Strony: 1 [2]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Clint Eastwood Aktor/Reżyser  (Przeczytany 11071 razy)
Mandriell
Moderator Globalny

*

Miejsce pobytu:
Częstochowa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



SHADYXV

WWW
« Odpowiedz #20 : Październik 24, 2013, 09:42:17 »

Z Clintem przygodę (taką świadomą) zacząłem mniej więcej od czasów "Za wszelką cenę". Wcześniej widziałem z nim kilka filmów, ale większej wagi do tego nie przykładałem. Ot, kolejny film z tą samą gębą.

Później wzięło mnie na Clinta - reżysera i zakochałem się w jego podejściu do robienia filmów. Do dziś "Listy z Iwo Jimy" to jeden z moich ulubionych filmów wojennych. "Sztandar Chwały" jest już nieco gorszy, może dlatego, że był dla mnie za bardzo amerykański? Z drugiej strony widziałem ten film tylko raz, w dodatku przynajmniej 4 lata temu i chyba wypadałoby znów obejrzeć, żeby ewentualnie coś więcej napisać. Dopiero rolą w "Gran Torino" przekonał mnie do swojego aktorstwa. Jego Walt Kowalski to genialna, choć jak już ktoś wspomniał - nieco przerysowana postać. Mnie akurat zupełnie to nie przeszkadza, uważam nawet, że tak zwyczajnie miało być.

Jakiś czas temu pierwszy raz udało mi się obejrzeć "Za garść dolarów", dzięki alekino+. Nie przypuszczałem, że ten film będzie aż tak długi, na szczęście nie było w nim dłużyzn. Fajnie trzymał w napięciu, miło było obejrzeć pełnego wigoru Eastwooda, a jeszcze milej było zobaczyć, że jego postać nie jest niezniszczalnym rewolwerowcem, ale po mordzie dostaje, i owszem. Mało westernów w życiu widziałem, to i rozwiązania fabularne były dla mnie przyjemną niespodzianką.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Jak będzie okazja - obejrzę pozostałe części.


W zeszłym tygodniu miałem L4 i obejrzałem sobie 3 starsze filmy z jego filmografii. 2 komedie:
"Każdy sposób jest dobry" [1978] - Clint gra okazjonalnego "boksera" amatora, który niefortunnie zakochuje się w złej kobiecie, w związku z powyższym on, jego przyjaciel oraz... jego małpa Clyde mają wiele niespodziewanych sytuacji. Film niezły, raczej do niego nie wrócę bo jakoś niczym specjalnym się nie wyróżniał. Dokopałem się do ciekawostki, że ten film jest jedną z najbardziej dochodowych produkcji Warner Bros.

"Jak tylko potrafisz" [1980] - kontynuacja (jakżeby inaczej, skoro pierwsza część zarobiła kupę kasy?) zwariowanej historii gościa od bijatyk, jego kumpla i jego małpy. Oczywiście gorsza od poprzedniczki. Właściwie niewarta zapamiętania.

"Honkytonk Man [1982] - ten film już bardzo mi się spodobał. Słodko-gorzka opowieść o życiowym wykolejeńcu, muzyku-alkoholiku, który chce wystąpić na festiwalu w Nashville i złapać jedną z ostatnich szans na artystyczną chwałę. W drodze na festiwal towarzyszy mu 14 letni siostrzeniec, który ma za zadanie pilnować, żeby wuj nie stoczył się na samo dno. Film jest szyty dość grubymi nićmi, ale to chyba zasługa tego, że są w nim elementy komediowe. Jeśli przymknie się oko na to, że 14 latek lepiej prowadzi auto niż dorośli i inne tego typu rzeczy, to bardzo przyjemnie się to ogląda. No i Clint fajnie śpiewa w tym filmie. Doceniłem jego umiejętności aktorskie po obejrzeniu tego filmu, pokazał mi się z nieco innej strony. Pozornie banalna historia jakich wiele, ja jednak z wielką przyjemnością będę do filmu wracał.

