Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane
Strony: 1 [2]   Do dołu
Drukuj
Autor Wątek: Zielona mila vs. Skazani na Shawshank  (Przeczytany 20782 razy)
chiyeko

*

Miejsce pobytu:
Olkusz

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #20 : Wrzesień 10, 2010, 22:00:53 »

Nie takie oczywiste... Jest poruszające, bo widz/czytelnik mimo wszystko ma nadzieję, że
Spoiler (kliknij, żeby zobaczyć)

W każdym razie, skoro już tu piszę, to nie będę śmiecić w dwóch postach o Zielonej Mili - jutro (tj. sobota) będzie na tvp2 o 20:10 ;)
Zapisane

"Niezmienny scenariusz naszych czasów:
apokalipsa zagraża... lecz nie następuje. I zagraża nadal."
NoBoDy_FuN

*

Miejsce pobytu:
Tu, tam, sram, owam.




Tam gdzieś jest mój kwiat..

WWW
« Odpowiedz #21 : Wrzesień 12, 2010, 01:13:39 »

Mimo, że reżyser zrobił więcej niż by się wydawało, to stawiam na Dufrane. Sam tekst adaptacyjny lepszy, to i film lepszy, poza tym, ten wspaniały epilog dopisany przez Darabonta, o niebo lepszy w Skazanych niż w Mili.
Swoją drogą reżyser lepiej kończy adaptacje niż King powieści, dotyczy to również Mgły.
Zapisane


Człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś dzięki komu dowiaduje się że ta studnia jednak nie ma dna
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #22 : Wrzesień 12, 2010, 12:19:07 »

koleś o ciele anioła apokalipsy sercu gołębia i umyśle kilkulatka który na dodatek potrafi uzdrawiać i boi się ciemności a sadzają go na krześle elektrycznym. i to ma nie być poruszające??

Jak dla mnie to powyższy splot wymienionych przez Ciebie okoliczności jest aż zbyt nachalnie wzruszający, by mnie wzruszyć. Zahaczający o kicz. Zawsze uważałem, że King trochę przeholował z tym skrzyżowaniem Chrystusa, Forresta Gumpa i Arniego.
Zapisane
randalflag

*

Miejsce pobytu:
Rypin




« Odpowiedz #23 : Wrzesień 12, 2010, 21:06:49 »

przecież nie każę ci zalewać się łzami ale nie chcesz chyba powiedzieć że można obok tego scenariusza przejść obojętnie?
Zapisane

Bądź nadzwyczaj drobiazgowy, aż do sztywnej formalności. Bądź niezwykle tajemniczy, aż staniesz się niezgłębiony. W taki sposób możesz stać się panem losu swego przeciwnika.
SUN TZU
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #24 : Wrzesień 13, 2010, 09:55:28 »

Nie, broń Boże. Może zbyt surowo się wypowiadałem - nie jest tak, że nie lubię "Zielonej mili". Tylko po prostu w obliczu nadmiernych ochów i achów włącza mi się "tryb protestu":) Ja mam z tą książką i filmem tak: jedna część mojej osobowości się wzrusza, zaś druga mówi - stary, przecież to takie tendencyjne. Mówiąc inaczej - wszyscy żałują Coffeya bo był jaki był. Ale dla mnie ciekawszą byłaby książka (no i film), gdyby Coffey nie miał żadnych nadnaturalnych zdolności i gdyby był po prostu przeciętny. Niewinny, ale przeciętny. Gdyby Kingowi udało się wzbudzić taki żal i takie emocje, przy tak skonstruowanej postaci, byłoby to i większe osiągnięcie literackie, i poważniejszy głos sprzeciwu w dyskusji o karze śmierci. A tak - po prostu ładna, wzruszająca historia, której do arcydzieła daleko.
Zapisane
Jeay

*

Miejsce pobytu:
Kraków



« Odpowiedz #25 : Wrzesień 13, 2010, 13:28:46 »

Trudny wybór, ale jeśli musiałbym go dokonać to postawiłbym na "Zieloną Milę". Ale trudno mi to uargumentować racjonalnie, bo oba filmy są na tym samym poziomie :).
Zapisane

Pozdrawiam,

Jeay
Ciacho

*

Miejsce pobytu:
Bytom

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #26 : Grudzień 03, 2010, 01:57:53 »

To 10 punkt ode mnie dla Zielonej Mili. ;) Obydwa filmy są świetne, a Darabont mistrzem, o czym świadczą same miejsca w rankingu, ale Skazanych oglądałem tylko raz a Zieloną Milę więcej, i wcześniej, i mam sentyment i dlatego głosuje tak a nie inaczej. :)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 03, 2010, 01:59:25 wysłane przez Ciacho » Zapisane

