Gotham Cafe

Oficjalne fora serwisów => Dan Simmons => Wątek zaczęty przez: Autumn on Grudzień 16, 2010, 17:28:46



Tytuł: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Autumn on Grudzień 16, 2010, 17:28:46
(http://www.esensja.pl/obrazki/okladkiks/46207_hyperion_200.jpg)

W obliczu zbliżającej się nieuchronnie międzygalaktycznej wojny na planetę Hyperion przybywa siedmioro pielgrzymów: Kapłan, Żołnierz, Uczony, Poeta, Kapitan, Detektyw i Konsul. Mają za zadanie dotrzeć do mitycznych grobowców, by znaleźć w nich budzącą grozę istotę. Zna ona jednak, być może, metodę, która pozwoli zapobiec zagładzie całej ludzkości. Każdy z pielgrzymów będzie mógł przedstawić jej swoją prośbę, lecz wysłuchany zostanie tylko jeden. Pozostali będą musieli zginąć.
Nazwa powieści jak i pomysł został przez Simmonsa zaczerpnięty z twórczości wybitnego poety angielskiego romantyzmu, Johna Keatsa. Również w hołdzie dla poety Simmons umieścił w swojej opowieści postać na nowo odrodzonego poety.

nagrody: Hugo, Locus, Seiun-Sho, SF Chronicle, Prix Cosmos, British SF (finalista)



Miesiąc temu przeczytałam wreszcie Hyperion, od tego czasu często myślami wracam do książki. Jest to naprawdę jedna z najlepszych rzeczy jakie w ogóle czytałam. Martwiłam się tym, że będę miała problemy ze zrozumieniem rzeczy technicznych, ale pojęcia (tak jak napisał ktoś na poprzednim forum) te są tak tłumaczone, że rozumie się je intuicyjnie (przynajmniej na początku, są one na tyle dobrze opisane, że nie musiałam siedzieć w Google podczas czytania, chociaż robiłam sobie notatki i później szperałam w necie by dowiedzieć się czegoś więcej). No i postać Chyżwara zdrowo mnie przeraziła. W ogóle to, jak napisane są opowieści Pielgrzymów ... coś niesamowitego. Każda inna, ale wszystkie równie ciekawe.

Rewelacyjna jest ta książka!

Upadek Hyperiona jednak sobie jeszcze trochę poczeka, do Chyżwara wcale mi się nie śpieszy. Chciałabym przed zaczęciem tej książki poznać wiersze Keatsa (zwłaszcza Hyperion), a także innych poetów, którzy pojawiają się na stronach części pierwszej.

No i trzeba powiedzieć, że książka wydana jest naprawdę pięknie ...


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: SickBastard on Styczeń 18, 2011, 20:14:31
Skończyłem "Hyperion". Jestem zachwycony Simmonsem. Po prostu facet mnie oczarował swoją wizją. Czuję podobną ekscytację jak w chwili kiedy skończyłem parę lat temu dwa pierwsze tomy "Mrocznej Wieży" - czuję, że czeka na mnie wspaniała przygoda.

Zacznę trochę od dupy strony... Świat "Hyperiona" jest przerażający i jednocześnie zachwycający w swojej historii i złożoności. I cholernie przytłaczający. Czytałem jedną opowieść pielgrzyma dziennie i po każdej byłem autentycznie przygnębiony. Gdy dzisiaj kończyłem ostatnią, było mi po prostu smutno. Takie dziwne uczucie... kończysz wspaniałą książkę i czujesz z tego powodu uniesienie, a jednocześnie to co przeczytałeś jakoś nie pozwala ci się cieszyć. :D
Urzekł mnie rozmach technologiczny i społeczny. Ten obraz cywilizacji ciągle odtwarzającej znajome obiekty: domy z kamienia, uniwersytety z czerwonej cegły, rowery jako prezenty urodzinowe - jest w jakiś sposób kojący. Jedna z postaci dość negatywnie się pod koniec na ten temat wyraża, ale osobiście myślę, że to jedna z niewielu pozytywnych rzeczy, którą ludzie robią po hegirze.
Takie tam bzdurki, ale może ktoś myśli z Was podobnie  jak ja? :)

Generalnie "Hyperion" jest jedną z najlepiej napisanych książek z jakimi się spotkałem. Bardzo podobała mi się zmiana stylu i języka przy każdej z opowieści. Raz mamy 3-osobowy, chłodny i rzeczowy opis historii żołnierza, by zaraz być poczęstowany kwiecistym językiem 1-osobowej historii poety. Tutaj coś w stylu powieści epistolarnej, a zaraz później opowieść detektyw w stylu kryminału noir. Ekstra!! Do tego wplątanie w to Keatsa i jego poematu - po prostu mistrzostwo!!
Rany... już nie mogę się doczekać, aż wezmę w łapy "Upadek Hyperiona"! Ale to za jakiś czas dopiero. :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Duddits on Styczeń 19, 2011, 10:11:33
Co do Hyperiona to wiedziałem, że tak będzie. Obok tej książki po prostu nie można przejść obojętnienie. No chyba, że ktoś ogólnie gardzi syfami. Moje podejście do tej historii nie było poprzedzone innymi lekturami z tego gatunku a jednak wpadłem po same uszy. Rozumiem też, że będziesz kontynuował dylogię. To Ci powiem, że Upadek Hyperiona jest jeszcze lepszy. Ciesze się też, że przyłożyłem do tego swoje łapska.
Wszystkie historie mi się podobały. Z Twojej wypowiedzi wynika, że najbardziej przypadła Ci historia Sola Weintrauba, bodaj najsmutniejsza ze wszystkich, poruszająca temat o sensie wiary w Boga w kontekście "dylematu Abrahama". Jest w niej dużo smutku i miłości do bliskich. Podobnie było w historii Konsula, tyle że w niej uczucia te były skierowane w stosunku do przynależności do świata, w którym zapuściło się korzenie. Jeśli miałbym kierować się pięknem to właśnie ta opowieść by wygrała. Jednak najbardziej spodobała mi się historia Brawne Lamii. Może dlatego, że najbardziej zahacza o technikę z czasów Hegemonii. Trudno ocenić. Wszystkie opowieści pielgrzymów były fenomenalne. Jeśli miałbym wymienić najsłabszą to byłaby to opowieść Silenusa. Niemniej wszystkie historie opierają się na miłości. Różnią się tylko środkiem ciężkości.

PS. Może byś się pokusił o obszerną recenzję...




Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: SickBastard on Styczeń 19, 2011, 12:24:59
Rozumiem też, że będziesz kontynuował dylogię. To Ci powiem, że Upadek Hyperiona jest jeszcze lepszy. Ciesze się też, że przyłożyłem do tego swoje łapska.
Jasne! Na bank sięgnę, ale na pewno nie teraz, zaraz. Mam jeszcze lektury obowiązkowe dla CN. ;) I też się cieszę, dzięki, że tak wychwalałeś Simmonsa.

Z Twojej wypowiedzi wynika, że najbardziej przypadła Ci historia Sola Weintrauba
Opowieści Sola i Konsula mnie najbardziej wzruszyły i zasmuciły. Opowieść Sola z pewnością najbardziej przesiąknięta emocjami, chociaż opowiadana przez naukowca. Kończyłem ją i byłem autentycznie wzruszony. Poświęcenie Sola i jego żony było po prostu niesamowite i łapiące za serce. Natomiast po opowieści Konsula czułem gigantyczną gorycz i smutek.
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)
Ale najbardziej podobała mi się historia Fedmahna Kassada. Tak przewrotnie. Po prostu świetnie napisana historia wojskowego. Takie od zera do bohatera - Palestyńczyk z getta zostaje bohaterem Hegemonii. No i sam Kassad, przynajmniej dla mnie, chociaż prosty to jednak jest super postacią. Bardzo fajnie opisany został atak Intruzów na statek szpitalny i to jak Fedmahna przeprowadził ich eksterminację. Bardzo mocny futuryzm, a jednocześnie bił z tej historii mistycyzm - chodzi mi tu o Monetę i to co się stało już na Hyperionie.
Najmniej podobała mi się historia Hoyta, ale i tak była bardzo dobra.

