Jak miałem 11/12 lat Polsat emitował serial "Stukostrachy". Nie wiem jak bym go odebrał dzisiaj, ale wtedy strasznie i się spodobała atmosfera. Nazwisko Kinga było nachalnie podawane przy wszystkich zwiastunach i podczas czołówki więc później zamówiłem ze świata książki jakąś powieść. chyba "Bezsenność", która wtedy okazała się dla mnie za ciężka. Może dwa lata później przeczytałem "Carrie" i pamiętam, że gdzieś przypadkiem zobaczyłem reklamę "Mrocznej Wieży". Zastanawiałem się czy to ten sam King (czasy przed Internetem, kiedy o nowościach dowiadywało się z Ansibla na łamach Fenixa

:D), bo był to cykl fantasy, z którym w życiu autora nie kojarzyłem. Ale pamiętam, że tych książek nie zamówiłem, bo zniesmaczył mnie durny tagline z hasłem, że "czytelnicy stawiają to na jednej półce z Władcą Pierścieni" (wrodzona odporność na socjotechniki i kampanie reklamowe

). Potem długo nie czytałem nic z nazwiskiem Kinga. Jakoś nie było ku temu okazji. W 2004 sięgnąłem po "Szkieletową załogę" ze względu na "Mgłę", która miała być jedną z inspiracji dla twórców Silent Hill. Od tamtej pory co jakiś czas dokupuje kolejne książki Kinga. Przygoda z "Mroczną Wieżą" zakończyła się na pierwszym tomie i od 4 lat obiecuje sobie, że w końcu kupie drugi, ale jakoś zawsze okazuje się, że priorytety są inne

.