"W głębi duszy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty, a poświęcamy zbyt wiele czasu albo na ukrywanie tego, albo na udowadnianie, głównie sobie, że tak nie jest"-Jonathan Carroll

http://swiat-bibliofila.blogspot.com
www.facebook.com/swiat.bibliofila
Asia

*

Miejsce pobytu:
Bydgoszcz




« Odpowiedz #27 : Luty 11, 2011, 15:29:01 »

"Skazani na Shawshank". "Zielona mila" przynudza :D jakos ciezko mi sie ja czytalo po filmie, strasznie sie meczylam. Już nigdy nie bede ogladala filmu przed ksiazka :/

heheh zle przeczytalam...myslalam, ze chodzi o ksiazki :) ale w sumie film "Skazani..." i tak bardziej mi sie podobał :P
« Ostatnia zmiana: Luty 11, 2011, 15:30:49 wysłane przez Asia » Zapisane
Przemcio

*

Miejsce pobytu:
Kaszuby




« Odpowiedz #28 : Czerwiec 21, 2011, 07:55:21 »

Oba filmy godne uwagi jednak "Skazani na Shawshank" dla Mnie lepsze.
Zapisane

Na forum od 21. czerwca 2011
kujot666

*

Miejsce pobytu:
Działdowo

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #29 : Sierpień 24, 2011, 20:06:54 »

Temat tej ankiety to chyba najtrudniejszy orzech do zgryzienia na Gotham Cafe. :o Wskazanie z tych dwóch filmów faworyta to nader karkołomne wyzwanie. :haha: Gdyby była trzecia opcja - czyli remis, to wybrałbym właśnie ją, zresztą pewnie większość by tak zrobiła. :D
Analizując wszystkie swoje za i przeciw, ja wybrałem "Zieloną milę"! Diabeł 9 W kilku zdaniach postaram się wyjaśnić swój wybór. ;)
Zacznę od tego, że obydwa filmy są genialne, "Zielona mila" jest jednak dłuższa, a więc satysfakcja z oglądania większa, także punkt dla niej. :D
Tematyka filmów jest podobna i opisuje codzienne życie więzienne, jednak to w "Zielonej mili" pojawia się bonus w postaci nadprzyrodzonego wątku, który ja akurat uwielbiam, kolejny punkt dla niej. Diabeł 9
Wziąłem też pod uwagę zgodność z wersją pisaną, w tym aspekcie kolejny punkt znów leci dla "Zielonej mili". ;)
Poza tym uwielbiam w "Zielonej mili" ten wspaniały klimat związany z samym blokiem E i Starą Iskrówą, te specyficzne warunki pracy klawiszy, a także otaczającą ich na co dzień aurę śmierci i  procedury przeprowadzania egzekucji. :roll:
W starciu aktorskim, czyli Hanks/Duncan kontra Robbins/Freeman, zwycięsko wychodzi jednak duet "Skazanych...". :haha:

W każdym bądź razie to wszystko tylko niuanse i obydwa te filmy są MAGICZNE! :o :o :o Diabeł 9 
Zapisane

Graham, Dean & Stephen rules!!! ;-) Preston & Child kicks like a mule!:-D
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #30 : Sierpień 24, 2011, 20:24:13 »

Gdyby była trzecia opcja - czyli remis, to wybrałbym właśnie ją, zresztą pewnie większość by tak zrobiła. :D

No to ja bym był w mniejszości :) Dla mnie "Zielona mila" to film co najmniej o klasę słabszy.

"Zielona mila" jest jednak dłuższa, a więc satysfakcja z oglądania większa, także punkt dla niej. :D

Jak dla mnie to jest nawet za długa :D

jednak to w "Zielonej mili" pojawia się bonus w postaci nadprzyrodzonego wątku, który ja akurat uwielbiam, kolejny punkt dla niej. Diabeł 9

Tyle, że ten bonus osłabia nieco, powiedzmy, społeczną wymowę filmu :D Lubie wątki nadprzyrodzone, ale w tym filmie/tej książce akurat mi one przeszkadzają.

Wziąłem też pod uwagę zgodność z wersją pisaną, w tym aspekcie kolejny punkt znów leci dla "Zielonej mili". ;)

Tu i owszem, ale nie powinno to dziwić, jako że materiał wyjściowy do "Skazanych..." jest nader skromny -z tego co pamiętam, ledwie 90 stron. Natomiast z mojej perspektywy w tym miejscu kolejny punkt dla "Skazanych...", jako że to, co dodał Darabont (czy kto tam był scenarzystą, nie pamiętam) pasuje do filmu jak ulał i sprawia wrażenie, jakby to sam King wymyślił... Tym samym to takie 101% Kinga :)
Zapisane
Mando

*




King, Star Wars i oddychanie... w tej kolejności

WWW
« Odpowiedz #31 : Sierpień 24, 2011, 21:51:56 »

No to ja bym był w mniejszości :) Dla mnie "Zielona mila" to film co najmniej o klasę słabszy.

Dla mnie... są to dwa bardzo dobre filmy, ale jeśli byłaby opcja "remis" to i tak bez zastanowienia wybrałbym "Shank".
Zapisane
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #32 : Sierpień 24, 2011, 22:00:19 »

Trochę mnie zdziwiło stwierdzenie "jakby w Mili nie było wątku nadprzyrodzonego". Przecież ten film (i książka) się wokół tego kręci i bez czarów historia nie miałaby rąk i nóg.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #33 : Sierpień 24, 2011, 22:10:48 »

Nie, byłaby to zupełnie inna historia, po prostu. Bez uzdrowień i innych dziwów. Już gdzieś wspominałem, iż jeśli książka miała być również jakimś tam głosem przeciwko karze śmierci (a takie wrażenie odniosłem), to wtręty metafizyczne taką wymowę osłabiają.
Zapisane
Master

*

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #34 : Sierpień 24, 2011, 22:56:38 »

Ja na Milę patrzę nie co inaczej. Przecież dar Coffey'a był istotną rzeczą w tej książce. Dla mnie ta powieść jest przede wszystkim o życiu i śmierci jako takich, a nie o karze śmierci. Gdyby nie dar Coffey'a, to mielibyśmy książkę o Murzynie skazanym na śmierć w rasistowsim społeczeństwie. A to, według mnie, nie o to tutaj chodzi.
Zapisane
p.a.
Administrator

*

Miejsce pobytu:
Katowice

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



WWW
« Odpowiedz #35 : Sierpień 24, 2011, 23:12:12 »

I pewnie tak należy patrzeć, ale jakoś nie umiem. Może po prostu kara śmierci jest dla mnie zbyt poważnym tematem, by go łączyć z cudami. Również w filmie mnie to gryzło. Oglądam świetne, realistyczne sceny, wiarygodne psychologiczne postaci, widzę zażyłość między strażnikami, chłonę niemalże rodzinną atmosferę i nagle bach, kolorowy rzyg. Gryzie mi się to okrutnie. To już nawet nie chodzi o tą nieszczęsną karę śmierci, ale za dużo w tej historii realizmu, bym mógł kupić te fantastyczne sceny. Inaczej tego nie potrafię wytłumaczyć.
Zapisane
kujot666

*

Miejsce pobytu:
Działdowo

sponsor forum
SPONSOR
FORUM



« Odpowiedz #36 : Sierpień 24, 2011, 23:42:51 »

To mnie trochę zaskoczyliście tym stwierdzeniem, że gdyby była opcja remis, to bez zastanawiania wybralibyście "Skazanych..." ! ;)

Pomimo tego, że ja lubię wątki metafizyczne, to rozumiem punkt widzenia p.a. Gdyby nie było tego wątku, to zapewne ta historia spotkałaby się z większą aprobatą podobnych jemu osób. ;)
Jednak uważam, że wydzwięk społeczny nie traci przez ten wątek nic z atrakcyjności, o cudach Coffey'a wie tylko kilka osób, które zachowują to tylko i wyłącznie dla siebie. Cała procedura jego stracenia odbywa się tak samo jak u innych, ważne jest po prostu to (podobnie jak u Andy'ego Dufresne), że skazany jest niewinny. Dlatego ja traktuję to co nadprzyrodzone jako taki bonus, który pozwala nam interpretować "Zieloną milę" na wiele sposobów. Diabeł 9
Jednak dramat ludzki odbywający się za murami więzienia Cold Mountain nadal gra tu pierwsze skrzypce, cuda Coffey'a przy codzienności bloku E są błachostką. Także podobnie jak p.a., jestem w stanie wyobrazić sobie "Zieloną mile" bez metafizyki. :haha:
« Ostatnia zmiana: Sierpień 24, 2011, 23:48:49 wysłane przez kujot666 » Zapisane

Graham, Dean & Stephen rules!!! ;-) Preston & Child kicks like a mule!:-D
papoose23

*

Miejsce pobytu:
wrocław




« Odpowiedz #37 : Luty 11, 2013, 19:38:04 »

Skazani na Shawshank jest o wiele ciekawszy
Zapisane
Brzoza

*




« Odpowiedz #38 : Maj 04, 2013, 18:34:02 »

Jeśli chodzi o film to zdecydowanie wolę Skazanych. Może nie dlatego, że moim zdaniem jest to wybitny film(dobre kino na sobotni wieczór, takie 7/10), ale dlatego, że bardzo nie podoba mi się Mila w wersji filmowej( w przeciwieństwie do książki, którą byłem zachwycony). Adaptacje prozy Kinga moim zdaniem nie umywają się do książek, być może z jednym wyjątkiem, czyli wyżej wymienionymi Skazanymi.
Zapisane
Strony: 1 [2]   Do góry
Drukuj
Skocz do:  

Black Rain by Crip Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines XHTML | CSS