PS. Może byś się pokusił o obszerną recenzję...
Na pewno coś skrobnę, ale jeszcze muszę sobie tą książkę przetrawić. I pierwszeństwo mają recki na CN :D ;)
A chcesz na bloga czy mam na forum albo do siebie dać? :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Duddits on Styczeń 19, 2011, 20:45:36
Mi najbardziej podobała się historia opowiedziana przez Brawne. Kurcze, wszystkie są świetne i wybór tej najlepszej jest dosyć trudny. Każda opowieść częstuję nas czym innym. Każda biegnie w innym kierunku i jak napisał Sic, pisana jest innym językiem co sprawia, że czytelnik jeszcze bardziej się identyfikuje z pielgrzymami. To co ich łączy to Hyperion.

Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

Co do recki to chętnie bym ją widział na swoim blogu. Miałem w planie napisać recenzją oby dylogii ale chcę to zrobić przy ponownej lekturze w tym roku.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: SickBastard on Styczeń 19, 2011, 20:53:15
Co do opowieści Hoyta to miała w sobie niezwykłą tajemniczą moc. Przypominała mi ona film gdzie gromadka dzieci o białych włosach urodzonych jednej nocy opanowuje miasteczko. Nie pamiętam tytułu.

"Wioska przeklętych" ("Village of the Damned")

Co do recki to chętnie bym ją widział na swoim blogu.

Ok. Ale poczekasz? :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Duddits on Styczeń 19, 2011, 20:56:38
Ok. Ale poczekasz? :)
Nigdzie mi się nie spieszy. Niedługo kończę Ostrze Darwina Dana a potem jadę z Ilionemi Olimpem więc będę miał co pisać ;)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: ingo on Luty 01, 2011, 11:56:31
W niedawnym wywiadzie Simmons powiedział, że myśli nad powrotem do świata Hyperiona i twierdzi, że Chyżwar w jakiś sposób jeszcze się pojawi ;)

Ja właśnie zakupiłem Letnią noc. Z czytaniem się pewnie jednak wstrzymam póki co, bo muszę w końcu mocno ograniczyć tracenie czasu na przyjemności. Oczekiwania co do tego tytułu mam spore :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Master on Luty 01, 2011, 13:13:10
W niedawnym wywiadzie Simmons powiedział, że myśli nad powrotem do świata Hyperiona i twierdzi, że Chyżwar w jakiś sposób jeszcze się pojawi ;)
Nie mam absolutnie nic przeciwko  :diab9: Może kolejna dylogia... ;)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Duddits on Luty 02, 2011, 20:23:43
Ingo, mógłbyś dać namiary na ten wywiad.

Co do pomysłu powrotu Dana do uniwersum Hyperiona to jest to świetna informacja choć zarzekał się, że już nie wróci do tego tematu. Od siebie polecam lekturę Sierot z Helisy, która toczy się wiele lat po "wspólnej chwili".


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: ingo on Luty 03, 2011, 11:20:05
Ingo, mógłbyś dać namiary na ten wywiad.

wywiad (http://www.dansimmons.com/news/message.htm)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Duddits on Luty 03, 2011, 11:41:41
He, znam ten wywiad z jednej czeskiej stronki (http://www.sarden.cz/interview-dan-simmons-cast-prvni (http://www.sarden.cz/interview-dan-simmons-cast-prvni)), tyle, że go jeszcze nie czytałem całego. Ciężko czytać z przekładu z czeskiego przez translator. Dawno nie wchodziłem na oficjalną stronę Dana, Dzięki.
Edit. W sumie to był wywiad przeprowadzony specjalnie dla tej strony.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Duddits on Marzec 01, 2011, 08:49:50
Zapraszam do recenzji:

Na początku było słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu.
Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.
Tak to właśnie wygląda.

 
Jaki koniec czeka nasz świat w przyszłości? Codziennie z powierzchni globu znikają na zawsze różne gatunki, natomiast inne są systematycznie wybijane przez ludzkość. Wieloryby, delfiny, tygrysy, etc.. Co z nami? Czy będziemy pierwszym gatunkiem, który mając we władaniu niebieska planetę sam sobie zada śmiertelny cios? Jeśli tak to jakim środkami  to osiągniemy? Zatruwając naszą planetę? Niszcząc jej atmosferę? Zabijając się nawzajem w wyniku wojny nuklearnej? Od zarania dziejów, od pierwszych przedstawicieli naszego gatunku cechuje nas postęp. Postęp nie będący wynikiem ewolucji lecz wynikając z posiadania rozumu (który swoją droga "wytworzył" się poprzez ewolucję). To właśnie rozum zmusza nas do ciągłego postępu. To co jeszcze wczoraj było nie do pomyślenia jutro staje się kwestią rozwiązaną. Tylko czekać aż niebo zwali się nam na głowę gdy stworzymy maszyny i programy posiadające swój własny rozum, który sam zajmie się swoją ewolucją. Czy zagłada naszego świata rozpocznie się z dniem, w którym  nowy gatunek zwany SI czyli Sztuczną Inteligencją stanie się niezależny i być może słusznie wydedukuje, że jesteśmy im nie potrzebni? Taką przyszłość przedstawia nam Dan Simmons w kultowym Hyperionie z 1989 roku. Zdobywcy nagród  tj.  Hugo, Locus, Seiun-Sho, SF Chronicle i Prix Cosmos.

W Hyperionie mamy świat, w którym niebieska planeta jest zaledwie wspomniemy ludzkiej cywilizacji, zamieszkującej setki planet przystosowanych do życia poprzez uzdatnianie w tlen atmosfer. Ludzkość zarządzana jest przez Hegemonię Człowieka składająca się z setek oficjalnie wcielonych do sieci Hegemoni planet jak i planet mających dopiero status kolonii. Partnerem Hegemoni jest oddzielny byt, zwany Sztuczną Inteligencją, która stworzyła TechnoCentrum. TechnoCentrum, które jako naród, organizacja, gatunek składa się z samych SI podzielonych na setki różnych bytów tworzących swój własny świat. SI, których struktury można porównać do struktur społeczeństwa ludzkiego. Mam zarówno potężne Si jak i mniejsze prymitywne. Podzielone są na frakcje, skupiające się na innych ideach i toczących o nie spory. Jedno jest pewne. O ile ludzkość zmuszona do opuszczenia matki Ziemi jest od SI uzależniona to same TechnoCentrum, miliardy razy bardziej rozwinięte raczej nas nie potrzebuje. Ale czy na pewno? Do czego potrzebny jest człowiek maszynie. Może do tego do czego potrzebne były maszyny ludziom setki lat temu? Może jesteśmy bateryjkami tak jak w alternatywnej przyszłości przedstawionej nam przez braci Wachowskich w kultowym Matriksie? Może SI potrzebuje naszych neuronów, które wspomagają ich zdolności obliczeniowe? Jeśli tak to w jakim celu?

Hyperion Dana Simmonsa przedstawia nam przyszłość zdominowaną przez SI oraz Hegemonię Człowieka. Przyszłość, w której dwie wielkie frakcje oraz będący poza strukturami sieci Intruzi skupiają się na mało istotnej planecie Hyperion i na pielgrzymce składającej się z siedmiu postaci, których przeszłość jest mocno powiązana z zacofaną planetą. Siedmiu pielgrzymów zostaje wybranych przez Hegemonię, WszechJedność i radę konsultacyjną SI do odbycia pielgrzymi do Grobowców Czasu na Hyperionie. Owe tajemnicze grobowce to niesamowite budowle będące we władaniu tajemniczych pól anty-entropicznych. Ich strażnikiem i jedynym mieszkańcem jest tajemnicza budząca strach zjawa zwana Chyżwarem albo Władcą Bólu czy Awatarem. Siedmiu pielgrzymów: Konsul, katolicki kapłan, pułkownik  armii Hegemoni, poeta, naukowiec oraz detektyw mają za cel spotkać się z Chyżwarem. Pielgrzymka ta może ocalić ludzkość przed zbliżającą się wojna kosmiczną. Każdy z pielgrzymów będzie mógł przedstawić jej swoją prośbę, lecz wysłuchany zostanie tylko jeden. Pozostali będą musieli zginąć.

Powieść Dana wciąga niesamowicie. Składa się z historii siedmiu pielgrzymów opowiedzianych przez nich w drodze do Grobowców Czasu. Wszystkie opowiedziane historie są niezmiernie ciekawe choć wszystkie się od siebie różnią. Mamy w nich zaginione ludzkie plemię, historię żołnierską w stylu od zera do bohatera oraz elementy z dużą dozą nostalgii, melancholii, sentymentów i miłości z unoszącym się w tle duchem tragicznie zmarłego poety z XIX wieku. Johna Keats'a, jednego z głównych przedstawicieli romantyzmu, który za życia niedoceniany i atakowany przez krytykę literacką, po śmierci stał się sławny wywierając ogromny wpływ na późniejszych poetów postromantyzmu.
Wszystkie historie są obfite w różnego rodzaju ideologie i nurty literackie tj. cyberpunk, kryminał i poezja. Wszystko to przewija się między wersami powieści, w której nie brak także nawiązań do innych utworów. Choćby nawiązanie jednego z pielgrzymów do Beowulfa czy mitu o Hyperionie (nie dokończonego za życia poety) wspomnianego już wcześniej Keats'a.
Zdecydowanie największą jednak siłą spajającą wszystkie opowieści pielgrzymów jest miłość.  Miłość do religii, literatury oraz miłości wynikającej z relacji między ludzkich i z patriotyzmu. Miłość w każdym wymiarze nie znająca granic. Nie ograniczona, łącząca dwa skrajne gatunki - stwórcę i stworzenie - oraz dająca zalążek boskości wywodzący się z właśnie z owej niezależności. Zalążek boskości wywodzący się również z empatii emocjonalnej i poznawczej oraz ewolucji opierającej się na dążeniu od punktu Alfa do punktu Omega (teologia Teilharda).

Dan Simmons nie zna granic. Mistrzowsko odnajduje się w każdym wymiarze powieści dając nam dzieło ponadczasowe, które w porównaniu z Upadkiem Hyperiona i dylogią Endymiona daje nam wspaniałą historię o miłości, religii i walki człowieka z konsekwencjami własnego upodlenia mającego źródło w istocie życia nastawionego na przetrwanie a nie na rozwój. Społeczeństwa pogrążonego w stagnacji, uzależnionego od TechnoCentrum i niedążącego do symbiozy z innym inteligentnymi organizmami poza własnym bytem.

Cały sens fabuły powieści ukazuje się stopniowo wraz z kolejnym historiami pielgrzymów i mający swój finał w kolejnej części tej niesamowitej dylogii. Jestem właśnie po drugiem czytaniu i trudno mi ogarnąć ogrom przekazu w sensie treści, formy i skompilowania. Hyperion to dzieło ponadczasowe, które nie raz jeszcze zagości w mojej głowie. Uwielbiam Dana za to, że dał ludzkości Hyperiona.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Master on Marzec 05, 2011, 17:59:42
Po Hyperiona sięgnąłem dzięki opiniom na forum. Nigdy nie byłem wielkim fanem s-f, Diuna to była jedyna książka, jaką łykałem. Ale cóż poradzić- zakup w ciemno. I był strzał w dziesiątkę. Niesamowity klimat od pierwszego akapitu. Każdy kolejny rozdział powodował, że coraz bardziej zagłębiałem się w świat wykreowany przez Simmonsa: podróże międzygwiezdne, teleportacja, walki z obcymi formami życia... a obok tego poezja, religia i inne elementy zaczerpnięte z "naszego" świata (wystarczy wspomnieć, że jeden z bohaterów w prologu gra Rachmaninowa na fortepianie steinway'a).
Nie należy zapomnieć, że Hyperion to jedynie wstęp to świetnej historii. Aby poznać losy siedmiu pielgrzymów zalecam kupić oba tomy dylogii na raz, ponieważ kończąc jeden można mieć bezwarunkowy odruch sięgnięcia po następny  :D

Podsumowując: książka wprost genialna, napisania świetnym językiem, a wyobraźnia Simmonsa nie ma chyba granic  :aniol:


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Król Artur on Kwiecień 29, 2011, 16:19:44
 Jestem po lekturze Hyperiona. Książka dobra z plusem w mojej ocenie ;), każdą powieść pielgrzymów czytałem z większym bądź ciut mniejszym entuzjazmem. Najbardziej podobała mi się opowieść ojca Holta a najmniej poety oraz konsula. Było trochę dłużyzn w tych opowieściach, co mi osobiście nie przypadło do gustu. Niemniej sama koncepcja świata jest interesująca. Tajemnica Chyżwara oraz Grobowców czasu zachęciła mnie do kontynuacji cyklu, (kiedy tylko pojawi się wznowienie Upadku Hyperiona).


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Paweł Mateja on Wrzesień 25, 2011, 21:28:51
W ramach czytania za dużej ilości książek na raz, dorwałem w bibliotece Hyperion i łyknąłem na szybko z 80 stron. Zapowiada się naprawdę ekscytująca historia. Kojarzy mi się to z patosem Innych pieśni, trochę z klimatem i rozmachem Diuny i jeszcze dziwne, zapierające dech w piersiach krajobrazy z Cieplarnią Aldissa. Faktor rozrywkowy na pewno jest w tej powieści ogromny, szczególnie jeśli lubi się space operę, kosmiczne monumenty i fantasy. Mam wrażenie, że patos i rozmach bije z każdej strony - ale Simmons kapitalnie to używa, aż chce się czytać i czytać.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Duddits on Wrzesień 26, 2011, 10:35:02
Później jest jeszcze lepiej. Co do space opery to bardziej do tego gatunku można by przypasować Upadek Hyperiona (poza historią Kassada w Hyperionie).


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Wrzesień 26, 2011, 13:35:15
Skończyłem kilkanaście minut temu i właściwie dwie rzeczy wiem na pewno,że:
-całkiem inaczej to sobie wyobrażałem,
-ciężko jest mi zebrać myśli w całość,by napisać, tak,żeby nie wyglądało to nazbyt chaotycznie. :)

Czytając opis książki wyobrażałem sobie, że będzie to coś na zasadzie: jest siedmioosobowa, tak jak była 9-cio we "Władcy pierścieni", a 5-cio w "Mrocznej Wieży", którą łączy jeden cel i przygody przed nimi. Tutaj wyglądało,to trochę inaczej. Książka zdominowana jest przez opowieści (chociaż z opisu wynika, że mają być one na końcu), a sama przygoda zaś stanowi jakieś marne 8% całości. I nie powiem, bo trochę się na tym zawiodłem i myślałem, że jednak tych "wspólnych" przygód będzie więcej. Chociaż przypuszczam, że zaraz ktoś z was napisze "Ciacho, to będziesz miał to w Upadku Hyperiona". Okej. ;) Ale napiszę w takim razie co nieco o samych historiach,a nie tym,co przypuszczałem.

Każda z nich inna. Jedne lepsze,drugie gorsze. Niewątpliwie najbardziej interesująca historia Kassada. Najbardziej poruszająca zaś Weintrauba. I te dwie najbardziej mi się podobały. Opowieści, które najbardziej oddają klimat sf i świata stworzonego przez Simmona to te od Konsula i Pani Detektyw. Historia Hoyta niezła, aczkolwiek książek opowiadających o losie obcego w obcym miejscu jest sporo i można było to lepiej zrobić. Chociaż dramatyczna końcówka z ojcem Durem? na wielki plus. Najnudniejsza zaś moim zdaniem,i widzę nie tylko moim, historia poety. Zdecydowanie za długa, ale zawsze to jakaś część układanki, więc niech będzie.