Jak coś nowego obejrzę, skomentuję.
« Ostatnia zmiana: Październik 24, 2013, 09:51:38 wysłane przez Mandriell » Zapisane

p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #21 : Sierpień 15, 2016, 10:14:05 »

Wypadałoby odświeżyć wątek.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy oglądałem 5 filmów wyreżyserowanych przez Eastwooda. Z nowszych - jedynie...
 
American Sniper (2014)

Cóż, d... mi nie urwało. Ten film jest wszystkim tym, czym wydawał się, że będzie. Mam wrażenie, że umiarkowanie ciekawa całość jest dość jednowymiarowa. Gdyby ktoś puścił mi ten Snajpera wycinając napisy, w życiu nie zgadłbym, że taki obraz mógł wyreżyserować Eastwood, mistrz w pokazywaniu moralnych rozterek, czy generalnie dwuznacznych sytuacji. Tutaj tego nie ma, tytułowy snajper to bohater i basta. Myślę, że to dość osobisty film w karierze Eastwooda, z którym nieźle koresponduje ostatnia obrona Trumpa. W tym sensie osobisty, że reżyser uznaje takich ludzi, jak tytułowy snajper, za autentycznych bohaterów bez skazy. W stosunku do których nie mogą istnieć żadne wątpliwości, jeśli o ocenę ich działań idzie. Trochę jednak szkoda, choć to niezły film. Ale za co Cooper dostał nominację (a nie np. Gylenhaal) - nie ogarniam. 6/10.

Ze starszych:

Play Misty For Me (1971)

Debiut Eastwooda jest niezłym filmem i tylko tyle. Dość ciekawie wypada zamiana typowo wyznaczanych ról - w tym filmie to kobieta nęka mężczyznę. Reszta jest dość standardowa. Może jedynie sposób kręcenia się jakoś wyróżnia. W pewnym momencie mamy bowiem wstawkę, jak z filmu dokumentalnego poświęconemu muzyce jazzowej. Może Eastwood chciał się jakoś pokazać na różnych polach? 6/10.

High Plains Drifter (1973)


Bardzo nietypowy western charakteryzujący się niepowtarzalną, ezoteryczną atmosferą. Mnie do końca może nie przekonał, ale też trudno mi będzie ten obraz wyrzucić z głowy. 6/10.

Breezy (1974)

Jak dla mnie - pierwszy klops w karierze Eastwooda :) Raczej nudnawa historia miłosna między hipiską a starszym, nobliwym jegomościem. Całość niby podana z wyczuciem, ze świadomością różnic międzypokoleniowych, ale co z tego, skoro film to dość nudny. 4/10.

The Eiger Sanction (1975)

Przedziwny film. Początek jak z filmów o Bondzie - tajemnicza organizacja i jej dziwny mózg. Końcówka to z kolei typowy przedstawiciel "człowiek kontra natura", czyli zmaganie się z tytułową górą. Zaś środek... no przedziwny. Momentami zbliża się to do jakiejś frywolnej komedii erotycznej :D Takie coś mogło powstać chyba tylko w latach 70. W rezultacie całość wyszła niespójna - tak pod względem treści, jak i klimatu. Ale warto zobaczyć ze względu na sceny kręcone w górach, na mnie wywarły spore wrażenie. 6/10.

Z filmów z kategorii Eastwood-aktor widziałem jeszcze...

