Strony: 1 2 [3] 4 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Terror (2007)  (Przeczytany 20975 razy)
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #40 : Wrzesień 13, 2014, 18:24:55 »

Dla zainteresowanych tę historyczną cząstką tej zajebistej książki, znalazłem takie o to info:



Wyjaśniła się jedna z największych zagadek w historii Arktyki. Znaleziono statek z ekspedycji admirała Johna Franklina, która prawie 170 lat temu zaginęła na Oceanie Arktycznym.

- Nie jest na razie pewne, który z dwóch statków Franklina udało się namierzyć naszym badaczom. Zdjęcia z sonaru pokazują bardzo wyraźny obraz wraku na dnie w Cieśninie Wiktorii między wyspami Wiktorii i Króla Williama. Wchodzą one w skład Archipelagu Arktycznego - poinformował podczas specjalnej konferencji premier Kanady Stephen Harper. - Jestem szczęśliwy, że udało się rozwiązać jedną z największych zagadek w historii Kanady. Wkrótce uda się też z pewnością znaleźć drugi z okrętów, które w 1845 r. wyruszyły na poszukiwania Przejścia Północno-Zachodniego - dodał premier.

Przejście Północno-Zachodnie to najkrótszy szlak morski z Europy Zachodniej na Daleki Wschód, który wiedzie przez cieśniny i przesmyki Arktyki. Przez wieki poszukiwali go żeglarze wielu narodowości. Najtragiczniej w historii zapisały się ekspedycje wysyłane przez Imperium Brytyjskie w XIX w., czyli w okresie, w którym Royal Navy panowała na morzach i oceanach. Najbardziej znaną z tych ekspedycji kierował właśnie admirał John Franklin.

Wyprawa z 1845 r. była już jego trzecią podróżą mającą na celu odkrycie Przejścia Północno-Zachodniego. Tym razem wszystko wskazywało na to, że musi się ona udać. Pomny na doświadczenia z dwóch poprzednich ekspedycji Franklin zadbał o to, by jego dwa statki - "Erebus" i "Terror" - były najlepiej zaopatrzonymi okrętami Royal Navy, jakie kiedykolwiek wyruszyły na Daleką Północ. Skompletował też bardzo doświadczoną załogę.

Mimo to statki i 129 uczestników wyprawy rozpłynęło się we mgle. Zaginęli bez śladu.

W pogoni za sensacją

Zaginięcie wyprawy Franklina wywołało w Wielkiej Brytanii ogromne poruszenie. Jego żona Jane zaczęła apelować o wysłanie ekspedycji ratunkowych. Niemal od razu popłynęło pięć statków. Marynarze zostawiali nawet na lodzie puszki z jedzeniem, licząc na to, że może trafią na nie koledzy z "Erebusa" czy "Terrora". Jednak nie znaleziono śladów zaginionych.

Tragedia wyprawy Franklina, ale też chęć zasłynięcia jako odkrywca tajemnicy przez dekady skłaniały żeglarzy do podejmowania kolejnych poszukiwań. W ciągu następnych 30 lat odbyło się ponad 40 takich wypraw. Na ironię zakrawa to, że w ich trakcie zginęło w sumie więcej ludzi, niż było na obu statkach Franklina.

Najgłośniejszą z wypraw ratunkowych była próba podjęta w 1850 r. przez Roberta McClure'a, kapitana statku HMS "Investigator". Też omal nie zakończyła się tragedią, ponieważ "Investigator" został uwięziony w lodach Arktyki. Po wielu miesiącach jego załogę uratował okręt "Resolute". Choć główny cel wyprawy - odnalezienie Franklina - nie został osiągnięty, członkowie "Investigatora" przeszli do historii, gdyż jako pierwsi pokonali Przejście Północno-Zachodnie. Sam statek pozostał uwięziony w lodach Arktyki i zatonął. Jego wrak odnaleziono dopiero w lipcu 2010 r. w pobliżu Wyspy Banksa.

Po długim czasie odnaleziono wreszcie ślady ekspedycji Franklina. Na wyspie Beechey w latach 80. zeszłego wieku odkryto szczątki trzech osób. Badania ujawniły dużą zawartość ołowiu w ich organizmach, więc część badaczy wysnuła teorię, że załogi uwięzionych w lodach statków zmarły w wyniku zatrucia ołowiem z puszek z zapasami żywności. Większość badaczy stała jednak na stanowisku, że marynarze najprawdopodobniej zmarli z głodu, mrozu i ogólnego wycieńczenia. Zachowały się także ustne przekazy Inuitów mówiące o uwięzionych statkach i wygłodzonych mężczyznach, którzy mieli się dopuszczać aktów kanibalizmu.

Archeologia? Nie, polityka

- Zdjęcia z sonaru są wyraźne i dają nadzieję, że we wnętrzu zatopionego okrętu znajdziemy wiele dobrze zachowanych przedmiotów - mówił stacji BBC Stephen Harper.

Rozgłos, jaki Kanadyjczycy nadają dziś swojemu odkryciu, jest ogromny, chyba nawet lekko przesadzony, bo pojawiają się porównania do odkrycia grobowca Tutenchamona. Nie dziwi to jednak, biorąc pod uwagę motywy, jakimi się kierują. Nie chodzi im bowiem wyłącznie o czystą archeologię i wyjaśnienie zagadki dręczącej historyków. Jak zwykle, wiele rzeczy sprowadza się do polityki, a w zasadzie do walki o wpływy i pieniądze.

Z powodu globalnego ocieplenia Arktyka się topi, a perspektywa otwarcia Przejścia Północno-Zachodniego dla regularnych rejsów wielkich transportowców staje się realna. Z takiej możliwości chętnie skorzystałyby - oczywiście za darmo - takie kraje jak Rosja, USA czy Chiny. Spotyka się to jednak z oporem polityków z Ottawy, którzy starają się przekonać świat, że Przejście to szlak na wewnętrznych wodach Kanady. Poszukiwania zatopionych okrętów mają być jednym z argumentów za tym, by Kanada miała wyłączne prawo do tych rejonów


;)

źródło:
http://wyborcza.pl/1,75400,16620474,Ostatni_rejs_Franklina__Znaleziono_statek_zaginionego.html#ixzz3D6052rYT
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
eddvard

*




SSDD

« Odpowiedz #41 : Styczeń 27, 2015, 21:26:44 »

To i ja dorzucę do tego wątku ... ;)

John Rae. Zapomniany i potępiany, bo pisał o kanibalizmie ludzi Franklina

Jeden z najsłynniejszych brytyjskich podróżników John Rae przez lata był potępiany i został skazany na zapomnienie, bo ujawnił szokujący finał słynnej arktycznej wyprawy Franklina.

Szkocki podróżnik John Rae zniszczył sobie reputację i szanse na sławę, gdy w swoim raporcie ujawnił, że słynna wyprawa Franklina zakończyła się kanibalizmem. Jeden z największych brytyjskich badaczy Arktyki został skazany na zapomnienie, bo ujawnił, że wśród członków zaginionej ekspedycji szukającej Przejścia Północno-Zachodniego doszło do kanibalizmu. John Rae jako urzędnik Kampanii Zatoki Hudsońskiej został wysłany do Arktyki, by zbadać losy ekspedycji brytyjskiego żeglarza i badacza Johna Franklina, która zaginęła w 1846 r., gdy statki HMS "Erebus" i HMS "Terror" utknęły wśród lodów między Wyspą Wiktorii i Wyspą Króla Williama. Podczas jednej z trzech wyczerpujących wypraw w okolice podbiegunowe Rae dowiedział się od Inuitów, że ludzie Franklina zagłodzili się na śmierć. W swoim raporcie napisał, że "walcząc o przetrwanie, posunęli się do straszliwej ostateczności". Doniesienia Rae zszokowały wiktoriańskie społeczeństwo, które nie chciało pogodzić się z faktem, że brytyjscy odkrywcy mogli upaść tak nisko. Podżegana przed Karola Dickensa wdowa po Franklinie, powołując się na esej pisarza, rozpętała kampanię mającą ośmieszyć i umniejszyć raport Rae. Podważano wiarygodność Eskimosów i sugerowano, że to oni sami "zaatakowali i zamordowali odkrywców". W swoim eseju Dickens porównywał "stanowczość, hart ducha i odwagę" zaginionej załogi, z "niecywilizowanymi" Eskimosami, "garstką dzikusów żyjących wśród krwi i wielorybiego tłuszczu". Kraj ochoczo przyjął wersję Dickensa, a Rae tylko zrujnował sobie karierę. Choć dziś uchodzi za jednego z największych badaczy Arktyki, nigdy nie otrzymał tytułu szlacheckiego i do końca życia był w przez Brytyjczyków traktowany ozięble. Franklina pośmiertnie obsypano tytułami i honorami za rzekome odkrycie Przejścia Północno-Zachodniego. We wtorek w Kaplicy św. Jana Ewangelisty w opactwie westminsterskim odsłonięty zostanie kamień upamiętniający Rae. Jako symbol pojednania kamień umieszczono pod wielkim popiersiem Franklina. W uroczystości wezmą udział zarówno potomkowie Rae, jak i Franklina, a także Ken McGoogan, autor książki "Fatal Passage", która przyczyniła się do przywrócenia szkockiemu odkrywcy należnej mu chwały. Wielebny John Hall, opat Westminster, przyznał, że ma nadzieję, że kamień zakończy dysputę. - Cieszymy się na to pojednanie - powiedział. Dodał, że spodziewa się "ożywionych debat" na temat tego, który z podróżników jako pierwszy przepłynął Przejście Północno-Zachodnie. W tej dyskusji opactwo nie opowie się po żadnej ze stron. Pod popiersiem Franklina znajduje się informacja, że to on dokonał odkrycia, lecz większość współczesnych historyków uważa, że to Rae odnalazł jedyną drogę morską prowadzącą przez Ocean Arktyczny i łączącą Ocean Spokojny z OceanemAtlantyckim. Wielki norweski badacz Roald Amundsen, który jako pierwszy przepłynął przejście, twierdził, że znalazł je Rae, a nie Franklin.

Niezależnie od tego, jaka jest prawda, zasługi Rae są niepodważalne. - John Rae przeżył, bo poznał zwyczaje Inuitów i troszczył się o swoich ludzi - mówi Jane Hamilton, potomkini podróżnika. - Podczas wszystkich swoich wypraw arktycznych stracił tylko jednego człowieka. Doniesienia Rae potwierdzono w 1997 r., kiedy to odnaleziono szczątki członków ekspedycji, zaginionych na Wyspie Króla Williama. Kości nosiły ślady nacięć, co wskazuje, że wśród załogi doszło do kanibalizmu. Połączenie niesprzyjającej pogody, uwięzienie w lodzie i choroby zabiły wszystkich członków ekspedycji Franklina. Niedawno natrafiono na wrak jednego ze statków Franklina, który zatonął w pobliżu Wyspy Wiktorii. Minister ds. Szkocji Alistair Carmichael, parlamentarzysta z Orkney, gdzie urodził się Rae, od 10 lat walczy o uznanie dla wielkiego szkockiego odkrywcy. - Rae za życia nie doczekał się należnego uznania. Jest jedynym odkrywcą epoki wiktoriańskiej, któremu nie nadano szlachectwa - powiedział. Tłumaczenie: Lidia Rafa

Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/3590629,john-rae-zapomniany-i-potepiany-bo-pisal-o-kanibalizmie-ludzi-franklina,2,id,t,sa.html
Zapisane
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #42 : Czerwiec 10, 2015, 21:58:25 »

No i się doczekaliśmy wznowienia. :)



Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 24 czerwca 2015
Stron: 692
Cena: 59,90 zł
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #43 : Czerwiec 10, 2015, 22:58:34 »

Wiadomo, jakie to wydanie? Okładka miękka/twarda, i jaki format?

Edit:
zobaczyłem do Ciebie na bloga, że jednak miękka. Szkoda... Za taką cenę mogliby dać twardą okładkę :(
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 10, 2015, 23:01:30 wysłane przez Master » Zapisane
crusia
Moderator Globalny

*

Miejsce pobytu:
Poznań




WWW
« Odpowiedz #44 : Czerwiec 11, 2015, 00:10:59 »

Boże, z tą ceną to trochę przegięli :P Ciekawe ile stron będzie miała ta wkładka z fotografiami i posłowie. A skąd data 24 czerwca, skoro na fejsie pisali, że początek lipca?
Zapisane
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #45 : Czerwiec 11, 2015, 10:52:16 »

Też mnie rozwaliła ta cena, tym bardziej że myślałem, że to twarda, a doczytałem, że jednak miękka po tym, jak wkleiłem tutaj wiadomość. Porąbało ich chyba. Ja rozumiem, że te fotografie będę i posłowie doktora, ale bez przesady.  :pff2:
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 11, 2015, 11:51:53 wysłane przez Ciacho » Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #46 : Czerwiec 11, 2015, 11:22:17 »

Wysłałem do Vespera maila z zapytaniem, czy nie ma szansy na twardą okładkę.

Dostałem odpowiedź, że nie planują wydania w twardej okładce.

_________________________________________


Jak mam zapłacić 60 zł za 700 stron w miękkiej okładce, która pewnie po jednokrotnym przeczytaniu będzie miał uszkodzony grzbiet, to zastanawiam czy warto kupić, czy może poczekać na starsze wydanie na Allegro...
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 19, 2015, 20:01:52 wysłane przez Master » Zapisane
eddvard

*




SSDD

« Odpowiedz #47 : Sierpień 09, 2015, 18:40:35 »

Kupiłem wznowienie Terroru. Pomimo braku twardej okładki, w środku jest pięknie, nie ma co porównywać z poprzednim wydaniem - lepszy papier, no i kolorowe fotki z okresu podboju Arktyki - coś wspaniałego. Niezdecydowanym polecam ;)

Poza tym, jeśli sprzedaż Terroru będzie dobra, to Vesper może wziąć na warsztat coś nowego Simmonsa (tak mi napisali), bo jeśli chodzi o MAGa (aka OBSuwa), to na nic bym nie liczył ...
« Ostatnia zmiana: Sierpień 09, 2015, 18:49:31 wysłane przez eddvard » Zapisane
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #48 : Sierpień 09, 2015, 19:16:06 »

No ja planuje kupić wznowienie, choć wcześniej myślałem o poprzednim wydaniu. Jednak chyba się zdecyduje. A jak sprawa wygląda z jakością wydania? 700 stron w formacie 16x24. Mocne, solidnie?
Zapisane
Blackd9

*



« Odpowiedz #49 : Sierpień 09, 2015, 20:08:53 »

Widzę ,że książka całkiem ciekawa. Okładka także dobra. Wiecie gdzie najlepiej kupić?
Zapisane
eddvard

*




SSDD

« Odpowiedz #50 : Sierpień 09, 2015, 22:37:07 »

Rozmiarowo nowy Terror jest taki sam jak stary, ale poza tym nie ma co porównywać jakości wydania, bo stare wydanie nie miało żadnej jakości :D. Szkoda kasy na to stare wydanie - tym bardziej, że nowe możesz kupić bez problemu o 20 PLN taniej od ceny okładkowej. Jedyną rzeczą, do której można się przyczepić to brak twardej okładki, jednak zaraz o o tym zapomnisz. Książka wygląda naprawdę ładnie, na pewno się nie rozleci, dobry papier, kolorowe fotki, polecam ;)
Zapisane
crusia
Moderator Globalny

*

Miejsce pobytu:
Poznań




WWW
« Odpowiedz #51 : Sierpień 09, 2015, 22:43:51 »

Stare wydanie ma ten plus, że o ile się gdzieś trafi, można je mieć za dyszkę :D

A jeśli chodzi o samą formę to ja tam uważam, że tak grube książki aż proszą się o e-booka.
Zapisane
eddvard

*




SSDD

« Odpowiedz #52 : Sierpień 09, 2015, 22:51:51 »

Jeśli chodzi o ebooka, to na razie wydawnictwo nie podjęło decyzji, czy będzie czy nie, więc może będzie. Pewnie czekają na wyniki sprzedaży ... zresztą ja też, bo liczę na inne Simmonsy od nich :P
Zapisane
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #53 : Sierpień 10, 2015, 09:14:40 »

Tak wracając do kwestii twardej okładki... Na pewnym forum przyglądałem się dyskusji o kosztach książek w Polsce i przy okazji omawiano ceny pomiędzy okładką miękką a twardą. Wierzcie lub nie, ale dla wydawcy są to dosłownie grosze i aż dziw, że przy wydaniu takiej cegły jak "Terror" wypuszczono miękką okładkę. Ponadto ta dyskusja dotyczyła rynku książki historycznej, czyli - jak dla mnie - z mniejszą ilością potencjalnych kupców, jak przy beletrystyce.
Zapisane
eddvard

*




SSDD

« Odpowiedz #54 : Sierpień 10, 2015, 10:33:38 »

Faktycznie, masz rację. Różnica pomiędzy twardą a miękką okładką, biorąc pod uwagę wszystkie koszta wyprodukowania książki, jest praktycznie żadna. W kwestii Terroru myślę, że Tylko Rock/Vesper chciał ciąć koszta jak się da stąd ta miękka okładka - tłumaczenie mieli przecież gotowe więc to im odpadło, pozostało dołożenie dodatków i fizyczne "zrobienie" książki". W ogóle to byli bardzo zdziwieni, że MAG tego nie wydał, i myśleli, że MAG ma zamiar wydawać inne pozycje Simmonsa. Wyprowadziłem ich z błędu :D i czekam na wyniki sprzedaży, bo może wyniknie z tego coś dobrego dla nas - czytelników. ;)
Zapisane
Paweł Mateja

*

Miejsce pobytu:
Gliwice




WWW
« Odpowiedz #55 : Sierpień 10, 2015, 11:41:13 »

Pytałem o kwestię okładki gościa z Vesper na Woodstocku (swoją drogą mają tam stanowisko z kosmicznie przecenionymi książkami) i mówił, że różnica w cenie byłaby w okolicach 10zł, co już mogłoby być nie do przełknięcia. A szczerze mówiąc przeczytałem w miękkiej i książka ani się szczególnie nie rozpada ani nic. Ale dla mnie szczególnie w przypadku cegieł ebook > twarda oprawa.
Zapisane

Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #56 : Sierpień 10, 2015, 19:18:37 »

Tak wracając do kwestii twardej okładki... Na pewnym forum przyglądałem się dyskusji o kosztach książek w Polsce i przy okazji omawiano ceny pomiędzy okładką miękką a twardą. Wierzcie lub nie, ale dla wydawcy są to dosłownie grosze i aż dziw, że przy wydaniu takiej cegły jak "Terror" wypuszczono miękką okładkę.

O tej niewielkiej różnicy między twardą a miękką wspominał już Andrzej Miszkurka na forum Maga, stąd oni większość książek wydają w twardej, zakładając, że coś się sprzeda całkiem nieźle. W przypadku Simmonsa i jego Terroru zdaje się, że to przez to, że Trupia otucha nie sprzedała się tak, jak chcieli. Poza tym mają wznowienie Ilionu i Hyperiona, więc nie potrzebny był im Terror, który w poprzednim wydaniu kiepsko się sprzedał.
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
eddvard

*




SSDD

« Odpowiedz #57 : Sierpień 10, 2015, 19:31:37 »

A jak Twoim zdaniem miała się sprzedać książka, o której mało kto wiedział, że została wydana? :D
To odnośnie pierwszego wydania Terroru. Odnośnie polityki wydawniczej Maga żal pisać, więc zmilczę :D
Zapisane
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #58 : Sierpień 10, 2015, 20:03:56 »

Do tego, co napisał eddvard dodam, że nie dość, że jakość wydania była do kitu, to jeszcze wydaniem książki zajęło się wydawnictwo... nie słynące z wydawania książek :D Dziw, że potem w takim Dedalusie "Terror" walał się po półkach...

Sorry, ale "Terror" to druga książka z tego wydawnictwa, jaką widziałem w życiu.
Zapisane
eddvard

*




SSDD

« Odpowiedz #59 : Sierpień 10, 2015, 20:16:43 »

Słyszałeś tylko o dwóch, ponieważ wydania trzeciej pewnie już nie udźwignęli ;)
Zapisane
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: