylko o poziom ;)

Co do oceny - sam nie wiem. Nie potrafię oceniać filmu jako suma składowych, bo gdyby tak było, musiałbym postawić bardzo wysoką notę. Mimo wszystko czegoś mi w tym filmie brakowało - dlatego wychodzi mi coś w okolicach 6,5/10.
Zapisane
maszynistaGrot

*




« Odpowiedz #13 : Lutego 13, 2022, 14:40:55 »

W Zaułku Koszmarów nie ma ani jednego czarnego bohatera
W takim razie to zupełnie inna bajka niż powieść... chyba całkiem mnie zniechęciłeś do filmu... A czytałeś książkę?

Cate Blanchett gra taką femme fatale, że dla mnie to balansowało na granicy parodii

Już nawet samo jej literackie imię Lilith wskazuje na czarny charakter, ale jeśli sugerujesz że to parodia to rzeczywiście nie bardzo ten film...

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Lilith


Dopiero w końcówce ten film się trochę zbiera, Del Toro nie wytrzymuje i wchodzi w bardziej znajome dla siebie horrorowe klimaty, ale to trochę too little, too late.

No mam nadzieję, że choć pod tym względem jest lepiej niż w wersji z lat 40-tych gdzie całkiem zmieniono finał na melodramat cukierkowy zamiast trzymać się literackiego oryginału.
Zapisane

Nie widział nic, nie słyszał nic - upajał się tylko pędem...

Stefan Grabiński, Maszynista Grot
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #14 : Lutego 14, 2022, 13:07:32 »

Don't Look Up

Vice mnie na tyle wymęczył swoją formą, że oglądanie "Don't Look Up" przełożyłem sobie na później, projekcję przyspieszyły nominacje do Oscarów. I niespodzianka - film wchłonąłem tak, że blisko 2,5 godziny minęły sam nie wiem, kiedy. Jasne, rozumiem narzekania krytyków (niektórych), że film mało subtelny, a satyra - oczywista. Mimo wszystko jednak dzieje się tam tyle a po drodze dostaje się tak różnym osobom czy zjawiskom, że w połączeniu z katastroficznym sznytem całości - który bardzo lubię - dostałem film, który najzwyczajniej w świecie mi się podobał, choć jestem świadom jego wad. Zresztą dorzucę kolejną: McKay nie wiedział, kiedy powiedzieć "stop", o czym świadczą choćby sceny po napisach lub parę innych w "czasie regulaminowym". Mimo wszystko nie wpływa to mocno na moją ocenę.

Domyślam się, że wszelcy akademicy mogli mieć problem z nominacjami aktorskimi. Bo o ile być może żadna rola nie zasługuje na statuetkę, to na nominację - co najmniej parę z nich. Poczynając od DiCaprio, Lawrence czy Rylance'a, który jak dla mnie stworzył tu ciekawszą kreację, niż w "Moście szpiegów", za którą nie wiedzieć czemu Oscara dostał. W każdym razie - odbieram to tak, że woleli nie nominować nikogo i mieć ten film z głowy, bo naprawdę, o nominacjach można pomyśleć również w przypadku paru innych ról. Ogólnie film aktorstwem stoi i nagroda od SAG wydaje się być tego logicznym następstwem, choć znając życie, wygra ten film, który później zgadnie głównego Oscara.

Ode mnie 7,5/10.
Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #15 : Lutego 14, 2022, 14:28:12 »

Moje WTF z nominacją dla Don't Look Up jest w kategorii tych dobrych zaskoczeń. Nie, że: WTF? Nominowali to dziadostwo? Tylko raczej: WTF? Odważyli się jednak nominować ten film? ;)
Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room. Trakt
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #16 : Lutego 15, 2022, 10:33:29 »

To ja też mam WTF, związany z filmem Belfast. I nie jest to WTF pozytywny ;)

Może po prostu nie powinno się tak osobistych filmów kręcić. Bo niby mamy tytułowe miasto ogarnięte przez zamieszki na tle religijnym, ale ważniejsze są tu różne wspomnienia: dziadków, rodziców, młodzieńczej miłości, no i rodzącej się pasji do kina (pojawiają się fragmenty kilku filmów, m.in. "The Man Who Shot Liberty Valance" i serialowego Star Treka). W rezultacie powstał taki chaotyczny dość pamiętnik z zamieszkami w tle i na żadnym poziomie film szczególnie nie angażuje. Inna sprawa, że mam uczulenie na produkcje z szufladki "slice of life", bo mnie po prostu nudzą.

I teraz przychodzi WTF, związany z aż 7 nominacjami do Oscarów. Ogarniam nominacje za reżyserię. Ogarnąłbym za zdjęcia, ale tu akurat film nie jest nominowany :D Ale najlepszy scenariusz? I to taki, który już zgarnął Złotego Globa? Aktorstwo jest ok, ale nominacje dla "dziadków" nieco na wyrost, raczej są odbiciem sympatii do postaci. Bo babcia i dziadek odpowiadają za porcję ciepłego humoru, a dialogi między nimi stanowią może i największą ozdobę filmu. Zresztą najlepszy dialog, z kinem w tle, główny bohater prowadzi również z babcią. Trochę może szkoda braku nominacji dla Caitrony Balfe, ale bardziej mi szkoda braku aktorskich nominacji obsady "Don't Look Up".

Tak więc generalnie taka ilość nominacji to nieporozumienie, bo pod artystyczną fasadą (czarno-białe zdjęcia, etc.) kryje się sentymentalna, bałaganiarska i dość banalna całość. 5/10.
Zapisane
michax77

*



« Odpowiedz #17 : Lutego 15, 2022, 14:18:00 »

Aktorstwo jest ok, ale nominacje dla "dziadków" nieco na wyrost, raczej są odbiciem sympatii do postaci.

Filmu jeszcze nie widziałem, ale jak już to pomyślałbym, że nominacja dla Judi Dench i Ciarana Hindsa, raczej ma związek z tym, jak to wybitni aktorzy są i z sympatii do aktorów. Akurat Judi Dench to jest dobrze znana, choćby z roli M w Bondach, ale Ciaran Hinds to jeden z tych przypadków aktorów, który ma wybitne role w serialach jak Juliusz Cezar w Rzymie, ale w kinie to pojawia się głównie na drugim planie i w epizodach, więc pewnie mało kto go kojarzy. Więc może postanowili go w końcu docenić, co na pewno mu się należy.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #18 : Lutego 15, 2022, 14:28:52 »

Tyle, że tutaj oboje są na drugim planie ;) Ciaran Hinds faktycznie zwykle schowany, ale tutaj gra z grubsza to, co zwykle, to Judi Dench ma odmienną nieco rolę, ale też nie jest to poziom "Iris", choć nie powiem, fajna kreacja.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #19 : Lutego 19, 2022, 09:50:07 »

King Richard

Repta napisał, że to nie jest najlepszy film sportowy, jaki widział. Ja pójdę dalej - to nawet nie jest najlepszy film z tenisem w tle :D Ogólnie - dość standardowy jednak biopic mało standardowej osoby, choć coś mi świta, że Richard Williams był większym tyranem, niż pokazano to w filmie - ogólnie zatem taka trochę laurka, choć nawet w takim wydaniu bohater odgrywany przez Willa Smitha irytuje.

Przełom lat 80/90 to okres, kiedy najmocniej siedziałem w tenisie, więc na całość dobrze mi się patrzyło, zwłaszcza, gdy wyłapywałem odniesienia do tego czy innego tenisisty. Ogólnie film zrobiony sprawnie, nie nudzi, etc., ale od filmów nagradzanych wymagam jednak czegoś więcej. Jakiejś głębi, której tu... po prostu zabrakło. Will Smith zagrał dobrze, ale w dużej mierze to było małpowanie Papy Willamsa. Wolę takie role, w których aktor musi "wymyślić" swoją postać i nadaje mu indywidualny ton. Ale Hollywood małpowanie lubi (że tak wspomnę tylko o Rami Maleku), więc Oscar dla Willa Smitha bardzo prawdopodobny. Co kto lubi, mnie Cumberbatch przekonał mocniej, Garfield zresztą też. Po prostu Will Smith pewnego poziomu nie jest w stanie raczej przeskoczyć, choć to jedna z lepszych jego ról w karierze. W kontekście nagród trudno nie wspomnieć o kontekście BLM, w filmie wyraźnie wyczuwalnym (widzimy np. nagranie z pobicia Rodneya Kinga) - to też zwiększa szanse Smitha.

Ale na tym chyba koniec (chyba, że docenią piosenkę, bo tu nigdy nie kumałem standardów Hollywood). Najlepszy film? W życiu. Aktorka drugoplanowa? Bardziej przekonał mnie choćby olany jak zwykle Jon Bernthal, a w tej kategorii kibicuję póki co Kirsten Dunst. Scenariusz? Bądźmy poważni, to jednak sztampa. Montaż? No, dobry, ale w takim "Tick, Tick...Boom!" było ciekawiej i pod tym względem. A za film takie 6-6,5/10
Zapisane
Strony: [1] 2 3 4   Do góry
Drukuj
Skocz do: