Strony: 1 2 [3]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Hyperion (1989)  (Przeczytany 14955 razy)
Repta

*

Miejsce pobytu:
Trzebnica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #40 : Sierpień 30, 2015, 20:37:25 »

Jakiś czas temu skończyłem "Hyperiona" i jest moc! Większość opowiadań było świetnych, mnie najmniej podobało się to Konsula, najbardziej... chyba Sola chociaż generalnie najbardziej spodobało mi się to, że wszystkie opowiadania trzymały dość równy wysoki poziom, praktycznie przy żadnym nie miałem wrażenia, że jest za długie czy nudne. Ale generalnie spodziewałem się, że będzie tu więcej akcji poza opowiadaniami a tego praktycznie nie było. Zakończenie ciekawe ale też w moim wypadku wymusiło po natychmiastowe sięgnięcie po kontynuację ;) Jestem już w połowie także niedługo będą wrażenia z 2 tomu :D
Zapisane

Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #41 : Sierpień 31, 2015, 12:11:37 »

Czyli jeśli spodziewałeś się więcej akcji to prawdopodobnie będziesz zaliczał się do tej części, która bardziej od "Hyperiona" woli "Upadek/Zagładę Hyperiona", jak np. ja. :P  Mi się podobała historia Kassada i księdza, ale już wyleciało mi z głowy imię.
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #42 : Sierpień 31, 2015, 14:34:19 »

Mi się podobała historia Kassada i księdza, ale już wyleciało mi z głowy imię.
Ksiądz się chyba nazywał Hoyt ;)
Zapisane
Repta

*

Miejsce pobytu:
Trzebnica

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #43 : Sierpień 31, 2015, 21:54:57 »

Nawet na pewno nazywał się Hoyt :D Generalnie spodziewałem się więcej akcji, ale "Hyperion" bardzo mi się podobał bo praktycznie każde opowiadanie miało w sobie to coś. Jestem już dobrze za połową "Upadku Hyperiona" i na razie bardziej podoba mi się 1 część.
Zapisane

Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #44 : Wrzesień 01, 2015, 10:32:32 »

Hehe, no to dalej jestem w mniejszości. :) Niestety nazwy wlasne wyleciały mi już z głowy totalnie. Pamiętam, że była jeszcze Braunie Lamia (czy coś takiego), Sol i Kassad. Resztę pozapominałem.
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #45 : Wrzesień 01, 2015, 13:30:14 »

Braunie Lamia

Brawne Lamia, jak już :D Ja też reszty nie pamiętam :P
Zapisane
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #46 : Wrzesień 01, 2015, 14:42:02 »

Ważne, że Lamia. Nie szpanuj. :P Ja mam sklerozę. :P
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #47 : Wrzesień 01, 2015, 14:45:06 »

Ja mam sklerozę. :P
A ja mam... Google :D
Zapisane
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #48 : Wrzesień 02, 2015, 12:42:10 »

Dobra, czyli nie szpaner tylko cwaniak. Na dwoje babka wróżyła. :P ;) Czytaj tam lepiej tego Iliona i dawaj znać, jak idzie. :)
Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #49 : Wrzesień 02, 2015, 13:51:01 »

Pewnie zacznie - jak nie dzisiaj, to za nie długo. Dam znać, jak coś ;)
Zapisane
Mandriell
Moderator Globalny

*

Miejsce pobytu:
Częstochowa

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



SHADYXV

WWW
« Odpowiedz #50 : Październik 19, 2015, 10:44:54 »

Wielka Pielgrzymka

Omawianie klasyków to rzecz ryzykowna. Ponieważ praktycznie wszystko zostało o nich napisane, ponieważ dany tytuł ma rzeszę fanów, którym bardzo łatwo można się narazić w sytuacji, kiedy nam akurat omawiane dzieło niekoniecznie przypadło do gustu. W przypadku Hyperiona zdania są w gruncie rzeczy zbliżone - większość uznaje powieść Dana Simmonsa za majstersztyk science fiction, który imponuje rozmachem i wizją amerykańskiego autora. Ja również dołączam do tego grona, jednak w przypadku Hyperiona zadziałał u mnie efekt lekkiego zawodu, spowodowanego chyba zbyt dużymi oczekiwaniami. Tyle się nasłuchałem o fenomenie tej powieści, że po jej skończeniu odczuwałem głównie niedosyt. Mam też kilka uwag, które niekoniecznie spodobają się najwierniejszym fanom, jednak przy dokładniejszej analizie muszę wspomnieć o nurtujących mnie kwestiach. Oczywiście Hyperion to powieść bardzo dobra, zauważam po prostu kilka wad, które nie pozwalają mi stwierdzić, że mamy do czynienia z arcydziełem.

Hyperion to powieść, na którą składa się sześć opowieści siedmiu bohaterów Pielgrzymki na planetę Hyperion, która ma odmienić życie każdego z uczestników. Czyni to z dzieła tak naprawdę zbiór opowiadań, który Simmons zręcznie spiął w sensowną całość. Fabuła powieści ma przybliżyć nam przeszłość każdego z bohaterów (są to: Kapłan, Żołnierz, Uczony, Poeta, Kapitan, Detektyw i Konsul) oraz ukazać nam powody, które pokierowały pielgrzymami tak, aby wybrali się w mozolną podróż i spotkać Dzierzbę - mityczną postać, która - w imię legend - jest śmiercionośna, ale ma potężną moc i zna odpowiedzi na wszystkie pytania.

Mam problem z oceną powieści Simmonsa właściwie cały czas. Z jednej strony autor powalił mnie niektórymi rozwiązaniami, jak na przykład tym, że w żadnym momencie nie pokusił się, aby podpowiedzieć czytelnikowi, z czym ma aktualnie do czynienia, oraz żeby chwycić odbiorcę swojej powieści za rękę i przeprowadzić go przez zawiłości przedstawionego świata. To bardzo słuszne rozwiązanie, dzięki któremu z każdą kolejną stroną znajdujemy nowe informacje i sami dokonujemy  - intuicyjnie - odkryć, o co tu właściwie chodzi i co kryje się za niektórymi słowami, których znaczenia z początku nie jesteśmy w stanie pojąć. Zachwyciła mnie również Simmonsowska umiejętność budowania napięcia oraz stopniowego ukazywania - za pomocą wspomnień, rozmów, plotek - enigmatycznego Dzierzby. To wywołało we mnie skrajne wręcz zaintrygowanie i chęć przeczytania tej sceny, w której wreszcie pojawi się mityczny stwór. Niestety - i tu upatruję winę po stronie wydawnictwa - opis przygotowuje czytelnika na coś zupełnie innego, niż otrzymujemy podczas lektury. Dodam nawet, że zaraz po skończeniu powieści byłem lekko poirytowany, gdyż okazało się, że to, co znajduje się w powieści stanowi zaledwie preludium do tego, co sugeruje opis.

Nieadekwatność opisu do treści książki nie jest jednak dziełem pisarza. Do Dana Simmonsa mam ten zarzut, że nie do końca odpowiada mi ukazanie bohaterów. Tak jak wspomniałem wcześniej - Hyperion to zbiór opowiadań połączony w taki sposób, że tworzy jedną powieść. Ma to swoje zalety, ma niestety i wady. Jedną z nich są właśnie bohaterowie. Sęk w tym, że nie do końca możemy ich poznać. Albo ujmę to inaczej. Poznajemy ich przeszłość, przez to możemy doświadczyć, jacy byli i co wpłynęło najmocniej na ich jestestwo, ale przy tym nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy w ogóle się z nimi identyfikujemy, gdyż fragmenty dotyczące samej Pielgrzymki są w Hyperionie szczątkowe - służą za wypełniacz między kolejnymi historiami pielgrzymów. Pozostając przy bohaterach i kwestii dialogów - zauważyłem również, że poza Poetą (który, notabene, jest w moim odczuciu najbardziej irytującą postacią) wszyscy mówią tak samo. Każda postać ma taki sam akcent, taką samą manierę, identyczny styl wypowiedzi. Może nie jest to coś, co psuje odbiór, bo jednak w dziele Simmonsa chodzi o coś zgoła innego, niemniej jednak rzuca się to w oczy.

Na koniec pozostawiłem twardy orzech do zgryzienia. To jednocześnie wady, jak i zalety, a tylko od danego czytelnika zależeć będzie, jak do tego podejdzie. Simmons może i nieumiejętnie ukazał indywidualność bohaterów pod względem językowym, jednak nadrobił to sposobem, jakim odróżniają się poszczególne opowieści. Nie dość, że płynnie przeskakuje z relacji pierwszoosobowej do narracji trzecioosobowej, to jeszcze w swojej space operowej wizji science fiction zmieścił między innymi opowiadanie w formie dziennika, romantyczną, futurystyczną opowieść żołnierską, kryminał momentami kojarzący się z nurtem noir, dramat obyczajowy, poezję i liczne nawiązania do innych dzieł, które możemy odkryć, jeśli tylko znamy ich treść. Ze względu na tę różnorodność jednym przypadnie do gustu opowieść Konsula czy też Poety, a inni - w tym ja - zakochają się w historii Uczonego oraz Żołnierza. W tym tkwi główna siła Hyperionu - dzięki zróżnicowaniu każdy znajdzie w niej coś, co chwyci za serce, bądź oczaruje rozmachem. Jest w tym jednak drobna skaza - niektóre z opowieści są odrobinę przeciągnięte, co przeradza się szybko w znużenie podczas lektury.

Dan Simmons stworzył dzieło świetne, które mimo zauważalnych wad broni się wyobraźnią autora. Można nie polubić opowieści niektórych bohaterów, można ponarzekać na brak głębszej indywidualności większości postaci oraz na fakt, że poznajemy w zasadzie historie pielgrzymów, a nie do końca ich samych, i że opis wydawcy jest odrobinę dezorientujący. Czym jest to jednak w zestawieniu z emocjami, które Simmons wzbudza w czytelniku w trakcie oraz po lekturze? Obok Hyperiona nie można przejść obojętnie - zostawi on w sercu głęboką drzazgę, bo świat tutaj przedstawiony jest niezwykle złożony, przygnębiający i pesymistyczny na tyle, że po zamknięciu ostatniej strony jest człowiekowi autentycznie smutno. Autor zostawia nikłe światło w tym bezmiarze pesymizmu za sprawą miłości, gdyż ta jest obecna właściwie w każdej z opowieści pielgrzymów. I nie mam tu na myśli tandetnej wizji miłości rodem z filmów romantycznych. Hyperion opowiada o wielu twarzach tego uczucia, o mnogości jej odmian oraz o zróżnicowanych odbiorcach - od człowieka, na planecie kończąc. Zamykając jednak ten wywód - polecam, w końcu to nie bez powodu wielokrotnie nagradzany klasyk. Tym bardziej, że w serii Artefakty wielkimi krokami zbliża się jego kontynuacja.

Recenzja ukazała się na portalu Głos Kultury
« Ostatnia zmiana: Październik 19, 2015, 10:47:42 wysłane przez Mandriell » Zapisane

Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #51 : Październik 19, 2015, 14:08:56 »

Zauważyłeś podobnie jak ja, że bohaterowie nie są tutaj najlepsi. W sensie ich historie, przeżycia są świetne, ciekawe, intrygujące. Ale oni sami są przy tym ciężcy do identyfikacji, przez co podczas lektury płynie się raczej gdzieś obok nich, niż razem z nimi. To jednak nie było dla mnie minusem, bo nie w każdej książce muszę się identyfikować, a Ty sam zobaczysz, że w kontynuacji sprawa wygląda nieco inaczej. I Chyżwar/Dzierzba nabiera też innego blasku. ;)

Mimo wszystko zapytam: ulubiona postać/historia to... ?

Jednak nie mogłem przymknąć oka na drugą rzecz z nimi związaną, o czym też wspomniałeś, czyli dialogi. Czy ksiądz serio mówi tak samo, jak żołnierz? Naukowiec jak detektyw? No nie, nie mówi. Lem w "Edenie", który mną specjalnie nie zachwycił, świetnie przedstawił postaci fizyka, matematyka, mechanika tak że wiedziałeś, kto teraz mówi, nawet jak nie padały imiona. I to w zasadzie był chyba jedyny minus jaki widziałem.

Simmons jest bez wątpienia jednym z najlepszych współczesnych pisarzy i ja bezwzględnie łykam wszystkie jego książki, jakie tylko się pojawią. Szkoda, że Mag nie zdecydował się wydać Terroru, bo miałbym na półce same najlepsze książki autor wydane w jednym stylu. :)

A po Hyperionach serdecznie polecam Ilion. Nieznośny Master dalej nie sięgnął po tę kapitalną książkę. Niestety nie mam go blisko siebie, żeby móc przy...ić laciem. :P
« Ostatnia zmiana: Październik 19, 2015, 14:11:43 wysłane przez Ciacho » Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Strony: 1 2 [3]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: