U mnie wygląda to tak, że jak już czytam coś naprawdę wciągającego to potrafię przesiedzieć z książka do rana, no chyba, że już bierze mnie solidne zmęczenie, to siła wyższa. W końcu po pracy, licząc dodatkowe zajęcia, mam mało czasu, jedynie te pare stron przed snem, czy przy kolacji. A chciałoby się tyle książek przeczytać..
Jeżdże samochodem, więc tutaj też mi nie po drodze z książką, a za audiobookami nie przepadam.
Raz chciałoby się wszystko odłożyć i poświęcić ten czas książce

, tęsknie za czasami w szkole, wtedy to i na lekcji pod ławką książkę się czytało i na pewno gdybym miał takie ciągnoty do książek co teraz, to np. tytuły Mastiego miałbym już dawno zaliczone:).