Jednak odnosząc się do wszystkich tych historii trzeba coś zaznaczyć. Rozumiem, że napisanie 7 historii pewnie miało na celu indywidualizację bohaterów. Tyle, że kurde nie pasują mi tu dwie rzeczy. :)

Po pierwsze: każdy z bohaterów jest inny tak? Każdy ma inny zawód, inny charakter itp. Tyle, że nie rozumiem, dlaczego wszyscy mówią tutaj tak samo? Czy Uczony wyraża się tak samo ,jak Żołnierz? Ksiądz tak samo, jak Poeta? Ja nie widziałem tutaj różnicy. Wszystko to było na tym samym poziomie. Jedynie wybija się poeta. Stylizacja słaba, a tak nie powinno być. ;)

Po drugie: poznajemy w większości historie bohaterów,a nie ich samych. Nie można ich za bardzo polubić, ani znienawidzić. Nie można się z nimi identyfikować, ani przeżywać wspólnie wzloty,czy upadki. I tutaj moim zdaniem właśnie za mało tej "wspólnej" przygody. Takiej, by móc z ich grupy wyłapać lepszych i gorszych, silniejszych i słabszych, ciekawszych i nudniejszych. :)

Niewątpliwie jest to książka napisana z patosem i rozmachem. Praktycznie zero pozytywnego humoru, w większości to smutne historie i wizja przyszłości. Język nie sprawia problemów. Ale jest bardzo trudno zebrać myśli w całość,bo naprawdę ilość rzeczy- i to często rzeczy świetnych - jest ogromna i najlepiej byłoby napisać zdanie pod zdaniem, żeby wyszczególnić niektóre z nich.Podobnie zresztą miałem przy okazji czytając "Inny świat" Tada Williamsa. Tyle, ze to za bardzo chaotyczne i niepotrzebne. Najlepiej byłoby gadać twarzą w twarz. :D

Bardzo podobały mi się odniesienia do Starej Ziemi, o czym wspominał Sick.

Wstęp zatem, nie taki jak przypuszczałem, iż będzie to arcydzieło, ale niewątpliwie bardzo dobry i sprawiający, że chce się sprawdzić, co dalej. Samo zakończenie też nie pozwala by było inaczej. :P Ale mimo wszystko, mam nadzieję, że "Upadek Hyperiona" będzie lepszy i będzie miał to,czego oczekiwałem,czyli "wspólną" przygodę,a przez to sprawi, że tym razem będę zachwycony. ;) Już po wcześniej przeczytanej książce Simmonsa zdałem sobie sprawę, że to autor niebanalny, wyróżniający się swoim stylem. Dlatego warto go czytać,a nie omijać. :)

Interesuje mnie postać samego poety Keatsa. Czy ktoś z was sięgnął po wiersze?  Szukałem po polsku, ale nic nie ma. Znalazłem tylko to:
http://www2.hn.psu.edu/faculty/jmanis/keats/Keats6x9.pdf
czytał ktoś? Próbował tłumaczyć? :)

P.S. : Widzę, że ktoś tu przestał świrować i wrócił na pokład. :] Siema Dud. ;) Tylko nie opierdol mnie za bardzo za te minusy. :D Zachwycony byłem czytając "Wydrążonego człowieka", i serio gdzieś w środku myślę, że tak samo będzie z kolejnymi częściami tej historii. :)  


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Cichy on Wrzesień 26, 2011, 14:47:39
Interesuje mnie postać samego poety Keatsa. Czy ktoś z was sięgnął po wiersze?  Szukałem po polsku, ale nic nie ma.

Ja wiem o dwóch tomikach jego poezji, z 1962 "Poezje wybrane" (PIW bodajże) i "33 wiersze" z 1997 (Znak).
sorry za offtop


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Duddits on Wrzesień 28, 2011, 11:57:05
Oj Ciacho. Grabisz sobie cokolwiek zrobisz i napiszesz... a tak na poważnie.
Sam czytając Hyperion już dwa razy nie zauważyłem aby wszyscy bohaterowie mieli takie same cechy charakteru i przemawiali na jedną modłę. Po za jak napisałeś Silenusem, który jest najbardziej wyrazistą i egocentryczną postacią wśród pielgrzymów. Pewnie dlatego, że jest artystą. No i pijakiem i ćpunem. Wniosek z tego taki, że skoro jako jedyny zwróciłeś na to uwagę, to oznacza, że raczej jest to tylko Twoje subiektywne spostrzeżenie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością :D
Po drugie. Poznając losy naszych bohaterów poznajemy również ich samych. Wiemy mniej więcej czym się kierują, jakie mają poglądy i jak postąpią w danej chwili. Poznajemy ich wystarczająco aby byli w małym stopniu przewidywalni. Zresztą Hyperion jest to tylko pierwsza część dylogii i naszych bohaterów lepiej można poznać w Upadku, który nie jest rozrzucony na tyle historii a skupia się głównie na dwóch wątkach.

PS. Wydrążony również mnie zachwycił. Bardziej niż Muza Ognia.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Wrzesień 28, 2011, 16:25:47
Sam czytając Hyperion już dwa razy nie zauważyłem aby wszyscy bohaterowie mieli takie same cechy charakteru(...)

Nie napisałem takie same charaktery. ;)

Cytuj
(...)i przemawiali na jedną modłę.

Oczywiście, że tak. Przecież tam nie ma różnicy między tym, jak wysławia się żołnierz, a jak uczony. A chyba nie podlega wątpliwości, że różnica językowa jest na co dzień znaczna. :) Chyba, że koncepcja Simmonsa zakłada, że w przyszłości ludzie pod względem wymowy się nie różnią, a jedyny wyjątek stanowi poeta, będący hołdem dla Keatsa. Wtedy przyjmę takie rozwiązanie ;)

Cytuj
Wniosek z tego taki, że skoro jako jedyny zwróciłeś na to uwagę, to oznacza, że raczej jest to tylko Twoje subiektywne spostrzeżenie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością :D

O tej książce łącznie ze mną wypowiedziało się 6 osób, więc wnioski są trzy, ale inne. Albo:
a) za mało osób się wypowiedziało-by stwierdzić kategorycznie, że mam urojenia;
b) jestem szczegółowy i to wychwyciłem;
c) inni to też zauważyli, ale nie przyjęli tego za minus i stwierdzili, że nie warto tego poruszać. :)

Cytuj
Po drugie. Poznając losy naszych bohaterów poznajemy również ich samych. Wiemy mniej więcej (...)

Poznajemy ich pośrednio, poprzez historie,a nie ich samych. Co pozwala mniej więcej, z naciskiem na mniej, ich poznać. Stawiałbym na jakieś 20-30 %,więcej o nich samych nie wyciągniesz z tych opowiadań. ;)
Na dodatek zmienna narracja nie ułatwia nam ich poznania, i to, że kluczową rolę  pełnią też osoby bliskie bohaterom wokół których te historie się obracają, a nie wokół samych bohaterów :) Oczywiście ja nie twierdzę, że te dwie rzeczy są na minus, wręcz przeciwnie na plus. No, ale nie ułatwiają nam poznania bohaterów. :)

Cytuj
Zresztą Hyperion jest to tylko pierwsza część dylogii

No właśnie, zaznaczyłem, że pewnie ktoś mnie odeśle do zapoznania się z bohaterami w części drugiej, ale ten temat brzmi "Hyperion", a nie "Upadek Hyperiona". ;) Ale po 200 stronach widzę znaczną różnicę między "Upadkiem Hyperiona" a "Hyperionem" i podoba mi się ta zmiana. :)

Cytuj
PS. Wydrążony również mnie zachwycił. Bardziej niż Muza Ognia.

"Wydrążony człowiek" to jeden z najpiękniejszych tekstów, jakie czytałem. Wystarczy, że przyrównałem na lubimyczytać.pl do Bradbury'ego, który jest klasykiem tego gatunku. Nie widzę w tym opowiadniu żadnych minusów, jest genialne. :) "Muza ognia" jest dobrze napisana, nawet bardzo, tylko po prostu pomysł sztuk teatralnych mi nie pasuje. Kwestia gustu. :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Paweł Mateja on Październik 20, 2011, 20:31:28
Mam za sobą pół książki czyli trzy historie.
Pierwsza - księdza - świetna sprawa. W sumie podobało mi się w niej wszystko.
Druga - wojskowego - nie podobała mi się zupełnie. Może końcówka już miała w sobie coś interesującego, ale poza tym ani styl ani całe tło militarne ni w ząb mi nie podeszło. Nuda.
Trzecia - poety - tutaj znów świetnie. Bardzo podobała mi się forma, styl. Historia sama w sobie może nie tak ekscytująca jak księdza, ale ze znakomitymi momentami.
Na razie tyle. Podoba mi się zmiana konwencji i sam pomysł na książkę, ale znowu jakoś nie czuję się nad wyraz zachwycony. Mam nadzieję, że cała wizja jednak zrobi na mnie większe wrażenie. Bo na razie jest bardzo dobrze, ale obiecywałem sobie więcej.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: SickBastard on Październik 20, 2011, 22:51:05
Mnie się bardzo historia Kassada podobała (pewnie dlatego że samą postać polubiłem najbardziej), ale to space opera i jeżeli patrzeć na całość to jest to raczej najmniej ważna historia. W moim odczuciu to najlepsze przed Tobą. Super że się skusiłeś! :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Paweł Mateja on Październik 29, 2011, 16:58:12
Ok, mam już całość za sobą.

Pierwsza rzecz, że po "Upadek Hyperiona" sięgnę na pewno - finał pierwszego tomu po prostu mnie powalił. To musi zostać sfilmowane choćby dla ostatniej sceny!

Z historii nadal najbardziej podobały mi się poety i księdza, choć Sola też była znakomita. Każda miała w sobie to coś, tylko chyba Kassada mnie naprawdę wynudziła. Ale całość jak najbardziej in plus. Nie jest i nie będzie pewnie dla mnie ta dylogia jakimś ulubieńcem książkowym, ale dbałość o detal i wizja Simmonsa naprawdę jest zachwycająca. Te wszystkie gry schematami vide kryminał noir, ogromna precyzja budowy świata. I co najbardziej mi się tu podobało - Bóg! Stworzyć widowiskowe s-f w którym pierwsze skrzypce gra temat boga - bez zadęcia, dystansowania się, za to z bardzo eleganckimi nawiązaniami do naszych religii. Bardzo mi się to podoba.

Na pewno przed UH przeczytam sobie jeszcze Simmonsa w innych odsłonach - "Terror" bardzo mnie kusi. Ale to pewnie i tak nie nastąpi w najbliższym czasie. Niemniej jestem bardzo zadowolony z tej lektury i bardzo ciekawi mnie, jak całość zostanie zamknięta.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Jachu on Lipiec 23, 2012, 14:30:13
W piątek byłem świeżo po lekturze forumowego wątku poświęconemu Danowi Simmonsowi, więc ciągle pod władzą magii słów której użyli wszyscy wypowiadający się tam, aby zachwalać szczytowe osiągnięcie pisarskie tego autora, czyli "Hyperion". Jako, że siedziałem w pracy, postanowiłem ściągnąć pdf-a z chomików i nadgryźć nieco pierwszy rozdział. Tak też zrobiłem i muszę z czystym sumieniem przyznać, iż zarówno prolog, jak i pierwszy rozdział robiły wrażenie i wciągały ;) Opowieści Księdza czytać nie zaczynałem, aby nie psuć sobie radości z czytania, albowiem książkę od razu zakupiłem na Allegro za 24,99 zł + 8,00 zł koszt przesyłki. Tylko co zrobię, jak mnie wciągnie i będę kupował bez opamiętania kolejne części cyklu? Toż to już obecnie nie mam miejsca na półkach, a to przecież knigi porażające objętością... Coś mi się wydaje, że małżowina gębę mi obije ;)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Sierpień 02, 2012, 05:05:08
Tylko co zrobię, jak mnie wciągnie i będę kupował bez opamiętania kolejne części cyklu? Toż to już obecnie nie mam miejsca na półkach, a to przecież knigi porażające objętością... Coś mi się wydaje, że małżowina gębę mi obije ;)

Dla tego cyklu warto zaryzykować  :diab9: Co prawda po przeczytaniu "Hyperiona" byłem usatysfakcjonowany i jakby tak się cała historia skończyła to nie miał bym obiekcji. Zakończenie pierwszego tomu dylogii wspominam bardzo dobrze. Ale zaraz po "Hyperionie" jest znakomity "Upadek Hyperiona". Przegapić taką książkę to grzech :D A dylogia "Endymiona" to też nie byle co, a kawał świetnego tekstu. Jeszcze dodając do tego oprawę jaką tym książką zafundowało wydawnictwo Mag... bajka. A i miejsce na półce się znajdzie :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Sierpień 02, 2012, 19:11:03
Mimo wszystko ja bym nie porównywał pierwszej dylogii z drugą, bo pierwsza to stricte science fiction- space opera a druga dylogia to przygodówka z elementami sf, która na ogół się mniej podoba. Ale oczywiście poziomu jej odmówić nie można chociaż już nie zachwyca tak jak "Hyperion" i "Upadek..". :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: ciach_eemuu_ciach on Sierpień 03, 2012, 13:03:10
Tak to oczywistość, że dylogia "Hyperiona" jest lepsza :) To rewelacyjne książki. Same dylogie faktycznie są różne. Jednak nie wyobrażam sobie, że ktoś po pierwszej dylogii nie zechce poznać dalszych losów stworzonego przez Simmonsa uniwersum. A to uniwersum bardzo ciekawe i bogate.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Sierpień 03, 2012, 16:19:34
Tak, szkoda tego nie ukończyć, bo w drugiej dylogii jest jednak wiele odpowiedzi na pytania na które nie znaleźliśmy wcześniej, no i fajne powiązanie z postaciami z pierwszej dylogii. :) Poza tym na półce się to świetnie prezentuje. :) Ubolewam tylko, że "Triumf" mam z tym bebokiem źle wydanym i muszę mieć odwrócony, aby był efekt jednolity. :(


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Jachu on Sierpień 30, 2012, 11:57:30
Czytam "Hyperiona" i muszę przyznać, że na razie podoba mi się absolutnie wszystko - praktycznie nie ma dłużyzn, każda dotychczasowa historia jest ciekawa, stopniowe odsłanianie tajemnic świata przedstawionego intryguje, a klimat kopie ostro w tyłek ;)
Szkoda, że tak długo czekałem na to, aby sięgnąć po tę książkę. "Upadek Hyperiona" już leci pocztą do mnie :D


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: BrunoS. on Kwiecień 16, 2013, 12:54:13
Dziś zabrałem sie za Hyperiona. Za mną 150 stron i min. pierwsza opowieść (Księdza).

Dosłownie klękam... brak mi słów!


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: BrunoS. on Kwiecień 25, 2013, 07:36:11
No i Hyperion skończony. Oj było co poczytać...
Na samym wstępie muszę nadmienić, że jeszcze dwa lata temu, gdyby ktoś lekko nawet zarysował mi fabułę tej książki odrzuciłbym ją na starcie. Po prostu nie gustuję w fantastyce i już. W ostatnim czasie zmieniło się jednak moje nastawienie do tego gatunku za sprawą Philipa K. Dicka i jego książek, w których od właśnie jakichś dwóch lat się wprost zaczytuję.
Simmons jednak, otworzył mi za sprawą Hyperiona zupełnie inną furtkę do tego gatunku. W moim odczuciu, jest to tak inna wizja uprawiania fantastyki naukowej, że nie jestem w stanie podać praktycznie żadnego punktu wspólnego między tymi autorami...
No może tylko z wyjątkiem niesamowitych i pokręconych (ale jakże realnych, zwłaszcza w dzisiejszym tempie rozwoju) wizji przyszłości. I chyba właśnie na tym głównie bazuje moja fascynacja Hyperionem.

Simmonsa znam już z takich publikacji jak Terror czy Drood. Jego operowanie słowem ,styl narracji czy niesamowicie rozbudowane i genialnie opisane perypetie bohaterów, to normalka u tego autora. Hyperion jednak znów mnie zaskoczył..
Na początku terminologia. Pierwsze strony troszkę mnie wystraszyły. Simmons operuje w nich terminami, które w ogólnie nie były mi znane. Po ich mozolnym wyartykułowaniu nie wiedziałem jak je sobie nawet wyobrazić, nie mówiąc już o tym, żeby je zrozumieć. Wrażenie to jednak szybko ustępuję na korzyść intuicyjności. Czytelnik, a przynajmniej ja tak miałem, bardzo szybko wyłapuje kontekst tych, wydawałoby się pokręconych i nowatorskich słów, by bardzo szybko odkryć ich znaczenie i celowość zastosowania w książce, mimo że autor ani razu nie tłumaczy czy opisuje tych perełek :) Czułem się tym samym jakbym wkraczał w jakiś inny świat i sam na swój sposób go odkrywał. Bomba!!!

Forma tej powieści też mnie rozwaliła na łopatki. Takiego preludium do dalszych losów bohaterów, które mam nadzieje potoczą się na kartach kolejnych tomów, jeszcze w literaturze nie doświadczyłem. Kolejne historie pielgrzymów (dla mnie Ksiądz i Detektyw wprost RZĄDZĄ!!!) nie dosyć że same w sobie stanowią już materiał na super powieść, to jeszcze powoli i miarowo odsłaniają nam kolejne karty z talii o nazwie HYPERION.

Musze się jednak podzielić z wami jeszcze jednym aspektem tej lektury.
W trakcie czytania (i już po lekturze również) cały czas miałem/mam takie niejasne i tkwiące gdzieś wewnątrz przekonanie, czy inaczej mówiąc niepokój, że czytając, baaa.. chłonąc wręcz opisywany z takimi szczegółami świat, coś przeoczę czy może już przeoczyłem. Że czegoś nie do końca zrozumiałem. Że w natłoku wszystkich tych opisywanych zdarzeń zdarzyło się coś, co może już mi umknęło, a co może przydać mi się w późniejszej lekturze. Jednym słowem boje się, że kolejne tomy tak mną zakręcą, że w pewnym momencie się po prostu pogubię. Boże spraw obym się mylił, bo po skończonej ostatnio Mrocznej Wieży, Hyperion urasta u mnie do rangi jednej z najważniejszych tzw. monumentalnych sag, jakie przyszło mi w życiu czytać. I nie chciałbym aby cokolwiek mi z niej umknęło.  
 


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Kwiecień 25, 2013, 10:40:18
No i Hyperion skończony. Oj było co poczytać...

A to najcieńszy z tomów jest. :D

Cytuj
W moim odczuciu, jest to tak inna wizja uprawiania fantastyki naukowej, że nie jestem w stanie podać praktycznie żadnego punktu wspólnego między tymi autorami...

Całkowicie inni, ale jednak sam łapałem się na tym, że zestawiałem ich razem. :)

Cytuj
No może tylko z wyjątkiem niesamowitych i pokręconych (ale jakże realnych, zwłaszcza w dzisiejszym tempie rozwoju) wizji przyszłości. I chyba właśnie na tym głównie bazuje moja fascynacja Hyperionem.

+poziom czytadała.Style na bardzo wysokim poziomie. :)

Cytuj
Na początku terminologia. Pierwsze strony troszkę mnie wystraszyły. Simmons operuje w nich terminami, które w ogólnie nie były mi znane.

Tak chyba większość ludzi ma. Sam do pewnego momentu nie ogarniałem, a potem intuicyjnie wszystko. :)

Cytuj
Forma tej powieści też mnie rozwaliła na łopatki. Takiego preludium do dalszych losów bohaterów, które mam nadzieje potoczą się na kartach kolejnych tomów, jeszcze w literaturze nie doświadczyłem.


Forma fajna. Ale mimo wszystko, ja widzę jeden minus w tym. Czy nie rzuciło Ci się w oczy jednolite słownictwo wśród wszystkich postaci? Przecież tam były całkiem inne jednostki. Żołnierz,poeta,kapitan. I wydaje mi się, że jednak oni mają inny styl wymowy oraz słownictwo. Wyobraź sobie, aby gorol z hanysem mówili tak samo. :D A co dopiero żołnierz i poeta. ;) No, ale to akurat taki mały minusik,niezbyt wpływający na ogół. :)

Cytuj
Kolejne historie pielgrzymów (dla mnie Ksiądz i Detektyw wprost RZĄDZĄ!!!) nie dosyć że same w sobie stanowią już materiał na super powieść, to jeszcze powoli i miarowo odsłaniają nam kolejne karty z talii o nazwie HYPERION.

Krzyżokształty przerąbane. :) Ale mi się chyba najbardziej Kassada historia podobała i Sola (ten z córeczką). Nie chce napisać za wiele, bo mi się te książki nakładają obie na siebie, ale Chyżwar tam też bardzo miesza i jest jedną z najbardziej enigmatycznych postaci literatury.

Jeśli chodzi o dylogię, to mi osobiście bardziej podobał się "Upadek. :)

Cytuj
I nie chciałbym aby cokolwiek mi z niej umknęło.

Dlatego ja Ci polecam brać się od razu za "Upadek", bo drugą dylogię to możesz spokojnie za parę miesięcy przeczytać. ;)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: BrunoS. on Kwiecień 26, 2013, 06:48:02
Czy nie rzuciło Ci się w oczy jednolite słownictwo wśród wszystkich postaci?
Jak mi teraz to Ciacho zasugerowałeś, to istotnie można wyłapać lekką niekonsekwencję. Ja jednak tak szybko wkręcałem się w każdą opowaiadaną historię, że bardziej zwracalem uwagę na świat i realia każdego z bohaterów (te musisz przyznać były już zróżnicowane) niż na język.

Wyobraź sobie, aby gorol z hanysem mówili tak samo. :D
Hehe... po połówce miałem kilka takich incydentów, aczkolwiek śladowe to iliości były.   :aniol: :diab9:

Chyżwar tam też bardzo miesza i jest jedną z najbardziej enigmatycznych postaci literatury.
Motyw z Chyżwarem jest genialny. Sceny jego pojawiania sie w Hyperionie w opowiaściach pielgrzymów super klimatyczne

Jeśli chodzi o dylogię, to mi osobiście bardziej podobał się "Upadek. :)
Gusta mamy podobne, tak więc liczę że będzie tylko lepiej. Zebyś się jeszcze Ciacho do tego Dicka tak na maxa wkręcił to już by było prima  :)

Dlatego ja Ci polecam brać się od razu za "Upadek", bo drugą dylogię to możesz spokojnie za parę miesięcy przeczytać. ;)
Za późno. Już zabrałem się za Wybawiciela Jo Nesbo. Potem chyba Nowy wspaniały świat Huxley'a no i Upadek Hyperiona nareszcie.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Master on Kwiecień 26, 2013, 08:05:35
Cytat: Ciacho
Forma fajna. Ale mimo wszystko, ja widzę jeden minus w tym. Czy nie rzuciło Ci się w oczy jednolite słownictwo wśród wszystkich postaci? Przecież tam były całkiem inne jednostki. Żołnierz,poeta,kapitan. I wydaje mi się, że jednak oni mają inny styl wymowy oraz słownictwo. Wyobraź sobie, aby gorol z hanysem mówili tak samo. :D A co dopiero żołnierz i poeta. ;) No, ale to akurat taki mały minusik,niezbyt wpływający na ogół. :)
Spotkałem się z taką interpretacją, że czasach, gdy toczy się ta powieść język się bardziej sformalizował i ujednolicił. I w sumie nie głupi pomysł. Szczególnie, że mowa o czasach, gdy ludzkość kolonizuje inne planety i rozprasza się po wszechświecie.
Cytat: BrunoS
Gusta mamy podobne, tak więc liczę że będzie tylko lepiej. Zebyś się jeszcze Ciacho do tego Dicka tak na maxa wkręcił to już by było prima  :)
Oj, będzie lepiej, będzie... Bardziej epicko i zakręcenie  :haha: Czytałem cały cykl jakieś dwa lata temu i pochłonąłem obie dylogie raz-dwa.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Kwiecień 26, 2013, 12:22:13
Jak mi teraz to Ciacho zasugerowałeś, to istotnie można wyłapać lekką niekonsekwencję. Ja jednak tak szybko wkręcałem się w każdą opowaiadaną historię, że bardziej zwracalem uwagę na świat i realia każdego z bohaterów (te musisz przyznać były już zróżnicowane) niż na język.

No też dlatego pisałem, że nie jest to minus wpływający na odbiór, ale mimo wszystko pewna niekonsekwencja. :)


Motyw z Chyżwarem jest genialny. Sceny jego pojawiania sie w Hyperionie w opowiaściach pielgrzymów super klimatyczne

Chyżwar w "Hyperionie" to zaledwie muśnięcie, on w "Upadku" dopiero nabiera znaczenia. I powiem Ci,że się zdziwisz,bo to nie jest do przewidzenia, także m.in. dlatego bardziej mi się "Upadek podobał". :)
 

Cytuj
Gusta mamy podobne, tak więc liczę że będzie tylko lepiej. Zebyś się jeszcze Ciacho do tego Dicka tak na maxa wkręcił to już by było prima  :)

No mamy, ale nie podchodź do lektury z takim nastawieniem, że będzie lepiej. Po prostu zacznij czytać i tyle. ;)
Spoko, ja na pewno po Dicka sięgnę jeszcze nie raz, zresztą chyba nawet pisałem niedawno w jego pokoju, co takiego mam w zamiarze przeczytać.

Cytuj
Za późno. Już zabrałem się za Wybawiciela Jo Nesbo. Potem chyba Nowy wspaniały świat Huxley'a no i Upadek Hyperiona nareszcie.


Trudno, ale to nie są na tyle grube książki, abyś odleciał za bardzo myślami od "Hyperiona". ;) A książka Huxleya to akurat taka Dickowska jest, powinna Ci się spodobać. Ja jeszcze bym Ci polecił "My" Zamiatina. ;)




Spotkałem się z taką interpretacją, że czasach, gdy toczy się ta powieść język się bardziej sformalizował i ujednolicił. I w sumie nie głupi pomysł. Szczególnie, że mowa o czasach, gdy ludzkość kolonizuje inne planety i rozprasza się po wszechświecie.

Myślę, że to głosy fanów, którzy chcą usilnie zatrzeć minusy. ;)

Cytuj
Oj, będzie lepiej, będzie... Bardziej epicko i zakręcenie  :haha: Czytałem cały cykl jakieś dwa lata temu i pochłonąłem obie dylogie raz-dwa.

Ja drugą przeczytałem jakieś 4-5 miesięcy po pierwszej i nie żałuję, bo tam powiązań za wielkich nie ma. Poza tym ja osobiście jestem za pierwszą bardziej, bo to typowe sf space opera, a druga to więcej przygodówka z elementami sf. ;)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Czerwiec 11, 2015, 14:36:58
No to macie info:

SyFy zekranizuje Hyperiona?! (http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2015/06/syfy-zekranizuje-hyperiona.html)

Jaram się, bo nie wierzyłem w postanie filmu, ale w serial jak najbardziej. :D


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Master on Czerwiec 11, 2015, 14:51:10
Ja się jaram jak najbardziej :D I mam szczerą nadzieję, że wydadzą to na dvd podobnie, jak serialową "Diunę" i "Dzieci Diuny", bo średnio mnie ciągnie do oglądania w telewizji :P


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Czerwiec 12, 2015, 12:59:34
Ja liczę, że nakręcą to porządnie. Bradley Cooper jest mega fanem tego ,a sam jest autorem, więc liczę, że jednak jakoś to wyjdzie :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: eddvard on Sierpień 10, 2015, 16:35:00
(http://i61.tinypic.com/2d9bdco.jpg)

WZNOWIENIE
ZAPOWIEDŹ - 9 września 2015
WYDAWNICTWO MAG


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Repta on Sierpień 30, 2015, 20:37:25
Jakiś czas temu skończyłem "Hyperiona" i jest moc! Większość opowiadań było świetnych, mnie najmniej podobało się to Konsula, najbardziej... chyba Sola chociaż generalnie najbardziej spodobało mi się to, że wszystkie opowiadania trzymały dość równy wysoki poziom, praktycznie przy żadnym nie miałem wrażenia, że jest za długie czy nudne. Ale generalnie spodziewałem się, że będzie tu więcej akcji poza opowiadaniami a tego praktycznie nie było. Zakończenie ciekawe ale też w moim wypadku wymusiło po natychmiastowe sięgnięcie po kontynuację ;) Jestem już w połowie także niedługo będą wrażenia z 2 tomu :D


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Sierpień 31, 2015, 12:11:37
Czyli jeśli spodziewałeś się więcej akcji to prawdopodobnie będziesz zaliczał się do tej części, która bardziej od "Hyperiona" woli "Upadek/Zagładę Hyperiona", jak np. ja. :P  Mi się podobała historia Kassada i księdza, ale już wyleciało mi z głowy imię.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Master on Sierpień 31, 2015, 14:34:19
Mi się podobała historia Kassada i księdza, ale już wyleciało mi z głowy imię.
Ksiądz się chyba nazywał Hoyt ;)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Repta on Sierpień 31, 2015, 21:54:57
Nawet na pewno nazywał się Hoyt :D Generalnie spodziewałem się więcej akcji, ale "Hyperion" bardzo mi się podobał bo praktycznie każde opowiadanie miało w sobie to coś. Jestem już dobrze za połową "Upadku Hyperiona" i na razie bardziej podoba mi się 1 część.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Wrzesień 01, 2015, 10:32:32
Hehe, no to dalej jestem w mniejszości. :) Niestety nazwy wlasne wyleciały mi już z głowy totalnie. Pamiętam, że była jeszcze Braunie Lamia (czy coś takiego), Sol i Kassad. Resztę pozapominałem.


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Master on Wrzesień 01, 2015, 13:30:14
Braunie Lamia

Brawne Lamia, jak już :D Ja też reszty nie pamiętam :P


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Wrzesień 01, 2015, 14:42:02
Ważne, że Lamia. Nie szpanuj. :P Ja mam sklerozę. :P


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Master on Wrzesień 01, 2015, 14:45:06
Ja mam sklerozę. :P
A ja mam... Google :D


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Wrzesień 02, 2015, 12:42:10
Dobra, czyli nie szpaner tylko cwaniak. Na dwoje babka wróżyła. :P ;) Czytaj tam lepiej tego Iliona i dawaj znać, jak idzie. :)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Master on Wrzesień 02, 2015, 13:51:01
Pewnie zacznie - jak nie dzisiaj, to za nie długo. Dam znać, jak coś ;)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Mandriell on Październik 19, 2015, 10:44:54
Wielka Pielgrzymka

Omawianie klasyków to rzecz ryzykowna. Ponieważ praktycznie wszystko zostało o nich napisane, ponieważ dany tytuł ma rzeszę fanów, którym bardzo łatwo można się narazić w sytuacji, kiedy nam akurat omawiane dzieło niekoniecznie przypadło do gustu. W przypadku Hyperiona zdania są w gruncie rzeczy zbliżone - większość uznaje powieść Dana Simmonsa za majstersztyk science fiction, który imponuje rozmachem i wizją amerykańskiego autora. Ja również dołączam do tego grona, jednak w przypadku Hyperiona zadziałał u mnie efekt lekkiego zawodu, spowodowanego chyba zbyt dużymi oczekiwaniami. Tyle się nasłuchałem o fenomenie tej powieści, że po jej skończeniu odczuwałem głównie niedosyt. Mam też kilka uwag, które niekoniecznie spodobają się najwierniejszym fanom, jednak przy dokładniejszej analizie muszę wspomnieć o nurtujących mnie kwestiach. Oczywiście Hyperion to powieść bardzo dobra, zauważam po prostu kilka wad, które nie pozwalają mi stwierdzić, że mamy do czynienia z arcydziełem.

Hyperion to powieść, na którą składa się sześć opowieści siedmiu bohaterów Pielgrzymki na planetę Hyperion, która ma odmienić życie każdego z uczestników. Czyni to z dzieła tak naprawdę zbiór opowiadań, który Simmons zręcznie spiął w sensowną całość. Fabuła powieści ma przybliżyć nam przeszłość każdego z bohaterów (są to: Kapłan, Żołnierz, Uczony, Poeta, Kapitan, Detektyw i Konsul) oraz ukazać nam powody, które pokierowały pielgrzymami tak, aby wybrali się w mozolną podróż i spotkać Dzierzbę - mityczną postać, która - w imię legend - jest śmiercionośna, ale ma potężną moc i zna odpowiedzi na wszystkie pytania.

Mam problem z oceną powieści Simmonsa właściwie cały czas. Z jednej strony autor powalił mnie niektórymi rozwiązaniami, jak na przykład tym, że w żadnym momencie nie pokusił się, aby podpowiedzieć czytelnikowi, z czym ma aktualnie do czynienia, oraz żeby chwycić odbiorcę swojej powieści za rękę i przeprowadzić go przez zawiłości przedstawionego świata. To bardzo słuszne rozwiązanie, dzięki któremu z każdą kolejną stroną znajdujemy nowe informacje i sami dokonujemy  - intuicyjnie - odkryć, o co tu właściwie chodzi i co kryje się za niektórymi słowami, których znaczenia z początku nie jesteśmy w stanie pojąć. Zachwyciła mnie również Simmonsowska umiejętność budowania napięcia oraz stopniowego ukazywania - za pomocą wspomnień, rozmów, plotek - enigmatycznego Dzierzby. To wywołało we mnie skrajne wręcz zaintrygowanie i chęć przeczytania tej sceny, w której wreszcie pojawi się mityczny stwór. Niestety - i tu upatruję winę po stronie wydawnictwa - opis przygotowuje czytelnika na coś zupełnie innego, niż otrzymujemy podczas lektury. Dodam nawet, że zaraz po skończeniu powieści byłem lekko poirytowany, gdyż okazało się, że to, co znajduje się w powieści stanowi zaledwie preludium do tego, co sugeruje opis.

Nieadekwatność opisu do treści książki nie jest jednak dziełem pisarza. Do Dana Simmonsa mam ten zarzut, że nie do końca odpowiada mi ukazanie bohaterów. Tak jak wspomniałem wcześniej - Hyperion to zbiór opowiadań połączony w taki sposób, że tworzy jedną powieść. Ma to swoje zalety, ma niestety i wady. Jedną z nich są właśnie bohaterowie. Sęk w tym, że nie do końca możemy ich poznać. Albo ujmę to inaczej. Poznajemy ich przeszłość, przez to możemy doświadczyć, jacy byli i co wpłynęło najmocniej na ich jestestwo, ale przy tym nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy w ogóle się z nimi identyfikujemy, gdyż fragmenty dotyczące samej Pielgrzymki są w Hyperionie szczątkowe - służą za wypełniacz między kolejnymi historiami pielgrzymów. Pozostając przy bohaterach i kwestii dialogów - zauważyłem również, że poza Poetą (który, notabene, jest w moim odczuciu najbardziej irytującą postacią) wszyscy mówią tak samo. Każda postać ma taki sam akcent, taką samą manierę, identyczny styl wypowiedzi. Może nie jest to coś, co psuje odbiór, bo jednak w dziele Simmonsa chodzi o coś zgoła innego, niemniej jednak rzuca się to w oczy.

Na koniec pozostawiłem twardy orzech do zgryzienia. To jednocześnie wady, jak i zalety, a tylko od danego czytelnika zależeć będzie, jak do tego podejdzie. Simmons może i nieumiejętnie ukazał indywidualność bohaterów pod względem językowym, jednak nadrobił to sposobem, jakim odróżniają się poszczególne opowieści. Nie dość, że płynnie przeskakuje z relacji pierwszoosobowej do narracji trzecioosobowej, to jeszcze w swojej space operowej wizji science fiction zmieścił między innymi opowiadanie w formie dziennika, romantyczną, futurystyczną opowieść żołnierską, kryminał momentami kojarzący się z nurtem noir, dramat obyczajowy, poezję i liczne nawiązania do innych dzieł, które możemy odkryć, jeśli tylko znamy ich treść. Ze względu na tę różnorodność jednym przypadnie do gustu opowieść Konsula czy też Poety, a inni - w tym ja - zakochają się w historii Uczonego oraz Żołnierza. W tym tkwi główna siła Hyperionu - dzięki zróżnicowaniu każdy znajdzie w niej coś, co chwyci za serce, bądź oczaruje rozmachem. Jest w tym jednak drobna skaza - niektóre z opowieści są odrobinę przeciągnięte, co przeradza się szybko w znużenie podczas lektury.

Dan Simmons stworzył dzieło świetne, które mimo zauważalnych wad broni się wyobraźnią autora. Można nie polubić opowieści niektórych bohaterów, można ponarzekać na brak głębszej indywidualności większości postaci oraz na fakt, że poznajemy w zasadzie historie pielgrzymów, a nie do końca ich samych, i że opis wydawcy jest odrobinę dezorientujący. Czym jest to jednak w zestawieniu z emocjami, które Simmons wzbudza w czytelniku w trakcie oraz po lekturze? Obok Hyperiona nie można przejść obojętnie - zostawi on w sercu głęboką drzazgę, bo świat tutaj przedstawiony jest niezwykle złożony, przygnębiający i pesymistyczny na tyle, że po zamknięciu ostatniej strony jest człowiekowi autentycznie smutno. Autor zostawia nikłe światło w tym bezmiarze pesymizmu za sprawą miłości, gdyż ta jest obecna właściwie w każdej z opowieści pielgrzymów. I nie mam tu na myśli tandetnej wizji miłości rodem z filmów romantycznych. Hyperion opowiada o wielu twarzach tego uczucia, o mnogości jej odmian oraz o zróżnicowanych odbiorcach - od człowieka, na planecie kończąc. Zamykając jednak ten wywód - polecam, w końcu to nie bez powodu wielokrotnie nagradzany klasyk. Tym bardziej, że w serii Artefakty wielkimi krokami zbliża się jego kontynuacja.

Recenzja ukazała się na portalu Głos Kultury (http://www.gloskultury.pl/wielka-pielgrzymka-dan-simmons-hyperion-recenzja/)


Tytuł: Odp: Hyperion (1989)
Wiadomość wysłana przez: Ciacho on Październik 19, 2015, 14:08:56
Zauważyłeś podobnie jak ja, że bohaterowie nie są tutaj najlepsi. W sensie ich historie, przeżycia są świetne, ciekawe, intrygujące. Ale oni sami są przy tym ciężcy do identyfikacji, przez co podczas lektury płynie się raczej gdzieś obok nich, niż razem z nimi. To jednak nie było dla mnie minusem, bo nie w każdej książce muszę się identyfikować, a Ty sam zobaczysz, że w kontynuacji sprawa wygląda nieco inaczej. I Chyżwar/Dzierzba nabiera też innego blasku. ;)

Mimo wszystko zapytam: ulubiona postać/historia to... ?

Jednak nie mogłem przymknąć oka na drugą rzecz z nimi związaną, o czym też wspomniałeś, czyli dialogi. Czy ksiądz serio mówi tak samo, jak żołnierz? Naukowiec jak detektyw? No nie, nie mówi. Lem w "Edenie", który mną specjalnie nie zachwycił, świetnie przedstawił postaci fizyka, matematyka, mechanika tak że wiedziałeś, kto teraz mówi, nawet jak nie padały imiona. I to w zasadzie był chyba jedyny minus jaki widziałem.

Simmons jest bez wątpienia jednym z najlepszych współczesnych pisarzy i ja bezwzględnie łykam wszystkie jego książki, jakie tylko się pojawią. Szkoda, że Mag nie zdecydował się wydać Terroru, bo miałbym na półce same najlepsze książki autor wydane w jednym stylu. :)

A po Hyperionach serdecznie polecam Ilion (http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2015/09/ilion-dan-simmons-recenzja.html). Nieznośny Master dalej nie sięgnął po tę kapitalną książkę. Niestety nie mam go blisko siebie, żeby móc przy...ić laciem. :P