Escape from Alcatraz (1979)

Co tu dużo mówić - jeden z absolutnie najlepszych filmów więziennych w historii kina. Wiele dreszczowców z lat 70. nie wywołuje dziś takiego wrażenia, filmy te wydają się dość "lekkie". Ten zaangażował mnie silnie i niewyobrażalnie podniósł mi ciśnienie. Do tego całość oparta jest na faktach, co wzmacnia wymowę obrazu. 8/10.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 15, 2016, 10:18:58 wysłane przez p.a. » Zapisane
HAL9000

*

Miejsce pobytu:
Discovery One




« Odpowiedz #22 : Grudzień 07, 2016, 10:28:45 »

Sully (2016)

Miłe zaskoczenie. Wybrałem się do kina trochę bez przekonania, ale okazało się że to bardzo przyzwoity film. Jedynie mogę się przyczepić do tego, że suspens wokół tego czy Sully jest bohaterem czy może niepotrzebnie naraził ludzi, wypadł trochę sztucznie. Natomiast cała reszta mi się podobała. Realizacyjnie jest świetnie. Montażowo jest ciekawie, bo w sumie wracamy do momentu katastrofy parę razy i za każdym razem oglądamy ją z trochę innego punktu widzenia. Bardzo mnie zaskoczyły efekty specjalne, były rewelacyjne! A zupełnie się tego nie spodziewałem w tym filmie (chociaż nie wiem czemu, przecież to kino katastroficzne jakby nie było :P ). No i aktorsko też jest dobrze, Hanks jak zwykle stanął na wysokości zadania.

Także Eastwood stworzył kolejny dobry film, tym razem nie tak nachalnie patriotyczny niż American Sniper, ale równie pochwalny dla amerykańskiego ducha ;)

7.5 może 8/10
 
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2016, 10:33:44 wysłane przez HAL9000 » Zapisane

Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room! Trakt.tv
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #23 : Grudzień 11, 2016, 22:15:59 »

Ja też się trochę obawiałem. Myślałem, że będzie to film pełen patosu i gloryfikacji. Na szczęście nie był. Clint naprawdę potrafi fajne rzeczy wyciągnąć. Ładnie zrealizowany i fajnie zagrany :)
Dla mnie 8/10
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
marczewek

*

Miejsce pobytu:
była stolica byłego województwa




mój nik wzion sie od mojego imienia

« Odpowiedz #24 : Marzec 04, 2019, 13:54:06 »

Film zbiera świetne oceny

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=N_QksSzK7sI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=N_QksSzK7sI</a>
Zapisane

- Klasyka to książki, które ludzie cenią i których nie czytają.
Mark Twain
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #25 : Marzec 04, 2019, 14:00:26 »

Cieszy mnie to, zapowiada się naprawdę ciekawie. Mam takie wrażenie, że to może być ostatni film Clinta.
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #26 : Marzec 04, 2019, 17:20:16 »

Ja chętnie zobaczę, a nawet zamierzam się wybrać do kina. Polska premiera 15 marca.
A oglądaliście może Jersey Boys, warto?
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
p.a.

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #27 : Marzec 15, 2019, 10:36:50 »

Tego nie widziałem jeszcze. Ostatnio nadrobiłem za to:

Sully (2016) - zaskakująco dobry film. Historia znana, a mimo to film angażuje emocjonalnie i trzyma w napięciu. Do tego jedna z lepszych ról Hanksa, biorąc te z ostatnich lat.  7/10.

The 15:17 to Paris (2018) - a tu z kolei zaskakująco słaby film, chyba najsłabszy spośród tych, które oglądałem. Film jest... po prostu nudny. Pierwsza godzina to dość luźny zlepek scen, które szczególnie się nie kleją. Drażnił mnie też wydźwięk tego filmu. Coś w stylu "my, amerykańscy chłopcy, wychowani w starym, amerykańskim duchu wiemy, jak sobie radzić" - przynajmniej ja to tak odebrałem. Ciekawostką jest to, że zagrali tu autentyczni uczestnicy tamtego wydarzenia (chodzi o atak terrorystyczny w pociągu), ale to też powoduje, iż całość jest zagrana co najwyżej przeciętnie. 4/10.

Z rzeczy, o których nie pisałem, a też widziałem (choć dawniej):

The Outlaw Josey Wales (1976) - bardzo solidny antywestern. Czegoś mi jednak brakowało. Szczegółów już nie pamiętam, zobaczyć na pewno warto, zwłaszcza, jeśli ktoś gustuje w stylistyce. 6/10.

The Gauntlet (1977) - niedorzecznie przegięty film. W dzieciństwie mi się podobał, teraz zaś... No cóż, zobaczyć można, ale całość jest dla mnie mocno przerysowana. W tamtych czasach Clint promował swoją ukochaną Sondrę Locke i może to było najistotniejsze, a nie to, czy film trzyma się kupy. Ogląda się to jednak przyjemnie. 5/10.
Zapisane
J1923

*

Miejsce pobytu:
Sto(L)ica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #28 : Maj 30, 2019, 14:09:35 »

Cieszy mnie to, zapowiada się naprawdę ciekawie. Mam takie wrażenie, że to może być ostatni film Clinta.

Oby nie, ponieważ moim zdaniem nie pożegnałby się z miłośnikami kina należycie

Przemytnik
Zacznę od tego, że ten film jest rzeczywiście mocno clintowski. Delikatny patos, duma z bycia Amerykaninem, cieszenie się wolnością, a nawet żarty z politycznej poprawności to wszystko jest. Niestety, ale najbardziej mi przeszkadzało odrealnienie filmu, który powstał przecież na podstawie książki opisującej prawdziwe koleje losu 92 letniego przemytnika. Momentami mam wrażenie jest wręcz groteskowo, przez co nie czerpię się ogromnej przyjemności z oglądania filmu. Osobiście przeszkadzało mi też to, że zostali zaangażowani nieźli aktorzy jak Cooper, Fishbourne czy Pena, a ich role były bardzo ograniczone, szczególnie zaś tego ostatniego (teraz się zastanawiam czy on w ogóle coś mówił w tym filmie).
Oczywiście nie jest to film zły, jest po prostu za mało atrakcyjny i nie będę go wspominał przez lata (jak mogłem choćby z Sully czy Snajperem).
Największa moc oczywiście drzemie w postaci leciwego przemytnika - z nim się wiąże widz i rzeczywiście ciężko go nie polubić, mimo że robi rzecz wątpliwą moralnie.
Przyzwoity film, ale bez fajerwerków. 6+/10
Zapisane

PIŁKA NOŻNA DLA BANDYTÓW!!! Gra jaki to film NOWA LISTA: http://pastebin.com/AqjMF434
marczewek

*

Miejsce pobytu:
była stolica byłego województwa




mój nik wzion sie od mojego imienia

« Odpowiedz #29 : Czerwiec 07, 2019, 10:00:56 »

Obejrzałem Przemytnika, i jest w sumie Jocie tak jak piszesz. Na początku film trochę przynudza, później cała ta akcja z początku nabiera sensu, ale co się zobaczyło, to się nie odzobaczy  :haha:
Po pierwszej półgodzinie akcja trochę nabiera rumieńców, i zaczyna się robić ciekawiej. Dużo tej daje z siebie Eastwood. Prawie dziewięć dych na karku, a trzyma się skubany całkiem nieźle.

Też jestem zdania że na początku powinni dać jakieś jedną, dwie większe akcje DEA, żeby jakoś ich wprowadzić w akcję i wyjaśnić co to za mafia stoi za tym wszystkim. A tak to pojawiają się na chwilę, i w sumie nic z tego nie wynika.
Szczególnie  Fishburne miał fajną rolę. Cooper przychodzi do niego tylko po zaklepanie jakiejś akcji, a ten nie ma sprawy, działaj. Ot, cała jego rola.

Ale z minuty na minutę podobał mi się bardziej, i sam już nie wiedziałem czy potępiać, czy kibicować bohaterowi.
Końcówka skojarzyła mi się z filmem Lot z Denzelem Washingtonem.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 07, 2019, 10:11:20 wysłane przez marczewek » Zapisane

- Klasyka to książki, które ludzie cenią i których nie czytają.
Mark Twain
Strony: 1 [2]   Do góry
Drukuj
Skocz do: